poniedziałek, 21 kwietnia 2014

MAŁE POCZĄTKI by Gary Wilkerson

Małe początki na końcu wpływają na całe społeczeństwa. Kiedy mój ojciec Dawid Wilkerson zakładał kościół Times Square, większość 42 ulicy była ciemną gmatwaniną. Co kilka metrów można była zobaczyć handlarza narkotyków, prostytutkę lub teatr porno. Mój ojciec do każdej służby zawsze podchodził z modlitwą – a mnie poprosił, bym poprowadził piątkowe nabożeństwo modlitewne.

Pierwsze nabożeństwa gromadziły dwadzieścia do trzydziestu ludzi. Wiernie wołaliśmy do Boga, by sprowadził zmianę w tym mieście. Z biegiem czasu na nasze nabożeństwa przychodziło już prawie osiemset ludzi. Kiedy wznosiliśmy nasze głosy w gorliwej modlitwie, Bóg położył nam na sercu 42 ulicę. Dlatego skoncentrowaliśmy naszą modlitwę na tej ulicy i rozdawaliśmy traktaty.

Wkrótce zauważyliśmy zmianę. Było mniej narkomanów i prostytutek. Kluby porno zamykano jeden po drugim. Wreszcie przyszedł deweloper i kupował nieruchomości jedną po drugiej. Dzisiaj głównym biznesem na Times Square jest Walt Disney, a 42 ulica może być najbardziej zdrową ulicą w Nowym Jorku. Wierzą, że jest to po części z powodu modlących się ludzi, którzy wierzyli, że Bóg dokona wielkich rzeczy.

Pierwszym efektem pobożnego świadectwa jest budowanie naszej wiary. Drugim jest budowanie wiary innych: „Bo choćbym się nawet nieco więcej chlubił władzą naszą, jaką nam Pan dał, aby was budować a nie niszczyć, nie będę zawstydzony” (2 Kor. 10:8). Paweł w gruncie rzeczy mówi, „Bóg nie tylko działał potężnie przez moje życie. Jego działanie we mnie i przeze mnie ma pobudzić waszą wiarę do większych dzieł.” Nasza wiara jest zaraźliwa. Ona buduje wiarę innych, by angażowali się w większe dzieła odwagi.

Ostatnia chluba Pawła jest dziwna: „Jeśli się mam chlubić, to chlubić się będę ze słabości mojej” (11:30). Chodzi mu o to, że „nasze dobre świadectwo nigdy nie będzie rezultatem naszej własnej siły. Nasza chluba będzie zawsze. „Bez Boga nie jestem pogromcą olbrzyma – jestem tylko pasterzem. Nie jestem budowniczym murów – jestem tylko podczaszym. Nie jestem wyzwolicielem – jestem pasterzem na Egipskiej pustyni.”

Nasze świadectwo nigdy nie będzie pochodziło z naszej własnej siły, gorliwości lub wysiłków. Jeżeli opieramy się na którymś z nich, nasze świadectwo utraci swoją siłę. Ale czym więcej uświadamiamy sobie naszą nieudolność, tym bardziej Boża moc spocznie na nas: „Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa” (2 Kor. 12:9).

sobota, 19 kwietnia 2014

GDY MASZ KŁOPOT, MÓDL SIĘ! by Jim Cymbala

Czy zauważyliście, że Jezus rozpoczął kościół chrześcijański nie wtedy, kiedy ktoś wygłaszał kazanie, ale kiedy ludzie się modlili? W pierwszych dwóch rozdziałach Dziejów Apostolskich uczniowie nie robili nic, tylko czekali na Boga. Kiedy tak tam siedzieli . . . wielbiąc Boga i rozmawiając z Nim, pozwalając Mu, aby ich kształtował i oczyszczał ich ducha i dokonywał operacji serca, jakiej może dokonać tylko Duch Święty . . . został zrodzony kościół. Został wylany Duch Święty.

Co to mówi o naszych kościołach dzisiaj, że Bóg zrodził kościół na spotkaniu modlitewnym, a dzisiaj spotkania modlitewne są prawie wymarłe?

Czy ja jestem jedynym, który czuje się zakłopotany, kiedy przywódcy religijni w Ameryce mówią o tym, żeby w szkołach publicznych była modlitwa? My nie mamy nawet tyle modlitwy w wielu kościołach! Z powodu skromności możesz pomyśleć, że będziemy milczeć na ten szczególny temat dotąd, aż będziemy praktykować to, co głosimy w naszych zborach.

Jestem pewny, że cesarze Rzymscy nie mieli w swoich szkołach modlitwy do Boga. Ale wtedy pierwsi chrześcijanie nie interesowali się tym, co robił Kaligula, czy Klaudiusz, czy Neron. Jak mógłby jakiś cesarz zatrzymać Boga? Jak mogły by jakieś demony z piekła rządzić, kiedy lud Boży się modlił i wzywał Jego imienia? Niemożliwe!

W Nowym Testamencie nie widzimy Piotra czy Jana, żeby zacierali ręce i mówili, „Ach, co mamy robić? Kaligula jest biseksualistą! . . . i chce wyznaczyć swojego konia na Senatora Rzymu . . . jaki to okropny model przywództwa! Jak mamy zareagować na tę okropność?”

Nie bawmy się, ani nie odwracajmy uwagi od słabego życia modlitwy naszych zborów. W Dz. Ap. 4, kiedy apostołowie zostali niesprawiedliwie aresztowani i skazani i grożono im, nie organizowali protestu; nie sięgali po żadne polityczne wpływy. Zamiast tego poszli na modlitwę. W krótkim czasie to miejsce tętniło mocą Ducha Świętego (Dz. Ap. 4:23-31).

Apostołowie mieli taki instynkt: kiedy masz problem, módl się. Kiedy jesteś zastraszany, módl się. Kiedy stawiają ci wyzwanie, módl się. Kiedy jesteś prześladowany, módl się!


__________
Jim Cymbala rozpoczął służbę w Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestoma członkami, w małym, zaniedbanym budynku, w trudnej części miasta. Urodzony w Brooklynie, jest on od wielu lat przyjacielem zarówno Dawida i Garego Wilkersonów i częstym mówcą na konferencjach dla pastorów i liderów, które sponsoruje World Challenge po całym świecie.

piątek, 18 kwietnia 2014

ON OTWIERA NASZE OCZY

Duch Święty chce nas prowadzić do wzrastającego poznania tego, że Bóg będzie dla nas łaskawy we wszystkich naszych doświadczeniach. „ Dlatego, mając tę służbę, która nam została poruczona z miłosierdzia, nie upadamy na duchu” (2 Kor. 4:1).

Czym jest ta służba miłosierdzia, jaką otrzymaliśmy od Ducha Świętego? On otwiera nasze oczy na łaskawość Chrystusa względem nas. Wszczepia w nas wewnętrzne poznanie, że Pan jest po naszej stronie, że On jest dla nas. On nam też pokazuje jak Bóg jest zdecydowany, żeby nas zachować od upadku – jak On jest współczujący we wszystkim, co my przeżywamy, jak jest dotykany i odczuwa nasze słabości.

Może w tej chwili czujesz się wykorzystany i niekochany. Diabeł chce, żebyś wierzył, iż Bóg ciebie zostawiał, abyś sam sobie radził, że zasługujesz na cierpienia, że dla ciebie już za późno, że nie ma już nadziei. Umiłowani, to są kłamstwa z piekła. Bóg pragnie ponad wszystko zabrać od ciebie twoje zniekształcone pojęcie o Nim. On ciebie kocha bezwarunkowo i już postanowił obdarować ciebie wszelkimi łaskami.

Dawid wołał w rozpaczy, kiedy był przybity swoją sytuacją: „ Spalone jest jak trawa i wyschło serce moje, zapomniałem jeść chleb . . . Nie śpię i jęczę, jak ptak samotny na dachu. . . Codziennie lżą mnie wrogowie moi. ... napój mój mieszam ze łzami . . . - Dni moje są jak cień wydłużony” (Psalm 102:5,8-9). Jęczał on: „Jestem w strasznym stanie, fizycznie, umysłowo i duchowo.”

Ale to był właśnie czas, kiedy Bóg postanowił wyratować Dawida i Pan przyszedł szybko z miłosierdziem, pomocą i pociechą. Dawid składał świadectwo, „Ty powstaniesz, zmiłujesz się nad Syjonem, bo czas zlitować się nad nim, gdyż nadeszła właściwa pora” (Psalm 102:14).

Boży czas na wybawienie Dawida był w najciemniejszej godzinie, kiedy on już myślał: „Zostałem zredukowany do nicości.” Podobnie dzisiaj, Bóg ustanowił czas, aby nas wybawić i posłać do nas Swoją łaskę – i ona stale przychodzi do nas w najgorszej godzinie naszego doświadczenia. To jest czas, kiedy my już dłużej nie usiłujemy robić to po swojemu. Zamiast tego przyznajemy: „Panie, ja tego nie potrafię – to jest zbyt trudne. Oddaję to wszystko Tobie.”

czwartek, 17 kwietnia 2014

ODSŁONIĘTE OBLICZE

Apostoł Paweł pisze: „My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana” (2 Kor. 3:18). To wyrażenie „odsłonięte oblicze” użyte tutaj ma zdumiewającą definicję. Znaczy to być całkowicie zdecydowanym, aby pozwolić Bogu, żeby On wyjawił każdą ukrytą rzecz w twoim sercu – po to, aby uwolnić od tego wszystkiego.

Ten rodzaj odkrytego oblicza woła:”Zbadaj mnie Panie; zobacz czy jest we mnie coś bezbożnego. Pokaż mi gdzie żyję niezgodnie z Twoim Słowem. Chcę być uwolniony od wszystkiego, co nie jest podobne do Ciebie. Precz z moją pychą, moimi ambicjami, moim samolubnym intelektem, moim rozumowaniem. Wiem, że nie potrafię wymyślić wyjścia z mojej sytuacji. Duchu Święty, potrzebuję Twojej mocy i mądrości. Odrzucam wszelką nadzieję rozwiązania rzeczy po swojemu.

Dla wielu wierzących jest to bardzo trudna rzecz do wykonania. Przetrwali całe swoje chrześcijańskie życie według swojej mądrości i zaradności. A teraz się przyznać do tego, że spartaczyli coś i potrzebują zrezygnować z kontroli, to jest po prostu zbyt trudne.

Pan musiał mnie uwolnić z mojej pychy w tej dziedzinie wiele lat temu. Teraz, dzięki Panu, mogę się swobodnie do tego przyznać, kiedy coś spartaczę. Modlę się stale: „Boże, tak głupio postąpiłem. Robie takie straszne błędy, sam doprowadzam siebie do tego bałaganu. Proszę, Panie, wyprostuj to dla mnie. Ja tego nie potrafię. Tylko Ty to możesz zrobić.” Cieszę się z tego, że Bóg chętnie porządkuje nasz bałagan, kiedy staramy się wykonywać Jego wolę.

