piątek, 3 lutego 2012

PODWÓJNY BÓL!

Pierwsza część Bożego „podwójnego bólu” jest wtedy, kiedy my grzeszymy w Jego obecności przeciwko Jego światłości i miłości. Sam grzech nie jest tym, co smuci Boga, ale fakt, że On zna konsekwencje naszego grzechu. Bóg wie, że nasz grzech wpędzi nas w smutek i rozpacz.

Drugą częścią Bożego „podwójnego bólu” jest to, że nasz grzech zmusza Go do tego, żeby dotrzymywał Swojego Słowa, aby stać przy nas tak jak kochający ojciec i słuchać naszego wołania udręki, kiedy nas karze – a to wszystko po to, aby wytworzyć w nas bogobojny charakter.

Ja kiedyś znalazłem się w kryzysie – byłem na końcu swoich możliwości. Mówiono o mnie oszczerstwa i kiedy to trwało już przez jakiś czas, zacząłem przypominać Bogu Jego Słowo:

  • „Fałszywe świadectwo nie ujdzie bez kary, a ten, który wypowiada kłamstwo zginie” (Przyp. Sal. 19:9).
  • „Kłamca chętnie słucha złego (niszczącego) języka” (17:4).

Po jakimś czasie zacząłem wołać w rozpaczy: „Boże, jak długo jeszcze na to pozwolisz? Kłamstwa ciągle się zmieniają i nawet nie wiem czym są z dnia na dzień. Ty jesteś moim obrońcą, Panie, a Ty powiedziałeś, że weźmiesz w obronę Swój lud. Ale ja nie widzę, żebyś egzekwował jakąś sprawiedliwość.”

Kiedy tak myślałem o tych wszystkich oszczerstwach przeciwko mnie, to zacząłem myśleć o innych oczernianych pastorach i sługach. Dzisiaj jest wielu sprawiedliwych ludzi, którzy znoszą okropne doświadczenia dlatego, że inni mówią przeciwko nim złe rzeczy.

Modliłem się: „Dlaczego Panie nadal pozwalasz, by Twoi słudzy byli ranieni?”

Pan odpowiedział: „Dawidzie, jestem miłosiernym, cierpliwym i nierychłym do gniewu, ponieważ sprawia mi ból, kiedy muszę wymierzać Moją sprawiedliwość. Gdybyś mógł odczuwać Mój ból, to nigdy byś nie chciał oglądać Mojego sądu. Zrozumiałbyś dlaczego czekam tak długo, żeby posyłać sąd. Wiesz jak bolesne jest dla ciebie, kiedy musisz karać swoje dzieci. Tak samo jest ze Mną. Boli Mnie to, kiedy muszę karać tych, których kocham!”

czwartek, 2 lutego 2012

SPOJRZENIE NA BOŻY PLAN

„Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Zejdź na dół, gdyż sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej..... Zrobili sobie cielca ulanego, oddali mu pokłon, złożyli mu ofiarę.... Patrzę na lud ten i widzę, że jest to lud twardego karku. Teraz zostaw mnie, żeby zapłonął mój gniew na nich” (2 Mojż. 32:7-10)

„ Lecz Mojżesz łagodził gniew Pana, Boga swego i mówił: Dlaczegóż, Panie, płonie gniew twój przeciwko ludowi twojemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką siłą i ręką potężną?... Odwróć się od zapalczywości swego gniewu i użal się nad złem, jakie chcesz zgotować ludowi swemu....I użalił się Pan nad złem, które zamierzał sprowadzić na swój lud” (w.11-14).

Czytając ten fragment wielu chrześcijan mylnie przypisuje więcej łaski i miłosierdzia Mojżeszowi, niż Bogu. Myślą tak: „Mojżesz błaga o wielkie zmiłowanie dla Izraela, podczas gdy Bóg jest gotowy ich zniszczyć.” Nic nie może być dalsze od prawdy. Jedynym powodem dlaczego Mojżesz mógł się tak modlić było to, że znał on Boże serce miłosierdzia.

Boża sprawiedliwość wymagała, aby lud zginął, ale Mojżesz wiedział, że Bogu by sprawiało zbyt wiele bólu wygubienie Jego ludu, dlatego przedstawił tę prośbę przed Bogiem. „Wiem, że Twoja sprawiedliwość płacze, żeby ten lud twardego karku został zmieciony z ziemi, ale ja wiem, że nie byłbyś w stanie znieść bólu, gdybyś tak postąpił. Znam Twoje serce Boże i wiem, że nie możesz zniszczyć Izraela – ponieważ ich kochasz.”

Biblia mówi, że Bóg „zaniechał gniewu”, co znaczy, że zmienił zdanie co do tego w jaki sposób osądzi Izraela. Nie miał zamiaru ich zniszczyć; natomiast ludzie ci mieli pozostać na pustyni. Chociaż ci ludzie nadal będą sprawiać ból Jego sercu przez trzydzieści osiem lat poprzez swoją niewiarę, to Pan będzie ich nadal ochraniał, prowadził, karmił i przyodziewał aż do śmierci.

środa, 1 lutego 2012

CZY MAMY TRWAĆ W GRZECHU?

Kiedy Paweł po raz pierwszy nauczał prawdy o usprawiedliwieniu przez wiarę, to wstrząsnęło kościołem. W tym czasie była to niesamowita wiadomość. Nawet niektórzy teologowie odpowiadali, „Jeżeli mam przebaczenie, jeżeli Bóg jest tak miłosierny, żeby mi za darmo przebaczyć, tylko przez wiarę, to mogę sobie dalej grzeszyć, by Bóg mógł się cieszyć, że może mi okazywać więcej łaski!” Ci teologowie nie rozumieli Ewangelii.

Z powodu krzyża Bóg uznał, że wszystko co dotyczy naszej starej natury, jest załatwione. Paweł pytał, „Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była?” (Rzym 6:1) i szybko dodaje, „Oczywiście, że nie!” Wierzę, że Paweł mówił, „Dlaczego ktoś uwolniony od śmierci, miałby z powrotem powracać do zwłok? Dlaczego miałby iść z powrotem do życia w grzechu, kiedy Bóg chce zabrać wszelką winę i potępienie, a dać mu pokój i bezpieczeństwo? Teraz, z powodu krzyża możesz służyć Panu z radością i zadowoleniem, i być Mu posłusznym w nowym zobowiązaniu, które nazywa się miłością”.

Może pytasz, „Czy mamy po prostu przyjąć wiarą usprawiedliwienie Jezusa?” Tak, absolutnie! To właśnie jest droga chrześcijańska – odpoczywanie wiarą w tym, czego Jezus dokonał.

Nasz stary człowiek jest martwy, a nowy nazywa się Jezus. Kiedy naszą wiarę pokładamy w Nim, Bóg akceptuje nas w pełni. Uważa nas za sprawiedliwych, ukrytych na łonie Jego drogiego Syna. Dlatego, kiedy upadniesz lub zgrzeszysz, biegnij szybko do twojego Obrońcy, twojego Adwokata. Wyznaj Mu swoje upadki i odpocznij w Jego sprawiedliwości.

Może zapytasz, „Czy dobre uczynki nie mają miejsca w tej doktrynie?” Oczywiście, że mają, ale w tym znaczeniu: Dobre uczynki nie mogą cię zbawić, ani usprawiedliwić, ani zapewnić ci akceptacji przed Bogiem. Jedyne, co cię zbawi, to twoja wiara w to, co Jezus uczynił!

Co Jezus uczynił? On cię zbawił, przebaczył ci i przyjął cię w Umiłowanym. Bóg widzi cię teraz tylko w Jezusie Chrystusie i dlatego musimy przychodzić do naszego Zbawiciela za każdym razem, kiedy upadamy. Krew, która nam przebaczyła i oczyściła nas kiedy po raz pierwszy przyszliśmy do Jezusa, to ta sama krew, która nas zachowa aż On powróci.

Wraz z tym zabezpieczeniem przychodzi wyższe zobowiązanie do wykonywania wszystkich naszych uczynków w Jego mocy i sile, a nie w naszych próbach, by czynić to o własnych siłach. „Jeśli Duchem sprawy ciała umartwiacie, żyć będziecie” (Rzym. 8:13).

wtorek, 31 stycznia 2012

ZBAWIONY TYLKO Z ŁASKI

Kiedy po raz pierwszy przyszliśmy do Chrystusa, zaufaliśmy, że nasze grzechy są przebaczone. Uwierzyliśmy, że jesteśmy przyjęci i możemy odłożyć nasze poczucie winy i powiedzieć, „Jestem zbawiony tylko przez wiarę w to, co Jezus uczynił dla mnie na krzyżu”.

Potem w naszej drodze z Jezusem na nowo popełnialiśmy akty nieposłuszeństwa. Byliśmy zdruzgotani przez nasze grzechy i szybko straciliśmy wizję krzyża. Próbowaliśmy wypracować naszą własną sprawiedliwość, by odzyskać Bożą przychylność, ale życie stało się zmorą poprzez powracanie do grzechu, wyznawanie, grzeszenie i wyznawanie.

Czasami postępujemy tak, jakby nasze własne wysiłki mogły nas zbawić. Myślimy, że gdyby nam się udało zreformować nasze ciało, Bóg będzie zadowolony. Stale pracujemy nad naszym starym człowiekiem, by go ukształtować do zwycięskiego życia chrześcijańskiego.

