wtorek, 9 marca 2010

SYN MARNOTRAWNY I JEGO OJCIEC

Ja wierzę, że syn marnotrawny (patrz Łukasz 15) wrócił do domu z powodu poprzednich relacji z ojcem. Ten młody człowiek znał charakter swojego ojca i prawdopodobnie doświadczył od niego wielkiej miłości. W przeciwnym razie, dlaczego by wracał do człowieka, który był zły i mściwy, który go bił i żądał spłaty każdego grosza, które on przetrwonił?

Syn marnotrawny na pewno wiedział, że jeżeli wróci, to nie będzie bity ani potępiany za swoje grzechy. Prawdopodobnie myślał, „Wiem, że mój ojciec mnie kocha. Nie rzuci mi moimi grzechami w twarz. On mnie przyjmie z powrotem”. Jeżeli masz takie doświadczenia z przeszłości, to zawsze możesz wrócić do domu.

Zauważ, jak jego ojciec uprzedził go z błogosławieństwem i dobrocią. Ten młody człowiek był gotów zrobić szczere wyznanie grzechu przed ojcem, bo powtarzał to sobie przez całą drogę. Jednak, kiedy ojciec go zobaczył, nie dał mu nawet szansy na wyznanie wszystkiego. Ojciec mu przerwał, wybiegając na jego spotkanie i rzucając mu się na szyję.

„Gdy jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec, użalił się i pobiegłszy rzucił mu się na szyję, i pocałował go” (Łuk. 15:20). Ojciec był tak szczęśliwy, że syn wrócił, że obsypał go pocałunkami, mówiąc, „Synu, kocham cię. Chodź do domu i czuj się jak u siebie”.

Ojciec zrobił to wszystko, zanim syn zdołał dokończyć swoje wyznanie. Ten młody człowiek zdołał tylko zacząć swoje wyznanie, ale ojciec nie czekał, aż skończy. Dla niego grzechy tego młodego człowieka zostały już przebaczone. Jedyną reakcją ojca było polecenie, które wydał sługom: „Ubierzcie mojego syna w szatę i dajcie pierścień na jego palec. Przygotujcie ucztę, bo będziemy się weselić. Radujcie się wszyscy, bo mój syn wrócił do domu!”

Dla ojca ten grzech nie stanowił problemu. On kierował się jedynie miłością. Chciał, by jego syn wiedział, że został przyjęty, jeszcze zanim wszystko wyznał. To Bóg chce uświadomić nam wszystkim: Jego miłość jest większa, niż wszystkie nasze grzechy. „Dobroć Boża do upamiętania cię prowadzi” (Rzym. 2:4).