wtorek, 31 grudnia 2013

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO NOWEGO PRZYMIERZA

Kiedy Duch Boży opuścił króla Saula, jego połowiczne posłuszeństwo otworzyło go na wpływy szatana. Wkrótce zły duch trapił Saula, aż wreszcie szukał porady u wróżki (patrz 1 Sam. 15).

Może, czytając opis życia Saula zastanawiasz się, „Przecież Saul się starał i aż tak źle nie postąpił. Dlaczego Bóg był dla niego tak srogi?”

Przez tą historię Bóg mówi nam, że On mówi poważnie! „Pokazuję wam, co myślę o waszym posłuszeństwie względem Mnie. „Chcę całego twojego serca, całej miłości – nie tylko połowicznego posłuszeństwa!”

Gdyby przesłanie Pana do Saula było mgliste lub niewyraźne, moglibyśmy go usprawiedliwiać, mówiąc, że Bóg mógł być bardziej tolerancyjny. Ale jego polecenie do Saula było wyraźne i nie było wątpliwości, co rozkazał. Tak samo dzisiaj, nie mamy wątpliwości, co Bóg do nas mówił. Znamy Jego przykazania, ponieważ nam objawił nam je w Swoim Słowie i przez Jego Ducha w naszych sercach.

Może powiesz, „Ale to, co Bóg zrobił z Saulem, było w Starym Przymierzu, pod Zakonem. My żyjemy w czasie łaski. Na pewno Pan nie będzie tak srogi z nami, jak był z Saulem. kiedy jesteśmy nieposłuszni.”

Oto Boże słowo na ten temat według Nowego Przymierza, przymierza łaski:

„Bóg odda każdemu według uczynków jego: tym, którzy przez trwanie w dobrym uczynku dążą do chwały i czci, i nieśmiertelności, da żywot wieczny; tych zaś, którzy o uznanie dla siebie zabiegają i sprzeciwiają się prawdzie, a hołdują nieprawości, spotka gniew i pomsta. Tak, utrapienie i ucisk spadnie na duszę każdego człowieka, który popełnia złe, najprzód Żyda, potem i Greka, a chwała i cześć, i pokój każdemu, który czyni dobrze, najpierw Żydowi, a potem i Grekowi. Albowiem u Boga nie ma względu na osobę” (Rzym. 2:6-11).

Pokażę wam różnicę pomiędzy Saulem w Starym Testamencie, a wszystkimi wierzącymi w Nowym Przymierzu: Kiedy człowiek ma prawdziwe pragnienie, by być posłusznym Bożym przykazaniom – kiedy taki człowiek kocha i respektuje Boże Słowo – Duch Święty wyposaża go w siłę i możliwości do wykonania tych przykazań. To jest błogosławieństwo Nowego Przymierza.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Z PUŁAPKI by Gary Wilkerson

Kiedy byłem nastolatkiem, spędzałem lata pomagając na ranczu we wschodnim Teksasie. Zarządca rancza Jimie był dużym facetem, który miał problemy ze wzrokiem, ale umiał robić różne rzeczy. Nauczył mnie na przykład, jak kosić i zbierać siano.

Pewnego dnia wyrzucaliśmy ziemię z głębokiego na 2 metry dołu, kopiąc studnię. Podczas przerwy Jimie źle ocenił, gdzie jest dół i wpadł do niego. Ja miałem w ustach wodę i nie mogłem go ostrzec, a on wpadł do dołu! Bałem się, że mógł złamać nogę i instynktownie chciałem mu pomóc. Jednak kiedy popatrzyłem w górę, Jimie spokojnie wydostawał się z dołu, jakby nic się nie stało.

Takie było życie Jimmiego. Był to człowiek, który miał codziennie przed sobą kilka pułapek, bo nie tylko tracił wzrok, ale też słuch. Jednak Jimie wydostawał się z każdej pułapki, w którą wpadał i szedł naprzód. Dla mnie jest to przykład wiary dla każdego w ciele Chrystusa. Wszyscy wpadamy w pułapki – takie jest życie – ale Słowo Boże pokazuje nam, że jako chrześcijanie, mamy patrzeć na nasze pułapki oczyma wiary.

Może utknąłeś teraz w jakiejś pułapce. Może to być jakaś trudna relacja, dziura finansowa, choroba – coś, w co wpadłeś na chwilę – i zastanawiasz się, czy jeszcze kiedyś uda ci się stamtąd wydostać. Twoje, kiedyś bliskie chodzenie z Chrystusem, wydaje się odległym snem. Ale Bóg ma ci do powiedzenia coś mocnego na temat twojej obecnej pułapki.

Jeden rodzaj pułapki tworzymy sobie sami. Możemy wpaść w dawny, grzeszny zwyczaj lub niezdrowy sposób życia, w którym krążymy w kółko. Okazuje się, że upadamy, wałęsamy się i oddalamy się od obfitego życia, które Bóg nam dał. Nie ma znaczenia w jakim dole jesteśmy. Nasz miłosierny Pan ma dla nas drogę wyjścia z każdego z nich.

„Któż z was, mając jedną owcę, gdyby mu ta w sabat do dołu wpadła, to czy jej nie pochwyci i nie wyciągnie?” (Mat. 12:11). Jezus m owi, „Nie ma znaczenia, czy to sam sobie stworzyłeś pułapkę. Nawet zakon nie powstrzyma Mnie, by cię stamtąd wyciągnąć.”

sobota, 28 grudnia 2013

WŁAŚCIWY FUNDAMENT by Jim Cymbala

W roku 1977, na poranne i wieczorowe nabożeństwa w Brooklyn Tabernacle chciało wejść więcej ludzi, niż mogliśmy pomieścić. O jedną przecznicę od nas była sala YWCA, która mogła pomieścić prawie 500 osób i wynajmowaliśmy tę salę na niedziele.

Nabożeństwa w YWCA to było tymczasowe rozwiązanie dla przepełnionej sali. Zakupiliśmy działkę po przeciwnej stronie ulicy, w nadziei, że kiedyś tam zbudujemy prawdziwy kościół. To wymagało wielkiego kroku wiary, ale Bóg dał nam te fundusze.

Zaplanowaliśmy ceremonię wbicia pierwszej łopaty i byliśmy podekscytowani, że rozpoczniemy budowę stałego domu. Czy uwierzycie, że w tę szczególną niedzielę padało tak mocno, że nie mogliśmy wyjść na zewnątrz, żeby wbić łopatę? Rozczarowani wpakowaliśmy się z powrotem do sali Y tego wieczora. Ale podczas nabożeństwa Bóg wyraźnie do nas powiedział, że to nie jest ta działka po przeciwnej stronie ulicy, na której On chce budować. Zamiast tego On chce złamać nasze serca i budować Swój kościół na tym fundamencie.

Jak się okazało, ta ulewa była opatrznością. Kilka miesięcy później był dostępny teatr, w którym było 1400 miejsc siedzących, przy głównej arterii Brooklynu prowadzącej z północy na południe. Udało nam się sprzedać naszą działkę z zyskiem. Nadal potrzebowaliśmy sprzedać zaniedbany budynek przy Atlantic Avenue, żebyśmy mogli kupić ten teatr, więc na spotkaniu modlitewnym we wtorek wieczorem położyliśmy ten problem przed Bogiem.

W środę po południu rozległ się dzwonek przy drzwiach wejściowych kościoła. Zszedłem na dół po schodach, żeby otworzyć i tam zobaczyłem dobrze ubranego obcego człowieka, biznesmena z Kuwejtu. Wszedł i rozejrzał się dokoła, podczas gdy ja wstrzymywałem oddech, żeby on czasem nie przyglądał się dokładniej na krzywe ściany, nieprzyjemne toalety i rury, które były pod znakiem zapytania.

„Ile za ten budynek chcecie?” zapytał.

Przełknąłem ślinę, żeby coś powiedzieć i cicho podałem mu kwotę. Zastanowił się przez chwilę, a potem powiedział: „To jest uczciwa cena. Niech wasz prawnik zadzwoni do mojego prawnika. Cena za gotówkę.” Zaraz potem wyszedł. Otrzymaliśmy odpowiedź na nasze modlitwy w zadziwiający sposób.

Bóg przygotował grupę ludzi, którzy chcieli się modlić i którzy wierzyli, że dla Niego nic nie jest zbyt trudne. Bez względu na to jakie przeszkody napotykaliśmy, Bóg nadal potrafił zmieniać ludzi i wyrywać ich ze złego. On budował Swój kościół w trudnym sąsiedztwie i jeżeli tylko ludzie wołali do Niego i prosili o Jego błogosławieństwo i pomoc, On był w pełni gotowy, aby odpowiedzieć na te modlitwy.


__________
Jim Cymbala rozpoczął służbę w Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestoma członkami, w małym, zaniedbanym budynku, w trudnej części miasta. Urodzony w Nowym Jorku, jest on od wielu lat przyjacielem zarówno Dawida i Garego Wilkersonów i często jest zapraszany do uslugi na konferencjach dla pastorów i liderów, które sponsoruje World Challenge.

piątek, 27 grudnia 2013

ON CHCE, ŻEBYŚ WIERZYŁ JEGO SŁOWU!

Kiedy rozważamy zmagania jakie przeżywał Izrael, to możemy mieć taką pokusę, żeby powiedzieć: „Boże, czy Ty nie oczekujesz zbyt wiele? Oni są przestraszeni i jest to usprawiedliwione. Jak oni mogą Ciebie kusić, kiedy tylko po prostu wołają w swoich potrzebach?”

Jednak pamiętacie, że ci ludzie byli dobrze karmieni i dobrze nauczani, zanurzeni w znakach i cudach. Nie byli to duchowi nowicjusze, ani też nie byli bez troskliwego pasterza. Każdy dzień mieli widzialny, zasłaniający ich obłok, jako dowód, że Bóg był obecny wśród nich. I każdy wieczór mieli ten pocieszający blask słupa ognia na niebie. Każdego poranka znajdowali na ziemi mannę, którą Bóg im wiernie posyłał z nieba. Bóg zaopatrywał Izraela we wszystko, czego potrzebowali, żeby budować swoją wiarę!

Pan nie traktuje tego lekko, kiedy ostrzega, „Bez wiary nie możecie Mi się podobać. Musicie naprawdę wierzyć, że JESTEM i że zawsze będę nagradzał wiarę. Oczekuję, że Moje nakarmione i wyszkolone dzieci będą Mi ufać!”

A co z tym doświadczeniem, które przeżywasz? Czego Bóg oczekuje od ciebie w twoim trudnym czasie? On chce, żebyś wierzył Jego Słowu – Jego obietnicom! Chce, żebyś w pełni zaufał, że On jest z tobą w twojej walce. Nie ma znaczenia to, że całe piekło na ciebie naciera. Jego obecność nigdy nie będzie od ciebie zabrana, nawet wśród twoich obaw i łez. Żadna strzała diabła – żaden potężny atak na ciebie – nie zniszczy ciebie. Twój Ojciec już ma gotowy plan wybawienia.

Bóg czeka, żebyś przylgnął do Niego w ślepym zaufaniu. On chce, żebyś był w stanie stawić czoła wszystkim swoim okrutnym pokusom i powiedzieć, „Może tego nie rozumiem, ale wiem, że mój Pan o mnie nie zapomniał. Ufam Mu, że mnie przeprowadzi!”

Twoja walka się skończy dopiero wtedy, kiedy w pełni zaufasz Panu, wierząc, że On jest z tobą w mocy i miłości. Dlatego odrzuć każdą myśl, że Bóg zamknął Swoje oczy na twoje okoliczności. To jest kuszenie Go i wystawianie Go na próbę, aby udowodnił Swoją wierność. Przecież On już to udowodnił wiele razy!

„Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść” (1 Kor. 10:13).
Bóg mówi, „Nie zatoniesz. Ja jestem z tobą w tym wszystkim! Jeżeli będziesz szukał Mojego oblicza i zaufasz Mi, to Ja ciebie przeprowadzę – bo jestem z tobą zawsze!”

czwartek, 26 grudnia 2013

MIEJSCE DOŚWIADCZENIA

„Doświadczyłem cię u wód Meriba” (Psalm 81:8).

My tak naprawdę nie wiemy co jest w naszych sercach (zobacz Jeremiasza 17:9). Nie ma znaczenia to ile lat chodziliśmy z Panem, ile godzin modliliśmy się, albo ile posiedliśmy wiedzy biblijnej. Jeżeli Bóg widzi w nas coś, co nie jest z wiary – dziedzinę, gdzie nie zaufaliśmy Mu, żeby nam dał siłę do zwycięstwa – to On nas poprowadzi do Meriba (miejsca doświadczeń i prób). Postawi nas w sytuacji, która jest po ludzku niemożliwa i będziemy poważnie doświadczeni.

Możesz szczerze wierzyć, że masz kochające serce do wszystkich braci i sióstr w Chrystusie. „Pan mi dał zdolność, abym mógł kochać wszystkich” - mówisz, ale On wie, że masz problem w jednej dziedzinie. Denerwujesz się, kiedy ktoś wykorzystuje twoją miłość czy akt miłosierdzia. Kiedy tak się dzieje, ty nosisz stale zranienie i odrzucenie wewnątrz swojego serca, ale nadal mówisz, że kochasz tę osobę.

Jak Bóg reaguje na ten rodzaj hipokryzji w tobie? Prowadzi cię do miejsca testu. Pozwala, aby spojrzał ci twarzą w twarz taki podły chrześcijanin! Nagle okazuje się, że się modlisz: „Panie, dlaczego przyprowadziłeś tę osobę do mojego życia? On jest takim cierniem w moim ciele! Starałem się służyć Ci wiernie, ale w zamian za to otrzymuje tylko to wykorzystanie!

Pan ma ciebie w Meriba! On próbuje coś w tobie udoskonalić. Chce, abyś mógł powstać w twojej sytuacji i zawołać: „Wiem, że mój Bóg jest ze mną. Moje kroki są kierowane przez Niego i On mnie przeprowadzi poprzez moje zranienia i udrękę!”
Bóg ciebie doprowadził do Meriba, ale to nie jest koniec. On o tobie nie zapomniał, więc nie poddawaj się i nie załamuj! Pan szuka wiary i chce poznać co jest w twoim sercu. On wie jak zaspokoić twoje potrzeby. Chce tylko, żebyś My zaufał!

środa, 25 grudnia 2013

CO BÓG CHCE USŁYSZEĆ!

Człowiek może przeżyć kilka tygodni bez jedzenia, ale tylko kilka dni bez wody. Kiedy Izrael doszedł do Refidim, nie było tam nigdzie wody (2 Mojż. 17). Wkrótce dzieci zaczęły płakać, a rodziny traciły siły z powodu pragnienia. Była to krytyczna sytuacja.

