poniedziałek, 31 maja 2010

GDZIE ZWRÓCIĆ SIĘ PO ZACHĘTĘ?

Gdzie znaleźć chrześcijan całkowicie oddanych Panu, którzy mają życie łatwe i wolne od kłopotów? Pokażcie mi pełnego Ducha, prowadzonego przez Boga i namaszczonego sługę Pana, a ja pokażę wam tego, kto jest ścigany, karany, często poniewierany, komu nie są obce głębokie wody i rozpalone piece.

Ci, którzy chcą uniknąć trudności, rzadko otrzymują objawienie Bożej pełni. Oni próbują użyć wiary, by uciec przed kryzysem, nie uświadamiając sobie, że okradają samych siebie z największej możliwości poznania tego, co naprawdę w nich jest. Potem, pewnego dnia, kiedy już dłużej nie można unikać kłopotu, zamykają się wewnętrznie, nie mając pewnego źródła wewnętrznej siły.

Paweł pisał, "By sprawił według bogactwa chwały swojej, żebyście byli przez Ducha jego mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku" (Efez. 3:16).

Obecnie Pan potrzebuje chrześcijan, którzy nie są miotani przez każdy wiatr lub fale doktryn; którzy nie pozwolili się przehandlować; którzy mają rozeznanie i nie są zwiedzieni; którzy nie potrzebuję nauczycieli z jakimiś nowymi objawieniami; którzy nie potrzebują ludzkiego pasterza, by prowadził ich krok po kroku; którzy nie muszą polegać na kimś innym, by dał im szczęście i duchową siłę – ale którzy zostali doświadczeni i pokazali, że w nich jest życie Boże, które daje im łaskę ku pomocy w każdej potrzebie. Chrystus objawił się nie tylko im, ale również w nich. Oni czerpią siłę dla wewnętrznego człowieka, według bogactwa Jego chwały.

Możemy nauczyć się cennej lekcji z przeżycia króla Dawida w Siklag. "Dawid pokładał zaufanie swoje w Panu, swoim Bogu" (1 Sam. 30:6). Konieczne jest, byśmy ufali Panu, bo przed nami są trudne czasy.

Bracia i siostry w Chrystusie, wzywam was w imieniu Pana, byście otworzyli swoje oczy na potężną moc Bożą, która działa w was i korzystali z pełni Pana Jezusa Chrystusa. Bez względu na to, do jakiego ognistego pieca możemy być wrzuceni, nasz najwyższy Pan pójdzie z nami.

piątek, 28 maja 2010

DAWID POKŁADAŁ ZAUFANIE W PANU

Znamy te słowa: "Dawid znalazł się w wielkim niebezpieczeństwie" (1 Sam. 30:6). Właśnie wrócił z Gat, gdzie król Achisz powiedział do niego, "Wiem, iżeś tak prawy w oczach moich, jak anioł Boży" (29:9). Dawid, mając jeszcze w uszach taką pochwałę, wrócił ze swoimi wojownikami do Syklag, do ich żon i dzieci. Jednak ich miasto było spalone, ich domy zniszczone, a ich żon i dzieci nie było. Amalekici napadli, kiedy oni byli w Afek i wzięli do niewoli wszystko, co dla Dawida i jego ludzi było najcenniejsze.

Co za okropny dzień hańby w życiu tego pomazańca Bożego! "I wybuchnął Dawid i wojsko, które z nim było, głośnym płaczem, tak że im wreszcie nie stało łez do płaczu" (1 Sam. 30:4).

W ludziach wybuchnął gniew i z powodu okropnego smutku chcieli ukamionować Dawida. Dawid też był przepełniony żalem, aż brakło mu łez. "Dawid znalazł się w wielkim niebezpieczeństwie" (w.6). Oni doszli do kresu swojej wytrzymałości, stracili wszelką nadzieję i pochłonął ich gniew i rozpacz.

Co czyni dziecko Boże, kiedy przyjdzie zniechęcenie i czuje się bezużyteczne, jakby zupełnie było opuszczone przez Boga i porzucone przez tych, którzy kiedyś się o nie troszczyli? Nie wiem, czy mi wierzycie, ale w tej tragedii był Bóg. On miał dla nich obfite błogosławieństwo, ale musieli najpierw być zupełnie zdani na Pana. Była to sytuacja, kiedy żadne ludzkie środki nie mogły pomóc.

"Lecz Dawid pokładał zaufanie swoje w Panu, swoim Bogu" (w. 6).

Dawid nauczył się stać samotnie, polegając jedynie na Bogu i znajdował wszystko, czego potrzebował, w osobistej społeczności z Panem. Jakiż to zwycięski obraz – Dawid stoi na ruinach swojego życia, radując się z Bożej wierności i pokładając nadzieję w Panu. Stwierdził, że wszystko, co ma znaczenie w obliczu śmierci i rozpaczy, to osobiste poznanie Boga.

Kiedy już nauczył się tej lekcji, Bóg otworzył niebo i przemówił wyraźnie do Dawida. Wskazówki były głośne i jasne. Dawid pytał, a Bóg odpowiadał. "I uratował Dawid wszystkich" (1 Sam. 30:18). Nic nie zginęło – Dawid odzyskał wszystko.

czwartek, 27 maja 2010

OBIECANE BOŻE ODPOCZNIENIE

„A tak pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego; kto bowiem wszedł do odpocznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich, jak Bóg od swoich” (Hebr. 4:9-10).

Może się zastanawiasz, „Co to znaczy, wejść do obiecanego odpocznienia? Jak to powinno wyglądać w moim życiu?” Modlę się, by Bóg usunął łuski z naszych oczu, byśmy mogli to zrozumieć. Mówiąc prosto, wejście do Jego obiecanego odpocznienia oznacza pełne zaufanie, że Chrystus wykonał wszystko, co jest nam potrzebne do zbawienia. Masz odpocząć w Jego zbawiennej łasce, przez wiarę.

To miał Jezus na myśli, kiedy nawołuje, „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie” (Mat. 11:28). To oznacza koniec wszelkich cielesnych zmagań, wszystkich ludzkich wysiłków, by uzyskać pokój. To również oznacza oparcie się zupełnie na dziele Jezusa, które wykonał dla ciebie.

Nie prowadzimy walki przeciwko krwi i ciału. Ta walka rozgrywa się w sferze duchowej. Stary testament wyjaśnia to wyraźnie. Izrael składał Bogu ciągle na nowo puste obietnice.:
Chcemy Ci służyć, Panie. Zrobimy wszystko, co nam każesz”. Ale historia dowodzi, że nie mieli ani serca, ani możliwości, by dotrzymać danego słowa. Bóg musiał ich ogołocić z ich wiary w samych siebie. Wszystko, czego potrzebujemy, pochodzi od drogocennej obecności naszego Pana.

Paweł stwierdza, „Albowiem w nim żyjemy i poruszamy się, i jesteśmy” (Dz Ap. 17:28). To mówi o nieprzerwanej społeczności. Poprzez zwycięstwo krzyża nasz Pan jest dostępny dla nas w każdej chwili, w dzień i w nocy. My musimy podjąć decyzję: „Chcę Chrystusa w moim życiu. Chcę być wolnym od wszelkiej cielesności. Dlatego pójdę przed Jego oblicze i wezmę moją posiadłość. Chcę, by Jezus był dla mnie wszystkim, moim jedynym źródłem zadowolenia”.

