czwartek, 31 grudnia 2015

NIE Z TEGO ŚWIATA

Jezus powiedział, „Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi” (J 15:18-19).

Te słowa dotykają sedna tego, dlaczego nas nienawidzą. Kiedy zostaliśmy zbawieni, „wyszliśmy z tego świata”. Przyjęliśmy również misję głoszenia, że inni też muszą „wyjść z tego świata.”

„Ja dałem im słowo twoje, a świat ich znienawidził, ponieważ nie są ze świata, jak Ja nie jestem ze świata” (J 17:14).

„Że ze świata nie jesteście, …dlatego was świat nienawidzi” (15:19). Chrystus mówi tu, „Świat was nienawidzi, ponieważ Ja wywołałem was z tego stanu. To znaczy, że wyrwałem was z ich towarzystwa. Ale nie odwołałem was. Posłałem was, byście wzywali wszystkich innych.”

Ten protestancki duch antychrysta działa, by zapobiec temu oddzieleniu chrześcijan od świata. To umożliwia wierzącym pozostawanie w świecie i uważanie siebie za chrześcijan.

Może pytasz, „Co dokładnie Jezus miał na myśli, kiedy mówił „świat”?

Mówił nie tylko o bezbożnych pożądliwościach, przyjemnościach, pornografii i cudzołóstwie. Nie, „ten świat”, o którym mówi Chrystus, to nie jest lista grzesznych praktyk. To tylko część.

„Ten świat”, o którym mówi Jezus, to odmawianie poddania się Jego panowaniu. Krótko mówiąc, świeckość, to każda próba łączenia Chrystusa z naszą samowolą.

Widzicie, kiedy poddamy się pod panowanie Chrystusa, jesteśmy wierni Jezusowi i jesteśmy prowadzeni krok po kroku przez Ducha Świętego drogą czystości i prawości. Wtedy zaczynamy doceniać bogobojne napomnienia.

środa, 30 grudnia 2015

MOC OBECNOŚCI JEZUSA

Nie mogę mówić za innych pastorów; mogę mówić tylko to, co ja wiem. Już przez pięćdziesiąt lat głosiłem do niektórych najtwardszych i największych grzeszników na świecie; do narkomanów, alkoholików i prostytutek. A jednak mogę powiedzieć, że ci grzesznicy o wiele rzadziej odrzucają prawdę ewangelii, niż wielu z tych, którzy siedzą w ławkach kościelnych i są zaślepieni na ich własny stan.

Tysiące ludzi, którzy regularnie chodzą do kościołów w Ameryce, są bardziej zatwardziali, niż ci z ulicy. Dlatego żadna gładka, delikatnie przekazywana, pół prawda ewangelii nie zburzy ich murów bezbożności.

Saul z Tarsu był takim właśnie religijnym człowiekiem. Faryzeusz z Faryzeuszy, sprawiedliwa postać z bardzo religijnego społeczeństwa. Saul miał wszystko poukładane. Czy więc Jezus przyszedł do tego człowieka z ankietą na temat tego, co chciałby widzieć w synagodze?

Nie! Saul został powalony na ziemię przez oślepiającą światłość, pełny blask obecności Chrystusa. Było to przeszywające, konfrontacyjne spotkanie, które odkrywało serce Saula i ukazywało jego grzech (patrz Dz.Ap 9:1-9).

Ja, jako kaznodzieja ewangelii Chrystusa, mam czynić podobnie. Mam przekonywać mężczyzn i kobiety o ich grzechu. Mam ich ostrzegać przed niebezpieczeństwem, które czeka na nich, jeżeli dalej będą żyć w taki sposób. Żadna ilość pochlebstw lub delikatności, ani prób, by mnie polubili, nie zmieni ich stanu.

Mówiąc prosto, jestem powołany, by prowadzić ludzi do porzucenia wszystkiego i naśladowania Chrystusa, który był dla nich nieatrakcyjny. Tylko Duch Święty we mnie może tego dokonać. „Nie uchylałem się bowiem od zwiastowania wam całej woli Bożej” (Dz.Ap. 20:27).

Nie zrozumcie mnie źle. Ja głoszę miłosierdzie, łaskę i miłość Chrystusa dla wszystkich ludzi i robię to ze łzami. Ale jedyna rzecz. Która może przebić mury wzniesione przez zatwardziałych ludzi, to uderzenie obecności Jezusa. A to musi pochodzić z ust złamanych, modlących się pastorów i zborowników.

wtorek, 29 grudnia 2015

MISJA CHRYSTUSA

Kościół, który jest akceptowany i uznawany przez świat, jest zaprzeczeniem tej nazwy, bo to jest niemożliwe. Według Jezusa, każdy kościół, który jest kochany przez świat, jest z tego świata, a nie z Chrystusa.

„Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi” (J 15:19).

Na moje życie wielki wpływ wywarły pisma Georga Bowena, prezbiteriańskiego misjonarza, który pracował w Indiach od 1848 do 1888. Bowen zrezygnował ze wsparcia misyjnego i przeniósł się do slumsów, by żyć tak, jak miejscowi i tam zmarł. Prowadził skromne życie, bliskie ubóstwa. Ale z powodu swojego wyboru zostawił za sobą świadectwo prawdziwej mocy życia w Chrystusie.

Ten bogobojny człowiek ostrzegał przed nadejściem ducha antychrysta, którego określał, jako „ducha nowoczesnego społeczeństwa.” Według Bowena, ten duch będzie przenikał do kościołów protestanckich z nastawieniem, metodami i moralnością większości.

Ten duch antychrysta będzie wpływał do tego stopnia, że między społeczeństwem, a kościołem nie będzie widać różnicy. Z biegiem czasu świat zaniecha nienawiści do Kościoła Chrystusa i prawdziwych wierzących, przestanie prześladować, a Kościół będzie kochany i akceptowany przez świat. Kiedy do tego dojdzie, napisał Bowen, to znaczy, że duch antychrysta zasiadł na tronie.

Kilka lat temu, kiedy miały się otworzyć drzwi Iraku dla chrześcijańskich organizacji pomocy, The New York Times publikował uwłaczający artykuł. Tego można się spodziewać od liberalnej, świeckiej prasy. Oni mogą pochwalać rozdzielanie żywności w Iraku, ale nie głoszenie Chrystusa.

Artykuł ten cytował protestanckiego wykładowcę, który krytycznie odnosił się do całego wysiłku. Odrzucał to kompletnie, mówiąc, że kościół ma się zajmować swoimi sprawami; właściwie czuł się zakłopotany tym, że kościół mógłby przez to ewangelizować. To jest zmysł tego świata!

Czym bliżej jesteśmy misji Chrystusa – głoszenia ewangelii, którą On nakazał – tym bardziej będziemy odrzucani przez świat.

poniedziałek, 28 grudnia 2015

NIE WRACAJ DO EGIPTU by Gary Wilkerson

Abraham czynił zdumiewające rzeczy, ponieważ Bóg prowadził go do pełni błogosławieństw. Później, kiedy okoliczności się zmieniły, Abraham stracił z pola widzenia Bożą chwałę. Zamiast tego zaczął polegać na własnych możliwościach: „Kiedy zaś nastał głód w tym kraju, Abram udał się do Egiptu, aby się tam zatrzymać jako przybysz, gdyż w kraju był wielki głód” (1 M 12:10).

Ta historia pokazuje, że Egipt był ostatnim miejscem, do którego Abraham powinien się udać. W drodze naraził swoją zonę na niebezpieczeństwo; stracił ją na pewien czas na rzecz wrogiego króla, a sam kłamał i manipulował sprawami, by ochronić siebie. Ten człowiek ufał całkowicie Bogu do pewnego punktu. Dlaczego nie zaufał Bogu, że przeprowadzi go przez te trudności?

Może podobne rzeczy dzieją się w twoim kryzysie. Kiedy życie staje się trudne – w sprawach finansów, twojego zdrowia, twojej rodziny – czy wtedy masz oczy skierowane na Bożą chwałę? Jeżeli kiedykolwiek w takiej sytuacji zwróciłeś się do Egiptu o pomoc, wiesz jak beznadziejne jest takie staranie. Często to jeszcze bardziej komplikuje problem, dodając do tego wstyd i rozpacz.

Co chcę powiedzieć: Nasze oddzielenie od świata nie następuje przez nasze wysiłki i możliwości. Ono następuje przez objawienie Boże – a Jego chwała pozostaje z nami nawet w trudnych czasach. Popatrzcie na proroka Izajasza. Kiedy wszedł do świątyni, zobaczył chwałę Bożą: „Widziałem Pana siedzącego na tronie wysokim i wyniosłym, a kraj jego szaty wypełniał świątynię” (Iz 6:1). Ten święty widok spowodował, że Izajasz padł twarzą na ziemię w pokornym podziwie: „Biada mi! Zginąłem, bo jestem człowiekiem nieczystych warg i mieszkam pośród ludu nieczystych warg, gdyż moje oczy widziały Króla, Pana Zastępów” (6:5).

W tym momencie Izajasz uznał Boże oddzielenie. Pan mu powiedział, „Ja cię oddzieliłem dla Moich celów. Wysyłam cię, byś głosił Moje Słowo do ludzi grzesznych. Oni cię odrzucą, ale przetrwasz, bo widziałeś Moją chwałę. Kiedy zwrócą się przeciwko tobie, to nie będziesz musiał ‘uciekać do Egiptu’, gdyż widziałeś naturę Boga, który cię powołał.

sobota, 26 grudnia 2015

WIECZNE RAMIONA by Claude Houde

Bóg nigdy nie odrzuci szczerego serca, które wraca do Niego, aby odbudować dziedzinę swojego duchowego życia, które zostało złamane! Chcę się podzielić z wami obietnicą. Uwierzcie w to. Rozmyślajcie o tym. Trzymajcie to mocno i blisko serca. Obietnice to listy miłosne od Boga, skierowane do ciebie, napisane z myślą o tobie na stronach Jego wierności, atramentem Jego krwi ofiarowanej za ciebie.

„ Nikt nie jest taki, jak Bóg, który jeździ po niebie tobie na pomoc i we wspaniałości swojej nad obłokami. Schronem pewnym jest Bóg wiekuisty, a tu na dole ramiona wieczne” (5 Mojż. 33:26-27).

Kiedy popełniłeś największe błędy i szaleją burze życia; kiedy tak się wstydzisz siebie i chcesz się zapaść pod ziemię; kiedy upadłeś tak nisko i spoglądasz w dół jeszcze niżej, to zawsze znajdziesz wieczne ramiona. Kiedy zrezygnujesz z siebie, a twoi najbliżsi przyjaciele nie mogą uwierzyć w to, co zrobiłeś; kiedy wszyscy cię opuścili, a ty nawet nie możesz spojrzeć w górę, to pod tym całym bałaganem znajdziesz Jego odwieczne ramiona. Kiedy jest potrzebne wszystko co masz, żeby tylko podnieść pierwszy i najmniejszy kamień, aby odbudować twój ołtarz, a twoje wysiłki, aby wrócić do Boga i Jego powołania dla twojego życia wydają się tak daremne, bezsensowne i naprawdę beznadziejne, zawsze usłyszysz Jego głos, który mówi do ciebie te słowa: „ Trzciny nadłamanej nie dołamie ani knota gasnącego nie dogasi, nie upadnie na duchu ani się nie złamie, dopóki nie utrwali prawa na ziemi” (Izajasza 42:3-4).

Kiedy nasza wiara jest mocna, a nasz ołtarz stoi i my stoimy wyprostowani przed Bogiem, z całą naszą pasją i oddaniem, a nasze oczy są skierowane w górę do nieba, to w takich chwilach nie jest trudno wierzyć, że Jego ramiona nas mogą przenieść. Przeżywamy chwile łaski i niesamowitych odpowiedzi na modlitwy, a Jego obecność jest tak blisko i tak realna. Dokonujemy czynów, które nas zadziwiają i napełniają nasze serca prawdziwym uwielbieniem. Jego oblicze jest tak blisko, że odczuwamy, iż moglibyśmy Go dotykać; Jego Słowo jest słodkie i porusza nas.

piątek, 25 grudnia 2015

BÓG JESZCZE NIE SKOŃCZYŁ

Pytam cię drogi święty, czy w twoim życiu jest jakiś żal. Czy niespełnione oczekiwanie ciebie niepokoi? Czy coś ciebie zgorszyło w Chrystusie? Czy wołałeś do Niego o pomoc, ale On nie przyszedł na czas? Czy modlisz się o niezbawione dziecko bez żadnych widzialnych rezultatów? Czy czujesz się uwięziony w trudnym małżeństwie, albo pracy, ale nic się nie zmieniło pomimo lat modlitwy? Czy wydaje ci się, że twoje prośby padają na głuche uszy?

Właśnie teraz szatan chce, żebyś był niecierpliwy. On chce, żebyś się niepokoił odnośnie Bożych obietnic dotyczących twojego życia, twojej rodziny, twojej przyszłości, twojej służby. On działa w tym kierunku, żeby ciebie przekonać, że Bóg działa zbyt wolno, że ignoruje twoje prośby, że ciebie zostawił samemu sobie. Nieprzyjaciel chce ciebie doprowadzić do takiego punktu, gdzie będziesz gotowy porzucić wszelką ufność w Panu.

