piątek, 29 marca 2013

„NICKI, JEZUS CIEBIE KOCHA!”

Nie jestem przeciwny nowoczesnym metodom w służbie. W naszej służbie wykorzystujemy wiele takich rzeczy, ale nie otrzymujemy naszych wskazówek z tych „narzędzi służby.” Spędzamy czas na naszych kolanach, szukając Pana i Jego prowadzenia w każdej dziedzinie naszej służby. Ale modlitwa jest dzisiaj już zapomnianą praktyką wśród wielu kaznodziejów. Polegają na komputerach i nowoczesnych metodach bardziej niż na Chrystusie.

Dzisiaj „eksperci” przejęli kierownictwo kościoła. Grzech jest postrzegany w terminach psychologicznych i nazywany „chorobą.” O narkomanie się mówi, że „ma słabość.” Ołtarze modlitwy zostały zastąpione pokojami udzielania porad. Prorocy świętości zostali zastąpieni przez psychologów i pracowników socjalnych, którzy specjalizują się w najnowszym żargonie skoncentrowanym na człowieku. Krótko mówiąc, Jezus jest detronizowany – a Freud jest wywyższany.

Pięćdziesiąt lat temu Bóg mną pokierował, żeby rozpocząć służbę dla narkomanów i alkoholików w Nowym Jorku. Nie mieliśmy pieniędzy ani żadnych podręczników na ten temat i polegaliśmy tylko na Duchu Świętym. W naszym biurze wisiał taki napis: „Tutaj nie błyszczy nikt – tylko Duch Święty!” Podczas naszych nabożeństw w kaplicy modliliśmy się: „Panie, nie oczekujemy pomocy od psychologii czy psychiatrii, a jedynie od Ducha Świętego. Nie możemy pracować nad głową, jeżeli Ty nie zmienisz serca!”

Nicky Cruz, jeden z pierwszych przywódców gangu, jakiego spotkaliśmy, był w swoim sercu zabójcą. Znany nam psychiatra zainteresował się jego przypadkiem. Po spędzeniu z nim całego dnia ten psychiatra ocenił, że Nicky jest beznadziejny i nie uda się go skorygować. (Ten lekarz nie wiedział, że Nicky bardzo lubił wprowadzać w błąd wszystkich „głównych lekarzy.”)

Jednak Jezus miał inne plany dla Nickiego i Chrystus dokonał w ciągu pięciu minut tego, co według ekspertów było niemożliwe. Nicky nie został zanalizowany psychiatrycznie; jego głowa nie została zbadana. Nie, Bóg posłał strzałę w jego serce, a tą strzałą była prawda ewangelii: „Nicky, Jezus ciebie kocha!”

W jednym momencie kamienne serce Nickiego zostało zmienione na miękkie serce. Nicky płakał, obejmował nas wszystkich. Został w nadprzyrodzony sposób przemieniony poprzez Bożą moc, kiedy eksperci już go przekreślili zupełnie.

czwartek, 28 marca 2013

DZIEŃ ZAPŁATY

Chcę wam przedstawić cztery tragiczne rezultaty, które spadają na tych, którzy detronizują Pana.

1. „Izrael to pusty krzew winny, który wydaje owoce dla siebie.” (Ozeasza 10:1).

Każdy w Izraelu szukał czegoś dla siebie, a rezultatem była totalna pustka. Ozeasz przemawiał do wierzących, pokazując im obraz tego co się dzieje z wszystkimi, którzy detronizują Pana w swoim życiu. Tacy ludzie stają się samolubni i godni pożałowania, a ich pogoń kończy się pustką.

2. „Ich serce jest podzielone ... On zburzy ich ołtarze, rozbije ich posągi” (werset 2).

Serce naszego narodu jest podzielone. Amerykanie służą Bogu i religii swoimi wargami, ale nie oddają Mu czci w duchu i w prawdzie. To doprowadziło bezpośrednio do zburzenia naszych wszystkich cenionych instytucji. Kiedy tracisz wiarę w Boga i pokładasz ufność w czymś innym, to ta rzecz staje się bożkiem. To się dzieje dzisiaj w naszym narodzie. Nasze społeczeństwo już nie ufa Bogu, a zamiast tego zwraca się do rządu, prezydenta, systemu edukacji, pomocy społecznej – wszystko po to, aby znaleźć jakiś rodzaj stabilności. Bóg mówi, „Jeżeli nie będziecie Mi ufać, to Ja sprawię, że upadną te wasze instytucje, w których ufacie.”

3. „Oraliście bezbożność, żęliście niegodziwość, .... Ponieważ polegałeś na swoich rydwanach i na mnóstwie swoich wojowników” (werset 13).

Ozeasz mówi, „Przestaliście ufać Panu i teraz będziecie żąć żniwo nieprawości!” Dzisiaj ludzkość jest wyrafinowana, wykształcona, posiada wiedzę. Zdetronizowaliśmy Boga – odrzucając Biblię i modlitwę – i posadziliśmy na tronie naukę, psychologię i edukację. Ale mam pytanie: Jakie jest z tego żniwo? Co nam dała ta nasza wyrafinowana nauka?

4. „Nie mamy króla, gdyż nie boimy się Pana” (werset 3).

Ozeasz był prorokiem w Izraelu, ale kiedy zaczęło się odstępstwo Izraela, nie był w stanie zatrzymać upadku wiary. Jego słowa nie miały mocy. Kiedy przemawiał, ludzie tylko kręcili głowami i mówili: „Nie mamy przywództwa, ani kierunku. Dryfujemy.”

To się dzieje w Ameryce teraz i to samo się dzieje dzisiaj w kościele. Wielu chrześcijan szydzi ze swoich pastorów i ośmiesza ich autorytet. Dlaczego? Ponieważ słowa tych mężów nie mają mocy. Ludzie mówią, „Nie mamy już przywództwa w naszym kościele. Jesteśmy zgubieni, zdezorientowani.” Jest to dzień zapłaty za zdetronizowanie Pana!

środa, 27 marca 2013

ODRZUCAJĄC RADĘ PANA

Kiedy prorok Ozeasz opisywał straszne żniwo zbierane w wyniku detronizacji Boga z Jego panowania i zwracanie się do ludzkiej siły, to kierował to do ludzi, których Pan nosił na Swoich ramionach przez te wszystkie lata.

Bóg błogosławił i zaopatrywał Izraela, dając im domy, których nie budowali i winnice, których nie sadzili. On wzbudzał bogobojnych mężów, żeby przemawiali jako prorocy i dawał ludziom wyraźne wskazówki – i przez lata ci ludzie doświadczali Bożej wierności. Słuchali Jego rady i nie zwracali się do ciała. Kiedy Bóg mówił do nich, byli posłuszni. Byli w cudowny sposób wybawiani od mocarnych wrogów.

Ale teraz nadszedł czas odstępstwa Izraela i Pan ich oskarżał, że są winni strasznej bezbożności. „Są zepsuci do głębi...: (Ozeasza 9:9) „Wszyscy ich książęta to buntownicy” (w. 15).

Co było tym okropnym grzechem, który oni popełnili? Czy było to pijaństwo, perwersja seksualna, pożądliwość, cudzołóstwo, morderstwo? Nie, Bóg powiedział, że ich bezbożność to było odwrócenie się od Jego rady i zamiast tego słuchanie człowieka: „Bóg ich odrzuci, ponieważ nie słuchali Jego” (w. 17). W Bożych oczach, największą bezbożnością, jaką może popełnić człowiek wierzący jest to, że nie polega on już na Nim.

