czwartek, 30 kwietnia 2009

PAN JEST MOIM PASTERZEM

Wszyscy znamy Psalm 23. Jego pocieszające poselstwo jest dobrze znane nawet wśród niewierzących. Ten dobrze znany Psalm został napisany przez króla Dawida, a jego najlepiej znany fragment jest zawarty w pierwszym wersecie: „Pan jest pasterzem moim, niczego mi nie braknie.”

Hebrajskie słowo, którego używa Dawid w tym wersecie oznacza brak. Kiedy połączymy to znaczenie z pierwszą częścią tego wersetu, to Dawid mówi: „Pan prowadzi, kieruje i karmi mnie. Dlatego niczego mi nie braknie.”

W tym krótkim wersecie Dawid daje nam jeszcze jedną refleksję dotyczącą charakteru i natury Pana. Takie jest dosłowne tłumaczenie pierwszej części hebrajskiego słowa Jehova Rohi – Pan moim pasterzem.

Jehova Rohi to nie jest jakiś dobrotliwy, bierny pasterz. On nie jest najemnikiem – kimś, kto robi niewiele więcej ponad karmienie i prowadzenie. On nie tylko kieruje nas na zielone pastwiska i sadzawki z wodą i mówi: „Masz, czego potrzebujesz. Idź i bierz to.” On też nie odwraca oka od naszych potrzeb. Nie ucieka w drugą stronę, kiedy słyszy nasze wołanie o pomoc i widzi nasze kłopoty. On zna każdy nasz ból, widzi każdą łzę i każde zranienie, jakie przeżywamy. On wie kiedy jesteśmy zbyt zmęczeni, aby iść dalej. On po prostu wie ile możemy znieść. Oprócz tego, On wie jak nas ratować i doprowadzić do miejsca uzdrowienia. Raz za razem nasz Pasterz idzie za nami, łapie nas i zabiera do miejsca odpocznienia. On ustawicznie namawia nas, żebyśmy się położyli na czas uzdrowienia i odnowy.

Jehova Rohi – Pan naszym pasterzem – przymusza nas, abyśmy szli za Nim do Jego odpocznienia, żeby mógł być tą „szekina” wśród nas. Pan mówi w 2 Mojż. 29:45: „Zamieszkam wśród Izraela i będę ich Bogiem.” Hebrajskie słowo przetłumaczone jako zamieszkać jest to słowo szekina, a oznacza „pozostać przy, albo umiejscowić się koło.” To słowo oznacza nie tylko przejściową obecność, ale trwałą – obecność, która nigdy nie znika. Krótko mówiąc, ta Boża chwała szekina, to nie jest jakaś znikająca pieczęć, która znika z naszych serc jak niewidzialny tusz. Jest to coś, co Bóg na stałe odciska na naszej duszy. Jest to Jego bliska i wieczna obecność.

Jest to chwalebny obraz: Nasz pasterz oferuje, że przyjdzie do nas w naszym bólu i stanie depresji i będzie siedział koło nas. Obiecuje, że zawiąże nasze rany i wzmocni te części w nas, które się rozchorowały i osłabły.

To jest ta Boża chwała szekina: Trwała, wieczna obecność Pana. Doświadczamy tego często, kiedy przeżywamy największe problemy. Nasz wielki pasterz mówi nam: Chcę cię odnowić. Zrobię to w ten sposób, że będę z tobą nawet w dolinie cienia śmierci. Moja obecność będzie przebywać z tobą poprzez wszystko, co diabeł wyrzuci na ciebie. Nawet jeżeli będziesz próbował uciec od Mnie, to będę szedł za tobą. Wezmę cię w swoje ramiona i zaniosę cię z powrotem do mojego odpocznienia. Wtedy opatrzę twoje rany i uzdrowię twoje choroby.

NASZ PASTERZ NADAL KOCHA TYCH, KTÓRZY ZBŁĄDZILI

Nasz wielki pasterz kocha każdą owcę, która zbłądziła z powodu doświadczeń, zranień i cierpień. Nie odważajmy sie nigdy oskarżać naszego pasterza o to, że nas zostawił. On nadal idzie koło nas i czuwa nad nami stale.

Może w tej chwili prowadzisz walkę z pokusą i przegrywasz. Bez względu na to z czym walczysz, postanowiłeś nie uciekać od Pana. Nie chcesz oddać się w szpony grzechu, ale przyjąłeś do serca Słowo Boże.

Tak jak Dawid, jesteś zmęczony. Teraz doszedłeś do punktu, gdzie czujesz się absolutnie bezradny. Nieprzyjaciel zalewa cię rozpaczą, strachem, kłamstwami.

Twoje doświadczenie może stawać się jeszcze bardziej tajemnicze i niewytłumaczalne. Chcę jednak, żebyś wiedział – bez względu na to co przeżywasz, Duch Święty chcę ci objawiać Jehova Rohi, Pan moim pasterzem. Masz pasterza, który chce odcisnąć na twoim sercu Swoją miłość.

Jezus nas zapewnia: „Nigdy cię nie porzucę ani nie zastawię.” Nasz niebiański Ojciec – Jehova Rohi, Pan naszym pasterzem – objawił samego siebie dla nas w Psalmie 23. Mówi nam: „Znam cię z imienia i wiem przez co przechodzisz. Przyjdź, połóż się w Mojej łasce i miłości. Nie próbuj wszystkiego zrozumieć. Po prostu przyjmij Moją miłość dla ciebie i odpocznij w kochających ramionach. Tak, Ja jestem Panem zastępów. Jestem majestatycznym i świętym Bogiem. Chcę, żebyś znał wszystkie objawienia o mnie. Ale jedno objawienie, które chcę, żebyś miał teraz, to objawienie Jehova Rohi. Chcę, żebyś Mnie znał jako swojego kochającego, troskliwego pasterza. Chcę też, żebyś odpoczywał, będąc pewnym, że ja ciebie przeprowadzę poprzez wszystkie twoje doświadczenia,w Mojej łagodności i miłości.”

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

JAHWE SZAMA – PAN JEST TUTAJ

By być członkiem prawdziwego kościoła Bożego, musisz być znany z imienia Jahwe Szama – „Pan jest tutaj” (Ezechiel 48:35). Inni muszą móc powiedzieć o tobie, „Wyraźnie widać, że Pan jest z tym człowiekiem. Zawsze, kiedy go widzę, odczuwam obecność Jezusa. Jego życie jest odbiciem chwały Bożej”.

 

Jeżeli jesteśmy szczerzy, to musimy przyznać, że nie często odczuwamy słodką obecność Pana jedni w drugich. Dlaczego? Chrześcijanie poświęcają swój czas na dobre działania religijne – grupy modlitewne, studium biblijne, zwiastowanie innym – i to wszystko jest godne pochwały. Ale wielu z tych chrześcijan poświęca niewiele, albo wcale nie poświęca czasu na usługiwanie Panu, w swojej komorze modlitwy.

 

Obecności Pana nie da się podrobić. Dotyczy to tak samo życia poszczególnych ludzi, jak i całego kościoła. Kiedy mówię o obecności Bożej, nie mówię o jakiejś duchowej aurze, która mistycznie otacza taką osobę, albo zstępuje na nabożeństwie w kościele. Mówię raczej o rezultacie prostego, ale potężnego chodzenia wiarą. Czy jest to manifestowane w życiu chrześcijanina, czy też całego zboru, ludzie to zauważają. Mówią do siebie, „Ten człowiek był z Jezusem”, albo „Ten zbór naprawdę wierzy w to, co głoszą”.

