piątek, 30 stycznia 2015

OBFITOWANIE W NADZIEI

Niedawno pewna roztrzęsiona siostra w Chrystusie napisała do mnie: „Jestem przestraszona. Myślę, że byłoby wspaniale, gdyby bomba wodorowa spadła na nas, szczególnie na mnie i moją rodzinę. Wszystko by się szybko skończyło. Bylibyśmy z Jezusem! Mój mąż zmarł na raka, a jedna z moich niezamężnych córek ma problemy zdrowotne i nie pracuje już od dwóch lat. Ja właśnie wyszłam ze szpitala i leczę uszkodzony kręgosłup. Przez ostatnie lata cierpimy strasznie. Członkowie naszej wspólnoty są prześladowani, a moi przyjaciele cierpią niemiłosiernie. Strach i wyczerpanie rządzą moim życiem. Panie Wilkerson, cierpimy! Czy nie ma nadziei dla Oblubienicy Chrystusa?”

Ta kobieta jest jedną z tysięcy, którzy piszą do nas w rozpaczy i beznadziei. Czytamy listy od wielu, którzy głęboko kochają Pana, ale żyją w stanie, który wydaje im się beznadziejny. Mówią o małżeństwach bez nadziei, problemach rodzinnych i zdrowotnych, i używają zdań jak: „Z tego nie ma wyjścia!”

„Chyba Bóg mnie nie słyszy.”

„Nic się nie zmienia. Jest jeszcze gorzej!”

„Czasami zastanawiam się, czy to warto. Chciałbym, by Pan przyszedł i zabrał mnie z tego dołu!”

Mówi się, że jedyna rzecz gorsza od pomieszania zmysłów i rozpaczy, to brak nadziei. Ale chwała Panu, my służymy Bogu nadziei! Greckie słowo określające nadzieję, to elpo, co znaczy „patrzeć w przyszłość z przyjemną ufnością i oczekiwaniem.” Apostoł Paweł pisał do Rzymian, „A Bóg nadziei niechaj was napełni wszelką radością i pokojem w wierze, abyście obfitowali w nadzieję przez moc Ducha Świętego” (Rz 15:13).

Paweł przekazuje niesamowity pomysł: „abyście obfitowali w nadzieję.” To znaczy, „byście mieli dosyć i nadmiar; zapas, który jest obfity, pomad miarę!” Niektórzy mogą myśleć, „To brzmi, jak ponury żart. W mojej obecnej sytuacji pragnę jedynie promyka nadziei, jednego dowodu na wysłuchaną modlitwę. Tylko jednego małego znaku zmiany!”

Ale kochani, Słowo Boże jest prawdą! On jest Bogiem nadziei – nadziei, która jest przesadna, pełna i ponad miarę.

czwartek, 29 stycznia 2015

CHODZENIE W ZMARTWYCHWSTAŁYM ŻYCIU I MOCY

W chwili zmęczenia Jezus zatrzymał się, by odpocząć, ale i tam była zagubiona kobieta, która potrzebowała pomocy. On znowu był wzmocniony. Jego uczniowie przyszli i stwierdzili, że ich Mistrz jest zrelaksowany i odświeżony! „Ale On rzekł do nich: Ja mam pokarm do jedzenia, o którym wy nie wiecie” (J 4:32). To jest ta tajemna energia zmartwychwstałego życia!

Ja często czuję się, jak wyczerpany akumulator. Jeżeli zapomnisz wyłączyć światła w twoim samochodzie, następnego dnia usłyszysz tylko głuche – trr… trr – pusty odgłos martwej machiny.

Wiem, że wśród dzisiejszych wierzących jest coś złego, bo mamy obietnicę takiego samego ożywienia życia z Chrystusa. „A jeśli Duch tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w was, tedy Ten, który Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził, ożywi i wasze śmiertelne ciała przez Ducha swego, który mieszka w was” (Rz 8:11).