Niektórzy chrześcijanie mogą mówić, „Zapłaciłem wysoką cenę za zwycięstwo, które osiągnąłem. Kosztowało mnie to wiele bólu i cierpienia. Pościłem, modliłem się i udało mi się odrzucić moje grzeszne pragnienia. Czy moje zmagania nie są nic warte przed Bogiem? Czy On uważa moją sprawiedliwość i moje wysiłki za brudną szatę?” Tak! To wszystko jest z ciała i nic z tego nie ostoi się przed Nim. Jest tylko jedna sprawiedliwość, a to jest sprawiedliwość Jezusa Chrystusa!

„Bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu” (Rzym. 10:3).

Jedyny sposób, by skorzystać z Bożej łaski, to uznać prawdę: „W moim ciele nie ma nic dobrego i nic z moich dobrych uczynków nie zapewnia mi zbawienia. Nie staję się sprawiedliwym przez cokolwiek, co robię w swojej sile. Moja sprawiedliwość jest jedynie w Chrystusie” Paweł mówi o darze usprawiedliwienia: „Ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru usprawiedliwienia, królować będą w życiu przez jednego, Jezusa Chrystusa” (Rzym. 5:17).

poniedziałek, 30 stycznia 2012

BEZ DZIEDZICTWA

Paweł podaje nam listę tych, którzy nie odziedziczą królestwa Bożego.

„Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą” (1 Kor 6:9-10).

Potem apostoł dodaje: „A takimi niektórzy z was byli; aleście obmyci, uświęceni, i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego” (w.11).

Jak ci ludzie, którzy byli zbawieni z okropnych grzechów, stali się sprawiedliwymi przed Bogiem? Co się z nimi stało, że już nie byli złymi, a zamiast tego zostali zaakceptowani przez Boga?

Po pierwsze, Bóg nie ma względu na osoby. Na Nim nie robią wrażenia ziemskie tytuły i honory – czy to jest król, królowa, prezydent lub premier. Po drugie, Bóg nie jest oczarowany naszą dobrocią. Długie modlitwy, posty, dziesięciny, studiowanie Biblii, akty miłosierdzia – żadne z nich nie czynią nas sprawiedliwymi lub godnymi dla Boga. Nawet nasz „dobry” cielesny charakter, mowa, myśli i uczynki – gdyby miały być dowodem naszej sprawiedliwości przed Bogiem, są jak stęchlizna w Jego nozdrzach.

Kiedy Jezus poszedł na krzyż, ukrzyżował „starego człowieka” ciała. Został tylko jeden Człowiek, ten, który jest według Boga – a tym jest Jego Syn. Kiedy Jezus zakończył Swoją misję na ziemi i usiadł po prawicy Ojca, Bóg powiedział, „Od teraz uznaję tylko jednego Człowieka, jedną sprawiedliwość. Każdy, kto przychodzi do Mnie, musi przejść przez Niego – Mojego Syna. Wszyscy, którzy chcą być sprawiedliwi, muszą przyjąć Jego sprawiedliwość i żadną inną!”

Jesteśmy zaakceptowani w Bożych oczach tylko przez wiarę w Chrystusa i Jego dzieło. „On nas zaakceptował w Umiłowanym” (Efezjan 1:6).

Czy widzisz, jak ważne jest trwanie w Jezusie i przychodzenie do Niego szybko, kiedy upadasz? Musisz nauczyć się szybko do Niego przychodzić i wołać, „Jezu, zawiodłem Cię! Sam nie dam rady. Bez względu na to, co robię, nie mogę być uznany przed Ojcem inaczej, jak tylko, kiedy przychodzę do Niego przez Ciebie!”

piątek, 27 stycznia 2012

ZNAJDOWANIE JEGO ODPOCZNIENIA

„Znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekki” (Mat. 11:29-30).

Znam tylko jeden sposób wejścia do odpocznienia, o którym mówi Jezus. Jeżeli to zrozumiesz, to ta prawda wprowadzi cię w najbardziej chwalebny pokój, jaki jest możliwy po tej stronie nieba i zakończy wszelkie uczucie niepewności.

Fundamentalna prawda, na której wszystkie inne są zbudowane, to doktryna o usprawiedliwieniu przez wiarę. Jest to doktryna, którą musisz zrozumieć, jeżeli masz nadzieję wejść w odpocznienie, które Jezus oferuje.

Ja mogę tylko dotknąć wierzchołka tej wspaniałej prawdy, czyli usprawiedliwienia przez wiarę. A jednak wierzę, że Bóg chce prowadzić Jego kościół dalej w tę Boską prawdę – by dać nam mocny fundament, który utrzyma nas w nadchodzących dniach.

Niestety, kiedy wspominam temat tej doktryny, wielu chrześcijan zadziera nosy. Mówią, „Nie chcę słuchać całego tego trudnego tematu. Daj mi tylko Jezusa!” Ale tak naprawdę myślą, „Nie chcę żadnej dyscypliny, ani poświęcać czasu na uczenie się o tym, co Jezus uczynił na krzyżu”.

Zbyt wielu chrześcijan angażuje się emocjonalnie w temat krzyża, ale nigdy tego nie zgłębiają. Słyszałem wielu kaznodziejów, którzy wygłaszali emocjonalne kazania na temat Jezusa i krzyża – jak był bity, jak włożono Mu koronę cierniową na głowę, jak przybili Mu ręce. Ale kazanie o krzyżu jest czymś o wiele więcej, niż to. Jest to o zwycięstwie krzyża i o tym, co Jezus uczynił dla całej ludzkości.

Dla tych, którzy pragną „uczyć się od Niego”, którzy chcą rozumieć cudowne dzieło Jezusa na Golgocie, spróbuję wyjaśnić pojęcie usprawiedliwienia przez wiarę.

W naszym usprawiedliwieniu przez krzyż Jezusa Chrystusa są dwie sprawy:

  • Po pierwsze, otrzymujemy przebaczenie wszystkich naszych grzechów. Kiedy Jezus poszedł na krzyż, Jego krew oczyściła nas od wszelkich win.
  • Po drugie, jesteśmy zaakceptowani przez Boga, jako sprawiedliwi w Chrystusie, przez wiarę. To znaczy, że Bóg przyjmuje nas na podstawie tego, co Jezus uczynił na krzyżu, a nie z powodu naszych działań czy dobrych uczynków.

„Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia” (Rzym. 8:33).

czwartek, 26 stycznia 2012

JAK STAĆ SIĘ ŻYDEM, CHRZEŚCIJANINEM LUB KOMUNISTĄ

„Ale ten jest Żydem, który jest nim wewnętrznie, i to jest obrzezanie,
które jest obrzezaniem serca, w duchu,
a nie według litery; taki ma chwałę nie u ludzi,
lecz u Boga” (Rzym. 2:29).

Nie każdy, kto urodził się Żydem, jest nim.
Nie ten jest Żydem, kto jest nim tylko zewnętrznie.
Nie jest Żydem ten, kto zaprzecza duchowi,
Tradycji, powołaniu Żydów;
Jest nim ten, kto jest nim wewnętrznie
Kto staje się nim w sercu, przez wiarę.
Taka jest droga życia.
Chrześcijaninem jest ten, kto przyjmuje ducha Chrystusowego,
Przez wiarę w swoim sercu.
Komunista nie musi pokazywać legitymacji ,
By być komunistą.
Może zaprzeczać przed całym światem, że jest komunistą,
Ale jeżeli wewnętrznie ma takiego ducha,
Tradycję i powołanie, jako komunista –
To jest nim wewnętrznie.
Kim człowiek jest, nie można określać
Poprzez słowa i chwałę człowieka,
Ale przez to, co Bóg widzi w jego sercu.
Tak, jak człowiek myśli w swoim sercu
Takim jest!

środa, 25 stycznia 2012

USPRAWIEDLIWIENI PRZED BOGIEM

Wyobraź sobie siebie stojącego przed Bożym tronem bez wymówki, czy alibi. Szatan, twój prawny oskarżyciel odczytuje listę oskarżeń podając czas i miejsce każdego wstydliwego szczegółu. Oskarża o pychę, brak modlitwy, chciwość, niewierność, a twoje serce boli, ponieważ musisz przyznać: „Tak, to ja, ja to wszystko robiłem.”

Wygląda to dla ciebie beznadziejnie. Ale Boże oczy są zbyt święte, aby patrzeć na grzech, a Jego sprawiedliwość wymaga, abyś zapłacił za swoje przewinienia przeciwko Jego świętości. Jesteś bezradny.

Ale nagle wchodzi twój Obrońca, twój adwokat. Wyciąga Swoje przebite ręce i wiesz, że coś się wydarzy. On się uśmiecha i szepce: „Nie bój się; żadne z tych oskarżeń się nie ostoi. Wyjdziesz z tej sali sądowej wolny i z pełnym przebaczeniem. Kiedy Ja zakończę, to twój oskarżyciel nie będzie miał przeciwko tobie ani jednego oskarżenia.”

A najlepsze jest to, że twój Prawnik mówi ci, że zaadoptował ciebie jako Swojego brata. Potem ci mówi, że jest Synem Sędziego, więc teraz należysz również do rodziny Sędziego!

Ale nadal pozostaje sprawa sprawiedliwości. Co z oskarżeniami przeciwko tobie? Słuchasz z absolutnym zdziwieniem, kiedy twój Adwokat broni twojej sprawy:

„Sędzio, Ty wiesz, że ja wypełniłem prawo, żyjąc bez grzechu. Potem zająłem miejsce tej osoby, przyjmując na siebie całą karę za jego winy. Przez te przebite gwoździami ręce i mój przebity bok wypłynęła krew, aby wymazać wszystkie jego przestępstwa. Te wszystkie oskarżenia zostały złożone na Mnie i Ja zapłaciłem karę za każde z nich.”

