środa, 30 lipca 2014

BÓG CHCE CZYNIĆ TO, CO NIEMOŻLIWE

Nie wystarczy po prostu wierzyć w Boga, jako Stwórcę wszystkiego. Musimy również wierzyć, że On jest Bogiem, który chce czynić w naszym życiu to, co niemożliwe. Biblia mówi o tym wyraźnie: Jeżeli nie wierzymy tak o Nim, to nie wierzymy wcale.

Według mnie, żadna ilość porad nie pomoże człowiekowi, jeżeli nie wierzy on w cuda. Nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem przeciwny poradnictwu chrześcijańskiemu. Ale nie ma sensu doradzać komuś, kto nie jest w pełni przekonany, że Bóg może rozwiązać jego problem, obojętne co to jest.

Jako pastor, który udziela porad, wiem, że nie mogę zaoferować nic małżonkom, jeżeli oni nie wierzą, że Bóg może uratować ich relacje. Może im to wyglądać zupełnie beznadziejnie; może przez lata gromadzili odrzucenie i gorycz. Ale muszą być przekonani, że Bóg może uczynić to, co niemożliwe.

Takim małżeństwom mówię od razu, „Będę wam pomagał, ale najpierw musze zapytać: Czy naprawdę wierzycie, że Bóg może naprawić wasze małżeństwo? Czy macie wiarę, że bez względu na to, jak niemożliwe to dla was wygląda, On ma moc odnowić wasze relacje?” Jezus powiedział wyraźnie do każdego z Jego dzieci: „Co niemożliwego jest u ludzi, możliwe jest u Boga” (Łuk. 18:27).

W całym naszym narodzie chrześcijanie rezygnują ze swoich małżeństw. Nawet niektórzy z moich znajomych kaznodziejów rozwodzą się. Kiedy mówię z nimi o ich sytuacji, uświadamiam sobie, że oni uważają, że ich małżeństwo nie może być uzdrowione. Po prostu nie ufają Bogu, że uczyni dla nich to, co niemożliwe.

Wielu z małżonków, którzy przychodzą do mnie po porady, już postanowili z swoich umysłach, że kończą to małżeństwo. Jedyny powód dla którego przychodzą, to by otrzymać moją aprobatę dla kierunku, w którym postanowili pójść.

Żaden doradca na świecie nie może ci pomóc, jeżeli nie wierzysz absolutnie Bożemu Słowu, że nic w twoim życiu nie jest poza Jego możliwościami, by to naprawić. W innym przypadku twoje chrześcijaństwo jest daremne – ponieważ wierzysz Bogu tylko do pewnego punktu. Tak naprawdę nie wierzysz Mu, że będzie Bogiem tego, co niemożliwe.

wtorek, 29 lipca 2014

CZY JEST COŚ ZA TRUDNE DLA PANA?

Chyba pamiętacie historię z 1 Mojż., kiedy Bóg objawił się Abrahamowi. Patriarcha siedział u wejście do swojego namiotu w upale dnia, kiedy nagle zjawiło się trzech mężów i stanęli pod drzewem. Abraham wyszedł im na spotkanie, przygotował dobry posiłek i potem z nimi rozmawiał.

W czasie tej rozmowy Pan zapytał Abrahama, gdzie jest jego żona Sara. Potem Bóg powiedział coś niesamowitego: „Żona twoje, Sara będzie miała syna” (1 Mojż. 18:10).

W tym czasie Sara była wewnątrz namiotu i słyszała tę rozmowę, a kiedy to usłyszała, śmiała się z takiego pomysłu. Pomyślała, „niemożliwe. Była w wieku, kiedy już nie mogła rodzić dzieci, a Abraham był zbyt stary, by spłodzić dziecko.

Kiedy Bóg usłyszał śmiech Sary, powiedział, „Dlaczego to roześmiała się Sara, mówiąc: Czyżbym naprawdę mogła jeszcze rodzić, gdy się zestarzałam? Czy jest cokolwiek niemożliwego dla Pana?” (18:13-14).

Piszę to rozważanie dzisiaj, ponieważ Bóg zadaje takie same pytanie Jego dzieciom w obecnym czasie: Czy jest coś zbyt trudne dla Pana? Każdy z nas musi stawić czoła naszym własnym, trudnym sytuacjom w życiu. W nich Bóg pyta, „Czy uważasz, że twój problem jest zbyt trudny dla Mnie, by go rozwiązać? Albo czy wierzysz, że mogę to dla ciebie zrobić, chociaż wygląda to na niemożliwe?”

Jezus mówi nam, „Co niemożliwego jest u ludzi, możliwe jest u Boga” Łuk. 18:27). Czy wierzysz tym słowom Pana? Czy przyjmujesz to, że On może dokonać tego, co niemożliwe w twoim małżeństwie, twojej rodzinie, twojej pracy, twojej przyszłości?

Szybko potrafimy mówić innym, że On może. Kiedy widzimy naszych bliskich przeżywających trudne chwile, mówimy im, „Trzymaj się i patrz do góry. Nie przestań ufać Panu. On jest Bogiem niemożliwości!”

Ale zastanawiam się, czy wierzymy tak samo dla siebie. Sara, która nie uwierzyła Panu, prawdopodobnie zaoferowała by taką samą radę swoim przyjaciołom. Wyobraźcie sobie, że słyszała o bogobojnym małżeństwie w podobnej sytuacji – wierni ludzie, którzy chcieli mieć dziecko, ale byli już za starzy. To małżeństwo wierzyło Bogu, który obiecał im dziecko, ale byli już coraz starsi. Powoli zaczęli tracić zaufanie, że ich marzenie się spełni.

Gdybyście zapytali Sarę, co by im powiedziała, chyba by odpowiedziała, „Powiedzcie im, by się trzymali. Nie mogą rezygnować ze swoich marzeń. Przecież służą Bogu, który czyni to, co niemożliwe i On to dla nich załatwi.”

Ale Sara miała trudności, by uwierzyć dla siebie. Dzisiaj wielu chrześcijan jest temu podobnych. Odważnie ogłaszamy Bożą moc dla innych, ale nie wierzymy Jego Słowu dla siebie.

poniedziałek, 28 lipca 2014

ON PRAGNIE CI BŁOGOSŁAWIĆ by Gary Wilkerson

„Izaak siał w owej ziemi i zebrał w tym roku stokrotne plony, bo Pan mu błogosławił” (1 Mojż. 26:12)

To był rok głodu, a właściwie drugiego głodu. Prawdopodobnie unosił się jeszcze pył po poprzednim głodzie, a Bóg kazał ludziom siać nowy zasiew.

Izaak był posłuszny Bogu, chociaż nawet myślał, że nic s tego nie wyjdzie; to nie miało dla niego sensu, by siać następny zasiew. Jednak był on był radykalnie posłuszny Bogu i w wyniku tego zebrał obfite plony „stokrotnie.”

To jest dużo! Gdybym widział wzrost naszego kościoła o 20 procent, albo powiększenie moich finansów o 20 procent, albo gdybym miał w moich relacjach większe uznanie o 20 procent, to – wiecie dokąd zmierzam. Ilu z was chciałoby mieć małżeństwa lepsze o 20 procent, o 20 procent lepsze dzieci- znaczy, żeby dzieci zachowywały się lepiej, albo 20 procent więcej błogosławieństwa finansowego? Ale to nie było 20 procent, a nawet 100 procent, to było zwielokrotnione. A to stało się w czasie głodu.

Zapewniam was, że Bóg nie martwi się o ekonomię Ameryki. On nie jest zmartwiony tym, co dzieje się w twojej pracy czy w twoim domu. Bóg ma wszelkie możliwości, środki i moc w niebie, by zaspokoić wszystkie twoje potrzeby według Jego bogactwa w chwale.

On chce, byś wiedział, że On ci błogosławi. Takie jest Jego serce. Pozbądź się patrzenia na Niego, jako na kapryśnego, staromodnego Boga w niebie, który tylko czeka, byś coś zawinił, by mógł ci coś zabrać. Odrzuć też Boga, jako świętego Mikołaja, który sprawdza, czy byłeś grzeczny i wtedy obdarowuje według tego. Bóg chce cię wyposażyć w moc do posłuszeństwa, ponieważ pragnie ci błogosławić.

Wiele razy widziałem, jak Bóg powiedział, „Zrób to lub tamto. Zaufaj Mi we wszystkim.” Możesz czuć się jak w czasie głodu, bo masz małe dochody. Może myślisz, że twoje duchowe życie jest na pustyni i że nie masz co dać. Nie czujesz się godny, by świadczyć jakiejś grupie lub głosić kazania, albo pojechać do jakiegoś kraju, na pole misyjne. Kiedy ja tak się czuję, ale jednak robię to, co Bóg każe mi robić, zawsze otrzymuję błogosławieństwo. Zawsze następuje chwalebne wylanie Jego łaskawości.

sobota, 26 lipca 2014

JEGO RĘKA JEST WIĘKSZA by Claude Houde

Dziecko stało na chodniku przed sklepem ze słodyczami, jakby przyklejone do ziemi. Wewnątrz był świat ciast czekoladowych, najlepsze i najsłodsze ciastka znane ludzkości! Właściciel sklepu desperacko próbował ignorować tego biednego, małego chłopca z dużymi oczami, który wpatrywał się w niego cierpliwie, nie mówiąc ani słowa. Po wielu minutach właściciel sklepu zniecierpliwił się i zajął się czymś, mrucząc pod nosem, „Nie mogę dawać ciastek i słodyczy każdemu dziecku, które się pojawi! To jest biznes i ja muszę na tym zarabiać!”

Ale ostatnie spojrzenie na to dziecko zmieniło jego zdanie. Zrezygnowany właściciel skinął na chłopca, by wszedł i z szybkością błyskawicy sprytny chłopiec był w środku. Właściciel zdjął pokrywę z olbrzymiego słoja, pełnego najsmaczniejszych (ale również najdroższych) czekoladkek. Skinął na chłopca, mówiąc „Weź sobie trochę.” Chłopiec popatrzył na niego z szerokim uśmiechem, ale pokręcił głową. Właściciel powtórzył, „No dalej, weź sobie co chcesz! Za darmo!” Chłopiec znowu pokręcił głową! Wtedy ten dobry człowiek sięgnął do słoja i dał chłopcu pełną garść pyszności!