 

By stworzyć taki kościół Jahwe Szama, potrzeba coś więcej, niż tylko sprawiedliwego pastora. Potrzeba sprawiedliwych ludzi, którzy spędzają czas sam na sam z Bogiem. Jeżeli ktoś obcy wychodzi z takiego nabożeństwa i mówi, „Odczuwałem tam obecność Jezusa”, możecie być pewni, że to nie tylko z powodu kazania lub śpiewu. To dlatego, że sprawiedliwy zbór zgromadził się w domu Bożym i wśród nich przebywała chwała Pana.

piątek, 24 kwietnia 2009

ON MA IMIĘ PRZEBACZENIE

Któż jest, Boże, jak Ty, który przebaczasz winę, odpuszczasz przestępstwo resztce swojego dziedzictwa, który nie chowasz na wieki gniewu, lecz masz upodobanie w łasce? Znowu zmiłuje się nad nami, zmyje nasze winy, wrzuci do głębin morskich wszystkie nasze grzechy” (Micheasz 7:18,19).

 

Jak się różni nasz Pan od wszystkich innych bożków, którzy są czczeni po całym świecie? Oczywiście wiemy, że nasz Bóg jest ponad wszystkich innych i jest inny pod każdym względem. Ale jednym z wyraźnych sposobów jakie znamy jest to, że naszego Pana różni od innych Jego imię: Bóg, który przebacza. Pismo Święte pokazuje naszego Pana, jako Boga, który przebacza, jedynego Boga, który ma moc przebaczać grzechy. „„Któż jest, Boże, jak Ty, który przebaczasz winę?”

(Micheasz 7:18).

 

Widzimy to imię Boże potwierdzone w całej Biblii.

 

l  Nehemiasz oświadczył: „Ale Ty jesteś Bogiem odpuszczenia, miłosiernym i litościwym, cierpliwym i wielce łaskawym, więc ich nie opuściłeś” (Nehemiasz 9:17). Poprawne tłumaczenie tego zwrotu „Bóg odpuszczenia” brzmi „Bóg przebłagania”, albo „Bóg przebaczenia.”

l  Mojżesz prosił Pana, żeby mu objawił Swoją chwałę. Nie pozwolono mu zobaczyć Bożego oblicza, ale Pan objawił Swoją chwałę Mojżeszowi poprzez objawienie Swojego Imienia. Jakie to imię objawił Bóg Mojżeszowi? „Ale Ty jesteś Bogiem odpuszczenia, miłosiernym i litościwym, cierpliwym i wielce łaskawym, więc ich nie opuściłeś” (2 Mojż. 34:6-7).

l  Dawid podaje nam ten sam Hebrajski opis Boga. Pisze tak:  „Ty bowiem, Panie, jesteś dobry i przebaczasz, I jesteś wielce łaskawy dla wszystkich, którzy cię wzywają” (Psalm 86:5). Dawid wyciągnął te słowa ze swoich własnych trudnych doświadczeń.

czwartek, 23 kwietnia 2009

NASZ PASTERZ NADAL KOCHA TYCH, KTÓRZY ZBŁĄDZILI

Nasz wielki pasterz kocha każdą owcę, która zbłądziła z powodu doświadczeń, zranień i cierpień. Nie odważajmy sie nigdy oskarżać naszego pasterza o to, że nas zostawił. On nadal idzie koło nas  i czuwa nad nami stale.

 

Może w tej chwili prowadzisz walkę z pokusą i przegrywasz. Bez względu na to z czym walczysz, postanowiłeś nie uciekać od Pana. Nie chcesz oddać się w szpony grzechu, ale przyjąłeś do serca Słowo Boże.

 

Tak jak Dawid, jesteś zmęczony. Teraz doszedłeś do punktu, gdzie czujesz się absolutnie bezradny. Nieprzyjaciel zalewa cię rozpaczą, strachem, kłamstwami.

 

Twoje doświadczenie może stawać się jeszcze bardziej tajemnicze i niewytłumaczalne. Chcę jednak, żebyś wiedział – bez względu na to co przeżywasz, Duch Święty chcę ci objawiać Jehova Rohi, Pan moim pasterzem. Masz pasterza, który chce odcisnąć na twoim sercu Swoją miłość.

 

Jezus nas zapewnia: „Nigdy cię nie porzucę ani nie zastawię.” Nasz niebiański Ojciec – Jehova Rohi, Pan naszym pasterzem – objawił samego siebie dla nas w Psalmie 23. Mówi nam: „Znam cię z imienia i wiem przez co przechodzisz. Przyjdź, połóż się w Mojej łasce i miłości. Nie próbuj wszystkiego zrozumieć. Po prostu przyjmij Moją miłość dla ciebie i odpocznij w kochających ramionach. Tak, Ja jestem Panem zastępów. Jestem majestatycznym i świętym Bogiem. Chcę, żebyś  znał wszystkie objawienia o mnie. Ale jedno objawienie, które chcę, żebyś miał teraz, to objawienie Jehova Rohi. Chcę, żebyś Mnie znał jako swojego kochającego, troskliwego pasterza. Chcę też, żebyś odpoczywał, będąc pewnym, że ja ciebie przeprowadzę poprzez wszystkie twoje doświadczenia,w Mojej łagodności i miłości.”

środa, 22 kwietnia 2009

PAN JEST MOIM PASTERZEM

Wszyscy znamy Psalm 23. Jego pocieszające poselstwo jest dobrze znane nawet wśród niewierzących. Ten dobrze znany Psalm został napisany przez króla Dawida, a jego najlepiej znany fragment jest zawarty w pierwszym wersecie: „Pan jest pasterzem moim, niczego mi nie braknie.”

 

Hebrajskie słowo, którego używa Dawid w tym wersecie oznacza brak. Kiedy połączymy to znaczenie z pierwszą częścią tego wersetu, to Dawid mówi: „Pan prowadzi, kieruje i karmi mnie. Dlatego niczego mi nie braknie.”

 

W tym krótkim wersecie Dawid daje nam jeszcze jedną refleksję dotyczącą charakteru i natury Pana. Takie jest dosłowne tłumaczenie pierwszej części hebrajskiego słowa Jehova Rohi – Pan moim pasterzem.

 

Jehova Rohi to nie jest jakiś dobrotliwy, bierny pasterz. On nie jest najemnikiem – kimś, kto robi niewiele więcej ponad karmienie i prowadzenie. On nie tylko  kieruje nas na zielone pastwiska i sadzawki z wodą i mówi: „Masz, czego potrzebujesz. Idź i bierz to.” On też nie odwraca oka od naszych potrzeb. Nie ucieka w drugą stronę, kiedy słyszy nasze wołanie o pomoc i widzi nasze kłopoty. On zna każdy nasz ból, widzi każdą łzę i każde zranienie, jakie przeżywamy. On wie kiedy jesteśmy zbyt zmęczeni, aby iść dalej. On po prostu wie ile możemy znieść. Oprócz tego, On wie jak nas ratować i doprowadzić do miejsca uzdrowienia. Raz za razem nasz Pasterz idzie za nami, łapie nas i zabiera do miejsca odpocznienia. On ustawicznie namawia nas, żebyśmy się położyli na czas uzdrowienia i odnowy.

 

Jehova Rohi – Pan naszym pasterzem – przymusza nas, abyśmy szli za Nim do Jego odpocznienia, żeby mógł być tą „szekina” wśród nas. Pan mówi w 2 Mojż. 29:45: „Zamieszkam wśród Izraela i będę ich Bogiem.” Hebrajskie słowo przetłumaczone jako zamieszkać jest to słowo szekina, a oznacza „pozostać przy, albo umiejscowić się koło.” To słowo oznacza nie tylko przejściową obecność, ale trwałą – obecność, która nigdy nie znika. Krótko mówiąc, ta Boża chwała szekina, to nie jest jakaś znikająca pieczęć, która znika z naszych serc jak niewidzialny tusz. Jest to coś, co Bóg na stałe odciska na naszej duszy. Jest to Jego bliska i wieczna obecność.