Właśnie tam szatan prowadził Jana Chrzciciela. Jednak Jan zrobił właściwą rzecz w chwili niepokoju: przyniósł swoje wątpliwości prosto do Jezusa, który wiedział natychmiast, że Jan wzywał pomocy. Jezus tak kochał tego człowieka, że dał mu dokładnie to, czego potrzebował. W rezultacie, ja wierzę, że Jan już nigdy nie wyrażał swojej niecierpliwości. Jestem przekonany, że kiedy Jan stanął przed katem, to jego ostatnie słowa były takie: „Jezus jest Chrystusem, Bożym Barankiem. A ja jestem Jan, głos wołający na pustyni. Dzięki Bożej lasce i mocy, prostowałem Jego drogę.”

Podobnie, umiłowani, Bóg wykonuje Swoje dzieło w tobie i On też dokończy to doskonałe dzieło w twojej duszy. Twoje zadanie polega tylko na tym, żeby trwać w wierze. Potem, kiedy wytrwasz, będziesz mógł powiedzieć: „Chrystus zmartwychwstał i jest na tronie. Jestem Jego umiłowanym i nie mam żadnego żalu. On spełnił wszystkie moje oczekiwania.”

„ Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu” (Filipian 4:6).

czwartek, 24 grudnia 2015

NIECIERPLIWI WIERZĄCY

Diabeł chyba wyczuwał niecierpliwość w Janie Chrzcicielu, kiedy ten był w więzieniu, przed śmiercią. Niecierpliwość jest to niezdolność do czekania, czy spokojnego znoszenia doświadczeń. Kiedy stajemy się niecierpliwi w stosunku do Boga – chcemy otrzymać od Niego odpowiedzi – i mieszamy niecierpliwość z wiarą, to nasze nastawienie w wierze staje się „obcym kadzidłem” dla Pana. Wypełnia ono naszą istotę, Jego świątynię nieznośnym smrodem. I zamiast wysyłać słodką woń modlitwy, wydajemy fałszywy zapach. Szatan wyłapuje ten zapach bardzo szybko.

Niecierpliwi wierzący gorszą się, kiedy widzą jak Bóg czyni cuda wszędzie wokół nich, ale nie w ich życiu. Gorszy ich to, co według nich jest Bożym zwlekaniem z odpowiedzią dla nich i z biegiem czasu czują się lekceważeni i uwięzieni. List do Hebrajczyków mówi nam, że taka niecierpliwość jest formą duchowego lenistwa: „ Abyście się nie stali ociężałymi, ale byli naśladowcami tych, którzy przez wiarę i cierpliwość dziedziczą obietnice” (Hebr. 6:12). Mamy polecenie, abyśmy naśladowali przykład Abrahama: „ A tak, ponieważ czekał cierpliwie, otrzymał to, co było obiecane” (6:15).

Pismo mówi nam też, że „Słowo Boże doświadczyło [Józefa].” Podobnie dzisiaj, Boże obietnice mogą nas czasem doświadczać i jeżeli nie dodamy cierpliwości do naszej wiary podczas tych prób, to skończy się tym, że się zgorszymy Bogiem. Przypowieści Sal. 18:19 mówią: „ Brat oszukany mocniejszy stawia opór niż warowny gród, a jego upór jest jak zasuwy pałacu.” Hebrajskie słowo oszukany użyte tutaj oznacza „oderwać się, odejść.” Innymi słowy, kiedy gorszymy się Bogiem, to jest niebezpieczeństwo odejścia zupełnie od wiary. I czym dłużej trzymamy to nasze zgorszenie, tym trudniej jest przebić się przez kraty naszego więzienia niewiary.

Jednak Jakub 1:2-4 podaje lekarstwo: „ Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków.”

środa, 23 grudnia 2015

ŻADNEGO ŻALU

Jezus obnażył jedną z największych metod naszego wroga, która powoduje, że dzieci Boże się potykają, kiedy wypowiedział to poselstwo do Jana: „Błogosławiony ten, kto się Mną nie zgorszy” (Mat. 11:6). Słowo zgorszyć w j. Greckim znaczy „złapać w pułapkę, przewrócić, usidlić.” Ja wierzę, że Jezus delikatnie ostrzegał Jana, „Pytasz, czy jestem Tym, którego ty zwiastowałeś, że jestem. Janie, czy nie widzisz co tu się dzieje? Szatan nie próbuje się dobrać do Mnie, ale zastawia pułapkę na ciebie przez to pytanie.”

Sam Chrystus przechodził taką samą próbę podczas Jego czterdziestu dni na pustyni. A teraz mówił do Jana, „Diabeł nastawia na ciebie pułapkę i próbuje ciebie usidlić. Ale nie możesz przyjąć jego kłamstw. On mówi, że Ja nie jestem tym, za kogo się podaję, ale ty nie możesz wpaść w tę szatańską pułapkę.”

Zadam ci pytanie: Jak myślisz, co Jezus miał na myśli przez to wyrażenie „zgorszy Mną”? Co powoduje, że te dwa słowa mają taką moc? Jezus wiedział jakie by były dla Jana konsekwencje, gdyby uwierzył w to kłamstwo szatana. On wiedział co by się stało, gdyby ten bogobojny człowiek zaczął wątpić w to kim był w Chrystusie.

Szatanowi by wystarczyło to, gdyby udało mu się nakłonić Jana, żeby wypowiedział te dwa słowa – dwa słowa, które by szybko zniweczyły wszystkie proroctwa, które były wypowiedziane wieki przedtem. Wszelkie dobro, jakiego Bóg dokonał poprzez Jana byłoby zniweczone. A wiara niezliczonych tłumów, włączając w to przyszłe pokolenia, byłaby rozbita. Jakie dwa słowa chciał szatan usłyszeć od Jana? „Mam żal!”

Słowo „żal” tutaj znaczy „rozczarowanie z powodu niespełnionych oczekiwań.” Żałować, znaczy powiedzieć, „Moje nadzieje nie zostały spełnione.” Krótko mówiąc, jest to oświadczenie, które odrzuca wiarę.

Ja jednak wierze, że Jan nigdy nie doszedł do tego punktu. Zamiast tego, przyjął wiadomość od Jezusa, która w sumie mówiła tak: „Janie, czeka na ciebie błogosławieństwo wiary i pewności, jeżeli sprzeciwisz się kłamstwo szatana. Nie pozwól, aby niewiara odnośnie tego kim Ja jestem zapuściła w tobie korzeń. Jeżeli na to pozwolisz, to zwątpisz w to kim jesteś i we wszystko, co Bóg uczynił w twoim życiu.”

wtorek, 22 grudnia 2015

BOŻE OBIETNICE

Boże obietnice mają budować nasze oczekiwania w Nim. Mamy uchwycić się Jego Słowa, jako niewzruszonej obietnicy kochającego, potężnego Ojca dla Jego dzieci. Jednak często, kiedy nie widzimy wypełnienia się Jego Słowa według naszego planu, wtedy nieprzyjaciel zalewa nasze umysły pytaniami na temat Bożej wierności. Cel szatana jest prosty: okraść nas z naszej wszelkiej ufności w Panu.

Jestem przekonany, że diabeł próbował wzbudzić różne wątpliwości w Janie Chrzcicielu, kiedy był on w więzieniu. Wyobrażam sobie jak szepcze w ucho Jana: „Tak, ten Jezus to święty człowiek. Ale jest On tylko jednym z proroków, którzy czynił cuda i robił dobre uczynki. Jeżeli jest Mesjaszem, to dlaczego ty jesteś nadal w takiej potrzebie? Dlaczego On nie dotrzymał słowa tak jak Izajasz i prorocy to przedstawiali? I dlaczego twoje zwiastowanie nie działało dla ciebie?”

Szatan używa tych samych kłamstw i oszustw w stosunku do nas dzisiaj. Jego celem jest zasianie ziarna zwątpienia do Słowa Bożego, Jego obietnic, Jego upodobania w nas. Wróg szepcze: „Mówisz, że twój Ojciec niebiański jest Bogiem cudów, rzeczy niemożliwych, że słyszy twoje prośby nawet zanim poprosisz. To dlaczego jest tyle cierpienia? Dlaczego niebo milczy? Dlaczego nie ma najmniejszego strzępka dowodu, że Bóg wysłuchał twoje wołanie?

„Spójrz wokoło. Wszyscy otrzymują odpowiedź na swoje modlitwy, tylko nie ty. Utknąłeś w niespełnionym małżeństwie. Modlisz się o zbawienie twoich dzieci, ale nic się nie zmienia. Przez lata głosiłeś Bożą wierność innym, to dlaczego to nie działa dla ciebie? Dlaczego On ciebie zostawił uziemionym w tym okropnym stanie?”

Jednym pewnym dowodem na to, że niewiara zapuściła korzeń w twojej duszy jest to, że przestajesz się modlić o to, co kiedyś wierzyłeś, że Bóg może uczynić. Już nie przynosisz do Niego swojego ciężaru. Już nie przychodzisz do Niego z wiarą. Krótko mówiąc, już nie pozwalasz Mu na działanie w twoim życiu.

„Proście, a otrzymacie; szukajcie, a znajdziecie; pukajcie, a otworzą wam” (Mat. 7:7).

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Z ZADOWOLENIEM ODDZIELONY by Gary Wilkerson

Abraham nie był ani chrześcijaninem, ani Żydem. Na ile wiemy, nie miał on wcale żadnej historii z Bogiem. Ale pewnego dnia otrzymał polecenie od Boga, „Wyjdź ze swojego kraju i od twojej rodziny i z domu twojego ojca, do ziemi, którą ci wskażę” (1 Mojż. 12;10). Więc Abram spakował się i wyszedł!

My wszyscy czcimy Abrahama, jako naszego przodka w wierze, ale ta historia jest właściwie trochę dziwna. Oto jest człowiek, który miał wszystko - bogactwo i dziedzictwo, wspaniałą żonę i dużo bydła i ziemi. Jednak, niesamowicie, kiedy głos mu powiedział, „Wstań i wyjdź” on był posłuszny. Chętnie oddzielił się od wszystkiego co znał, nawet dobrych rzeczy, żeby pójść za Bożym prowadzeniem.

Pozwólcie, że zapytam tych, którzy są w związku małżeńskim: Czy uważalibyście to za coś dziwnego, gdyby twój współmałżonek powiedział, że głos mu powiedział, aby zrezygnował z pracy, domu i posiadłości i przeniósł swoją rodzinę do innego stanu, bez obietnicy materialnego wsparcia czy dochodu? Nawet gdyby uważał, że ten głos pochodził od Boga? Może byłbyś (byłabyś) chętna, aby pójść – ale czy nie miałabyś pokusy, żeby najpierw zadzwonić do psychiatry?

Co skłoniło Abrama do tego? Co dało siłę do takiego wyraźnego oddzielenia? Spojrzenie na Szczepana w Dz. Ap. 6 i 7 daje trochę światła. Szczepan był wyraźnie oddzielony dla Bożych celów, czynił cuda i znaki w imieniu Chrystusa w pierwszym Kościele. Jednak to doprowadziło do jego kłopotów z przywódcami religijnymi. Kiedy stał przed nimi na sądzie, głosił, „Mężowie, bracia, posłuchajcie mnie. Bóg chwały objawił się naszemu ojcu Abrahamowi, kiedy był w Mezopotamii” (Dz. Ap. 7:2).

Szczepan w istocie mówił: „Jesteście zgorszeni moją wiarą? A więc, to wszystko się rozpoczęło, kiedy nasz ojciec Abraham pozostawił za sobą poleganie na rzeczach tego świata, aby pójść za Bogiem. Kiedy zobaczył chwałę Pana, z zadowoleniem oddzielił się od wszystkiego, co znał!”

Wielu z was, którzy to czytacie, wie o czym mówił Szczepan. Kiedy po raz pierwszy spotkaliście Chrystusa, uznaliście, „Właśnie zakosztowałem czegoś, czego nigdy przedtem nie kosztowałem. Nigdy nie znałem tego rodzaju radości. Nigdy nie przeżyłem takiej wspaniałości. Wiem na pewno, że jestem na ziemi świętej.”

piątek, 18 grudnia 2015

MIŁOŚC BOŻA

Dawid usłyszał słowo Boże od proroka Natana, usłuchał i pokutował. W wyniku tego resztę życia spędził, wzrastając w poznawaniu Boga. Pan dał wielki pokój w życiu Dawida i nawet wszyscy jego wrogowie zostali uciszeni.

Ale najlepszy dowód Bożego odnowienia w życiu Dawida jest w jego świadectwie. Przeczytaj, co Dawid napisał przed swoją śmiercią:
  • „Pan jest opoką moją i twierdzą moją, i wybawicielem moim,.. jemu ufam, Tarczą moją, rogiem zbawienia mojego, schronieniem moim i ucieczką moją, Wybawicielem moim, który mnie od przemocy wybawia” (2 Sam 22:2-3). To nie jest świadectwo kogoś, kto wycofał się z życia.
  • „On wysłuchuje z świątyni swojej głosu mojego, .. Wyciągnął mnie z toni wielkiej,, .. Wyprowadził mnie na miejsce przestronne, Wyratował mnie, gdyż mnie sobie upodobał” (2 Sam 22:7, 17, 20). Nawet po tym wszystkim co Dawid zrobił, co nie podobało się Panu, mógł powiedzieć, „Gdyż mnie sobie upodobał.”
Powód, dla którego Dawid będzie zawsze znany jako „człowiek według serca Bożego” jest taki, że on szybko i szczerze pokutował ze swoich grzechów. W Przypowieściach czytamy:
  • „Kto zważa na karcenie, ten jest czczony” (Przyp. Sal. 13:18). Bóg będzie cię cenił, jeżeli kochasz bogobojną korektę.
  • „Nie chcieli mojej rady, gardzili każdym moim ostrzeżeniem. Dlatego muszą spożywać owoc swojego postępowania i sycić się swoimi radami,.. a niefrasobliwość głupców ich gubi” Przyp. Sal 1:30-32). Jeżeli zatykasz uszy na napomnienia, to cię w końcu zgubi.
  • „Drogą życia są napomnienia do karności” (Przyp. Sal. 6:23). Mówiąc prosto, osądzające Słowo Boże przynosi życie.
Jeżeli jesteś doświadczany przez Boże Słowo – jeżeli Jego Duch nie pozwala ci siedzieć wygodnie w twoim grzechu – to okazuje ci miłosierdzie. To ta głęboka miłość Boża w działaniu, wołająca cię ze śmierci do życia.