Zdziwiony właściciel zapytał chłopca, „Dlaczego sam sobie nie wziąłeś?” Sprytny chłopiec odpowiedział triumfalnie, „Ponieważ twoja garść jest większa, niż moja,”

Drogi przyjacielu, Boża ręka jest większa, niż nasza. Jego moc jest wystarczająca. Jego wszechmocna dłoń bierze naszą słabą i drżącą dłoń i zaczynają dziać się ponadnaturalne rzeczy! To Jego ręka pozwala mojej ręce wziąć to, co On przygotował dla mnie.

„Jeśli tedy wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą” (Mat 7:11).


__________
Claude Houde, główny pastor kościoła Eglise Nouvelle Vie (kościół Nowego życia) w Montrealu,w Kanadzie jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych przez Word Challenge po całym świecie. Pod jego kierownictwem New Life Chuch rozwinął się od garstki ludzi do ponad 3500 w tej części Kanady, w której rozwija się niewiele kościołów Protestanckich.

piątek, 25 lipca 2014

TYLKO DLA RODZINY

„Zaraz potem Józef wyszedł śpiesznie, gdyż wzruszył się do głębi widokiem brata swego i łzy cisnęły mu się do oczu” (1 Mojż. 43:30). To jest serce naszego Zbawiciela.

Kiedy Józef został zarządcą Egiptu, jego bracia byli w jego domu, jedli i pili w jego obecności. Ale „Józef siedział sam, a oni byli przy oddzielnym stole” (werset 32). Ci ludzie radowali się w obecności Józefa, nie mając ponownego przywrócenia, tak naprawdę nie znając go, bez objawienia miłości i łaski.

Możemy być ludźmi oddającymi Bogu chwałę, którzy jedzą i piją w obecności Pana, ale jeszcze nie otrzymali objawienia Jego nieskończonej miłości; nadal pozostaje odczucie, że nie jesteśmy kochani. Tak jest z chrześcijanami, którzy chodzą do domu Bożego, aby śpiewać, uwielbiać i wychwalać, a potem idą do domu, do tego samego kłamstwa: „Bóg nie daje mi żadnych dowodów swojej miłości. Moje modlitwy pozostają bez odpowiedzi. On naprawdę nie troszczy się o mnie tak, jak o innych.

Bracia Józefa musieli zrobić jeden ostatni krok, zanim będą modli otrzymać pełne objawienie miłości. Takie objawienie jest dane tym, którzy mają złamane i skruszone serce. „Ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony, sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże” (Psalm 51:19). Bracia Józefa nie mieli jeszcze skruszonego serca.

Józef polecił swoim sługom, żeby włożyli jego srebrny kubek do wora Benjamina, najmłodszego brata, kiedy przygotowywali się na powrót do Kanaanu. Bracia dopiero wyruszyli, kiedy ludzie Józefa ich dogonili i oskarżyli o kradzież kubka. Bracia byli tak pewni swojej niewinności, że powiedzieli: „ U którego ze sług twoich by go znaleziono, ten niechaj umrze, a my też będziemy niewolnikami pana twego” (1 Mojż. 44:9). Nie było już nich ducha walki. Nie było pychy. Zostali upokorzeni i złamani, kiedy wrócili do pałacu Józefa.

Wtedy nadeszło objawienie wielkiej miłości Bożej. „Wtedy Józef nie mógł już opanować się dłużej . . . i zawołał: Wyprowadźcie wszystkich ode mnie. I nie pozostał przy nim nikt, gdy Józef dał się poznać braciom swoim” (1 Mojż 45:1).

Świat nie zna tego objawienia miłości. Bóg mieszka z tym, kto ma skruszone i złamane serce. On się raduje Swoją rodziną. Odpocznij w Jego miłości dla ciebie!

czwartek, 24 lipca 2014

WIĘKSZE DOTKNIĘCIE

Eliasz i Elizeusz poszli dalej do Jerycho, co oznacza „miejsce zwane przyjemnym.” Ale to miasto teraz było opuszczone, suche, całkowicie pozbawione życia, bez drzew, pastwisk, owoców. Wszystko wyschło, gdyż zatruty strumień wdarł się do źródła wody dla Jerycha. To miasto reprezentuje martwe, suche chrześcijaństwo, kościół, który Jezus opisuje w Objawieniu w taki sposób: „Masz imię, że żyjesz, ale jesteś martwy” (Obj. 3:1).

Eliasz założył szkołę proroków w Jerycho i kiedy on i Elizeusz odwiedzili tę szkołę, niektórzy młodzi, początkujący prorocy podeszli do Elizeusza i zapytali: „Czy wiesz, że Pan zabierze twojego pana od ciebie dzisiaj”? (2 Król. 2:5). Elizeusz szybko ich uspokoił i powiedział, „Milczcie! Oczywiście wiem o tym.”

To pokolenie kaznodziejów było wysyłane poprzez Judę i Izrael, żeby usługiwali społeczeństwu. Ale wyraźnie widać, że czegoś im brakowało: mocy, namaszczenia i autorytetu Ducha Świętego. Następnego dnia ci sami kaznodzieje prosili Elizeusza, żeby im pozwolił poszukać ciała Eliasza, gdyby Duch Święty go upuścił na jakiejś górze albo w jakiejś dolinie. Byli całkowicie nieświadomi dróg i działania Ducha Świętego. Potrafili świadczyć, wygłaszać kazania i mówić o cudach, ale sami nie przeżyli mocy Bożej.

Wydaje się, że Eliasz zasugerował, „Elizeuszu, ty patrzysz na następne pokolenie kaznodziejów. Może osiądziesz tutaj i będziesz uczył tych kaznodziejów dróg Ducha? Jesteś tym człowiekiem, który może obudzić ten martwy, suchy kościół.”

Ale Elizeusz wiedział co by się stało, gdyby był pastorem tych kaznodziejów. Oni by nadal byli zafascynowani potężną służbą Eliasza i stale by go zasypywali pytaniami na ten temat. „Ile godzin dziennie modlił się twój mistrz? Jakiej metody używał? Jakie doktryny głosił”? Elizeusz by spędził resztę czasu rozpamiętując przeszłość. A ci młodzi kaznodzieje by poświęcili swoją energię starając się upodobnić do Eliasza, z nadzieją, że będą mogli odtworzyć jego cuda – ale bez mocy i autorytetu Ducha Świętego.

Dzisiaj kościół wpadł w te same sidła. Studiujemy przeszłe ruchy i przebudzenia, szukając klucza, starając się odkryć metody, aby sprowadzić ogień z nieba. Od kiedy tylko pamiętam, kościół modlił się o staromodne przebudzenie Ducha Świętego. Ale to wszystko wynika z pragnienia, aby widzieć jak Bóg odtwarza coś, co czynił w przeszłości.

Elizeusz wiedział, ze nie może wpłynąć na nikogo w tym martwym, suchym kościele dotąd, aż otrzyma własne dotknięcie przez Boga. Nie mógł on polegać na wielkich czynach Eliasza. Mówił do Eliasza, „Szanuję wiarę moich przodków, duchowych olbrzymów z przeszłości. Ale wiem, że Pan chce czynić coś nowego. I ja muszę otrzymać większe namaszczenie od Niego niż wszystko, co dotąd widziałem.

środa, 23 lipca 2014

PODWÓJNA PORCJA

Może się zastanawiamy dlaczego Eliasz chciał, żeby Elizeusz towarzyszył mu do Betel (zobacz 2 Król. 2:1-4). Na pewno nie była to tylko jakaś sentymentalna podróż dla Eliasza, jeszcze jedna podróż na Drodze Wspomnień. Nie, mądry, stary człowiek chciał nauczyć Elizeusza – jak i nas dzisiaj – potrzeby większej mocy Bożej i namaszczenia.

Teraz, kiedy szli ulicami, Eliasz na pewno zauważył przerażenie swojego sługi i gniew z powodu całkowicie odstępczego społeczeństwa. Eliasz sam też doświadczył szyderców i naśmiewców w swoim czasie, na Górze Karmel. Ale wiedział, że będzie trzeba większej nadnaturalnej siły, żeby stawić czoła temu pokoleniu. Ci młodzi ludzie byli o wiele bardziej zatwardziali i bezbożni, niż bałwochwalczy kapłani, z jakimi on walczył.

Ja wierzę, że właśnie w tym punkcie Eliasz zdecydował się sprawdzić swojego sługę. Najprawdopodobniej zasugerował: „Elizeuszu, czemu nie miałbyś osiąść tutaj i być pastorem dla tych ludzi? Masz pewne powołanie i zostałeś przygotowany. Mógłbyś przywrócić wielkie dziedzictwo Betelu.”

Kiedy Elizeusz oglądał sytuację w Betelu, wiedział, że nie jest gotowy, żeby stanąć naprzeciw tym bezbożnym duchom. Uświadomił sobie to, co Eliasz wiedział już dawno – że potrzebował Ducha Świętego, aby wykonywał większe i potężniejsze dzieła w nim, zanim będzie mógł stawić czoła złu w tak bezbożnym mieście. Dlatego powiedział do swojego mistrza: „Jako żyje Pan i jako żyje twoja dusza, że ciebie nie opuszczę” (2 Król. 2:6). Dalej Pismo mówi” „Poszli obaj dalej” (ten sam werset).

Ja wierzę, że Betel reprezentuje ten rodzaj złego społeczeństwa, jakim stał się nasz naród w okresie zaledwie jednego pokolenia. My też żyjemy wśród naśmiewców i szyderców – zmysłowych ludzi oddających się pożądliwościom, bałwochwalstwu, homoseksualizmowi. I to obecne pokolenie jest gorsze niż to, co było w czasach Eliasz i Elizeusza. Święci prorocy widzieli dzieci, które się wyśmiewały i bluźniły, ale dzieci Ameryki mordują się nawzajem. Młode dzieci zabijają bez poczucia winy lub smutku, zabijając rodziców, kolegów, niewinnych obcych.

Nie chcę wydawać szerokiego uogólniającego sądu na wszystkich młodych ludzi. Wiem, że w tym społeczeństwie jest wielu bogobojnych nastolatków, którzy są zapaleni dla Jezusa. Dziękuję Bogu za każdą młodą osobę, która stoi po stronie Chrystusa w tych bezbożnych czasach.

