środa, 30 września 2015

NIESAMOWITA WIZJA

Izajasz 25 opisuje niesamowitą wizję. W niej prorok Izajasz jest przeniesiony w przyszłość, do czasów ostatecznych. Komentatorzy biblijni są zgodni, że jest to jeden z najbardziej wyraźnych obrazów w Piśmie odnośnie czasów ostatecznych. Izajasz pokazuje nam dokładnie, co Bóg zamierza dla narodów i dla Swojego kościoła przed końcem. A teraz my żyjemy w tej właśnie godzinie, jaką opisuje Izajasz.

W pierwszych pięciu wersetach Izajasz zakreśla co Bóg ma przygotowane dla narodów. W jednym momencie Bóg redukuje imperium szatana do gruzów. I nagle narody trzymane w demonicznej tyranii zostają uwolnione. Izajasz wybucha radosnym uwielbieniem na ten widok: „Panie! Tyś moim Bogiem! Będę cię wysławiał i wielbił twoje imię, gdyż dokonałeś cudów; Twoje odwieczne plany są niezłomną prawdą” (Izajasz 25:1). Mówi, „Panie, Ty nigdy nie jesteś zaskoczony. Czyniłeś wielkie cuda w przeszłości, a teraz masz plan na tę godzinę. Ty to przygotowałeś od założenia świata.”

Kiedy Izajasz obserwuje wypełnianie się Bożego planu, raduje się jego dusza. Wykrzykuje dla pokoleń, które przyjdą: „W dniach ostatecznych Bóg skruszy i unicestwi moc szatana. Te pałace dziwnych demonicznych istot staną się ruiną, a miasto diabła zostanie zredukowane do kupy prochu.”

Łańcuchy zaczynają opadać z mas, które były związane. Są uwalniane z szatańskich więzień strachu i grzechu. Izajasz nazywa ich „mocnymi ludźmi”, mając na myśli” ludzi kiedyś zatwardziałych przez grzech.” I mówi nam, ze ci ludzie zaczynają wielbić Boga. Przez lata bali się swojego oprawcy, szatana, ale teraz boją się tylko Pana, tego który ich wyzwolił.

W tej godzinie werset czwarty wypełni się, żeby cały świat zobaczył: „ Gdyż byłeś schronieniem słabemu, schronieniem ubogiemu w jego niedoli, ucieczką przed powodzią, cieniem przed upałem. A wszak poryw gniewu tyranów jest jak ulewa w zimie” (25:4).

Widzę jako to się dzieje teraz dla milionów ludzi na całym świecie. Ubodzy w duchu stają się mocni. Biedni są ratowani. A zrozpaczeni znajdują obfitość pokoju. Chrystus stał się ich ochroną, ich schronieniem, ich obrońcą, ich miejscem schronienia. Kiedy kierowane jest na nich uderzenie wściekłej pokusy, to uderza ona w mur, który ich otacza i niknie. A te kiedyś wściekłe ataki szatana padają na ziemię nie wyrządzając szkody.

wtorek, 29 września 2015

WARTOŚĆ JEDNEGO WIERZĄCEGO

W jedną niedzielę wieczorem poszedłem na plac Times Square, kiedy było tam pełno turystów i innych, którzy dokonywali zakupów świątecznych. Ocenia się, że w czasie największego ruchu prawie ćwierć miliona ludzi przechodzi przez ten teren. Kiedy tam stałem, modliłem się i obserwowałem te masy ludzi.

W pewnym punkcie Duch Święty wyszeptał do mnie, „Dawidzie, przyglądnij się tym tłumom. Pomnóż je kilkakrotnie i to będzie liczba ludzi, którzy pomarli na pustyni. Z tych wielkich mas ludzi tylko dwóch weszło do mojego odpocznienia, Jozue i Kaleb. Wszyscy inni pomarli przed czasem w rozpaczy i niewierze.”

Ta myśl była dla mnie porażająca. Kiedy tak obserwowałem te tłumy uświadomiłem sobie, że oni wszyscy mieli dostęp do ewangelii w dowolnym czasie poprzez telewizję, radio, literaturę, a nawet bezpłatne Biblie w pokojach hotelowych. Gdyby tylko chcieli wiedzieć, to by im powiedziano, że ten sam Bóg, który czynił cuda dla starożytnego Izraela, czyni to samo dla wszystkich, którzy Go dzisiaj kochają. Ale ci nie chcą Go znać. Jeżeli widzą kogoś, kto chce im wręczyć traktat ewangelizacyjny, przyspieszają kroku i oddalają się. Nie mają bogów, lecz przyjemności, pieniądze i majątki.

Nagle zaczynam dostrzegać wartość pojedynczego wierzącego w Bożych oczach. I słyszę jak Jezus zadaje to samo pytanie dzisiaj: „Czy znajdę wiarę, kiedy powrócę na ziemię?” (zobacz Łukasza 18:8). Widzę Chrystusa, który bada serca ludzi, przeszukuje te wszystkie zakamarki i znajduje niewielu, którzy Go naprawdę kochają. Widzę, jak przeszukuje kampusy uniwersyteckie i pyta: „Kto tutaj Mi uwierzy?” Widzę, jak przeszukuje stolicę kraju, Waszyngton, czy są tam tacy, którzy by Go przyjęli, i znajduje niewielu. Widzę, jak przeszukuje całe narody i znajduje tylko resztkę.

W końcu przeszukuje Swój kościół, szukając sług z prawdziwą wiarą. Ale to co widzi, łamie Jego serce, zasmucając Go głęboko. Słyszę jak płacze tak, jak kiedyś nad Izraelem, „ Jeruzalem . . . ileż to razy chciałem zgromadzić dzieci twoje, jak kokosz zgromadza pisklęta swoje pod skrzydła, a nie chcieliście!” (Mat. 23:37).

Jako sługa Pana, noszę w sercu brzemię Pasterza. Odczuwam Jego smutek. W tej chwili słyszę jak mówi, „Nawet w Moim domu znajduję tak niewielu, którzy mają wiarę. Wiele z Moich dzieci, włączając w to Moich pasterzy, mdleje w chwilach doświadczeń. Nie ufają Mi odnośnie swoich rodzin, swojej pracy, swojej przyszłości. Wielu dokonało wyboru.”

A co z tobą? Pan przychodzi do nas wszystkich i pyta, „Czy będziesz Mi wierzył? Czy Mi ufasz? Czy znajdę w tobie wiarę, kiedy przyjdę? Jak Mu odpowiesz?

poniedziałek, 28 września 2015

BOGATE I SATYSFAKCJONUJĄCE ŻYCIE by Gary Wilkerson

Ilustrując dla nas bogate i satysfakcjonujące życie, Jezus używa obrazu zagrody dla owiec. „Ja jestem drzwiami; jeśli kto przeze mnie wejdzie, zbawiony będzie i wejdzie, i wyjdzie, i pastwisko znajdzie” (Jana 10:9). W owczarni Jego owce są bezpieczne od wszystkich wrogów. Pasą się na „dobrych pastwiskach” Bożego królestwa, ciesząc się zdrowiem, pokojem i wolnością.

Właśnie to błogosławione życie stara się nam wykraść nasz wróg, diabeł. Szatan jest zdeterminowany, aby zniszczyć naszą drogocenną wiarę i Jezus przedstawia go jako złodzieja, który zakrada się do owczarni: „kto nie wchodzi przez drzwi do owczarni, lecz w inny sposób się tam dostaje, ten jest złodziejem i zbójcą.. . Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać” (10:1,10).

Jeżeli jest coś, co szatan chce nam ukraść, to jest to życie, jakie Bóg dla nas przeznaczył. Robi to próbując nas usunąć z „dobrego pastwiska” (tj. potrzebnego duchowego pokarmu), jaki dał nam Jezus. Niedojrzali chrześcijanie są najbardziej podatni, jeżeli pozostają na diecie „mleka”, nigdy nie przechodząc do mięsa Bożego Słowa. Są szczególnie narażeni na zasadzki szatana w chwilach kryzysu. Wpadają w panikę, pełni strachu i zmartwienia, myśląc, „Nie wiem jak podjąć decyzję. Gdzie jesteś Boże?”

Widziałem to wiele razy, kiedy byłem jednym z pastorów w Zborze Times Square, w Nowym Jorku. Nauka, jaką ludzie tam byli karmieni była głęboka i mięsista, czerpana z uświęconego studium Bożego Słowa. Wyobraźcie sobie mój szok, kiedy członkowie zboru powiedzieli mi, że opuszczają nabożeństwa, żeby posłuchać znanego szarlatana, który głównie koncentrował się na pieniądzach. Jak mogli to robić po studiowaniu diety solidnego biblijnego pokarmu?

To doprowadza do drugiej przeszkody, jaką napotyka każdy chrześcijanin: kusząca ewangelia fałszywego nauczyciela. Jezus nauczał, „ Moje owce za obcym nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych” (10:5). Tacy „obcy” wyglądają, brzmią i ubierają się tak, jak każdy dobry pastor. Ale ewangelia, jaką głoszą stopniowo odprowadza ludzi od Chrystusowych bogatych, satysfakcjonujących „dobrych pastwisk” prowadząc do zniszczenia ich dusz.