To zwierciadło, o którym mówi Paweł w tym fragmencie, to jest lustro. Umiłowani,, naszym lustrem jest Boże Słowo. Tylko ono dokładnie odzwierciedla nasz stan. Paweł mówi nam: „Idź do lustra Bożej prawdy i zobacz swoje życie. Powiedz Panu, że jesteś na złej drodze i chcesz się zmienić. Proś Ducha Świętego, aby cię uniżył i otworzył dla ciebie Swoje Słowo. Zapomnij o radach innych ludzi, o swoich własnych pomysłach, swoich sztuczkach. Zamiast tego zwróć się do Ducha Świętego z pełnym zaufaniem. Uwierz w to, co On ci mówi.”

Jeżeli będziesz w pełni polegał na Duchu Świętym, odwrócisz się od wszystkich innych źródeł, to On zdejmie z twoich oczu zasłonę. On też pośle pomocników prowadzonych przez Ducha Świętego do twojego życia i zaczniesz się w tej chwili zmieniać.

środa, 16 kwietnia 2014

SŁUŻBA DUCHA ŚWIĘTEGO

Zmiana jest wyłącznie dziełem Ducha Świętego. „Czy nie daleko więcej chwały mieć będzie służba ducha?” (2 Kor. 3:8). My po prostu nie możemy siebie zmienić. Tylko Duch Boży może nas upodobnić do chwalebnego obrazu Chrystusa. Wszyscy słyszeliśmy coś takiego, „Kiedy człowiek nawraca się do Pana, to Bóg zdejmuje z jego oczu zasłonę.” Jest to tylko dzieło Ducha.

Czytamy również: „Pan jest Duchem, a gdzie Duch Pana, tam wolność” (werset 17). Słowo „wolność” tutaj znaczy „już nie niewolnik; zwolniony z obowiązku; wolny, bez więzów.” To opisuje wolność, która przychodzi z otwarciem naszych oczu. Nagle widzimy rzeczy w nowym świetle. Tylko Duch Święty może przełamać nasz długotrwały sposób widzenia rzeczy, odwrócić nas i skierować na prawdziwy tor.

Krótko mówiąc, to odwrócenie, o którym mówi tutaj Paweł oznacza pełne zaufanie Duchowi Bożemu. Oznacza to również odwrócenie się od wszystkich niebiblijnych rad, wszystkich własnych pomysłów i planów i poddanie się Duchowi Świętemu, aby On sam ciebie prowadził.

Paweł doświadczył tego rodzaju nawrócenia. W Dz. Ap. 9, kiedy był jeszcze zwany Saulem, był on na niewłaściwej drodze, jadąc do Damaszku, żeby tam prześladować chrześcijan. To jest obraz zasłony na oczach! Saul właściwie wierzył, że robił Bogu przysługę poprzez aresztowanie wierzących i wtrącanie ich do więzienia.

Ale Pan przejął tego człowieka i stworzył kryzys w jego życiu. Kiedy Jezus spotkał Saula na drodze do Damaszku, uderzyła go światłość tak potężna, że dosłownie go oślepiła. Musiano go prowadzić jako niewidomego do domu w Damaszku, gdzie przebywał dotąd, aż przyszedł pobożny Ananiasz. Ananiasz powiedział mu: „Bracie Saulu, Pan Jezus, który ci się ukazał w drodze, jaką szedłeś, posłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. I natychmiast opadły z oczu jego jakby łuski i przejrzał” (Dz. Ap. 9:17-18).

Saul poddał swoją przeszłość, przyszłość i wszystko Duchowi Świętemu – i natychmiast została zdjęta zasłona z jego oczu.

wtorek, 15 kwietnia 2014

JESTEŚMY USTAWICZNIE PRZEMIENIANI

Czy nam się to podoba czy nie, wszyscy podlegamy procesowi zmian w taki czy inny sposób. W sferze duchowej nie ma czegoś takiego jak zwykła egzystencja; jesteśmy przemieniani, albo na lepsze albo na gorsze. Stajemy się bardziej podobni do naszego Pana, albo bardziej podobni do świata – albo wzrastamy w Chrystusie, albo odchodzimy od Niego.

A więc, czy stajesz się bardziej duchowo słodki, bardziej podobny do Jezusa? Czy patrzysz trzeźwo w lustro każdego dnia i modlisz się: „Panie, chcę się upodabniać do Ciebie w każdej dziedzinie mojego życia”?

Albo czy może twoja gorycz zapuściła korzenie, przemieniając się w bunt i zatwardziałość serca? Czy nauczyłeś się ukrywać przed osądzającym głosem Ducha Bożego? Czy teraz wyrzucasz z siebie słowa, o których kiedyś myślałeś, że chrześcijanin nie jest nigdy zdolny do wypowiadania ich? Czy zatwardzasz się tak, że nie ma już możliwości zmiany?

Jeżeli to opisuje ciebie, to chcę ci powiedzieć prosto: Nie otrzymasz wyzwolenia, jeżeli się nie zmienisz. Twoje życie będzie coraz bardziej chaotyczne, a twoja sytuacja będzie się pogarszać. Przestań się usprawiedliwiać i pokazywać palcem na innych. Bóg ci nic nie pomoże dotąd, aż się obudzisz i przyznasz: „Nic się nie zmieni dla mnie, jeżeli ja się nie zmienię.”

Zawołaj szczerze do Pana w modlitwie: Zmień mnie, Boże. Zbadaj mnie dokładnie – pokaż mi gdzie zawiodłem i zbłądziłem. Obnaż moją pychę, gniew, upartość i grzech. Pomóż mi to wszystko odrzucić.”

Ilu jeszcze musisz zaliczyć ekspertów, doradców, samotnych nocy i bezowocnych wysiłków, zanim zrozumiesz tę prawdę? Jeżeli ma nastąpić jakieś uzdrowienie czy odnowienie, ty musisz przyjąć odpowiedzialność. Twój cud jest zależny od twojej zmiany.

„Sprawiedliwi wołają, a Pan wysłuchuje ich i ocala ich ze wszystkich udręk. Bliski jest Pan tym, których serce jest złamane, a wybawia utrapionych na duchu. Wiele nieszczęść spotyka sprawiedliwego, ale Pan wyzwala go ze wszystkich” (Psalm 34:18-20).

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

ZOBACZ CO BÓG UCZYNIŁ DZISIAJ by Gary Wilkerson

List to Hebrajczyków wspomina dwa typy świadectw. Wszyscy wolimy ten pierwszy rodzaj, kiedy święci podbijali królestwa, pokonywali wrogów, zabijali olbrzymów. Ten drugi rodzaj świadectwa jest zupełnie inny: chrześcijanie byli przerzynani piłą, umierali z głodu, zamarzali, kryli się w jaskiniach.

Dzisiaj jest zbyt łatwo dla chrześcijan, żeby żyli świadectwami innych. Jak często łapiemy się na tym, że mówimy, „Czy słyszałeś o tym duchowym przebudzeniu w Afryce?” „Kościół w Ameryce wykonuje wielką pracę wśród biednych.” „Nasz kościół otworzył swoje drzwi, żeby docierać do narkomanów.” Powinniśmy się oczywiście radować z wierności tych, którzy w imieniu Chrystusa powodują różnicę, ale Paweł nie chce żyć zwycięstwem czyjejś pracy: „My nie chlubimy się cudzą pracą poza obrębem naszego działania, lecz mamy raczej nadzieję, że wraz ze wzrostem wiary waszej i my wśród was w obrębie wyznaczonych nam granic zyskamy wielkie uznanie” (2 Kor. 10:15).

Może myślisz, że twoje życie nie może się z tym porównywać – że nie zasługujesz na godne pochwały świadectwo, ale nie o to chodzi. Wszystko może się zmienić poprzez jedną prostą modlitwę wiary. Niedawno, akurat przed moją usługą, kobieta ze zboru powiedziała mi o czymś, co miało miejsce w tym tygodniu. Po trzydziestu ośmiu latach uzależnienia od marihuany, Bóg ją uwolnił! Stało się to poprzez zwykłe odwiedziny dwóch kaznodziejów z naszego zboru. Kiedy tak siedzieli i modlili się z nią, ona została przekonana w sercu odnośnie tego nałogu i natychmiast to wyrzuciła.

Uwolnienie tej kobiety jest prawdziwe i trwałe. Otrzymała ona świadectwo godne chwały o Bożej mocy do wybawienia – a ci dwaj kaznodzieje również mają świadectwo. Bóg ich użył w taki sposób, jakiego oni sami by sobie nie zaplanowali. Wszyscy troje mogą powiedzieć, „Popatrz co Bóg uczynił wśród nas dzisiaj.”

Poprzez nawet najskromniejszy początek zaczyna w naszych sercach wzrastać wiara. Uświadamiamy sobie, „Bóg to uczynił w ubiegłym tygodniu i On to może znowu uczynić w tym tygodniu.” Ja chcę się chlubić tym, że nasz zbór ma bardzo skuteczne służby, które rozpoczęły się właśnie w taki sposób – ponieważ jakaś osoba była wierna, aby pomóc innej osobie. W każdym przypadku, połączone z modlitwą działanie prowadziło do służby doradztwa duchowego, służby uczniostwa i innych. To samo może być prawdą dla każdego wierzącego. Kiedy budujemy historię świadectw, nasza wiara będzie wzrastała, aby prosić Boga o większe rzeczy.

sobota, 12 kwietnia 2014

ŹRÓDŁO SIŁY by Carter Conlon

Pomyśl przez chwilę o wszystkim, co ci przeszkadza i stoi na drodze do twojego dziedzictwa w Chrystusie. To mogą być słowa, które wypowiedziano nad twoim życiem, kiedy byłeś młody: „Jesteś głupi! Nigdy niczego nie osiągniesz.. Odchodzę, bo nie warto z tobą być.” Bez względu na to, co było powiedziane, albo co ci obecnie przeszkadza, pamiętaj, że to chce cię zatrzymać na granicy niesamowitego życia w Chrystusie.

Jozue powiedział do ludu, „Nie lękajcie się ludu tej ziemi, będą oni naszym pokarmem” (patrz 4 Mojż. 14:9). Innymi słowy, opozycja nas podtrzyma; to nas wzmocni i nakarmi. Oczywiście jest to sprzeczne z naturalnym myśleniem człowieka. My uważamy opozycję za coś okropnego, mocniejszego od nas. To powoduje, że czujemy się, jak koniki polne; to nas straszy i osłabia. A więc jak nas to karmi?

Pamiętacie, jak Jezus usługiwał w Samarii, a uczniowie poszli po żywność dla Niego? Kiedy powrócili, zachęcali Go, by jadł, ale On odpowiedział, „Ja mam pokarm do jedzenia, o którym wy nie wiecie” (Jan 4:32). Jezus w zasadzie mówił, „Ja mam źródło siły, którego wy nie jesteście jeszcze świadomi. Jeszcze tego nie skosztowaliście; nie wiecie co to jest i jak was to może wzmocnić.” Wtedy uczniowie odwrócili się jeden do drugiego i pytali, „Dobrze, kto przyniósł Mu coś do jedzenia? Ale Jezus wyjaśnił, „Moim pokarmem jest pełnić wolę tego, który mnie posłał, i dokonać jego dzieła” (w. 34). Inaczej mówiąc, „To jest mój pokarm, to karmi moje życie – stawiając czoła wszystkiemu, co sprzeciwia się woli Boga i zwyciężanie tego w mocy Bożej.”