Ale ten zły czas wymaga, aby lud Boży otrzymał podwójną porcję Jego mocy i autorytetu, aby mógł zdobyć to zgubione pokolenie. To będzie wymagało takiego namaszczenia, jakiego nie oglądaliśmy w całej historii. To wymaga, aby święta resztka powstała i zawołała wraz z Elizeuszem: „Ach, Panie, potrzeba więcej.”

wtorek, 22 lipca 2014

STAWIAJĄC CZOŁA DUCHOWI SZYDERSTWA

Elizeusz poszedł z powrotem do Betel, zepsutego społeczeństwa ze zgubionym pokoleniem młodzieży. Kiedy tylko tam dotarł, był wyszydzany:

„Stamtąd poszedł do Betelu. A gdy szedł drogą, mali chłopcy wyszli z miasta i naśmiewali się z niego, mówiąc doń: Chodź no, łysy, chodź no, łysy! . . . Obróciwszy się więc i spojrzawszy na nich, przeklął ich w imię Pana. Wtedy wyszły z lasu dwa niedźwiedzie i rozszarpały z nich czterdzieści dwoje dzieci” (2 Królewska 2:23-24).

Co za okropna scena. Może myślisz, „Jakie to okrutne, że Bóg pozwolił, aby małe dzieci zostały
zaatakowane przez niedźwiedzie.” Ale te słowa przetłumaczone „mali chłopcy” w języku oryginalnym Hebrajskim oznaczają „młodych mężczyzn”.

Czy Elizeusz spowodował ich śmierć w samolubnym ataku gniewu za to, że naśmiewali się z niego? Nie! Ten Bogobojny człowiek działał w mocy i autorytecie Ducha Świętego. Fakt jest taki, że ci młodzieńcy popełnili niewyobrażalny grzech. Pozwólcie, że to wyjaśnię.

Niewątpliwie ci chłopcy słyszeli o zabraniu Eliasza do nieba. Ale teraz poprzez wyśmiewanie Elizeusza takim wołaniem: „Chodź no łysy” wyśmiewali działanie Ducha Świętego. Nie przyjęli prawdy o świętym działaniu Ducha i ich działania w stosunku do Elizeusza były aktem szyderstwa przeciwko Niemu.

Przez wiele lat Bóg okazywał cierpliwość w stosunku do upadłego kościoła w Betel. Chodziły tam tłumy, żeby oddawać pokłon na ołtarzu kompromisu, a Pan posyłał wielu proroków, włączając w to samego Eliasza, żeby ich ostrzegali. Ale przyszedł czas, kiedy Bóg już dłużej nie mógł tolerować bałwochwalstwa tego miasta i ich bezbożności. Dlatego posłał sąd, posyłając na tę bezbożną scenę człowieka z podwójną miarą Ducha Świętego. Elizeusz działał w Betel z autorytetem, głosił sąd z powodu ich grzechu.

Zbyt wielu młodych kaznodziejów obecnie polega na tych samych cielesnych metodach, na których polegał upadły kościół w Betel. Wprowadzają do domu Bożego tę muzykę, która na początku zachęciła do buntu i zmysłowości w tym narodzie. Pytają nasycone grzechem społeczeństwo jak zwabić niewierzących do budynku kościoła. I zamiast oddawać chwałę i cześć, wystawiają skecze, przyjęcia i koncerty rockowe. Starają się raczej zabawiać młodzież, zamiast skonfrontować ich z ich grzechem i pustką poprzez prostą, czystą ewangelię. Kościół stawia czoła temu samemu duchowi szyderstwa, jakiemu stawiał czoła Elizeusz.

poniedziałek, 21 lipca 2014

OTWÓRZ MOJE WARGI by Gary Wilkerson

Dawid pisze: „ Przestępców będę nauczał dróg twoich, I grzesznicy nawrócą się do Ciebie. . . . Panie! otwórz wargi moje, a usta moje głosić będą chwałę Twoją!” (Psalm 51: 15, 17).

Kiedy Bóg zapali w nas ogień, to nie jest to po to, abyśmy sami z tego korzystali. Celem jest to, aby rozpalić gorliwość do zgubionych w naszej najbliższej społeczności i po całym świecie. Jeżeli pozwolimy, żeby ten płomień palił się w nas, to będzie on nas przymuszał, abyśmy zanieśli dobre wiadomości poza mury naszego kościoła. Uświadomimy sobie: „Ten ogień wewnątrz mnie nie zgaśnie. Biada mi gdybym trzymał go w sobie!”

Nie możemy zatrzymać naszej gorliwości, kiedy zostaliśmy osobiście oczyszczeni przez Boga i napełnieni niesłabnącym pragnieniem, aby Jego życie mieszkało w nas. To powoduje, że chcemy wykrzykiwać Jego chwałę przed całym światem. Najlepsi chwalcy niedzielni jakich znam to ci, którzy wołają, „Dziękuję Ci Jezu, ze dzisiaj mój współpracownik siedzi koło mnie w ławce i doświadcza Twojej cudownej miłości.”

Jeżeli nie masz takiego ognia, to nie ma znaczenia to jak mocne są nabożeństwa naszego kościoła. Niebiańskie płomienie mogły by usiąść na naszych głowach i wszyscy moglibyśmy upaść na nasze twarze w podziwie, ale te rzeczy same nie pokazują mocy Pięćdziesiątnicy. Jeżeli przebudzenie jest tylko zamknięte w kościele, to prawdopodobnie nie jest to przebudzenie. Jeżeli pali się prawdziwy ogień, to pobudzi nas do tego, aby stworzyć ogień w naszym mieście. Nasza modlitwa musi być taka: „Boże, jeżeli chcesz mnie dotknąć iskrą, to spraw, abym mówił do grzeszników. Namaść mnie, abym ich uczył o Twojej miłości. Poślij mnie na rozdroża z palącą miłością Jezusa.”

Jeżeli ogień Bożego Ducha Świętego działa w twoim życiu, to możesz wiedzieć, że twoje życie już nie jest tylko iskrą, ale pochodnią.

sobota, 19 lipca 2014

NAPEŁNIENI DUCHEM ŚWIĘTYM by Jim Cymbala

„ A gdy skończyli modlitwę, zatrzęsło się miejsce, na którym byli zebrani, i napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i głosili z odwagą Słowo Boże” (Dz. Ap. 4:31).

Kiedy po raz pierwszy wokalista Steve Green śpiewał w kościele Brooklyn Tabernacle, zebraliśmy się w moim biurze z pastorami pomocniczymi, żeby się pomodlić zanim rozpocznie się nabożeństwo. Modliliśmy się wszyscy społecznie, żeby Bóg zstąpił wśród nas w tym dniu.

Kiedy otworzyliśmy nasze oczy, Steve miał dziwny wyraz twarzy. „Co to były za wibracje, które odczuwałem”?, zapytał. Czy tu gdzieś blisko przejeżdża pociąg, albo czy to naprawdę było . . . ?”

Wyjaśniłem, że o ile mi wiadomo, to poruszenie nie było spowodowane przez Ducha Świętego; raczej był to przejeżdżający pociąg metra, które przechodzi akurat pod naszym budynkiem.

Jednak dla pierwszego kościoła w Jerozolimie, to poruszenie, jakie odczuwali było spowodowane przez Ducha. Na tym spotkaniu modlitewnym Boża moc zstąpiła w świeży, nowy i głębszy sposób. Ci ludzie już wcześniej byli napełnieni Duchem Świętym w Dzień Zielonych Świąt (Dz. Ap. 2), ale tutaj odczuli nową potrzebę i Bóg przyszedł do nich z nowym napełnieniem mocą.

Okazuje się, że nasz magazyn duchowej mocy pustoszeje z biegiem czasu. Codzienne życie, różne dystrakcje i duchowa walka są wyczerpujące. Innymi słowy, jakich użył Apostoł w Efezjan 5:18, potrzebujemy „stale być napełniani Duchem” (dosłowne tłumaczenie).

Czy nazywamy siebie klasycznymi ewangelikalnymi, tradycjonalistami, fundamentalistami, Zielonoświątkowcami, czy charyzmatykami, wszyscy musimy się mierzyć z brakiem prawdziwej mocy i prosić o nowe napełnienie Duchem Świętym. Potrzebujemy świeżego Bożego wiatru, żeby nas obudził z naszego letargu. Nie możemy się już dłużej ukrywać za jakimiś teologicznymi argumentami. Dni są zbyt mroczne i niebezpieczne.


__________
Jim Cymbala założył Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestu członkami w małym, zaniedbanym budynku w trudnej części miasta. Urodzony w Brooklynie, jest od wielu lat przyjacielem Dawida i Garego Wilkersonów i częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, sponsorowanych po całym świecie przez World Challenge.

piątek, 18 lipca 2014

ZATRUTE WODY JERYCHO

Po dotknięciu Bożym, Elizeusz poszedł dalej z własną wiarą i jego pierwszy postój był w Jerycho (2 Król. 2:15). Pięćdziesięciu uczniów prorockich od razu rozpoznało na nim Boże dotknięcie, mówiąc, „Ten sam duch, który był na Eliaszu, jest teraz na Elizeuszu.” Dla wszystkich było oczywiste, że ten skryty sługa poruszał się w głębszej mocy i autorytecie Ducha.

Ci młodzi prorocy powiedzieli do Elizeusza, „Oto dobrze się mieszka w tym mieście, jak to mój pan sam widzi, lecz woda jest zła i ziemia jest niepłodna” (2:19). Mówili, „W wodzie jest trucizna i zabija wszystko.” Najwyraźniej tych pięćdziesięciu mężów Bożych nie miało możliwości, by zatrzymać śmierć powodowaną przez tą truciznę w Jerycho.

Według Izajasza, to „przyjemne miejsce” reprezentuje służbę: „Zaiste, winnicą Pana Zastępów jest dom izraelski, a mężowie judzcy ulubioną jego latoroślą” (Izajasz 5:7). Również woda reprezentuje tu słowo Boże.

Czy widzicie ten obraz? Zatrute wody w Jerycho mówią o głoszeniu zanieczyszczonego słowa z kazalnic miasta. Ci mężowie Boży nigdy nie rozprawili się ze swoim grzechami, więc ich kazania były zatrute i pochodziły ze skażonych serc. Ich pozbawione życia, cielesne wykłady powodowały duchową śmierć wśród ludu.