Pan mówił do Izraela, „Wy już nie pokładacie ufności we Mnie. Ja już nie jestem waszym przewodnikiem, źródłem waszej mądrości; teraz wy zwracacie się do mądrości ludzkiej. Wracacie z powrotem do Egiptu o pomoc, z powrotem do miejsca, z którego was wyrwałem. Odrzuciliście Moje Słowo i odwróciliście się od Mnie.

Wielki prorok purytański kiedyś napisał: „Czysta moc nigdy nie boi się o współpracę. Ona po prostu wymaga.” Innymi słowy, Bóg nie mówi nam, „Wy wykonajcie swoją część, a ja wykonam moją. Tylko od czasu do czasu skonsultujcie to ze Mną.” Nie! Bóg jest czysty, czysta moc i On wymagają, żebyśmy szli za Nim na pierwszym miejscu i we wszystkim. Mamy całkowicie polegać na Nim i wszystko, co jest poza tym, obniża Jego królowanie nad naszym życiem.

wtorek, 26 marca 2013

POSADZONY NA TRONIE JAKO KRÓL

Apostoł Paweł pisze, że kiedy Jezus powróci, to „ Które we właściwym czasie objawi błogosławiony i jedyny władca, Król królów, Pan panów” (1 Tym. 6:15).Paweł właściwie mówi tak: „Kiedy przyjdzie Chrystus, to On pokaże wszystkim kto jest Panem!”

Bóg Ojciec posadził na Tronie Chrystusa, jako króla nad wszystkimi narodami i cała przyrodą i jako Pana nad kościołem. Paweł powiada: „Nie ma znaczenia to jak rzeczy wyglądają na zewnątrz. Może się wydawać, że wszystko wymyka się spod kontroli i jak gdyby diabeł przejął władzę. Ale prawda jest taka, że Bóg poddał wszystko pod stopy Jezusa i On jest nadal królem nad wszystkim!”

„ W Nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone.” ( Kolosan 1:16). „On także jest Głową Ciała, Kościoła; ... aby we wszystkim był pierwszy” (w. 18).

Te fragmenty pokazują, że wszechmogący Bóg wyznaczył Jezusa Chrystusa jako Pana i wszelka władza została przekazana w Jego ręce. Ale wokół nas widzimy nasze społeczeństwo i rządy, które detronizują Chrystusa i nie chcą uznać Jego autorytetu i królestwa. Usuwamy Boga z naszych szkół i sądów i ignorujemy Go w ustalaniu naszych praw. Teraz już zbieramy straszne żniwo.

Ja uważam, że odrzucenie panowania Chrystusa w Ameryce jest powodem wszelkiego przelewu krwi, przemocy, nienawiści rasowej, rozkładu moralnego, narkomanii i wybuchu śmiertelnych chorób związanych z seksem w naszym społeczeństwie. Ludzie stanowiący prawo, nauczyciele i media sprawili, że o Bogu się nie wspomina.

Ale mój niepokój sięga poza to, że Ameryka odrzuciła autorytet Jezusa. Ja wierzę, że problem detronizacji Chrystusa jest dużo gorszy, dużo bardziej tragiczny, ponieważ to się dzieje w kościele. To jest prawda! Nasz wywyższony Pan jest detronizowany w kościołach w całym kraju i w życiu wielu wierzących.

Jest to zrozumiałe, że bezbożni ludzie będą chcieli detronizować Chrystusa. Ale jak to musi smucić Boga, kiedy widzi jak detronizują Chrystusa ci, którzy nazywają siebie według Jego Imienia.

poniedziałek, 25 marca 2013

SPRAWIEDLIWOŚĆ PRZEZ WIARĘ by Gary Wilkerson

Dzisiaj wielu wierzących jest zmęczonych swoimi wysiłkami, aby odsunąć grzech. Wkładają w to całą swoją energię dotąd, aż zostanie z nich wysączona ostatnia uncja radości. Zwycięstwo, jakie Chrystus dla nich zdobył gubi się w ich zwiększonych wysiłkach, żeby ustanowić swoją własną sprawiedliwość.

Sprawiedliwość, którą chce się osiągnąć przez cokolwiek innego niż wiara, zawsze zawiedzie. Nie może być Bożej sprawiedliwości i naszej własnej. To by znaczyło, że są dwie Ewangelie: Jego i nasza. Nie możemy mieszać naszej własnej sprawiedliwości z Bożą świętą sprawiedliwością.

Może się zastanawiasz: „Ale czy nie powinniśmy dołożyć jakichś starań? Czy Biblia nie mówi, że mamy stronić od grzechu?” Jedyną drogą uciekania od grzechu jest poprzez Jezusa! On nie jest tylko prawdą, którą przyjmujesz; On jest żywym Bogiem i tym, który ciebie uświęca. Jego uświęcające dzieło w tobie nigdy się nie kończy w dzień czy w nocy.

Paweł odpowiada na to pytanie własnych wysiłków w Rzymian 9, gdzie mówi o ludziach, którzy właściwie osiągnęli sprawiedliwość: „ poganie, którzy nie dążyli do sprawiedliwości, sprawiedliwości dostąpili, sprawiedliwości, która jest z wiary” (Rzymian 9:30). Ci ludzie nie zamęczali się poprzez swoje wysiłki, ani też nie byli przybici poprzez swoje upadki. Oni położyli całą swoją wiarę w ofierze Jezusa za nich na krzyżu – i byli podtrzymywani poprzez Jego obfitujące życie.

„Chrystus jest końcem Zakonu ku usprawiedliwieniu każdemu, który wierzy” (Rzymian 19:4). Chrystus jest końcem. Nie ma nic więcej! „Dlatego nie zależy to od ludzkiej woli czy wysiłku, ale od Boga, który jest miłosierny.” (Rzymian 9:16). Te wersety przyniosły wolność dla wszystkich pokoleń wierzących.

Przyjacielu, czy jesteś zniechęcony wysiłkami, żeby wypaść lepiej? Czy jesteś zmęczony niekończącym się powtarzaniem ponownych obietnic i upadków? Niech ustanie wszelkie twoje staranie. Twoja właściwa pozycja przed Panem nie zależy od twojej woli, ale od Boga. Zaufaj tylko Jemu, a On ci da zwycięstwo.

piątek, 22 marca 2013

NIEZWYKŁE SŁOWO

Niedawno Duch Święty dał mi niezwykłe słowo, takie, którego nie chciałem słyszeć! „Masz bardzo ograniczoną wizję Pańskiego oceanu dobroci i miłosierdzia. Przeżyłeś wiele poczucia winy, potępienia i strachu, ponieważ nie pozwoliłeś Duchowi Świętemu, bo objawił ci Moje przebaczające, uzdrawiające i pojednawcze miłosierdzie. Nie znasz Mnie ze strony Mojej delikatności!”

Bóg pokazał mi, że to jest mój główny powód wielu moich rezygnacji i odpadania. Kiedy atakuje grzech – kiedy szatan naciera jak powódź, kiedy popadasz w jakiś stary nawyk lub grzech – diabeł powoduje zniewolenie. Najpierw przychodzi poczucie winy, a potem serce napełnia strach. Wtedy twoją duszę ogarnia poczucie zawodu i bezsilności. W tym punkcie większość wierzących ucieka od łaski – ponieważ ich zrozumienie Bożego miłosierdzia jest bardzo ograniczone.

Szatan przychodzi do ciebie i mówi, „Przekroczyłeś granice. Wyznawałeś swój grzech już wiele razy. Teraz już nie ma możliwości, by Bóg ci przebaczył, bo zgrzeszyłeś przeciw światłości. Jeżeli wrócisz i wyznasz to jeszcze raz, to i tak znowu zgrzeszysz. Zrezygnuj już teraz!”

