poniedziałek, 31 października 2011

UZDROWIENIE JĘZYKA

Prorok Izajasz podaje nam przykład jak możemy uzdrowić swój język.

1. Izajasz przybliżył się do Pana i modlił się o wizję Bożej świętości. „Widziałem Pana siedzącego na tronie wysokim i wyniosłym” (Izajasz 6:1).

Każdy, kto chce żyć tak, aby się Bogu podobać, musi ustawicznie wchodzić do Jego obecności dotąd, aż otrzyma wizję Bożej świętości. Wszelkie uzdrowienie, wszystkie prawdziwe błogosławieństwa, wszystkie zwycięstwa rozpoczynają się przed jego tronem. Tam widzimy Boga w Jego świętości!

2. W Bożej świętej obecności Izajasz był głęboko przekonany o swoich nieczystych wargach. „I rzekłem: Biada mi! Zginąłem, bo jestem człowiekiem nieczystych warg i mieszkam pośród ludu nieczystych warg, gdyż moje oczy widziały Króla, Pana Zastępów” (6:5).

Dlaczego Izajasz wołał: „Jestem człowiekiem nieczystych warg”? Dlatego, że zobaczył Króla Chwały! Nasze przestępstwa stają sie niezmiernie grzeszne, kiedy jesteśmy w Bożej obecności. Światło Jego świętego oblicza odsłania wszystko, co nie jest podobne do Niego!

3. Izajasz pozwolił, aby Pan go dotknął i oczyścił swoim świętym ogniem. „ Wtedy przyleciał do mnie jeden z serafów, mając w ręku rozżarzony węgielek, który szczypcami wziął z ołtarza, i dotknął moich ust, i rzekł: Oto dotknęło to twoich warg i usunięta jest twoja wina, a twój grzech odpuszczony” (6:6,7).

Boże Słowo jest żywym węglem, a Duch Święty jest jego ogniem! Właśnie teraz zostałeś dotknięty przez Ducha Świętego poprzez to przesłanie i Bóg chce dotknąć twojego języka Swoim ogniem i uświęcić go. On może to zrobić dla ciebie, jeżeli pozwolisz, aby Jego Słowo ciebie przekonało! On jest tym, który to może uczynić. Do ciebie należy to aby wyznać tak jak Izajasz: „Biada mi, jestem nieczysty!”

Niech to Słowo wejdzie prosto do twojego serca i oczyści Jego ogniem. Wyznaj: „Tak, to mnie dotyczy Panie! Nie pozwolę, żeby to słowo mnie ominęło! Oczyść moje wargi i mój język. Oczyść moje usta i serce!”

piątek, 28 października 2011

NIEOSTROŻNE SŁOWA

„A powiadam wam, że z każdego nieużytecznego słowa, które ludzie wyrzekną, zdadzą sprawę w dzień sądu. Albowiem na podstawie słów twoich będziesz usprawiedliwiony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony” (Mat. 12:36,37).

Nam się chyba wydaje, że nasze słowa po prostu spadają na ziemię i umierają, albo znikają w powietrzu i rozpływają się w nicość. Tak nie jest! Nasze słowa żyją – nie umierają!

Może powiesz: „Ale ja ten kawał powiedziałem tylko jednemu przyjacielowi, a on obiecał, że tego nikomu nie powtórzy. To się skończy na nim.” Nie, tak nie będzie! Każde słowo, jakie wypowiadasz ty czy ja, jest rejestrowane, zapisane w wieczności i usłyszymy je wszystkie powtórzone na sądzie.

Przypominam sobie jak czułem się osądzony kiedy podzieliłem się jakąś złośliwą plotką z przyjacielem. To co powiedziałem było prawdą. Dotyczyło to sytuacji moralnej, z jaką miałem do czynienia, która dotyczyła pewnego kaznodziei. W trakcie naszej rozmowy pojawiło się jego imię i ja wtedy powiedziałem: „Ja mu nie ufam, bo coś o nim wiem!”

Kiedy to jeszcze wypowiadałem, od razu poczułem osądzenie. Duch Święty szeptał mi: „Zatrzymaj się od razu! Nikt nie potrzebuje o tym wiedzieć. Nie mów więcej, bo to nie ma celu. Chociaż to jest prawda, to nie powtarzaj tego!”

To co już powiedziałem już było wystarczająco złe. Ale ja potem opowiedziałem jeszcze okrutne szczegóły! Wiedziałem, że powinienem był zamilknąć i oczywiście zostałem głęboko osądzony przez Ducha Świętego. Dlatego później zadzwoniłem do mojego przyjaciela i powiedziałem: „Przepraszam, to były plotki. Nie zachowałem się właściwie. Proszę nie powtarzaj tego. Postaraj się nawet o tym nie myśleć.”

Czy mój grzech jest przykryty krwią Jezusa? Tak, ponieważ ja w pełni przyznałem, że zgrzeszyłem i pozwoliłem Duchowi Świętemu, żeby mi pokazał jaka pycha legalistyczna jest jeszcze we mnie. Pozwoliłem Mu, aby mnie uniżył i uzdrowił. Teraz kiedykolwiek zaczynam mówić coś przeciwko komuś, jestem posłuszny Duchowi Świętemu, kiedy słyszę jak mówi głośno i wyraźnie „Stop!”

czwartek, 27 października 2011

Z OBFITOŚCI SERCA

Kiedy jako dziecko powiedziałem coś niegrzecznie, moja matka płukała mi usta mydłem. Ale to nie moje usta potrzebowały oczyszczenia, lecz moje serce! Twój język mówi tylko to, co jest w twoim sercu. Są to słowa naszego Pana Jezusa Chrystusa i On mówi, że rozwiązłe, nieostrożne, złe słowa mogą wychodzić tylko z nieczystego serca.

Jako wierzący, nie wzięliśmy poważnie tego, co nasz Pan powiedział o ujarzmianiu naszego języka. On zrobił z tego sprawę serca! Moje nieostrożny język nie tylko unieważnia całą moją duchowość, ale też pokazuje, że moje serce jest nieczyste.

Jeżeli plotkuję, opowiadam brudne kawały, poniżam innych ludzi, podnoszę głos i wydzieram się na swoją rodzinę, to muszę sobie zadać pytanie: „Jakie nieczyste, brudne rzeczy są nadal zgromadzone we mnie, że mogłem w taki sposób mówić?”

Muszę sprawdzić swoje serce i zapytać” „Skąd to pochodzi? Chyba z czymś się jeszcze nie rozprawiłem, bo inaczej bym nie mówił takich rzeczy. Dlaczego plotkuję? Dlaczego wypowiadam takie podłe, nieostrożne słowa? Jaka nieuświęcona twierdza jeszcze zajmuje moje serce?”

