sobota, 5 września 2015

NOWE PRZYKAZANIE by Carter Conlon

„ Dziateczki! Jeszcze chwilkę będę z wami; szukać mnie będziecie i, jak powiedziałem Żydom: Gdzie Ja idę, tam wy przyjść nie możecie, i teraz wam to mówię. Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie” (Jana 13:33-35).

W tym fragmencie Pisma Jezus zwracał się do Swoich uczniów na krótko przed pójściem na krzyż. To była niesamowita scena! Ten, który był ucieleśnieniem Bożej najwyższej miłości dla wszystkich ludzi, nakazywał Swoim uczniom, żeby poszli za Nim w głębię tej miłości do innych – szczególnie do tych, którzy należeli do domowników wiary. Oczywiście, nie było to przykazanie tylko dla tych obecnych z Nim w tym czasie. Pan kieruje to przykazanie dzisiaj do ciebie i do mnie.

Zwróć uwagę, że ten rodzaj miłości, o jakim Jezus mówi nie oznacza tylko uczucia czy bliskości wzajemnej. Nie, Pan wzywa Swój kościół, żeby był wyrażeniem miłości tak głębokiej, tak bardzo wykraczającej poza naszą naturalną ludzką zdolność, że będzie ona niezaprzeczalnym świadectwem realności Boga. „Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się, nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego, nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy; Wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy....wszystko znosi. Miłość nigdy nie ustaje” (1 Kor. 13:4-8).

Po otrzymaniu tego nowego przykazania Apostoł Piotr zrozumiał, że ma taką zdolność, aby czynić to, do czego ich powołał Jezus. Zapytał Jezusa, „Panie, dokąd idziesz? Jezus mu odpowiedział, „ Dokąd idę, ty teraz ze mną iść nie możesz, ale potem pójdziesz” (Jana 13:36).

Innymi słowy, Jezus mówił, „Piotrze, ty teraz nie masz tej siły, aby pójść tam, gdzie Ja idę. Nie możesz kochać tak jak Ja.” My również musimy rozpoznać tę słabość w sobie. Nie potrafię kochać ludzi tak jak mi to przykazał Jezus, i ty też nie potrafisz. Tylko Bóg ma taką życzliwą miłość, jakiej potrzebujemy. Tylko wtedy, kiedy Duch Święty zstępuje na nas – kiedy zwycięstwo Chrystusa staje się naszym zwycięstwem i Boże serce staje się naszym sercem – wtedy możemy wypełnić to nowe przykazanie.

__________

Carter Colon dołączył do zespołu pastorów kościoła Times Square w 1994r. na zaproszenie pastora założyciela, Dawida Wilkersona i został wyznaczony na głównego pastora w 2001r. Mocny, współczujący przywódca, jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych po całym świecie przez Word Challenge.

piątek, 4 września 2015

MODLITWA O NAJBLIŻSZYCH

Niedawno podczas modlitwy w zborze Times Square wyszedł do przodu młody człowiek, cały zapłakany i drżący. Powiedział mi, że jest ze stanu Washington i że wcześniej tego wieczora przypadkowo wszedł na nasze spotkanie. Wyszedł i poszedł na koncert muzyczny, ale potem wyszedł stamtąd i powrócił do kościoła. Teraz prosił o modlitwę, więc zapytałem go, „Czy twoi rodzice są wierzący?” Odpowiedział, „Tak, są. Oni się o mnie modlą.”

Pytam cię, czy to był „przypadek”, że ten młody człowiek wszedł do naszego kościoła? Nie! On miał swoje osobiste spotkanie z Chrystusem. Nikt go nie popychał, ani nie prosił; bez wątpliwości, przyprowadził go Jezus. I jestem przekonany, że stało się to dzięki modlitwom jego zatroskanych rodziców.

W Marka 7: 31-37 jest zapisana historia o głuchoniemym człowieku, który został przyprowadzony do Jezusa. Jezus odprowadził go na osobność, z dala od tłumu. „ I spojrzał w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effata, to znaczy: Otwórz się! I otworzyły się uszy jego, i zaraz rozwiązały się więzy języka jego, i mówił poprawnie” (Marka 7:34-35).

Jezus uczynił prywatny cud dla tego człowieka i potem przemówił do niego, żeby mu udowodnić, że słyszy. Wyobraźcie to sobie! Pierwszy głos, jaki usłyszał człowiek głuchy był to głos Chrystusa! Ach jak chętnie ten człowiek musiał rozmawiać, kiedy jego język został rozwiązany. Z jego ust wypływały lata uwięzionych uczuć, bo on teraz mógł wyrazić wewnętrzne wołanie, które dotychczas nie miało głosu.

