piątek, 29 października 2010

JESTEŚ BEZPIECZNY W MIŁOŚCI TWOJEGO OJCA

Jezus powiedział, że kiedy wrócił do domu syn marnotrawny, to został serdecznie przyjęty do domu ojca. Otrzymał nową szatę, jadł przy stole swojego ojca i otrzymał pełne przebaczenie. Ale to nie uczyniło z niego anioła.

Wręcz przeciwnie, na pewno jego ojciec przeżywał jeszcze wiele problemów z jego powodu zanim to wszystko się zakończyło. Ale ten syn musiał wiedzieć o jednej rzeczy, a mianowicie, że jest bezpieczny w miłości swojego ojca. Musiał wiedzieć, że jego ojciec będzie go znosił, pracował z nim i kochał go. Tak postępuje z nami nasz Ojciec niebiański. Ale pomimo tego my mówimy: „Przyjdzie taki dzień, kiedy będę tak doskonały i prawy przed Bogiem, że łatwo Mu będzie mnie kochać.”

Nie! On ciebie ukochał, kiedy jeszcze byłeś grzesznikiem, zbuntowanym i wrogo nastawionym do Niego. O ile bardziej On ciebie kocha teraz, kiedy jesteś z Nim pojednany! Bóg już ci powiedział: „Ukochałem cię, kiedy byłeś obcy i daleko ode Mnie, kiedy żyłeś w buncie i grzechu. Czy nie będę cię kochał jeszcze więcej teraz, kiedy zostałeś moim synem?

My nie odpoczywamy z taką ufnością w Jego miłości jak powinniśmy. Ale Pan mówi o sobie, że On JEST miłością. Jan pisał: „A myśmy poznali i uwierzyli w miłość, którą Bóg ma do nas. Bóg jest miłością, a kto mieszka w miłości, mieszka w Bogu, a Bóg w nim” (1 Jana 4:16).

czwartek, 28 października 2010

OBUDŹ SIĘ I ŻYJ

Większość z nas nadal jest niemymi stworzeniami, które oczekują na spełnienie w przyszłości. Myślimy, że jakieś wydarzenie w przyszłości, albo jakaś zmiana naszych okoliczności przyniesie nam pokój i radość. Mówimy sobie: „Poczekaj, przyjdzie mój dzień. W jakiś sposób, kiedyś, gdzieś.... nie wiem co to jest, ale to przyjdzie.” Jesteśmy jak dzieci, które czekają na Święta Bożego Narodzenia i liczymy dni.

Kiedyś Dawid w okresie swojego życia pełnego trosk i rozważań napisał, że uważa, iż czas zbyt szybko leci. Wydawało mu się, że tak niewiele dokonał. Wydawało mu się wtedy, że wszystko była na daremno. „ okres życia mojego jest jak nic przed tobą. Tylko jak tchnienie jest wszelki człowiek, choć pewnie stoi. Zaprawdę, człowiek przemija jak cień, Zaprawdę, na próżno się miota. Gromadzi, a nie wie, kto to zabierze” (Psalm 39:6,7). Dawid był przygnębiony. Jego obecna sytuacja wydawała się bezużyteczna. I z tego przybitego serca wołał: „Panie, na co ja czekam?”

Niedawno chodziłem sobie sam po wzgórzach Pensylwanii i Bóg przemówił do mojego serca zadając mi to samo pytanie: „Dawidzie, na co czekasz? Dlaczego to nie jest najlepszy dzień twojego życia? Dlaczego nie możesz teraz być pełny radości? Nie ma niczego takiego, czego nie masz już w Jezusie.”

Pytam ciebie: Na co ty czekasz? Może odpowiesz: „Ależ na pana Sprawiedliwość” - na tę bogobojną osobę, o której myślisz, że wybawi cię z samotności i napełni twoją duszę niewymowną radością. Niektórzy są znudzeni swoim współmałżonkiem i czekają, kiedy ta osoba odejdzie do chwały, bo czekają, że zdarzy się jakiś romans i wypełni ich pustkę. Nie! Tam nie ma niczego takiego co zmieni czy wybawi cię od tego co masz i czym już jesteś. Jeżeli myślisz, że ktoś inny rozwiąże problem twojej samotności, to jesteś w wielkim błędzie. Musisz znaleźć ratunek, pokój, nadzieję i radość teraz!

Jezus jest jedynym, który może wypełnić tę pustkę. Obudź się i żyj!

środa, 27 października 2010

NAKŁADANIE OGRANICZEŃ NA BOŻĄ MOC I OBIETNICE

Pismo mówi o Izraelu: „Ustawicznie kusili Boga i ograniczali Świętego Izraela” (Psalm 78:41). Izrael odwracał się od Boga w niewierze. Uważam, że my podobnie dzisiaj ograniczamy Boga poprzez nasze wątpliwości i niedowierzanie.

Ufamy Bogu w większości dziedzin naszego życia, ale nasza wiara zawsze ma granice i limity. Mamy przynajmniej jedną mała dziedzinę, którą blokujemy, gdzie tak naprawdę nie wierzymy, że Bóg się o nas zatroszczy.

Na przykład wielu czytelników modliło się o uzdrowienie mojej żony Gwen. Ale często kiedy chodzi o uzdrowienie własnego męża, żony, syna czy córki, to ograniczają Boga. Ja ograniczam Boga najwięcej w dziedzinie uzdrowienia. Modliłem się o fizyczne uzdrowienie wielu ludzi i widziałem jak Bóg czynił cuda jeden po drugim. Ale kiedy chodzi o moje ciało, to ograniczam Boga. Boję się pozwolić Mu, żeby był Bogiem dla mnie. Napycham się lekarstwami, albo biegnę do lekarza, zanim nawet zacznę się o siebie modlić. Nie mówię, że chodzenie do lekarza jest czymś złym. Ale ja czasami pasuję do opisu tych, którzy „nie szukali Pana, ale lekarzy” (2 Kronik 16:12).

Pytam was: czy modlisz się, żeby Pan zburzył mury w Chinach czy na Kubie – ale kiedy chodzi o zbawienie twojej własnej rodziny, to nie masz ani grama wiary? Myślisz sobie: „Chyba Bóg tego nie chce dokonać. Moja najbliższa osoba jest takim trudnym przypadkiem. Chyba Bóg mnie nie słyszy w tej sprawie.”

Jeżeli to jest prawdą, to ty Go nie widzisz jako Boga. Nie znasz Jego dróg. Bóg pragnie uczynić „daleko więcej ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy, według mocy działającej w nas” (Efezjan 3:20).

Bóg mi powiedział: „Dawidzie, związałeś Mi ręce, ograniczyłeś Mnie. Jak mogę cię uzdrowić, jeżeli ty mi tak naprawdę nie wierzysz? Twoje wątpliwości nie pozwalają Mi być dla ciebie Bogiem. Mówię ci, że nie znasz Mnie, jeżeli nie wiesz, że ja bardziej chcę dać niż ty chcesz brać.”

Izrael ciągle szemrał „Czy Bóg jest w stanie....? Oczywiście, że On otworzył przejście przez Morze Czerwone, ale czy On może nam dać chleb?” Bóg dał im chleb. Właściwie On zastawił dla nich stół na pustyni. „Ale czy On nam może dać wodę?” pytali. On dał im wodę ze skały. „Ale czy On może nam dać mięso?” On in dał mięso z nieba. „Ale czy On nas może wyratować od naszych wrogów?” Raz za razem Bóg zaopatrywał i ratował ich w każdej dziedzinie. Jednak ci ludzie spędzili czterdzieści lat na pustyni i mówili: Czy Bóg może....? Czy Bóg może....?