Jezus kontynuował, „Czy wy nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdzie żniwo? Otóż mówię wam: Podnieście oczy swoje i spójrzcie na pola, że już są dojrzałe do żniwa” (w. 35). Nie wiem, ile razy słyszałem już chrześcijan, którzy mówili, że żniwo nadchodzi – wielki dzień, kiedy wielu przyjdzie do Chrystusa. Ale tu Jezus mówił do Swoich uczniów, „Słuchajcie, podnieście swoje oczy, żniwo już tu jest, gotowe do zbioru!”

Już żniwiarz odbiera zapłatę i zbiera plon na żywot wieczny, aby siewca i żniwiarz wspólnie się radowali” (w. 36). Ten, kto pójdzie do żniwa, otrzyma zapłatę, a tą zapłatą jest zaopatrzenie i siła od Boga. To będzie dane temu, kto mówi, „Panie, oddaję ci kierownictwo mojego życia. Jestem gotów wykonywać dzieła Boże, bez względu na to, jaką opozycję napotkam, bo tam znajdę moje pożywienie.


__________
Carter Conlon dołączył do zespołu pastorów zboru Times Square w 1994 roku, na zaproszenie pastora założyciela Dawida Wilkersona i został wyznaczony na stanowisko Pastora Seniora w 2001 roku. Mocny, współczujący lider, jest częstym mówcą na konferencjach dla pastorów i liderów prowadzonych po całym świecie przez World Challenge.

piątek, 11 kwietnia 2014

GŁOS ZWYCIĘSKIEGO CHRYSTUSA

Kiedy Bóg powiedział, Jeszcze raz poruszę nie tylko ziemią, ale i niebem” (Hebr. 12:26), mówił w zasadzie, „Ja poruszyłem ziemię na Górze Synaj. Ale kiedy przemówię w dniach ostatecznych, Mój głosy poruszy zarówno świat fizyczny, jak i duchowy. Zadrży status quo; nic nie pozostanie takim, jakim jest. Co nazywa się religijne – wszystko, co jest z Chrystusa i Kościoła – będzie poruszone przez głos Mojego Syna, mówiącego z nieba.”

Bóg ostrzegł Izrael, że wszyscy, którzy nie będą słuchać Jego proroka, będą ponosić konsekwencje: „Jeśli więc kto nie usłucha moich słów, które on mówić będzie w moim imieniu, to Ja będę tego dochodził na nim” (5 Mojż. 18:19). Mówił, „Ja będę ścigał każde nieposłuszeństwo – i będziecie za to odpowiadać.”

Pismo ujawnia, że ci, którzy zignorowali słowa proroków Bożych, popadli w ruinę. Wyschli i stali się zgorzkniali, umierając, bez jakiejkolwiek radości i pokoju. „Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba” (Hebr. 12:25).

Kochani, my też nie unikniemy Bożego gniewu – zarówno jako naród, jak i indywidualni ludzie. A teraz głos Jezusa wstrząsa każdym narodem, powodując, że instytucje, liderzy i ekonomia się trzęsie. On mówi do wiatrów i żywiołów, „Powiejcie na ziemię.” Mówi do chmur, „Wstrzymajcie deszcz.” Mówi do ekonomii świata, „Wszelka chciwość będzie osądzona.”

Bóg również mówi, „Potrząsnę więzieniami, potrząsnę rządami, potrząsnę systemami finansowymi, potrząsnę szkołami. Potrząsnę siłami militarnymi, systemami legislacyjnymi. Wszystko na ziemi będzie wstrząśnięte, aż nie będzie innego fundamentu, tylko Pan.”

To nie diabeł potrząsa wszystkim. Cały świat drży z powodu głosu zwycięskiego Chrystusa. Człowiek w chwale powstał w mocy ze Swojego tronu i mówi słowa, które wstrząsają wszystkim.

czwartek, 10 kwietnia 2014

BÓG MÓWI WYRAŹNIE

Bóg dzisiaj dalej mówi do nas wyraźnie. Jego niebiański głos brzmi potężnie na ziemi i ten głos pochodzi od Człowiek – Jezusa, który siedzi po prawicy Ojca. Zwróć uwagę na słowa z listu do Hebrajczyków:

„Wy nie podeszliście bowiem do góry, której można dotknąć, do płonącego ognia, mroku, ciemności i burzy, ani do dźwięku trąby i głośnych słów, na których odgłos ci, którzy je słyszeli, prosili, aby już do nich nie przemawiano; nie mogli bowiem znieść nakazu: Gdyby nawet zwierzę dotknęło się góry, ukamienowane będzie. A tak straszne było to zjawisko, iż Mojżesz powiedział: Jestem przerażony i drżący.

„Lecz wy podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego i do niezliczonej rzeszy aniołów, do uroczystego zgromadzenia i zebrania pierworodnych, którzy są zapisani w niebie, i do Boga, sędziego wszystkich, i do duchów ludzi sprawiedliwych, którzy osiągnęli doskonałość, i do pośrednika nowego przymierza, Jezusa, i do krwi, którą się kropi, a która przemawia lepiej niż krew Abla.

„Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba. Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem. Słowa: "Jeszcze raz" wskazują, że rzeczy podlegające wstrząsowi ulegną przemianie, ponieważ są stworzone, aby ostały się te, którymi wstrząsnąć nie można.” (Hebr. 12:18-27).

Czy widzisz obraz tego miejsca? Kiedy Bóg przemówił po raz pierwszy, ludzie odpowiedzieli, „Nie przemawiaj do nas z nieba. Przemawiaj do nas przez człowieka.” Mojżesz prorokował, „ Tak, jak prosiliście, Bóg wzbudzi wam proroka. Będzie on w pełni człowiekiem – ale będzie mówił do was słowa Boże.”

Jezus był tym obiecanym prorokiem. To był Bóg ucieleśniony, Pan w ludzkim ciele. Wykonywał służbę na ziemi jako człowiek i tłumy ludzi widziały Go, jak odchodził do nieba jako człowiek. Teraz ma On mistyczne ciało, którym jest Jego Kościół. Jezus dalej jest człowiekiem z ciałem – ciągle współczuje nam w naszych ludzkich doświadczeniach i uczuciach.

Dzisiaj, w dniach ostatecznych, Bóg przemawia jeszcze raz z nieba i mówi, że poruszy wszystko, co jest widzialne.

środa, 9 kwietnia 2014

MÓW DO NAS O PRZYJEMNYCH RZECZACH

Niedawno napisał do mnie człowiek: „Nie wiem, kto umieścił mnie na twojej liście wysyłkowej, ale proszę mnie z niej wykreślić natychmiast. Nie mogę znieść twojej posępnej ewangelii i twojego mówienia przeciwko grzechowi. Nikt z nas nie jest doskonały, nawet ty. Mam już dość tej osądzającej ewangelii.”

Izajasz mówił o tego rodzaju ludziach: „Gdyż jest to lud przekorny, synowie zakłamani, synowie, którzy nie chcą słuchać zakonu Pana, którzy mówią do jasnowidzów: Nie miejsce widzeń! a do wieszczów: Nie wieszczcie nam prawdy! Mówcie nam raczej słowa przyjemne, wieszczcie rzeczy złudne! Zejdźcie z drogi” (Izajasz 30:9-11).

Słowo „przyjemne” w tym wierszu oznacza „miłe, pochlebne.” Ludzie w Izraelu właściwie mówili, „Nie mów nam o złych rzeczach. Opisuj jak będzie nam się dobrze wiodło, jakie wspaniałe rzeczy nas czekają. Jeżeli nie, to raczej zniknij sprzed naszych oczu.”

Żaden wierzący, który ukrywa grzech w sercu, nie chce słyszeć świętego słowa, ujawniającego grzech. Taki człowiek zawsze będzie uciekał od głosu prawdy Ducha Świętego. Zwróci się do kaznodziejów, którzy nie piętnują grzechu, a oferują przyjemne i pochlebne proroctwa.

Zapytasz, jakie to twarde przesłanie przekazał głos Boży dla Jego ludu na górze Synaj? Powiedział po prostu: „Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał innych bogów obok mnie. Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek…. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył” (5 Mojż. 5:6-9).

To było czyste, nieskażone słowo od Pana, pochodzące bezpośrednio z Jego ust. Przez to ludzie powinni byli pobiec do swoich namiotów i zniszczyć swoje posążki. Powinno to pobudzić ich serca i doprowadzić na kolana. Zamiast tego oni wołali, „Nie chcemy grzmotu, ognia, trzęsienia. Nie chcemy słyszalnego głosu. Daj nam mówcę takiego, jak my i niech on mówi do nas. Wtedy będziemy słuchać i będziemy posłuszni.”

wtorek, 8 kwietnia 2014

POTRZEBUJEMY MIĘKSZEGO KAZANIA

”Wtedy rzekł Mojżesz do ludu: Nie bójcie się, bo Bóg przyszedł, aby was doświadczyć i aby bojaźń przed nim była w was, byście nie grzeszyli” 2 Mojż. 20:20.

„Idźcie dokładnie drogą, jaką wam nakazał Pan, wasz Bóg, abyście zachowali życie, aby się wam dobrze powodziło i abyście długo żyli w ziemi, którą posiądziecie!” (5 Mojż. 5:33).

Mojżesz właściwie powiedział, „Bóg nie jest zagniewany na was. Nie o to chodzi w tym majestatycznym przeżyciu. Nie – On chce umocnić was przez Jego niesamowitą bojaźń. On chce wbudować w was potężną broń, a czyni to, byście mogli żyć zwycięsko przez wszystkie dni waszego życia.”

Potem pojawiła się jedna z najdziwniejszych logik w Biblii. Przywódcy powiedzieli do Mojżesza, „Oto Pan, nasz Bóg, ukazał nam swoją chwałę i wielkość. Słyszeliśmy też jego głos spośród ognia. Dzisiaj widzieliśmy, że Bóg przemawia do człowieka i on żyje. Dlaczego więc teraz mamy umrzeć? Pochłonie nas bowiem ten wielki ogień! Jeżeli nadal będziemy słuchać głosu Pana, naszego Boga, pomrzemy! Któż bowiem ze śmiertelnych, kto słyszał
głos żywego Boga, przemawiającego spośród ognia, tak jak my, zachował życie?” (5 Mojż. 5:24-26). Powiedzieli do Mojżesza, „Wiemy, że możemy słyszeć Boga mówiącego z pośród ognia i żyć dalej. Jednak jeżeli mamy siedzieć i słuchać Jego bezpośredniego, czystego, świętego głosu, poginiemy. Dlaczego mamy umierać? Ze wszystkich ludzi na świecie jesteśmy jedynymi, którzy słyszeli głos Boga i przeżyli.”

Pan daje nam wyjaśnienie tego, co naprawdę się dzieje: „Oby ich serce było takie, aby się mnie bali i przestrzegali wszystkich moich przykazań po wszystkie dni, aby im i ich synom dobrze się powodziło na wieki” (w. 29).

Oni czcili Boga swoimi wargami, ale ich serca były daleko od Niego. Izajasz napisał, „Ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim” Izajasz 29:13).