Jest absolutnie konieczne, abyśmy nauczyli się poznawać głos naszego Dobrego Pasterza i mogli go odróżnić od głosów fałszywych pasterzy. Jak to zrobić? Karmiąc się pokarmem, jaki nasz Pasterz tak hojnie dla nas przygotował: „Wiara tedy jest ze słuchania, to jest słuchanie Dobrej Nowiny o Chrystusie” (Rzymian 10:17). Jedynym sposobem aby odróżnić podróbkę jest dokładna znajomość oryginału. Tylko poprzez zanurzenie się w czystym Bożym Słowie będziemy zaznajomieni osobiście z wyglądem, dźwiękiem, zapachem i smakiem tego, co pochodzi z nieba.

sobota, 26 września 2015

„PANIE, GDZIE?” by Claude Houde

Abraham zbudował ołtarz posłuszeństwa i zaufania, kiedy nie wiedział, gdzie ma iść. W życiu każdego z nas są momenty, kiedy pytamy z bólem serca, „Panie, gdzie?” Mamy podjąć decyzję, a nie mamy wyraźnego prowadzenia. To „gdzie” wierzącego może mieć związek z jego karierą zawodową, studiami, gdzie iść do szkoły, czy się przeprowadzić, gdzie chodzić do kościoła, gdzie pójść kiedy wydarzy się tragedia lub choroba. W tych wszystkich „gdzie” musimy zbudować ołtarz zaufania, gdzie złożymy wszystko w Jego ręce. Wiara, która buduje ołtarz, kiedy nie wiemy gdzie iść, nigdy nie dozna zawodu. Bóg będzie błogosławił, zaopatrzy i zachowa, kiedy wzrastamy w zaufaniu do Niego. Abraham zbudował również ołtarz wiary, kiedy nie znał Bożego „co, jak i dlaczego.”

Przez wiarę usłuchał Abraham, gdy został powołany, aby pójść na miejsce, które miał wziąć w dziedzictwo, i wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie. Przez wiarę osiedlił się jako cudzoziemiec w ziemi obiecanej na obczyźnie… Przeto też z jednego człowieka, i to nieomal obumarłego, zrodziło się potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak piasek na brzegu morskim, którego zliczyć nie można” (Hebr. 11:8-9, 12).

W tych kilku wersetach jest tak wiele treści i duchowej wagi. Test Abrahama polegał na czekaniu – on nie znał Bożego „kiedy”. Spełnienie tego zawsze wydawało się oddalać, a obietnica wydawała się coraz bardziej zanikać i wątpliwości stawały się wielkie, jak „Mount Everest”. Doszedł do miejsca, gdzie nie miał już absolutnie pojęcia, jak Bóg mógłby spełnić to, co obiecał. W tych wierszach listu do Hebrajczyków autor odnosi się do obietnicy danej Abrahamowi, że będzie miał syna. Abrahamowi i Sarze zawsze było to trudne do uwierzenia, a teraz patrzyli na ocean niemożliwości, gdzie nie widać brzegu. Była to sytuacja, w której jedynym źródłem była wiara, by „odbudować” ołtarz, aby to otrzymać.

Abraham toczył tą walkę z niewiarą przez całe swoje życie. Tak, jak ty i ja, on wiele razy był w centrum walki wiary przeciw wrogowi i był rozdzierany falami udręk, powodowanych pytaniami, które znają wszyscy wierzący: Boże, Kiedy? Jak? Dlaczego? Gdzie?

__________

Claude Houde, główny pastore kościoła Eglise Nouvelle Vie (kościół Nowego życia) w Montrealu,w Kanadzie jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych przez Word Challenge po całym świecie. Pod jego kierownictwem New Life Chuch rozwinął się od garstki ludzi do ponad 3500 w tej części Kanady, w której rozwija się niewiele kościołów Protestanckich.

piątek, 25 września 2015

ONI NIE CZEKALI NA BOGA

Izraelici poszli prędzej niż Bóg, organizując armię, planując strategie I uderzając po swojemu. Ale kiedy nieprzyjaciel ich zobaczył, rozpędzili żołnierzy Izraela tak, jak robią to pszczoły i zniszczyli ich (patrz 5 Mojż. 1:44).

Widziałem straszne przypadki wierzących, którzy nigdy nie weszli do Bożego odpocznienia. Pan poprowadził ich do miejsca twardego doświadczenia – kryzysu w rodzinie, kłopotów finansowych, problemów małżeńskich – ale oni nie czekali, aż Bóg zacznie działać. Zamiast tego oskarżali Go, że ich zaniedbał i zostawił samych w ich kryzysie. Dzisiaj ci wierzący nie mają pokoju, ani poczucia Bożej obecności i żyją w stałym zwątpieniu. Wydają się przechodzić od jednego kryzysu w drugi i wszystko, o czym mówią, to ich ostatnie kłopoty. Ale każdy z ich problemów jest spowodowany jednym: niewiarą.

Psalmista mówi, „Lata nasze giną jak westchnienie” (Ps 90:9). Ten psalm mówi o niewierzących. Jaki jest tytuł ich opowiadań? To jest: Oni wszyscy żyli i umarli na próżno. Taką samą historię słyszymy o ludziach, którzy mieli niewierzących dziadków: „Oni przeżyli życie w smutku. Wszystko, co robili, to narzekali umarli w samotności i zapomnieniu.”

To jest okrucieństwo niewiary. Ona odcina twoją duchową historię, a wtedy wszystko, co pamiętasz, to zmarnowane życie. Kiedy młode pokolenie Izraelczyków pytało, co stało się z dziadkiem i babcią, mówili im, „Oni narzekali i marudzili przez całe życie. Nie mieli po co żyć, więc po prostu czekali na śmierć.


Prawdziwy wierzący jest zdeterminowany zaufać Bogu, nawet, jeżeli jego modlitwa nie jest wysłuchana. Nie ma znaczenia, czy wszystkie ich dobra są im zabrane, albo nawet śmierć zagląda w oczy. Oni pragną wejść do Bożego odpocznienia. Co jest dowodem takiego życia? Oni „odrzucili swoje własne działanie”, patrz Hebr 4:10. Oni już nie leżą bez snu w nocy i nie próbują rozwiązać problemów po swojemu. Zamiast tego powierzają wszystko Jezusowi. Nie ma znaczenia, czy na tym zyskają czy stracą. Patrzą tylko na to, że Bóg ma plan i że On wykona go w ich życiu.

czwartek, 24 września 2015

KONSEKWENCJE NIEWIARY

„Tak zaciążyła nad nimi ręka Pańska i do ostatniego wyginęli. … aż wymarło całe pokolenie wojowników z obozu” (5 Mojż 2:15,15). To jedne z najmocniejszych słów w biblii na temat niewiary.

Możesz powiedzieć, „Ale to nie jest język łaski. Dzisiaj Bóg tak nie traktuje niewiary.” Nieprawda. Biblia mówi dzisiaj, w okresie łaski, „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają:” (Hebr 11:6).

Ten grzech niewiary nie może być ograniczony do jednego przypadku w naszym życiu. To rozlewa się na wszystko, barwiąc i zanieczyszczając każdy szczegół naszego życia.

Niewiara Izraela nie ograniczała się do Bożej możliwości pokonania ich wrogów. Ich niewiara rozlewała się na ich zaufanie odnośnie codziennych potrzeb. Oni wątpili, czy Bóg ochroni ich dzieci. Wątpili, czy ich doprowadzi do Ziemi Obiecanej. Wątpili nawet w to, czy On jest z nimi. Dlatego Bóg im powiedział, „A wy zawróćcie i wyruszcie na pustynię … gdyż nie ma mnie wśród was” (5 Mojż 1:40,42).

Jeżeli mamy niewiarę w jednej dziedzinie, to przenosi się na inne sfery, zanieczyszczając nasze całe serce. Możemy ufać Bogu w pewnych sprawach, takich jak wierzenie, że On zbawia przez wiarę, że ma wszelką moc i że Jego Duch przebywa w nas. Ale czy ufamy Mu jeżeli chodzi o naszą przyszłość? Czy wierzymy, że On zatroszczy się o nasze zdrowie i finanse, że da nam zwycięstwo nad grzechem?

Niewiara prowadzi do grzechu domniemania. To znaczy myśleć, że wiem co jest właściwe. To arogancja mówi, „Ja znam drogę,”, ale potem postępuje po swojemu.

Jeszcze jeden grzech popełniali Izraelici w swojej niewierze. Kiedy Bóg powiedział im, by zawrócili na pustynię, nie chcieli być posłuszni. Zamiast tego przyszli do Mojżesza i powiedzieli, „Okay, zgrzeszyliśmy, ale teraz już wiemy jak ma być. Jesteśmy gotowi posłuchać Bożego polecenia i wyjść przeciw nieprzyjacielowi. Oni wzięli sprawy w swoje ręce.

Wielu wątpiących wierzących popełnia tragiczny błąd w podobny sposób: Kiedy zawiodą w sprawie wiary, zwracają się do ciała. Robią to, co uważają, że musi być zrobione, ale postępują według własnej mądrości i zdolności. Wiara odrzuca działanie w strachu i czeka, by Bóg zaczął działać. Wiara nigdy nie chce, czegoś powodować poprzez wyprzedzanie Boga.