Mojżesz rozumiał Boże postępowanie i wiedział co się działo Izraelem. Uświadomił sobie, że Bóg pozwalał, aby Jego lud został doświadczony ponad miarę. Dlaczego? Bo chciał, żeby oddali się całkowicie pod Jego opiekę. Pragnął widzieć, jak oni powstają w wierze i mówią: „Bóg może!” Pismo mówi nam wtedy: [Mojżesz] nazwał to miejsce Massa i Meriba, ponieważ synowie izraelscy spierali się tam i kusili Pana, mówiąc: Czy jest Pan pośród nas, czy nie?” (2 Mojż. 17:7).

Słowa „Massa” i „Meriba” oba znaczą to samo: „miejsce próby i doświadczenia.” Mojżesz biegł przez obóz i wołał: „To jest Massa – test, doświadczenie! To nie jest koniec. Bóg o nas nie zapomniał, więc trzymajcie się! Pan szuka wiary i chce wiedzieć co jest w naszych sercach. On wie jak zaspokoić naszą potrzebę – On tylko chce, żebyśmy Mu zaufali!”

Tragiczne było to, że Izrael nie zaufał Panu, więc Bóg poinstruował Mojżesza, żeby wziął swoją laskę, poszedł do Horeb i uderzył tam w pewną skałę. Kiedy Mojżesz uderzył w tę skałę, wypłynęła z niej woda dla ugaszenia pragnienia Izraelitów. Ponownie pokazał im, że jest ze Swoim ludem pomimo ich niewiary.

Jak Izrael kusił Pana w tym epizodzie? Czy było to poprzez ich gniew na Mojżesza? Czy było to ich szemranie? Albo czy było to ich bałwochwalcze cudzołóstwo? Żadna z tych rzeczy nie była głównym tematem. Oto jak Izrael kusił Boga: „kusili Pana, mówiąc: Czy jest Pan pośród nas, czy nie?”

Bóg miał już dawno przygotowaną tę wodę. Mógł ją dać Izraelitom kiedy odczuli pierwsze sygnały pragnienia, ale czekał. Jego serce pragnęło, aby Jego szczególny, wybrany naród rozpoznał Jego miłość do nich i aby rzucili się w Jego wierne ramiona. Ale oni znowu zawiedli!

Tak więc Bóg ich znowu doświadczał, tym razem pozwalając, aby mieli głód. Mojżesz później powiedział: „Pan, Bóg twój . . . upokarzał cię i morzył cię głodem, . . . aby cię ukorzyć i doświadczyć” (5 Mojż. 8:2-3).

Tu był następny test wiary. Czy Izrael będzie trzymał swoje puste żołądki i czekał, aż Bóg im pośle chleb? Czy będą zachęcać siebie wzajemnie do wiary? Bóg tylko chciał usłyszeć: „Boże, Ty otworzyłeś Morze Czerwone dla nas i uzdrowiłeś gorzkie wody Mara. Ufamy Tobie, że nas nakarmisz. Żywi czy martwi, należymy do Ciebie!”
To wszystko na co Bóg czekał!

wtorek, 24 grudnia 2013

ON MA NAD WSZYSTKIM KONTROLĘ

Kiedy oddajesz swoje serce Jezusowi, to wygrywasz wielką walkę. Moce piekła są pokonane, szatan jest pozbawiany łupu, który tobie zabrał, kiedy panował nad twoim życiem. Ale potem, kiedy ty nadal cieszysz się duchowym zwycięstwem i wolnością, czekają na ciebie dwaj królowie – ci sami, którzy czekali na Abrahama w 1 Mojżeszowej 14:17-24.

Abraham był poddany takim samym mocnym pokusom, jakie przeżywa każdy człowiek. Przed nim była oferta bogactwa, dobra materialne i sława, ale on nie musiał się dwa razy zastanawiać odnośnie swojej decyzji. Jego odpowiedź na ofertę króla Sodomy była szybka i jasna NIE. Dlaczego? Ponieważ dla niego najbardziej liczyło się zachowanie Bożej reputacji, a nie jego własnej. Dlatego powiedział do króla Sodomy, „Oddaje ci te wszystkie rzeczy – ludzi, bogactwa, wszystko, ponieważ mój Pan i tak jest właścicielem tego wszystkiego. Jeżeli On zdecyduje, żeby mnie uczynić bogatym, to tak będzie. Ale ja nie chcę, żebyś ty się chlubił, że ty mnie uczyniłeś bogatym.”

Gdzie Abraham otrzymał takie oddzielenie od świata, taką niezależność, że był w stanie odrzucić od razu ofertę materialnych błogosławieństw od diabła? Widzimy to wyraźnie w Biblii, że Abraham czerpał swoją siłę ze świeżego objawienia tego kim jest Bóg. Melchisedek otworzył oczy Abrahama na zdumiewającą wizję Bożego charakteru: [Melchisedek] błogosławił mu, mówiąc: Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego ... który wydał nieprzyjaciół twoich w ręce twoje” (1 Mojż. 14:19-20).
W tym wersecie jest ukryte imię Jahve: El Elyon. Oznacza to dosłownie: „Bóg najwyższy, stwórca i właściciel nieba i ziemi.” Melchisedek ogłaszał Abrahamowi: „Twój Pan nie jest tylko Bogiem nad wszystkimi innym bogami, ale On jest stwórcą całego wszechświata. Wszystko należy do Niego – wszelkie bogactwo, bydło, rzeczy. On sprawuje kontrolę nad wszystkim co widzisz wokoło ciebie.”

poniedziałek, 23 grudnia 2013

CHODZENIE W DUCHU by Gary Wilkerson

Mam nadzieję, że nie jestem jedynym człowiekiem, który czasami się zastanawia: „Czy ja naprawdę chodzę w darze sprawiedliwości, którą On mi dał?” Galacjan 5:16 mówi: „Duchem postępujcie a nie będziecie wykonywali pożądliwości ciała.”

Możemy wziąć dowolny fragment Pisma i czytać go poprzez okulary albo łaski, albo uczynków Zakonu. Kiedy czytam Galacjan 5:16, to czasami wchodzę w mentalność „uczynków”, która mówi, „Muszę spróbować to zrobić!” Mówię sobie, „Dobrze, zrobię to dzisiaj; będę chodził według Ducha!” Niepokoję się i nagle,wcale nie chodzę według Ducha.

Następna rzeczą, jaką mówi List do Galacjan, jest „Nie będziecie wykonywali pożądliwości ciała.” Czasami czytamy ten fragment poprzez okulary „Jestem w ciele. Nie, jestem w Duchu. Ale potem pojawia się coś i gniewam się i jestem z powrotem w ciele!”

Galacjan 5:18: „Jeżeli was Duch prowadzi, to nie jesteście pod Zakonem.”

Czy jesteś w Duchu? Czy Jezus już wszedł do twojego serca? Jeżeli tak, to czy On powiedział: „Sprawdzę cię i jeżeli twoje serce jest wystarczająco sprawiedliwe, to później zaproszę Ducha Świętego, żeby też wszedł”?

Nie! On tego nie zrobił! Nie możesz być zbawiony, jeżeli nie masz Ducha Świętego, który w tobie mieszka. Dlatego kiedy mówi, „Duchem postępujcie”, to nie mówi, „Staraj się być duchowy,” ale mówi,” Duch Boży mieszka w tobie, więc chodź w tym!” On ci umożliwił dostęp do Swojej sprawiedliwości i teraz tylko mówi, „Włącz się do tej pracy, jaką Ja już w ciebie włożyłem. Praktykuj to, co już masz w swoim życiu i nie przeżywaj niepokoju, strachu i stresów.”
Nie zastanawiaj się czy jesteś za dużo w ciele. Nie musisz mówić, „Boże, czy możesz mi pomóc stać się bardziej duchowym?” Nie, już jesteś duchowy – życie Boże jest w tobie! Duch, Boże tchnienie jest w tobie i nie jesteś pod Zakonem.

sobota, 21 grudnia 2013

W WIELKIEJ POTRZEBIE DOTKNIĘCIA by Carter Conlon

Wiemy, że Jezus był tak pełny miłości Bożej, że pozwolił na to, aby być wydany dla potrzeb tych, którzy Mu się sprzeciwiali. Kiedy ludzie przechodzili koło Jego krzyża i szydzili z Niego, kiwając głowami i rzucając losy o Jego szaty, to jedyną rzeczą, jaka wyszła z Jego ust było :”Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią” (zobacz Łukasza 23:34). To jest doskonała miłość Boża! Jest to ta udoskonalona miłość, która da nam siłę, aby wykonać to, do czego On nas powołał w tym pokoleniu – aby miłować tych, którzy nas nienawidzą, ze względu na ich dusze.

Z drugiej strony, ten, kto się boi, nie jest doskonały w miłości Bożej. Jest on jak ten ślepy, którego Jezus dotknął, a on widział tylko ludzi jak chodzące drzewa. „ włożył nań ręce i zapytał go: Czy widzisz coś? A ten, przejrzawszy, rzekł: Spostrzegam ludzi, a gdy chodzą, wyglądają mi jak drzewa. Potem znowu położył ręce na jego oczy, a on przejrzał i został uzdrowiony; i widział wszystko wyraźnie” (Marek 8:23-25).

Ten ślepy człowiek miał tylko częściowe widzenie, podobnie, kiedy ja i ty nie mamy serca, aby widzieć ludzi tak, jak Bóg ich widzi, to będziemy się cofać, kiedy będą na nas patrzeć takim twardym wzrokiem i z pogardą. Ale kiedy ten człowiek chciał, aby Pan go dotknął drugi raz, wtedy podniósł swoje oczy do góry i nagle widział wszystkich ludzi wyraźnie.

Jeżeli masz takie gorące pragnienie, aby być świadkiem dla Jezusa Chrystusa – jeżeli jesteś zmęczony tym, że jesteś inny w kościele, a inny poza kościołem; jeżeli w tobie jest takie pragnienie, które mówi, „Boże mam już dosyć tej bezsilności! Nie obchodzi mnie to kto się ze mnie śmieje, albo kto myśli, że postradałem rozum. Chcę mieć Twoją moc, aby stać dla Jezusa Chrystusa!” - wtedy mam dla ciebie dobre wiadomości: Bóg jest gotowy, aby ciebie dotknąć na nowo tak, jak dotknął tego ślepego człowieka.


__________
Carter Conlon dołączył do zespołu pastorów zboru Times Square w 1994 roku, na zaproszenie pastora założyciela Dawida Wilkersona i został wyznaczony na stanowisko Pastora Seniora w 2001 roku. Mocny, współczujący lider, jest częstym mówcą na konferencjach dla pastorów i liderów prowadzonych po całym świecie przez World Challenge.

piątek, 20 grudnia 2013

WESOŁE SERCE

Jedną z akcji irytujących dzisiejsze małżeństwa, są ciche dni. Pewna młoda żona prosiła mnie bym „przemówił do rozsądku” jej mężowi. Mówiła, „Wszystko, co on robi, to zamyka się i nie odzywa się do mnie, kiedy się nie zgadzamy. On nie walczy ze mną, po prostu wychodzi. Kiedy mu przejdzie, wraca do domu, ale jest zimny jak lód, póki nie pojednam się z nim. On może się nie odzywać przez wiele dni. Ja tego nienawidzę! Wolałabym, żeby na mnie nakrzyczał, albo nawet mnie uderzył, ale bez cichych dni – tego już więcej nie zniosę.”

Bardzo źle jest, jeżeli mówisz do męża czy żony, „Zostaw mnie w spokoju. Nie chcę rozmawiać. Mam trudny czas, więc pozwól, że sobie sam z tym poradzę. Nie chcę teraz nikogo widzieć.” Jest to nie tylko głupie, to jest zupełnie rujnujące. Czym jest małżeństwo, jeżeli nie dzieleniem się i pomaganiem jedno drugiemu w każdym kryzysie?

Słyszałem już wszystkie wymówki: „Nie czuję się dobrze.” „Miałam zły dzień.” „Jestem zdenerwowana.” Te wymówki nie dają ci moralnego prawa zamykać się na kogoś, kto cię kocha. Zawsze miej drzwi swojego serca otwarte, by przyjąć pomoc w czasie potrzeby.

Biblia mówi, „Człowiek nieopanowany jest jak miasto z rozwalonym murem” (Przyp. Sal. 25:28).

Jeżeli radość Pańska jest naszą siłą (Nehemiasz 8:10), to mocne małżeństwa powinny być radosne. Jeżeli małżeństwo traci swoją radość, staje się słabe i bezbronne. Jeżeli widzisz szczęśliwy dom, to jest w nim radosne małżeństwo.

Mąż i żona, którzy już się nie śmieją i nie bawią razem, nie kochają się już. Prawdziwa miłość jest jak radosne dzieciństwo. Doszedłem do przekonania, że nasze małżeństwa cierpią z powodu wielu poważnych mężów i smutnych żon.

Oczywiście, że są problemy. Przychodzi choroba, niespodziewane kłopoty, problemy finansowe, nieporozumienia, ból, a nawet śmierć. Ale życie trwa dalej i przykro jest, jeżeli tak wiele małżeństw nie cieszy się życiem. Oni mają nadzieję, że pewnego dnia będą szczęśliwi i zadowoleni. Życie ucieka, a oni mogą tylko pochwalić się zmarszczkami na zmartwionej twarzy.

Dziękuję! To nie dla mnie! Przyszłość jest teraz. Bóg jest na tronie i ma wszystko pod kontrolą. Jest czas płaczu, ale też czas na radość. Dobro przewyższa zło, więc patrz do góry i żyj.

Biblia mówi, „Wesołe serce jest najlepszym lekarstwem; lecz przygnębiony duch wysusza ciało” (Przypon. Sal. 17:22).

czwartek, 19 grudnia 2013

PRAWDZIWA LOVE STORY

W 1970r. film Love Story zawierał cytat, który stał się sławny: „Miłość oznacza, że nigdy nie będziesz musiał powiedzieć przepraszam.” To dobrze brzmi w scenariuszu filmu, ale w rzeczywistości jest to kłamstwo z samego piekła. Według Słowa Bożego, miłość uczy się mówić „przepraszam.”

Pewien poirytowany mąż chwalił się, Wczoraj odszedłem od mojej żony. Ona zawsze ma rację, a ja nigdy, ale nie tym razem. Już nie pozwolę sobą pomiatać. Wiem, że w tym mam rację i nie poddam się. Nie wrócę, póki ona na kolanach nie przyzna, że nie miała racji.”

Wraz z uczeniem się, by mówić, „przepraszam”, mężowie i żony muszą uczyć się, jak mówić, „przebaczam ci.” Jezus ostrzegał, że przebaczenie od naszego niebiańskiego Ojca zależne jest od naszego przebaczenia tym, którzy przeciwko nam zawinili.

