czwartek, 31 grudnia 2009

BOŻA RADOŚĆ

Bóg nie tylko kocha swój lud, ale raduje się z każdego z nas. To jest dla Niego wielka przyjemność. On właściwie jest błogosławiony kiedy nas trzyma i ratuje.

Widzę ten rodzaj przyjemności rodzicielskiej w mojej żonie Gwen, kiedykolwiek zadzwoni któreś z naszych wnuków. Gwen zapala się jak choinka bożonarodzeniowa, kiedy ma na linii jedno z naszych kochanych malutkich. Nic jej nie może oderwać od telefonu. Gdybym jej nawet powiedział, że przed naszymi drzwiami stoi prezydent, ona by mnie uciszyła i kontynuowała rozmowę.

Jak mógłbym oskarżyć mojego Ojca niebiańskiego, że cieszy się ze mnie mniej niż ja się cieszę z mojego potomstwa? Czasami moje dzieci mnie zawiodły, robiąc coś wbrew temu, czego ich uczyłem. Ja jednak nigdy ani razu nie przestałem ich kochać albo radować się z nich. Jeżeli ja mam taki rodzaj cierpliwej miłości, będąc niedoskonałym ojcem, to o ile bardziej nasz Ojciec niebiański troszczy się o nas, jako Swoje dzieci?

Jozue i Kaleb stanęli wśród zgromadzenia Izraela i wołali: „Jeżeli Pan ma w nas upodobanie, to wprowadzi nas do tej ziemi i da ją nam” (4 Mojż. 14:8). Jakie proste a zarazem potężne oświadczenie. Mówili oni tak: „Nasz Pan nas kocha i raduje sie nami. On też unicestwi każdego olbrzyma, ponieważ sprawia Mu to radość, kiedy może to robić dla nas. Dlatego nie możemy patrzeć na przeszkody. Musimy mieć oczy skierowane na wielką miłość naszego Pana do nas”

W całym Piśmie Świętym czytamy o tym, że Bóg raduje się z nas: „Podobają mu się ci, którzy postępują nienagannie” (Przypowieści Salomona 11:20). „Modlitwa prawych podoba mu się” (15:8). „Wyratował mię od potężnego nieprzyjaciela, bo był mocniejszy ode mnie. Ale Pan był podporą moją. Wyprowadził mnie na szeroką przestrzeń, Wyratował mnie, gdyż mię umiłował” (Psalm 18:18,19).

Absolutnie konieczne jest, abyśmy wierzyli, że Bóg nas kocha i raduje się nami. Wtedy będziemy w stanie przyjąć to, że wszelkie okoliczności w naszym życiu w końcu okażą się wolą naszego kochającego Ojca względem nas. Wyjdziemy z naszej pustyni opierając się na kochającym ramieniu Jezusa. On też zamieni nasz smutek w radość.

środa, 30 grudnia 2009

PRZEZWYCIĘŻANIE CIEMNOŚCI

Tylko jedna rzecz zwycięża i rozprasza ciemność, a jest nią światło. Izajasz oświadczył: „Lud, który chodził w ciemności ujrzał wielką światłość” (Izajasz 9:2). Podobnie powiedział Jan: „Ta światłość świeci w ciemności, ale ciemność jej nie przemogła” (Jana 1:5).

Światło reprezentuje zrozumienie. Kiedy mówimy „widzę światło”, to mówimy: „Teraz rozumiem.” Czy widzisz co mówi Pismo? Pan chce otwierać nasze oczy nie żebyśmy widzieli zwycięskiego diabła, ale żebyśmy otrzymali nowe objawienie. Nasz Bóg posłał nam Swojego Ducha Świętego, którego moc jest większa niż wszystkie moce piekła. „Większy jest ten, który jest w was niż ten, który jest na świecie” (1 Jana 4:4).

W Księdze Objawienia czytamy o tym jak piekło wypluło szarańcze i skorpiony, które mają wielką moc. Czytamy o smokach, bestiach, stworzeniach z rogami jak też o nadchodzącym Antychryście. Nie znamy jednak znaczenia tych wszystkich stworzeń. Właściwie nie musimy ich znać. Nie musimy się martwić o Antychrysta, ani znak bestii.

W nas mieszka Duch Wszechmogącego Boga i Jego Chrystusa. Paweł oświadcza, że moc Ducha Świętego działa w nas. Inaczej mówiąc, Duch Święty żyje w nas w tej chwili.

Jak więc ten Duch Święty działa w nas w tych trudnych czasach? Jego moc jest wyzwalana tylko wtedy, kiedy przyjmujemy Go jako tego, który niesie nasze ciężary. Duch Święty został nam dany właśnie w tym celu, aby nieść nasze troski i zmartwienia. Jak możemy powiedzieć, że Go przyjęliśmy, jeżeli nie oddaliśmy Mu naszych ciężarów?

Duch Święty nie jest zamknięty w chwale, ale jest tutaj i mieszka w nas. Czeka, żeby przejąć kontrolę nad każdą sytuacją w naszym życiu, włączając w to nasze trudne doświadczenia. A więc jeżeli trwamy w strachu, rozpaczy, kwestionowaniu, pogrążaniu się coraz głębiej w niepokoju, to nie przyjęliśmy Go jako naszego pocieszyciela, pomocnika, przewodnika, ratownika i siły.