Kochani, powinniśmy mówić: „Bóg może! Bóg może!” On tak czynił – i będzie nadal czynił! Bóg może i uczyni wszystko o co prosimy i wierzymy, że uczyni!

wtorek, 26 października 2010

POZNAWANIE BOGA ROZPOCZYNA SIĘ OD POZNANIA JEZUSA

Nie możesz w pełni poznać Boga dotąd, aż zobaczysz Chrystusa tak, jak Bóg chce, żebyś Go widział. Jezus powiedział: „Kto Mnie widział, widział Ojca” (Jana14:9). Musimy zobaczyć Jezusa nie tak, jak uczy człowiek, ale tak jak Duch nam Go objawia, jak Bóg chce, abyśmy Go poznali i widzieli.

W mojej bibliotece mam wiele tomów na temat Jezusa, napisanych przez dobrych ludzi. Ale wydaje mi się, że wielu z tych autorów nigdy nie widziało Jezusa tak, jak Bóg chciałby, abyśmy Go widzieli. Musimy otrzymać Bożą wizję i świadectwo o Chrystusie, a wtedy poznamy Boga tak, jak On pragnie być poznany. Oto jak ja wierzę, że Bóg chce, abyśmy widzieli Jego Syna: „Wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości; u niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia” (Jakuba 1:17).

Jezus był darem! Bóg zapakował wszystkie swoje bogactwa w Jezusa i „dał Swojego jednorodzonego Syna.” Chrystus jest Bożym dobrym i doskonałym darem dla nas, który zstąpił od Ojca. Czy widzisz Jezusa jako Boży doskonały dar dla ciebie? Czy widzisz Go jako wszystko czego potrzebujesz, aby żyć radośnie, zwycięsko, sprawiedliwie, w pełni pokoju i odpocznienia?

W Starym Testamencie Bóg dał Izraelowi wiele wspaniałych darów na pustyni: obłok, żeby ich chronił przez żarem pustynnego słońca. Ogień w nocy, żeby ich zapewniał i prowadził. Wodę ze skały. Gałązkę, żeby uzdrowić gorzkie wody. Węża miedzianego, żeby uzdrawiać tych, którzy zostali ukąszeni przez węża. Ale te wszystkie dobre dary były tylko cieniem.

Kto był tą skałą, z której wypłynęła woda? Kto był tym ogniem? Manną? Wężem miedzianym? Wszystko, co Bóg czynił dla Izraela było poprzez Jezusa. To prawda – Jezus był każdym z tych darów. „ A chcę, bracia, abyście dobrze wiedzieli, że ojcowie nasi wszyscy byli pod obłokiem i wszyscy przez morze przeszli i wszyscy w Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu i wszyscy ten sam pokarm duchowy jedli, i wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus” ( 1Kor. 10:1-4).

My dzisiaj mamy o wiele więcej niż cień. Mamy rzeczywiste wypełnienie – samego Chrystusa! I on żyje w nas.

poniedziałek, 25 października 2010

ON NAS CHCE NAUCZYC POZNAWAĆ JEGO IMIĘ

Ci, którzy naprawdę znają Boga nauczyli się poznawać Jego głos ponad wszystkie inne. On chce, żebyś był absolutnie przekonany, że On pragnie z tobą rozmawiać i powiedzieć ci o rzeczach, których nigdy nie widziałeś ani o nich nie słyszałeś.

Ostatnio Pan mi pokazał, że ja nadal nie jestem pewny jeżeli chodzi o słyszenie Jego głosu w mojej duszy. Ależ ja wiem, że On mówi i że Jego owce potrzebują znać głos Mistrza. Ale ja wątpiłem w moje zdolności słyszenia Go. Cały czas poświęcałem na „sprawdzanie” głosu, który słyszałem i było to dla mnie zbyt wielkie, albo zbyt tajemnicze. Myślałem, że „To nie może być Bóg. Przecież diabeł też może mówić. Ciało mówi; zwodnicze duchy mówią. Cały czas dochodzi do nas mnóstwo głosów. Jak mogę poznać głos Boży.”

Wierzę, że są wymagane trzy rzeczy od tych, którzy chcą słyszeć Boży głos:

1. Niewzruszona pewność, że Bóg chce mówić do ciebie. Musisz być w pełni przekonany, że Bóg pragnie mówić do ciebie. On jest rzeczywiście mówiącym Bogiem i chce, żebyś znał Jego głos, żebyś mógł wypełniać Jego wolę. To co Bóg ci mówi nigdy nie będzie wykraczało poza granice Pisma Świętego. Nie potrzebujesz tytułu doktora, żeby zrozumieć Jego głos. Potrzebujesz tylko mieć serce, które mówi „wierzę, że Bóg pragnie ze mną rozmawiać.”
2. Wartościowy czas i uciszenie. Musisz chcieć zamknąć się sam na sam z Bogiem i wyciszyć wszystkie inne głosy. To prawda, że Bóg mówi do nas cały dzień. Ale kiedykolwiek On chciał coś wbudować w moje życie, to Jego głos dochodził tylko wtedy, kiedy ja uciszyłem wszystkie inne głosy, oprócz Jego głosu.
3. Prosić z wiarą. Nie otrzymamy od Boga niczego (włącznie ze słyszeniem Jego głosu), jeżeli naprawdę nie wierzymy, że On jest w stanie przekazać nam Swoje zamysły i dać nam zrozumienie Jego doskonałej woli.

Jezus mówi: „Gdzież jest taki ojciec pośród was, który, gdy syn będzie go prosił o chleb, da mu kamień? Albo gdy będzie go prosił o rybę, da mu zamiast ryby węża? Albo gdy będzie prosił o jajo, da mu skorpiona?” Lukasz 11:11, 12). Inaczej mówiąc, jeżeli prosisz swojego Ojca w niebie o słowo – wyraźne wskazówki, boską korektę, szczególną potrzebę – to czy myślisz choć na chwilę, że zamiast tego On pozwoli, aby diabeł przyszedł i zwiódł ciebie?

Załóżmy, że syn dzwoni do swojego ojca każdego wieczora prosząc o wskazówki i radę. Potem pewnego dnia ojciec postanawia zażartować sobie z niego i wynajmuje kogoś obcego, żeby odebrał telefon – kogoś, kto będzie podrabiał jego głos. Kiedy ten chłopak dzwoni, ten podstawiony głos podaje mu różne niewłaściwe rady i wskazówki. Nagle ten syn jest zupełnie zdezorientowany i ma złamane serce, bo wszystko co słyszy jest sprzeczne z tym, czego się nauczył od swojego ojca. Co byś pomyślał o takim ojcu? Że jest okrutnym ojcem! A jednak oskarżamy Boga, ze jest taki, kiedy Mu nie ufamy, że usłyszymy Jego głos, ale kogoś podszywającego się.

Bóg nie jest żartownisiem. On nie pozwoli, żeby diabeł ciebie oszukał. Kiedy Bóg mówi, za tym idzie pokój, a szatan nie potrafi podrobić tego pokoju. Jeżeli jesteś w miejscu spokoju i odpocznienia, przekonany, że Bóg może do ciebie mówić, to masz zapewnienie, że On się nigdy nie zmienia. Możesz się zwracać do Boga tysiąc razy, a otrzymasz to samo słowo – bo to jest ufność!

piątek, 22 października 2010

OPÓŹNIONE ODPOWIEDZI NA MODLITWĘ!

Większość z nas modli się tak jak Dawid: „Panie, wysłuchaj modlitwy mojej, wołanie moje niech dojdzie do ciebie!” (Psalm 102:2). „ Kiedy jestem strapiony, rychło wysłuchaj mnie!” (Psalm 69:17). Hebrajskie słowo przetłumaczone jak rychło oznacza „w tej chwili, pośpiesz się, uczyń to w tym czasie, kiedy wołam do Ciebie!” Dawid mówił: „Panie, ja Tobie ufam, ale proszę, pospiesz się!”