„A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, odpuścił wam wasze przewinienia. Bo jeśli wy nie odpuścicie, i Ojciec wasz, który jest w niebie, nie odpuści przewinień waszych” (Marek 11:25-26).

Czy twój mąż albo żona cię okłamali? Czy zostaliście zranieni poprzez cudzołóstwo? Czy przypadkowo odkryliście potajemną zdradę? Czy nastąpiło prawdziwe upamiętanie? Czy próbujecie przebaczyć i zapomnieć?

Możesz nigdy nie zapomnieć, ale musisz uczyć się przebaczyć. Póki żyjesz, możesz przypominać sobie obrazy twojego męża czy żony w ramionach kogoś innego. Może to zawsze sprawiać ból i smutek. Ale jeżeli on czy ona okazali bogobojny żal – i czynią wszelkie wysiłki by to naprawić – ty musisz przebaczyć. Nawet więcej, raz na zawsze musisz przestać przypominać przeszłość. Niezliczone tysiące małżeństw przetrwało niewierność tylko dlatego, że za bogobojnym żalem z powodu grzechu, nastąpiło przebaczenie na wzór Chrystusa. Jeżeli wyciągasz stale starą, brudną przeszłość, małżeństwo będzie w niebezpieczeństwie.
Biblia mówi, „W cierpliwości zaznacza się roztropność człowieka, a chlubą jego jest, gdy zapomina o krzywdach” (Przypon. Sal. 19:11).

środa, 18 grudnia 2013

NIEWYSŁUCHANA MODLITWA

Pewna nastolatka wyznała mi, „Dwa lata temu moi rodzice zginęli w wypadku samochodu. Byli najlepszymi rodzicami, jakich dziewczyna może mieć. Zastanawiałam się, jak Bóg mógł pozwolić im zginąć w taki sposób i przez ubiegłe dwa lata mam pretensje do Niego. Czy Bóg nie chroni Swoich dzieci? Nie mogę już się modlić z prawdziwą ufnością do Niego, bo uważam, że mnie zawiódł. Co mam zrobić? Możesz powiedzieć, że gniewam się na Pana.”

Młode małżeństwo, które znam, trzymało w sercu pretensje przeciw Panu przez prawie dziesięć lat. Ich piękna pięcioletnia córeczka zmarła wkrótce po stwierdzeniu u niej guza mózgu i oni byli zgorzkniali. Chodzili do kościoła, ale nie wierzą już w efektywność modlitwy. Boją się odrzucić Boga, czy nazwać Go kłamcą lub niewiernym Ojcem, ale nie przebaczyli Mu „odebrania im ich jedynego dziecka.”

Prawie każdy chrześcijanin w jakimś momencie życia musiał stanąć przed problemem nie wysłuchanej modlitwy. Modlitwa pozostaje bez odpowiedzi przez tygodnie, czy miesiące – nawet lata. Niespodziewana choroba lub tragedia zabiera najbliższych. Dzieją się rzeczy bez powodu i wtedy wiara zaczyna się chwiać. Ale Słowo Boże mówi wyraźnie, że człowiek chwiejny nie otrzyma nic od Boga.

Jezus rozumiał tę tendencję w Swoich dzieciach, że mają pretensje do nieba, kiedy góry nie usuwają się według ich planu. On ostrzegał Piotra, by nie prosił o nic, stojąc przez Bogiem, jeżeli czegoś nie może przebaczyć.

„A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, odpuścił wam wasze przewinienia” (Mar. 11:25).

Wierzę, że Jezus mówi, „Nie stawaj przez obliczem Boga, prosząc, by usunął górę, albo przebaczył twój grzech, jeżeli masz pretensje w swoim sercu przeciwko niebu. Wyrzuć to! Niech duch przebaczenia przepłynie przez ciebie. Wołaj do twojego wiernego Ojca. On cię nie zawiedzie. On odpowie. On zaopatrzy. Poddaj się i poproś Go o przebaczenie tego, że pozwoliłeś, by te wątpliwości cię opanowały.”

wtorek, 17 grudnia 2013

JEZUS I PRZEBACZENIE

Najtrudniejsza rzecz w tym świecie dla chrześcijan, to przebaczanie. Pomimo tylu kazań w kościele na temat przebaczenia, naprawy i uzdrowienia, efekty są mało widoczne. Wszyscy lubimy myśleć o sobie, że jesteśmy czynicielami pokoju, podnoszącymi upadających, przebaczającymi i zapominającymi. Ale nawet najbardziej duchowi są winni zranienia braci czy sióstr, kiedy nie okazują ducha przebaczenia.

Nawet najlepsi chrześcijanie mają trudności z przebaczeniem tym, którzy zranili ich pychę. Niech tylko dwoje dobrych chrześcijan się poróżni, a możemy widzieć pretensje przez całe życie. Rzadko się do tego przyznają, gdyż przykrywają swojego ducha nieprzebaczenia pod fasadą grzecznościowych telefonów, miłych słówek i zaproszeniem, „Może kiedyś nas odwiedzisz.” Ale nigdy nie jest tak samo. W rzeczywistości nie nienawidzimy tej drugiej strony; chcielibyśmy powiedzieć, „Ja nie mam nic przeciwko niemu, ale trzymam go z dala. Niech idzie swoją drogą, a ja swoją.” Po prostu ignorujemy ludzi, którym nie możemy przebaczyć.

Najtrudniejszą osobą do przebaczenia jest ktoś, kto jest niewdzięczny. Kochałeś kogoś bez wzajemności. Poświęciłeś wiele, by pomóc przyjacielowi w potrzebie, a zostałeś jeszcze skrytykowany. Człowiek, dla którego poszedłeś daleko, by mu pomóc, okazuje w zamian niewdzięczność i egoizm. Twoje dobre intencje są źle interpretowane, a twoje dobre uczynki są ocenione jako samolubne. Czy kiedyś przebaczymy takiemu człowiekowi? Prawie nigdy. Uśmiechamy się do nich, pomachamy z daleka, ale postanowiliśmy „nigdy już nic dla nich nie robić.”

Mamy też tych, którzy nas oszukali. Stwierdzamy, że prawie niemożliwe jest, by takiej osobie przebaczyć. Chcemy, by nam jak najprędzej przebaczono nasze kłamstwa i upadki, ale nic nas bardziej nie wkurza, niż odkrycie, że ktoś nas okłamał.

A co z osobą, która nam mówi, że nie mamy racji? Przekonani, że mamy wystarczające powody na wszystko, co robimy, stwierdzamy, że niezwykle trudno jest przebaczyć osobie, która twierdzi, że popełniliśmy błąd. Zamiast uczciwie spojrzeć na osobę, która nam to mówi, usprawiedliwiamy nasze postępowanie.

W nauczaniu na temat modlitwy Jezus powiedział, „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mat. 6:11-12).

poniedziałek, 16 grudnia 2013

DZIEŃ PO DNIU by Gary Wilkerson

„Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli albo co będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie” (Mat. 6:25).

Jezus nie chce, byś się martwił o swoje życie. Łatwo jest troszczyć się o rzeczy małe, co ubrać lub co jeść. Potem w wierszu 27 mówi, „A któż z was, troszcząc się, może dodać do swego wzrostu jeden łokieć?” Jezus mówi, „Nie rób tego! Nie możesz dodać nic do twojego życia poprzez zamartwianie się.” On nas uwalnia od zmartwień i powołuje do wolności, którą mogą mieć dzieci Boże.

W wierszu 33 tego urywka Jezus mówi, „Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.” Mówi, że On już wie czego potrzebujesz i jeżeli Go szukasz, to On da ci wszystko, czego potrzebujesz.

Alleluja!. Chrystus dodaje Swoją sprawiedliwość do życia tego, kto pragnie i łaknie Jego. Kiedy spotkaliśmy Jezusa na krzyżu i zostaliśmy wykupieni krwią i staliśmy się uświęconymi Jego naśladowcami, nasze zwycięstwo zostało osiągnięte!

Może ktoś powie, „Wiem, że On dał mi Swoją sprawiedliwość, ale ja mogę zrobić coś, co Jemu się nie podoba i On mi ją odbierze.” Nie, Biblia tak nie mówi. Mówi natomiast, „Nie martw się o twoją sprawiedliwość.” Duch Święty będzie cię przekonywał o grzechu, a Bóg wie kim jesteś i co przeżywasz. Chcę cię dziś zapewnić, że On jest mocniejszy, niż grzech i grzeszna natura. „Ten, który jest w was, jest większy niż ten, który jest na świecie” (1 Jan 4:4)

Wynikiem poznania Go jest odpoczniecie i pokój, byś mógł położyć swoją głowę w nocy i spać spokojnie. Możesz wiedzieć, że On cię oczyszcza i czyni wszystko nowym. Czyni to nie tylko raz, ale każdego dnia w twoim życiu. On chodzi z tobą, pracuje z tobą i dogląda wszystkiego w twoim życiu.

sobota, 14 grudnia 2013

WIARA PODOBA SIĘ BOGU by Claude Houde

Chrystus przemówił do kościoła w Laodycei, która reprezentuje kościół czasów ostatecznych. Przekazał ostrzeżenie, które dotyczy wszystkich wieków i mówi do ciebie i mnie dzisiaj: Ponieważ jesteś letni … wypluję cię z Moich ust” (Obj. 3:16). Co za niesamowite słowa! Vo jest przestępstwem, niewyobrażalnym grzechem popełnianym w nowoczesnym kościele? Słuchajcie słów tego, Kto jest ponad wszystko chce naszej wiary, zaufania i oddania: „Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły,… Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną” (Obj. 3:17 i 20).

Ten urywek Pisma, tak często cytowany i używany zupełnie bez kontekstu, nie jest adresowany do zgubionego świata, potrzebującego :wpuścić Jezusa”. Raczej jest to bezpośrednie wołanie do nowoczesnych wierzących, którzy leniwie leżą na swoich łożach obojętności, całkowicie zadowolonych z siebie i tego, co mają. To pokolenie zostało diabolicznie zaślepione na duchowe objawienie, że bez płomiennej wiary nie można się Bogu podobać. Jezus dosłownie i dramatycznie stoi za drzwiami samo- wystarczalności i samozadowolenia kościoła, który zaufał metodom i strategiom, oraz paradygmatom i taktykom, zapożyczonym na targowiskach świeckości. On woła, „Wpuśćcie Mnie! Pokutujcie! Odwróćcie się od dziurawych cystern, w których nie ma żywej wody! Wzywam ludzi, którzy całkowicie zaufają Moim obietnicom. Pragnę ludzi, których wiara pozwoli im zobaczyć to, co niewidzialne, wierzyć w to, w co trudno uwierzyć i otrzymać to, co niemożliwe!”

Może być uwielbianie, fantastyczne programy muzyczne, niesamowite budynki, robiące wrażenie uczestnictwo, dynamiczne nauczanie, wszelkie możliwe programy socjalne, nawet chrześcijański żargon i cytaty biblijne, ale bez wiary nie można się Bogu podobać! Bóg chce przesuwać góry i hojnie udostępniać zasoby nieba do zapierającej dech w piersi Boskiej interwencji, kiedy jedna szczera osoba po prostu przyjdzie do Niego w prawdziwej i gorliwej wierze.

Płomienna wiara, prosząca z odwagą, ciągle otwiera niebo, porusza Jego serce i ręce i daje nieograniczony dostęp do zdumiewających, niewyczerpanych, cudownych i ponadnaturalnych zasobów. Bóg mówi, „Ja kocham wiarę! Wiara Mnie porusza! Wiara będzie oglądać Moją moc i Moją przychylność!” Jako pastor w Montrealu, mogę tylko popatrzyć na tysiące twarzy zebranych w niedzielny poranek, by przypominać sobie obecne cuda, historie i świadectwa, które radośnie ogłaszają cynicznemu i sceptycznemu światu, że wiara podoba się Bogu!


__________
Claude Houde, główny pastore kościoła Eglise Nouvelle Vie (kościół Nowego życia) w Montrealu,w Kanadzie jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych przez Word Challenge po całym świecie. Pod jego kierownictwem New Life Chuch rozwinął się od garstki ludzi do ponad 3500 w tej części Kanady, w której rozwija się niewiele kościołów Protestanckich.

piątek, 13 grudnia 2013

VÝZNAM POKOUŠENÍ BOHA

Žalmista píše o hříchu Izraele, „srdcem pokoušeli Boha.“ (Žalm 78:18) Hebrejský význam této fráze naznačuje, že Izraelci byli „zkoušeni za rámec odolnosti“. To znamená, že už neměli žádné lidské prostředky, kterými by si vystačili. Když přišli na toto místo, uvěřili, že Bůh je opustil a držel se tiše mimo dohled.

Ve zkratce, toto je to, co znamená pokoušet Boha. Stává se to, když jsou Jeho vyvolení umístěni do ohně zkoušek a jejich krize nabývá na intenzitě, až jejich srdce uchvátí strach a oni vykřiknou: „Pane, kde jsi? Kde je mé vykoupení? Proč nejsi tady? Jsi vůbec se mnou?“

Je nemožné, aby nevykoupený člověk pokoušel Boha, protože takový člověk neuznává Boha v žádné oblasti jeho života. Všechno, co se děje, je pro něj pouze štěstí a nebo smůla. Jen ti, kteří jsou Mu blízko, můžou Boha pokoušet, ti, kteří viděli Jeho sílu, zakusili Jeho milosrdenství a laskavost a byli povoláni kráčet cestou víry.

Dokonce i poctivý Jan Křtitel zakusil ten typ zkoušky, který může vést k pokoušení Boha. Když seděl ve vězení, musel přemýšlet nad tím, kde byl v tu dobu Bůh. Dostalo se k němu Slovo o všech velkých činech Ježíše Krista – uzdravení nemocných, zázraky, vábení lidu, který se u Něho seskupoval. A teď tady seděl, sám a očekával rozsudek.

Jan věděl, že se musel snížit, aby se Kristus mohl zvýšit. Ale teď mu proběhla hlavou myšlenka, „Snížit se, to ano, ale umřít? Proč bych musel zemřít, pokud je Ježíš opravdu Bůh? Pokud předvádí všechny tyto zázraky pro druhé, proč mě nedokáže zachránit? Pane, tohle je na mě moc, toto už neustojím. (Pamatuj, Kristus v té době ještě neodstranil osten smrti).

Poslední slova, která Ježíš poslal Janu Křtitelovi, byla důležitá: „A blaze tomu, kdo se nade mnou neuráží.“ (Mat, 11:6) Kristus tomuto božímu služebníkovi řekl, „Neurážej se nade mnou, Jane. Vždyť víš, že já dělám jen to, co vidím a slyším od Otce. Za tímto vším je Jeho plán a vyplatí se Mu věřit. Kdyby chtěl, abych přišel a osvobodil tě, víš že bych tam v ten moment byl. Můžeš klidně odpočívat a věz, že cokoliv z tohoto vzejde, bude k Jeho slávě. A bude to pro tebe znamenat věčnou slávu.