 

Jest to chwalebny obraz: Nasz pasterz oferuje, że przyjdzie do nas w naszym bólu i stanie depresji i będzie siedział koło nas. Obiecuje, że zawiąże nasze rany i wzmocni te części w nas, które się rozchorowały i osłabły.

 

To jest ta Boża chwała szekina: Trwała, wieczna obecność Pana. Doświadczamy tego często, kiedy przeżywamy największe problemy. Nasz wielki pasterz mówi nam: Chcę cię odnowić. Zrobię to w ten sposób, że będę z tobą nawet w dolinie cienia śmierci. Moja obecność będzie przebywać z tobą poprzez wszystko, co diabeł wyrzuci na ciebie. Nawet jeżeli będziesz próbował uciec od Mnie, to będę szedł za tobą. Wezmę cię w swoje ramiona i zaniosę cię z powrotem do mojego odpocznienia. Wtedy opatrzę twoje rany i uzdrowię twoje choroby.

wtorek, 21 kwietnia 2009

ON TYLKO CHCE TWOJEJ WIARY

Bóg nie chce twojego domu, twojego samochodu, twoich oszczędności, twoich posiadłości. On chce tylko twojej wiary – twojej mocnej wiary w Jego Słowo. To może być ta jedna rzecz, której może brakować innym, bardziej duchowo wyglądającym ludziom. Możesz patrzeć na inną osobę jako bardziej duchową niż ty. Jednak ta osoba może właśnie walczyć twardo, aby zachować pozór sprawiedliwości. Kiedy Bóg patrzy na ciebie, powiada tak: „Oto sprawiedliwy mąż czy niewiasta.” Dlaczego? Ty uznałeś swoją bezradność, aby stać się sprawiedliwym. Zaufałeś Panu, że da ci Swoją sprawiedliwość.

Paweł mówi nam,że zostaliśmy poczytani za sprawiedliwych w Bożych oczach z tego samego powodu, co Abraham. „ I dlatego poczytane mu to zostało (Abrahamowi) za sprawiedliwość. A nie napisano tego, że mu poczytano tylko ze względu na niego, ale ze względu na nas, którym ma to być poczytane i którzy wierzymy w tego, który wzbudził Jezusa, Pana naszego, z martwych” (Rzymian 4:22-24).

Możesz twierdzić: „Ja w to wierzę. Mam wiarę w Boga, który wzbudził z martwych Jezusa.” Jednak pytanie do ciebie jest takie, czy wierzysz w to, że Pan może wzbudzić z martwych twoje małżeństwo, które przeżywa kłopoty? Czy wierzysz w to, że On może przywrócić do życia twojego martwego duchowo krewnego? Czy wierzysz, że On może podnieść cię z dołu niszczącego nałogu? Czy wierzysz, że On może wymazać twoją przeklętą przeszłość i przywrócić lata, które zjadła szarańcza i chrząszcze?

Kiedy wszystko wygląda beznadziejnie – kiedy jesteś w niemożliwej sytuacji, bez środków do życia i bez nadziei – czy wierzysz, że Bóg będzie twoim Jehova Jaira, który zatroszczy się o twoje potrzeby? Czy wierzysz, że On zobowiązał się do dotrzymania danych ci obietnic – i że gdyby nawet jedno Jego Słowo zawiodło, to niebiosa by spłonęły, a wszechświat by się rozsypał?

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

PAN NASZĄ SPRAWIEDLIWOŚCIĄ

„Oto idą dni - mówi Pan - że wzbudzę Dawidowi sprawiedliwą latorośl: Będzie panował jako król i mądrze postępował; i będzie stosował prawo i sprawiedliwość na ziemi. Za jego dni Juda będzie wybawiony, a Izrael będzie bezpiecznie mieszkał; a to jest jego imię, którym go zwać będą: PAN SPRAWIEDLIWOŚCIĄ NASZĄ” (Jeremiasz 23:5,6).

Bóg dał prorokowi Jeremiaszowi objawienie Jehova Tsidkenu, w czasach kryzysu podobnego do tego, z jakim my mamy do czynienia dzisiaj. Ale co to oznacza dla nas w praktyczny sposób? Czym jest ta sprawiedliwość, której On jest Panem i jak mamy poznać i zrozumieć Jezusa w tej roli?

Paweł daje nam wgląd w Bożą definicję sprawiedliwości w kilku fragmentach.

l „Abraham uwierzył Bogu i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość” (Rzymian 4:3).
l „Wiara została poczytana Abrahamowi za sprawiedliwość” (Rzymian 4:9).
l „Tak jak Abraham uwierzył Bogu i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość”
(Galacjan 3:6)

Każdy z tych wersetów odnosi się do jednej rzeczy, którą uczynił Abraham, aby osiągnąć sprawiedliwość: uwierzył.

Wreszcie Paweł podaje definicję Pana odnoszącą się do sprawiedliwości: „ (Abraham) nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Bożą, lecz wzmocniony wiarą dał chwałę Bogu, mając zupełną pewność, że cokolwiek On obiecał, ma moc i uczynić. I dlatego poczytane mu to zostało za sprawiedliwość” (Rzymian 4:2-22).

Biblia nie mogla tego przedstawić wyraźniej. Sprawiedliwością jest uwierzenie obietnicom Bożym, będąc całkowicie przekonanym, że On dotrzyma Swojego Słowa.

piątek, 17 kwietnia 2009

KUSZENIE BOGA?

Kiedy Jezus stał na najwyższym punkcie świątyni, szatan szeptał do Niego, „No, naprzód – skocz! Jeżeli naprawdę jesteś Synem Bożym, to Bóg cię uratuje”.

 

I rzekł mu [diabeł]: Jeżeli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisano bowiem: Aniołom swoim przykaże o tobie, abyś nie zranił o kamień nogi swojej” (Mat. 4:6).

 

Czy widzisz tu szatańską przebiegłość? Wybrał pojedynczą obietnicę z Biblii – i kusił Jezusa, by na niej oparł całe Swoje życie. Szatan sugerował, „Mówisz, że Bóg jest z Tobą. No to udowodnij mi to. Twój Ojciec pozwolił mi Ciebie napastować. Gdzie w tym jest Jego obecność? Możesz teraz to udowodnić, jeżeli skoczysz. Jeżeli Bóg jest z Tobą, to zapewni Ci miękkie lądowanie. Wtedy będziesz mógł na tym opierać Swoją pewność. Jeżeli tak się nie stanie, to lepiej Ci umrzeć, niż zastanawiać się, czy nie jesteś zostawiony samemu Sobie. By udowodnić, że Ojciec jest z Tobą, potrzebujesz jakiegoś cudu”.

 

Jak Jezus zareagował? On stwierdził, „Napisane jest również: Nie będziesz kusił Pana, Boga swego” (Mat. 4:7).

 

Dawny Izrael jest przykładem. Pan dziesięć razy udowodnił im, że jest im wierny. Lud Boży otrzymał widzialne dowody, że Pan jest z nimi. A jednak za każdym razem ci ludzie zadawali to samo pytanie: „Czy Bóg jest wśród nas, czy nie?” Bóg nazywa to „kuszeniem Go”. Jezus używa tego samego stwierdzenia – „kuszenie Boga” – w Swojej odpowiedzi do szatana. O czym to nam mówi? To pokazuje, że zwątpienie w Bożą obecność jest poważnym grzechem; nie mamy zadawać pytania, czy On jest z nami.