Wyobrażam go sobie, że pada w ramiona Pana z płaczem, „Jezu, Ty usłyszałeś głos mojego płaczu” (zobacz Psalm 5:2). Zwróć uwagę na ostrość i moc Psalmu 5 dla tego uzdrowionego człowieka: „ Boże mój, bo modlę się do ciebie. Panie, od rana racz słuchać głosu mojego; Rano przedkładam ci ofiarę i wyczekuję” (Psalm 5:3-4) Miłość, jaką ten człowiek miał do Jezusa, była teraz jego – ponieważ miał osobiste spotkanie z Nim.

Umiłowani, kiedy modlicie się o swoich najbliższych, pamiętajcie o tym, że Jezus płacze nad nimi. On nie wzdychał z powodu tylko jednego człowieka w Dekapolis. On płakał z powodu zatwardziałości i wewnętrznego płaczu twoich dzieci, niezbawionych najbliższych twoich i moich. Może powinieneś zmienić swoją modlitwę o nich. Módl się, żeby Duch Święty szedł za nimi, wołał ich i pociągał, poruszał ich i budził w nich pragnienie do Jezusa.

czwartek, 3 września 2015

TROCHĘ KWASU

Paweł pyta zbór w Galacji. „ Biegliście dobrze; któż wam przeszkodził być posłusznymi prawdzie? Namawianie takie nie pochodzi od tego, który was powołuje. Trochę kwasu całe ciasto zakwasza” (Galacjan 5:7-9).

Paweł mówi tu o takim nastawieniu umysłu, wierzeniu doktrynalnym, czy punkcie teologicznym. Pyta, co jest w waszym życiu, co wstrzymuje was przed pójściem do pełni błogosławieństwa Chrystusowego? Kiedyś wam tak dobrze szło. Znam was jako ludzi modlitwy i że pilnie pracujecie dla dobrych uczynków, ale coś jest nie w porządku. Nie widzę już u was więcej wzrostu. Zamiast tego wróciliście z powrotem do polegania na swoim ciele. Nie odczuwam już u was tej wonności Chrystusa, jaką kiedyś mieliście. Wasza pewność, wasza przejrzystość, wasza wizja zniknęły. Coś wam przeszkadza.

Co was mogło przekonać, żebyście zadowolili się takim stanem? Cokolwiek to jest, to mówię wam, że to nie pochodzi od Boga. Właściwie ja odczuwam w was kwas, jakiś kompromis. Coś was zamroczyło, może coś, czego się trzymacie. I to powoduje, że Pan ma z wami spór. Powiedzcie mi co to jest?

Znam dzisiaj wielu chrześcijan, którzy kiedyś byli potężnie używani przez Boga. Ci ludzie byli całkowicie oddani Bogu, modlili się i byli święci. Ale potem coś się z nimi stało, co w jakiś sposób spowodowało przeszkodę w przeżywaniu pełni błogosławieństwa Chrystusowego.

To obejmuje wielu kaznodziejów, których znam. Ci ludzie widzieli jedno zwycięstwo po drugim na swojej drodze za Panem. Ale do ich życia wśliznęło się coś, jakiś kompromis i z upływem czasu pogodzili się z tym. Często tym przeszkadzającym kwasem był jakiś ukryty powtarzający się grzech.

Tych wszystkich ludzi Paweł pyta, „Co się stało? Co zatrzymuje przepływ błogosławieństwa Chrystusowego w waszym życiu? Jaki kwas się wśliznął?

Paweł zakończył ten fragment ostrzeżeniem skierowanym do Galacjan, „Trochę kwasu zakwasza cały zaczyn” (Galacjan 5:9).

środa, 2 września 2015

ŚWIĘTA PEWNOŚĆ

Paweł mógł powiedzieć z zupełną ufnością do kościoła w Rzymie: „ A wiem, że idąc do was, przyjdę z pełnią błogosławieństwa Chrystusowego” (Rzymian 15:29). On miał świętą pewność na swojej drodze z Chrystusem. Powiedział: „Przy tym sam usilnie staram się o to, abym wobec Boga i ludzi miał zawsze czyste sumienie” (Dz. Ap. 24:16).

Paweł w gruncie rzeczy mówił:”Moje życie jest otwartą księgą przed Panem. W moim sercu nie ma ukrytego grzechu i On nie prowadzi ze mną sporu. Jego błogosławieństwo dla mnie jest ustawicznym przepływem objawienia, więc kiedy wam głoszę, to nie słyszycie słów człowieka. Nie wygłaszam martwego kazania, pełnego sprytnej teologii. To co słyszycie, są to słowa z Bożego serca dla was.”