„Procházíš záverečnou zkouškou, Jane. Nenech, aby tě pochyby oloupily o tvou víru. Místo toho odpočívej v Boží lásce a důvěře v tebe. Nejsi souzen. Naopak, v Jeho očích jsi velice významný. Jen pevně drž!“

Věřím, že Jan vydržel. Když mu nakonec Herodes setnul hlavu, odešel domů ve slávě víry a cti!

czwartek, 12 grudnia 2013

JEŽÍŠ VĚDĚL, CO JE V JEJICH SRDCÍCH

Učedníci netušili, co je v jejich srdcích, ale Ježíš ano. Připravil pro ně zkoušku, která to odhalila. Řekl Dvanácti, aby vstoupili do člunu a přeplavili se na druhý břeh, i když velmi dobře věděl, že je brzy zachvátí bouře.

Ti muži se domnívali, že jsou věrnými následovníky Mistra. Viděli přece, jak nasytil pět tisíců jen hrstkou ryb a pár bochníky chleba. Takže když nastupovali do člunu, nejspíš si mysleli, že o Ježíši už nebudou nikdy pochybovat.

Jenže vidět zázračnou moc v životě pastora je jedna věc a zažít ji na vlastní kůži druhá. Takže když začal foukat vítr a zvedly se vlny, byla to pro učedníky zkouška. Brzy se člun naplnil vodou a učedníci ji začali vylévat, jak nejrychleji dovedli. Ale už po pár minutách jim bylo jasné, že se loď potopí.

Poslechněte si, co vyšlo ze srdcí těchto mužů ve chvíli zkoušky: „Pane, tobě je jedno, že všichni zemřeme? Potápíme se! Pomoz nám, Ježíši. Jsi Bůh nebo ne? Copak ti na nás nezáleží?“

Ježíšovi vlastní učedníci ho pokoušeli! Opravdu, použili skoro stejná slova, jaká řekli Izraelci Mojžíšovi: „Je mezi námi Hospodin, nebo není?“ (Exodus 17,7).

Ježíš však celou dobu věděl, co dělá. Mohl poručit větru a vlnám, aby se utišily, mnohem dřív. Měl vždy moc to udělat. Ale On naopak dovolil, aby byli učedníci podrobeni skutečné zkoušce, kdy budou ohroženy jejich životy.

„Když nastal večer, sestoupili jeho učedníci k moři, vstoupili na loď a jeli na druhý břeh do Kafarnaum. Už se setmělo, a Ježíš s nimi stále ještě nebyl. Moře se vzdouvalo mocným náporem větru…spatřili Ježíše, jak kráčí po moři…zmocnil se jich strach. On však jim řekl: ‚Já jsem to, nebojte se!‘ Chtěli jej vzít na loď, a hned se loď ocitla u břehu, k němuž jeli.“ (Jan 6,16 – 21).

czwartek, 5 grudnia 2013

TAJEMNICA NIEPRAWOŚCI

W liście do chrześcijan w Tesalonikach Paweł mówi o przyszłych wydarzeniach, które nazywa, „Dniem Pańskim.” Pisze, „Co się zaś tyczy przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia, abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański. Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia” (2 Tesal. 2:1-3).

Wierzę, że Paweł mówi o powtórnym przyjściu Chrystusa i twierdzi, że Jego powrót nie nastąpi, aż spełnią się dwie rzeczy:
  1. Nastąpi wielkie odstępstwo. Wielu, którzy kiedyś znali Boga, odpadnie od prawdy ewangelii, którą znali. 
  2. Objawi się antychryst, lub człowiek grzechu. 
To „odstępstwo” już się dokonuje. Dzisiaj wielu wierzących, jak również chrześcijan w kilku poprzednich dekadach oziębło w miłości do Boga. Mając to na uwadze, skupię się na drugim punkcie Pawła, że dzień Pański nie nadejdzie, aż objawi się „człowiek grzechu.”

Czy Paweł tu mówi, że Jezus nie powróci, aż antychryst zasiądzie jako władca na tronie i my wszyscy go rozpoznamy? Myślę, że nie. Paweł wiedział, że Chrystus może powrócić w każdej chwili, a sam Jezus powiedział, że przyjdzie, kiedy najmniej będziemy się spodziewać, w mgnieniu oka.

Znajdujemy klucz do poznania znaczenia użytego przez Pawła słowa „objawiony”. Greckie słowo oznacza „odsłonięty.” Wierzę, że Paweł mówi, „Jezus nie przyjdzie, aż pełny plan i zamiar antychrysta będzie ujawniony i kościół będzie tego świadomy.” Plan antychrysta jest już ujawniony w Piśmie Świętym. Paweł stwierdza, „Tajemnica nieprawości już działa” (2 Tes. 2:7). Mówi, że misterna forma grzechu, która już działa, wprowadzi antychrysta na urząd. Prawdopodobnie duch nieprawości spadnie na zgubioną ludzkość, opanowując serca ludzi tak potężnie, że człowiek grzechu dojdzie do władzy szybko.

Jest też inne znaczenie zwrotu „tajemnica nieprawości.” Pochodzi to z greckiego rdzenia, oznaczającego „cicha inicjacja.” Paweł mówi o potajemnym wprowadzeniu w kult antychrysta – subtelnym wpływie demonicznym, który widział też w swoich czasach.

Teraz ten sam tajemniczy duch działa z pełną zwodniczą mocą, przygotowując masy ludzi na przyjęcie człowieka grzechu. Tysiące ludzi mają codziennie płukane mózgi, po cichu i potajemnie, by dać się wprowadzić w jego stado. To szatańskie dzieło posuwa się tak szybko i tak efektywnie, by człowiek grzechu mógł dojść do pełni władzy w niedalekiej przyszłości.

środa, 4 grudnia 2013

PRZYNIEŚ ŻYCIE!

Gdybym mógł spotkać Pawła w ostatnich, dojrzałych dniach jego chodzenia z Panem, zapytał bym go, „Bracie, co spowodowało, że nie upadłeś i nie zrezygnowałeś? Byłeś stale uciskany ze wszystkich stron.”

Myślę, że Paweł by odpowiedział, „Tak, byłem uciśniony, ale nie byłem tym zniechęcony.”

Ja bym powiedział, „Ale często pisałeś, że jesteś zakłopotany twoimi doświadczeniami,.”

On by może odpowiedział, „To prawda, ale ani razu nie zrezygnowałem w rozpaczy.”

„Byłeś też prześladowany bardziej, niż ktokolwiek inny.”

„Tak, byłem, ale Pan nigdy mnie w tym nie opuścił.”

„Często byłeś przygnieciony słabościami i kłopotami.”

„Tak, ale to mnie nie zniszczyło.”

Dzisiaj Paweł świadczy temu światu, „Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani” (2 Kor. 4:8-9). On chce, by lud Boży wiedział, że „Nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały” (patrz w. 17).

Paweł mówi nam, „Śmierć działa w nas, ale życie w was” (2 Kor. 4:12). Apostoł stwierdza bardzo wyraźnie, „Oto powód, dla którego Bóg wydaje nas na śmierć. Czyni to, by życie Chrystusa przepływało przez nas do innych! Jeżeli pozwolimy, by śmierć dokonała swojego dzieła, wyjdzie z nas manifestacja życia Chrystusa. Wtedy nasze świadectwo przyniesie życie wszystkim, którzy tego słuchają!”

Pamiętaj, że kiedy uderzą problemy finansowe, kiedy przyjdzie ból fizyczny, kiedy twoje imię i charakter są poniżone, wszystkie oczy są na ciebie zwrócone. Twoi współpracownicy, członkowie twojej rodziny, twoi bracia i siostry w Chrystusie, nawet ludzie obcy patrzą i czekają na twoją reakcję.

Co wtedy widzą, co wypływa z ciebie? Czy widzą wiarę, ufność i poddanie się? Czy może widzą rozpaczającego, narzekającego chrześcijanina, który nie chce się poddać mocy zmartwychwstania Jezusa? Kochani, niech śmierć dokona w was swojego dzieła! Niech ona usunie wszystko, co hamuje przepływ życia Chrystusa z ciebie do innych.

Powiedz Panu, „Ojcze, wiem, że te kłopoty mnie spotykają nie dlatego, że gniewasz się na mnie, ale ponieważ chcesz dotrzeć do czegoś w mojej duszy. Rozpraw się z tym Panie. Uśmierć to i niech ta śmierć przyniesie życie!”

wtorek, 3 grudnia 2013

JA NIE REZYGNUJĘ

Jestem pewien, że w początkowych dniach chodzenia z Chrystusem Paweł przeżywał trudne czasy. Jak większość z nas, prawdopodobnie miał nadzieję, że jeżeli wystarczająco zaufa Panu, to będzie uchroniony od wszystkich kłopotów.

Na przykład kiedy po raz pierwszy został wtrącony do więzienia, może wołał o uwolnienie: „Panie, otwórz te bramy więzienia. Wydostań mnie stąd, dla ewangelii!” Podobnie pierwsze rozbicie okrętu też doświadczało srogo jego wiarę. Kiedy był pierwszy raz bity, może kwestionował Bożą moc do dotrzymania Jego słowa: „Panie, obiecałeś mnie chronić. Nie rozumiem dlaczego przeżywam to straszne doświadczenie.”

Ale było coraz gorzej dla Pawła. Pismo Święte nie podaje wielu dowodów, że apostoł miał ulgę w swoich kłopotach.

Wierzę, że przy następnym rozbiciu okrętu Paweł musiał myśleć, „Wiem, że Pan mieszka we mnie i musi być jakiś powód takich doświadczeń. On mi powiedział, że wszystko pomaga ku dobremu dla tych, którzy Go kochają i są powołani według Jego woli (patrz Rzym. 8:28) Jeżeli to jest Jego sposób, by we mnie bardziej manifestował się Chrystus, niech tak będzie. Czy pływam, czy tonę, moje życie jest w Jego rękach.”

Przy trzecim rozbiciu okrętu Paweł chyba powiedział, „Patrzcie na mnie wszyscy aniołowie w chwale! Patrzcie na mnie wy demony z piekła. Patrzcie na mnie bracia i siostry. Znowu wpadam w głębokie, ciemne wody, ale chcę, byście wiedzieli, że śmierć mnie nie może zatrzymać! Bóg mi powiedział, że jeszcze nie skończyłem – dlatego ja nie rezygnuję. Nie będę kwestionował, dlaczego Pan mnie w ten sposób doświadcza. Wiem tylko, że te śmiertelne sytuacje przyniosą Jemu większą chwałę. Patrzcie, jak moja wiara wyjdzie z tego, jak czyste złoto!”

Mówiąc prosto, nasze sytuacje śmierci są po to, by zakończyć pewne osobiste walki. Nasz Ojciec prowadzi nas do miejsca, gdzie uświadamiamy sobie, że albo całkowicie zależymy od Chrystusa, albo nigdy z tego nie wyjdziemy. On chce, byśmy powiedzieli, „Jezu, jeżeli Ty mnie nie wyzwolisz, nie ma nadziei. Ufam Tobie, że Ty to uczynisz!”

poniedziałek, 2 grudnia 2013

WSTAŃ, IDŹ DO SAREPTY by Gary Wilkerson

Bóg powiedział do proroka Eliasza, by prorokował, że nadchodzi głód. To nie jest służba, która przynosi popularność, ale Eliasz był posłuszny Panu. Pan go chronił i wysłał go do miejsca nad potokiem Kernit. To piękna nazwa potoku, chociaż nie wiemy, czy był tak piękny. Mimo wszystko, po pewnym czasie potok wyschnął (patrz 1 Król. 17:3-7. Każdy może przez pewien czas nie jeść, ale po kilku dniach bez wody, życie się skończy. Wyobrażam sobie zmartwienie Eliasza, kiedy wyschło to źródło wody.

Ponownie doszło go słowo od Pana, „wstań i idź do Sarepty... Ja rozkazałem pewnej wdowie, by cię żywiła” (w. 8-0). Eliasz, który nie miał już tu zaopatrzenia, zaufał Bogu, ale był posłany do ubogiej wdowy. „Wstał więc i poszedł do Sarepty, a gdy wchodził do bramy miasta, oto pewna wdowa zbierała tam drwa” (w. 10)

Eliasz poprosił ją o kubek wody i kawałek chleba, a ona odpowiedziała, „ Jako żyje Pan, Bóg twój, że nie mam nic upieczonego, a tylko garść mąki w dzbanie i odrobinę oliwy w bańce” (w.12).

Ta wdowa odpowiedziała mu z serca. Ona i jej syn głodowali, a Eliasz przyszedł i mówi,
„Bóg mnie tu posłał, byś mnie żywiła.” Ona patrzy na swoje zapasy i myśli, „to
niemożliwe!” Potem powiedziała, „Oto właśnie zbieram trochę drwa, potem pójdę i
przyrządzę to dla siebie i dla mojego syna, a gdy to zjemy, to chyba umrzemy” (w. 12).

Odpowiedź Eliasza była dziwna: „Nie bój się! Idź i zrób, jak powiadasz” (w. 13).

Dlaczego on tak powiedział? Ponieważ wiedział, że Bóg nie opuści tej kobiety i jej dziecka.
Wiedział, że kiedy ona będzie posłuszna Bogu i pobłogosławi innych tym, czego miała
niewiele, będzie sama błogosławiona. Czym więcej rozdawała, tym więcej Bóg pomnażał to, co miała (patrz w. 14-16).

Bądź posłuszny Bogu, a zobaczysz otwarte okna nieba. Bóg nie odsunie Swojej ręki od ciebie. On chce wylewać Swoje błogosławieństwa na ciebie, by okazać ci przychylność.

piątek, 29 listopada 2013

BÓG POWAŻNIE TRAKTUJE TO CO MÓWI

Czy siadasz pod mocnym zwiastowaniem, które z miłością obnaża twój grzech? Jeżeli tak, to czy pozwalasz, aby to słowo ciebie przekonywało? Albo czy wracasz od razu do swojego grzechu, nie smucąc się z tego powodu?

Jeżeli odrzucasz ostrzeżenia i napomnienia Ducha Świętego – jesteś nieposłuszny Bogu raz za razem i nie odczuwasz z tego powodu smutku – to jesteś rekrutowany do kultu Antychrysta. Diabeł cichutko wprowadza ciebie w swoją „tajemnicę nieprawości” i kiedy ten obiecujący i czyniący cuda Antychryst przyjdzie, to będziesz wchłonięty w jego kłamstwa i oddany zwiedzeniu.