Jakie było lekarstwo na truciznę w Jerychu? Trzeba było oczyścić wodę – i właśnie to uczynił Elizeusz. Wziął czyste naczynie, napełnił solą i wsypał to do źródła wody dla miasta. Wkrótce wody były czyste i wszędzie zakwitło życie.

Oczywiście, sól Elizeusza reprezentuje ewangelię czystości i świętości. Czyste naczynie, którego użył, reprezentuje kaznodziejów, którzy zostali oczyszczeni przez krew Chrystusa i uświęceni przez oczyszczający ogień, przygotowani do głoszenia czystej ewangelii. Kochani, czyste naczynia, które chodzą w świętości i głoszą czyste słowo ze świeżym namaszczeniem, mogą zamknąć dopływ złego do domu Bożego.

czwartek, 17 lipca 2014

NAPEŁNIENI MOCĄ PRZEZ DUCHA

Jedną z ostatnich rzeczy, jaką Eliasz zrobił przed zabraniem przez Boga do nieba, to zapytał Elizeusza, co mógłby dla niego zrobić. Kiedy Elizeusz odpowiedział, że chce podwójną miarę ducha Eliasza, Eliasz powiedział, że prosi o trudną rzecz.

Ale dla kogo było by to trudne? Czy dla Boga? Czy było by to trudne dla Eliasza, który wskrzesił człowieka z martwych i ściągnął ogień z nieba? Nie, to miało być trudne dla Elizeusza! To było coś, co musiał sam sobie zapewnić, gdyż Eliasz nie miał możliwości napełnić mocą swojego sługi podwójną miarą Ducha, który był w nim samym. Tylko Bóg może dać Swojego Ducha człowiekowi.

Ale Eliasz odpowiedział, „Pomimo tego, jeśli mnie ujrzysz w chwili, gdy będę od ciebie wzięty, spełni ci się to, a jeśli nie, to się to nie spełni” (w. 10). Zauważcie, że słowa „kiedy” oraz „będę” w tym wierszu nie znajdują się w oryginale hebrajskim. One zostały dodane później do tekstu w wersji Króla Jakuba. Dlatego ja wierzę, że Eliasz mówił do Elizeusza, Jeżeli zobaczysz mnie, jako zabranego od ciebie.”

Eliasz mówił, „Duch Święty nie może wykonywać specjalnego dzieła w tobie, póki ty jeszcze polegasz na mnie. Musisz mnie uważać za nieobecnego. Elizeuszu, nie potrzebujesz mnie. Zwróć się do Pana, którego Duch działał we mnie, a On odpowie na twoje wołanie.”

W momencie, kiedy Elizeusz zobaczył, że jego mistrz zniknął w niebiańskim powozie, przyjął na siebie odpowiedzialność, by prowadzić Boże dzieło w tym pokoleniu. Kiedy stanął nad Rzeką Jordan i uderzył wodę, zawołał słowami, „Gdzie jest Pan, Bóg Eliasza?” (2 Król. 2:14). Ten młody prorok mówił, „Panie, wszyscy moi duchowi ojcowie pomarli i nie ma ich. A ta straszna godzina wymaga jeszcze więcej, niż Ty dałeś dotychczas. Działaj ponownie, Panie, tym razem przeze mnie. Muszę być napełniony większą miarą Twojego Ducha.”

środa, 16 lipca 2014

BÓG CHCE ROZDZIELIĆ WODY DLA CIEBIE

Kiedy stary prorok Eliasz rozważał swoje ostatnie dni na ziemi, postanowił odwiedzić Betel i Jerycho. Zaprosił swojego sługę Elizeusza, by poszedł z nim i ta para udała się w drogę, którą ja widzę, jako „droga nauki.” Po odwiedzeniu obydwu miast doszli nad brzeg Rzeki Jordan. Eliasz zdjął swój płaszcz – szeroką, luźną szatę – i uderzył nim w wodę. Ponadnaturalnie wody się rozstąpiły i tych dwóch przeszło po suchym gruncie (patrz 2 Król. 2:8).

Dlaczego Eliasz naciskał na cudowne przekroczenie rzeki? Jordan nie był rzeką głęboką ani szeroką, a Pismo nie mówi, żeby wystąpił z koryta. Poza tym po drugiej stronie było pięćdziesięciu silnych, młodych proroków, którzy mogli by zbudować dla nich przeprawę w kilka godzin.

Ja wierzę, że Eliasz chciał nauczyć swojego następcę, że takie cudowne przeprawy z przeszłości – od Mojżesza do Jozuego i aż do obecnego czasu – to nie tylko dawne historie. Chciał dać Elizeuszowi wyzwanie, jakby mówił: „Kiedy zaczniesz swoją własną służbę i będziesz głosił, że Bóg jest Bogiem cudów, musisz zaświadczyć, co Bóg uczynił dla ciebie osobiście. Mnie już za niedługo nie będzie, Elizeuszu, więc jutro, kiedy powrócisz nad tą rzekę, chcę, byś przekroczył ją w taki sam sposób. Wierz, że Bóg będzie czynił cuda w twoim własnym życiu.”

Wielu z nas nie ma wiary, by wierzyć w Boże cuda dzisiaj dla nas. Poświęcamy czas, zastanawiając się nad wspaniałymi cudami w Biblii, a Bóg chce nam powiedzieć, „Ja mam dla ciebie coś jeszcze lepszego. Chcę czynić cuda w twoim życiu – zmieniać twój dom, naprawić twoje małżeństwo, zbawić twoich bliskich. Musisz stanąć przed twoim własnym Morzem Czerwonym, twoją własną rzeką Jordan i Ja chcę te wody rozdzielić dla ciebie.”

wtorek, 15 lipca 2014

BÓG CHCE CZYNIĆ WIĘKSZE RZECZY

Druga księga Królewska 2 zawiera jeden z najbardziej spektakularnych miejsc w całym Starym Testamencie. Rozdział ten mówi o cudownym wydarzeniu w życiu starzejącego się Eliasza i jego sługi Elizeusza. Czytamy, że Bóg poinformował Eliasza, że jego służba na ziemi się skończyła. Teraz miał przekroczyć Jordan i pójść w pewne miejsce, skąd zabierze go niebiański powóz i przeniesie go do chwały.

Kiedy Eliasz i Elizeusz doszli do tego miejsca. Eliasz zwrócił się do swojego sługi i powiedział: „Proś, co mam dla ciebie uczynić, zanim zostanę wzięty od ciebie” (w. 9). Bez wahania ten młodszy człowiek odpowiedział, „Proszę, niech mi przypadnie w udziale podwójna miara twojego ducha.” (ten sam wiersz).

Najpierw Eliasz wydawał się zdumiony odpowiedzią Elizeusza, mówiąc, „O trudną rzecz poprosiłeś” (w. 10). Dalej Eliasz pouczył Elizeusza, że musi uważnie obserwować, co Bóg będzie czynił, by niczego nie przeoczyć i nie odejść rozczarowany.

Kiedy tak szli, nagle pojawił się powóz z nieba i rozdzielił ich. W momencie Eliasz został zabrany w tym powozie – a Elizeusz był świadkiem całej sceny! Zawołał, „Ojcze mój, ojcze mój, rydwanie Izraela i jego konnico! I już go nie zobaczył. Pochwycił tedy swoje szaty, rozdarł je na dwie części” (w. 12).

Eliasz zniknął, ale jego płaszcz spadł na ziemię. Kiedy Elizeusz to zobaczył, rozdarł swoje odzienie na kawałki, a płaszcz Eliasza włożył na swoje plecy. Kiedy powrócił nad Jordan, zdjął ten płaszcz i uderzył nim o wodę tak, jak to uczynił przedtem jego mistrz.. Natychmiast wody Jordanu rozstąpiły się i Elizeusz przeszedł po suchym gruncie. W ten sposób zaczęła się własna, niesamowita służba tego młodego proroka.

Wydarzenia w tym rozdziale są absolutnie niezwykłe. Ale co to ma nam do powiedzenia dzisiaj? Ja wierzę, że Bóg dał nam tu bezbłędną lekcję, z czystym i wyraźnym przesłaniem: Bóg chce czynić większe rzeczy z każdym następnym pokoleniem. A każde nowe pokolenie musi szukać Pana i mieć osobiste doświadczenie Ducha Świętego i własne napełnienie mocą od Niego.

poniedziałek, 14 lipca 2014

NIE ODBIERAJ MI DUCHA ŚWIĘTEGO by Gary Wilkerson

Psalmista Dawid pisze, „Nie odrzucaj mnie od oblicza swego I nie odbieraj mi swego Ducha świętego!” (Psalm 51:13). Wiemy, że Bóg jest wszechobecny, ale Jego objawiona obecność, to coś zupełnie innego. To powód, dla którego tak wiele nabożeństw uwielbiających zaczyna się od pieśni wzywających Ducha Świętego, by zstąpił i dał odczuwać Swoją obecność. Dawid mówi, „Panie, potrzebuję Twojej pomocy nie tylko dzisiaj, ale i jutro. Nie chcę by ona zanikała, bo nie chcę wracać do mojej letniości. Boże, proszę, nie odbieraj mi Twojego Ducha Świętego. Pozostań ze mną kiedy przestanę Cię uwielbiać.”

Wszyscy wiemy jak to wygląda. W kościele i w naszej społeczności z innymi możemy odczuwać Bożą obecność. Latają wewnętrzne iskry, dające poczucie świeżego, nowego życia i płaczemy przed Bogiem, by nas poruszał w taki sposób każdej godziny dnia. Ale ta iskra gaśnie z upływem dnia i jesteśmy bombardowani wymaganiami pracy, obowiązkami rodzinnymi i rachunkami do zapłaty, które nas przygniatają.

Ja wpadam w taki cykl zawsze we wrześniu na naszej konferencji EXPECT. Jestem poruszony i zainspirowany przez bogobojnych liderów, którzy przemawiają, a ich potężne przesłanie posyła mnie na kolana. Ale w poprzednim wrześniu zaniosłem do Boga odważną modlitwę: „Panie, jeżeli nie podtrzymasz tej iskry, to mi jej nie dawaj.”