Ci Izraelici byli tak oddani swoim małym, złotym bożkom, że nic nie mogło ich powstrzymać przed bałwochwalstwem. Wreszcie nawet zignorowali słyszalny głos Boga, w Jego świętości i majestacie.

Kiedy starsi Izraela powiedzieli, „Potrzebujemy miększego kazania, bo inaczej pomrzemy, mieli rację. Zawsze, kiedy siedzisz słuchając kazania Ducha Świętego – słyszysz Boże, namaszczone i przekonujące słowo – na pewno umrzesz. To znaczy, umrzesz dla twoich grzechów.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

UFAJ, ŻE BÓG BĘDZIE DEMONSTROWAŁ SWOJĄ MOC by Gary Wilkerson

Dawid nigdy nie mówił, „Mój tato prosił mnie, bym był pasterzem, więc byłem dobrym pasterzem. Walczyłem z lwami i niedźwiedziami i nigdy nie utraciłem żadnej owcy.” To byłoby dobre świadectwo – ale to nie przynosiło chwały Bogu. Właściwie Dawid szczycił się tym, że „Pan, który mnie wyrwał z mocy lwa czy niedźwiedzia, wyrwie mnie też z ręki tego Filistyńczyka” (1 Sam. 17:37).

Nehemiasz, jako podczaszy w Babilonie, ryzykował swoim życiem, kiedy próbował wino podawane królowi. Ale chlubą Nehemiasza było: „Odbudowałem miasto, by przywrócić honor imieniu Boga.” Kiedy imię Boże było poniżane na ulicach Jerozolimy, Nehemiasz czuł jakby ogień w swoim wnętrzu – i postanowił odbudować jego mury.

Świadectwem Mojżesza nie było, „Żyłem w pałacu faraona i miałem wielką władzę.” On chlubił się, że, „Bóg przemówił do niego z płonącego krzewu – i stanął przed faraonem, mówiąc, „wypuść mój naród.” Jego chluba była słyszana nad Morzem Czerwonym: „Armia faraona została zatopiona w morzu.”

Wierzący Nowego testamentu mieli taką samą chlubę. Szczepan był diakonem, który rozdzielał żywność dla wdów – co samo już było dobrym świadectwem – ale jego godne pochwały świadectwo przyszło, kiedy głosił do tłumu niewierzących. Jego namaszczone kazanie tak sprowokowało ludzi, że chwycili za kamienie, by go zabić. Świadectwo Szczepana było podwójne. Był on pierwszym męczennikiem kościoła, a jego wierna służba wywarła później wpływ na żydowskiego zelotę Saula.

Nie spotkałem jeszcze chrześcijanina, który by się nie zastanawiał, „Czy w tym życiu jest jeszcze coś więcej w Chrystusie? Kiedy będziemy oglądać manifestację Bożej mocy w tym pokoleniu?” Może zmagasz się z czymś, co wymaga Bożej interwencji. To nie czas mówić, „Będę więcej chodził do kościoła.” Jest czas, by mówić, „Zaufam Bogu, że będzie demonstrował Swoją moc w moim życiu. On uratuje moje małżeństwo, uchroni moje dzieci, podziała na moich współpracowników, On da mi świadectwo godne pochwały.”

To rozważanie nie ma wywołać poczucia winy. Ono ma rozbudzić pasję w naszych sercach – pasję zbyt często przytłumioną strachem lub zwątpieniem. Niektórzy odłożyli swoją wiarę już tak długo, że już nie wierzą, iż mogą mieć godne pochwały świadectwo – ale Słowo Boże mówi co innego.

sobota, 5 kwietnia 2014

NIE TYLKO NAUCZAMY WIARY, ALE JĄ CHWYTAMY by Claude Houde

Chcę rzucić wam wyzwanie przez wiarę, byście sami dla siebie otrzymali wizję. Czy jesteś nastolatkiem, rodzicem, studentem, gospodynią domową czy młodym człowiekiem dążącym do kariery, możesz swoją wiarę komuś przekazywać. Możesz kogoś inspirować – przyjaciela, mamę czy tatę, syna, córkę, innego wierzącego – by kochać, modlić się, przebaczać, pokutować, służyć i czynić coś, co jest piękne i godne pochwały! Proszę, pozwól twojemu duchowi usłyszeć, że Bóg szuka mężczyzn i kobiet, których serce będzie zgodne z wizją, że bez wiary nie można wytworzyć zwycięskich ludzi.

Wiary nie tylko nauczamy, ale ją chwytamy! Prawda i duchowa rzeczywistość jest taka, że jestem ojcem i moje dzieci mogą iść moimi śladami, które im zostawiam. Zilustruję to przez prostą historię z mojego dzieciństwa, kiedy wyrastałem w domu o niskich dochodach w Montrealu.

  • Była zimna noc zimowa, kiedy ojciec poszedł znowu do lokalnego baru. To było wieczorem w piątek i on właśnie pobrał ostatnią wypłatę. Pieniądze paliły go w kieszeni i tak, jak każdego tygodnia, miał zamiar je przepić. W tym nierozważnym momencie nic innego się nie liczyło. Nie potrafił myśleć, że pieniędzy potrzeba na wykarmienie jego dzieci i zapłatę za ogrzewanie i czynsz. Obietnice, które wiele razy składał swojej żonie, za każdym razem znikały. Wyparte przez zaślepiający nałóg i niepohamowane pragnienie, by zapomnieć o wszystkim, co go upodlało i zniewalało. Ten człowiek nienawidził samego siebie, ale wewnętrzne głosy zawsze zwyciężały: „To moja sprawa, nikomu nie szkodzę, To mój wybór, Tylko kilka drinków.” Nagle usłyszał w ciszy zimnej nocy szelest – odgłos miękkich kroków w śniegu. Odwrócił się i to, co zobaczył, uderzyło go jak grom z jasnego nieba, pozbawiając go tchu. Jego syn szedł za nim i starał się z całych sił, by swoje stopy stawiać w ślady stóp pozostawione na śniegu przez jego tatusia. On szedł śladami swojego taty.

Drogi czytelniku, każdy z nas kogoś gdzieś prowadzi. Niektóre dzieci uczą się kłamać, oskarżać innych, oszukiwać, krytykować, być aroganckie i zawsze iść na skróty. Ale nasi synowie i córki mogą nas obserwować i uczyć się kochać, modlić, pracować, uwielbiać, służyć, przebaczać i wierzyć. Mogą od nas się uczyć mówić prawdę, respektować ludzi, oceniać ludzi w oparciu o ich charakter, a nie kolor skóry, być uczciwymi, szanować starszych i być przyjaciółmi biednych.


__________
Claude Houde, główny pastore kościoła Eglise Nouvelle Vie (kościół Nowego życia) w Montrealu,w Kanadzie jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych przez Word Challenge po całym świecie. Pod jego kierownictwem New Life Chuch rozwinął się od garstki ludzi do ponad 3500 w tej części Kanady, w której rozwija się niewiele kościołów Protestanckich.

piątek, 4 kwietnia 2014

UKRYTY GRZECH

Kiedy Izrael obozował u stóp Góry Synaj, nagle zostali otoczeni gęstą ciemnością i niesamowitym blaskiem ognia. Z wnętrza tych niesamowitych elementów przemówił Bóg: „ Słowa te wypowiedział Pan na górze donośnym głosem do całego waszego zgromadzenia spośród ognia, chmury i mgły” (5 Mojż. 5:22).

Kiedy to wszystko się działo, Izraelici stali zmrożeni strachem. Byli przekonani że zginą zanim Pan przestanie mówić. Wreszcie głos zamilkł; ustały błyskawice; skończyło się trzęsienie ziemi i niedługo zaczęło świecić słońce. Kiedy ludzie się rozglądali wokół siebie, zobaczyli, że wszyscy żyją. Słyszeli naprawdę głośny głos Boga i zostali przy życiu!

Okazuje się, że kiedy tylko zakończyły się te niesamowite manifestacje, starsi Izraela i przywódcy plemienni zwołali zgromadzenie. Można by się spodziewać, że będzie to najwspanialsze spotkanie uwielbienia w historii ludzkości. Jednak to spotkanie to nie było uwielbienie – wręcz odwrotnie. To niesamowite, ci starsi powiedzieli Mojżeszowi, „My nie możemy sobie poradzić z takim przeżyciem. Nie chcemy więcej słyszeć strasznego głosu Bożego. Jeżeli jeszcze raz do nas będzie mówił, to pomrzemy. Od teraz chcemy słuchać Jego głosu poprzez głos człowieka.”

Odpowiedź jest absolutnie zagadkowa. Dlaczego ktoś by miał reagować w ten sposób na taki chwalebny cud Boży? Powiem wam dlaczego: to dlatego, że Izraelici mieli ukryty grzech w swoich sercach. Byli ukrytymi czcicielami bałwanów.

To niewiarygodne, ci ludzie nadal trzymali swoje małe złote bożki, które przynieśli z sobą z Egiptu. Apostoł Szczepan powiedział, że te bożki były „ bałwanami, które uczynili, aby im bić pokłony” (Dz. Ap. 7:43). Izraelici wyrzeźbili je na podobieństwo potężnych złotych cielców, które czcili Egipcjanie. Wołali tak: „Ty nas wyprowadziłeś z Egiptu. Jesteś naszym Bogiem.” A teraz na pustyni nadal nie pozbyli się swojego okropnego bałwochwalstwa.

Szczepan nazwał tych ludzi „kościołem na pustyni” (werset 38). Był zdumiony tym, że nawet po tym, kiedy Pan przemówił do nich słyszalnym głosem, ich serca były nadal w bałwochwalczym Egipcie. Powiedział o nich tak, „ ojcowie nasi nie chcieli mu być posłuszni . . . i sercami swymi zwrócili się ku Egiptowi” (werset 39).

Widzicie, Boży głos spowodował to, że ci ludzi drżeli ze strachu. Powodem dlaczego myśleli, że zginą było to, że byli w obecności świętego, potężnego Boga – nie jakiegoś martwego, wyrzeźbionego bałwana. Jego Duch dotykał ich duszy i ich sumienie ich osądzało.

czwartek, 3 kwietnia 2014

POMAGAJĄC RAZEM W MODLITWIE

Żona pastora zostawiła żałosną wiadomość na naszej automatycznej sekretarce. Powiedziała bardzo bełkotliwie, „Bracie Dawid, tysiące żon kaznodziejów pije potajemnie, żeby zakryć swój ból. Ja też to robie. Piję, żeby przytłumić ból.” Żony innych kaznodziejów piszą o ich rozpadających się małżeństwach, albo o uzależnieniu ich mężów od pornografii.

Umiłowani, to są ludzie, którym teraz pomagam w modlitwie. Modlę się o kaznodziejów i ich rodziny, bo wiem, że tego potrzebują. Nauczyłem się tego z pierwszej ręki, że pomocna modlitwa działa. Pismo mówi, że kiedy apostoł Piotr był w więzieniu, to „zbór modlił się o niego ustawicznie” (Dz. Ap. 12:5). I Bóg wyrwał Piotra w cudowny sposób!