Posłuchaj co Paweł mówi na temat idących na kompromis wierzących, którzy nie chcą kochać i być posłusznymi Świętemu Słowu Bożemu: „ Aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości” (2 Tesaloniczan 2:12).

Oto są te nieuniknione rezultaty, kiedy człowiek nie wierzy i nie działa zgodnie z Bożą prawdą:
  1. Serce staje się zatwardziałe poprzez oszustwo grzechu 
  2. Szatan działa w zatwardziałym sercu, żeby się usprawiedliwić tak, aby się nie bać kary. 
  3. Wierzący staje się zaślepiony poprzez kłamstwo, które mówi, że nie ma zapłaty za grzech, że nie będzie Dnia Sądu i że jego pożądliwe przyjemności ujdą mu na sucho. 
  4. Wierzący pada ofiarą doktryn demonicznych, myśląc, że zło jest dobre, a dobro złe. 
  5. Wreszcie oddali się tak daleko od Chrystusa i prawdy, że nie będzie widział kim jest Antychryst – i dojdzie do tego, że będzie go czcił i służył mu jako bogu. 
  6. W Dniu Sądu Bóg powie do takiego człowieka: „Odejdź ode Mnie ty, który czynisz bezbożność!” 
Umiłowani, tak nie musi być z nikim z nas. Bóg dał obietnicę, że usunie od nas wszelkie zwiedzenie i da nam zwycięstwo nad grzechem poprzez moc krzyża Chrystusa. On tylko chce, abyśmy wypowiedzieli wojnę naszemu grzechowi i powiedzieli: „Nie zaprzyjaźnię się z tym nałogiem. Nie będę w nim trwał. Wybaw mnie, Ojcze, przez Twojego Ducha.” Kiedy On usłyszy taką modlitwę, to pośle taką moc Ducha Świętego i chwały z nieba, że diabeł nie będzie miał żadnej szansy!
Módl się teraz, aby Bóg zaszczepił w tobie wielki szacunek dla Jego Słowa. Proś Go, aby ci pomógł być zdyscyplinowanym w czytaniu Biblii i proś Ducha, żeby ci pomógł przyjąć do serca to, co czytasz i wierzyć, że Bóg poważnie traktuje to co mówi!

czwartek, 28 listopada 2013

DO TYCH, KTÓRZY NIE SĄ POSŁUSZNI

Poprzez całe Pismo Bóg daje nam wyraźny obraz tego jak ważne jest posłuszeństwo Jego Słowu. Widzimy jeden z takich przykładów w życiu króla Saula. Bóg dał Saulowi wyraźne, szczegółowe polecenie przez proroka Samuela: „Idź więc teraz i pobij Amaleka, i wytęp jako obłożonego klątwą jego i wszystko, co do niego należy; nie lituj się nad nim, ale wytrać mężczyznę i kobietę, dziecię i niemowlę, wołu i owcę, wielbłąda i osła” (1 Samuela 15:3).

Czy Saul był posłuszny temu przykazaniu od Pana? Biblia mówi, że „ pobił Saul Amalekitów ... Agaga, króla Amalekitów pojmał żywcem ... Saul i jego lud oszczędzili Agaga i to, co było najlepsze wśród owiec i bydła, najtłustsze okazy i jagnięta i wszystkiego, co było wartościowe nie chcieli przeznaczyć na zniszczenie” (wersety 7-9).

Bóg przemówił do Saula bardzo wyraźnie co ma zrobić. Ale kiedy Saul poszedł do bitwy, to był posłuszny Panu tylko częściowo. Zamiast zniszczyć wszystkich i wszystko, oszczędził króla Agaga i nawet zachował część z łupów z tej walki.

Samuel był tym bardzo zasmucony. Powiedział do Saula: „kazał ci Pan wyruszyć w pole, mówiąc: Idź i wybij do nogi grzeszników, Amalekitów i walcz z nimi, aż ich wytracisz. Więc dlaczego nie usłuchałeś głosu Pana, lecz rzuciłeś się na łup i uczyniłeś zło przed Panem?” (wersety 18-19).

W tym miejscu Słowo Boże daje nam zasmucające i otrzeźwiające słowo: „ I doszło do Samuela słowo Pana tej treści: Żałuję, że Saula posadziłem na królestwie, gdyż odwrócił się ode mnie i słowa mojego nie wykonał” (w. 1-11).

Czy to opisuje twoje życie? Czy Bóg powiedział tobie wyraźnie, żebyś odrzucił ten nawyk w twoim życiu, ale ty nadal go trzymasz i nie chcesz go odciąć? Może w tej chwili Duch Święty mówi do ciebie takim łagodnym, proszącym głosem: „Twój grzech stoi między nami i przerywa naszą społeczność. Nie mogę ci nadal błogosławić, kiedy ty trwasz w tym. Zaufaj Mojemu Duchowi, żeby ci pomógł, moje dziecko.”

Samuel powiedział do Saula, „ nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem, jak czary, a krnąbrność, jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom. Ponieważ wzgardziłeś rozkazem Pana, więc i On wzgardził tobą i nie będziesz królem” (w. 23). Bóg odrzucił Saula z powodu jego nieposłuszeństwa.

Bóg nam mówi poprzez ten fragment, że On poważnie traktuje to co mówi. Mówi: „Pokazuję ci co Ja czuję z powodu twojego nieposłuszeństwa względem Mnie. Chcę całego twojego serca, a nie połowicznego posłuszeństwa!”

środa, 27 listopada 2013

FLIRTOWANIE Z GRZECHEM

Bezbożni zawsze byli „pozbawieni” prawdy – odrzucali ją, deptali, wyszydzali z pogardą. Widziałem tego przykład ostatnio w New York Post, kiedy jeden pisarz tak pewnie oświadczył: „Nauka teraz zastąpiła wiarę.”

Paweł zawsze był bardziej zaniepokojony z powodu tych, którzy znali drogę prawdy, wyznawali swoją wiarę w Chrystusa, a pomimo tego flirtowali z grzechem. Paweł pisał do tych, którzy próbowali trzymać prawdę w niesprawiedliwości – czyn, który gniewa Boga. „Ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego ... Dlatego wydał ich Bóg na łup sromotnych namiętności” (Rzymian 1:25-26).

Inni trzymani w niewoli swoich pożądliwych przyjemności, zwrócili się do fałszywych nauczycieli, starając się znaleźć pokój. Skończyło się tym, że przyjęli „godne potępienia herezje ... i wielu pójdzie za ich rozwiązłością, a droga prawdy będzie przez nich pohańbiona” (2 Piotra 2:1-2).

Wszystkie przesłania Pawła na temat odstępstwa i Antychrysta były skierowane do takich cielesnych chrześcijan. Nie były one przeznaczone dla bałwochwalców z Rzymu, pogan z Grecji czy pogańskich plemion w nieznanych miejscach. Poselstwo Pawła miało wielkie znaczenie dla kościoła i pisał to po to, aby było czytane w kościołach, bezpośrednio dla wierzących!

Widzicie, Paweł wzywał lud Boży wszędzie, żeby kochali prawdę – szukali jej, badali i byli jej posłuszni. Pisał, w takim skrócie, „Niech prawda będzie waszym przewodnikiem i nie odwracajcie się od niej. Proście Ducha Świętego, żeby wam dał oczy, które widzą, uszy, które słyszą i serce, które to kocha. W przeciwnym razie otworzycie się na zwiedzenie i w końcu uwierzycie w kłamstwo. Szatan będzie mógł zainicjować w was kult Antychrysta!”

Jeżeli w to nie wierzycie, to przypomnijcie sobie Słowo Boże. Biblia mówi, że w dniach poprzedzających powrót Jezusa, szatan pośle taki niesamowity zalew zwiedzenia, że będzie próbował zwieść nawet wybranych, jeżeli to będzie możliwe. Nie będzie miało znaczenia to jak długo chrześcijanin chodził z Jezusem, będzie on napotykał na pokusy, jakich nigdy w życiu nie przeżywał. Nawet najmocniejszy wierzący będzie kuszony, żeby zwątpić w Bożą wierność i stracić zaufanie w Jego Święte Słowo.

„ Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą wielkie znaki i cuda, aby, o ile można, zwieść i wybranych” (Mat. 24:24).

wtorek, 26 listopada 2013

DUCH BEZPRAWIA

„Albowiem tajemna moc nieprawości już działa” (2 Tesaloniczan 2:7).

Greckie słowo nieprawość, jakiego używa Paweł w tym fragmencie oznacza dosłownie „bezprawie.” Dlatego ta tajemnica dotyczy bezprawia i oznacza, że mnóstwo ludzi będzie postępować bez prawa czy ograniczeń.

Ale to bezprawie nie jest tylko buntem przeciwko władzy człowieka. Nie jest to mowa o buncie przeciwko władzom cywilnym, czy o dokonywaniu kradzieży, gwałtu czy morderstwa. Te rzeczy oczywiście powodują Boży gniew, ale tajemnica bezprawia idzie dużo dalej. Jest to świadome odrzucenie prawdy, która jest w Chrystusie i odrzucenie Świętego Słowa Bożego i bunt przeciwko ograniczeniom przedstawionym w Piśmie!

Ten duch bezprawia jest powszechny w naszym narodzie dzisiaj. Jest to siła, która stoi za prawodawstwem, które chce wyrzucić Boga z naszego społeczeństwa i jest to ten sam duch, którego użył szatan, aby zwieść Ewę, kiedy jej powiedział w wielu słowach: „Bóg jest łaskawy; On ciebie nie będzie karał za nieposłuszeństwo. Możesz zjeść ten owoc i pogrążyć się w pożądliwości, a nie będziesz musiała za to płacić!”

Dzisiaj szatan używa tego samego kłamstwa, żeby przekonać masy ludzi wierzących, że mogą się oddawać swoim grzechom bez ponoszenia kary. Jest to demoniczny plan, żeby przekręcić ewangelię łaski Chrystusa i zamienić ją w poselstwo przyzwolenia. Jest to tragiczne, że wielu letnich chrześcijan poddaje się temu duchowi bezprawia.

Paweł powiada, że Antychryst otrzyma moc, ponieważ ludzie będą zaślepieni i oszukani przez swój własny grzech: „A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów i wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić” (2 Tesal. 2:9-10).

Szatan zwiedzie mnóstwo ludzi poprzez przekonanie ich do subtelnego, ale potężnego kłamstwa tak, jak przekonał Ewę: „Bóg nie karze za grzech!”

Paweł mówi, że to zwiedzenie przyjdzie „w podstępnym oszustwie ... ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić” (w.10). Potem dodaje, „ I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu” (w. 11).

Apostoł mówi: „Ci, którzy odrzucają posłuszeństwo, czy szacunek dla Słowa Bożego, popadną w straszliwe zwiedzenie. Najpierw będą przymrużali oko na swój grzech i usprawiedliwiać go. Ale niedługo będą czynnie szukać poselstwa taniej łaski. Wynajdą łaskę, która jest daleka od tego, co Bóg zamierzył. Jego łaska nigdy nie prowadzi do przyzwalania – zawsze prowadzi do upamiętania.”

poniedziałek, 25 listopada 2013

BUTY KOWBOJA by Gary Wilkerson

„Kto sieje obficie, obficie też żąć będzie” (2 Koryntian 9:6).

Kilka lat temu służyłem w Zborze Times Square w Nowym Jorku jako pastor pomocniczy. Wcześniej, kiedy mieszkałem w Teksasie, kupiłem sobie parę prawdziwych kowbojskich butów z Teksasu – były to piękne buty! Miałem je na nogach w moim biurze, kiedy wszedł tam bezdomny człowiek. Podróżował on autostopem po całym kraju i miał pretensje do ludzi.

„Nie wiem dlaczego tu jestem,” powiedział. „Wy wszyscy w kościołach jesteście tacy sami. Wydajecie pieniądze na budynki i wy, bogaci pastorzy macie te wszystkie samochody i inne rzeczy.”

Potem spojrzał w dół i powiedział, „Popatrz na siebie. Masz te piękne buty kowbojskie a ja mam te podarte, stare szmaciane buty.”

„Czy podobają ci się te moje buty?”zapytałem. I zanim mógł odpowiedzieć, ja nawet nie pomyślałem drugi raz. Po prostu zdjąłem te swoje buty i dałem je jemu – poszedłem do domu bez butów.

Gdzieś około sześć miesięcy później zadzwonił do mnie przyjaciel, który był pastorem w Greensboro, w Północnej Karolinie i powiedział: „Gary, chyba w to nie uwierzysz. Siedzi tu przede mną w moim biurze człowiek, który mówi, że sześć miesięcy temu dałeś mu parę butów kowbojskich. Nie może zapomnieć ciebie i waszego kościoła. Jeździł autostopem po całym kraju przez sześć miesięcy i kiedy chodzi, to spogląda na te buty i myśli o miłości Jezusa.”

Ten człowiek wszedł do kościoła mojego przyjaciela i powiedział, „Słuchaj, ten pastor w Nowym Jorku dał mi te kowbojskie buty. Wszedłem do kościoła Times Square, a on był jednym z pastorów pomocniczych.”

Steve zapytał, „Czy on miał na imię Gary?”

„Tak, to on. Miał na imię Gary.”

Mój przyjaciel Steve powiedział mu wtedy: „Widzisz, przez sześć miesięcy Duch Święty ciebie szukał. Czy jesteś gotowy oddać swoje życie Chrystusowi?”

Ten odpowiedział: „Po to tu jestem. Przyszedłem do tego kościoła, żeby oddać swoje życie Jezusowi dzisiaj.”

Chcę ciebie zachęcić – nawet jeżeli czujesz się jakbyś przeżywał okres głodu – rozejrzyj się za możliwościami. Czy przeżywasz okres głodu w twoim małżeństwie. Poszukaj okazji, żeby służyć, kochać, błogosławić swojego współmałżonka. Czy przechodzisz okres głodu z twoimi dziećmi? Czy jest tam podział i zamieszanie? Poszukaj okazji, żeby kochać, służyć, żeby prowadzić swoją rodzinę według Bożego wzoru.

Czy masz trudności finansowe? Rozejrzyj się za okazją, żeby być błogosławieństwem dla innych wśród niedostatku, a znajdziesz otwarte okna niebiańskie. Bóg wyleje obfite błogosławieństwo na twoje życie.

sobota, 23 listopada 2013

ODRZUCAJĄC STRACH by Carter Conlon

Strach przed ludźmi ma swoje źródło w naszej grzesznej naturze. Zaczęło się to wtedy, kiedy szatan nie chciał być już tylko czcicielem w niebie – raczej sam chciał być czczony. Ta pożądliwość w jego sercu doprowadziła go do myślenia o tym, co było poza Bożymi prawami ustanowionymi dla niego. Kiedy przyszedł do Adama i Ewy w Ogrodzie Eden, to naturalnie zasiał tę upadła naturę w rodzaj ludzki – pragnienie, by myśleć niezależnie od Boga, chcąc być jak Bóg.