Świadectwem dla świata jest chrześcijanin, który złożył wszelki ciężar na Ducha Świętego. Tak jak Tesalończycy, człowiek wierzący widzi wszędzie ogarniające problemy, ale ma radość Pana. Ufa Duchowi Bożemu, który go pociesza i prowadzi poprzez każde doświadczenie. Ma też mocne świadectwo dla zgubionego świata, bo ma w sobie radość pomimo tego, że jest otoczony przez ciemność. Jego życie mówi temu światu: „Ten człowiek zobaczył światło.”

wtorek, 29 grudnia 2009

UKRYTA KOMORA

„ Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie” (Mateusz 6:6)

W przeszłości nauczałem, że z powodu konieczności zarabiania na życie możemy mieć „Ukrytą komorę modlitwy” gdziekolwiek: w samochodzie, autobusie, podczas przerwy w pracy. W pewnym stopniu to jest prawda. Ale jest jeszcze coś więcej. Greckie słowo określające „komorę” w tym wersecie oznacza „prywatny pokój, ukryte miejsce.” Było to oczywiste dla słuchaczy Jezusa, bo domy w ich kulturze miały takie wewnętrzne pomieszczenie, które służyło jako rodzaj magazynu. Jezus polecił wejść do tego ukrytego pomieszczenia pojedynczej osobie i zamknąć za sobą drzwi. Tam wejdziesz w taki rodzaj modlitwy, jaka nie jest możliwa w kościele czy z twoim partnerem modlitwy.

Jezus sam dał przykład, kiedy odchodził na ustronne miejsce, aby sie modlić. Pismo mówi nam wiele razy, że Jezus „odszedł na miejsce ustronne” aby spędzać czas na modlitwie. Nikt nie był bardziej zajęty, gdyż On był ustawicznie obciążany potrzebami ludzi, którzy Go otaczali i miał mało czasu dla Siebie. Pomimo tego czytamy: „ A wczesnym rankiem, przed świtem, wstał, wyszedł i udał się na puste miejsce, i tam się modlił” (Marek 1:35). „ A gdy rozpuścił lud, wstąpił na górę, aby samemu się modlić. A gdy nastał wieczór, był tam sam” (Mat.14:23).

Wszyscy mamy swoje usprawiedliwienia dlaczego nie modlimy się w komorze, w szczególnym miejscu sam na sam. Mówimy, że nie mamy takiego prywatnego miejsca, albo nie mamy na to czasu. Thomas Manton, bogobojny pisarz purytański mówi tak: „Mówimy, że nie mamy czasu, aby sie modlić w komorze. Mamy jednak czas na wszystko inne: czas na jedzenie, picie, czas dla dzieci, ale nie na to co podtrzymuje wszystko inne. Mówimy, że nie mamy takiego prywatnego miejsca, ale Jezus znalazł górę, Piotr dach budynku, prorocy pustynię. Jeżeli kogoś kochasz, to znajdziesz czas, aby być z nim sam na sam.”

Czy widzisz ważność nastawienia swojego serca na to, aby się modlić w komorze? Tu nie chodzi o legalizm, czy niewolę, ale o miłość. To chodzi o Bożą dobroć dla nas. On widzi co jest przed nami i wie, że potrzebujemy wielkich zasobów, codziennego uzupełniania. To wszystko się znajduje w komorze modlitwy z Nim.

poniedziałek, 28 grudnia 2009

POSADZENI Z JEZUSEM

Według Pawła my, którzy wierzymy w Jezusa, zostaliśmy wzbudzeni z duchowej śmierci i posadzeni z Nim w okręgach niebieskich. „I nas, którzy umarliśmy przez upadki, (Bóg) ożywił wraz z Chrystusem - łaską zbawieni jesteście - i wraz z nim wzbudził, i wraz z nim posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie” (Efezjan 2:5-6).

Gdzie są te okręgi niebieskie, w których zostaliśmy posadzeni z Jezusem? To nic innego niż Boża sala tronowa – tron łaski, mieszkanie Wszechmogącego. Dwa wersety dalej czytamy jak zostaliśmy doprowadzeni do tego wspaniałego miejsca: „Gdyż łaską zbawieni jesteście przez wiarę; nie jest to z was, jest to Boży dar” (2:8).

Ta sala tronowa to siedziba wszelkiej mocy i panowania. Jest to miejsce, gdzie Bóg rządzi nad wszystkimi zwierzchnościami i mocami i panuje nad sprawami ludzi. Tu w tej sali tronowej on kontroluje każdy ruch szatana i sprawdza każdą myśl człowieka.

Chrystus siedzi po prawicy Ojca. Pismo mówi nam: „Wszystko przez Niego zostało stworzone” (Jana 1:3). „I w Nim zamieszkała cała pełnia Boskości” (Kolosan 2:9). W Jezusie jest wszelka mądrość i pokój,wszelka moc i siła, wszystko, co jest potrzebne do zwycięskiego, owocnego życia. Otrzymaliśmy dostęp do tych wszystkich bogactw, które są w Chrystusie.