Paweł nie tylko prosił o pomocników w modlitwie, ale on sam był takim pomocnikiem. Wiedział, że to była cześć jego powołania, jako sługi ewangelii. Pisał do Filipian, „do wszystkich świętych . . . wraz z biskupami i z diakonami . . . Dziękuję Bogu mojemu za każdym razem, ilekroć was wspominam, zawsze w każdej modlitwie mojej za wszystkich was z radością się modląc . . .bo mam was w swoim sercu” (Flipian 1:1,3,4,7).

Czy wiesz o bracie lub siostrze, których małżeństwo przeżywa kryzys? Jeżeli tak, to co z tym robisz? Czy po prostu opowiadasz innym, że to taki wstyd, że się rozchodzą? Albo czy przynosisz ich do Pana i starasz się im pomóc w modlitwie?

Czy pragniesz tej służby, żeby być pomocnikiem w modlitwie? Jeżeli nie znasz nikogo w potrzebie, to zacznij się modlić o wszystkie małżeństwa chrześcijan i o wszystkich wierzących. Twoje modlitwy nie muszą być długie. Poi prostu wypowiadaj swoją prośbę i ufaj Bogu, że ciebie wysłucha.

Kiedyś zostało mi to zilustrowane, kiedy byłem chory i leżałem w łóżku. Przyszedł do mnie jeden z naszych wnuków i ogłosił, „Dziadku, będę się o ciebie modlił.” Mój mały pomocnik położył swoją rękę na mojej głowie i modlił się, „Jezu, niech się poczuje lepiej.” Uśmiechnąłem się i podziękowałem mu, ale on dalej patrzył na mnie. Wreszcie powiedział, „Jesteś uzdrowiony, wstawaj!” Tak więc wstałem – i byłem uzdrowiony! Jego modlitwa wiary postawiła mnie na nogi.

Potężne wybawienie następuje wtedy, kiedy dzieci Boże szukają Go szczerze z taką dziecinną wiarą w sprawie potrzeb ich braci i sióstr.

środa, 2 kwietnia 2014

W UDRĘKACH PAWEŁ NAUCZYŁ SIĘ WIELKICH LEKCJI

Najbardziej znaczącą lekcją jakiej Paweł się nauczył w swoim ucisku było to, że musiał się zwracać do Pana i Jego obietnic przymierza. Wiedział, że nie może już ufać swojemu ciału, zdolnościom czy sile woli. Pisze tak: „ Doprawdy, byliśmy już całkowicie pewni tego, że śmierć nasza jest postanowiona, abyśmy nie na sobie samych polegali, ale na Bogu, który wzbudza umarłych” (2 Kor. 1:9).

Przeżycia Pawła doprowadziły go do końca jego wytrzymałości. Wiedział, że nie ma już siły, żeby walczyć z mocami ciemności, więc skazał swoje ciało na śmierć. I Bóg w cudowny sposób go wyrwał: „Który z tak wielkiego niebezpieczeństwa śmierci nas wyrwał i wyrwie; w nim też nadzieję pokładamy, że i nadal wyrywać będzie” (werset 10).

W jaki sposób Paweł został wyrwany? Wchodziło w to kilka rzeczy: po pierwsze, był on wielkim mężem modlitwy, a po drugie miał wielką ufność w Panu. Paweł wiedział, że Bóg dotrzyma Swoich obietnic przymierza. Mógł powiedzieć, „Tak jak Pan mnie wyrywał w przeszłości, tak samo działa wyrywając mnie z tego obecnego doświadczenia. Od teraz, aż do dnia mojej śmierci będę żył pod Jego mocą wybawiającą.”

Tak jak Paweł i my również musimy przechodzić przez trudne chwile, abyśmy mogli umrzeć dla naszego polegania na ludzkich zdolnościach. Pan pozwala, abyśmy zostali skruszeni, stali się bezradni i słabi, żeby nas przekonać iż nie jesteśmy w stanie pokonać wroga w naszych cielesnych wysiłkach.

Kiedy porównamy swoje życie do Pawła, możemy mieć pokusę, aby myśleć, „Ja nigdy nie będę przeżywał takiego wybawienia, z jakiego cieszył się ten człowiek. On był wykształcony i otrzymał wielkie objawienie od Pana o Jezusie, ewangelii, Nowym Przymierzu.

„A Paweł usługiwał w mocy i demonstracji Ducha Świętego. On osobiście potrząsnął miastami i narodami. Diabeł nie mógł go zabić, nawet po ukamienowaniu, po atakach tłumu, podczas trzykrotnego rozbicia okrętu. Bóg go nawet użył do wzbudzenia człowieka z martwych. Ten człowiek był jednym z najbardziej namaszczonych sług Boga w całej historii. On to miał wszystko razem duchowo.”

Według Pawła to nie było tak. Apostoł mówi wyraźnie, że w tym jego wybawieniu był jeszcze inny ważny czynnik: potężne wstawiennictwo modlących się pomocników. „Przy waszym także współdziałaniu przez modlitwę za nas” (werset 11). Paweł mówił, „Jestem pewny, że Bóg mnie wyrwie. A wy pomagacie w tym, aby to się stało przez modlitwę.”

wtorek, 1 kwietnia 2014

WYBAWIENI POPRZEZ MODLTWY „POMOCNIKÓW”

„Nie chcemy bowiem, abyście nie wiedzieli, bracia, o utrapieniu naszym, jakie nas spotkało w Azji, iż ponad miarę i ponad siły nasze byliśmy obciążeni tak, że nieomal zwątpiliśmy o życiu naszym” (2 Kor. 1:8). Użyte tutaj Greckie słowo obciążeni znaczy „mocno obciążeni, bardzo przybici.” Paweł mówił tym świętym, „Nasz kryzys był tak poważny, że o mało mnie nie zgniótł. Myślałem już, że to koniec ze mną.”

Kiedy Paweł mówi, że był tak obciążony, iż obawiał się o życie, to możemy wiedzieć, że naprawdę był na samym dnie. W innych fragmentach on pomniejsza swoje cierpienia. Może sobie przypominacie jak on po prostu strząsnął jadowitego węża, który przyczepił się do jego ręki. Trzy razy rozbił się z nim okręt, ale wspomina ten fakt jedynie przelotnie, żeby coś pokazać. Paweł był bity, napadany przez rabusiów, kamieniowany, więziony – ale w tym wszystkim nigdy nie narzekał.

Jednak w tym fragmencie apostoł był w punkcie zupełnego wyczerpania. Ja wierzę, że tym „utrapieniem” jakie znosił była umysłowa udręka. Nie wiemy dokładnie czym było to utrapienie Pawła, ale 2 Koryntian 7:7 daje nam jakąś sugestię: „Bo nawet wtedy, gdy przybyliśmy do Macedonii, ciało nasze nie zaznało żadnego odpoczynku, lecz zewsząd byliśmy uciśnieni walkami zewnątrz, obawami od wewnątrz.”

Ja wierzę, że Paweł odnosił się do bólu spowodowanego przez owce, którym usługiwał. W Koryncie pojawili się fałszywi nauczyciele i próbowali zwrócić ludzi przeciwko niemu. Teraz Paweł się obawiał, że jego trzoda odrzuci jego poselstwo i pójdzie za człowiekiem, który nie ma na sercu ich dobra.

Został pocieszony, kiedy przybył Tytus i przyniósł mu dobre wieści o jego „umiłowanych dzieciach”w Koryncie. Paweł pisze, „Pomimo tego Bóg, który pociesza uniżonych, pocieszył nas przez przybycie Tytusa; A nie tylko przez jego przybycie, lecz i przez pociechę, jakiej doznał u was, gdy opowiadał nam o waszej tęsknocie za nami, o waszej żałości i o waszej gorliwości względem mnie, tak iż jeszcze bardziej się radowałem” (6-7).

Ja też przeżywałem takie utrapienie w moim życiu. Czasami słowa ludzi, których kochałem i pomagałem im, odczuwałem jak nóż w moich plecach. Mogę powiedzieć z Dawidem, „ Gładsze niż masło są usta jego, ale wrogość jest w sercu jego; miększe niż oliwa są słowa jego, ale to miecze obnażone” (Psalm 55:22). W takich czasach utrapienia najbardziej potrzebowałem „pomocnych modlitw.”

poniedziałek, 31 marca 2014

CHLUBNE ŚWIADECTWO by Gary Wilkerson

Żyjemy w takich czasach, kiedy przepowiednie biblijne stały się widoczną rzeczywistością. Paweł pisał, że w ostatecznych dniach nastaną trudne czasy na ziemi (zobacz 2 Tymoteusza 3:1). Obecnie dzieją się takie rzeczy, jakich nie potrafilibyśmy sobie nawet wyobrazić kilka lat temu.

Jezus przepowiedział, że ludzie będą miłować samych siebie, będą miłować pieniądze, będą nienawidzić i będą aroganccy. Dzisiaj przywódcy naszego narodu nie potrafią się zgodzić w większości podstawowych, zwykłych zasad. Jeżeli ktoś ma odwagę, żeby nazwać grzech grzechem, to jest nazywany bigotem i jest wyrzutkiem. Kiedy Boże Słowo jest odstawiane na boczne tory naszej kultury, grzech staje się coraz bardziej dominujący.

Pastorzy odczuwają duchowe bombardowanie. Tydzień po tygodniu dowiaduję się, że następne małżeństwo może się rozpaść. Dzieci robią sobie nacięcia na własnej skórze z nienawiści do siebie samych. Narkotyki są rozpowszechnione bardziej niż kiedykolwiek. Jest też coraz mniej głosów pomocy, kiedy co miesiąc 1,500 pastorów rezygnuje ze służby.

Jako ciało Chrystusa, nie możemy być ślepymi na te rzeczy. Stary Testament mówi o synach Isachara, grupie, która miała poznanie tego w jakich czasach żyli i mieli zdolności, aby rozprawiać się z tym światem (zobacz 1 Kronik 12:33). Czy można to samo powiedzieć dzisiaj o Ciele Chrystusa? Jeżeli rozpoznajemy czasy, to wiemy, że nie są to chwile na połowiczność. Jedynym sposobem w jaki możemy „postępować z tym światem” jest to, żeby nie pozwolić, aby kościół robił to co zwykle. Jezus powiedział o pewnych duchach demonicznych: „Ten rodzaj nie wychodzi inaczej jak tylko poprzez post i modlitwę” (Mat. 17:21). W tych czasach nasza modlitwa musi być gorliwa – bo bez duchowej przemiany wszystko wygląda zbyt blado.

Wśród tej ciemności Jezus wzywa nas, byśmy byli światłością. A tu jest nasze poselstwo na takie czasy: „Większy jest Ten, który jest w was, niż ten który jest na świecie” (1 Jana 4:4). Bóg wykonał niesamowitą pracę w życiu swoich ludzi, a każdy z nas jest powołany aby głosić Jego chwałę poprzez chwalebne świadectwo.

