poniedziałek, 11 maja 2015

PIERWSZY Z JEGO ZNAKÓW by Gary Wilkerson

Pismo mówi nam, że na weselu w Kanie było „było sześć stągwi kamiennych, ustawionych według żydowskiego zwyczaju oczyszczenia, mieszczących w sobie po dwa lub trzy wiadra”(Ew. Jana 2:6). Posłuszni Jezusowi słudzy napełnili te duże dzbany wodą, która w cudowny sposób została przemieniona w bogate, smaczne czerwone wino.

Wino reprezentuje odkupieńczą krew Chrystusa. W Starym Testamencie Bóg użył Mojżesza, żeby zamienić rzekę wody w krew, jako znak Jego sądu. Teraz, w kontraście, Jezus przemienił wodę w wino, żeby przedstawić Boże Nowe Przymierze. Poprzez ten cudowny akt sygnalizował On, „Wasze obrzędy oczyszczenia oczyszczą was tylko na zewnątrz, a nie najgłębszy rdzeń waszego serca. Potrzebna jest moja oczyszczająca krew, żeby tego dokonać w was.”

Krótko mówiąc, stary sposób przechodził do historii, kiedy Jezus przedstawił nowy. Gospodarz wesela dosłownie skosztował tego nowego wina uczynionego poprzez cud Jezusa. Zdziwił się, „Każdy człowiek podaje najpierw dobre wino, a gdy sobie podpiją, wtedy gorsze; a tyś dobre wino zachował aż do tej chwili” (2:10).

Ale nie tylko gospodarz został ubłogosławiony. Wszyscy obecni korzystali z tego cudownego dzieła, włączając w to uczniów, którzy towarzyszyli Jezusowi. „Takiego pierwszego cudu dokonał Jezus w Kanie Galilejskiej; i objawił chwałę swoją, i uwierzyli weń uczniowie Jego” (2:11). Jeżeli uczniowie Jezusa potrzebowali ostatecznego dowodu na to, że Jezus jest Mesjaszem, to ten cud im go dał. To ich przekonało, żeby poszli za Nim ze wszystkim.

Jaki to piękny obraz naszej służby dla świata w imieniu Chrystusa. Świat bardzo potrzebuje Jego odkupieńczej krwi, przelanej dla nas i płynącej swobodnie w naszym życiu poprzez Jego ofiarę. A ten dar ma dalej być wylewany dla innych, błogosławiąc świat tak, jak my zostaliśmy ubłogosławieni.

Wielu chrześcijan dzisiaj jest zadowolonych tylko z tego, że otrzymali Boże błogosławieństwo, ograniczając swoje oddanie Bogu do niedzielnych nabożeństw. Inni tak bardzo pragną przeżywać Jego błogosławieństwa, że jeżdżą od jednego przebudzenia do drugiego i wołają: „Wylej go na mnie, Panie!” Całą ich energia, koncentracja i zasoby są wykorzystywane na otrzymywanie Bożych błogosławieństw, a nie na wylewaniu ich dla innych. To nie jest celem błogosławieństwa. Nie zrozum mnie źle – jest to prawidłowe i dobre, aby być stale wypełnianym Duchem Świętym. Ale jako żywe ciało Chrystusa jesteśmy powołani, aby zrobić coś więcej niż tylko skosztować; mamy polecenie, aby przekazywać Jego obfite błogosławieństwo dla innych.