piątek, 22 stycznia 2016

SZUKANIE BOGA W KOMORZE MODLITWY

Duch Święty przyszedł do Ananiasza, pobożnego człowieka mieszkającego w Damaszku. Duch powiedział mu, żeby poszedł do domu Judy przy ulicy Prostej, położył ręce na Saula i przywrócił mu wzrok. Oczywiście, Ananiasz znał reputację Saula. Ale Duch Święty zarekomendował Saula Ananiaszowi w taki sposób: „Oto on się modli” (Dz. Ap. 9:11).

Pan mówił właściwie coś takiego: „Ananiaszu, znajdziesz tego człowieka na kolanach. On wie, że przyjdziesz; właściwie, on nawet zna twoje imię i dlaczego jesteś do niego posłany. I chce odzyskać wzrok.”

Kiedy Saul otrzymał to wewnętrzne poznanie? W jaki sposób otrzymał tę wizję, to czyste słowo od Boga? Przyszło to poprzez gorliwą modlitwę i błaganie. Właściwie, ja wierzę, że słowa Ducha do Ananiasza objawiają to, co porusza serce Boga odnośnie Saula: „Oto się modli.”

Saul był zamknięty sam na sam z Bogiem przez trzy dni, nie przyjmował pokarmu ani wody. Pragnął tylko Pana, dlatego pozostał na kolanach cały czas, modlił się i szukał Boga.

Kiedy byłem chłopcem, to mój ojciec kaznodzieja pouczał mnie, „Bóg zawsze otwiera drzwi dla człowieka, który się modli.” W moim życiu były takie okresy, kiedy Pan dawał mi niezaprzeczalne dowody tego. Kiedy byłem młodym kaznodzieją w Pensylwanii, w moim sercu powstało głębokie pragnienie, które prowadziło mnie do usilnej modlitwy. Coś w moim sercu mówiło mi, „W służbie dla Jezusa jest coś więcej niż to, co dotychczas robię. Panie, nie mogę żyć tak daleko poniżej tego, co czytam w Twoim Słowie. Wolałbym raczej umrzeć, niż żyć tak samolubnie, jak żyję.”

Dlatego spędzałem całe miesiące na kolanach – płakałem i modliłem się całymi godzinami – kiedy wreszcie Pan mnie powołał do Nowego Jorku, żebym usługiwał gangom i narkomanom. To było kilkadziesiąt lat temu.

Byłem również na kolanach, szukając Boga ze łzami i głośnym wołaniem, kiedy powołał mnie z powrotem do Nowego Jorku, żebym założył kościół na Times Square. Jeszcze raz Pan powiedział, „Dawidzie, chcę, żebyś miał Mój zmysł, Moje zainteresowanie.”

Jeżeli kiedykolwiek słyszałem głos Boga, to nie przyszło to poprzez studium Biblii. Przychodziło to poprzez modlitwę – szukanie Boga w odosobnieniu. Jeżeli jest we mnie jakaś widzialna miara Chrystusa, to jest to poprzez spędzanie czasu z Nim w komorze modlitwy.

czwartek, 21 stycznia 2016

RELIGIJNE AMBICJE

„ Jeżeli ktoś inny sądzi, że może pokładać ufność w ciele, to tym bardziej ja: Obrzezany dnia ósmego, z rodu izraelskiego, z pokolenia Beniaminowego, Hebrajczyk z Hebrajczyków, co do zakonu faryzeusz, co do żarliwości prześladowca Kościoła, co do sprawiedliwości, opartej na zakonie, człowiek bez nagany” (Filipian 3:4-6).

Paweł był człowiekiem, który mógł powiedzieć, „Ja kiedyś byłem kimś. Wszyscy moi rówieśnicy, włączając w to moich kolegów Faryzeuszy patrzyli na mnie z podziwem. Byłem Faryzeuszem z Faryzeuszów, wspinałem się po drabinie i byłem uważany za świętego człowieka, wielkiego nauczyciela Zakonu. Miałem reputację w kraju i byłem bez nagany w oczach ludzi. Ale kiedy uchwycił mnie Chrystus, wszystko się zmieniło. Walka, konkurencja – wszystko, co według mnie nadawało znaczenia mojemu życiu – zostało poddane. Zobaczyłem, że rozminąłem się zupełnie z Panem.”

Paweł kiedyś myślał, że jego religijne ambicje – jego gorliwość, jego duch rywalizacji, jego uczynki, jego pracowitość – były całą sprawiedliwością. Myślał, że to wszystko było na Bożą chwałę. Teraz Chrystus mu objawił, że to wszystko było ciałem, wszystko dla samego siebie.

Dlatego Paweł powiedział: „Odrzuciłem wszelkie pragnienie sukcesu i uznania i postanowiłem być sługą.”

„Będąc wolnym wobec wszystkich, oddałem się w niewolę wszystkim, abym jak najwięcej ludzi pozyskał” (1 Kor. 9:19).

Paweł widział, że Jezus przyjął na siebie życie sługi. Był Synem Bożym, ale z sercem sługi. Podobnie, Paweł wiedział, że on też został uczyniony synem Bożym poprzez ofiarę Chrystusa na krzyżu. Ale tak jak Jezus, on również pragnął być synem z sercem sługi. Dlatego postanowił być niewolnikiem Chrystusa i Jego kościoła.