środa, 26 maja 2010

MIEJSCE BEZ REPUTACJI

Kiedyś Mojżesz był w wielkim poważaniu, szanowany na wysokich stanowiskach rządowych, mający wysoką reputację i prestiż. Obracał się wśród bogatych i wpływowych i był jednym z najbardziej znanych ludzi w tamtym czasie. Ale kiedy Bóg przemówił do niego z płonącego krzaka, Mojżesz zmniejszył się do zera. (patrz 2 Mojż. 3:5).

Bóg nie mógł go użyć, póki nie zdarł z niego jego świeckich dodatków. Kto teraz znał Mojżesza? Ukrywał się przed ludźmi – cichy i bez znaczenia. Nie miał ujścia dla swojej wielkiej energii.

Kiedy jednak Mojżesz doszedł do zera – kiedy zupełnie utracił reputację i nie zostało nic z jego starego JA, z pewnego siebie Mojżesza – był na ziemi świętej!

Jak długo Bóg czekał przy tym krzaku, gotów by dać wspaniałe objawienie? Tylko do tego ostatniego momentu, kiedy Mojżeszowi już zupełnie nie zależało na jego pracy czy reputacji. Kiedy oddał ostatnie skrawki samowystarczalności, otrzymał objawienie.

Pan Jezus stał na tej samej świętej ziemi. Pismo Święte mówi, „wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi” (Filip. 2:7).

Oddanie reputacji i stanie się sługą było Jego dobrowolnym wyborem. Dzięki Bogu za tych, którzy jeszcze raz są powoływani na taką ziemię świętą, stając się coraz mniejszymi, by On mógł wzrastać, i przygotowują się do służenia.

Pewien wielki mąż Boży napisał, „Człowiek Boży, który prawdziwie głosi Słowo, zrezygnuje z myśli, by być znany. Jeżeli głosi Chrystusa, to jego reputacja będzie coraz mniejsza, by Chrystus mógł być coraz większy. Prawdziwi prorocy umierają nieznani. Bóg daje im zapłatę dopiero po śmierci”.

Ja wierzę, że jeżeli szukamy większej i szerszej reputacji, to w naszym zwiastowaniu czegoś brakuje. Zbyt widoczne jest nasze JA. To Chrystus powinien wzrastać, a my powinniśmy tracić uznanie. Z biegiem lat powinniśmy być mniej znani, aż, jak Paweł, będziemy zamknięci w Bogu.

Obyśmy wszyscy się zmniejszali! Oby On stawał się coraz ważniejszy! Boże, pomóż nam wejść z powrotem na ziemię świętą!

wtorek, 25 maja 2010

UZDRAWIAJĄCE UTRAPIENIA

„Zanim zostałem upokorzony, błądziłem, ALE TERAZ strzegę twego słowa. (Psalm 119:67).

Ja wierzę w uzdrowienie. Wierzę w utrapienia. Wierzę w „uzdrawiające uciski.” Każde utrapienie, które mnie trzyma przed zejściem na złe drogi – które mnie prowadzi głębiej do Jego Słowa – jest uzdrawiające. Boża najbardziej łaskawa siła uzdrawiająca duchowo i fizycznie może być utrapieniem.

Sugerowanie, że ból i utrapienie pochodzą od diabła, byłoby sugerowaniem, że diabeł prowadził Dawida do szukania Słowa Bożego. Ja też przeżywałem wielki ból. Wołałem do Boga o ratunek i wierzę w Jego całkowite uzdrowienie. Jednak, kiedy wierzę, dziękuję Bogu za obecny stan i pozwalam, aby mi to służyło jako przypomnienie, jak mam polegać na Nim. Mogę powiedzieć z Dawidem: „Dobrze mi” (Psalm 119:71).

Ból i utrapienie nie powinny być odrzucane jako pochodzące od diabła. Takie brzemiona ukształtowały wielkich mężów wiary.

„Składając WSZYSTKIE swoje troski na Niego...” (1 Piotra 5:7).

Paweł mówił o „troskach” zborów, które były jemu powierzone (zobacz 2 Kor. 11:28). Każdy nowo powstały zbór był następną „troską” złożoną na jego ramiona. Wzrost, rozwój, przedłużanie namiotu zawsze oznaczają nowe troski. Mąż, którego Bóg używa musi mieć szerokie ramiona. Nie
może się załamywać pod wyzwaniem licznych trosk i odpowiedzialności. Każdy nowy krok wiary, w którym Bóg mnie prowadzi, przynosi liczne nowe troski i problemy. Bóg wie ile trosk może nam powierzyć. On nas wcale nie chce złamać – naszego zdrowia czy siły; chodzi o to, że jest mało robotników, a żniwo jest wielkie. Troski są zdejmowane z tych, którzy je odrzucają, a są one przydzielane jako dary tym, którzy się ich nie boją. Zapomnij o ciężarze trosk, jaki dźwigasz - czyż nie możemy ich wszystkich złożyć na Niego?

Każde nowe błogosławieństwo jest związane z rodziną trosk. Nie można ich rozdzielić. Nie możesz się nauczyć żyć z błogosławieństwem dotąd, aż się nauczysz żyć z troskami.

poniedziałek, 24 maja 2010

MIEJSCE W KTÓRYM ODKRYWA SIĘ TRĄD

Mojżesz był naprawdę człowiekiem z Bożym dotknięciem, w nadprzyrodzony sposób powołany i miał pełne objawienie tego kim jest Bóg. Był on pokorny, nabożny i bardzo dbał o honor dla Boga. Pozwolono mu poznać Boże prowadzenie tak, jak żadnemu innemu człowiekowi, gdyż kochał Boga i bolał z powodu grzechów ludu.

Pomimo tego wszystkiego Mojżesz nie wiedział o trądzie w swoim zanadrzu: „Rzekł Pan do niego: Włóż rękę swoją w zanadrze. I włożył rękę swoją w zanadrze, a gdy ją wyjął, oto ręka jego była pokryta trądem i biała jak śnieg” (2 Mojż. 4:6).

Jakie to straszne – włożyć rękę w swoje zanadrze i dotknąć trądu! Jaka lekcja poglądowa na temat całkowitego zdeprawowania ciała. Czy Bóg bawił się w jakąś małą magię z Mojżeszem? Nie, to była wielka lekcja, jakiej musiał się nauczyć ten mąż Boży. Był to Boży sposób powiedzenia temu człowiekowi: „Kiedy własne ja sprawuje kontrolę, to dochodzi do zranienia ludzi i sprowadzania hańby na moje działanie. Kiedy starasz się wykonywać moje dzieło w sposób spektakularny i cielesny, to przekazujesz śmierć, a nie życie.”

Bóg oświadczał: Nie mogę użyć tej starej natury z Egiptu – ona nie może zostać przemieniona i zawsze pozostanie trędowata. Musi powstać nowy człowiek, który jest pochwycony w chwale i mocy JESTEM!”

Mojżesz otrzymał polecenie, aby włożył z powrotem swoją trędowatą rękę w swoje zanadrze. „Włożył ją ponownie w zanadrze, a gdy ją wyjął ze swego zanadrza, oto była znowu jak reszta ciała” (2 Mojż. 4:7).

