piątek, 28 listopada 2008

CHWYĆ TWOJE DOŚWIADCZENIE PRZEZ WIARĘ

Gdybyśmy nie mieli konfliktów, presji, doświadczeń i wojen, stalibyśmy się pasywnymi lub letnimi. Weszłoby zepsucie i nasza świątynia legła by w gruzach. Nie bylibyśmy w stanie panować na terytorium, które zdobyliśmy. Dlatego plan nieprzyjaciela przeciw nam jest jasny: on chce nas odciągnąć od walki. Jego celem jest odsunięcie od nas wszelkich walk.

Wszelkie środki do utrzymania – siłę, by iść dalej, zwycięstwo nad wrogiem – znajdujemy w naszych duchowych walkach. W dniu, kiedy staniemy przed Panem, On nam przypomni: „Czy pamiętasz, przez co wtedy przechodziłeś? Tą straszną walkę? Popatrz, co przez to osiągnąłeś. To wszystko zdobyłeś przez walki, które wygrałeś”.

Prawda jest taka, że Bóg umieścił wszelkie skarby w ciele ludzkim. On uczynił cię świątynią, domem, gdzie mieszka Duch Święty. Ty jesteś odpowiedzialny za dbanie o tą świątynię. Jeżeli staniesz się leniwy i beztroski, zaniedbując potrzebne działania – regularną modlitwę, karmienie się Słowem Bożym, społeczność ze świętymi – wkradnie się zepsucie, a ty skończysz w absolutnej ruinie.

Kiedy patrzę wstecz na moje pięćdziesiąt lat służby kaznodziejskiej, przypominam sobie, jak wiele razy miałem chęć zrezygnować. Modliłem się, „Panie, nie rozumiem tego ataku. Skąd to się wzięło? I kiedy to się skończy? Nie widzę w tym żadnego celu”. Jednak z biegiem czasu zacząłem widzieć owoc tych doświadczeń. Ten owoc – możliwości, siła, duchowe bogactwo – pomagał mi w taki sposób, którego bym inaczej nigdy nie osiągnął.

Zachęcam cię: Chwyć twoje doświadczenia wiarą i wierz, że Bóg na to pozwolił. Wierz, że On używa tego, by cię uczynić mocniejszym... byś mógł zabierać łupy szatanowi... byś mógł być błogosławieństwem dla innych... i by to posłużyło dla Jego chwały.

„Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas. Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni” (2 Kor. 4:7,9).

„Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały, albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne” (2 Kor. 4:17-18).

czwartek, 27 listopada 2008

NIGDY NIE BĄDŹ ZASTRASZONY

Jeżeli chodzisz w Duchu, to będziesz stale atakowany przez moce demoniczne, ale nie możesz dać się zastraszyć żadnej mocy demona – nigdzie i nigdy!

Paweł był stale atakowany przez moce demoniczne. Kiedy głosił na wyspie Pafos, demony próbowały mu przeszkodzić: „....spotkali pewnego czarnoksiężnika, fałszywego proroka Żyda, imieniem Bar-Jezus,... Lecz wystąpił przeciwko nim czarnoksiężnik.... starając się odwrócić prokonsula od wiary” (Dz. Ap. 13:6-8).

Barjezus, znaczy „syn Jezusa” lub „anioł światłości”. To diabeł sprzeciwiał się Pawłowi, ale Duch Święty pobudził Pawła: „A Saul, napełniony Duchem Świętym... rzekł: O, pełny wszelkiego oszukaństwa i wszelkiej przewrotności, synu diabelski, nieprzyjacielu wszelkiej sprawiedliwości! Nie zaprzestaniesz ty wykrzywiać prostych dróg Pańskich? Oto teraz ręka Pańska na tobie, i będziesz ślepy, i do pewnego czasu nie ujrzysz słońca. I natychmiast ogarnęły go mrok i ciemność, a chodząc wokoło, szukał, kto by go prowadził za rękę. Wtedy prokonsul, ujrzawszy, co się stało, uwierzył, będąc pod wrażeniem nauki Pańskiej” (Dz. Ap. 13:9-12).

Paweł „napełniony Duchem Świętym”, pokonał wszelkie moce ciemności!

Nie wystarczy, być zasmuconym przez próby ataków szatańskich! W Dz. Ap. 16 Paweł był zasmucony, to znaczy „zaniepokojony”. Pozwolił na to przez wiele dni, ale Duch Boży powstał w Pawle i powiedział do tego demona, „Dość tego! W imieniu Jezusa, wyjdź!

Kiedy w autorytecie Bożym rozkazujesz diabłu, by uciekł, szatan wyjdzie ci naprzeciw z całym swoim arsenałem. Po tym, jak Paweł wypędził demona z opętanej dziewczyny w Dz. Ap. 16:16-18)., szatan zaczął zamieszki. Podburzył tłum przeciw Pawłowi i Sylasowi – i nagle mieli straszny kryzys!

Urzędnicy miejscy kazali ich biczować i wtrącić do więzienia. Przy każdym uderzeniu bata po ich plecach, słyszę, jak diabeł mówił, „Myślicie, że zwyciężyliście? Myślicie, że będziecie wypędzać moje demony i odbierać mi władzę”?

Diabeł widocznie nie wiedział, że czym więcej biczujesz sługę Bożego, chodzącego w Duchu, tym więcej wydobywasz z niego chwały dla Boga! Jeżeli zwiążesz go problemami i kłopotami, on będzie śpiewał i uwielbiał Pana!

„A około północy Paweł i Sylas modlili się i śpiewem wielbili Boga, więźniowie zaś przysłuchiwali się im” (Dz. Ap. 16:25).

Jeżeli mamy chodzić w Duchu, to musimy wierzyć w nadnaturalną moc Bożą, która wyzwala z każdego więzienia szatana, nawet, gdyby Bóg miał spowodować trzęsienie ziemi, by tego dokonać. To właśnie uczynił dla Pawła:
„Nagle powstało wielkie trzęsienie ziemi, tak że się zachwiały fundamenty więzienia i natychmiast otworzyły się wszystkie drzwi, a więzy wszystkich się rozwiązały” (w. 26).

Szatan będzie próbował zesłać na ciebie najgorsze pokusy lub cierpienia, jakie kiedykolwiek przeżywałeś. On chce, byś miał poczucie winy, potępienia i samo-oskarżania. Drogi święty, musisz powstać w Duchu i odwrócić swój wzrok od okoliczności i więzów. Nie próbuj sam tego rozwiązać. Zacznij uwielbiać, śpiewać i ufać Bogu – a On zatroszczy się o twoje uwolnienie!

środa, 26 listopada 2008

WYŻSZE ZNACZENIE CHODZENIA W DUCHU

W 1 Samuelowej 9 widzimy, że Saul został wysłany przez swojego ojca, by szukał zaginionych oślic. Saul zabrał z sobą sługę i poszukiwał ich wszędzie. Wreszcie zniechęcił się i był gotów zrezygnować z poszukiwań. Wtedy jego sługa powiedział mu, że może prorok Samuel by mu powiedział, gdzie są te oślice.

Samuel jest tu typem Ducha Świętego, który zna myśli Boże; on miał na myśli coś więcej, niż poradę. On wiedział, że Saul został wybrany przez Boga, by odegrać ważną rolę w odwiecznym planie Bożym!

Pierwsza rzecz, jaką uczynił Samuel, kiedy przyszedł Saul, to ogłosił ucztę (patrz 1 Samuel 9:19). Tego dokładnie oczekuje Duch Święty: byśmy usiedli przy Jego stole i usługiwali Mu – poświęcając Mu najlepszy czas i wsłuchując się w Jego serce.

Samuel poprosił Saula, by przestał się martwić, by mogli razem ucztować (1 Sam. 9:20-25). Samuel mówił, „Nie martw się, gdzie oślice – to już jest załatwione. Teraz jest coś o wiele ważniejszego. Musisz poznać Boże plany – Jego odwieczny cel”!

Po tej nocy ucztowania Samuel powiedział Saulowi, by odesłał sługę, by mogli mieć bliską społeczność, twarzą w twarz. (patrz 1 Sam. 9:27; 10:1).

Czy widzisz, co Bóg tu mówi? „Jeżeli naprawdę chcesz chodzić w Duchu – jeżeli naprawdę chcesz mojego namaszczenia, to musisz szukać czegoś więcej, niż wskazówek, gdzie iść. Musisz przyjść przed Moje oblicze i poznać Moje serce i moje pragnienia! Ja chcę cię namaścić, by użyć cię w Moim królestwie”!