środa, 23 września 2015

CZY ON ZNAJDZIE WIARĘ NA ZIEMI?

Jezus przyszedł jako prorok i cudotwórca do Swojego domu, Izraela. Ale „Nie uczynił tam wielu cudów z powodu ich niewiary” (Mt 13:58). Cóż za niesamowite stwierdzenie. Niewiara ograniczała nawet Chrystusową moc do działania.

W Nowym Testamencie widzimy inny tragiczny rezultat niewiary. Uczniowie nie mogli wypędzić demona z małego chłopca, z powodu ich niewiary – i Jezus ich za to zganił (patrz Mat 17:14-21). Po zmartwychwstaniu Chrystus był zszokowany ich niewiarą: „I ganił ich niewiarę i zatwardziałość serca” (Mar 16:14). Ponadto Paweł mówi do Żydów, „Odłamane zostały z powodu niewiary” (Rz 11:20).

Dlaczego sąd Boży z powodu niewiary jest tak srogi w Nowym Testamencie? Dlatego, że wierzący obecnie mają coś, o czym święci Starego Testamentu mogli tylko marzyć. Bóg ubłogosławił nas darem Ducha Świętego. W czasach Starego Przymierza wierzący byli tylko okazjonalnie nawiedzani Duchem Bożym; musieli iść do świątyni, by doświadczyć obecności Pana. Dzisiaj Bóg zamieszkuje w Jego ludzie. My jesteśmy Jego świątynią i Jego obecność przebywa w każdym wierzącym.

W Starym Testamencie Abraham był czasami odwiedzany przez anioła, albo otrzymywał słowo od Boga. On zaufał, że Bóg jest w stanie uczynić wszystko, co obiecał i „nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Bożą” (Rzym 4:20). Dzisiaj Jezus jest dostępny dla nas w każdej godzinie dnia. Mamy możliwość wołać do Niego przez całe nasze życie i wiemy, że On odpowiada. On nas zaprasza, byśmy odważnie przychodzili do tronu Jego łaski i przedstawiali nasze prośby, a On nas pocieszy i poprowadzi przez Ducha Świętego.

Jednak pomimo tych błogosławieństw, ciągle wątpimy w chwilach nadzwyczajnych doświadczeń. Jezus gani taką niewiarę, mówiąc, „A czyżby Bóg nie wziął w obronę swoich wybranych, którzy wołają do niego we dnie i w nocy, chociaż zwleka w ich sprawie? Powiadam wam, że szybko weźmie ich w obronę. Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” Łuk 18:7-8). Gdyby Chrystus powrócił dzisiaj, czy znalazł by wiarę w tobie?

wtorek, 22 września 2015

IZRAEL NIE WIERZYŁ

Izraelitom nie wystarczyło Boże słowo. Pan dał im niesamowite obietnice, ale w ich kryzysach Izrael Mu nie zaufał. Pomimo wszelkich obietnic, oni unieważniali Jego słowo. Jak? Nie łącząc go z wiarą. „lecz tamtym słowo usłyszane nie przydało się na nic, gdyż nie zostało powiązane z wiarą tych, którzy je słyszeli” (Hebr 4:2).

Zamiast tego ludzie zawsze żądali nowego słowa od Boga. Inaczej mówiąc: Musimy wiedzieć, czy Bóg jest z nami w tym kryzysie, a nie tylko w poprzednim. Musimy mieć nowe objawienie od Niego w tej sytuacji.” Zapytuję was, jak ktoś mógł zapomnieć tak szybko wszystko, co Bóg dla nich uczynił? Izrael zapomniał, jak Bóg ich wyzwolił i nie pozwolili, by przeszłe ponadnaturalne dzieła budowały ich wiarę w Niego.

Jednak chociaż Go oskarżali, Bóg posłał znowu słowo do Izraela. Kazał Mojżeszowi, by im powiedział, „Nie bójcie się ich, ani się nie lękajcie; Pan, wasz Bóg, który idzie przed wami, będzie walczyć za was tak samo, jak to na waszych oczach uczynił w Egipcie” (5 Mojż 1:29-30).

To nie była nowa obietnica. Bóg po prostu potwierdzał to, co już powiedział Swojemu ludowi: „Pan za was walczyć będzie, wy zaś milczcie!” (2 Mojż 14:14).

Ciągle na nowo Bóg mówił do nich, „Ja jestem z wami. Ja będę walczył za was, więc trzymajcie się tej obietnicy i nie zapominajcie.” A tu znowu oni trzęsą się przed ich nieprzyjacielem i skupiają się na własnych słabościach. Wreszcie uznali, „Nie możemy stawić im czoła.” To było rażące zwątpienie – zwątpienie w Boże powołanie w życiu, zwątpienie, że On ich posłał, zwątpienie w Jego obecność wśród nich.

Może pomyślisz, że ty byś tak nie postąpił, ale tak wielu chrześcijan mówi podobnie: „Panie, czy Ty naprawdę jesteś ze Mną? Wiem co mi obiecałeś, ale czy to jest prawdą? Czy mogę ufać temu, co powiedziałeś? Potrzebuję świeżego słowa. Daj mi jakieś zapewnienie.”

Wreszcie drżymy przed wrogiem naszych dusz, a to dlatego, że nie wierzymy w to, co Bóg nam obiecał. Postępujemy tak, jakby On nigdy nie powiedział do nas słowa i zaczynamy Go „kusić”. Chociaż On udowodnił to wiele razy, ciągle prosimy, by udowodnił na nowo Swoją wierność, by posłał znowu inne słowo, budujące wiarę. Ale Bóg mówi tylko jedno słowo: „Wierz w to, co ci powiedziałem. Zaufaj Mi.”

poniedziałek, 21 września 2015

WIERNY PRZEWODNIK by Gary Wilkerson

„Kto zaś wchodzi przez drzwi, jest pasterzem owiec….Owce słuchają jego głosu, i po imieniu woła owce swoje, i wyprowadza je” (J 10:2-3).

Wszyscy potrzebujemy prowadzenia w podejmowaniu życiowych decyzji. Ale w świecie tak chaotycznym, jak obecnie, znalezienie dobrego przewodnika nie zawsze jest łatwe. Jezus mówi, że inaczej jest u chrześcijan. W tym urywku wyjaśnia, że Jego naśladowcy – „Jego owce” – znają Jego głos i „przychodzą do Niego.” Jest to obraz Dobrego Pasterza, doglądającego Swoich owiec i zapewniającego wszystko, czego potrzebują.

Czy to wystarczy do podejmowania trudnych decyzji, które wszyscy musimy podejmować? Każdy z nas musi podejmować poważne decyzje: „Kogo poślubić? Jak spędzić urlop? Jaki mam cel w życiu?” Te decyzje mogą powodować napięcie, szczególnie jeżeli żałujemy złych decyzji, które podejmowaliśmy w przeszłości. Moje życie jest bardzo błogosławione przez Boga, ale nie chcę, by moje dzieci czy wnuki robiły takie błędy, jak robiłem ja. Jak każdy rodzic, chcę im dać jak najlepsze z możliwych wskazówki.

Dobrą nowiną jest to, że mamy Pasterza, który jest dla nas wiernym przewodnikiem we wszystkim, bez względu na błędy popełniane w przeszłości. On ma władzę, by poprowadzić nas do niesamowicie błogosławionego życia, bez względu na nasze upadki. On sam mówi: „Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały” (10:10).

Wszyscy wiemy, jak ważne jest naśladowanie dobrego przewodnika. Pomyśl o podejmowanych życiowych decyzjach: Kto cię prowadził? Jakie miał doświadczenie? Jakich sposobów i wiedzy użyli, by prowadzić cię tam, gdzie chciałeś dojść?

Niektórzy przewodnicy w życiu wiedzą, jak przeprowadzić nas przez kłopotliwe sytuacje. Ale czy mają również wiedzę, by doprowadzić nas do obfitego życia, które obiecał Jezus? Jako nasz Pan, Jezus jest czymś więcej, niż tylko przewodnikiem – On kształtuje relacje. On chce, byśmy wiedzieli więcej, niż tylko kiedy i gdzie iść. Chce, byśmy mieli obfite błogosławieństwo Jego osobistej obecności w każdej dziedzinie życia.. Kiedy my pilnie szukamy podręcznika z instrukcjami, On mówi prosto, „Pójdź za Mną.”

sobota, 19 września 2015

NAGA WIARA by Nicky Cruz

Wielu ludzi myśli, że moja pasja dla Jezusa przyszła z lat studiowania, modlitwy i służby, ale mylą się. To przychodzi z patrzenia, jak Bóg przychodzi do mnie w chwilach, kiedy życie powoduje, że czuję się zupełnie obnażony i samotny. To przychodzi z odczuwania obecności Bożej w momentach mojej największej desperacji i zamieszania. To przychodzi z widzenia ręki Bożej przede mną ciągle na nowo, w obliczu niewyobrażalnego niebezpieczeństwa.

Za każdym razem, kiedy staję twarzą w twarz z zatwardziałym, młodocianym przywódcą gangu, widzę Dawida Wilkersona, jak nieustraszenie głosił ewangelię na rogu mojej ulicy. Zawsze, kiedy wchodzę w sąsiedztwo przesycone narkotykami i przestępstwami, odczuwam tę samą siłę, która prowadziła Wilkersona na ulice Nowego Jorku wiele lat temu. Za każdym razem, kiedy trzymam w ramionach cierpiącą duszę, odczuwam Bożą moc i Jego obecność.