Diabeł nie chce, byś zobaczył ocean miłosierdzia Bożego; on chce, byś widział tylko przecieki! Z powodu naszej ignorancji na temat przebaczającej, odnawiającej mocy miłości Chrystusa, jesteśmy niszczeni. Nie mamy miłosierdzia dla siebie, ponieważ jesteśmy strasznie związani naszą ograniczoną wizją. Nasze oczy nie zostały jeszcze otwarte na bezgraniczne miłosierdzie naszego Ojca! Jesteśmy związani przez fałszywe, ograniczone zrozumienie Jego miłosierdzia i uważamy za niemożliwe uwierzyć, lub zaakceptować to, co powiedział Jakub: „Oglądaliście zakończenie, które zgotował Pan, bo wielce litościwy i miłosierny jest Pan” (Jakub 5:11).

Ten wiersz oznacza, „Bóg jest łatwo zraniony naszymi kłopotami i bólami. On odczuwa nasz ból i nasze upadki, i jest dla nas miłosierny oraz pełen współczucia. On nas kochał nawet wtedy, kiedy byliśmy Jego nieprzyjaciółmi. Nawet kiedy Go obrażamy, On jest gotów nam pomóc, odnowić i przebaczyć nam.”

Słowo miłosierdzie oznacza delikatne i pełne współczucia traktowanie przestępcy, nad którym ma władzę.” Bóg ma moc skazać nas na piekło za każdym razem, kiedy zgrzeszymy; On ma nad nami władzę i może zrobić z nami to, co Jemu się podoba, A Jemu podoba się być współczującym, kochającym i dobrotliwym dla tych, którzy najbardziej Go zawiedli.

czwartek, 21 marca 2013

WYTRWALI AŻ DO KOŃCA

Bóg nienawidzi niewiary, nawet w najlżejszej formie. Jest to grzech, który niszczy duszę. On utrudnia Boże dzieło w nas i jest grzechem, który jest powodem odchodzenia od Boga.

Możesz być całkowicie odłączony od wszelkich świeckich spraw i oczekiwać przyjścia Jezusa. Możesz siedzieć, słuchając mocnych kazań i śpiewać na chwałę Boga w Jego domu. Możesz pochłaniać Słowo Boże każdego dnia. Ale jeżeli się nie modlisz, „Boże, pozwól mi słyszeć to słowo w moim wewnętrznym człowieku, pomóż mi wierzyć, że mogę to stosować, by to stało się moim życiem” to nie będzie to miało żadnego znaczenia. To, co słyszysz, musi być połączone z wiarą.

„Lecz tamtym słowo usłyszane nie przydało się na nic, gdyż nie zostało powiązane z wiarą tych, którzy je słyszeli” (Hebr. 4:2). Niech te słowa zakorzenią się w nas: „Jeżeli to, co czytasz i słyszysz, nie będzie połączone z wiarą, to nie będzie miało dla ciebie żadnej wartości!”

Pismo mówi, „ [Jezus] wierny temu, który go ustanowił, jak i Mojżesz był wierny w całym domu Bożym” (Hebr. 3:2). W jaki sposób była mierzona ich wierność? Jak oni byli wierni we wszystkim?

Oni byli uznani za wiernych, ponieważ nigdy nie wątpili w słowo niebiańskiego Ojca do nich. Oni wiedzieli, że Bóg uczyni to, co powiedział. Widzicie, wierność jest po prostu wierzeniem, że Bóg dotrzyma Swojego Słowa.

W tym sensie Jezus i Mojżesz trzymali „aż do końca zachowali niewzruszenie ufność” (Hebr. 3:14). Oni nie mieli tego rodzaju wiary, która raz jest w górze, a raz na dole, raz gorąca, a raz zimna. Ich wiara nigdy się nie chwiała!

Tak, jak Jezus był wierny w ufności do Ojca, nasza wierność będzie mierzona według tego samego standardu: „Lecz Chrystus jako syn był ponad domem jego; a domem jego my jesteśmy, jeśli tylko aż do końca zachowamy niewzruszenie ufność i chwalebną nadzieję” (Hebr. 3:6).

Kiedy nasze trudności wzrastają, a walka jest coraz intensywniejsza, nasze ciało może być zmęczone. Z biegiem czasu wielu chrześcijan pozwala, by wkradł się strach i zwątpienie. Tracą swoje schronienie w Bogu, swoją dziecinną wiarę w Niego, a ich serce zalewają wątpliwości.

Kiedy patrzę na drogę mojego życia, które mi pozostało, widzę ograniczony czas, ale bardziej, niż cokolwiek innego, chcę radować się w nadziei i wytrwać do końca.

środa, 20 marca 2013

STRAŻNICY NA MURACH

Stary Testament kończy się zdumiewającym proroctwem Malachiasza: „Oto Ja poślę wam proroka Eliasza, zanim przyjdzie wielki i straszny dzień Pana, i zwróci serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym, gdy przyjdę, nie obłożył ziemi klątwą” (Malach. 3:23-24).

To proroctwo wypełniło się w znacznym stopni w służbie Jana Chrzciciela. Anioł ukazał się ojcu Jana i prorokował, że jego syn zwróci wielu w Izraelu do Pana i że „On to pójdzie przed nim w duchu i mocy Eliaszowej, by zwrócić serca ojców ku dzieciom, a nieposłusznych ku rozwadze sprawiedliwych, przygotowując Panu lud prawy” (Łukasz 1:17).

Jezus, mówiąc do uczniów o Janie Chrzcicielu, powiedział, „jeżeli zaś chcecie to przyjąć, on jest Eliaszem, który miał przyjść” (Mateusz 11:14). Dodał, „Kto ma uszy, niechaj słucha!” (w. 15). Wierzę, że Jezus chciał, by zobaczyli duchowe znaczenie przyjścia Jana, jak prorokowano, w duchu i mocy Eliasza.

Jan był namaszczony tym samym odważnym Duchem i mocą, które były w Eliaszu. Mówił otwarcie o grzechach nieposłuszeństwa ludzi szukających przyjemności, Niedługo miał się pojawić Chrystus i ten potężny człowiek prawdy nagle pojawił się na scenie, by przygotować ludzi dla Pana. Ten prorok pustyni został posłany, by zwrócić serca ludzi (co jest prawdziwą definicją pokuty) do Pana. Jan głosił upamiętanie, zadośćuczynienie, czystość serca, sprawiedliwość i praktyczne chodzenie w świętości, które ma towarzyszyć otwartemu wyznaniu grzechów.

Ja wierzę, że prorok Malachiasz, jak również prorocy Starego Testamentu, mówią o społeczności świętych ludzi, którzy powstaną przed powtórnym przyjściem Chrystusa. Oni będą usługiwać w tym samym Duchu i mocy, które spoczywały na Eliaszu i Janie Chrzcicielu.

Ta społeczność Eliasza czasów ostatecznych będzie słyszeć proroctwo Izajasza, „Wołaj na całe gardło, nie powściągaj się, podnieś jak trąba swój głos i wspominaj mojemu ludowi jego występki, a domowi Jakuba jego grzechy! (Izajasz 58:1) To są strażnicy na murach, którzy „przez cały dzień i przez całą noc, nigdy nie umilkną…. I nie dadzą mu spokoju, dopóki nie odbuduje Jeruzalemu i dopóki nie uczyni go sławnym na ziemi!” (Izajasz 62:6-7).

wtorek, 19 marca 2013

TRWAJĄCY WIERZĄCY

„Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej, jak i Ja przestrzegałem przykazań Ojca mego i trwam w miłości jego” (Jan 15:10 Jezus wiernie wykonywał każde polecenie Ojca i to nazwał trwaniem.