W Piśmie Świętym wyraźnie widać, że Duch Święty mieszka w nas, by dawać nam stałe życie. Bóg przygotował Jego energię, by była w naszym śmiertelnym ciele i dawała nam fizyczną siłę. „I was, którzy umarliście w grzechach i w nieobrzezanym ciele waszym, wespół z nim ożywił” (Kol 2:13).

Czy jesteś pełen Ducha Świętego? To przez wiarę weź nowe życie i energię! „Błogosław, duszo moja, Panu I nie zapominaj wszystkich dobrodziejstw jego!... Tak iż odnawia się jak u orła młodość twoja” (PS 103:2,5). List do Tytusa również mówi o tym, „Zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, lecz dla miłosierdzia swego przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez Ducha Świętego, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego” (Tyt 3:5-6).

Dzięki Bogu za obecną wielkość naszego Pana Jezusa Chrystusa! Zastosuj to przez wiarę – i chodź w zmartwychwstałym życiu i mocy!

środa, 28 stycznia 2015

OŻYWIENIE PRZEZ DUCHA

Jezus nigdy nie chciał bardziej okazywać Swojej mocy, niż właśnie teraz, bo też nigdy nie był mocniejszy, niż teraz.. Nasza wiara musi pójść poza śmierć. Musi spojrzeć w twarz wszystkiego, co umarło i ogłosić, „Jezus nigdy nie zrezygnował z martwych!” My też nie powinniśmy rezygnować z nikogo i niczego, bez względu na to, jak beznadziejnie wygląda sytuacja.

Zauważcie w historii Jaira i jego córki (Mar 5:21-43), że Pan nie był zainteresowany pokazywaniem Swojej mocy niewierzącym. Właściwie mówi do nich, „Nikt nie powinien tego wiedzieć” (5:43). Inaczej mówiąc, „Nie mówcie im, co widzieliście – ten cud jest między nami, którzy jesteśmy w tym pokoju.”

Ci, którzy trzymają się niezachwianej wiary, będą oglądać wspaniałą manifestację zmartwychwstałej mocy Chrystusa. Tylko ty i Pan zobaczycie te intymne dzieła. On cię zadziwi; On cię rozraduje; On pokaże ci Swoją chwałę!

Obecna wielkość Chrystusa może być podsumowana jednym potężnym wersetem: „W Nim było życie” (Jan 1:4). On kiedyś – i teraz – pobudza życie. On posiada życie. Jezus był stale odnawiany, gdyż czerpał z tajnego zbiornika, który nigdy się nie wyczerpał. On nigdy nie miał dość tłumów, które na Niego napierały. Nigdy nie był niecierpliwy.

Kiedy kazał uczniom, by odeszli na bok i odpoczęli, oni udali się na ciche miejsce po drugiej stronie jeziora. Ale tłumy i tam czekały. On nigdy nie powiedział, „O, nie! To znowu ten tłum z problemami, z dziwnymi pretensjami i głupimi pytaniami. Czy to się nigdy nie skończy?” Zamiast tego, kiedy widział te tłumy, był poruszony współczuciem. Był wzmocniony przez Ducha i dalej działał. On w dzień ciężko pracował, a noce spędzał w modlitwie – i dalej miał czas dla małych dzieci!

wtorek, 27 stycznia 2015

PO STRONIE WIARY

Cóż za straszna scena pojawiła się w domu Jaira, jednego z przełożonych synagogi w czasach Jezusa. Kiedy umarła jego córka, było tam zamieszanie zwątpienie, strach i płacz.

W Marka 5:38-40 czytamy: „I przyszli do domu przełożonego synagogi, gdzie ujrzał zamieszanie i płaczących, i wielce zawodzących. A wszedłszy, rzekł im: Czemu czynicie zgiełk i płaczecie? Dziecię nie umarło, ale śpi. I wyśmiali go.”