Kochani, zapomnijcie o szukaniu porady, zapomnijcie o wszystkim innym! Pozwólcie Duchowi Świętemu, by uczył was tajemnych spraw Bożych. Uspokójcie się przed Jego obliczem, by mógł wam pokazać, co Pan ma w sercu. To jest najwyższa forma chodzenia w Duchu!

Spędzanie czasu w obecności Pana powoduje manifestację Chrystusa dla ginącego świata.

„Nie upadamy na duchu,... ale przez składanie dowodu prawdy polecamy siebie samych sumieniu wszystkich ludzi przed Bogiem” (2 Kor. 4:1-2). Apostoł Paweł mówi, że jesteśmy powołani, by być manifestacją prawdy. Oczywiście, wiemy, że Jezus jest prawdą. Co więc ma na myśli Paweł, mówiąc, że mamy manifestować Jezusa?

Paweł mówi tu o widzialnym wyrazie. Manifestacja, to „oświecenie”, które czyni coś jasnym czy zrozumiałym. Mówiąc krótko, Paweł mówi, że jesteśmy powołani po to, by czynić Jezusa znanym i zrozumiałym dla wszystkich ludzi. W życiu każdego z nas powinna być widoczna natura i podobieństwo Chrystusa.

Paweł z tym pojęciem manifestacji Chrystusa idzie jeszcze dalej. Mówi, że my jesteśmy listem Bożym dla świata. „Wy jesteście listem naszym, napisanym w sercach naszych, znanym i czytanym przez wszystkich ludzi; listem Chrystusowym, napisanym nie atramentem, ale Duchem Boga żywego, nie tablicach kamiennych, lecz na tablicach serc ludzkich” (2 Kor. 3:2-3). Nasze życie jest listem, napisanym przez Ducha Świętego i wysłanym do ginącego świata i jesteśmy czytani ciągle na nowo przez tych, którzy są wokół nas.

Jak właściwie stajemy się listem Bożym do świata? To dzieje się jedynie przez dzieło Ducha. W momencie, kiedy przyjmujemy zbawienie, Duch Święty drukuje w nas obraz Jezusa. To podobieństwo udoskonala w nas stale. Misją Ducha jest uformowanie w nas podobieństwa Chrystusa, które jest prawdziwe i dokładne, i takie podobieństwo będzie przeszywać sumienie ludzi.

wtorek, 25 listopada 2008

JAK OSIĄGNĄĆ CHODZENIE W DUCHU?

Polecenie, by chodzić w Duchu, było dane wszystkim, a nie tylko kilku super świętym. Oto jak można osiągnąć to chodzenie: „Mówię więc: Według Ducha postępujcie...” (Gal. 5:16).

1. Musisz pragnąć tego chodzenia wszystkim, co jest w tobie! Najpierw proś Ducha Świętego, by był twoim przewodnikiem i przyjacielem.

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” (Łukasz 11:9).

Jeżeli jesteś zbawiony, to już masz Ducha Świętego. Teraz poproś Go, by przejął kontrolę – poddaj się Jemu! Musisz postanowić w swoim sercu, że chcesz, by cię prowadził. Mojżesz, mówiąc o późniejszych czasach, powiedział, „Znajdziesz go, jeżeli będziesz go szukał całym swoim sercem i całą swoją duszą” (5 Mojż. 4:29).

2. Skup się na poznawaniu i słyszeniu Ducha – a odwróć swoje oczy od kłopotów i pokus. Paweł, Sylas i Tymoteusz pogrążyli by się w strachu i depresji, gdyby skupili się na ich kłopotach. Zamiast tego, oni skupili uwagę na Bogu – chwaląc i uwielbiając Go.

Przeważnie, kiedy mamy się modlić, skupiamy się na przeszłych upadkach. Odtwarzamy sobie ciągle na nowo nasze porażki, mówiąc, „O, jak dużo dalej mógłbym być na tej drodze, gdybym nie zawiódł Boga i nie popełnił błędu w przeszłości”.

Zapomnij twoją przeszłość! To wszystko jest pod przykryciem krwi! Zapomnij również o przyszłości, bo tylko Pan wie, co cię czeka. Zamiast tego zwróć całą uwagę i serce na Ducha Świętego.

3. Poświęć więcej cennego czasu na społeczność z Duchem Świętym. On nie będzie mówił do kogoś, kto się spieszy. Czekaj cierpliwie. Szukaj Pana i służ chwal Go. Odrzuć wszelkie inne głosy, które podszeptują ci myśli. Wierz, że Duch jest większy, niż one i że On nie pozwoli, byś został zwiedziony lub zaślepiony.

„Ten, który jest w was, większy jest, aniżeli ten, który jest na świecie” )1 Jan 4:4).

poniedziałek, 24 listopada 2008

BÓG CIĘ KOCHA

Ojciec cię kocha – w tym punkcie wielu wierzących zawodzi Boga. Oni są gotowi, by dać się przekonać o grzechu i upadku i to ciągle na nowo, ale nie pozwolą Duchowi Świętemu, by napełnił ich miłością Ojca.

Legalista lubi żyć pod osądzeniem. Nigdy nie zrozumiał miłości Bożej i nie pozwolił, by Duch Święty usłużył tą miłością dla jego duszy.

My w kościele Times Square nauczaliśmy, że człowiek sprawiedliwy, prawdziwie kochający Jezusa, lubi być napominany. On uczy się tego, że Duch Święty będzie ujawniał wszystkie jego ukryte dziedziny grzechu i niewiary – ponieważ, czym więcej rozprawi się z grzechem, tym będzie bardziej szczęśliwy i wolny.

A jednak nastawienie, które widzę u wielu chrześcijan jest takie: „Osądzaj mnie Panie, przekonuj mnie, grom mnie”! To nie jest to samo, co prawdziwe przeświadczenie. Na przykład, widzę to w wielu reakcjach na moje kazania. Kiedy piszę kazanie, które grzmi i osądza, otrzymuję wiele odpowiedzi ludzi, którzy z tym się zgadzają.

Kiedy piszę o słodyczy miłości Jezusa, otrzymuję listy, mówiące, „Ty już nie głosisz prawdy”! Ci ludzie jakby mówili, „Jeżeli nie karcisz, wtedy to, co mówisz, nie może być Ewangelią”. Tacy wierzący nigdy nie poznali misji miłości Ducha Świętego.

Jest to dziedzina, gdzie musisz nauczyć się chodzić w Duchu, a nie według uczuć! Chodzenie w Duchu, to pozwolenie Duchowi Świętemu, by wykonywał w nas to, po co został posłany. A to znaczy, by pozwolić Mu zanurzyć nasze serca właśnie teraz w miłości Bożej! „Bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany” (Rzym. 5:5).

Izajasz powiada, „Jak matka pociesza syna, tak ja będę was pocieszał, i w Jeruzalemie doznacie pociechy” (Izaj. 66:13). Izajasz pisał to do upartego ludu Bożego, który „poszedł drogą swojego serca” (57:17).

Powiedzcie mi, jak długo nauczyciel będzie uczył upartego studenta, który nie przyjmuje jego uwag? Niedługo! Prorok Izajasz używa jednego z najwyżej cenionych przykładów wśród ludzi – przykładu miłości matki do swojego dziecka – i pokazuje nam, jaką miłość Ojciec ma do nas.

Jedna matka z naszego kościoła poświęca cały dzień, by odwiedzić swojego syna w więzieniu. Wsiada do autobusu i jedzie wiele godzin, by go chociaż na chwilę zobaczyć. Taka matka patrzy na swojego syna w więziennym ubraniu i widzi w jego oczach cierpienie – i za każdym razem po trosze umiera, ale nie rezygnuje z niego. On nadal jest jej synem!

Duch Święty chce, byśmy poznali, że taką miłość Bóg ma do nas. On nas pociesza, mówiąc nam, „Kiedyś powiedziałeś, że wszystko oddajesz Jezusowi. Ofiarowałeś Mu twoją miłość i On cię kocha. A teraz Ja cię nie opuszczę. Zostałem posłany przez Niego, by wykonać pracę – i wykonam ją.

Nie ma prawdziwego pocieszenia dla nikogo na tej ziemi, prócz pociechy od Ducha Świętego. Dlatego potrzebujesz tego, by Duch Święty mieszkał w tobie. Jedynie On może ułożyć cię wieczorem jakby do ciepłego łóżka i napełnić twoje serce doskonałym pokojem. Jedynie On może prawdziwie pocieszyć w bólu i smutku. On jest tym, który cię upewnia, że „to pocieszenie nie jest tylko chwilowe – ono jest wieczne”!

piątek, 21 listopada 2008

PORZUĆ SWOJĄ PYCHĘ I BĄDŹ NAPEŁNIONY DUCHEM ŚWIĘTYM

Zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie Duch Święty zstępował na ludzi w niezwykły sposób! Wstrząsał budynkami, ludzie zaczynali Go wielbić nowymi językami. Duch Święty przejmował całkowitą kontrolę!