Bóg się nie spieszy. On nie podskakuje na nasze rozkazy. Właściwie czasami możesz się zastanawiać czy On ci w ogóle odpowie. Wołasz, płaczesz, pościsz i masz nadzieję, ale mijają dni, tygodnie, miesiące, nawet lata, a ty nie otrzymujesz nawet najmniejszych dowodów na to, że Bóg cię słyszy. Najpierw zadajesz sobie pytania; Coś musi blokować moje modlitwy.” Jesteś zakłopotany i z upływem czasu twoje nastawienie do Boga wygląda mniej więcej tak: „Panie, co muszę zrobić, żebyś odpowiedział na moje modlitwy? Obiecałeś w Twoim Słowie, że dasz mi odpowiedź i ja się modliłem z wiarą. Ile łez muszę wylać?”

Dlaczego Bóg opóźnia odpowiedzi na szczere modlitwy? Na pewno nie wchodzi w grę brak mocy. On też bardzo chce, żebyśmy otrzymywali od Niego. Odpowiedź znajdujemy w tym wersecie: „ Powiedział im też podobieństwo o tym, że powinni zawsze się modlić i nie ustawać” Łukasz 18:1).

Greckie słowo określające utratę serca czy ustawanie w tłumaczeniu King James oznacza „zrelaksować się, osłabnąć czy zmęczyć się w wierze, zrezygnować z walki, nie czekać dłużej na dokończenie.” Galacjan 6:9 mówi: „A czynić dobrze nie ustawajmy, albowiem we właściwym czasie żąć będziemy bez znużenia.” Pan szuka modlących się ludzi, którzy by nie ustawali ani nie męczyli się przychodzeniem do Niego. Ci ludzie będą oczekiwać na Pana i nie zrezygnują dotąd, aż Jego działanie zostanie zakończone. Kiedy przyjdzie Jego odpowiedź, to znajdzie ich oczekującymi.

czwartek, 21 października 2010

KARCĄCA MIŁOŚĆ!

Ponieważ Bóg ciebie kocha, to będzie pracował nad tobą, aby cię oczyszczać. Ale jest to karcenie z miłością tych, którzy pokutują i wracają do Niego. Możesz odczuwać Boże strzały w twojej duszy z powodu grzechów przeszłości i teraźniejszości, ale jeżeli masz pokutujące serce i chcesz się odwrócić od błędu, to możesz liczyć na Jego karcącą miłość. Będziesz korygowany – ale pod Jego wielkim miłosierdziem i współczuciem. Nie będziesz odczuwał Jego gniewu tak, jak poganie, ale raczej Jego rózgę dyscyplinującą, trzymaną przez jego kochającą rękę.

Może twoje cierpienie jest wynikiem złych decyzji. Ile to kobiet cierpi dlatego, że poślubiły mężczyznę, którego Bóg nie chciał dla nich? Ile to dzieci łamie serca swoich rodziców i doprowadza ich do rozpaczy? Wiele razy to się dzieje z powodu grzechów przeszłości ich rodziców, zaniedbania i kompromisu.

Kiedy wiesz, że jesteś bezsilny, to jest najwyższy czas, aby szukać Pana w skrusze, pokucie i z wiarą. To jest czas, aby otrzymać nowe napełnienie siłą Ducha Świętego. To jest czas, aby odnowić i odświeżyć duchowe siły w twoim życiu.

Kiedy wołasz do Boga, On wlewa w ciebie Swoje siły: „W dniu, gdy cię wzywałem, wysłuchałeś mnie, Dodałeś mocy duszy mojej. Choćbym się znalazł w niedoli, Ty mnie zachowasz przy życiu. Przeciwko złości nieprzyjaciół moich wyciągniesz rękę, A prawica twoja wybawi mnie.
Pan dokona tego dla mnie. Panie, łaska twoja trwa na wieki”(Psalm 138:3,7,8).

Jedną z najtrudniejszych rzeczy do przyjęcia dla chrześcijan jest cierpienie sprawiedliwych. Aż do czasów Chrystusa Żydzi kojarzyli powodzenie materialne i dobre zdrowie z pobożnością. Wierzyli, że jeżeli człowiek jest bogaty i zdrowy czy ma inne błogosławieństwa to dlatego, że Bóg pokazuje, iż jest z ciebie zadowolony. Dlatego też uczniowie Jezusa mieli trudności ze zrozumieniem Jego stwierdzenia, że „łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu do królestwa Bożego” (Mat. 19:24). Uczniowie pytali więc: „Kto w takim razie może być zbawiony?”

Podobnie dzisiaj, istnieje taka nauka, która mówi, że jeżeli jesteś w porządku przed Bogiem, to nigdy nie będziesz cierpiał; wystarczy, że zawołasz do Boga, a On przybiegnie i natychmiast wszystko rozwiąże. Ale to nie jest ewangelia! Bohaterowie wiary przedstawieni w Hebrajczyków 11 rozdział chodzili w bliskiej społeczności z Bogiem, a byli kamienowani, wyszydzani, torturowani i zabijani (36-38). Sam Paweł, który chodził w bliskości z Bogiem był rozbitkiem na morzu, był kamienowany, biczowany, pozostawiony jak umarły, napadany, wieziony i prześladowany. Wszystko stracił. Dlaczego? To wszystko były doświadczenia i oczyszczanie, wypróbowanie jego wiary dla chwały Bożej.

Bóg chce coś zaszczepić w naszych sercach poprzez nasze doświadczenia i próby. Chce, abyśmy mogli powiedzieć: „Panie Jezu, jesteś moim Obrońcą i wierzę, że jesteś ponad tymi wszystkimi wydarzeniami w moim życiu. Jeżeli coś mi się zdarzy, to tylko dlatego, że Ty to dopuściłeś i ja ufam, że masz w tym cel. Pomóż mi zrozumieć lekcję, której chcesz mnie przez to nauczyć. Jeżeli chodzę w sprawiedliwości i mam w sercu twoją radość, to moje życie i śmierć będą chwałą dla Ciebie. Wierzę, że masz przygotowaną chwałę, jakiś wieczny cel, którego mój ograniczony umysł nie rozumie. Ale bez względu na to powiem: 'Jezu, należę do Ciebie czy żyję, czy umieram!'”

środa, 20 października 2010

BÓG POWIEDZIAŁ MI COŚ, CZEGO NIE SPODZIEWAŁEM SIĘ USŁYSZEĆ!

Pewnego wieczora podczas nabożeństwa modlitewnego Bóg powiedział mi coś na temat naszego kościoła, czego nie spodziewałem się usłyszeć.

Pan szeptał mi: „Ten kościół potrzebuje terapii wstrząsowej! Zbyt wielu ludzi jest zadowolonych i obojętnych. Czujecie się bezpieczni i ochronieni przed wszelkimi wiatrami i falami fałszywej nauki, która zalewa kraj – ale wy nie jesteście przygotowani na to, co nadchodzi!”

Kochani, sprawa świadectwa Ducha w was to nie jest życzenie – jest to sprawa życia i śmierci! Jeżeli nie masz świadectwa Ducha Świętego w tych dniach ostatecznych, to nie przejdziesz. Poddasz się nadchodzącemu duchowi Antychrysta!

Potrzebujesz świadectwa Ducha Świętego na każdy dzień – w twojej pracy, w szkole. Potrzebujesz prawidłowo oceniać polityków i przywódców, żebyś nie został nagle wessany w system antychrysta.

Jezus próbował nam to powiedzieć o głupich pannach, którym zabrakło oleju do lamp. Miały one Ducha Świętego, ale nie miały Jego świadectwa w ostatecznym momencie.

