sobota, 28 lutego 2015

POWOŁANY ABY WYJŚĆ by Claude Houde

Szybkie i ograniczone chronologiczne czytanie tekstu w 1 Mojżeszowej 11 i 12 mogłoby doprowadzić nowego czytelnika Biblii do przypuszczenia, że ojciec Abrahama już nie żył, kiedy Bóg wyciągnął do niego Swoją Boską rękę przeznaczenia. Jednak proste przestudiowanie długości życia i wieku występujących tu historycznych postaci, wraz ze sztywną analizą genealogii pokazują nam wyraźnie, że wcale tak nie było.

Komentatorzy Biblii zgadzają się, że Abraham musiał opuścić ziemię suchą i jałową i wygodę i kompromis, w których żył z zadowoleniem, kiedy żył jeszcze jego ojciec. Musiał opuścić dom swojego ojca. Wiara z odrzuceniem jest wiarą, która otrzyma to co nadnaturalne, gdyż jest ona zdeterminowana, żeby nie umrzeć w kraju suchym i jest posłuszna powołaniu, aby „wyjść z domu ojca” (zobacz 1 Mojż. 12:1).

Drogi czytelniku, nie mówię tu o duchowej pysze i arogancji, czy o pretensjonalnym łaskawym nastawieniu, które pogardza starszymi, albo zwala winę na poprzednie pokolenia za wszystkie nasze obecne wyzwania. Nie zostaliśmy powołani, aby porównywać siebie z kimś, ale jesteśmy powołani, aby czcić naszych ojców i matki w ciele i w wierze. Cenimy sobie nasze dziedzictwo. trzymamy się tego, co cenne i celebrujemy dobre i autentyczne świadectwo wielu, którzy szli przed nami.

Jednak jestem przekonany, że wiara z pragnieniem, aby otrzymać to nadprzyrodzone musi aspirować do czegoś więcej, niż tego co było normą, więcej niż tego co jest wokół nas, albo było przed nami. Ona odrzuca mentalność przeciętności i wymaganego minimum. Bez względu na charakter i ograniczenia naszej rodzinnej historii, czy duchowego pochodzenia, Bóg nas powołuje, aby wyjść z domu swojego ojca. Zbroja Saula nie wystarczy, żeby zabić obecnego goliata. Musisz wyjść z domu swojego ojca.

__________
Claude Houde, główny pastore kościoła Eglise Nouvelle Vie (kościół Nowego życia) w Montrealu,w Kanadzie jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych przez Word Challenge po całym świecie. Pod jego kierownictwem New Life Chuch rozwinął się od garstki ludzi do ponad 3500 w tej części Kanady, w której rozwija się niewiele kościołów Protestanckich.

piątek, 27 lutego 2015

WARTO BYĆ POSŁUSZNYM

„Przez wiarę Mojżesz,… nie zgodził się, by go zwano synem córki faraona, i wolał raczej znosić uciski wespół z ludem Bożym, aniżeli zażywać przemijającej rozkoszy grzechu, uznawszy hańbę Chrystusową za większe bogactwo niż skarby Egiptu;… Przez wiarę opuścił Egipt, nie uląkłszy się gniewu królewskiego; trzymał się bowiem tego, który jest niewidzialny” (Hbr 11:24-27).

Mojżesz mógłby mieć wszystko złoto i srebro, konie, harem, wszystkie luksusy i przyjemności materialistycznego Egiptu! Był księciem Egiptu, z królewskiego dworu faraona. Ale on „nie zgodził się, by go zwano synem córki faraona.” Ta decyzja pozbawiła go wszystkiego. On uznał hańbę Chrystusową za większe bogactwo, niż skarby Egiptu i wolał cierpieć z ludem Bożym. Mojżesz zwrócił swoje oczy na Jezusa, swojego Pana, a nie na rzeczy tego świata.

Czy warto być posłusznym? Czy warto posłuchać Bożego przesłania? Porównaj tych dwóch ludzi z Biblii: Salomon, patrząc wstecz na swoje życie, powiedział, „I niczego, czego tylko zapragnęły moje oczy, nie odmawiałem im; nie wzbraniałem mojemu sercu żadnego wesela. Potem zwróciłem uwagę na wszystkie moje dzieła, których dokonały moje ręce… I oto: wszystko to jest marnością i gonitwą za wiatrem i nie daje żadnego pożytku pod słońcem” (Koh 2:10-11).. Dalej Salomon mówi w księdze Kaznodziei:

„I tak znienawidziłem życie” (2:17)

„Nawet w nocy moje serce nie zaznaje spokoju” (2:23).

„Dlatego uważałem zmarłych … za szczęśliwszych niż żywych” (4:2).

„Gdy bowiem to bogactwo przez zły traf przepada..” (5:13)

„Odkryłem, że bardziej gorzką niż śmierć jest kobieta, której serce jest pułapką i siecią, a ręce więzami” (7:26).

A teraz popatrz na Mojżesza: W wieku stu dwudziestu lat jego oczy były zdrowe i miał pełnię sił fizycznych, kiedy Bóg odwołał go do domu. Bóg osobiście zabrał ciało Mojżesza!

Oto Boże świadectwo zostawione dla ludzi odnośnie Mojżesza: „I nie powstał już w Izraelu prorok taki jak Mojżesz, z którym by Pan obcował tak bezpośrednio, przez wszystkie znaki i cuda, dla których posłał go Pan, aby je czynił w ziemi egipskiej nad faraonem” (Pwt 34:10-11). Warto być posłusznym!

czwartek, 26 lutego 2015

REZULTAT NIEPOSŁUSZEŃSTWA

Nieposłuszeństwo Słowu Bożemu doprowadza do upadku moralności i chrześcijańskiego charakteru.

Zaczyna się od zwykłego nieposłuszeństwa wyraźnemu słowu od Boga. Dodaj do tego połowiczne przekonanie o grzechu, połowiczną pokutę i skończysz jak Salomon; absolutny degenerat! „Gdy się zaś Salomon zestarzał, jego żony odwróciły jego serce do innych bogów, tak że jego serce nie było szczere wobec Pana, Boga jego… Toteż poszedł Salomon za Asztartą, boginią Sydończyków. Salomon postępował źle wobec Pana… Toteż Pan rozgniewał się na Salomona za to, że odwrócił serce swoje od Pana, Boga izraelskiego” (1 Król 11:4-9). Te słowa przyprawiają mnie o dreszcze.!

Teraz Salomon był połowicznie zatwardziały na ewangelię. Słowo Boże nie miało na niego żadnego wpływu. Był taki patetyczny! Tam, gdzie kiedyś zbudował dom dla jednej kobiety, teraz stał cały harem. Córka faraona stała się jedną z tysięcy kochanek! Teraz Salomon był już stary, a Bóg się gniewał na niego i nic nie mówił. On już nie modlił się do Boga i wszelka radość znikła. Jego serce było chore, kiedy pisał te żałosne słowa o marności i bezużyteczności życia. Jerozolima była zanieczyszczona pogańskimi świątyniami, zbudowanymi z wysokich podatków. Król wiele pił i był znudzony wspaniałymi domami i ogrodami. Jego serce było pełne bałwochwalstwa, a dni, kiedy rozmawiał z Bogiem, były już tylko dalekimi wspomnieniami. „Wszystko marność – wszystko na nic” (patrz Koh 1:14).