Potem twój Adwokat spogląda na twojego oskarżyciela i mówi: „Szatanie, nie masz podstawy, aby oskarżać moje dziecko. Każdy jego grzech został złożony na Mnie i ja je wszystkie przebaczyłem. On nie jest winien, ponieważ jego wiara w zwycięstwo Mojej ofiary daje mu pełne przebaczenie. Nie masz argumentu!”

Kiedy diabeł wymyka się z Bożej sali sądowej, słyszysz jak Pan woła: „Kto będzie oskarżał Bożych wybranych? Przecież Bóg ich usprawiedliwia” (Rzymian 8:33).

wtorek, 24 stycznia 2012

UCZCIE SIĘ ODE MNIE

Jezus powiedział: „ Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie” (Mat. 111:28-29). Chrystus mówi nam bardzo jasno: „Nie próbujcie iść ze Mną dopóki nie będziecie mieli odpocznienia w swojej duszy!”

Jeżeli nie masz tej wspaniałej ufności w to, co mówi Boże Słowo, że Jezus to uczynił dla ciebie, to Jego jarzmo nie będzie miłe ani lekkie. Wręcz przeciwnie, będziesz poświęcał czas starając się podobać Bogu w ciele. Będziesz przechodził od gorącego do zimnego, żyjąc w niepotrzebnym poczuciu winy i wstydu.

Ja wierzę, że klucz do tego wersetu leży w słowach „uczcie się ode Mnie.” Jezus mówi tu o dyscyplinie uczenia się tego kim On jest i czego dokonał na krzyżu. Mówi tu: „Musicie mieć poznanie tego, co Ja dla was uczyniłem. Wtedy, kiedy wasza dusza będzie miała odpocznienie, możecie wziąć na siebie Moje jarzmo. Dlatego uczcie się ode Mnie.”

My nie chcemy tego rodzaju dyscypliny. Chcemy iść łatwą drogą! Jesteśmy jak dzieci szkolne na boisku w czasie przerwy, które nie chcą wracać z powrotem do klasy.

Może dzisiaj mówisz: „Ja czytam Biblię teraz i modlę się trochę codziennie. Bardzo się staram być lepszy!” To wszystko jest dobre, ale zapewniam cię, że te rzeczy nie przeprowadzą cię poprzez burze. Nie wystarczy się starać, składać Bogu obietnice i próbować być lepszym. Nie wystarczy też powiedzieć: „Jestem bardziej pilny niż kiedyś.” Nie, tu chodzi o pójście za objawieniem tego, co Jezus uczynił dla ciebie na krzyżu!

Coś w nas powinno wołać: „Jezu, Twoje Słowo mówi, że mogę żyć w całkowitym odpocznieniu, pokoju i pewności. Nie muszę walczyć w moim ciele, ani być miotanym przez winę i strach. Postawiłeś przede mną obietnicę życia w odpocznieniu, ale ja nie mam tego odpocznienia. Ach Panie, chcę Twojego odpocznienia wszystkim co jest we mnie. Ucz mnie przez Twojego Ducha – chcę się uczyć od Ciebie.”

poniedziałek, 23 stycznia 2012

JA WAM DAM ODPOCZNIENIE

Bóg obiecał swojemu ludowi chwalebne odpocznienie, odpocznienie, które obejmuje pokój i bezpieczeństwo dla duszy. Pan zaoferował to wspaniałe odpocznienie dla dzieci Izraela, co oznaczało życie w pełni radości i zwycięstwa, bez strachu, winy czy potępienia. Aż do czasu Chrystusa żadne pokolenie wierzących nie chodziło w pełni w tej błogosławionej obietnicy. Dlaczego? Biblia mówi bardzo wyraźnie, że było to z powodu ich niewiary. „Dlatego widzimy, że nie mogli wejść z powodu niewiary” (Hebr. 3:19).

Z powodu niewiary lud Boży – w czasach królów i proroków poprzez pokolenie Dawida – przechodził przez życie pełny biedy, wątpliwości, strachu i niepokoju. W każdym pokoleniu odpocznienie było obiecane, ale oni go odrzucali – nigdy go nie docenili i nie rozumieli.

Dlatego kiedy czytamy Hebrajczyków 4, widzimy, że to chwalebne życie wiary nie zostało osiągnięte: „Dlatego pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego” (werset 9). Ale czytamy też: „ Skoro więc jest tak, że niektórzy do niego wejdą...” (w. 6). Biblia przedstawia dla wierzących żyjących obecnie takie ostrzeżenie: „Gdy tedy obietnica wejścia do odpocznienia jego jest jeszcze ważna, miejmy się na baczności, aby się nie okazało, że ktoś z was pozostał w tyle” (w. 1).

Tysiące wierzących twierdzą, że są napełnieni Duchem Bożym, ale niewielu weszło w to obiecane odpocznienie. Wielu jest miotanych przez wiatry i fale doktryn, bez odpocznienia i z poczuciem winy, nie mając bezpieczeństwa w Chrystusie. Jezus powiedział: „Ja wam dam odpocznienie, gdyż Moje jarzmo jest miłe a Moje brzemię lekkie” (zobacz Mateusza 11:28-30).

Moją modlitwą dzisiaj jest to, abyś wszedł do odpocznienia jakie Bóg ma dla ciebie. Wyciągnij rękę wiary i przyjmij to, ponieważ jest to Jego dar!

piątek, 20 stycznia 2012

GWAŁTOWNA WIARA!

Księga Rodzaju mówi nam, że im więcej ludzie się rozmnażali, tym bardziej gwałtowni się stawali.

„Ale ziemia była skażona w oczach Boga i pełna nieprawości. I spojrzał Bóg na ziemię, a oto była skażona, gdyż wszelkie ciało skaziło drogę swoją na ziemi” (1 Mojż. 6:11-12).

Jest jeszcze inny rodzaj agresji, jaka ma miejsce w tych ostatecznych dniach. Widzę jak powstają bogobojni ludzie w agresywną wiarą. Ta święta resztka jest pełna Jezusa, kocha Go z całego serca. Ci wierzący widzą jak zagniewany diabeł przychodzi do nich ze wszystkim co jest w jego mocy i wiedzą, że muszą stawić czoła większej mocy piekła niż jakiekolwiek inne pokolenie przed nimi.

Jezus powiedział: „ Królestwo Niebios doznaje gwałtu i gwałtownicy je porywają” (Mat. 11:12). Ta resztka powstanie i powie: „Nie pozwolę, aby diabeł ukradł moją radość i pokój. Nie pozwolę mu zasiać nasion urazy, morderstwa, nienawiści czy agresji we mnie. Nie! Powstanę w mocy Jezusa i będę żył zwycięsko ponad tym demonicznym brudem.”

Drogi święty, Bóg chce włożyć w ciebie ducha walki! Jeżeli byłeś winny którejś z tych form przemocy, to szybko pokutuj przed Panem i bądź posłuszny Jego Słowu. On prosi tylko o tyle. Niech Bóg włoży w ciebie świętą gorliwość i wiarę przewyższające wszystko, co dotychczas znałeś. On chce, abyś był w stanie stanąć przeciwko wszelkim bezbożnym zasadzkom szatana.

Jedyny duch gwałtowności, jakiego będziemy mieli jest gwałtowna wiara. Będzie to mocna, święta gwałtowność, która wychodzi w pełną siłą naprzeciw bramom piekła i warowniom wroga. I poprzez Bożą moc zburzymy je w imieniu Jezusa!

czwartek, 19 stycznia 2012

NOWE KAZDEGO RANKA

„Niewyczerpane są objawy łaski Pana,
Miłosierdzie jego nie ustaje.
Każdego poranku objawia się na nowo,
Wielka jest wierność twoja” (Treny Jeremiasza 3:22-23)

Wszyscy bylibyśmy pochłonięci
Z powodu naszej bezbożności,
Gdyby nie Boże miłosierdzie.
Jest ono świeże i nowe każdego poranka.
Bóg jest miłosierny i łaskawy
Nierychły do gniewu,
A Jego wielka dobroć
Łagodnego serca dla tych, którzy pokutują,
On nie chowa swojego gniewu
Ponieważ Jego rozkoszą jest miłosierdzie
Przebaczanie nieprawości.
Nie ma upodobania w śmierci grzesznika,
Lecz oferuje uniwersalne miłosierdzie
Dla każdego przestępcy;
Ale niech ten, który otrzymuje miłosierdzie
Będzie miłosierny.
Błogosławieni miłosierni;
Gdyż oni dostąpią miłosierdzia.

środa, 18 stycznia 2012

REZERWUAR WODY ŻYWEJ

„Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan! Jest on jak drzewo zasadzone nad wodą, które nad potok zapuszcza swoje korzenie, nie boi się, gdy upał nadchodzi, lecz jego liść pozostaje zielony, i w roku posuchy się nie frasuje i nie przestaje wydawać owocu” (Jeremiasz 17:7-8).

Zwróćcie uwagę na tego, kto ufa Bogu w trudnych miejscach: „Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan!” (w.7).

Taki chrześcijanin jest „zasadzony”. On ma korzenie, stabilność, rezerwuar wody żywej. On zawsze jest owocny i zielony, ze świeżym życiem. Pismo Święte mówi, że „w roku posuchy się nie frasuje..” (w.8). Kiedy sprawy są trudne, on się nie boi!