Paweł mówi nam: „Jak pewne jest to, że Chrystus został wzbudzony z martwych, tak my zostaliśmy wzbudzeni z Nim przez Ojca. I jak pewne jest to, że Jezus zasiadł na tronie chwały, tak my zostaliśmy przeniesieni z Nim do tego chwalebnego miejsca. Ponieważ jesteśmy w Nim, to jesteśmy tam gdzie On jest. To jest przywilej wszystkich wierzących. To oznacza, że zostaliśmy posadzeni z Nim w tym samym niebiańskim miejscu, gdzie On mieszka.”

Paweł mówi, że wszelkie duchowe błogosławieństwa są udzielane w sali tronowej. Wszystkie bogactwa Chrystusowe są tam dostępne dla nas: stabilność, siła, odpocznienie, ciągle wzrastający pokój. „Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios” (Efezjan 1:3).

piątek, 25 grudnia 2009

ODZYSKIWANIE WIARY

Mam specjalne słowo dla tych, którzy napotykają niemożliwości. Odzyskanie wiary jest uzależnione od pełniejszego objawienia miłości naszego niebiańskiego Ojca dla nas.

Pan, twój Bóg, jest pośród ciebie, Mocarz, On zbawi! Będzie się radował z ciebie niezwykłą radością, będzie odpoczywał w swojej miłości. Będzie się weselił z ciebie z śpiewem” (Sofoniasza 3:17). To jest chwalebne objawienie niewzruszonej miłości Bożej dla Jego ludu. Pismo mówi, że On odpoczywa i raduje się w swojej miłości do nas!

Hebrajskie słowo przetłumaczone tu jako „odpocznienie” oznacza, że Bóg nie ma żadnej wątpliwości dotyczącej Jego miłości do nas. Inaczej mówiąc, On ustalił, czy utwierdził swoją miłość do nas i nigdy jej nie odejmie. Właściwie jest powiedziane, że Bóg jest usatysfakcjonowany swoją miłością do nas tak, że śpiewa o tym.

Możesz to sobie wyobrazić? W niebie jest manifestowana Boża radość z powodu ciebie. John Owen interpretuje ten fragment w taki sposób: „Bóg pomaga nam zwyciężać z radością.”

Ponadto, Paweł mówi, że wszystko co jest poza boskim porządkiem – wszystko co jest z niewiary i zamieszania – zostaje zmienione poprzez objawienie miłości Bożej. „ Ale objawiła się dobroć i miłość do ludzi Zbawiciela naszego, Boga” (Tytusa 3:4).

W poprzednim wersecie Paweł powiada: „My byliśmy niegdyś nierozumni, niesforni, błądzący” (3:3). Inaczej mówiąc, wszystko było w nieładzie. Nasza wiara nie była wiarą zwycięską. Ale okazała się dobroć i miłość Boga, którą Ojciec wylał na nas obficie przez Chrystusa.”

Kiedy Paweł powiada, że „ukazała się” Boża miłość, to używa greckiego słowa, którego podstawowe znaczenie brzmi „nadzwyczajne narzucenie.” Krótko mówiąc, Pan spojrzał na nasze biedne, umęczone dusze, pełne strachu i znaków zapytania i w nadzwyczajny sposób dał nam to objawienie” „Moja miłość ciebie wybawi. Odpoczywaj i rozkoszuj się Moją miłością do ciebie.”

Dziękuję Bogu za ten dzień, kiedy Jego miłość „objawiła się” dla mnie. Nie ma takiej wiary, która by mogła stawić czoła niemożliwościom, chyba że wszystko – każdy problem, każde doświadczenie – jest oddane pod pełną miłości opiekę naszego Ojca. Kiedy moje sytuacje są najgorsze, muszę odpoczywać w prostej wierze.

czwartek, 24 grudnia 2009

ZUPEŁNIE PRZEKONANY

Abraham nie zachwiał się w wierze. Był on raczej „w pełni przekonany, że to, co (Bóg) obiecał, jest też w stanie wypełnić” (Rzymian 4:21). Uznał on, że Bóg jest w stanie działać nie mając nic. I rzeczywiście nasz Pan tworzy z niczego. Zwróć uwagę na to, co jest zapisane w 1 Mojżeszowej: z niczego Bóg stworzył świat. On tworzy wypowiadając słowo. On też może stworzyć cuda dla nas z niczego.


Kiedy wszystko inne zawodzi – kiedy wyczerpią się twoje wszystkie plany i możliwości – to jest czas, żeby złożyć wszystko na Boga. Jest to czas żebyś zrezygnował z wszelkiej ufności, że znajdziesz wybawienie gdzieś indziej. A kiedy już będziesz gotowy, aby wierzyć, to masz oglądać Boga nie jako garncarza, który potrzebuje gliny, ale jako Stwórcę, który tworzy z niczego. I tak z niczego co pochodzi z tego świata albo z jego materii Bóg będzie działał takimi drogami i sposobami, jakich nawet nie byłeś sobie w stanie wyobrazić.


Jak poważny jest nasz Pan, kiedy chce żebyśmy Mu wierzyli w obliczu niemożliwości? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w historii Zachariasza, ojca Jana Chrzciciela. Zachariasza odwiedził anioł, który mu powiedział, że jego żona Elżbieta urodzi szczególne dziecko. Ale Zachariasz - który był już w podeszłym wieku tak, jak Abraham – nie uwierzył w to. Sama Boża obietnica mu nie wystarczyła.