Nie skończ jak głupia panna! Jeżeli zaczyna ci brakować oleju, bo ufasz, że pastor czy zbór zachowają twoją duszę, to pokutuj! Ukórz się i zbadaj swoje serce! Wołaj do Boga, żeby oczyścił twoją duszę ze wszelkiego gniewu i goryczy. Wyznaj swoje grzechy i odrzuć je. Zacznij na nowo polegać we wszystkim na Bogu!

Pójście za Jezusem całym sercem coś kosztuje, ale otrzymujemy również nagrodę: jest to po prostu błogosławieństwo, kiedy Chrystus stoi po naszej stronie. Jest też wiele innych nagród (patrz Mateusz 19:29), ale ja wspominam tę, gdyż jest to wszystko, czego będziemy kiedykolwiek potrzebować.

Kiedy Paweł został uwięziony w Jerozolimie, cały system religijny chciał Go zabić. Oskarżali Go o to, że zanieczyścił święte miejsce i głosił fałszywą naukę. Jego życie było w niebezpieczeństwie i nawet żołnierze bali się, że Pawła rozerwą na kawałki (Dz. Ap. 23:10). Dlatego zabrali go siłą i zamknęli w twierdzy. Następnej nocy sam Pan przemówił do Pawła i co za słowo mu przyniósł: „Rozchmurz się! To jeszcze nie koniec twoich problemów!”

Koszt naśladowania Chrystusa był sprawą jasną w życiu tych mężów Bożych – i jeżeli my mamy być podobni do naszego Mistrza, to również musimy się liczyć z takimi kosztami. Znoszenie tego staje się radością, gdyż Jezus obiecuje, że będzie z nami w każdej sytuacji. Możemy stawić czoła każdemu czy wszystkiemu, kiedy wiemy, że Pan jest z nami.

Tak więc policz koszt i wiedz, że twoją nagrodą w tym wszystkim jest drogocenna obecność Jezusa Chrystusa.

wtorek, 19 października 2010

ŚWIADECTWO DUCHA

„A Duch składa świadectwo, gdyż Duch jest prawdą” (1 Jan 5:6).

Są chwile, kiedy wewnętrzne świadectwo Ducha Świętego nie pozwala mi milczeć. Duch powstaje we mnie i muszę mówić.

Duch Święty przebywa w nas, by objawiać, co jest prawdą, a co fałszem. On mówi cichym głosem w głębi serca. Wielu z naszych świętych przodków wierzyło w takie działanie Ducha w ludziach wierzących. Wiele głosili o „świadectwie”. Teraz już nie słyszę, by głoszono tę prawdę. Właściwie, to w większości kościołów obecnie nie słyszymy już o świadectwie Ducha!

Wierzący potrzebują tego świadectwa bardziej, niż kiedykolwiek. Będziemy tego potrzebować coraz więcej, w miarę, jak zbliża się przyjście Pańskie! Szatan pojawia się bezwstydnie, jako anioł światłości, by zwieść, jeżeli mu się uda, nawet wybranych Bożych. Jego grzeszne zwiedzenia będą się mnożyć: fałszywe nauki, fałszywi nauczyciele, fałszywe ewangelie.

To wewnętrzne świadectwo Ducha działa na „zasadzie pokoju”. Pokój Boży jest największym darem, jaki możesz mieć. Kiedy twój pokój jest naruszony, to możesz być pewien, że Duch Święty coś mówi do ciebie! Kiedy następuje niepokój w duchu – wstrząs i poruszenie gdzieś w głębi – Bóg chce ci powiedzieć, że coś jest fałszywe. Poczujesz Jego zaniepokojenie – Jego smutek i gniew!

„A w sercach waszych niech rządzi pokój Chrystusowy” (kolos. 3:15). Każdy ukryty, nie wyznany grzech okrada wierzącego z jego drogocennego pokoju! Jego serce będzie rozdzierane poczuciem winy, potępienia i strachu, a Duch wypowiada tylko dwa słowa, „Pokutuj! Uciekaj!”

Tak, Duch będzie mówił do ciebie, by cię korygować; będzie cię przekonywał o grzechu, sprawiedliwości i o sądzie. Ale jeżeli chodzi o pokazanie kierunku – to znaczy, kiedy ten cichy głos ma ci mówić co masz robić albo gdzie iść – to On nie będzie działał w nieczystym naczyniu!

Jeżeli trwasz w grzechu – jeżeli go nie wyznajesz i nie odrzucasz – twoje serce będzie ci dostarczać całego szeregu kłamstw. Będziesz słuchał nauk, które tolerują grzech. Będziesz myślał, „mój problem musi nie być taki zły, bo nic mnie nie osądza”. Jednak to zaprowadzi cię całkowicie na manowce.!

Izajasz mówi o ludziach, którzy twierdzili, że pragną prawdziwej rady Bożej. Mówili: „Niech przynagli, niech przyśpieszy swoje dzieło, abyśmy widzieli, niech wnet się spełni zamysł Świętego Izraelskiego, abyśmy go poznali” (Izaj. 5:19).

Ale ci ludzie byli zwiedzieni w swoich sercach. Grzech skaził ich osąd! W wyniku tego nie byli w stanie zobaczyć, co jest złe. Rzeczy, które były święte i czyste, nazywali niesprawiedliwością. Izajasz powiedział o nich, „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemność w światłość, a światłość w ciemność, zamieniają gorycz w słodycz, a słodycz w gorycz” (Izajasz 5:20).

poniedziałek, 18 października 2010

ODPOCZNIJ W MIŁOŚCI OJCA

Czy kiedyś przyjaciel lub ktoś najbliższy powiedział ci znienacka: „Czy gniewasz się na mnie? Czy zrobiłem ci coś złego?”

Może akurat jesteś milczący i zamyślony, więc odpowiadasz, „Nie, nie gniewam się. Nie zrobiłeś nic, co by mnie zraniło. Po prostu nic nie mówię”.

Ale ten ktoś ciągnie dalej: „Czy to coś, co ja powiedziałem?”

„Nie, nie powiedziałeś nic złego. Wszystko w porządku”.

Wreszcie, by tą osobę przekonać, musisz ją przytulić: „Słuchaj, kocham cię i nie gniewam się, ale jeżeli będziesz dalej tak pytał, to się pogniewam!”

Kochani, tak właśnie my traktujemy naszego Niebiańskiego Ojca! Na koniec dnia idziemy do naszej komory modlitwy i mówimy: „Zobaczmy, jak dzisiaj rozgniewałem Jezusa? Co złego zrobiłem – albo czego zapomniałem zrobić? Jestem do niczego, nie wiem, jak On może mnie kochać. Panie, przebacz mi jeszcze ten jeden raz. Kiedyś będę tak posłuszny, że nie będzie Ci trudno mnie kochać”. Ale Bóg jest przy tobie stale i chce cię przytulić. On chce ci pokazać, jak bardzo cię kocha i chce, byś odpoczywał w Jego miłości!

Kiedy syn marnotrawny wrócił do domu, został przyjęty do domu ojca. Otrzymał nową szatę, jadł przy stole ojca i otrzymał pełne przebaczenie. Ten syn wiedział jedno – że jest bezpieczny w miłości ojca! Wiedział, że ojciec ma do niego cierpliwość, pracuje nad nim i kocha go. Taki jest nasz niebiański Ojciec w stosunku do nas.

Bez względu na to, jak daleko odeszliśmy od Ojca, mamy stale możliwość powrotu, ale musimy wierzyć w to, co mówi Słowo Boże – „On nas zaakceptował w Umiłowanym”.

On czeka z wyciągniętymi ramionami, by przytulić wszystkich, którzy zaakceptowali możliwość powrotu do Jego miłości.

piątek, 15 października 2010

OGRANICZAŁEM BOGA, GDYŻ ZADOWOLIŁEM SIĘ CZYMŚ ZBYT MAŁYM

Bóg chce dać nam tak wiele. On mówi - „czy wam nie otworzę okien niebieskich i nie wyleję na was błogosławieństwa ponad miarę” (Malach. 3:10).