Niektórzy chrześcijanie myślą, że mogą sobie wybrać, których przykazań Chrystusa mają przestrzegać. Jeżeli nie lubią tego, co im nakazuje, po prostu to ignorują, albo swoje nieposłuszeństwo tłumaczą tak, „Ja to inaczej widzę; ja inaczej wierzę.” Jeżeli ludzie nie lubią wezwania pastora do świętego życia, to odchodzą i szukają innego pastora, który będzie mówił tylko o tym, co pozytywne. Dlatego ta straszna plaga apatii ogarnia obecnie kościół. Tak baliśmy się uczynków, tak odrzucaliśmy legalizm, że posłuszeństwo nazwaliśmy czymś złym.

Jak to możliwe, by gałązka nie trwała w Nim? Jezus powiedział: „Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną” (w. 6). Czy może być coś jaśniejsze? Trwanie obejmuje odpoczniecie i odpowiedzialność. Możliwe jest, by być w Nim, włączony w krzew winny, a nie czerpać życia, które przynosi owoc. Trwanie, to absolutne posłuszeństwo przykazaniom Chrystusa, ponieważ każda gałązka ma wolną wolę – życiową siłę w sobie. Gałązka nie jest pasywna; ona musi czerpać życie z krzewu. „Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą” (w. 7). To znaczy, że Słowo jest nożem Ojca, który szczepi. Jak może jakaś gałązka wydawać owoc, jeżeli ignoruje Słowo Pana, nie zna go, albo zaniedbuje?

Widzimy owoce suszy, pojawiające się w całej winnicy Pańskiej – cudzołóstwo, wszeteczeństwo, alkohol, narkotyki – dlatego, że proces obcinania u wielu został wstrzymany. Słowo Boże jest Jego nożem, mieczem obosiecznym. Większość chrześcijan obecnie nie zna Słowa Bożego, bo go nie czyta. Nie jest możliwe wydawanie owocu sprawiedliwości, jeżeli w tobie nie mieszka Jego Słowo. Zaniedbanie Słowa powoduje bezowocność i sprowadza straszne usychanie ludu Bożego.

Wierzący trwający, to ktoś, kto kocha i boi się Boga, kto pragnie Słowa i drży pod Jego przekonującą mocą. On rozkoszuje się, kiedy Słowo obcina wszelkie jego przeszkody i modli się, by życie i podobieństwo Chrystusa było w nim coraz mocniejsze, oraz wzrasta i dojrzewa coraz bardziej w posłuszeństwie i miłości.

poniedziałek, 18 marca 2013

CHRYSTUS JEST KOŃCEM by Gary Wilkerson

Paweł na przykładzie Izraela pokazuje, co to jest prawdziwa sprawiedliwość. „Bracia! Pragnienie serca mego i modlitwa zanoszona do Boga zmierzają ku zbawieniu Izraela. Daję im bowiem świadectwo, że mają gorliwość dla Boga, ale gorliwość nierozsądną; bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu. Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy” (Rzymian 10:1-4).

Tekst Pawła stawia przed nami kilka pytań. Czy bycie usprawiedliwionym czyni nas sprawiedliwymi? Tak, w tym sensie, że usprawiedliwienie stawia nas w pozycji sprawiedliwych. Czy bycie uświęconym czyni nas sprawiedliwymi? Tak, w tym sensie, że uświęcenie jest procesem doświadczania sprawiedliwości Chrystusa, działającej w naszym codziennym życiu. Jezus jest naszym źródłem usprawiedliwienia i uświęcenia; a jedno i drugie otrzymujemy jako dar Jego łaski.

Większość chrześcijan ustami mówi, „Jezus jest moim źródłem wszystkiego”, ale czy ich życie to odzwierciedla? Smutną prawdą jest to, że wielu chrześcijan żyje tak, jakby usprawiedliwienie pochodziło tylko od Boga, a uświęcenie zdobywało się poprzez codzienne dobre uczynki. Mówią, jakby, „Zdobyłem łaskę przez wiarę w Jezusa, a teraz muszę prowadzić nieustanną, osobistą kampanię, by być uświęconym.”

W pewnym sensie mówią Bogu, że chcą Mu zapłacić za Jego wielki dar dla nich: „Dziękuję, że mnie usprawiedliwiłeś Panie. Postawiłeś mnie przy Sobie przez krzyż, a teraz ja się uświęcę przez posłuszeństwo Tobie. Ty wykonaj pierwszą połowę tej pracy, a ja wykonam drugą.”

Takie nastawienie prowadzi prosto do zniewolenia. Ileż razy jechałeś już koło kościoła, przed którym był napis, „CHRYSTUS UMARŁ ZA CIEBIE, A CO TY UCZYNIŁEŚ DLA NIEGO? To w kościele jest przekonujące.

Jezus został ukrzyżowany, pogrzebany i powstał z martwych trzeciego dnia, byśmy mogli mieć życie wieczne. Co my moglibyśmy w zamian zrobić. Dawać dziesięcinę? Uczęszczać na spotkania modlitewne? Więcej ewangelizować? To jest podobne do tego, co Izrael próbował robić. Oni „chcieli mieć zakon, który doprowadzi do sprawiedliwości” (Rzym. 9:31). Próbowali zaangażować swoją wolę, by osiągnąć sprawiedliwość, ale nigdy do niej nie doszli.

Ten wiersz przyniósł wolność wszystkim pokoleniom wierzących: „Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy. (10:4). Chrystus jest końcem. Nie ma nic więcej! „A zatem nie zależy to od woli człowieka, ani od jego zabiegów, lecz od zmiłowania Bożego” (Rzym. 9:16).

piątek, 15 marca 2013

LEPIEJ NIŻ U WAS NA POCZĄTKU

„I ... uczynię, że będzie się wam powodziło lepiej niż na początku” (Ezechiela 36:11). Jest to obietnica wielkiego dzieła Bożego – większego niż Pięćdziesiątnica – jaki nastąpi w tych ostatnich dniach.

Przypomnij sobie swoje duchowe „początki”, kiedy zostałeś zbawiony. Byłeś tak szczęśliwy i podekscytowany Jezusem Teraz Bóg ci mówi, „Ja uczynię coś jeszcze lepszego dla ciebie!” On będzie czynił lepsze rzeczy w kościele niż dotąd. Lepsze niż nad Morzem Czerwonym? Lepsze niż to, kiedy Eliasz sprowadził ogień z nieba i zamknął deszcz? Tak, Bóg ma coś lepszego.

„Co mogłoby być lepsze?” zapytasz. „Nasza wiara jest zbudowana na tych wielkich przykładach.” Umiłowani, będziemy oglądać najpełniejsze objawienie Jezusa Chrystusa w historii ludzkości. A tu jest wielkość takiego cudu: Bóg weźmie najbardziej brudne, najbardziej zepsute pokolenie wszech czasów – pokolenie z najbardziej kamiennymi sercami w historii – i oczyści je, da im kochające serca i uczyni z nich świętą trzodę.

„Pomnożę u nich liczbę ludzi jak owiec” (Ezechiel 36:37-38). Bóg zbawi „trzodę” - wielki tłum – mężczyzn i kobiet. Będziemy widzieć grzeszników zbawionych i wyrwanych z różnych miejsc życia: Żydów, Muzułmanów, bogatych, biednych, morderców, ludzi z najróżniejszych środowisk.