Czy to ten sam człowiek, który kiedyś modlił się tak elokwentnie przy poświęceniu świątyni? „Wtedy wszelką modlitwę, wszelkie błaganie, jakiekolwiek wypowie poszczególny człowiek.. kto tylko odczuje to w swoim sercu jako cios i wzniesie swoje dłonie ku temu przybytkowi, Ty racz wysłuchać w niebie, w miejscu, gdzie mieszkasz, i odpuścić i wkroczyć, i dać każdemu według wszystkich jego postępków, gdyż Ty jedynie znasz serca….. aby się ciebie bali po wszystkie dni swojego życia w ziemi, którą dałeś naszym ojcom” (1 Król 8:38-40). A więc dalej – trzymaj się swoich bożków! Usprawiedliwiaj swoje nieposłuszeństwa i znajduj wymówki na swoje małe grzechy! Pewnego dnia to wybuchnie wielkim, niekontrolowanym płomieniem niemoralności i odstępstwa.

środa, 25 lutego 2015

POŁOWICZNI CHRZEŚCIJANIE

Salomon podzielił swoje życie: połowa dla Boga i połowa dla przyjemności. Słowo Boże przekonywało go połowicznie. Doświadczał połowicznego smutku, połowicznej pokuty – z połowicznymi zmianami! Nie wiem co się stało, ale Salomon był połowicznie przekonany, że jego pogańska żona może mieszkać w miejscu świętym, blisko arki. Dlatego zadecydował, by ją przenieść – na drugą połowę miasta! „Córkę faraona Salomon przeniósł z Miasta Dawida do pałacu, który dla niej wybudował, gdyż powiadał: Nie powinna mieszkać moja żona w domu Dawida, … gdyż są to miejsca święte przez to, iż Skrzynia Pańska weszła do nich” (2 Krn 8:11).

Prawda jest taka, że Salomon nie chciał z niej zrezygnować! Wiedział w swoim sercu, że to było złe i wewnątrz to go niepokoiło. Słyszę jak mówi, „Tak, muszę coś z tym zrobić. Pokażę Panu, że chcę zrobić dobrze.” Ale czy odesłał ją z powrotem do Egiptu?

Nasze kościoły dzisiaj są pełne połowicznych chrześcijan – połowicznie przekonanych przez Słowo i połowicznie pokutujących – z połowicznymi zmianami w ich życiu. Niewiele jest „drżenia na Słowo.” Słyszę o wielu, którzy dalej żyją w grzechu, dalej robią te same stare rzeczy. Mówią, „Bóg wie, że chcę dobrze. On patrzy na moje serce. Naprawdę kocham Pana. Niektóre rzeczy zmieniłem i już jestem lepszy.” Nie wystarczy chcieć dobrze. Musimy to zrobić!

Salomon zbudował świątynię i dokończył wszystkie projekty budowlane. Ale dalej żył w pewnych sprawach w nieposłuszeństwie, nie widząc w tym niebezpieczeństwa. Jednak Bóg był tak miłosierny, że dalej odpowiadał na jego modlitwy. Salomon dalej chodził trzy razy w roku, by składać ofiary i był radosny, i zadowolony przez Panem.

Ja uważam, że to jest najbardziej niebezpieczna pozycja dla chrześcijanina: Jego modlitwy dalej są wysłuchiwane i jest zadowolenie i radość. Jednak pozostają dziedziny nieposłuszeństwa, gdzie Słowo nie ma absolutnego autorytetu, a wierzący jest zaślepiony na postępujące odstępstwo.

Bóg ponownie ukazał się Salomonowi z mocnym kazaniem, potężnym Słowem: Chodź w uczciwości. Bądź posłuszny Mojemu Słowu.” W międzyczasie Salomon odsuwał się od Boga, stawał się twardy i nieczuły na Słowo, zaślepiony Jego błogosławieństwami i łaską. Ilu chrześcijan ma błogosławieństwo, czują Ducha Bożego, są szczęśliwi w Nim i mówią, „Wszystko w porządku, bo Bóg mi błogosławi?”

wtorek, 24 lutego 2015

ODPORNI NA KAZANIA

Być odpornym na kazania, to słyszeć Słowo Boże, mówić, że je kochasz, twierdzić, że jesteś posłuszny, ale nie postępujesz według niego! To znaczy być tak zatwardziałym, że nic już serca nie porusza i nie zmienia się pod wpływem kazań. Niektórzy nazywają to „zatwardzeniem na ewangelię.”

Pomyśl o tych wszystkich dawnych historiach i charakterach biblijnych. Jak myślisz, kto był najbardziej odpornym na kazania? Kto siadał i słuchał najczystszego, najmocniejszego słowa, a nie był tym poruszony?

Czy to Saul? On słyszał wyraźne, mocne słowo: „Idź więc teraz i pobij Amaleka, i wytęp jako obłożonego klątwą jego i wszystko, co do niego należy; nie lituj się nad nim, ale wytrać mężczyznę i kobietę, dziecię i niemowlę, wołu i owcę, wielbłąda i osła” (1 Sm 15:3). Saul nie był posłuszny temu poleceniu. Zamiast tego „Saul i jego lud oszczędzili Agaga i to, co było najlepsze wśród owiec i bydła, najtłustsze okazy i jagnięta, i wszystkiego, co było wartościowe” (15:9). Wtedy pojawił się Samuel i Saul stał się kłamcą! Samuel był przestraszony, bo usłyszał beczenie owiec, które Saul oszczędził. „Więc dlaczego nie usłuchałeś głosu Pana, lecz rzuciłeś się na łup i uczyniłeś zło przed Panem?” (15:19).

Czy Saul był zatwardziały? Czy był odporny na kazania? Gdyby nie był, to dlaczego mówił takie jawne kłamstwa do proroka Bożego, który był dla niego dobry? Słuchajcie jak znowu kłamie: „Przecież usłuchałem głosu Pana i wyruszyłem w pole, dokąd posłał mnie Pan” (15:20). Złapany za rękę Saul zwalał winę na innych i wymyślał niesamowite wymówki na swój grzech: „Ale lud pobrał z łupu w owcach i w bydle najprzedniejsze… aby je ofiarować Panu, Bogu twojemu” (15:21).

Samuel doszedł do sedna problemu. On wiedział, że Saul był odporny na kazania, bo jego serce już było oddane czarom. „Gdyż nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem, jak czary, a krnąbrność, jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom. Ponieważ wzgardziłeś rozkazem Pana, więc i On wzgardził tobą” (15:23) Odporny na kazania Saul skończył jako szukający porad u wróżki i zmarł wczesną, straszną śmiercią.

poniedziałek, 23 lutego 2015

KAŻDY CHWALEBNY CZYN by Gary Wilkerson

Bóg stoi za każdym chwalebnym czynem i nie będzie dzielił się Swoją chwałą. Nie pozwoli, by jakieś przeszkody stanęły na drodze olśniewającego blasku Jego Syna. Dlatego potrzebuje czystych naczyń do wykonywania Jego dzieł. W najwyższym momencie, kiedy Jego błogosławieństwa i moc przepływają swobodnie przez Jego ludzi, On im mówi, „Zatrzymaj się na chwilę, bo Ja chcę sprawdzić twoje serce.”

To jest słowo, które odczuwam, że Bóg chce bym głosił, kiedy nasz kościół obchodzi swoją trzecią rocznicę. Możecie sobie wyobrazić moje wahania, jak mój zbór będzie na mnie patrzył ze zdziwieniem, myśląc, „Chwileczkę! Mówisz nam, że jesteśmy wspaniali, ale potem odwracasz się i mówisz, że musimy się zmienić.” To by było tak, jakby mąż wziął żonę na obiad w rocznicę ślubu i powiedział, „Kochanie, chciałbym porozmawiać o tym, jak bardzo przytyłaś.”

Nie tak to wygląda, kiedy Bóg mówi nam, byśmy siebie sprawdzali. Przecież i tak jesteśmy świadomi, że nasza sprawiedliwość jest jak brudna szata i potrzebujemy Jego łaski. Ale faktem jest, że kiedy jesteśmy na początku wielkiego działania Bożego w naszym życiu, On prosi nas, byśmy zastanowili się nad takimi pytaniami: „Czy jest coś w moim sercu, co nie podoba się Panu? Czy zaniedbałem coś, o co On mnie prosił? Nie chcę, by coś przeszkodziło temu, co Bóg chce czynić.”