On stoi w pełnym magazynie, mówiąc, „Jestem kochającym i dającym Bogiem, ale tak niewielu chce coś ode Mnie otrzymać. Nie pozwalają Mi być ich Bogiem!”

Oczywiście, mamy dziękować Bogu za wszystko, co już dla nas uczynił. Ale nie mamy się zadowolić tym, co już mamy. Wielu chrześcijanom wystarczy, że siedzą w kościele i są błogosławieni Bożą obecnością. Tacy ludzie są jak, „pełna gąbka”. Nasiąkają wszystkim, ale ograniczają Boga w swoim życiu, jeżeli On chce ich namaścić do większej służby.

Kiedy uczniowie podziwiali cuda Chrystusa, Jezus odpowiedział, „Bóg ma dla was jeszcze większe rzeczy”. Większość z nas jest taka, jak ci uczniowie. Zobaczymy jeden cud i to nam wystarczy, by mówić o tym przez resztę życia. Ale gdybyśmy naprawdę poznali Boga i pozwolili Mu być dla nas Bogiem, prosilibyśmy Go o wiele więcej:

• Dotykalibyśmy nieba przez wiarę, wierząc, że Bóg usunie bezbożnych przywódców na szczeblu lokalnym, jak i krajowym. Zwyciężalibyśmy zwierzchności i moce, jak powiedział Bóg!
• Wierzylibyśmy Bogu, że pomoże nam napełnić nasze miasta Ewangelią Jezusa. Stalibyśmy w wierze przeciw zbroi skierowanej przeciw nam i burzylibyśmy warownie szatańskie w naszych rodzinach i zborach.

Nasza wizja byłaby nieograniczona. Wierzylibyśmy Bogu, że będzie czynił jeszcze większe rzeczy dla Jego królestwa.

czwartek, 14 października 2010

ZNAJĄC BOGA TAK, JAK ON CHCE BYĆ POZNANY

Jezus powiedział, „Kto mnie widział, widział Ojca” (Jan 14:9). Musimy widzieć Jezusa nie tak, jak człowiek uczy, ale jak objawia nam Go Duch – tak, jak Bóg chce, byśmy Go znali i widzieli! Mamy mieć Boża wizję i świadectwo Chrystusa – wtedy będziemy znać Boga tak, jak On chce być poznany!

Wierzę, że Bóg chce, byśmy tak poznali Jego Syna: „Wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości; u niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia” (Jakub 1:17).

Jezus był darem! Bóg umieścił wszystkie Swoje źródła w Jezusie – „dał Swojego jednorodzonego Syna...” (Jan 3:16). Chrystus jest dobrym i doskonałym, Bożym darem dla nas i przyszedł od Ojca! Czy widzisz Jezusa, jako doskonały dar Boga dla ciebie? Czy widzisz Go, jako wszystko, co jest potrzebne do radosnego, zwycięskiego i sprawiedliwego życia, pełnego pokoju i odpocznienia?

Wiele wieków temu, zanim zostałeś stworzony, Bóg widział, jakie będą twoje potrzeby i bóle. On wiedział przed czasem, czego będziesz potrzebował, by rozwiązać twoje problemy. On nie zapakował odpowiedzi i nie wysłał ich do ciebie w formie książki z poradami, ani nie wysłał „armii ludzi” z odpowiedziami. Nie – On dał nam wszystkim jedno rozwiązanie na wszystkie nasze kryzysy i potrzeby – jednego Człowieka, jedną Drogę, jedną Odpowiedź na wszystko, czego potrzebujemy: Jezusa Chrystusa!

Bóg mówi do ciebie, „Nie chcę, byś żył dla jutra. Zobacz, że dzisiaj mógł być twój najlepszy dzień. Jezus nie może być dla ciebie lepszy ani mocniejszy, niż jest teraz. Dlaczego nie pozwolisz Mi być Bogiem dla ciebie dzisiaj”?

środa, 13 października 2010

ZWYCIĘSTWO POPRZEZ CHRYSTUSA

Chwała Boża i godność Jego Syna są zaangażowane w Jego postępowanie z nami. Dlatego wszystko, co by mogło stanąć na drodze naszego wiecznego błogosławieństwa, zostało odrzucone w taki sposób, aby zabezpieczyć boską chwałę i dać zwycięską odpowiedź na każdy argument wroga.

Czy chodzi o sprawę nieprawości? On nam przebaczył wszystkie nieprawości.
Czy chodzi o sprawę grzechu? On potępił grzech na krzyżu i oddalił.
Czy chodzi sprawę winy? Została zmazana poprzez krew krzyża.
Czy chodzi o sprawę śmierci? On zniszczył jej żądło i właściwie uczynił go częścią naszej własności.
Czy jest to pytanie dotyczące szatana? On go zniszczył i odebrał mu moc.
Czy jest to pytanie dotyczące świata? On nas wybawił z niego i zerwał wszelkie więzy, które nas z nim wiązały.

Tak więc kochany wierzący czytelniku, jest to dla nas jeżeli mamy być uczeni przez Słowo Boże, jeżeli mamy trzymać Boga za słowo, jeżeli mamy wierzyć temu, co ono mówi – i możemy dodać, że jeżeli tak nie jest, to jesteśmy w naszych grzechach, pod mocą grzechu, w objęciach szatana, narażeni na śmierć, uczestnikami złego, bez Chrystusa, bez Boga na świecie i wystawieni na wieczny Boży gniew, karę wiecznego ognia.

Niech błogosławiony Duch otwiera oczy ludu Bożego, żeby zobaczyli swoje właściwe miejsce, swoje pełne i wieczne wybawienie w Chrystusie, który za nich umarł i w którym oni umarli i w ten sposób wyszli spod mocy wszystkich wrogów!

Fragment pism J.B. Stoney wykorzystywany przez Davida Wilkersona w jego prywatnych rozważaniach.

wtorek, 12 października 2010

AKCEPTACJA POPRZEZ CHRYSTUSA

Żeby człowiek mógł się cieszyć trwałym pokojem podczas gdy jest zajęty samym sobą, to musi zostawić swoje ja i słuchać Bożego Słowa i odpoczywać, beż żadnego kwestionowania, w jego czystym, drogocennym i wiecznym Słowie. Boże Słowo nigdy się nie zmienia. Ja się zmieniam, moje ciało, moje uczucia, moje doświadczenia, moje okoliczności zmieniają się stale, ale Słowo Boże jest takie samo wczoraj, dzisiaj i na wieki.

Jest to najważniejszym i nieodzownym punktem dla duszy, żeby zrozumieć że Chrystus jest jedyną definicją miejsca człowieka wierzącego przed Bogiem. To daje niesamowitą siłę, wolność i błogosławieństwo. „Jaki jest On, tacy i my jesteśmy na tym świecie” (1 Jana 4:17). To jest coś doskonale wspaniałego!

Zastanówmy się nad tym; pomyślmy o biednym, nędznym, winnym niewolniku grzechu, niewolniku szatana, osobie oddanej temu światu i wystawionej na wieczne piekło – taka osoba pochwycona przez Bożą łaskę, uwolniona całkowicie z objęć szatana, panowania grzechu, mocy tego obecnego zła – otrzymała przebaczenie, została obmyta,usprawiedliwiona, przyprowadzona do Boga, zaakceptowana w Chrystusie i doskonale i na wieki utożsamiona z Nim tak, że Duch Święty może powiedzieć: „Jaki jest Chrystus, taki jest on w tym świecie!”

To wszystko wydaje się zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. A już na pewno jest to zbyt dobre, żebyśmy to mogli otrzymać. Ale niech będzie błogosławiony Bóg wszelkiej łaski i niech będzie błogosławiony Chrystus Boży, że nie jest zbyt dobre dla Niego, aby nie mógł tego dać. Bóg daje, tak jak dał Siebie. On będzie Bogiem pomimo naszej niegodności i opozycji szatana. On będzie działał w sposób godny Siebie i godny Syna Jego miłości.