Wyciągnięcie ręki reprezentuje służbę. Czymże jest trąd, jeżeli nie grzechem? Ukryty, nieodkryty, nieprzebaczony grzech! Co się dzieje kiedy mąż Boży staje na ziemi świętej? Jego wewnętrzna dusza zostaje odkryta. Jego najgłębsze ukryte grzechy są wyprowadzone na światło na jego oczach i jest on pociągany do delikatnego miłosierdzia Chrystusa, aby otrzymać uzdrowienie i odnowienie.

Dzięki Bogu za to drugie uświęcające dotknięcie! Ten moment oczyszczający, kiedy przez wiarę stare ciało jest ukrzyżowane i ręka usługująca jest oczyszczana – kiedy na nowo zostajemy ubrani we właściwe ciało – Jego ciało.

Dzięki Bogu, że możemy się radować w oczyszczaniu przez drogocenną krew Chrystusa.

piątek, 21 maja 2010

ZIEMIA ŚWIĘTA

Mojżesz doglądał owiec, kiedy Bóg zawołał na niego z płonącego krzaka: „Zdejm swoje obuwie, bo ziemia, na której stoisz jest ziemią świętą” (2 Mojż. 3:5).

Ziemia święta to nie jest fizyczne miejsce, ale duchowe. Kiedy Bóg kazał Mojżeszowi zdjąć obuwie, ponieważ stał na ziemi świętej, to nie mówił o jakimś skrawku nieruchomości dwa na cztery – mówił o stanie duchowym. Święty Bóg musi mieć świętego człowieka na świętej ziemi; właściwie Bóg nie może użyć człowieka dotąd, aż stanie on na ziemi świętej.

To miejsce było święte! Jakie miejsce? Miejscem tym był duchowy stan Mojżesza, do jakiego doszedł on wreszcie, miejsce w jego wzroście, gdzie Bóg mógł do niego dotrzeć. Był nareszcie w miejscu przyjmowania, gotowy do słuchania, na tyle dojrzały, aby chętnie odpowiedzieć na działanie świętego Boga.

Proszę nie myślcie ani na chwilę, że Mojżesz był sam na tej ziemi świętej. Był tam też cały Izrael, chociaż oni byli na granicy swoich nadziei. Ja nigdy nie wierzyłem w to, żeby Bóg trzymał cały naród w niewoli po to, aby dać Mojżeszowi czas, żeby dorósł na łaskawego przywódcę. Nasz Pan nie ma względu na osoby. Bóg przez te czterdzieści trudnych lat przygotowywał Izraela jak również Mojżesza. Poprzez sąd połączony z miłością, Pan wypędzał Izraelitów z powrotem do ziemi świętej – z powrotem do tęsknoty za Jahwe.

Kiedy Mojżesz był na górze i był pozbawiany wszystkich swoich praw – bo to oznaczało zdjęcie jego obuwia – Izrael był w dolinie i był pozbawiany wszelkiej ludzkiej siły. Mojżesz nie miał już żadnych praw; Izrael nie miał już żadnej siły. Bóg nie mógł się okazać dla nich mocnym w żaden inny sposób. Objawiał im się wielki JESTEM!

My będziemy musieli iść taką samą drogą użyteczności. To znaczy pozbycie się wszelkiej własnej dumy i pewności siebie.

czwartek, 20 maja 2010

GDZIE SĄ CI TYMOTEUSZE?

To do chrześcijan w Filipii Paweł po raz pierwszy przekazał tę prawdę, „”Miejcie umysł Chrystusowy”. Paweł pisał ten list do nich, kiedy sam był w więzieniu w Rzymie.

To z celi więziennej Paweł ogłaszał, że ma zmysł Chrystusowy i odrzuca wszelka swoją reputację, by stać się sługą Jezusa i Jego kościoła. Teraz pisał, „A mam nadzieję w Panu Jezusie, że rychło poślę do was Tymoteusza, abym i ja się ucieszył, dowiedziawszy się, co się z wami dzieje” (Filip. 2:19).

To jest myślenie i postępowanie według myśli Chrystusa. Pomyślcie o tym: Oto pastor siedzący w więzieniu, który nie myślał o swojej sytuacji i swojej wygodzie. On myślał tylko o duchowej i fizycznej kondycji jego ludzi. Powiedział do swoich owiec, „Ucieszę się tylko wtedy, kiedy dowiem się, że macie się dobrze w duchu i w ciele. Dlatego wysyłam do was Tymoteusza, by to sprawdził w moim imieniu”.

Potem Paweł stwierdza w alarmujący sposób: „Albowiem nie mam drugiego takiego, który by się tak szczerze troszczył o was” (2:20). Co za smutne stwierdzenie! Kiedy Paweł to pisał, kościół wokół niego w Rzymie rozwijał się i był błogosławiony. Widać, że w kościele w Rzymie byli bogobojni liderzy. Ale Paweł mówi, Nie mam nikogo, kto by tak, jak ja, miał zmysł Chrystusowy”. Dlaczego tak było? „bo wszyscy inni szukają swego, a nie tego, co jest Chrystusa Jezusa” (2:21). Widać, że w Rzymie nie było przywódcy z sercem sługi – nikogo, kto by odrzucił swoją reputację i stał się żywą ofiarą. Zamiast tego, każdy pilnował swoich własnych interesów. Nikt nie miał zmysłu Chrystusowego. Paweł nie mógł zaufać nikomu, że będzie prawdziwym sługą dla tej grupy wierzących.

Tych słów Pawła nie można zmiękczyć: „Każdy szuka swego. Ci kaznodzieje szukają korzyści dla siebie. Dlatego nie ma tu nikogo, komu mógłbym zaufać, że zatroszczy się o wasze potrzeby, z wyjątkiem Tymoteusza”.

Naszą modlitwą powinno być: Panie nie chcę skupiać się tylko na sobie w świecie, który wymyka się spod kontroli. Nie chcę troszczyć się tylko o moją własną przyszłość. Wiem, że Ty trzymasz moją drogę w Swoich rękach. Panie, proszę, daj mi Twój zmysł, Twoje myśli, Twoje zainteresowanie. Chcę mieć serce sługi”. Amen

środa, 19 maja 2010

BOŻE POMÓŻ NAM, ABYŚMY NIE SZEMRALI CZY NIE NARZEKALI

Modlę się o to teraz codziennie. Kiedy rozlewa się strach i obfituje niepewność, módlmy się, aby Duch Święty pokazywał nam, że szemranie i narzekanie są to znaki niecierpliwości i braku zaufania do naszego wiernego Pana.

W 2 Mojżeszowej 17 Mojżesz nazwał szemranie „kuszeniem Boga.” Dzieci Izraela były w Refidim i nie było tam wody do picia. Przez cały obóz rozszerzało się zwątpienie i niewiara! Ludzie zapomnieli o tym jak w przeszłości byli wybawiani od cierpienia i znowu zaczęli wątpić w to, czy Bóg jest z nimi. Wołali: „Boże, dlaczego nas wyprowadziłeś z Egiptu? Dlaczego nie pozwoliłeś nam tam umrzeć, zamiast nas wyprowadzać na to miejsce, aby nas zabić?”