W dzień pięćdziesiąty zstąpił w postaci potężnego, wiejącego wiatru! Zstępował ogień. Kiedy zstępuje Duch Święty, następuje poruszenie (patrz Dz. Ap. 2:4, 4:11).

Jan Chrzciciel głosił, „Ja chrzczę was wodą, lecz przychodzi mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów jego; On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem” (Łuk. 3:16).

Umiłowani, Biblia mówi wyraźnie: Kiedy Jezus przychodzi do ciebie, On chce cię ochrzcić Duchem Świętym i ogniem! Duch Święty sprowadza ogień – przeszywa miłością Jezusa. Dlaczego niektórzy wierzący są w jednej chwili gorący, a w następnej zimni, nigdy nie są całkowicie poddani? Czy dlatego, że nie pozwolili Jezusowi, by ochrzcił ich Duchem Świętym?

„A On, (Duch Święty) gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu” (Jan 16:8). Czy może ci wierzący nie są przekonani, ponieważ nie zaprosili Ducha Świętego, by zajął właściwe miejsce w nich? On jest Bożą poziomicą. On ujawnia wszystko, co nie jest podobne do Chrystusa i przekonuje, oraz daje siłę, byśmy spełniali warunki Jego Słowa. On w tym staje się naszym Pocieszycielem, bo kiedy przekonuje nas o grzechu, daje też siłę, by go odrzucić. To jest prawdziwa pociecha!

Duch Święty nigdy nie każe ci zrobić czegoś głupiego, ale On może przyjść do ciebie w taki sposób, że grzesznicy mogą myśleć, że jesteś pijany! On nie jest mile widziany w wielu kościołach, bo uważają, że jest zbyt głośny, zbyt poruszający i zbyt nieprzewidywalny!

czwartek, 20 listopada 2008

DUCH ŚWIĘTY WIE, CO ROBI

Duch Święty nie wykonuje Jego dzieł w nas w jakiś niespójny i połowiczny sposób. On istnieje nie tylko po to, by nam pomagać w życiu, by nas przeprowadzać przez kryzysy i pocieszać nas w samotne noce. On nie jest tylko po to, by nas podnosić i wpompować trochę więcej siły, zanim pośle nas ponownie do biegu.

Wszystko, co Duch Święty czyni, jest związane z powodem Jego przyjścia – by nas przyprowadzić do domu, jako gotową oblubienicę. On działa tylko zgodnie z tą misją! Tak, On też jest naszym Pocieszycielem, naszą siłą w czasie potrzeby, ale On używa każdego aktu wyzwolenia, każdej Jego manifestacji w nas do tego, by przygotować nas, jako oblubienicę.

Duch Święty nie jest też tu tylko po to, by dawać dary światu. Nie, każdy Jego dar ma pewien cel. Duch Święty ma tylko jedno przesłanie: wszystko, czego nas uczy, prowadzi do jednej, centralnej prawdy. On może w nas błyszczeć, jak wspaniały klejnot, ale każdy promień prawdy jest po to, by uświadomić nam tą jedną, najważniejszą prawdę, a to jest:
„Nie należysz do siebie samego – zostałeś wykupiony za wysoką cenę. Zostałeś wybrany, by być oblubienicą Chrystusa. Duch Święty został posłany, by ci objawić tą prawdę, która uwolni cię od wszelkich innych miłości. Ta prawda złamie wszelkie jarzma grzechu i rozprawi się ze wszelką niewiarą. Nie jesteś z tego świata; zdążasz na wspaniałe spotkanie z Oblubieńcem i jesteś przygotowywany na Jego ucztę weselną. Wszystko jest już gotowe, a ty jesteś przygotowywany na tą ucztę weselną! Chcę cię przedstawić, jako oblubienicę bez skazy, mającą gorącą miłość do Niego w twoim sercu”

To jest dzieło Ducha Świętego – by przedstawiać Jezusa w kościele tak, byśmy zakochali się w Nim.

środa, 19 listopada 2008

DUCH ŚWIĘTY JEST OTRZYMYWANY PRZEZ WIARĘ

„Chcę dowiedzieć się od was tego jednego: Czy przez uczynki zakonu otrzymaliście Ducha, czy przez słuchanie z wiarą?” (Gal. 3:2). Święci, to przesłanie powinno zapalić waszą wiarę i przez wiarę powinniście przyjąć wielkie Boże obietnice! „Ale niech prosi z wiarą, bez powątpiewania; kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej, przez wiatr tu i tam miotanej. Przeto niechaj nie mniema taki człowiek, że coś od Pana otrzyma” (Jak. 1:6-7).

Czy prosiłeś Boga o ten dar? Czy szukasz Ducha Świętego? Czy ustawicznie pukasz? „Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą” (Łuk. 11:13).

Poproś, a otrzymasz! Szukaj twojego niebiańskiego Ojca i proś o chrzest Duchem Świętym, a On ci go da!

Obecnie spotykamy wściekłego diabła w tym świecie. On uwalnia wszelkie siły, które ma do dyspozycji, całe legiony złych mocy przygotowują się do ostatecznego konfliktu z niebem. Ale szatan nie może równać się ze sprawiedliwym, napełnionym Duchem Świętym dzieckiem Bożym, które chodzi w wierze i posłuszeństwie. Przed prawdziwie poddanym Duchowi Świętemu wierzącym legiony piekielne uciekają.

Boże, poślij Ducha Świętego! Zstąp na nas! Ochrzcij nas potężnie! Wyślij nas przeciwko twierdzom szatańskim, z bezkompromisową wiarą, że zwyciężymy!

Apostoł Paweł powiedział, „Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy cielesnej (Gal. 5:16). Powiedział również, „Jeśli według Ducha żyjemy, według Ducha też postępujmy (5:25).

Jako chrześcijanie, słyszeliśmy w naszym życiu takie zdanie: „Chodź w Duchu”. Wielu wierzących mówi mi, że chodzą w Duchu – ale nie potrafią mi powiedzieć, co to znaczy. Teraz zapytam was: Czy chodzicie i żyjecie w Duchu? I co to dla was znaczy?

Wierzę, że „chodzenie w Duchu” można określić jednym zdaniem: Chodzenie w Duchu, to po prostu pozwolenie Duchowi Świętemu, by wykonywał w nas to, po co Bóg Go posłał.

Uważam, że nie pozwolisz Mu tego czynić, jeżeli nie zrozumiesz, dlaczego Bóg posłał Ducha Świętego.

Duch Święty został posłany do nas od Ojca, by wykonać jeden (i tylko jeden) odwieczny cel. Jeżeli nie zrozumiemy Jego misji i działania w nas, będziemy popełniać jeden z dwóch błędów: jeden, to zadowolimy się małą porcją Jego dzieła – na przykład kilkoma darami duchowymi – błędnie myśląc, że to już wszystko, a pomijając największy Jego cel w naszym życiu. Dwa – będziemy gasić Ducha w nas i zupełnie Go ignorować, uważając, że jest taki tajemniczy, a Jego obecność musimy po prostu przyjąć wiarą i nigdy tego nie zrozumiemy.

Duch Święty przyszedł, by zamieszkać we mnie i w tobie, by zapieczętować, uświęcić, wzmocnić i przygotować nas – On został posłany na ten świat, by przygotować oblubienicę na wesele Chrystusa!

Starotestamentowy przykład takiej relacji pomiędzy wierzącymi, a Duchem Świętym znajdujemy w 1 Mojżeszowej 24. Abraham posłał swojego najstarszego sługę Eliezera, by znalazł oblubienicę dla jego syna Izaaka. Imię Eliezer znaczy „potężny, boski pomocnik” – wzór Ducha Świętego. Tak, jak ten potężny pomocnik przyprowadził Rebekę i przedstawił ją Izaakowi, tak samo Duch Święty na pewno przyprowadzi oblubienicę dla naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Bóg wybrał Rebekę na żonę dla Izaaka – i Pan prowadził Eliezera prosto do niej. Cała misja tego sługi i zadanie dotyczyły tego jednego: przyprowadzić Rebekę do Izaaka – spowodować, by zostawiła wszystko, co miała i by zakochała się w Izaaku, i była jego małżonką. Rodzice Rebeki powiedzieli do Eliezera, „Od Pana ta rzecz wyszła,... weź ją i idź, a niech będzie żoną syna pana twego, jak rzekł Pan” (1 Mojż. 24:50-51).