Zachariasz odpowiedział aniołowi: „Po czym (jak) to poznam? Gdyż jestem już stary, a moja żona jest w podeszłym wieku” (Łukasz 1:18). Mówiąc prosto, Zachariasz brał pod uwagę niemożliwości. Mówił tak: „To nie jest możliwe. Musisz mi udowodnić jak to się stanie.” To nie brzmiało rozsądnie.


Wątpliwość Zachariasza nie podobała się Panu. Anioł mu powiedział: „Oto zostaniesz niemym i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, kiedy to się wypełni, ponieważ nie uwierzyłeś mojemu słowu, które się wypełni we właściwym czasie” (1:20).


Jest tu jasne poselstwo: Bóg oczekuje, że będziemy Mu wierzyć, kiedy mówi. Podobnie pisze Piotr: „Przeto i ci, którzy cierpią według woli Bożej, niech dobrze czyniąc powierzą wiernemu Stwórcy dusze swoje” (1 Piotra 4:19, moje podkreślenie).

środa, 23 grudnia 2009

W OBLICZU NIEMOŻLIWOŚCI

„I nie zachwiał się w wierze, choć widział obumarłe ciało swoje, mając około stu lat, oraz obumarłe łono Sary” (Rzym. 4:19).


W tym jednym wierszu jest sedno prawdziwej wiary. Bóg obiecał Abrahamowi, że będzie miał syna, który będzie ojcem wielu narodów. Zauważcie, że Abraham nie zachwiał się w wierze, chociaż już dawno minęły mu lata, w których można mieć dzieci. Zamiast tego, kiedy Abraham otrzymał to słowo od Pana, to czytamy, że nie uznał swojego ciała za obumarłe, ani łona Sary za martwe”.


Dla cielesnego umysłu wypełnienie tej obietnicy było niemożliwe. Ale Abraham nie przejmował się takimi niemożliwościami. Według Pawła, ten patriarcha nie myślał o tym, jak też Bóg spełni Swoją obietnicę. Nie sprzeczał się z Bogiem, „ Ale Panie, nie mam nasienia na posiew, a Sara nie ma już życia w swoim łonie, by począć. Mojej żonie dawno już minęły możliwości rodzenia dzieci. No i jak Panie chcesz to zrobić?” Zamiast stawiać takie pytania, Abraham po prostu „nie zastanawiał się”.


Faktem jest, że kiedy Bóg daje wiarę, która jest wypróbowana i cenniejsza niż złoto, to najpierw wydaje wyrok śmierci na wszelkie ludzkie możliwości. Zamyka drzwi na ludzkie rozumowanie, pomijając wszelkie racjonalne sposoby wyjścia.


Wiara, która podoba się Bogu, rodzi się w miejscu śmierci. Mówię tu o śmierci ludzkich możliwości. Jest to miejsce, gdzie ludzkie plany najpierw rozkwitają, ale potem umierają. Jest to miejsce, gdzie ludzkie nadzieje przynoszą chwilowe rozwiązanie, ale wkrótce upadają, dodając jeszcze poczucie bezradności.


Czy byłeś już w takim martwym miejscu? Czy wydawało ci się, że nie masz już żadnych opcji? Nie masz do kogo zadzwonić po poradę. Kiedy się modlisz, niebiosa wydają się jak z brązu, a twoje prośby jakby upadały na ziemię.


Powiadam ci, że to działanie Boga. Jego Duch działa, byś przestał się martwić o niemożliwości – przestał szukać ludzkich dróg i sposobów – przestał obmyślać swoje sposoby wyjścia z sytuacji. Duch Święty zachęca, „Przestań polować na pomoc od człowieka. Przestań zwracać uwagę na to, jak beznadziejna jest twoja sytuacja. To są przeszkody dla twojej wiary”.

wtorek, 22 grudnia 2009

ULUBIONE OBIETNICE BIBLIJNE

· Nie bój się, bo już nie doznasz zawstydzenia, i nie zrażaj się, bo już nie zostaniesz zhańbiona, gdyż zapomnisz o hańbie swojej młodości i nie będziesz pamiętać opłakanego stanu twojego wdowieństwa.” (Izajasz 54:4)


· „A choćby się góry poruszyły i pagórki się zachwiały, jednak moja łaska nie opuści cię, a przymierze mojego pokoju się nie zachwieje, mówi Pan, który się nad tobą lituje.” (Izajasz 54:10).


· „Żadna broń ukuta przeciwko tobie nic nie wskóra, a każdemu językowi, który w sądzie przeciwko tobie wystąpi, zadasz kłam. Takie jest dziedzictwo sług Pana i ich sprawiedliwość ode mnie pochodzi - mówi Pan.” (Izajasz 54:17.


· „Jak wielka jest dobroć twoja, Którą zachowałeś dla tych, którzy się ciebie boją, Którą wobec ludzi okazałeś tym, którzy ufają tobie! Ochraniasz ich pod osłoną oblicza twojego przed przewrotnością ludzi, Ukrywasz ich w namiocie przed kłótliwymi językami.” (Psalm 31:20-21).


