wtorek, 12 maja 2015

GŁÓD SŁOWA BOŻEGO

„Radość Pana jest waszą siłą” (Nehemiasza 8:10). Kiedy były ogłaszane te słowa, Izraelici akurat wrócili z niewoli w Babilonie. Pod przewodnictwem Ezdrasza i Nehemiasza ludzie odbudowali zburzone mury Jerozolimy. Teraz skupili się na odbudowie świątyni i odnowieniu narodu.

Nehemiasz zwołał specjalne zgromadzenie koło miejskiej bramy wodnej, wewnątrz odbudowanych murów. „Zgromadził się tedy cały lud co do jednego na placu, który był przed Bramą Wodną” (Nehemiasza 8:1). Jakieś 42,360 Izraelitów było na tym spotkaniu. Razem z nimi było 7,300 sług, włączając w to 245 śpiewaków. Razem było tam zgromadzonych około 50,000 ludzi.

Najpierw było zwiastowanie Bożego Słowa. Pismo mówi, że ludzie byli głodni, aby Go słuchać: „ uproszono Ezdrasza, pisarza, ażeby przyniósł księgę Zakonu Mojżeszowego, który Pan nadał Izraelowi . . . Przyniósł więc Ezdrasz, kapłan, Zakon na zgromadzenie, złożone z mężczyzn i kobiet, wszystkich, którzy mogli słuchać ze zrozumieniem” (8:1-2).

Nie było trzeba tym ludziom wciskać Słowa Bożego. Wśród nich powstał taki głód słuchania Słowa, że byli w pełni gotowi, aby poddać się autorytetowi Jego Słowa. Czekali na Jego prowadzenie, żeby ich życie było zgodne z Jego prawdą.

To było niesamowite, że Ezdrasz zwiastował temu zgromadzeniu przez pięć do sześciu godzin – „od rana aż do południa” (8:3). Ale nikt nawet nie zwracał uwagi na czas. „Uwaga całego ludu była skupiona na treści Zakonu” (8:3). Ludzie byli zupełnie pojmani przez Boże Słowo. Co za niesamowita scena! Czegoś takiego nie zobaczycie w żadnym Amerykańskim kościele dzisiaj. Ale mówię wam, prawdziwe przebudzenie nigdy nie nie nastąpi bez tego rodzaju pochłaniającego głodu Bożego Słowa. Kiedy lud Boży męczy się słuchaniem Jego Słowa, rozpoczyna się duchowa śmierć – radość Pana znika.