Tak też jest z tobą i ze mną! Bóg wybrał nas, byśmy byli Jego oblubienicą. Nasze zbawienie – nasze wybranie dla Chrystusa – tego dokonał Pan. On posłał Ducha Świętego, by przyprowadził nas do Jezusa i jeżeli Mu zaufamy, Duch Święty przeprowadzi nas bezpiecznie do domu, jako oblubienicę Chrystusa na wieczność!

wtorek, 18 listopada 2008

ABBA, OJCZE

Duch Święty ma sposoby, by uprościć nasze relacje z Bogiem Ojcem i Jezusem. To On uczy nas mówić „Abba, Ojcze”.

To zdanie nawiązuje do wschodnich zwyczajów w czasach biblijnych i ma związek z adopcją dziecka. Dopóki dokumenty adopcyjne nie zostały odpisane i opieczętowane przez adoptującego ojca, dziecko patrzyło na tego człowieka tylko, jako na ojca, ale nie miało prawa nazywać go Abba, czyli „mój”.

Kiedy dokumenty zostały podpisane i zapieczętowane, opiekun dziecka przedstawiał go adoptującemu ojcu i po raz pierwszy to dziecko mogło powiedzieć, „Abba, Ojcze”! Kiedy ojciec go przytulał, ten młody człowiek wołał, „Mój ojciec! On już nie jest tylko ojcem, on jest mój”!

Takie jest dzieło Ducha Świętego. On przyprowadza cię do Chrystusa i przedstawia cię Ojcu, a też przypomina ci, „To ja podpisałem te dokumenty. Nie jesteś już sierotą – jesteś pełnoprawnym synem Bożym! Teraz masz kochającego, bogatego, potężnego Ojca. Przytul się do Niego i powiedz ‘Mój Ojcze’. Ja przyszedłem, by ci pokazać, jak bardzo On cię kocha! On cię kocha i chciał cię mieć”!

Nasze wołanie powinno być przepełnione radością i wdzięcznością. Duch w nas woła, „Jesteś dziedzicem i współdziedzicem wszystkiego, co Jezus zdobył”. Masz wspaniałe dziedzictwo, ponieważ twój OJCIEC jest najbogatszy w całym wszechświecie! Nie bój się Go, bo On nie gniewa się na ciebie. Nie zachowuj się już jak biedna sierota, która nie ma radości i duchowego zwycięstwa. Nie jesteś już opuszczony – ciesz się Nim!

Nie tylko nie jesteśmy opuszczeni, ale Duch Święty jest z nami w chwilach zamieszania i cierpienia.

Misją Ducha Świętego jest pocieszanie oblubienicy Chrystusa w czasie nieobecności Oblubieńca. „Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki” (Jan 14:16). „Lecz Pocieszyciel, Duch Święty...” (w. 26).

Pocieszyciel, to ktoś, „kto utuli w czasie bólu czy smutku” – ktoś, kto ulży w bólu i cierpieniu, przyniesie ulgę, doda odwagi, zachęci. Mnie podoba się określenie w języku greckim: „Ktoś, kto cię położy na ciepłym łóżku bezpieczeństwa”. W czasie ciemnej i zimnej nocy twojej duszy, On położy cię na miękkim łóżku Jego pocieszenia i utuli cię Swoją delikatną ręką.

Nazywając Ducha Świętego Pocieszycielem. Jezus dał pewną przepowiednię. Przepowiedział, że Jego lud będzie cierpiał niewygody i będzie potrzebował pocieszenia – że w dniach ostatecznych będzie wiele bólu i cierpień wśród ludu Bożego.

Duch Święty przynosi pociechę przez przypominanie nam, że On mieszka w nas i wszelka moc Boża jest w Nim. Dlatego możesz mówić, „Większy jest Ten, który jest we mnie, niż wszystkie moce tego świata razem wzięte – większy, niż wszelkie moce demoniczne”! Bóg posłał Ducha, by używał Jego mocy dla zachowania nas od ataków szatana – by podnieść nas na duchu, odpędzić depresje i wypełnić nasze dusze miłością Pana.

„A nie tylko to, chlubimy się też z ucisków, wiedząc, że ucisk wywołuje cierpliwość... a nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany” Rzym. 5:3,5).

TAJEMNICA SIŁY

„Mimo to sprawiedliwy trzyma się swojej drogi, a kto ma czyste ręce, nabiera siły” (Joba 17:9).

Ludzie tracą siłę do życia.
Szydercy obfitują-
Prowokacja ze wszystkich stron.
Nie można znaleźć sprawiedliwych.
Kiedy łoża są przygotowywane w ciemności
Korupcja stała się ich ojcem.
To już czas aby niewinni
Byli tym zaszokowani i
Powstali przeciwko hipokrytom.
Ach, żeby można się było wstawiać przed Bogiem za człowiekiem,
Żeby sprawiedliwi mogli się trzymać swojej drogi
A światło bezbożnych zgasło-
Iskra ich ognia umarła.
Droga bezbożnych jest śliska
A grzech jest hańbą, pożerającą siłę;
Ale ten, kto ma czyste ręce
Będzie coraz mocniejszy
I mocniejszy.

poniedziałek, 17 listopada 2008

PRZEDSMAK NIEBA

Przedsmak, to wczesny smak albo uświadomienie sobie. Biblia nazywa to rękojmią – „rękojmią naszego dziedzictwa” (Efez. 1:14). To znaczy zakosztować całości, zanim mamy całość. Naszym dziedzictwem jest sam Chrystus, a Duch Święty prowadzi nas przed Jego oblicze, jako przedsmak bycia Jego oblubienicą, by cieszyć się wieczną miłością i społecznością z Nim.

Paweł opisuje ludzi Bożych, którzy są „zapieczętowani Duchem Świętym” (Efez. 1:13). Mówi o ludziach szczególnie naznaczonych przez Ducha Świętego. Duch Święty wytworzył w nich szczególny znak, wspaniałe wewnętrzne dzieło – coś nadnaturalnego, co zmieniło ich na zawsze.

Oni już nie są zwykłymi wierzącymi. Nie są już „z tego świata”, ponieważ swoje myśli skierowali na to, co w górze, a nie na to, co na ziemi. Nie są już poruszani przez wydarzenia na świecie: oni są nieporuszeni. Nie są już letni ani obojętni. Zamiast tego ich serca wołają we dnie i w nocy, „Przyjdź wkrótce, Panie Jezu...”

Co się z nimi stało? Co Duch Święty uczynił w tych wierzących? Co ich oznaczyło i zapieczętowało na zawsze, jako własność Pana? Po prostu Duch Święty dał im przedsmak chwały Jego obecności! Przyszedł do nich, otworzył niebo, a oni doświadczyli nadnaturalnej manifestacji Jego wielkości! On daje nam „trochę nieba”, byśmy z tym zdążali do nieba – na pobudzenie naszego apetytu.

Jak myślicie - jaką oblubienicę Duch Święty przedstawi Jezusowi Chrystusowi w dniu objawienia? Czy obojętną, której miłość jest letnia lub zimna? Czy taką, która nie jest oddana Jezusowi i która nie chce mieć bliskiej, osobistej społeczności z Chrystusem?

Jeżeli naprawdę kochasz Jezusa, to On nigdy nie wychodzi z twoich myśli, ale jest obecny w każdym momencie twojego życia. Niektórzy chrześcijanie myślą, „Tak będzie, kiedy umrę. Kiedy będę w niebie, wszystko się zmieni. Wtedy stanę się szczególną oblubienicą Pana”. Nie, śmierć nikogo nie uświęci! Duch Święty jest tutaj dzisiaj i działa w tobie, by stworzyć w tobie gorącą miłość do Chrystusa po tej stronie śmierci!

Rzymian 8,26 opisuje jedno z najwspanialszych dzieł Ducha Świętego w sercu wierzącego, „Podobnie i Duch wspiera nas w niemocy naszej; nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach”.

Greckie słowo określające westchnienia oznacza „pragnienie” – pragnienie, by mieć więcej Chrystusa. Możesz pragnąć Jezusa tak bardzo, że siadasz w Jego obecności i nie mówisz nic, a tylko wzdychasz – to coś, czego nie da się wypowiedzieć. To mówi, „Jezu, jesteś jedynym szczęściem na tym świecie. Skosztowałem i zobaczyłem, że jesteś dobry – i ja chcę Ciebie całego”.