Umiłowani, ja również wiem, że jestem synem Bożym. Ale tak jak Paweł, ja również chcę mieć serce sługi Chrystusa. „ Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie” (Filipian 2:5). Mieć usposobienie Chrystusa oznacza wyjście poza teologię. To oznacza poddanie własnej woli, żeby przyjąć wolę Jezusa.

środa, 20 stycznia 2016

ODNOWIENIE UMYSŁU

Kiedy Paweł oświadcza odważnie, „Ja mam zmysł Chrystusowy”, to deklaruje, „Ja również wyrzekłem się swojej reputacji. Przyjąłem rolę sługi” (zobacz Filipian 2:7). Paweł dodaje też, że to samo odnosi się do każdego wierzącego: „My [wszyscy] możemy mieć zmysł Chrystusowy” (1 Kor. 2:16).

Może się zastanawiasz: kiedy i jak Paweł przyjął na siebie życie niewolnika? Jak mógł taki człowiek, kiedyś prześladowca wierzących, o sercu mordercy, kiedyś mieć zmysł Chrystusowy?

Paweł potrafił dokładnie określić kiedy to się stało. Dz. Ap. 9 opisuje jak i kiedy miała miejsce jego decyzja: w Damaszku, na ulicy Prostej, w domu człowieka o imieniu Juda.

W tym czasie Paweł był jeszcze znany jako Saul. Był w drodze do Damaszku z małą armią, z zamiarem pojmania chrześcijan, aby ich przyprowadzić do Jerozolimy, uwięzić i torturować. Ale Jezus ukazał się Saulowi na tej drodze do Damaszku, oślepił go i pokierował go do domu Judy na ulicy Prostej. „I Saul był tam trzy dni nic nie widząc i nie jadł ani nie pił.”

W ciągu tych trzech dni umysł Saula był odnawiany. Spędził cały ten czas w intensywnej modlitwie, rozważając swoje poprzednie życie. I to co w nim widział, teraz zaczął nienawidzić. Wtedy Saul stał się Pawłem.

Ten człowiek był bardzo pyszny. Był pełny źle ukierunkowanej gorliwości i szukał aprobaty innych bardzo religijnych ludzi. Ale wtedy powiedział: „Chrystus przyszedł i objawił się we mnie i wyrzekłem się mojego dotychczasowego stylu życia. Już nie chciałem się podobać ludziom, ani postępować według trendów religijnych. Stałem się Chrystusowy.

„Wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa” (Filipian 3:8).

wtorek, 19 stycznia 2016

ZMYSŁ CHRYSTUSOWY

„ Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie (Filipian 2:5).

„Ale my jesteśmy myśli Chrystusowej” (1 Kor. 2:16)

„ I odnówcie się w duchu umysłu waszego” (Efezjan 4:23).

Są to wszystko napomnienia od Apostoła Pawła. Mówi on ludowi Bożemu, „Niech zmysł, jaki jest w Chrystusie – sposób myślenia Jezusa – będzie również waszym. Jego myśli są tym, czego mamy szukać.”

Co to znaczy mieć zmysł Chrystusa? Mówiąc prosto, to znaczy myśleć i postępować tak jak to czynił Jezus. To znaczy podejmować decyzje podobne do Chrystusowych, które określają jak mamy żyć. I znaczy to podporządkowanie każdej dziedziny naszego umysłu, żeby decydować jak właściwie możemy mieć zmysł Chrystusowy.

Za każdym razem kiedy patrzymy w lustro Słowa Bożego, mamy zadawać sobie pytanie: „Czy to co widzę u siebie jest odbiciem natury i myśli Chrystusa? Czy zmieniam się na Jego podobieństwo, upodabniam do Jezusa poprzez każde przeżycie, jakie Bóg posyła do mojego życia?”

Według Pawła tu jest zmysł Chrystusowy: „On wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem” (Filipian 2:7).

Jezus podjął decyzję, kiedy był jeszcze w niebie. Zawarł przymierze ze Swoim Ojcem, że opuści Swoją niebiańską chwałę i przyjdzie na ziemię jako człowiek. Zstąpi na świat jako pokorny sługa i będzie się starał służyć, a nie żeby Mu służono.

Dla Chrystusa to oznaczało powiedzenie: „Idę, aby wypełnić Twoją wolę, Ojcze.” I rzeczywiście Jezus zdecydował przed czasem, „Odkładam Swoją wolę, żeby wypełnić Twoją, Ojcze. Poddaję moją wolę, aby wypełnić Twoją. Wszystko co mówię i robię pochodzi od Ciebie. Odkładam wszystko, aby być całkowicie zależny od Ciebie.”

poniedziałek, 18 stycznia 2016

PRAWDA KRÓRA NAS WYZWALAU by Gary Wilkerson

„ Bracia! Pragnienie serca mego i modlitwa zanoszona do Boga zmierzają ku zbawieniu Izraela.

Daję im bowiem świadectwo, że mają gorliwość dla Boga, ale gorliwość nierozsądną; Bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu. Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy” (Rzymian 10:1-4).