Jezus nadaje tej sprawie wielką wagę: „Jakże możecie mówić dobrze, będąc złymi? Albowiem z obfitości serca mówią usta. Dobry człowiek wydobywa z dobrego skarbca dobre rzeczy, a zły człowiek wydobywa ze złego skarbca złe rzeczy” (Mat. 12:34-35). Jezus mówi: „Jeżeli jesteś nieostrożny w swoim języku – kłócisz się, narzekasz, szemrzesz, paplasz – to masz poważny problem z sercem! Twoje serce nie jest w porządku przed Bogiem i to sięga bardzo głęboko. W tobie jest usadowiony zły skarb tak, jak wąż ma w sobie torebki trucizny schowane za swoimi szczękami. Jeżeli z ciebie wychodzi śmiertelna trucizna, to dlatego, że ta torebka nie została opróżniona!”

Kiedykolwiek ja pozwalam, aby coś nieczystego wyszło z moich warg, muszę się zatrzymać i powiedzieć Panu: „Mistrzu, w moim sercu musi jeszcze być jakiś korzeń zazdrości, gniewu czy pożądliwości. Przekop moje serce głęboko i wyrwij korzenie goryczy, pychy czy cokolwiek to jest!” Bóg chce wyrzucić z twojego serca to zło, tę torebkę trucizny schowaną wewnątrz ciebie! On to chce wykorzenić i uzdrowić ciebie całkowicie.

środa, 26 października 2011

UJARZMIJ SWÓJ JĘZYK

„Natomiast nikt z ludzi nie może ujarzmić języka, tego krnąbrnego zła, pełnego śmiercionośnego jadu” (Jakuba 3:8).

W tym wersecie swojego listu Jakub mówi o języku człowieka wierzącego. Kieruje wezwanie do kościoła, żeby panowali nad swoimi językami – zanim one ich zniszczą! Może zapytasz: Jak poważna jest ta sprawa ujarzmienia języka? Czy ten „nieujarzmiony język” może być naprawdę tak grzeszny?

Niekontrolowany język powoduje to, że nasza religijność jest nic nie warta! Może on sprawić, że każde twoje działanie będzie przed Bogiem całkowicie bezużyteczne: „Jeśli ktoś sądzi, że jest pobożny, a nie powściąga języka swego, lecz oszukuje serce swoje, tego pobożność jest bezużyteczna” (Jakuba 1:26).

Jakub ma tu na myśli ludzi w kościele. Nie narkomanów czy ludzi ulicy, ale tych członków ciała Chrystusowego, którzy wydają się nabożni, duchowi. Są aktywni w pracy Pańskiej, ale ich języki są nieujarzmione, poza kontrolą! Jakub koncentruje się na tych, którzy wydają się być święci, uprzejmi i kochający, ale poruszają się w kościele, w pracy, w rodzinie z kwasem na językach, zawsze opowiadają najnowsze plotki, albo słuchają ich z otwartymi uszami. Szemrzą i narzekają i Bóg mówi, że religia – cały ich pokaz duchowości – jest na daremno, bezwartościowy!

Umiłowani, ja nie chcę stanąć przed sądową stolicą Chrystusową i dowiedzieć się, że cała moja praca dla Pana – wszystkie moje duchowe wysiłki – były na daremno! Nie chcę usłyszeć od Niego: „Dawidzie, robiłeś w Moim imieniu wielkie rzeczy. Karmiłeś głodnych, ubierałeś nagich, wyganiałeś demony i zakładałeś ośrodki rehabilitacyjne i domy dla alkoholików. Tak, głosiłeś do niezliczonych tysięcy i zdobyłeś wielu dla Królestwa. Ale to wszystko było na nic! Z twoich ust wychodziło wiele budujących słów, ale były też słowa gorzkie, nieuprzejme, nienawistne, złośliwe! Traktowałeś Moje ostrzeżenia w tych kwestiach języka zbyt lekko!”

Może sobie myślisz: „Na pewno Bóg nie jest tak niemiłosierny, żeby odrzucił moją duchowość dlatego, że powiedziałem coś bez miłości!” Mówię tu o chrześcijanach, których języki nie zostały nigdy poskromione, którzy mówią coś przeciwko ludowi Bożemu bez zmrużenia oka! Oto co mówi Boże Słowo: „ Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I choćbym rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże” (1 Kor. 13:1-3).

wtorek, 25 października 2011

HISKIASZ – CZŁOWIEK KTÓRY POKONAŁ DECH ŚMIERCI

„W owych dniach Hiskiasz śmiertelnie zachorował. I przyszedł do niego Izajasz, syn Amosa, prorok, i rzekł do niego: Tak mówi Pan: Uporządkuj swój dom, albowiem umrzesz, a nie będziesz żył. Wtedy Hiskiasz ... modlił się do Pana” (Izajasz 38:1-2).

Był on królem, który odnosił zwycięstwo,
Wybawiony cudownie przez Boga
Od armii króla Sancheryba.
Był bogaty i znany
Kiedy dotknęła go choroba,
Doprowadzając go na krawędź śmierci.
Prorok ostrzegał,
„Bądź gotowy na śmierć
Dla ciebie to już koniec.”
Ale król kochał życie,
I odwracając się twarzą do ściany
Płakał i modlił się do Pana
Żeby mu przedłużył życie.
Bóg wysłuchał i dał mu jeszcze piętnaście lat.
Ale jak ma żyć człowiek
Który wygrał ze śmiercią?
Tak jak wielu, którzy przeżyli
Bliskie spotkanie ze śmiercią.
Czy nie powinien on żyć każdy dzień z wdzięcznością,
Oddając samego siebie pokornie Bogu?
Ale człowiek w ciele nie jest taki.
Król zaczął się chwalić swoją wielkością -
Ugrzązł w błocie materializmu,
Chwaląc się swoimi skarbami przez cudzoziemcami.
Otrzymał od proroka drugie przesłanie
O sądzie dla jego potomków
Za pychę i niewdzięczność.
Ilu dzisiaj otrzymało
Przedłużenie życia,
Tylko po to, aby spędzić pożyczone lata
Na samolubną pogoń za rzeczami
Które nie mają wartości?
Pokaże to wieczność
Byłoby lepiej dla niektórych
Żeby zmarli
Zamiast walczyć ze śmiercią.

poniedziałek, 24 października 2011

GDZIE MAMY JEŚĆ?

