wtorek, 15 października 2013

DUCH ZNIECHĘCENIA

„Jestem zgięty i pochylony bardzo, Cały dzień chodzę w żałobie… Jestem osłabiony i bardzo przygnębiony, Krzyczę, bo wzburzone jest serce moje. Lecz ja, jak człowiek głuchy, nie słyszę I jestem jak niemy, który nie otwiera ust swoich” (Psalm 38:9,11, 14-15).

Kiedy czytam ten Psalm, wyobrażam sobie Dawida pogrążonego w rozpaczy. Być może najbardziej go trapiło to, że nie mógł zrozumieć, dlaczego nagle upadł tak nisko. Ten człowiek pragnął Pana, wylewając przed Nim swoje serce w codziennej modlitwie. Czcił Boga i napisał Psalmy opowiadające Jego chwałę. A teraz jest przygnębiony, w stanie depresji i może jedynie wołać, „Panie jestem już u kresu wytrzymałości i nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje!”

Tak, jak wielu zniechęconych chrześcijan, Dawid próbował pojąć dlaczego jest tak pusty i złamany na duchu. Prawdopodobnie analizował każdy upadek, grzech i głupie postępki w swoim życiu i myślał, „Panie, czy te wszystkie moje szkodliwe czyny zostawiły na mnie takie rany, że już nie ma żadnej nadziei?”

Wreszcie Dawid uznał, że to musi być kara od Boga. Wołał, „Panie! Nie karz mnie w gniewie swoim I nie karć mnie w zapalczywości swojej!” (w. 2).

Zwróćcie uwagę, że Dawid nie pisze w tym Psalmie tylko o swojej kondycji. On opisuje coś, co oddani naśladowcy Jezusa napotykają w jakimś momencie swojego życia – są atakowani duchem zniechęcenia, który pochodzi z czeluści piekła. Żaden chrześcijanin nie wprowadza tego sam na siebie, ani nie zsyła tego Pan. Również taki atak zazwyczaj nie ma nic wspólnego z jakimś szczególnym grzechem czy upadkiem wierzącego.

Mówiąc prosto, duch zniechęcenia jest najmocniejszym orężem szatana przeciwko wybranym Bożym. Najczęściej używa go, próbując przekonać nas, że sprowadziliśmy na siebie gniew Boży, nie zachowując Jego standardów świętości. Ale Apostoł Paweł ostrzega nas, byśmy nie wpadli w sidła diabelskie: „Aby nas szatan nie podszedł; jego zamysły bowiem są nam dobrze znane” (2 Kor. 2:11).