„Czy potrzebuję zarówno uświęcenia i usprawiedliwienia?” To, w jaki sposób odpowiesz na to pytanie zmieni twoje życie. Będzie to różnica między niewolą, a wolnością – zniewolenie do starego sposobu, albo wolność, aby chodzić w nowości życia. Twoja odpowiedź na to pytanie jest kluczem do sukcesu w przezwyciężaniu grzechu, pokusy, szatana i świata.

Jeżeli są wymagane zarówno uświęcenie i usprawiedliwienie, to czy pochodzą one z tego samego źródła? Jest to ważne pytanie. Jeżeli oba są wymagane, to czy osiągane są w ten sam sposób? Czy możesz się chwilę nad tym zastanowić? Ponieważ wierzę, że wielu z nas wierzy, że usprawiedliwienie przychodzi wyłącznie przez łaskę, poprzez wiarę od Boga. A wielu z nas wierzy, że to drugie przychodzi przez człowieka i tylko poprzez człowieka. Wielu niewłaściwie wierzy, że to Bóg nas usprawiedliwia, a teraz do nas należy to, aby się uświęcać – że jest to Jego odpowiedzialność, aby nas wprowadzić do królestwa, ale naszą odpowiedzialnością jest to, aby pozostawać i postępować jako pobożni ludzie, kiedy już jesteśmy w królestwie. Wielu z nas mówi, „Dostąpiłem usprawiedliwienia z łaski i teraz muszę się wysilać każdy dzień, aby osiągać uświęcenie.”

W gruncie rzeczy mówimy tak, „Dziękuję Ci Boże za usprawiedliwienie mnie. Dziękuję, że na krzyżu mnie usprawiedliwiłeś. Dziękuję, że przebaczyłeś mój grzech i zapłaciłeś karę. Stanąłeś w moim miejscu i wziąłeś na Siebie mój grzech. Dziękuję za dzieło usprawiedliwienia mnie i teraz za to chcę Ci wyświadczyć przysługę i pokazać Ci jak dobrze potrafię się uświęcić.

Prawda, która nas wyzwala, to nie jest zakon, jaki znamy, czy nasze gorliwe wysiłki, aby przestrzegać Zakonu. Prawda która nas wyzwala jest w osobie Jezusa Chrystusa. On jest jedynym źródłem wolności od naszego grzechu.

piątek, 15 stycznia 2016

ŻYWY DOWÓD NA TO, ŻE JEZUS WYSTARCZY

Gdzie uczniowie rozpoczęli swoją służbę? Jezus wysłał ich do zmęczonych, biednych, którzy byli przygniecieni grzechem, zniewolonych nałogami rujnującymi życie. „Wtedy rzekł pan do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i przymuszaj, by weszli, i niech będzie zapełniony dom mój” (Łk 14,23).

Myślę o służbie Teen Challenge - centrum rehabilitacyjnym dla narkomanów i alkoholików, które ma już 1100 ośrodków po całym świecie. Myślę też o wielu żniwiarzach, którzy pojechali do innych krajów i widzieli cuda zbawienia, kiedy usługiwali najbardziej potrzebującym, najbiedniejszym i najbardziej zniewolonym przez diabła. Oni zaczynają żąć dokładnie tam, gdzie Jezus zaczął Swoje żniwa: wśród zgubionych owiec, zniewolonych, złamanych na sercu, więźniów, trędowatych, ślepych, biednych, tych, którzy się smucą, strapionych i zaniepokojonych.

Zwróćcie uwagę na słowa Pawła: „Przypatrzcie się zatem sobie, bracia, kim jesteście według powołania waszego, że niewielu jest między wami mądrych według ciała, niewielu możnych, niewielu wysokiego rodu, ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne, i to, co jest niskiego rodu u świata i co wzgardzone, wybrał Bóg, w ogóle to, co jest niczym,… aby żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Bożym” (1 Kor 1:26-29).

Drogi święty, Jezus wiedział co nas spotka w dniach ostatecznych: to generacja pogrążona w grzechu bardziej, niż jakakolwiek inna; stres i samotność, jakiej człowiek nigdy przedtem nie doświadczył; niepokoje finansowe, szalejące rozwody, wojowniczy homoseksualizm, niemoralność, która powodowałaby zawstydzenie nawet u najgorszych grzeszników trzydzieści lat temu.

Dlatego Chrystus szuka pracowników, którzy poddają się pod ogień kowala. On chce ludzi, którzy staną przed światem i będą głosić: „Bóg jest ze mną! Szatan nie może mnie zatrzymać. Popatrzcie na moje życie. Przeszedłem przez ogień za ogniem i byłem uderzany wiele razy.. Jednak przeszedłem przez to wszystko zwycięsko przez Chrystusa, który mieszka we mnie. To, co głosiłem, działa we mnie. Jestem żywym dowodem, że Jezus wystarczy!”

czwartek, 14 stycznia 2016

CZAS ŻNIWA

Kiedy Mojżesz powiedział do faraona, „Wypuść mój lud,” to dlatego, że Bóg ogłosił czas żniwa. Dla Izraela nadszedł moment wyzwolenia z niewoli!