A jak wygląda chwalebne świadectwo? Oto jest rodzaj chluby, o jakiej mówię: „Jak powiada Pismo, kto się tedy chlubi, w Panu niechaj się chlubi” (2 Kor. 10:17). Ale żeby mieć taki rodzaj chluby o jakim pisze Paweł, musimy być godni chlubienia się Bożą chwałą.

piątek, 28 marca 2014

POMOCNICY W MODLITWIE

Paweł był tak świadom potrzeby modlitwy świętych za nim, że wszędzie prosił o „pomocników w modlitwie”. Błagał Rzymian, „Proszę was tedy, bracia, przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, i przez miłość Ducha, abyście wespół ze mną walczyli w modlitwach, zanoszonych za mnie do Boga, bym został wyrwany” (Rzym. 15:30-31) Prosił też Tesaloniczan, „Bracia, módlcie się o nas” (1 Tes. 5:25).

W języku greckim słowo walczyć oznacza zmagać się wraz z partnerem w modlitwie; walczyć o mnie w modlitwie.” Paweł nie prosił o krótkie wspomnienie o nim przed tronem. On prosił: „Walczcie o mnie w modlitwie. Staczajcie duchową walkę o mnie i za ewangelię.”

Kiedy Paweł był w więzieniu, gotów by oddać swoje życie, prosił Filipian, by modlili się o niego: „Wiem bowiem, że przez modlitwę waszą i pomoc Ducha Jezusa Chrystusa wyjdzie mi to ku wybawieniu” (Filipian 1:19). Paweł wiedział, że był człowiekiem oznaczonym, że hordy szatana postanowiły go zniszczyć. Tak jest z każdym prawdziwym sługą ewangelii. Każdy pastor, kaznodzieja i ewangelista potrzebuje pomocników w modlitwie, którzy stale będą się za nim wstawiali.

Mogę was zapewnić, że nie pisałbym tego teraz, gdyby nie ci pomocnicy w modlitwie, którzy stoją ze mną przez wiele lat. Niedawno zostało mi to przypomniane, kiedy miałem prowadzić w Europie konferencje dla kaznodziejów i wieczorne ewangelizacje. Przez cały czas byłem świadom, że jestem niesiony przez modlitwy całej rzeszy ludzi.

W Nicei, we Francji Amerykanie nie są specjalnie lubiani, a szczególnie amerykańscy ewangeliści. Wszyscy martwili się o wieczorną ewangelizację, zastanawiając się, „Czy to możliwe?” Francja jest bardzo sceptyczna, ateistyczna, agnostyczna i niewierząca. Nabożeństwa, które planowaliśmy, nigdy przedtem nie próbowano.

Jednak kiedy przyszedł czas, przybyły tysiące. Ale wtedy ja poczułem się bezsilny. Nie wiedziałem co mam głosić, bo żadne kazanie, które przygotowałem, wydawało się nie pasować. Mój tłumacz i ja przeglądnęliśmy przedtem kilka notatek, ale nie byłem pewien, czy one są odpowiednie na to nabożeństwo. Ostrzegłem go, „Nie jestem pewien, co będę mówił.”

Kiedy wszedłem na podium, Duch zstąpił na mnie potężnie. Odczułem modlitwy tysięcy świętych, wspierających mnie i kiedy zacząłem mówić, Duch Święty napełnił moje usta. Głosiłem przez czterdzieści minut i była taka cisza, że można by usłyszeć spadającą szpilkę. Kiedy skończyłem, powiedziałem po prostu, „Jeżeli potrzebujesz Jezusa, wyjdź do przodu” – i setki ludzi wstało, i odpowiedziało na zaproszenie.

czwartek, 27 marca 2014

WYTRWAŁOŚĆ W MODLITWIE

Niektórzy nauczyciele Biblii twierdzą, że to dowód niewiary, jeżeli prosisz Boga o to samo ciągle na nowo. Nie – to nieprawda i to osłabiło wiarę wielu. Bóg polecił, byśmy prosili, szukali, pościli – i wołali w usilnej, szczerej modlitwie (patrz Mat. 7:7).
Od samego początku prawdziwi słudzy obracali obietnice Boże w modlitwy: 
  • Jezus wiedział, że Jego Ojciec obiecał Mu wszystko przed założeniem świata, ale Chrystus i tak spędzał wiele godzin w modlitwie, by Boża wola dokonała się na ziemi. Nawet powiedział przypowieść ilustrującą wytrwałość w modlitwie. Było to o „wdowie”, która domagała się sprawiedliwości od sędziego, aż ją uzyskała (patrz Łuk. 18:1-8). 
  • Bóg dał Ezechielowi wspaniałe proroctwa o odnowieniu Izraela, obiecując, że ruina tego narodu stanie się jak Ogród Eden. A jednak Pan powiedział, że Jego Słowo nie spełni się bez modlitwy: „Oto jeszcze dam się uprosić domowi izraelskiemu, aby im uczynić” (Ezechiel 36:37). Innymi słowy, „Ja dałem wam obietnicę, ale chcę, byście się modlili, by to się spełniło. Ja was wyzwolę – ale najpierw musicie prosić.” 
  • Daniel czytał Bożą obietnicę daną Jeremiaszowi, że po siedemdziesięciu latach Izrael będzie odnowiony. Kiedy Daniel zobaczył, że nadchodzi wyznaczony czas, mógł czekać z wiarą, że Bóg spełni Swoją obietnicę, ale ten Boży człowiek upadł na twarz i modlił się przez dwa tygodnie – aż zobaczył, że Pan to spełnia. 
W Starym Testamencie kapłani Izraela nosili na napierśniku imiona wszystkich pokoleń izraelskich. To oznacza, że potrzeby tych ludzi były stale na sercu kapłana w modlitwie. Dla chrześcijan obecnie to jest wspaniały obraz Chrystusa, noszącego nas w Swoim sercu i przedstawiającego nasze potrzeby Ojcu. Ponadto każdy chrześcijanin dzisiaj jest kapłanem dla Pana i mamy zawsze nosić potrzeby innych w naszych sercach (patrz Jakuba 5:14-16).

środa, 26 marca 2014

NIE MÓDL SIĘ BEZ PRZEKONANIA

Jako słudzy Pańscy, jesteśmy ciągle w niebezpieczeństwie od nieprzyjaciela. Nasza miłość do Jezusa jest zagrożeniem dla całego piekła i jeżeli podejmujemy się jakiejś świętej pracy, napotkamy najróżniejsze pułapki, nastawione na nas przez szatana.

Niedawno zadzwonił do mnie doradca małżeński i powiedział „Gdziekolwiek się obrócę w naszym kościele, małżeństwa się rozpadają. Jest to teraz prawdziwa plaga w ciele Chrystusa.”

Słyszę najróżniejsze powody, podawane jako powód zamieszania w chrześcijańskich domach: niedopasowanie, brak porozumienia, utrata uczucia, niewierność. Ale tak naprawdę jest to coś o wiele więcej. Za tym stoi atak z piekła przeciwko świętym Bożym.

Powód rozbitych rodzin wśród nie-chrześcijan nie jest tajemnicą. Ale wśród sprawiedliwych, każde takie zamieszanie ma powód. Pomyślcie o tym. Jak mogą oddani chrześcijanie, którzy przez lata słyszeli Boże nauczanie, nie mieć autorytetu w swoim domu? Oni dobrze znają Bożą obietnicę, że będzie ich siłą. Znają Jego obietnice, że On zniszczy każdą szatańską siłę, która wystąpi przeciwko nim. Dlaczego więc diabeł zwycięża? Dlaczego ich małżeństwo jest ciągle w strachu?

Ja wierzę, że to dlatego, iż przynajmniej jedno z partnerów otwarło drzwi na szatańskie zwiedzenie. Może obydwoje pozwolili na jakiś kompromis w swoim życiu, albo stali się duchowo leniwi i dlatego wściekły diabeł zdobył warownię w ich sercach i domu.

Jeżeli jesteś pod takim atakiem, powinieneś prosić tak, jak uczniowie: Mistrzu, dlaczego my nie mogliśmy wypędzić tych demonów?” Jezus odpowiedział, że pewne związania demoniczne nie poddają się po nałożeniu rąk niezdecydowanej, jednorazowej modlitwy. Takie warownie są tak głęboko umocnione, że jedynym sposobem ich usunięcia jest długotrwała modlitwa i post.

Jednak dzisiejszy kościół jest odrętwiały, jeżeli chodzi o moc modlitwy. Zasłona spadła na oczy milionów. Teraz, kiedy napotkają na problem, zwracają się do Jezusa na końcu. Porzucili komorę modlitwy, a zamiast tego zwracają się do psychologii, doradców, przyjaciół – wszędzie, ale nie do Pana.

Jeżeli twoje małżeństwo jest w rozsypce i chcesz, by zostało uzdrowione, ciekaw jestem, ile czasu spędzasz sam na sam z Bogiem. Ile razy wyłączyłeś telewizor, by przez godzinę usiąść przed Jezusem i wylać swoją duszę? Z ilu posiłków zrezygnowałeś, by pościć o swoje małżeństwo?

„Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego” (Jakuba 5:16).

wtorek, 25 marca 2014

NASTAWIENIE MODLITWY

Modlitwa jest często jedną z najbardziej samolubnych dziedzin w naszym chrześcijańskim życiu. Tak naprawdę większość naszych modlitw skupiona jest na naszych własnych potrzebach. Dwa główne tematy naszych modlitw wstawienniczych, to nasz duchowy wzrost i potrzeby naszych rodzin i przyjaciół.

Czasami możemy wyjść poza nasze wąskie zainteresowania i modlić się o innych. Ale zazwyczaj, kiedy mówimy, „Będę się o ciebie modlił”, nie robimy tego, albo może pomodlimy się szybko raz i zapominamy o ich potrzebie

Niedawno sprawdzałem moje własne życie modlitwy w świetle Pisma i zostałem przekonany o ciasnocie i ograniczeniach moich własnych modlitw. Tak, jak większość wierzących, spędzam wiele czasu w modlitwie, szukając Pana odnośnie mojego chodzenia z Nim. Wołam o to, by być świętym, by być jak On, by otrzymać wskazówki do życia i mieć namaszczenie w mojej służbie. Cieszę się słodką społecznością z Nim, w cichości Go uwielbiam i jestem odświeżony w Jego obecności.

Również codziennie wstawiam się za moją rodziną. Proszę Pana, by chronił moje dzieci od zakusów diabła – by moi synowie byli jak dęby zasadzone nad rzeką Bożą, by moje córki były jak wypolerowane kamienie w Jego pałacu i by wszystkie moje wnuki kochały Jezusa. Modlę się o sprawy naszego kościoła. Wstawiam się również o indywidualne osoby, które są w kryzysie i o wielu misjonarzy i misje, które wspieramy.

Możesz powiedzieć, „Bracie Dawidzie, to wszystko jest godne pochwały. To pocieszające, że spędzasz czas z Panem, mając społeczność z Nim i modlisz się o te wszystkie potrzeby.”

Ale według Słowa Bożego, słodka społeczność nie wystarczy. Tak, to jest tajemnica duchowego wzrostu i nie możemy mieć większego doświadczenia na ziemi. Ale jeżeli przychodzimy przed Tron tylko po nasze osobiste potrzeby i budowanie się, jesteśmy samolubni. Nie możemy zaniedbywać szczerej modlitwy o potrzeby wokół nas.