Polegam tylko na Bogu. Bóg użył mojego bólu z przeszłości, by poprowadzić mnie głębiej i bliżej Niego. To, co szatan chciał wykorzystać do złego, Bóg użył dla Swojej chwały. Wszelka radość, którą otrzymuję z życiu, blednie w porównaniu z zachwytem patrzenia, jak Bóg czyni to, co niemożliwe, jak w najciemniejszych sercach daje światłość, jak pokrywa Swoim miłosierdziem, jak masłem, grzechy tych, którzy potrzebują przebaczenia.

Łatwo jest patrzeć na Boga intelektualnie, przyznawać, że ma moc, a nigdy jej nie doświadczać, wierzyć w Jego władzę, a nigdy Go nie prosić, by czynił wielkie rzeczy w twojej obecności. Widzimy Go naszymi umysłami, ale nie sercem. Nigdy nie demonstrujemy tej mocy, o której mówimy, że jest prawdą. Nigdy nie wzywamy Boga, by działał potężnie w naszej obecności – by naszą wiarę użyć do przeniesienia góry z jej miejsca i wrzucenia jej do morza!

Naga wiara wymaga tego, byśmy nauczyli się łączyć umysł i ducha, byśmy odrzucili naszą pychę, wątpliwości i strach i stanęli przed Bogiem, złamani, z niczym innym, tylko z prostą, niezachwianą ufnością.

__________

Nicky Cruz, znany w wielu krajach ewangelista i płodny autor, nawrócil się do Jezusa Chrystusa z życia przemocy i przestępstw, po spotkaniu Dawida Wilkersona w Nowym Jorku w roku 1958. Historia jego dramatycznego nawrócenia została opowiedziana najpierw przez Dawida Wilkersona w książce Krzyż i Sztylet, a później w jego własnej książce Nicky Cruz Opowiada, która stała się bestsellerem. 

piątek, 18 września 2015

OCZYWISTA NIEMOŻLIWOŚĆ

Kadesz - Barnea jest miejscem oczywistej niemożliwości. Sama nazwa pochodzi z Hebrajskiego słowa oznaczającego „uciekający, włóczęga, błąkający się.” Krótko mówiąc, jeżeli podejmujecie złe decyzje tutaj, to będziecie błąkać się po pustyni całe życie.

Wielu chrześcijan jest teraz w takim miejscu. Bóg dał im Swoje obietnice przymierza. Dał im wspaniałe historie z Nim, czynił wiele cudów wybawienia. Ale przyszedł do nich diabeł z kłamstwami i wmawiał im, że im się nie uda. Przekonał ich, że nie są wystarczająco dobrzy, że Bóg się nadal na nich gniewa z powodu grzechów ich przeszłości i że nigdy im nie przebaczy.

Powiedz mi: czy zacząłeś przyjmować takie kłamstwa? Czy myślisz, że Bóg zawiedzie cię w twoim kryzysie? Jeżeli tak, to w jakimś punkcie twojej drogi przestałeś brać Boga za Słowo. Nie postępowałeś zgodnie z Jego poleceniem i to, co było prawdą w odniesieniu do Izraela, stało się prawdą dla ciebie: test jaki napotykasz w Kadesz-Barnea będzie wyznaczał kierunek reszty twoich lat.

Tak jak Izrael, byłeś przenoszony przez Boga na strasznej pustyni. Kiedy spoglądasz wstecz, możesz sobie przypomnieć te straszne rzeczy, jakie napotykałeś i bolesne upadki, jakie znosiłeś. Przechodziłeś przez doświadczenia, w których wydawało ci się, że nigdy się z nich nie wydostaniesz. Ale Bóg był wierny w każdym takim doświadczeniu. Za każdym razem z miłością wyciągał rękę i podnosił cię. Teraz możesz powiedzieć, „Bóg mnie nigdy nie zawiódł. Dzisiaj stoję tu dzięki Jego łasce. To prawda, że Bóg nosił mnie na Swoich ramionach tak, jak ojciec nosi swoje dziecko.”

Ponad to, Bóg ciebie wyprowadził, żeby cię wprowadzić. Przed tobą jest Ziemia Obiecana tak, jak to było dla Izraela: „Dlatego pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego” (Hebr. 4:9).Pan ciebie zbawił, aby cię doprowadzić do miejsca odpocznienia. Czym jest to odpocznienie? Jest to miejsce niezachwianej wiary i ufności w Panu. Jest to miejsce zaufania Jego obietnicom, zaufania, że On ciebie przeprowadzi przez najtrudniejsze czasy.

Ale żeby dojść do tego miejsca odpocznienia, musisz najpierw przejść przez Kadesz – Barnea. Kiedy tam jesteś, stajesz twarzą w twarz z bardzo intensywną walką, przekraczającą wszystko co przeżywałeś dotąd. Są tam nieprzyjaciele, wysokie mury, rzeczy, które wyglądają na całkowicie niemożliwe. I musisz położyć absolutną ufność w Bogu, że ciebie przeprowadzi.

czwartek, 17 września 2015

TRAGICZNY BŁĄD

Mojżesz opisał ten tragiczny błąd, jaki Izrael popełnił w Kadesz Barnea (zobacz 4 Mojż. 13-14). Stało się to niedługo po przekroczeniu Morza Czerwonego. Bóg kazał Izraelitom, żeby odważnie szli do Kanaanu i dał im to mocne słowo zapewnienia:

„Oto Pan, twój Bóg, dał ci tę ziemię. Wejdź do niej i weź ją w posiadanie, jak ci powiedział Pan, Bóg twoich ojców! Nie bój się i nie lękaj się!. . . Nie bójcie się ich, ani się nie lękajcie; Pan, wasz Bóg, który idzie przed wami, będzie walczyć za was tak samo, jak to na waszych oczach uczynił w Egipcie” (5 Mojż. 1:21,29-30). Jaka to niesamowita obietnica. Żaden z ich wrogów nie ostoi się przed nimi (zobacz 7:24).

Ale Izrael się wahał w sprawie tej obietnicy. Zamiast wziąć Go za słowo, nalegali, żeby wysłać szpiegów do Kanaanu. I ci szpiedzy przynieśli z powrotem „złe wiadomości”, pełne niewiary. Mówili o olbrzymach i wysokich murach obronnych i ludzie uwierzyli ich sprawozdaniu: „ Lecz wy nie chcieliście iść i sprzeciwiliście się rozkazowi Pana, waszego Boga” (5 Mojż. 1:26). Teraz Mojżesz mówi temu młodszemu pokoleniu, „Oni powinni byli pójść natychmiast zgodnie z Bożym Słowem, jakie otrzymali. Pan powiedział, że On będzie walczył za nich – ale oni się zbuntowali.”

Czy widzicie co się stało ze starszym pokoleniem? Wysyłanie szpiegów do Kanaanu było aktem niewiary. A kiedy ci szpiedzy tam byli, szatan miał na nich wpływ. Byli poddani kłamstwom wroga, ponieważ nie uwierzyli Bogu.

Po usłyszeniu tego złego sprawozdania ludzie zaczęli grozić Bogu i oskarżać Go, „Porzuciłeś nas Boże. Przyprowadziłeś nas tutaj na śmierć.” Zaledwie kilka miesięcy wcześniej ci sami ludzie byli oddzieleni przez Boga, byli szczególnym ludem w Jego oczach i cudownie wyprowadzeni. Ale teraz cały obóz był w wielkim zamieszaniu. Zastanawiali się głośno, „Czy Bóg w ogóle jest jeszcze z nami? Wkrótce płakali nad swoimi dziećmi i wołali, „Nasze dzieci umrą z głodu na tej pustyni. Bóg nas nienawidzi!”

Mojżesz przypominał młodszemu pokoleniu oskarżenia ich rodziców: „Szemraliście w swoich namiotach i mówiliście, Ponieważ Pan nas nienawidzi, to wyprowadził nas z Egiptu, aby nas wydać w ręce Amorejczyków, żeby nas wygubili” (1:27).

środa, 16 września 2015

NIEBEZPIECZEŃSTWO NIEWIARY

W przesłaniu Mojżesza do Izraela w 5 Mojżeszowej, Mojżesz pokazał nam niebezpieczeństwo niewiary. Ostrzegał też, że jeżeli nie usłuchamy, to będziemy ponosić takie same konsekwencje jak ci, którzy upadli przed nami: „aby nikt nie upadł, idąc za tym przykładem niewiary” (Hebr. 4:11). Mówi on właściwie, „Nie ma znaczenia to na jakie niemożliwości napotkacie, albo jak beznadziejnie wszystko może wyglądać. Nie możecie wpaść w ten sam grzech niewiary. W przeciwnym razie skończycie na strasznej pustyni, tak jak oni. I będziecie się na niej błąkać przez resztę życia.

„Bóg jest wierny, aby was prowadzić tak, jak prowadził waszych ojców do ich kryzysów , bo miał w tym cel. Chciał ich nauczyć jak mają Mu ufać. Chciał mieć lud, którego wiara nie będzie się chwiała. Mieli wyjść z pustyni z wypróbowaną wiarą, która była czysta jak złoto. Chciał, żeby byli dla świata świadectwem Jego dobroci dla Swojego ludu.”