Z tą grzeszną naturą wpojoną w ludzkość, następnym krokiem było pragnienie, by być czczonym – i dlatego upadły człowiek zaczął szukać uznania u innego człowieka. Dlatego jesteśmy pod wielkim wpływem opinii innych o nas; dlatego nasza cała tożsamość nagle zależy od tego, czy odnosimy sukcesy, czy porażki w oczach innych. Właściwie to pragnienie uwielbiania człowieka doprowadziło wielu do stref, gdzie mogą żyć w atmosferze pochwał i uznania. Chociaż mogą być świadomi czyhających tam zasadzek, to kiedy już osiągną pewien pułap adoracji, uzależniają się od pochwał i nie potrafią już bez tego żyć.

Pomyślcie, jak tragicznym byłoby, gdybyśmy stanęli przed Panem pewnego dnia i ktoś, kogo kiedyś znaliśmy popatrzyłby na nas i powiedział, „Znałeś prawdę. Wiedziałeś, że jest niebo i piekło! Wiem, że byłem nieprzyjemny, ale dlaczego nie otworzył ust i tego mi nie powiedziałeś? Wiedziałeś, że ja tu zdążam i wiedziałeś, że moje dzieci też tu skończą. Dlaczego mi o tym nie mówiłeś?”

Niestety, jedyna wymówka, jaką miałoby dziecko Boże, to: „Pragnąłem twojego uznania bardziej, niż Bożego. Chciałem, byś mnie lubił. Nie chciałem, byś mnie wyśmiewał, chciałem twojej chwały.” Okropną pułapką jest to, kiedy pragniemy chwały od ludzi bardziej, niż Boga!

Według Pawła, jedynym sposobem na ucieczkę przed pułapką strachu przed człowiekiem jest wołanie do Boga, wiedząc, że On nie dał nam ducha strachu, ale mocy, miłości i powściągliwości (patrz 2 Ty. 1:7). Jedynie Bóg może nam dać możliwość uniknięcia tego, by być rządzonymi przez pochwały lub krytyki ludzi. Ponadto Pismo Święte mówi nam, że „nie ma bojaźni w miłości, ale doskonała miłość odrzuca wszelki strach” (1 Jan 4:18). Miłośc Boża nie tylko wypędza strach, ale pociąga nas do tych, którzy żyją bez Boga, po to, by czynić im dobrze bez względu na to, jak oni nas traktują.


__________
Carter Colon dołączył do zespołu pastorów kościoła Times Square w 1994r. na zaproszenie pastora założyciela, Dawida Wilkersona i został wyznaczony na głównego pastora w 2001r. Mocny, współczujący przywódca, jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych po całym świecie przez Word Challenge.

piątek, 22 listopada 2013

PRZESZKODY W MANIFESTACJI ŻYCIA CHRYSTUSA W NAS

Jeżeli twoją przeszkodą jest ambicja, Bóg może otworzyć przed tobą drzwi ogromnych możliwości. Może to być największy i najambitniejszy projekt twojego życia i Bóg pozwoli ci w to wejść, byś myślał, „To jest to! Wreszcie mam swój wielki dzień.”

Wtedy Pan pozwoli, by to wszystko się zawaliło. Staniesz w ruinach twojego marzenia, płacząc, Panie, myślałem, że ten projekt jest Twoją wolą. Myślałem, że mam w tym Twoje błogosławieństwo. Gorliwie się o to modliłem i Ty mnie doprowadziłeś aż dotąd. Jak mogłeś pozwolić, by to się tak fatalnie rozpadło?”

Niepowodzenie twojego projektu jest po to, by nastąpiła śmierć wszystkiego, co przeszkadza manifestacji życia Chrystusa w tobie.

Twoją przeszkodą może być niesamowite objawienie, które otrzymałeś ze Słowa Bożego. Może pytasz, „Jak świeże objawienie może być przeszkodą dla człowieka kochającego Jezusa?” Jednego dnia możesz upajać się nową prawdą, która została ci otwarta lub głęboką doktryną, której przedtem nie znałeś. Wzrasta twoja pewność, ponieważ stale stosujesz każde nowe objawienie w twoim chodzeniu za Panem.

Potem nagle, bez wyraźnego powodu, twoja dusza przeżywa suszę. Szybko twoja radość i pewność ustępuje miejsca bezużyteczności. Niewytłumaczalna depresja napełnia twoją duszę i każdy dzień staje się dla ciebie ciężarem.

Pismo Święte, które było tak żywe w twoim sercu, wydaje się teraz być zamkniętą księgą. Zamiast otrzymywać objawienia, zastanawiasz się, czy jeszcze kiedyś czegoś się nauczysz – ale problem nie leży w twoim intelekcie. Twoja susza ma za zadanie zadać śmierć twojemu zaufaniu do twojego ciała. Jest to śmierć dla twoje tendencji chwalenia się objawieniami, które otrzymałeś, zamiast twojej radości z Chrystusa.

Faktem jest, że objawienia mają tendencję do powstawania pychy. Właśnie z tego powodu Bóg dał Pawłowi cierń w ciele. To powstrzymywało Pawła przed wywyższaniem się z powodu jego wielu objawień. Bóg chciał, by Jego wierny sługa pozostał pokorny we wszystkim.

Ten cały proces przechodzenia „sytuacji śmierci” może wydawać się okrutny. Bez wątpienia jest to jeden z najbardziej bolesnych aspektów naszego chodzenia z Jezusem. Jeżeli jednak pozwolimy, by śmierć dokończyła swojego dzieła w nas, wtedy zmartwychwstałe życie Chrystusa będzie z nas wypływać bez przeszkód. Jeżeli natomiast odrzucamy takie działanie śmierci, nigdy nie będzie w nas życia Chrystusa!

czwartek, 21 listopada 2013

ŻYCIE JEZUSA

Apostoł Paweł mówi, „Bo wydaje mi się, że Bóg nas, apostołów oznaczył jako najpośledniejszych, jakby na śmierć skazanych, gdyż staliśmy się widowiskiem dla świata i aniołów, i ludzi” (1 Kor. 4:9).

Mówiąc prosto, kiedy pobożni święci, pełni życia Chrystusa, są prowadzeni w sytuacje śmierci, nie jest to nigdy prywatna sprawa. Pismo mówi, że jesteśmy widowiskiem dla trzech inteligencji: aniołów, diabła i ludzkości.

Czasami możesz czuć się osamotniony w swoich zmaganiach, ale nie bierzesz udziału w jakiejś tajnej walce w ciemnym zakątku. Wprost przeciwnie, obserwują cię z zainteresowaniem trzy siły. Obserwuje cię diabeł, aniołowie i ludzie Wszyscy oni zastanawiają się, „Jak ten sługa Boży zachowa się w tych doświadczeniach?”

Po co są takie spektakularne doświadczenia? Dlaczego musimy przechodzić przez te śmierci? Czego Bóg szuka w nas? Nasz niebiański Ojciec wie, że w naszym życiu są pewne nie odrodzone dziedziny, które przeszkadzają w pełnej manifestacji życia Chrystusa w nas. On zna nasze kamienie obrazy, nasze obawy, nasze ambicje, nasze pożądliwości – wszystko, co blokuje pełny blask Jezusa. Dlatego pozwala, byśmy wpadali w „sytuacje śmierci”, by uwolnić nasze serca od tych przeszkód.

Jeżeli twoją przeszkodą jest strach przed człowiekiem, Bóg może wprowadzić do twojego otoczenia kogoś, kogo obecność będzie paraliżować cię strachem. Wszystko, co ten człowiek mówi lub czyni, potęguje twój strach, aż stanie się nie do zniesienia.

Widziałem taki strach, który powodował fizyczny ból w świętych Bożych. Niektórzy tak się bali takiej „trudnej osoby”, że dosłownie brakowało im tchu. Dlaczego Bóg pozwala, by tacy pojawiali się w twoim życiu? To dlatego, że twój kochający Ojciec wydaje cię na śmierć. Mówi do ciebie, „Twój strach przed człowiekiem przeszkadza w drogocennym działaniu życia Chrystusa w tobie i dlatego nie może dawać życia innym. Ten strach w tobie musi się skończyć. Musisz dla niego umrzeć!”

Może wołasz do Niego, „Panie wyciągnij mnie z tego!” Ale Bóg odpowiada, „Nie, Ja pozwolę, by śmierć wykonała swoje dzieło. Ja to spowodowałem, by w tobie mogło się manifestować życie Jezusa!” 

środa, 20 listopada 2013

WYDAWANI CODZIENNIE NA ŚMIERĆ

Pobożny apostoł Paweł był pełen Ducha Świętego i objawienia. Modlił się gorliwie i codziennie chodził w intymnej społeczności z Jezusem. A jednak przyznał, że był stale szturchany, poniżany, odrzucany i lżony. Plotkowano o nim, jego charakter był atakowany i jego imię było pogardzane.

Paweł cierpiał tak bardzo i tak często, że nawet jego duchowe dzieci zastanawiały się, dlaczego ciągle spotykają go trudności i prześladowania. Za każdym razem, kiedy go widzieli, jego twarz była poraniona, jego kości połamane, a jego ciało pokryte sińcami. Oczywiście to Pawła bardzo bolało. Oto był potężny i szczery kaznodzieja Bożej łaski i wyzwolenia, a wszędzie, gdzie się obrócił, był pogardzany i poniżany.

Apostoł ten powiedział, że miał już tylko jednego przyjaciela, Onezyfora, który „Nie wstydził się moich więzów” (2 Tym. 1:16). Paweł powiedział o tym przyjacielu, „Ten człowiek nie wstydzi się, że jestem w więzieniu. On wie, że w moim życiu nie ma skrywanego grzechu!”

Paweł powiedział również, że został pokrzepiony przez grupę wierzących, którzy „Okazali mi współczucie w moich więzach” (Hebr. 10:34) Mówił, „Ci ludzie czują to, co ja czuję.” Oni stali przy Pawle w jego doświadczeniach, ponieważ oni też byli „wystawieni publicznie na zniewagi i udręki,… gdy wiernie staliście przy tych, z którymi się tak obchodzono” (w. 33). Ci wierzący stali się „towarzyszami udręk”, ponieważ to, co działo się z Pawłem, spotkało też ich!

Znam głęboko duchowego kaznodzieję, który przeżywał lata szatańskich szturchańców i prześladowań od innych wierzących. Za każdym razem, kiedy go widziałem, prosił mnie, bym się modlił o niego w jego kłopotach. Chętnie to robiłem, ale z biegiem czasu, kiedy jego doświadczenia nie ustępowały, zacząłem się martwić. Wreszcie zapytałem go wprost: „Nie rozumiem dlaczego jesteś ciągle niepokojony. Jesteś jednym z najbardziej bogobojnych pastorów, jakich znam. Masz bliską społeczność z Panem, zawsze w modlitwie, ciągle studiujesz Jego Słowo, Dlaczego On pozwala, byś ciągle miał te kłopoty?”

Teraz rozumiem, że ten bogobojny sługa był oddawany codziennie w sytuacje śmierci, ponieważ był pełen zmartwychwstałego życia. Bóg chciał go używać w potężny sposób, dlatego wydawał go na śmierć w każdej dziedzinie jego życia. Nie chciał, by pozostało w nim coś, co by przeszkadzało w pięknej manifestacji Chrystusa w nim.

Szatan chciał zniszczyć Pawła, bo wiedział, że wkrótce ma się objawić w jego życiu wielka manifestacja Chrystusa!

wtorek, 19 listopada 2013

WYDANI NA ŚMIERĆ

Apostoł Paweł pisał, „Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa na śmierć wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło” (2 Kor. 4;11).

Kiedy Paweł mówi, „My, którzy żyjemy” – jest jakby odbiciem słów Objawienia 1:18, „Ja który żyję.” Paweł mówi o chrześcijanach, którzy ufają Chrystusowi i mają Jego życie w sobie. A jednak mówi nam, że bywamy wydawani na śmierć.

To prawda, tak jak Ojciec wydał Swojego Syna na śmierć, tak samo wydaje wszystkich, którzy są w Chrystusie. Bóg prowadzi każdego z nas za rękę do samych bram śmierci i mówi, „Śmierci, weź tego też. Zrób z nim co chcesz!” W tym punkcie Boża ręka nie jest już naszą ochroną. Ona raczej wpycha nas w same szczęki śmierci.

Zapytacie, dlaczego Bóg by tak robił. Robi tak z tego samego powodu, z którego wydał na śmierć Swojego Syna. On wie, że śmierć, ból i smutek nie może nas już zniszczyć, ponieważ mamy w sobie życie samego Chrystusa!

Bóg wie, że w tym nie ma dla nas niebezpieczeństwa, tak jak nie było dla Jezusa. On ma dla nas plan zwycięstwa taki, jak dla Jego Syna, ale to zwycięstwo można osiągnąć tylko poprzez śmierć.

Paweł ostrzega, „Jeżeli maci w sobie zmartwychwstałe życie Chrystusa, to Bóg będzie codziennie wydawał was na śmierć!”

Apostoł dodaje, „Jak napisano: Z powodu ciebie co dzień nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne” (Rzym, 8:36). W oryginale greckim oznacza to, „Każdego dnia jesteśmy wydawani na śmierć.” Paweł mówi, „Każdego dnia stawiam czoła nowej sytuacji śmierci.”

Zrozumcie, że Paweł nie mówi o śmierci fizycznej, ale tym rodzaju śmierci, która następuje codziennie w naszym chodzeniu z Chrystusem. Kiedy świadczy, „Umieram codziennie” (1 Kor. 15:31), nawiązuje do prześladowań, niepokojów, niebezpieczeństw i kłopotów wszelkiego rodzaju.

Paweł w gruncie rzeczy mówi, „My, którzy mamy w sobie życie Chrystusa, jesteśmy stale poddawani jednej po drugiej sytuacji śmierci. Każdego dnia przechodzimy jakiś nowy test. Ale mamy w sobie życie Syna Bożego!” 

poniedziałek, 18 listopada 2013

BŁOGOSŁAWIENI BY BYĆ BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM by Gary Wilkerson

Bóg chce cię błogosławić. Chce ubogacić twoje małżeństwo i twoje duchowe życie. Chce byś był mądry i rozsądny, i podejmował przemyślane decyzje, które prowadzą do błogosławieństwa w twoim życiu.

Jednak z błogosławieństwami Bożymi musimy być ostrożni. Nie dlatego ostrożni, że Bóg nam błogosławi, ale ostrożni w tym, co robimy z tymi błogosławieństwami. Wielu z nas otrzymuje błogosławieństwa od Boga, ale potem obracamy je w coś egoistycznego.