Siódmy rozdział księgi Micheasza zawiera jedno z najpotężniejszych przesłań na temat Nowego Przymierza, jakie kiedykolwiek zostało wygłoszone. W tym nieprawdopodobnym kazaniu Micheasz przemawia do naturalnego Izraela – ale mówi także do kościoła Jezusa Chrystusa w dniach ostatecznych. Rozpoczyna swoje kazanie rozdzierającym serce płaczem, który dzisiaj wciąż można słyszeć od duchowo wygłodniałych wierzących na całym świecie: „Biada mi! ... nie ma żadnego winogrona do jedzenia ...” (Micheasza 7:1)

Micheasz opisuje skutek głodu w Izraelu – głód pokarmu i Słowa Bożego. Odzwierciedla to słowa wcześniejszego proroctwa Amosa: „Oto idą dni - mówi Wszechmogący Pan - że ześlę głód na ziemię, nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz słuchania słów Pana. I wlec się będą od morza do morza, i tułać się z północy na wschód, szukając słowa Pana, lecz nie znajdą” (Amosa 8:11-12).

Był to czas żniwa w Izraelu i winnice powinny był przepełnione owocami. Lecz, według słów Micheasza, na winorośli nie było ani jednego grona. Prorok obserwował ludzi, którzy przychodzili do winnicy szukając owocu, lecz nic nie znajdowali. W swej proroczej wizji Micheasz widział tłumy ludzi biegnących w dniach ostatecznych od miejsca do miejsca, pragnących usłyszeć prawdziwe Słowo od Boga. Widział wierzących, pędzących bezładnie od kościoła do kościoła, od przebudzenia do przebudzenia, od narodu do narodu – wszystkich szukających zaspokojenia głodu i pragnienia, czegoś, co posiliłoby ich dusze. Wciąż słychać to wołanie: „Biada mi! ... nie ma żadnego winogrona do jedzenia ...”

W kraju jest wielki głód. Jednak pomimo tego, że tłumy szukają duchowego pokarmu, to ci, którzy prawdziwie pragną Słowa Bożego, stanowią tylko resztkę (patrz Micheasz 7:14,18). To jest prawdą tak samo dzisiaj, jak było w dawnym Izraelu. Niewielu chrześcijan dzisiaj naprawdę ma prawdziwy głód słuchania czystego słowa od Pana. Natomiast większość tuczy się owocami Sodomy, karmiąc się słomą wypaczonej ewangelii.

piątek, 21 października 2011

PRZESZYWAJĄCE STRZAŁY ŚWIĘTEJ PRAWDY

Wierzę, że Bóg musi dokonać w nas czegoś, zanim możemy skorzystać z obietnicy przymierza. Jakie jest to wstępne działanie, od którego zależą wszystkie inne? Jeremiasz mówi nam: „W ich serce włożę bojaźń przede mną, aby ode mnie nie odstąpili” (Jer. 32:40). Boże dzieło przygotowujące nas, to Jego bojaźń, którą wkłada w nasze serca przez Ducha Świętego.

Jeremiasz mówi tu o przygotowaniu nas na nowe przymierze, a nie stare. Bóg mówi nam wyraźnie, jak to wstępne przygotowanie do nowego przymierza będzie wykonane: „Włożę w ich serca Moją bojaźń”. On uświadamia nam, że nie możemy zdobyć tej bojaźni przez włożenie rąk, ani przez wysiłki ciała. Nie - jedyny sposób, by to święte dzieło było dokonane, to Duch Święty, który tego dokona w nas.

Bóg mówi do nas w tym fragmencie, „Ja uczynię w was wspaniałą rzecz. Poślę Mojego Ducha, by zamieszkał w was i dał wam nowe serce. On da wam siłę do umartwienia wszelkich cielesnych uczynków i poprowadzi was do wolności od mocy grzechu. Wreszcie spowoduje to, że będziecie chcieli i będziecie wykonywać to, co Mnie się podoba”.

„Ale jest coś, co Duch musi wykonać w was przede wszystkim. On włoży w was prawdziwą bojaźń Bożą odnośnie grzechu. On wszczepi w was głęboki strach przed Moją świętością, byście nie odeszli od Moich przykazań. W innym przypadku wasz grzech będzie was zawsze odprowadzał na manowce”.

Mówiąc prosto, Duch Święty zmienia sposób naszego patrzenia na nasz grzech. On wie, że dopóki traktujemy nasze pożądliwości pobłażliwie, nigdy nie będziemy od nich wolni. Jak Duch Święty to robi? Używając przekonującego Słowa Bożego – przeszywającej strzały świętej prawdy.

czwartek, 20 października 2011

SUCHE KOŚCI MOGĄ OŻYĆ!

Ezechiel 37 mówi, że Bóg pragnie, byśmy uchwycili się obietnic Jego nowego przymierza – nauczyli się jak naprawdę żyć, poprzez wejście w błogosławieństwo tego przymierza.

Wszyscy słyszeliśmy historię o „suchych kościach”, o których mówił Ezechiel. Trzeba zauważyć, że te kości leżące bez życia na ziemi, były pod przymierzem. Pan im powiedział, „Suche kości, słuchajcie słowa Pańskiego!” (Ezech. 37:4) One usłyszały obietnicę Bożego przymierza: „Ja włożę w was Mojego Ducha i ożyjecie”.

Chociaż te suche kości słyszały głoszenie obietnic nowego przymierza, nie korzystały jeszcze z jego błogosławieństw. Wielu wierzących dzisiaj wie o Bożym nowym przymierzu – a jednak prawie w to nie wierzą, bo brzmi to dla nich zbyt cudownie, by mogło być prawdziwe. Mówią, „Wiem, że Bóg dał nam Ducha Świętego, by w nas mieszkał i wiem, że ten Duch zobowiązał się uczyć nas posłuszeństwa Chrystusowi. Bardzo chcę tego błogosławieństwa, ale jak go otrzymać dla mojego życia?”

Jest coś, co musimy zrobić. Ezechiel pisze, że Bóg kazał mu prorokować, „Tak mówi Wszechmocny Pan: Przyjdź, ożywcze tchnienie, z czterech stron i tchnij na tych zabitych, a Ożyją” (37:9). Potem Ezechiel mówi, że prorokował tak, jak Bóg mu kazał, „... i wstąpiło w nich ożywcze tchnienie i ożyli, i stanęli na nogach - rzesza bardzo wielka” (37:10).

Naraz przed Ezechielem stała wielka armia, żywa i oddychająca! Duch Święty napełnił te martwe kości życiem – i były gotowe do walki. W momencie zaczęły korzystać z błogosławieństw nowego przymierza. Duch Boży zajął w nich właściwe miejsce – i dokonał wszystkich obiecanych zmian.

środa, 19 października 2011

PRZYGOTUJ SIĘ NA ŚMIERĆ

Przygotowując nowe przymierze, Bóg zobowiązał się przysięgą, że zapewni wszelką moc i siłę, by wykonać każdy warunek i wymaganie tego przymierza. Dlatego, kiedy Bóg mówi, „Ja to uczynię”, wiara w nas odpowiada, „Niech tak się stanie”.