· „Ty jesteś ochroną moją, strzeżesz mnie od ucisku, Otaczasz mnie radością wybawienia. Pouczę ciebie i wskażę ci drogę, którą masz iść; Będę ci służył radą, a oko moje spocznie na tobie.” (Psalm 32:7-8).


· „Rozkoszuj się Panem, A da ci, czego życzy sobie serce twoje! Powierz Panu drogę swoją, Zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni.” (Psalm 37:4-5).


· „Tyś liczne i ciężkie utrapienia na nas włożył, Ty znowu nas ożywisz i z głębin ziemi znowu nas wyprowadzisz. Rozmnożysz dostojność naszą i znowu nas pocieszysz” (Psalm 71:20-21).

poniedziałek, 21 grudnia 2009

MIŁOŚĆ BOŻA NIGDY NIE ZAWODZI

Kiedy Dawid pisał słowa Psalmu 13, pytał, „Dopókiż, Panie, będziesz mnie stale zapominał? Dopókiż zakrywać będziesz oblicze swoje przede mną? Dopókiż mieć będę zmartwienie w duszy, A strapienie w sercu - codziennie? Dopókiż nieprzyjaciel mój będzie wynosił się nade mnie?”


Brzmi to tak, jakby Dawid odczuwał, że Bóg pozostawił go samemu sobie, by cierpiał i budził się każdego rana z ciemną chmurą wiszącą nad jego głową. Przez pewien czas Dawid mówił w rozpaczy, „Panie, czy to uczucie izolacji będzie trwało wiecznie. Kiedy wreszcie moje modlitwy doczekają się odpowiedzi?”


Kochani, kiedy kłopoty nas osaczają, a wiemy, że kochamy Pana – kiedy nie ma nadziei na wybawienie – uginamy się pod ciężarem. Właśnie teraz ktoś czytający te słowa ugina się pod strasznym ciężarem sytuacji, która wydaje się nie do rozwiązania. Jest na skraju totalnego załamania, mając nadzieję, że chociaż na chwilę przyjdzie ulga w tym doświadczeniu.


Następnie, Dawid pyta, „Dopókiż, Panie, będę się radził mojej duszy?” Mówił o robieniu jednego planu za drugim, planując wyjście ze swojego kłopotu – ale wszystkie jego plany i przygotowania zawiodły. Teraz już nie miał żadnego pomysłu ani sposobu wyjścia. Był już na krańcu swoich możliwości.


Jak Dawid wyszedł z tej przepaści rozpaczy? „Będę ufał Twojemu miłosierdziu... Będę śpiewał...”


Podzielę się z wami kilkoma powodami, by powierzać Panu swoją drogę w obecnych doświadczeniach. Bez względu na to, jak mocno będą uderzać sztormy, nasz drogocenny Pan nadal będzie karmił orły latające w powietrzu, ubierał lilie na polach i zaopatrywał oceany pełne ryb w ich codziennych potrzebach. „Wasz Ojciec Niebiański krami je...” Ani jeden ptaszek nie upadnie na ziemię bez wiedzy Ojca.


Jakiż to byłby Ojciec, który by karmił wszystkie stworzenia na ziemi, a zaniedbał swoje dzieci? Jezus zachęca nas, byśmy „nie martwili się” o codzienne problemy, bo „On się o nas troszczy”.


Naprawdę, Pan cię kocha i nie odwróci się od ciebie, kiedy zawołasz. Trzymaj się i idź cierpliwie naprzód. On cię nigdy nie zawiedzie.

piątek, 18 grudnia 2009

JEDNA ŚCIEŻKA DO TRONU

Nie możesz wejść do tego niebiańskiego miejsca poprzez płacz. Nie możesz tam wejść poprzez studiowanie ani pracę ani chęci. Nie, jedyną drogą do życia przed tronem jest żywa ofiara: „Abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza” (Rzymian 12:1).


Paweł mówi z doświadczenia. Jest on człowiekiem, który był odrzucony, kuszony, prześladowany, bity, więziony, rozbił się z nim okręt, był kamienowany. Paweł miał też na swoich barkach troskę o kościół. Pomimo tego wydał takie świadectwo: „w każdych okolicznościach byłem zadowolony.”


Teraz mówi do nas: „Czy chcecie wiedzieć jak doszedłem do poznania tej niebiańskiej drogi? Czy chcecie wiedzieć jak doszedłem do tego, aby być zadowolony w każdej sytuacji, w jakiej się znalazłem, w jaki sposób znalazłem prawdziwe odpocznienie w Chrystusie? Oto jest droga, tajemnica osiągnięcia waszej pozycji niebiańskiej: „Składajcie swoje ciała jako żywą ofiarę dla Pana. Ja doszedłem do zadowolenia tylko poprzez złożenie na ofiarę mojej własnej woli.”


Greckie słowo przetłumaczone jako „żywa” oznacza „na całe życie”. Paweł mówi o wiążącym oddaniu, ofierze, którą się składa raz na całe życie. Proszę mnie źle nie zrozumieć; to nie jest ofiara, która dotyczy przebłagania za grzechy. Ofiara Chrystusa na krzyżu jest jedyną ofiarą przebłagania: „ale obecnie objawił się On jeden raz u schyłku wieków dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie samego siebie” (Hebr. 9:26).