W Łuk. 12:16-19 Jezus mówi o człowieku, który był błogosławiony: „Pewnemu bogaczowi pole obfity plon przyniosło. I rozważał w sobie: Co mam uczynić, skoro nie mam już gdzie gromadzić plonów moich?”

Bóg jest hojny i chce dawać dary Swoim dzieciom. Człowiek w tej historii był błogosławiony, ale kiedy przypatrzymy się bliżej, widzimy, że to poszło w złym kierunku.

Widzimy, że ten błogosławiony człowiek „Rozważał w sobie.” Tu często zaczyna się problem. Bóg zaczyna nam błogosławić, a my zaczynamy myśleć, „Co z tym zrobić?” Jeżeli zaczynamy iść w dół drogą zastanawiania się, co zrobić z naszymi środkami, zazwyczaj pojawia się egoizm. Popatrzcie na użyty ty język: „I rozważał w sobie: Co mam uczynić, skoro nie mam już gdzie gromadzić plonów moich?”

Czyje to są plony (błogosławieństwa)? One należą do Boga – wszystko należy do Boga! Myśli tego człowieka stały się samolubne. Zaczął dostrzegać dar od Boga, relacje, talenty, jako coś, co może wykorzystać dla siebie i egoizm zaczął przenikać każde włókno jego istoty.

„I rzekł: Uczynię tak: Zburzę moje stodoły, a większe zbuduję i zgromadzę tam wszystko zboże swoje i dobra swoje. I powiem do duszy swojej: Duszo, masz wiele dóbr złożonych na wiele lat; odpocznij, jedz, pij, wesel się.”

Musimy być ostrożni, kiedy słuchamy kazania o błogosławieństwach Bożych. Nasze rozumienie Jego błogosławieństw jest niezmiernie ważne. Czy chcemy gromadzić błogosławieństwa dla siebie, by stworzyć doskonały kokon dla naszego komfortu i zadowolenia? Czy też chcemy patrzeć wokoło siebie i błogosławić innych? Jesteśmy błogosławieni od samego początku przymierza Bożego błogosławieństwa z ludzkością – błogosławieni by być błogosławieństwem! 

sobota, 16 listopada 2013

BEZ WIARY NIE MOŻNA MU SIĘ PODOBAĆ by Claude Houde

Głęboko wierzę, że grzech niewiary jest wśród najbardziej dewastujących w nowoczesnym chrześcijaństwie. Niewiara duchowo układa nas do snu i związuje nas powoli i niepostrzeżenie, rok po roku, aż przyjmiemy to, co jest nie do przyjęcia.

Obecnie Królestwo Boże po całym świecie przeżywa największe duchowe przebudzenie w historii ludzkości. Jednak w tym samym czasie ponad 90 procent kościołów ewangelicznych w Ameryce Północnej i Europie nie wykazuje znaczącego wzrostu. Ograniczają się do przypominania przeszłych przebudzeń, lub desperacko trzymają się ostatnich wydarzeń, które przepowiadały zapierające dech w piersi, natychmiastowe przełomy. Zrozumcie mnie dobrze. Przebudzenia w Afryce, w Chinach, Korei, Ameryce Łacińskiej i w krajach za tak zwaną żelazną kurtyną napełniają nas radością. Ja dziękuję Bogu za to, co On czynił wczoraj – ale jestem tu dzisiaj! Muszę pokutować (zmienić kierunek) z powodu ospałości mojej wiary, która spowodowała, że toleruję to, czego nie powinienem.. Nie do pomyślenia jest życie w takiej duchowej suszy i akceptowanie martwej rutyny, kiedy przed nami pisana jest nowa historia największego przebudzenia zdobywającego dusze po całym świecie.

Niewiara jest poważniejsza i bardziej niszcząca, niż możemy to sobie wyobrazić. Jezus stał mocno i zdecydowanie w otoczeniu świata wypełnionego niemoralnością, dekadencją, bałwochwalstwem i demonicznymi rytuałami religijnymi. On płakał nad ich niewiarą; to Go dosłownie wzburzało. W Ewangeliach, w obecności najbliższych Łazarza Jezus płakał z powodu zatwardziałości ich serc i braku zaufania do Niego. (Jan 11:33-35). Płakał, bo oni nie chcieli uwierzyć w Jego obietnice mocy zmartwychwstania – On też płacze nad nami dzisiaj, kiedy siedzimy wygodnie w duchowej apatii, ponieważ zbudowaliśmy racjonalistyczne i pseudo-religijne „doktryny”, rytuały i wyjaśnienia, które pozwalają nam usprawiedliwiać nasze życie tak pozbawione prawdziwej mocy i ponadnaturalnego owocu.

Przyjaciele, Jezus Chrystus jest ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki i u naszego Boga nie ma faworyzowania (patrz Hebr. 13:8 i Dz. Ap. 10:34-35). On jest niezmienny, wszechmocny (nie ma dla Niego nic niemożliwego), absolutnie sprawiedliwy i całkowicie oddany temu, by czynić w twoim życiu, twoim mieście i twoim kościele to, co On czyni tak majestatycznie i tam ponadnaturalnie po całym świecie. Pomiędzy nami, a nieograniczoną wielkością Jego mocy stoi zatoka niewiary. Dlatego nie możemy przeżyć następnego dnia bez wołania: Panie, wzmocnij naszą wiarę!


_________

Claude Houde, główny pastore kościoła Eglise Nouvelle Vie (kościół Nowego życia) w Montrealu,w Kanadzie jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych przez Word Challenge po całym świecie. Pod jego kierownictwem New Life Chuch rozwinął się od garstki ludzi do ponad 3500 w tej części Kanady, w której rozwija się niewiele kościołów Protestanckich. 

piątek, 15 listopada 2013

ZMARTWYCHWSTAŁE ŻYCIE

Kiedy Jezus leżał milczący w grobie, szatan i jego hordy napawali się zwycięstwem. Myśleli, że odnieśli nieodwracalne zwycięstwo, ale cały ten czas był wprowadzany w czym przygotowany wcześniej Boży plan – plan zmartwychwstałego życia!

Pan posłał Swojego Ducha Świętego do samego wnętrza śmierci i tam Duch ożywił ciało Jezusa, wzbudzając Go z martwych. Z grobu wyszedł nasz błogosławiony Zbawiciel, poprzez gruby kamień i wyszedł z takim świadectwem:

„ Byłem umarły, lecz oto żyję na wieki wieków i żyję na wieki, Amen: mam klucze piekła i śmierci” (Obj. 1:18). Chrystus mówi tutaj, „Ja jestem tym, który żyje na wieki! Byłem martwy, ale żyję teraz i na wieki. Ja mam w ręku klucze do życia i śmierci!”

W tym momencie, kiedy Jezus wyszedł z więzienia śmierci, stał się On zmartwychwstaniem i życiem. Uczynił to nie tylko dla Siebie, ale dla wszystkich, którzy w Niego uwierzą od tego dnia i nadal. On dla nas wyprowadził zmartwychwstałe życie, które jest całkowicie poza mocą śmierci! Tak więc nie ma już powodu, żeby chrześcijanin musiał się bać śmierci, albo postrzegać ją jako wroga. Nasz Pan pokonał ją całkowicie: „Którego Bóg wzbudził, rozwiązawszy więzy śmierci” (Dz. Ap. 2:24).

Jeżeli przyjąłeś Jezusa jako Zbawiciela i Pana, to On mieszka w Tobie jako potężna moc zmartwychwstałego życia. Ta sama moc zmartwychwstania, która wyprowadziła Go z grobu, będzie i ciebie trzymać. „Czy nie wiecie o sobie, że Jezus Chrystus jest w was?” (2 Kor. 13:5). Masz w sobie wszystko, co jest w Chrystusie, potężną siłę życia, której szatan nie może zniszczyć!

„ Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi bierze swoje imię, by sprawił według bogactwa chwały swojej, żebyście byli przez Ducha jego mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku” (Efezjan 3:14-16). 

czwartek, 14 listopada 2013

WYDANY NA ŚMIERĆ

W dzień Zielonych Świąt apostoł Piotr oświadczył przed tłumem zebranym w Jerozolimie, „Jezusa Nazareńskiego, który według powziętego z góry Bożego postanowienia i planu został wydany, tego wyście rękami bezbożnych ukrzyżowali i zabili” (Dz. Ap. 2:22=23).

Co Piotr miał na myśli? Jeden słownik grecki tłumaczy jego słowa w ten sposób: „Jezus został wydany wrogom, wydany na śmierć, zgodnie z ustalonym wcześniej Bożym planem.”

Jaki to dziwny i niezrozumiały akt ze strony kochającego niebiańskiego Ojca. Bóg świadomie wydał Swojego Syna na śmierć! Wyglądało na to, że On celowo prowadził Jezusa w ręce Jego najgorszych wrogów i powiedział, „Oto Mój Syn, zróbcie z Nim co chcecie.” Potem stał z boku i nic nie zrobił, żeby zatrzymać tych bezbożnych wrogów przed zabiciem Go.

Jakiż to był ustalony wcześniej plan? Dlaczego Bóg wydał na śmierć Swojego umiłowanego Syna? Piotr daje nam odpowiedź w następnym wersecie: „gdyż było rzeczą niemożliwą, aby przez nią (śmierć) był pokonany” (Dz. Ap. 2:24).

Bóg wiedział, że to nie było możliwe, aby Jezus był trzymany na stałe w objęciach śmierci. Dlatego nie było dla Niego ryzyka, kiedy wydawał Swojego Syna na śmierć, gdyż wiedział, że Jezus wyjdzie z grobu jako chwalebny zwycięzca nad śmiercią – wzbudzony z martwych poprzez dającą życie moc Ducha Świętego!

Jest jednak ważne, abyśmy zrozumieli o jakim czasie Piotr mówił w tych zapisanych wersetach. Aż do Golgoty, śmierć była czym strasznym dla ludzkości. Była to nadal domena diabła, pod jego panowaniem i przywództwem i dlatego był to wróg, którego trzeba się było bać.

Bóg wiedział, że ta moc śmierci musi zostać złamana i dlatego wydał Swojego Syna na śmierć.

„Aby przez śmierć została zniszczona moc śmierci, którą jest diabeł” (Hebr. 2:14). Bóg chciał usunąć żądło śmierci, złamać moc szatana nad śmiercią raz na zawsze, więc pozwolił, Aby Jezus wstąpił do śmierci i połknął ją.

środa, 13 listopada 2013

WIERZ JEGO SŁOWU

Jeżeli się zastanawiasz dlaczego ciągle upadasz – dlaczego nadal czujesz się słaby i bezsilny, robisz to czego nienawidzisz – to może dlatego, że nie zaufałeś w pełni chwalebnym Bożym obietnicom.

Bóg dał Abrahamowi wiele obietnic, że będzie jego tarczą i jego nagrodą, że pokona wszystkich jego wrogów, a nawet będzie dla niego czynił cuda – takie jak to, że da mu dziecko w jego starości. Abraham uwierzył tym obietnicom i Bóg powiedział, że to mu zostało poczytane jako sprawiedliwość.

W podobny sposób, kiedy my zrezygnujemy z walki z naszymi duchowymi wrogami w naszej własnej sile i zaczniemy przyjmować to naszym sercem, że Bóg jest w stanie czynić to co obiecuje, zobaczymy początek naszej sprawiedliwości.

Bóg nam w tym pomaga poprzez posłanie Swojego Ducha, żeby zamieszkał w naszych sercach. Duch Święty jest mocą od Boga i ta moc ogłasza wojnę ze wszystkimi mocami demonicznymi: „Duch [walczy] przeciwko ciału” (Galacjan 5:17).

Duch ogłasza, „Teraz jest to moje mieszkanie, diable. Ty już tu nie panujesz i twoja walka nie jest już walką z moim dzieckiem. Ty walczysz ze Mną i teraz Ja odkryję twoje zamysły i będę walczył z tobą na wszystkich frontach. To dziecko jest teraz świątynią Ducha Świętego!”

Chodzenie w Duchu nie jest sprawą skomplikowaną. Jest to po prostu wierzenie w to, co Bóg powiedział: „Duchem postępujcie, a nie będziecie wykonywać pożądliwości ciała” (werset 16). Prosto mówiąc, „Zaufaj Duchowi Świętemu! Wierz w Jego zapewnienie, że przejmuje twoją sprawę i chodź w mocy Jego obietnicy, że będzie walczył za ciebie!”

Boże Słowo daje nam żelazną obietnicę, która jest uzdrowieniem dla wszelkiego niepokoju umysłowego:

„I pokropię was czystą wodą, i będziecie czyści od wszystkich waszych nieczystości i od wszystkich waszych bałwanów oczyszczę was. I dam wam serce nowe, i ducha nowego dam do waszego wnętrza, i usunę z waszego ciała serce kamienne, a dam wam serce mięsiste. Mojego ducha dam do waszego wnętrza i uczynię, że będziecie postępować według moich przykazań, moich praw będziecie przestrzegać i wykonywać je” (Ezechiela 36:25-27).

Czy widzisz co Bóg mówi? Duch wykona w tobie tę całą pracę! On ciebie oczyści i da ci nowe serce i potem doprowadzi cię do posłuszeństwa. Twoja część polega na tym, aby uwierzyć, że On dotrzyma Swojego Słowa – z niezachwianą wiarą!

Powierz swoje problemy, swoją przyszłość, swoje życie w ręce wszechmogącego Boga. 

wtorek, 12 listopada 2013

TWOJA WIELKA NAGRODA

Wiele głosów na świecie dzisiaj analizuje to dlaczego ludzie są tak zaniepokojeni i zamieszani. Ale jest to nic więcej jak tylko Babel sprzecznych ze sobą pomysłów. Fakt jest taki, że nikt, kto prawdziwie kocha Jezusa Chrystusa nie będzie zakłopotany przez potencjalną utratę rzeczy materialnych. Będzie raczej zaniepokojony tym, co się dzieje w sferze duchowej!

Paweł znał prawdziwą przyczynę naszego zakłopotania i zaniepokojenia i mówi na ten temat w Rzymian 7:15-19. Albowiem nie rozeznaję się w tym, co czynię; gdyż nie to czynię, co chcę, ale czego nienawidzę, to czynię. . . . Albowiem nie czynię dobrego, które chcę, tylko złe, którego nie chcę, to czynię” (Rzym. 7:15,19).

Apostoł mówi: „Okazuje się, że robię to, czego nie chcę robić. Ale na to, co chciałbym robić, w posłuszeństwie dla Boga, nie mogę znaleźć siły w sobie!