Pełnia błogosławieństw Chrystusowych ma niewiele wspólnego z dobrami materialnymi. Oczywiście, wszelkie dobre zdrowie i ziemskie zasoby muszą być postrzegane jako błogosławieństwa z łaskawej ręki Boga. Ale Paweł mówi tu o czymś dużo większym. Greckie słowo użyte tu przez niego oznacza „Boże zalecenie.”

Krótko mówiąc, błogosławieństwo Chrystusowe oznacza życie, które podoba się Panu. Jest to takie wewnętrzne poświadczenie przez Ducha Świętego, że kiedy Bóg patrzy na twoje życie, mówi: „Jestem z ciebie zadowolony, Mój synu, córko. Między nami nie stoi nic, co mogło by przeszkodzić w naszej społeczności i relacji.

Autor Listu do Hebrajczyków podsumowuje pełnię błogosławieństwa Chrystusowego w taki sposób: „ A Bóg pokoju, który przez krew przymierza wiecznego wywiódł spośród umarłych wielkiego pasterza owiec, Pana naszego Jezusa, niech was wyposaży we wszystko dobre, abyście spełnili wolę jego, sprawując w nas to, co miłe jest w oczach Jego, przez Jezusa Chrystusa, któremu niech będzie chwała na wieki wieków” (Hebr. 13:2-21).

Ja bardzo lubię przebywać z ludźmi, którzy prowadzą takie życie chrześcijańskie. Wokół nich jest taka woń przebywania z Jezusem. Tak jak Paweł, ci święci mają święte niezadowolenie z tego życia; pragnienie, żeby być w obecności Chrystusa; pragnienie, aby osiągać coraz więcej intymności z Nim. Dużo mówią o Jezusie i okazują Jego miłość i świętość.

wtorek, 1 września 2015

NAPEŁNIENI BOŻĄ PEŁNIĄ

„ A wiem, że idąc do was, przyjdę z pełnią błogosławieństwa Chrystusowego” (Rzym. 15:29). Paweł napisał te słowa do chrześcijan w Rzymie. Mówił im: „Nie mam wątpliwości, że kiedy was spotkam, będzie to w najpełniejszej mierze błogosławieństwa Chrystusowego.”

Te słowa apostoła implikują tutaj coś, co musi wiedzieć każdy wierzący. Chodzi o to, że są różne stopnie, czy miary błogosławieństwa Chrystusowego. Niektórzy wierzący otrzymują pełną miarę tego błogosławieństwa, które jest celem. Mamy wejść do pełnej miary błogosławieństwa Pana. Ale inni chrześcijanie wchodzą tylko do małej części błogosławieństwa Chrystusowego.

W swoim liście do Efezjan Paweł zachęca wszystkich, aby weszli w pełną miarę tego błogosławieństwa: „ A każdemu z nas dana została łaska według miary daru Chrystusowego. . . Aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej . . . I mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą” (Efezjan 4:7,13, 3:19).

Zwróć uwagę na słowo „pełnia” w tych fragmentach. Greckie słowo jakiego używa tu Paweł, znaczy „dokończyć zadanie napełnienia do pełni.” To jest zadanie jakie Bóg nam dał; starać się o pełnię Chrystusowego błogosławieństwa w naszym życiu.

Paweł rozszerza to dalej, pisząc: Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest; Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich” (Efezjan 4:4-6). Krótko mówiąc, Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty mieszka we wszystkich Jego dzieciach. Jezus obiecał: „Przyjdziemy i zamieszkamy w was” (zobacz Jana 14:23). Paweł mówi wyraźnie, że my wszyscy mamy taki sam dostęp do Pana. Dlatego mamy taką samą możliwość, żeby otrzymać Jego ciągle pomnażające się błogosławieństwo. Nasze życie powinno ustawicznie wzrastać w tym, co Paweł nazywa „błogosławieństwem Chrystusowym.”

Zwróć uwagę na niesamowitą miarę błogosławieństw Chrystusowych w życiu Pawła. Ten człowiek otrzymał osobiste objawienie od samego Jezusa. Pisze, że Chrystus mu się objawił. Oczywiście, Paweł wiedział, że nie osiągnął doskonałości. Ale wiedział też beż żadnej wątpliwości, że w jego życiu nie ma niczego, co by zatrzymywało ten przepływ błogosławieństwa Chrystusowego.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

OBSERWATORZY by Gary Wilkerson

Jako rodzina Boża, zbieramy się w kościołach, żeby uwielbiać, śpiewać, słuchać, dawać. Ale jeżeli nie jesteśmy ostrożni, może się okazać, że będziemy obserwatorami, jeżeli chodzi o życie, jakiego Jezus od nas oczekuje. Często, kiedy widzimy ludzi w grzechu, zamiast im pomóc wyjść z tego, pielęgnujemy w sobie ukrytą nadzieję, że zostaną przyłapani. A kiedy tak się stanie, czujemy się usprawiedliwieni, myśląc tak: „wiedziałem o tym. Życie tej osoby zawsze wydawało się jakieś niewłaściwe.”

