piątek, 31 grudnia 2010

CO CZYNI NAS CZCICIELAMI

2 Księga Mojżeszowa 14 opisuje niesamowity moment w historii Izraela. Izraelici dopiero opuścili Egipt zgodnie z kierownictwem Bożym. Teraz goniła ich zawzięcie armia Faraona. Izraelici zostali wprowadzeni do doliny otoczonej z dwóch stron przez strome góry, a przed nimi było głębokie morze. Jeszcze o tym nie wiedzieli, ale mieli przeżyć najciemniejszą, najbardziej burzliwą noc swoich dusz. Przed nimi była noc agonii, paniki i desperacji, która wyprobuje ich do granic możliwości.

Ja wierzę, że ten fragment mówi bardzo dużo o tym, w jaki sposób Bóg przemienia ludzi w czcicieli. Żaden inny rozdział w Biblii nie demonstruje tego mocniej. Czciciele nie są kształtowani w czasie przebudzenia, w dobrych, słonecznych czasach, czy okresach zwycięstwa i zdrowia. Czciciele Boga są kształtowani podczas ciemnych, burzliwych nocy. To, w jaki sposób reagujemy na nasze burze, decyduje o tym jakimi czcicielami jesteśmy.

Hebr. 11 przedstawia nam obraz Jakuba w starości. „ Przez wiarę pobłogosławił umierający Jakub każdego z synów Józefa i skłonił się nabożnie, wsparty o wierzch swojej laski” (11:21). Dlaczego Jakub jest przedstawiony w taki sposób przed śmiercią?

Jakub wiedział, że jego życie się kończy. Dlatego widzimy go, jak udziela swojego
błogosławieństwa swoim wnukom. Co więc robi Jakub, kiedy spogląda wstecz na swoje życie? Jest pobudzony do uwielbienia. Człowiek ten nie wypowiada ani słowa, ale wspiera się na swojej lasce i jest zadziwiony tym, co Bóg mu dał. On uczcił Boga.

Jakub uczcił Boga w tym momencie, gdyż jego dusza zaznała odpocznienia. Doświadczył bez cienia wątpliwości tego, że Bóg był wierny. Teraz ten patriarcha stwierdził na koniec: „Nie miało znaczenia to jakie walki musiałem staczać. Bóg okazał się dla mnie wierny. On zawsze był wierny. Panie, Boże Wszechmogący, oddaję Ci cześć!”

czwartek, 30 grudnia 2010

NIE BÓJ SIĘ NIEWIELKIEGO CIERPIENIA

Zmartwychwstanie Chrystusa było poprzedzone krótkim okresem cierpienia. My naprawdę umieramy! My rzeczywiście cierpimy! Jest ból i smutek.

Nie chcemy cierpieć ani być zranieni. Chcemy doświadczać bezbolesnego wybawienia, nadnaturalnej interwencji. Modlimy się: „Uczyń to Boże, bo ja jestem słaby i zawsze taki będę. Uczyń to, kiedy idę swoją drogą, czekając na nadprzyrodzone wybawienie.”

Możemy zwalać winę za nasze kłopoty na demony. Idziemy do jakiegoś męża Bożego i mamy nadzieję, że on wyrzuci demona tak, abyśmy mogli iść dalej swoją drogą bez bólu czy cierpienia. Udało się! Przejście do spokojnego życia w zwycięstwie. Chcemy, żeby ktoś położył na nas ręce i wypędził wszelką suszę. Ale zwycięstwo nie zawsze przychodzi bez cierpienia, czy bólu. Popatrz na swój grzech. Staw mu czoła. Przeżyj to tak, jak Jezus. Wejdź do Jego cierpienia. Cierpienie trwa przez noc, ale z porankiem zawsze przychodzi radość.

Boża miłość wymaga wyboru. Gdyby Bóg z nadprzyrodzony sposób podniósł nas z każdej walki, bez bólu, czy cierpienia, pomijając wszelkie doświadczenia i pokusy, to nie mielibyśmy wolnego wyboru, ani doświadczenia przez ogień. W ten sposób Bóg by wymuszał swoją wolę na ludzkości. On jednak postanowił spotykać się z nami w naszej suszy i pokazać nam w jaki sposób może się to stać dla nas drogą do nowego życia wiary.

Często jest to Bożą wolą abyśmy przeżywali suszę, czy nawet ból. „ Przeto i ci, którzy cierpią według woli Bożej, niech dobrze czyniąc powierzą wiernemu Stwórcy dusze swoje” (1 Piotra 4:19).

Dzięki Bogu, że cierpienie jest zawsze krótkim okresem przed ostatecznym zwycięstwem! „A Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do niej przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie” (1 Piotra 5:10).

środa, 29 grudnia 2010

ŻYCIE MODLITWY

By przezwyciężyć duchową suszę, muszę prowadzić życie modlitwy. Dlaczego nikt z nas nie modli się tak, jak powinniśmy? Wiemy, że nasze ciężary mogą zostać zdjęte, kiedy jesteśmy z Nim sam na sam. Głos Ducha Świętego zachęca nas do modlitwy, „Przyjdź”!

Przyjdź do wody, która zaspokoi pragnienie duszy. Przyjdź do Ojca, który lituje się nad Swoimi dziećmi. Przyjdź do Pana życia, który obiecał, że przebaczy każdy popełniony grzech. Przyjdź do tego, który cię nie potępi, ani nie zostawi, ani nie ukryje się przed tobą.

My możemy próbować ukryć się przez Bogiem z powodu winy lub potępienia, ale On nigdy nie ukrywa się przed nami. Przyjdź odważnie do Jego tronu łaski, nawet jeżeli upadłeś i zgrzeszyłeś. On natychmiast przebacza tym, którzy ze smutkiem pokutują. Nie musisz spędzać godzin czy dni w rozpaczy i poczuciu winy, ani zasłużyć sobie na Jego łaskę. Przyjdź do Ojca, zgnij kolana, otwórz serce i wołaj w bólu i smutku. Powiedz Mu o twojej samotności, uczuciach, izolacji, strachu i upadkach.

My próbujemy najpierw wszystkiego innego, zamiast modlitwy. Czytamy książki, szukamy recept i porad. Chodzimy do przyjaciół, kaznodziejów i doradców, szukając wszędzie słowa pociechy i rady. Szukamy mediatorów, a zapominamy, że jest jedyny Mediator, który ma odpowiedź na wszystko.

Nic tak szybko nie rozproszy suszy i pustki, jak godzina lub dwie sam na sam z Bogiem, Nic nie zastąpi modlitwy do Ojca w komorze. To jest wyjście z każdej suszy.

„Gdyż wyleję wody na spieczoną ziemię i strumienie na suchy ląd; wyleję mojego Ducha na twoje potomstwo i moje błogosławieństwo na twoje latorośle” (Izajasz 44:3).

wtorek, 28 grudnia 2010

PRZECHODZĄC OKRES SUSZY

Chociaż głoszę do tysięcy ludzi, czasem sam czuję się bardzo suchy, z dala od ciepłej obecności Boga. Kiedy jestem suchy i pusty, nie mam wielkiej ochoty, by czytać Słowo Boże i niewiele ochoty na modlitwę. Wiem, że moja wiara jest stała, a moja miłość do Jezusa jest mocna i nie pragnę rzeczy z tego świata. Po prostu wydaje mi się, że przez wiele dni, a może nawet tygodni nie potrafię dotykać Boga.

Czy kiedyś oglądałeś innych chrześcijan, którzy odczuwają błogosławieństwo, a ty nic nie czujesz? Oni świadczą, jak Bóg odpowiada na ich modlitwy i płaczą z radości. Wydaje się, że żyją na szczytach szczęśliwych przeżyć, a ty ledwie się trzymasz – kochasz Jezusa, ale nie widzisz, by „świat się palił”.

Wiem, że ludzie wierzący przeżywają takie okresy suszy w pewnych okresach swojego chrześcijańskiego życia. Nawet Jezus czuł się opuszczony, kiedy wołał, „Ojcze, czemuś Mnie opuścił?”

Bez bliskości Boga nie może być pokoju. Ta susza może być zatrzymana tylko przez rosę Jego chwały. Rozpacz może zostać usunięta tylko przez pewność, że Bóg odpowiada na modlitwy. Ogień Ducha Świętego musi ogrzać umysł, ciało i duszę.

Czasami czuję się niegodny, jak najgorszy grzesznik, ale pomimo tego wiem, że On jest niedaleko. W oddali słyszę Jego wyraźny głos, wołający, „Przyjdź Moje dziecko. Ja wiem o wszystkim, co przeżywasz. Ja cię dalej kocham i nigdy cię nie opuszczę, ani nie zostawię. Razem stawimy temu czoła, ponieważ Ja ciągle jestem twoim Ojcem, a ty Moim dzieckiem”. Mam w sobie ten płomień, który nie będzie zgaszony i wiem, że On mnie wyprowadzi z tej suszy.

„Gdyż dziełem Pana jest lud jego, Jakub wyznaczonym mu dziedzictwem. Znalazł go w ziemi pustynnej I w bezludnym zawodzeniu pustyni. Otoczył go, doglądał go, Strzegł go jak źrenicy oka” (5 Mojż. 32:9-10).

„Oto Ja czynię rzecz nową: Już się rozwija, czy tego nie spostrzegacie? Tak, przygotowuję na pustyni drogę, rzeki na pustkowiu. Chwalić mnie będą zwierzęta polne, szakale i strusie, że dostarczyłem na pustyni wody, rzeki na pustkowiu, aby napoić mój lud, mojego wybrańca” (Izajasz 43:19-20).

poniedziałek, 27 grudnia 2010

CZY OSTATNIO MIAŁEŚ JUŻ ZAMIAR SIĘ PODDAĆ?

Kilku kaznodziejów napisało tak do mnie, wyrażając swoje zaniepokojenie z powodu członków kościoła, którzy rezygnują. „Dobrzy, szczerzy chrześcijanie są tak przytłoczeni poczuciem winy i potępienia, że popadają w rozpacz. Kiedy nie potrafią sprostać oczekiwaniom, albo kiedy ponownie popadają w grzech, postanawiają ze wszystkiego zrezygnować...”

Coraz więcej chrześcijan doszło do punktu załamania. Niewielu chrześcijan miałoby odwagę, by myśleć, że Jezus ich nie kocha, ale w desperacji chcą sami się poddać.

Niektóre kościoły obecnie stale głoszą tylko pozytywne kazania. Słuchając ich, można odnieść wrażenie, że każdy chrześcijanin doświadcza cudów, każdy otrzymuje natychmiastową odpowiedź na modlitwy, wszyscy czują się dobrze, żyją w dostatku, a cały świat jest piękny i jasny. Chciałbym słuchać takich kazań, bo sam chcę tych wspaniałych rzeczy od Boga dla ludu Bożego. Jednak tak nie jest w przypadku wielu bardzo szczerych i uczciwych chrześcijan.

Nie ma się co dziwić, że nasi młodzi rezygnują, jako pokonani. Nie potrafią żyć według tego obrazu, stworzonego przez religię beztroskich, bogatych i zawsze pozytywnie myślących chrześcijan. Ich świat nie jest taki idealny; oni żyją ze złamanymi sercami, w kryzysach i z problemami w rodzinach.

Paweł mówił o utrapieniu: „...o utrapieniu naszym, jakie nas spotkało w Azji, iż ponad miarę i ponad siły nasze byliśmy obciążeni tak, że nieomal zwątpiliśmy o życiu naszym” (2 Kor. 1:8).