Taki człowiek mówi, „Jezu, ja przestaję patrzeć na ludzi, by mnie wybawili z moich doświadczeń. Ty jesteś moją jedyną nadzieją. Od Ciebie oczekuję wybawienia!” Pan chce takiej wiary w nas w sprawach życia codziennego. Może się buntujesz, „Ależ bracie Dawidzie, ja dalej nie mam pracy i dalej mam kłopoty”.

Zachęcam cię, byś wierzył Bogu, kiedy On mówi: „Zaufaj Mi, a będziesz błogosławiony!”
Może mówisz, „Ale ja nie wiem, co mam zrobić. To wygląda beznadziejnie. Nie wiedzę, żadnej oznaki pomocy czy ratunku!” Na to wszystko Bóg mówi, „Drogie dziecko, zaufaj Mi, a będziesz błogosławiony!”

Nie ma znaczenia, czy twoje doświadczenie dotyczy twoje rodziny, twojego biznesu lub zaopatrzenia. Jeżeli złożysz całkowitą ufność w Jego Słowie i jego wierności, Bóg obiecał cię błogosławić – a On nie może kłamać! Kiedy nadejdzie upał, nie będziesz się trwożył. Kiedy przyjdą wichry, będziesz stał mocno, bo nauczyłeś się Jemu ufać. Będziesz zielonym drzewem, wydającym obfity owoc ufności – a wszyscy wokół ciebie otrzymają nadzieję i zachętę, widząc twoje ciche zaufanie.

wtorek, 17 stycznia 2012

OGRANICZANIE TEGO CO CUDOWNE

Nikt nigdy nie widział tylu ponadnaturalnych dzieł, co Izrael. Bóg czynił cud za cudem dla nich – a mimo to po każdym takim cudzie ludzie ci byli tak samo niewierni, jak przedtem! My byśmy pomyśleli, że po tych dziesięciu plagach w Egipcie, Izraelici będą mieli wiarę. Kiedy Egipt był nawiedzany wszami, nie było ich w obozie Izraela. Kiedy Egipt pogrążył się w ciemności, w Izraelu nie było ciemności. Jednak żadna z tych plag nie wytworzyła żadnej wiary!

Nawet kiedy Bóg rozdzielił Morze Czerwone, wiara Izraela trwała tylko trzy dni. Pismo Święte mówi: „Nie pamiętali wielkiej łaski twojej I buntowali się nad Morzem Czerwonym” (Psalm 106:7).

Psalmista mówi tu: „Wątpili nawet nad Morzem Czerwonym – miejscem, gdzie Bóg uczynił największy cud!”

My też jesteśmy podobni do Izraela. Chcemy, by Bóg mówił, zesłał cudowne wybawienie, szybko zaspokoił nasze potrzeby, usunął wszelki nasz ból i cierpienie. Może nawet mówisz teraz, „Gdyby Bóg teraz wyprowadził mnie z tego zamieszania – gdyby uczynił ten jeden cud – to nigdy bym już nie wątpił!” A co z tymi cudami, które On już uczynił dla ciebie? One nie wytworzyły w tobie wiary, która by ci pomogła w twoim obecnym problemie!

Kiedyś dwóch drogich mężów Bożych z plemienia Zulu w Afryce odwiedziło kościół Times Square. W ośmiomilionowym plemieniu Zulusów nastąpiło niesamowite przebudzenie i Bóg czynił wśród nich cudowne rzeczy.

Ale ci ludzie nie o tym chcieli mówić. Największe wrażenie w tym przebudzeniu robili na nich „zwycięscy Zulusi” – ci którzy stali po stronie Chrystusa, paląc książki czarowników i świadcząc odważnie, chociaż byli za to mocno prześladowani. Ci ludzie byli kiedyś źli, mieli ducha morderców, a zostali przemienieni na podobieństwo Jezusa!

Ja wierzę, że największy znak i cud dla świata w tych czasach ostatecznych, to nie jest człowiek, który został wskrzeszony z martwych. Nie,- to co wywiera największy wpływ na umysły i ducha bezbożnych, to chrześcijanie, którzy przeżywają wszelkie doświadczenia, sztormy, ból i cierpienia z niezachwianą wiarą. Tacy wierzący wychodzą ze swoich kłopotów mocniejsi w charakterze, mocniejsi w wierze i mocniejsi w Chrystusie.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

BRAK WODY DO PICIA

„I wyruszył cały zbór synów izraelskich na rozkaz Pana z pustyni Syn i szli od postoju do postoju. I rozłożyli się obozem w Refidim, gdzie lud nie miał wody do picia......Ale lud miał tam pragnienie i szemrał przeciw Mojżeszowi, mówiąc: Czy dlatego wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby przyprawić nas i dzieci nasze, i dobytek nasz o śmierć z pragnienia? I wołał Mojżesz do Pana, mówiąc: Co mam począć z tym ludem? Niewiele brakuje, a ukamienują mnie” (2 Mojż. 17:1-4).

Bóg poprowadził Izrael na najbardziej suche miejsce na całej pustyni. Było to miejsce doświadczeń, gdzie nie było potoków, studni, ani nawet strużki wody. Najbardziej zaskakujące jest to, że Izrael był tam zaprowadzony „na rozkaz Pana” (w. 1).

Bóg pozwolił, by Jego lud był spragniony: „Ale lud miała tam pragnienie” (w.3). Niemowlęta płakały, dzieci wołały, a dziadkom zasychało w gardłach. Rodzice patrzyli na swoje rodziny i myśleli, „W ciągu kilku dni poumieramy”. Dlatego zwrócili się w gniewie do Mojżesza, wołając, „Daj nam wody do picia!” Oni polegali na człowieku – na cielesnych możliwościach!

Chcę się tu zatrzymać i na coś wskazać. Po pierwsze, Bóg poprowadził Izrael do Migdol nad morzem, by ich doświadczyć – a oni Mu nie zaufali. Następnie, poprowadził ich do Mara, gdzie miał inny plan ratunku – a oni znowu zawiedli. Teraz poprowadził ich do Refidim, by ich dalej doświadczyć.

Czy widzicie ten wzór? Jeżeli nie nauczycie się ufać Panu w prostej, dziecinnej wierze, kiedy jesteście doświadczani, to On poprowadzi was dalej, na dalsze pole doświadczeń.

Izrael znalazł się ponownie w takim miejscu. Było gorąco, byli spragnieni i rozgniewani. Ale Bóg już miał plan! On nie miał zamiaru pozwolić im umrzeć. Postanowił poprowadzić ich do góry Horeb, do rezerwuaru wody, który już dawno dla nich przygotował. To źródło wystarczy dla nich nie na dzień, czy tydzień, czy miesiąc – ale na trzydzieści osiem lat!

Jednak Bóg czekał na odpowiedź wiary od Izraela. Mówił, „Ja was przeprowadziłem przez to wszystko, ale wy nie chcieliście się niczego nauczyć. Czy teraz Mi zaufacie? Na ile problemów mam jeszcze pozwolić w waszym życiu, zanim Mi zaufacie?”

Nasz kochający Ojciec nigdy by nie prowadził Swoich dzieci na suchą pustynię, by tam umarły z pragnienia, kiedy ma przygotowany rezerwuar wody w pobliskiej skale! Bóg zawsze miał plan dla Swojego ludu. On ma też plan dla ciebie teraz, by wybawić cię z obecnego kłopotu.

piątek, 13 stycznia 2012

NA KOŃCU MOŻLIWOŚCI

„Ci, którzy na statkach płynęli po morzu, uprawiając handel na wielkich wodach, widzieli dzieła Pana I cuda jego na głębinach. Rzekł, i zerwała się burza, która spiętrzyła fale, Wznosili się aż do nieba, Zapadali się w głębiny; Dusza ich truchlała w niebezpieczeństwie. Zataczali się i chwiali jak pijani, A cała ich mądrość obróciła się wniwecz” (Psalm 107:23-27).

W tym Psalmie miejsce „na końcu możliwości”, to pokład statku miotanego sztormami. Olbrzymie fale wznoszą statek ku niebu, a następnie rzucają w głębiny. Potężne wiatry rzucają go w jedną i drugą stronę, i żaden marynarz „nie może utrzymać się na nogach”. Zataczają się na pokładzie, jak pijani.

Maszty statku są porwane, a potężne fale, jedna po drugiej zalewają pokład. Marynarze starają się tylko utrzymać. Wydaje się, że już wszystko przepadło, są w rozpaczy. Są bezbronni – wystawieni na siły przyrody, nie mogą powstrzymać sztormu i nie potrafią nawet siebie ochronić.

Ci żeglarze doszli do miejsca, które nazywamy „kresem możliwości”. Taki stan dopada czasem chrześcijan. To po prostu znaczy, „utracić wszelkie możliwości wynajdywania lub obmyślania drogi wyjścia”. Krótko mówiąc, nie ma wyjścia – nie ma pomocy, ani wyzwolenia – innego, niż od samego Boga!

„Wołali do Pana w swej niedoli, a On wybawił ich z utrapienia. uciszył burzę, i uspokoiły się fale morskie. Wtedy radowali się, że się uspokoiły, I zawiódł ich do upragnionej przystani” (Psalm 107:28-30).

Kiedy w Psalmie 107 ustał sztorm? Kiedy Bóg zawiódł ich do upragnionej przystani?

Najpierw żeglarze doszli do końca swoich możliwości i zrezygnowali ze wszelkiej ludzkiej nadziei na pomoc. Powiedzieli, „Nie potrafimy sami sobie pomóc. Nikt na świecie nie może nas z tego wyratować!”