Byłem już zmęczony stałą huśtawką zapalania iskry, ale braku ognia, który to podtrzyma, bycia jednego tygodnia na szczycie góry, a drugiego spadania w dół. Dlatego prosiłem, „Boże, jakimkolwiek ogniem mnie zapalasz, niech to wzrasta coraz bardziej. Daj mi lojalnego ducha, jak powiedział Dawid. Jeżeli dajesz mi iskrę, przemień to w pochodnię!” Bóg w ubiegłych kilku miesiącach podtrzymał ten ogień. Kościół, który prowadzę, ma teraz pastora, który płonie modlitwą za Jego lud. Nie jestem w stanie zaprosić każdego na kawę, czy grać z nim w golfa, ale mam lojalnego ducha, który wstawia się za nimi we dnie i w nocy, by ich życie stało się wszystkim, czym mogą być dla Jezusa.

sobota, 12 lipca 2014

TO NIE JEST DLA NAS by Carter Conlon

Pismo mówi nam, że Anna w swojej najbardziej rozpaczliwej godzinie wreszcie „złożyła ślubowanie, mówiąc: Panie Zastępów! Jeśli wejrzysz na niedolę swojej służebnicy i jeśli wspomnisz na mnie, a nie zapomnisz o swojej służebnicy i dasz swojej służebnicy męskiego potomka, to ja oddam go Panu po wszystkie dni jego życia, i nożyce nie dotkną jego głowy” (1 Sam. 1:11).

To było to, na co Bóg czekał! Często tak się dzieje, że jeżeli otrzymamy odpowiedź za szybko, to jako ludzie mamy taką tendencję, żeby zabrać tę odpowiedź do domu. Oczywiście, możemy składać świadectwo o Bożej wierności i błogosławieństwie dla nas, ale ostatecznie weźmiemy to błogosławieństwo i skonsumujemy dla siebie. Dlatego óg musi często czekać, aż dojdziemy do punktu desperacji tak jak Anna – miejsca, gdzie postanowimy w swoim sercu, że weźmiemy tę odpowiedź i oddamy ją z powrotem Panu dla Jego chwały.

W tym czasie Anna nie miała pojęcia, że ta święta desperacja była czymś, co Bóg wytwarzał w Jego ludzie, jako Jego odpowiedź na niebezpieczeństwo, jakie istniało dla jej kraju. Wiedziała ona jednak, że jej ślubowanie będzie związane z kosztami. Wyobraźcie sobie jak trudne to musiało być, kiedy wiedziała, że kapłaństwo całkowicie odeszło od Boga, a naród chylił się ku upadkowi, żeby pomimo tego przyprowadzić tam swojego syna – pragnienie jej serca, o które się modliła tak długo – i oddać go dla świątyni.

Mogę sobie wyobrazić co musieli mówić sąsiedzi Anny, kiedy udawała się do świątyni po raz ostatni ze swoim małym synkiem. „Co ty dobrego robisz Anna? Bóg wreszcie odpowiedział na twoją modlitwę i dał ci to dziecko!” Z czymś takim każdy z nas musi kiedyś walczyć – fałszywym rozumowaniem; radą tych, ktrzy nigdy by nie poszli taką drogą.

Jednak Anna miała na tyle rozsądku, żeby wiedzieć, że życie, którym nas Chrystus błogosławi nie jest dla nas, ale dla innych. Ona sobie zdała sprawę z tego tam w świątyni, kiedy po raz pierwszy złożyła ten ślub Panu, obiecując, że przyniesie do Niego to życie, które On jej da. Właściwie to w tym punkcie Anna odeszła i już jej twarz nie była smutna (1 Sam. 1:18).


__________
Carter Conlon dołączył do zespołu pastorów Times Square Church w roku 1994 na zaproszenie pastora założyciela Davida Wilkersona i został wyznaczony na pastora seniora w roku 2001. Mocny, współczujący lider, jest częstym mówcą na konferencjach Expect Church Leadership, prowadzonych przez World Challenge po całym świecie.

piątek, 11 lipca 2014

W PUNKCIE ZAŁAMANIA

Pastorzy piszą do mnie wyrażając swoje zmartwienie z powodu ludzi w kościele, którzy rezygnują. „Dobrzy, szczerzy chrześcijanie są tak przytłoczeni poczuciem winy i potępienia, że powoduje to w nich rozpacz. Kiedy nie mogą żyć zgodnie ze swoimi oczekiwaniami, kiedy popadają ponownie w grzech, postanawiają zrezygnować.”

Coraz więcej chrześcijan znajduje się w punkcie załamania. Niewielu chrześcijan dopuszcza do siebie taką myśl, żeby zrezygnować z ich miłości do Jezusa, ale w desperacji myślą o zrezygnowaniu z samego siebie.

Niektórzy kaznodzieje dzisiaj głoszą tylko pozytywne przesłanie. Według ich zwiastowania każdy chrześcijanin otrzymuje natychmiastowe odpowiedzi na modlitwy i otrzymuje cuda; każdy czuje się dobrze, żyje mu się dobrze; i cały świat jest piękny i usłany różami. Ja lubię słuchać takiego zwiastowania, bo naprawdę pragnę tych wszystkich dobrych i zdrowych rzeczy dla Bożych ludzi. Ale tak nie jest w życiu wielu bardzo szczerych i uczciwych chrześcijan.

Nic dziwnego, że nasi młodzi ludzie poddają się pokonani. Nie mogą żyć według obrazu stworzonego przez religię beztroskich bogatych, odnoszących sukcesy, zawsze pozytywnie myślących chrześcijan. Ich świat nie jest idealny; żyją ze złamanym sercem, przeżywają coraz to nowe kryzysy i problemy rodzinne.

Paweł mówił o kłopotach: „ ponad miarę i ponad siły nasze byliśmy obciążeni tak, że nieomal zwątpiliśmy o życiu naszym” (2 Kor. 1:8).

Pozytywne myślenie nie spowoduje tego, żeby te problemy zniknęły, a „wyznawanie”, że te problemy nie istnieją nic nie zmienia. Jakie jest więc lekarstwo? Oto dwa absoluty, które mi dały wielką pociechę i pomoc:
  • Bóg mnie kocha. On jest kochającym Ojcem, który chce nas tylko podnosić z naszych słabości. 
  • Moja wiara jest tym, co Jemu się najbardziej podoba. On chce, żebym Mu ufał. 
„Miłuję cię, Panie, mocy moja. Pan skałą i twierdzą moją, i wybawieniem moim, Bóg mój opoką moją, na której polegam. Tarczą moją i rogiem zbawienia mego, warownią moją. Wołam: Niech będzie Pan pochwalony! I zostałem wybawiony od nieprzyjaciół moich.” (Psalm 18:2-4).

czwartek, 10 lipca 2014

NASZ PASTERZ

Nasz wielki Pasterz kocha każdą owcę, która zbłądziła z powodu doświadczeń, prób, zranień i ran. Nigdy nie będziemy mogli oskarżyć naszego Pasterza, że nas porzucił, bo On stale idzie koło nas i pilnuje nas cały czas.

Może teraz prowadzisz walkę z jakimś rodzajem pokusy czy doświadczenia. Bez względu na to jaka jest twoja walka, postanowiłeś nie uciekać od Pana. Odrzucasz oddanie się w objęcia grzechu i zamiast tego bierzesz do serca Boże Słowo.

Ale tak jak Dawid, zmęczyłeś się i doszedłeś do punktu, gdzie czujesz się całkowicie bezradny. Nieprzyjaciel zalewa cię rozpaczą, strachem i kłamstwami.

Twoje doświadczenia mogą być coraz bardziej tajemnicze i niewyjaśnione. Ale chcę, żebyś wiedział, że bez względu na to co przeżywasz, Duch Święty chce ci objawiać Jehova Rohi, Pan jest twoim pasterzem. Masz Pasterza, który chce wypisać Swoją miłość na twoim sercu.

Jezus nas zapewnia, „Nigdy cię nie zostawię ani nie opuszczę” (Hebr. 13:5). I nasz niebiański Ojciec - Jehova Rohi, Pan twój Pasterz – objawił nam Siebie w Psalmie 123. Mówi nam „ Znam cię po imieniu i wiem co przeżywasz. Przyjdź, połóż się w Mojej łasce i miłości. Nie próbuj wszystkiego zrozumieć, tylko przyjmij Moją miłość dla ciebie i odpoczywaj w Moich ramionach. Tak, Ja jestem Panem zastępów i majestatycznym i świętym Bogiem. Chcę, żebyś poznał te wszystkie objawienia, które Mnie dotyczą. Ale to jedno objawienie, które chcę żebyś miał w tej chwili, to objawienie Jehova Rohi. Chcę, żebyś Mnie znał jako jako twojego kochającego, troszczącego się o ciebie Pasterza. I chcę, żebyś miał pewność, że Ja ciebie przeprowadzę poprzez wszystkie twoje doświadczenia, w Mojej delikatności i miłości,”

„Ja jestem dobry pasterz i znam swoje owce, i moje mnie znają. Jak Ojciec mnie zna i Ja znam Ojca, i życie swoje kładę za owce” (Ew. Jana 10:14-15).

środa, 9 lipca 2014

„PAN TAM JEST”

Aby być członkiem prawdziwego Bożego kościoła, musisz być znany jako Jehova Szamma – Hebrajskie słowo dla „Pan tam jest” (Exechiela 48:35). Inni muszą być w stanie powiedzieć o tobie, „Dla mnie jest jasne, że Pan jest z tym człowiekiem. Za każdym razem, kiedy go widzę, odczuwam obecność Pana. Jego życie naprawdę odzwierciedla chwałę i obecność Bożą.”

Jeżeli jesteśmy szczerzy, to musimy przyznać, że często nie odczuwamy słodkiej obecności Pana w sobie nawzajem. Dlaczego tak jest? Chrześcijanie spędzają swój czas zaangażowani w dobre religijne działania – grupy modlitewne, studium Biblijne, ewangelizację, grupy domowe – to wszystko jest godne pochwały. Ale wielu z tych samych chrześcijan poświęca bardzo mało czasu, albo wcale na to, aby usługiwać Panu w swojej komorze modlitwy i studiowaniu Słowa.

Obecności Pana nie da się podrobić. Jest to prawdą zarówno w życiu osobistym jak i w kościele. Kiedy mówię o obecności Boga, to nie mam na myśli jakiejś duchowej aury, która w mistyczny sposób otacza osobę, albo zstępuje na zbór w trakcie nabożeństwa. Mówię raczej o rezultacie prostego, ale potężnego życia wiary. Czy manifestuje się to w życiu chrześcijanina, czy w całym zgromadzeniu, to ludzie to zauważą. Mówią między sobą: „Ten człowiek przebywał z Jezusem,” albo „Ten Zbór naprawdę wierzy w to co głosi.”