Pozytywne myślenie nie spowoduje, że te problemy znikną, a wyznawanie, że problemy nie istnieją, nic nie zmieni. Jakie jest lekarstwo? Są dwie prawdy, które przyniosły mi wielką pociechę i pomoc.

• Bóg mnie kocha. On jest kochającym Ojcem, który chce nas podnieść z naszych słabości
• Najbardziej podoba Mu się moja wiara. On chce, bym Mu ufał.

piątek, 24 grudnia 2010

PRZETRWASZ

Szczęście nie oznacza życia bez bólu lub zranień – wcale nie. Prawdziwe szczęście, to uczenie się, jak żyć z dnia na dzień, pomimo smutku i bólu. To znaczy uczenie się, jak radować się w Panu, bez względu na to, co się stało w przeszłości.

Możesz czuć się odrzuconym lub opuszczonym. Twoja wiara może być słaba i myślisz, że już cię odliczają. Smutek, łzy, ból i pustka mogą cię czasami przygniatać, ale Bóg dalej jest na Swoim Tronie, On dalej jest Bogiem!

Przekonaj siebie, że przetrwasz. Wyjdziesz z tego i czy żyjesz, czy umierasz, należysz do Pana. Życie płynie dalej i może cię zdziwić, ile możesz, z Bożą pomocą.

Nie możesz sprawić, by nie było bólu, ale nasz błogosławiony Pan przyjdzie do ciebie i położy Swoją miłosierną dłoń pod ciebie, podnosząc cię i stawiając ponownie w okręgach niebieskich. On uwolni cię od strachu przed śmiercią i objawi ci Swoją niewyczerpaną miłość.

Głowa do góry! Zachęcaj siebie w Panu. Kiedy otacza cię mgła i nie widzisz drogi wyjścia z twojego dylematu, połóż się w ramionach Jezusa i po prostu zaufaj Mu. On to załatwi, ale chce twojej wiary i twojego zaufania. On chce, byś ogłaszał, „Jezus mnie kocha!, On jest ze mną! On mnie nie zawiedzie! On właśnie teraz to rozwiązuje! Nie będą pokonany, ani odrzucony! Nie będę ofiarą szatana! Nie stracę zdrowego umysłu, ani kierunku. Bóg jest po mojej stronie! Kocham Go i On mnie kocha!”

Podstawą tego jest wiara, a wiara opiera się na tej absolutnej prawdzie: „Żadna broń ukuta przeciwko tobie nic nie wskóra” (Izajasz 54:17).

czwartek, 23 grudnia 2010

BÓG NIE POZWOLI CI SIĘ ZAŁAMAĆ

Pamiętaj, że Bóg wie dokładnie, ile możesz znieść i nie pozwoli ci dojść do punktu załamania.

Nasz kochający Ojciec powiedział, „Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść” (1 Kor. 10:13).

Najgorszy rodzaj bluźnierstwa, to myśleć, że Bóg stoi za wszystkimi twoimi kłopotami i boleściami, że to Ojciec Niebiański zsyła na ciebie kary, że Bóg myśli, iż potrzebujesz jeszcze dwóch ataków serca, by otrzymać Jego błogosławieństwo. Tak nie jest!

Prawdą jest, że Pan karze tych, których kocha, ale to karanie jest tylko na pewien czas i nie po to, by nas zranić. Bóg nie jest autorem zamieszania w naszym życiu. To nieprzyjaciel chce nas ranić poprzez innych ludzi tak, jak ranił Joba przez niewierzącą żonę.

Twój Ojciec Niebiański patrzy na ciebie stale. Każdy ruch jest monitorowany i każda łza jest liczona. On odczuwa twój każdy ból i wie, kiedy masz już dość nachodzenia przez wroga. On kładzie temu kres i mówi, „Wystarczy!” Kiedy twój ból już nie przybliża cię do Pana, a zamiast tego zaczyna niszczyć twoje życie duchowe, Bóg wkracza. On nie pozwoli, by ufające Mu Jego dziecko zostało pokonane z powodu zbyt wielkiego bólu lub agonii duszy.

Bóg podniesie cię z tej walki na chwilę, we właściwym czasie. Nigdy nie pozwoli, by twoje cierpienia zniszczyły twój umysł. On obiecał, że przyjdzie i nie spóźni się, by obetrzeć twoje łzy i dać ci radość zamiast smutku. Słowo Boże mówi, „Wieczorem bywa płacz, Ale rankiem wesele” (Psalm 30:6).

środa, 22 grudnia 2010

ZDECYDOWANI BY SZUKAĆ

„I zwróciłem swoje oblicze na Pana, Boga, aby się modlić, błagać... Modliłem się więc do Pana, mojego Boga, wyznawałem i mówiłem.... A gdy jeszcze mówiłem, modliłem się i wyznawałem mój grzech i grzech mojego ludu izraelskiego...” (Daniel 9:3,4,20). To byli ludzie modlitwy!

Widzicie, to pierwsze postanowienie, by żyć oddzielonym życiem, musiało być poparte drugim postanowieniem, by szukać Boga. Niemożliwe jest prowadzenie świętego życia bez spędzania czasu na kolanach, szukając Boga, Jego mocy i autorytetu do takiego życia.

Nie dajcie się oszukać – wierna modlitwa nie uchroni was od kryzysu. Przeciwnie, najprawdopodobniej poprowadzi do rozpalonego pieca i do jamy lwiej. Ale modlitwa przygotuje cię, byś mógł stawić temu czoła z ufnością – by stać się żywą ofiarą dla sprawy Jezusa!

Modlitwa Daniela zaprowadziła go do lwiej jamy, a ten test przyszedł wiele lat później, kiedy Daniel miał już ponad 80 lat! To może cię przerażać, jeżeli zastanawiasz się, jak długo jeszcze, kiedy skończą się kryzysy. Może myślałeś, że nauczysz się wszystkich „ważnych” testów po kilku latach z Panem. A tu Pan pozwala, by jeden z Jego największych bojowników modlitwy – człowiek cichego i spokojnego ducha – doświadczał takiego kryzysu w swoim życiu po tylu latach wiernej modlitwy!

Kochani, te próby skończą się dopiero, kiedy przyjdzie Jezus – albo kiedy umrzesz w Chrystusie! Dlatego modlitwa jest tak ważna. Możesz podjąć postanowienie, by prowadzić życie nieskalane, ale to postanowienie jest niemożliwe do spełnienia, bez postanowienia, by szukać Boga.

wtorek, 21 grudnia 2010

NIESKALANY WŚRÓD BEZBOŻNOŚCI

„Lecz Daniel postanowił nie kalać się potrawami ze stołu królewskiego ani winem, które król pijał. Prosił więc przełożonego nad sługami dworskimi, by mógł się ustrzec splamienia” (Daniel 1:8).

Słowo splamić sugeruje tu „uwolnienie przez wyrzeczenie się”. Innymi słowy Daniel mówił, „Wszelki kompromis z moimi normami okradnie mnie z mojej wolności!” Dlatego Daniel postanowił jeść tylko jarzyny i pić wodę przez dziesięć dni. Kiedy powiedział o tym przełożonemu nad eunuchami, ten odpowiedział, „Ja przez to mogę stracić życie! Po tych 10 dniach ty możesz być wychudzony. Twoje policzki będą zapadnięte i król na pewno to zauważy! Słuchaj – jedź chociaż trochę mięsa. Potrzebujesz protein. Pij trochę wina, to dla tworzenia krwi. Jedz też trochę słodyczy, które dają energię!”

Ja wierzę, że Daniel i ci trzej Hebrajczycy mieli na myśli coś więcej, niż tylko unikanie tego, co było rytualnie nieczyste. Oni zostali wzięci do niewoli wraz z tysiącami współplemieńców. To, co zobaczyli po przybyciu do Babilonu, musiało ich bardzo zaszokować. Było to społeczeństwo tak rozpasane, niemoralne i pełne przekleństw, że poruszyło to duchową wrażliwość tych czterech mężów.

Dlatego tych czterech podjęło postanowienie i powiedzieli sobie nawzajem, „Nie pójdziemy na żaden kompromis. Nie przyjmiemy ich norm moralnych. Będziemy inni i będziemy zdyscyplinowani w naszym chodzeniu przez wiarę!”

Ci czterej nie chodzili i nie ogłaszali innym ich sposobu życia. To była sprawa wyłącznie pomiędzy nimi i Bogiem.

Zapytam was: Kiedy przeżywacie kryzys, czy wołacie, „Panie, gdzie jesteś, kiedy ja Cię potrzebuję? Czy nie jesteś zobowiązany, by mnie wyratować?” A co by było, gdyby Pan powiedział, „A gdzie ty byłeś, kiedy Ja potrzebowałem twojego głosu? Potrzebowałem głosów w tych grzesznych czasach, potrzebowałem czystych naczyń, przez które mógłbym mówić. Mówisz, że chcesz, bym przyszedł z pomocą w twoim kryzysie – a ty chcesz dalej być częścią grzesznego, świeckiego systemu. Powiedz Mi, czy jesteś oddany Mojej sprawie?”

poniedziałek, 20 grudnia 2010

ZACZĘŁO SIĘ OD POKUTY

Kościół, jaki znamy obecnie, zaczął się od pokuty. Kiedy Piotr głosił o krzyżu w dniu Pięćdziesiątnicy, tysiące ludzi przyszło do Chrystusa. Ten nowy kościół, jako jedno ciało, składał się z ludzi wszystkich ras, przepełnionych miłością jedni do drugich. To wspólne życie było naznaczone ewangelizacją, duchem ofiary, a nawet męczeństwa.

Ten wspaniały początek jest odbiciem słowa z Jeremiasza: „A przecież to Ja zasadziłem cię jako szlachetną winorośl, cały szczep prawdziwy” (Jeremiasz 2:21) Niech następne słowa Pana określą, co często dzieje się z takimi sprawami: „A jakże mi się zmieniłaś na krzew zwyrodniały, na winorośl dziką!” (2:21). Bóg mówił, Ja zasadziłem cię prawidłowo. Byłaś moja, nosząc moje imię i naturę, a teraz jesteś zdegenerowana”.

Co spowodowało taką degenerację w kościele? To zawsze było i będzie bałwochwalstwo. Bóg mówi o bałwochwalstwie, kiedy mówi do Jeremiasza, „Wszakże mój lud zamienił swoją chwałę na kogoś, kto nie może pomóc” (2:11).

Większość chrześcijan obecnie uważa bałwana, jako coś, co staje pomiędzy Bogiem, a nimi. Jednak jest to tylko częściowe określenie bałwochwalstwa.

Bałwochwalstwo dotyczy o wiele głębszych zagadnień w sercu. Bałwanem numer jeden wśród ludu Bożego nie jest cudzołóstwo, pornografia czy alkohol. To o wiele mocniejsza pożądliwość. Czym jest ten bałwan? Jest to zniewalające pragnienie sukcesu i nawet znaleźli pewną doktrynę na usprawiedliwienie. Bałwochwalstwo sukcesu opisuje wielu w domu Bożym obecnie. Ci ludzie są porządni, czyści, pełni dobrych uczynków. Ale w ich sercach pielęgnują bałwana sukcesu i nie mogą się od tego uwolnić.

Bóg chce błogosławić swój lud. Chce, by Jego ludowi powodziło się dobrze we wszystkim, co szczerze robią. Ale teraz w tym kraju jest duch, który opanował tłumy – jest to duch, który uwielbia uznanie i posiadanie coraz więcej rzeczy.