Ja uważam, że nasze pokolenie traktuje grzech niewiary zbyt lekko i już widzimy tragiczne tego skutki. Widzę dzisiaj wielu wierzących, którzy są pełni depresji i niepokoju. Oczywiście, niektórzy cierpią te rzeczy z powodów fizycznych, ale wielu innych znosi takie cierpienia z powodu duchowego stanu. W mojej opinii, ich depresja jest rezultatem Bożego niezadowolenia z powodu ich ustawicznej niewiary.

Pan zawsze używa mocnego języka, kiedy mówi o niewierze wśród Swojego ludu, słowa takie jak gniew, obrzydzenie, kuszenie Go. Mojżesz postanowił przypomnieć młodszym Izraelitom o tym. „widziałeś, Pan, twój Bóg, nosił cię, tak jak ojciec nosi swoje dziecię, przez całą drogę. . . A gdy Pan usłyszał wasze słowa, rozgniewał się i tak poprzysiągł: Nikt z tych mężów, z tego złego pokolenia nie ujrzy ziemi dobrej, którą przysiągłem dać waszym ojcom” (1 Mojż. 1:31, 34-35).

wtorek, 15 września 2015

DLA NASZEGO POUCZENIA

Cała 5 Księga Mojżeszowa jest to jedno przemówienie Mojżesza, które wygłosił tuż przed swoją śmiercią. To przemówienie było przeglądem czterdziestu lat, jakie spędził Izrael błądząc po pustyni i Mojżesz skierował te słowa do nowego pokolenia Izraelitów.

W tym czasie ludzie mieli rozbity obóz w Kadesz – Barnea, ważnym miejscu w ich historii. Byli nad granicą Kanaanu, Ziemi Obiecanej, w tym samym miejscu, w którym stali ich ojcowie trzydzieści osiem lat wcześniej. Było to również miejsce, gdzie Bóg nie pozwolił, aby starsze pokolenie weszło do Ziemi Obiecanej. Z wyjątkiem Jozuego i Kaleba, zostali oni wysłani z powrotem na pustynię, żeby błądzić dotąd, aż wymrze to całe pokolenie.

Teraz Mojżesz przypominał temu nowemu pokoleniu historię ich ojców. Chciał, żeby dobrze wiedzieli dlaczego poprzednie pokolenie wymarło, jako buntownicy w oczach Bożych. Mojżesz zachęcał ich, żeby się uczyli z tragicznych błędów swoich ojców, napominając ich wieloma słowami:

„Znacie historię swoich ojców. To byli ludzie powołani, wybrani i namaszczeni przez Boga. Ale utracili wizję. Pan ich tak kochał, że trzymał ich w Swoich ramionach i przenosił ich raz za razem. Oni jednak raz za razem szemrali i narzekali przeciwko Niemu, zasmucając Go.

„Wreszcie Boża cierpliwość się skończyła. Bóg widział, że oni nie chcą wierzyć i nie mógł zrobić nic, żeby zmienić ich nastawienie. Żaden cud, jakich dokonywał nie był w stanie ich w pełni przekonać o Jego wierności i dobroci. Ich serca były jak granit, tak im powiedział Bóg, „Nikt z was nie wejdzie do Mojej Ziemi Obiecanej. Zamiast tego, teraz zawrócicie i pójdziecie z powrotem na pustynię.”'

Jakie to mocne słowa. Ale Mojżesz nie mówił tego tylko do nowego pokolenie Izraelitów. Kierował to również do każdego następnego pokolenia wierzących, włączając w to nas dzisiaj. Tak jak wszystkie historie ze Starego Testamentu, i ta została napisana dla nas: „A to wszystko na tamtych przyszło dla przykładu i jest napisane ku przestrodze dla nas, którzy znaleźliśmy się u kresu wieków” (1 Kor. 10:11).

poniedziałek, 14 września 2015

PRZEMIENIENI PRZEZ ŁASKĘ by Gary Wilkerson

W czasie ziemskiej służby Jezusa ludzie, których spotykał zadawali Mu dwa rodzaje pytań, które pokazywały co było w sercach tych pytających. Pierwszy typ pytania był oskarżający. Raz za razem przywódce religijni pytali Chrystusa, „Dlaczego ty jadasz i pijasz z grzesznikami? Jak z taką reputacją mógłbyś być posłany przez Boga?

Drugi rodzaj pytań pochodził od ludzi, którzy mieli problemy w życiu: „Czy możesz uzdrowić moją córkę? Czy możesz uwolnić mojego syna, którego demony rzucają w ogień? Czy możesz uzdrowić mnie z krwotoku, który mnie męczy przez całe życie? Czy możesz mi pomóc?”

Czy widzisz różnicę między tymi dwoma rodzajami pytań? Obydwa szukały odpowiedzi na temat charakteru Boga. Pierwszy pyta: „Czy grzesznicy zasługują na Bożą miłość?” podczas gdy drugi pyta: „Czy Bóg chce mi pomóc?”

Jezus odpowiadał na oba pytania poprzez Swoje działanie. Po pierwsze, przemieniał wyrzutków, sprowadzając ich z najdalszych marginesów społeczeństwa do samego centrum Bożej miłości. Mówił im: Teraz jesteście na pierwszym planie. Jesteście w samym sercu królestwa Mojego Ojca.” Po drugie, Chrystus pokazał, że ci oskarżyciele nie byli w centrum Bożego królestwa. Powiedział im wyraźnie: „Nie macie nic do powiedzenia w królestwie Mojego Ojca.”

Czy chcesz odgrywać znaczącą rolę w Bożym królestwie? To bądź gotowy porzucić swoje kamienie i wziąć krzyż Jego łaski. Za każdym razem, kiedy postępujesz jak Jezus, okazując łaskę tym, którzy zostali zmarginalizowani z powodu grzechu, bierzesz udział w wielkiej przemianie. Ty zostaniesz przemieniony poprzez twoje czyny, oskarżeni będą przemieniani, a oskarżyciele będą zmieniani. W międzyczasie bierni wierzący będą poruszeni poprzez manifestację Bożej łaski.

Obyśmy wszyscy stali się Jego armią łaski – przyciągając do Jego królestwa zniewolonych i prowadzących czyste życie i zasmuconych i wolnych od trosk, biednych i bogatych, samotnych i żywotnych. Niech każda dusza będzie kochana i niech należy i niech wszyscy będziemy przemieniani poprzez cudowną łaskę naszego Zbawiciela.

sobota, 12 września 2015

UCZMY SIĘ MODLIĆ by Jim Cymbala

Modlitwy nie można się nauczyć poprzez zasady i seminaria. Musi się ona narodzić z całego otoczenia odczuwanej potrzeby. Jeżeli mówię: „Powinienem się modlić,” to szybko skończy mi się motywacja i zrezygnuję; ciało jest zbyt mocne. Muszę mieć pragnienie do modlitwy.

Zbyt wielu chrześcijan żyje w stanie zaprzeczania. „Mam nadzieję, że moje dziecko kiedyś wróci.” Niektórzy rodzice właściwie już się poddali: „Chyba już się nic nie da zrobić. Robert nie wyszedł na dobrego człowieka – ale staraliśmy się; oddaliśmy go Panu, kiedy był niemowlakiem. Może kiedyś.”

Czym więcej się modlimy, tym bardziej odczuwamy potrzebę modlitwy i więcej chcemy się modlić.

Modlitwa jest źródłem życia chrześcijańskiego, przewodnikiem chrześcijanina.. W przeciwnym razie to tak, jakby mieć w ramionach niemowlę i ubierać go pięknie – ale ono nie oddycha! Jakie znaczenie mają te piękne ubranka; trzeba przywrócić dziecku życie. Nic nie da rozmowa z kimś, kto jest w stanie śpiączki. Dlatego wielki nacisk na nauczanie w obecnych kościołach daje tak niewielkie rezultaty. Nauczanie jest dobre tylko wtedy, jeżeli jest tam życie, które trzeba ukierunkować. Jeżeli słuchacze są w duchowej śpiączce, to co im mówimy może być dobre i ortodoksyjne, ale niestety, duchowego życia nie można się nauczyć.

Pastorzy i kościoły muszą się poczuć tak niewygodnie, żeby powiedzieli, „Nie jesteśmy chrześcijanami Nowego Testamentu, jeżeli nie mamy życia modlitewnego.” To przekonanie spowoduje, że troszkę się zawstydzimy, ale jak inaczej może dojść do przełomu z Bogiem?
Jeżeli naprawdę myślimy o tym, co mówi Dz. Ap. 2:42 – oni trwali w nauce apostolskiej i społeczności, w łamaniu chleba i w modlitwie” - to zobaczymy, że modlitwa jest prawie dowodem na normalność kościoła. Wzywanie imienia Pana jest czwartym wielkim znakiem na tej liście. Jeżeli mój zbór czy twój zbór się nie modli, to nie powinniśmy się chlubić swoją ortodoksyjnością, czy ilością uczestników na nabożeństwie w niedzielę rano.
Właściwie Carol i ja powiedzieliśmy sobie nieraz, że jeżeli duch złamania i wołania do Boga kiedyś osłabnie w Zborze Brooklyn Tabernacle, to będziemy wiedzieli, że jesteśmy w kłopocie, nawet jeżeli na nabożeństwach będzie 10.000 ludzi.