Byli gotowi ukamienować Mojżesza. W wielkim miłosierdziu Bóg dał im wodę ze skały, ale Pan sprawił, że nazwali to miejsce Massah i Meriba – szemranie i narzekanie. Miało to być miejsce, o którym Izrael nie zapomni w przyszłości.

Uważamy, że mamy prawo szemrać i narzekać, ponieważ nasze przeżycie jest tak bolesne i trudne. Są takie chwile, kiedy i ja jestem winien tego kuszenia Boga, ale kiedy czytam na nowo 2 Mojżeszową 17, to moją duszę przenika nabożna bojaźń Pana - „Bóg traktuje to bardzo poważnie.”

On nas przeprowadził przez wiele różnych sytuacji w przeszłości i okazał się wierny za każdym razem. Pytanie jest takie, kiedy my Jemu w pełni zaufamy? Kiedy w pełni zaufamy Jego obietnicom, że nas zachowa, że nas kocha, że jest naszym Ojcem, stróżem? Potrzebujemy pomocy Ducha Świętego.

Proszę was, nie szemrajcie ani nie narzekajcie, bo ci, którzy zachowają wiarę, będą błogosławieni. Boże pomóż mi, abym to wziął do serca w nadchodzących chwilach doświadczeń. Wszystko możemy poprzez Chrystusa, który nas posila.

Gdybyś mógł wiedzieć jak to się zakończy dla Bożej chwały, to byś odpoczywał w Jego Słowie.

wtorek, 18 maja 2010

POD PANOWANIEM ŁASKI

Syn marnotrawny potrzebował czegoś, co apostoł Paweł nazywa „odnowieniem umysłu”. Lubię czytać te słowa z tej przypowieści, „Ojciec zaś rzekł do sług swoich: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie też pierścień na jego rękę i sandały na nogi, i przyprowadźcie tuczne cielę, zabijcie je, a jedzmy i weselmy się” (Łuk. 15:22-23).

Syn marnotrawny miał myśli o potępieniu, które dawał mu szatan. Dzisiaj tak samo dzieje się z wieloma dziećmi Bożymi. Nasz Ojciec cieszy się nami i przytula nas w swoich ramionach miłości. A my myślimy, że pokora, to jest mówienie Bogu, jak złymi byliśmy i odkopywanie przeszłych grzechów, zamiast zaufać dowodom Jego miłości. Cały czas myślimy z poczuciem winy, „On musi gniewać się na mnie. Ja zgrzeszyłem gorzej, niż inni”.

Kiedy słudzy przynieśli najlepszą szatę i ubrali w nią syna, to oznaczało przyobleczenie w sprawiedliwość Chrystusa. Potem ojciec włożył pierścień na palec tego chłopca, co oznacza jedność z Chrystusem. Na koniec włożył buty na jego nogi, co oznacza ubranie w gotowość głoszenia ewangelii pokoju Chrystusa. Ten kochający ojciec pokazywał swojemu dziecku: Odrzuć swoje łachmany cielesne, te resztki własnych wysiłków, by mi się spodobać. Pokażę ci, jak ja na ciebie patrzę. Przychodzisz do mojego domu i przed moje oblicze, jako nowe, królewskie dziecko. Nie przychodzisz, jako żebrak czy niewolnik, ale jako mój syn, który jest moją radością! Teraz wejdź odważnie i pewnie”.

To samo dotyczy nas dzisiaj. Musimy odnowić nasze myślenie o tym, jak Bóg przyjmuje nas do Siebie. „Mając więc, bracia, ufność, iż przez krew Jezusa mamy wstęp do świątyni drogą nową i żywą, którą otworzył dla nas poprzez zasłonę, .... wejdźmy na nią ze szczerym sercem, w pełni wiary” (Hebr. 10:19-20,22 podkreślenie moje).

Słowo „ufność” pochodzi od słowa oznaczającego „wyzwolonego niewolnika”. To oznacza, że nie jest już pod panowaniem grzechu i śmierci, ale pod panowaniem łaski. Mówiąc krótko, to przez miłość Ojca i Jego miłosierdzie, kwalifikujemy się, by wejść przed Jego oblicze. Oto ta kwalifikacja: „dziękując Ojcu, który was zdolnymi uczynił (zakwalifikował) do uczestniczenia w dziedzictwie świętych w światłości, który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego” (Kolos. 1:12-13).

poniedziałek, 17 maja 2010

BÓG JEST W STANIE CIEBIE PRZEPROWADZIĆ

Najważniejszym pytaniem, z jakim spotykają się w tych czasach dzieci Boże jest to: „Czy wierzysz, że Bóg jest w stanie ciebie przeprowadzić? Czy wierzysz, że On może uczynić wszystko, co jest potrzebne, aby odpowiedzieć na twoje modlitwy i zaspokoić twoje potrzeby?

Jest to takie samo pytanie, jakie Pan zadał tym dwom ślepym, którzy prosili Go o zmiłowanie i uzdrowienie. „ I rzekł im Jezus: Czy wierzycie, że mogę to uczynić? Rzekli mu: Tak jest, Panie! ...i otworzyły się ich oczy” (Mat. 9:28-30).

Pan pyta ciebie, mnie i kościół: „Czy wierzycie, że jestem w stanie pokierować i prowadzić was i wykonać Swoją doskonałą wolę w waszym życiu? Czy wierzycie, że Ja nadal działam dla waszego dobra? Albo czy trzymacie ukryte myśli, że Ja o was zapomniałem i opuściłem was?” On mówi do nas to samo, co powiedział do Marii i Marty: „Czy ci nie powiedziałem, że jeśli wierzysz, będziesz oglądał chwałę Bożą?” (Jana 11:40).

Bóg nie jest zainteresowany tylko tym, abyśmy robili coś wielkiego dla Niego. Raczej On bardzo pragnie, abyśmy Mu po prostu zaufali. On pragnie naszego pełnego polegania na Nim.

Umiłowani, Bóg nie chce tego, co posiadasz. On nie chce twojego domu, twojej ziemi, twojego samochodu, ani jakiejś innej ziemskiej posiadłości. On chce twojego zaufania! On chce, abyśmy byli ugruntowani w ufności dla Niego.

Pewien amerykański żołnierz w Niemczech napisał do mnie, oferując mi swoją kolekcję monet, którą nazwał bałwanem. Ja mu odpisałem: „Bóg pranie czegoś więcej, niż twojej kolekcji monet – On chce twojego zaufania.!”

My nadal chcemy zdobywać rzeczy, pozbywać się rzeczy, składać ofiary, pracować, cierpieć. A cały czas On pragnie najbardziej naszego posłuszeństwa i zaufania. Jego Słowo mówi o tym wyraźnie. Bóg nie będzie zadowolony z czegoś mniejszego niż nasza wiara.

„Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają” (Hebr. 11:6).