 

Tak, jak Izraelowi, Bóg dał nam całą masę dowodów. Po pierwsze, w Jego Słowie mamy wiele obietnic o Jego bliskości. Po drugie, mamy naszą osobistą historię z Bogiem – świadectwa Jego wielu wybawień w naszym życiu w przeszłości. Po trzecie, mamy Biblię pełną Bożej obecności w minionych wiekach.

 

Biblia mówi wyraźnie: Mamy chodzić z Bogiem przez wiarę, a nie przez widzenie. W przeciwnym wypadku skończymy tak, jak niewierny Izrael.

czwartek, 16 kwietnia 2009

ŻELAZNA OBIETNICA

Bóg dał nam żelazną obietnicę do życia na tej ziemi. On mówi, że kiedy nieprzyjaciel chce nas podeptać, to „mój lud pozna moje imię, zrozumie w owym dniu, że to Ja jestem, który mówi: Oto jestem” (Izajasz 52:6). Innymi słowy, Bóg mówi, „W czasie najgorszych doświadczeń Ja przyjdę i przekażę ci Moje słowo. Usłyszysz, jak mówię, ‘To Ja, Jezus, twój Zbawiciel, Nie bój się”.

 

W Mateusza 14 uczniowie byli w łodzi w czasie gwałtownego sztormu, miotani wichrami i falami. Nagle zobaczyli Jezusa idącego do nich po wodzie. Pismo Święte mówi, „Uczniowie zaś, widząc go idącego po morzu, zatrwożyli się i mówili, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli” (Mat. 14:26). Co Jezus zrobił w takim momencie? Od razu przemówił do nich, „Ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się!” (14:27).

 

Zastanawiałem się, dlaczego Jezus użył tych szczególnych słów, „Nie bójcie się”. Dlaczego powiedział tak do ludzi, którzy myśleli, że już umierają?

 

Słowa te oznaczają, „otrzymać ulgę, być szczęśliwym, uwolnionym od strachu”. Tu, w czasie niepokoju uczniów Jezus powiązał te słowa ze Swoją tożsamością. Pamiętajcie, że oni znali Go osobiście. On oczekiwał, że oni będą postępować według Jego słów, z wiarą. Chciał powiedzieć, „Ojciec obiecał, że Ja przyjdę do was w czasie sztormu. Napisano, „Dlatego mój lud pozna moje imię, zrozumie w owym dniu, że to Ja jestem, który mówi: Oto jestem” (Izajasz 52:6). Teraz Ja przyszedłem do was w czasie sztormu. To Ja, Jezus, jestem z wami w tym wszystkim. Dlatego nie bójcie się”.  Nasz Zbawiciel oczekuje takiej samej wiary i reakcji od nas w czasie naszych doświadczeń.

środa, 15 kwietnia 2009

CAŁKOWICIE ZALEŻNI OD NIEGO

Bóg zawsze chciał mieć ludzi, którzy będą chodzić w całkowitej zależności od Niego przed tym światem. Dlatego wybrał taki mały, nieznaczny naród izraelski i oddzielił ich na pustyni. On umieścił ich w szkole doświadczeń, by mieć lud, który będzie Mu ufał bez względu na okoliczności. Chciał, by Izrael świadczył, „Mogę przejść każdy test, każdą trudność, nawet taką, która przekracza moje możliwości. Jak? Bo wiem, że mój Bóg jest ze mną w każdym doświadczeniu. On mnie zawsze przeprowadzi”.

 

Zauważcie, co Mojżesz powiedział do Izraela: „ [Bóg]morzył cię głodem” (5 Mojż. 8:3). Pan im mówił, „Ja zaplanowałem wasze doświadczenia. To nie diabeł. Ja mam chleb i mięso, które potrzebujecie przez cały czas i to Ja byłem gotów spuścić je z nieba w każdej chwili. To było już zgromadzone dla was i czekało, kiedy to przyjmiecie. Jednak przez chwilę to wstrzymywałem, bo czekałem, kiedy dojdziecie do kresu swoich możliwości. Chciałem doprowadzić was do punktu kryzysu, gdzie tylko ja mógłbym was wybawić. Pozwoliłem, byście doszli do końca swoich możliwości, do miejsca ludzkiej bezsilności. To wymagało ode Mnie cudu wyzwolenia”.

 

Dzisiaj Pan ciągle szuka ludzi, którzy polegają całkowicie na Nim. On chce mieć kościół, który świadczy zarówno słowem, jak i postępowaniem, że za nimi stoi wszechmocny Bóg. On chce, by niezbawiony świat zobaczył, że On działa potężnie dla tych, którzy Go kochają.

 

Hiob stwierdził, „Zna bowiem drogę, którą postępuję; Gdyby mnie wypróbował, wyszedłbym czysty jak złoto” (Hiob 23:10). Oto niesamowite stwierdzenie, szczególnie w kontekście okoliczności, w których to mówił.

 

Hiob cierpiał jedne z najgorszych doświadczeń, jakie człowiek może przeżywać. Utracił wszystkie swoje dzieci w tragicznym wypadku, potem utracił swoje bogactwa i posiadłości. Na koniec utracił jeszcze swoje fizyczne zdrowie. To wszystko wydarzyło się w tak krótkim czasie i było całkowicie przytłaczające.

 

Jednak to Bóg postawił Hioba na takiej drodze. I tylko Pan wiedział, gdzie to w końcu doprowadzi. Był to plan tak odgórnie skonstruowany, że Bóg pozwolił nawet szatanowi, by dotykał Hioba. Dlatego Hiob nie mógł w tym widzieć Boga, „Oto, gdy idę naprzód - nie ma go, a gdy się cofam - nie zauważam go. Gdy szukam go po lewej stronie, nie dostrzegam go, gdy się ukrywa po prawej, też go nie widzę. Zna bowiem drogę, którą postępuję” (Hiob 23:8-10).

 

Hiob mówi, „Wiem, że Bóg wie wszystko, co ja przeżywam. On też wie, jak z tego wyjść. Mój Pan teraz mnie doświadcza. Jestem przekonany, że On mnie przez to przeprowadzi z mocniejszą wiarą. Wyjdę z tego oczyszczony, z wiarą cenniejszą niż złoto”.

wtorek, 14 kwietnia 2009

SIŁA NA PODRÓŻ

Nikt na świecie nie może cię umieścić w służbie. Możesz otrzymać dyplom ukończenia seminarium, ordynację od biskupa, albo zadanie od denominacji. Apostoł Paweł wyjawia jedyne prawdziwe powołanie do służby: „Dzięki składam temu, który mnie wzmocnił, Chrystusowi Jezusowi, Panu naszemu, za to, że mnie uznał za godnego zaufania, zleciwszy mi tę służbę” (1 Tym. 1:12).

 

Co Paweł ma na myśli, kiedy mówi, że Jezus uznał go za godnego? Pomyślcie o nawróceniu tego Apostoła. Trzy dni po tym wydarzeniu Chrystus umieścił Pawła w służbie – w szczególności w służbie cierpienia: „Ja sam bowiem pokażę mu, ile musi wycierpieć dla imienia mego. (Dz. Ap. 9:16). To jest ta służba, do której nawiązuje Paweł, kiedy mówi, „Dlatego, mając tę służbę,....”(2 Kor. 4:1). Potem dodaje, „...która nam została poruczona z miłosierdzia, nie upadamy na duchu”. On mówi o służbie cierpienia. Wyjaśnia też, że to jest służba nas wszystkich.