__________

Jim Cymbala założył Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestu członkami w małym, zaniedbanym budynku w trudnej części miasta. Urodzony w Brooklynie, jest od wielu lat przyjacielem Dawida i Garego Wilkersonów i częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, sponsorowanych po całym świecie przez World Challenge.

piątek, 11 września 2015

ON OTWIERA MOJE UCHO

Nie zdawałem sobie sprawy z tego jak bardzo winny byłem grzechu zanieczyszczonych uszu dotąd, aż znalazłem się w podróży głoszenia Słowa na wyspach Brytyjskich. Pewien pastor, który wiózł nas do miejsca, gdzie mieliśmy usługiwać razem z moim synem Garym, grzecznie zapytał jak wyglądały nasze dotychczasowe spotkania. Kiedy próbowałem odpowiedzieć, on mi przerwał, aby mi opowiedzieć o swoim usługiwaniu. Zrobił tak kilka razy i za każdym razem mi przedstawiał historie o tym, że ma większe tłumy i że odwiedził więcej krajów niż ja.

W końcu zdecydowałem się całkiem zamilknąć i pozwolić mu mówić. W pewnym momencie popatrzyłem na Garego mrugnąłem i pomyślałem, „Co za pyszny człowiek. Ten kaznodzieja bez przerwy gada.”

Wtedy odczułem, jak Duch Święty szepcze mi, „Pomyśl o tym dlaczego jesteś podenerwowany Dawidzie. To dlatego, że ten człowiek nie chce ciebie słuchać. To ty chciałeś mówić, a teraz, kiedy słyszysz jego historie, chcesz się chlubić swoją służbą. Może przestałeś mówić, ale masz w sercu ducha pychy.”

Ponad to, ja zanieczyściłem swoje usta. Zwróć uwagę, że ja nie mówiłem nic strasznego o tym człowieku. Właściwie to nie powiedziałem o nim ani słowa. Ale dając sygnał swoimi oczami ja zniesławiłem tego człowieka przed moim synem.

Mogę mówić o świętości, mogę wyjawiać grzechy społeczeństwa, mogę głosić na temat zwycięstwa Nowego Przymierza. Ale jeżeli pozwolę sobie na zanieczyszczenie moich uszu – jeżeli odtrącam innego człowieka poprzez koncentrowanie się na moich sprawach, jeżeli nie potrafię posłuchać go z szacunkiem – to moje życie w Chrystusie nie jest widoczne. Już nie prowadzę życia, które zadowala mojego Pana i nie przynoszę owocu Jego zwycięstwa.

„Budzi moje ucho, abym słuchał jak ci, którzy się uczą. Wszechmogący Pan otworzył moje ucho, a ja się nie sprzeciwiłem ani się nie cofnąłem” (Izajasz 50:4-5).

„Dałeś mi otwarte uszy” (Psalm 40:7).

czwartek, 10 września 2015

ZANIECZYSZCZONE USZY

„Wszechmogący Pan dał mi język ludzi uczonych, abym umiał spracowanemu odpowiedzieć miłym słowem, każdego ranka budzi moje ucho, abym słuchał jak ci, którzy się uczą. Wszechmogący Pan otworzył moje ucho, a ja się nie sprzeciwiłem ani się nie cofnąłem” (Izajasza 50:4-5).

Zwróć uwagę na ostatni werset: Jezus był budzony każdego ranka przez Ducha Świętego. I ten Duch nastrajał Jego ucho na słuchanie Słów Jego Ojca. Kiedy Chrystus mówi: Nie sprzeciwiałem się, ani nie odwracałem”, to mówi: „Kiedy byłem na ziemi, byłem uczony co mam mówić, robić i słuchać. I nigdy nie odwracałem się od tego.”

Umiłowani, ja potrzebuję tego rodzaju duchowego budzenia każdego dnia. Potrzebuję przypominania od Ducha Świętego: „Dawidzie, zamknij uszy na wszelkie zniesławianie, plotki i brud. Trzymaj się z dala od zanieczyszczenia.”

Uczniowie Jezusa mieli zanieczyszczone uszy. Przy jednej okazji On im powiedział, „ Nakłońcie uszu swoich do tych słów: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzkie” (Łukasza 9:44). Innymi słowy mówił On, „Zwracajcie baczną uwagę, gdyż chcę wam przekazać ważne objawienie. Będę ukrzyżowany. Niech to zostanie w waszych uszach. Musicie to wiedzieć.”

A jak oni na to zareagowali? Pismo mówi, „Oni nie zrozumieli tego, co im mówił” (9:45). Dlaczego nie mogli usłyszeć tego, co mówił ich Mistrz? Gdyż ich uszy były zanieczyszczone poprzez ich własne sprawy. Natychmiast czytamy, „ Przyszło im też na myśl, kto by z nich był największy” (9:46).

Tu jest pozytywny dowód na to, że zanieczyszczone uszy nie mogą przyjąć głębszego objawienia Bożego Słowa. Ci ludzie nie mogli słyszeć głosu Jezusa nawet wtedy, kiedy On stał przed nimi w ciele i mówił do nich wyraźnie. Zamiast tego, Pismo mówi: „Było to zakryte przed nimi i nie zrozumieli tego” (9:45). Muszę się zastanawiać: Czy przeżycie uczniów w czasie ukrzyżowania było by inne, gdyby byli w stanie usłyszeć Jezusa?

Prawda jest taka, że każdy, kto jest pochłonięty swoimi własnymi sprawami nie może widzieć tego faktu dotyczącego jego samego. A gdyby to widział, to by się do tego nie przyznał. Dlatego uczniowie nie mogli słyszeć co im mówił Jezus. Byli tak bardzo skoncentrowani na sobie, tak nastawieni na chlubienie się sobą, że nie mogli słyszeć głosu Chrystusa.

środa, 9 września 2015

PRÓŻNE SŁOWA

Psalm 50 pokazuje grzech nieczystego używania ust i jego konsekwencje. Wielu w Domu Bożym lekko traktuje Jego Słowo w tej kwestii.

Ustom swoim pozwalasz mówić źle, a język twój knuje zdradę. Siedzisz i mówisz przeciw bratu swemu, znieważasz syna matki swojej. . . Mniemałeś, żem tobie podobny; Karcę cię i stawiam to przed oczy twoje... Kto ofiaruje dziękczynienie, czci mnie, a temu, kto nienagannie postępuje, ukażę zbawienie Boże” (Psalm 50:19-23).

A więc dlaczego nie boimy się Boga i nie respektujemy Bożego Słowa w tej kwestii? Dlaczego tak łatwo mówimy o innych próżne słowa? Dlaczego nadal używamy słów nieostrożnie niekontrolowanym językiem? Ten Psalm mówi nam dlaczego: „Mniemałeś, żem tobie podobny.”

Mówiąc prosto, traktujemy Boga jako równego nam. Naginamy Jego Słowo, żeby odbijało nasze własne tendencje do osądzania zewnętrznego człowieka. Ignorujemy Boże drogi brania pod uwagę ukrytych, głębszych spraw serca tej osoby.

Pan nam teraz mówi w tym Psalmie 50, „Będę cię karcił, bo chcę, abyś te sprawy uporządkował. Musisz zobaczyć swoje skażenie tak jak Ja to widzę; jako bezbożne i złe; poważne niebezpieczeństwo dla twojej duszy.”

Jako kaznodzieja Pana chcę, aby życie Chrystusa wypływało z mojego zwiastowania. A jako mąż, ojciec i dziadek, chcę aby to wypływało swobodnie dla mojej rodziny. Dlatego źródło życia Chrystusa we mnie nie może być zanieczyszczone. Nie mogę pozwolić na żadną truciznę z źródle, ani na żadne przeszkody w jego swobodnym przepływie we mnie.

Ale to musi być świadoma decyzja z mojej strony. Muszę wołać do Ducha Świętego ustawicznie, „Panie, osądzaj mnie za każdym razem, kiedy się zanieczyszczę.” Dawid tak postępował. Napisał: „Złe zamysły nie przekroczą ust moich” (Psalm 17:3). „Panie, postaw straż przed ustami moimi, Pilnuj drzwi warg moich” (141:3).

Może sobie myślisz, „Czy to jest naprawdę możliwe, żeby kontrolować język, żeby nie grzeszyć ustami?” Dawid odpowiada takim świadectwem: „ Rzekłem: Będę pilnował dróg swoich, bym nie zgrzeszył językiem, będę trzymał na wodzy usta swoje, póki bezbożny stoi przede mną” (39:2). Mówi w gruncie rzeczy: „Za każdym razem, kiedy wsiadam na konia, muszę mu założyć wędzidło do pyska. I tak, jak to muszę robić z moim koniem, muszę też to robić z moim językiem.”

wtorek, 8 września 2015

RABUNEK NAJGORSZEGO RODZAJU

Jakub ostrzega kościół, ” I język jest ogniem; język jest wśród naszych członków swoistym światem nieprawości; kala on całe ciało i rozpala bieg życia, sam będąc rozpalony przez piekło” (Jak. 3:6).