Bóg o tobie nie zapomniał. On słyszał twoje modlitwy – i Bóg rozsądzi i załatwi wszystko według swojej doskonałej woli. Trzymaj się!

piątek, 14 maja 2010

DROGOCENNI W JEGO OCZACH

Ja powiedziałem moim dzieciom „Kiedy będziecie w potrzebie, kiedy będziecie przeżywać ból, to po prostu dzwońcie do mnie. Ja będę z wami! Bez względu na to gdzie będę w tym momencie, przyjadę do was!” Jestem tylko ziemskim ojcem – o ile bardziej troszczy się o nas nasz niebiański Ojciec! Czy on nie odpowie, kiedy wołamy do Niego?

Słowo Boże powiada: „On ocali ...ubogiego, który nie ma pomocy. Zlituje się nad nędzarzem i biednym I wybawi dusze biednych. Z ucisku i gwałtu wyzwoli ich życie, Bo krew ich jest droga w oczach jego” (Psalm 72:12-14).

Bóg mówi: „Wy wszyscy, którzy jesteście biedni, którzy macie potrzeby, którzy wydajecie się bezradni – wróg was atakował. Czy nie wiecie jak droga jest dla Mnie wasza krew? Wystarczy, że zawołacie, a Ja was wybawię z uchwytu szatana!”

Dawid powiedział: „Ten biedak wołał i Pan go usłyszał i wybawił...” (Psalm 34:6).

Nie musisz znać dużo zwrotów religijnych. Jedyną rzeczą, jaką musisz wiedzieć jest to, że bez względu na to, co zrobiłeś, jak bezbożny może byłeś, to ci, którzy pokutują, będą zawsze cenni w Jego oczach. Chrystus powiedział: „Oto stoję u drzwi i pukam: jeśli ktoś usłyszy Mój głos i otworzy drzwi, wejdę do niego... (Obj. Jana 3:20).

Dlaczego On puka? Ponieważ twoje życie jest drogocenne i On cię nie chce wypuścić. On nie przychodzi, żeby cię popychać, ale ciągle na nowo przychodzi i mówi do ciebie: „Zawołaj do mnie teraz, w twojej potrzebie.” Może byłeś w kościołach, gdzie ludzie cię potępiali i poniżali. Ale oni tylko ciebie osądzali na podstawie tego, co widzieli na zewnątrz, a Bóg tak nie robi. On widzi twój potencjał. On ci da radość i piękno w miejsce brudu, nieczystości i popiołu. On cię uwolni!

czwartek, 13 maja 2010

NOWY CZŁOWIEK

Jako naśladowcy Chrystusa, mamy wierzyć Słowu Bożemu i przyjmować jako prawdę to, co ono mówi o nas. To znaczy, że „stary człowiek” reprezentuje człowieka, który dalej stara się Bogu podobać w ciele. Taki człowiek nienawidzi grzechu, bo nie chce obrazić Boga, ale jego sumienie ciągle daje mu poczucie winy. Tak więc postanawia pokonać swój grzeszny problem: „Zmienię się! Od dzisiaj zacznę zwalczać mój uparty grzech, bez względu na koszt. Chcę, by Bóg widział, jak bardzo się staram”.

Taki człowiek przynosi Bogu wiele potu i łez. Modli się i pości, by udowodnić Bogu, że ma dobre serce. Potrafi odrzucić grzech na kilka dni i wtedy mówi do siebie, „Jeżeli potrafię wytrzymać dwa dni, dlaczego nie cztery, albo cały tydzień?” Pod koniec miesiąca czuje się już dobrze z sobą, przekonany, że pracuje nad tym by być wolnym. Ale wtedy jego stary grzech wychodzi na wierzch i on stacza się w dół ku desperacji. Potem zaczyna to samo od nowa. Taki człowiek znajduje się na huśtawce, która nigdy się nie skończy i nie może z niej wysiąść.

Tak nie powinno być. Ten człowiek cielesny został ukrzyżowany z Chrystusem, w oczach Bożych został zabity. Paweł mówi nam, że ten stary człowiek został uznany za martwego na krzyżu. Jezus zabrał go z Sobą do grobu i tam zostawił. Tak, jak ojciec syna marnotrawnego zignorował „starego człowieka” w swoim synu, Pan mówi o naszym starym człowieku, „Ja go nie widzę i nie będę współpracował z nim. Ja uznaję tylko jednego i z Nim będę współpracował. To jest Mój Syn Jezus, oraz wszyscy, którzy są w Nim przez wiarę”.

Nowy człowiek, to ten, który zrezygnował ze wszelkiej nadziei na podobanie się Bogu poprzez wysiłki ciała. On umarł dla starych sposobów ciała i przez wiarę poznał, że jest tylko jeden sposób, by podobać się Bogu, jeden sposób, by sprawić Mu przyjemność: Chrystus musi być wszystkim. Wie, że jest tylko jeden, którego uznaje Ojciec: Chrystus i wszyscy, którzy są w Nim.

Ten nowy człowiek żyje tylko przez wiarę: „Sprawiedliwy z wiary żyć będzie”. On wierzy Słowu Bożemu tak zupełnie, że nie polega na niczym innym. On znalazł źródło wszystkiego w Chrystusie, który jest wszystkim. Wierzy również we wszystko, co Bóg o nim powiedział: „Twój stary człowiek jest martwy, a twoje życie jest skryte z Chrystusem w Bogu”. On może tego nie czuć, ani w pełni rozumieć, ale nie będzie sprzeczał się ze Słowem miłującego Ojca. Akceptuje to wiarą i wierzy, że Bóg jest wierny Swojemu Słowu.

środa, 12 maja 2010

POSŁUSZEŃSTWO OTWIERA TAMY

Powiedziano o Chrystusie, że znosił wszystko i był posłuszny Ojcu niebiańskiemu nie z powodu bojaźni, ale z powodu radości, która była przed Nim. Odłożył wszelki ciężar i biegł z cierpliwością. Znosił pogardę i nigdy się nie załamał ani nie zmęczył w swoim umyśle, ponieważ widział chwalebną nagrodę za posłuszeństwo.

Czy my nie powinniśmy się zmęczyć na tyle wszelkim wewnętrznym zamieszaniem, abyśmy zaczęli pragnąć tych wspaniałych bogactw obiecanych w Chrystusie? Strach nie jest najlepszą motywacją do posłuszeństwa, ale miłość tak! Przecież Boże groźby zostały wreszcie zignorowane przez dzieci Izraela. Nawet słyszalny głos Boga i jego przerażające grzmoty nie potrafiły zatrzymać nieposłusznych Izraelitów przed tańcami wokół złotego cielca. Tylko głęboka, stała miłość i szacunek dla Boga mogły ich powstrzymać przed takim nieposłuszeństwem.

To słodkie poddanie się woli Bożej otwiera dla nas niebo. To poddanie każdego grzechu, każdego aktu nieposłuszeństwa umożliwia nam objawienie tego, kim jest naprawdę Chrystus. Biblia powiada: „Ten kto grzeszy nie widział Go ani nie poznał” (1 Jana 3:6).

Czy jest możliwe, abyśmy my poprzez życie w nieposłuszeństwie oddalili się od Niego? Czy może idziemy swoją własną drogą dlatego, że nigdy nie otrzymaliśmy objawienia Chrystusa, Jego nienawiści do grzechu i Jego chwały i miłosierdzia? Mówiąc prosto: „Ten, kto żyje w nieposłuszeństwie, nigdy tak naprawdę nie widział Chrystusa.”