Kochani, powiem wam dlaczego w waszym życiu jest tyle zamieszania, tyle smutku i narzekania. To dlatego, że nie wierzycie, iż Jezus może ożywić to, co jest martwe. Nie wierzysz, że On wie, co robi. Nie wierzysz, że On ma plan dający życie. Myślisz, że On się spóźnił i sprawy poszły już za daleko. Nie wierzysz, że Jezus nadal działa – kiedy ty już zrezygnowałeś.

Jesteśmy tak samo winni, jak byli ci naśmiewcy. My też wołamy do Boga w naszych kłopotach, żądając, by On odpowiedział, zanim będzie za późno. Potem , kiedy odpowiedź nie nadchodzi, zaczynamy narzekać. Drżymy przed mocą diabła, jakby to demony odniosły zwycięstwo – jakby Jezus przegrał, a diabeł wygrał!

Często sprawy złe zmieniają się na jeszcze gorsze i wreszcie mówimy, „To koniec! Już za późno. Z jakiegoś powodu Pan nie ma zamiaru zmienić tej sytuacji.”

Nie wystarczy kochać, służyć i czcić Go tylko do momentu bezsilności. A co z zaufaniem do Niego, kiedy wszelka nadzieja odeszła? Kiedy wygląda na to, że nigdy nie znajdziesz pracy? Albo wszystko piętrzy się z każdej strony – i po ludzku wydaje się, że dalej już nie można?

Gdyby Jezus wkroczył do twoje obecnej sytuacji, co by znalazł? Jak byś na Niego zareagował? Czy dalej byś się smucił? Czy twoje serce by dalej było rozbite? Mam nadzieję, że powiedziałbyś do Niego, „Panie, wygląda to beznadziejnie. Miałem zamiar się poddać, ale Ty jesteś tym samym dzisiaj, jak wtedy, kiedy poszedłeś do domu Jaira. Ty możesz dać życie tam, gdzie była śmierć i Ty uzdrowisz ten problem.”

poniedziałek, 26 stycznia 2015

WOLĘ JEZUSA by Gary Wilkerson

Oto obietnica wszystkich obietnic: „Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę” (Hbr 13:5). Ta obietnica, to po prostu J-E-Z-U-S. Jezus jest moją obietnicą i rdzeniem wszystkich moich obietnic.

To tak, jak w starej pieśni, WOLĘ JEZUSA

Wolę Jezusa, niż srebro czy złoto
Wolę Jezusa, niż ogromne bogactwa
Wolę Jezusa, niż domy i pola
Wolę być prowadzony Jego przebitą dłonią.

Wolę Jezusa! Jeżeli docenimy centralne i jedyne przekonanie duszy, że obietnice Boże są zawarte w Jezusie, to wszystko inne traci znaczenie. Nic nie może się równać z tą jedną obietnicą! Jeżeli masz Jezusa, to reakcja na wszystkie inne Jego obietnice będzie, „To dobrze! Ja w to wierzę. Dzięki Ci Panie. Dziękuję, że pozwalasz mi pić z tego kielicha.” Wszystko blednie w porównaniu z faktem, że poznałem Jego, że mogę z Nim chodzić i kochać Go. Obecność Jezusa jest kluczowa, lepsza niż jakakolwiek inna obietnica, jaką ktokolwiek z nas mógłby otrzymać, a On jest dostępny, jeżeli poprosimy. On mówi, „Wzywaj Mojego imienia, a Ja przyjdę.”

Jeżeli tylko przyjdziesz do Jezusa, On oświeci twoje życie, stanie się twoim pierwszym i wszystkim. Ludzie, którzy mają uwagę skierowaną na Jezusa Chrystusa, to ludzie, których widzę, jako chodzących w pełni ich obietnic. A ludzie, którzy tracą z pola widzenia Jezusa i zaczynają podkreślać obietnice bardziej, niż Jezusa, zaczynają mieć problemy. Zaczynają dryfować i ich podróż zatrzymuje się, ponieważ nie znajdują pełni życia, która jest w Jezusie Chrystusie.