Pokaże wam wspaniałą prawdę z tego nowego przymierza. To sugeruje, że Pan nie może przybliżyć się do Swojego ludu, a oni nie mogą być tak blisko Niego, jak On tego pragnie. Dlatego jednoczy nas i przyciąga bliżej Siebie, a On sam przybliża się do nas poprzez wiążące zobowiązanie. Nowe przymierze dotyczy zobowiązania Pana, że zachowa Swoje dzieci od upadku, oraz zapewnia nas, że moc i panowanie grzechu może i będzie złamane przez Ducha Świętego, który w nas mieszka.

Ta prawda jest jedyną nadzieją dla tych wierzących, którzy zmęczyli się już walką z uprzykrzonymi grzechami. Tylko poprzez odkrycie nowego przymierza możemy nauczyć się, jaka jest tajemnica całkowitego zwycięstwa nad każdym grzechem.

Śmierć jest jedyną drogą przejścia ze starego przymierza do nowego. Wiara cielesna musi umrzeć – już nie może być zmagania, by wierzyć. Mam mieć wiarę – prawdziwą wiarę, wiarę Chrystusa – On musi mi ją dać. Otrzymaliśmy miarę wiary, a jeżeli to jest prawdą, że sam z siebie nic nie mogę, to oznacza mieć Jego wiarę. Dlatego Pismo Święte nazywa to „wiarą Chrystusową”.

Czy jesteś zmęczony grzechem? Czy naprawdę pragniesz żyć życiem świętym, wolnym od uprzykrzonych pożądliwości ciała? To przygotuj się na śmierć. Przygotuj się na krzyż. Stare przymierze doprowadzi cię do końca twoich możliwości – do nicości. Kiedy zrezygnujesz z wszelkiej nadziei na przezwyciężenie grzechu w swojej ludzkiej sile i woli, wtedy jesteś gotów wejść w chwalebną rzeczywistość wolności przez nowe przymierze.

wtorek, 18 października 2011

OTRZYMUJEMY WSZYSTKIE KORZYŚCI

Bóg dał Swojego Syna, Syn dał Swoje życie, a my wszyscy z tego korzystamy!

Przy obopólnej zgodzie Ojciec i Syn zawarli przymierze, by zachować i chronić tych, którzy należą do Chrystusa. To jest zapewnienie, że wytrwamy do końca.

„On wzywać mnie będzie: Tyś Ojcem moim, Bogiem moim i skałą zbawienia mego. Ja zaś uczynię go pierworodnym, Najwyższym wśród królów ziemi. Na wieki zachowam dla niego łaskę swoją, A przymierze moje z nim nie wzruszy się. I utrwalę na wieki ród jego, A tron jego jak dni niebios. Jeżeli synowie jego porzucą zakon mój I nie będą postępowali według nakazów moich, Jeżeli znieważą ustawy moje I nie będą przestrzegali przykazań moich, To ukarzę rózgą przestępstwo ich I winę ich plagami, Ale łaski mojej nie odmówię mu, Ani też nie złamię wierności mojej; Nie naruszę przymierza mego I nie zmienię słowa ust moich, Raz przysiągłem na świętość moją, Że nie skłamię Dawidowi. Potomstwo jego trwać będzie na wieki, A tron jego jak słońce przede mną” (Psalm 89:27-37).

Ojciec zobowiązał się do tego względem Syna: „Ja, Pan, powołałem cię w sprawiedliwości i ująłem cię za rękę, strzegę cię i uczynię cię pośrednikiem przymierza z ludem, światłością dla narodów” (Izajasz 42:6). Bóg mówił, „Moja ręka będzie zawsze trzymała Twoją i nigdy nie będziesz z dala od Mojej mocy. Zobowiązuję się, że zachowam Cię od zakusów diabelskich”.

To zobowiązanie Ojca jest teraz dostępne dla nas, ponieważ ofiara Syna na krzyżu włączyła nas w to przymierze. Bóg obiecał Swojemu Synowi, „Jeżeli pójdziesz, to Ja zachowam każdego z Twoich dzieci tak, jak zachowałem i ochroniłem Ciebie. Nigdy nie zabiorę Mojej wierności od Ciebie, ani od Twoich dzieci”.

poniedziałek, 17 października 2011

POWOŁANI DO SPOŁECZNOŚCI

Apostoł Paweł napisał: „Wierny jest Bóg, który was powołał do społeczności Syna swego Jezusa Chrystusa, Pana naszego” (1 Kor. 1:9).

Ten jeden werset otwiera nas na prawdę, która nas może przeprowadzić poprzez każdą burzę życia. Tu jest prosta prawda, która może zachować nasze serca w odpocznieniu, kiedy wszystko wokół nas się chwieje. Tu jest Słowo Boże, które może nas zachować od strachu, jaki teraz ogarnia cały świat.

Ta prawda jest taka: Uczymy się Bożej wierności odpowiadając na powołanie, aby trwać w społeczności z Jezusem. „ Was powołał do społeczności Syna swego Jezusa Chrystusa, Pana naszego” (1:9).

Nie jesteśmy powołani, aby ufać naszemu intelektowi. Nie jesteśmy powołani aby ufać w ciele, czy człowieku, czy czymkolwiek na tym świecie. Jezus nas wzywa: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie” (Mat. 11:28).

Tylko Chrystus jest naszym pokojem, pewnością i zadowoleniem. Ja doświadczałem takiego zadowolenia, kiedy widzę przez wiarę mojego Pana w chwale – kocha mnie, zaprasza do słodkiej społeczności i mówi mi, że On jest wystarczający na wszystko. Nie muszę błagać ani się bać. Im więcej patrzę na Jezusa we wszystkim, tym więcej wiem, że On jest zadowolony, bo bez wiary nie można się Jemu podobać.

Jest to smutne, że wielu tych, którzy naprawdę kochają Jezusa często panikują w chwilach kryzysu, martwią się i trapią. Spędzają czas starając się wymyślić drogę wyjścia, albo wytrwania w swoim doświadczeniu. Nie słuchają Jego zaproszenia, aby „przyjść do stołu i jeść z Nim”. Nie mówię o spędzaniu jednej godziny dziennie każdego dnia w modlitwie, ale mówię o skoncentrowaniu się na Nim w ciągu dnia „Modląc się bez ustanku” (1 Tesal. 5:17). Jest to prosta, cicha rozmowa – po prostu rozmawianie z Nim i zapoznawanie się z Nim tak, abyśmy w czasie kryzysu nie musieli biegnąć w konsternacji do komory modlitwy i błagać o pomoc tak jak ktoś obcy.

On słyszy nasze wołanie, głośne i ciche i zawsze nam odpowiada w Swojej wierności.

piątek, 14 października 2011

PO SUCHYM GRUNCIE

Bóg nalega, że na naszej drodze poprzez Morze Czerwona musi być „suchy grunt.” On powiedział do Izraela: „synowie izraelscy przejdą środkiem morza po suchym gruncie” (2 Mojż. 14:16). To niesamowite, że Bóg używa tego zwrotu cztery razy, mówiąc do Swojego ludu: „Przejdziecie po suchym gruncie.”