 

Paweł mówi nam, że Jezus dał mu obietnicę co do jego służby. Chrystus obiecał, że będzie mu wierny i pomoże mu przetrwać wszystkie doświadczenia. Greckie słowo uzdolnił oznacza „stały dopływ siły”. Paweł deklaruje, „Jezus obiecał, że da mi więcej, niż wystarczająco siły do tej podróży. On uzdolni mnie, bym pozostał wierny w tej służbie. Z Jego pomocą nie zawiodę i nie zrezygnuję. Wyjdę z tego z dobrym świadectwem”.

 

W życiu nas wszystkich następują zmiany. Prawda jest taka, że zmieniamy się pod wpływem tego, co nas pochłania.  Stajemy się podobni do tego, co zajmuje nasze umysły. Nasz charakter jest pod wpływem tego, co zajmuje nasze serca.

 

Ja dziękuję Bogu za każdego, kto karmi swój umysł i duszę rzeczami duchowymi. Tacy słudzy zwracają swoje oczy na to, co jest czyste i święte. Są zapatrzeni na Chrystusa, spędzając wartościowy czas na oddawaniu Mu czci i budowaniu siebie w wierze. W takich świętych działa Duch Święty, przemieniając ich charakter w Chrystusowy. Tacy wierzący będą gotowi na trudne cierpienia, które nadejdą. Gnuśni, leniwi i zaniedbujący modlitwę wierzący będą upadać na duchu i załamywać się. Będą zdruzgotani przez swoje obawy, bo nie działa w nich Duch Święty, by ich przemieniać. Kiedy przyjdą ciężkie czasy, oni po prostu nie wytrzymają.

 

Oto ostatnie słowa Pawła na ten temat: „Nie dajemy w niczym żadnego zgorszenia, aby służba nasza nie była zniesławiona, ale we wszystkim okazujemy się sługami Bożymi w wielkiej cierpliwości, w uciskach, w potrzebach, w utrapieniach, w chłostach, w więzieniach,.... jako zasmuceni, ale zawsze weseli, jako ubodzy, jednak wielu ubogacający, jako nic nie mający, a jednak wszystko posiadający” (2 Kor. 6:3-5,10). Jak my możemy ubogacać innych? Świecąc nadzieją Chrystusa w czasie cierpień. Oferujemy prawdziwe bogactwa, kiedy powodujemy, że inni pytają, „W czym tkwi jego tajemnica? Gdzie on znajduje taki pokój?”

poniedziałek, 13 kwietnia 2009

ZADOWOLENIE

Zadowolenie było wielkim testem w życiu Pawła. Przecież Bóg powiedział, że będzie go potężnie używał: „Wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela.” (9:15). Kiedy Paweł otrzymał to powołanie, „zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym” (9:20).

 

Paweł nie spieszył się, by widzieć wypełnienie tego wszystkiego za swojego życia. Wiedział, że ma żelazną obietnicę od Boga i tego się trzymał. W tamtym czasie był zadowolony, mogąc usługiwać tam, gdzie był: świadczył strażnikowi więzienia, marynarzom, czy kilku niewiastom nad rzeką. Ten człowiek miał powołanie na cały świat, ale był wierny, świadcząc pojedynczym osobom.

 

Paweł nie był też zazdrosny o młodszych, którzy go wyprzedzali. Kiedy oni podróżowali po całym świecie, zdobywając Żydów i pogan dla Chrystusa, Paweł siedział w więzieniu. Musiał słyszeć o wielkich tłumach, które się nawracały przez ludzi, z którymi on się spierał na temat Ewangelii łaski. A jednak Paweł nie zazdrościł tym ludziom. Wiedział, że poddany Chrystusowi człowiek potrafi cierpieć niedostatek, jak i obfitować: „Pobożność jest wielkim zyskiem, jeżeli jest połączona z poprzestawaniem na małym.... Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym” (1 Tym. 6:6,8).

 

Dzisiejszy świat mógłby powiedzieć Pawłowi, „Twoje życie dobiega końca, a nie masz żadnych oszczędności ani inwestycji. Wszystko co masz, co jedno ubranie”. Wiem, że Paweł by odpowiedział: „Ale ja zyskałem Chrystusa. Mówię wam, że to ja jestem zwycięzcą. Znalazłem perłę największej wartości. Jezus dał mi moc, by oddać Mu wszystko i znowu to otrzymać. Ja wszystko oddałem, a teraz czeka na mnie korona. Mam tylko jeden cel w życiu: zobaczyć Jezusa twarzą w twarz. Wszystkie cierpienia tego obecnego czasu nie mogą się nawet równać z radością, która czeka na mnie”.

piątek, 10 kwietnia 2009

DROGA PODDANIA SIĘ

Bóg rozpoczyna proces naszego poddania od zrzucenia nas z naszego wysokiego konia. To dosłownie stało się z Pawłem. On jechał swoją drogą pewności siebie w kierunku Damaszku, kiedy oświeciło go oślepiające światło z nieba. Paweł został powalony na ziemię, w strachu. Wtedy usłyszał głos z nieba, mówiący, „Saulu, Saulu, czemu Mnie prześladujesz?” (Dz. Ap. 9:4).

 

Paweł wiedział, że czegoś brakuje w jego życiu. Miał wiedzę o Bogu, ale nie miał osobistego objawienia.. Teraz na kolanach usłyszał słowa z nieba: „Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz” (9:5). Te słowa przewróciły świat Pawła do góry nogami. Biblia mówi, „Drżący i zdumiony Paweł powiedział, Panie, co mam czynić?” (9:6). Nawrócenie Pawła było dramatycznym działaniem Ducha Świętego.

 

Paweł był prowadzony przez Ducha Świętego do poddanego życia. Zapytał, „Panie, co mam czynić?”, a jego serce wołało, „Jezu, jak mogę Tobie służyć? Jak mogę Ciebie poznać i Tobie się podobać? Nic innego nie ma znaczenia. Wszystko, co czyniłem w ciele, to śmiecie. Teraz Ty jesteś wszystkim dla mnie”.

 

Paweł nie miał żadnych innych ambicji, żadnej innej siły w swoim życiu, niż to: „Bylebym

pozyskał Chrystusa” (Filipian 3:8). Według dzisiejszej miary sukcesu, Paweł poniósł

całkowitą klęskę. On nie wybudował żadnego budynku, nie miał żadnej organizacji, a metody, które stosował, były odrzucane przez innych liderów. W gruncie rzeczy poselstwo, które głosił Paweł, obrażało wielką liczbę słuchaczy. Czasami był nawet kamienowany za takie głoszenie. Jego temat? Krzyż.

 

Kiedy staniemy na sądzie przed Bogiem, nie będziemy sadzeni według naszej służby, osiągnięć ani liczby nawróconych. Tego dnia będzie jedna miara sukcesu: Czy nasze serca były w pełni poddane Bogu? Czy odrzuciliśmy naszą wolę i nasze plany, by tak czynić? Czy poddaliśmy się presji otoczenia i szliśmy z tłumem, czy też szukaliśmy kierunku tylko u Niego? Czy jeździliśmy od jednego seminarium do drugiego, szukając celu w życiu, czy też znaleźliśmy spełnienie w Nim?

 

Ja mam jedną ambicję, a to jest uczenie się coraz więcej, jak mówić tylko to, co pochodzi od Ojca. Nic z tego, co mówię sam od siebie, nie ma żadnej wartości. Chcę móc powiedzieć, „Wiem, że Ojciec jest ze mną, bo ja czynię tylko to, co jest Jego wolą”.

czwartek, 9 kwietnia 2009

PODDANE ŻYCIE

„Poddać się”. Co mówi ci to słowo? Dosłownie poddanie znaczy „oddać coś komuś innemu”. Oznacza to również zrezygnować z czegoś, co masz. Może to oznaczać twoje posiadłości, władzę, cele, a nawet życie.

