DLACZEGO ŚWIAT NIENAWIDZI KOŚCIOŁA?

Prawdziwy chrześcijanin jest kochający, spokojny, przebaczający i troskliwy. Ci, którzy są posłuszni słowom Jezusa są ofiarni, łagodni i uprzejmi.

Zwykła mądrość mówi nam, że nie jest to naturalne, aby nienawidzić tych, którzy ciebie kochają, błogosławią i modlą się o ciebie. Raczej ludzie nienawidzą tylko tych, którzy ich wykorzystują, okradają i przeklinają. Dlaczego zatem chrześcijanie są tak znienawidzeni?

Jezus mówi: „ Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził.. . . Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą” (Jana 15:18,20). Dlaczego tak jest?

Kościół jest znienawidzony ze względu n swoją misję, którą jest dużo więcej niż tylko mówienie ludziom: „Jezus ciebie kocha.”

Możesz się cofnąć w zdumieniu, kiedy ci przypomnę jaka jest nasza misja. Mówiąc prosto, naszą misją, jako chrześcijan jest to, aby zabrać bezbożnym to, co jest dla nich najcenniejsze: własna sprawiedliwość.

Najcenniejszą rzeczą dla człowieka świeckiego jest jego własna sprawiedliwość. Pomyśl o tym; spędził całe swoje życie kształtując dobrą opinię o sobie. Zbudował bożka dla swoich dobrych uczynków. Chwali siebie za to, że ma naprawdę dobre serce i jest uprzejmy dla innych. Jest pewny, że jest wystarczająco dobry do nieba i zbyt dobry do piekła.

Ten pobożny człowiek spędził lata uderzając w swoje sumienie i oczyszczając go. Nauczył się uciszać każdy głos przekonujący o grzechu, jaki do niego dochodzi. Cieszy się z fałszywego pokoju i został tak oszukany, iż właściwie wierzy, że Bóg go podziwia!

A teraz, kiedy już uciszył głos swojego sumienia, ty – chrześcijanin- przychodzisz do niego. A prawda, jaką przynosisz przemawia głośniej niż jego martwe sumienie: „Jeżeli się nie narodzisz na nowo, nie możesz wejść do królestwa Bożego.”

Nagle, stajesz się zagrożeniem dla umysłu tego człowieka. Jesteś kimś, kto chce go pozbawić jego pewności, że z jego duszą jest wszystko w porządku. On cały czas myślał, że wszystko jest dobrze, a teraz ty mu mówisz, że wszystkie jego dobre uczynki są jak brudna szmata.

Mówię ci, że ten człowiek nie postrzega ciebie jako kogoś, kto przynosi dobrą nowinę. Nie, w jego oczach jesteś dręczycielem, kimś, kto przyszedł, aby mu zabrać spokojny sen w nocy.