Powiesz: „To nic nowego. Bezbożni grzesznicy zawsze byli oczyszczani przez Chrystusa. Bóg to robił od czasu krzyża.” To prawda, ale pamiętajcie, że grzech się rozmnaża; bezbożność jest coraz gorsza. A tam gdzie się rozmnaża grzech, Boża łaska obfituje jeszcze bardziej.

Nad Morzem Czerwonym diabeł posuwał się do przodu i groził uderzeniem na Boży lud. Dzisiaj różnica jest taka, że udało mu się już uzyskać przewagę nad odstępczym kościołem, gdzie pojmał i zniewolił miliony ludzi: „ Ponieważ ... zastawiono na was pułapkę, abyście się stały własnością pozostałych narodów, i ponieważ dostałyście się na języki i obmowę ludzką” (Ezechiel 36:3).

Ale teraz Bóg zacznie wchodzić z tego powodu: „Ponieważ wróg powiedział o was: Cha! Prastare wzgórza stały się naszą własnością” (w. 2). Szatan i jego zgraja szydziły i naśmiewały się, mówiąc: „Zniszczyliśmy dzieło Chrystusa na ziemi!” Ale Bóg mówi: „Ze względu na Moje Imię, Ja dokonam wielkiego wybawienia.”

Będziecie potrzebowali wiary, żeby zrozumieć ten cud, bo on przyjdzie w najtrudniejszym i najbardziej krytycznym czasie w historii kościoła. Bóg to sprawi, że Jego trzoda będzie chodziła w sprawiedliwości. On spowoduje takie przekonanie o grzechu, że wierzący będą dosłownie nienawidzić swoje grzechy przeszłości. „ I pomnożę na was ludzi ... będziecie się pomnażać i przynosić owoce ... i będę wam czynił lepiej niż na początku” (Ezechiel 36:10-11).

czwartek, 14 marca 2013

UCZYŃ JE ZNOWU

Kiedy Izrael wyszedł z Morza Czerwonego, śpiewali chwałę dla Boga za potężne wybawienie, jakie On im zgotował. Musieli mówić jeden do drugiego: Nigdy nie było takiego cudu jak ten! Żadne inne pokolenie w całej przyszłości nie będzie nigdy świadkiem tak potężnej demonstracji Bożej mocy – i w taki widzialny sposób.”

Dawid spoglądał wstecz na cudowne wybawienie Izraela nad Morzem Czerwonym i powiedział: „ Pójdźcie i oglądajcie dzieła Boże: Przedziwnymi okazują się pośród synów ludzkich! Przemienił morze w suchy ląd, przez rzekę przeszli suchą nogą. Dlatego radujmy się nim!” (Psalm 66:5-6).

Izrael otrzymał przykazanie, aby opowiadali każdemu następnemu pokoleniu o Bożej mocy czyniącej cuda dla nich. Mieli używać tego ratunku nad Morzem Czerwonym jako przykładu „opowiemy przyszłemu pokoleniu chwalebne czyny Pana i moc Jego, oraz cudowne dzieła, których dokonał” (Psalm 78:4).

Jako dziecko, Dawid musiał siadać z zachwytem, kiedy słuchał, jak opowiadano te historie ciągle na nowo. Teraz Dawid opowiadał swoim dzieciom to samo: „Wiecie, że Bóg żyje, bo przeprowadził naszych ojców suchą nogą przez Morze Czerwone. Teraz opowiadajcie o tym swoim dzieciom i wnukom!” I oni tak czynili.

Nie wystarczyło już tylko opowiadanie o tym, co Bóg czynił w odległej przeszłości. Psalmista chciał oglądać wybawienie swojego ludu teraz: „ Boże, na własne uszy słyszeliśmy, ojcowie nasi opowiadali nam o dziele, którego dokonałeś za dni ich, w czasach dawnych. Tyś ręką swoją wypędził narody” (Psalm 44:2-3).

Psalmista mówi tu, „Panie, przez całe swoje życie słyszałem o tym, co uczyniłeś w przeszłości, jak te niewiarygodne sceny Twojej chwały były w widzialny sposób manifestowane dla moich ojców. Moje dzieci o tym słyszały, a teraz usłyszą o tym moje wnuki.”

Ale potem Psalmista wybuchnął: „Tyś sam Królem moim, Boże; dajże Jakubowi wybawienie! (werset 5). Innymi słowy: „Boże, Ty jesteś również moim Królem. Uczyń te same rzeczy znowu dla Twojego ludu!”

Kiedy był pisany ten Psalm, Izrael przeżywał właśnie trudne doświadczenia. Boży lud przechodził przez okres wielkiego kryzysu i potrzebowali wybawienia w tym czasie. Dlatego Psalmista przyszedł do Pana z mocnym postanowieniem i wołał do Pana: „Ach Panie, Twoje dzieci nad Morzem Czerwonym mogły myśleć, że nigdy już nie będzie takiego kryzysu, jaki oni przeżywali. Teraz my potrzebujemy potężnej manifestacji Twojej potężnej, wyciągniętej ręki do wybawienia. Panie, uczyń to znowu dzisiaj!”

środa, 13 marca 2013

ZATRWOŻONE SERCE

Jezus powiedział, „Niechaj się nie trwoży wasze serce i nich się nie lęka” (Jana 14:27). Ale fakt jest taki, że wielu chrześcijan ma zatrwożone serca i żyją w strachu. Jezus powiedział też w tym samym wersecie: „Pokój zostawiam wam, Mój pokój daję wam.” Ale niewielu wierzących może szczerze powiedzieć, że cieszą się ustawicznym pokojem umysłu. Dla wielu, pokój przychodzi i odchodzi, zostawiając ich zmartwionych, niespokojnych i nękanych przez stres.

Oto co prorokował Zachariasz o nadchodzącym Mesjaszu: „że pozwoli nam, wybawionym z ręki wrogów bez bojaźni służyć mu w świątobliwości i sprawiedliwości przed nim po wszystkie dni nasze” (Łukasz 1:74-75).

Umiłowani, Jezus przyszedł na tę ziemię i umarł za grzesznych ludzi, abyśmy mogli chodzić z Bogiem bez bojaźni, ciesząc się Jego pokojem przez wszystkie dni naszego życia.

Bez strachu, tylko w pokoju umysłu i serca przez wszystkie nasze dni! W to wchodzą dobre i złe dni, dni cierpienia, zamętu, doświadczeń i niepewności. Bez względu na to co nas spotka, mamy się cieszyć pokojem cały czas.

Zachariasz dodał takie słowa o Jezusie: „ By objawić się tym, którzy są w ciemności i siedzą w mrokach śmierci, aby skierować nogi nasze na drogę pokoju” ( w. 79). On mówił, że Jezus będzie prowadził wszystkie Swoje dzieci na drogę pokoju, a nie niepokoju, pustki czy strachu.

Jezus jest Księciem Pokoju. Po Jego narodzinach aniołowie śpiewali: „Pokój na ziemi!” Jego Ewangelia jest nazwana ewangelią pokoju i On obiecał: „We Mnie pokój mieć będziecie” (Jana 16:33). Cała Ewangelia jest o pokoju. „ Posłał On synom izraelskim Słowo, zwiastując dobrą nowinę o pokoju przez Jezusa Chrystusa” (Dz. Ap. 10:36).

Na tym świecie będziemy mieli ucisk, prześladowanie i ogniste doświadczenia - „na zewnątrz walki, wewnątrz obawy,” według Pawła (2 Kor. 7:5). Będziemy kuszeni, będziemy cierpieć z powodu Chrystusa, a wiatry przeciwności będą próbowały przewrócić nasz dom wiary, który budujemy na Skale naszego zbawienia – Jezusie – ale my będziemy mieli pokój z powodu Niego.

wtorek, 12 marca 2013

SIŁA ABY STAĆ

Biblia mówi, że radość Pana jest naszą siłą. Bez niej nie mamy mocy, aby stać. Umiłowani, musimy się pilnować, ponieważ poczucie winy i potępienia z powodu grzechu zupełnie zniszczą naszą radość Pana!