Paweł mówi tu o innym rodzaju ofiary. Ale nie popełnijcie błędu; Bóg nie ma upodobania w ofiarach Starego Testamentu składanych przez ludzi. List do Hebrajczyków mówi nam: „nie upodobałeś sobie w całopaleniach i ofiarach za grzechy” (10:6). Dlaczego te ofiary nie podobały się Panu? One po prostu nie potrzebowały serca.


Ofiara którą opisuje Paweł jest to taka ofiara, w której Bóg ma wielkie upodobanie dlatego, że ona obejmuje serce. Jaka to ofiara? Jest to ofiara śmierci dla naszej woli, oddania naszej samowystarczalności i porzucenia naszych ambicji.


Kiedy Paweł wzywa: „Złóżcie swoje ciała” to mówi „Przybliżcie się do Pana.” Co to dokładnie oznacza? To oznacza przybliżenie się do Boga w celu ofiarowania całego siebie Jemu. To oznacza przychodzenie do Niego nie w naszej własnej samowystarczalności, ale jako wzbudzone z martwych dziecko, uświęcone sprawiedliwością Jezusa i zaakceptowane przez Ojca poprzez naszą pozycję w Chrystusie. W tym momencie, kiedy oddasz Jemu swoją wolę, zostaje złożone ofiara. Dzieje się to wtedy, kiedy zrezygnujesz ze swojej walki, która chce się podobać Bogu w swojej własnej sile. Aktem wiary jest „rozumna służba”, o której mówi Paweł. Chodzi o oddanie Jemu swojej woli i zawierzenie, że On zapewni wszystkie błogosławieństwa, jakich potrzebujemy.

czwartek, 17 grudnia 2009

ROZKOSZUJ SIĘ W PANU

Nasz pokój i zadowolenie zawsze są uzależnione od oddania się w ręce Boga bez względu na okoliczności. Psalmista pisał: „Rozkoszuj się Panem, a da ci czego siebie życzy twoje serce” (Psalm 37:4).


Jeżeli oddałeś siebie całkiem w Boże ręce, to jesteś w stanie znieść każdą trudność. Twój Ojciec pragnie, abyś mógł wypełniać swoje codzienne obowiązki bez strachu czy niepokoju, całkowicie oddając się pod Jego opiekę. Twoje oddanie się Jemu ma bardzo praktyczny wpływ na twoje życie. Czym bardziej oddajesz się pod Bożą opiekę i ochronę, tym bardziej obojętny będziesz na otaczające warunki.


Jeżeli oddasz się Jemu, to nie będziesz ustawicznie próbował obmyślać następnego kroku. Nie będziesz się bał złych wiadomości, które do ciebie docierają. Nie będziesz się martwił, kiedy będziesz myślał o przyszłości, gdyż powierzyłeś swoje życie, rodzinę i przyszłość w bezpieczne i kochające ręce twojego Pana.


Czy myślisz, że owce, które idą za pasterzem są zmartwione albo zatroskane? Wcale się nie martwią, bo są całkowicie oddane pod jego prowadzenie. W podobny sposób my jesteśmy owcami Chrystusa, który jest naszym wielkim Pasterzem. Dlaczego więc mielibyśmy się w ogóle martwić, niepokoić czy zamartwiać o nasze życie i przyszłość? On doskonale wie jak ochraniać i zachować swoje stadko, ponieważ On nas prowadzi w miłości!


W moim życiu musiałem sie uczyć oddawać Bogu jeden problem za drugim. Pomyśl o tym: Jak mogę mówić, że ufam Bogu we wszystkim, jeżeli nie udowodniłem, że ufam Mu chociaż w jednej rzeczy. Samo wypowiadanie słów: „Ufam Panu całkowicie” nie wystarczy. Muszę to udowodnić moim życiem w różnych dziedzinach, w codziennych sprawach.


Wielu ludzi żyjących obecnie powiedziało: „Oddaję, powierzam, ufam” dopiero wtedy, kiedy widzieli, że nie ma wyjścia z ich sytuacji. Ale prawdziwe poddanie, takie które podoba się Bogu, jest dokonywane dobrowolnie, zanim dojdziemy do granicy swoich możliwości. Powinniśmy działać w zgodzie z Panem tak jak to robił Abraham, oddając Bogu swoje życie jak czek in blanco i pozwolić Panu, aby On go wypełnił.

środa, 16 grudnia 2009

MODLITWA W NIESPOKOJNYCH CZASACH

Czy w takich niebezpiecznych czasach jak obecne, kościół jest bezsilny, żeby coś zrobić? Czy mamy usiąść i czekać aż Chrystus powróci? Czy może jesteśmy powołani, aby podjąć jakieś drastyczne akcje? Czy kiedy cały świat wokół nas drży, a serca ludzi pogrążone są w strachu, jesteśmy powołani, aby wziąć duchową zbroję i walczyć z przeciwnikiem?


Prorok Joel widział podobne dni, jakie zbliżały się do Izraela, dni „ciemności i chmury.” Według Joela, dzień ciemności, który nadchodził na Izrael będzie taki, jakiego nie było dotąd w ich historii. Prorok wolał więc: „Ach! Cóż to za dzień! Bo bliski jest dzień Pana, a przychodzi jak zagłada od Wszechmocnego” (Joel 1:15).


