wtorek, 24 maja 2016

WAŻNE DLA JEZUSA I JEGO KRÓLESTWA

Babcia Carosso, mama mojej żony, zmarła w wieku dziewięćdziesięciu pięciu lat. Była kobietą modlitwy, cicha i bezpretensjonalna.

Kiedy odeszła do Pana, Gwen i ja znaleźliśmy w jej szafie kartonowe pudełko wypełnione końcówkami czeków z wielu lat. Babcia Carosso wydawała na siebie bardzo mało, ale zapiski pokazywały, że wspierała przez wiele lat misjonarzy. Wysyłała do nich małe kwoty po pięć, sześć, dziesięć dolarów.

W tamtym czasie babcia Carosso myślała, że nie zrobiła wiele w pracy dla królestwa. Mawiała, że nie miała talentów, ani służby. Ale była tak samo ważna dla Jezusa i Jego Królestwa, jak wielu misjonarzy, których wspierała przez te lata swoimi ofiarnymi darami.

Kiedy nasz błogosławiony Pan będzie nagradzał tych wspaniałych misjonarzy, których wspierała, Babcia Carosso będzie miała dział we wszystkich łupach z ich duchowych zwycięstw na pierwszej linii walki. Pamiętaj co Jezus powiedział o tej biednej wdowie, która wrzuciła dwa grosze na ofiarę: „Ona wrzuciła więcej niż ci wszyscy” (Łukasza 21:3). Ta wdowa dała wszystko, co miała.

Moja żona Gwen była w domu, kiedy ja podróżowałem przez wiele lat na liniach frontu ewangelizacji. Gwen jest bardzo podobna do swojej mamy: cicha, bezpretensjonalna i bardzo oddana swojej rodzinie. Przez całe dziesięciolecia, kiedy podróżowałem po świecie jako kaznodzieja, przez większość czasu byłem poza domem. Gwen musiała zostać w domu, żeby się troszczyć o czwórkę naszych dzieci: była zawsze na miejscu, kiedy wracały do domu ze szkoły, zawsze kiedy miały jakieś potrzeby.

Kiedy ja wracałem z podróży, Gwen radowała się ze mną z raportów o tym jak wiele dusz zostało pozyskanych dla Chrystusa, albo jak narkomani i alkoholicy byli uzdrawiani. Ale ona sama nie mogła pojechać i wykonywać tej pracy.

Wiele razy słyszałem jak moja żona mówiła, „Ja nie potrafię mówić kazań, ani śpiewać. Nie jestem pisarką. Wydaje mi się, że robię tak mało, jeżeli w ogóle, dla Pana.” Ale Gwen uwierzyła, że jej powołaniem było być wierną żoną i matką (i potem babcią).

Podczas pisania tego rozważania powiedziałem mojej żonie, „W tym dniu, kiedy ja stanę przed Jezusem, jeżeli byłem użyty do zdobywania dusz, albo rozpoczynania dobrych dzieł, które się Jemu podobają, jeżeli będą rozdawane jakieś nagrody, to ty Gwen będziesz miała taką samą cząstkę.”