Potem wołali do Pana w swoim utrapieniu – zwracając się tylko do Niego o pomoc!

czwartek, 12 stycznia 2012

UKRZYŻOWANY WOJOWNIK

Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył swoich ust,
jak jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą,
zamilkł i nie otworzył swoich ust
” (Izajasz 53:7).

Chrystus był prawdziwym wojownikiem –
Walczył o prawa innych ludzi.
Wypędził handlarzy z kościoła Bożego
Uciśnionych wypuszczał na wolność;
A jednak On sam był uciśniony....
I utrapiony,
Źle rozumiany i odrzucony.
Pozbawiono Go Jego praw
Sędziowie przysięgali fałszywie.
Kapłani zdobyli milczącą większość
Poprzez kłamstwa i półprawdy.
Był prowadzony jak baranek na rzeź.
Wyrywali Mu brodę
I pluli Mu w twarz.
Najwyższy sąd w kraju
Był do Niego uprzedzony;
Ale ten potężny wojownik
Nie otworzył Swoich ust
I w Swoim smutku nie domagał się swoich praw.
Wylał Swoje życie
Jako ofiarę
By usprawiedliwić prawa wszystkich ludzi.

środa, 11 stycznia 2012

NIEMOC BEZIMIENNA

„Czemu rozpaczasz, duszo moja, i czemu drżysz we mnie?...Dusza moja smuci się we mnie” (Psalm 42: 6-7).

Bibliści nie są pewni kto jest autorem tego Psalmu. Ale wiemy na pewno, że coś go dręczy. Jego dusza jest bardzo zaniepokojona i nie umie wyjaśnić dlaczego!

Ten psalmista jest rozpalony dla Boga, pragnie Pana tak jak jeleń pragnie wody (zobacz werset 2), tak on pragnie Jego i tęskni do bliskiej społeczności. Zadaje pytanie: „ Kiedyż przyjdę i ukażę się przed obliczem Boga?” (w. 3).

Nigdy się nie dowiemy co było tą niemocą psalmisty. Czy kiedyś przeżywałeś ten rodzaj niewyjaśnionej melancholii – niespodziewany, nieokreślony smutek duchowy? Idzie ci zupełnie dobrze jeżeli chodzi o nieznany grzech w twoim życiu. Ale pewnego dnia budzisz się z jakimś niepokojem w swojej duszy. Jakiś rodzaj depresji cię ogarnął i nie możesz określić co to jest.

Mam dla ciebie dobre wiadomości: jest to niemoc sprawiedliwego! Dotyka tylko tych, którzy pragną Jezusa. Nie mamy się bać takiej niemocy, gdyż Duch Święty ma w tym udział.

Ja przeżyłem już dosyć życia, żeby wiedzieć, że przychodzi czas, kiedy coś takiego się zdarza każdemu wierzącemu. Ale nie musimy się starać tego zrozumieć – ponieważ tego nie zrozumiemy! Psalmista nigdy nie otrzymał odpowiedzi na pytanie „dlaczego”. Nie ma takiej książki ani doradcy czy psychologa na ziemi, który by ci mógł powiedzieć dlaczego taka bezimienna niemoc ciebie ogarnęła.

Ja wierzę, że ta dziwna niemoc jest to „wzdychanie Ducha Świętego” w nas. On nam daj poznać jak się czuje człowiek bez Boga- kiedy jest sam, bez pociechy nadziei czy prowadzenia.. On nam pozwala doświadczyć zaledwie przedsmaku takiego strasznego stanu!

Nasze ciała są Jego świątynią i On został posłany, aby przygotować nas jako czystą oblubienicę dla Chrystusa. On wie co jest potrzebne, aby nas zachować bez plamy dla Oblubieńca. On też wie jak ważne to jest dla nas, abyśmy prosili Pana o siłę i moc na każdy dzień. Możemy się ostać jedynie wtedy, jeżeli jesteśmy w bliskiej społeczności z Panem – kiedy ufamy Mu całkowicie i uciekamy stale do Niego.

wtorek, 10 stycznia 2012

RELIGIA TWARZY

Kiedy pozwalamy, aby Jezus był Panem wszystkiego – kiedy składamy na Niego wszystkie nasze troski, w pełni ufając Jego Słowu i odpoczywając w Jego miłości – nasz wygląd powinien przejść głęboką przemianę. Pokój i uciszenie powinny zacząć promieniować z naszej twarzy.

Pismo Święte daje nam wiele takich przykładów: Kiedy Anna zrzuciła swoje brzemię, „...jej twarz już nie była smutna” (1 Samuela 1:18).

Kiedy Szczepan stał przed złowrogimi, rozgniewanymi ludźmi w Sanhedrynie, to [oni]” ... zobaczyli jego oblicze, jakby oblicze anioła” (Dz. Ap. 6:15). Szczepan stał wśród niewierzących ze światłem Jezusa Chrystusa i ta różnica była dla wszystkich oczywista!

Jestem przekonany, że my mamy obowiązek, aby pozwolić, żeby nasze oblicze mówiło o Bożej wierności w naszym życiu. Ale problem jest taki, że rysy naszej twarzy i język ciała często mówią coś zupełnie przeciwnego! Twarze wielu wierzących mówią: „Mój Bóg mnie zawiódł! Już się o mnie nie troszczy! Muszę nieść sam wszystkie moje ciężary i problemy, ponieważ Bóg nie przychodzi mi z pomocą!”

Może nie mówisz świadomie takich rzeczy sobie, ale one są widoczne na twojej twarzy. Chcę ci pokazać z Bożego Słowa, że to co, ty przeżywasz, to nie jest nic nowego. Ktoś inny był dokładnie w tym samym miejscu, co ty:

„Ręka moja jest wyciągnięta w nocy i nie mdleje. Dusza moja nie chce przyjąć pocieszenia.... Gdy rozmyślam, duch mój omdlewa.... Byłem zaniepokojony, tak iż nie mogłem mówić....Czy Pan na wieki odrzuca I nigdy już nie okaże łaski? Czy ustała na zawsze łaska jego? Czy cofnięta została obietnica jego na wieki?... I rzekłem: To sprawia mi boleść” (Psalm 77:2-11)

Jednak psalmista w końcu wychodzi z tych kłopotów, a jego oblicze jest rozjaśnione. Dlaczego? Dlatego, że mówi: „Wołałem do Pana głośno ... w dniu mojej niedoli szukałem Pana”
(Psalm 77:2-3).

Jeżeli to opisuje ciebie, to proszę cię: Dzisiaj odejdź sam na sam z Panem i wołaj do Niego! Powiedz Mu, że doszedłeś do granicy swoich możliwości, że już więcej nie możesz znieść, że jesteś gotowy, aby to wszystko złożyć na Jego ramiona. Domów się z Bogiem!

poniedziałek, 9 stycznia 2012

OPERACJA PLASTYCZNA TWARZY PRZEZ DUCHA ŚWIĘTEGO

Dawid odważnie oświadczył: „Będą uwielbiał Tego, Który jest moją pomocą i zdrowiem dla mojego oblicza” (Psalm 42:11). Powtarza to samo stwierdzenie w Psalmie 43:5. W oryginalnym języku Hebrajskim prawidłowe tłumaczenie tego wersetu brzmi: „ Bóg jest zbawieniem mojego oblicza!”

Ja wierzę, że Dawid mówi tu coś ważnego. Twoja twarz jest takim bilbordem, który ogłasza to, co dzieje się w twoim sercu. Wszelka radość czy niepokój, który jest wewnątrz ciebie odbija się na twojej twarzy. Kiedy mówię o obliczu, to mam na myśli wyraz twarzy, język ciała, ton głosu.

Na przykład, kiedy mój umysł jest obciążony troskami o nasz kościół – kazania, finanse, relacje – to mam tendencję do patrzenia w dół. Wyglądam na zbyt zajętego. Moje brwi są zmarszczone. Niektórzy mi nawet mówią, że jestem smutny.

Któregoś dnia szedłem 52 ulicą w pobliżu Hannah House, całkowicie zaabsorbowany sprawami kościoła i prawdopodobnie ze spuszczoną w dół twarzą. Doszedłem do domu gdzie na schodach siedziała kobieta uśmiechnięta od ucha do ucha. Widziałem, że jest pod wpływem narkotyku „krak. Obserwowała mnie, kiedy zbliżałem się, a kiedy doszedłem do niej, odezwała się do mnie: „Proszę pana, chyba nie jest aż tak źle.”

Byłem całkowicie zaskoczony! Pomyślałem sobie: :Oto jest kobieta pod wpływem tego narkotyku, a ja tu jestem mężem Bożym. Ona się uśmiecha i wygląda dobrze, a ja mam zwieszoną twarz tak, jakby nie było już nadziei.”Było to dla mnie niesamowite napomnienie!

Dziękuję Bogu za Jego wielkie zbawienie – za odkupienie naszej duszy, naszego ducha, nawet naszego ciała. Ale wielu z nas potrzebuje zbawienia naszej twarzy! Potrzebujemy operacji twarzy przez Ducha Świętego – ponieważ nasze twarze przekazują niewłaściwe przesłanie dla świata!

Pewna młoda kobieta przyszła do Domu Hanny z liniami grzechu głęboko wyrytymi na jej twarzy. Jej oblicze było bardzo twarde. Ale dwa tygodnie później, kiedy została zbawiona, nikt nie mógł uwierzyć w to jaka zmiana nastąpiła. Nawet ja jej nie poznałem.