Pewien człowiek w świecie powiedział niedawno, „Ten, kto umiera, mając największą liczbę zabawek - wygrywa”. Tragicznie jest, jeżeli chrześcijanie dają się złapać w ten sam potrzask.

Jak daleko odeszliśmy od ewangelii życia, by umierać dla siebie, ego i świeckich ambicji.

piątek, 17 grudnia 2010

CHRYSTUS PRZYSZEDŁ Z ZAPROSZENIEM I OSTRZEŻENIEM

Jezus stał w świątyni i zapraszał wszystkich, by przyszli pod Jego miłosierne skrzydła ochrony. Wołał ślepych, chorych, trędowatych, biednych, zgubionych, by przyszli i znaleźli uzdrowienie i przebaczenie. Ale religijny tłum odrzucił Jego ofertę. Dlatego Chrystus powiedział o nich, „Wy nie chcecie” (Mat. 23:37).

Kiedy to czytam nasuwa się pytanie: Czy w Nowym Testamencie Bóg działa w taki sam sposób, jak to czynił w Starym? Czy odrzuci tych, którzy odrzucili Jego ofertę łaski, miłosierdzie i przebudzenia?

Tak. On tak uczyni. Jezus odpowiedział tym, którzy Go odrzucili, mówiąc, „Oto wam dom wasz pusty zostanie” (23:38). Powiedział do nich, „Ta świątynia jest teraz waszym domem, nie Moim. Ja ją opuszczam. Opuszczam to, co wyście zmarnowali i opuścili”.

Potem dodaje, „Albowiem powiadam wam: Nie ujrzycie mnie odtąd, aż powiecie: Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim” (23:39). Oświadczył im, „Moja chwała nie przebywa już w tym starym dziele”.

Pomyślcie o tym. Oto stoi miłosierdzie i łaska, mówiąc, „To stare nie jest już moje”. Następnie Jezus przeszedł do Pięćdziesiątnicy, do początku czegoś nowego. Miał wzbudzić nowy kościół, nie replikę starego. On chciał go uczynić całkowicie nowym, od fundamentów w górę. Będzie to kościół z nowych kapłanów i ludzi, wszystkich narodzonych na nowo w Nim.

Zadam wam pytanie: Czy to, co dzieje się w kościele dzisiaj, reprezentuje to, czym jest Jezus? Czy to, co widzimy, jest prawdziwie zwycięską oblubienicą Chrystusa, bez skazy? Czy to objawia ginącemu światu prawdziwą naturę Boga? Czy nic lepszego Duch Święty nie może stworzyć w dniach ostatecznych?

Czy znalazłeś kościół, gdzie Chrystus jest naprawdę obecny, a Jego słowo jest głoszone wiernie? Wtedy powinieneś być bardzo wdzięczny. Może jesteś wśród tłumów, które nie mogą znaleźć kościoła, który ma życie. Ja słyszę ich wołanie, „Nie mogę znaleźć kościoła, który zaspokaja mój duchowy głód. Zbyt wiele zabawy – zbyt wiele cielesności – zbyt sucho”.

Odwagi – Bóg wkrótce potrząśnie wszystkim w niesamowity sposób. W tym wielkim trzęsieniu Bóg wzbudzi prawdziwych pasterzy, którzy będą karmić głodne owce.

czwartek, 16 grudnia 2010

JUŻ DAŁEM WAM SŁOWO

Żyjemy w czasie największego objawienia Ewangelii w historii. Jest więcej kaznodziejów i większe nasycenie mediów Ewangelią, niż kiedykolwiek. A jednak nie było nigdy więcej niedoli, ucisków i utrapionych umysłów wśród ludu Bożego. Obecnie pastorzy układają swoje kazania tak, by wybrać poszczególnych ludzi i pomóc im poradzić sobie z ich desperacją.

W tym nie ma nic złego. Ja też głoszę taką prawdę. Jednak wierzę, że jest jeden powód, dla którego widzimy tak niewiele zwycięstw i uwolnienia: to jest niewiara. Prawdą jest, że Bóg przemawiał w tych ostatnich dniach wyraźnie i oto, co powiedział: Ja już dałem wam Słowo. Ono jest kompletne. Teraz stójcie na nim”.

Niech nikt wam nie wmawia, że mamy głód Słowa Bożego. Prawdą jest natomiast, że przeżywamy głód słyszenia Słowa Bożego i posłuszeństwa temu Słowu. Dlaczego? Wiara jest nieracjonalna, ale też wiara nigdy nie przychodzi do nas przez logikę czy racjonalność. Paweł stwierdza wyraźnie: „Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe” (Rzym. 10:17). To jest jedyny sposób, w jaki prawdziwa wiara wzrasta w sercu wierzącego. Ona przychodzi przez słuchanie – to znaczy wierzenie, zaufanie i postępowanie na podstawie Słowa Bożego.

„Oczy Pańskie patrzą na sprawiedliwych, a uszy jego słyszą ich krzyk.... Wołają, a Pan wysłuchuje ich, I ocala ich ze wszystkich udręk... Wiele nieszczęść spotyka sprawiedliwego... Pan wyzwala duszę sług swoich i nie będą ukarani ci, którzy mu ufają” (Psalm 34:16, 18,20,22).

W tych kilku urywkach z Psalmu mamy wystarczająco dużo Słowa Bożego, by usunąć wszelką niewiarą. Zachęcam cię teraz: słuchaj go, bądź mu posłuszny i wreszcie, odpocznij w nim.

środa, 15 grudnia 2010

DLACZEGO MOJA DUSZA JEST PRZYGNĘBIONA?

Psalmista wiele razy zadaje pytanie: „Dlaczego moja dusza jest przygnębiona? Czuję się bezużyteczny, zapomniany. We mnie jest taki niepokój. Dlaczego, Panie? Dlaczego czuję się taki bezradny w moich doświadczeniach? (Zobacz Psalm 42:11 i Psalm 43:5). Te pytania pojawiają się u wielu ludzi, którzy kochali Pana i służyli Bogu.

Weźmy na przykład bogobojnego Eliasza. Widzimy go pod krzewem jałowca, kiedy prosi Boga, żeby go zabił. Jest tak przybity, że nie chce już żyć. Widzimy też sprawiedliwego Jeremiasza pogrążonego w rozpaczy. Prorok ten woła: „Panie, oszukałeś mnie. Kazałeś mi prorokować o tym wszystkim, ale nic z tego się nie wypełniło. Ja poświęciłem Ci całe swoje życie. Oto jaka nagroda mnie za to spotkała? Teraz już więcej nie wspomnę Twojego imienia.”

Każdy z tych sług przeżywał chwilowy atak niewiary. Ale Pan rozumiał ich stan w czasie zamieszania i wątpliwości. Po jakimś czasie zawsze ich pokierował we właściwą stronę. Wśród ich doświadczeń Duch Święty skierował na nich światło.

Zwróć uwagę na świadectwo Jeremiasza: „ Ilekroć pojawiały się twoje słowa, pochłaniałem je; twoje słowo było mi rozkoszą i radością mojego serca” (Jeremiasz 15:16). „Doszło Eliasza Słowo Pana” (1Król. 19:9). W jakimś punkcie każdy z tych sług pamiętał Boże Słowo i stało się ono radością ich życia i wyciągnęło ich z dołu.

Prawda jest taka, że przez cały czas, kiedy ci ludzie walczyli, Pan siedział i czekał. Słyszał ich wołanie i udrękę. Po jakimś czasie powiedział im: „Już przeszliście swój czas smutku i zwątpienia. Teraz chcę, abyście Mi zaufali. Wróćcie do Mojego Słowa. Uchwyćcie się Mojej obietnicy, którą wam dałem. Jeżeli tak zrobicie, to Moje Słowo was przeprowadzi.”

wtorek, 14 grudnia 2010

MOJA OBIETNICA JEST WSZYSTKIM CZEGO POTRZEBUJESZ.

Wiara jest bardzo wymagająca. Wymaga ona, żebyśmy byli posłuszni Słowu Bożemu, kiedy go usłyszymy, bez żadnych dodatkowych znaków kierunkowych. Nie ma znaczenia to jak wielkie są nasze przeszkody, jak niemożliwe nasze okoliczności. Mamy wierzyć Jego Słowu i działać na tej podstawie, beż żadnego innego dowodu. Bóg mówi: „Wystarczy ci Moja obietnica.”

Tak, jak każde inne pokolenie, my też się zastanawiamy: „Panie, dlaczego muszę przechodzić takie doświadczenie? To przekracza moje zrozumienie. Dopuściłeś tyle rzeczy w moim życiu, które nie mają sensu. Dlaczego nie ma wyjaśnienia tego, co przeżywam? Dlaczego moja dusza jest tak zakłopotana, tak pełna wielkich doświadczeń?

Posłuchaj mnie jeszcze raz. Wymagania wiary są całkowicie niezrozumiałe dla człowieka. W jaki sposób Pan odpowiada na nasze wołanie w takiej sytuacji? Posyła Swoje Słowo przypominające nam o Jego obietnicach i mówi: Po prostu bądź posłuszny. Zaufaj Mojemu Słowu, które ci dałem. On nie przyjmuje żadnej wymówki, żadnego wahania, bez względu na to jak niemożliwe mogą się wydawać nasze okoliczności.

Proszę nie zrozumcie mnie źle. Nasz Bóg jest kochającym Ojcem. On nie pozwoli, aby Jego dzieci cierpiały bezsensownie, bez powodu. Wiemy, że On ma do dyspozycji całą moc i chęć, aby oddalić każdy ból serca i każdy problem. Może tylko powiedzieć słowo i uwolnić nas od każdego doświadczenia i walki.

Jednak faktem jest to, że Bóg nie zamierza nam pokazać w jaki sposób, albo kiedy wypełni dane nam obietnice. Dlaczego? On się nie musi przed nami tłumaczyć kiedy już dał nam odpowiedź. On nam dał wszystko, czego potrzebujemy do życia i pobożności w Swoim Synu, Jezusie Chrystusie. On jest wszystkim czego potrzebujemy w każdej sytuacji, jakie przynosi nam życie. Bóg będzie stał na Swoim Słowie, które już objawił: „Masz Moje Słowo w zasięgu ręki. Moje obietnice dla ciebie są tak i amen dla wszystkich, którzy wierzą. Tak więc odpoczywaj w Moim Słowie, wierz mu i bądź posłuszny.”

poniedziałek, 13 grudnia 2010

NIEDORZECZNOŚĆ WIARY

Kiedy Bóg mówi do człowieka: „Wierz” to wymaga czegoś, co wykracza poza ludzki rozum. Wiara jest czymś zupełnie nielogicznym. Już sama jej definicja jest czymś nierozsądnym. Pomyśl o tym: List do Hebrajczyków mówi, że wiara jest pewnością czegoś, czego się spodziewamy i dowodem tego co jest niewidzialne. Krótko mówiąc, jest powiedziane, że „Nie ma namacalnego powodu, ani widzialnego dowodu.” Pomimo tego mamy wierzyć.

Poruszam ten temat z ważnego powodu. Obecnie po całym świecie, mnóstwo wierzących jest przygniecionych zniechęceniem. Faktem jest, że wszyscy będziemy się nadal spotykać ze zniechęceniem w tym życiu. Jednak wierzę, że jeżeli zrozumiemy naturę wiary – jej nielogiczną, nierozumną naturę – to znajdziemy pomoc, jakiej potrzebujemy, aby przejść zwycięsko.