Widzimy ten zwrot ponownie, kiedy Izrael wchodził do Kanaanu. Przeszli przez Jordan po suchym gruncie w drodze do Ziemi Obiecanej.

Mówiąc prosto, suchy grunt jest to ścieżka. Jeżeli jesteś na niej, to gdzieś idziesz. Nie tracisz gruntu, ani nie cofasz się wstecz; twój suchy grunt jest to plan Pana, Jego działanie w twoim życiu, Jego cuda, jakie czyni. Posuwasz się w kierunku objawienia, nowego zwycięstwa w Chrystusie, do czegoś większego.

Pismo to potwierdza: Zwróć uwagę gdzie faraon i jego armia przegrali walkę: na danym przez Boga suchym gruncie. Suchy grunt jest to dokładne miejsce, gdzie diabeł będzie ciebie gonił. Chce ciebie zaatakować, kiedy jesteś najsłabszy. Ale też na tym samym suchym gruncie Pan zdejmuje „koła z powozów” zwierzchności i mocy szatana: „Powracające wody okryły wozy i jeźdźców całego wojska faraona, które weszło za nimi w morze. Nie ostał się z nich ani jeden” ( 2 Mojż. 14:28).

Bóg nam mówi w skrócie: „Chcę, żebyście się nauczyli iść naprzód z wiarą – nie według widzenia, czy głosu, ale kiedy jesteście w środku suszy. Chcę abyście mieli ufność, że kiedy nie możecie słyszeć Mojego głosu, ani widzieć drogi przed sobą – kiedy jesteście na suchym gruncie – Ja was gdzieś prowadzę.”

Pan obiecuje, że On przemieni nasz suchy grunt w źródła świeżej wody: „ Gdy biedacy i ubodzy szukają wody, a nie ma jej, gdy ich język usycha z pragnienia, Ja, Pan, ich wysłucham.....Sprawię, że wytrysną rzeki na gołych miejscach i krynice wśród dolin, obrócę pustynie w kałuże wód, a ziemię suchą w źródła” (Izajasza 41:17-18).

Drogi święty, czy jesteś suchy? Bóg ci mówi: „Wkrótce zobaczysz żniwo. Tam gdzie kiedyś był suchy grunt, wytryśnie życie pod twoimi stopami. Ja to stworzyłem! Uspokój się i zobacz co ja uczynię dla ciebie na suchym gruncie.”

czwartek, 13 października 2011

BÓG NIGDY NIE REZYGNUJE

„Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie pozostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustkowiu i nie idzie za zagubioną, aż ją odnajdzie?(Łukasz 15:4).

Jezus mówi tu o owcy, która była kiedyś w owczarni. To reprezentuje członka stada Chrystusowego, kogoś, kto był dobrze karmiony przez kochającego pasterza. Ale ta owca się zgubiła, dlatego pasterz wyszedł aby jej szukać.

Zwróć uwagę co tu mówi Jezus o tym pasterzu: „Idzie za zgubioną aż ją znajdzie”. Bóg nigdy nie rezygnuje z nikogo, kto należy do Niego, a zbłądził. Zamiast tego wychodzi, żeby odnaleźć tę owcę, bierze ją w ramiona i przynosi z powrotem do swojej zagrody.

Mówiąc prosto, możesz odejść tak daleko w grzech, że znajdziesz się na krawędzi piekła, a On nadal pójdzie za tobą. Dawid powiedział: „Jeśli przygotuję sobie posłanie w krainie umarłych, i tam jesteś” (Psalm 139:9).

Wszyscy słyszeliśmy takie określenie: „piekło na ziemi”. Tak właśnie wygląda życie tych, którzy uciekają od Boga. Ich „posłanie w piekle” jest strasznym, okropnym stanem. To oznacza być w objęciach grzechu, oddalać się tak daleko od Pana, że w końcu wpadniesz w odrętwienie senne bez życia. Temu odrętwieniu towarzyszy dokuczliwy strach, który szepce: „Wpadasz coraz głębiej w piekło. Już nigdy nie wrócisz do Boga.”

Poselstwo Chrystusa do nas brzmi tak: „Może przygotowałeś sobie posłanie w piekle, ale nie jesteś tak głęboko w grzechu, żebym nie mógł dotrzeć do ciebie i przyjąć ciebie z otwartymi ramionami.”

Kiedy pasterz znajduje tę zgubioną, zranioną owcę, to niesie to zranione stworzenie do swojego domu. Potem zwołuje wszystkich przyjaciół i sąsiadów razem, wołając: „Radujcie się ze mną, gdyż znalazłem moją owcę, która się zgubiła” (Łukasz 15:6).

„Powiadam wam: Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się upamięta, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują upamiętania” (Łukasz 15:7).

środa, 12 października 2011

MYŚLI NA TEMAT MIŁOŚCI I WIARY

Chciałbym się podzielić z wami kilkoma myślami na temat wiary i miłości. Ja wierzę, że Bóg czyni cuda w odpowiedzi na modlitwę wiary. Wierzę też w każdą obietnicę w Słowie Bożym. Ale poprzez wiele cierpień i łez odkryłem coś cudownego na temat Bożego działania. To co przeczytasz teraz powinno ci pomóc odnowić twoją ufność w Panu i uwolnić cię od więzów wynikających ze starania, żeby zrozumieć wiarę.

Oto moje wnioski:

  • Jeżeli nie możesz dać Bogu doskonałej wiary, daj Mu doskonałą miłość. „Doskonała miłość wyrzuca wszelki strach.” Doskonała miłość jest to odpocznienie jakie Bóg ma dla swojego ludu. On chce, abyśmy odpoczywali w Jego miłości, ufając, że On zawsze przyjdzie nam z pomocą tak jak ojciec do zranionego dziecka, pomimo naszej niedostatecznej wiary.

Przestań oceniać czy stopniować swoją wiarę. Przestań też próbować zrozumieć wiarę. Biblia powiada: „Teraz pozostaje wiara, nadzieja i miłość, te trzy; ale z nich największa jest miłość” (1 Koryntian 13:13). Jeżeli chcesz się w czymś specjalizować, to specjalizuj się w miłości – wiara działa poprzez miłość.

  • Jeżeli Bóg nie odpowiada na niektóre nasze modlitwy, to możemy być pewni, że ma jakiś wielki wieczny powód, że nie odpowiada.