Jaką radę dawał Joel Izraelowi w tej ciemnej godzinie? Przekazał im takie słowo: „Wszakże jeszcze teraz mówi Pan: Nawróćcie się do mnie całym swym sercem, w poście, płaczu i narzekaniu!


Rozdzierajcie swoje serca, a nie swoje szaty, i nawróćcie się do Pana, swojego Boga, gdyż On jest łaskawy i miłosierny, nierychły do gniewu i pełen litości, i żal mu karania! Kto wie, może pożałuje i zlituje się, i pozostawi błogosławieństwo...” (Joel 2:12-14).


Kiedy czytam ten fragment, uderzają mnie te słowa: „Wszakże jeszcze teraz.” Kiedy wielka ciemność spadła na Izrael, Bóg zwraca się do Swojego ludu: „Wszakże jeszcze teraz, w godzinie Mojego gniewu, kiedy odepchnęliście Mnie ze swojego społeczeństwa, kiedy miłosierdzie wydaje się rzeczą niemożliwą, kiedy ludzkość szydziła z Moich ostrzeżeń, kiedy strach i mrok przykrywają ziemię, wszakże jeszcze teraz zachęcam was, żebyście wrócili do Mnie. Jestem nierychły do gniewu i wiecie o tym, że wstrzymuję Swój sąd na jakiś czas, jak to uczyniłem w stosunku do Jozjasza. Mój lud może się modlić i błagać o miłosierdzie. Ale świat nie będzie pokutował, jeżeli powiecie, że nie ma zmiłowania.”


Czy widzisz w tym Boże poselstwo dla nas? Jako Jego lud, możemy błagać w modlitwie, a On nas usłyszy. Możemy Mu przedstawiać nasze prośby i wiedzieć, że odpowie na szczere, celowe, gorliwe modlitwy Swoich dzieci.

wtorek, 15 grudnia 2009

FEAR AND AWE

The prophets warn us that when we see God shaking the nations, and perilous times befall us, our natural man will fear greatly. Ezekiel asked, “Can thine heart endure, or can thine hands be strong, in the days that I shall deal with thee?” (Ezekiel 22:14).


When God warned Noah of his coming judgments and told him to build an ark, Noah was “moved with fear” (Hebrews 11:7). Even bold, courageous David said, “My flesh trembleth for fear of thee; and I am afraid of thy judgments” (Psalm 119:120). And when the prophet Habakkuk saw disastrous days ahead, he cried out, “When I heard, my belly trembled; my lips quivered at the voice: rottenness entered into my bones, and I trembled in myself, that I might rest in the day of trouble…” (Habakkuk 3:16).


Please note as you read theses passages: The fear that came upon these godly men wasn’t a fleshly fear, but a reverential awe of the Lord. These saints weren’t afraid of the enemy of their souls but they did fear God’s righteous judgments. And that’s because they understood the awesome power behind the approaching calamities. They didn’t fear the outcome of the storm, but rather God’s holiness!


Likewise, each of us will experience overwhelming fear in the coming times of destruction and disaster. But our fear must come from a holy reverence for the Lord, and never from a fleshly anxiety about our fate. God despises all sinful fear in us, the fear of losing material things, wealth, our standard of living.


All over the world, people are filled with this kind of fear, as they see their nations’ economies deteriorating. They’re afraid an economic flood will sweep away everything they’ve labored for throughout their lifetime. Such is the cry of unbelievers who have no hope. It ought not to be the cry of the godly. Indeed, if you’re a child of God, your heavenly father will not endure such unbelief in you. Isaiah warned: “Who art thou, that thou shouldest be afraid of a man that shall die, and of the son of man which shall be made as grass; and forgettest the Lord thy maker…and hast feared continually every day because of the fury of the oppressor…” (Isaiah 51:12-13). “Sanctify the Lord of hosts himself; and let him be your fear, and let him be your dread [awe]” (8:13).


Let God be your fear and awe. That kind of fear leads not to death, but to life!

poniedziałek, 14 grudnia 2009

W CZASIE POTRZEBY

Zwróć uwagę na jedną z najpotężniejszych obietnic w Słowie Bożym.


„Bóg jest ucieczką i siłą naszą, Pomocą w utrapieniach najpewniejszą. Przeto się nie boimy, choćby ziemia zadrżała I góry zachwiały się w głębi mórz.... Choćby drżały góry z powodu gniewu jego... Jest rzeka, której nurty rozweselają miasto Boże, Przybytek święty Najwyższego. Bóg jest w nim, nie zachwieje się: Bóg wspomoże go przed świtem. Wzburzyły się narody, zachwiały się królestwa, Odezwał się głosem swoim, i rozpłynęła się ziemia. Pan Zastępów jest z nami, Warownym grodem jest nam Bóg Jakuba” (Psalm 46:1-7, 9).