Podobne ostrzeżenie czytamy w Izajasza: „ Gdy potem będziesz wołał, Pan cię wysłucha, a gdy będziesz krzyczał o pomoc, odpowie: Oto jestem! Gdy usuniesz spośród siebie jarzmo, szydercze pokazywanie palcem i bezecne mówienie” (Izajasza 58:9). Hebrajskie znaczenie bezecnego mówienia tutaj wskazuje na niegrzeczność, brak szacunku, brak poszanowania.

Izajasz podaje tu niesamowite oświadczenie. Powodem dlaczego się modlimy, pościmy, studiujemy Boże Słowo jest to, żebyśmy byli usłyszani w niebie. Ale Pan dodaje wielkie „jeżeli” do tego. Oświadcza: „Jeżeli chcecie, abym was usłyszał na wysokościach, to musicie patrzeć na nastawienie swoich serc. Tak, Ja was wysłucham – jeżeli przestaniecie pokazywać palcem na innych, jeżeli przestaniecie mówić o nich bez szacunku.”

W Bożych oczach jest to wielki grzech, kiedy mówimy w taki sposób, który podważa czyjąś reputację. Jak czytamy w Księdze Przypowieści: „Cenniejsze jest dobre imię niż wielkie bogactwo, lepsza przychylność niż srebro i złoto” (Przyp. Sal. 22:1). Dobra reputacja jest skarbem, który buduje się przez długi czas. Ale można zniszczyć czyiś skarb poprzez jedno zniesławiające słowo z moich ust.

Nie odważylibyśmy się obrabować kogoś z jego złotego zegarka czy konta bankowego. Ale Bóg mówi wyraźnie, że oszczerstwo kogoś jest rabunkiem najgorszego rodzaju. A możemy to zrobić w najbardziej delikatny sposób; poprzez pokazanie oskarżającym palcem, kwestionowanie czyjegoś charakteru, powtarzanie niesprawdzonych plotek. Samo sugerowanie kwestionowania obrabowuje osobę z czegoś wartościowego. I zanieczyszcza nasze usta.

poniedziałek, 7 września 2015

ZAAKCEPTOWANA by Gary Wilkerson

W historii o kobiecie przyłapanej na cudzołóstwie, opisanej w Jana 8, Jezus przemienił oskarżoną w zaakceptowaną. Zamiast odrzucić tę cudzołożną kobietę, której życie było zagrożone, On ją zaakceptował. I On to czyni dla nas dzisiaj. Bierze wszystkich, którzy zostali zepchnięci na margines poprzez swój własny grzech i mówi im: „Jesteście Moi. Jesteście w centrum miłości Ojca.”

Ten gest Jezusa był bardzo ważny dla tej cudzołożnej kobiety. Dlaczego? Ponieważ ona musiała nadal żyć w swoim środowisku, z realnością tego, co zrobiła. Chociaż jest to prawda, że nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, to nadal są prawdziwe życiowe konsekwencje grzechu. Zapytajcie jakiegokolwiek uzależnionego, który przechodził przez program odnowy. Pozostają zerwane więzy, które trzeba naprawiać z rodziną, przyjaciółmi, dziećmi, współpracownikami. W przypadku cudzołóstwa może być niechciana ciąża, zerwana miłość ze współmałżonkiem, napięte relacje z dziećmi, zniszczone zaufanie w społeczeństwie – sprawy, których naprawa może trwać wiele lat.

Dlatego w tych dwóch oddzielnych zdaniach skierowanych do tej cudzołożnej kobiety przez Jezusa jest zawarte prawdziwe miłosierdzie: „I Ja ciebie nie potępiam. Idź i więcej nie grzesz” (Jana 8:11). Nie byłbym wiernym kaznodzieją Bożym, gdybym nie powiedział, że chociaż Jezus ciebie kocha i akceptuje i przebacza, to jest też taki ślad, jaki pozostawia grzech. Jako pastor, widzę to cały czas. Dlatego nasz grzech jest wielką troską dla Boga, oprócz moralnych powodów złamania prawa. Paweł mówi: „Uciekajcie przed wszeteczeństwem. Wszelki grzech, jakiego człowiek się dopuszcza, jest poza ciałem; ale kto się wszeteczeństwa dopuszcza, ten grzeszy przeciwko własnemu ciału” (1 Kor. 6:18). Jest to jeszcze jeden powód, aby oddawać każdy grzech Jezusowi. Tylko Jego wielka odkupieńcza łaska może w pełni uzdrowić i odnowić.

Jest jeszcze trzecia grupa przemieniona przez Bożą łaskę: oskarżyciele. Ten bezduszny plan oskarżenia ze strony faryzeuszy wrócił rykoszetem do nich. Ostatecznie ta grzeszna kobieta nie została potępiona, ale zamiast tego została uratowana i uzdrowiona. Kiedy manifestuje się ten rodzaj radykalnej łaski, to zły jest zmuszony do ucieczki ze wstydem. „, wychodzili jeden za drugim, poczynając od najstarszych, i pozostał Jezus sam i owa kobieta pośrodku” (Jana 8:9).

sobota, 5 września 2015

NOWE PRZYKAZANIE by Carter Conlon

„ Dziateczki! Jeszcze chwilkę będę z wami; szukać mnie będziecie i, jak powiedziałem Żydom: Gdzie Ja idę, tam wy przyjść nie możecie, i teraz wam to mówię. Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie” (Jana 13:33-35).

W tym fragmencie Pisma Jezus zwracał się do Swoich uczniów na krótko przed pójściem na krzyż. To była niesamowita scena! Ten, który był ucieleśnieniem Bożej najwyższej miłości dla wszystkich ludzi, nakazywał Swoim uczniom, żeby poszli za Nim w głębię tej miłości do innych – szczególnie do tych, którzy należeli do domowników wiary. Oczywiście, nie było to przykazanie tylko dla tych obecnych z Nim w tym czasie. Pan kieruje to przykazanie dzisiaj do ciebie i do mnie.

Zwróć uwagę, że ten rodzaj miłości, o jakim Jezus mówi nie oznacza tylko uczucia czy bliskości wzajemnej. Nie, Pan wzywa Swój kościół, żeby był wyrażeniem miłości tak głębokiej, tak bardzo wykraczającej poza naszą naturalną ludzką zdolność, że będzie ona niezaprzeczalnym świadectwem realności Boga. „Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się, nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego, nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy; Wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy....wszystko znosi. Miłość nigdy nie ustaje” (1 Kor. 13:4-8).

Po otrzymaniu tego nowego przykazania Apostoł Piotr zrozumiał, że ma taką zdolność, aby czynić to, do czego ich powołał Jezus. Zapytał Jezusa, „Panie, dokąd idziesz? Jezus mu odpowiedział, „ Dokąd idę, ty teraz ze mną iść nie możesz, ale potem pójdziesz” (Jana 13:36).

Innymi słowy, Jezus mówił, „Piotrze, ty teraz nie masz tej siły, aby pójść tam, gdzie Ja idę. Nie możesz kochać tak jak Ja.” My również musimy rozpoznać tę słabość w sobie. Nie potrafię kochać ludzi tak jak mi to przykazał Jezus, i ty też nie potrafisz. Tylko Bóg ma taką życzliwą miłość, jakiej potrzebujemy. Tylko wtedy, kiedy Duch Święty zstępuje na nas – kiedy zwycięstwo Chrystusa staje się naszym zwycięstwem i Boże serce staje się naszym sercem – wtedy możemy wypełnić to nowe przykazanie.

__________

Carter Colon dołączył do zespołu pastorów kościoła Times Square w 1994r. na zaproszenie pastora założyciela, Dawida Wilkersona i został wyznaczony na głównego pastora w 2001r. Mocny, współczujący przywódca, jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych po całym świecie przez Word Challenge.

piątek, 4 września 2015

MODLITWA O NAJBLIŻSZYCH

Niedawno podczas modlitwy w zborze Times Square wyszedł do przodu młody człowiek, cały zapłakany i drżący. Powiedział mi, że jest ze stanu Washington i że wcześniej tego wieczora przypadkowo wszedł na nasze spotkanie. Wyszedł i poszedł na koncert muzyczny, ale potem wyszedł stamtąd i powrócił do kościoła. Teraz prosił o modlitwę, więc zapytałem go, „Czy twoi rodzice są wierzący?” Odpowiedział, „Tak, są. Oni się o mnie modlą.”

Pytam cię, czy to był „przypadek”, że ten młody człowiek wszedł do naszego kościoła? Nie! On miał swoje osobiste spotkanie z Chrystusem. Nikt go nie popychał, ani nie prosił; bez wątpliwości, przyprowadził go Jezus. I jestem przekonany, że stało się to dzięki modlitwom jego zatroskanych rodziców.

W Marka 7: 31-37 jest zapisana historia o głuchoniemym człowieku, który został przyprowadzony do Jezusa. Jezus odprowadził go na osobność, z dala od tłumu. „ I spojrzał w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effata, to znaczy: Otwórz się! I otworzyły się uszy jego, i zaraz rozwiązały się więzy języka jego, i mówił poprawnie” (Marka 7:34-35).