Fragment z pism J.B. Stoney, wykorzystywany przez Davida Wilkersona w jego osobistym rozważaniu.

poniedziałek, 11 października 2010

GŁĘBIA BOŻEJ MIŁOŚCI

Paweł powiedział o Bożej miłości: Ona przewyższa wszelkie poznanie. Jest długa, szeroka, wysoka i głęboka. Chcę się skoncentrować na głębokości tej miłości.

„ Żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni i ugruntowani w miłości,
zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość, i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą. Temu zaś, który według mocy działającej w nas potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy” (Efezjan 3:17-20).

Ostatnio otrzymywałem maile od chrześcijan, którzy odeszli od Boga i wracają teraz do swojej pierwszej miłości. Jeden pisał tak: „Otrzymałem przebaczenie; kochałem Pana. Ale przez wiele lat żyłem w strasznym grzechu. Teraz wróciłem, ale nie potrafię przyjąć mojego przebaczenia. Boję się, że Bóg nie może mi przebaczyć tych nieopisanych grzechów z mojej przeszłości – strasznych grzechów. Nie mam pokoju. Nie odczuwam obecności Pana.” Ktoś inny napisał: „Popełniałem takie okropne grzechy. Chcę wrócić z powrotem do Jezusa, ale mam takie wrażenie, że Bóg mną gardzi. Zgrzeszyłem przeciwko światłu. Obawiam się, że nie otrzymam przebaczenia. Jestem jednym z najgorszych grzeszników.”

Ponowni grzesznicy są poruszani przez Boga. Wielu z nich wraca do Boga. Są zmęczeni powracaniem do narkotyków, alkoholu, zmęczeni tym światem. Słyszę takie słowa: „Wpadłem tak głęboko w niemoralność, w wielkie grzechy.” To tak jakby wierzyli, że Bóg ma granicę – limit Swojej miłości i łaski – jakby był taki punkt, gdzie On powie „Zbyt często Mnie prowokowałeś. Odrzuciłeś wszystkie Moje wołania – wszystkie Moje ostrzeżenia. Ale teraz już posunąłeś się za daleko. Twoje serce jest zimne. Szatan ma twierdzę w twoim sercu.” Wierzę, że wielu odstępców jest zbyt zawstydzonych lub zbyt przekonanych, że poprzez swoje grzechy wypadli już poza granice łaski. Nie potrafią pojąć tego, żeby Pan mógł sięgnąć do nich w głębi ich grzesznego stanu i okazać im miłość i łaskę.

Jonasz bardzo zgrzeszył, uciekając przed Bożym poleceniem. Jego nieposłuszeństwo oznaczało, że na jego rękach byłaby krew wielu ludzi. We wnętrznościach ryby Bóg był tam przy nim w największej głębi jego grzechu i buntu. (Patrz Jonasza 2). Jonasz wierzył, że Bóg go odrzucił z powodu jego grzechu. „Wrzuciłeś mnie w głębię .... jestem wygnany sprzed Twoich oczu.... znalazłem się na samym dnie.... ogarnęło mnie topielisko.....dusza moja omdlewała we mnie” (Jonasza 2:3-7). Kiedy znalazł się na dnie – w najgłębszej głębi – otrzymał świeży dotyk, specjalne powołanie. Otrzymał przebaczenie i ratunek. To pokazuje, że Duch Święty działa w głębi naszego grzechu. Nikt nie odszedł za daleko; nikt nie jest odrzucony. Duch Święty dotyka wielu i mówi: „Pokutuj. Ja jestem przy tobie w twojej najgorszej sytuacji, by cię zawrócić.”

Nic nas nie może odłączyć od miłości Bożej. Nic! „ Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez tego, który nas umiłował. Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rzymian 8:35,37-39).

Krew Jezusa Chrystusa sięga do najgłębszego grzechu, oferując wolność, przebaczenie, łaskę i pojednanie z Ojcem. Bez względu na to jak głęboko upadłeś, miłość i przebaczenie sięga głębiej.

Ach, co za głębia Jego miłości!

piątek, 8 października 2010

ZNAĆ JEGO GŁOS

Ci, którzy naprawdę znają Boga, nauczyli się, jak rozpoznawać Jego głos wśród innych. On chce, byś był absolutnie przekonany, że On chce z tobą rozmawiać- by mówić ci o tym, czego jeszcze nigdy nie widziałeś i nie słyszałeś.

Wierzę, że tym, którzy chcą słyszeć Boży głos, potrzeba trzech rzeczy:

1. Niezachwianej pewności, że Bóg chce mówić do ciebie. Musisz być o tym w pełni przekonany. On jest naprawdę Bogiem, który mówi – i On chce, byś znał Jego głos i mógł wykonywać Jego wolę. To, co Bóg ci powie, nigdy nie wyjdzie poza to, co jest w Biblii.
2. Wartościowego czasu i uciszenia. Musisz chcieć zamknąć się sam na sam z Bogiem, by nie dochodziły do ciebie żadne inne głosy. Bóg mówi do nas przez cały dzień, ale kiedykolwiek On chciał zbudować coś w moim życiu, Jego głos docierał do mnie tylko wtedy, kiedy wyłączyłem wszystkie inne głosy, by słyszeć tylko Jego.
3. Prosić z wiarą. Nie otrzymamy nic od Boga (włącznie ze słyszeniem Jego głosu), jeżeli naprawdę nie uwierzymy, że On może mówić i przekazywać nam Jego myśli – umożliwiając nam zrozumienie Jego doskonałej woli.

Bóg nie robi żartów. On nie pozwoli, by zwiódł cię nieprzyjaciel. Kiedy Bóg mówi, przynosi to pokój – a szatan takiego pokoju nie może podrobić!

„Kto zaś wchodzi przez drzwi, jest pasterzem owiec. Temu odźwierny otwiera i owce słuchają jego głosu, i po imieniu woła owce swoje, i wyprowadza je. Gdy wszystkie swoje wypuści, idzie przed nimi, owce zaś idą za nim, gdyż znają jego głos. Za obcym natomiast nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych” (Jan 10:2-5).

czwartek, 7 października 2010

GDZIE STOISZ

W 2 Mojż.. 33 Mojżesz nie wiedział, że Bóg chciał dać mu większe objawienie Jego chwały i natury. To objawienie pójdzie o wiele dalej, niż przyjaźń i intymność. To jest objawienie, które Bóg chce dać wszystkim Jego cierpiącym ludziom.

Pan powiedział Mojżeszowi, że chce pokazać mu Swoją chwałę: „Sprawię, że całe dostojeństwo moje przejdzie przed tobą, i ogłoszę imię "Pan" przed tobą” (2 Mojż. 33:19). Potem powiedział, „Nie możesz oglądać oblicza mojego, gdyż nie może mnie człowiek oglądać i pozostać przy życiu..... Oto miejsce przy mnie. Stań na skale. A gdy przechodzić będzie chwała moja, postawię cię w rozpadlinie skalnej i osłonię cię dłonią moją, aż przejdę” (33:20-22).

Hebrajskie słowo określające chwałę, oznacza tu „siebie samego”. Bóg mówił do Mojżesza, „Ja osobiście przejdę blisko ciebie”. Jedno tłumaczenie podaje to tak: „ukryję cię w rozpadlinie skalnej i ochronię cię Moją mocą, aż przejdę”.