Jezus powiedział: „Kto ma przykazania moje i przestrzega ich, ten mnie miłuje; a kto mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i Ja miłować go będę, i objawię mu samego siebie” (Jana 14:21).

Czy moglibyśmy sobie życzyć większej nagrody za posłuszeństwo w miłości niż to, że Chrystus nam się objawi? Jaka to prosta recepta na tak wielkie objawienie. „Kochaj Mnie tak, aby być Mi posłusznym – a Ja będę ciebie kochał i objawię Ci pokażę kim jestem!” Możesz wszystko o Nim czytać, studiować Jego naturę, Jego tło historyczne, ale Go nie poznasz dotąd, aż zrobisz taką prostą, podstawową rzecz, jak posłuszeństwo Jemu we wszystkim.

Jezus powiedział o Natanaelu: „Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma fałszu ... ujrzycie niebo otwarte (dla was) ...(Jana 1:47,51).

W tym momencie, kiedy poddamy się i oddamy się absolutnemu posłuszeństwu, w naszym wewnętrznym człowieku zostaje uwolniona cudowna moc uzdrawiająca. Nie ma już strachu przed Bogiem, piekłem, czy karą. Nie ma już strachu przed tym, co mogą nam uczynić ludzie. Zamiast tego, Duch Boży zaczyna nas zalewać nowym światłem, nową nadzieją, wielką radością, chwalebnym pokojem i wielką wiarą.

wtorek, 11 maja 2010

KUSZENIE BOGA?

Kiedy Jezus stał na najwyższym punkcie świątyni, szatan szeptał do Niego, „No dalej – skocz! Jeśli jesteś Synem Bożym, On Cię uratuje”.

„I [diabeł] rzekł mu: Jeżeli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisano bowiem: Aniołom swoim przykaże o tobie, abyś nie zranił o kamień nogi swojej” (Mat. 4:6).

Czy widzisz tu przebiegłość szatana? On wziął pojedynczą obietnicę z Biblii i kusił Jezusa, by oparł na tym całe swoje życie. Sugerował, „Mówisz, że Bóg jest z Tobą. Dobrze, ale udowodnij mi to. Twój Ojciec pozwolił mi Ciebie męczyć. Gdzie On teraz jest. Możesz udowodnić, że jest teraz z Tobą, jeżeli skoczysz w dół. Jeśli Bóg jest z Tobą, to zapewni Ci miękkie lądowanie. Wtedy będziesz mógł na tym polegać. Jeśli nie, to lepiej umrzeć, niż zastanawiać się, czy nie zostałeś sam. Potrzebujesz cudu, by udowodnić, że Ojciec jest z Tobą”.

Jak Jezus odpowiedział? Stwierdził, „Jest też napisane, nie będziesz kusił Pana Boga twego” (Mat. 4:7). Co dokładnie miał Jezus na myśli, mówiąc o „kuszeniu Boga”?

Przykładem jest starożytny Izrael. Pan udowodnił Izraelowi Swoją wierność dziesięć razy. Lud Boży otrzymał widzialny dowód, że Pan był z nimi. A jednak ci ludzie za każdym razem zadawali to samo pytanie: ”Czy Bóg jest wśród nas czy nie”? Bóg nazywa to kuszeniem Go. Jezus używa tego samego wyrażenia – „to kuszenie Boga” – i taka była Jego odpowiedź dla szatana. Co nam to mówi? Mówi nam to, że wielkim grzechem jest wątpienie w Bożą obecność; nie mamy poddawać w wątpliwość tego, czy On jest z nami.

Tak, jak było z Izraelem, Bóg dał nam całe mnóstwo dowodów. Po pierwsze, mamy w Jego Słowie wiele obietnic Jego bliskości. Po drugie, mamy nasze osobiste zwycięstwo od Boga – świadectwo wielu przeszłych wyzwoleń w naszym życiu. Po trzecie – mamy Biblię pełną świadków, świadczących o Bożej obecności w minionych wiekach.

Biblia mówi wyraźnie; Mamy chodzić z Bogiem przez wiarę, a nie przez to, co widzimy. W innym przypadku skończymy tak, jak niewierny Izrael.

poniedziałek, 10 maja 2010

OSTATNIE WYLANIE

Wiem, że niektórzy nie przyjmą tego, co chcę powiedzieć, ale wielu to przyjmie. Ja uważam, że jeszcze nie oglądaliśmy chwały i pełni wylania Ducha Świętego, o którym prorokował Joel. To, co akurat oglądaliśmy, to jest tylko kilka kropli. Tak, mieliśmy już światowe odnowienie charyzmatyczne i miłość połączyła razem wielu. Było to przeżycie, które było odczuwane na całym świecie, ale jest to tylko przedsmak.

Bóg nie pozwoli, aby coś zmieniło Jego plany. Nieprzyjaciela czeka niespodzianka. Kiedy wydaje się już, że kościół będzie zalany szatańską powodzią, Duch podniesie zaporę. Zrozum czym jest ta zapora, a zrozumiesz co Bóg zrobi. Tą zaporą są święci ludzie, czyści, nieskalani, wybawieni od zepsucia w tym świecie. Tą zaporą jest nowe pokolenie uświęconych chrześcijan, którzy będą świecić jako światła wśród tego bezbożnego i zepsutego pokolenia. To nie będzie tylko odnowienie miłości i uwielbienia, ale przywrócenie świętości dla Pana!

Będą okrzyki i uwielbianie, ale będą to okrzyki zwycięstwa nad grzechem i kompromisem, wypełnienie celu ostatniego wylania: „Że każdy, kto będzie wzywał Jego imienia, będzie wybawiony...” (Joela 2:32). Wybawieni od czego? Od ducha tego świata!

Nie będziemy mieli pełni wylania Ducha dotąd, aż ochrzczeni ludzie oddzielą się całkowicie od tego świata. Musimy podkreślać oddzielenie i czystość serca. Celem zesłania Ducha jest uświęcenie i przygotowanie ludzi na przyjście Pana, ludzi bez skazy i zmazy.

Kiedy przyjdzie pełnia wylania Ducha na wszelkie ciało, przekonanie o grzechu będzie wszędzie. „On będzie przekonywał świat o grzechu, sprawiedliwości i sądzie” (Jana 16:8). To jest wylanie Ducha!

Tragedią jest to, że zbyt wielu ludzi mówi językami, ale przy tym żyją jak diabeł. Grzech nigdy nie został wykorzeniony, a oni otrzymali tylko przeżycie ekstazy. Bóg ich pobłogosławił na tyle, aby ich powołać do głębszego życia w uświęceniu i poddaniu, ale oni się zatrzymali i mówią tylko: „Otrzymałem Ducha Świętego.”

Ale jest dużo więcej! Ja dziękuję Bogu za przywilej modlitwy w nieznanym języku; to jest mój sposób na realizowanie wszelkiego uwielbienia dla Boga w komunikowaniu ponad moim zrozumieniem. Ale można mówić językami ludzkimi i anielskimi, jednak bez miłości nie otrzymałeś nic. Chcę powiedzieć, że to sięga o wiele głębiej. Nie jesteś tak naprawdę ochrzczony Duchem Świętym dotąd, aż każda ukryta część twojej duszy zostanie obnażona – i każdy grzech wyznany i przebaczony.

piątek, 7 maja 2010

DUCH I MOC ELIASZA

Stary Testament kończy się chwalebnym proroctwem: „Oto Ja poślę wam proroka Eliasza, zanim przyjdzie wielki i straszny dzień Pana i zwróci serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym, gdy przyjdę, nie obłożył ziemi klątwą” (Malachiasza 3: 23,24).

