wtorek, 30 czerwca 2015

DOŚWIADCZONY I OCZYSZCZONY

Co jest potrzebne, by zdobyć ginący i cierpiący świat? Małej armii żołnierzy, którzy byli w szkole cierpienia i doświadczeń! Bóg szuka tych, którzy zgodzą się być wypróbowani przez ogień, których wiarę On może oczyścić, by była jak czyste złoto.

Przez lata mojej służby zauważyłem pewien schemat w życiu większości chrześcijan. Prawie natychmiast, kiedy Bóg nas zbawi, prowadzi nas na pustynię doświadczeń. Dlaczego? Ponieważ Bóg szuka ludzi, którzy Mu zaufają w sytuacjach niemożliwych, przed całym światem. Tak było nawet w życiu Jezusa. Kiedy nasz Pan wyszedł z wody po chrzcie, był prowadzony przez Ducha na pustynię, gdzie był mocno doświadczany (patrz Łk 4:1-2).

Widzimy też takie zaufanie demonstrowane przez Daniela. Zazdrośni współ-rządzący uknuli spisek na niego, przekonując króla Dariusza, by zakazał modlitwy przez trzydzieści dni. Tak, jak się spodziewali, Daniel nie przestrzegał tego zakazu i modlił się trzy razy dziennie. Chociaż król Dariusz poważał Daniela, był zmuszony przez własny dekret, by wrzucić tego bogobojnego człowieka do jamy lwów.

Daniel był w pełni świadomy, że karą za nieprzestrzeganie tego zakazu była śmierć. Ale on nigdy nie przestał się modlić, ponieważ ufał Bogu. On wiedział, że Pan go przeprowadzi przez to doświadczenie.

W tym czasie król Dariusz obserwował Daniela z niecierpliwością. Próbował wszystkiego, by uchronić Daniela, ale nie mógł. Wreszcie, zanim Daniel został wrzucony do jamy lwów, król zapewnił go, „Twój Bóg, któremu nieustannie służysz, wyratuje cię: (Dan 6:16).

Jeżeli mówisz temu światy, że Jezus jest twoim Panem, twoim Zbawicielem i Uzdrowicielem, Bogiem, który może uczynić to, co niemożliwe, będą cię obserwować, by zobaczyć, jak reagujesz w niemożliwych sytuacjach. Ich oczy są skierowane na każdego, kto chlubi się Boża dobrocią, mocą i chwałą. Patrzy też diabeł, w nadziei, że twoja wiara zawiedzie.

Psalmista napisał, „Jak wielka jest dobroć twoja, Którą zachowałeś dla tych, którzy się ciebie boją, którą wobec ludzi okazałeś tym, którzy ufają tobie!” (PS 31:20). Co to jest ta „wielka dobroć”, którą Bóg okazuje tym, którzy Mu ufają w czasach doświadczeń? To niepodważalne, wspaniałe świadectwo dla świata, że twoja wiara może przetrwać każdą sytuację.

Jak Bóg zareagował na wiarę Daniela? Zamknął paszcze głodnych lwów (patrz Daniel 6:22).

poniedziałek, 29 czerwca 2015

SPOČINUTÍ V NĚM by Gary Wilkerson

Pod tlakem si většina z nás znovu a znovu opakuje své potřeby: „Kéž bych měl tohle. Kéž bych jen mohl pracovat na této slabosti.“ Ježíš nám ale říká, abychom se neupínali ke svým potřebám, nýbrž k tomu, kdo nás zaopatřuje. „Nemějte starost o svůj život, co budete jíst, ani o tělo, co budete mít na sebe. Což není život víc než pokrm a tělo víc než oděv? Pohleďte na nebeské ptactvo: neseje, nežne, nesklízí do stodol, a přece je váš nebeský Otec živí. Což vy nejste o mnoho cennější? Kdo z vás může o jedinou píď prodloužit svůj život, bude-li se znepokojovat?“ (Matouš 6:25-27).

Když měl starozákonní král Ása problémy, upnul se na svého ochránce, a nikoli na problémy. Když bylo království obklopeno silným nepřítelem a nebyla žádná zjevná naděje, Ása se modlil: „Hospodine, nevím, co mám dělat, mé oči jsou ale upřeny na tebe“ (viz 2. Paralipomenon 14:9-12).

Ježíš nám ukazuje, že máme vprostřed zkoušek vzdávat díky. Při velkém nedostatku pokrmu, s maličkou hromádkou ryb a s trochou chleba, Ježíš vzdal díky Bohu: „Pak vzal (Ježíš ) chleby, vzdal díky a rozdával“ (Jan 6:11).

Ježíš poděkoval Otci předtím, než byla tato potřeba naplněna – a následoval zázrak: „Když se nasytili, řekl svým učedníkům: Seberte nalámané chleby, aby nic nepřišlo nazmar! Sebrali je tedy a naplnili dvanáct košů nalámanými díly, které z těch pěti ječných chlebů po jídle zbyly. Když lidé viděli znamení, které Ježíš učinil, říkali: Opravdu je to ten Prorok, který má přijít na svět!“ (6:12-14).

Tvoje situace nezávisí na tvých zdrojích – závisí na Božích zdrojích. „Můj Bůh vám dá všechno, co potřebujete, podle svého bohatství“ (Filipským 4:19).

Možná z celé své duše voláš, aby Bůh uspokojil tvé potřeby. Teď není čas na posuzování tvých selhání; místo toho je čas, aby sis připomněl Boží dobrotivost. Je čas přestat si dělat starosti se svými obrovskými potřebami a místo toho vzdát Bohu díky. Je čas čerpat sílu od své rodiny víry, jestliže tuto sílu nemáš. Spočiň v ujištění, že tvůj Bůh ti ve tvém životě ukáže svou velikost. Věř tomu – a nalezni v něm spočinutí!

sobota, 27 czerwca 2015

BUDOWANIE OŁTARZA by Claude Houde

Spotkajmy się jeszcze raz z Abrahamem. On ma dla nas poselstwo. Nauczy nas o wierze, żeby odbudować i odebrać. W odpowiedzi na wezwanie i obietnice Boże, „ Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej, i z domu ojca swego do ziemi, którą ci wskażę: będę ci błogosławił, tak że staniesz się błogosławieństwem” (1 Mojż. 12:1-2). Abraham robi coś szczególnego i niezwykle ważnego – buduje ołtarz dla Pana (zobacz 1 Mojż. 12 i 13 rozdział).

Ołtarz był świadectwem, publicznym poświęceniem, przysięgą. To tak jakby Abraham powiedział, „To jest wyraz mojej wiary. Chcę, żeby wszyscy ludzie, którzy widzą ten ołtarz wiedzieli, że nie wstydzę się ogłaszać, że należę do Boga. Wierzę w Niego; moja wiara opiera się na Jego obietnicach.”

To zrozumienie „Ołtarza Pana” było niezmiernie intensywne, poważne i wiążące w życiu Abrahama i Żydowskiej kulturze w czasach Abrahama. Właściwie „budowanie ołtarza” oznaczało bycie wiernym, uczciwym i poważnym przed Bogiem; bycie szczerym i podejmowanie decyzji całym sercem przed Bogiem w prawdzie i poświęceniu.

Wiem dobrze, że wielu czytających to rozważanie żyje z takim sercem dla Boga. To nie jest po to, aby się chełpić i pokazać; naprawdę chcesz podobać się Bogu, być posłusznym Jemu i być wiernym Jego woli i Jego Słowu. Jesteś szczery; twoje poświęcenie jest autentyczne.

Zbudowałeś ołtarz wiary, uwielbienia, hojności, przebaczenia i poświęcenia przed Bogiem. Żyjesz wiarą, że „Ten, który rozpoczął w tobie dobre dzieło doprowadzi go też do zakończenia na dzień, kiedy staniemy przed Jezusem Chrystusem” (Filipian 1:6). Ponad uznanie, sukcesy w karierze czy promocje, jakie możesz osiągnąć na tej ziemi, żyjesz każdy dzień, aby słyszeć Jego głos, który ciebie zaprasza do przedsionków następnego życia, takimi słowami, „Dobrze, sługo dobry i wierny. Wejdź do radości twojego Pana” (Mateusza 25:21).

Zbudowałeś ołtarz przed Bogiem!
__________
Claude Houde, główny pastore kościoła Eglise Nouvelle Vie (kościół Nowego życia) w Montrealu,w Kanadzie jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych przez Word Challenge po całym świecie. Pod jego kierownictwem New Life Chuch rozwinął się od garstki ludzi do ponad 3500 w tej części Kanady, w której rozwija się niewiele kościołów Protestanckich.

piątek, 26 czerwca 2015

PEŁNE ZAUFANIE DO NIEGO

Umiłowani, Pan nas nie zbawił tylko po to, żebyśmy pławili się bez końca w Jego dobroci, miłosierdziu i chwale. On miał wieczny cel, wybierając każdego z nas i ten cel sięga ponad błogosławieństwa, społeczność i objawienie. Fakt jest taki, że Bóg nadal wyciąga rękę do zgubionego rodzaju ludzkiego. Szuka wierzących, ufających ludzi, których może kształtować na największe narzędzia ewangelizacyjne.