To jest znak kogoś, kto chodzi w Duchu. On ma wielkie pragnienie, by być z Jezusem. Tak, jak Paweł, chciałby już odejść, by być z Panem!

piątek, 14 listopada 2008

MINUTA PRZED PÓŁNOCĄ

W 1 Samuela 13 widzimy, że Saul doszedł do ważnego momentu, jaki każdy wierzący musi kiedyś przeżyć. Jest to czas kryzysu, kiedy jesteśmy zmuszeni zdecydować czy będziemy czekać na Boga przez wiarę, czy stracimy cierpliwość i weźmiemy sprawy w swoje ręce.

Ten kluczowy moment Saula przyszedł wtedy, kiedy złowieszcze chmury wojny zebrały się nad Izraelem. Filistyni zgromadzili potężną armię konnicy, wozów żelaznych i legiony piechoty, którzy prezentowali swoją najnowszą broń. W przeciwieństwie do tego Izraelici mieli tylko dwa miecze w całej armii – jedne miał Saul i jeden jego syn Jonatan. Wszyscy inni musieli używać broni własnego pomysłu takiej jak drewniane dzidy czy proste narzędzia rolnicze.

Tydzień wcześniej Samuel ostrzegał Saula, żeby poczekał na niego w Gilgal, zanim wyruszy do walki. Prorok powiedział, że przyjdzie po siedmiu dniach, żeby złożyć Panu właściwą ofiarę.

Kiedy nadszedł siódmy dzień i Samuel nie przyszedł, żołnierze Saula zaczęli się rozchodzić. Co gorsza, król nie miał Bożego prowadzenia odnośnie walki.

Jak podszedł do tego Saul? Czy stanął mocno i ogłosił: „Nie ważne czy Saul przyjdzie po ośmiu dniach, ja będę stał na Bożym Słowie, które otrzymałem. Żywy czy martwy, będę posłuszny przykazaniu”? Nie, Saul spanikował. Pozwolił, aby okoliczności go zwyciężyły. Skończyło się na tym, że zaczął manipulować Słowo Boże. Dał polecenie kapłanowi, który był tam obecny, żeby złożył ofiarę bez Samuela i w ten sposób popełnił wielki grzech przeciwko Panu (patrz 1 Samuela 13:11-12).

Nie, Bóg się nigdy nie spóźni. Cały czas Pan znał każdy krok, jaki Samuel robił w kierunku Gilgal. On ustawił proroka na niebiańskim systemie nawigacji i wyznaczył jego przybycie co do sekundy. Samuel dotrze tam w siódmym dniu, nawet gdyby to było minutę przed północą.

Bóg się nie zmienił przez wszystkie wieki. On nadal jest zainteresowany tym, czy Jego lud jest posłuszny Jego przykazaniu: „Posłuchaj głosu Pana i nie buntuj się przeciwko Jego przykazaniom” (1 Sam. 12:15, sparafrazowany). nie ma znaczenia to czy nasze życie wymyka się spod kontroli – mamy chodzić w całkowitym zaufaniu Panu. Nawet jeżeli sytuacja wydaje się beznadziejna, nie mamy działać w strachu. Raczej mamy oczekiwać cierpliwie na Jego wybawienie tak, jak obiecał w Swoim Słowie.

Fakt jest taki, że Bóg stal koło Saula, kiedy potężna armia Filistyńska naciskała. On znał kryzys, jaki przeżywał Saul i Jego oko śledziło każdy szczegół tej sytuacji.

Nasz Bóg widzi każdy szczegół naszego kryzysu. On widzi wszystkie problemy naszego życia, które nas przygniatają. On też jest zupełnie świadomy, kiedy twoja sytuacja staje się coraz gorsza z dnia na dzień. Ci, którzy się modlą i oczekują na Niego ze spokojną wiarą, nigdy nie są w prawdziwym niebezpieczeństwie. Ponadto On zna twoje paniczne myśli: „Nie wiem jak będę mógł spłacić moje długi ... nie mam nadziei na poprawę w moim małżeństwie ... nie wiem jak będę mógł utrzymać swoją pracę...” Pomimo tego, Jego przykazanie dla ciebie jest nadal prawdą: „Nie panikuj i nie wyprzedzaj Mnie. Nie masz robić nic oprócz modlitwy – ale polegaj na Mnie. Ja uczczę każdego, kto Mi ufa.”

Rozważ słowa, które Bóg dał Swojemu kościołowi: „Bez wiary nie można się Jemu podobać” (Hebr. 11:6). „ Ufaj mu, narodzie, w każdym czasie, Wylewajcie przed nim serca wasze: Bóg jest ucieczką naszą!” (Psalm 62:9).”Wy, którzy się boicie Pana, ufajcie Panu! On jest pomocą i tarczą ich” (Psalm 15:11). „Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! Pamiętaj o Nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki!” (Przyp. Sal. 3:4-6).

Niewiara jest czymś śmiertelnym, a jej konsekwencje są tragiczne. Jesteśmy narażeni na poważne konsekwencje, jeżeli sami próbujemy wyplątać się z naszych doświadczeń, zamiast zaufać Bogu, że On nas przeprowadzi.

czwartek, 13 listopada 2008

STRONG, SPIRITUAL CASTOR OIL

God’s command to love our enemies can seem like bitter, distasteful medicine. But, like the castor oil I had to swallow in my youth, it is medicine that heals.

Jesus states very clearly: “Ye have heard that it hath been said, Thou shalt love thy neighbor, and hate thine enemy. But I say unto you, Love your enemies, bless them that curse you, do good to them that hate you, and pray for them which despitefully use you, and persecute you” (Matthew 5:43–44).

Was Jesus contradicting the law here? Not at all. He was reversing the spirit of flesh that had entered the law. At that time, Jews loved only other Jews. A Jew wasn’t to shake hands with a Gentile, or even allow his robe to swish against an outsider’s clothing. Yet, this wasn’t the spirit of the law. The law was holy, instructing, “If thine enemy be hungry, give him bread to eat; and if he be thirsty, give him water to drink: for thou shalt heap coals of fire upon his head, and the Lord shall reward thee” (Proverbs 25:21–22).

We can hate the immoral actions of those in government. We can hate the sins of homosexuals, abortionists and all Christ despisers. But the Lord commands us to love them as people—people for whom Jesus died. And he commands us to pray for them. If at any time I despise a person rather than the principle behind that person, I’m not truly representing Christ.

I have witnessed a homosexual parade on Fifth Avenue here in New York City. Two hundred fifty thousand gays, many half nude, some with signs proclaiming “God is Gay.” I saw them break rank and jump on Christians carrying signs, “God HATES Your Sin—But He Loves You.”

I blushed with hot anger. I felt like calling Sodom-like fire upon them. But on reflection, I said to my heart, “I am like the disciples who wanted to call down fire and consume those who rejected Jesus.”

I say—Homosexuality is sin! So is adultery! So is bitterness and unforgiveness.

Love your enemies! Love those “in your face” militant sinners? Pray for them? Bless them that curse you?

That is exactly what Jesus said!

So do it!

środa, 12 listopada 2008

DANIEL – CZŁOWIEK INNEGO RODZAJU

Daniel był człowiekiem innego rodzaju, który mówi o złamaniu: „ I zwróciłem swoje oblicze na Pana, Boga, aby się modlić, błagać, w poście, we włosiennicy i popiele. Modliłem się więc do Pana, mojego Boga i wyznawałem”(Daniel 9:3-4). Z kolei Daniel potrafił rozpoznać czasy, ponieważ znał serce Boga.”Ja, Daniel, zwróciłem uwagę w księgach na liczbę lat, które miały upłynąć według słowa Pana do proroka Jeremiasza” (Daniel 9:2).

W jaki sposób Daniel wszedł na tę ścieżkę złamania, wiedzy i rozpoznania? Rozpoczęło się to od studiowania Słowa Bożego. Daniel pozwolił, aby Słowo Boże przeniknęło go całkowicie. Często go cytował, ponieważ zachował Go w swoim sercu. „Tak, jak jest napisane w Zakonie...” (Daniel 9:13)

W rozdziale 10 ten bogobojny prorok otrzymał wizję Chrystusa: „A gdy podniosłem oczy i spojrzałem, oto był mąż, ubrany w szatę lnianą, a biodra miał przepasane pasem ze złota z Ufas. ...oblicze jego jaśniało jak błyskawica, a oczy jego jak pochodnie płonące, ... a dźwięk jego głosu był potężny jak wrzawa mnóstwa ludu” (10:5-6).