Można to podsumować w taki sposób: Bóg ma wszelką moc i wszystko może. Dla Niego nie ma rzeczy niemożliwej. On obiecał, że odpowie na każdą modlitwę i imieniu Chrystusa, dlatego musimy prosić w ufnej wierze, oczekując odpowiedzi. Ale gdyby Bóg zwlekał z tą odpowiedzią, albo wybrał dla nas inną drogę, to musi mieć do tego bardzo ważny powód. Musimy wierzyć, że cokolwiek Bóg dopuści w naszym życiu, któregoś dnia okaże się, że to było dla naszego dobra (Rzymian 8:28).

Nasz Ojciec niebiański wie dokładnie gdzie idziemy i czego potrzebujemy. On nam da to, co jest dla nas najlepsze, we właściwym czasie Ducha Świętego (Mat. 7:11).

Bóg nie pozwoli, abyś został pokonany przez swoje doświadczenia. Możesz dojść do takiego punktu, który nazwiesz punktem złamania, ale przetrwasz to i będziesz żył, aby opowiadać o Jego wierności, jeżeli nie zatwardzisz swojego serca, ale rzucisz się w Jego ramiona ufając Jego wiecznej miłości.

wtorek, 11 października 2011

KATASTROFA

Naukowiec powiedział o katastrofie: „Cały świat zadrżał.” Inny nazwał ją`”najgorszy naturalnym nieszczęściem w historii świata.” Opisywali w ten sposób podziemne trzęsienie ziemi, które zniszczyło całe wybrzeża Azji kilka lat temu. Zginęły dziesiątki tysięcy ludzi. Widzimy nadal wokół nas nieszczęścia.

Kiedy uderzają okropne wydarzenia, zwracam się do Ojca z jednym pytaniem: „Panie, co to wszystko znaczy? Czy było to tylko takie niewyjaśnione wydarzenie w naturze, albo czy jest coś, o czym powinien wiedzieć Twój lud, dlaczego to się stało?”

Opłakujemy nieopisany ból i nędzę jakie przeżywają ci ludzie. Modlimy się gorliwie o tych, którzy zostali tak doświadczeni. Nasza misja wysłała tysiące dolarów poprzez agencje zajmujące się niesieniem pomocy, żeby pomóc w odbudowaniu kościołów i domów na zniszczonych terenach. Pismo Święte mówi nam, że nasz Ojciec niebiański nie jest obojętny na odczucia zranionych i Duch Święty wylewa pociechę na wszystkich wierzących w dotkniętych narodach.

Ameryka jest współczującym i ofiarnym narodem i ja dziękuję Bogu za reakcję tak wielu ludzi, którzy modlą się, dają i udają się do tych miejsc, aby pomagać. Ale coś w głębi mojej duszy wzbudza niepokój. Wielkość tych nieszczęść jakoś nie dociera do nas. Wydaje się, że stajemy się przez to wszystko obojętni i ogłupiali.

Dziękuję Bogu za dobre informacje o błogosławieństwie w wielu miejscach na świecie, włączając w to Amerykę. Ale jeżeli takie manifestacje mocy nie sprowadzają nas na kolana – jeżeli nie potrafimy się ukorzyć widząc te straszne naturalne nieszczęścia – to co jest potrzebne, aby uciszyć tych, którzy szydzą z Boga? Czy jesteśmy już odporni na wstrząsy?

Pomyśl o tym:

  • Wyrzucenie Boga z naszego społeczeństwa w imię politycznej poprawności
  • Cały świat zwraca się do sekularyzmu i materializmu
  • Kościół staje sie bardziej świecki niż sam świat
  • Wzrost przemocy i apatii
  • Biblia już nie jest akceptowana jako Słowo Boże
  • Dzień „kiedy wszystko co może zostać wstrząśnięte” jest wstrząsane
  • Kiedy myślący ludzie wszędzie mają przeczucie, że „ktoś majstruje w naturze, dzieje się coś, czego nie da się wyjaśnić”
  • Kiedy społeczeństwo prowadzi swoje sprawy nie zastanawiając się ani na chwilę o Bogu i nie myśli o tym, że Bóg się nie da z Siebie naśmiewać

Kiedy to się dzieje, jest to czas, kiedy doszliśmy do, albo przekroczyliśmy granicę do duchowego otępienia, którego nie może już ożywić żaden objaw boskiego miłosierdzia.

Bóg jest miłosierny, łaskawy i gotów przebaczyć. Oby Jezus demonstrował Swoją miłość i współczucie poprzez Swoich uczniów, kiedy przybliża się dzień Pana.

poniedziałek, 10 października 2011

KTOŚ ROZUMIE

Panie, zbadałeś mnie i znasz (Psalm 139:1).

Nikt mnie nie rozumie
Tylko Bóg
On rozumie moje najgłębsze myśli
Choć nie ma jeszcze słowa na moim języku
Bóg już je zna.
On mnie obejmuje;
Położył na mnie Swoją rękę.
Ta wiedza jest dla mnie tak wielka,
Że nie mogę jej pojąć
Są chwile
Kiedy ogarnia mnie ciemność,
Ale On sprawdza moje serce
I zna je.
On widzi co we mnie jest grzeszne.
Tylko Jego mądrość
Może mnie zrozumieć.
W dniu, kiedy wołam do Niego
On odpowiada
I wzmacnia mnie siłą
W mojej duszy.
Dla Niego ciemność i światło są jednakowe.
On rozumie moją ciemność
I da mi światło.
On mnie rozumie.

sobota, 8 października 2011

TAJEMNICA SIŁY

„Mimo to sprawiedliwy trzyma się swojej drogi, a kto ma czyste ręce, nabiera siły” (Joba 17:9).

Ludzie tracą siłę do życia.
Szydercy obfitują-
Prowokacja ze wszystkich stron.
Nie można znaleźć sprawiedliwych.
Kiedy łoża są przygotowywane w ciemności
Korupcja stała się ich ojcem.
To już czas aby niewinni
Byli tym zaszokowani i
Powstali przeciwko hipokrytom.
Ach, żeby można się było wstawiać przed Bogiem za człowiekiem,
Żeby sprawiedliwi mogli się trzymać swojej drogi
A światło bezbożnych zgasło-
Iskra ich ognia umarła.
Droga bezbożnych jest śliska
A grzech jest hańbą, pożerającą siłę;
Ale ten, kto ma czyste ręce
Będzie coraz mocniejszy
I mocniejszy.

piątek, 7 października 2011

BÓG OPISUJE SWOJĄ MIŁOŚC DO SWOJEGO LUDU

Bóg wyraża to tak: „Ja sam uczyłem Efraima chodzić, brałem ich na swoje ramiona, lecz oni nie wiedzieli, że to Ja ich leczyłem” (Ozeasz 11:3)

W oryginale te słowa oznaczają, „Przyszedłem do nich w ich desperacji i delikatnie przeprowadziłem ich przez trudne i szorstkie miejsca. Trzymałem ich w ramionach jak pielęgniarka”! Ale Ozeasz 11:7 mówi, „Bo mój lud uporczywie trwa w odstępstwie ode mnie”. Oznacza to „być w zawieszeniu, wisieć w zwątpieniu”.