Pragnę dla was wielu rzeczy, bo was kocham Pragnę dla was służby, która przekroczy wasze najśmielsze marzenia.

Jak mówi Biblia, „Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane” (Mt 6:33).

sobota, 24 stycznia 2015

NIE ZGADZAMY SIĘ ZOSTAĆ W HARANIE by Claude Houde

W Rdz 12:1 Bóg kazał Abrahamowi „wyjść z domu jego ojca.”. Tylko czytając uważnie i rozumiejąc poprzedni rozdział i szczególną naturę narracji, możemy pojąć pełne znaczenie i głębię tego powołania. Rdz 11 ujawnia nam, że Abraham, jego ojciec i cały klan wyszli z Ur Chaldejskiego do Kanaanu. Kanaan reprezentuje, symbolizuje i jest typem ziemi obiecanej, celu, spełnienia i osiągnięcia pełni błogosławieństw, które Bóg chce dać. Właściwie mówi o wszystkim, czym Bóg jest i czym chce być w ich życiu – i w naszym. Podróż była trudna, długa i wyczerpująca. Dotykały ich tragedie, niebezpieczeństwa i traumatyczne przeżycia. Najbliżsi zmarli, a kiedy tak szli tymi dolinami rozpaczy, ziemia obiecana wydawała się bardzo daleko.

Zatrzymali się w miejscu zwanym Haran, mieście około 600 mil na zachód od Eufratu w północnej Syrii. Przebyli koło dwóch trzecich drogi i zatrzymali się, fizycznie wyczerpani, ale również zmęczeni duchowo. Słowo Haran znaczy „suche miejsce, miejsce gdzie jest mało owocu.”

Abraham i jego ojciec byli w drodze do Kanaanu, miejsca błogosławieństwa i pełni. Jezus daje taką samą obietnicę dla nas dzisiaj: „Przyszedłem byście mieli życie w obfitości” (J 10:10). Ciekawe jest greckie słowo „zoe”, które jest użyte do opisu życia, które Chrystus oferuje dla nas. Słowo to wyraża ruch w kierunku „bycia kompletnym, spełnionym, przynosić obfity owoc, prawdziwe szczęście i spełnienie.”

Zrozumcie to połączenie. Abraham, jego ojciec i rodzina byli w drodze do Kanaanu, ale tragicznie zatrzymali się w miejscu, gdzie było mało owocu. Powinni byli ciągnąc naprzód, zdążać do pełni i obfitości, a oni zatrzymali się w mierności.

Wiara woła, „Nie zgadzam się umierać w miejscu, gdzie jest mało owocu! Nie chcę małej egzystencji i małego uwielbiania, małego uświęcenia, małych zmian, małej transformacji i małej wiary.” Słyszałem o wielkim i pasjonackim wołaniu mężczyzn i kobiet, liderów i pastorów z każdego narodu i koloru skóry, którzy deklarowali, „Nie zgadzamy się umierać w Haranie!” Bóg powołuje nas, „wyjdź z domu swojego ojca.” Tak zrobił z Abrahamem i tak czyni z tobą i ze mną.

__________ 

Claude Houde, główny pastore kościoła Eglise Nouvelle Vie (kościół Nowego życia) w Montrealu,w Kanadzie jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych przez Word Challenge po całym świecie. Pod jego kierownictwem New Life Chuch rozwinął się od garstki ludzi do ponad 3500 w tej części Kanady, w której rozwija się niewiele kościołów Protestanckich.

piątek, 23 stycznia 2015

NIE BÓJ SIĘ, TYLKO WIERZ

Zasmucony ojciec o imieniu Jair przyszedł do Jezusa, żeby prosić o uzdrowienie swojej umierającej córki. „I przyszedł . . . jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair, a ujrzawszy go, przypadł mu do nóg. I błagał go usilnie, mówiąc: Córeczka moja kona, przyjdź, włóż na nią ręce, żeby odzyskała zdrowie i żyła. I Jezus poszedł z nim.” (Marka 5:22-24).