Czy odpowiesz tak, jak Dawid? Jeżeli tak, to doznasz odnowienia i pojednania. Bóg też przywróci ci wszystko, co zrabował nieprzyjaciel.

czwartek, 17 grudnia 2015

PAN OBIECUJE ODNOWIĆ

Prawdą jest, że król Dawid poniósł srogie konsekwencje za swój grzech; właściwie to sam prorokował jaki spotka go sąd. Powiedział do proroka Natana, że ten bogaty człowiek, który ukradł owieczkę temu biednemu, ma zapłacić poczwórnie (patrz 2 Sam. 12:5-6). Tak właśnie stało się w życiu Dawida: Dziecko, które urodziła Batszeba, zmarło za kilka dni. Również trzech innych synów Dawida – Ammon, Absalom i Adonijasz – zginęli śmiercią tragiczną. Tak więc Dawid zapłacił za swój grzech czterema własnymi owieczkami.

Jednak Biblia wyraźnie pokazuje, że kiedy powracamy do Pana w szczerej pokucie, Bóg odpowiada przez całkowite pojednanie i odnowienie. Nie musimy skończyć tak, jak Saul, pogrążając się we wściekłości i terrorze. Nie musimy też „wycofywać się” z życia, spędzając czas w zawstydzeniu i czekać, aż Pan zabierze nas do domu. Wprost przeciwnie, prorok Joel zapewnia nas, że kiedy my wracamy do Boga, to On natychmiast wychodzi nam naprzeciw.: „Rozdzierajcie swoje serca.. i nawróćcie się do Pana, swojego Boga, gdyż On jest łaskawy i miłosierny, nierychły do gniewu i pełen litości, i żal mu karania!” (Joel 2:13).

Bóg daje nam też niesamowitą obietnicę: „I wynagrodzę wam szkody lat, których plony pożarła szarańcza,.. Wtedy będziecie jeść obficie i nasycicie się, i wysławiać będziecie imię Pana, swojego Boga, który dokonał u was cudów, i mój lud nigdy nie zazna wstydu” (2:25-26). Pan obiecał przywrócić wszystko.

Zrozumcie, że kiedy to proroctwo zostało przekazane, Bóg już ogłosił sąd dla Izraela. Jednak ludzie się upamiętali i Bóg powiedział, „Teraz będę dla was czynił wspaniałe rzeczy. Przywrócę wam wszystko, co diabeł zrabował.”

Kochani, Boże miłosierdzie pozwala nawet najgorszemu grzesznikowi powiedzieć, „Nie jestem narkomanem. Nie jestem alkoholikiem. Nie jestem cudzołożnikiem. Jestem dzieckiem Bożym, ze wszystkimi prawami nieba w mojej duszy. Już nie żyję w potępieniu, ponieważ moja przeszłość jest zupełnie za mną. Nie muszę płacić za przeszłe grzechy, gdyż Jezus zapłacił za mnie. Ponad to On powiedział, że przywróci mi wszystko.”

środa, 16 grudnia 2015

STWÓRZ WE MNIE SERCE CZYSTE

Gdyby nie było proroka takiego, jak Natan – żadnego przeszywającego, proroczego słowa – Dawid skończył by tak, jak Saul: duchowo martwy, bez prowadzenie przez Ducha Świętego i bez intymnej relacji z Bogiem.

Kiedy Dawid słuchał przeszywających słów Natana, pamiętał jak poprzedni król był ostrzegany przez proroka. Dawid słyszał o ostrzeżeniach proroka Samuela do króla Saula. Słyszał też o połowicznej reakcji Saula, który wyznał, „Zgrzeszyłem.” (Ja nie wierzę że Saul wołał z głębi duszy tak, jak Dawid, „Zgrzeszyłem przeciwko Panu!”)

Dawid widział osobiście zgubną zmianę w Saulu. Kiedyś bogobojny, prowadzony Duchem król, odrzucał słowa duchowego napominania, przekazywane przez świętego proroka. Wkrótce Saul zaczął chodzić według własnej woli, w goryczy i rebelii. Wreszcie Duch Święty odstąpił od niego: „Ponieważ wzgardziłeś rozkazem Pana, więc i On wzgardził tobą i nie będziesz królem” (1 Sam 15:23). „Pan.. „odstąpił od Saula” (18:12). I wreszcie Saul szukał porady u wróżki. Wyznał przed nią, „Bóg odstąpił ode mnie i już nie daje mi odpowiedzi ani przez proroków, ani przez sny; przywołałem więc ciebie, abyś mi oznajmił, co mam czynić” (1 Sam 28:15).

Dawid pamiętał wściekłość i terror wokół tego człowieka, który zamknął się na słowo Boże. Nagle ta prawda przeszyła jego serce: „Bóg nie ma względu na osoby. Ja zgrzeszyłem tak, jak Saul. Teraz jest tu inny prorok, w innym czasie i przekazuje mi słowo od Boga tak, jak Samuel przekazywał Saulowi. Panie, ja grzeszyłem przeciwko Tobie! Nie odbieraj mi twojego Ducha Świętego, jak uczyniłeś z Saulem.”

Dawid napisał, „Ja bowiem znam występki swoje I grzech mój zawsze jest przede mną. Przeciwko tobie samemu zgrzeszyłem I uczyniłem to, co złe w oczach twoich,.. Oczyść mnie. Serce czyste stwórz we mnie, Nie odrzucaj mnie od oblicza swego I nie odbieraj mi swego Ducha świętego!” (Psalm 51:3-4, 7, 12-13).

wtorek, 15 grudnia 2015

BÓG OKAZUJE NAM SWOJĄ MIŁOŚĆ

Ja wierzę, że największym darem miłości Boga do jego kościoła są wierni kaznodzieje, którzy z miłością napominają nas z powodu naszych grzechów. Ja wiem, że jako kochający pasterz, muszę uważać na ton mojego głosu, ale nie mogę przepraszać za głoszenie osądzającej prawdy. Co dzieje się z kościołem, kiedy pastorzy już nie pokazują ludziom ich nieprawości? Pomyślcie, jak skończył by król Dawid, gdyby Natan nie pokazał mu jego niegodziwości (patrz 2 Sam. 12).

Musicie zrozumieć, że Natan widział, jak Dawid wpadał często w złość, a więc był świadomy tego, że król mógłby go w każdej chwili zabić. Natan mógłby powiedzieć, „Będę przyjacielem Dawida. Będę się o niego modlił i będę z nim, kiedy będę potrzebny, ale to Duch święty musi go przekonać.” Co by się wtedy stało?

Ja wierzę, że bez osądzającego słowa Natana, Dawid podlegał by pod najsurowszy sąd znany człowiekowi –sąd, kiedy Bóg odda człowieka na pastwę jego grzechu, a Duch Święty przestanie dotykać jego życia. A tak dokładnie dzieje się z wielu chrześcijanami dzisiaj. Oni postanowili słuchać tylko delikatnych, przyjemnych dla ciała kazań. Tam, gdzie nie ma słowa osądzania, nie może też być bogobojnego żalu z powodu grzechu. Tam, gdzie nie ma żalu za grzechy, nie może być upamiętania. Tam, gdzie nie ma upamiętania, następuje zatwardzenie serca.

Apostoł Paweł pisał do zboru w Koryncie: „Teraz jednak cieszę się, nie dlatego, że byliście zasmuceni, ale że byliście zasmuceni ku upamiętaniu; zasmuceni bowiem byliście po Bożemu… Albowiem smutek, który jest według Boga, sprawia upamiętanie” (2 Kor 7:9-10). Paweł powiedział, że jego napominanie z powodu grzechu spowodowało bogobojny smutek w nich, a to doprowadziło do upamiętania. To z kolei wywołało w nich nienawiść do grzechu, święty strach przed Bogiem i pragnienie, by żyć sprawiedliwie. To by się nigdy nie stało, gdyby on nie głosił ostrego, przeszywającego i osądzającego słowa.

Dlaczego Paweł mówił tak mocno do Koryntian, „Aby u was wyszła na jaw gorliwość wasza o nas przed obliczem Bożym” (7:12). Innymi słowy: „Ja nie chciałem was zdenerwować, ani potępiać. Ujawniłem wasz grzech, byście zobaczyli, jak bardzo was kocham i troszczę się o was.. Kiedy Duch święty puka do twojego serca, czasami to słychać jak ostre stukanie. W rzeczywistości Bóg okazuje ci Swoją delikatną miłość.”

poniedziałek, 14 grudnia 2015

WARTOŚCI KRÓLESTWA by Gary Wilkerson

Jeszcze kilka lat temu oddzielenie było cechą charakterystyczną kościoła Chrystusa. Być oddzielonym, było wyraźnym poleceniem ze Słowa Bożego i częścią powołania każdego chrześcijanina. Dzisiaj widać bardzo niewielką różnicę pomiędzy kościołem, a światem. To jest tragedia, ponieważ Bóg oddzielił Swój lud dla celów Jego królestwa – by był narzędziem zmian i powodował zmiany w świecie.

Wiele dzisiejszych kościołów stara się ugłaskać świat. Kompromitują ewangelię Chrystusa i w wyniku tego wielu chrześcijan pozwala sobie na przyjmowanie wartości tego świata, a nie Jezusa.

To nie podoba się Bogu. Kiedy zgubione w tym świecie dusze napotykają poważne kryzysy życiowe i nie wiedzą co robić, nie mając źródła nadziei, Kościół powinien ucieleśniać różnicę, której oni szukają.. Nasze życie powinno wyróżniać się nadzieją, radością, miłością i dawaniem. Jednak dzisiaj wielu naśladowców wymazało te różnice, zbliżając się do linii kompromisu, a czasem ją przekraczają. W rezultacie tego ci zgubieni i cierpiący widzą, że życie chrześcijan nie różni się od ich własnego.

Jezus odniósł się do tego, kiedy powiedział do Swoich uczniów, „Ten świat widzi Mnie z jednej strony, ale wam Ja objawiłem się w pełni. Widzieliście, że pokój, który Ja oferuję, nie jest z tego świata. Ja zademonstrowałem wam wartości Mojego królestwa – jak żyć, wierzyć, chodzić i służyć Ojcu. Te wartości są w wyraźnej sprzeczności z wartościami świata, a wy macie żyć według wartości Mojego królestwa. Jeżeli szatan nie ma we Mnie nic, to nie może mieć nic również w waszym życiu” (patrz Jan 14:17).

Kiedy Bóg mówi o oddzieleniu od świata, nie ma na myśli usuwania się z niego. Oddzielenie, którego On pragnie, następuje w sercu. Ono ma odbicie w naszych pragnieniach, wyborach i stylu życia. Dla starszego pokolenia chrześcijan oddzielnie oznaczało nie pić, nie palić i nie chodzić na imprezy. To są rzeczy zewnętrzne, ale Bóg mówi coś więcej. Pyta, „Czy twoje serce jest dalej przywiązane do świata w taki sposób, że to Mnie wyklucza? Czy szukasz pokoju i dowartościowania w tym, co ten świat mówi o tobie, czy w tym, jak Ja ciebie widzę?”

sobota, 12 grudnia 2015

POTĘŻNY WOJOWNIK by Jim Cymbala

Do potężnych wojowników, których miałem przywilej znać, zaliczam Delores Bonner, kobietę Afro-Amerykańską, która żyje samotnie w Bedford-Stuyvesant, jednym z najgorszych przedmieść Brooklynu. Ona była technikiem medycznym w szpitalu Maimonides przez ponad 30 lat. Carol i ja spotkaliśmy ją jednego roku w czasie świąt Bożego Narodzenia, kiedy dostarczaliśmy podarunki biednym dzieciom z naszego kościoła.

Delores miała tego dnia pełne mieszkanie – ale to nie były jej dzieci. Przyprowadziła je z pobliskiego przytułku, by mogły nas spotkać. Ich naturalna matka była zbyt pochłonięta własnymi problemami, nawet przy okazji takiej, jak ta.

„Jak spotkałaś te dzieci?” zapytałem.

Ona skromnie powiedziała coś, co tak naprawdę nie odpowiedziało na moje pytanie. Dowiedziałem się od innych, że po jej nawróceniu na nabożeństwie modlitewnym w 1982 r, zaczęła troszczyć się o dzieci na ulicach i w rozbitych domach. Bóg dotknął jej serca i wtedy zaczęła przyprowadzać te dzieci na szkółkę niedzielną. Najpierw pakowała je do taksówek; później ktoś usłyszał o tym co ona robiła i kupił jej samochód. Dzisiaj ma mikrobus i może przywozić więcej dzieci i nastolatków, by słuchały ewangelii.

To jest tylko część historii Delores. W niedziele, pomiędzy nabożeństwami ona nadzoruje zespół, który sprząta nasz kościół, by był przygotowany na następne tłumy. W soboty wychodzi z grupami ewangelizacyjnymi, puka do drzwi domów i dzieli się miłością Bożą. W ciągu tygodnia widzę jak modli się na kolanach z Zespołem Modlitewnym, biorąc dyżury we wstawiennictwie o potrzeby innych. Robiła to samo w czasie podróży misyjnej do Peru, gdzie dołączyła do innych, wołających do Boga za mną, kiedy głosiłem ewangelię na otwartym powietrzu.