Jednak faraon odpowiedział, „Któż to jest Pan, bym miał słuchać głosu jego i wypuścić Izraela? Pana nie znam, a Izraela nie wypuszczę” (2 Mojż 5:2). Faraon reprezentuje szatański demoniczny system, włącznie z fałszywymi religiami i opresją, które trzymają ludzi w więzach.

Zanim Izrael mógł być wyzwolony, musiały być poruszone moce ciemności. Dlatego Bóg uderzył Egipt dziewięcioma plagami. Jednak te kataklizmy tylko zatwardziały serce faraona.

Wreszcie przyszło nieszczęście tak dewastujące, że każdy w Egipcie – od panujących do zwykłych obywateli – wiedział, że to nie są siły natury, które tylko wymknęły się spod kontroli. To mówił Bóg. Pan posłał anioła śmierci i w ciągu jednej nocy najstarszy syn w każdej rodzinie egipskiej umarł, włącznie z synem faraona. Następnego dnia Izrael wychodził z Egiptu. To było żniwo, które nadeszło przed sądem.

Wieki później, kiedy Jezus ogłosił dojrzałe żniwo w Jerozolimie, wiedział, że nadchodzi sąd. Za kilka lat Tytus i jego armia napadła na miasto i zginęło milion dwieście tysięcy ludzi. Wielu zostało ukrzyżowanych, a samo miasto zostało spalone.

Dlatego Jezus ostrzegał to pokolenie, „Wy mówicie, że jeszcze cztery miesiące do żniwa, a Ja wam mówię, że żniwo już nadeszło. Musicie wykonywać wolę Bożą, ponieważ największe nieszczęście jest już u drzwi. Daję wam polecenie, byście dokończyli Moje dzieło. Czas żniwa jest już dzisiaj.”

Jak Jezus opisał te nieszczęścia, które miały przyjść? „Wtedy bowiem nastanie wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd, i nie będzie” (Mt 24:21). Ale zanim nadejdą te niedole, będzie czas żniwa.

środa, 13 stycznia 2016

PRAWO ŻNIWA

Jezus znał serce człowieka i wiedział, że w czasach dostatku zapominamy o Bogu.

Chrystus wiedział, że w czasach niepokoju i nieszczęść, ludzie są zmuszeni spojrzeć w wieczność. Cierpienie, strach i trudne czasy przygotowują ludzi na słuchanie i przyjmowanie ewangelii. Zobacz kontekst Jego słów: „A widząc lud,… gdyż był utrudzony.. wtedy rzekł uczniom swoim: Żniwo wprawdzie wielkie” (Mt 9:36-37).

Ta prawda była demonstrowana w historii ludu Bożego. Mojżesz gromił jego generację, mówiąc, „Bóg was prowadził i rozmnożył. On Was obficie błogosławił, dając wam zielone pola, miód, masło, mleko, owce, olej i owoce. Wzbogaciliście się i zbuntowali. Lekceważyliście Skałę waszego zbawienia i opuściliście Go.”

„Utył Jeszurun i wierzga –Utyłeś, … - I porzucił Boga, który go stworzył, Znieważył skałę zbawienia swojego” (5 Mojż. 32:15).

Pismo mówi nam, że Izrael został poniżony. Ale po tej niedoli wołali do Pana, a On ich wybawiał: „Wołali do Pana w niedoli swej, a on wybawił ich z utrapienia.” (PS 107:6).

Zwróćcie uwagę również na świadectwo Dawida: „Ogarnęły mnie fale śmierci, a strumienie zagłady zatrwożyły mnie. Więzy otchłani otoczyły mnie, Pochwyciły mnie sidła śmierci. W niedoli mojej wzywałem Pana I wołałem o pomoc do Boga mego, Z przybytku swego usłyszał głos mój, a wołanie moje doszło uszu jego” (Ps 18:5-7).

Kłopoty, niedola i doświadczenia zawsze powodowały wołanie o pomoc. Tak było przez wszystkie wieki. Pamiętacie co stało się po upadku bliźniaczych wież w Nowym Jorku: kościoły były przepełnione! Nabożeństwa modlitewne odbywały się na Stadionie Yankee. Liderzy Kongresu zbierali się na stopniach Kapitolu w Waszyngtonie, modląc się i śpiewając „Boże, błogosław Amerykę.”

Przez pewien czas Bóg był na ustach narodu. Strach i niedola powodowały, że ludzie myśleli o prawdzie. Prawo żniwa można podsumować następująco: CZYM CIEMNIEJSZE DNI, TYM ŻNIWO BARDZIOEJ DOJRZAŁE.

wtorek, 12 stycznia 2016

ŻNIWO JEST GOTOWE

Jezus pokazuje nam obraz, jak będą wyglądały czasy ostateczne. Obraz dni ostatnich zaczyna się przy Jego wniebowstąpieniu, a zakończy się tylko wtedy, kiedy On przyjdzie ponownie – a teraz już jesteśmy bardzo blisko tego momentu!