Nasz Pan nie używa aniołów, żeby byli świadkami Jego chwały. On używa swoich ludzi. Pragnie nas szkolić jako szczególny „niezwykły” rodzaj (Zobacz 1 Piotra 2:9). On chce potwierdzać swoje słowo w naszym życiu tak, aby świat w to uwierzył, kiedy go zwiastujemy. On chce przedstawiać niewierzącym narodom wiernych ludzi, którzy zostali kształtowani w trudnych czasach, złamani poprzez głębokie doświadczenia, ale nadal Mu ufają.

Widzimy jak Bóg szukał takich ludzi w czasach Gedeona. Kiedy Gedeon wysłał wezwanie do wolontariuszy, żeby walczyli z Midianitami, odpowiedziało na to tysiące Izraelitów. Ale Pan powiedział do Gedeona: „Za liczny jest przy tobie zastęp, abym wydał Midiańczyków w ich ręce. . . Każ więc ogłosić ludowi tak, aby usłyszał: Kto bojaźliwy i lękliwy, niech zawróci” ( Sędziów 7:2-3).

Bóg mówił Gedeonowi, „Jeżeli ktoś tutaj się boi, to powiedz im, żeby wracali do domu. Nie pozwolę, żeby Moja armia została zainfekowana przez strach.” Bóg właściwie odsyłał wolontariuszy ze Swojej armii; właściwie to w pewnym punkcie jakieś 22 tysiące zostało odesłanych do domu. Gedeon wreszcie zredukował ilość wolontariuszy do 10.000, ale Bóg mu powiedział, że było ich jeszcze za dużo. Pan wreszcie ustalił ilość 300 żołnierzy doświadczonych w walce. To nam powinno coś powiedzieć. Kiedy Pan szuka posłańców do głoszenia Ewangelii, których może wysłać do świata, to nie będzie rekrutował kościołów, których ławki są pełne bojaźliwych, wątpiących, niewypróbowanych ludzi. Nie będzie szukał wielkich, skutecznych religijnych organizacji, czy wysoko wykształconych seminarzystów. Oczywiście, że Bóg używa organizacji i ludzi wykształconych, ale nikt z nich nie ma środków potrzebnych, żeby być doświadczonym i wypróbowanym posłańcem.

czwartek, 25 czerwca 2015

WĄTPIĆ W BOŻĄ WIERNOŚĆ

Ze wszystkich grzechów jakie popełniamy, zwątpienie jest najbardziej znienawidzone przez Boga. Według zarówno Starego i Nowego Testamentu, nasze powątpiewanie smuci Pana, prowokuje Go i powoduje wiele bólu. Widzimy typowy przykład tego w starożytnym Izraelu, po tym kiedy Bóg wybawił Swój lud z rąk Faraona.

Psalmista płacze: „ Zgrzeszyliśmy jak ojcowie nasi, Zawiniliśmy, postąpiliśmy bezbożnie. Ojcowie nasi nie zważali na cuda twoje w Egipcie, Nie pamiętali wielkiej łaski twojej i buntowali się nad Morzem Czerwonym”(Psalm 106:6-7).

Autor robi tu pewne wyznanie. Czym był ten bezbożny grzech, jaki popełnił Izrael? Było to ich powątpiewanie, czy Bóg ich nadal będzie wybawiał, nawet po tym, kiedy dokonał niesamowitego cudu dla nich nad Morzem Martwym.

Psalmista prosi nas, żebyśmy sobie wyobrazili lud Boży, kiedy stał radując się po stronie zwycięstwa nad morzem. Pan właśnie dokonał jednego z największych cudów w historii rodzaju ludzkiego, wybawiając Izraela od potężnych Egipcjan. Ale jak ci sami ludzie reagowali, kiedy po tym napotkali na trudności? Wątpili w Bożą wierność

Autor mówi tu właściwie coś takiego: „Czy możecie w to uwierzyć? Nasz Pan w nadprzyrodzony sposób zadziałał dla nas, wybawiając nas od wroga. Ale nawet po tym niesamowitym cudzie myśmy Mu nie ufali. Jak mogliśmy w taki sposób gniewać Boga?”

Wyglądało to zupełnie inaczej, kiedy Izrael stanął po stronie zwycięstwa nam morzem. Śpiewali i tańczyli, kiedy obserwowali, jak potężni Egipcjanie toną i giną: „ Zgromił Morze Czerwone, tak że wyschło i przeprowadził ich przez głębiny jak przez pustynię. Tak wybawił ich z ręki tych, którzy ich nienawidzili i wyzwolił ich z ręki wrogów. Wody okryły ich ciemięzców, ani jeden z nich się nie ostał. Wtedy uwierzyli słowu jego, śpiewali pieśni na jego chwałę” (Psalm 106:9-12). Izraelici śpiewali właściwą pieśń – pieśń chwały dla wszechmogącego Boga – ale śpiewali ją po niewłaściwej stronie morza. Każdy potrafi śpiewać i radować się po odniesieniu zwycięstwa. Ale Izrael nędznie zawiódł po stronie doświadczenia i próby nad Morzem Czerwonym. Tam wcale nie zaufali Bogu.

środa, 24 czerwca 2015

PRAWDZIWY DUCHOWY AUTORYTET

Większość z nas kojarzy moc z czymś widzialnym, cielesnym, powodującym trzęsienie ziemi. Ale to nie jest prawdą w odniesieniu do duchowego autorytetu. Piotr mówi, że Bóg powierza duchowy autorytet dla „wewnętrznego człowieka serca, w którym nie ma zepsucia, ale ma cichego i łagodnego ducha” (1 Piotra 4).

Greckie słowo, którego używa Piotr, mówiąc o łagodności oznacza delikatność. A słowo użyte jako cichość oznacza pewność, niezachwianie. Piotr mówi tu o sercu, które ma zawsze pokój w swojej pozycji w Chrystusie. Takie serce posiada prawdziwy duchowy autorytet.

Oczywiście, to się nie zgadza ze świecką filozofią na temat mocy i autorytetu. Świat nam mówi, „Upominaj się o swoje! Używaj mocy poprzez zawstydzanie. Kontaktuj się wzrokiem, używaj języka ciała, poniżaj innych. Stawiaj swoje potrzeby na pierwszym miejscu.” Widzimy odbicie takiego podejścia na okładkach płyt dzisiejszych grup muzycznych. Członkowie zespołów robią groźną minę, grożą, „krzyczą.” Dla nich taka postawa równa się autorytet.

Nasza postawa jako wierzących jest zupełnie inna. My szukamy mocy i autorytetu tylko w jednym celu; żeby szatan musiał uciekać. Chcemy móc stawić czoła jego atakom na nasze życie, nasze kościoły, nasze rodziny. I musimy przyznać, że bez ducha łagodności i cichości w naszym ukrytym człowieku nie mamy prawdziwej mocy.

Dawid pisze, „prawica twoja wspiera mnie, a łaskawość twoja czyni mnie wielkim” (Psalm 18:36). Zwrot „czyni mnie wielkim” tutaj znaczy „Obfite pomnożenie miłosierdzia dla innych.” Dawid stwierdza, „Panie, Twoja łagodność dla mnie zwiększyła moje zdolności do okazywania miłosierdzia.”

Pomyśl o tym, co tu mówi Dawid. Ten król wątpił w Bożą wierność dla Izraela. Popełnił cudzołóstwo, a potem nawet zamordował człowieka, żeby zakryć swój grzech. Jednak Pan okazał Dawidowi niesamowite miłosierdzie i przebaczenie.

Dawid był zaskoczony tym jak delikatnie i z jaką miłością Bóg go traktował w tym strasznym czasie. A teraz powiedział: „Pan był tak łagodny w Swoim postępowaniu ze mną. Jak bym ja mógł kiedykolwiek być szorstki dla kogoś, kto przechodzi przez to, co ja znosiłem? Boża łaska dla mnie powiększyła moje serce, więc teraz ja chcę okazywać delikatność dla innych – dla mojego współmałżonka, moich dzieci, wszystkich.”

wtorek, 23 czerwca 2015

WEWNĘTRZNY CZŁOWIEK

Paweł mówi o naszym wewnętrznym człowieku (zobacz Rzymian 7:22). Do zboru w Koryncie Paweł powiedział: „Chociaż nasz zewnętrzny człowiek się niszczy, to ten wewnętrzny odnawia się codziennie” (2 Kor. 4:16). I rzeczywiście w każdym z nas są takie dwie istoty. Jest zarówno zewnętrzny człowiek i wewnętrzny ukryty człowiek. Zewnętrzny człowiek jest zawsze widoczny dla innych, ale ten ukryty człowiek jest znany tylko Bogu. Wewnętrzny człowiek nie eksponuje siebie świadomie. On mieszka tam, gdzie nikt inny nie widzi pracy, jaka jest w nim wykonywana, wzmacniając i przygotowując go, aby otrzymał prawdziwy duchowy autorytet.