Jezus uczynił prywatny cud dla tego człowieka i potem przemówił do niego, żeby mu udowodnić, że słyszy. Wyobraźcie to sobie! Pierwszy głos, jaki usłyszał człowiek głuchy był to głos Chrystusa! Ach jak chętnie ten człowiek musiał rozmawiać, kiedy jego język został rozwiązany. Z jego ust wypływały lata uwięzionych uczuć, bo on teraz mógł wyrazić wewnętrzne wołanie, które dotychczas nie miało głosu.

Wyobrażam go sobie, że pada w ramiona Pana z płaczem, „Jezu, Ty usłyszałeś głos mojego płaczu” (zobacz Psalm 5:2). Zwróć uwagę na ostrość i moc Psalmu 5 dla tego uzdrowionego człowieka: „ Boże mój, bo modlę się do ciebie. Panie, od rana racz słuchać głosu mojego; Rano przedkładam ci ofiarę i wyczekuję” (Psalm 5:3-4) Miłość, jaką ten człowiek miał do Jezusa, była teraz jego – ponieważ miał osobiste spotkanie z Nim.

Umiłowani, kiedy modlicie się o swoich najbliższych, pamiętajcie o tym, że Jezus płacze nad nimi. On nie wzdychał z powodu tylko jednego człowieka w Dekapolis. On płakał z powodu zatwardziałości i wewnętrznego płaczu twoich dzieci, niezbawionych najbliższych twoich i moich. Może powinieneś zmienić swoją modlitwę o nich. Módl się, żeby Duch Święty szedł za nimi, wołał ich i pociągał, poruszał ich i budził w nich pragnienie do Jezusa.

czwartek, 3 września 2015

TROCHĘ KWASU

Paweł pyta zbór w Galacji. „ Biegliście dobrze; któż wam przeszkodził być posłusznymi prawdzie? Namawianie takie nie pochodzi od tego, który was powołuje. Trochę kwasu całe ciasto zakwasza” (Galacjan 5:7-9).

Paweł mówi tu o takim nastawieniu umysłu, wierzeniu doktrynalnym, czy punkcie teologicznym. Pyta, co jest w waszym życiu, co wstrzymuje was przed pójściem do pełni błogosławieństwa Chrystusowego? Kiedyś wam tak dobrze szło. Znam was jako ludzi modlitwy i że pilnie pracujecie dla dobrych uczynków, ale coś jest nie w porządku. Nie widzę już u was więcej wzrostu. Zamiast tego wróciliście z powrotem do polegania na swoim ciele. Nie odczuwam już u was tej wonności Chrystusa, jaką kiedyś mieliście. Wasza pewność, wasza przejrzystość, wasza wizja zniknęły. Coś wam przeszkadza.

Co was mogło przekonać, żebyście zadowolili się takim stanem? Cokolwiek to jest, to mówię wam, że to nie pochodzi od Boga. Właściwie ja odczuwam w was kwas, jakiś kompromis. Coś was zamroczyło, może coś, czego się trzymacie. I to powoduje, że Pan ma z wami spór. Powiedzcie mi co to jest?

Znam dzisiaj wielu chrześcijan, którzy kiedyś byli potężnie używani przez Boga. Ci ludzie byli całkowicie oddani Bogu, modlili się i byli święci. Ale potem coś się z nimi stało, co w jakiś sposób spowodowało przeszkodę w przeżywaniu pełni błogosławieństwa Chrystusowego.

To obejmuje wielu kaznodziejów, których znam. Ci ludzie widzieli jedno zwycięstwo po drugim na swojej drodze za Panem. Ale do ich życia wśliznęło się coś, jakiś kompromis i z upływem czasu pogodzili się z tym. Często tym przeszkadzającym kwasem był jakiś ukryty powtarzający się grzech.

Tych wszystkich ludzi Paweł pyta, „Co się stało? Co zatrzymuje przepływ błogosławieństwa Chrystusowego w waszym życiu? Jaki kwas się wśliznął?

Paweł zakończył ten fragment ostrzeżeniem skierowanym do Galacjan, „Trochę kwasu zakwasza cały zaczyn” (Galacjan 5:9).

środa, 2 września 2015

ŚWIĘTA PEWNOŚĆ

Paweł mógł powiedzieć z zupełną ufnością do kościoła w Rzymie: „ A wiem, że idąc do was, przyjdę z pełnią błogosławieństwa Chrystusowego” (Rzymian 15:29). On miał świętą pewność na swojej drodze z Chrystusem. Powiedział: „Przy tym sam usilnie staram się o to, abym wobec Boga i ludzi miał zawsze czyste sumienie” (Dz. Ap. 24:16).

Paweł w gruncie rzeczy mówił:”Moje życie jest otwartą księgą przed Panem. W moim sercu nie ma ukrytego grzechu i On nie prowadzi ze mną sporu. Jego błogosławieństwo dla mnie jest ustawicznym przepływem objawienia, więc kiedy wam głoszę, to nie słyszycie słów człowieka. Nie wygłaszam martwego kazania, pełnego sprytnej teologii. To co słyszycie, są to słowa z Bożego serca dla was.”

Pełnia błogosławieństw Chrystusowych ma niewiele wspólnego z dobrami materialnymi. Oczywiście, wszelkie dobre zdrowie i ziemskie zasoby muszą być postrzegane jako błogosławieństwa z łaskawej ręki Boga. Ale Paweł mówi tu o czymś dużo większym. Greckie słowo użyte tu przez niego oznacza „Boże zalecenie.”

Krótko mówiąc, błogosławieństwo Chrystusowe oznacza życie, które podoba się Panu. Jest to takie wewnętrzne poświadczenie przez Ducha Świętego, że kiedy Bóg patrzy na twoje życie, mówi: „Jestem z ciebie zadowolony, Mój synu, córko. Między nami nie stoi nic, co mogło by przeszkodzić w naszej społeczności i relacji.

Autor Listu do Hebrajczyków podsumowuje pełnię błogosławieństwa Chrystusowego w taki sposób: „ A Bóg pokoju, który przez krew przymierza wiecznego wywiódł spośród umarłych wielkiego pasterza owiec, Pana naszego Jezusa, niech was wyposaży we wszystko dobre, abyście spełnili wolę jego, sprawując w nas to, co miłe jest w oczach Jego, przez Jezusa Chrystusa, któremu niech będzie chwała na wieki wieków” (Hebr. 13:2-21).

Ja bardzo lubię przebywać z ludźmi, którzy prowadzą takie życie chrześcijańskie. Wokół nich jest taka woń przebywania z Jezusem. Tak jak Paweł, ci święci mają święte niezadowolenie z tego życia; pragnienie, żeby być w obecności Chrystusa; pragnienie, aby osiągać coraz więcej intymności z Nim. Dużo mówią o Jezusie i okazują Jego miłość i świętość.

wtorek, 1 września 2015

NAPEŁNIENI BOŻĄ PEŁNIĄ

„ A wiem, że idąc do was, przyjdę z pełnią błogosławieństwa Chrystusowego” (Rzym. 15:29). Paweł napisał te słowa do chrześcijan w Rzymie. Mówił im: „Nie mam wątpliwości, że kiedy was spotkam, będzie to w najpełniejszej mierze błogosławieństwa Chrystusowego.”

Te słowa apostoła implikują tutaj coś, co musi wiedzieć każdy wierzący. Chodzi o to, że są różne stopnie, czy miary błogosławieństwa Chrystusowego. Niektórzy wierzący otrzymują pełną miarę tego błogosławieństwa, które jest celem. Mamy wejść do pełnej miary błogosławieństwa Pana. Ale inni chrześcijanie wchodzą tylko do małej części błogosławieństwa Chrystusowego.

W swoim liście do Efezjan Paweł zachęca wszystkich, aby weszli w pełną miarę tego błogosławieństwa: „ A każdemu z nas dana została łaska według miary daru Chrystusowego. . . Aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej . . . I mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą” (Efezjan 4:7,13, 3:19).

Zwróć uwagę na słowo „pełnia” w tych fragmentach. Greckie słowo jakiego używa tu Paweł, znaczy „dokończyć zadanie napełnienia do pełni.” To jest zadanie jakie Bóg nam dał; starać się o pełnię Chrystusowego błogosławieństwa w naszym życiu.

Paweł rozszerza to dalej, pisząc: Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest; Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich” (Efezjan 4:4-6). Krótko mówiąc, Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty mieszka we wszystkich Jego dzieciach. Jezus obiecał: „Przyjdziemy i zamieszkamy w was” (zobacz Jana 14:23). Paweł mówi wyraźnie, że my wszyscy mamy taki sam dostęp do Pana. Dlatego mamy taką samą możliwość, żeby otrzymać Jego ciągle pomnażające się błogosławieństwo. Nasze życie powinno ustawicznie wzrastać w tym, co Paweł nazywa „błogosławieństwem Chrystusowym.”

Zwróć uwagę na niesamowitą miarę błogosławieństw Chrystusowych w życiu Pawła. Ten człowiek otrzymał osobiste objawienie od samego Jezusa. Pisze, że Chrystus mu się objawił. Oczywiście, Paweł wiedział, że nie osiągnął doskonałości. Ale wiedział też beż żadnej wątpliwości, że w jego życiu nie ma niczego, co by zatrzymywało ten przepływ błogosławieństwa Chrystusowego.