„Wtedy rzekł uczniom swoim: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje” (Mat. 9:37-38).

poniedziałek, 24 marca 2014

BOŻE SNY by Gary Wilkerson

1 Mojżeszowa 37:5 mówi nam, że „Józef miał sen”. Bóg przemawiał bezpośrednio do Józefa w snach, a on się nie wzbraniał, ale pozwalał, by te sny zapalały Bożą iskrę w jego sercu. Słowo sen pojawia się 113 razy w Biblii – ponad 30 z nich dotyczy Józefa.

1 Mojżeszowa 37:5 mówi dalej, „Kiedy opowiedział go braciom swoim, oni jeszcze bardziej go znienawidzili”. Wielu z nas wstydzi się snów (marzeń), które Bóg dał w nasze serce, a część z tego wstydu pochodzi z obawy przed opinią innych. Jeżeli nie wypowiemy naszych bogobojnych ambicji, one nigdy się nie zrealizują. Ujawnienie naszego snu jest już krokiem wiary.

Przez lata moim snem było prowadzenie entuzjastycznego kościoła, jak The Springs Chuch, ale kiedy wypowiedziałem ten sen, w oczach ludzi widziałem powątpiewanie. Łatwo było pogrążyć się w ich wątpliwościach; przecież byłem przedtem pastorem tylko małych zborów. Ale dzięki Bogu, Jego Duch mnie zachęcił, bym mówił „tak” dla marzenia, które On włożył we mnie – i bym Mu zaufał, że to się spełni.

Nie ma nic gorszego, jak poddanie się rozpuście, by zniszczyć dany przez Boga sen. Józef mógł poddać się i zgrzeszyć z żoną Potyfara. Ale jeżeli żyjesz dla Boga, zrobisz wszystko, by Go nie zasmucać. Uczciwość Józefa rozzłościła żonę Potyfara, ale on, odrzucając jej zaloty, pokazał swoją sprawiedliwość. „Jakże miałbym więc popełnić tak wielką niegodziwość i zgrzeszyć przeciwko Bogu?” (1 Mojż. 39:9)

Już czas, by podjąć ten sen, który Bóg ci dał dawno temu. Może utknąłeś w przepaści, ale to, co widzisz jako długie doświadczenie, może być przygotowywanym przez Boga gruntem dla ciebie do chwalebnej służby dla Niego. Czy boisz się marzyć? Poproś Boga, by twój strach zamienił w wiarę. Może pochodzisz z dysfunkcyjnego środowiska? Zaufaj mu, że poprowadzi cię pomimo odniesionych ran. Czy boisz się, że zbyt długo grzeszyłeś? Pamiętaj o Jego obietnicy, że będzie szukał każdej zgubionej owcy.

Bóg zaprasza każdego grzesznika do życia wiary i On wyzwoli każdego ufającego sługę z każdej przepaści, w którą wpadł. Niech nic nie przeszkodzi wielkiemu powołaniu, do którego Pan cię powołuje. On pragnie postawić cię na ścieżce przyspieszenia, która przynosi chwałę dla Jego imienia.

sobota, 22 marca 2014

JAK ZACZYNA SIĘ PRZEBUDZENIE by Jim Cymbala

Jeżeli czytacie o którymś z wielkich przebudzeń w przeszłości, to zawsze znajdziecie mężczyzn i kobiety, którzy pragnęli zmienić status quo – w sobie i w ich kościołach. Wołali do Boga gorliwie i te modlitwy rozpoczęły przebudzenie, które pobudzało następne modlitwy.. To tak, jak w Psalmie 80, gdzie Psalmista Asaf opłakuje smutny stan swoich czasów: rozwalone mury, grasujące zwierzęta i spalone winnice. Potem w wierszu 18 prosi, „Spraw nam odnowę, a będziemy wzywać Twojego imienia.”

Duch Święty jest Duchem modlitwy. Tylko kiedy jesteśmy pełni Ducha, czujemy potrzebę Boga wszędzie, gdzie się obracamy. Możemy prowadzić samochód, a nasz duch spontanicznie wznosi się do Boga z potrzebami, prośbami i wstawiennictwem tam w czasie jazdy.

Jeżeli nasze kościoły nie modlą się i jeżeli ludzie nie mają pragnienia Boga, jakie znaczenie ma ilość uczestników nabożeństwa w naszym kościele? Jak to wpływa na Boga? Wyobraźcie sobie aniołów śpiewających, „Co za ławki! Nie możemy się nadziwić, jakie są piękne! Tu w niebie rozmawiamy o nich od lat. Stopnie prowadzące do kazalnicy – to coś wspaniałego.”

Jeżeli nie chcemy doświadczać bliskości Boga tu na ziemi, to dlaczego chcemy iść do nieba? On jest centrum wszystkiego. Jeżeli nie rozkoszujemy się przebywaniem w Jego obecności tu i teraz, to niebo nie będzie dl nas niebem. Dlaczego On miałby posyłać tam kogoś, kto nie tęskni za Nim tu na ziemi?

Nie sugeruję że jesteśmy usprawiedliwieni z uczynków modlitwy czy przez jakieś inne działania lub poświęcenie. Nie jestem legalistą. Ale nie unikajmy zagadnienia, czym będzie niebo: to radowanie się obecnością Boga, poświęcanie czasu, by Go kochać, słuchać Go i uwielbiać.


__________
Jim Cymbala rozpoczął służbę w Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestoma członkami, w małym, zaniedbanym budynku, w trudnej części miasta. Urodzony w Nowym Jorku, jest on od wielu lat przyjacielem zarówno Dawida i Garego Wilkersonów i często jest zapraszany do uslugi na konferencjach dla pastorów i liderów, które sponsoruje World Challenge.

piątek, 21 marca 2014

NA ZAWSZE JEGO!

Może się zastanawiasz ile razy Pan ci przebaczy to, że wpadasz w ten sam grzech ciągle na nowo. Bądź spokojny. Jego niesamowite przebaczenie jest nieograniczone. Za każdym razem, kiedy zgrzeszysz, możesz przyjść do Jezusa i znaleźć wybawienie. Ale przebaczenie Pana nie jest niemądre ani ślepe. Nasz niebiański Ojciec przebacza nam, ale w pewnym punkcie karze nas, aby nas ochronić przed trwaniem w grzechu.

Kiedy czwórka moich dzieci dorastała, musiałem je karać za złe rzeczy. Wzywałem je do mojego pokoju, żeby je karać, a wtedy one wybuchały płaczem i wołały, „Nie, tato! Przepraszam. Proszę. Przebacz mi!”

Ja im przebaczałem, ale to nie zatrzymywało mnie przed wymierzeniem kary. Wiedziałem, że jeżeli bym tego nie stosował, to dla nich by to się stało bez znaczenia i było by to raczej żartem niż źródłem dyscypliny. W podobny sposób Boże prawo jest zawsze po to, aby nam przypomnieć o Jego świętości dla nas, przypominając nam Jego drogi – i że On zawsze poważnie traktuje to, co mówi!

Ale chciałbym wam zostawić słowo nadziei. Jeżeli jesteś teraz w dolinie z powodu twojego grzechu, niech to będzie dla ciebie zachętą. On ciebie karze z powodu swojej delikatnej miłości. Chce, żebyś wiedział co to znaczy bać się Jego!

Co to właściwie znaczy bać się Pana? To znaczy, że możesz powiedzieć, „Wiem, że mój Ojciec mnie kocha. Jestem bezpiecznie za zawsze Jego i wiem, że On mnie nigdy nie porzuci. On odczuwa mój ból, kiedy ja walczę i jest ze mną cierpliwy, kiedy prowadzę walkę z grzechem. Zawsze jest gotowy, aby mi przebaczyć, kiedy zawołam do Niego, ale również wiem, że On mi nie pozwoli trwać w nieposłuszeństwie Jego Słowu. Mój niebiański Ojciec nie będzie mnie oszczędzał – ponieważ mnie bardzo kocha.”

Głównie o to chodzi. Bóg chce, abyśmy przyjęli Jego przebaczenie, byśmy się jego bali. „U Ciebie jest przebaczenie, żeby się Ciebie bano” (Psalm 130:4). Kiedy się boimy Pana, będziemy chcieli bardziej się Jemu podobać. Będziemy chcieli się Jemu podobać, aby spowodować uśmiech na Jego twarzy. To jest błogosławiony rezultat świętej bojaźni Bożej.

czwartek, 20 marca 2014

TYLKO PRZEZ WIARĘ

Jedna z podstawowych obietnic w Nowym Testamencie jest zapisana w Jeremiasza 31:34: „odpuszczę bowiem ich winę, a ich grzechu nigdy nie wspomnę.” A Paweł dodaje w Nowym Testamencie: „ I was, którzy umarliście w grzechach . . . wespół z nim ożywił, odpuściwszy nam wszystkie grzechy” (Kolosan 2:13). Bóg obiecał nam Swoje przebaczenie – każdego grzechu.

Jednak ta obietnica przebaczenia jest ograniczona do pewnych ludzi. Odnosi się tylko do tych, którzy zostali skruszeni i przybici przez swoje grzechy, doszli do głębi swojej winy, przeżyli badanie swojej duszy przez Ducha Świętego i pokutowali i nawrócili się do Chrystusa w wierze!

Sam Jezus mówi: „Nie każdy, kto Mi mówi Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebios” (Mat. 7:21). Smutne jest to, że wielu chrześcijan wcale nie jest zasmuconych z powodu swoich grzechów; ich nałóg, w którym są pogrążeni wcale ich nie smuci. Przekonali samych siebie, że Bóg jest tak miłosierny i pełen łaski, iż przebaczy im, nawet jeśli będą uparcie trwać w grzechu.

Nie, nigdy! Wmówili w siebie fałszywy pokój, zaduszając przekonanie, napominanie i działanie Ducha Świętego. Szukali przebaczenia zanim ich wina mogła dojrzeć do Bożego smutku.

Ale w tym samym czasie Boże przebaczenie może zostać osiągnięte przez wiarę. Nie możemy go wytłumaczyć rozumem. Dar krwi przebłagania Chrystusa jest tak głęboki, tak łaskawy, tak tajemniczy, że przewyższa wszelkie ludzkie zrozumienie. Możemy odczuwać oskarżenie, strach i poczucie winy z powodu naszych przestępstw, ale nasz Ojciec niebiański stoi z miłością koło nas cały czas i jest gotowy, aby przebaczać. Krew Chrystusa, miłość Ojca, pragnienie Pana, aby przebaczać – te wszystkie błogosławieństwa poznajemy tylko przez wiarę: „przez zakon nikt nie zostaje usprawiedliwiony przed Bogiem, to rzecz oczywista, bo: Sprawiedliwy z wiary żyć będzie” (Galacjan 3:11).

środa, 19 marca 2014

PAN JEST DOBRY I GOTOWY ABY PRZEBACZAĆ

Wielu wierzących jest tak przybitych swoimi upadkami, że z biegiem czasu czują się jak złapani w pułapkę bez wyjścia. Izajasz pisał o takich wierzących, „O, ty nieszczęśliwe, burzą miotane, nie pocieszone” (Izajasz 54:11).