Bóg zawsze doprowadza Jego lud do tego punktu. Dlaczego? Bo zanim może wykonać to, co jest najlepsze, musi dokonać czegoś głęboko w nas. On chce dać nam Jego zwycięstwo, ale chce też naszego pełnego oddania się Jemu.

Na co Pan wskazuje palcem w twoim życiu? Czy chce zabrać jedną małą rzecz? Czy chce dodać coś, co zaniedbałeś? Nie ociągaj się z odpowiedzią na głos Ducha. Rozprawienie się z jedną małą rzeczą może zadecydować o całej twoje przyszłości. Czy chcesz to sprawdzić? Jeżeli tak, to wiedz, że Bóg ma dla ciebie to, co najlepsze – i możesz mieć pewność, że podobasz się Temu, kto chce ci błogosławić. 


„Doświadczajmy i badajmy nasze drogi” (Lm 3:40).

piątek, 20 lutego 2015

ONI STANĘLI W WYŁOMIE

Wszyscy płaczący mężowie Boży ze skruszonym sercem, opisani w Biblii mieli jedną rzecz wspólną: utożsamiali się z grzechami reszty!

Nigdy się nie modlili tak jak ten celnik, „Dzięki Bogu, że nie jestem taki jak inni.” Oni płakali z powodu cudzołóstwa, zdrady i kompromisu, ale modlili się pokornie, „Boże, ja również jestem winny.” Nie winny tych wielkich grzechów, ale brakuje mi Bożej chwały.

Ezdrasz modlił się. „ Boże mój! Wstydzę się i nie ośmielam się nawet podnieść swojego oblicza do ciebie, Boże mój, gdyż nasze winy wyrosły nam ponad głowę, a nasze grzechy dosięgły aż nieba.. . A po tym wszystkim, co spadło na nas z powodu naszych złych uczynków i wielkiej naszej winy . . . Oto stoimy przed twoim obliczem splamieni winą, choć nie godzi się nam z tego powodu stać przed twoim obliczem” (Ezdrasza 9:6,13.15).Teraz, kiedy Ezdrasz się modlił i wyznawał winy, płakał i leżał na twarzy przed domem Bożym (w. 10:1).

Nehemiasz modlił się: „ zgrzeszyliśmy wobec ciebie; także ja i dom mojego ojca zgrzeszyliśmy.
Niecnie postąpiliśmy wobec ciebie: nie przestrzegaliśmy przykazań i ustaw, i praw” (Nehemiasza 1:6-7).

Daniel również utożsamiał się z grzechami Bożego ludu. Modlił się: „ Zgrzeszyliśmy, zawiniliśmy i postępowaliśmy bezbożnie, zbuntowaliśmy się i odstąpiliśmy od twoich przykazań i praw. I nie słuchaliśmy twoich sług, proroków, którzy w twoim imieniu przemawiali do naszych królów, naszych książąt, naszych ojców i do całego pospólstwa. . . . modliłem się i wyznawałem mój grzech i grzech mojego ludu izraelskiego” (Daniel 9:5-6,20).

To byli wszystko święci ludzie, nienaganni przed Bogiem. Oni nie szli na kompromis, ani nie mieszali się z tym światem. Pomimo tego stanęli w wyłomie, wyznając grzechy ludu jak też swoje własne.

Jeżeli pójdziesz tą samą drogą jak ci mężowie i postanowisz w swoim sercu tak jak oni, żeby szukać Pana – pościć, modlić się, płakać, żałować z powodu grzechu – będzie to miało na ciebie taki sam wpływ. Boża ręka będzie ciebie dotykać i On będzie ci posyłał Swoje Słowo. Będziesz podzielał serce Boga i wejdziesz do Jego chwalebnej obecności. A kiedy już tam będziesz, zrozumiesz jak bardzo odeszliśmy od Jego chwały.

czwartek, 19 lutego 2015

DOTKNIĘTY BOŻĄ RĘKĄ

Nehemiasz był człowiekiem wielkiej intensywności dla Boga. „ Przyszedł jeden z moich braci, Chanani, a z nim niektórzy mężowie z Judy. Zapytałem ich wtedy o ocalałych Żydów, którzy przeżyli niewolę, i o Jeruzalem. A oni rzekli do mnie: Ci pozostali, którzy przeżyli niewolę, znajdują się w tamtejszym okręgu w wielkiej biedzie i pohańbieniu; wszak mur Jeruzalemu jest zwalony, a jego bramy spalone ogniem. A gdy usłyszałem te słowa, usiadłem i zacząłem płakać, i smuciłem się przez szereg dni, poszcząc i modląc się przed Bogiem niebios” (Nehemiasza 1:2-4).

Resztka powróciła do miejsca świętego, ale wkradł się letarg i pohańbienie. Wszystko było nadal w ruinach - nie robili duchowego postępu.

Pismo mówi, że Nehemiasz zaczął płakać, smucić się i „modlić w dzień i w nocy” (w. 6). To nie było tak, że Bóg go obudził w nocy i nagle do jego duszy wpadł ten ciężar. Nie! Ten mąż Boży zainicjował to brzemię! On o to prosił! „Pytałem moich braci o pozostałych...” (zobacz w. 2).

Podobnie Daniel spędzał godziny, dni i tygodnie na studiowaniu Słowa Bożego. Bóg nie wrzucił do jego serca nagle jakiegoś nadnaturalnego brzemienia; to raczej Daniel nastawiał swoje serce. Rozwinął i pielęgnował brzemię o lud Boży poprzez pilne studiowanie i zdobywanie zrozumienia tego, co Bóg mówił. „I zwróciłem swoje oblicze na Pana, Boga, aby się modlić, błagać, w poście, we włosiennicy i popiele” (Daniel 9:3).

To jest naprawdę intensywność, żal i płacz! Daniel powiedział: „W owym czasie ja, Daniel, byłem w żałobie przez trzy tygodnie. Nie jadłem smacznych potraw, ani mięsa, ani wina nie brałem do ust, nie namaszczałem się olejkiem, aż upłynęły trzy tygodnie . . . nie było we mnie siły” (Daniel 10:2-3,8).

Kiedy Boża ręka dotknęła Daniela, te słowa doszły od tronu: „ od pierwszego dnia, gdy postanowiłeś zrozumieć i ukorzyć się przed swoim Bogiem, słowa twoje zostały wysłuchane, a ja przyszedłem z powodu twoich słów” (w. 12). W języku hebrajskim słowo „ukorzyć się” oznacza miażdżyć ciało, żeby go podporządkować. Paweł powiedział: „Podporządkuję moje ciało!”

Pan będzie miał obecnie ludzi, który są całkowicie oddani Jego pracy – intensywnie, z pasją i złamanym sercem – oddają każdą wolną godzinę i pieniądze dla tego, co reprezentuje Jego interesy na ziemi.

środa, 18 lutego 2015

DUCH INTENSYWNOŚCI

Kiedy Bóg ma zamiar uczynić nową rzecz, to wylewa Ducha intensywności na Swój lud. Nie możemy już dłużej być leniwi, obojętni, nonszalanccy i na luzie. Musimy się stać intensywni, pełni ognia i pasji dla Chrystusa, odczuwając głęboko i poważnie myśląc o Bożej pracy. Obecnie Bóg wzbudza ludzi, którzy nienawidzą grzech i drżą na Jego Słowo. Jego resztka musi słyszeć i wierzyć świętym prorokom. Nie mogą się wahać ani stawać letnimi; zamiast tego, z upływem czasu muszą wzrastać coraz poważniej dla Boga.