Dlaczego taka zmiana jej twarzy? „Mądrość rozjaśnia oblicze człowieka, lecz srogość jego oblicza zniekształca go” (Kazn. Salomona 8:2).

Ja rozumiem, że „mądrość” w tym wersecie oznacza Jezusa Chrystusa. Rzeczywiście, sama obecność Chrystusa w twoim sercu ma bezpośredni wpływ na twoją twarz! To ma wpływ na twoje chodzenie, twoje rozmowy, nawet ton twojego głosu.

piątek, 6 stycznia 2012

WOLNOŚĆ TO NIE JEST LICENCJA!

„Bo wy do wolności powołani zostaliście, bracia; tylko pod pozorem tej wolności nie pobłażajcie ciału, ale służcie jedni drugim w miłości” (Galacjan 5:13).

Buntownik woła o wolność
Dla uciskanego czarnego,
Zaniedbanych szczepów Indian,
Nielegalnych Meksykanów i zbieraczy winogron na Wybrzeżu Zachodnim.
Wołają o wolność na uczelniach -
Dla kolonii i powstających narodów.
Zachowują się tak, jak gdyby wolność
Była ich odkryciem i ich wymysłem,
Ale Bóg mówi
Że człowiek jest powołany do wolności
Przez Boga powołany i przeznaczony.
Tylko wolność nie może być wykorzystywana jako licencja
Żeby dogadzać ciału,
Żeby oddawać się bezbożnym przyjemnościom i zmysłowości -
Jako oznaka wolności.
Ale człowiek jest powołany do wolności
Tylko po to, aby uwolnić się dla służby innym,
Poprzez miłość służyć jedni drugim,
W pokoju i bez przemocy;
Bo jeżeli buntownicy nadal kąsają i pożerają
W imię wolności,
To tylko będą pożerać jeden drugiego.

czwartek, 5 stycznia 2012

BÓG JEST ZAZDROSNYM KOCHANKIEM

„ Albowiem Pan, którego imię jest "Zazdrosny", jest Bogiem zazdrosnym” (2 Mojż. 34:14).

Jednak jest możliwe, abyśmy Go prowokowali do zazdrości: „Czy chcemy Pana pobudzać do gniewu? ( w j. angielskim „do zazdrości”) (1 Kor. 10:22). Paweł pyta: „Składaliście świadectwo, że Go kochacie. Nawet powołujecie się na Jego Imię. Czy wobec tego ktoś czy coś skradło wasze serca?”

Możesz mówić, że kochasz Jezusa; możesz chodzić do kościoła za każdym razem, kiedy tylko są otwarte drzwi. Ale czy szukasz Go, kiedy jesteś sam?

Ile książek, czasopism i gazet pochłaniasz? Ile TV i radia zajmuje twoją uwagę – ale nigdy nie myślisz o spędzaniu czasu z Chrystusem?

Kaznodzieje wertują Biblię, żeby przygotować kazania. Nauczyciele szkoły niedzielnej studiują ją, żeby przygotować lekcję. Ale dlaczego nie zwracamy się do niej, aby ją czytać dla rekreacji, żeby zostać odświeżonym przez naszego Pana? Dlaczego jej nie otwieramy, żeby się uczyć od Niego, żeby Go kochać?

Biblia to Jezus – Boże Słowo! Jest to pełne objawienie Jego serca; wszystko o Nim jest tu odkryte. Ja myślę, że jeżeli naprawdę Go kochasz, jeżeli oczekujesz na spędzanie czasu w wieczności jako Jego oblubienica, to będziesz chciał się dowiedzieć o Nim wszystkiego co jest możliwe!

Nasz Pan tęskni za nami i pragnie naszego czasu i uwagi. Ale widzi nas, jak poświęcamy cały nasz czas dla innych ludzi i innych rzeczy i to powoduje Jego zazdrość! Nadchodzi dzień, kiedy Jego zazdrość „rozpali się” przeciwko tym, którzy zwracają się do marnych bałwanów (5 Mojż. 29:20). Wybuchnie jako płomień sądu!

Umiłowany, kiedy przyjdzie ten dzień, to wiem, że będziesz chciał, aby Jezus ujął cię za rękę i wyszeptał: „Wreszcie jesteśmy razem! Tak bardzo Mnie pragnąłeś. Oddałeś Mi to co najlepsze w twoim życiu, twój czas, twoją uwagę. Wejdź teraz – połączmy się!”

Jak staniesz przed Nim w tym dniu? Wszystko z tego świata się spali. A co z twoją intymnością z Nim? Czy będziesz mógł stanąć przed Nim wiedząc, że odciąłeś się od tego świata i wołałeś, że chcesz Go poznać?

środa, 4 stycznia 2012

ZADOWOLONY Z JEZUSA

Nie wystarczy, by Jezus zdobył twoje serce. On musi być zadowoleniem twojego serca! A jednak jest wielu wierzących, którzy nigdy nie zadowolili się Jezusem. Oni zawsze są na górze albo na dole, zależnie od okoliczności.

To nie jest odpowiednia oblubienica dla Oblubieńca. Nie, by Oblubieńca coś przyciągało, Jego oblubienica musi mieć pewien wdzięk. „Król pragnie wdzięku twego (Psalm 45:12). Ale co jest tym wdziękiem?

Prawdopodobnie znacie pieśń o pięknie świętości: „Złóżcie Panu pokłon w świętej szacie!” (Psalm 29:2). Jest to piękne w oczach Bożych i to właśnie przyciąga do nas Jezusa.

Duch Święty mówi do oblubienicy Chrystusa, „Jeżeli odrzucisz wszystko, zapomnisz wszystkich innych i przyozdobisz się tylko dla Niego, to On zapragnie twojego wdzięku!” To znaczy, że ani praca, ani inna osoba, ani inne relacje nie mogą stanąć między wami!

Słyszałem pewną bogobojną żonę, która mówiła, „Czym bardziej bogobojny jest mój mąż, tym atrakcyjniejszy jest dla mnie”. Takie jest prawdziwie bogobojne małżeństwo. Podobnie, czym bardziej poświęcasz swoją uwagę Panu, tym bardziej atrakcyjnym i pięknym jesteś dla Niego.

„Król pragnie wdzięku twego.... (Psalm 45:11) Jaka to wielka myśl: Jezus nie będzie mógł być z dala od ciebie! W Hebrajskim znaczenie tego piękna podkreśla mocne pragnienie i tęsknotę. Inaczej mówiąc, Jezus przybliży się do ciebie – przepełniony pragnieniem by być z tobą.

W moim życiu udzieliłem wielu ślubów. Nigdy nie widziałem pana młodego, który by się nie uśmiechał z rozkoszą do swojej wybranki, myśląc, „Ona jest cała moja!” Kochani, to jest piękno, o którym mówię. Nasz oblubieniec raduje się, mówiąc do Swojej oblubienicy, „Jestem źrenicą jej oka. Ona woli spędzać czas ze mną, niż z kimkolwiek innym. To czyni ją piękną dla Mnie!”

Naprawdę, oblubienica Chrystusa ma wewnętrzne piękno, które czyni ją zewnętrznie piękną. Ona jest „....cała piękna wewnątrz...”(Psalm 45:13), bo jest cała oddana Oblubieńcowi. On wie ponad wszelką wątpliwość, „Ona jest cała Moja – oddana tylko Mnie! Ona Mnie uwielbia i jest mi poddana. Ja jestem jedynym w jej życiu i tylko na Mnie zwraca uwagę. Ona znajduje czas dla Mnie, z radością przebywa w Mojej obecności i pragnie być ze Mną stale’” To jest piękne uwielbienie.

wtorek, 3 stycznia 2012

ZOSTAWIĆ I ZAPOMNIEĆ

Przesłaniem Ducha Świętego do oblubienicy Chrystusa w Psalmie 45 było: „Zapomnij o ludzie swoim i o domu ojca swego! (w 11). Ten cichy głos szeptał, „Nie wystarczy zostawić twoją przeszłość. Musisz to wszystko zapomnieć – usuń to ze swoich myśli – wszystkie przeszłe miłości i rozrywki!”

Posłaniec mówi do oblubienicy, „Czy obliczyłaś koszt swojego przygotowania, by być złączona z Nim? Czy też chcesz służyć Mu tylko słowami po ślubie? Czy masz zamiar dotrzymać swojej obietnicy, czy też twój umysł błądzi w rzeczach z przeszłości – do dawnych przyjaciół, dawnych nawyków, dawnych miłości? Jeżeli poświęciłaś się Jemu, musisz nie tylko zostawić za sobą przeszłość, ale musisz ją całkiem zapomnieć!

Kiedy Jezus mówi o tych, którzy „nie opuścili wszystkiego” (Łuk. 14:33), mówi o tych, którzy odwrócili się od Niego i zwrócili się do bożków. Bożkiem jest wszystko, czemu się oddajemy – wszystko, co pochłania nasz czas, uwagę, pieniądze, miłość i zainteresowanie.

Wielu mężów może powiedzieć, że są dobrymi zaopatrzycielami. Pracują długo i ciężko, nie trwonią pieniędzy i poświęcają czas rodzinie. Ale ile czasu poświęcają Jezusowi? Czy mają to, co ja nazywam „czas zostawienia i zapomnienia” czas, kiedy mentalnie zostawiają wszystko i spędzają czas jedynie z Jezusem? To czas, by odłożyć wszystkie myśli o pracy, rodzinie, dzieciach i powiedzieć, „Jezu, to jest Twój czas. Teraz jestem tylko Twój!”