Niektórzy ostatecznie gniewają się na Boga. Męczy ich czekanie na Boże działanie, więc wołają z oskarżeniami, „Panie, gdzie byłeś, kiedy Ciebie potrzebowałem.? Wołałem o ratunek, ale Ty nie odpowiedziałeś. Robiłem wszystko co umiałem, ale nadal nie jestem wolny. Jestem zmęczony pokutowaniem i wołaniem, kiedy nie wiedzę żadnej zmiany.” Wielu takich wierzących po prostu się poddaje i pogrążają się w swoich pożądliwościach.

Inni wpadają w mgłę duchowej apatii. Są przekonani, że Bóg się już o nich nie troszczy. Mówią sobie, „ Zakryta jest moja droga przed Panem, a moja sprawa do mojego Boga nie dochodzi” (Izajasz 40:27). „Pan mnie porzucił i mój Pan zapomniał o mnie” (Izajasz 49:14).

Jeszcze inni skupiają całą swoją uwagę na swoim grzechu i starają się utrzymywać samych siebie w ustawicznym oskarżaniu. To sprawia, że stają się zagubieni i wołają: „Zaiste, ciążą na nas nasze występki i nasze grzechy i z powodu nich giniemy. Jakże mamy żyć?” (Ezechiel 33:10). Prawda jest taka, że uczucie oskarżenia z powodu grzechu to nie jest jeszcze koniec. Kiedy jesteśmy upokorzeni poprzez winę i smutek z powodu naszego grzechu, to nie możemy odpoczywać w tych uczuciach. One nas mają prowadzić do końca naszych możliwości – i do zwycięstwa krzyża.

Po tym całym płaczu i wołaniu do Pana, Dawid złożył świadectwo, „Lecz u Ciebie jest przebaczenie” (Psalm 130:4). Duch Święty zaczął zalewać jego duszę wspomnieniami o Bożej łasce i przypomniał sobie to wszystko, czego się nauczył o przebaczającej naturze Ojca, „ Ale Ty jesteś Bogiem odpuszczenia, miłosiernym i litościwym, cierpliwym i wielce łaskawym” (Nehemiasza 9:17).

Wkrótce Dawid się radował i przypominał sobie, „Ty bowiem, Panie, jesteś dobry i przebaczasz, I jesteś wielce łaskawy dla wszystkich, którzy cię wzywają” (Psalm 86:5)

wtorek, 18 marca 2014

BÓG NIE ROZGNIEWAŁ SIĘ NA JONASZA

„Jeżeli będziesz zważał na winy, Panie, Panie, któż się ostoi?” (Psalm 130:3).

Wielu chrześcijan wzmaga się tak jak Dawid. Kiedy święta, sprawiedliwa bojaźń Boża zostanie wszczepiona w ich dusze, Jego straszny majestat stale im stoi przed oczami. Tak jak Dawid wołają, „Panie, któż się może ostać przed Tobą? Kto może znieść Twoją świętość?”

Jonasz zadawał takie samo pytanie. Był na dnie oceanu, nie mógł uniknąć dylematu, kiedy wołał, „Wrzucił mnie na głębię pośród morza i porwał mnie wir; wszystkie twoje bałwany i fale przeszły nade mną.... ogarnęło mnie topielisko” (Jonasz 2:3 i 6).

Kto wrzucił Jonasza w te głębiny i ciemności? Bóg! Niebiański Ojciec zabrał proroka na samo dno i przygotował wielką rybę, żeby go połknęła.

Bóg się nie gniewał na Jonasza,więc dlaczego pozwolił, aby tak się z nim stało? Ponieważ chciał zatrzymać Swojego sługę przed ucieczką od Jego woli. Chciał, żeby Jonasz wypełnił Jego plan, aby był błogosławiony. Krótko mówiąc, Bóg wprowadził Jonasza w dół do głębi po to, aby go odnowić.

Księga Jonasza 2:3 mówi dokładnie o co Bogu chodziło: „Wzywałem Pana w mojej niedoli i odpowiedział mi, z głębi krainy umarłych wołałem o pomoc i wysłuchał mojego głosu.” Pan czekał na Jonasza, żeby zwrócił się do Niego i wołał tylko do Niego. „ Już pomyślałem: Jestem wygnany sprzed twoich oczu, jakże będę mógł jeszcze spojrzeć na twój święty przybytek?” (w. 5). „Gdy ustawało we mnie życie, wspomniałem na Pana” (w. 8).

Dzisiaj Pan czyni to samo z nami; pozwala, abyśmy pogrążyli się w rozpaczy z powodu naszego grzechu dotąd, aż nie będziemy mieli żadnego innego źródła pomocy, tylko Jego. I wreszcie, z wnętrzności piekła wołamy, „Ach Panie, proszę, usłysz mnie! Nie mam nadziei. Ty mnie musisz wybawić!”

Może już doszedłeś na dno z powodu swojego grzechu. Jakoś nie możesz odnieść zwycięstwa nad tym usidlającym grzechem i Pan pozwolił, żebyś znalazł się w głębinach. Jednak to wszystko ma cel. On ma nadzieję, że tak jak Jonasz, ty „znowu spojrzysz w Jego stronę.”

Uspokój się, kiedy Jonasz wołał do Pana, Bóg go szybko wybawił. „Wtedy Pan rozkazał rybie, a ta wypluła Jonasza na ląd” (w. 10). Bóg powiedział do ryby: „Wystarczy! Teraz go wypluj. Mój sługa wołał do Mnie i Ja mu odpowiem.”

poniedziałek, 17 marca 2014

BOŻE TCHNIENIE ŻYCIA by Gary Wilkerson

„ I spojrzałem: a oto pojawiły się na nich ścięgna i porosło ciało; i skóra powlokła je po wierzchu, ale ożywczego tchnienia w nich nie było” (Ezechiel 37:8). Jaka to tragiczne scena. Znam kościoły, które mają każdy program i strategię w użyciu – ale nie ma tam życia. Tak wiele kościołów ma seminaria, konferencje, książki, strony internetowe i spotkania dla każdej grupy wiekowej i każdej potrzeby. Te wszystkie rzeczy są zaprojektowane dla dobrych celów – ale jeżeli Duch Boży ich nie natchnie, to są niczym. Właściwie takie rzeczy mają subtelną moc, aby nas okraść z takiego życia, jakiego Bóg pragnie dla nas.

Kiedy realizujemy różne działania kościoła, to oszukujemy się myśląc, że jesteśmy duchowi. Może to tak wyglądać, jakby suche kości zbierały się razem, ale w rzeczywistości brakuje im Bożego tchnienia życia. Ja bym zamienił 1000 nabożeństw uwielbienia i 10.000 strategii na jedno tchnienie Jego Ducha. Tylko Bóg może tchnąć życie w to, co robimy – aby te suche kości ożyły.

„Wtedy rzekł do mnie, 'Prorokuj do ożywczego tchnienia”' (37:9). Hebrajskie słowo na „tchnienie” to słowo ruach, co znaczy Duch Boży. Jeszcze raz Bóg kazał Ezechielowi, żeby prorokował. Za pierwszym razem miał prorokować do kości, co znaczyło ludzi, ale za drugim razem otrzymał polecenie, aby prorokował do samego Boga – do ruach, Ducha Świętego.

Co Bóg mówi w tym wersecie? Mówi nam, że głoszenie kazania do siebie nawzajem – artykułowanie doktryny – nie wystarczy. Nie możemy tylko mówić do człowieka o rzeczach Bożych. Musimy również rozmawiać z Bogiem o człowieku, prosząc Go, żeby działał. Bóg wzywa mężczyzn i kobiety wiary, żeby wołali do Niego, aby wszedł w ich sytuacje i zmienił rzeczy. Tylko Bóg Duch Święty może przynieść życie. Nasze oczy nie mogą widzieć, nasze uszy nie mogą słyszeć, nasze usta nie mogą mówić o Nim, jeżeli najpierw On nas nie ożywi.

Kiedy On to czyni, rezultaty nas zadziwiają: „I prorokowałem, jak mi nakazano. Wtem wstąpiło w nich ożywcze tchnienie i ożyli, i stanęli na nogach” (37:10).

Boże tchnienie stawia nas na nogi z odwagą. Tak samo było w Dz. Ap. 2: „Piotr wstał razem z jedenastoma” (2:14). Ewangelia, którą Piotr zwiastował w Dzień Pięćdziesiątnicy nie różni się od tej, którą znał, ale teraz wstał i głosił ją z mocą z Wysokości.
Życie, które Bóg chce w nas tchnąć, to takie życie, które powoduje, że suche kości ożyją, które wnosi życie do ciemnego, zrozpaczonego otoczenia. Z chaosu Jezus wyprowadza życie. Z popiołu On wyprowadza piękno. A do strasznej sytuacji, którą wróg chciał doprowadzić do zniszczenia, Jezus wprowadza nowe życie!

sobota, 15 marca 2014

KLUCZ by Carter Conlon

A więc wszystko, cobyście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie; taki bowiem jest zakon i prorocy” (Mat. 7:12). To tak, jak gdyby Jezus im mówił, „Gdybym Ja cierpiał, to chciałbym, by ktoś Mnie pocieszył. Gdybym się zagubił, to chciałbym, by ktoś zrobił wszystko co potrzebne, by Mnie wyprowadzić.”

Cokolwiek chcesz, by inni zrobili dla ciebie, zrób to dla nich. To jest właściwy klucz do otwarcia wszystkich źródeł, o które Jezus kazał nam prosić. Jest to klucz do przetrwania drwin tych, którzy są przeciw Niemu i klucz, by być uprzejmym dla twoich wrogów. To serce Boże mówi, „Ja nie chcę, by ktokolwiek zginął,” i to pozwala , by ktoś uderzył cię w policzek, a ty nie oddasz To klucz do radości i miłości w miejscu pracy, pomimo nieuprzejmości wokoło.

Obietnica na końcu tego urywka mówi, „Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce” (Mat. 7:24-25). Ten dom był założony na dziele Bożym na ziemi. Dlatego Paweł mógł być na miotanym sztormem statku, stojąc i łamiąc chleb oraz zachęcając tych, którzy umieli pływać, że będą ocaleni (patrz Dz. Ap. 27). To dotyczyło chwały Bożej i innych ludzi, a nie tylko jego ocalenia. Paweł widział to, czego zwykli ludzie nie widzieli. Kapitan statku i żeglarze tego nie widzieli, ale oczy Pawła były otwarte i otrzymał niesamowitą wizję, ponieważ postanowił być użyty dla chwały Bożej i innych. On był typem tych, którzy będą mieć olej dla swoich lamp w dniach ostatecznych (patrz. Mat. 25:1-13).
Zachęcam was do studiowania rozdziałów 5 do 7 Mateusza. Czytałem te rozdziały wiele razy i wierzę, że one podają wyraźną wizję tego, czym życie chrześcijańskie powinno być. Czym więcej czytasz te rozdziały, tym bardziej będziesz przekonany, że nie możesz sam przeżyć tego życia – potrzebujesz mocy Bożej. Dlatego Pan mówi do ciebie, „Proś teraz!” (Mat. 7:9).