Żeby wytworzyć kościół Jehova Szamma, potrzeba czegoś więcej niż tylko sprawiedliwego pastora. Potrzebni są sprawiedliwi ludzie, którzy przebywają w Bogiem. Jeżeli przyjedzie ktoś z zewnątrz na nabożeństwo i powie, „Odczuwałem tam obecność Jezusa” to możesz być pewny, że nie było to tylko ze względu na zwiastowanie czy uwielbianie. Było tak dlatego, że sprawiedliwy zbór wszedł do domu Bożego i chwała Pana przebywała wśród nich.

W Dziejach Ap. 4:13 czytamy o Piotrze i Janie, kiedy zostali postawieni przed Najwyższym Kapłanem i innymi przełożonymi: „ A widząc odwagę Piotra i Jana i wiedząc, że to ludzie nieuczeni i prości, dziwili się; poznali ich też, że byli z Jezusem.”

wtorek, 8 lipca 2014

LEKCJA O SYNU MARNOTRAWNYM

Biblia powiada, „A gdy jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec, użalił się i pobiegłszy rzucił mu się na szyję, i pocałował go. . . Ojciec zaś rzekł do sług swoich: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie też pierścień na jego rękę i sandały na nogi, i przyprowadźcie tuczne cielę, zabijcie je, a jedzmy i weselmy się” (Łukasza 15:20-23).

Ja wierzę, że ten syn marnotrawny wrócił do domu z powodu jego historii z ojcem. Ten młody człowiek znał charakter swojego ojca – i niewątpliwie otrzymał od niego wielką miłość. Musiał wiedzieć, że jeżeli wróci, to nie zostanie złajany ani potępiony za swoje grzechy.

Zwróć uwagę jak przyjął go ojciec pomimo jego pożałowania godnego stanu. Ten młodzieniec miał zamiar złożyć serdeczne wyznanie swojemu ojcu. Ale kiedy stanął przed swoim ojcem, nie miał szansy, żeby w pełni wyznać, bo jego ojciec przerwał mu, podbiegając do niego i rzucając mu się na szyję.

Ten młody człowiek był w stanie wypowiedzieć tylko początek swojej mowy, mówiąc, „ Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie, już nie jestem godzien nazywać się synem twoim” (15:21). Ale jego ojciec nie czekał aż skończy. Dla niego grzech tego młodzieńca został już uregulowany. Jedyną reakcją ojca było wydanie polecenia sługom: „Ubierzcie mojego syna w szatę i włóżcie pierścień na jego palec. Przygotujcie ucztę, bo będziemy się weselić. Niech się wszyscy radują – mój syn jest w domu!” Ojciec znał serce syna i wiedział, że ten w pełni pokutował.
Grzech nie stanowił problemu dla ojca. Jedyną sprawą w jego umyśle była miłość. Chciał, żeby jego syn wiedział, że został zaakceptowany jeszcze zanim mógł wypowiedzieć swoje wyznanie. I to jest to, co Bóg chce każdemu z nas powiedzieć: Jego miłość jest większa niż wszystkie nasze grzechy. „Dobroć Boża prowadzi cię do opamiętania” (Rzymian 2:4).

piątek, 4 lipca 2014

DOJDŹ DO KOŃCA!

„Któż bowiem z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie najpierw i nie obliczy kosztów, czy ma na wykończenie? Aby gdy już położy fundament, a nie może dokończyć, wszyscy, którzy by to widzieli, nie zaczęli naśmiewać się z niego, mówiąc: ten człowiek zaczął budować, a nie mógł dokończyć” (Łuk. 14:28-30).

Chrystus wiedział, że wielu z Jego naśladowców tego nie przewidzi. Wiedział, że się odwrócą i nie dokończą biegu. Wierzę, że jest to najtragiczniejszy stan dla wierzącego – by zacząć z pełnym zamiarem trzymania się Chrystusa, wzrastać i stawać się dojrzałym uczniem, upodabniać się do Jezusa, a potem odpaść. Taki człowiek, to ten, który założył fundament, ale nie mógł dokończyć, ponieważ najpierw nie obliczył kosztów.

Wielką radością jest to, kiedy spotykamy tych, którzy kończą ten bieg! Tacy wierzący wzrastają w mądrości i poznaniu Chrystusa. Oni zmieniają się codziennie. Paweł mówi do nich zachęcająco, „My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem” (2 Kor. 3:18). Ci wierzący nie szukają nieba, ale Chrystusa w Jego chwale!

Wiem, że niektórzy z czytających to rozważanie są w trakcie robienia przerwy, albo robią krok wstecz. Może wyglądać to na mały krok, ale spowoduje to odstępstwo od Jego miłości. Jeżeli tak jest z tobą, to wiedz, że Duch Święty woła cię z powrotem – do pokuty, zaparcia się siebie i poddania się. W takim momencie czas gra ważną rolę. Jeżeli kiedykolwiek masz zamiar uchwycić się Chrystusa, zrób to teraz – dojdź do końca.!

czwartek, 3 lipca 2014

NASZE ŻYCIE JEST LISTEM

Spędzanie czasu w obecności Pana tworzy manifestację Chrystusa dla zgubionego świata.

„Dlatego, mając tę służbę, która nam została poruczona z miłosierdzia, nie upadamy na duchu, lecz wyrzekliśmy się tego, co ludzie wstydliwie ukrywają, i nie postępujemy przebiegle ani nie fałszujemy Słowa Bożego, ale przez składanie dowodu prawdy polecamy siebie samych sumieniu wszystkich ludzi przed Bogiem” 2 Kor. 4:1-2).

Paweł mówi tu o czymś widzialnym Manifestacja, to „świecenie” po to, by coś stało się jasne i zrozumiałe. Krótko mówiąc, Paweł mówi, że jesteśmy powołani po to, by Jezus był znany i zrozumiały wszystkim ludziom. W twoim i moim życiu powinno być światło podobne do natury i obrazu Chrystusa.

Paweł prowadzi to pojęcie manifestacji Chrystusa nawet dalej.. Mówi, że właściwie jesteśmy Bożymi listami dla świata: „Wy jesteście listem naszym, napisanym w sercach naszych, znanym i czytanym przez wszystkich ludzi; wiadomo przecież, że jesteście listem Chrystusowym sporządzonym przez nasze usługiwanie, napisanym nie atramentem, ale Duchem Boga żywego, nie tablicach kamiennych, lecz na tablicach serc ludzkich” (2 Kor. 3:2-3). Nasze serca są listami napisanymi przez Ducha Świętego i posłanymi do zgubionego świata. Jesteśmy stale czytani przez wszystkich wokół nas, którzy obserwują nasze życie.

Jak dokładnie stajemy się Bożymi listami do świata? To dzieje się jedynie przez działanie Ducha Świętego. W momencie, kiedy otrzymujemy zbawienie, Duch Święty wpisuje w nas obraz Jezusa i stale kształtuje to podobieństwo w nas. Misja Ducha, to uformować w nas podobieństwo Chrystusa tak dokładnie i wiernie, by to przeszywało świadomość ludzi.

środa, 2 lipca 2014

JEGO ODWIECZNE CELE

W 1 Samuela czytamy, że ojciec Samuela wysłał go, by szukał zbiegłych oślic. Biorąc z sobą sługę, Saul przeszukiwał kraj tak, aż się zniechęcił i był gotów zrezygnować z poszukiwań. Jego sługa powiedział mu o proroku, który może by mu powiedział, gdzie są oślice.

Samuel był mężem Bożym, typem Ducha Świętego, który znał myśli Boże. Miał on na myśli coś więcej, niż tylko wskazówki dla Saula, ponieważ wiedział, że Bóg wybrał Saula, by odegrał swoją rolę w odwiecznym celu nieba!

Pierwszą rzeczą jaką Samuel zrobił, kiedy przyszedł Saul, było przygotowanie uczty (patrz 1 Sam. 9:19). Właśnie tego pragnie dla nas Duch Święty; byśmy siedzieli przy stole Pańskim i usługiwali Mu – spędzając cenny czas sam na sam z Nim, słuchając Jego serca.

Samuel poprosił Saula, by przestał się martwić, by mogli mieć z sobą społeczność (1 Sam. 9:20-25). Samuel mówił, „Teraz nie myśl gdzie masz iść – to już załatwione. Jest coś ważniejszego. Musisz poznać serce Boga – Jego odwieczne cele!”

Po tych nocnych rozmowach Samuel poprosił Saula, by odesłał swojego sługę, by mogli mieć osobistą rozmowę twarzą w twarz (patrz 1 Sam. 9:27; 10:1).

Czy widzisz co Bóg tu mówi? „ Jeżeli naprawdę chcesz chodzić w duchu – jeżeli naprawdę chcesz Mojego namaszczenia – musisz szukać więcej Moich wskazówek. Musisz przychodzić do Mnie i poznawać Moje serce, Moje pragnienia! Ja chcę cię namaścić – by używać cię w Moim królestwie!”

Kochani, zapomnijcie kierunek – zapomnijcie wszystko inne na teraz! Pozwólcie Duchowi Świętemu, by uczył was głębszych i ukrytych spraw Bożych. Stójcie spokojnie w Jego łasce i pozwólcie Mu pokazać wam serce Pana. To jest chodzenie w Duchu w najwyższej formie.

wtorek, 1 lipca 2014

BÓG JEST NASZĄ TWIERDZĄ

W Psalmie 46:2 czytamy: „Bóg jest … pomocą w utrapieniach najpewniejszą.” Nasz Bóg jest obecny teraz! On był nasza pomocą w przeszłości, ale jest bardzo pewną pomocą teraz, dzisiaj – wśród każdego i wszystkich problemów.

„Przeto się nie boimy” (46:3). Nie musimy się bać, ponieważ nasz Bóg jest ogniem trawiącym, obrońcą i tarczą dla Jego dzieci.

„Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i powściągliwości” 2 Tym. 1:7). On jest wierny i dotrzymuje Swojego Słowa.

„Bóg jest w nim, {w świątyni} nie zachwieje się” (Psalm 46:5). Moje ciało jest świątynią Ducha Świętego – i On mówi, że jest w Swojej świątyni. Sam Chrystus czyni to mieszkanie w moim sercu i ja nie mogę być poruszony! „Wzburzyły się narody, zachwiały się królestwa” (46:7). Niech burzą się narody, niech wszystkie królestwa na ziemi będą poruszone. Nasz Bóg kompletnie zniszczy wszystkie demoniczne ataki.