Zwróćmy uwagę na intensywność Ezdrasza. Przyglądnij się bliżej jego pasji przeciwko wszystkiemu, co rani Boga, a zobaczysz jego całkowitą nienawiść mieszania się z tym światem. „ Gdy usłyszałem te słowa, rozdarłem swoją szatę i płaszcz i rwałem włosy ze swojej głowy i brody, i usiadłem przybity. Wtedy zgromadzili się wokoło mnie wszyscy, którzy przerazili się słowami groźby Boga izraelskiego, z powodu wiarołomstwa tych, którzy powrócili z niewoli, ale ja siedziałem przybity aż do wieczornej ofiary” (Ezdrasza 9:3-4).

Co za scena! Ezdrasz siedzi jak kupa boskiego smutku, wyrywając sobie włosy i brodę „z powodu wiarołomstwa tych, którzy powrócili z niewoli” (w. 4). Jeden po drugim, wszyscy, którzy mieli drżące serce, zebrali się wokół niego. Bóg miał tylko jednego człowieka, który rumienił się z powodu grzechu – z poprzez niego powstało ciało płaczących.

„ Gdy tak Ezdrasz na klęczkach płacząc, modlił się i wyznawał grzechy przed świątynią Bożą, zgromadził się wokoło niego z Izraela bardzo wielki tłum mężów, kobiet i dzieci, i cały lud zanosił się od płaczu” (Ezdr. 10:1).

Cały lud Boży upodabnia się do tego świata, ale wielu z was płacze i pragnie świętości i oddzielenia! Odczuwacie Boży smutek z powodu grzechu i rumienicie się ze wstydu. Wy wiecie, że jest to czas, aby poważnie traktować chodzenie z Nim.

wtorek, 17 lutego 2015

CO TO JEST RUMIENIEC DUCHA ŚWIĘTEGO?

„Gdyż od najmłodszego do najstarszego wszyscy oni myślą o wyzysku; zarówno prorok jak i kapłan - wszyscy popełniają oszustwo.... Czy się wstydzą, że popełnili obrzydliwość? Oni nie potrafią się wstydzić, nie umieją także się rumienić. Dlatego padną wśród poległych, runą, gdy ich nawiedzę - mówi Pan” (Jeremiasza 6:13,15).

Prorok Jeremiasz widział straszny stan, jaki nadchodził na Boży lud. Żeby ukryć swoje grzechy, zaczęli żyć za fasadą sztucznego pokoju i bezpieczeństwa. Chciwość i zawiść tak napełniły ich serca, że maskowali swój ból poprzez sztuczne złamanie. Ich całe życie stało się sztuczne – ich łzy, sztuczna pokuta, nawet sztuczne uzdrowienie.

Boży lud utracił uczucie wstydu i żalu z powodu grzechu - grzechu w społeczeństwie i grzechu w ich własnym życiu. Już nie odczuwali Bożej nienawiści i gniewu przeciwko bezbożności. Grzech stał się „po prostu czymś normalnym.”

Jeremiasz wołał, „Czy oni się wstydzą, kiedy grzeszą? Nie! Oni się wcale nie wstydzili – ani nie umieli się rumienić!”

Rumieniec od Ducha Świętego to nie są po prostu zaczerwienione policzki z powodu skromności. Jest to uczucie zranienia, zawstydzenia, dewastacji – zasmucenia z tego powodu, że czystość Jezusa naszego Pana została podeptana, że Jego reputacja została skażona.

Boży lud siadał słuchając poselstwa o przeszywającej prawdzie, ale odwracał się od niego. Zbuntowali się przeciwko temu! „Uczynili swoje oblicze twardsze niż skała; odrzucili powrót.” (Jeremiasza 3:5). Popełniali cudzołóstwo zadając się z wszetecznicami i pożądając żon swoich sąsiadów. W wersecie 11 tego samego rozdziału Jeremiasz nazwał to odrażającą niewiernością przeciwko Panu!

Pomimo wszystkich proroczych ostrzeżeń ze strony Jeremiasza, ci ludzie nadal szli swoją wesołą drogą i mówili: „Nie przyjdzie na nas nic złego, ani nie zobaczymy miecza ani głodu. Sąd to nie jest Boże poselstwo dla nas”, powiedzieli.

Bóg ostrzegał Swój lud, żeby słuchali instrukcji słowa posyłanego do nich, albo On od nich odstąpi. Pozwól się ostrzec, Jeruzalemie, aby moja dusza nie odwróciła się od ciebie, abym cię nie obrócił w pustynię, w kraj nie zamieszkany” (Jeremiasza 6:8). I znowu Bóg powiedział: „Mówię wyraźnie!
Ostrzegam! Ale kto słucha?”

poniedziałek, 16 lutego 2015

NIEZWYKŁA WIARA

Czy odczuwasz, że Bóg chce uwolnić coś niesamowitego w twoim życiu? Może przemawiał do twojego serca: „Przygotowałem coś szczególnego dla ciebie. Wejdziesz na taką drogę ze Mną, jakiej dotąd nie znałeś.” Może twoje życie już zostało bardzo ubłogosławione przez Boga. Teraz Duch Święty mówi ci, że Jego dawno dana obietnica ma się wypełnić – i że to ciebie zadziwi.

Jeżeli to opisuje twoje życie obecne, to mogę ci powiedzieć w autorytecie Pisma Świętego: przygotuj się na sprawdzenie twojego serca.

Porozmawiajmy o tym, co ja nazywam doświadczaniem „niezwykłej wiary.” Niezwykła wiara jest to wierzenie, że bez względu na to jak dobre jest wszystko, to to co najlepsze jeszcze jest przed tobą. Jest to wiara, która mówi: „chociaż marzymy i robimy wielkie rzeczy dla Królestwa Bożego, to Jego wizja jest zawsze większa.” To, co Pan uczynił w krótkim istnieniu kościoła, którego jestem pastorem, to przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Nie było ani jednego tygodnia, żeby ktoś nie oddał swojego życia Jezusowi – a przez większość tygodni było to więcej ludzi. Kiedy rozdajemy żywność dla biednych, wielu z nich zadaje pytanie, „Dlaczego to robicie?” Odpowiadamy: „To Jezus” i oni oddają Mu swoje życie.

To wszystko dzieje się cudownie. W ciągu krótkich kilku lat uczestnictwo w naszych nabożeństwach zwiększyło się fenomenalnie. Nowi wierzący szybko dojrzewają i stają się wiernymi uczniami, wzrastając w swoim poznaniu Boga. Są już daleko na drodze do ich ostatecznego celu: żeby się stać oddanymi misjonarzami dla Jezusa tam, gdzie On ich pośle.

Bóg nie tylko przewyższa nasze oczekiwania, On nam pokazuje, jakie są Jego oczekiwania i jest to dla nas zdumiewające. Na naszym terenie jest nadal ćwierć miliona ludzi, którzy nie znają Chrystusa i Pan nas pobudza, żebyśmy założyli dwa nowe zbory tutaj, w najbardziej niespokojnej części miasta. Jestem po prostu zadziwiony wielkimi Bożymi dziełami.

Oto jest najbardziej zwariowana część tego wszystkiego: Ja wierze, że największe jest jeszcze przed nami.

„A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy” (Hebr. 11:1)

sobota, 14 lutego 2015

RĘKA MIŁOŚCI by Jim Cymbala

Zachowanie doktrynalnej czystości jest dobre, ale to nie jest cały obraz kościoła Nowego Testamentu. Apostołowie chcieli zrobić o wiele więcej, niż tylko „obronić twierdzę”, jak mówi stara pieśń. Oni prosili Boga, by dał im siłę iść naprzód i wpływać na całą kulturę.