Ten człowiek, Jair reprezentuje większość chrześcijan. Wiemy, że Chrystus jest naszą jedyną nadzieją i w chwilach naszego kryzysu biegniemy do Niego, upadamy do Jego stóp i szukamy zmiłowania i pomocy. Jair miał dosyć dużo wiary. Prosił Jezusa, „żeby przyszedł i położył na nią ręce, aby została uzdrowiona i żyła” (werset 23). Jest to potwierdzenie prawdziwej wiary: „Panie, ona potrzebuje tylko Ciebie. Ty masz wszelką moc! Ty ją możesz zachować od śmierci!”

Odpowiadając na wiarę tego człowieka, „Jezus poszedł z nim” (werset 24). Jezus pozwolił, aby upłynął czas, bo chciał, żeby Jego naśladowcy mieli wiarę w Jego moc wzbudzania z martwych – wiarę, która sięga poza beznadziejność, nawet poza śmierć! Nominalni wierzący, którzy stali koło łoża tej dziewczynki mieli taką ograniczoną wiarę: Dopóki jeszcze jest w niej jakaś odrobina życia, malutka nadzieja, to Jezus był tam pożądany i potrzebny.

Najprawdopodobniej ci ludzie powiedzieli sobie tak: „Tak Jezu, my wierzymy, że jesteś wielkim lekarzem, wielkim uzdrowicielem. Dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwej. Wiemy, że Ty masz wszelką moc. Ale prosimy, pospiesz się – bo ona może umrzeć w każdej chwili! Wtedy już nie będziemy Ciebie potrzebowali!”

Jaka to jest wiara? Jest to wiara tylko do punktu śmierci, tylko do grobu. Kiedy okoliczności wyglądają tak, że wszystko wydaje się stracone, ta wiara umiera.

Jak się okazało, ta dziewczynka zmarła. Widzę jak ludzie sprawdzają jej puls i ogłaszają, że zmarła. Ta mała wiara, jaką mieli już się skończyła. Ich pierwszym krokiem związanym z pogrzebem było zawiadomienie uzdrowiciela, że już nie jest potrzebny. Wysłali więc posłańca z taką wiadomością: „Twoja córka zmarła; nie trudź już Nauczyciela.” (Marek 5:35).

Te słowa wydawały się takie ostateczne: „Twoja córka jest martwa!” Te słowa mogą brzmieć w twoich uszach: „Twoje małżeństwo jest martwe – nie trudź Jezusa!” „Twoja służba jest martwa – nie trudź już Pana!” „Twoje dziecko jest martwe w grzechu!” „Twoja relacja z tą ukochaną osobą jest martwa!”

Te straszne słowa nie miały żadnego znaczenia dla Jezusa. On nigdy nie rezygnuje z martwych, bo On jest zmartwychwstałym życiem! Język grecki najlepiej oddaje znaczenie wersetu 36: „Jezus, jak gdyby nie słyszał tego co mówili, powiedział do przełożonego Synagogi: nie bój się, tylko wierz.”

czwartek, 22 stycznia 2015

OBECNA MOC ZMARTWYCHWSTANIA

Ten kto pokona śmierć ma wszelką moc – i nie było większego dowodu mocy Chrystusa na ziemi niż ta, kiedy wzbudzał z martwych. „ Albowiem jak Ojciec wzbudza z martwych i ożywia, tak i Syn ożywia tych, których chce” (Jana 5:21). Jezus wyraźnie powiedział, że ma moc nad śmiercią. Powiedział nawet o sobie: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem” (Jana 11:25) i udowodnił to!

Czy naprawdę wierzymy w słowa Jezusa? On mówi: „ Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, zbliża się godzina, owszem już nadeszła, kiedy umarli usłyszą głos Syna Bożego i ci, co usłyszą, żyć będą. Jak bowiem Ojciec ma żywot sam w sobie, tak dał i Synowi, by miał żywot sam w sobie” (Jana 5:25,26).