Delores jest kobietą cichą, ale zdeterminowaną, taką, jak pokazano w 1 Kronik 12:18, gdzie czytamy, „A wtedy duch ogarnął Amasjasza, dowódcę trzydziestu, który zawołał:Twoi jesteśmy, Dawidzie, z tobą będziemy, synu Isajego, Pokój, pokój niechaj będzie z tobą I pokój z tymi, którzy ci pomagają, Gdyż Bóg twój ci pomaga.” Jeszcze raz widać wyraźnie połączenie ludzkich i boskich wysiłków.

__________

Jim Cymbala założył Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestu członkami w małym, zaniedbanym budynku w trudnej części miasta. Urodzony w Brooklynie, jest od wielu lat przyjacielem Dawida i Garego Wilkersonów i częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, sponsorowanych po całym świecie przez World Challenge.

piątek, 11 grudnia 2015

NOWE PODEJŚCIE MIŁOŚCI I TROSKI

Pamiętacie historię Ananiasza i Safiry. To byli wierzący, którzy padli martwi w kościele, ponieważ źle reprezentowali Jezusa. Skłamali przed Piotrem odnośnie kwoty, jaką otrzymali ze sprzedaży ziemi, ale Piotr im powiedział, że skłamali przed Duchem Świętym. Istotnie tak jest, że kiedy chrześcijanin okłamuje człowieka to tak jakby ta osoba okłamywała Boga (zobacz Dz. Ap. 3:1-11).

Czym tak dokładnie było kłamstwo tego małżeństwa? Było to niewłaściwe potraktowanie pieniędzy przeznaczonych dla biednych. Musieli zaświadczyć przed kupującym: „Wszystko co ty zapłacisz nam, jest przeznaczone dla sprawy Chrystusa. To wszystko pójdzie na pomoc dla wdów i biednych.” Ale zachowali część tych pieniędzy dla siebie.

Poselstwo za tą historią Ananiasza i Safiry jest takie, że nie wolno dotykać tego, co się należy dla biednych i potrzebujących. Bóg nie będzie stał bezczynnie i przyglądał się jak Jego Syn jest niewłaściwie prezentowany dla tego świata przez tych, którzy nazywają się od Jego Imienia.

Pytam, w jaki sposób Duch Święty dokonał tej nagłej zmiany serca tych nowo ochrzczonych wierzących w Jerozolimie? Ich przemiana była niesamowitym cudem. Odpowiedź jest taka, że ci chrześcijanie byli dziećmi proroctwa Malachiasza. Malachiasz jest ostatnim prorokiem w Nowym Testamencie. Bóg mówił przez niego: „Wtedy przyjdę do was na sąd i rychło wystąpię jako oskarżyciel czarowników, cudzołożników i krzywoprzysięzców, tych, którzy uciskają najemnika, wdowę i sierotę” (Malachiasza 3:5).

A teraz przejdźmy szybko do czasów kościoła w Jerozolimie. Ci wierzący chodzili od domu do domu i mieli w ten sposób społeczność. „ I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach” (Dz. Ap. 2:42). Jaka była ta wspominana tutaj nauka apostołów? Były to słowa Chrystusa. Jezus poinstruował Swoich uczniów: „ Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem” (Jana 14:26).

Słowa Jezusa zostały ożywione w ich sercach i wiedzieli, że nie będą już mogli żyć tak samo. Nagle zobaczyli jak poważna jest naprawdę sprawa reprezentowania Jezusa. To ich poprowadziło do ich domów, żeby znajdować rzeczy, których nie potrzebowali i wtedy wynosili te rzeczy na ulice i sprzedawali. Prosto mówiąc, Słowa Chrystusa z Mateusza 25 dały tym wierzącym nowe podejście miłości i troski o biednych.

czwartek, 10 grudnia 2015

CHODŹ W ŚWIATŁOŚCI

Jest napisane, że Chrystus jest światłością świata, „aby przez Niego wszyscy mogli uwierzyć” (Jana 1:7). Ale potem czytamy, „ A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła. . . Do swej własności przyszedł, ale swoi Go nie przyjęli” (Jana 1:5,11).

Niewiara zawsze smuciła serce Jezusa. Kiedy nasz Pan przyszedł na tę ziemię w ciele, przyniósł niesamowite światło na ten świat. A to światło miało na celu otworzenie oczu ludzi. Ale pomimo zdumiewającego pokazu światłości przez Jezusa, Pismo mówi o niewiarygodnych przykładach niewiary w obliczu takiego światła.

Chyba żaden inny rozdział w Biblii nie zawiera tyle dowodów bóstwa Jezusa, jak to widzimy w Jana 12. Widzimy człowieka, który został wzbudzony z martwych na słowo Jezusa. Widzimy wizualne wypełnienie starego proroctwa, które znał każdy Izraelita. I słyszymy dosłowny głos, który przemawia z nieba.

Nawet będąc świadkami tych cudów, ludzie mieli odwagę kwestionować Jezusa. „ Ale lud mu odpowiedział: Słyszeliśmy z zakonu, że Chrystus trwa na wieki; jakże więc możesz mówić, że Syn Człowieczy musi być wywyższony?” (12:24). Mówili: „Twierdzisz, że będziesz ukrzyżowany. Ale my wiemy, że Mesjasz będzie żył na wieki.”

Potem ludzie zadali pytanie, które absolutnie zaszokowało Jezusa: „Kimże jest ten Syn Człowieczy?” (12:34). Chrystus musiał być zasmucony ich zaślepieniem. Właściwie nawet nie próbował odpowiedzieć na ich pytanie. Zamiast tego ostrzegł, „ Chodźcie, póki światłość macie, aby was ciemność nie ogarnęła.. . . Wierzcie w światłość, póki światłość macie” (12:35-36).

Światło świeciło do ich ciemności, ale ich zaciemnione umysły tego nie pojmowały (zobacz 1:12). Greckie słowo uwierzyć oznacza „objąć, uchwycić, posiąść prawdę, wytwarzającą życie i moc.” Ci ludzie otrzymali prawdę, która zmienia życie, ale oni tego nie uchwycili. Nie zrozumieli prawdy Chrystusa, gdyż nie starali się jej posiąść.


„ To Jezus powiedział, i odszedłszy, ukrył się przed nimi” (12:36). W tym jednym wersecie widzimy Boże podejście do niewiary. Jest to również pokazane w całej Biblii. Bóg nigdy nie miał współczucia ani litości dla niewiary. I to samo jest prawdą w tej scenie. Jezus po prostu odszedł od tłumów ludzi niewierzących. W rezultacie odchodzili z Jerozolimy w ciemności, ponieważ nie chodzili w światłości, jaka im była dana.

środa, 9 grudnia 2015

WIELKIE ODSTĘPSTWO

Obecnie jest wielkie odstępstwo od wiary i zaufania Bogu. Paweł ostrzegał przed tym: „ Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej [powrót Chrystusa], zanim nie przyjdzie odstępstwo” (2 Tesal. 2:3).

W Starym Testamencie Pan daje nam przykład tego co się dzieje w tymi, którzy odpadają od wiary w Bożą moc dla nich. W 2 Kronik 14 król Asa stawiał czoła milionowej armii Etiopczyków. Ale król miał wielką wiarę: „Wtedy Asa tak wołał do Pana, Boga swego: Panie, oprócz Ciebie nie ma takiego, kto by mógł pomóc w walce między silnym a bezsilnym. Pomóż nam, Panie, Boże nasz, bo na Tobie się oparliśmy i w imieniu Twoim wyruszyliśmy przeciwko tej gromadzie. Panie! Tyś Bogiem naszym” (2 Kronik 14:10).

Co się wtedy stało? „Pan pobił tedy armię Kuszytów wobec Asy” (14:11). Asa miał taką wielką wiarę! Po tym przez wiele lat, „Wojny zaś nie było aż do trzydziestego piątego roku panowania Asy” (15:19). Przez wiele lat Asa chodził w wierze przed Panem i to zapewniło Bożą przychylność dla Judy. W kraju zapanował wielki pokój i ten pokój stał się świadectwem dla świata. Wkrótce głodni ludzie z otaczających narodów napływali do Judy, gdyż dowiedzieli się, że Asa chodził z Bogiem.

Potem, w trzydziestym szóstym roku jego panowania Asa przeżywał inny kryzys. Król Izraelski zaatakował Judę, podbił Ramę po to, żeby odciąć wszelki handel do i z Jerozolimy. Plan był taki, żeby zagłodzić Judę i zmusić do poddania się. Asa był zupełnie bezbronny, ale tym razem nie polegał na Panu w swoim kryzysie. Zamiast modlić się i prosić o Boże kierownictwo i radę, zwrócił się on do króla Syryjskiego o pomoc. Asa otworzył skarbiec Izraela, opróżniając go z całego złota i srebra tego narodu.

Tak więc Juda został wyratowany od ich wroga, ale nie przez Pana. Chwała przypadła dla obcej armii z Syrii – a świadectwo Judy przed światem o Bożej mocy zostało stracone. Sprawiedliwy prorok z tego narodu przyszedł do Asy z takim słowem krytyki: „oparłeś się na królu aramejskim, a nie oparłeś się na Panu, Bogu swoim . . . Gdyż Pan wodzi oczyma swymi po całej ziemi, aby wzmacniać tych, którzy szczerym sercem są przy nim; lecz w tym postąpiłeś głupio, toteż odtąd będziesz miał ciągłe wojny” (16:7,9).

Jestem przekonany, że wielu chrześcijan jest zakłopotanych z tego samego powodu, jak Asa. Mają wojnę w swoich duszach, ponieważ zamienili swoją wiarę na poleganie na sobie. Ale fakt jest taki, że naśladowca Jezusa nie może mieć wiary w żadnym innym źródle i nie mieć kłopotu.

wtorek, 8 grudnia 2015

BOŻA CODZIENNA WIERNOŚĆ

Właśnie teraz twoje życie może wyglądać jak łódź w środku szalejącego sztormu, twoja sytuacja beznadziejna. Sztorm szalejący wokół ciebie może być tak przerażający, jak nigdy dotąd. Ale On jest nadal Bogiem i jest przy tobie Ktoś większy niż Salomon. On jest Panem każdej burzy i On wykorzysta tę burzę, aby ciebie doświadczyć. On dopuszcza ten twój kryzys, żeby zobaczyć co jest w twoim sercu.

Może pomyślisz: „Ale co jeżeli mój okręt już tonie? Co wtedy? Zwróć uwagę na przykład Pawła w Dziejach Apostolskich. Jego okręt zatonął, ale on nie stracił życia. Właściwie on się trzymał mocno Bożego słowa, które otrzymał wśród tego sztormu. „Okręt zatonie, ale Ja ci dam życie wszystkich, którzy są na tym okręcie.” Kiedy sztorm się skończył, Bóg był uwielbiony za Jego wierność. Za tym szły wielkie cuda i niesamowite przebudzenie (zobacz Dz. Ap. 28:1-10).

Tak, Pan może dopuścić, abyś znosił coś, co wygląda na absolutnie destrukcyjne. Ale przeżyjesz – tak samo twoja wiara – jeżeli Mu zaufasz. Twój okręt może zatonąć, ale Bóg da ci siłę, żeby dopłynąć do brzegu tak jak to zrobił Paweł. Możesz stracić tylko to co jest materialne, a Bóg to może łatwo wynagrodzić. On ma większe, lepsze łodzie i jest w stanie pobłogosławić cię więcej, niż to co straciłeś. „ Zrzuć na Pana brzemię swoje, A On cię podtrzyma! On nie dopuści, by na zawsze zachwiał się sprawiedliwy” (Psalm 55:23).

Muszę przyznać, że kiedy czytam to napomnienie, jakie Jezus skierował do uczniów, to myślę sobie, „Panie, to nie jest fair. Otrzymuję listy od ludzi dzisiaj, którzy przeżywają swoje własne okropne katastrofy. Tracą swoje domy, prace, swoich najbliższych. Chyba nie oczekujesz od nich, że pozostaną pełni wiary.”

Duch Święty przypomina mi niektóre miejsca dotknięte ubóstwem, jakie odwiedzałem. Widziałem ludzi, którzy mieszkają w lepiankach i śpią na podłogach z gliny, ale mają radość, jakiej ja nigdy nie widziałem gdzieś indziej. Radują się z Bożej codziennej wierności dla nich, a On sprawia, że ich wiara obfituje pomimo ich wszystkich doświadczeń.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

ODDZIELENIE by Gary Wilkerson

W wieczór poprzedzający ukrzyżowanie, podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus powiedział Swoim uczniom, „ Jeszcze tylko krótki czas i świat mnie oglądać nie będzie; lecz wy oglądać Mnie będziecie” (Jana 14:19). To bardzo interesujące oświadczenie ze strony Jezusa, który wiedział, że uczniowie tego nie zrozumieją. Jeden z nich zapytał, „ Panie, cóż się stało, że masz się nam objawić, a nie światu?” (14:22).

Oczywiście, Jezus miał na myśli lekcję. Odpowiedział: „ Jeśli kto Mnie miłuje, słowa Mojego przestrzegać będzie, i Ojciec Mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy. . . . Pokój zostawiam wam, Mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka. . . . Teraz powiedziałem wam, zanim się to stanie, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już wiele nie będę mówił z wami, nadchodzi bowiem władca świata, ale nie ma on nic do mnie; Lecz świat musi poznać, że miłuję Ojca i że tak czynię, jak mi polecił Ojciec.” (14:23,27,29-31).