Problemem nie jest biznes, rodzina czy kariera. Raczej jest to „próżnowanie” –marnowanie czasu bez celu. Wielu z ludu Bożego spędza czas na próżnowaniu – z przyjaciółmi lub siedząc przed telewizorem. Marnujemy tak wiele cennych godzin, a zaniedbujemy naszego Pana i Zbawiciela!

Teraz chcę przemówić do żon: Oddałaś twojemu mężowi i dzieciom najlepsze lata twojego życia. Pracujesz ciężko i wiernie troszczysz się o rodzinę. A ile „czasu zostawienia i zapomnienia” masz dla Jezusa? Ile godzin w tygodniu zamykasz się dla świata i przybliżasz się do Niego?

Jak zazdrosny musi być Pan z powodu wszystkich naszych innych miłości, wszystkich rzeczy, które pochłaniają nasz czas i uwagę. Stare powiedzenie jest prawdą: To nie „złe” jest wrogiem chrześcijan, ale „dobre”. To rodzina, praca, dzieci. Te rzeczy same w sobie nie stoją między nami i panem. Nie – to nasze próżnowanie!

Teraz Pan staje przed nami i pyta: Czy miłujesz Mnie więcej, niż ci?” (Jan 21:15).

poniedziałek, 2 stycznia 2012

SŁUCHAJ I ZWRÓĆ UWAGĘ

„I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego..... I przyszedł jeden z siedmiu aniołów, którzy mieli siedem czasz, napełnionych siedmiu ostatecznymi plagami, i tak się do mnie odezwał: Chodź, pokażę i oblubienicę, małżonkę Baranka” (Objaw. 21:2, 9).

Jest to piękny obraz kościoła Jezusa Chrystusa w dniach ostatecznych! Wielkie, święte miasto, zstępujące z nieba jest Jego oblubienicą bez skazy – zwycięski kościół, posadzony z Nim w okręgach niebieskich. Ten kościół jest zbudowany ma fundamencie ewangelii prawdy dwunastu apostołów. Jest otoczony murami i bramami, które chronią przed wszystkim, co jest nieczyste i nieproszone.

Kiedy królowa stoi przed Oblubieńcem i ma się zacząć ślub, słychać jeszcze jeden głos! Królowa ubrana w złoto, uhonorowana, pięknie ozdobiona, teraz stoi po prawicy swojego Ukochanego i ma się odbyć ślub. Jednak zanim zacznie siec ceremonia, głos szepce jej napomnienie: „Słuchajże, córko, i spójrz, i nakłoń ucha....” (Psalm 45:11).

Ja wierzę, że jest to głos Ducha Świętego, ostrzegający wszystkich, którzy nazywają się od Jego imienia. On mówi do zwycięzców – do najbardziej zakochanych w Jezusie, „Słuchaj i nakłoń ucha”. Ten głos dochodzi do oblubienicy w ostatniej chwili przed zawarciem małżeństwa.

Musicie zrozumieć, że królowa została już wybrana. Oblubieniec już zdobył jej serce. Ona opuściła swój dom, rodzinę i kraj i oddała się Jemu. Jest pełna radości, ponieważ żarliwie kocha Króla.

Dlatego zapytam: Czy uważasz się za wybraną przez Pana? Czy jesteś oczyszczona krwią, odkupiona i jako źrenica Jego oka? Czy kochasz Go całym sercem? Czy odrzuciłaś cały ten świat, twoją przeszłość, dla Niego? „On jest mój, a ja jestem oddany Jemu. Panie kocham Cię całym sercem!” Czy możesz tak powiedzieć?

Chodzi mi o to: Jeżeli chcesz być oblubienicą Chrystusa, musisz być zajęty nie tylko tym, by uniknąć piekła. Raczej musisz pragnąć, by cię nie zabrakło tego dnia na tym wielkim weselu! Musisz się wzdrygać na samą myśl, żebyś mógł nie być Jego oblubienicą – nie być w Jego objęciach i nie spędzać w Nim wieczności.

piątek, 30 grudnia 2011

OBLUBIENICA CHRYSTUSA

Psalm 45 pokazuje nam piękny obraz Chrystusa i Jego oblubienicy. Ma się odbyć wielkie wesele i autor jest „przepełniony” radością i podnieceniem: „Serce moje wezbrało miłym słowem...” (Psalm 45:2).

Psalmista z trudem się powstrzymuje! Opisuje coś, co widzi oczami umysłu – niesamowitą ceremonię, z wielkim i chwalebnym Oblubieńcem oraz piękną oblubienicę, ubraną w złoto!

W roku 1981 cały świat był zafascynowany ślubem w rodzinie królewskiej w Anglii. Miliony ludzi na całym świecie były przylepione do telewizorów, oglądając ślub Księżnej Diany i Księcia Karola. Był to jeden z najbardziej widowiskowych ślubów w nowoczesnej historii.

Stacje telewizyjne miały „kolorowych komentatorów”, którzy opisywali każdy szczegół. Nowe klipy pokazywały królewskie życie Karola – jego mecze polo, jego obowiązki jako księcia, jego dziedzictwo, jako następnego króla Anglii, jego tron i jego pałac.

Komentatorzy opisywali również w szczegółach wszystko, co dotyczyło Księżnej Diany. Obraz był niesamowity: jej fryzura, królewska suknia, jej buty, jej ozdoby, jej pierścień, jej kwiaty i królewski powóz. Nawet w czasie ceremonii zaślubin, kiedy para stała przed ołtarzem, komentator szeptał do mikrofonu: „Czyż ona nie jest piękna? Popatrzcie na jej suknię, jej buty, jej kwiaty”.

Było to romantyczne, zapierające dech – książę i księżna połączeni węzłem małżeńskim „póki śmierć ich nie rozłączy”. Ludzie na całym świecie płakali ze wzruszenia. A jednak dożyliśmy tego, kiedy ich małżeństwo się rozeszło i był to jeden z najbardziej nieprzyjemnych rozpadów małżeństwa na świecie!

Z drugiej strony, małżeństwo opisane w Psalmie 45 jest jednością o wiele wspanialszą i piękniejszą. Ono również jest pełne romantyzmu, piękna i majestatu – ale jest to małżeństwo, które nigdy nie ustanie. Czeka go wieczna chwała! Ten Psalm jest o Jezusie i Jego oblubienicy! Oblubieńcem jest nasz Król i Pan, Jezus Chrystus, a oblubienicą jest Jego kościół – wierzący, którzy przygotowali się na Jego przyjście, którzy oczekują Go z radością i których serca są bez skazy.

czwartek, 29 grudnia 2011

DOBRE STARE DNI

„Nie mów: Jak to jest, że dawne czasy były lepsze, niż obecne? Bo to nie jest mądre pytanie” (Kazn. Sal. 7:10)

Czy „dziewięćdziesiąte” były naprawdę radosne?
Czy „osiemdziesiąte” były naprawdę niewinne?
Czy były jakieś dawne, dobre dni?
Nie pytaj!
To nie jest mądre.
Bo kto wie co jest dobre dla człowieka
W tym życiu.
Nie mów o dobrych czasach,
Bo serce mądrego jest
W domu żałoby,
Ale serce głupców w domu biesiady.
Nie mów o minionych latach pieśni i tańców,
Bo lepiej jest słuchać napomnienia mądrych,
Niż słuchać pieśni głupców.
Nie mów o dniach prawa i porządku,
Bo jest czas, kiedy jeden człowiek panuje nad drugim
Dla swojej zguby.
Nie mów o dawnych dniach, kiedy praca była uczciwa,
Bo cała praca człowieka jest dla jego ust,
A jednak nie zaspokoi jego apetytu.
To jest nasz dzień.
Dlatego uważam, że nie ma nic lepszego,
Niż to, by człowiek radował się ze swoich dzieł,
Bo takie jest jego przeznaczenie.
Kto pomoże mu zobaczyć
Co będzie po nim?
Naszego dnia będą nam zazdrościć
Ci, którzy będą jutro.

środa, 28 grudnia 2011

NA KOŃCU TWOICH MOŻLIWOŚCI

Paweł napisał „... abyśmy nie na sobie samych polegali, ale na Bogu, który wzbudza umarłych” (2 Kor. 1:9). Powiedział właściwie tak: „Pan mnie doprowadził do końca wszelkiej ludzkiej pomocy, na krawędź śmierci. To było miejsce tak beznadziejne, że tylko Boża moc zmartwychwstania mogła mnie wzbudzić!”

Jest to wspaniałe miejsce, w jakim możemy być – na końcu swoich możliwości! Zawsze mówiłem, że kiedy człowiek dobije do dna, to dotknie Boga! Kiedy jednak słuchamy większości chrześcijan wśród ich cierpienia, to słyszymy takie słowa: „Jakoś sobie poradzę. Jakoś się trzymam. Żyję po prostu a dnia na dzień.”

Od dzieciństwa byliśmy karmieni pojęciem o samowystarczalności: „Bądź mężczyzną! Mężczyźni nie płaczą!” Ile to razy próbowałeś sam znaleźć wyjście ze swoich kłopotów? Ile razy byłeś zalewany pokusami, które ciebie pokonywały?

Proszę mnie źle nie zrozumieć. Ja wierzę, że Bóg chce, abyśmy prowadzili dobry bój wiary, ale Pan ma sposób, aby pozwolić, żebyśmy otrzymali „miarę natłoczoną.” Nic nie dają wtedy twoje wysiłki. Nie pomaga nic z tego, co czytałeś. Żadna rada innych ludzi nie ma sensu. Nagle jesteś wtłoczony do kryzysu, który wymazuje całą twoją ufność w sobie samym. Nie masz nadziei – z wyjątkiem rezygnacji z wszelkiej ludzkiej nadziei. Jesteś zmuszony, żeby zaufać Bogu – i widzisz, że jedyną drogą wyjścia jest zaufanie!