Zachęcam cię, nastaw swoje serce na szukanie Boga z całą pilnością i determinacją. Potem podejdź do Słowa Bożego z coraz większą miłością i pragnieniem. Módl się z postem o złamanego ducha, aby odebrać Jego brzemię. W końcu wyznaj i odrzuć wszystko, co przeszkadza Duchowi Świętemu w otwarciu błogosławieństw nieba dla ciebie. Droga „innego rodzaju człowieka” jest otwarta dla każdego. Czy pójdziesz nią?

Takie chodzenie sprowadza Boże dotknięcie. Daniel składał świadectwo: „Lecz oto dotknęła mnie jakaś ręka i podniosła mnie tak, że oparłem się na kolanach i na dłoniach” (Daniel 10:10). To słowo dotknęła mnie tutaj oznacza „szybko uchwycić.” Daniel mówił: „Kiedy Bóg położył Swoją rękę na mnie, to upadłem na twarz. Jego dotyk pobudził mnie do szukania Go wszystkim co jest we mnie.”

Tak się dzieje za każdym razem, kiedy Bóg dotknie czyjegoś życia. Ta osoba pada na kolana i staje się mężem czy niewiastą modlitwy, którzy szukają Pana.

Często się zastanawiałem dlaczego Bóg dotyka tylko niektórych ludzi swoją mocą. Dlaczego niektórzy słudzy stają się głodnymi poszukiwaczami Pana, podczas gdy inni wierni ludzie idą swoją drogą? Słudzy, którzy doświadczyli Bożego dotknięcia, mają intymną relację z Panem. Otrzymują objawienie z nieba. Radują się taką społecznością z Chrystusem, jakiej niewielu doświadcza.

Dlaczego Bóg położył swoją rękę na Danielu i dotknął go w taki sposób? Dlaczego ten jeden człowiek potrafił widzieć i słyszeć to, czego nikt inny nie widział? Mówi on: „Tylko ja, Daniel, widziałem to zjawisko, a mężowie, którzy byli ze mną, nie widzieli tego zjawiska” (Daniel 10:7).

Bóg potrzebował głosu, żeby przekazywać Swoje poselstwo. Potrzebował modlącego się sługi, kogoś, kto by wiernie odpowiadał na Jego wezwanie. Daniel był takim człowiekiem. Modlił się wiernie trzy razy dziennie. Teraz, kiedy chodził wzdłuż rzeki, Chrystus mu się objawił (zobacz Daniel 10:7-9)

Bóg uczynił Daniela swoimi ustami ponieważ:

1. Daniel nigdy nie zawiódł w modlitwie
2. Daniel bolał nad duchowym zepsuciem w społeczeństwie i w kościele (zobacz Daniela 9 rozdział.
3. Daniel nie trzymał ani nie ukrywał grzechu (Daniel 9:4-5).

wtorek, 11 listopada 2008

POTRZEBUJESZ DUCHA ŚWIĘTEGO

Niektórzy zostali zbawieni wiele lat temu, niektórzy może rok, a niektórzy miesiące czy tygodnie. To wspaniałe być zbawionym od grzechu. Stare rzeczy przemijają, a wszystko się staje nowym. Tak się ciesze, że jesteś zbawiony.

Ale żeby być dobrym żołnierzem w służbie naszego Pana Jezusa Chrystusa, nie wystarczy być zbawionym. Jest dla ciebie o wiele więcej! Potrzebujesz być ochrzczony Duchem Świętym. „Rzekł do nich: Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy uwierzyliście? A oni mu na to: Nawet nie słyszeliśmy, że jest Duch Święty” ( Ap. 19:2). Ci ludzie byli zbawieni, ale jest oczywiste, że nie byli napełnieni, czy ochrzczeni Duchem Świętym.

Wierzę, że jesteśmy zbawieni poprzez moc i służbę Ducha Świętego. Ale Pismo mówi nam, że do tego jest jeszcze chrzest, czy napełnienie, przejęcie nas w posiadanie przez Ducha Świętego!

Sam Jezus nie wysyłał swoich uczniów i naśladowców do świata dotąd, aż zostali ochrzczeni Duchem Świętym. Na pewno Jego uczniowie mieli czyste serca. Mieli wiarę do uzdrawiania chorych, do wypędzania demonów. Mieli Słowo Pana i już głosili Chrystusa i zdobywali dla Niego ludzi. Byli świadkami Jego zmartwychwstania. Czy może być coś więcej? Oni byli gotowi umrzeć za Jezusa! Czy ich miłość do Niego nie była wystarczająca, żeby ich wysłać do świata, aby wykonywali Jego dzieła?

Kochani, to nie było wystarczające!Widzimy wyraźnie, że było coś więcej. „Ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w
Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz. Ap. 1: 8).

Czy naprawdę chcesz Ducha Świętego? Czy chcesz, żeby zstąpił na ciebie i ochrzcił cię ogniem? Musisz być przekonany, że to jest dla ciebie. Musisz dojść do miejsca, w którym będziesz wiedział, że jesteś niczym, nie masz nic i nic nie możesz zrobić bez mocy i prowadzenia Ducha Świętego.

Musisz wiedzieć, że On nadal chrzci, nadal zstępuje na wierzących i bierze w posiadanie ich ciała! „Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. Obietnica ta bowiem odnosi się do was i do dzieci waszych oraz do wszystkich, którzy są z dala, ilu ich Pan, Bóg nasz, powoła” (Dz. Ap. 2:38-39).

Każdej godziny, każdego dnia tłumy ludzi na całym świecie są chrzczone Duchem Świętym! Czytali tę obietnicę w Biblii, albo słyszeli jak to było zwiastowane. Dlatego wołali, przyjmowali obietnicę i zostali ochrzczeni!

Chrzest jest szczególnie dla tych, którzy żyją w ostatecznych dniach. „I stanie się w ostateczne dni, mówi Pan, że wyleję Ducha mego na wszelkie ciało ... Wyleję w owych dniach Ducha mego” (Dz. Ap. 2:17-18). Wystarczy poprosić, żeby otrzymać: „O ile bardziej wasz Ojciec niebiański da Ducha Świętego tym, którzy proszą” (Łukasz 11:13).

Bóg chce, żebyś żył i chodził w Duchu. Nie powinieneś biegać, żeby znaleźć kogoś innego, aby zaspokoił potrzebę człowieka. Jesteś powołany, aby wypowiadać Słowo Boże tak jak Duch pobudza, wkładać ręce na chorych i wypędzać demony tak, jak to robili apostołowie. Wszyscy jesteśmy powołani, aby być świadkami, którzy są pełni mocy Ducha Świętego!

poniedziałek, 10 listopada 2008

KIEROWANI BOŻYM SŁOWEM

Jeżeli Chrystus panuje jako najwyższy autorytet nad Swoim królestwem, a my jesteśmy Jego poddanymi, to nasze życie musi być kierowane przez Niego. Co to dokładnie znaczy być kierowanym przez Jezusa?

Według słownika, oznacza to prowadzenie, kierowanie, kontrolowanie działania i zachowania tych, którzy podlegają temu autorytetowi. Krótko mówiąc, Jezus musi mieć kontrolę nad wszystkimi naszymi czynami i zachowaniem, włączając w to każdą myśl, słowo i czyn.

Jezus również panuje nad narodami świata. Biblia mówi nam: „ Panuje w mocy swej na wieki. Oczy jego patrzą na narody, Aby nie powstawali przeciwko niemu buntownicy” (Psalm 66:7). „Pan na niebiosach utwierdził swój tron, a królestwo jego panuje nad wszystkim” (Psalm 103:19).

Nie dajcie się oszukiwać – nasz kraj nie jest rządzony przez Republikanów, Demokratów czy inne ludzkie władze. Nie jest też kontrolowany przez Wall Street czy wielkie jednostki finansowe. Żadna siła, ziemska czy nadprzyrodzona nie rządzi Ameryką czy jakimś innym narodem. Tylko Bóg tym kieruje. On siedzi jako Król królów i Pan panów i panuje nad wszelkim stworzeniem ze Swojego niebiańskiego tronu.

W całej Ameryce widzimy straszne zepsucie moralne, rozwój okultyzmu, szerzące się dewiacje seksualne i szalejący „bez skrępowania” ateizm. Niektórzy chrześcijanie boją się, że hordy piekła powoli przejmują nasz naród i ustanawiają szatańskie królestwo ciemności.

Nie musimy sie martwić. Izajasz zapewnia nas: „Pan złamał laskę bezbożnych, berło tyranów...
O, jakże spadłeś z nieba, ty, gwiazdo jasna, synu jutrzenki! Powalony jesteś na ziemię, pogromco narodów! A oto strącony jesteś do krainy umarłych, na samo dno przepaści. Ci, którzy cię widzą, spoglądają na ciebie, przypatrują ci się uważnie: Czy to jest ten mąż, który był postrachem ziemi, trząsł królestwami? „ (Izajasz 14:5, 12, 15-16).