Ja troszkę tutaj zmieniłem odpowiedź Jezusa, żeby podkreślić temat, jaki On przedstawia w tym fragmencie. Tym tematem jest oddzielenie. W tych kilku wersetach Chrystus podaje trzy wyraźne różnice pomiędzy Jego królestwem, a tym światem. ” Świat Mnie oglądać nie będzie, lecz wy oglądać Mnie będziecie (14:19).”Mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję” (14:25). „Nadchodzi bowiem władca świata, ale nie ma on nic do Mnie” (14:30).

Dlaczego Jezus przedstawił te różnice swoim naśladowcom? Wydawało Mu się to ważne, aby zobaczyli wyraźny podział między tymi rzeczami. Fakt jest taki, że Bóg robi taki podział poprzez cała Biblię. Podczas stworzenia On oddzielił ciemność od światła, dzień od nocy. On oddzielił Izraela od wszystkich innych narodów. W Nowym Testamencie On daje polecenie Swojemu kościołowi: „Wyjdźcie spośród nich i bądźcie oddzieleni”. A podczas Sądu On oddzieli owce od kozłów. Poprzez całe Jego Słowo Bóg stale robi linię podziału, co nam mówi wyraźnie: „To jest jedno, a to jest coś innego.”

sobota, 5 grudnia 2015

MAJĄC PRZYCHYLNOŚC WSZYSTKICH LUDZI by Carter Conlon

Pozwól, że zadam ci dzisiaj pytanie od Boga: Czy chcesz kochać innych w taki sposób, jak przykazał nam Jezus?

Czy otworzył byś swój dom dla innych, gdyby była taka potrzeba – dał to, co masz, by zaspokoić potrzeby innych w Ciele Chrystusa? Czy zechcesz być naczyniem, przez które Bóg napoi kogoś spragnionego? Jedzenie dla głodnego? Ubranie dla kogoś, kto jest nagi? Schronienie dla kogoś, kto nie ma domu?

Proszę, nie zrozumcie mnie źle – nie sugeruję, byś sprzedawał swój dom lub mieszkanie, wybierał oszczędności z banku i rzucił wszystko na wiatr.. Chcę powiedzieć, że Bóg, przewidując to, co przed nami, wie co potrzebujemy usłyszeć, gdyż to jest to, co odróżnia prawdziwy kościół Jezusa Chrystusa. Tak było w Dziejach Apostolskich: „Codziennie też jednomyślnie uczęszczali do świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z weselem i w prostocie serca, chwaląc Boga i ciesząc się przychylnością całego ludu. Pan zaś codziennie pomnażał liczbę tych, którzy mieli być zbawieni” (Dz.Ap. 2:46-47).
Kiedy mówi, że „cieszyli się przychylnością ludzi”, wierzę, że jest to dokładnie to, co Jezus powiedział do Swoich uczniów: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie” (J 13:35).

W kilku poprzednich dekadach wielu robiło wszystko, by udowodnić, że Boża obecność jest wśród nich. Jednak dowodem jest posłuszeństwo temu nowemu przykazaniu! Języki można podrobić, dary Ducha Świętego mogą być sztuczne, proroctwa mogą być z ciała. Wszystkie te rzeczy mogą być nieprawdziwe, ale stała, dobrowolna, ofiarna miłość jeden do drugiego nie może być sztuczna – przynajmniej nie na długo. Dlatego właśnie, jeżeli ludzie w świecie widzą Ciało Chrystusa żyjące w naszych czasach w szczerej społeczności – co jest ostrym kontrastem do egoizmu i podziałów -- nie będą mieli innego wyboru, jak tylko uznać, że to jest możliwe tylko przez Ducha Bożego.

__________

Carter Colon dołączył do zespołu pastorów kościoła Times Square w 1994r. na zaproszenie pastora założyciela, Dawida Wilkersona i został wyznaczony na głównego pastora w 2001r. Mocny, współczujący przywódca, jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych po całym świecie przez Word Challenge.

piątek, 4 grudnia 2015

JEGO WIERNA PRZYJAŹŃ

Jak musi to smucić naszego Pana, kiedy zapominamy przeszłe zwycięstwa w naszym życiu, wszystkie Jego cuda uwolnienia. On nazwał nas Swoimi przyjaciółmi (patrz Jan 15:15), a my w kryzysach często zapominamy wszystko o Jego wiernej przyjaźni. Dlatego Jezus ostrzegał uczniów przed kwasem faryzeuszy (Mar 8). Powiedział do nich w gruncie rzeczy, „Jeżeli przyjdziecie do Mnie z trudnymi pytaniami, nie spodziewajcie się odpowiedzi, jeżeli macie w sercu niewiarę. Macie przychodzić do Mnie z ufnością i wiarą, wierząc, że Ja jestem tym większym, niż Salomon.”

W marka 4:35-41 uczniowie znowu przeprawiali się przez jezioro. Tym razem „Zerwała się gwałtowna burza, a fale wdzierały się do łodzi, tak iż łódź już się wypełniała” (4:37). Fale zalewały łódź, a spanikowani uczniowie starali się wylewać napływającą wodę. To byli doświadczeni rybacy, ale zobaczyli, że ich życie jest w niebezpieczeństwie. Szybko obudzili Jezusa, który spał w tyle łodzi i zawołali, „Mistrzu, toniemy!”

Kiedy widzę obudzonego Jezusa, moje ciało chce, by On pocieszył uczniów: „Cieszę się żeście mnie obudzili. Sytuacja jest poważna. Wy biedni bracia, przepraszam, że pozwoliłem wam zmagać się z tym sztormem tak długo. Przebaczcie Mi, że nie zadziałałem szybciej. Mam nadzieję, że nie myśleliście, iż wasz kryzys Mnie nie obchodzi.”

Nie, reakcja Jezusa była właśnie przeciwna. On zgromił uczniów! „Czemu jesteście tacy bojaźliwi? Jakże to, jeszcze wiary nie macie?” (4:40). Wyobraźcie sobie, co ci ludzie w tym momencie pomyśleli: „Czy Jezus naprawdę spodziewał się, że będziemy stać w wodzie do pasa i nie będziemy się bać? To najgorszy sztorm, jaki przeżyliśmy. Fale nas zalewają, a łódź już prawie tonie. Czy mieliśmy praktykować wiarę w tej beznadziejnej sytuacji?”

Odpowiedź brzmi: Tak, absolutnie! Jezus sprawdzał ich wiarę. Chciał wiedzieć, „Czy ci naśladowcy zaufają Mi w obliczu śmierci? Czy będą trzymać się swojej wiary we Mnie?” W ciele Chrystus mógł spać, ale On był również Bogiem, a Pan nigdy nie zasypia: „Oto nie drzemie Ani nie zasypia stróż Izraela” (Psalm 121:4).

czwartek, 3 grudnia 2015

CAŁA WALKA DOTYCZY WIARY

Ataki diabła na kościół dzisiaj wychodzą poza potop brudów, które wylewa na ziemię, poza materializm, uzależnienia lub mocne zwiedzenie. Nasza walka idzie o wiarę. Czym więcej nastawisz swoje serce na szukanie Jezusa, tym bardziej zaciekłe będą ataki szatana na twoją wiarę.

W poprzednich miesiącach słyszałem wyznania bogobojnych świętych, którzy mówią o strasznych atakach na ich umysły. Są gnębieni strzałami zwątpienia i uprzykrzonymi pytaniami o Bożą wierność. Wielu po prostu chwiejnie idzie naprzód i w chwiejnej wierze myślą, „Nie wiem, czy potrafię iść dalej.”

Był taki list od drogiej 81-letniej kobiety, która pisała, „Mój mąż cierpi z powodu raka kości, nasz syn umiera na AIDS, a ja powoli umieram z cukrzycą.” Kiedy czytam wszystko, co ta rodzina przeżywa, potrząsam głową i zastanawiam się, „Jak ona mogła by zachować radość? To jest za dużo dla kogokolwiek. Na pewno Bóg da jej jakąś ulgę z powodu jej wiary.”

Potem czytam ostatnie zdania jej listu: „Pomimo tego wszystkiego, Bóg jest wierny. On nigdy, nawet raz nas nie zawiódł w tym, co nam obiecał. Oddaliśmy naszego syna w ręce Jezusa, a teraz czekamy na ten dzień, kiedy zobaczymy naszego błogosławionego Pana twarzą w twarz.”

Tak, to walka o wiarę. Widzimy to w Mar. 8, kiedy Jezus właśnie nakarmił 4.000 ludzi siedmioma chlebami i kilkoma rybami. Po tym wsiadł do łodzi ze Swoimi uczniami i popłynął na drugą stronę.

„A uczniowie zapomnieli wziąć chlebów, mieli z sobą w łodzi tylko jeden bochenek. I nakazywał im, mówiąc: Baczcie i wystrzegajcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda. A oni rozmawiali między sobą o tym, że chleba nie mają. Zauważył to Jezus i rzekł do nich: O czym rozmawiacie, czy o tym, że chleba nie macie? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie? Czy serce wasze jest nieczułe? Macie oczy, a nie widzicie? Macie uszy, a nie słyszycie? I nie pamiętacie? Gdy łamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy, ile koszów pełnych resztek chleba zebraliście? Odpowiedzieli mu: Dwanaście. A ile koszów pełnych okruszyn zebraliście z siedmiu chlebów dla czterech tysięcy? Odpowiedzieli mu: Siedem. I rzekł im: Jeszcze nie rozumiecie?(Mar 8:14-21).

środa, 2 grudnia 2015

NIEWYJAŚNIONE ZAGADKI

W Ew. Marka 4:2 czytamy, „I [Jezus] nauczał ich wielu rzeczy w podobieństwach.” Wyobraź sobie, co działo się z większością tego tłumu, kiedy poszli do domu. Zbierali się wokół nich sąsiedzi i chcieli wiedzieć, co Jezus powiedział: „Jakie przesłanie On przekazał? Powiedzcie nam, czego się nauczyliście.” Ci, którzy Go słuchali, mogli by powtórzyć Jego podobieństwa, ale ich słowa były by martwe, bez życia i bez znaczenia lub mocy zmieniającej życie.

Wierzę, że to samo dzieje się w kościele Chrystusa dzisiaj. Słowa, które słychać z wielu kazalnic, to martwa litera, bez objawienia Ducha Świętego i mocy uwalniającej z grzechu. Potem, kiedy ci ludzie idą do domów, wielu z nich po prostu powtarza słowa, które słyszeli, ale bez życia z Ducha. To wielki kontrast w porównaniu z głodnymi uczniami i innymi, którzy pozostali na tej scenie naśladowcami Chrystusa. Ci ludzie reprezentują każdego, kto jest głodny Słowa Bożego, kto szuka Jezusa za wszelką cenę. Oni tworzą „Towarzystwo Królowej Saby”, sług, którzy chcą objawienia Chrystusa, zmieniającego życie.

Jak Jezus odpowiada na ich pragnienie? On mówi, „Powierzono wam tajemnicę Królestwa Bożego; tym zaś, którzy są zewnątrz, wszystko podaje się w podobieństwach” Mar 4:11). 


Greckie słowo tajemnica oznacza sekret. Krótko mówiąc, Chrystus objawia Swoje sekrety tym, którzy pragną zmieniającej życie prawdy. Mówi, „Jeżeli chcecie odpowiedzi na wasze trudne pytania, szukajcie Mnie. Spędzajcie czas ze Mną. Ja wam objawię Moje Słowo i pokażę prawdę, której inni nie widzą.” 


Kim więc są ci „którzy są zewnątrz” Mar 4:11)” Jezus odnosi to do tłumów, które nie chcą oczekiwać na Niego. Nie rezygnują ze swoich wygód, by robić to, co jest potrzebne, by wyćwiczyć ucho do słyszenia Jego głosu. Oni mogą przychodzić regularnie do kościoła i szukać Pana, by zaspokoił ich ludzkie potrzeby, ale nie są zainteresowani poznawaniem Jego głosu poza Jego możliwościami zaspokajania ich potrzeb. Jego uwalniająca prawda pozostaje dla nich niezrozumiała, jakby seria niewyjaśnionych zagadek.

wtorek, 1 grudnia 2015

GŁÓD PRAWDY

„Królowa z Południa stanie na sądzie wraz z tym pokoleniem i potępi je; bo przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tutaj więcej niż Salomon” (Mt 12:42).

Wszyscy musimy dzisiaj odpowiedzieć na to kluczowe pytanie: Jeżeli Ten, większy niż Salomon jest wśród nas, czy może nas pozostawić w niepewności? Jeżeli Jego mądrość jest zawsze dostępna, czy szukamy jej tak gorliwie, jak ta królowa szukała mądrości Salomona?

Bóg dalej mówi dzisiaj do Swojego ludu. Mówi tak wyraźnie, jak mówił w Starym Testamencie, albo do apostołów, albo do pierwszego kościoła. Musimy jednak uświadomić sobie jedno: Bóg będzie mówił tylko do tych, którzy mają nastawione ucho na słuchanie. Spróbuję to zilustrować.

Marek 4:2 mówi nam, że Chrystus „nauczał [tłumy] w podobieństwach.” Potem Jezus powiedział podobieństwo o siewcy, człowieku, który siał ziarno na polu. Kiedy skończył tą historię, tłum był zakłopotany. Zastanawiali się, „Kim jest ten siewca i co przedstawia to ziarno? Wszystkie te historie o ptakach, diable, gruncie ciernistym, dobrej ziemi – o czym to wszystko mówi?”