Uczniowie Jezusa chcieli poznać stan rzeczy przy końcu dni, a On odpowiedział, mówiąc o głodzie, trzęsieniach ziemi, prześladowaniach i podziale narodów. Powstaną fałszywi prorocy i fałszywi Chrystusowie, by zwieść wielu. Wierzący będą nienawidzeni za samo wspomnienie imienia Chrystusa, a miłość wielu oziębnie i wielu odpadnie z powodu wielkiego naporu grzechu i bezprawia.

„Na ziemi lęk bezradnych narodów, gdy zahuczy morze i fale. Ludzie omdlewać będą z trwogi w oczekiwaniu tych rzeczy, które przyjdą na świat, bo moce niebios poruszą się” (Łk 21:25-26). Krótko mówiąc, Jezus opisuje najbardziej zestresowaną ,zrozpaczoną generację wszech czasów.

A więc, czy Jego proroctwa wypełniają się teraz w naszych czasach? Pomyślcie o tym. Ta generacja jest na pewno pełna trosk i obaw. Wielu boi się, widząc niesamowite katastrofy, huragany, trzęsienia ziemi, tsunami, osuwiska ziemi, tornada. Całe narody drżą ze strachu z powodu terroryzmu, a choroby serca są na pierwszym miejscu wśród dzisiejszych zabójców.

Fałszywe religie, fałszywi prorocy, fałszywi Chrystusowie zwodzę wielu. Miliony przechodzą na Islam, a coraz więcej państw jest infiltrowanych przez Islamistów. Musiałbyś być totalnym ignorantem, gdybyś nie widział, że wszystko, czym można potrząsnąć, jest obecnie potrząsane.

Wśród tego zamieszania i niepewności ja słyszę słowa Jezusa: „Pola są dojrzałe, a żniwo wielkie” (patrz J 4:35). Jestem przekonany, że On mówi do kościoła, „Ludzie są gotowi, by słuchać. To jest czas, by wierzyć w żniwa. Teraz jest dla ciebie czas, byś zaczął żąć.”

Chrystus jest Panem żniwa i jeżeli On ogłasza, że żniwo jest gotowe, to nie ma znaczenia, jak grzeszne jest to pokolenie. Nie ma znaczenia, jak potężny wydaje się szatan. Nasz Pan mówi do nas, „Przestańcie skupiać się na trudnościach wkoło siebie. Zamiast tego podnieście oczy. Już czas, by zobaczyć, że żniwo jest gotowe.”

poniedziałek, 11 stycznia 2016

CHRYSTUS JEST KOŃCEM by Gary Wilkerson

„Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy” (Rz 10:4).

Niektóre rzeczy w twoim życiu potrzebują być doprowadzone do końca. Może jest grzech, jakieś zwyczaje lub nawyki, zmagania i problematyczne sytuacje. To wszystko powoduje, że jesteśmy zmęczeni i wyczerpani, i to powinno się zakończyć.

Duch Święty zaszczepił głód w sercu każdego mężczyzny, kobiety i dziecka na tym świecie – pragnienie, by żyć sprawiedliwie i czynić to, co właściwe. Nawet ci, którzy nie znają Jezusa, ludzie różnych religii, wszyscy mają w sobie pragnienie, by żyć dobrze, kochać innych i próbować robić coś najlepiej.

Z powodu grzechu i szatana, wielu tego nie robi i ich myśli są skażone. Jednak wewnętrznie wszyscy chcemy mieć zwycięstwo nad grzechem. Chcemy być czyści. Kiedy zaprosimy Chrystusa, by był Panem i Zbawicielem wszystkiego czym jesteśmy, o czym myślimy i czego pragniemy, wtedy Duch Święty wkłada w każdego z nas większe pragnienie, pasję by być świętymi, czystymi i sprawiedliwymi przed Bogiem.

Słowo usprawiedliwiony w Rzym 14:3 oznacza: być w prawidłowej relacji z Bogiem; zachowywać się właściwie, mieć właściwe motywacje i emocje. To oznacza brać to, co jest niewłaściwe przed Bogiem i ustanawiać właściwe nastawienie do planów, celów, woli i serca Ojca. Biblia nazywa to szukaniem sprawiedliwości.

Ale co to jest sprawiedliwość? Czy to po prostu robienie tego, co jest właściwe? Ja uważam, że nie, gdyż wielu ludzi może robić właściwe rzeczy ze złej motywacji. To nazywa się duchem religijności i dzisiaj wielu ludzi ma takiego ducha. Zewnętrznie funkcjonują i robią właściwe rzeczy, ale wewnątrz są pełni trupich kości.

Sensem tego, co Paweł mówi w Rzym 10:4 jest to, że Chrystus już osiągnął cel, dla którego był dany zakon i w wyniku tego wszyscy, którzy wierzą w Niego, są usprawiedliwieni (sprawiedliwi) przed Bogiem.

piątek, 8 stycznia 2016

WSPOMINAJ BOŻĄ WIERNOŚĆ

Pismo pokazuje nam, że Dawid, Job i inni święci Starego Testamentu wyszli ze swoich ciemnych okresów poprzez wspominanie Bożej dobroci dla minionych pokoleń. Dawid napisał, że kiedy czuł się opuszczony, „Wspominam dni dawne, rozmyślam o wszystkich dziełach twoich, rozważam czyny rąk Twoich” (Psalm 143:5). Rzeczywiście, mnóstwo bogobojnych świętych w historii wyszło ze swojej depresji i zniechęcenia właśnie w taki sposób.