Kochani, nasz Bóg nie obawia się szatana ani troszkę. On się nie dręczy tym, co my widzimy jako zło, które opanowuje nasz naród. Na jedno słowo z ust Pana szatan zniknie na zawsze i będzie dręczony przez całą wieczność. Dlatego nie mamy się bać złego.

Bóg nie panuje w żadnym innym królestwie tak niepodzielnie i potężnie, jak w Swoim własnym królestwie – tym, które ustanowił w sercach swojego ludu.

Jezus powiedział: „Oto królestwo Boże jest wpośród was” (Łukasza 17:21). Właśnie w tym królestwie – sferze naszych serc – Chrystus panuje jako najwyższy nad swoim ludem, prowadzi nas, uzdrawia, kieruje naszym działaniem i zachowaniem.

„Potężna będzie władza i pokój bez końca” (Izajasz 9:6). Ten werset mówi o nieskończonym panowaniu Jezusa przez całą wieczność. Tak, to ma też inne ważne znaczenie: musimy zawsze zwiększać nasze poddanie pod panowanie naszego Króla.

Czy możesz uczciwie powiedzieć, że dzień po dniu panowanie Jezusa nad tobą się zwiększa? Czy twoje zachowanie jest coraz bardziej poddane pod Jego autorytet?

Może zastanawiasz się – jeżeli Jezus jest w niebie i panuje w całym autorytecie po prawicy Ojca, to w jaki sposób sprawuje rządy w Swoim królestwie na ziemi? Odpowiedź znajdujemy w Liście do Hebrajczyków. Autor mówi nam, że w Starym Testamencie Bóg przemawiał do swojego ludu poprzez proroków, ale dzisiaj Pan zdecydował się przemawiać przez Swojego Syna (zobacz Hebr. 1:1-2).

Jezus jest wyrażeniem Bożego poselstwa dla nas - boskim Słowem, które stało się ciałem. Z kolei Ojciec posłał Ducha Świętego dla nas, aby nam przypominał Słowa Jezusa, które mówił będąc na ziemi. Tak więc Jezus rządzi nami poprzez zapisane, objawione Słowo Boga. Biblia jest berłem naszego władcy, poprzez które On oznajmia nam Swoje Słowo.

Jeżeli chcesz posłuchać świadectwa człowieka, którym kierowało zapisane Boże Słowo, to możesz to znaleźć w Psalmie 119:11: „W sercu moim przechowuję Słowo Twoje, abym nie zgrzeszył przeciwko Tobie.” (Zobacz też wersety 123,133,162).

piątek, 7 listopada 2008

PRZESZKODY WE WZRASTANIU W ŁASCE

W Efezjan 4:31 Paweł wymienia rzeczy, które musimy usunąć z naszego życia, jeżeli mamy wzrastać w łasce Chrystusowej. „Wszelka gorycz i zapalczywość, i gniew, i krzyk, i złorzeczenie niech będą usunięte spośród was wraz z wszelką złością.”

Nie pozwólmy sobie przejść do porządku dziennego nad tymi sprawami z listy Pawła. Apostoł mówi, że zdecydowanie musimy stawić czoła tym rzeczom, jeżeli mamy wzrastać w łasce. Jeżeli zignorujesz te ważne sprawy, jakie Paweł tu wymienia, to zasmucisz Ducha Świętego. Twój wzrost będzie zahamowany i skończysz jak duchowy żyjący trup.

Pierwsze trzy pozycje na liście Pawła – gorycz, zapalczywość i gniew - są łatwe do zrozumienia. Gorycz jest to odmowa pozostawienia starych ran czy przebaczenia zła z przeszłości. Zapalczywość jest to taka twierdza urazy połączona z nadzieją na odwet. Gniew jest to rozjątrzanie – albo szybki wybuch lub powolne rozpalanie oburzenia w stosunku do kogoś. Złorzeczenie są to słowa, które burzą – jest to odwrotność budowania kogoś czy wypowiadania słów budujących; złorzeczenie jest złośliwe, raniące.

Krzyk jest to nagły wybuch z powodu niczego – niepotrzebna awantura, głośny hałas z byle powodu. Wywołujemy krzyk, kiedy robimy coś wielkiego z czegoś nic nie znaczącego, albo wywołujemy scenę, zamiast starać się pomóc czy uleczyć.

Ostatnia pozycja na liście Pawła to złośliwość. Złośliwość jest to pragnienie oglądania czyjegoś cierpienia. Dla wielu chrześcijan złośliwość oznacza nadzieję, że Bóg ukarze kogoś, kto ich zranił. Jest to diabelski duch i jest zazwyczaj ukryty głęboko w sercu.

Kiedy Paweł powiada „Usuńcie te złe rzeczy spośród siebie”, to nie ma na myśli jakiego szybkiego załatwienia sprawy. Opisuje raczej proces – sprawę wzrostu, który wymaga czasu. Czasami możemy zawieść w pozbywaniu się tych złych rzeczy. Ale jeżeli szybko pokutujemy i staramy się pojednać z daną osobą, to z czasem te sprawy zbledną.

czwartek, 6 listopada 2008

WYBUCHOWY WZROST W ŁASCE

Nasz wzrost w łasce może być wybuchowy, kiedy staramy się budować tych, którzy nas umartwiają.

„ Niech żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ust waszych, ale tylko dobre, które może budować, gdy zajdzie potrzeba, aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają. A nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego” (Efezjan 4:29-30). Słowo, którego używa tutaj Paweł na określenie budowania oznacza „budującego dom.” To słowo z kolei pochodzi ze słowa podstawowego, które oznacza „budować.” Krotko mówiąc, każdy, kto buduje, buduje dom Boży, czyli kościół.

Paweł mówi nam tu trzy ważne rzeczy na temat słów, które wypowiadamy:

1. Mamy używać słów, aby budować Boży lud.
2. Mamy używać słów, aby błogosławić innym.
3. Jest możliwe, że naszymi słowami możemy zasmucać Ducha Świętego.

Czuję się osądzany, kiedy czytam historie życia niektórych z tych duchowych olbrzymów z przeszłości. Ci bogobojni mężczyźni i niewiasty mieli niebiański zmysł zanurzony w Bożym Słowie, w częstej modlitwie i interesowało ich wzrastanie w łasce. Co mnie najbardziej uderza w życiu tych ludzi, to nie tylko ich oddanie Chrystusowi, czy intensywność ich modlitw, ale też Boży owoc, jaki te rzeczy w nich wytwarzały. Ponadto odkryłem wspólną nić wśród tych duchowych olbrzymów: ich główna uwaga była poświęcona wzrastaniu w łasce czystego serca, z którego pochodziły ich święte słowa. „Gdyż z obfitości serca usta mówią” (Mat. 12:34).

Wzrastam w łasce, kiedy decyduję się żyć dla innych, a nie samego siebie. Ten wzrost w łasce musi się rozpoczynać w moim domu, poprzez pokazanie mojemu współmałżonkowi i moim dzieciom coraz większego podobieństwa do Chrystusa. Mój dom musi się stać polem doświadczalnym, gdzie wszystkie problemy, wszystkie nieporozumienia są przezwyciężane przez moją gotowość zrezygnowania z „moich wysiłków, że zawsze muszę mieć rację”

To, że nie muszę mieć „racji” pomogło mi cieszyć się mocą Bożej łaski tak, jak nigdy przedtem. Wszystkie argumenty, wszystkie tak zwane „racje” znikają, kiedy staramy się budować jedni drugich, zamiast starać się wygrywać w jakichś głupich sporach.

Wzrastajmy - w łasce

środa, 5 listopada 2008

LUDZIE INNEGO RODZAJU

Kiedy czytam o dokonaniach mężów Bożych Starego Testamentu, to moje serce płonie. Ci słudzy nieśli takie brzemię dla Bożego imienia, wykonywali potężne dzieła, że zadziwiają nadal większość wierzących dzisiaj.

Ci święci w dawnych czasach byli jak skała, odrzucając możliwość jakiegokolwiek działania bez Słowa od Boga. Nieraz płakali całymi dniami bolejąc nad stanem upadku w Jego domu. Odmawiali jedzenia, picia czy mycia swoich ciał. Wyrywali sobie pęki włosów z głowy i brody. Prorok Jeremiasz nawet leżał na jednym boku na ulicach Jerozolimy przez 365 dni, ustawicznie ostrzegając przed nadchodzącym sądem Bożym.