Jezus powiedział o Janie: „Jeżeli zaś chcecie to przyjąć, on jest Eliaszem, który miał przyjść” (Mat. 11:14).

Chrystus przez to mówił tak: „Jan Chrzciciel ma ducha i moc Eliasza na sobie – gdybyście to tylko chcieli dostrzec.” Jest napisane, że anioł Pana prorokował do Zachariasza, że jego syn Jan „pójdzie przed Panem w duchu i mocy Eliasza, aby nawrócić serca ojców do dzieci i nieposłusznych do do mądrości sprawiedliwych, aby przygotować lud dla Pana” (Łukasz 1:17).

Ja wierzę, że proroctwo Malachiasza jest również na dzisiaj. Wierzę, że Bóg jeszcze raz wyleje na wielu Swoich wybranych sług ducha Eliasza. Ci mężczyźni i niewiasty będą potężnie używani do tego, aby doprowadzać do odnowienia rodzin. Rozwody będą unieważniane. Dzieci będą przekonane o swoim buncie i będzie przywrócona ich miłość do rodziców.

To proroctwo się wypełnia na naszych oczach obecnie. W jednym mieście w Teksasie młody pastor zaczął się modlić o zbawienie młodzieży w miejscowych szkołach. Bóg namaścił go dynamicznym duchem i mocą Eliasza i nie tylko to, że setki młodych ludzi w miejscowych szkołach zostały zbawione, ale to odnowienie rozszerza się do innych szkół, które odwiedza. Nie setki, ale tysiące młodzieży ze szkół średnich są uświadamiane o narkotykach, seksie i buncie. Młodzi ludzie śpieszą się do domu po takich spotkaniach, aby się pojednać z rodzicami. Wyznają głęboką nienawiść i pokutują i płaczą! To się będzie rozszerzało na cały kraj, gdyż Bóg obiecał przywrócić i odnowić relacje rodziców i dzieci.

Z powodu tego co widzę, jestem tak uradowany, że trudno mi o tym pisać. Nieznani, nie udający, skromni młodzi mężczyźni i kobiety Boże są w cudowny sposób dotykani i namaszczani przez Boga. Otrzymali nadprzyrodzoną misję, aby „szli naprzód – i odnawiali! Gdyż nadszedł dzień Pana. Larwy narkotyków i alkoholu nie mogą już więcej zżerać życia tej młodzieży. Bóg zniszczy te larwy.”

czwartek, 6 maja 2010

ON NAS WYPROWADZIL, BY NAS WPROWADZIĆ

Przed krzyżem zwykły człowiek nie miał dostępu do Boga; tylko najwyższy kapłan mógł wejść do miejsca najświętszego. Teraz krzyż Jezusa otworzył nam drogę przed oblicze Ojca. Tylko z Jego łaski Bóg zburzył mur, który oddzielał nas od Jego obecności. Teraz On mógł wyjść do człowieka i przyjąć synów marnotrawnych i wszelkich grzeszników.

Pomyślcie o cudownym wyzwoleniu Izraela. Kiedy lud Boży przeszedł po suchym gruncie, zobaczyli, jak za nimi fale morza zalewają ich wrogów. Był to wspaniały moment, po którym mieli potężne zgromadzenie uwielbiające, z tańcami i dziękczynieniem. „Jesteśmy wolni! Bóg wyzwolił nas z ręki gnębicieli”.

Historia Izraela obrazuje też nasze wyzwolenie z niewoli grzechów. Wiemy, że szatan został pokonany na krzyżu, a my zostaliśmy natychmiast uwolnieni z jego żelaznego uścisku. Ale jest coś więcej, dla czego Bóg nas zbawił i wyzwolił. Bóg nigdy nie chciał, by Izrael założył obóz po zwycięskiej stronie Morza Czerwonego. Jego wyższym celem niż wyprowadzenie ich z Egiptu było wprowadzenie ich do Kanaanu, ziemi Jego pełni. Krótko mówiąc, On ich wyprowadził, by ich wprowadzić; do Jego serca i do Jego miłości. On chciał mieć lud, który będzie całkowicie polegał na Jego miłosierdziu, łasce i miłości. To samo dotyczy również obecnie Jego ludu.

Pierwszy test Izraela przyszedł kilka dni później i oni zaczęli narzekać i szemrać, całkowicie niezadowoleni. Dlaczego? Oni dożyli Bożego wyzwolenia, ale nie zrozumieli jeszcze Jego wielkiej miłości do nich.

Oto klucz do tego nauczania: Nie możesz skorzystać z radości i pokoju – nawet nie możesz wiedzieć, jak służyć Panu – aż zobaczysz rozkosz w twoim wyzwoleniu... aż zobaczysz radość w Jego sercu ze społeczności z tobą... aż zobaczysz, że wszelki mur został zburzony na krzyżu... aż poznasz, że cała twoja przeszłość została osądzona i wymazana. Bóg mówi, „chcę, byś wszedł do pełni tego, co czeka na ciebie w mojej obecności!”

Dzisiaj wielu ludzi cieszy się z korzyści, jakie daje krzyż. Oni wyszli z Egiptu i stoją „po zwycięskiej stronie” doświadczeń Morza Czerwonego. Cieszą się z wolności i stale dziękują Bogu, że wrzucił ich ciemiężyciela w morze. Jednak wielu z tych wierzących pomija ważniejszy cel Boga dla ich korzyści. Pomijają to, dlaczego Pan ich wyprowadził ¬– czyli aby ich wprowadzić do Siebie.

środa, 5 maja 2010

ODNOWIENIE

Dni pogan już się prawie zakończyły. Bóg dał nam mnóstwo ostrzeżeń, że Duch nie będzie się na wieki sprzeczał z buntownikami. Ale zanim to pokolenie otrzyma zapłatę od wszechmogącego Boga, jest jeszcze proroctwo o wielkim odnowieniu.

„I wynagrodzę wam szkody lat, których plony pożarła szarańcza, konik polny, larwa i gąsienica, moje wielkie wojsko, które na was wyprawiłem” (Joel 2:25).

Psalmista Dawid powiedział, że sprawiedliwy będzie „jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód ... którego liść nie więdnie, a wszystko, co uczyni, powiedzie się.” (zobacz Psalm 1:3). Ale ta obietnica jest tylko dla tych, którzy oddzielili się zupełnie od bezbożnych i którzy nie idą drogą grzeszników. Jest to tylko dla tych, którzy są oddanymi studentami Bożego Słowa i rozmyślają o nim w dzień i w nocy.

„Nie tak jest z bezbożnymi” powiedział Dawid (w. 4). Oni się stają słabi i usychają i są miotani przez każdy wiatr i falę doktryny. Idący na kompromis są przyrównani do uschłych drzew, schorowanych i zniszczonych przez różnego rodzaju robactwo.