„Kładzie kres wojnom,… Łamie łuki i kruszy włócznie, Wozy ogniem pali” (46:9). On jest moją armią przeciw wrogom, przeciw tym, którzy wszczynają wojnę ze mną. „Żadna broń ukuta przeciwko tobie nic nie wskóra. …. Takie jest dziedzictwo sług Pana i ich sprawiedliwość ode mnie pochodzi - mówi Pan” (Izajasz 54:17).

On mówi, „Przestańcie i poznajcie, żem Ja Bóg” (46:10). Ja odpocznę zupełnie w świadomości, że On jest Bogiem. On jest moim Bogiem, moim Odkupicielem, moim Obrońcą – suwerennym Panem nad wszystkimi wydarzeniami. Jestem otoczony Jego obecnością w przybytku Jego miłości i będę stał pewnie i podziwiał Jego majestat i chwałę!

„Pan skałą i twierdzą moją, i wybawieniem moim, Bóg mój opoką moją, na której polegam. Wołam: Niech będzie Pan pochwalony! I zostałem wybawiony od nieprzyjaciół moich” (Psalm 18:3-4).

poniedziałek, 30 czerwca 2014

PEWNY FUNDAMENT by Gary Wilkerson

Żyjemy w czasach wielkiej niepewności – niepewni naszej pracy, naszych finansów i/lub naszych relacji. To może powodować, że czujemy się wstrząśnięci, nieustabilizowani, a nawet niepewni naszej wiary. W takich czasach Bóg chce, byśmy wiedzieli, że On jest pewnym fundamentem. Wszystko wokół nas może być poruszone, ale On pozostaje niewzruszony.

W szóstym rozdziale Marka, po wspaniałym uzdrowieniu kobiety z krwotoku (Marek 5:25-34) i uzdrowieniu córki przełożonego synagogi (5:35-43), Jezus poszedł do swojego miasta, gdzie napotkał niewiarę.

Zawsze dziwił mnie następujący werset: „I nie mógł tam dokonać żadnego cudu, tylko niektórych chorych uzdrowił, wkładając na nich ręce” (Marek 6:5).

Ten werset zachwiał moją teologią. Jak może suwerenny Bóg mieć związane ręce przez niewiarę istot ludzkich? Prawda jest taka, że Jezus posyłał przesłanie do Jego miasta, mówiąc w zasadzie, „Przykro mi, ale inni mają taką wiarę, że nawet rozebrali dach, by spuścić w dół przede Mnie człowieka, bym go uzdrowił – a wy nawet nie wierzycie, że mogę uzdrawiać.”

Ten fragment kończy się niesamowitym stwierdzeniem: „I dziwił się ich niedowiarstwu” (6:6). Niech to będzie ostrzeżeniem dla wszystkich. Nie odchodź po przeczytaniu tego z niewiarą w swoim sercu.

Oczywiście bywają chwile w naszym życiu, kiedy Bóg postanowi działać w sposób sprzeczny z naszymi pragnieniami. Modlimy się, prosimy, wierzymy, że Pan zainterweniuje – a On po prostu idzie w odwrotnym kierunku. Ale to nie znaczy, że Bóg chce, byśmy porzucili wiarę i już nigdy nie prosili, nie mieli nadziei i żyli bez pragnień.
Czy nadal wierzysz, że Jezus może? Czy wierzysz, że On chce? Bez względu na twoje doświadczenie, jak daleko jest to od twojej nadziei, On jest gotów interweniować. Proś Go, by tchnął w ciebie wiarę.

sobota, 28 czerwca 2014

JESTEŚMY W KŁOPOCIE by Jim Cymbala

Mówię, że jesteśmy w kłopocie i już najwyższy czas, żeby się obudzić! Z niewielkimi wyjątkami, dzisiejszy kościół jest jak kościół w Laodycei. Właściwie my tak bardzo zinstytucjonalizowaliśmy Laodyceizm, iż myślimy, że letniość to jest normalne. Kościoły, które zdobywają więcej niż pięć nowych osób dla Chrystusa są uważane za „wybitne.”

Te poważne słowa Jezusa odnoszą się do nas tak samo jak do chrześcijan na końcu pierwszego wieku: „ Nie jesteś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich. Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję” (Obj. 3:15-17). Inaczej mówiąc, oni wyrażali wspaniałe „pozytywne wyznanie.” Ogłaszali zwycięstwo i błogosławieństwo. Jedyny kłopot był taki, że nie robiło to wrażenia na Jezusie. Odpowiedział im:

„ a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły. . . Wszystkich, których miłuję, karcę i smagam; bądź tedy gorliwy i upamiętaj się” (Obj. 3:17,19).

Jest to na pewno mocny język, ale Jezus zawsze postępuje poważnie z tymi, których kocha. „Który syn nie jest dyscyplinowany przez swojego ojca?” pyta autor Listu do Hebrajczyków (12:7).

Zwróć uwagę, że Laodyceńczycy byli Bożymi świętymi i mieli wszystkie obietnice, których mogli się uchwycić. Byli częścią ciała Chrystusa śpiewali pieśni, modlili się w niedziele, cieszyli się z korzyści fizycznych i niewątpliwie postrzegali siebie jako bardziej sprawiedliwych niż ich pogańscy sąsiedzi. A jednak byli na granicy wyplucia z ust Pana. Jest to wielkie wezwanie do obudzenia się!

Kiedy ciało Chrystusa wpada w kłopoty, wymagane jest mocne działanie. Nie możemy sobie siedzieć z założonym rękami i mieć nadzieję, że problem się sam rozwiąże.

Pierwszy kościół rozpoczął dynamicznie w mocy. Byli zjednoczeni, trwali w modlitwie, byli napełnieni Ducham Świętym, wykonywali Boże dzieła w Boży sposób i oglądali rezultaty, które wielbiły Jego.

Wtedy przyszedł pierwszy atak (zobacz Dz. Ap. 4:2-3). Jak oni na to zareagowali? Szybko zaczęli się modlić w takie sposób:

„Suwerenny Panie, Ty stworzyłeś niebo, ziemię i morze i wszystko co jest w nich . . . Teraz spójrz na ich pogróżki i pozwól Twoim sługom głosić Twoje Słowo z wielką odwagą. Wyciągnij Twoją rękę, aby uzdrawiać, czynić cuda i znaki poprzez imię Twojego świętego sługi Jezusa” (Dz. Ap. 4:24; 29-30).

Jest to dokładnie to, co im mówili prorocy poprzez wszystkie wieki: Kiedy jesteście atakowani, kiedy stawiacie czoła nowym wyzwaniom, o każdej porze, w każdym czasie, wzywajcie Imienia Pana, a On wam pomoże.


__________
Jim Cymbala rozpoczął Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestoma członkami w małym, zaniedbanym budynku, w trudnej części miasta. Urodzony w Brooklynie, jest on od wielu lat przyjacielem zarówno Dawida i Garego Wilkersonów i częstym mówcą na konferencjach Expect Church Leadership, sponsorowanych przez World Challenge po całym świecie.

piątek, 27 czerwca 2014

RZEKA ŻYCIA

W Księdze Ezechiela 47 prorok zobaczył, że: W ostatecznych dniach kościół Jezusa Chrystusa będzie bardziej chwalebny, bardziej zwycięski, niż w całej historii. Prawdziwe ciało Pana nie będzie słabnąć ani się pomniejszać w mocy lub autorytecie duchowym. Nie, Jego Kościół będzie szedł w blasku mocy i chwały i będzie się cieszył najpełniejszym objawieniem Jezusa jakie kiedykolwiek ktoś oglądał.

Ezechiel pisze, „jego ryby będą tego samego gatunku, co ryby Morza Wielkiego i bardzo liczne” (Ezechiela 47:10). Wyjdzie ciało wierzących, którzy będą pływać w podnoszących się wodach obecności Pana.

Wizja Ezechiela o podnoszących się wodach (Ezechiela 47:3-4) mówi o wzroście Ducha Świętego. W ostatecznych dniach będzie wzrost Bożej obecności wśród Jego ludu.

Fundamentem tej rzeki jest krzyż. Widzimy wypełnienie tego obrazu w następującym wersecie: „Jeden z żołnierzy przebił Jego bok włócznią i wypłynęła z niego krew i woda” (Jana 19:34).

Ten zwiększający się przepływ wody jest obrazem Pięćdziesiątnicy, kiedy Duch Święty został dany uczniom. Wraz z tym darem Ducha, naśladowcy Chrystusa otrzymali obietnicę, że będzie On rzeką życia wytryskującą w nich. I ta rzeka będzie płynąć na cały świat (zobacz Jana 7:38-39).

Zgodnie z wizją Ezechiela, ta rzeka życia będzie się podnosić przed samym przyjściem Pana. Bóg zabrał Ezechiela na niesamowitą podróż i Ezechiel składa świadectwo, „Przeprowadził mnie przez wody” (Ezechiel 47:3). Pan zachęcał proroka, żeby szedł naprzód, głębiej i dalej do wody. Ezechiel mówi, że wreszcie woda była dla niego za głęboka, zbyt pochłaniająca. „że trzeba by było w niej pływać, potok, którego nie można było przejść” (47:5).

Mogę sobie tylko wyobrazić zdziwienie tego człowieka, kiedy Pan go pytał, „Ezechielu, czym jest to morze, które się podnosi? Jeżeli ta rzeka mówi o życiu i mocy zmartwychwstania, to kim są ci, którzy będą tak błogosławieni, żeby pływać w takiej chwale?” Ezechiel mógł sobie tylko wyobrazić to, czym my się teraz cieszymy.

czwartek, 26 czerwca 2014

ŚPIEWAJ, WYKRZYKUJ I UWIELBIAJ!

Szatan chyba nie wie, że im więcej atakuje napełnionego Duchem sługę, tym więcej chwały będzie się wyzwalało w nim. Wrzućcie Bożego świętego w kryzys, a on będzie śpiewał, wykrzykiwał i uwielbiał Jezusa. Jeżeli zwiąże się napełnione Duchem Dziecko Boże problemami i kłopotami, to ono będzie śpiewać i uwielbiać jeszcze więcej!