Paweł mówi tutaj w imieniu tysięcy szczerych wierzących. Są oni zakłopotani, ponieważ po prostu nie mogą znaleźć zwycięstwa nad grzechem. Chcą robić to co jest właściwe – żyć święcie i w czystości przed Panem – i nienawidzą tego grzechu, który ich tak łatwo kusi i przerywa ich społeczność z Chrystusem. Ale pomimo tego wracają do tego!

Kończy się tym, że są przygnębieni, zakłopotani i zmęczeni wołają, „Ach jaki jestem nędzny! Nie chcę już więcej tego robić. Ale wygląda na to, że jestem bezradny! Dlaczego jestem taki słaby? I jak długo będę musiał znosić tę walkę? Czy będę musiał przejść przez całe życie wylewając rzeki łez, wyznając i pokutując i znowu powracając do mojego grzechu?”

Abraham zadawał podobne pytanie Panu, kiedy nie widział uwolnienia z dylematu, w jakim był. Boża odpowiedź była taka: „ja jestem twoją tarczą i twoją wielką nagrodą” (1 Mojż. 15:1). Pan mu powiedział, „Abrahamie, Ja ci dam Siebie samego i to wszystko.. Ja będę twoim obrońcą i twoją wielką nagrodą, ponieważ Jestem kim jestem. Nie musisz się bać innego wroga tak długo, jak Ja będę twoim Bogiem!” 

poniedziałek, 11 listopada 2013

JESTEŚ BŁOGOSŁAWIONY by Gary Wilkerson

„W potomstwie [Izaaka] wszystkie narody ziemi będą błogosławione, ponieważ Abraham był posłuszny Mojemu głosowi i strzegł tego, co mu poleciłem” (1 Mojż. 26:4,5).

Słowem kluczowym w tym fragmencie jest posłuszny, ponieważ posłuszeństwo przynosi błogosławieństwo. Robisz krok wiary i mówisz, „Boże, to jest trudne i nawet nie jestem pewny czy potrafię to zrobić.” Ale wchodzisz w to i mówisz, „Boże, będę posłuszny” i kiedy tak zrobisz, otworzą się dla ciebie okna w niebie. Łaska daje nam siłę do wykonania tego, do czego nas Bóg powołuje.

Jesteśmy powołani, aby być świętym ludem – być oddzielonymi – być świętymi dla Pana – aby być posłusznymi Jego przykazaniom. Nieposłuszeństwo często nas okrada z łaski i błogosławieństwa i dokończenia dzieła, jakie On chce wykonać w naszym życiu.

Bez względu na to czego Bóg od ciebie oczekuje, bądź Mu posłuszny. Jeżeli powie ci, żebyś dał, to bądź posłuszny. Jeżeli powie, żebyś poszedł, bądź posłuszny. Jeżeli powie, żebyś stał, to bądź posłuszny. Nie żyj według tego co ty chcesz robić, ale według tego czego Bóg oczekuje, a znajdziesz błogosławieństwo dla siebie, w tobie i wokół ciebie. Błogosławionym przez Pana będzie wszystko, czego dotykasz.

„ Izaak siał w owej ziemi i zebrał w tym roku stokrotne plony, bo Pan mu błogosławił” (werset 12). Widzimy, że Izaak siał i zbierał obfite żniwo. Bóg nie jest zaniepokojony ekonomią Ameryki. On się nie martwi o to co się stanie w twojej pracy czy w twoim domu. Dlaczego? Bo On ma wszelkie możliwości, wszystkie źródła, wszelką moc na niebie i na ziemi, aby zaspokoić wszystkie twoje potrzeby według Swojego bogactwa w chwale.

Bóg chce, żebyś wiedział, że On ci błogosławi. Takie jest Jego serce. Odrzuć takie pojęcie o kapryśnym, staroświeckim Bogu, który w niebie tylko czeka, żebyś zrobił błąd, aby mógł ci zabrać to czego potrzebujesz. Nie! Bóg chce ci da siłę, abyś był posłuszny, ponieważ pragnie ci błogosławić. 

sobota, 9 listopada 2013

CHWYTAJĄC PŁOMIEŃ by Jim Cymbala

Po moim powrocie z krótkiego wyjazdu na odpoczynek przywitałem ludzi w moim zborze czymś ważnym, co było na moim sercu.

„Bracia i siostry, „zacząłem, „naprawdę mam przekonanie, że usłyszałem przesłanie od Boga, które dotyczy przyszłości naszego zboru. Kiedy bylem daleko stąd, wołałem do Pana, prosząc, aby dopomógł nam – aby dopomógł mi – zrozumieć czego od nas oczekuje. I jestem przekonany, iż usłyszałem odpowiedź.”

Nie są to jakieś marzenia albo coś spektakularnego. Ale chcę wam powiedzieć dzisiaj z całą powagą: Począwszy od dzisiejszego dnia, nabożeństwo modlitewne stanowić będzie swoisty barometr naszego zboru. To, co się będzie działo we wtorkowe wieczory, będzie miernikiem, za pomocą którego ocenimy nasze powodzenie, lub porażkę ponieważ to będzie miara, przez którą Bóg nas błogosławi.

„Jeżeli będziemy wzywać Pana, to zgodnie z obietnicą daną w Jego Słowie, da nam odpowiedź, przyciągnie do Siebie niezbawionych, raz wyleje na nas Swego Ducha. Jeśli nie będziemy Go wzywali, to nie ma dla nas obietnicy – absolutnie żadnej. To proste. Nieważne co zwiastuję w moim kazaniu, albo co akceptujemy naszym umysłem – przyszłość będzie zależała od naszego czasu poświęconego na modlitwę.

„To jest lokomotywa, która pociągnie nasz zbór. Owszem, chcę, żebyście przychodzili na niedzielne nabożeństwa – ale wtorkowy wieczór będzie najważniejszy.”

Kaznodzieja z Australii (albo może z Nowej Zelandii) znalazł się akurat na nabożeństwie tego ranka – rzadki przypadek. Kiedy go przedstawiłem i zaprosiłem, żeby powiedział parę słów, ten podszedł do przodu i krótko skomentował:

„Słyszałem co powiedział wasz pastor. A oto co o tym myślę: można ocenić jak popularny jest zbór według tego kto przychodzi na poranne nabożeństwo w niedzielę. Można ocenić jak popularny jest pastor, czy ewangelista według tego kto przychodzi na popołudniowe nabożeństwo w niedzielę. Ale można ocenić jak popularny jest Jezus według tego kto przychodzi na spotkanie modlitewne.”

Po tych słowach zszedł z podium. To była wszystko. Nigdy więcej go już nie spotkałem.


__________


Jim Cymbala rozpoczął służbę w Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestoma członkami, w małym, zaniedbanym budynku, w trudnej części miasta. Urodzony w Nowym Jorku, jest on od wielu lat przyjacielem zarówno Dawida i Garego Wilkersonów i często jest zapraszany do uslugi na konferencjach dla pastorów i liderów, które sponsoruje World Challenge. 

piątek, 8 listopada 2013

PLAN PANA DLA NAS

Plan Pana dla nas był zawsze prosty. On powiedział, „Nie musisz się bać żadnej siły, która naciera na ciebie. Ja będą twoim obrońcą w każdym czasie. Jeżeli zaufasz Moim obietnicom, oddając się pod Moją opiekę przez wiarę, Ja będę wszechmocnym Bogiem dla ciebie. Ja pokonam wszystkich twoich wrogów. Będziesz zwycięzcą – żyjąc po wszystkie dni w pokoju, bez strachu.

Zapytam: Czy żyjesz każdego dnia bez strachu – ze spokojem w duchu i umyśle? Większość z nas wcale tak nie żyje. Mamy tu i tam momenty pokoju, ale nie wchodzimy w pełni w Boże odpocznienie.

Jeżeli jesteś utrapiony z powodu z powodu twojego uprzykrzonego grzechu, musisz zrozumieć, że Bóg nie jest na ciebie zły! On nie chce cię karać czy sądzić. Przeciwnie, chce napełnić cię Jego potężną mocą!

Bóg w zasadzie mówi to samo we wszystkich Jego przymierzach: „Szukam ludzi, którzy uwierzą, że Ja ich wybawię od wszystkich ich wrogów! „O przymierzu, które zawarłem z wami, nie zapominajcie, a innym bogom czci nie oddawajcie. Lecz jedynie Panu, Bogu waszemu, cześć oddawajcie, a On wyrwie was z mocy wszystkich waszych nieprzyjaciół” (2 Król. 17:38-39).

W Starym Testamencie ci wrogowie, to były narody pogańskie – Filistyni, Moabici, Hetyci. Jebuzyci i Kananejczycy. Wszystkie te siły wroga chciały zniszczyć lud Boży i na nowo ich zniewolić.

Dzisiaj nasi wrogowie istnieją w sferze duchowej – moce demoniczne, pożądliwości cielesne, grzeszne pragnienia. W Nowym Testamencie Bóg powtarza te gwarancje dla Jego ludu:

„Ja będę twoim Bogiem, a ty będziesz Moim synem, Moją córką. Będziesz Moim dzieckiem od teraz przez całą wieczność. Dlatego pamiętaj o przymierzu, które z tobą zawarłem. Nie będziesz się bał żądnego człowieka lub mocy, ale tylko Mnie. Ja cię wybawię z rąk twoich wrogów, włącznie z opresją demoniczną, uciążliwymi pożądliwościami, nałogami i wszelkim uprzykrzonym grzechem”. (patrz Hebr. 8:10). 

czwartek, 7 listopada 2013

POTOMSTWO ABRAHAMA

Jest dla nas zwycięstwo nad wszystkimi rzeczami, które trapią nasze umysły. Znajduje się ono w przymierzu, które Bóg zawarł wiele lat temu z Abrahamem i jego potomstwem:

„Wybawienie od wrogów naszych i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą, litując się nad ojcami naszymi, pomny na święte przymierze swoje i na przysięgę, którą złożył Abrahamowi, ojcu naszemu, że pozwoli nam, wybawionym z ręki wrogów bez bojaźni służyć mu w świątobliwości i sprawiedliwości przed nim po wszystkie dni nasze” (Łukasz 1:71-75).

Boża przysięga dla Abrahama i jego dzieci jest krystalicznie czysta: On nas wybawi od wszystkich naszych wrogów, byśmy mogli żyć bez strachu – bez niepokoju – po wszystkie dni naszego życia!

Kochani, to przymierze odnosi się do każdego z nas żyjących obecnie. Według Pawła, wszyscy, którzy przyjęli Chrystusa jako Pana przez wiarę, są „Potomstwem Abrahama.” „To znaczy, że nie dzieci cielesne są dziećmi Bożymi, lecz dzieci obietnicy liczą się za potomstwo” (Rzym. 3:7). „Z tego możecie poznać, że ci, którzy są z wiary, są synami Abrahama” (Gal. 3:7).

Jak możemy posiąść tę obietnicę przymierza? Abraham pytał Pana podobnie, kiedy nie widział wyjścia ze swojego problemu. Pytał, „Panie Boże, cóż mi możesz dać, gdy ja schodzę bezdzietny”? Oto co odpowiedział Bóg: „Jam tarczą twoją; zapłata twoja będzie sowita!” (1 Mojż. 15:1).

Pan mu powiedział, „Abrahamie, Ja daję ci Siebie – i to wszystko. Będę twoim obrońcą i twoją wielką nagrodą, ponieważ Je jestem, który Jestem. Nigdy, póki żyjesz, nie musisz się bać żadnego wroga, ponieważ Ja będę twoim Bogiem!”

Pan podobnie daje nam wspaniałą obietnicę w nowym Przymierzu, kiedy mówi, „Będę im Bogiem, a oni będą mi ludem” (Hebr. 8:10). Rzeczywiście, od początku stworzenia, przez całą Biblię, słyszymy Boga, który mówi do ludzkości: „Ja chcę być dla was Bogiem!” 

środa, 6 listopada 2013

SMUTEK WEDŁUG BOGA

Wierzę, że możemy poznać nasz prawdziwy stan duchowy po tym, jak martwi nas nasz najmniejszy grzech przeciwko naszemu Panu.

Niektórzy chrześcijanie smucą się tylko z powodu tego, co nazywają „wielkimi grzechami” – cudzołóstwo, narkomania, przeklinanie. Ale prawdziwie duchowy człowiek wie, że w oczach Bożych żaden grzech nie jest mały i dlatego smuci się za każdym razem, kiedy plotkuje, powie sprośny kawał, albo ma jakąś złą myśl. On wie, że to pochodzi z jego serca, czyli centrum jego istoty.

Możesz być nieposłuszny Bogu w takich „małych rzeczach”, usprawiedliwiając się i zapominając o tym. Ale jeżeli tak robisz, to nigdy nie dojdziesz do dojrzałości w Chrystusie. Twoja sprawiedliwość jest mierzona poprzez to, że nie akceptujesz nic, co zasmuca twojego błogosławionego Zbawiciela.

Niedawno powiedziałem coś bardzo niechrześcijańskiego do mojej żony. Moje słowa były zupełnie niepotrzebne i natychmiast poczułem się osądzony. Wiedziałem, że ją zraniłem, więc poprosiłem ją o przebaczenie, potem ją przytuliłem i powiedziałem, że ją kocham.

Ale mój umysł był dalej niespokojny. Myślałem, „Jak mogłem być w stanie zrobić coś tak niepodobnego do Jezusa? Przecież nigdy nie byłem bliżej Pana. Nigdy nie modliłem się więcej, niż w ostatnim roku. Muszę być z gruntu zły, żeby taka grubiańska rzecz wyszła z mojego serca.”

W tym momencie wróg szeptał do mnie, „To nie było nic wielkiego. To drobnostka.” Ale Duch Święty natychmiast powstał w moim sercu i uciszył głos diabła. Zapewnił mnie, „Dawidzie, sam fakt, że smucisz się z powodu tego grzechu jest dowodem, że Ja działam w tobie. Czym więcej smucisz się z powodu najmniejszego występku przeciwko Mojej miłości, tym bliżej zwycięstwa jesteś.”

Bóg posłał Jego Ducha do nas, by prowadził walkę z naszym ciałem i jego pragnieniami i żądzami. Dlatego, jeżeli upadniesz i to cię nie smuci – jeżeli jesteś w stanie strząsnąć ten grzech bez poczucia winy, smutku i żalu – to znaczy, że Duch Święty nie prowadzi walki.

„Teraz jednak cieszę się, nie dlatego, że byliście zasmuceni, ale że byliście zasmuceni ku upamiętaniu; zasmuceni bowiem byliście po Bożemu” (2 Kor. 7:9).

Jeżeli czujesz osąd po najmniejszym grzechu, to jesteś blisko prawdziwego zwycięstwa. On wygrywa walkę w twoim sercu, powodując w tobie bogobojny smutek, który prowadzi do prawdziwego upamiętania.