Piotr ilustruje tę dwoistość w nas, podając przykład pewnej kobiety. Jest ona pięknie ubrana, ma modne uczesanie i najróżniejszą biżuterię, pierścienie, bransoletki, łańcuszki. Jest ona żywym przykładem ciała, które apeluje do ciała.

„ Ozdobą waszą niech nie będzie to, co zewnętrzne, trefienie włosów, złote klejnoty lub strojne szaty, lecz ukryty wewnętrzny człowiek z niezniszczalnym klejnotem łagodnego i cichego ducha, który jedynie ma wartość przed Bogiem” (1 Piotra 3:3-4).

Jest oczywiste, że Piotr mówi tu o odstępczym kościele. Ten kościół działa w ciele, opierając wszystko na wyglądzie zewnętrznym. Nie ma wewnętrznej świętości i dlatego nie ma prawdziwego autorytetu. Tragiczne jest to, że wielu chrześcijan jest przyciąganych do tego rodzaju kościoła. Na nich robią wrażenie cielesne nabożeństwa, które nie mają nic z Bożej chwały.

Proszę nie zrozum źle: Piotr nie prosi żadnej wierzącej kobiety, żeby odrzuciła swoją kosmetyczkę. Mówi raczej, „Jeżeli chcesz poruszać się w duchowym autorytecie, to przestań próbować wywierać wrażenia na innych poprzez swój wygląd, albo czyn. Zamiast tego skup się na tym ukrytym człowieku. Jest to jedyny sposób, aby uzyskać autorytet Chrystusa.”

poniedziałek, 22 czerwca 2015

BÓG JEST WYSTARCZAJĄCY by Gary Wilkerson

Ponad sto lat temu francuski wynalazca pokazał wspaniałą innowację nazwaną ruchomym zdjęciem. Stwierdził, że poprzez organizowanie kolejności zdjęć i szybkie przesuwanie ich przed jasnym światłem stwarza się wrażenie oglądania prawdziwego życia przed oczami widzów.

Ten wynalazca wiedział, że wchodzi w coś szczególnego, więc zaplanował premierę czegoś, co stanie się jednym z najbardziej znanych publicznych pokazów kina w historii. Było wielkie oczekiwanie, kiedy audytorium wypełnili dygnitarze i goście. Film pod tytułem „Przyjazd pociągu na stację” trwał tylko 50 sekund, ale wywarł wielkie wrażenie – właściwie zbyt wielkie. Pokazywał pociąg jadący prosto na kamerę i niektórzy historycy pisali, że kiedy ludzie to zobaczyli, to wpadali w panikę. Bez żadnego kontekstu związanego z ich doświadczeniem, myśleli, ze prawdziwy pociąg ich przejedzie!

Ale to wszystko była iluzja! Ludzie byli przekonani, że ich życie było w niebezpieczeństwie, kiedy w rzeczywistości to co przeżywali, to był tylko dym i lustra.

Jest to sztuczka jaką szatan nam przedstawia, kiedy stawia wyzwanie naszej wierze. W takich chwilach wydaje się, że nasze potrzeby przekraczają nasze możliwości. Wydaje się, że dane nam przez Boga marzenie zostanie zniszczone przez wymykający się spod kontroli pociąg. Właśnie wtedy diabeł nam mówi, „To już koniec. To za dużo dla ciebie.” Ale rzeczywistość, jaką szatan prezentuje jest sztuczna. Prawda jest taka, że Jezus jest większy niż wszelkie trudności, jakie przeżywamy. On trzyma naszą rzeczywistość w Swoich rękach i tą rzeczywistością jest zwycięstwo.

Kiedy wydaje się, że wszystko stracone w obliczu nadchodzącego problemu, Jezus mówi nam, żebyśmy nie uciekali, ale „usiedli” (zobacz Jana 6:10).

Kiedy Jezus miał przed sobą wielki tłum głodnych ludzi, „On sam wiedział co ma robić” (Jana 6:6). Ufność Chrystusa była oparta na zrozumieniu Bożej rzeczywistości za każdą sytuacją. Dlatego polecił swoim uczniom: „Każcie ludziom usiąść, gdyż Ojciec zaspokoi ich potrzebę. To jest czas, aby Mu zaufać, że zapewni wszystko, co jest potrzebne w tej sytuacji..”

Przyjacielu, Bóg jest wystarczający dla każdej sytuacji, jaka nas może spotkać.

sobota, 20 czerwca 2015

ODDANY JEGO DOBROCI by Nicky Cruz

Od momentu kiedy oddałem swoje serce Jezusowi, wiedziałem jak niewiele byłem w stanie wnieść do naszych relacji. Jest wielu ludzi bardziej utalentowanych niż ja, bardziej wymownych za kazalnicą, lepiej się prezentują, mają więcej wiedzy teologicznej. Są to ludzie z większymi darami, które mogą złożyć u stóp Jezusa. Ale ja przynoszę serce, które jest kompletnie i całkowicie oddane Jego dobroci! Jestem tak zakochany w Jezusie, że czasami wydaje mi się, że moja pierś rozsadzi moje ciało. Moje kości nie są wystarczająco wielkie, żeby objąć moją adorację. Moje słownictwo nie potrafi wyrazić głębi mojego uwielbienia! Moje słowa nie wystarczą, aby określić miłośc i poświęcenia, jakie odczuwam w swoim sercu. Są takie chwile, kiedy wołam w agonii, bo nie potrafię w pełni wyrazić mojej miłości!

Kiedy czytam Psalmy Dawida, odczuwam takie pokrewieństwo. Chciałbym mieć jego zdolności do przedstawienia swoich uczuć dla Boga, z taką elokwencją i wdziękiem. Chciałbym umieć pisać tak jak on to robił. Grać na harfie tak jak on grał. Nie mogę powiedzieć, że podzielam jego talent, ale myślę, że podzielam jego serce. Wiem co on przeżywał. Rozumiem co on musiał czuć, siedząc samotnie w swoim zimnym, ciemnym pałacu, tęskniąc do prostszego życia, tęskniąc za Bożą bliskością i przychylnością.
I dlatego Bóg go tak bardzo kochał. Dlatego Bóg nazwał Dawida mężem według Swojego serca.

Czy możecie sobie wyobrazić większy komplement? Czy możecie pomyśleć o czymś, co Bóg mógłby powiedzieć o kimś, co by miało większą wagę? Bóg kochał serce Dawida. Miał z nim społeczność. Tych dwoje miało ze sobą najbardziej intymne i mocne relacje. Bóg rozmawiał z Dawidem nie ze względu na jego wygląd czy wielkie czyny, lub siłę, ale ze względu na stan jego serca. To była miłość duchowa.

Czy jest wyższy poziom komunikacji ze Stwórcą? Czy człowiek może dostać się bliżej do Boga, niż to kiedy dzieli intymność i myśli Jego serca? Czy my nie pragniemy tego, żeby Bóg nam powiedział: „Kocham twoje serce”?

__________

Nicky Cruz, znany w wielu krajach ewangelista i płodny autor, nawrócil się do Jezusa Chrystusa z życia przemocy i przestępstw, po spotkaniu Dawida Wilkersona w Nowym Jorku w roku 1958. Historia jego dramatycznego nawrócenia została opowiedziana najpierw przez Dawida Wilkersona w książce Krzyż i Sztylet, a później w jego własnej książce Nicky Cruz Opowiada, która stała się bestsellerem. 

piątek, 19 czerwca 2015

SPRAWIEDLIWOŚĆ WIARY

Dawid powiada, „Zła się nie ulęknę” (PS 23:4). Wewnętrzny człowiek Dawida był niewzruszony, a jego serce było stałe, bez względu na to, co szatan rzucał na niego. Dlaczego? Bo całkowicie ufał Bożej wierności, że dotrzyma Swojego Słowa.

Dawid mógł powiedzieć, „Miałem objawienie miłości i cierpliwości mojego Ojca względem mnie. Dlatego nie przyjmuję żadnych kłamstw diabła. Nie będę go już nigdy słuchał, gdyż Duch Święty mnie pouczył. Niech przyjdą sztormy i kłopoty, niech demony się srożą, niech wrogowie powstają z każdej strony. Niech choroba, a nawet śmierć zagląda mi w oczy. Moje serce ma pokój, bo wiem, że wszystko jest w rękach mojego Ojca. On czyni wszystko dla mojego dobra.”