Wielu chrześcijan jest teraz w tych więzach. Nie chcą przyjąć pełnego przebaczenia i wierzą, że nie mają prawa, aby być radosnymi. W całej Biblii Bóg wylewa Swój olej radości na tych, którzy nauczyli się nienawidzić swój grzech i kochać Jego sprawiedliwość. To mówi Słowo o Jezusie: „Umiłowałeś sprawiedliwość, a znienawidziłeś nieprawość: Dlatego namaścił cię, o Boże, Bóg twój olejkiem wesela jak żadnego z towarzyszy twoich” (Hebr. 1:9).

Ludzie, którzy odrzucili swoje grzechy i chodzą z Panem mogą mieć walkę, które jeszcze nie jest zakończona. Ale jest w nich takie pragnienie do Pana, taki głód, że wynik jest pewny: będą mieli radość!

Wyobraź sobie, że Jezus ukazuje się w ciele, ubrany jako normalny człowiek i siada koło ciebie. Zraniony, pobity chrześcijanin, na jego twarzy widać niezadowolenie, poczucie winy, potępienia i strachu, że ty Go nie poznajesz, kiedy zaczyna z tobą rozmawiać:

Pyta: „Czy Ty naprawdę kochasz Pana?”
Ty prawdopodobnie byś odpowiedział: „Oczywiście, bardzo!”
„Zgrzeszyłeś, prawda?”
Odpowiadasz, „T-t-tak”
„Czy wierzysz, że On przebacza wszystkim, którzy wyznają i odwracają się od swoich grzechów?”
„Tak, ale ... Przykro mi, proszę pana. Ja wierzę, że zraniłem mojego Zbawiciela, naprawdę Go zraniłem.”
„Jeżeli wyznałeś, to dlaczego nie przyjąłeś Jego przebaczenia??”
„Zrobiłem to wiele razy!”
„Czy wierzysz, że On przebacza 499 razy – za każdym razem, kiedy wyznajesz i pokutujesz?”
„Tak”
„Czy nienawidzisz swój grzech? Czy nadal chcesz Jego?”
„Ależ tak!”
„To dlaczego pozwalasz, aby diabeł okradał ciebie ze zwycięstwa krzyża, mocy krwi Baranka? Dlaczego nie przyjmujesz Jego radości i nie patrzysz do góry?”

Umiłowani, nie poddawajcie się i nie rezygnujcie z waszej radości Pana. Macie prawo aby Go wielbić – śpiewać, wykrzykiwać i być szczęśliwymi w Panu – ponieważ macie Ojca, który przebacza!

poniedziałek, 11 marca 2013

DĄŻENIE DO SPRAWIEDLIWOŚCI by Gary Wilkerson

Czy dążyłeś do sprawiedliwości, ale bez powodzenia? Czy powiedziałeś, „To już ostatni raz popełnię ten grzech”, ale popełniłeś go znowu następnego dnia? Czy modliłeś się, „Panie, bez względu na koszt, ja pobudzę gorliwość w moim sercu,” ale znowu ostygłeś i wpadłeś w swoje stare nawyki? A jeżeli ci się nie udało, to czy próbowałeś jeszcze bardziej? I czy dalej ci się nie udawało?

W jakimś punkcie tego wysiłku może sie zastanawiałeś, „Dlaczego Bóg mi nie pomógł? Mam taką pasję, żeby być sprawiedliwym, ale nie wychodzi mi to cały czas.” A więc gdzie jest Bóg, kiedy chodzi o nasze uświęcenie? Gdzie jest Jego pomoc, kiedy chodzi o prowadzenie świętego życia?

„Mają gorliwość do Boga, ale gorliwość nierozsądną” (Rzymian 10:2). Paweł mówił, że Izrael miał niewłaściwy pogląd na Bożą sprawiedliwość. Myśleli, że wystarczy im tylko wiedzieć co zrobić, ale Paweł powiada, że osiągnięcie sprawiedliwości to sprawa tego Kogo znamy. Tak jak Izrael, poprzez wiarę w Chrystusa mamy dostęp do przewyższającej wszystko sprawiedliwości Bożej. Ale możemy odrzucić ten dostęp tak łatwo jak oni to zrobili – poprzez poleganie na naszym działaniu, zamiast na wierze w dzieło Jezusa dla nas.

Bóg nie będzie błogosławił wysiłku zmierzającego do ustalenia własnej sprawiedliwości. On błogosławi tylko dzieło Swojego Syna Jezusa. Jesteśmy uświęceni – nasza droga jest podtrzymywana – tylko przez wiarę w Chrystusa i Jego przelaną krew za nas. W ten sposób Paweł mówi, że Izrael odrzucił „poddanie się Bożej sprawiedliwości.” Jak często mówimy sobie, „Ja potrafię żyć sprawiedliwie”, ale potem nie ufamy temu, co Jezus nam zapewnił dla usprawiedliwienia? Oto są cztery znaki, że jesteśmy gorliwi dla naszej własnej sprawiedliwości, zamiast Bożej:

  • Gniewamy się, kiedy nam się nie udaje. Myślimy sobie, „Czegoś lepszego się spodziewałem po sobie”.
  • Czujemy się dumni, kiedy nam się udaje. Mówimy sobie, „Jestem bardziej duchowy niż dotychczas.”
  • Osądzamy błędy innych. Myślimy, Dzięki Bogu, nie jestem taki jak on.”
  • Zazdrościmy innym sukcesów. Myślimy, dlaczego moje dążenie do sprawiedliwości nie działa tak jak ich?” 

Kiedy upadamy, to zwiększamy nasze wysiłki. Problem jest taki, że przede wszystkim nie ustanowiliśmy naszej sprawiedliwości – to Bóg uczynił. Kiedy mamy przywróconą naszą prawidłową postawę przed Nim, to nie dzieje się to dlatego, że myśmy coś zrobili. Dzieje się tak poprzez wiarę w Niego. To nas prowadzi do uniżenia i złamanego serca – pokornego uznania, że tylko Jego moc przywraca nam właściwą pozycję.

piątek, 8 marca 2013

PRZYNIEŚ NAJLEPSZE DLA PANA

W Starym Testamencie ludzie nie mogli przyjść do ołtarza z barankiem, który był ułomny, ślepy, lub chromy. Dla Pana musieli przynieść to, co najlepsze.

Jaki rodzaj czasu przynosisz dzisiaj do Pana w modlitwie? Czy jest to twój najlepszy czas, kiedy masz oczy szeroko otwarte? Czy raczej przychodzisz do Boga w porannej modlitwie o rzeczy święte, mając umysł zajęty tylko sprawami tego dnia? Czy może przychodzisz do Niego zmęczony i wykończony po ciężkim dniu i zmuszasz się, by wejść przed Jego oblicze?

Kochani, wasz umysł i serce musi być tam, gdzie wasze usta! Izajasz mówił o takich ofiarach
całopalnych „Ich całopalenia i ich rzeźne ofiary będą mi miłe na moim ołtarzu, gdyż mój dom będzie zwany domem modlitwy” (Izajasz 56:7). Ci, którzy przynoszą ofiary miłe, to ci,
którzy „łączą się z Panem, by Mu służyć i kochać imię Pana” (w. 6).