Jezus im tego nie wyjaśniał. Pismo mówi natomiast, że „Powiedział do nich, kto ma uszy, niech słucha” (4:9). Tylko uczniowie i kilku innych, mała grupka chciała się dowiedzieć. Dlatego przyszli później do Jezusa i zapytali o znaczenie tego podobieństwa: „A gdy był na osobności, pytali go ci, którzy z nim byli razem z dwunastoma, o te podobieństwa” (4:10). Wtedy Chrystus poświęcił czas, by odpowiedzieć na ich pytania (patrz 4:14-20). 


Czy widzisz co dzieje się w tej scenie? Jezus przekazał tłumom objawienie prawdy, słowo pochodzące bezpośrednio z ust Bożych, a ich to zdziwiło. Może myślisz, „Dlaczego Jezus nie wyjaśnił tego podobieństwa wyraźniej?” Później w tym rozdziale znajdujemy odpowiedź: „A bez podobieństwa nie mówił do nich” (4:34). Ja wierzę, że Jezus mówił, „Jeżeli chcecie rozumieć Moje Słowo, to musicie zwrócić się do Mnie o odpowiedź. Musicie przyjść tak, jak królowa Saby: z głodem prawdy, która uwalnia. Ja dam wam objawienie, którego potrzebujecie, ale musicie przyjść do Mnie z otwartym i uważnym uchem.”

poniedziałek, 30 listopada 2015

O TO ZNACZY TRWAĆ W CHRYSTUSIE by Gary Wilkerson

Boża łaska nie tylko nas zbawia, ale również ćwiczy.

„Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi” (Tyt 2:11). To dobra nowina! Paweł wychwala wspaniałą Bożą łaskę, która nas zbawia. Czy to koniec zdania? Nie, Paweł szybko dodaje, że ta sama łaska „[naucza] nas, byśmy wyrzekli się bezbożności” (2:12).

Paweł wyjaśnia tu, co to znaczy trwać w Chrystusie. To obejmuje nauczanie, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie” (2:12). Innymi słowy, Boża łaska daje nie tylko życie wieczne, ale też obfite życie teraz, dzisiaj. Jeżeli trwamy w Chrystusie, to prowadzi do błogosławionego, bogobojnego i spokojnego życia.

Ale Paweł tu nie kończy. On poucza odważnie Tytusa, „To mów i tak napominaj, i tak strofuj z całą powagą” (2:15). Pamiętaj, że tematem Pawła w tym miejscu jest łaska. W rzeczywistości stwierdza, „Jeżeli jest głoszona łaska, ale to nie naucza cię wyrzekania się bezbożności, to coś tu nie pasuje.” Jeżeli chcemy służyć Jezusowi, nie możemy unikać korygowania, czy to pochodzi z Bożego słowa, czy też od szanowanych przyjaciół. Mamy też obietnicę o Bożym odcinaniu: „Później jednak wydaje błogi owoc sprawiedliwości tym, którzy przez nie zostali wyćwiczeni” (Hbr 12:11).

To odcinanie jest mocne – zarówno przez ból, jak i wydawanie chwalebnego owocu. Czy brak ci pokoju? Może odsunąłeś się od Krzewu Winnego, twojego źródła życia, a czerpiesz z innych źródeł? Poproś Boga, by przyłożył Swój odcinający nóż do twojego serca. On może odcinać, oczyszczać i zabierać rzeczy, które tam nie należą, a kiedy skończy, wtedy to wspaniałe drzewo w twoim ogrodzie może wyglądać na sam pień. Ale co wyrośnie z tego pnia, to owoc, który przekracza twoje oczekiwania – i jest to coś, czego sam nie potrafisz wytworzyć. 


Dlaczego w tym nauczaniu Jezusa jest nóż? On to wyjaśnia, „To wam powiedziałem, aby radość moja była w was i aby radość wasza była zupełna” (J 15:11). „Zupełna” oznacza kompletna, mocna. Takie dobre i piękne słowa o oddzieleniu podał Jezus Swoim uczniom – one są manną również dzisiaj dla nas. Boże odcinanie i oczyszczanie w końcu przynosi radość – a to wszystko pochodzi z ręki eksperta ogrodnika, który nas kocha.

sobota, 28 listopada 2015

ABRAHAM I DUCHOWY GŁÓD by Claude Houde

Głód stawał się coraz gorszy i Abraham zaczął oddalać się od ołtarza. Popatrz na niego dobrze, ponieważ jest tobą i mną w jakimś momencie naszego chrześcijańskiego życia. Może mówisz, „Utraciłem coś: moją pasję do modlitwy, mój pokój, moje oddawanie czci, moją radość, moją gorliwość o Jego dom, moją uprzejmość, moją szczodrość, moją możliwość, by być poruszany potrzebami ludzi wokoło mnie lub daleko.” Abraham utracił swój ołtarz, ponieważ panował tam głód.

Co to jest głód? To seria trudnych uderzeń, jednego zranienia za drugim. To wtedy, kiedy przechodzimy okresy zniechęceń, a odważnie próbujemy iść dalej tak, jakby wszystko było w porządku. Abraham utracił swoją wizję. Słuchajcie go, jak myśli „aby mi się dobrze wiodło ze względu na ciebie i abym ja dzięki tobie pozostał przy życiu” (1 Mojż. 12:13). On był powołany, by być błogosławieństwem dla innych, ale utracił swój cel.

Abraham powoli umierał w objęciach duchowego głodu. Tracił nie tylko swoją żywotność i cel, ale również poważanie i wiarę. Człowiek, który był powołany, by być źródłem błogosławieństwa, zaczął tragicznie odrzucać to, co uczyniło go wielkim: tą wiarę, która dała mu przychylność Bożą, a przez niego miała dotykać i błogosławić innych.

„Lecz Pan dotknął faraona i jego dom ciężkimi plagami z powodu Saraj, żony Abrama.” Faraon powiedział, „Dlaczego skłamałeś i sprowadziłeś plagi na mój dom?” (1 Mojż. 12:17-18). Abraham nie był już źródłem radości i poważania; właściwie stał się kimś, kto sprowadził wstyd i ból. Zupełnie utracił swoją wiarę i zaufanie do Boga.

Podejdźcie bliżej, popatrzcie na niego. Był męczony, bał się, a jego duchowe dziedzictwo było w niebezpieczeństwie. Kiedy klękamy koło niego, stwierdzamy dlaczego był uważany za ojca wiary. Był wzorem nie dlatego, że był bez zarzutu i bez grzechu, ani dlatego, że jego życie było ciągiem osiągnięć, mądrości i nieskażonej doskonałości. Biblia nie traktuje jego grzechu lekko, ani nie usprawiedliwia go. Jednak ma on dla nas wszystkich poselstwo, ponieważ wiedział, jak odbudować swój ołtarz i znowu odnaleźć Boga. „Abraham przybył do miejsca, gdzie przedtem zbudował ołtarz. Tam wzywał imienia Pana” (patrz 1 Mojż. 13:3-4).


__________
Claude Houde, główny pastore kościoła Eglise Nouvelle Vie (kościół Nowego życia) w Montrealu,w Kanadzie jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych przez Word Challenge po całym świecie. Pod jego kierownictwem New Life Chuch rozwinął się od garstki ludzi do ponad 3500 w tej części Kanady, w której rozwija się niewiele kościołów Protestanckich.

piątek, 27 listopada 2015

CHMURA NIEPEWNOŚCI

Zastanawiam się ilu chrześcijan czytając to przesłanie teraz jest w takiej chmurze niepewności. Czy to opisuje ciebie? Może nie masz odpowiedzi na twoje modlitwy. Jesteś stale przybity. Napotykasz w swoim życiu takie rzeczy, których nie potrafisz wyjaśnić. Jesteś rozczarowany w swoich okolicznościach i zawiedli cię ludzie. Ciągle wątpisz w siebie, męczą cię pytania i stale badasz swoje serce, żeby zobaczyć gdzie zbłądziłeś. Odczuwasz mrok, rozpacz, niezdecydowanie – nie możesz się z tego otrząsnąć.

Może jesteś dojrzałym wierzącym. Przez lata siadałeś słuchając zwiastowania czystej ewangelii, ale teraz wątpisz i czujesz się niewystarczający. Nie odczuwasz radości Pana tak jak to było kiedyś. Dlatego teraz zastanawiasz się czy Pan się na ciebie gniewa.

Zadam ci pytanie: Czy ufasz Jego obietnicom? Czy przyjmujesz Jego drogocenne Słowo? Czy walczysz z szatanem poprzez Boże Słowo, jakie słyszałeś w kazaniu? Albo czy ignorujesz wierność Pana dla ciebie w przeszłości? Czy nie ufasz, że On stoi z tobą i kieruje wszystkim, co dotyczy twojego życia? Jeżeli tak jest, to otworzyłeś się na ciemność.

Jezus opisuje osobę, która żyje w ciemności tak: „Kto chodzi w ciemność, nie wie dokąd idzie” (Jana 12:35). Innymi słowy, „Taka osoba zbłądziła. Jej kroki są niepewne, jest on niezdecydowany i chodzi na ślepo.

Wiem jak to jest wejść w taką chmurę ciemności. Wszystko się miesza. Nie słyszysz wyraźnego słowa od Boga. Chcesz szybko otrzymać odpowiedź i wołasz do Boga: „Ach Panie, nie słyszę ani nie widzę Ciebie tak, jak to było kiedyś.” Prosisz Go, żeby był bardziej współczujący, bardziej litościwy dla twojego stanu. 


Ale prawda jest taka, że Pan nie ma litości dla otwartej niewiary. On jest tym zasmucony. On oczekuje, że będziemy chodzić w światłości, jaką otrzymaliśmy. Mamy ufać Jego Słowu i uchwycić się Jego obietnic. Kiedy wrócimy z powrotem do naszego poznania Jego Słowa i do przekonania przez Ducha Świętego, to wyjdziemy z tej ciemności – ale tylko wtedy!

czwartek, 26 listopada 2015

CHODZĄC W ŚWIATŁOŚCI

„ Chodźcie, póki światłość macie, aby was ciemność nie ogarnęła” (Jana 12:35). Ciemność oznacza tutaj „duchową ślepotę, zamieszanie, utratę przejrzystości, nędzę.” Początkowo zastanawiałem się, „Ciemność na tych, którzy kochają Jezusa? Jak może taka ciemność przyjść na Boży lud?”

Chętnie przyznaję, że ja osobiście zostałem zalany światłością Jezusa. W ciągu moich ponad pięćdziesięciu lat służby byłem świadkiem tego jak Boża moc wzbudzała duchowo martwych. Widziałem wielu, którzy wychodzili z grobów zniewolenia przez narkotyki i alkohol. Moja książka Krzyż i sztylet mówiła w całości o Bożej mocy, która czyni cuda. Spędziłem życie oglądając to, jak chodzący martwi ożywali poprzez Jego moc zmartwychwstania.

Widziałem wiele innych promieni światła – od dających życie imion Boga do obietnic Nowego Przymierza, do wypełnienia Jego proroctw. W pewnym sensie byłem świadkiem wszystkiego co opisuje Jan 12 i dużo więcej. Rzeczywiście Bóg objawił Swojemu ludowi dzisiaj to, czego oczy tamtych Żydów nie mogły oglądać. Wiemy nie tylko z Pism, ale poprzez doświadczenie, że Bóg przygotował wielkie rzeczy dla tych, którzy Go miłują. Otrzymaliśmy Nowy Testament, żeby nas w tym pouczał i otrzymaliśmy Ducha Świętego, żeby nas uczył. W podobny sposób, mamy „lepsze obietnice”, żebyśmy się mogli stać uczestnikami Jego Boskiej natury.

Otrzymaliśmy też namaszczonych nauczycieli, pastorów, ewangelistów i proroków, żeby zalewali nasze serca prawdą, napełniali nas chwalebnymi obietnicami i przypominali nam o Bożej wierności, aby nas ratować ciągle na nowo. Pytam więc, mając te wszystkie wspaniałe błogosławieństwa, jak moglibyśmy mieć nad sobą chmury ciemności?

Zazwyczaj, kiedy myślimy o duchowej ciemności, to myślimy o ateistach. Albo myślimy o steranych, pełnych grzechu grzesznikach, którzy błądzą w smutku i pustce. Ale to nie jest ta ciemność, którą opisuje Jan 12. Nie, ta chmura jest to chmura zamieszania, duchowej ślepoty, niezdecydowania, nędza ducha i umysłu – i to przychodzi na wierzących.

Kiedy przyjdą te czasy, kiedy będziemy osaczeni przez pokusy lub rozpacz, mamy mówić z ufnością, „Wybawiałeś Twoich sług w nadnaturalny sposób poprzez całą historię. Uczyń to znowu i niech Twoja siłą okaże się doskonałą w mojej słabości.”

środa, 25 listopada 2015

ZADZWIONY JEGO MIŁOŚCIĄ

Musimy wziąć do serca to słowo z podobieństwa Chrystusa: „ Sługo zły! Wszystek tamten dług darowałem ci . . . Czy i ty nie powinieneś był zlitować się nad współsługą swoim, jak i ja zlitowałem się nad tobą?” (Mat. 18:32-33).

Pytanie do wszystkich chrześcijan jest takie: „Czy ja przebaczam moim braciom? Czy umiem się pogodzić z tym, że są inni?” Jeżeli ja nie chcę ich kochać i przebaczać tak, jak mnie przebaczono, to Jezus nazywa mnie „złym sługą.”