Paweł mówi nam wyraźnie: „Miałem na sobie wyrok śmierci. Byłem doświadczany ponad miarę, na końcu wszelkiej nadziei. A to wszystko było po to, abym już dłużej nie pokładał ufności w sobie! Musiałem się zwrócić do Boga z wiarą, że tylko On może mnie wybawić z moich cierpień!”

„ Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść” (1 Kor. 10:13).

Jakie to jest wyjście? Jest to dojście do końca swojej siły i zwrócenie się całkowicie do Boga! To znaczy powiedzieć tak jak Paweł: „Ja już więcej nie pokładam ufności w samym sobie!”

Drogą wyjścia jest prosta, dziecięca wiara w Boga. Jest to całkowite zaufanie Jemu, że przeprowadzi przez to wszystko, poddanie się, które mówi: „Boże, składam wszystko na Ciebie!”

wtorek, 27 grudnia 2011

ICH JĘZYKIEM JEST UWIELBIANIE

Ludzie którzy znosili cierpienia i potwierdzili, że Bóg jest wierny, są mocni, łagodni i cierpliwi. Mają delikatność Chrystusa. Lubię przebywać z takimi ludźmi! Oni są zachętą dla mojego ducha!

Przejdziesz przez swoje doświadczenia i będziesz wielką pomocą dla innych jeżeli zaufasz w tym Bogu! Będziesz to widział w pracy, w rodzinie, w kościele. Ludzie będą przyciągani do ciebie, bo wiedzą przez co przeszedłeś i widzieli jak odnosiłeś zwycięstwo tylko poprzez Boża moc!

Wielu wierzących, którzy cierpią nigdy nie uczy się niczego z tego. W rezultacie nigdy nie poznają Boga jako swojego pocieszyciela. Kiedy się słucha jak rozmawiają, to można by pomyśleć, że Bóg był zły, obojętny i nie troszczył się. Pytają: „Dlaczego ja?” Potem wątpią w Bożą miłość i zaczynają się odwracać od Niego. Narzekają, szemrzą i tracą wszelką radość. Wkrótce stają się zgorzkniali i zatwardziali.

Znam pastora, który przez wiele lat prowadził bardzo owocną służbę dla ludzi odrzuconych. Ale dzisiaj jest on głęboko w grzechu, zniewolony narkotykami i całkowicie odszedł od Boga. Żona go opuściła, a on poszedł do kobiety zniewolonej narkotykami.

Kiedy go zapytacie co się stało, to zwala winę za wszystko na to jak inni go zawiedli. Jego żona go opuściła; Bóg nie odpowiadał na jego modlitwy; inni kaznodzieje go zawiedli. Mówi tak: „ja naprawdę próbowałem, ale po prostu nie mogłem tego znieść. Było tyle nacisków i tylu hipokrytów. Byłem niewłaściwie osądzany i nie mogłem sobie z tym poradzić.”

Apostoł Paweł nawet w najgorszej godzinie swojego cierpienia błogosławił Imię Pana. Wiedział, że Ojciec był pełen miłosierdzia i był źródłem wszelkiej pociechy. Nie kwestionował Boga, ani nie stał się zgorzkniały; właściwie uwielbiał Go w tych przeżyciach!

Najlepszymi nauczycielami w każdym zborze nie są ci, którzy stoją za kazalnicą. Siedzą oni w ławkach, koło ciebie – ludzie, którzy cierpieli, ale nadal uwielbiają Pana. Językiem tych, którzy uczą się poprzez cierpienia jest uwielbianie!

poniedziałek, 26 grudnia 2011

SŁUŻBA POCIESZANIA

Apostoł Paweł powiedział: „ [Pan] pociesza nas we wszelkim utrapieniu naszym, abyśmy tych, którzy są w jakimkolwiek utrapieniu, pocieszać mogli taką pociechą, jaką nas samych Bóg pociesza (2 Koryntian 1:4).

Jedną z najbardziej potrzebnych służb w kościele Jezusa Chrystusa obecnie jest służba pocieszania – pocieszanie innych w ich kłopotach i uciskach. Wielu wierzących po prostu nie wie gdzie się zwrócić w swoim bólu.

Kiedy ja naprawdę cierpię głęboko, to nie chcę czytać jakiejś książki, która nakreśla dziesięć kroków w jaki sposób można znaleźć zwycięstwo, czy udawać się do jakiegoś znanego ewangelisty, który mnie uspokoi. Żadna z tych rzeczy nie jest odpowiedzią – dlatego, że żadna z nich nie dosięgnie korzenia mojego cierpienia! Nie – ja chcę porozmawiać z jakimś zwykłym świętym, który sam wiele wycierpiał, ale przeszedł zwycięsko przez to wszystko wielbiąc Boga, pocieszony i z pełną wiarą!

To cierpiący ludzie otrzymują pociechę i pocieszenie od Pana. Oni znają współczucie Jezusa, gdyż Jego głos przynosi im prawdziwą pociechę w ich godzinie ciemności. Cierpiący stają się bogaci w duchowe bogactwa. Rozwijają ufność, która zrodziła się w wytrwałości w uciskach i doświadczeniach. A najlepsze w tym jest to, że Bóg im daje wpływ, jakiego nie mogliby osiągnąć w żaden inny sposób!

Przychodzi mi na myśl Corrie Ten Boom i jakim wspaniałym doświadczeniem to było dla tysięcy ludzi, którzy siedzieli i słuchali, kiedy ona opowiadała o Jezusie. Wielu pastorów i liderów po całych Stanach Zjednoczonych zostało pocieszonych i zachęconych przez tę kiedyś nieznaną kobietę – ponieważ jej wszystkie cierpienia wytworzyły bogactwo znajomości Pana. Ona miała obfitość pociechy od Ducha Świętego – i używała tego jako wpływ dla Jezusa!

Paweł potrafił się radować we wszystkich swoich uciskach ponieważ wiedział, że jego cierpienia były korzyścią dla innych. Widział swoje doświadczenia jako pewnego rodzaju szkolenie, jakie przechodził. Mógł powiedzieć: „Bóg ma w tym cel, ponieważ mnie szkoli! Będą tacy ludzie, którzy będą potrzebowali pociechy jaką ja otrzymałem w moich cierpieniach!”

Nic dziwnego, że Paweł mówił o swoim ojcu niebiańskim jako „Ojcu wszelkiego miłosierdzia i Bogu wszelkiej pociechy” (2 Kor.1:3).

piątek, 23 grudnia 2011

POZNANIE DRÓG BOGA!

Żyjemy w czasach, kiedy słowo wybawienie przybiera całkiem nowe znaczenie! W przeszłości chrześcijanie myśleli o wybawieniu głównie jako o fizycznym uzdrowieniu, ale niedługo największe wybawienie będzie od strachu i terroru!

Wybawienie w tym czasie będzie oznaczało otrzymanie „pewnego słowa z nieba.” Jezus powiedział, że serca ludzi będą drżały ze strachu, kiedy będą oglądać te straszne rzeczy, jakie przychodzą na ziemię ( zobacz Łukasza 21:26). Naprawdę ludzie będą pragnęli dowiedzieć się co Bóg uczyni. Będą się zwracali we wszystkich kierunkach, pragnąc usłyszeć głos kogoś, kto jest spokojny, wyciszony i nie daje się zwariować. Będą wołali: „Proszę powiedz me! Czy to jest Boży sąd? Kiedy się to wszystko skończy?”

A jak myślicie, kto będzie miał odpowiedzi? Ty! Zwykły chrześcijanin, który przebywał sam na sam z Bogiem! Będziesz pełny spokoju i pokoju, kiedy wszystko będzie się walić, ponieważ Bóg jest z tobą i ty słyszysz co On mówi. On ciebie ostrzegł, że to nadchodzi i obiecał, że ciebie ochroni!

Ja wierzę, że Bóg użyje Swojej świętej resztki w tych ostatecznych dniach, aby poruszyć tłumy, ożywić pastorów i obudzić kościoły. Ta armia będzie nawracać serca ludzi z powrotem do Boga poprzez prowadzenie ich do pokuty – poprzez modlitwę i bogobojne karcenie z powodu grzechu.

Kiedy mówię o przygotowywaniu świętej resztki, to nie mam na myśli armii kaznodziejów, ewangelistów i misjonarzy. Mówię o zwykłych świętych, którzy kochają Jezusa, którzy sami będą znakami i cudami dla tego świata, pełni pokoju i wyciszenia. Bóg nie potrzebuje profesjonalnej armii wyszkolonej ludzkimi metodami. On chce mieć mężczyzn i kobiety, którzy są wyćwiczeni w modlitwie przez Ducha Świętego! On szuka takich wierzących, którzy przebywają z Nim sam na sam i uczą się słuchać Jego głosu.

Czy to opisuje ciebie? Czy twoje życie jest teraz świadectwem dla zranionego i strwożonego świata? Zachęcam cię zdecydowanie, abyś przebywał sam na sam z Bogiem i pozwalał Mu mówić do ciebie. Proś Go, żeby objawiał grzech w twoim życiu. Odrzucaj wszystko, na co ci wskazuje Duch Święty. Bądź dostępny dla Niego, oddając się modlitwie, a wtedy będziesz gotowym żołnierzem w Jego wielkiej armii dni ostatecznych.