Jest to obraz wielu praktykujących chrześcijan w Domu Bożym dzisiaj. Zaniedbują czytanie Biblii, są zbyt zajęci, aby się modlić i budować samych siebie w wierze; tak więc czują się wygodnie z bezbożnymi i zasiadają wśród naśmiewców.

Armia larw pożera życie wielu chrześcijan, którzy odeszli od Boga. Na zewnątrz wyglądają jak drzewa zasadzone nad wodami – ale wewnątrz są zepsuci, słabi, schorowani. Nie wydają już owocu! Usychają duchowo. Larwy dokonały swojego dzieła zniszczenia pod korą tych drzew. Tak samo jest z grzechem – wgryza się głęboko w tych, którzy odeszli od obecności Pana.

Bóg powiedział nam w jaki sposób doprowadzi do tego wielkiego odnowienia. Najpierw wyleje Swojego Ducha Świętego tak obficie, że to wprowadzi na nowo zdrowie i siłę do wszystkich drzew w jego lesie. Robak grzechu zacznie tracić swoją moc, kiedy lud Boży wróci do czytania Biblii. Potężne objawienie nowego przymierza Pana sprawi, że lud Boży będzie odważny jak lwy. Tak – ja w to wierzę -będzie wylane z góry przebudzenie duchowej siły i boskiego uzdrowienia.

wtorek, 4 maja 2010

ODWAGA, BY WEJŚĆ PRZED BOŻE OBLICZE

„Mając więc, bracia, ufność, iż przez krew Jezusa mamy wstęp do świątyni drogą nową i żywą, którą otworzył dla nas poprzez zasłonę, to jest przez ciało swoje.... wejdźmy na nią ze szczerym sercem, w pełni wiary” (Hebr. 10:19-20,22).

Są dwie strony dzieła Chrystusa na Golgocie. Jedna strona jest dla człowieka, a druga dla Boga. Jedna jest dla pożytku grzesznika, a druga dla Ojca.

Znamy dobrze korzyść ze strony ludzkiej. Krzyż Chrystusa przyniósł nam przebaczenie naszych grzechów. Otrzymaliśmy moc do zwycięstwa nad niewolą i panowaniem grzechu. Dostąpiliśmy miłosierdzia i łaski. Oczywiście, otrzymaliśmy też obietnicę życia wiecznego. Krzyż dał nam możliwość ucieczki przed terrorem grzechu i piekła.

Dziękuję Bogu za tę korzyść z krzyża dla ludzkości i za wspaniałą ulgę, którą przynosi. Cieszę się, że to jest głoszone każdego tygodnia z kościołach po całym świecie.

A jednak jest jeszcze inna korzyść z krzyża, o której mało wiemy. Jest to korzyść dla Ojca. Bardzo mało rozumiemy, jaką radość miał Ojciec z powodu krzyża. Jest to radość, którą otrzymuje zawsze, kiedy przyjmuje marnotrawne dziecko do Swojego domu.

Jeżeli wszystko, co widzimy w krzyżu, to przebaczenie, jeżeli tylko o tym głosimy, to pomijamy ważną prawdę, którą Bóg ma dla nas z powodu krzyża. Jest jeszcze szersze zrozumienie, które dotyczy Jego rozkoszy. Ta prawda dostarcza ludowi Bożemu o wiele więcej, niż tylko ulgę. Ona przynosi wolność, odpocznienie, pokój i radość.

Moim zdaniem, większość chrześcijan nauczyła się przychodzić odważnie przed Boga po przebaczenie, po zaspokojenie potrzeb, po odpowiedź na modlitwy. Jednak brak im odwagi w tym aspekcie wiary – w aspekcie, który jest tak samo ważny w ich chodzeniu z Panem.

Pan ma wielką radość z tego, że krzyż dał nam dostęp do Niego. Najwspanialszy moment w historii był wtedy, kiedy zasłona świątyni rozerwała się na pół w dniu, kiedy Chrystus umarł. To właśnie w tym momencie okazała się korzyść dla Boga. W momencie, kiedy zasłona w świątyni, oddzielająca człowieka od świętej obecności Bożej została rozerwana, stało się coś niezwykłego. Od tego momentu nie tylko człowiek mógł wejść przed oblicze Pana, ale też Bóg mógł wyjść do człowieka.

poniedziałek, 3 maja 2010

CAŁKOWITE PODDANIE SIĘ

„Ale teraz niezależnie od zakonu objawiona została sprawiedliwość Boża, o której świadczą zakon i prorocy, i to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich wierzących. Nie ma bowiem różnicy... i są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie” (Rzymian 3:21-24).

Bóg objawił dla nas pewną drogę do tego aby się stać świętymi i doskonałymi w Jego oczach, przez co wszystkie Jego dzieci mogą żyć w absolutnym pokoju i radości, wiedząc o tym, że Bóg patrzy na nich jako na świętych i czystych. A to wszystko jest darem!

Jego dar świętości nie może nigdy być nagrodą za coś, co zrobiliśmy. Jest to niezasłużona łaska – po prostu dar. „Bo co mówi Pismo? Uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało za sprawiedliwość.

A gdy kto spełnia uczynki, zapłaty za nie nie uważa się za łaskę, lecz za należność; Gdy zaś kto nie spełnia uczynków, ale wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnego, wiarę jego poczytuje mu się za sprawiedliwość” (Rzymian 4:3-5).

Poddanie się jest jedyną drogą do Bożej świętości, poddanie się sprawiedliwości Chrystusa przez wiarę.

Poddać się, oznacza „oddać siłę własnej woli.” U Boga nie ma czegoś takiego jak siła woli – wszelka moc jest Jego i On nie pozwoli na żadną inną moc oprócz Jego. Bóg wymaga absolutnej świętości tak, abyśmy byli doprowadzeni do uniżenia poprzez to wymaganie! On przygląda się cierpliwie naszym zmaganiom, aby być świętymi i czeka aż upadniemy tak nędznie, żebyśmy pobiegli do Jego tronu, upadli na kolana i zawołali: „To jest beznadziejne – ja nigdy nie będę święty! Jestem słaby, zmysłowy, grzeszny. Nie ma we mnie niczego dobrego.” Bóg oczekuje na taką pokutę, którą jest wyznanie naszych słabości i próżnych wysiłków i uznanie, że sami nie mamy siły.

Nie możesz zostać przyobleczony w świętość Chrystusa dotąd, aż upadniesz na twarz przed Bożym tronem, nagi, biedny, nędzny, słaby i zupełnie bezradny! Musisz raz na zawsze przyznać, że nie masz siły, aby sprzeciwić się grzechowi, że nie masz nic, co mógłbyś dać Panu, tylko skruszoną, pobitą i bezradną bryłę gliny. Musisz przyznać, że nie możesz być święty, nawet z pomocą. Musisz otrzymać świętość jako dar.

Największy dar, jaki możesz dać Bogu to twoja wiara, że On ci da Swoją świętość. Izajasz wołał: „ Bardzo się będę radował z Pana, weselić się będzie moja dusza z mojego Boga, gdyż oblókł mnie w szaty zbawienia, przyodział mnie płaszczem sprawiedliwości... tak Wszechmocny Pan rozkrzewi sprawiedliwość i chwałę wobec wszystkich narodów” (Izajasz 61:10-11).