Jest to wspaniałe błogosławieństwo, kiedy wspominamy wszystkie nasze sytuacje z przeszłości, kiedy byliśmy wyratowani. 5 Mojżeszowa mówi nam: „Zachowaj też w pamięci całą drogę, którą Pan, Bóg twój, prowadził cię. . . Bacz, abyś nie zapomniał” (5 Mojż. 8:2,11).

Ale wspominanie Bożego wybawienia było czymś więcej, niż tylko błogosławieństwem dla świętych Starego Testamentu. Była to konieczna dyscyplina. Izraelici wymyślali najróżniejsze rytuały i przepisy, żeby przypominać wybawienie Pana w swoim życiu.

Podobnie dzisiaj, kościół jest wzywany, żeby wspominał Boże wybawienie. Ale został nam dany sposób, aby pamiętać, który jest dużo lepszy niż to było w czasach Starego Testamentu. Od czasów Dawida, Bóg wylał Swojego Ducha Świętego. I ten Duch mieszka w naszym ludzkim ciele.

Duch Święty nie tylko nas pociesza w naszych ciemnych chwilach. On nie tylko przypomina nam Boża wierność w przeszłości. Duch również daje nam zrozumienie celu, jaki stoi z naszymi ognistymi doświadczeniami. A czyni to po to, aby nie zawiodła nasza wiara.

Drogi święty, Bóg nie zapomniał o tobie w twoim głębokim, ciemnym doświadczeniu. Zostawiam cię z tą zachęta od Psalmisty: „ Albowiem doświadczyłeś nas, Boże, oczyściłeś nas w ogniu, jak się czyści srebro. Wpędziłeś nas w sidła, włożyłeś brzemię na biodra nasze. Pozwoliłeś ludziom tratować po głowach naszych, szliśmy przez ogień i wodę, lecz wyprowadziłeś nas na wolność. . . Lecz Bóg mnie wysłuchał, zwrócił uwagę na modlitwę moją. Błogosławiony Bóg, który nie odrzucił modlitwy mojej i nie odmówił mi swej łaski” (Psalm 66:10-12,19-20).

czwartek, 7 stycznia 2016

BÓG NIE ZAWIÓDŁ ANI RAZU

Paweł pokazuje nam Boży szczególny cel w naszych głęboko doświadczających, ciemnych chwilach: „Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, który pociesza nas we wszelkim utrapieniu naszym, abyśmy tych, którzy są w jakimkolwiek utrapieniu, pocieszać mogli taką pociechą, jaką nas samych Bóg pociesza.

„ Bo, jak liczne są cierpienia Chrystusowe wśród nas, tak też i przez Chrystusa obficie spływa na nas pociecha. Jeśli tedy utrapienie nas spotyka, jest to dla waszego pocieszenia i zbawienia; jeśli zaś pocieszenie, jest to ku waszemu pocieszeniu, którego doświadczacie, gdy w cierpliwości znosicie te same cierpienia, które i my znosimy; a nadzieja nasza co do was jest mocna, gdyż wiemy, iż jako w cierpieniach udział macie, tak i w pociesze” (2 Kor. 1:3-7).

Czy widzicie tu Boży cel? W naszych doświadczeniach pociesza nas Duch. A my z kolei możemy pocieszać innych, którzy przechodzą przez ciężkie doświadczenia. Jest to działanie Ducha: żeby dać pociechę ludziom poprzez głosy, które zostały doświadczone. Dlatego możemy wiedzieć, że kiedy zwiększa się nasze cierpienie, pociecha naszego Pana w nas staje się jeszcze mocniejsza.

Na naszej liście wysyłkowej są dwaj bracia, Israel i Jesse. Israel ma 100 lat a Jesse 102. Jeden zrezygnował z pracy w wieku 92, drugi 97. Obaj kochają Pana i otrzymywali moje kazania przez wiele lat.

Ci bracia są nie tylko naturalnymi braćmi, ale są naprawdę „braćmi w Panu.” Obaj mówią, że z całego życia wielkich doświadczeń, radość Pana była coraz głębsza. Byli oni świadkami strasznych katastrof przez cały wiek – Wielkiej Depresji, dwóch Wojen Światowych, strasznej suszy – i cierpieli też osobiście w czasie ich długiego życia. Ale w swoich podeszłych latach ci mężczyźni potrafią się uśmiechać i ogłaszać jeszcze z większą ufnością niż kiedyś: „Poprzez to wszystko Bóg nigdy nie zawiódł.” Ich świadectwo po tym, kiedy „już wszystko widzieli” jest pociechą Ducha Świętego dla reszty z nas.

środa, 6 stycznia 2016

ON NAS WYRATUJE

Nawet pobożny, oddany Bogu apostoł Paweł nie był wolny od chwil zniechęcenia. Napisał do chrześcijan, „ utrapienie . . . jakie nas spotkało w Azji, iż ponad miarę i ponad siły nasze byliśmy obciążeni tak, że nieomal zwątpiliśmy o życiu naszym” (2 Kor. 1:8).