W zbyt wielu miejscach, gdzie Biblia jest poniżana i doktryna roztrząsana do trzeciej nad ranem, brakuje Ducha tej doktryny. Wiliam Law, angielski pisarz lat 1700 napisał, „Czytaj jakikolwiek rozdział Pisma i rozkoszuj się nim – ale pozostaniesz pusty i niezmieniony jak przedtem, jeżeli to nie zwróci cię całkowicie i zupełnie do Ducha Bożego, do pełnej jedności z Nim i zależności od Niego.”

Jednym ze sposobów, by stwierdzić, czy cierpimy z powodu takiego rozdzielenia jest popatrzenie na naszą troskę o ludzi, którzy są niczym … ludzi „innych”… ludzi, którzy nie pasują do wyobrażeń o naszej grupie. Pomysł, by kościół mógł być powołany, by służyć jakiejś jednej, określonej klasie, nie pochodzi z Nowego Testamentu. Dewastacje grzechu nie są przyjemne – ale Jezus przyszedł, by przebaczać i uzdrawiać. „Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby szukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19:10). Duch Boży jest duchem miłosierdzia, współczucia i podnoszenia.

Jednak chrześcijanie często ociągają się z wyciąganiem ręki do tych, którzy są inni. Oni chcą, by Bóg oczyścił ich rybę, zanim ją złapią. Jeżeli czyjś złoty pierścień jest przymocowany do niezwykłej części ciała, jeżeli ta osoba nie pachnie najlepiej, albo jeżeli kolor skóry nie jest taki sam, chrześcijanie mają tendencję do zastanawiania się. Ale pomyślcie przez moment jak Bóg wyciągnął rękę do nas. Ten święty, czysty Bóg wyciągnął rękę do nas, którzy byliśmy brudni, źli i nie święci. Bóg mógł powiedzieć, „Jesteś tak inny niż Ja, taki odrażający, wolałbym się do ciebie nie zbliżać”. Ale On tak nie powiedział. To nasza inność pociągnęła Jego rękę miłości.

Jezus nie tylko wypowiadał w dala słowa uzdrowienia do trędowatych… On ich dotykał. „I wyciągnąwszy rękę, dotknął go, mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony. I zaraz trąd ustąpił z niego” (Łk 5:13).

__________

Jim Cymbala założył Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestu członkami w małym, zaniedbanym budynku w trudnej części miasta. Urodzony w Brooklynie, jest od wielu lat przyjacielem Dawida i Garego Wilkersonów i częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, sponsorowanych po całym świecie przez World Challenge.

piątek, 13 lutego 2015

NAPISANO

„Napisano: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4:4). „Napisane jest również: Nie będziesz kusił Pana, Boga swego” (4:7). „Albowiem napisano: Panu Bogu swemu pokłon oddawać i tylko jemu służyć będziesz” (4:10). Kiedy Jezus był wystawiony na sztuczki diabła, pokonał go Słowem Bożym.

Dzisiaj mamy jeszcze inne „Napisano”. – „Ja zaś prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja” (Łk 22:32). „Możesz próbować zniszczyć moją wiarę, ale musisz wiedzieć, że mój Jezus modli się o mnie!”

Wiara Piotra była doświadczana, potrząsana i on z powodu pychy upadł. Ale w odpowiedzi na modlitwę Mistrza, korzenie jego wiary nie zostały zniszczone. Kiedy szatan wykrzykiwał i wyglądało jakby Pan utracił namaszczonego przyjaciela, Piotr popatrzył w oczy Jezusa i roztopił się! „A Pan, obróciwszy się, spojrzał na Piotra;… I Piotr wyszedłszy na zewnątrz, gorzko zapłakał” (Łk 22:61-62).

„Gorzko zapłakał” w greckim oznacza „przeszywający, gwałtowny płacz.” „I przypomniał sobie Piotr słowo Pana, jak do niego rzekł: Zanim kur dziś zapieje, trzykroć się mnie zaprzesz” (22:61). Wyobrażam sobie tego człowieka idącego w kierunku wzgórz Judei, padającego na twarz, z wyciągniętymi rękami i wołającego, „Ojcze, On miał rację! Ja Go nie słuchałem. On mnie ostrzegał, że szatan będzie chciał zniszczyć moją wiarę. Umrzeć za Jezusa? Ja przecież nie potrafiłem stanąć nawet przed tą służącą! Przebacz mi! Ja Go kocham! Do kogóż pójdę?”

Ja wierzę, że wiara Piotra uchwyciła się czegoś jeszcze, co Jezus powiedział: „A ty, gdy się kiedyś nawrócisz, utwierdzaj braci swoich” (22:32). Ile razy Piotr odtwarzał to w swoim sercu, zastanawiając się, „Czy Jezus powiedział nawrócisz się? Czy nie powiedział, że dalej mam służbę? Czy po tym, co zrobiłem, mam pomagać innym?”

Bóg odpowiedział na modlitwę Swojego Syna. Widzę Piotra stojącego, a Duch przepływa przez niego, ma ręce podniesione i mówi, „Szatanie, odejdź! Zawiodłem Go, ale dalej Go kocham. On obiecał – a właściwie prorokował – że wrócę i będę wzmocnieniem dla innych, jak skała. Wracam do moich braci i sióstr!”

czwartek, 12 lutego 2015

MODLIŁEM SIĘ O CIEBIE

Pan powiedział do Piotra, „Ja zaś prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja” (Łk 22:32). Patrząc na ten wspaniały przykład miłości Chrystusa, widzę, że nie wiem prawie nic o miłości do tych, którzy upadli. Rzeczywiście Jezus jest „przyjacielem, który jest bliższy, niż brat” (Prz 18:24).

Jezus widzi to, co dobre i to co złe w Piotrze i stwierdza, „Ten człowiek zasługuje na zbawienie! Szatan go chce, ale Ja chcę go jeszcze bardziej.” Piotr naprawdę kochał Pana, a Pan naprawdę kochał Piotra, chociaż znał jego osobiste wady.

Jezus powiedział, „Prosiłem za tobą!”, a nie „Będę prosił!” Jezus prawdopodobnie spędził wiele godzin z Ojcem, rozmawiając o Piotrze – jak Go kochał, jak był potrzebny w Królestwie, jak go cenił, jako przyjaciela.

Panie, daj nam wszystkim teką miłość! Wtedy, jeżeli zobaczymy kogoś w kompromisie, albo idącego w kierunku kłopotów lub katastrofy, będziemy ich kochać na tyle, by ich ostrzegać tak zdecydowanie, jak Jezus Piotra. Wtedy będziemy mogli powiedzieć, „Modlę się o ciebie!” Musimy to mówić w miłości, nie w sposób oskarżający.

Bierz tych ludzi przed Boży tron: proś o nich, by przeszli przez te doświadczenia i by ich wiara nie ustała. Jezus nie robił Piotrowi wykładu. Raczej powiedział prosto, „Modliłem się o ciebie.”

„Modliłem się o ciebie.” W greckim ciebie jest liczby mnogiej, co znaczy o „was wszystkich.” Jezus ,mówił nie tylko do Piotra, ale do wszystkich uczniów – i do nas dzisiaj. „Ja za nimi proszę, nie za światem proszę, lecz za tymi, których mi dałeś, ponieważ oni są twoi;.. Ojcze święty, zachowaj w imieniu twoim tych, których mi dałeś… Nie proszę, abyś ich wziął ze świata, lecz abyś ich zachował od złego” (J 17:9, 11, 15).

Bez względu na to, przez co przechodzisz, co jeszcze przed tobą, jeżeli twoje serce jest pełne miłości do Jezusa, On modli się za tobą.

środa, 11 lutego 2015

PRZEPASANI ZADOWOLENIEM

Jest tylko jeden sposób, by rozweselić serce i być zadowolonym. „Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego….Łzy moje są mi chlebem we dnie i w nocy,… Wspominam to z wielkim rozrzewnieniem, Czemu rozpaczasz, duszo moja, I czemu drżysz we mnie? Ufaj Bogu, gdyż jeszcze sławić go będę” (Ps 42:2-5). To jest Boże poselstwo do wszystkich, którzy są przygnębieni – wszystkich smutnych, pokonanych, poniżanych, zniechęconych i pozbawionych radości.