Zastanawiam się skąd ci święci brali duchowy autorytet i siłę, do czynienia tego co czynili? To byli ludzie innego pokroju, sługami o zupełnie odmiennym charakterze od tych, których widzimy obecnie w kościele. Ja osobiście nie jestem w stanie porównać się z nimi i ich życiem duchowym. Wiem, że zupełnie taki nie jestem. I nie znam żadnego chrześcijanina, który taki jest.

Jest to coś, co mnie niepokoi. Biblia mówi, że dokonania tych ludzi` są zapisane jako lekcje dla nas: „A wszystko na tamtych przyszło dla przykładu i jest napisane ku przestrodze dla nas, którzy znaleźliśmy sie u kresu wieków” (1 Kor. 10:11). Ich przeżycia mają być dla nas przykładem tego, jak poruszyć Boże serce, lub jak przywieść upadły lud do pokuty.

Czy zatem ci święci stanowili specjalny gatunek? Czy byli supermenami z ustalonym wcześniej życiorysem, wyposażonymi w ponad naturalne siły, nieznane naszemu pokoleniu? Nic podobnego. Biblia podkreśla, że nasi bogobojni poprzednicy byli takimi ludźmi jak my, poddanymi tym samym pokusom ciała (por. Jakuba 5:17). Właściwie ich historie są dla nas przykładem do naśladowania. W ich charakterze było coś takiego, co spowodowało, że Bóg położył na nich Swoją rękę. Dlatego wybrał właśnie ich, aby osiągali Jego cele. Zachęca nas też, abyśmy starali się o taką samą jakość charakteru, jaki mieli oni.

Ezdrasz był mężem Bożym, który przebudził cały swój naród. Pismo mówi, że Ezdrasz był człowiekiem, na którym spoczywała Boża ręka. Ezdrasz zaświadczył: „Ręka Pana mojego Boga była nade mną” (Ezdrasza 7:28). Innymi słowy,Bóg wyciągnął rękę, ogarnął Ezdrasza i przemienił go w całkiem innego człowieka.

Dlaczego Bóg miałby tak postąpić z tym człowiekiem? W Izraelu tamtych czasów były setki uczonych w Piśmie. Wszyscy oni mieli to samo powołanie do studiowania i objaśniania Słowa Bożego ludziom. Co wyróżniało Ezdrasza spośród nich? Co sprawiało, że Bóg położył na nim Swoją rękę i dał mu ponad 5.000 ludzi do odbudowy zrujnowanego miasta Jerozolimy?

Pismo daje nam odpowiedź: „Ezdrasz bowiem postawił sobie za cel zbadać zakon Pański i wprowadzić go w czyn.” (Ezdr. 7:10). To proste – Ezdrasz podjął świadomą decyzję. Postanowił ponad wszystko inne szukać Bożego Słowa i być mu posłusznym.. Nie próbował uchylać sie od tego postanowienia. Powiedział sobie: „Będę zgłębiał Słowo i wcielał je w czyn.”

Na długo zanim Bóg położył swoją rękę na Ezdraszu, ten człowiek był pilny w badaniu Pisma. Pozwalał, aby Ono go sprawdzało, obmywało i oczyszczało z wszelkiego brudu ciała i ducha. Ezdrasz pragnął zgłębiać Pisma i radował się z nich. Pozwalał, aby Pisma przygotowywały jego serce do wszelkiego dzieła, do jakiego Bóg go zechce powołać. Dlatego Bóg położył swoją rękę na Ezdraszu i namaścił go.

wtorek, 4 listopada 2008

BOŻE SIŁY SPECJALNE

Słyszeliście o siłach specjalnych Armii Amerykańskiej – wysoko wyszkolonej armii w armii, elitarnej jednostce oddanych tej sprawie żołnierzy. Siły specjalne składają się w całości z ochotników, wojowników, którzy zostali zauważeni i wybrani przez swoich zwierzchników.

Przed wojną w Afganistanie Osama Bin Laden powiedział, że żołnierze Amerykańscy są słabi, tchórzliwi i nie są przeszkoleni do walki w górach. Przepowiedział, że Talibowie wyślą siły Amerykańskie do domu w hańbie, ale nie brał on pod uwagę Amerykańskich Sił Specjalnych. Ta nieustraszona jednostka zaatakowała Afganistan siłą zaledwie 2.000 żołnierzy. W ciągu kilku dni zlokalizowały one warownie wroga.

Ja wierzę, że Bóg czyni coś podobnego w sferze duchowej. Podczas modlitwy Duch Święty dał mi taką myśl – Bóg prowadzi tajne działania w okręgach niebiańskich. Powołuje armię w armii, sprawdzając regularne oddziały, aby ukształtować elitarną jednostkę ochotników. Ten oddział specjalny składa się z wojowników, których On może dotknąć i pobudzić do walki z wrogiem. W Biblii mamy taki obraz specjalnej milicji Saula. Słowo mówi nam: „A szli z nim rycerze, których serca Pan poruszył” (1 Sam.10:26).

Boże siły specjalne obejmują ludzi młodych, ludzi w średnim wieku, nawet starszych. Szkolili się oni w ukrytej komorze modlitwy. Ich intymna społeczność z Jezusem nauczyła ich walczyć. Teraz wiedzą jak prowadzić walkę na płaszczyźnie duchowej, czy to w górach czy w dolinach.

Boża armia w armii jest w każdym narodzie. Ich działanie może obecnie być niewidoczne, ale wkrótce zobaczymy ich dzieła w imieniu i mocy Chrystusa. Boże Słowo rozchodzi się i kończy się głód. Pan zwycięży. Jego Słowo zwycięży wszystko.

„ Lud tych, którzy znają swojego Boga, umocni się i będą działać” (Daniel 11:32).

„Ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają” (Izajasz 40:31).

poniedziałek, 3 listopada 2008

JESTEŚMY RODZINĄ

Domaganie się mocy, która jest w imieniu Chrystusa to nie jest jakaś skomplikowana, ukryta teologiczna prawda. W swojej bibliotece mam książki napisane tylko na temat imienia Jezus. Autorzy napisali je, aby pomóc wierzącym zrozumieć głębokie implikacje ukryte w imieniu Chrystusa. Jednak większość tych książek jest tak „głęboka,” że wychodzą one ponad głowy czytelników.

Ja wierzę, że prawda, którą mamy znać na temat imienia Jezus jest tak prosta, że nawet dziecko ją może zrozumieć. Jest ona po prostu taka: Kiedy zanosimy prośby w imieniu Jezusa, mamy być zupełnie przekonani, że jest to tak, jakby sam Jezus prosił Ojca. Zapytasz: czy to może być prawdą? Pozwól, że to wyjaśnię.

Wiemy, że Bóg kochał Swojego Syna. Rozmawiał z Jezusem i uczył Go podczas Jego pobytu na ziemi. Bóg nie tylko słuchał, ale odpowiadał na każdą prośbę Swojego Syna. Jezus o tym świadczył, mówiąc: „On mnie zawsze wysłuchuje.” Mówiąc krótko, Ojciec nigdy nie odmówił prośbie Swojego Syna.

Dzisiaj wszyscy, którzy wierzą w Jezusa są przyodziani w Jego synostwo. Ojciec niebiański przyjmuje nas tak intymnie jak przyjmuje Swojego Syna. Dlaczego? Jest tak dzięki naszej duchowej jedności z Chrystusem. Poprzez Jego ukrzyżowanie i zmartwychwstanie Jezus uczynił nas jedno ze Swoim Ojcem. „Aby byli jedno tak jak Ty Ojcze we mnie a Ja w Tobie, aby i oni byli jedno w nas. Ja w nich a Ty we Mnie” (Jana 17:21-23).

Prosto mówiąc, jesteśmy teraz rodziną - jedno z Ojcem i jedno z Synem. Zostaliśmy zaadoptowani z pełnymi prawami dziedzictwa, jakie posiada każde dziecko. To znaczy, że wszelka moc i bogactwa nieba zostały udostępnione dla nas poprzez Chrystusa.

Modlitwa się „w imieniu Jezusa” to nie jest jakiś wzór. Nie jest to zwrot, który ma moc w samych słowach. Moc jest w wierzeniu, że Jezus bierze naszą sprawę i przedstawia ją Ojcu na podstawie Swoich zasług. On jest adwokatem – on prosi za nas. Moc jest w pełnym zaufaniu, że Bóg nigdy nie odmówi Swojemu Synowi, a my jesteśmy beneficjentami całkowitej wierności Ojca w stosunku do Syna.