Pomyśl o wierze, jakiej potrzebował Noe. Żył w pokoleniu, które wymknęło się spod kontroli. Ludzkość była w okropnym stanie. Bóg nie mógł tego dłużej znosić. Wreszcie powiedział: „Dosyć! Człowiek zniszczy sam siebie – to się musi skończyć” (1 Mojż. 6).

Wyobraź sobie zakłopotanie Noego, kiedy próbował to zrozumieć. Bóg postanowił zesłać kataklizm, który zniszczy całą ziemię. Przy tym Noe usłyszał tylko tych kilka słów z nieba w tej sprawie. Miał to po prostu przyjąć przez wiarę i nic więcej na ten temat przez120lat.

Pomyśl o tym, czego wymagała od Noego wiara. Otrzymał wielkie zadanie zbudowania olbrzymiej arki, a w tym czasie musiał żyć w niebezpiecznym świecie. Musiał cały czas wierzyć, kiedy cały świat wokół niego tańczył, bawił się i tarzał w zmysłowości. Jednak Noe postępował tak, jak powiedział Bóg. Ufał słowu, które otrzymał, przez ponad jeden wiek. Pismo mówi, że za swoje posłuszeństwo „Noe stał się dziedzicem sprawiedliwości, która jest przez wiarę” (Hebr. 11:7).

W1 Mojżeszowej 12:1-4 Bóg powiedział do Abrahama: „Wstań, wyjdź i opuść swój kraj.” Na pewno Abraham się zastanawiał: „Ale dokąd, Panie?” Bóg by mu odpowiedział prosto: „Nie powiem ci. Po prostu idź.”

To nie było logiczne. Było to całkowicie nierozsądne wymaganie dla każdej myślącej osoby. Zilustruję, to zadając pytanie każdej wierzącej żonie: Wyobraź sobie, że twój mąż przychodzi do domu pewnego dnia i powiada: „Pakuj się kochanie, przeprowadzamy się.” Oczywiście chciałabyś wiedzieć dlaczego, albo gdzie, czy jak. Ale mąż ci odpowiada tylko tak: „Nie wiem. Wiem tylko, że Bóg powiedział, idź.” Nie ma uzasadnienia ani powodu dla takiego wymagania. To po prostu nie jest logiczne.

Jest to jednak dokładnie nielogiczny kierunek, w jakim poszedł Abraham. „Przez wiarę usłuchał Abraham, gdy został powołany, aby pójść na miejsce, które miał wziąć w dziedzictwo, i wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie” (Hebr. 11:8). Miał tylko proste słowo, które dał mu Bóg: „Idź Abrahamie, a Ja będę z tobą. Nie stanie ci się nic złego.” Wiara wymagała, żeby Abraham działał tylko na podstawie tej obietnicy i niczego więcej.

Pewnej gwiaździstej nocy Bóg powiedział do Abrahama: „Popatrz w niebo. Czy widzisz te niezliczone gwiazdy? Policz je jeżeli potrafisz. Będziesz miał tylu potomków” (zobacz1 Mojż. 15:5). Abraham chyba pokręcił głową, kiedy usłyszał te słowa. W tym czasie był on już stary i stara była jego żona Sara. Już dawno minął ten czas, kiedy mogli mieć jeszcze dziecko. Pomimo tego otrzymuje obietnicę, że stanie się ojcem wielu narodów. Jedyny dowód na jakim mógł się oprzeć było słowo z nieba: ”Ja jestem Panem” (1 Mojż. 15:7).

Ale Abraham był posłuszny. Biblia mówi o nim to samo, co o Noem: „Uwierzył Panu i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość” (1 Mojż. 15:6). Znowu widzimy nielogiczną scenę. Pomimo tego, wiara człowieka została przemieniona w sprawiedliwość.

To, o co Bóg prosi ciebie, może wyglądać na nierozsądne. On chce, żebyśmy Mu ufali, kiedy nie daje nam żadnego znaku odpowiedzi na nasze modlitwy, kiedy sytuacja wydaje się beznadziejna i jesteśmy pewni, że wszystko skończone. „Zaufaj Mi” - mówi Pan. Nielogiczne? Tak. Ale przez wszystkie wieki Pan udowodnił, że się nigdy nie spóźnił i nigdy nie pozwoli, żeby szatan miał ostatnie słowo. Bóg zawsze przychodzi na czas w doskonałym czasie Ducha Świętego.

piątek, 10 grudnia 2010

CIĄGLE ZWIĘKSZAJĄCE SIĘ WYLANIE

W rozdziale 47 Ezechiela, prorok otrzymał następujące objawienie: W ostatecznych dniach kościół Jezusa Chrystusa będzie miał większą chwałę i będzie bardziej zwycięski, niż w całej swojej historii. Prawdziwe ciało Pana nie będzie coraz słabsze i poniżane. Nie będzie się zmniejszało liczebnie, ani nie będzie miało mniej mocy czy duchowego autorytetu. Jego kościół pójdzie w ogniu mocy i chwały. Będzie też się cieszył najpełniejszym objawieniem Jezusa, jakie kiedykolwiek ktoś otrzymał.

Ezechiel pisze: „Ryby morza wielkiego będą bardzo liczne” (Ezechiel 47:10). Powstaje ciało wierzących, którzy będą pływać w podnoszących się wodach obecności Pana.

To nam pokazuje Bóg w wizji Ezechiela poprzez podnoszące się wody (patrz Ezechiel 47:3-4).

Ezechiel mówi tu o coraz większej mocy Ducha Świętego. W ostatecznych dniach będzie wzrost Bożej obecności wśród Jego ludu.

Źródłem i fundamentem tej rzeki jest krzyż. Widzimy dosłowny obraz tego w następującym wersecie: „Jeden z żołnierzy włócznią przebił Jego bok i wypłynęła z niego krew i woda” (Jana 19:34).

Wzrastający przepływ wody jest obrazem Pięćdziesiątnicy, kiedy Duch Święty został dany uczniom. Wraz z tym darem Ducha naśladowcy Chrystusa otrzymali obietnicę, że stanie się On rzeką wody żywej wytryskującej z nich i ta rzeka popłynie do tego świata (zobacz Jana 7:38-39).

Ta rzeka życia będzie przybierać na sile przed przyjściem Pana. Jest to przepowiedziane w wizji danej Ezechielowi. Bóg zabrał proroka w niesamowitą podróż. Niosąc kij mierniczy Pan odmierzał 1000 łokci, czyli około pół kilometra. Przy tej odległości Pan i Ezechiel zaczęli chodzić w wodzie, która sięgała po kostki.

Ezechiel składa świadectwo: „przeprowadził mnie przez wody (Ezechiel 47:3). Pan jednak dalej zachęcał proroka, żeby szedł dalej, głębiej i dalej do wody. Po następnych 1000 łokciach woda sięgała do kolan i dalej się podnosiła.

Czy widzicie co tu się działo? Ezechiel wchodził w przyszłość, w nasze czasy. Chrześcijanie obecnie żyją w okresie ostatniego tysiąca łokci rzeki z tej wizji. Jesteśmy w ostatniej mierze wody. Ezechiel mówi, że kiedy wszedł na brzeg tej miary, woda była zbyt głęboka dla niego, ponad jego możliwości. „Nie mogłem przejść przez nie, gdyż wody się podniosły i trzeba było w nich pływać” (47:5).

Mogę sobie tylko wyobrazić zdziwienie tego człowieka, kiedy Bóg zadał mu pytanie: „Ezechielu, czym jest to morze, które się podniosło? Jeżeli ta rzeka mówi o życiu i mocy zmartwychwstania, to kim są ci, którzy będą tak ubłogosławieni, aby pływać w takiej chwale?” On mógł sobie tylko wyobrażać to, czym my dzisiaj się radujemy.

Może przeżywałeś wspaniałą obecność Jezusa. Możesz być wzruszony twoim obecnym objawieniem Jezusa. Jednak nie widziałeś nic w porównaniu z tym, co spotka sprawiedliwych. Chrystus otworzy nasze oczy i w cudowny sposób ukaże się wśród nas. Objawi nam samego siebie i wyleje na nas tyle Swojego życia, ile tylko będziemy w stanie znieść, nie mając jeszcze uwielbionego ciała.

czwartek, 9 grudnia 2010

KIEDY PRZYCHODZI PRZESIEWANIE

„I powiedział Pan: Szymonie, Szymonie, oto szatan wyprosił sobie, aby was przesiać jak pszenicę.” (Łukasz 22:31).

Musisz zrozumieć, że szatan przesiewa tylko tych, którzy stwarzają zagrożenie dla jego działania. On atakuje drzewo, które ma największy potencjał wydawania owocu. Ale dlaczego diabeł pragnął przesiać Piotra? Dlaczego tak pragnął jego doświadczyć? Piotr przez trzy lata wyganiał demony i uzdrawiał chorych. Szatan słyszał jak Jezus obiecał uczniom inny chrzest Duchem Świętym i ogniem – i to go przerażało! Teraz diabeł słyszał Boży ostateczny plan dla Piotra. Zdał sobie sprawę z tego, że te ostatnie trzy lata były niczym w porównaniu z większymi dziełami, jakich będzie dokonywał Piotr i inni uczniowie. Udało mu się już zniszczyć Judasza,więc szukał jakiegoś zła w Piotrze, na którym by mógł się zaczepić, żeby wiara Piotra ustała.

Może tak jak Piotr jesteś teraz na tym sicie i doświadczasz potrząsania i przesiewania. Ale pytasz: dlaczego ja? I dlaczego teraz? Po pierwsze powinieneś się radować, że masz taką reputację w piekle! Szatan nigdy by nie prosił Boga o pozwolenie, żeby cię przesiać, gdybyś nie przekroczył linii posłuszeństwa. Inaczej by nie marnował swoich wysiłków, żeby cię niepokoić i doświadczać, straszyć i potrząsać wszystkim co masz. On ciebie przesiewa dlatego, że odgrywasz ważną rolę w Bożym kościele w tych ostatecznych dniach. Bóg na nowo czyni nową rzecz w tym ostatnim pokoleniu i ty zostałeś przez Niego oddzielony, aby być potężnym świadectwem dla wielu. On ciebie uwolnił i przygotowuje cię do Swoich wiecznych celów. Czym większe są twoje dary, czym większy twój potencjał, czym bardziej poddajesz się Bożej woli, tym mocniejsze będzie twoje przesiewanie.

Kiedy ktoś przechodzi przez ogień przesiewania, co powinni robić ci, którzy go otaczają? Co zrobił Jezus, kiedy widział niebezpieczeństwo upadku Piotra? Powiedział mu: „Prosiłem za tobą, aby nie ustała twoja wiara” (Łuk.22:32).

Patrzę na ten wspaniały przykład miłości Chrystusa i uświadamiam sobie, że nie wiem prawie nic o tym jak kochać tych, którzy upadają. Na pewno Jezus jest tym „przyjacielem, który jest bliższy niż brat” (Przyp. Sal. 18:24). On widział zarówno to co dobre i to co złe w Piotrze i doszedł do wniosku: „Warto go ratować. Szatan go pragnie, ale ja go pragnę jeszcze bardziej.” Piotr naprawdę kochał Pana i Jezus mu powiedział: „Prosiłem za tobą.” Jezus dawno wiedział, że to nadchodzi. Prawdopodobnie spędził wiele godzin przed swoim Ojcem i rozmawiał z Nim o Piotrze, jak go kocha, jak bardzo Piotr jest potrzebny w Bożym Królestwie i jak bardzo go ceni jako przyjaciela.

