poniedziałek, 28 października 2013

PRAWDZIWA PIĘĆDZIESIĄTNICA

W Dziejach Apostolskich 11 czytamy o historycznej zmianie w kościele, która przyszła poprzez bezimiennych, napełnionych Duchem wierzących. Oni byli pierwszymi, którzy zanieśli dobrą nowinę o Jezusie poza bariery Judaizmu do Pogan: „ Niektórzy zaś z nich . . . gdy przyszli do Antiochii, zwracali się również do Greków, głosząc dobrą nowinę o Panu Jezusie” (Dz. Ap. 11:20). Podoba mi się to określenie „niektórzy zaś” jakie jest użyte tutaj. Ci wierni, bezimienni wierzący nie mieli pojęcia o tym jak ważną rolę odegrali w historii.

Pięćdziesiątnica to nie jest tylko wydarzenie, które miało miejsce 2000 lat temu, ale żywy fenomen, jaki ma nadal miejsce po całym świecie. Gdzieś, w tej chwili małe grupki ludzi wołają do Boga – i Jego Duch zstępuje na nich i daje im moc, aby byli świadkami dla niebawionego świata.

Pięćdziesiątnica dzieje się teraz w Varanasi, mieście w północnych Indiach, które odwiedziłem niedawno. Mniej niż jeden procent ludności chodziło do kościoła, kiedy młoda wierząca kobieta przybyła tam kilka lat temu. Zaczęła prowadzić ludzi do Jezusa jednego po drugim, a ci konwertyci prowadzili innych do Pana. Ta młoda kobieta nie zachowała Pięćdziesiątnicy dla siebie i teraz są tam tysiące dynamicznych wierzących w tym rejonie z potężnym świadectwem dla Chrystusa. Po całym świecie są też inni podobni do niej – chrześcijanie, którzy wołają do Ducha, żeby zanieść miłość Ojca dalej.

Przy kilku okazjach mój ojciec, Dawid Wilkerson opowiadał mi co najbardziej smuciło jego serce, kiedy był pastorem małego kościoła w Pensylwanii w latach 1950tych. Było to zbór zielonoświątkowy, dlatego nabożeństwa były prowadzone według pewnego schematu. Siostra taka i taka grała na organach, a zgromadzenie śpiewało tradycyjne pieśni. Ktoś wstawał i przekazywał poselstwo w językach, po czym ktoś inny przekazywał interpretację. Potem Tato głosił kazanie. Po tym modlił się i ludzie wychodzili do przodu wołając, aby Duch Święty zstąpił. Następnie wszyscy szli do domu.

Kościół nie prowadził ewangelizacji na zewnątrz i nie miał służby miłosierdzia. Niewielu ludzi zostało przyprowadzonych do Chrystusa w ciągu tych kilku lat, kiedy mój ojciec był tam pastorem. Byli tacy, którzy starali się o przeżycia zielonoświątkowe dla siebie, ale nie wiedzieli jaki plan miał dla nich Bóg Pięćdziesiątnicy. Modlitwa płynąca ze złamanego serca mojego ojca wyraziła to najlepiej: „Panie, jeżeli to jest Pięćdziesiątnica, to ja tego nie chcę. Jeżeli to polega na tym, żeby mieć tydzień po tygodniu taki klub „błogosław mi”, to ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego.”

To właśnie z powodu tego pragnienia do żywej Pięćdziesiątnicy Tato przestał oglądać telewizję i zamiast tego spędzał czas na modlitwie. Reszta jest już historią. Te dziesięciolecia później, jego książka Krzyż i sztylet została sprzedana w wielu milionach i na całym świecie działa ponad 1000 Ośrodków Teen Challenge, które ratują zgubionych i złamanych. Te wszystkie dzieła pokazują dzisiaj aktywną moc w działaniu Ducha Świętego.