 

Chrześcijanie dzisiaj słyszą wiele na temat poddanego życia, ale co to dokładnie znaczy? Poddane życie, to akt oddania z powrotem Jezusowi życia, które nam dał.. To oddanie kontroli, praw, władzy, wyznaczania kierunku i wszystkiego, co robisz i co mówisz. To całkowite przekazanie twojego życia w Jego ręce, by On czynił z nim to, co On chce.

 

Jezus żył poddanym życiem: „Zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełniać wolę swoją, lecz wolę tego, który mnie posłał” (Jan 6:38). „Ja  nie szukam własnej chwały” (8:50). Chrystus nigdy nie czynił niczego sam z Siebie. Nie robił kroku ani nie mówił słowa bez otrzymania instrukcji od Ojca. „Ja  nic nie czynię sam z siebie, lecz tak mówię, jak mnie mój Ojciec nauczył... Bo Ja zawsze czynię to, co się jemu podoba” (8:28-29).

 

Całkowite poddanie Jezusa Ojcu jest przykładem, jak my powinniśmy żyć. Może powiesz, Jezus był Bogiem w ciele. Jego życie było poddane jeszcze zanim przyszedł na ziemię”. Poddane życie nie jest narzucane nikomu, nawet Jezusowi.

 

„Dlatego Ojciec miłuje mnie, iż Ja kładę życie swoje, aby je znowu wziąć. Nikt mi go nie odbiera, ale Ja kładę je z własnej woli. Mam moc dać je i mam moc znowu je odzyskać” Jan 10:17-18).

 

Jezus mówił nam, „Wiedzcie, że akt poddania samego siebie jest całkowicie zależny od mojej woli. Ja postanowiłem złożyć Moje życie i nie czynię tego dlatego, że jakiś człowiek mi kazał. Nikt nie odbiera Mi mojego życia. Mój Ojciec dał mi prawo i przywilej oddania Mojego życia. Dał mi również wybór odrzucenia tego kielicha i uniknięcia krzyża. Ale Ja postanowiłem to uczynić z miłości i w pełnym poddaniu Jemu”.

 

Nasz niebiański Ojciec dał nam wszystkim to samo prawo: przywilej wybrania poddanego życia. Nikt nie jest zmuszony, by poddać swoje życie Bogu. Nasz Pan nie zmusza nas do złożenia w ofierze naszej woli i oddania Jemu naszego życia. On oferuje nam za darmo Ziemię Obiecaną, pełną miodu, mleka i owoców, ale my możemy postanowić, że nie wejdziemy do tego miejsca pełni.

 

Prawda jest taka, że możemy mieć tyle Chrystusa, ile chcemy. Możemy iść w Nim tak głęboko, jak chcemy i żyć pełnią Jego słowa i Jego prowadzenia.

środa, 8 kwietnia 2009

PRZYGOTOWANI NA KAŻDY KRYZYS

Kiedy uderzy kryzys, to nie masz wtedy czasu, żeby budować siebie w modlitwie i wierze. Ale ci, którzy byli z Jezusem są zawsze gotowi.

 

Pewne małżeństwo pisało do nas ostatnio w duchu, który pokazywał, że byli oni z Jezusem. Ich 24 letnia córka wyszła z przyjaciółką i jakiś wariat uprowadził obie młode kobiety. Potem zamordował ich córkę w najbardziej brutalny sposób.

 

Małżeństwo było w szoku. Ich przyjaciele i sąsiedzi zastanawiali się: „Jak może jakiś rodzic przeżyć taką tragedię?” Jednak w ciągu godziny Duch Święty przyszedł do tej zasmuconej rodziny i przyniósł im nadprzyrodzone pocieszenie. Oczywiście, że w następnych dniach smutku ci zasmuceni rodzice dalej zadawali Bogu pytania, dlaczego. Ale cały czas przeżywali Boży pokój i odpocznienie.

 

Wszyscy, którzy znali tych rodziców byli zaskoczeni ich spokojem, ale to małżeństwo było przygotowane na ich moment kryzysu. Oni zawsze wiedzieli, że Bóg nie pozwoli, aby stało się coś bez Bożego celu. Kiedy przyszła ta straszna wiadomość, to nie załamali się.

 

Właściwie ci rodzice i ich pozostałe dzieci zaczęli się modlić o tego zabójcę. Ludzie w ich mieście nie mogli się z tym pogodzić. Ale to bogobojne małżeństwo mówiło i nauczało o Bożej możliwości, aby dać nam siłę bez względu na to co nas spotka. Ludzie w mieście uznali, że ich siła pochodziła tylko od Jezusa. Niedługo zaczęli mówić o tym małżeństwie tak: „Oni są cudem. To są prawdziwi ludzie Jezusa.”

 

Bóg jest ucieczką i siłą naszą, Pomocą w utrapieniach najpewniejszą. Przeto się nie boimy, choćby ziemia zadrżała I góry zachwiały się w głębi mórz. Choćby szumiały, choćby pieniły się wody, Choćby drżały góry z powodu gniewu jego” (Psalm 46:2-4).

wtorek, 7 kwietnia 2009

BÓG JEST Z NIMI

A widząc odwagę Piotra i Jana i wiedząc, że to ludzie nieuczeni i prości, dziwili się; poznali ich też, że byli z Jezusem” (Dz. Ap. 4:13).

 

Widzimy w Księdze Dziejów Apostolskich, że kiedy Piotr i Jan stali w oczekiwaniu na wydanie wyroku, stał też tam człowiek, który został uzdrowiony. Tam, fizycznie stał żywy dowód na to, że Piotr i Jan byli z Jezusem. Kiedy więc przełożeni synagogi spojrzeli „patrząc zaś na człowieka uzdrowionego, który stał z nimi, nie wiedzieli co odpowiedzieć” (4:14).

 

Co zrobili Piotr i Jan kiedy zostali zwolnieni? „Poszli do swoich i opowiedzieli o wszystkim, co powiedzieli do nich kapłani i starsi” (4:23).Święci w Jerozolimie uradowali się z powodu tych dwóch uczniów. Potem modlili się: „ A teraz, Panie, spójrz na pogróżki ich i dozwól sługom twoim, aby głosili z całą odwagą Słowo twoje, gdy Ty wyciągasz rękę, aby uzdrawiać i aby się działy znaki i cuda przez imię świętego Syna twego, Jezusa” (4:29-30). Modlili się tak: „Boże, dziękujemy Ci za odwagę, jaką dałeś naszym braciom. Wiemy jednak, że to jest dopiero początek. Prosimy, żebyś nam wszystkim dał odwagę do głoszenia ze świętą pewnością. Daj nam też widzialne dowody na to, że jesteś z nami.”

 

Niewątpliwie Piotr i Jan widzieli spojrzenie rezygnacji na twarzy najwyższego kapłana, kiedy uświadomił sobie, że oni byli z Jezusem. Piotr chyba mrugnął do Jana i powiedział: „Gdyby tylko oni wiedzieli. Oni tylko pamiętają, że byliśmy z Jezusem kilka tygodni temu. Nie zdają sobie sprawy z tego, że jesteśmy ze zmartwychwstałym Mistrzem cały czas. Byliśmy niedawno z Nim w Górnej Izbie. Również tego ranka byliśmy z Nim, kiedy modliliśmy się w naszej celi więziennej. A kiedy wyjdziemy stąd, to spotkamy się z Nim na nowo.”