Panie, daj każdemu z nas taką miłość! Kiedy widzimy jak brat czy siostra idą na kompromis, albo grozi im kłopot czy katastrofa, pozwól nam ich kochać tak, żebyśmy ich ostrzegali tak stanowczo, jak Jezus ostrzegał Piotra. Wtedy będziemy mogli powiedzieć: „Modlę się o ciebie.”

Dzisiaj mamy jeszcze jedno „napisano”, przy pomocy którego możemy walczyć z szatanem. Oto ono: „Modliłem się za tobą, aby nie ustala twoja wiara.” Możesz powiedzieć diabłu: „Może otrzymałeś pozwolenie, żeby mnie przesiać i zburzyć moją wiarę. Ale musisz wiedzieć, że: Mój Jezus modli się za mną!”

środa, 8 grudnia 2010

PRZEKRACZANIE LINII

Kiedy Jezus chodził po ziemi, to bardzo dobrze znał zaciekłość mocy szatana, że przychodzi on z wszelką bronią piekła, żeby przesiewać lud Pański. Chyba nikt z nas nie potrafi zrozumieć tego jak wielki konflikt rozgrywa się teraz w sferze duchowej. Nie uświadamiamy też sobie jak zdeterminowany jest szatan, aby zniszczyć wszystkich wierzących, którzy postanowili w swoich sercach, że pójdą za Chrystusem bez reszty. Ale prawdą jest też to, że na naszej drodze chrześcijańskiej przekraczamy linię – linię posłuszeństwa - która uruchamia każdy alarm w piekle. W tym momencie, kiedy przekraczamy tę linię do życia w posłuszeństwie Bożemu Słowu i polegania tylko na Jezusie, stajemy się zagrożeniem dla królestwa ciemności i pierwszoplanowym celem uderzenia dla demonicznych zwierzchności i mocy. Świadectwo każdego wierzącego, który nawraca się do Pana z całego serca pociąga za sobą nagłe ataki dziwnych i intensywnych kłopotów i doświadczeń.

Jeżeli przekroczyłeś tę linię posłuszeństwa, to powodujesz fale w niewidzialnym świecie. W Ew. Łukasza 22:28-34 Jezus przedstawia ten temat przesiewania świętych. „Szymonie, Szymonie, oto szatan wyprosił sobie, aby was przesiać jak pszenicę” (w.31). W czasach Chrystusa młócący używali sita, zanim wsypali ziarno do worków. Przesypywali pszenicę do kwadratowej skrzyni przykrytej siatką, potem przewracali tę skrzynię i gwałtownie potrząsali. Kamyki i brud przelatywały przez siatkę dotąd, aż pozostało samo ziarno. W tym wersecie przesiewanie oznacza „potrząsanie i oddzielanie” - wstrząsanie poprzez nagłe poruszanie i nagłe doświadczenia. Jezus posłużył się tą analogią, żeby powiedzieć Piotrowi: „Szatan uważa, że w tobie jest tylko brud i kamyki i że kiedy wrzuci cię na to sito i potrząśnie tobą, to przejdziesz przez sito i spadniesz na ziemię!”

Są próby i doświadczenia i jest też przesiewanie. Ja widzę przesiewanie jako jeden z głównych i gwałtownych ataków szatana. Jest to zazwyczaj skompresowane w krótki, ale bardzo intensywny okres czasu. Dla Piotra to przesiewanie trwało tylko kilka dni, ale te dni najbardziej poruszyły jego wiarę i były dniami, których najbardziej żałował w swoim życiu. Ten czas przesiewania wytrząsnął pychę, która spowodowała upadek Piotra. To potrząsanie oczyściło jego duszę ze wszystkich zanieczyszczeń, które mogły by zniszczyć jego świadectwo raz na zawsze.

Dzięki Bogu, że wiara Piotra nie zawiodła i tak, jak się modlił Jezus, aby jego „wiara nie ustała”, tak też modli się o nas w ten sam sposób.

wtorek, 7 grudnia 2010

GODZINA IZOLACJI

Wiem jak to jest przeżywać boskie milczenie, nie słyszeć głosu Bożego przez jakiś czas. Przeżywałem okresy całkowitego zamieszania bez wyraźnego kierunku, a ten cichy, delikatny głos za mną całkiem milczał. Były takie chwile, kiedy nie miałem w pobliżu przyjaciela, żeby pocieszył moje serce słowem rady. Wszystkie moje wzory prowadzenia z przeszłości były błędne i byłem w całkowitej ciemności. Nie widziałem drogi przed sobą i popełniałem jeden błąd za drugim. Chciałem powiedzieć: „Boże, co się stało? Nie wiem w którą stronę iść!”

Czy Bóg naprawdę ukrywa Swoją twarz przed tymi, których kocha? Czy jest możliwe, aby On podnosił swoją rękę na krótką chwilę, żeby nas nauczyć polegania i zaufania? Biblia odpowiada wyraźnie: „Bóg pozostawił go (Hiskiasza), żeby go doświadczyć, aby poznał co jest w jego sercu” (2 Kronik 32:31).

Może teraz przeżywasz potop doświadczeń. Wiesz o czym mówię, kiedy powiadam, że niebo jest ze spiżu. Wiesz co to znaczy powtarzające się upadki. Czekałeś i czekałeś na odpowiedź na modlitwę. Otrzymałeś kielich ucisku. Nic i nikt nie potrafi dotknąć tej potrzeby w twoim sercu!

To jest czas, aby stanąć na nogi! Nie musisz umieć się śmiać czy radować, bo w tej chwili nie masz szczęścia. Właściwie możesz mieć tylko zamieszanie w swojej duszy. Możesz jednak wiedzieć, że Bóg jest nadal z tobą, ponieważ tak mówi Pismo: „Pan siedzi nad potopem, Pan jest Królem na wieki” (Psalm 29:10).

Niedługo usłyszysz Jego głos: Nie denerwuj się, nie panikuj. Kieruj tylko swój wzrok na Mnie. Powierz Mi wszystko. Poznasz wtedy, że jesteś nadal obiektem Jego niezmierzonej miłości.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

WEŻ BOŻĄ MOC – A POTEM IDŹ!

Kiedy uczniowie usłyszeli o otrzymaniu chrztu mocy, zapytali, „Panie, czy w tym czasie odbudujesz królestwo Izraela”? (Dz. Ap. 1:6). Jezus odpowiedział w sposób nie budzący wątpliwości: „Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec w mocy swojej ustanowił” (w. 7).

Zastanówcie się, co to pytanie znaczyło: „Panie, czy to oznacza, że rozpoczynając od tego pokoju, tylko z nami, Ty odbudujesz królestwo Izraela? Czy to my będziemy tymi, którzy pokonają Heroda i Rzym? Czy to my oczyścimy ten kraj, ustanowimy królestwo i sprowadzimy Ciebie z powrotem?”

Wiemy, że Jezus musiał rozprawiać się z żądzą przywództwa i autorytetu u niektórych uczniów. Ale ja wyczuwam coś w ich pytaniu, ponad ich pragnieniem władzy. To mówi o ludzkiej potrzebie, by być włączonym w jakąś wielką, ostateczną przyszłość! Była to potrzeba, by być kimś szczególnym – być właściwymi ludźmi na właściwy czas!

W swoich sercach uczniowie mogli mówić, „Panie, gdzie my jesteśmy w Twoim proroczym planie? Byłoby to wielką duchową zachętą, gdybyśmy wiedzieli, że jesteśmy przy końcu jakiegoś okresu i że nadchodzi nowy dzień. Bardzo byśmy się cieszyli, gdybyś nam powiedział, że to my żyjemy i służymy w dniu przeznaczenia – że Ty nas użyjesz, byśmy to wszystko zakończyli!

Kochani, taka sama potrzeba, by być ludźmi z przeznaczeniem, jest do pewnego stopnia w nas wszystkich. Ale odpowiedź Jezusa na to pytanie była bezpośrednia: „Nie wasza to rzecz, znać czasy i chwile”. Jezus nie szuka ludzi z przeznaczeniem. On tylko chce mieć swoich świadków! On mówi, „Nie chodzi o proroczą godzinę, ani o jakieś wielkie przeznaczenie dla was. Ja muszę mieć świadków dla tego pokolenia!”

To mnie głęboko przekonuje! Tak, jak wielu innych dzisiaj, ja też chcę wiedzieć, gdzie jesteśmy w tym momencie na Bożym zegarze. Czy zaczyna się już wielki ucisk? Czy Bóg zgromadza ostatnią resztkę wierzących?

Wtedy słyszę Jezusa, który mówi, „Tego nie musisz wiedzieć. Bądź pełen Ducha Świętego. Oczekuj na Boga, przyjmij Jego moc – a potem bądź świadkiem!” Mamy żyć w czujności, oczekując, z lampami przygotowanymi i świecącymi. Mamy z tęsknotą wyglądać Jego przyjścia. Tak, mamy głosić o Jego przyjściu i ostrzegać o Jego sądzie, ale najpierw i przede wszystkim mamy być Jego świadkami!

piątek, 3 grudnia 2010

BÓG UŻYWA LUDZI DO GŁOSZENIA JEGO SŁOWA

Myślę, że większość chrześcijan wolałaby uciec do bezpiecznej i cichej kryjówki gdzieś w górach, by nie pobrudzić się tymi wszystkimi nieprawościami, które ich otaczają. Wielu rozpacza, mówiąc, „Co chrześcijanin może zrobić z całą tą degradacją moralną? Co może zrobić jeden kościół w takim wielkim i bezbożnym mieście? Dla mnie wystarczy być po prostu blisko Jezusa, by nie porwał mnie ten zalew”.

Inni myślą, „Czy naprawdę jest coś, co mogę zrobić – taki mało znaczący chrześcijanin, jak ja? Nie mam pieniędzy, ani wykształcenia, ani wpływów – tylko wielką miłość do Jezusa!”

Często oczekujemy, że Bóg zadziała na jeden z dwóch sposobów: Posyłając ponadnaturalne wylanie Jego Ducha Świętego, by zgarnąć tłumy do Jego królestwa, albo ześle sąd, by rzucić ludzi na kolana.

Kochani, to nie jest Boża metoda zmiany w dniach złych. Jego sposób na odbudowanie ruin zawsze polegała na używaniu zwykłych mężczyzn i kobiet, których On dotknął. On czyni to przez napełnianie ich Jego Duchem Świętym i wysyłanie ich do walki z wielką wiarą i mocą!

Bóg wzbudza święte służby, składające się z ludzi całkowicie oddanych Słowu i modlitwie. Oni nie narzucają tego nikomu. To są troskliwi mężczyźni i kobiety, których serca są poruszone, nie mając innych planów, jak ten, by szukać Boga, słuchać i być Mu posłusznymi!

Następnie, Bóg powołuje was do natychmiastowej służby. On potrzebuje zwyczajnych ludzi wszędzie! On używa ludzi, których najwyżsi kapłani by nazwali „ludźmi nieuczonymi i prostymi” (Dz. Ap. 4:13).

Biblia również mówi, że w Górnej Izbie w dniu Pięćdziesiątnicy, „Oni wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym” (Dz. Ap. 2:4). Wszyscy stali się potężnymi w walce i wszyscy byli odważnymi i mocnymi świadkami! Ci napełnieni Duchem wierzący, to nie tylko Piotr, Jakub i Jan oraz pozostali znani uczniowie, ale również wdowy, młodzież, oraz słudzy i służebnice!