Dlaczego jestem przygnębiony? Dlaczego jestem kwaśny i smutny? Dlaczego jestem zdruzgotany? Dlaczego narzekam? Dawid nawet nie próbuje odpowiedzieć na te pytania w tym psalmie. Mówi tylko, „Ufaj Bogu! O jest pomocą w mojej sytuacji.”

Dla tych, którzy cierpliwie oczekują na Boga, „Pan ześle Swoją dobroć za dnia, a w nocy Jego pieśń będzie ze mną.” (42:9).

Bóg dał wyraźne ostrzeżenie, że jest to poważna sprawa, jeżeli nie służymy Mu z zadowoleniem. W 5 Mojż. 28 czytamy o wszystkich przekleństwach i chorobach, które dotkną niewierzących: „Spadną na ciebie te wszystkie przekleństwa… za to, że nie służyłeś Panu, Bogu twemu, w radości i dobroci serca, mając wszystkiego w bród” (28:45,47).

Bóg mówi, „Skupiłeś się na małym zranieniu, na niedobrej rzeczy, a czyniąc to, zapomniałeś o wszystkich błogosławieństwach i wspaniałych rzeczach, które dla ciebie uczyniłem!”

Chrystus obróci twoją bezradność w radość i przyoblecze cię zadowoleniem – jeżeli uwolnisz przed Nim swoją wiarę. „Zmieniłeś skargę moją w taniec, Rozwiązałeś mój wór pokutny i przepasałeś mię radością” (PS 30:12). Święci, radujcie się w Bogu nadziei – i żyjcie!

wtorek, 10 lutego 2015

JEST TAKA RZEKA

„Jest rzeka, której nurty rozweselają miasto Boże, Przybytek święty Najwyższego. Bóg jest w nim, nie zachwieje się: Bóg wspomoże go przed świtem” (Ps 46:5-6).

Tak, tą rzeką jest Jezus – Jego obecność. W momencie kiedy odrzucisz wszelkie zwątpienia i strach, i zawołasz, „Panie, wierzę, i w Tobie mam nadzieję, obfitą nadzieję.” Będziesz przesadzony na brzeg tej rzeki, przez moc Ducha Świętego.

Powód, dla którego tak ważne jest, byś zapuścił korzenie głęboko w Bogu jest taki, że dopiero nadchodzi najgorsze!

„Jeżeli gdy biegłeś z pieszymi, zmęczyło cię to, jakże pójdziesz w zawody z rumakami? A jeżeli w kraju spokojnym nie czujesz się bezpieczny, cóż poczniesz w zaroślach Jordanu?” (Jer 12:5).

Obecne czasy są podobno dobre. Żyjemy w delikatnym deszczyku w porównaniu z nadchodzącą burzą. Jest to dziecinna zabawa w porównaniu z nadchodzącymi kłopotami. Może myślisz, że przeżywasz coś strasznego, ale jest to spokój, w świetle niepokojów, które niedługo przyjdą na ziemię!

Musimy zapuścić korzenie głęboko! Jeżeli nie czerpiesz od Niego siły dzisiaj, nie wytrzymasz, kiedy wielka ciemność okryje ziemię. Teraz ty i ja jesteśmy doświadczani przez „lekkie uciski” (2 Kor 4:17), by pociągnąć nas bliżej Pana, by kopać głębiej i dotrzeć do tajnych rezerwuarów życia.

„Błogosławiony mąż, który polega na Panu… Jest on jak drzewo zasadzone nad wodą, które nad potok zapuszcza swoje korzenie, nie boi się, gdy upał nadchodzi, lecz jego liść pozostaje zielony, i w roku posuchy się nie frasuje i nie przestaje wydawać owocu” (Jer 17:7-8).

poniedziałek, 9 lutego 2015

RZECZY POŚWIĘCONE NA ZNISZCZENIE by Gary Wilkerson

Pan ostrzegał Izrael przed braniem jakichkolwiek łupów z wrogów, których pokonali. Dlaczego taki zakaz? Dlatego, by nie ufali sile człowieka i nie próbowali pokonywać wrogów z powodu zdobyczy materialnych. Bóg chciał, by ich oczy były skierowane na rzeczy w górze, a nie na „rzeczy poświęcone na zniszczenie” (patrz Jozue 6:18).

Ale jeden człowiek, Achan postanowił wziąć coś dla siebie. „Ujrzałem wśród łupów piękny płaszcz babiloński, dwieście sykli srebra i jedną sztabę złota wagi pięćdziesięciu sykli. Zapragnąłem ich i zabrałem je” (Joz. 7:21). To tak naprawdę nie było dużo – ładny płaszcz i trochę srebra i złota. Właśnie na jednej małej rzeczy Bóg zawsze kładzie swój palec. Dlaczego? Bo On wie, że jedna rzecz może przeszkodzić w spełnieniu całego Jego planu dla nas.

Czy masz coś, taką jedną pozostawioną rzecz – która może cofnąć to, co Bóg ma najlepszego dla ciebie? Dla wielu z nas to mogą być znaczące rzeczy. Może pragnienie utrzymania oszczędności, które Bóg chce, byśmy oddali, albo kurczowe trzymanie się wymagającej kariery, która odsuwa cię od rodziny. Tak, jak Achan, możemy trzymać się czegoś „Niewielkiego”, nie zwracając uwagi, jaki to ma wpływ na nasze serce. Bóg mówi do nas. Tak!. Usuń tę jedną rzecz, która tam nie należy. Weź się za to, bo właśnie ta jedna mała, ukryta rzecz może przeszkodzić w otrzymaniu nieporównywalnego zwycięstwa, które Ja chcę ci dać.”

Nasz Bóg chce czynić wielkie rzeczy przez nas. On chce wyrażać Swoją miłość do świata przez nas. Dlatego, jeżeli trzymamy się jednej rzeczy, która stoi Jemu na drodze – jakaś samowola, brak zaufania Jemu we wszystkim – On nam to pokazuje.

Dlaczego Pan kładzie Swój palec na twoim życiu? Czyż nie po to, by zabrać tą jedną małą rzecz? Albo dodać coś, co zaniedbałeś? Nie zwlekaj z odpowiedzią na wierny głos Ducha.

sobota, 7 lutego 2015

ŚMIERCIONOŚNY GRZECH by Carter Conlon

„Oto po raz trzeci przygotowuję się do podróży do was i nie będę wam ciężarem; nie szukam bowiem tego, co wasze, ale was samych; bo nie dzieci powinny gromadzić majątek dla rodziców, ale rodzice dla dzieci. Ja zaś jak najchętniej sam na koszta łożyć będę i samego siebie wydam za dusze wasze. Czy tak ma być, że im więcej ja was miłuję, tym mniej przez was mam być miłowany?” (2 Kor 12:14-15).

To są słowa Pawła, człowieka, którego serce i życie było ucieleśnieniem Jezusa Chrystusa. Życie Pawła było oddane ludowi Bożemu i tak jest w przypadku każdego prawdziwego sługi Bożego. Był on gotów podróżować w burzach, powodzi i ogniu; znosić osobiste tęsknoty i niedostatki; być uciskany ponad miarę, aż zwątpił o swoim życiu – wszystko po to, by mógł przyjść do ludu Bożego z poselstwem Jego miłości. A jednak Paweł stwierdził, że czym więcej okazywał miłości, tym bardziej niektórzy się od niego odsuwali. Dlaczego tak było?