W przeciwieństwie do tego, załamujący ręce chrześcijanie nie mają autorytetu. Oni myślą tylko, „Dlaczego Bóg na to pozwala? Co ja mam robić?” Ich życie upływa w chaosie, strachu i narzekaniu, gdyż utracili wszelkie źródła. Zaniedbali pielęgnowanie Bożego Słowa w swoich sercach i dlatego nie potrafią zwrócić się do niego w czasie kryzysu.

Jedyna sprawiedliwość, która odstrasza szatana, to sprawiedliwość wiary. „I pokój stanie się dziełem sprawiedliwości, a niezakłócone bezpieczeństwo owocem sprawiedliwości po wszystkie czasy” (Iż 32:17). Nie możesz zwyciężyć diabła tylko dlatego, że nie pijesz i nie używasz już narkotyków. Możesz żyć według całego katalogu zakazów, ale to nie jest sedno Bożej sprawiedliwości. Sprawiedliwość, to wierzenie, że to, co Bóg powiedział, jest prawdą i poddawanie temu swojego życia. To takie proste.

Kiedy Izajasz powiedział, „Bezpieczeństwo jest owocem sprawiedliwości po wszystkie czasy”, to hebrajskie słowo określające bezpieczeństwo, oznacza zaufanie. Po prostu, wiara w Boże obietnice przebaczenia wytwarza w nas niezachwiane zaufanie. Możemy dalej być kuszeni, ale wiemy, że Jezus działa w nas.

Krótko mówiąc, duchowy autorytet, to: Chodzę w zupełnej pewności, że Słowo Boże jest prawdą. Wykonuję to, co ono mówi i poddaję się każdemu poleceniu. Moja wiara w Jego Słowo da mojemu sercu odpocznienie. Szatan już nie może przebywać w mojej obecności. Mogę mu po prostu powiedzieć, „Niech cię Pan zgromi, szatanie,” i on ucieknie.

czwartek, 18 czerwca 2015

ZDOBYWANIE DUCHOWEGO AUTORYTETU

Kiedy uczniowie byli bezsilni wobec nieprzyjaciela, Jezus powiedział im, że władza nad szatanem przychodzi tylko przez modlitwę i post. Dlaczego tak jest? Uważam, że dlatego, iż Jezus chce czasu, by pracować w naszym wewnętrznym człowieku. Chce, by nasze serca były całkowicie nastawione na Niego. Nie możemy otrzymać żadnego duchowego autorytetu bez stałej społeczności z Nim.

Jak chcemy wypędzić szatana z naszych kościołów, naszych domów, naszych uwikłanych dzieci, jeżeli nie modlimy się? Jak mogą rodzice oczekiwać, że Bóg da im duchową moc, kiedy sami się kłócą, walczą i plotkują w obecności swoich dzieci? Jak mogą oczekiwać autorytetu, kiedy popijają, a potem wpadają w złość, kiedy ich dzieci palą trawkę?

Jezus mógł śmiało powiedzieć, „Nadchodzi bowiem władca świata, ale nie ma on nic do mnie” (J 14:30). Jeżeli nie możesz tego powiedzieć o sobie, pozostaniesz bez mocy, a szatan będzie panoszył się w całej twoje rodzinie.

Piotr daje nam klucz do duchowego autorytetu, kiedy pisze, „Podobnie wy, żony, bądźcie uległe mężom swoim, aby, jeśli nawet niektórzy nie są posłuszni Słowu, dzięki postępowaniu kobiet, bez słowa zostali pozyskani” (1 Pt 3:1). Wyrażenie bez słowa oznacza styl życia lub zachowania. Ja uważam, że Piotr mówi o Oblubienicy Chrystusa. Przedstawia tu żonę, która posiada duchowy autorytet.

Ta kobieta jest uległa swojemu mężowi, gdyż Biblia to nakazuje. Ponieważ pozwala, by rządziło nią Słowo Boże, jej „wewnętrzny człowiek” upodabnia się do Niego. Piotr mówi, że taka kobieta nie musi strofować ani wygłaszać kazań swojemu mężowi. Ona będzie w stanie zdobyć go dla Chrystusa, sama nic nie mówiąc. Jak? Jej świadectwem jest cicha elokwencja i siła jej bogobojnego życia. Mąż takiej żony może być obcesowy i władczy. Ona może będzie musiała ugryźć się w język wiele razy. Ale ponieważ jest uległa – Słowu Bożemu i w rezultacie, swojemu mężowi – zdobywa duchowy autorytet każdego dnia. W niej uwalnia się potężna moc, która wzmacnia jej autorytet nad nieprzyjacielem, który kieruje jej mężem.

środa, 17 czerwca 2015

MOC NA DZISIAJ

Apostoł Piotr był człowiekiem z ciała i krwi tak, jak my wszyscy, ale miał duchowy autorytet nad diabłem. Powiedział do chromego człowieka przy bramie świątyni, „W imieniu Jezusa Chrystusa Nazareńskiego, chodź!” (Dz.Ap.3:6) i ten człowiek został uzdrowiony. Przywódcy religijni tamtych czasów zobaczyli tę moc w Piotrze i zapytali go, „Jaką mocą albo w czyim imieniu to uczyniliście?” (4:7).

Nigdzie w Biblii nie ma sugestii, że ta moc nie jest dzisiaj dla nas. Kiedy Pan powiedział do Jego kościoła, „Dotąd wam pomagałem, ale teraz jesteście zdani na siebie?” Jakiż byłby to Bóg, który zaopatrzył Jego lud na pustyni, kiedy tego potrzebowali, umocnił królów Izraela, proroków jak Eliasz, tłumy w dzień Pięćdziesiątnicy – a potem nie dał tego Jego kościołowi w dniach ostatecznych, kiedy potrzebujemy tego bardziej, niż jakakolwiek generacja?

Według Biblii, moc szatana wzrosła w naszych czasach: „Gdyż zstąpił do was diabeł pałający wielkim gniewem, bo wie, iż czasu ma niewiele” (Ap 12:12). Dlaczego Bóg miałby pozwolić, by szatan atakował bezsilny kościół, który nie potrafi się bronić? Jego lud nigdy nie utracił dostępu do Jego mocy.

Niestety, wielu chrześcijan ma skrzywione pojęcie o duchowym autorytecie. Szczególnie jest to prawdą w kręgach charyzmatycznych. Wiem o wielu „konwencjach mocy”, gdzie kaznodzieje kładą ręce na ludzi, by przekazać im namaszczenie duchowym autorytetem. Jednak kiedy ci ludzie wracają do domów, ich wysiłki w walce z diabłem haniebnie zawodzą. Wreszcie zadają takie samo pytanie, jakie zadawali uczniowie Jezusowi: Dlaczego my nie mogliśmy ich wypędzić?”

Nie możesz otrzymać ponadnaturalnej mocy tylko przez nałożenie czyichś rąk. To nie jest dar, to jest sposób życia, to chodzenie z Jezusem. Nie każdy, kto prosi o taki autorytet, będzie nagle zmieniony w duchową elektrownię. Prawda jest taka, że Bóg przekazuje Jego duchowy autorytet tylko temu, co Piotr określa, jako, „Ukryty wewnętrzny człowiek z niezniszczalnym klejnotem łagodnego i cichego ducha” (1 Pt 3:4).

wtorek, 16 czerwca 2015

NAD WSZELKĄ POTĘGĄ NIEPRZYJACIELA

Ja wierzę, że dzisiaj kościół jest w pełnym kryzysie z powodu braku duchowego autorytetu. Regularnie otrzymuję telefony od pastorów i rodziców, którzy panikują z powodu ich dzieci. Proszą, „Właśnie odkryłem, że moje dziecko jest narkomanem i nie wiem, co robić.”

Moje serce wychodzi do tych rodziców. Mają złamane serce, desperacko chcą znaleźć prawdziwy duchowy autorytet, który prowadzi do rzeczywistej pomocy. Jednak zastanawiam się: Gdzie jest duchowy autorytet w ich domu? Moim zdaniem wielu takich rodziców myśli, że są bezradni, chociaż nie są. Ktoś w tej rodzinie powinien mieć władzę, by wypędzić tego diabła – z ich dziecka i z ich domu. Mówię do każdego cierpiącego rodzica: Musisz sam przyjąć duchowy autorytet. Nawet jeżeli twoje dziecko cię odrzuci, dalej masz moc w twojej komorze modlitwy.

