poniedziałek, 2 listopada 2015

ZNAJĄC BOGA by Gary Wilkerson

Każde pokolenie chrześcijan musi siebie sprawdzać, czy jego misje i działania oddają chwałę Bogu. Musimy stale siebie pytać, „Czy dalej służymy wiernie i ofiarnie Panu i naszym bliźnim? Czy może zboczyliśmy do mentalności „błogosław mnie?”

Chrystus wiedział dokładnie, gdzie były serca tłumów, kiedy zaczynali iść za Nim. „Szukacie mnie nie dlatego, że widzieliście cuda, ale dlatego, że jedliście chleb i nasyciliście się” (J 6:26). Dlaczego Jezus nawiązuje tu do „cudów?” Pomyśl o tym, co cud powoduje. On wskazuje na coś, a nie na siebie. Kiedy znak drogowy wskazuje „Denver 60 mil”, to wiemy, że nie jesteśmy jeszcze w Denver, ale jesteśmy w drodze. W taki sam sposób Jezus oznajmiał uczniom, że chleby i ryby nie są najważniejsze. On wskazywały na troskę niebiańskiego Ojca. Jego cuda są znakami Jego troski o nas.

Reakcja tłumu pokazywała, co mają w sercu. „Mojżesz dał im chleb z nieba” (J 6:31). Oni używali przykładu Mojżesza przeciwko Jezusowi. To było takie przyciskanie do muru, jak dziecko, kiedy idzie do każdego z rodziców, by uzyskać to, czego chce. Czy szukamy Boga, czy tylko Jego zaopatrzenia? Bądźmy uczciwi, często, kiedy się modlimy, chcemy mieć odpowiedź teraz, dzisiaj. Jest to niefortunny trend kultury naszego świata „muszę mieć wszystko teraz.” W sensie duchowym brakuje nam wielkich wartości, które tak cenili nasi przodkowie: wiedzieć przez wiarę, że na końcu będziemy oglądać wielkie błogosławieństwa. 


Dla chrześcijanina, znać Boga, nie znaczy być „błogosławionym teraz.” Pan nie ugnie się przed naszymi żądaniami, by dać nam wszystko, czego chcemy – i kiedy chcemy. Jego pragnieniem jest relacja z nami – stała, długoterminowa, która przynosi trwały owoc. Dlatego Jego błogosławieństwa nie są końcem relacji; one są znakami Jego wierności i współczucia – cechami, których każdy z nas pragnie w relacjach. Cuda Chrystusa były dowodem tych pięknych cech.