Myślę, ze odpowiedź znajdujemy w następnym rozdziale: „Trzeci to już raz wybieram się do was; na zeznaniu dwóch albo trzech świadków opierać się będzie każda sprawa. Zapowiedziałem poprzednio, gdy po raz drugi byłem u was, i zapowiadam obecnie, gdy jestem teraz u was nieobecny, tym, którzy ongiś popełnili grzech, i wszystkim pozostałym, że gdy przybędę ponownie, nie będę pobłażał” (2 Kor 13:1-2).

Pamiętajcie, że zbór w Koryncie pochodził z czegoś, co można by nazwać otchłanią niemoralności. W środku miasta stała główna świątynia, z ponad tysiącem prostytutek – prostytucja była uznawana w społeczeństwie za akt oddawania czci. Po prostu zło stało się dobrem, a dobro złem.

Paweł był apostołem i pastorem, był więc świadom tego śmiercionośnego grzechu. Rozumiał dramat tych, którzy wpadli w pułapkę stałego usprawiedliwiania zła. Jest to dylemat stanu ludzkości – czym dłużej czynimy coś, co Słowo Boże nazywa grzechem, tym bardziej nasza upadła natura podnosi głowę i określa sama, co jest dobre, a co złe. Paweł wiedział, że jeżeli ludzie będą świadomie trwać w złym i zaprzyjaźniać się z rzeczami, od których Chrystus przez Swoją śmierć ich uwolnił, wtedy zwycięstwo krzyża nie będzie mogło być ich udziałem.

Wreszcie ci, którzy tak postępują, zostaną tylko z iluzją; innymi słowy, będą mieć wiedzę, ale bez mocy. A więc, jako duchowy ojciec dla zboru w Koryncie, Paweł chciał sprowadzić ich na właściwą drogę myślenia i życia. Dlatego powiedział, „Nie będę pobłażał.” Niestety, w tym miejscu wielu się wycofuje.

__________ 

Carter Colon dołączył do zespołu pastorów kościoła Times Square w 1994r. na zaproszenie pastora założyciela, Dawida Wilkersona i został wyznaczony na głównego pastora w 2001r. Mocny, współczujący przywódca, jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych po całym świecie przez Word Challenge.

piątek, 6 lutego 2015

CZERPANIE WODY Z RZEKI ŻYCIA

Dlaczego niektórzy wierzący są pełni pokoju i radości, promieniują duchowym życiem i zdrowiem na wszystkich ludzi wokoło siebie? Czy dlatego, że nie mają żadnych problemów? Nie! Prawda jest taka, że mogą ich mieć więcej niż ty – właściwie więcej niż większość ludzi!

Ale ci wierzący nauczyli się tajemnicy trzymania korzeni w Bożej rzece. Jeżeli jesteś zakorzeniony w rzece, to nie potrzebujesz przebudzenia; nie potrzebujesz deszczu błogosławieństwa; nie potrzebujesz specjalnego wylania; nie potrzebujesz powodzi nagłego zwycięstwa. A ponieważ cieszysz się ustawicznym przepływem dającej życie wody godzina po godzinie, to nie przechodzisz stale od suszy do błogosławieństwa, od dolin na wyżyny, od przebudzenia do zimna. Duchowy głód ciebie nie dotyka; palące ciepło odstępstwa ciebie nie dotyka, ponieważ czerpiesz wodę z rzeki życia!

Gdybym ja miał wybierać pomiędzy przebudzeniem a korzeniami, to brałbym każdego dnia korzenie, bo jeszcze długo po przejściu przebudzenia ja bym nadal się rozwijał dzięki moim korzeniom, które by mnie zaopatrywały codziennie we wszystko czego potrzebuję.

Ezechiel widział rzekę życia, która wypływała ze świątyni. „ Na obu brzegach potoku będą rosły różne drzewa owocowe; liść ich nie więdnie i owoc się nie wyczerpie; co miesiąc będą rodzić świeże owoce, gdyż woda dla nich płynie ze świątyni. Owoc ich jest na pokarm, a liście ich na lekarstwo” (Ezechiela 47:12).

Bóg pokazał temu prorokowi rzekę wypływającą z Jego świętej świątyni. Z upływem czasu podnosiła się ona od malutkiego strumyczka do rzeki, w której mógł pływać. Ezechiel widział człowieka mierzącego ten wzbierający strumień życia dotąd, aż stał się on „rzeką, której nie można było przejść; gdyż jej wody się podnosiły, aby w nich można pływać” (Ezechiela 47:5). Pierwszy kościół przeżywał wodę, która sięgała do kostek; Reformacja miała wodę sięgającą do bioder. A w tym czasie i wieku woda podniosła się tak bardzo, że mamy teraz wodę, w której można pływać!

Na brzegach tej rzeki jest wiele drzew, wszystkie zielone i owocujące. A kim są te drzewa? Wszyscy ci, którzy mają swoje korzenie w Nim. „ I gdzie tylko potok popłynie, każda istota żywa i wszystko, od czego się tam roi, będzie żyło; i będzie tam dużo ryb, bo gdy ta woda tam dotrze, wtedy będzie zdrowa, a wszystko będzie żyć tam, dokąd tylko dotrze potok” (Ezechiel 47:9).

czwartek, 5 lutego 2015

W BOŻEJ RZECE

Będzie on jak drzewo zasadzone nad wodą” (Jeremiasza 17:8). Tu jest odkryta tajemnica życia w ustawicznej nadziei – tajemnica pełni radości i pokoju w Duchu Świętym. Nie znajdujemy tego w próbach reformowania, robienia Bogu obietnic, których nie jesteśmy w stanie dotrzymać.

Człowiek, który przeżywa tę obietnicę nie może już zostać zraniony przez ludzi, gdyż nie pokłada już w nich nadziei. Jego wszystkie oczekiwania są skierowane do Pana. Nie interesuje go to co mówi czy robi człowiek; jego oczy są skierowane tylko na Pana. Pan go nigdy nie zawiedzie ani nie opuści!

„ Jest on jak drzewo zasadzone nad wodą, które nad potok zapuszcza swoje korzenie” (Jeremiasza 17:8). Jest tu użyte zdumiewające słowo hebrajskie przetłumaczone jako „zasadzone” - to właściwie oznacza „przesadzone”.Wiara wyrywa suche, bezowocne krzaki z pustyni, które są spieczone, samotne i brzydkie i przesadza je koło żywego strumienia wody płynącej z Libanu.

Dawid powiedział, „ Jest rzeka, której nurty rozweselają miasto Boże, . . . Bóg jest w nim, nie zachwieje się: Bóg wspomoże go przed świtem.” (Psalm 46:5-6). Dawid powiedział o Bogu: „ Nawiedzasz ziemię, zraszasz ją i wzbogacasz obficie; Strumień Boży jest pełen wody, . . . Napawasz jej zagony” (Psalm 65:10-11).

Zapuść swoje korzenie głęboko w Jego rzekę, a nie będziesz się bał, kiedy przyjdzie spiekota. Gdyż twoje liście (wygląd) będą zielone [świeże, żywe]” (Jeremiasza 17:8). Susza – okres suchy – nie będzie miał na ciebie wpływu i będziesz stale przynosił owoce.

Nie będziesz ustawicznie zmęczony, płaczący, samotny i nie będziesz się czuł zapomniany. Zamiast tego możesz zostać przesadzony przez zaufanie i wiarę w Jego Słowo. Niedługo zaczniesz zapuszczać korzenie głęboko w Jego rzekę życia.

środa, 4 lutego 2015

CZERPANIE WODY ZE STUDNI PANA

Jednym z wielkich cudów Ameryki jest niesamowity system doprowadzający wodę do Nowego Jorku. Jest wykonany z cegły i jest cały pod ziemią i ciągnie się wiele kilometrów od górnej części stanu Nowy Jork i przesyła wodę do metropolii. Co by się stało, gdyby ten akwadukt został odcięty i nagle nie było by dostawy wody do miasta? Nowy Jork by się stał „suchym miejscem . . . miejscem słonym i niezamieszkałym” (Jeremiasza 17:6). Możemy istnieć bez gazu, ale nie bez wody.