Greckie słowo jakiego użył tu Paweł o rozpaczy w tym wersecie tłumaczy się jako, „nie mogliśmy tego zrozumieć; byliśmy zrozpaczeni, bliscy śmierci.” Mówi w skrócie, „Pragnęliśmy umrzeć, gdyż nie byliśmy w stanie zrozumieć tego, przez co przechodziliśmy. Byliśmy uciskani ponad naszą wytrzymałość.”

Trudno sobie wyobrazić, że to pisał Paweł. Kto ufał Bogu bardziej niż ten nieustraszony apostoł? Kto pościł i modlił się więcej niż Paweł? Kto otrzymywał więcej odpowiedzi na modlitwy? A jednak na Pawła przyszła taka godzina zwątpienia, jakiej nie przeżywał nigdy przedtem. Jaki to był stan?

Niektórzy komentatorzy Biblii wierzą, że było to połączenie doświadczeń. Wśród nich była głęboka umysłowa udręka spowodowana przez ludzi, których Paweł kochał, a oni się potem zwrócili przeciwko niemu. Ci bliscy przyjaciele nie tylko opuścili Pawła, ale rozpowszechniali o nim kłamstwa. Zniesławiali jego imię. Na dodatek, Paweł był osłabiony przez gwałtowną chorobę. Przeżył kilka razy rozbicie okrętu, a nawet były robione na niego zasadzki w celu pozbawienia życia. Ponad to wszystko, Paweł miał troskę o wiele zborów.

To wydaje się za dużo do zniesienia przez jednego człowieka. Jednak to wszystko razem nadal nie wyjaśnia tej głębokiej desperacji, jaką odczuwał Paweł. Napisał on, „Popadłem w taką agonię, że myślałem iż to mnie zabije.”

Oczywiście, Paweł został wyratowany. Wyszedł zwycięsko. Ale nigdy nie zapomniał tej okropnej godziny rozpaczy.

„ Który z tak wielkiego niebezpieczeństwa śmierci nas wyrwał i wyrwie; w nim też nadzieję pokładamy, że i nadal wyrywać będzie” (2 Kor. 1:10). Paweł mówi, „Bóg nas wyratował i znowu nas będzie ratował. Położyliśmy naszą ufność w Nim i On nas wyratuje.”

wtorek, 5 stycznia 2016

PAN SŁYSZY NASZĄ MODLITWĘ

Czy kiedyś miałeś depresję? Czy byłeś tak zmartwiony i rozbity, że nie mogłeś spać po nocach? Czy przeżywałeś takie chwile, kiedy byłeś w takiej dolinie i byłeś tak zakłopotany, że nikt nie był w stanie ciebie pocieszyć? Czy byłeś tak przybity, że chciałeś zrezygnować i wydawało ci się, że twoje życie było zupełną porażką?

Nie mówię tu o stanie fizycznym. Nie odnoszę tego do ludzi, którzy mają zachwianą równowagę chemiczną, czy chorobę umysłową. Mówię o chrześcijanach, którzy od czasu do czasu walczą z depresją, która ich uderza nie wiadomo skąd. Ich stan często wynika nie tylko z jednego źródła, ale z wielu. Czasami są atakowani ze wszystkich stron dotąd, aż są przytłoczeni i nie widzą ponad swoją rozpacz.

Jeżeli możesz się z tym utożsamić, to Psalm 77 został napisany dla ciebie. On ma ci pokazać wyjście z twojej rozpaczy i strachu. Ten Psalm został napisany przez człowieka o imieniu Asaf, Lewitę z kapłańskiej linii Izraela. Asaf był też śpiewakiem i służył jako wyznaczony przez Dawida dyrygent chóru. Napisał jedenaście Psalmów i są one tak pełne sprawiedliwych pouczeń dla ludu Bożego, że ja bym nazwał tego człowieka świeckim kaznodzieją.

Asaf napisał Psalm 77 po tym, kiedy wpadł w okropny dół rozpaczy. Jego stan pogorszył się tak bardzo, że nie można go było pocieszyć: „Moja dusza nie chce przyjąć pocieszenia” (77:3). Ten pobożny człowiek był w takiej rozpaczy, że nic z tego, co ktoś powiedział nie mogło go wyprowadzić z jego udręki. A sam Asaf nie mógł powiedzieć ani słowa: „ Byłem zaniepokojony, tak iż nie mogłem mówić” (77:5).

Jednak Asaf był mężem modlitwy. Widzimy to w tym samym Psalmie, kiedy składa świadectwo, „Głośno wołam do Boga i krzyczę . . . i On mnie usłyszał” (77:2).