Ta miła ofiara na Bożym ołtarzu nie jest chroma, połowiczna, na pół śpiąca, albo ofiara wymuszona, ”last minute”. Ona raczej pochodzi z serca, które jest pochłonięte miłością Jezusa i które stale woła, „Boże, przychodzę do Ciebie dzisiaj, by Cię poznać. Chcę Ciebie więcej!”

Pan mówi o tych, którzy przynoszą takie ofiary: „Wprowadzę na moją świętą górę i sprawię im radość w moim domu modlitwy” (w. 7). On wysłucha naszych modlitw i wprowadzi nas do miejsca świętości, radości i mocy!

„Błogosławieni ci, którzy stosują się do napomnień jego, szukają go z całego serca” (Psalm 119:2).

Kiedy już ustalisz swój nawyk modlitwy i wyłączysz wszystkie przeszkody zewnętrzne, Bóg pragnie, byś Go szukał całym sercem: „I będziecie tam szukać Pana, swego Boga. Znajdziesz go, jeżeli będziesz go szukał całym swoim sercem i całą swoją duszą” (5 Mojż. 4:29).

czwartek, 7 marca 2013

KOMORA MODLITWY

Jeremiasz prorokował, że wszyscy pasterze, którzy nie chcieli szukać Boga w modlitwie, upadną: „Gdyż nierozumni byli pasterze i nie szukali Pana, dlatego nie powiodło im się i cała ich trzoda jest w rozproszeniu” (Jeremiasz 10:21).

Scena opisywana przez Jeremiasza jest dokładnie tym, co widzimy obecnie w kościele. Wielu pasterzy stało się leniwymi i niedbałymi. Postrzegają swoje powołanie tylko jako pracę – by zarobić. Polegają na ludzkiej sile, zamiast szukać woli Bożej w modlitwie. Utracili wszelką siłę by karmić owce i pilnować porządku wśród nich, więc owce się rozpraszają.

Jedność, która kiedyś dawała kościołowi siłę, jest teraz złamana. Jeremiasz mówił o tym dniu: „Lecz mój namiot jest zniszczony i wszystkie moje sznury są zerwane: moi synowie odeszli ode mnie i nie ma ich. Nikt już nie rozepnie mojego namiotu, nikt nie rozciągnie moich zasłon” (w. 20). Sznury, o których mówi, to moc Boża, która utrzymywała jedność wśród ludzi, są zerwane. Trzoda się rozpierzchła, a wśród kapłanów była taka nieczystość, że nikt nie ważył się przybliżyć do Boga. Żaden z kapłanów nie był godny, by dotykać świętej zasłony.

Chcę zwrócić się do tych, którzy szukają Boga: Czy masz komorę modlitwy? Mieć „komorę” oznacza po prostu zamykać się sam na sam z Bogiem gdziekolwiek, kiedykolwiek i poświęcać czas na szukanie Go i wzywanie Jego imienia (patrz Mateusz 6:6).

„Komora modlitwy” oznacza również „nawyk modlitwy.” Czy masz ten zwyczaj codziennego przebywania sam z Bogiem? Ten „zwyczaj” oznacza zdyscyplinowanie samego siebie, by przychodzić do Boga z sercem, które mówi, „Muszę być sam na sam z Bogiem – muszę dzisiaj rozmawiać z moim Ojcem!”

Czasami moja komora jest tylko w samochodzie. Często jest to biuro w domu, albo na ulicach Nowego Jorku. Kilka tygodni temu byłem na plaży na Florydzie, gdzie spacerowałem godzinami, sam na sam z Bogiem.

Rodzaj modlitwy, o której mówię, to intymna społeczność z Bogiem – w samotności z Nim. Jezus ostrzegał przed hipokryzją w modlitwie. Nakreślił dramatyczną różnicę pomiędzy tymi, którzy szukają Boga w komorze, a tymi, którzy modlą się, by inni uważali ich za świętych.

środa, 6 marca 2013

JEŻELI GO SZUKASZ

„Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie” (Mat. 6:6).

Kiedy Jezus mówi o wejściu do komory, by szukać Ojca, mówi o czymś o wiele większym, niż fizyczna komora. Stary Testament mówi nam, że Bóg podzielił Jego lud na dwie kategorie: tych, którzy szukają Go regularnie w komorze modlitwy, i tych, którzy tego nie robią.

Kiedy Bóg rozgniewał się na Izrael z powodu ich bałwochwalstwa, Mojżesz rozbił swój
namiot poza obozem. Pismo mówi, „Toteż każdy, kto miał sprawę do Pana, przychodził do
Namiotu Zgromadzenia, który był poza obozem” (2 Mojż. 33:7). Wśród bałwochwalstwa w Izraelu, lud Boży poświęcał dalej czas, by szukać Pana. Ta szukająca resztka wiedziała, że muszą wyjść poza obóz, by nie popaść w odstępstwo, które ogarniało ludzi.

Wieki później, pod panowaniem króla Asy, ludzie zrozumieli, dlaczego Bóg błogosławił im i dał im spokój od wszelkich wrogów: „Ponieważ szukaliśmy Pana, Boga naszego....więc zapewnił nam spokój ze wszystkich stron. Budowali więc i dobrze im się wiodło” (2 Kron 14:6).

Kiedyś, w czasie panowania Asy, armia miliona Etiopczyków najechała na Izrael. „Wtedy Asa tak wołał do Pana, Boga swego:… Tyś Bogiem naszym, niech ci nie sprosta człowiek! Pan pobił tedy Kuszytów wobec Asy i wobec Judejczyków, i Kuszyci zaczęli uciekać” (w. 10-12). Kiedy Asa został zaatakowany, padł na twarz i modlił się do Boga – a Bóg odpowiedział zwycięstwem.

Jednak niedługo po tym zwycięstwie prorok Azariasz przyszedł do Asy i powiedział: „Pan jest z wami, jeżeli wy jesteście z nim, a jeżeli go szukacie, pozwoli wam się znaleźć, lecz jeżeli go opuścicie i On was opuści.” (15:2). Innymi słowy: „Jeżeli przestaniecie szukać Boga i wzywać Jego imienia we wszystkim, co czynicie, to On was opuści.”

Zawsze, kiedy Izrael szukał Pana, Bóg im błogosławił: „W tej swojej udręce zwrócił się do Pana, Boga izraelskiego, i szukał go, On też pozwolił im się znaleźć” (15:4). Izrael cieszył się pokojem, kiedy szukali Boga w modlitwach, a On zawsze ich ratował i dawał im porządek i siłę.

wtorek, 5 marca 2013

ZGAŚ TEN OGIEŃ

Bliski przyjaciel powiedział do mnie coś przez telefon, co mnie zdziwiło. Czułem, że to rani i mocno się temu sprzeciwiłem. Nie rozmawiałem długo, raczej przerwałem rozmowę i on wiedział, że byłem naprawdę poruszony.

Ta rozmowa rozpaliła ogień pod moim ciałem. Byłem wytrącony z równowagi, zraniony i zdenerwowany. Gniew, rozgoryczenie i smutek zaczęły się wylewać i wkrótce zaczęło się to we mnie gotować.

Chodziłem po moim biurze, próbując się modlić, ale byłem tak zdenerwowany, że nie mogłem się skupić na Panu. Modliłem się, „Boże, mój bliski przyjaciel tak mnie poniżył bez powodu. To musiał być diabeł, który chciał mnie sprowokować. Nie muszę tego słuchać!”

Pozwoliłem, by te myśli podgrzewały się przez około godzinę. Potem nagle wszystko się zagotowało i zawołałem, „Panie, ja się już gotuję!”