Może protestujesz, „Ja nie jestem Jezusem. On przyszedł na ziemię z boskim autorytetem.” Faktem jest, że Jezus, będąc Bogiem w ciele, stawiał czoła diabłu jako człowiek, napełniony Duchem człowiek. Nie walczył z szatanem na żadnym innym gruncie. Również szatan zawsze atakował Chrystusa, jako człowieka, chociaż wiedział, że był Synem Bożym. Tak samo demon powiedział, „Cóż mamy z tobą, Jezusie Nazareński” (Mar 1:24). Oni odnosili się do Jezusa, jako do człowieka, który urodził się w pewnym mieście w Izraelu. Ale chociaż Chrystus był człowiekiem z krwi i kości, miał pełny duchowy autorytet nad każdą mocą demoniczną.

Możesz również pomyśleć, „Gdybym tylko miał taką moc nad nieprzyjacielem. Nie mam takiego autorytetu, żeby zmusić szatana do ucieczki.” To właśnie nie jest prawda. Uczniowie Jezusa mieli taką moc: „I przywołał dwunastu uczniów swoich, i dał im moc nad duchami nieczystymi aby je wyganiali i aby uzdrawiali wszelką chorobę i wszelką niemoc” (Mt 10:1). „Oto dałem wam moc, abyście deptali po wężach i skorpionach i po wszelkiej potędze nieprzyjacielskiej” (Łk 1-:19).

poniedziałek, 15 czerwca 2015

CZY MAM TO, CZEGO TRZEBA? by Gary Wilkerson

Już w początkach służby reputacja Jezusa, że uzdrawia i czyni cuda, przyciągała tłumy. „Wstąpił tedy Jezus na górę i tam usiadł z uczniami swoimi. A Jezus podniósłszy oczy ujrzał, .. że mnóstwo ludu przychodzi doń” (J 6,3,5).

Wykładowcy Biblii oceniają ten tłum na 10.000 do 15.000 ludzi. Widok ogromnego tłumu musiał zachęcić uczniów. To potwierdzało, że idą za właściwym Człowiekiem i że jeszcze więcej wielkich rzeczy się wydarzy. Jezus również musiał się cieszyć, widząc ich radość, gdyż uczyli się oczekiwać od Niego wielkich rzeczy.

Kiedy jednak zebrał się ten tłum, uczniowie stanęli przed niemożliwym dylematem: „Jezus rzekł do Filipa: Skąd kupimy chleba, aby mieli co jeść?” (6:5). Zanim ziścił się wielki sen, przyszła twarda rzeczywistość.

Czy ten scenariusz jest ci znajomy? Pomyśl jak to było z pierwszą pracą. Byłeś podekscytowany, bo wyglądało to jako pierwszy krok do spełnienia twojego powołania. Jednak po kilku dniach okazało się, że twój szef nie jest taki, na jakiego wyglądał i musiałeś pracować z innymi, którzy cię nie lubili. Musiałeś poświęcać o wiele więcej czasu, niż ci powiedziano, a to nie pozwalało ci spędzać drogocennego czasu z rodziną. Stwierdziłeś, „Nie miałem pojęcia, że będzie to takie trudne.”

Wyobrażam sobie, że tak czuł się Filip w tym momencie. Zdziwiony, odpowiedział Jezusowi, „Za dwieście denarów nie wystarczy dla nich chleba, choćby każdy tylko odrobinę otrzymał” (6:7). To była duża suma pieniędzy. Krótko mówiąc, nawet gdyby mieli takie pieniądze i możliwość zakupu żywności, nie wystarczyło by to, by nakarmić taki tłum.

Kiedy czytam odpowiedź Filipa, widzę jedno: „To nie wystarczy.” Jak często taka myśl powstaje w naszych głowach, kiedy napotykamy przeciwności? Jak często zastanawiamy się, „Nie jestem pewien, czy mam to, czego trzeba. Nie mam środków i wątpię, czy mam możliwości. Czy jestem wystarczająco mocny w Chrystusie? Czy mam wystarczająco Ducha Świętego? Panie, czy już się mam poddać?”

Możemy być pewni tego: Jezus tego dnia powołał Filipa do wielkiego zwycięstwa, ale Filip jeszcze tego nie potrafił zobaczyć. To samo dotyczy nas; Bóg nas powołał, byśmy oczekiwali wielkich rzeczy w naszym chodzeniu z Nim. A więc co stanie się, kiedy nasza sytuacja wymaga wiary? Czy wierzymy Mu, że uczyni potrzebny cud? Czy może wykoleimy się przez nasze ograniczenia? Wyzwanie Jezusa miało tu cel: „A mówił to, wystawiając go [Filipa] na próbę; sam bowiem wiedział, co miał czynić” (6:6).

sobota, 13 czerwca 2015

ZROBIĆ KROK I PODJĄĆ RYZYKO by Jim Cymbala

Kiedy chodzi o sprawy duchowe, ty i ja nie poznamy naszego potencjału od Boga, póki nie zrobimy pierwszego kroku i nie zaryzykujemy na pierwszej linii frontu walki. Nie zobaczymy, jaka moc i namaszczenie są możliwe, póki nie zwiążemy się z naszym Królem i nie wyjdziemy w Jego imieniu, by utrwalać Jego królestwo. Bezpieczne siedzenie w kręgu dyskusji biblijnych, nie wyzwoli Bożej mocy. On spotyka się z nami w chwili walki. Umacnia nas, kiedy mamy odepchnąć nieprzyjaciela.

W 1 Kronik 11:12-14 widzimy Eleazara, który towarzyszył Dawidowi w ważnej bitwie z Filistynami. Poznajemy, jak groźny był wróg, gdyż Biblia mówi, „Filistyńczycy zbierali się do bitwy. Był tam kawałek pola obsianego jęczmieniem. Gdy lud zbrojny uciekał przed Filistyńczykami.” To nie była niewinna potyczka; była to walka z potężnym przeciwnikiem. Wielu wystraszonych żołnierzy izraelskich zobaczyło nadchodzące hordy i uciekło, ratując życie.

Ale nie Eleazar. On i Dawid „stanął w środku tego pola, obronił je i pobił Filistyńczyków, Pan zaś dał wielkie zwycięstwo” (w. 14). Ponownie widzimy połączenie wysiłków ludzi i Boga. Bóg nie działał sam. On nie zesłał gromów z nieba, by wystraszyć Filistyńczyków. On patrzył ponad horyzont tego dnia, by zobaczyć, kto stanie na tym polu jęczmienia i przyjmie Jego nadnaturalną pomoc. Chociaż inni uciekli w popłochu, ci dwaj – Dawid i Eleazar – stali niewzruszenie.

Opis z 2 Sam 23:10 dodaje jeszcze więcej szczegółów na temat Eleazara. „On stanął i bił Filistyńczyków, aż mu zdrętwiała ręka i przywarła do miecza.” On machał swoją bronią tak zażarcie, z taką adrenaliną, że zdrętwiały jego mięśnie i nie mógł wypuścić broni. To potężny wojownik dla Boga!

Sytuacja tego świata obecnie woła o taką zdecydowaną i zdesperowaną wiarę, która chwyci miech Ducha, którym jest Słowo Boże i nie wypuści, aż przyjdzie zwycięstwo.

__________ 

Jim Cymbala założył Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestu członkami w małym, zaniedbanym budynku w trudnej części miasta. Urodzony w Brooklynie, jest od wielu lat przyjacielem Dawida i Garego Wilkersonów i częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, sponsorowanych po całym świecie przez World Challenge.

piątek, 12 czerwca 2015

KOCHAĆ SWOICH WROGÓW

Jednym z największych znaków dojrzałości człowieka wierzącego jest miłość do całego zgubionego rodzaju ludzkiego. Taki chrześcijanin okazuje miłość tak samo dla Żydów i Palestyńczyków, dla Bośniaków i Serbów, dla wszystkich.

Tylko dorosły, dojrzały wierzący może zaakceptować te słowa Jezusa: „A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mat. 5:44). Mam pytanie: Czy możesz sobie wyobrazić spędzenie miesiąca w palestyńskim szpitalu polowym, karmienie i opiekę nad żołnierzami, którzy chcą zniszczyć Izrael? Czy potrafisz trzymać swoje uprzedzenia na wodzy, kiedy czytasz zapalające wiadomości w nadchodzących dniach? Czy będziesz miał tego samego ducha, jaki był w Chrystusie, który powiedział, kiedy był krzyżowany, „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”?

Jeżeli chcesz chodzić tak, jak Jezus chodził, to nie możesz pozwolić, aby twoje ludzkie pasje zostały rozpalone poprzez nagłówki w gazetach. Chrystus umarł za każdą zgubioną duszę na ziemi, włączając w to lekarzy dokonujących aborcji, morderców, gwałcicieli i tych, którzy molestują dzieci. Obecnie nasze więzienia są wypełnione skazanymi, którzy stali się wielkimi świadkami zbawiającej miłości Jezusa, bo ktoś ich kochał pomimo ich grzechów.