Wiemy, że Szczepan był pełen Ducha Świętego – „pełen wiary i mocy” (Dz. Ap. 6:8). On nie był ani apostołem, ani ordynowanym kaznodzieją. Właściwie to był wybrany do usługiwania przy stołach w zborze, by apostołowie mogli poświęcić się modlitwie i usłudze Słowem.

Szczepan był zwyczajnym człowiekiem, pełnym Ducha Bożego! Ty możesz być Bożym świadkiem dla twojego miasta. On używa zwykłych ludzi, którzy przebywają sam na sam z Nim, są poruszeni w sercu, szukają Go w modlitwie – i idą naprzód jak Szczepan, pełni Ducha Świętego, wiary i mocy!

czwartek, 2 grudnia 2010

PRZYKUCI KAJDANKAMI DO JEZUSA

Paweł określa siebie, jako „więźnia Jezusa Chrystusa” (Efez. 3:11) W Efezjan 4:1 mówi, że być więźniem Pana, to jest właściwie jego powołanie! Uważał to za Boży dar dla niego (Efez. 4:7).

Paweł pisał do Tymoteusza, „Nie wstydź się więc świadectwa o Panu naszym, ani mnie, więźnia jego” (2 Tym. 1:8). Aż do starości ten apostoł radował się, że został pochwycony przez Pana i został więźniem Jego woli: „Ja, Paweł, który jestem rzecznikiem, a teraz i więźniem Jezusa Chrystusa” (Filemona 9).

Paweł mógłby podać dokładną godzinę, kiedy Pan przykuł go do Siebie i wziął do niewoli. Był na drodze do Damaszku, z listami od najwyższych kapłanów, zdecydowany, by przyprowadzić chrześcijan do Jerozolimy. „Dysząc jeszcze groźbą i chęcią mordu przeciwko uczniom Pańskim” (Dz. Ap. 9:1) – pełen nienawiści, goryczy i gniewu, w swojej błędnej gorliwości dla Boga.

Kiedy zbliżał się do Damaszku, „olśniła go nagle światłość z nieba” (Dz. Ap. 9:3). Został zupełnie oślepiony przez światłość – którą był Chrystus!

Paweł świadczył wiele razy, jak musiał być prowadzony za rękę do Damaszku, jako bezbronny więzień. Spędził trzy dni w zamkniętym pokoju, nie widząc i nie jedząc nic. Był w zupełnej niewoli – ducha, duszy i ciała!

Co działo się w tym pokoju przez trzy dni? Pan zakładał Saulowi kajdanki i przemieniał go w Pawła, więźnia Jezusa Chrystusa!

W tej scenie Paweł rezygnuje ze swojej niezależności i przyjmuje jarzmo Chrystusa. Wyciąga swoje ręce do Jezusa, by dać się przykuć na całe życie! Można prawie słyszeć jego gorliwą modlitwę: „Panie, myślałem, że wykonuję Twoją wolę! Jak mogłem być tak ślepy? Chodziłem swoimi drogami, czyniąc to, co ja uważałem za właściwe. Nie mogę ufać swoim myślom!

Moją modlitwą jest, „Panie, weź moje ręce i załóż na nie Twoje kajdanki. Uczyń mnie więźniem Twojej woli i prowadź mnie, gdzie Ty chcesz. Trzymaj mnie przykutego do Twojej potężnej prawicy!”

środa, 1 grudnia 2010

ON WYNAGRODZI SZKODY TWOICH ZMARNOWANYCH LAT

„I wynagrodzę wam szkody lat, których plony pożarła szarańcza, konik polny, larwa i gąsienica, moje wielkie wojsko, które na was wyprawiłem” (Joel 2:25).

Ile lat zmarnowałeś, zanim pokutowałeś i poddałeś wszystko Jezusowi? Ile lat zostało zjedzone przez szarańczę grzechu i buntu?

Wiesz, że masz przebaczenie i twoje przeszłe grzechy zostały zapomniane, bo są pod przykryciem krwi Jezusa, ale czy chciałbyś przeżyć ponownie te lata dla chwały Pana?

„Mógłbym być o wiele głębiej w Chrystusie! Mogłem przynosić Mu radość! Mogłem zaoszczędzić sobie i mojej rodzinie tyle bólu i cierpienia. Jakże byłem ślepy, jak zniewolony przez diabła! O mało nie utraciłem mojej duszy i mojego zdrowia. Nigdy nie będę w stanie nadrobić tych zmarnowanych lat”. Jak często tak myślałeś?

W ostatnich dniach życia Paweł patrzył wstecz na swoje życie i świadczył, „Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem; a teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości” (2 Tym. 4:7-8).

Paweł mówi, „Zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie” (Filipian 3:13-14). Inaczej mówiąc, „Zapomnij o przeszłości, a idź naprzód z Jezusem”.

Szatan lubi dręczyć nas naszą przeszłością, wyciągając z szafy stare trupy i strasząc! Będzie próbował cię przekonać, że stare nałogi lub pożądliwości znowu powrócą i pociągną cię do starego życia. Albo możesz popaść w pychę, myśląc, że już nie możesz upaść – ale wtedy na pewno staniesz się obiektem ataku nieprzyjaciela!

Te powracające wspomnienia możesz odczuwać do końca życia. Te wspomnienia pomagają pozostać pokornym. Ale w oczach Bożych twoja przeszłość jest sprawą zamkniętą. Jeżeli chodzi o potępienie i poczucie winy, Bóg mówi, „Zapomnij o przeszłości, a zdążaj do tego, co Ja ci obiecałem!”

Obraz takiego odnowienia widzimy w Nowym Testamencie, kiedy Jezus uzdrowił człowieka z uschłą ręką. „Wtedy rzekł temu człowiekowi: Wyciągnij swoją rękę, a on wyciągnął i stała się znów zdrowa jak druga” (Mat. 12:13). Kiedy Jezus odnawia, to również uzdrawia rany.

Kochani, weźcie te stare rany – te zmartwienia i żałowanie zmarnowanych lat – i pozwólcie, by Bóg wynagrodził wam to, co zostało zabrane. Potem idźcie naprzód, po nagrodę, do której jesteście powołani w Nim!

wtorek, 30 listopada 2010

TYLKO DLA RODZINY

„Zaraz potem Józef wyszedł śpiesznie, gdyż wzruszył się do głębi widokiem brata swego i łzy cisnęły mu się do oczu. Wyszedł więc do komnaty i tam płakał” (1 Mojż, 43:30).

To jest obraz serca naszego Zbawiciela – nawet dla grzeszników. Bracia Józefa byli w jego domu, jedli i pili w jego obecności. „I podali jemu osobno i im osobno” (1 Mojż. 43:32). Nie potraktujmy lekko tego zdania. Ci ludzie cieszyli się obecnością Józefa, nie będąc jeszcze w pełni przywróceni, nie znając go ani jego objawienia jego miłości i łaski.

Możemy być ludźmi, którzy wielbią Boga, jedzą i piją przed Panem, ale nie otrzymali jeszcze pełnego objawienia Jego bezgranicznej miłości. W naszych sercach jeszcze jest poczucie, że nas nie kocha. Tak jest z chrześcijanami, którzy przychodzą do domu Bożego by śpiewać i uwielbiać, a potem idą do domu, do tego samego kłamstwa. „Bóg nie daje mi żadnych dowodów, że mnie kocha. Moje modlitwy pozostają bez odpowiedzi. On tak naprawdę nie troszczy się o mnie tak, jak troszczy się o innych chrześcijan”.

Bracia Józefa musieli zrobić jeszcze jeden krok, zanim mogli otrzymać pełne objawienie jego miłości. Takie objawienie jest dane tym, którzy są skruszonego serca. „Ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony, sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże” (Psalm 51:19). Jego bracia nie byli jeszcze skruszonego serca (1 Mojż. 43:34).

Ci ludzie przyznali się do swojego grzechu, ale musieli być całkowicie złamani, dojść do końca swoich możliwości, odrzucić swoją gorycz, zanim Józef mógł im objawić swoją prawdziwą miłość. Dlatego Józef poddał ich ostatniemu testowi. Polecił swojemu słudze, by włożył jego srebrny kubek do worka Benjamina, najmłodszego brata, zanim odjechali do Kanaanu. Bracia jeszcze nie wyjechali z miasta, kiedy dopędzili ich ludzie Józefa i oskarżyli ich o kradzież tego kubka. Oni byli tak pewni swojej niewinności, że powiedzieli, „U którego ze sług twoich by go znaleziono, ten niechaj umrze, a my też będziemy niewolnikami pana twego” (1 Mojż. 44:9).

Słuchajcie zmiany, jaka nastąpiła w ich nastawieniu: „Bóg odsłonił winę sług twoich. Otośmy niewolnikami pana mego” (44:16). Oni już nie walczyli. Nie byli dumni. Byli pokorni, złamani – wreszcie zawołali z głębi serc, „Rezygnujemy ze wszystkiego. Poddajemy się!”

Wtedy otrzymali objawienie wielkiej miłości Bożej. „Wtedy Józef nie mógł już opanować się dłużej wobec wszystkich, którzy stali wokół niego, i zawołał: Wyprowadźcie wszystkich ode mnie. I nie pozostał przy nim nikt, gdy Józef dał się poznać braciom swoim” (45:1).

Świat nie zna takiego objawienia miłości. Teraz oni mieli poczucie, że są rodziną – poczucie bezwarunkowej miłości i akceptacji. Pismo Święte mówi nam, że Józef „zapłakał tak głośno, że usłyszeli to Egipcjanie i usłyszał to dwór faraona” (45:2). Świat może słyszeć o Bożej miłości, ale doświadczyć jej może tylko rodzina. Tylko rodzina Boża doświadcza takiej miłości i miłosierdzia.

Kochani, Bóg mieszka z tymi, którzy są pokorni i skruszonego serca. On rozkoszuje się Swoją rodziną – On nas kochał przez wszystkie przeszłe lata, nawet kiedy jeszcze byliśmy grzesznikami. Odpocznij w Jego miłości do ciebie.

poniedziałek, 29 listopada 2010

OBJAWIENIE MIŁOŚCI

Bracia Józefa nie wiedzieli, jak bardzo byli kochani, póki Bóg nie użył kryzysu, by im to objawić. „A głód był na całej ziemi. Wtedy otworzył Józef wszystkie spichrze... A gdy Jakub dowiedział się, że w Egipcie było zboże, rzekł do synów swoich:... Jedźcie tam, a zakupcie dla nas stamtąd zboża,... Wyruszyło więc dziesięciu braci Józefa, aby zakupić zboże w Egipcie” (1 Mojż. 41:56, 42:1-3).

Od czasu ich przestępstwa, kiedy sprzedali Józefa do niewoli, upłynęło dwadzieścia lat i teraz Józef był premierem Egiptu. Przez siedem lat gromadził zboże, przygotowując się na nastanie głodu. Synowie Jakuba myśleli, że jadą do Egiptu tylko by zakupić zboże, ale Bóg miał większy i lepszy plan. On ich tam wysłał po objawienie miłości! Tam mieli doświadczyć miłosierdzia, przebaczenia i odnowienia relacji oraz nauczyć się, co to jest łaska Boża. Zasługiwali tylko na osądzenie, a mieli otrzymać czystą łaskę.

Mając w pamięci to, że Józef jest obrazem Chrystusa, trudno mi powstrzymać łzy, kiedy czytam tę historię. Jest to piękny obraz łaski i miłości naszego Pana Jezusa Chrystusa dla wszystkich, którzy Go zawiedli.