Dlaczego to robimy? Może dlatego, że czujemy się winni z powodu własnego grzechu. Wszyscy mamy coś w naszym życiu, na co inni mogli by rzucić kamień. Prawda jest taka, ci Faryzeusze, którzy przyprowadzili do Jezusa tę kobietę złapaną na cudzołóstwie (zobacz Jana 8:3-11) mogli by wyciągnąć kogoś z tego tłumu i ukamienować ją. Obecnie, ludzie oskarżający robią to samo poprzez media społecznościowe.

Jezus miał inne podejście. „A Jezus podniósłszy się i nie widząc nikogo, tylko kobietę, rzekł jej: Kobieto! Gdzież są ci, co cię oskarżali? Nikt cię nie potępił? A ona odpowiedziała: Nikt, Panie! Wtedy rzekł Jezus: I Ja cię nie potępiam: Idź i odtąd już nie grzesz” (Jana 8:10-11).

Jako kaznodzieja Ewangelii kocham te słowa: I Ja ciebie nie potępiam.” Jezus jej nie potępił. To była dla Niego radykalna rzecz. I nadal tak jest, kiedy mówi do każdego z nas, którzy pokutujemy „I Ja ciebie nie potępiam.” Ale Jezus stał się jeszcze bardziej radykalny, kiedy powiedział do tych przywódców religijnych: „Mam dużo do powiedzenia o was i za co mógłbym was potępić, ale tego nie zrobię” (Jana 8:26).Niesamowite! To brzmi jak zniewaga, ale Jezus miał całą długą listę rzeczy, za które by ich mógł potępić. On ma podobną listę na temat naszego życia dzisiaj. Ale zamiast potępienia, mówi ”I ja ciebie nie potępiam.”

Co za zdumiewający moment. To pokazało potężną miłość stojącą za Bożą łaską – że „Kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł” (Rzymian 5:8).

piątek, 28 sierpnia 2015

WOŁANIE BEZ GŁOSU

Zanim Jezus uzdrowił głuchego człowieka w Mar 7, czytamy, „Spojrzał w niebo i westchnął” (Mar 7:34). Słowo westchnął oznacza słyszalny jęk. Z pewnością Jezus wykrzywił usta i z Jego serca wydobył się jęk. Oczywiście ten człowiek tego nie słyszał, ponieważ był głuchy – ale czego ten jęk dotyczył?

Czytałem wiele komentarzy na ten temat. Jednak żaden z nich nie zgadza się z tym, co wierzę, że Duch Boży mówi mojemu sercu. Jestem przekonany, że Jezus patrzył w niebo i kontaktował się z Ojcem. Cicho płakał w Swojej duszy z powodu dwóch rzeczy. Pierwsze, płakał z powodu czegoś, co tylko On widział w tym człowieku. Drugie, płakał z powodu czegoś, co widzi dzisiaj, co jest a sercach tak wielu ludzi, szczególnie młodych.

Co Jezus widział wtedy i teraz? Co słyszał, zarówno w sercu tego głuchego, jak i w sercach wielu dzisiaj? On słyszał wołanie bez głosu. Słyszał wołanie serca, zamkniętego, nie mogącego tego wyrazić. Teraz sam Chrystus westchnął głosem, którego nie można wyrazić. On był głosem wszystkich, którzy nie mogą wołać.

Pomyśl o wielu nocach, kiedy ten głuchy zasypiał z płaczem, bo nikt go nie rozumiał. Nawet jego matka i ojciec nie mogli rozumieć jego mowy. Jak często próbował wyjaśnić to, jak się czuł, ale wydobywał z siebie tylko bolesny, niezrozumiały głos. Musiał myśleć, „Gdybym tylko mógł chociaż raz przemówić. Gdyby tylko mój język został rozwiązany chociaż na minutę. Mógłbym powiedzieć komuś, co dzieje się w mojej duszy. Wołał bym, ‘Nie jestem głupi, nie jestem przeklęty. Nie uciekam przed Bogiem. Mam problemy, ale nikt nie może ich usłyszeć.”


Ale Jezus słyszał myśli serca tego sfrustrowanego człowieka. On rozumie każde wewnętrzne westchnienie, którego nie można wyrazić. Biblia mówi, że nasz Pan jest dotknięty naszymi uczuciami i niemocami. On odczuwał ból tego człowieka, który był głuchy i miał trudności z mową.