Izrael nie był pewny miłości i dobrotliwości Bożej i Bóg mówił do Ozeasza, „Mój lud wątpi w Moją miłość do nich. Oni tak naprawdę Mnie nie znają i nie są pewni Mojej miłości”!

To było prawdą! Izrael nie mógł uwierzyć, że Bóg dalej ich kocha. Oni byli bałwochwalcami, odstępcami i wątpili, dlatego prawdopodobnie myśleli, „Sprowadziliśmy na siebie Bożą wrogość. Zgrzeszyliśmy świadomie i On na pewno nas teraz osądzi!” Ale Bóg mówi, „Jakże mógłbym cię porzucić, Efraimie? .. Zadrżało we mnie serce, byłem do głębi poruszony” (w 8)

Słuchaj Jego słów pociechy i uzdrowienia dla ciebie:

„Bo nie na wieki wiodę spór i nie na zawsze się gniewam, w przeciwnym razie musiałby przede mną ustać duch i istnienia, które Ja sam stworzyłem” (Izajasz 57:16). Pan mówił, „Jeżeli widziałeś tylko Mój gniew, to upadniesz na duchu, bo to będzie zbyt przytłaczające.”

„Z powodu jego niegodziwej chciwości gniewałem się i smagałem go, ukryłem się za moim gniewem, lecz on, odstępca, poszedł drogą swojego serca. Chociaż widziałem jego drogi, jednak uleczę go, poprowadzę go i znowu udzielę obfitej pociechy jemu i jego żałobnikom” (w. 17-18). Czy z tego wynika, że Bóg odrzuca swój lud, kiedy upadnie?

Może teraz idziesz przez głębokie wody. Nie mam tu na myśli tylko pokus czy doświadczeń. Myślę o przytłaczających przeżyciach, które cię nękają i nie możesz ich zrozumieć. Wichry i fale wszelkiego rodzaju nacierają na ciebie. Rzeczy trudne do zrozumienia przychodzą na twój dom, twój kościół, twoją pracę, z każdej strony. Bóg chce cię przez to przeprowadzić! On chce przywrócić ci twoje duchowe zdrowie! Jeżeli możesz teraz tylko uwierzyć, że On cię kocha pomimo wszystkich twoich upadków i prosi cię, byś popatrzył na Niego, jako na Bożą pielęgniarkę, to wystarczy!

czwartek, 6 października 2011

NAPEŁNIENI NADZIEJĄ, RADOŚCIĄ I POKOJEM!

Jeżeli chcesz, by pokój Boży panował w twoim życiu, musisz zrezygnować z kilku rzeczy:

  • Musisz przestać próbować oceniać jak Bóg wszystko wykona
  • Musisz przestać się martwić i bać: „Nie troszczcie się o nic...” (Filipian 4:6).
  • Musisz przestać mówić Bogu, co według ciebie jest właściwe
  • A najbardziej musisz przestać myśleć, że jesteś nieudacznikiem, przestań myśleć, że nie podobasz się Bogu!

Jedna z najbardziej efektywnych pułapek szatana do obrabowania chrześcijan z pokoju jest przekonanie ich, że muszą walczyć w ciele, by podobać się Bogu. On mnie też tym atakuje!

Czasami, kiedy potrzebuję spokojnego miejsca na modlitwę, wsiadam do samochodu i jadę na odludne miejsce. Mogę uwielbiać Pana, patrząc na zielone pola i lasy. Ale czasami atakują mnie myśli, że nie robię nic dla Pana!

Modlę się, „Panie, niewiele osiągam dla Twojego Królestwa. Tylko się modlę, otrzymuję słowo do kazania, jadę do kościoła i głoszę. Cały świat idzie do piekła, a ja nie robię nic dla Ciebie”!

Czy ciebie też kiedyś nachodziły takie myśli? Robisz wszystko, by się podobać Panu, ale nie czujesz się święty. Ja prawie nigdy nie czuję się święty. Tak jest też w moich najlepszych chwilach – nawet kiedy głoszę pod namaszczeniem Ducha!

Może powiesz, „Ty, bracie Dawidzie czujesz czasem, jakbyś nie robił nic dla Boga?” Tak! To diabeł przychodzi i chce, byśmy czuli się niegodni i niespełnieni. Jeżeli poddajemy się takim uczuciom, tracimy pokój!

Słuchajcie modlitwy Pawła za nami: „A Bóg nadziei niechaj was napełni wszelką radością i pokojem w wierze, abyście obfitowali w nadzieję przez moc Ducha Świętego” (Rzym. 15:13).

Ufaj Jego dobroci. Wierz w Jego miłość i miłosierdzie. Nie oskarżaj Go o to, że się gniewa, lub jest zniechęcony i dlatego nie mówi do ciebie. Niech Jego pokój rządzi w twoim sercu i w całym twoim życiu!

środa, 5 października 2011

DAR JEGO POKOJU

„Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie” (Filipian 4:6-7).

Kiedy niedawno czytałem te słowa, uderzyło mnie coś, czego przedtem nie widziałem. Paweł poucza nas, byśmy przestali się martwić, a zwrócili się do Boga w modlitwie, w błaganiach i dziękowali Mu za odpowiedź. Ale on nic nie mówi o otrzymaniu odpowiedzi! Paweł nie mówi o otrzymaniu słowa wskazówki, uwolnieniu, cudach lub uzdrowieniu. Zamiast tego mówi, że otrzymujemy dar Bożego pokoju!

Bóg odpowiada na nasze prośby darem Jego pokoju: „Powierzcie prośby wasze Bogu, a pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie” (w. 6-7).

Innymi słowy, pierwszą Bożą odpowiedzią na każdą naszą modlitwę i wołanie serca jest Jego pokój! Wszyscy modlący się ludzie mają jedną rzecz wspólną: Bez względu na to, jak źle się czują idąc do swojej komory modlitwy, wychodzą napełnieni Jego pokojem! Bóg się do tego zobowiązał. Jest to znane, jako Boża opatrzność. On czyni różne rzeczy tu i tam, przygotowując ludzi i kierując wydarzeniami, ale w czasie, kiedy Jego opatrzność przygotowuje odpowiedź na twoją modlitwę, On mówi, „Ja nie dam ci tego, co myślisz, że potrzebujesz, ale to, co Ja wiem, że potrzebujesz – pokój umysłu i serca”!

Wielu z nas walczy z Panem w modlitwie. Przedstawiamy nasze prośby ze łzami; pukamy w bramy nieba; cytujemy każdą obietnicę. Ale z upływem dni, tygodni i miesięcy zaczynamy się zastanawiać: „Panie, dlaczego nie odpowiadasz? Co blokuje moją modlitwę? Czy zrobiłem coś, co Cię zasmuciło albo Ci się nie podobało?”