 

To się właśnie dzieje z mężczyznami i niewiastami, którzy spędzają czas z Jezusem. Kiedy odchodzą z miejsca modlitwy, to On jest z nimi tam, gdzie idą.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

ŚWIĘTA ODWAGA

Czym więcej ktoś przebywa z Jezusem, tym bardziej staje się podobnym do Chrystusa, w czystości, świętości i miłości. Z kolei jego czyste życie wytwarza w nim wielką odwagę dla Boga. Pismo mówi: „Bezbożny ucieka, chociaż nikt go nie goni, lecz sprawiedliwy jest odważny jak lew” (Przyp. Sal. 28:1).  Słowo odwaga w tym wersecie oznacza „bezpieczny, ufny.” Właśnie tego rodzaju odwagę widzieli przełożeni synagogi w Piotrze i Janie, kiedy usługiwali (zobacz Dz. Ap. 4:1-2).

 

W poprzednim rozdziale (3) Piotr i Jan modlili się o chromego żebraka i ten został uzdrowiony w jednej chwili. To uzdrowienie spowodowało wielkie poruszenie w całej świątyni i starając się zatrzymać uczniów przed szerzeniem swojej wiary w Chrystusa, przywódcy religijni doprowadzili do ich aresztowania i publicznego sądu.

 

Piotr i Jan spotkali się z przełożonymi synagogi, ale Biblia nie podaje wielu szczegółów na ten temat w 4 rozdziale Dziejów Apostolskich. Mogę was jednak zapewnić, że ci przywódcy religijni to tak przygotowali, żeby to była bardzo widowiskowa ceremonia. Najpierw ci dygnitarze uroczyście zajęli swoje miękkie krzesła. Za nimi poszli krewni najwyższego kapłana. W końcu, w chwili milczącego oczekiwania weszli dumnie kapłani. Wszyscy się ukłonili, kiedy kapłani przechodzili koło nich i podchodzili sztywno na miejsce sędziów.

 

To wszystko miało na celu onieśmielenie Piotra i Jana. Ale uczniowie ci nie byli wcale onieśmieleni. Oni przebywali zbyt długo z Jezusem. Wyobrażam sobie jak Piotr myśli: „Chodźcie, niech się wreszcie rozpocznie to spotkanie. Dopuście mnie do kazalnicy i dajcie mi głos. Mam słowo od Boga dla tego zgromadzenia. Dzięki Ci Jezu, że pozwoliłeś mi głosić Twoje imię do tych, którzy nienawidzą Chrystusa.” Dzieje Ap. 4:8 rozpoczyna się od takich słów: „Wtedy Piotr pełny Ducha Świętego...” A to mi od razu mówi, że nie miał on zamiaru wygłaszać odczytu. To nie miało być coś spokojnego, czy nieśmiałego. Piotr był człowiekiem oddanym całkowicie Jezusowi, pełnym ognia Ducha Świętego.

 

Słudzy Boży są bezpieczni w swoim utożsamianiu się z Chrystusem. Oni stoją ufni w sprawiedliwości Jezusa. Dlatego nie mają nic do ukrycia; mogą stanąć przed każdym, z czystym sumieniem.

piątek, 3 kwietnia 2009

CI LUDZIE BYLI Z JEZUSEM

W Dziejach Apostolskich 3 rozdział czytamy o tym, jak Piotr i Jan szli do świątyni, aby się modlić. Przed bramą świątyni siedział żebrak, który był kaleką od urodzenia. Ten człowiek nigdy w życiu nie zrobił ani jednego kroku. Kiedy zobaczył Piotra i Jana, prosił ich o jałmużnę.  Piotr mu odpowiedział: „Srebra i złota nie mamy, ale to co mam to ci daję” (Dz. Ap. 3:6). Potem Piotr pomodlił się o tego żebraka i powiedział: „W imieniu Jezusa Chrystusa z Nazaretu wstań i chodź” (3:6). Człowiek ten natychmiast został uzdrowiony. W wielkiej radości zaczął biegać w świątyni, skacząc i krzycząc „Jezus mnie uzdrowił!”

 

Wszyscy w świątyni byli tym zaskoczeni, gdyż poznali, że ten człowiek był chromy. Kiedy Piotr i Jan zobaczyli, że zbiega się tłum, zaczęli głosić Chrystusa. Tysiące ludzi zostało zbawionych. Ale kiedy Piotr i Jan głosili, przełożeni Synagogi „przystąpili do nich oburzeni” (Dz. Ap. 4:1-2). Ci wysoko postawieni ludzie władzy zapytali uczniów: „jaką mocą, albo w czyim imieniu to uczyniliście?” (4:7). Piotr otrzymał odwagę Ducha Świętego i odpowiedział tym przełożonym: „On ma na imię Jezus Chrystus z Nazaretu, ten, którego wyście ukrzyżowali zaledwie trzy tygodnie temu. Bóg Go wzbudził z martwych. Teraz jego moc uzdrowiła tego chromego. Nikt nie może być zbawiony w żadnym innym imieniu. Wy będziecie zgubieni, jeżeli nie wezwiecie imienia Chrystusa” (zobacz 4:10-12).

 

Przełożeni siedzieli oniemiali. Pismo mówi: dziwili się; poznali ich też, że byli z Jezusem” (4:13). Ten zwrot oznacza, że „zostali rozpoznani po jakimś szczególnym znaku.”

 

Co to był za znak, który wyróżniał Piotra i Jana? To była obecność Jezusa. Byli podobni do Chrystusa i mieli Jego Ducha.

 

Ci, którzy spędzają czas z Jezusem, nigdy nie mają Go dosyć. Ich serca ustawicznie pragną lepiej poznawać Mistrza, przybliżać się do Niego i wzrastać w poznaniu Jego woli. Paweł oświadcza: „Każdemu została dana łaska według miary daru Chrystusowego.” (Efezjan 4:7; patrz również Rzymian 12:3). Co to jest za miara, o której mówi Paweł? To oznacza ograniczoną ilość. Inaczej mówiąc, wszyscy otrzymaliśmy pewną ilość zbawczego poznania Chrystusa.

 

Dla niektórych wierzących ta początkowa miara jest wszystkim, czego w ogóle pragną. Chcą mieć tylko tyle Jezusa, aby uniknąć sądu, odczuwać przebaczenie, utrzymać dobrą reputację i wytrzymać godzinę w kościele w każdą niedzielę. Tacy ludzie są nastawieni tylko na „podtrzymanie”. Dają Jezusowi tylko same wymagania.

 

Paweł pragnie następujących rzeczy dla każdego wierzącego: „I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami, aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej, abyśmy już nie byli dziećmi, miotanymi i unoszonymi lada wiatrem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp, prowadzący na bezdroża błędu, lecz abyśmy, będąc szczerymi w miłości, wzrastali pod każdym względem w niego, który jest Głową, w Chrystusa” (Efezjan 4:11-15).

 

Paweł mówił: Bóg dał te dary duchowe po to, abyście byli wypełnieni Duchem Chrystusa. Jest to bardzo ważne, dlatego że przychodzą zwodziciele, aby was okraść z waszej wiary. Jeżeli jesteście zakorzenieni w Chrystusie i dojrzali w Nim, to żadna zwodnicza nauka was nie poruszy. Ale jedynym sposobem wrastania w taką dojrzałość jest poprzez pragnienie więcej Jezusa.”

czwartek, 2 kwietnia 2009

GRUPA JÓZEFA

Józef miał sen, że jego życie będzie potężnie używane przez Boga. Ale ten sen wydawał się jak mrzonka, kiedy jego zazdrośni bracia sprzedali go do niewoli. Następne lata życia Józefa były pełne trudności i niesprawiedliwości. Wreszcie, kiedy wydawało się, że Józef już stawał na nogi, został fałszywie oskarżony o próbę gwałtu i zesłany do więzienia.