Wtedy usłyszałem cichy głos Boga, mówiący, „Dawidzie, zgaś ten ogień teraz. Gotujesz się w swoim własnym sosie zranienia, gniewu i nienawiści, bo ktoś cię głęboko zranił. To, co robisz, jest niebezpieczne i nie waż się w tym trwać.”

Już dawno temu nauczyłem się, że kiedy Duch Święty mówi, to lepiej słuchać. Zaraz na miejscu pokutowałem i prosiłem Go o przebaczenie. Potem usiadłem i zacząłem myśleć: „Co mnie tak zdenerwowało? I dlaczego pozwoliłem, by to się we mnie zagotowało? Nie mogę się wściekać na tego przyjaciela. Byliśmy sobie bliscy przez długi czas i wiem, że mu przebaczę. Dlaczego jestem tak wytrącony z równowagi?”

Nagle coś mnie uderzyło. To gotowanie we mnie nie było wynikiem tej raniącej rozmowy. Byłem rozgniewany, ponieważ pozwoliłem się łatwo zdenerwować. Zdenerwowałem się na siebie, ponieważ tak łatwo wpadłem w stary nawyk, o którym myślałem, że już go pokonałem.

Najszybszym sposobem na „zgaszenie tego ognia” jest zaufanie w przebaczenie Chrystusa. On jest gotów przebaczyć w każdej chwili. „Ty bowiem, Panie, jesteś dobry i przebaczasz, I jesteś wielce łaskawy dla wszystkich, którzy cię wzywają” (Psalm 86:5).

poniedziałek, 4 marca 2013

PRAWDZIWA SPRAWIEDLIWOŚĆ by Gary Wilkerson

Każdy naśladowca Jezusa ma w swoim sercu pewien głód. Jest to prawdziwa gorliwość, by być świętym przed Bogiem – wolnym od grzechu, zwycięskim w walce z ciałem, czystym i bez skazy przed Panem.

Duch Święty zasiewa takie pragnienia – wewnętrzne pragnienie prawego życia w sercu każdej istoty ludzkiej. Ludzie w każdej religii, a nawet bez religii, chcą żyć dobrze, postępować właściwie, kochać innych i być najlepszymi, jakimi mogą być. Niektórzy oczywiście odrzucają takie pragnienia i żyją wręcz odwrotnie, ale i tak są świadomi tego, że powinni postępować właściwie.

Oczywiście wszyscy nie wypełniamy w całości tego pragnienia, z powodu naszej grzesznej natury. U niewierzących duch tego świata może przyciemniać rozum w odniesieniu do poczucia sprawiedliwości. Kiedy wierzący nie żyje w sposób przynoszący chwałę Bogu, to łamie jego ducha.

To pragnienie, by żyć właściwie stoi za znaczeniem słowa sprawiedliwość. To znaczy być we właściwym stanie przed Bogiem – żyć według dobrych motywacji, emocji i zachowań – i w zgodzie z Jego celami.

By być prawdziwie sprawiedliwymi, musimy wiedzieć co to jest i co to nie jest. Czy sprawiedliwość, to właściwe zachowanie? Nie, bo możesz postępować właściwie, a mieć złe motywacje. Niektórzy chrześcijanie robią właściwe rzeczy, ale z faryzejskim duchem. Ich zewnętrzne zachowanie jest właściwe, ale wewnątrz są „suchymi kośćmi.” A więc, czy sprawiedliwość, to pragnienie lub wola, by czynić dobrze? Nie, wielu ludzi szuka sprawiedliwości z wielką pasją, ale jej nie osiągają.

Biblia określa naszą sprawiedliwość w dwóch słowach: usprawiedliwienie i uświęcenie. Jako chrześcijanie, potrzebujemy w naszym życiu obydwóch. Pierwsze określenie wskazuje naszą pozycję lub prawidłowy stan przed Bogiem. Drugie odnosi się do naszego chodzenia z Bogiem, naszej stałej relacji z Nim.

Jeżeli nie jesteśmy usprawiedliwieni, to nigdy nie będziemy sprawiedliwi. Możemy wykonywać dobre uczynki i spędzać godziny w modlitwie, ale to nie uczyni nas sprawiedliwymi. To dlatego, że usprawiedliwienie jest związane ze zrobieniem sprawiedliwych rzeczy. By tak było, trzeba załatwić sprawę Bożego gniewu z powodu grzechu. By Bóg mógł przebaczyć, musi być zapłacona kara za grzech.

Wszyscy wiemy, że Jezus dokonał tej zapłaty (zadośćuczynienia) za nasz grzech. Jego ofiara na krzyżu uśmierzyła Boży gniew z powodu grzechu. Nasz Zbawiciel spełnił wszelkie wymagania, byśmy mogli być w pełni zaakceptowani przez Pana i byśmy mieli właściwą pozycję w Nim na zawsze.

piątek, 1 marca 2013

PRZEKONANY I OSĄDZONY

Nie jesteśmy zbawieni poprzez zakon, ale jesteśmy przekonani i osądzeni o naszym grzechu przez zakon. „Bo przez zakon jest poznanie grzechu” (Rzymian 3:20).

Zakon został posłany „aby wszelkie usta były zamknięte i aby świat cały podlegał sądowi Bożemu” (Rzymian 3:19). „ Tak więc zakon był naszym przewodnikiem do Chrystusa, abyśmy z wiary zostali usprawiedliwieni” (Gal. 3:24).

Tak więc zakon jest święty i przykazanie jest święte i sprawiedliwe, i dobre. Czy zatem to, co dobre, stało się dla mnie śmiercią? Przenigdy! To właśnie grzech, żeby się okazać grzechem, posłużył się rzeczą dobrą, by spowodować moją śmierć, aby grzech przez przykazanie okazał ogrom swojej grzeszności” (Rzym. 7:112-13).

Paweł powiedział: „Ja nie mogłem tak naprawdę wyznać moich grzechów dotąd aż dowiedziałem się, że to są grzechy. Nie moglem szukać świętości Bożej dotąd aż zobaczyłem jak daleko byłem od Niego. Zakon mnie uświadomił, niszcząc moją nonszalancję na temat grzechu. Kiedy zobaczyłem Bożą świętość poprzez Jego przykazania, wtedy grzech stał się dla mnie całkowicie grzeszny.”

To jest przekonanie, które prowadzi ciebie prosto w ramiona Chrystusa, wołając, „Zmiłuj się Panie! Nie mogę sam siebie zbawić, nie jestem w stanie wypełnić Twojego prawa. Zobaczyłem grzech mojego serca!”

Wiara została określona jako „ucieczka osądzonego, pokutującego grzesznika w stronę miłosierdzia Bożego w Jezusie Chrystusie.” Tylko człowiek, który został przekonany o swoich grzechach poprzez zakon Boży będzie „uciekał do Chrystusa”, aby tam znaleźć schronienie.

W dniu Pięćdziesiątnicy Piotr stanął i zaoferował tłumowi ludzi ewangelię Bożej łaski. Ale najpierw postawił ich w olśniewającym świetle zakonu. Wskazał palcem i powiedział: „ tego wyście rękami bezbożnych ukrzyżowali i zabili” (Dz. Ap. 2:23). Ludzie byli dotknięci w swoich sercach, tak głęboko przekonani poprzez Boże Słowo, że wołali: „Co mamy czynić?” (w. 37).

Adam otrzymał ewangelię łaski – kiedy „otworzyły się jego oczy” (zobacz 1 Mojż. 3:7). Dopiero po tym, kiedy zobaczył on swój godny pożałowania stan i konsekwencje swojego grzechu, Bóg przekazał mu poselstwo miłosierdzia i nadziei!