Fakt jest taki, że Bóg już powiedział do nas, „Oto Mój pokój, który przewyższa wszelkie zrozumienie! Weź go i pozwól mu kierować twoim sercem, podczas gdy Ja obracam wszystko dla twojego dobra!” Mamy być zachowani w pokoju Bożym, aż Jego obietnice zostaną wykonane przez Ducha Świętego!

wtorek, 4 października 2011

NIECH POKÓJ BOŻY RZĄDZI

„A w sercach waszych niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też powołani jesteście w jednym ciele; a bądźcie wdzięczni” (Kolos. 3:15).

Ten jeden werset zawiera niesamowite polecenie: Bóg wzywa całe ciało Jezusa Chrystusa, byśmy pozwolili, by Jego pokój rządził w naszych sercach, umysłach i ciałach! Ten pokój od Boga ma być sędzią naszego życia, panując nad wszystkim. Jeżeli kiedykolwiek był czas, by usłyszeć takie polecenie, to właśnie dzisiaj, w tej godzinie zamieszania i niepokoju!

Dlaczego Pan nakazał pierwszemu kościołowi, by pozwolili, aby Jego pokój rządził ich życiem? Dlatego, że On wiedział co nadchodzi i chciał ich przygotować! Za kilka lat miało przyjść niesamowite zamieszanie. Będą torturowani i prześladowani. Będą trudne czasy, utracą domy, skonfiskują im wszelkie ziemskie dobra, nawet będą atakowani przez zaciekłych ludzi, którzy będą uważać, że zabijając ich, czynią przysługę Bogu. Bóg ich ostrzegał i przygotowywał, „Będziecie musieli być ugruntowani w Moim pokoju, bo jedynie on przeprowadzi was przez niewiarygodne zmiany, które was czekają!”

„Czyńcie to, czego się nauczyliście i co przejęliście, co słyszeliście, i co widzieliście u mnie; a Bóg pokoju będzie z wami” (Filipian 4:9).

Obecnie fałszywy pokój ogarnia wiele kościołów, pokój, który się nie ostoi w nadchodzących trudnych czasach. Jest to pokój upartych i zaślepionych grzechem chrześcijan! Mojżesz nazywał takich wierzących „samo-błogosławionymi”, co oznacza „zwiedzieni przez samych siebie”. Ostrzegał Izraela, że przekleństwo spadnie na wszystkie grzeszne dzieci Boże, które chodzą w bałwochwalstwie. Mówi, że oni będą przykrywać swoje grzeszne drogi fałszywym poczuciem pokoju. „który by, słysząc słowa tego zaprzysiężonego przymierza, pochlebiał sobie w swoim sercu, mówiąc: Dobrze mi będzie, choćbym nawet trwał w zatwardziałości swego serca. To doprowadziłoby do tego, że zostałoby zniszczone to, co nawodnione, wraz z tym, co wyschnięte. (5 Mojż. 29:18).

Mojżesz opisuje tu dziecko Boże, które postanawia zaspokoić swoje pragnienie do złego! Taki znajduje sobie wygodną doktrynę, która mówi mu, że jest w porządku, dalej zbawiony, chociaż trwa w grzechu. Mówi do siebie, „Będę robił to, co mi się podoba i nie stracę pokoju w moim sercu”.

Bez względu na to, co stanie się z Ameryką lub narodami tego świata, żadna moc piekła nie może obrabować cię z pokoju Bożego, który jest w Jezusie Chrystusie, który On wszczepia w twoją duszę! Lud Boży będzie rządzony pokojem.

„Niech pokój Boży rządzi waszymi sercami”.

poniedziałek, 3 października 2011

LEKARSTWO NA NIEWIARĘ

Sprawdzałem swoje książki z komentarzami i znalazłem listę sposobów na „leczenie” niewiary, ale żadna z tych tuzinów rad nie przemówiła do mnie. Dlatego zapytałem Boga o coś prostego i On mi dał dwie myśli jak mogę się pozbyć z mojego serca niewiary.:

1. Weź wszystkie zmartwienia, strach i ciężar. Przynieś je do Jezusa i zostaw je na Jego barkach!

„Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie” (1 Piotra 5:7).

Umiłowani, jest to osobiste zaproszenie Boga dla nas. Brzmi ono tak: „Złóż to wszystko na Mnie! Nie noś tego ani godziny dłużej. Ja troszczę się o wszystko, co się z tobą dzieje i jestem na tyle wielki, żeby to wszystko zabrać od ciebie!”

Niedawno temu zadzwonił do mnie ktoś w bardzo stresującej sytuacji i prosił o słowo zachęty. Ale ja tego dnia byłem pochłonięty tak wieloma problemami, że nie mogłem wziąć jeszcze jednego, więc odpowiedziałem: „przykro mi, ale będziesz musiał zadzwonić innym razem. Jestem zbyt obciążony teraz.” Dzięki Bogu, że On nigdy nie jest zbyt obciążony! On nigdy nie jest zbyt przeładowany! Jego ramiona mogą unieść ciężar wszystkich Jego dzieci! Zachęca nas: „Złóż to wszystko na Mnie!”

„Zrzuć na Pana brzemię swoje, A On cię podtrzyma! On nie dopuści, by na zawsze zachwiał się sprawiedliwy” (Psalm 55:23). Przeglądnij swoją listę teraz: „Boże, oddaję Tobie to i to i tamto. Oddaję Ci ten ciężar, ten kłopot, te relacje, ten problem.” Bądź w pełni przekonany, że On się o ciebie troszczy!

2. Oprzyj się całkowicie w pełnej wierze na spisanym Słowie Bożym. Przyjmij wyzwanie Pana, aby żyć Jego Słowem!

„Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mat. 4:4). Musisz być w stanie powiedzieć: „Będę żył i umierał zgodnie z Bożym Słowem dla mnie!”

Pytam więc: Jak to jest, że potrafimy zaufać w sprawie naszego wiecznego zbawienia, ale nie w sprawach naszych codziennych potrzeb i problemów? Potrafimy Mu wierzyć w najtrudniejszej części. Dlaczego jest nam trudniej uwierzyć w sprawie pomocy, prowadzenia i mocy nad grzechem? „ A temu, który was może ustrzec od upadku i stawić nieskalanych z weselem przed obliczem swojej chwały” (Judy 24). Bóg ci to obiecał, więc pozwól Mu wziąć na Siebie ciężar zachowania ciebie! Idź do Pana i wystaw Jego Słowo na próbę. Powiedz Mu, że stawiasz na to swoje życie! Pokaż Mu, że ufasz każdemu Jego Słowu – i bądź błogosławiony!