Kiedy Paweł wyrzucił demony z opętanej dziewczyny (Dz. Ap. 16:16-18), Szatan zaczął podburzanie. Zapalił tłum przeciwko Pawłowi i Sylasowi - i nagle znaleźli się z okropnym kryzysie!

Przełożeni miasta ubiczowali ich i wrzucili do więzienia. A z każdym uderzeniem bicza na ich plecach, słyszę jak diabeł mówi, „A więc wydaje się wam, że odnieśliście zwycięstwo? Myślicie, że możecie wyganiać moje demony i mieć nad nimi władzę?”

Diabeł chyba nie wiedział, że im więcej biczuje Bożego sługę, który chodzi w Duchu, tym więcej uwielbienia wbiczuje w niego! „A około północy Paweł i Sylas modlili się i śpiewem wielbili Boga, więźniowie zaś przysłuchiwali się im” (DZ. Ap. 16:25).

Jeżeli mamy chodzić w Duchu, to musimy wierzyć Bogu w sprawie nadnaturalnego wybawienia z więzów szatana nawet, gdyby On miał stworzyć trzęsienie ziemi, aby to uczynić. Dokładnie tak uczynił dla Pawła: „ Nagle powstało wielkie trzęsienie ziemi, tak że się zachwiały fundamenty więzienia i natychmiast otworzyły się wszystkie drzwi, a więzy wszystkich się rozwiązały” (Dz. Ap. 16:26).

Szatan będzie próbował sprowadzić na ciebie najgorsze pokusy lub doświadczenie jakie przeżywałeś kiedykolwiek. On chce, żebyś był przygnieciony poczuciem winy, potępieniem i sprawdzaniem samego siebie. Drogi święty, musisz powstać w Duchu i odwrócić swoje oczy od okoliczności i więzów. Nie próbuj tego zrozumieć. Zacznij wielbić, śpiewać i ufać Bogu – a On się zatroszczy o twoje wybawienie.

środa, 25 czerwca 2014

ODWAŻNA WIARA

Nic nie czci Boga bardziej, niż nasza ufność w Nim w obliczu trudności. W Palmie 106 widzimy Izraela, który ogląda niewiarygodny cud, kiedy Morze Czerwone zamyka się nad armią Egiptu i zatapia wszystkich żołnierzy. „ Tak wybawił ich z ręki tych, którzy ich nienawidzili, i wyzwolił ich z ręki wrogów. Wody okryły ich ciemięzców, Ani jeden z nich się nie ostał. Wtedy uwierzyli słowu jego, śpiewali pieśni na jego chwałę” (w. 10-12). A następne słowa mówią, „ Lecz szybko zapomnieli o jego czynach, Nie pokładali nadziei w radzie jego” (w. 13). Jak szybko zapomnieli o cudach i minionych błogosławieństwach.

Nie możemy opierać naszej wiary na przeżyciach z przeszłości – jesteśmy zbyt zapominalscy – i przeżycia z przeszłości nie wystarczą, żeby nas wzmocnić w obecnych trudnościach. Potrzebujemy świeżej wiary – zakotwiczonej w codziennej dostawie Słowa Bożego – świeżego Słowa od Boga!

Zaufaj Bogu kiedy przeżywasz trudności, a On ci powierzy więcej Swojej łaski, Swojej siły i mocy.

Zaufanie Bogu w obliczu strasznych trudności wymaga odważnej wiary – oddania wszystkiego w Jego troskliwe ręce. Przychodzi taki czas, kiedy musimy wypłynąć na głębię i zrzucić wszelkie troski na Niego. Ta odważna wiara Bogu się bardzo podoba.

Wiara jest naszą jedyną nadzieją, naszą jedyną drogą wyjścia z trudności, więc zróbmy ten krok i oddajmy Mu wszystko.

Bóg ma plan wybawienia nas z każdego ognistego doświadczenia. Bez względu na to co przeżywasz, Bóg ma plan dla każdej trudności, plan, który nie mógłby zostać poczęty ani wyobrażony poprzez ludzki umysł.

Weźmy na przykład ogniste doświadczenia jakie przeżywał Izrael na pustyni. Nie było chleba, ani nic do jedzenia. Wyobraźcie sobie komitet albo grupę wstawienników, którzy przychodzą z takim pomysłem: „Módlmy się, żebyśmy się obudzili jutro i zobaczyli białe płatki chleba anielskiego (manny) – który będzie smakował jak miód – i przykrywał ziemię” (zobacz 2 Mojż 16).

Bóg miał plan – cudowny, niewyobrażalny plan. Bóg ma również plan dla nas i mamy Mu zaufać!

wtorek, 24 czerwca 2014

ZWYCIĘSKIE ŻYCIE

Na Golgocie Jezus pozbawił diabła wszelkiej mocy i władzy. Kiedy Chrystus powstał zwycięsko z grobu, wyprowadził niezliczone zastępy odkupionych więźniów z objęć szatana i ta odkupiona krwią procesja nadal dzisiaj maszeruje.

Jest to zadziwiające, że tryumf Chrystusa na Golgocie dał nam nawet więcej niż zwycięstwo nad śmiercią. On dla nas zdobył niesamowite łupy w tym życiu: łaskę, miłosierdzie, pokój, przebaczenie, siłę, wiarę – wszystkie zasoby potrzebne do tego, aby prowadzić zwycięskie życie. „Lecz Bogu niech będą dzięki, który nam zawsze daje zwycięstwo w Chrystusie i sprawia, że przez nas rozchodzi się wonność poznania Bożego po całej ziemi” (2 Kor. 2:14).

Bóg zapewnił wszystko dla utrzymania Jego świątyni: „ Lecz Chrystus jako syn był ponad domem jego; a domem jego my jesteśmy, jeśli tylko aż do końca zachowamy niewzruszenie ufność i chwalebną nadzieję.” (Hebr. 3:6).

Duch Święty pokazuje nam tutaj cudowną prawdę: Jezus nas wyposażył we wszystko, czego potrzebujemy, w Swoim Duchu Świętym. Ale do naszej odpowiedzialności należy utrzymanie tej świątyni, a środki potrzebne do tego muszą pochodzić bezpośrednio z łupów naszej walki.

Chrystus dał nam wszystko co jest potrzebne do tego utrzymania świątyni. On nas zaadoptował do Swojej rodziny i On stoi jako kamień węgielny tego domu, który On całkowicie oczyścił. Wreszcie, On nam dał dostęp do samego Miejsca Najświętszego. Tak więc poprzez wiarę jesteśmy teraz w pełni założoną, kompletną świątynią. Jezus nie zbudował domu tylko w połowie wykończonego.

Środki do utrzymania tej świątyni w dobrym stanie możemy znaleźć w Duchu samego Chrystusa. On jest skarbnikiem wszystkich łupów. Te środki są uwalniane, kiedy widzimy naszą potrzebę i współpracujemy z Bogiem, a ta współpraca rozpoczyna się, kiedy jesteśmy w środku konfliktu.

Naszymi zasobami jest podobieństwo do Chrystusa, jakie zdobywamy, kiedy jesteśmy zanurzeni w bitwie. Są to te lekcje, wiara, charakter, jakie zdobywamy w walce z wrogiem.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

MOC ZMARTWYCHWSTANIA by Gary Wilkerson

„Nadeszli domownicy przełożonego synagogi i donieśli: 'Córka twoja umarła'” (Marka 5:35)

Ta wiadomość musiała uderzyć w serce Jaira jak nóż. Dopiero co słyszał jak Jezus powiedział kobiecie z krwotokiem, że skończyły się jej cierpienia, a teraz słyszy, że jego cierpienie dopiero się zaczęło. Wyobrażam sobie tego bogobojnego człowieka, który myśli, „Mój brak wiary pozwolił, żeby moja córka umarła.”

W tym fragmencie jest ważne poselstwo dla każdego, którego sytuacja całkowicie się rozpadła. Może twoje uzdrowienie nie nadeszło, albo twoje małżeństwo się skończyło. Może ta najbliższa osoba nie przyszła do Jezusa. My po prostu nie rozumiemy dlaczego Bóg pozwala, żeby zdarzały się niektóre tragedie.

Wiara jakiej Jezus oczekuje w tej scenie jest najtrudniejszym rodzajem wiary. Wszystkie okoliczności mówią nam, że jest już za późno na Bożą interwencję. Ale Jezus szuka bardzo szczególnej wiary w takich chwilach, wiary, która mówi, „Tak, moja sytuacja już nie daje nadziei, ale Jezus nadal to może uczynić.” Takiej wiary wymagano od Abrahama. Jego syn Izaak był już uważany za martwego, kiedy Abraham podnosił nóż, aby zabić go w posłuszeństwie Panu. Ale kiedy Boże obietnice wydawały się być nieprawdziwe. Wszechmogący zainterweniował (zobacz 1 Mojż. 22).

Dokładnie w taki sposób Bóg zainterweniował w sytuacji Jaira. Powiedział mu, „Nie bój się, tylko wierz” (5:36). Ja nie uważam, że Chrystus tutaj tak bardzo wymagał wiary od Jaira, jak raczej udzielał mu wiary Swoim słowem. Tak jak Pan powiedział podczas stwarzania, „Niech się stanie światło”, tak też powiedział do Jaira „Niech będzie wiara.”

Przyjacielu, gdyby Bóg miał przemówić do ciebie słyszalnym głosem dzisiaj, to wierzę, że powiedziałby to samo o twojej sytuacji: „Tylko miej wiarę!” On wie, że wyczerpałeś już wszystkie twoje siły i zdolności i On stwarza w tobie wiarę. On prorokuje nad tobą i mówi: „Miej wiarę odnośnie twojego małżeństwa, twoich dzieci, twoich doświadczeń fizycznych, twoich finansów, twojej pracy w służbie – odnośnie każdej dziedziny życia, która się nie poprawia, ale jest coraz gorsza i może nawet leży już na łożu śmierci.”

Znamy resztę historii Jaira. Jezus powiedział do wszystkich domowników, „Dlaczego robicie zamieszanie i płaczecie? To dziecko nie umarło, ale śpi” (5:39). Może twoja sytuacja też wygląda na beznadziejną – ale dla Jezusa nie jest jeszcze za późno. On wzbudził z martwych córkę Jaira i jest gotowy aby wejść do twojej sytuacji z tą samą mocą zmartwychwstania!