Nie zrozum tego źle; to nie oznacza, że mamy pozwalać na kompromis. Paweł głosił odważnie łaskę, ale nakazał Tymoteuszowi: „karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem (2 Tym. 4:2). Mamy być odważnymi strażnikami czystej nauki.

Nie mamy używać nauki, aby budować mury między sobą. To był grzech Faryzeuszów. Zakon im mówił, „zachowajcie Sabat jako święty”, ale samo przykazanie nie było wystarczające dla ich ciała. Dodawali swoje własne ograniczenia, mnóstwo przepisów i regulacji, które nie pozwalały na najmniejsze fizyczne ruchy w Sabat. Zakon również mówił: „Nie będziesz brał imienia Boga na daremno.” Ale Faryzeusze zbudowali jeszcze więcej murów, mówiąc, „My nie będziemy nawet wspominać imienia Bożego. Wtedy nie będziemy mogli go brać na daremno.”

Jaka była odpowiedź króla na tę niewdzięczność jego sługi w tym podobieństwie? Pismo powiada, : I rozgniewał się pan jego, i wydał go katom, żeby mu oddał cały dług” (18:34). W języku greckim jest to tak powiedziane: zabrać go do ciemności, na tortury.” Nie mogę się oprzeć takiej myśli, że Jezus miał tu na myśli piekło.

A więc co nam mówi to podobieństwo? W jaki sposób Chrystus podsumowuje Swoje zwiastowanie dla Swoich uczniów, Swoich najbliższych towarzyszy? „Tak i Ojciec mój niebieski uczyni wam, jeśli każdy nie odpuści z serca swego bratu swemu” (18:35).

Wzdrygam się, kiedy czytam to podobieństwo. Ono sprawia, że chcę upaść na swoją twarz i prosić Jezusa o chrzest miłości do współsług. Oto jest moja modlitwa i zachęcam was, żebyście ją zastosowali do siebie:

„Boże, przebacz mi. Tak łatwo daję się sprowokować przez innych i zbyt często reaguję z gniewem. Ale nie wiem gdzie by było moje życie bez Twojej łaski i przebaczenia. Jestem zadziwiony Twoją miłością. Proszę, pomóż mi zrozumieć i przyjąć w pełni Twoją miłość. Wtedy będę w stanie być cierpliwy z moimi braćmi, w Twoim duchu miłości i miłosierdzia.”

wtorek, 24 listopada 2015

BOŻA CUDOWNA MIŁOŚĆ

Co stoi za osądzającą walką? Dlaczego Boży słudzy, którym przebaczono tak wiele osobiście, niewłaściwie traktują swoich braci i nie chcą mieć z nimi społeczności? Może to pochodzić z jednego z najbardziej zasmucających grzechów: pogardzenia Bożą dobrocią.

Doszedłem do tego wniosku dopiero kiedy badałem swoje serce, w poszukiwaniu odpowiedzi. Przypomniałem sobie swoją osobistą walkę, aby przyjąć Boże miłosierdzie i dobroć dla mnie. Przez wiele lat żyłem i głosiłem pod legalistycznym brzemieniem. Starałem się bardzo żyć według standardów, które według mojego zrozumienia prowadziły do świętości. Ale była to w większości lista zakazów i nakazów.

Prawda jest taka, że czułem się wygodniej w towarzystwie grzmiących proroków, niż na krzyżu, gdzie moja potrzeba była obnażana. Głosiłem pokój, ale sam go nie doświadczałem w pełni. Dlaczego? Ponieważ nie byłem pewny miłości Pana i Jego przebaczenia moich upadków. Widziałem siebie jako tak słabego i złego, że byłem niegodny Bożej miłości. Stawiałem swoje grzechy ponad Jego łaską.

Ponieważ nie odczuwałem Jego miłości dla mnie, to osądzałem wszystkich innych. Widziałem innych w taki sam sposób, jak postrzegałem samego siebie; jako idących na kompromis. To miało wpływ na moje zwiastowanie. Grzmiałem przeciwko złu w innych, kiedy odczuwałem że wzrasta to w moim sercu. Tak jak ten niewdzięczny sługa, nie wierzyłem w Bożą dobroć dla mnie (zobacz Mateusza 18:32-33). I ponieważ nie przyjmowałem Jego miłosiernego przebaczenia dla mnie, to nie miałem też tego dla innych.

Wreszcie stało się dla mnie jasne realne pytanie. Nie było to już dłużej: „Dlaczego jest tak wielu chrześcijan, którzy są twardzi i nieprzebaczający?” Teraz pytałem, „Jak mogę ja wypełnić polecenie Chrystusa, żeby miłować innych tak, jak On mnie umiłował, kiedy ja nie jestem przekonany, że On mnie kocha?”

Paweł napomina: „ Wszelka gorycz i zapalczywość, i gniew, i krzyk, i złorzeczenie niech będą usunięte spośród was wraz z wszelką złością. Bądźcie jedni dla drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił w Chrystusie” (Efezjan 4:31-32).

poniedziałek, 23 listopada 2015

STAĆ SIĘ BARDZIEJ OWOCNYM by Gary Wilkerson

Jezus mówi: „Każdą latorośl, która przynosi owoc, On przycina, aby wydawała więcej owocu” (Jana 15:2).

Chrześcijanie, którzy wydają owoc są przycinani? To nie jest to, czego większość z nas oczekuje od życia służby dla Boga. Tak głęboko w sercu większość z nas oczekuje nagrody. Czyż to nie jest uczciwe?

To co tutaj Jezus mówi nie jest intuicyjne i niekulturalne. Kiedy ja wzrastałem, to trudno było o jakikolwiek komplement za osiągnięcia. Dzisiaj, jeżeli dziecko tylko uczestniczy w jakiejś drużynie sportowej, to on czy ona już otrzymuje jakieś trofeum. Nie myślcie, że jestem jakimś starym zrzędą, który nigdy nie otrzymywał tego, co mu się należało. I jestem całym sercem za zadziwiającym wsparciem jakiego wielu rodziców udziela dzisiaj swoim dzieciom. Ale nasze społeczeństwo zaczyna już dostrzegać negatywny skutek chuchania i dmuchania na nasze dzieci. To ich uczy nienawiści dla korygowania, a kiedy są czczone za wszystko co zrobią, to wierzą, że wszystko robią dobrze.

To opisuje znaczną część dzisiejszego kościoła. Jako chrześcijanie, cieszymy się z bezwarunkowej miłości, ale bardzo nie lubimy korygowania. W swojej analogii do krzewu winnego Jezus mówi, że nasz Ojciec chce, abyśmy poznali głębszą miłość niż ta, jaką okazują nadmiernie chwalący rodzice. Nasz kochający Bóg mówi w gruncie rzeczy, „Tak, wydajesz dobre owoce i to Mi się podoba. Ale ja chcę zwiększyć twoją radość obfitego życia. I osiągnę to poprzez dalsze oczyszczanie ciebie.”

„On oczyszcza (przycina), aby wydawały więcej owocu.” Większość z nas nie rozumie tego pojęcia. Moja żona i ja nauczyliśmy się tego w trudny sposób w ubiegłym roku, kiedy ogrodnik zastosował nóż obcinający do naszych roślin. Kiedy wróciliśmy z podróży, zobaczyliśmy, że wszystko co zielone w naszym ogrodzie zostało zredukowane do ziemi. Nasz piękny ogród wyglądał jak jałowy krajobraz samotnej planety. Byliśmy gotowi zwolnić tego człowieka!

Kiedy w tym roku przyszła wiosna, każda roślinka podwoiła swoje kwiaty. Każda z nich wyrastała szybciej i pełniej i to, co kiedyś było nieporządkiem, teraz było czyste i piękne z kwitnącymi owocami. Boże oczyszczające działanie w naszym życiu jest podobne do tego. Nie jest to dla nas łatwe – właściwie jest to bolesne. I nie jest to ładne – ale wydaje chwalebne owoce, które by nie były możliwe w żaden inny sposób.

sobota, 21 listopada 2015

ZNAJDŹ SWÓJ OGIEŃ by Nicky Cruz

Najnowsze studium przepowiada, że do roku 2020 Islam będzie wiodącą religią w Norwegii i wszystkich krajach Skandynawskich. Jeżeli mają rację, to możemy się spodziewać, że w ciągu następnych kilku lat będzie to w Norwegii religia państwowa. Tak się stało w każdym innym kraju, gdzie Muzułmanie znaleźli oparcie.

Smuci mnie to, jak mały wpływ wywierają w Europie chrześcijanie. Jesteśmy bezsilni w efektywnym docieraniu do zgubionych – nie tylko w krajach Europejskich, ale też w Stanach Zjednoczonych. Modlimy się, by Bóg poszerzył nasze terytorium, by pomagać Ciału Chrystusa wzrastać, ale tak niewiele denominacjom to się udaje. Większość z nich się zmniejsza, a niektóre całkiem umierają.

Czego trzeba, ze strony Boga, by doprowadzić do przemiany, której potrzebujemy, do przemiany, o którą się modlimy? Kiedy wreszcie powstaniemy i zrobimy poważny wyłom w panowaniu szatana na świecie?

Odpowiedź jest tak prosta, że aż dziwnie mi o tym mówić: Musimy zaufać Bogu, że będzie czynił wielkie cuda! Musimy powstać razem ze złamanymi sercami i odważną wiarą, prosząc Boga, by uczynił nas potężnymi wojownikami dla Jego królestwa. Tak, jak młodzi ludzie, którzy pracują z nami – naszych Dwunastu Uczniów – musimy otworzyć nasze serca i życie dla Boga i pozwolić Mu zainstalować w nas pasję dla dusz, rozwinąć w naszych sercach obsesję o dusze, złamać nas, użyć nas i umocnić do służby!

Jeżeli popatrzycie na naszą małą grupę młodych ludzi, tych dwunastu niewidocznych bohaterów, tych poranionych i sponiewieranych dzieciaków, którzy mają niewiele więcej, niż kilka ubrań i płonący ogień pasji w swoich sercach i kiedy zobaczycie, jak potężnie Bóg ich używa na pierwszej linii frontu, to zaczniecie dostrzegać troszkę z tego, co Bóg może zrobić z nawet najmniejszą porcją wiary. Zobaczycie, co spowodowało, że pierwszy kościół eksplodował liczebnie, pociągając tysiące do wiary przez zaledwie garstkę uczniów. Zrozumiecie co pociągało ludzi do przesłania – przesłania o Jezusie. Zobaczycie jak wiele Bóg może osiągnąć przez tak niewielu.

„Ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne” (1 Kor 1:27).

__________

Nicky Cruz, znany w wielu krajach ewangelista i płodny autor, nawrócil się do Jezusa Chrystusa z życia przemocy i przestępstw, po spotkaniu Dawida Wilkersona w Nowym Jorku w roku 1958. Historia jego dramatycznego nawrócenia została opowiedziana najpierw przez Dawida Wilkersona w książce Krzyż i Sztylet,a później w jego własnej książce Nicku Cruz Opowiada, która stała się bestsellerem. 

piątek, 20 listopada 2015

DOBROĆ BOŻA

„Albo może lekceważysz bogactwo jego dobroci i cierpliwości, i pobłażliwości, nie zważając na to, że dobroć Boża do upamiętania cię prowadzi?” (Rz 2:4)

Co Paweł miał na myśli, mówiąc, że ten człowiek lekceważy bogactwo i dobroć Chrystusa? Słowo lekceważy oznacza tu „On nie uważał tego za możliwe.” Innymi słowy, ten wierzący powiedział, „Taka łaska i miłosierdzie nie są możliwe. Ja tego nie pojmuję.” To nie pasowało do jego teologii, a więc zamiast to przyjąć, odwrócił się od tego.

Dlaczego ten niewdzięczny sługa z Mat 18:23-35 nie mógł przyjąć łaski króla? Jest jeden powód: on nie traktował serio ogromu swoich grzechów. A jednak król już mu powiedział, „Jesteś wolny.” Już nie jesteś winien, już tego od ciebie nie żądam, ani nie musisz udowadniać tego swoimi uczynkami. Wszystko, czego potrzebujesz, to skupić się na dobroci i pobłażliwości, jaką Ja tobie okazałem.”

Tragiczne jest to, że człowiek, który nie potrafi przyjąć miłości, nie jest zdolny do kochania innych. Zamiast tego osądza innych. To właśnie stało się z tym sługą. On nie dostrzegł znaczenia miłosierdzia, które król mu okazał. Widzicie tu, że Boża dobroć i niezasłużone przebaczenie są po to, by prowadzić do upamiętania. Paweł pyta, „ Czy nie widzisz, że Boża dobroć prowadzi cię do upamiętania?”

Wyraźnie widać z tego podobieństwa, że to jest powód, dla którego pan przebaczył temu słudze. On chciał, by ten zaufany jego człowiek odwrócił się od własnych uczynków ciała i odpoczął w niesamowitej dobroci króla. Takie odpoczniecie uwolniło by go do przebaczania za to innym. Ale zamiast upamiętania, sługa ten odszedł, wątpiąc w dobroć swojego pana. On postanowił mieć swój plan i odrzucając miłosierdzie króla, traktował innych bez miłosierdzia.

Czy możesz sobie wyobrazić tortury umysłu takiego człowieka? On zostawił święte miejsce przebaczenia, gdzie doświadczył łaski i dobroci swojego pana. Zamiast się cieszyć, pogardził myślą o takiej niezasłużonej wolności. Mówię wam, że każdy wierzący, kto myśli, że Boża dobroć jest niemożliwa, otwiera się na każde kłamstwo szatana. Jego dusza nie ma odpocznienia. Jego umysł stale przeżywa rozterki, a on stale boi się sądu.