Jestem pewny, że Asaf słyszał bardzo podobne świadectwo Dawida w Psalmie 34: „ Oczy Pańskie patrzą na sprawiedliwych, a uszy jego słyszą ich krzyk” (34:16). Dawid mówi wcześniej w tym Psalmie: „Szukałem Pana i odpowiedział mi i uchronił mnie od wszystkich obaw moich” (34:5).

poniedziałek, 4 stycznia 2016

ON Z NAMI MIESZKA by Gary Wilkerson

Kiedy manifestuje się Boża chwała, objawia ona Jego odróżnienie od nas – Jego czystość, świętość i wszechmoc. Nawet niebiańskie istoty w Jego obecności widzą Go jako oddzielonego i pełnego majestatu. Teraz zastępy aniołów są w Bożej obecności i nie przestają Go wielbić w dzień i w nocy. Ich niekończąca się pieśń jest taka: „ Godzien jest ten Baranek zabity wziąć moc i bogactwo, i mądrość, i siłę, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo!” (Objawienie 5:12). Jest to efekt świętej Bożej natury: Ona wywołuje nasze uwielbienie zawsze i we wszystkim.

Jest to zdumiewające, że ten święty Bóg mówi nam, „Ten świat Mnie nie ujrzy - ale wy tak.”

Żydowscy przywódcy znali oddzielenie Boga, ale nie mogli zobaczyć Jego delikatności i byli oburzeni kiedy Jezus nazywał Boga Swoim Ojcem. Postrzegali to jak bluźnierstwo i chcieli Go za to zabić. Jezus przeniósł to odważne nauczanie jeszcze o krok dalej, kiedy powiedział do swoich uczniów, „Wasz niebiański Ojciec nie tylko się o was troszczy, ale zamieszka w was.”

„ Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie i Ojciec mój umiłuje go i do niego przyjdziemy i u niego zamieszkamy” (Jana 14:23).

Wyobraź sobie siebie jako jednego z uczniów w Górnym Pokoju, kiedy Jezus to powiedział. Byłeś tak nauczany jak twoi starsi, że nikt nie może zobaczyć Boga i pozostać żywy. Wiedziałeś, że sprawiedliwy Mojżesz mógł zobaczyć tylko malutką część Boga i przeżył. Tak więc, kiedy usłyszałeś naukę Jezusa, pomyślałbyś sobie, „Nie ma takiej możliwości, żeby On mógł zamieszkać we mnie. On jest zbyt święty, zbyt niesamowity, zbyt inny. To się nie może stać!” A jednak Jezus nam powierzył te niesamowite podwójne prawdy: Bóg jest rzeczywiści święty i czysty – i On pragnie zamieszkać w nas, Swoim stworzeniu.

Pomyśl o tym co Jezus przekazywał Swojemu młodemu kościołowi tej nocy. Rozpoczął od tego, że odejdzie, aby przygotować dla nas dom. A zakończył mówiąc, że zamieszka w nas. Tu jest to paradoksalne piękno naszego Boga – święty i czysty, a przy tym bliski i troskliwy. On jest nad nami i z nami – i daje nam pokój, jakiego byśmy nigdy nie znaleźli sami. To jest Bóg godny naszego zaufania w i poprzez wszystkie rzeczy.

piątek, 1 stycznia 2016

SPROSTAĆ WYMAGANIOM KRZYŻA

Nikt nie może poddać się panowaniu Chrystusa, jeżeli nie sprosta wymaganiom krzyża z Golgoty.

Uświadamiam sobie tę prawdę za każdym razem, kiedy staję, by głosić. Każdego tygodnia, kiedy patrzę z kazalnicy na zgromadzonych, widzę wśród wiernych wierzących również niewierzących, którzy przyszli po raz pierwszy. Niektórzy są odnoszącymi sukcesy, samo-wystarczalnymi, ciężko pracującymi biznesmenami. Inni pochodzą z różnych sfer życia. Ale wszyscy są obciążeni ukrytymi grzechami. Ci ludzie żyją po swojemu, nie mają żądnego duchowego autorytetu, ale odczuwają pustkę i rozczarowanie. Mają już dość szukania przyjemności, które nigdy nie zadowalają.

Mógłbym głosić różnego rodzaju kazania o przepisach i zasadach zachowania, albo jak sobie radzić ze stresem lub z poczuciem winy. Ale żadne z takich kazań nikogo nie „wyrwie z tego świata.” To nie zmieni serca.

Ja po prostu muszę powiedzieć temu niewierzącemu, że jego samowola, poleganie na sobie i uparta walka, by wszystko zrobić po swojemu, tylko go zniszczy. A na końcu to doprowadzi go do wiecznych mąk.

Jeżeli nie przekazuję takiego przesłania, to zamykam przed nim na zawsze niebo. Czynię go też podwójnym członkiem piekła. Jego stan będzie gorszy, niż zanim wszedł przez nasze drzwi.

Muszę tego człowieka postawić twarzą w twarz z przesłaniem o ukrzyżowaniu jego niezależności. Musze mu pokazać, że musi wyjść z oszukańczego świata własnego poczucia dobroci. Musze mu powiedzieć, że nie ma innej drogi do pokoju w tym życiu, jak tylko przez pełne poddanie się Królowi Jezusowi.

W innym przypadku oszukiwałem tego człowieka i popełniłem straszny grzech najgorszego rodzaju pychy: uznałem go za nawróconego, by samemu dobrze wyglądać. Oby nigdy tak się nie stało!

Jako kaznodzieja ewangelii Jezusa Chrystusa, jestem zobowiązany mówić Jego prawdę każdemu, kto prawdziwie pokutuje: „Wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą” (2 Tym 3:12).