Dwadzieścia lat grzechu i wykrętów trzymało tych braci z dala od kontaktu z Józefem. Prawdopodobnie myśleli, że on już nie żyje. Kiedy dotarli na dwór faraon i stanęli przed Józefem, nie poznali go, ale on poznał ich od razu (1 Mojż. 42:8). Oto oni, kłaniają się przed nim tak, jak kiedyś widział w śnie. Czy Józef się gniewał i szukał zemsty? Nigdy! Jego serce było pełne współczucia, kiedy zobaczył swoich braci, których tak bardzo kochał.

Dlaczego zatem mówił do nich tak szorstko i oskarżał ich, że są szpiegami (1 Mojż. 42:7)? Kiedyś myślałem, że Józef trochę chciał im odpłacić, ale to nie było jego motywacją. On po prostu szedł za głosem Bożym. Ci dumni ludzie nie byli jeszcze gotowi na objawienie łaski i miłosierdzia. Najpierw musieli zobaczyć przerażające zło ich grzechu i mieć poczucie winy i wstydu. Musieli dojść do końca swoich możliwości, by już nic innego, prócz miłosierdzia nie mogło im pomóc. To jest poselstwo krzyża Chrystusa – bezwarunkowa miłość i przebaczenie dla wszystkich, którzy doszli do końca swoich możliwości!

Bóg pokazał tę prawdę Józefowi i Józef wtrącił swoich braci do więzienia na trzy dni – nie po to, by ich ukarać, ale dać im szansę stanąć twarzą w twarz z prawdą o ich grzechu. To działał zakon, pokazując im ich grzeszną naturę. I to podziałało! „Wtedy mówili jeden do drugiego: Zaiste, zgrzeszyliśmy przeciwko bratu naszemu, bo widząc utrapienie duszy jego, gdy nas błagał, nie usłuchaliśmy go, dlatego przyszło na nas to utrapienie” (1 Mojż. 42:21).

Nie można zrozumieć łaski Bożej, aż dojdziemy do końca naszych możliwości i doświadczymy Jego miłosierdzia. Ta łaska uwalnia od wszelkiego wstydu i winy.

piątek, 26 listopada 2010

WOŁANIE Z SERCA

Ja wierzę, że Boża łaskawa miłość objawia się w odpowiedzi na wołanie z serca – nie każde wołanie, ale pokorne wołanie o wybawienie. Biblia wiele mówi o takim wołaniu z serca. „W niedoli mojej wzywałem Pana i wołałem o pomoc do Boga mego. Z przybytku swego usłyszał głos mój, a wołanie moje doszło uszu jego” (Psalm 18:7).

„Wiele razy ich wybawiał, Lecz oni buntowali się w zamysłach swoich I upadali przez winy swoje. Lecz wejrzał na ich niedolę i wysłuchał ich wołania” (Psalm 106:43-44).

Możecie być pewni, że wołanie do Boga zawsze przynosi uzdrawiające słowo z nieba! Nikt nie jest zbyt grzeszny ani zbyt beznadziejny, jeżeli woła do Boga w uniżeniu. Dowodzi tego
historia grzesznego króla Manasesa! Biblia mówi, że był on jednym z najbardziej bezbożnych królów w Izraelu. „Czynił zaś to, co złe w oczach Pana.. Z powrotem pobudował
świątynki na wyżynach, które zburzył Hiskiasz, jego ojciec, wznosił też Baalowi ołtarze...oddawał pokłon całemu zastępowi niebieskiemu i służył mu.... Również swego syna oddał na
spalenie, uprawiał wróżbiarstwo i czary; i wiele złego czynił w oczach Pana” (2 Król. 21:2-6).

„Lecz Manasses zwiódł Judę i mieszkańców Jeruzalemu, tak iż postępowali gorzej niż narody, które Pan wytępił przed synami izraelskimi. Pan przemawiał do Manassesa i do jego ludu, lecz oni na to nie zważali” (2 Kron. 33:9-10).

Czy jest nadzieja dla kogoś, kto odchodzi tak daleko od Boga i jest tak opanowany przez zło i ciemność? Tak, jeżeli uniży się, wyzna i uwierzy w zwycięstwo Chrystusa na krzyżu. Manases został uwięziony w obcym kraju, związany łańcuchami. Jakiż to znamienny obraz zapłaty za grzech. Jednak w swoim utrapieniu wołał do Boga, a Bóg go wysłuchał, przebaczył mu i przywrócił mu królestwo.

„A gdy znalazł się w ucisku, błagał Pana, swojego Boga, ukorzył się bardzo przed obliczem Boga swoich ojców i modlił się do niego, a On dał się uprosić i wysłuchał jego błagania, i pozwolił mu powrócić do Jeruzalemu do swego królestwa. Wtedy Manasses poznał, że Pan jest Bogiem” (2 Kron. 33:12-13).

„Następnie usunął obcych bogów oraz posąg ze świątyni Pana i wszystkie ołtarze, które pobudował na górze świątyni Pańskiej w Jeruzalemie i kazał je wyrzucić precz poza miasto” (w. 15).

To słowo o nadziei, przebaczeniu, miłosierdziu, miłości i odnowieniu jest dla ciebie! Słuchaj Jego słowa, upamiętaj się, by być uzdrowionym i iść z Panem! Nie ma grzechu, który nie może być przebaczony – nikt nie jest za daleko, by być uzdrowionym i odnowionym.

czwartek, 25 listopada 2010

WSTAŃ I CHODŹ

„Rzecze mu Jezus: Wstań, weź łoże swoje i chodź” (Jan 5:8). Ten chromy człowiek przy sadzawce Betezda był może zachwycony opowiadaniami o Jezusie, który chodził i uzdrawiał. Może słyszał historie o Jezusie, ale nie znał Go osobiście. Był uwięziony w swoim kalectwie i nie poznał Pana, ale Jezus wiedział o nim wszystko! Jezus przyszedł do niego w jego smutku i rozpaczy i zaraz miał wydarzyć się cud! Pan był poruszony sytuacją tego biednego człowieka i wszystko, czego od niego chciał, to by uwierzył Jego słowu i postąpił według tego. „Wstań, weź swoje łoże i odejdź z tego miejsca!”

Później, po uzdrowieniu tego człowieka Jezus spotkał go w świątyni i rozmawiał a nim. On poznał Jezusa i zaufał Mu. Ale teraz, kiedy leżał bezradny i zdesperowany, stał przed najważniejszą decyzją w swoich bolesnych latach. Usłyszał słowa zmartwychwstania, nadziei i wezwanie: Powstań przez wiarę i bądź uzdrowiony, albo leż dalej i umieraj samotnie!

Ten człowiek mógł dalej leżeć przy sadzawce w niewierze, nie ruszyć się i myśleć, „To nic nie da. Dlaczego akurat mnie miałby Bóg wybrać z tego tłumu, by mnie uzdrowić? Jestem skazany na śmierć w tym stanie”. Jezus nie mógł go uzdrowić wbrew jego wili. Ten człowiek musiał uwierzyć, że jego wołanie zostało wysłuchane i tym razem nadeszło jego wybawienie. Albo teraz, albo nigdy!

„Tedy Jezus odezwał się i rzekł im: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni; co bowiem On czyni, to samo i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje mu wszystko, co sam czyni, i ukaże mu jeszcze większe dzieła niż te, abyście się dziwili” (Jan 5:19-20).

Jezus w gruncie rzeczy mówił do wątpiących, „Mój Ojciec chciał, by on był uzdrowiony, więc Ja go uzdrowiłem. Ja wykonuję tylko wolę Mojego Ojca”. To Boża wola, Boża miłość i Boże pragnienie, by ten człowiek był zupełnie zdrowy.

Trudno jest wierzyć, że Bóg ciągle cię kocha, kiedy jesteś przygnębiony i słaby! Jeżeli zmarnowałeś lata, jeżeli grzech zniekształcił twoje ciało i duszę, kiedy czujesz, że nie podobasz się Bogu i jesteś bez wartości, zastanawiasz się, dlaczego Bóg miałby dalej się o ciebie troszczyć. By przyjąć taką miłość, trzeba dziecinnej wiary – zrobić krok wiary i powiedzieć, „Panie, na Twoje słowo wstanę i pójdę – z Tobą”.

Nie musisz rozumieć wszystkich doktryn o pokucie, grzechu i sprawiedliwości. Może nawet nie znasz Jezusa w sposób głęboki i pełny! Ale przyjdzie taki czas, że poznasz, jeżeli zrobisz pierwszy krok w posłuszeństwie, wstaniesz i zwrócisz się do Pana. „Jeśli kto chce pełnić wolę jego, ten pozna, czy ta nauka jest z Boga” (Jan 7:17).

środa, 24 listopada 2010

POWIEW DUCHA

Ci, którzy byli w Górnej Izbie (patrz Dz. Ap. 1 i 2) mocno kochali Jezusa. Byli uczeni w szkole Chrystusa. Oni czynili cuda, uzdrawiali chorych i wypędzali demony. Byli współczujący, ofiarni i kochający, ale nie byli jeszcze gotowi, by być świadkami!

Oni byli blisko, kiedy On pocił się krwią. Widzieli Go wiszącego na krzyżu i widzieli Jego pusty grób po Jego zmartwychwstaniu. Jedli z Nim i rozmawiali z Nim w Jego uwielbionym ciele. Widzieli Jezusa w chwale na górze. Nawet widzieli Go wstępującego do nieba! A jednak nie byli jeszcze gotowi, by być Jego świadkami!

Dlaczego Piotr nie mógł pójść do tłumów w Jerozolimie i natychmiast zaświadczyć o Jego zmartwychwstaniu? Czyż nie był on bezpośrednim świadkiem? Oni potrzebowali mocy Ducha Świętego.

Piotr powiedział zdecydowanie do kapłanów: „A my jesteśmy świadkami tych rzeczy, a także Duch Święty, którego Bóg dał tym, którzy mu są posłuszni” (Dz. Ap. 5:32). Z powodu słów Piotra, przez którego przemawiał Duch Święty, kapłani „Wpadli we wściekłość i chcieli ich zabić” (Dz.Ap. 5:33).

Szczepan, pełen Ducha Świętego, głosił do przywódców religijnych: „Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu, wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu, jak ojcowie wasi, tak i wy! A słuchając tego, wpadli we wściekłość i zgrzytali na niego zębami” (Dz. Ap. 7:51, 54).

Kiedy wychodzisz z przed oblicza Bożego, pełen Ducha Świętego, to możesz stanąć przed współpracownikami, rodziną – przed wszystkimi – i twoje świadectwo sprowokuje ich do jednej z dwóch reakcji. Albo będą wołać, „Co mam czynić, by być zbawionym”, albo będą chcieli cię zabić. Będziesz wypowiadał słowa, które przeszywają serce.

Jeżeli szukasz cudów w budynku kościoła, będziesz zawiedziony. Gdybyś odwiedził Górną Izbę kilka godzin po tym, jak powiał ten wiatr, spadł ogień i zatrząsł się budynek i oczekiwałbyś cudów, też byłbyś zawiedziony.

Ten wiatr Ducha wywiał ludzi na ulice i na place! Mógłbyś zapytać, „Gdzie jest to przebudzenie, ten nadnaturalny wiatr? Czy mogę zobaczyć te języki ognia?” Wtedy byłbyś pokierowany do tych 120 świadków na ulicach, głoszących Jezusa w mocy Ducha Świętego! Tam właśnie było przebudzenie – i zawsze będzie! To jest to wylanie! Ten wiatr, ogień, Duch – teraz są w Bożych świadkach!

wtorek, 23 listopada 2010

FUNDAMENT PRAWDZIWEJ WIARY

Jedyny przypadek, kiedy Bóg traci cierpliwość do nas jest wtedy, kiedy ciągle nie chcemy przyjąć tego, jak bardzo On nas kocha.