Możesz poznać, że wzrastasz w łasce, jeżeli potrafisz się modlić o tych, których świat nienawidzi. Kiedy słyszymy o strasznych rzeczach, jakie się dzieją, to mamy stanąć przeciwko wszelkim uprzedzeniom, które budzą się w nas i oświadczyć, „Ja ogłaszam autorytet Chrystusa nad tym. Będę kochał ludzi tak jak to robił mój Pan.”

Oto wielka obietnica, która daje pokój dla wszystkich naszych uczuć zwątpienia i niepewności: „ Czy nie wiesz? Czy nie słyszałeś? Bogiem wiecznym jest Pan, Stwórcą krańców ziemi.. . . Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości. . . . ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają” (Izajasz 40: 28-31)

czwartek, 11 czerwca 2015

KIEDY JESTEŚ W W KRYZYSIE

Pewnym znakiem duchowego wzrostu jest to, że przynosisz każdy problem i kryzys natychmiast do Jezusa. Nauczyłeś się, że masz miejsce schronienia.

„ Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu” (Filipian 4:6).

Niektórzy chrześcijanie są zawsze w kryzysie. Kiedy tylko ich spotykasz, to za każdym razem powiedzą ci następny straszny żal: „Doświadczam jednego za drugim. Nie wiem co robić.” Są gotowi opisywać swój problem każdemu, kogo spotykają, ale nigdy nie przynoszą go do Jezusa tak, jakby On nie miał im niczego do zaoferowania.

Nie zrozum mnie źle: Nie mówię tu o chrześcijanach, którzy przeżywają prawdziwe problemy. Nasza misja codziennie otrzymuje tuziny listów od świętych, którzy znoszą wielkie cierpienia. Mówię raczej o „zawodowych narzekaczach” w kościele. Oni się specjalizują w narzekaniu. Kiedy się ich słucha, to chce się zapytać: „Czy wasz Bóg jest martwy? Dlaczego nie czerpiecie ze źródeł, jakie On dla was zapewnił? Czy nie wiecie, że On was uczynił więcej niż zwycięzcami?”

Panu to się podoba, kiedy zwracasz się do Niego na pierwszym miejscu ze wszystkimi twoimi troskami. Wiesz, że masz kogoś, kto jest wierny, aby cię przeprowadzić przez wszystko.

Oto kilka wersetów z Pisma, których możesz się uchwycić:

„Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie” (1 Piotra 5:7).

„ A Bóg mój zaspokoi wszelką potrzebę waszą według bogactwa swego w chwale, w Chrystusie Jezusie” (Filipian 4:19).

„ Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały” (Jana 10:10).

„ Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane” (Mat. 6:33).

Kiedy znajdziesz się w kryzysie, szybko biegnij do Boga po pociechę, zaopatrzenie i kierownictwo!

środa, 10 czerwca 2015

ZAPOMNIJ O TYCH RZECZACH

Szatan podszedł wielu chrześcijan przekonując ich, że stracili coś w Panu. Faktem jest, że jest to straszny grzech, wątpić w Bożą miłość dla ciebie i niewłaściwie oceniać swoją pozycję w Chrystusie według swoich uczuć. Twoje codzienne życie z Jezusem nie ma nic wspólnego z twoją gorliwością, łzami czy intensywnością. To wszystko opiera się tylko na wierze.

Wyobraź sobie jak byłbyś zgubionym gdyby twoje zbawienie zależało od twoich uczuć. Paweł napomina nas, „zapominam o tym, co za mną, i zdążam do tego, co przede mną” (Filipian 3:13). Nie powinieneś nigdy polegać na swoich doświadczeniach z przeszłości. Tym co dzisiaj ma znaczenie jest twoje zaufanie. Czy ufasz Jego obietnicom dla ciebie? Czy jesteś gotowy, aby uczestniczyć w Jego Boskiej naturze w taki Biblijny sposób – nie poprzez wycieczki emocjonalne, czy zewnętrzne dowody, ale poprzez zdanie się na Jego chwalebne obietnice?

„Przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość” (2 Piotra 1:4). Piotr mówi to wyraźnie: uzyskujemy naturę Chrystusa poprzez przyjęcie obietnic Bożego przymierza, a nie w jakiś inny sposób.

Pewnego razu jeden kaznodzieja chwalił mi się, „Wreszcie wróciłem na nowo do wiary mojej młodości. Więcej się modlę, a Biblia jest moim pokarmem. Bóg mi daje gorące poselstwo dla mojego zboru i na nowo mam wielką miłość do zgubionych. Czuję się taki odnowiony.” Jednak kilka miesięcy później ten człowiek był ponownie w dolinie rozpaczy.

Bóg przynosi odnowienie i świeże namaszczenie do naszego życia. Ale to nie jest pokarm, którym się karmimy. Mamy żyć ustawiczną wiarą w Jego obietnice przymierza. Jego Słowo jest niezmienne, bez względu na to w jakiej jesteśmy dolinie. Nasz Pan dotrzyma danych nam obietnic: „A temu, który was może ustrzec od upadku i stawić nieskalanych z weselem przed obliczem swojej chwały” (Judy 24).

wtorek, 9 czerwca 2015

NAŚLADOWCY BOGA

Przeżycia nawrócenia są często emocjonalne, ponieważ są nowe i tak niesamowicie szczególne. Zmiana, jaka następuje w naszej duszy jest tak nagła, że może być oszołamiająca. Jest to cudowne zostać tak nagle przeniesiony z grzechu i niewoli do całkiem nowego życia w Chrystusie.

Nasz początkowy duchowy wzrost jest jak u dziecka, które uczy się chodzić. Jest to cudowne i ekscytujące, kiedy dziecko robi pierwsze kroki. Tato i mama się uśmiechają i zachęcają go, „Chodź do nas – uda ci się! Z chwiejącymi się nóżkami dziecko robi pierwsze dwa kroki, trzy kroki i upada. Natychmiast podnoszą go i chwalą. Jego rodzeństwo go zachęca, „Dobrze ci idzie.” Jest on centrum zainteresowania wszystkich i wreszcie, kiedy przechodzi przez cały pokój, wszyscy mu biją brawo. Jest to dla niego bardzo emocjonalne doświadczenie.

Ale niedługo to dziecko przestaje już być w centrum zainteresowania. Teraz, kiedy upadnie, sam wstaje i chodzi po całym domu i robi bałagan. Przewraca kwiatki, wyciąga garnki i patelnie, wyciąga ubranka z szuflad. Za to jest dyscyplinowany. Nagle, wszystko już nie jest dla niego takie ekscytujące. Jego pierwsze kroki były były pełne zabawy i radości, ale teraz chodzenie już nie jest takie spektakularne czy emocjonalne.

Z twoim duchowym wzrostem jest podobnie. Kiedy byłeś niemowlęciem w Panu, odczuwałeś, że Bóg poświęca ci specjalną uwagę. Za każdym razem kiedy upadłeś, On był przy tobie, żeby cię podnieść. Ale jak pisze Paweł, nie masz na zawsze pozostać dzieckiem. Tak jak niemowlak się uczy, żeby nie wychodzić na ulicę, ty uczysz się, żeby nie wchodzić w duchowy ogień. Teraz, kiedy upadasz, patrzysz wokoło i szukasz kto cię podniesie, ale nie ma nikogo. Bóg uczy cię żebyś stał na Jego Słowie i chodził przez wiarę i nie raczkował już więcej jak niemowlę.

„ Bądźcie więc naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane i chodźcie w miłości, jak i Chrystus umiłował was i siebie samego wydał za nas jako dar i ofiarę Bogu ku miłej wonności” (Efezjan 5:1-2).

poniedziałek, 8 czerwca 2015

POCHŁONIĘTY MIŁOŚCIĄ DLA BOGA by Gary Wilkerson

W naszej kulturze jest wiele głosów nawołujących nas do tego, żebyśmy mieli jak najlepsze życie. Ten koncept przeniósł się do sposobu podejścia wielu chrześcijan do kościoła. Uważają, że Bóg powinien ich błogosławić we wszystkim, czego pragną w życiu. Ale Bóg nas w ten sposób nie błogosławi. Tak, On chce naszego dobra – ale imię, które ma być podniesione jako nasz punkt skupienia to Jego imię, nie nasze.

Kiedy Jezus powywracał te wszystkie stoły w świątyni, zawołał: „Zabierzcie te rzeczy stąd!” (Jana 2:16). Podobnie dzisiaj, nasze świątynie mają być oczyszczone ze wszystkiego, co zajmuje miejsce Jego należnego panowania. Bóg posyła Jezusa, żeby nas oczyścić z tych rzeczy, żeby przygotować miejsce dla tych rzeczy, którymi On nas chce wypełnić. On chce, żeby nasza świątynia na nowo była domem modlitwy, wiary i zwycięstwa królestwa.