Co za wspaniałe Słowo. Czytałem ten fragment wiele razy, ale nadaj jestem tym oszołomiony. Boże Słowo skierowane tu do nas jest tak potężne, tak nieporuszone i mówi nam: „Już nigdy się nie musisz bać. Nie ma znaczenia to, że cały świat jest w chaosie. Może drżeć ziemia, mogą się burzyć oceany, a góry mogą wpadać do morza. Wszystko może być w całkowitym chaosie, zupełne zamieszanie wszędzie wokoło.


„Ale ty dzięki Mojemu Słowu będziesz miał pokój jak rzeka. Kiedy wszystkie narody się niepokoją, do Mojego ludu będzie płynął potężny strumień radości. Ona wypełni ich serca szczęściem.”


Obecnie cały świat żyje w strachu. Narody drżą przed terroryzmem, wiedząc, że żaden region nie jest obojętny na te zagrożenia. Mnożą się osobiste kłopoty i cierpienia. W tej sytuacji Psalm 46 jest takim echem ludu Bożego po całym świecie: „Jestem wśród was i jestem z wami w tym wszystkim. Mój lud nie będzie zniszczony ani poruszony. Ja będę zawsze gotowy, aby pomóc mojemu kościołowi.”


Bóg wie, że my wszyscy mamy wielkie potrzeby; wszyscy przeżywamy doświadczenia, pokusy i problemy, które sprawiają niepokój w naszej duszy. Jego poselstwo dla nas w Psalmie 46 jest przeznaczone właśnie na takie czas. On mówi, że jeżeli poddamy się strachowi, będziemy przybici i pełni rozpaczy, to żyjemy przeciwnie do tego co On ma dla naszego życia.


Ważne jest, abyś zrozumiał co Pan nam mówi w tym Psalmie. Nasz Bóg jest dla nas dostępny w każdej chwili, w dzień i w nocy. On jest ustawicznie po naszej prawicy, chce do nas mówić i prowadzić nas. On to umożliwił, dając nam Ducha Świętego, aby zamieszkał w nas. Biblia mówi nam, że sam Chrystus jest w nas, a my jesteśmy w Nim.

piątek, 11 grudnia 2009

CIAŁO CHRYSTUSA

Apostoł Paweł poucza nas: „Jesteście ciałem Chrystusa, a z osobna członkami jedni drugich” (1 Kor. 12:27). Potem mówi jeszcze bardziej szczegółowo: „ Albowiem jak ciało jest jedno, a członków ma wiele, ale wszystkie członki ciała, chociaż ich jest wiele, tworzą jedno ciało, tak i Chrystus” (12:12).


Paweł mówi nam: „Popatrz na swoje ciało. Masz ręce, nogi, oczy, uszy. Nie jesteś jakimś odizolowanym mózgiem, nie związanym z innym członkami. Tak samo jest z Chrystusem. On nie jest tylko głową, ale ma ciało i my jesteśmy członkami Jego ciała.”


Potem apostoł wskazuje: „Chociaż jest nas wielu, jednak tworzymy jedno ciało w Chrystusie i jesteśmy członkami jedni drugich” Inaczej mówiąc, nie jesteśmy tylko złączeni z Jezusem, który jest naszą głową. Jesteśmy również złączeni wzajemnie ze sobą. Fakt jest taki, że nie możemy być złączeni z Nim, nie będąc równocześnie złączeni z naszymi braćmi i siostrami w Chrystusie.


Paweł podkreśla ten punkt mówiąc: „Chleb, który łamiemy, czyż nie jest społecznością ciała Chrystusowego? Ponieważ jest jeden chleb, my, ilu nas jest, stanowimy jedno ciało, wszyscy bowiem jesteśmy uczestnikami jednego chleba” (1 Kor. 10:16,17). Prosto mówiąc, jesteśmy wszyscy karmieni tym samym pokarmem, którym jest Chrystus, manna z nieba. „Albowiem chleb Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot” (Jana 6:33).


Jezus często mówił do swoich uczniów w podobieństwach, a każde podobieństwo zawierało ukrytą Bożą prawdę. Te tajemnice były podzielane przez Ojca, Syna i Ducha Świętego jeszcze przed stworzeniem: „Otworzę w podobieństwach usta moje, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata” (Mat. 13:35). Jezus zaświadcza, że te ukryte prawdy są objawiane tylko tym, którzy poświęcają czas, aby je poznawać.


Jezus oświadczył: „Ja jestem chlebem żywota... jestem tym żywym chlebem, który zstąpił z nieba ... kto Mnie spożywa, będzie żył przez Mnie” (Jana 6:35,51,57). Ten obraz chleba jest ważny. Nasz Pan mówi nam: „Jeżeli przyjdziecie do Mnie, będziecie nakarmieni. Będziecie złączeni ze Mną, jak członki Mojego ciała.. Dlatego otrzymacie siłę z tego życia, które jest we Mnie.” I rzeczywiście każdy członek Jego ciała czerpie siłę z tego samego źródła, Chrystusa, który jest głową. Wszystko, czego potrzebujemy, aby prowadzić zwycięskie życie, wypływa z Niego.


Ten chleb jest tym, co nas wyróżnia, jako członków Jego ciała. Jesteśmy odłączeni od reszty ludzkości, gdyż karmimy się jedynym bochenkiem, Jezusem Chrystusem. „Wszyscy jesteśmy uczestnikami tego chleba” (1 Kor. 10:17).