Wielu chrześcijan dzisiaj wróciło z powrotem na pustynię swoich własnych pomysłów. Nie mają radości, ani zwycięstwa. Patrząc na nich, myślisz, że Bóg porzucił ich już wiele lat temu. Nie – On po prostu oddał ich pod wpływ ich narzekań i biadolenia.

Dzięki Bogu, Jozue i Kaleb weszli do Ziemi Obiecanej. Oni pozostali jak zielone drzewa w Domu Bożym aż do dnia ich śmierci. Oni byli mężami mocy i wizji, bo wiedzieli, że są cenni dla Boga.

Ty również jesteś cenny dla Pana, pomimo twoich problemów i upadków. Możesz być zielonym drzewem w Domu Bożym tak, jak byli Jozue i Kaleb.

Po prostu stój na tym, co Słowo Boże obiecuje: „Wyprowadził mnie na szeroką przestrzeń, Wyratował mnie, gdyż mię umiłował” (Psalm 18:19).

To jest fundament prawdziwej wiary!

poniedziałek, 22 listopada 2010

JESTEŚ BOŻYM SKARBEM

Słowo Boże mówi, „Nierządnica czyha na cenne życie” (Przypow. Sal. 6:26) Nierządnica, o której mowa, to szatan i on poluje na tych, którzy są cenni dla Boga.

Biblia daje nam jasną ilustrację tego w 4 Mojż. 13 i 14. Izrael wysłał dwunastu szpiegów do Ziemi Obiecanej. Kiedy ci szpiedzy wrócili po czterdziestu dniach, dziesięciu z nich zasiało trzy kłamstwa w sercach ludu Bożego: (1). „W tym kraju jest zbyt dużo ludzi i są dla nas zbyt silni”. (2) „Miasta mają zbyt wysokie mury i ich twierdze są nie do zdobycia”. (3) W tej ziemi są olbrzymy i nie możemy im stawić czoła. Jesteśmy bezbronni! To już koniec!”

Te kłamstwa odebrały Izraelowi odwagę. Pismo Święte mówi, że ludzie przeżyli noc w rozpaczy. „Wtedy wzburzył się cały zbór i podniósł swój głos, i płakał lud tej nocy” (4 Mojż. 14:1). Ponad 2 miliony ludzi płakało i narzekało – skupieni byli wyłącznie na ich słabościach i niemożnościach. Ten płacz niewiary bombardował niebo.

Kochani, diabeł dzisiaj rzuca te same trzy kłamstwa przed lud Boży. „Twoje doświadczenia są zbyt liczne. Twoje pokusy są zbyt potężne. Jesteś zbyt słaby, by sprzeciwić się siłom, które są przeciw tobie”.

Słowo, które Bóg powiedział wtedy do Izraela, jest również dzisiaj dla nas: „Będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich ludów, bo moja jest cała ziemia” (2 Mojż. 19:5). „Gdyż ty jesteś świętym ludem Pana, twego Boga, i ciebie wybrał Pan spośród wszystkich ludów, które są na ziemi, abyś był jego wyłącznym ludem” (5 Mojż. 14:2).

Jozue i Kaleb mieli objawienie tego, jak są cennymi w oczach Bożych. Oni wiedzieli, że Izrael był dla Boga ludem szczególnym. To było kluczem do ich ducha nadziei. Jozue powiedział, „Jeżeli Pan ma w nas upodobanie, to wprowadzi nas do tej ziemi i da nam tę ziemię” (4 Mojż. 14:8). Inaczej mówiąc, „Ponieważ On ma w nas upodobanie, to ta ziemia już jest nasza”.

Takie samo objawienie miał Dawid: „On mnie wyprowadził i wybawił – bo ma we mnie upodobanie”. Tak samo każdy zwycięski chrześcijanin dzisiaj ma takie objawienie o swoim kochającym Ojcu w niebie. „Nie możemy przegrać! Wszyscy nasi wrogowie są jak nic dla nas, bo jesteśmy cenni dla Pana”.

piątek, 19 listopada 2010

JESTEŚ KIMŚ SZCZEGÓLNYM DLA TWOJEGO NIEBIAŃSKIEGO OJCA!

Nigdy nie zapomnę, jak mnie zabolało to, kiedy jedno z moich nastoletnich dzieci przyszło do mnie i powiedziało, „Tato, chyba nigdy cię nie zadowoliłem. Nigdy nie czułem się godzien twojej miłości. Czuję się tak, jakbym zawiódł cię całym moim życiem. Musisz chyba być mną bardzo rozczarowany”.

Żadne inne słowa mnie tak nie zraniły. Zastanawiałem się, co takiego mogłem zrobić, że moje dziecko tak się czuło. Potem, cierpiąc wewnętrznie, przytuliłem mojego płaczącego młodzieńca. Pomyślałem, „To nie jest w porządku. Przecież okazywałem temu dziecku miłość. Mówiłem mu o tym i okazywałem to wiele razy. Wszystkie pozostałe moje dzieci czuły się bezpiecznie w mojej miłości. Jak to dziecko może nosić takie błędne zrozumienie przez tak długi czas i czuć się godne pożałowania i winne?”

Powiedziałem temu dziecku, „Zawsze byłeś dla mnie kimś szczególnym. Byłeś moim oczkiem w głowie. Kiedy myślę o tobie, to całe moje życie jaśnieje. To prawda, że czasami robiłeś pewne niemądre rzeczy, ale podobnie postępowało twoje rodzeństwo i ja ci przebaczyłem. Żałowałeś tego i ja nigdy, nawet raz nie myślałem o tobie, jako o kimś gorszym. Jesteś dla mnie prawdziwą radością. Przyniosłeś szczęście do całego mojego życia. Jesteś rozkoszą mojego serca!”

Tak jest z wieloma chrześcijanami w ich relacjach z Niebiańskim Ojcem. Diabeł przekonał wielu wierzących, że zawiedli Boga i On nigdy nie będzie z nich zadowolony. Dlatego po prostu nie akceptują miłości Bożej. Zamiast tego żyją tak, jakby On dyszał do nich chęcią zemsty. Jakież to straszne, tak iść przez życie. A jaki ból przeżywa Bóg, kiedy widzi, że Jego dzieci tak żyją.

Kochani, od dnia waszego narodzenia jesteście szczególnymi dla waszego Niebiańskiego Ojca.

czwartek, 18 listopada 2010

JESTEŚ CENNY DLA BOGA

„Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił” (Efez. 2:8-9).

Nawet gdybyś żył 500 lat, nie wystarczyłoby to, byś znalazł upodobanie u Boga poprzez swoje uczynki. Nie ma znaczenia, jak bardzo starasz się sam oczyścić. Twoje ciało nie jest akceptowane przed Bogiem; nawet nie można go zreformować. Ciało zostało unicestwione na krzyżu. Teraz powstał nowy człowiek: człowiek Chrystusa. Prawdziwa wiara, to zaufanie do tego, co On uczynił dla ciebie.

Może mówisz, „Wierzę, że Bóg cieszy się z wiernych pastorów. Oni się modlą i spędzają wiele czasu w Jego Słowie. Wierzę, że starsi też są dla Niego cenni. Oni przeszli przez tyle cierpień i doświadczeń i wyszli z tego zwycięsko. Ale trudno mi uwierzyć, że taki utrapiony, upadający chrześcijanin, jak ja, mógłby być cenny dla Boga. On chyba jest mną zniesmaczony, bo moje życie, to wzloty i upadki. Mam problemy, z których nie mogę wyjść. Wierzę, że On mnie nadal kocha, ale na pewno jest mną zawiedziony”.

Proszę, zrozum wspaniałe proroctwo Izajasza o łasce, kiedy Bóg powiedział, „Nie bój się, bo cię wykupiłem, nazwałem cię twoim imieniem - moim jesteś!” (Izajasz 43:1). To było powiedziane do ludzi, którzy byli obrabowani, poniżeni i wrzuceni do więzienia – a wszystko to z powodu ich głupoty i niewiary.

To w tym momencie Bóg powiedział do nich, „Teraz – po wszystkich waszych upadkach – Ja przychodzę do was z poselstwem nadziei. To dlatego, że jesteście moi!”

środa, 17 listopada 2010

BÓG CHCE CIĘ WYRATOWAĆ

Kiedy tych trzech Hebrajczyków zostało wrzuconych do rozpalonego pieca, to był tam z nimi czwarty: Jezus! Oni się nie spalili. Właściwie to nawet ich ubrania nie przesiąknęły dymem. Takie wybawienie Bóg chce dać tobie w twojej duchowej dolinie.

Jaka jest Boża motywacja, że chce On ciebie ratować? Czy jest to coś, co ty uczyniłeś, żeby Go udobruchać? Czy może przedłużyłeś swój czas modlitwy? Czy poświęcasz więcej godzin na czytanie Biblii? To wszystko jest dobre. Ale Izajasz miał prawdziwe objawienie, kiedy powiedział: „ Dlatego że jesteś w moich oczach drogi, cenny i Ja cię miłuję,... Nie bój się, bo Ja jestem z tobą” (43:4,5).

Bóg mówił do Izraela w Księdze Izajasza 43: „ Będziecie musieli przechodzić przez ogień i wodę, ale nie martwcie się, bo Ja pójdę z wami poprzez to wszystko. I Ja was na końcu wybawię po prostu dlatego, że należycie do Mnie. Znam was po imieniu. I jesteście rozkoszą mojego serca.”

wtorek, 16 listopada 2010

BOŻE CZYSTE MIŁOSIERDZIE

Izajasz miał objawienie Bożej wielkiej radości z nas. Prorokował on: „ Izraelu nie bój się, bo cię wykupiłem, nazwałem cię twoim imieniem - moim jesteś! Gdy będziesz przechodził przez wody, będę z tobą, a gdy przez rzeki, nie zaleją cię; gdy pójdziesz przez ogień nie spłoniesz, a płomień nie spali cię” (Izajasz 43:1-2).

Izajasz nie mówił tu o dosłownej wodzie czy ogniu. Mówił o tym przez co ludzie przechodzą duchowo czy umysłowo. W tym czasie Izrael był w niewoli. Ich wodami były doświadczenia; ich ogniem były pokusy; ich rzekami były ich przeżycia. To wszystko były zakusy szatana, żeby zniszczyć i pokonać lud Boży.

Słowa Izajasza były czystym miłosierdziem dla Izraela. Lud ten był w niewoli z powodu ich własnej głupoty. Ale Bóg posłał do nich proroka ze złamanym sercem, który powiedział: „Bóg chce, żebym wam powiedział, że należycie do Niego.”

W tej chwili możecie być w samym środku waszych wód, które was zalewają. Możecie się czuć otoczeni przez doświadczenie czy pokusy, które chcą was pochłonąć. Musicie zrozumieć z tych Biblijnych przykładów, że Pan nie zawsze ucisza te wody. On nie zawsze zatrzymuje powódź przed wami, czy nie gasi ognia.

Jednak On obiecuje to: „Ja pójdę z tobą poprzez to wszystko. To doświadczenie, czy okoliczność ciebie nie zniszczy. To ciebie nie pochłonie. A więc idź dalej. Wyjdziesz z tego na drugą stronę ze Mną, bo Ja jestem koło ciebie.”