„Jego uczniowie przypomnieli sobie, że jest napisane, 'Żarliwość od Twój dom pożera Mnie'” (Jana 2:17). Kiedy Jezus wypędził wekslarzy, Jego uczniowie otrzymali obraz tego czym tak naprawdę jest pasja dla Boga. Działania Jezusa wydawały się ostre, ale w rzeczywistości one demonstrowały Bożą łaskę i miłość.

Wielu chrześcijan dzisiaj myśli o Bożej łasce jako o wygaszającej pasji, zamiast zapalającej. Ale łaska nigdy nie miała na celu tego, żeby nas pozostawić w miejscu apatii. Prawda jest wręcz odwrotnością: Kiedy Boża łaska dotyka naszego życia, to wlewa w nas nową gorliwość. Czyni nas bardziej obrzezanym w sercu, bardziej pragniemy czystego życia, jesteśmy bardziej gorliwymi, aby Duch Święty działał w nas i przez nas.

Właściwie, łaska wywołuje silne emocje. Pismo mówi, że kiedy uczniowie Jezusa widzieli swojego Pana w akcji, to „przypomnieli sobie.” Ci oddani Bogu ludzie zapomnieli jak wygląda gorliwość dla Boga.. Teraz, kiedy Jezus wypędził wekslarzy, ich serca zostały pobudzone poprzez przypomnienie, „Takie jest znaczenie tego, żeby być pochłonięty miłością dla Boga!”

Czy zostałeś okradziony z twojej gorliwości? Czy niedbałe chrześcijaństwo lub materializm pokonały twoją pasję dla Jezusa? Zaproś Go dzisiaj, żeby powywracał te stoły w twoim sercu. Niech Jego Imię panuje niepodzielnie w twoim uwielbianiu i niech wzbudza silne emocje. I niech on przypomina ci tę gorliwość, która pożera twoje serce, aby służyć twojemu wielkiemu i świętemu Bogu. Amen!

sobota, 6 czerwca 2015

TRZY BOCHENKI by Carter Conlon

Biblia mówi nam, że pewien człowiek przyszedł o północy i powiedział, „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby albowiem przyjaciel mój przybył do mnie, będąc w podróży, a nie mam mu co podać” (Łk 11:5-6). Jezus nigdy nie rzucał pustymi cyframi, więc musi to mieć znaczenie. Ponadto, nie znam nikogo, kto mógłby na raz zjeść trzy bochenki chleba. Do czego więc On tu nawiązuje?

Ja widzę to w taki sposób: Pierwszy bochenek reprezentuje współczucie Boga Ojca. Pismo mówi nam, „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny)J 3:16). Ty i ja potrzebujemy współczucia od Boga, bo to odciągnie nas od życia dla siebie samych. Współczucie Boże powoduje, że idziemy dalej, mówiąc nie tylko, „Daj nam chleba, daj nam uwolnienie, przebacz nam.

Kiedy idziemy poza nasze interesy, ze współczuciem Bożym, dochodzimy do tego, co według mnie reprezentuje drugi bochenek: odwagę Syna. Kiedy Jezus był w Ogrodzie Getsemane, powiedział, „Ojcze! Jeżeli to możliwe, oddal ten kielich ode mnie; wszakże nie co Ja chcę, ale co Ty” (patrz Mk 14:36). Ty i ja potrzebujemy tej samej odwagi, by złożyć naszą własną wolę i przyjąć Bożą – żyć jako Jego świadkowie w tej generacji. Będziemy potrzebować nadnaturalnej siły, by iść w miejsca publiczne i stanąć za Chrystusem wśród wrogiej generacji tych, którzy odrzucają zbawienie.

W świetle tego dziękuję Bogu, że jest jeszcze trzeci bochenek: Moc Ducha Świętego. To obietnica Pana dla tych, którzy należą do Niego i są ochotni, by angażować się w Jego pracę na ziemi. To jest dla tych, którzy wchodzą do komory modlitwy nie tylko z własnymi potrzebami. Są raczej poruszeni potrzebami tej generacji. To są ludzie, którzy będą mieć moc w swoich modlitwach.

__________ 

Carter Colon dołączył do zespołu pastorów kościoła Times Square w 1994r. na zaproszenie pastora założyciela, Dawida Wilkersona i został wyznaczony na głównego pastora w 2001r. Mocny, współczujący przywódca, jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych po całym świecie przez Word Challenge.

piątek, 5 czerwca 2015

WZRASTANIE W CHRYSTUSIE

„Gdyż w wierze, a nie w oglądaniu pielgrzymujemy” (2 Kor 5:7).

Każdego dnia robisz to samo i to staje się nudne. Na przykład każdego dnia tygodnia wstajesz o tej samej porze, jesz takie samo śniadanie i jedziesz tą samą drogą do biura. Idziesz do tej samej restauracji na lunch, zatrzymujesz się przy tej samej kawiarni w drodze do domu i słuchasz tej samej radiostacji.

Tak samo może być w naszym duchowym życiu. W niedzielę rano idziemy do kościoła i siadamy w tej samej ławce. Śpiewamy te same pieśni lub refreny. Nawet nasze modlitwy mogą brzmieć tak samo. Robimy ciągle te same rzeczy i kusi nas, by pomyśleć, „ Nie robię nic więcej, niż zawsze. Czytam Biblię i modlę się. Śpiewam w chórze, ale nie ma w tym nic nowego. Robię to samo od lat i wcale nie wzrastam.”

Cóż za kłamstwa podsuwają ci twoje uczucia! Takie myślenie może okraść się z Bożej łaski. Prawdą jest, że wszyscy powtarzamy to samo w naszej codzienności. Takie jest życie. Prawdziwy dowód wzrastania jest w tym, że nie przestajemy tego robić. Ciągle oddajemy się Bożej pracy, dzień po dniu, tydzień po tygodniu i rok po roku.

Wzrastanie w łasce nie oznacza robienia czegoś więcej lub większych rzeczy dla Boga. Wzrost przychodzi przez robienie tego samego ciągle na nowo, z większą pewnością w sercu, że robimy to dla Niego. To tak, jak nauka pisania w pierwszej klasie. Zaczynasz od kółek i kresek, które tworzą wielkie litery. Ale po pewnym czasie te litery stają się mniejsze, zbliżają się do siebie i wreszcie uczysz się tworzyć słowa, a następnie formować zdania. Nawet chociaż powtarzałeś te same rzeczy przez długi czas, to było pisanie. Przez cały czas było robione coś wartościowego.

Jestem przekonany, że wzrost duchowy ujawnia się bardziej w powtarzaniu rzeczy, niż w skakaniu z jednej służby lub aktywności do drugiej. Po prostu trzeba więcej łaski, by iść naprzód, kiedy jesteśmy zmęczeni, załamani, przygnębieni lub uciskani, niż wtedy, kiedy wszystko jest nowe. Możesz myśleć, że jesteś duchowo martwy i nie idziesz naprzód z Panem, ale najprawdopodobniej wzrastasz w Chrystusie każdego dnia.

czwartek, 4 czerwca 2015

WZROST BOŻY

Możesz być całkowicie nieświadomy wspaniałego procesu dojrzewania, zachodzącego w tobie. Paweł przyrównuje nasz duchowy wzrost do wzrostu naszego ciała. Mówi, że nasze dusze są odżywiane w taki sam sposób, jak nasze stawy, mięśnie i ścięgna. Nazywa to „[wzrastaniem] wzrostem” Bożym” (kol 2:19).

Taki wzrost idzie od Głowy. Po prostu, kiedy ufasz i trwasz w Chrystusie, wtedy nieustanny przepływ Jego życia jest pompowany w twoją duszę. Jezus jest stałą siłą życia w tobie, żywym strumieniem, który nigdy nie wysycha. Dlatego Jego życie stale emanuje w twoim, nawet w czasie snu. On zapewnia ci świeżą dostawę każdego dnia, bez względu na to, jak się czujesz zewnętrznie.

Jak Izrael przetrwał czterdzieści lat na pustyni? Żyli manną, chlebem zsyłanym z nieba. „Pokarm „aniołów” miał wszystkie składniki potrzebne do budowania systemu odpornościowego Izraelitów. Dlatego lud Boży nigdy nie chorował na choroby egipskie. Wszyscy wokoło, Kananejczycy i Filistyni umierali z powodu zarazy, a Izrael cały czas był odporny.

Tak samo jest z Chrystusem, naszą manną obecnie. On jest chlebem zesłanym z nieba i On buduje nasz duchowy system odporności na wszelkiego rodzaju grzechy. Możemy nie widzieć zewnętrznych oznak, że ta manna działa w nas (tak, jak nie widzimy wzrastania systemu odporności w naszych ciałach). Ale Boże Słowo obiecuje, że wszyscy, którzy kochają Jezusa, będą wzrastać w duchowej odporności.