To samo dzieje się w naszym życiu! Kiedy ludzie tracą nadzieję, to zamiast uciekać do Pana, zamykają się i uciekają do wewnątrz. Zamykają się wewnątrz i rezygnują z nadziei, a ich serca stają się jak wyschłe miejsce, słona ziemia.

Dzisiaj wielu chrześcijan przeżywa ogarniającą desperację, bardzo podobną do tego, co właśnie opisałem. Ale Bóg mówi tak do swojego ludu: „Jesteście w rozpaczy, gdyż nie ufacie Mi. Zwracacie się do innych – do lekarzy, do przyjaciół, lekarstw, finansów. Nie jesteście podnoszeni przez Moje obietnice; czujecie suszę, pustkę i samotność, ponieważ nie czerpiecie z Mojej studni.”

W Jeremiasza 18:13-14 Bóg pokazuje okropny grzech popełniany przez Jego lud. „ Dlatego tak mówi Pan: Zapytajcie tylko wśród narodów: Kto słyszał coś takiego? Rzeczy nader wstrętnej dopuściła się panna izraelska. Czy znika biały śnieg ze skalistego Hermonu? Czy wysychają chłodne wody stale płynące od wschodu?”

Co to za wstrętna rzecz, jaką popełnia Boży lud?

Tak jak zimna, orzeźwiająca woda, która spływa w dół z topniejącego śniegu, Bóg posyła nieustającą porcję mocy dla swojego ludu. Ta woda jest wodą siły, dostępnej i niezawodnej. Jednak Boży lud często idzie swoją drogą – suchą, pustą i smutną i mówi, „Zostaliśmy pozostawieni samym sobie. Pójdziemy dalej naszą zapomnianą drogą, niechciani!”

Jest to obraz rozpaczających chrześcijan, którzy zapomnieli o Bożych obietnicach, którzy siedzą przygnębieni koło przepływającego strumienia Bożej miłości i myślą: „Pan nie działa w moim życiu. Muszę po prostu zacisnąć zęby i robić co mogą najlepiej. Nie ma sensu już trzymać się nadziei. Muszę robić co mogę, żeby przetrwać!”

wtorek, 3 lutego 2015

CIESZ SIĘ POKOJEM I RADOŚCIĄ W PANU

„ Tak mówi Pan: Przeklęty mąż, który na człowieku polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce! Jest on jak jałowiec na stepie i nie widzi tego, że przychodzi dobre; mieszka na zwietrzałym gruncie na pustyni, w glebie słonej, nie zaludnionej. Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan! Jest on jak drzewo zasadzone nad wodą, które nad potok zapuszcza swoje korzenie, nie boi się, gdy upał nadchodzi, lecz jego liść pozostaje zielony, i w roku posuchy się nie frasuje i nie przestaje wydawać owocu” (Jeremiasza 17:5-8).

Jeremiasz przedstawia tutaj dwa niezmienne prawa duchowego życia: jedno prowadzi do życia i nadziei, a drugie do śmierci i beznadziejności. Są to klucze do zrozumienia dlaczego niektórzy chrześcijanie cieszą się ustawicznym pokojem i radością w Panu, podczas gdy inni chodzą po omacku w rozpaczy i beznadziei.

Jak możesz poznać kiedy ufasz człowiekowi, zamiast Bogu? Jeżeli załamujesz się, kiedy ktoś ciebie zawiedzie, albo jeżeli działania innych mają wpływ na twoje chodzenie z Bogiem, to wiesz, że polegasz na cielesnym ramieniu!

Jeżeli pokładasz swoją ufność w człowieku, to masz gwarancję, że zostaniesz zraniony, bo gdzieś, kiedyś ktoś ciebie zawiedzie i rozczaruje. „ Podstępne jest serce, bardziej niż wszystko inne, i zepsute, któż może je poznać?” (Jeremiasza 17:9).

Wiele z tych zranień i beznadziei, jakie przeżywasz jest rezultatem tego, że zawiódł cię ktoś, komu ufałeś. Żona może mówić: „Gdyby tylko mój mąż się zmienił, to byłabym szczęśliwa! On mnie naprawdę głęboko zranił. Zaniedbuje mnie i nawet nie próbuje zrozumieć. On zabija moją miłość.”

Twój problem to nie jest problem z mężem, ale problem z Bogiem. Jeremiasz mówi, że jesteś jak jałowiec na stepie – nie widzi, kiedy przychodzi coś dobrego, ale raczej zamieszkuje na spieczonych miejscach ma pustyni. To znaczy, że jesteś odcięta od twojego prawdziwego źródła szczęścia i nadziei. Zaniedbałaś Pana i nie czerpiesz z Jego żywej wody. Stałaś się jak martwy, suchy krzew na pustyni – bezowocny i pusty!

Nie pokładaj ufności w kimś lub czymś poza Bogiem, że to ci da szczęście i nadzieję. To, co myślisz, że rozwiąże twój problem, może sprawić, że poczujesz się jeszcze gorzej.

poniedziałek, 2 lutego 2015

PRZYGOTOWANIE DO BITWY by Gary Wilkerson

Pierwsze sześć rozdziałów Księgi Jozuego opisują chwalebne dzieła, jakie Bóg czynił wśród swojego ludu, kiedy weszli do Ziemi Obiecanej. Izrael został uwolniony po czterystu latach w niewoli. Izrael błądził po pustyni przez czterdzieści lat. Ale teraz byli na granicy Kanaanu, kraju opływającego w mleko i miód, który Bóg im obiecał wiele lat temu. Tak więc przeszli – i co się stało? Natychmiast Jozue zwrócił się do młodszego pokolenia mężczyzn i oddzielił ich dla Boga. Pismo używa słowa „obrzezał”, żeby opisać ich przygotowanie, ale głębsze znaczenie jest takie: „Zostali przygotowani” (zobacz Jozuego 5:2-7).

Dlaczego Jozue to zrobił? Teraz, kiedy przeszli przez rzekę Jordan, napotkali niezdobyte mury Jerycha. W naturalny sposób pokonanie tego wroga byłoby niemożliwe dla niezorganizowanych Izraelitów. Ale Bóg im powiedział, „Ubłogosławiłem was Moimi niesamowitymi bogactwami w tych ostatnich latach, ale wasza praca się jeszcze nie skończyła.”

W jaki sposób Izraelici przygotowywali się do tej bitwy? Nie ostrzyli swoich mieczy i nie polerowali swojej zbroi. Zamiast tego to przygotowywanie odbywało się w ich sercach. Bóg im dal polecenie, żeby obchodzili miasto ze śpiewem, modlitwą i oczekiwaniem na Niego. Wreszcie kazał im podnieść trąby i wydać głośny okrzyk. W jednym momencie te potężne mury zwaliły się.

Wtedy Jozue i jego lud dokonali wielkiego czynu, pokonując wrogów, obejmując ich ziemie i oglądali takie zwycięstwa jak nigdy dotąd. Właściwie Jozue uczynił coś, czego nawet nie dokonał Mojżesz; pokonał trzydziestu jeden królów. Było to dziesięć razy więcej pokonanych królów niż za Mojżesza. Ja wierzę, że to jest obraz tego, co Pan chce uczynić w naszym życiu. On chce pomnożyć dziesięciokrotnie, chce wylać Swojego Ducha w cudowny sposób! On chce, abyśmy Mu wierzyli, że chce to wszystko czynić. Krótko mówiąc, chce, żebyśmy posiedli zwariowaną wiarę.

„Wtedy Jozue powiedział do ludu, 'poświęćcie się, bo jutro Pan dokona cudów wśród was'” (Jozuego 3:5).