 

Jednak cały ten czas Bóg czuwał nad życiem Józefa. Wreszcie po wielu latach zamieszania Józef znalazł się na dworze faraona. Faraon ustanowił go wreszcie władcą całego Egiptu.

 

Kochani, w ten sposób działa Bóg: On przygotowywał człowieka, aby uratował resztkę. Rzeczywiście, w każdym pokoleniu, Pan wzbudza Grupę Józefa. On bierze tych sług oddanych Jemu poprzez wszystkie lata kłopotów i doświadczeń, aby doświadczyć i wzmocnić ich wiarę.

Co to oznacza? Pismo mówi, że Józef to wszystko znosił: „Wysłał przed nimi męża, Józefa sprzedanego w niewolę. Nogi jego skrępowano pętami; Dostał się w żelazne kajdany aż do czasu, gdy się spełniło słowo jego i wyrok Pana go uniewinnił” (Psalm 105:17-19).

 

Pan ma również taką grupę Józefa dzisiaj. Są to bogobojni mężowie i niewiasty, których On dotknął i powołał. Oni nie szukają sławy ani fortuny. Chcą tylko żyć i umrzeć wypełniając Boże powołanie w swoim życiu. Pan obiecał, że ich życie będzie miało znaczenie dla Jego królestwa.

 

Józef powiedział braciom: „ Bóg posłał mnie przed wami, aby zapewnić wam przetrwanie na ziemi i aby wielu zostało zachowanych przy życiu. Tak więc nie wyście mnie tu posłali, ale Bóg, który mnie ustanowił opiekunem faraona i panem jego domu, i władcą całej ziemi egipskiej” (1 Mojż. 45:7-8).

 

Józef mógł spojrzeć wstecz na te wszystkie lata cierpienia i zaświadczyć: „Bóg mnie wysłał w tę podróż. On miał cel w tym, kiedy mnie przeprowadzał przez te wszystkie trudności. Teraz widzę, że to wszystko, co wycierpiałem doprowadziło do tej chwili. Bracia, Pan mnie przygotowywał, abym mógł wam usłużyć. On to wszystko zaplanował, żeby was przyprowadzić do swojej ochraniającej łaski tak, jak i mnie.”

 

Jakie to niesamowite objawienie dla Józefa. A jaka z tego lekcja dla ludu Bożego dzisiaj? Jest ona taka: Nasz Pan zachował nas w przeszłości i zachowa nas też w dniach, które są przed nami. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że za tym wszystkim stoi Jego wieczny cel. On ciebie zachował, gdyż ma dla ciebie cel. On przed tobą położył Bożą pracę. Tylko doświadczony, wypróbowany wierzący może tę pracę wykonać.

 

To nie jest czas nieśmiałej wiary. Jest to czas, kiedy każdy chrześcijanin, który znosił wielkie doświadczenia, musi zrobić krok naprzód. Nasz Dowódca wzywa nas, abyśmy stanęli wśród tego wystraszonego społeczeństwa i zaangażowali się w „Mocną wiarę.” Mamy ogłosić Deklarację Józefa: Bóg mnie posłał przed wami ... abym uratował wasze życie poprzez Jego łaskę” (1 Mojż. 45:7).

środa, 1 kwietnia 2009

ZACHOWANI W OKREŚLONYM CELU

Dawid modlił się „Strzeż mnie Boże, bo w Tobie szukam schronienia” (Psalm 16:1). Hebrajskie słowo, którego używa tutaj Dawid i które jest przetłumaczone jako „strzeż” ma bardzo bogate znaczenie. Mówi ono właściwie „Ustaw żywopłot wokół mnie, mur ochronnych cierni. Zachowaj mnie i ochraniaj. Obserwuj każdy mój ruch, wszystkie moje wejścia i wyjścia.”

Dawid w pełni wierzył, że Bóg ochrania sprawiedliwych. Pismo mówi, że Dawid otrzymywał pomoc i ochronę na wszystkich swoich drogach. Ten błogosławiony człowiek oświadczył: „Oto nie drzemie, ani nie zasypia stróż Izraela. Pan stróżem twoim, Pan cieniem twoim po prawicy twojej. Słońce nie będzie cię razić za dnia, ani księżyc w nocy. Pan strzec cię będzie od wszelkiego zła. Strzec będzie duszy twojej” (Psalm 121:4-7).

To samo hebrajskie słowo strzec występuje też w tym fragmencie. Jeszcze raz Dawid mówi o Bożym żywopłocie, nadprzyrodzonym murze ochronnym. Zapewnia nas: „Bóg patrzy na ciebie wszędzie, gdzie jesteś.”

Rzeczywiście Pan jest z nami we wszystkich miejscach: w pracy, w kościele, na zakupach. On jest z nami w naszych samochodach, autobusach, w metrze. Dawid mówi, że przez cały czas Bóg nas strzeże od zła. Krótko mówiąc, ma pod kontrolą każdy nasz ruch. On obiecał, że unicestwi każdą możliwą broń skierowaną przeciwko swoim dzieciom.

Raz za razem, nasz Bóg okazuje się jako strzegący swój lud. Ale jaki ma w tym cel? Dlaczego Pan tak bardzo angażuje się w naszą ochronę? Klucz do tego znajdujemy w słowach Mojżesza: „I nakazał nam Pan spełniać te wszystkie przepisy, okazywać cześć zbożną Panu, Bogu naszemu, aby nam się dobrze powodziło po wszystkie dni naszego życia, jak to jest dzisiaj” (5 Mojż. 6:24). Mojżesz mówi, że Bóg im dał przykazania w jednym celu: aby ich strzegli i zachowali. Ale dlaczego? Z tego samego powodu, dla jakiego Bóg chce nas zbawić i ochraniać.

Pomyśl o wszystkich sposobach, jakimi Bóg chronił Swój wybrany lud, Izrael. On ich zachował od 10 plag w Egipcie. Wybawił ich od armii Faraona nad Morzem Czerwonym. Uzdrawiał ich po śmiertelnym ukąszeniu węża na pustyni. Ci ludzi opowiadali swoim dzieciom i wnukom o Bożej mocy, która ich ochraniała. Pan nas wybawił od wszystkich naszych wrogów. Dawał nam chleb i wodę i sprawił, że nasze ubrania się nie niszczyły. On przeprowadził Izraela przez to wszystko.”

Ale czy tylko to było świadectwem Izraela? Czy ci ludzie byli ochraniani i zachowani tylko dlatego, żeby zakończyć życie na pustyni? Mojżesz powiedział: „ Lecz nas stamtąd wyprowadził, aby nas wprowadzić tutaj i dać nam tę ziemię, którą przysiągł naszym ojcom” 5 Mojż. 6:23). Mojżesz mówił Izraelitom: „Popatrzcie na wszystkie cudowne sposoby, jakimi Bóg was wyprowadził z niewoli. Jak myślicie, po co to było? Dlaczego was wybrał i oznaczył, jako kogoś szczególnego, od założenia świata? Dlaczego was wyprowadził z niewoli? Dlaczego was błogosławił, kiedy zasługiwaliście na to, żeby was porzucił?

Pan was zachował, żeby was gdzieś zaprowadzić. On chce osiągnąć w waszym życiu coś większego, niż te wszystkie cuda. Pan zachował Izraelitów i ustawił mur wokół nich w szczególnym celu; aby ich doprowadzić do miejsca użyteczności. On ich prowadził do Ziemi Obiecanej, która była ich przeznaczeniem.