Ciekaw jestem, ilu chrześcijan dzisiaj żyje w takim stanie. Czy dlatego jest tyle nieporozumień, tyle podziałów w ciele Chrystusa? Czy dlatego tak wielu kaznodziejów z wielu denominacji nie chce mieć społeczności między sobą?

czwartek, 19 listopada 2015

ODPOWIEDZIALNOŚĆ ŁASKI

Czy w przypowieści Mat 18:23-35 król przymknął oko na grzech sługi? Czy machnął ręką na jego długi i zapomniał? Nie, wcale nie. Faktem jest, że przebaczając mu, król złożył na tego człowieka olbrzymią odpowiedzialność, nawet większą, niż ciężar jego długu. Rzeczywiście ten sługa teraz był winien swojemu panu więcej, niż przedtem. Jak? Był odpowiedzialny, by przebaczać i kochać innych tak, jak król uczynił to dla niego.

To niesamowita odpowiedzialność. Tego nie można oddzielić od innych nauk Chrystusa o królestwie. Jezus powiedział, „A jeśli nie odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych” (Mt 6:15). To jest jasne: „Jeżeli nie odpuścicie ludziom ich przewinień, Ja wam też nie przebaczę.” To nie jest sprawa do wyboru, to obowiązek. Jezus w zasadzie mówi nam, „Ja was znosiłem, postępowałem z wami z miłością i miłosierdziem, i przebaczyłem wam tylko przez Moją dobroć i miłosierdzie. Tak samo wy macie być miłosierni względem waszych braci i sióstr. Macie im przebaczać dobrowolnie, tak, jak Ja wam przebaczyłem. Macie iść do waszych domów, kościołów, miejsc pracy, na ulice, i pokazać wszystkim łaskę i miłość, jaką Ja wam okazałem.”

Paweł nawiązuje do przykazania Jezusa, mówiąc, „Jak Chrystus odpuścił wam, tak i wy” (Kol 3:13). Potem wyjaśnia, jak starać się wykonywać to przykazanie: „Przeto przyobleczcie się jako wybrani Boży, święci i umiłowani, w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość, znosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem, jeśli kto ma powód do skargi przeciw komu:. . A ponad to wszystko przyobleczcie się w miłość, która jest spójnią doskonałości” (3:12-14).

Co to znaczy, znosić? Greckie słowo oznacza „tolerować, wytrzymywać.” To sugeruje znoszenie rzeczy, których nie lubimy. Mamy tolerować upadki innych i pogodzić się z tym, czego nie rozumiemy.

środa, 18 listopada 2015

PRZYJMUJĄC JEGO MIŁOSIERDZIE

W Mat 18:23-35 Jezus podał przykład zaufanego, zdolnego sługi, o którym nagle dowiedział się, że jest jednym z największych dłużników. Oto ktoś niegodny, pełen złych motywacji i nie wart żadnego współczucia. Jednak jego pan chętnie mu przebacza – tak jak Jezus uczynił z tobą i ze mną.

Podam wam krótkie określenie upamiętania. To pojęcie jest często definiowane, jako „punkt zwrotny.” Mówi o odwróceniu się o 180 stopni od poprzednich dróg. Upamiętaniu również ma towarzyszyć bogobojny żal.

Jednak Nowe Przymierze prowadzi to pojęcie ze Starego Testamentu nawet dalej. Upamiętanie, co coś o wiele więcej, niż zwykłe odwrócenie się od grzechu i cielesności – więcej niż żal z powodu przeszłości i żal z powodu zasmucania Pana. Według przypowieści Jezusa, upamiętanie mówi o odwróceniu się od choroby umysłu, która pozwala nam wierzyć, że możemy jakoś zapłacić za nasze grzechy.

Ta choroba dotyka miliony wierzących. Kiedykolwiek tacy chrześcijanie upadają w grzech, myślą, „Ja mogę to wyprostować przed Panem. Dam Mu szczere łzy, więcej gorliwej modlitwy, więcej czytania Biblii. Jestem zdecydowany, by Mu to wynagrodzić.” Ale to jest niemożliwe. Takie myślenie prowadzi do jednego miejsca; do beznadziejnej rozpaczy. Tacy ludzie zawsze próbują i zawsze upadają, aż w końcu zadowalają się fałszywym pokojem. Wymyślają swoją prywatną, śmieszną świętość, przekonując samych siebie do kłamstwa.

Powiedz mi, co cię zbawiło? Czy to twoje łzy i gorliwe prośby? Czy głęboki żal z powodu zasmucania Boga? Czy twoje szczere postanowienie odwrócenia się od grzechu? Nie, żadna z tych rzeczy. Zbawiła cię tylko łaska. I tak, jak sługa z tej przypowieści, nie zasługiwałeś na to. Właściwie dalej nie jesteś tego godzien, bez względu na to, jak pobożne jest twoje życie.

Oto prosta formuła prawdziwego upamiętania: Muszę odrzucić raz na zawsze każdą myśl, że kiedykolwiek będę mógł odpłacić Panu. Nigdy nie potrafię wypracować własnej drogi do Jego łaski. Dlatego żadne wysiłki lub dobre uczynki z mojej strony nie mogą wymazać mojego grzechu. Muszę po prostu zaakceptować Jego miłosierdzie. To jest jedyna droga do zbawienia i wolności.”

wtorek, 17 listopada 2015

GŁODNI BOGA

Kiedy w Jerozolimie nastąpiło przebudzenie, anioł przemówił do apostoła Filipa i powiedział, by poszedł na pustynię Gazy, gdzie spotka etiopskiego dyplomatę, jadącego powozem. Filip stwierdził, że ten czyta głośno z księgi Izajasza, dlatego zapytał tego dostojnika, „Czy rozumiesz co czytasz?” (Dz.Ap. 8.30).

Wygląda na to, że ten dyplomata skupił się na miejscu, które go zaciekawiło: „Wyznaczono mu grób wśród bezbożnych i wśród złoczyńców jego mogiłę, chociaż bezprawia nie popełnił ani nie było fałszu na jego ustach. Ale to Panu upodobało się utrapić go cierpieniem. Gdy złoży swoje życie w ofierze, ujrzy potomstwo, będzie żył długo i przez niego wola Pana się spełni. Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci. Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie” (Iż 53:9-11).

Spróbujcie sobie wyobrazić podniecenie tego Etiopczyka, kiedy czytał takie wspaniałe rzeczy. Z pewnością był głodny Boga, bo inaczej by nie czytał Pisma Świętego. Proroctwo Izajasza objawiało nadchodzącego króla. Z każdym objawieniem dyplomata ten myślał: „Kim jest ten wspaniały człowiek?”

Najpierw „Filip otworzył swoje usta i zwiastował mu dobrą nowinę o Jezusie” (Dz.Ap. 8:35). Wyjaśnił temu dyplomacie, „Człowiek, o którym czytasz, już przyszedł. To Jezus z Nazaretu i On jest Mesjaszem.”

Następnie Filip objaśnił Iz. 53:11: „Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci.” W gruncie rzeczy powiedział do tego dyplomaty, „Męka duszy Chrystusa, to było ukrzyżowanie. Właśnie wtedy został odcięty i pogrzebany, ale Ojciec wskrzesił Go z martwych i teraz On żyje w chwale. Każdy, kto wyzna Jego imię i uwierzy w Niego, stanie się Jego dzieckiem. Jego dzieci żyją w każdym narodzie. Tak właśnie Jego życie zostało przedłużone – przez Ducha Świętego w Jego dzieciach. Teraz i ty możesz stać się Jego dzieckiem.”

Cóż za wspaniała wiadomość dla tego Etiopczyka. Nic dziwnego, że był gotów wyskoczyć z tego powozu i być ochrzczony.. „A odpowiadając, rzekł: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. I kazał zatrzymać wóz, zeszli obaj, Filip i eunuch, do wody, i ochrzcił go” (Dz.Ap. 8:37-38).

poniedziałek, 16 listopada 2015

TRWANIE W KRZEWIE WINNYM by Gary Wilkerson

„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem” (J 15:1).

Kiedy Jezus określa Siebie jako „prawdziwy krzew”, przekazuje coś więcej, niż dokładną informację. „Prawdziwy” ma tu ten sam sens, co określenie „prawdziwy przyjaciel” – co oznacza rzeczywisty, szczery, autentyczny, zawsze pod ręką, by pomagać.

A co z ogrodnikiem, naszym Ojcem Niebiańskim? On dba o Swój ogród doskonale i z miłością. To Jego zadanie, by życie przepływało przez nas i Jemu można zaufać, że postawi właściwe rzeczy na właściwe miejsce, i da im wzrost. Dlatego, jeżeli trwamy w Chrystusie, złączeni z krzewem winnym, nie musimy się stresować i martwić o nasze życie. Życie Jezusa przepływa przez nas i jesteśmy doglądani przez naszego Ojca.

Jeżeli jesteśmy wszczepieni w krzew winny, czy nie powinniśmy naturalnie wydawać owocu? Wiemy, że jesteśmy zbawieni i bezpieczni w Chrystusie, i mamy łaskę Ojca. Jak z tego ma nie być owocu?

Tu znowu Jezus stosuje słowo kluczowe: „Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie” (J 15:4). Tu mamy następne zdanie, które uruchamia alarm u wielu chrześcijan: „Jeżeli nie trwa we Mnie.” Niektórzy przeżywają strach, kiedy to czytają. Tworzą sobie listę, czego nie wolno, a co muszą i to ich odcina od prawdziwego życia.


To prawda, że stwierdzenie Jezusa jest warunkowe, co znaczy, że my mamy tu swoją rolę do spełnienia. Ale inna część tego równania brzmi: „Jezus mieszka w nas – Jego obecność w nas jest stabilna i nie podlega poruszeniu.: „Ja was nigdy nie porzucę i nie zostawię” (Hebr 13:5). Kiedy Chrystus mówi, „Jeżeli we Mnie trwać będziecie.” Nie mówi o naszym zbawieniu – ponieważ nasze zbawienie zostało przez Niego zapewnione na krzyżu. Mówi tu o owocu Ducha w naszym życiu – naszym świadectwie, naszym sprawiedliwym postępowaniu, naszej radości i pokoju.

sobota, 14 listopada 2015

ŻADNE HOKUS -POKUS by Jim Cymbala

Nie ma lepszego przykładu Bożego potężnego działania w mieście niż opis podany w Dz. Ap. 11:20-21: „Mężowie z Cypru i Cyreny poszli do Antiochii i zaczęli rozmawiać z Grekami . . . głosząc im dobre wiadomości o Panu Jezusie. Ręka Pana była z nimi i wielka liczba ludzi uwierzyła i nawrócili się do Pana.”

Nastąpiło takie żniwo, że wysłano z Jerozolimy Barnabę, żeby to sprawdził. „Gdy tam przybył, ujrzał dowody łaski Bożej i uradował się . . . sporo też ludzi zostało pozyskanych dla Pana” (23-24).

Kim byli ci ludzie, którzy rozpoczęli tak potężny zbór, który potem przewyższał zbór matkę w Jerozolimie? Nie znamy ich imion. Nie znamy ich metodologii. Ale wiemy kilka rzeczy: oni rozgłaszali dobre wiadomości o Panu Jezusie,” i że „Ręka Pana była a nimi” (w.20-21).

To był pierwszy naprawdę wielokulturowy kościół, z wielokulturowymi przywódcami, według Dz. Ap. 13:1- Symeon, zwany Niger, niektórzy przywódce Żydowscy, niektórzy Grecy, Manaen, przyjaciel Heroda z dzieciństwa (przez co już by mógł być podejrzany dla wszystkich). Ale oni pracowali razem we wspaniałym modelu wielokulturowej jedności.

Nienawiść Żydów-Pogan w pierwszym wieku była nawet większa niż nasze uprzedzenia rasowe dzisiaj. Bóg poradził sobie z tym problemem bezpośrednio, gdyż budował Swój kościół na Swój sposób.

Uczucia rasowe w Nowym Jorku są teraz gorsze niż to było dziesięć lat temu. W wielu kościołach panuje duch złego traktowania. Bardzo potrzebujemy miłości Bożej, żeby przezwyciężyć te napięcia tak, jak to miało miejsce dawno temu w Antiochii.

Żadne nowatorskie nauczanie tego nie załatwi. Nie ma żadnych modnych skrótów, żadnej mantry hokus -pokus, które mogą pokonać szatana. Jeden człowiek powiedział mi tak, „Wiesz, powinieneś wziąć mapę topograficzną Brooklynu, żebyś mógł poznać najwyższe punkty w mieście. Potem mógłbyś tam pójść i modlić się przeciwko duchom terytorialnym.”

Inni mówią, „Kluczem do wyzwolenia Bożej mocy jest śpiew na ulicach waszego miasta. Zorganizujcie marsz, zróbcie flagi i ogłaszajcie podczas tej parady Bożą suwerenność.” Jeszcze inni mówią, „Gromcie diabła, zwróćcie się na północ i tupcie nogami w tym czasie. To przyniesie zwycięstwo.”

Zapomnijmy o tych nowinkach. Jeżeli wytrwamy w modlitwie, to Bóg będzie czynił to, co tylko On może uczynić. Jak On to zrobi, kiedy i w jaki sposób, to zależy tylko od Niego. Imię Jezusa, moc Jego krwi i modlitwa wiary nie straciły swojej mocy.

__________

Jim Cymbala założył Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestu członkami w małym, zaniedbanym budynku w trudnej części miasta. Urodzony w Brooklynie, jest od wielu lat przyjacielem Dawida i Garego Wilkersonów i częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, sponsorowanych po całym świecie przez World Challenge.