Pomyśl o tym: Możesz czasami być kuszony, ale z biegiem lat stwierdzasz, że masz większą siłę do odrzucania pokus świata i jesteś bardziej zdegustowany brudem, który widzisz wokoło siebie. Już nie myślisz i nie mówisz tak, jak ten świat. Kiedy twoi współpracownicy ryczą, „Już piątek – czas na imprezy,” ty myślisz, „już tylko dwa dni do niedzieli.” To dlatego, że wzrastasz!

środa, 3 czerwca 2015

OBFITUJĄC WE WSZYSTKIM

Apostoł Paweł zapewnił Tesaloniczan, że nauczyli się żyć tak, by podobać się Panu. Powiedział im, „Abyście stosownie do otrzymanego od nas pouczenia, jak macie postępować i podobać się Bogu” (1 Tes 4:1) Potem dodaje zachętę: „Abyście tym bardziej obfitowali”.

Obfitować, znaczy wzrastać. Paweł mówił, „Siedzieliście i słuchali zdrowej ewangelii, a więc macie solidny fundament. Dlatego powinniście wzrastać w łasce w każdy sposób – w waszej wierze, poznaniu i waszej miłości.”

Paweł mówił również do Koryntian: „A jak we wszystkim się wyróżniacie, w wierze, w słowie i w poznaniu, i we wszelkiej gorliwości oraz w miłości, którą w was wzbudziliśmy, tak i w tej działalności dobroczynnej się wyróżniacie” (2 Kor 8:7). Innymi słowy mówił, „Duch Boży spowodował wielką zmianę w waszym życiu. Dlatego powinniście dawać z siebie więcej w każdej dziedzinie – z waszego czasu, finansów i talentów.”

Ten urywek pokazuje jasno, że każdy, kto był karmiony Słowem Bożym, powinien wzrastać w łasce. Bóg dał dary w postaci pastorów, nauczycieli, proroków i ewangelistów po to, by Jego kościół mógł wzrastać. Żaden wierzący nie powinien pozostać niemowlęciem w Chrystusie. Powinniśmy wzrastać w Nim, byśmy nie byli unoszeni przez coś fałszywego.

Sam Jezus mówi o stałym wzroście w naszym życiu: „Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały” (J 10:10). Chrystus pochwalił zbór w Tiatyrze, że wzrastają w łasce: „Znam uczynki twoje i miłość, i wiarę, i służbę, i wytrwałość twoją, i wiem, że ostatnich uczynków twoich jest więcej niż pierwszych” (Ap 2:19). Jezus w zasadzie mówił, „Teraz jesteście bardziej intensywni, niż kiedy rozpoczynaliście. Pozwoliliście, by Moje życie w was wzrastało i było obfite.”

Przypowieści temu wtórują: „Ale droga sprawiedliwych jest jak blask zorzy porannej, która coraz jaśniej świeci aż do białego dnia” (Prz 4:18). Job oświadcza, „Mimo to sprawiedliwy trzyma się swojej drogi, a kto ma czyste ręce, nabiera siły” (Hi 17:9).

wtorek, 2 czerwca 2015

POBUDŹ SWÓJ GŁÓD

Pan pouczył Jana, „Do anioła zboru w Sardes napisz: To mówi ten, który ma siedem Duchów Bożych….znam uczynki twoje, masz imię, że żyjesz, ale jesteś umarły” (Ap 3:1)

Jezus mówił, „Możesz być dobrym człowiekiem, który gotów jest zrobić wszystko dla wszystkich. Masz dobrą opinię w kościele i w świecie. Jesteś znany, jako żywy w Chrystusie, błogosławiony przez Boga. Ale wkradł się pewien element śmierci w twoje życie. Coś z tego świata cię zanieczyściło.

„Lecz masz w Sardes kilka osób, które nie skalały swoich szat” (3:4). Czym jest to skalanie, o którym tu mówi? To brak modlitwy. Tu Jezus ostrzega nas: „Bądź czujny i utwierdź, co jeszcze pozostało, a co bliskie jest śmierci; nie stwierdziłem bowiem, że uczynki twoje są doskonałe przed moim Bogiem” (3:2).

Ci wierzący w Sardes nie byli czujni. Nie oczekiwali w modlitwie na Pana, szukając Go tak, jak kiedyś. Zamiast tego pozwolili sobie na beztroskę i nie przychodzili do Boga codziennie po pomoc. Teraz zostali skalani. Słowo, którego Jezus tu używa, oznacza grzech, czarną plamę na białym odzieniu. Chrystus nam mówi, „Jeżeli się nie modlisz, jesteś bezbronny wobec wroga. Twoje zaniedbania powodują zabrudzenie twojej szaty.”

A jednak Jezus mówi o kilku, „Kilka osób…, które nie skalały swoich szat, więc chodzić będą ze mną w szatach białych, dlatego że są godni” (3:4). „Masz jednak ciągle mały płomyk pragnienia do Mnie. Nie chcesz utracić Mojej obecności i być bezpłodnym. A więc szybko pobudź swój głód. Wróć do swojej komory modlitwy i wzywaj Mnie. Roznieć płomień wiary, zanim całkiem zgaśnie – zanim śmierć zagości w twojej duszy tak, jak w wielu wokoło ciebie.”

Nie zaniedbuj wielkiego daru dostępu do Boga w modlitwie. Od tego zależy twoja wieczna przyszłość. Módl się i szukaj Pana. On umożliwił ci dostęp i obiecał, że zaspokoi każdą twoją potrzebę.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

ŚWIĄTYNIA BOŻA NA ZIEMI by Gary Wilkerson

Jesteśmy Boża świątynią na ziemi, nasze ciała są miejscem, gdzie mieszka Duch Święty (patrz 1 Kor 6:19).Pewne rzeczy, które niszczą naszą pasję dla Niego, nie należą do naszej świątyni.

Kiedy Jezus zaczął przewracać stoły w Świątyni (patrz J 2:13-17), przewracał coś więcej, niż tylko stanowiska wymiany pieniędzy. On wywracał system religijny, który przez wieki opierał się na ofiarach ze zwierząt, by zadowolić Boga. W gruncie rzeczy Chrystus oświadczał, „Wasza relacja z Ojcem nie będzie już oparta na ofiarach z owiec, kozłów i gołębi. Ona będzie oparta na Mojej, złożonej raz na zawsze ofierze za was.

Ta scena w Świątyni ma analogię do naszych czasów. Dzisiaj wiele zborów jest wypełnionych hałasem i aktywnością. Powstaje wiele programów, od misji zagranicznych do ewangelizacji lokalnych i wielu małych grup i społeczności. Nabożeństwa uwielbiające mogą mieć oprawę z oślepiających świateł, potężnych systemów nagłośnienia i niesamowitej energii. A jednak czasami, przy całej tej aktywności, w centrum czegoś brakuje; samego Jezusa.

Bez Chrystusa, jako centrum naszej aktywności, nasze zbory są martwe. Nie ma znaczenia, jak ciężko pracujemy, by czynić coś dla chwały Jego imienia, żadne z tych naszych „ofiar” nie przyniosą prawdziwych rezultatów dla Królestwa. Z zewnątrz nasza społeczność może wyglądać na sprawiedliwą, ale jeżeli nie będziemy skupiali się na Jezusie, będziemy kościołami pełnymi martwych kości.

System ofiar ze zwierząt nigdy nie był najpełniejszym obrazem Bożych intencji dla pojednania Go z grzeszną ludzkością. Tak, jak stanowisko króla w Izraelu, był to system niedoskonały, ale Bóg na to pozwolił, wskazując symbolicznie na coś o wiele lepszego i wyższego.

Bóg zademonstrował to z Abrahamem. W zamierzchłych czasach, kultury wschodu składały w ofierze zwierzęta, a nawet dzieci, by udobruchać zagniewane bożki. Kiedy Bóg kazał Abrahamowi zabrać jego syna na górę i złożyć go w ofierze na ołtarzu, Abraham był posłuszny. Ta reakcja może wydawać się dziwna dla nas dzisiaj, ale ona pokazuje ogromny strach tamtych ludzi przed ich bogami. Kiedy twój bóg mówił, ty skakałeś – bo jak nie, to czekał cię głód lub zaraza. To było posłuszeństwo oparte na strachu.

Ale Abraham wyczuł, że Bóg jest inny. I rzeczywiście, Bóg chciał pokazać Abrahamowi, że nie był taki, jak Moloch, któremu ludzie ofiarowali swoje dzieci. Kiedy Abraham podniósł nóż nad Izaakiem, Bóg go zatrzymał (patrz Rdz 22:11-12). Wtedy Bóg przygotował baranka na ofiarę. Ogłosił Swojemu słudze – ale również każdemu wierzącemu w każdym wieku – „Ja nie potrzebuję twojej ofiary. Ja złożę ofiarę za ciebie.” Bóg przewrócił te stoły zupełnie, tak jak Jezus uczynił, kiedy wszedł do Świątyni.