To miał na myśli Apostoł Paweł, kiedy pisze, że jesteśmy „ukryci w Chrystusie”. Jeżeli zawiedziemy Boga – kiedy zgrzeszymy przeciwko światłości – nie mamy pozostawać w naszym upadłym stanie. Zamiast tego mamy szybko biec do Jezusa, by ukryć się w Skale. Paweł pisze, „ojcowie nasi i wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus”

Co było tym wielkim objawieniem, które Bóg dał Mojżeszowi o Sobie samym? Jaką to prawdę o Nim mamy uświęcać w naszych sercach? Oto ona:

„Rzekł Pan do Mojżesza... Bądź gotów na rano i wstąp rankiem na górę Synaj, i stań tam przede mną na szczycie góry. I zstąpił Pan w obłoku, a on stanął tam przy nim i wezwał imienia Pańskiego. Wtedy Pan przeszedł obok niego, a on zawołał: Panie, Panie, Boże miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący łaskę dla tysięcy, odpuszczający winę, występek i grzech, nie pozostawiający w żadnym razie bez kary!” (2 Mojż. 34, 1, 5-7).

To było wielkie objawienie, pełny obraz tego, kim jest Bóg. Pan powiedział do Mojżesza, „Przyjdź do tej skały rano, a Ja dam ci nadzieję, która cię zachowa. Pokażę ci Moje serce, jakiego nigdy przedtem nie widziałeś.” Czym była „chwała”, której Mojżesz szukał u Pana?

Oto ta chwała: Bóg, który jest miłosierny i łaskawy, cierpliwy i zachowujący łaskę i prawdę,, okazujący miłosierdzie dla tysięcy, przebaczający występki i grzechy, a przy tym nie pozostawiający winnego bez kary”.

Chrystus jest pełnym obrazem tej chwały. Wszystko co jest w Ojcu, jest ucieleśnione w Synu, a Jezus został posłany na ziemię, by tę chwałę przynieść do nas.

środa, 6 października 2010

CZAS DZIĘKCZYNIENIA

Temat dziękczynienia dotarł do mnie niedawno, w czasie wielkiego, osobistego ciężaru. W tym czasie budynek naszego kościoła wymagał większej pracy. Narastały problemy z uczestnikami nabożeństw. Wydawało się, że wszyscy, których znam, przechodzą jakieś doświadczenia, a jak odczuwałem ciężar ich wszystkich.

Poszedłem do mojego biura i usiadłem, użalając się nad sobą. Zacząłem narzekać przed Bogiem: „Panie, jak długo będziesz mnie trzymał w tym ogniu? Jak długo mam się modlić o te wszystkie sprawy, zanim Ty coś zrobisz? Boże, kiedy mi odpowiesz”?

Naraz zstąpił na mnie Duch Święty i poczułem się zawstydzony. Duch szepnął do mojego serca, „ Dawidzie, zacznij Mi już teraz dziękować. Złóż mi ofiarę dziękczynienia – za wszystkie przeszłe rzeczy, które uczyniłem dla ciebie i za te, które uczynię w przyszłości. Złóż mi ofiarę dziękczynienia – i wtedy nagle wszystko będzie wyglądać inaczej!”

Te słowa dotarły do mojego ducha, ale zastanawiałem się: „Co Pan ma na myśli, mówiąc o ofierze dziękczynienia?” Odszukałem to stwierdzenie w Biblii i zdziwiłem się, kiedy znalazłem takie odnośniki:

• „Niechaj składają ofiary dziękczynne, Niech z radością opowiadają o czynach jego! (Psalm 107:22).
• „Tobie złożę ofiarę dziękczynną I będę wzywał imienia Pana” (Psalm 116:17)
• „Pójdźmy przed oblicze jego z dziękczynieniem, Wykrzykujmy mu radośnie w pieniach,” (Psalm 95:2).
• „Wejdźcie w bramy jego z dziękczynieniem, W przedsionki jego z pieśnią chwały! Wysławiajcie go, błogosławcie imieniu jego!” (Psalm 100:4).

Żyjemy w czasach, kiedy nasz Najwyższy Kapłan Jezus już złożył ofiarę Swojej krwi Ojcu, by zapłacić za nasze grzechy. Chrystus został zraniony za nasze przestępstwa, by więcej nam ich nie wypominać. Dlatego, jeżeli o nas chodzi, to dzieło zadośćuczynienia jest dokonane.

Jednak tak, jak Izraelici, my również mamy przychodzić przed Pana, jak mówi Psalm 100 – z dziękczynieniem i chwałą. Mamy też przynosić z sobą dwa „kozły”. „Weźcie ze sobą słowa skruchy i nawróćcie się do Pana! Mówcie do niego: Odpuść nam wszelką winę i przyjmij naszą prośbę, a my złożymy ci w ofierze owoce naszych warg!” (Ozeasz 14,2). Słowo „owoce” reprezentuje nasze wargi lub słowa. Pełne znaczenie tej hebrajskiej frazy znaczy, „ofiarujemy młode cielce, nasze wargi”.

Nasze ofiary dziękczynienia mają być składane w postaci dwóch kozłów – ofiara naszych warg i naszego głosu. Bóg mówi, Przynieście przed Moje oblicze wasze słowa dziękczynienia i śpiewajcie wasze chwały dla Mnie”.

Już nie musimy przynosić Bogu ofiar krwawych, ani złota czy srebra, jako zadośćuczynienie za nasze grzechy. Zamiast tego mamy Mu przynosić ofiarę dziękczynienia z naszych ust: „Przez niego więc nieustannie składajmy Bogu ofiarę pochwalną, to jest owoc warg, które wyznają jego imię” (Hebr. 13:15). Owoc warg, to „wdzięczność i podziękowanie”.

wtorek, 5 października 2010

WŁAŚCIWA PIEŚŃ – ZŁA STRONA

Kiedy naród Izraelski przechodził doświadczenia, czy mieli wtedy wyrażać wdzięczność? Kiedy byli otoczeni i w beznadziejnej sytuacji, czy Bóg oczekiwał, że tak będą reagować?

Tak – absolutnie tak! To była tajemnica wyjścia z ich trudności. Bóg oczekuje od nas wszystkich czegoś w czasie wielkich kłopotów i doświadczeń. Chce, byśmy wtedy ofiarowali Mu dziękczynienie!

Wierzę, że Jakub odkrył tę tajemnicę, kiedy zachęca, „...Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie,... (Jak. 1:2). Mówi przez to, „Nie rezygnujcie! Zbudujcie w swoim sercu ołtarz i w tym wszystkim ofiarujcie na nim dziękczynienie”.

Oczywiście, że naród Izraelski ofiarował Panu chwałę i dziękczynienie – ale po złej stronie Morza Czerwonego! Ludzie radowali się przez całą noc – ale Bóg nie miał w tym przyjemności. Każdy może wykrzykiwać z radości po zwycięstwie. Ale pytanie, które Bóg zadawał Izraelowi, brzmiało, „Czy oddacie mi chwałę, zanim poślę pomoc – kiedy jesteście w środku walki?”

Wierzę, że gdyby Izrael radował się po „stronie doświadczenia” nad Morzem Czerwonym, to wody w Mara nie byłyby gorzkie, lecz słodkie, a Izrael oglądałby wszędzie na pustyni źródła wody i nie musiałby cierpieć pragnienia.

Niech Bóg pomoże nam śpiewać po właściwej stronie naszych prób i doświadczeń. To sprawia najwyższą radość naszemu niebiańskiemu Ojcu.

Czy teraz przeżywasz najtrudniejszy czas? To śpiewaj! Uwielbiaj Pana. Powiedz Panu, „Ty możesz to uczynić – Ty wybawiłeś mnie kiedyś i możesz mnie wybawić teraz. Odpoczywam w radości”.

poniedziałek, 4 października 2010

OFIARA DZIĘKCZYNIENIA

Jeden z najważniejszych wersetów w Biblii znajduje się w pierwszym liście Piotra. Apostoł mówi o konieczności doświadczenia naszej wiary: „Ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus” (1 Piotr 1:7).

W tym samym urywku Piotr mówi nam, czego możemy oczekiwać w takim doświadczeniu wiary: „...teraz na krótko... zasmuceni bywacie różnorodnymi pokusami” (w. 6).

Greckie słowo określające pokusy oznacza tu, „sprawdzanie, egzaminowanie, testy poprzez trudności i przeciwności”. Piotr mówi, „Jeżeli jesteś naśladowcą Jezusa Chrystusa, to będziesz przechodził przez wiele trudnych testów i pokus. Będziesz mocno doświadczany!”

W tym urywku Bóg mówi, „Twoja wiara jest dla mnie cenna – cenniejsza, niż wszystkie bogactwa świata, które jednego dnia znikną. A w tym ostatnich dniach – kiedy nieprzyjaciel wysyła wszelkiego rodzaju zło przeciw tobie – chcę, byś stał mocno, z niezachwianą wiarą”.

Dalej mówi, „Ja cię zachowam i będę błogosławił w każdym ciemnym dniu! Ty masz tylko wierzyć we Mnie. Moja moc cię zachowa, przez wiarę!”

„Wy, którzy mocą Bożą strzeżeni jesteście przez wiarę w zbawienie, przygotowane do objawienia się w czasie ostatecznym” (w.5).

Piotr mówi nam: „Umie Pan wyrwać pobożnych z pokuszenia...” (2 Piotra 2:9). Greckie słowo tu użyte jako pokuszenie oznacza, „wystawiając przeciwności na próbę”.

Paweł pisze, „Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść” (1 Kor. 10:13).

Po prostu, Bóg nie chce, by nasze doświadczenie trwało długo. Dlaczego miałby być zainteresowany tym, byśmy byli długo kuszeni i cierpieli? On nie ma żadnej chwały z doświadczania Jego dzieci – ale z wyników naszego doświadczenia!

Istnieje tylko jeden sposób zakończenia naszych doświadczeń – czyli przez zdanie egzaminu. Pomyślcie o tym: kiedy byliście w szkole, jak ją ukończyliście? Zdaliście końcowy egzamin. A jeżeli nie zdaliście egzaminu, musieliście powtarzać klasę.

Tak też było z dawnym Izraelem, kiedy Bóg przeprowadził ich przez Morze Czerwone. Bóg ich testował, sprawdzając ich i doświadczając. Doprowadził ich na sam skraj przepaści – byli otoczeni z dwóch stron, z jednej strony przez morze, a z drugiej przez zbliżającego się nieprzyjaciela.

Jednak to Bóg postawił Izrael w tej sytuacji, oczekując na określoną reakcję. Chciał, by Jego lud uświadomił sobie ich bezradność. Chciał od nich usłyszeć, „Pamiętamy, jak Bóg zachował nas od wszystkich plag. Pamiętamy, jak wyprowadził nas z pieca utrapień, gdzie robiliśmy cegły bez słomy i nie mieliśmy odpoczynku. Wtedy Bóg nas wybawił – i On uczyni to znowu! Radujmy się w Jego wierności. On jest Bogiem – i On dał nam obietnice, że nas zachowa. On nas ochroni przez każdym wrogiem, który stanie przeciwko nam”.

piątek, 1 października 2010

ZNAJĄC BOGA

Przekażę wam bardzo szokujące stwierdzenie i każde słowo jest prawdą: ja tak naprawdę nie znam Boga! To znaczy, nie znam Go tak, jak On chce, bym Go znał.

Skąd o tym wiem? Duch Święty mi powiedział. Szepnął mi z miłością, „Dawidzie, nie znasz Boga tak, jak On chce, byś Go znał. Nie pozwalasz Mu być dla ciebie prawdziwym Bogiem.”

W Starym Testamencie Bóg wybrał sobie lud dla Siebie – ludzi, którzy nie byli ani bogatsi, ani mądrzejsi, niż inni – tylko po to, by mógł być dla nich Bogiem: „I przyjmę was za swój lud, i będę wam Bogiem” (2 Mojż. 6:7). Innymi słowy, Bóg mówił, „Nauczę was, jak być Moim ludem – bym Ja mógł być waszym Bogiem!”

„Przez czterdzieści lat czułem odrazę do tego rodu I rzekłem: Lud ten błądzi sercem i nie zna dróg moich” (Psalm 95:10). Bóg powiedział, „W tym wszystkim nigdy nie pozwoliliście Mi być waszym Bogiem! Przez czterdzieści lat chciałem was nauczyć, a wyście Mnie nie poznali – dalej nie wiecie, jak Ja działam!”

Bóg dalej szuka ludzi, którzy pozwolą Mu być dla nich Bogiem – do takiego stopnia, by prawdziwie Go poznali i nauczyli się Jego dróg!

Pismo Święte mówi o Izraelu, „Ustawicznie kusili Boga i zasmucali Świętego Izraela” (Psalm 78:41). Izrael odwrócił się od Boga w niewierze. Uważam, że my też ograniczamy Boga obecnie przez nasze wątpliwości i niewiarę.

Ufamy Bogu w większości dziedzin naszego życia – ale nasza wiara zawsze ma ograniczenia i limity. Mamy przynajmniej jedno małe miejsce, które oddzielamy, gdzie w rzeczywistości nie wierzymy, że Bóg się o nas zatroszczy.

Ja ograniczam Boga najbardziej w dziedzinie uzdrowienia. Modliłem się o fizyczne uzdrowienie wielu ludzi i widziałem, jak Bóg wtedy czynił cuda, jeden po drugim. Kiedy jednak chodzi o moje ciało, ograniczam Boga! Boję się, by pozwolić Mu być dla mnie Bogiem. Stosuję lekarstwa, albo udaję się do lekarza, zanim jeszcze się pomodlę o siebie! Nie mówię, że pójście do lekarza, to coś złego, ale czasem ja sam pasuję do opisu tych, którzy „w swojej chorobie nie zwracał się do Pana, ale do lekarzy” (2 Kron. 16:12).

Zapytam cię: czy modlisz się, by Bóg zburzył mury w Chinach lub na Kubie, ale kiedy chodzi o zbawienie twojej własnej rodziny, to nie masz za grosz wiary? Może myślisz, „ Chyba Bóg tego nie chce. Moi najbliżsi, to taki trudny przypadek. Chyba w tej sprawie Bóg mnie nie słyszy”.

Jeżeli tak jest, to nie patrzysz na Niego, jak na Boga! Nie rozumiesz Jego dróg! Bożym pragnieniem jest, by „daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy” (Efez. 3:20).

Siedemdziesięciu starszych Izraela jadło i piło przed Panem na górze. A jednak Pan powiedział o nich, „Nigdy nie poznali dróg moich!”

Uczniowie spędzili trzy lata w obecności Bożej – z Chrystusem, który był Bogiem w ciele. Siedzieli i słuchali Jego nauk i byli z Nim we dnie i w nocy. A jednak na końcu Go opuścili i uciekli – bo nie poznali Jego dróg!

Jezus powiedział, że Bóg nie dlatego wysłuchuje naszych modlitw, że powtarzamy je wiele razy, nieraz godzinami. Można modlić się, pościć i czynić uczynki sprawiedliwości, a nie dojść do miejsca, gdzie pragniemy Go poznać i gdzie zaczniemy rozumieć Jego drogi. Jego dróg nie poznajemy w samej komorze modlitwy, chociaż każdy, kto prawdziwie kocha Pana, ma z Nim intymną społeczność. Nie można poznać Boga, jeżeli nie spędzasz z Nim wiele czasu w modlitwie. Jednak modlitwa musi obejmować wartościowy czas, w którym pozwalamy Bogu być Bogiem dla nas – składając każdą naszą potrzebę i życzenie w Jego ręce i zostawiając je tam.