Jezus nie mówi tu tylko o ostatecznym zmartwychwstaniu. Opisuje swoją moc do wzbudzania tych, którzy umarli – Swoją obecną moc, aby nas zalać Swoim życiem. My wszyscy mamy w swoim życiu taki ukryty cmentarz, albo coś, z czego zrezygnowaliśmy już dawno temu. Pogrzebaliśmy to i napisali na wypisali na nagrobku datę tej śmierci!

Nasza droga znajoma opowiadała nam o tym jak poszła na zakończenie nauki swojego dziecka. Wraz ze wszystkimi uczestnikami, też tam miał być jej były mąż (który ją zostawił wiele lat temu dla innej kobiety).Niemożliwe było wzbudzenie z martwych ich małżeństwa, gdyż ten człowiek miał już inną żonę. Jednak Bóg pobudził naszą przyjaciółkę, żeby poszła na cmentarz tego małżeństwa i modliła się o jego zbawienie – i zbawienie jego żony! Ta kobieta nie zrezygnowała z duchowo martwych.

Inna droga siostra w Chrystusie ma męża, który odszedł od niej wiele lat temu. Człowiek ten jest teraz zgubiony w głębokim grzechu. Tam gdzie kiedyś było dobre małżeństwo, teraz stoi nagrobek. On również musiała się nauczyć, że Jezus nigdy nie rezygnuje z martwych. Nie chodzi o to, że ona chce, aby on wrócił (i rzeczywiście on może nigdy nie wrócić); ona raczej chce jego wzbudzenia ze śmierci grzechu. On nie rezygnuje z martwych, ponieważ my służymy Bogu, który ma obecnie moc wzbudzania z martwych!

środa, 21 stycznia 2015

OBECNA WIELKOŚĆ CHRYSTUSA

„ Nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego, i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie jego, i jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego, jaką okazał w Chrystusie, gdy wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie” (Efezjan 1:16-20).

Modlitwa Pawła o kościół była taka: „Aby Bóg objawił wam nie tylko poprzednią wielkość, ale obecną wielkość Chrystusa.”

Kościół ma wielki szacunek dla Chrystusa, który chodził po ziemi, Jezusa z Galilei, nauczyciela i cudotwórcę, syna Marii, Nigdy nam się nie nudzi słuchanie i opowiadanie o wielkości Jezusa z Nazaretu – jak wyganiał demony; stał mocno przeciwko wszystkim pokusom, otwierał oczy ślepych; otwierał uszy głuchych; sprawiał, że paralitycy podskakiwali; uzdrawiał uschłe ramiona; uzdrawiał trąd; przemienił wodę w wino; karmił tłumy ludzi kilkoma bochenkami i rybkami; i wzbudzał z martwych!

Jednak w jakimś punkcie historii ograniczamy tego wielkiego, potężnego, czyniącego cuda Zbawiciela! Opracowaliśmy teologię, która czyni Go Panem nad sferą duchową, ale nie naturalną. Na przykład wierzymy, że może przebaczyć nasze grzechy; uspokoić nasze nerwy, zdjąć poczucie winy; dać nam pokój i radość; zaoferować nam życie wieczne – wszystko w sferze niewidzialnej. Ale niewielu z nas zna Go jako Boga sfery naturalnej, Boga codziennych spraw; Boga naszych dzieci, naszych prac, naszych rachunków, naszych domów i naszych małżeństw.

Paweł powiada, że potrzebujemy objawienia mocy, jaką Chrystus miał, kiedy został wzbudzony z martwych. Nawet teraz Jezus siedzi po prawicy Boga i ma wszelką moc na niebie i na ziemi: „I ma wszystko pod swoimi stopami” (Efezjan 1:22).

wtorek, 20 stycznia 2015

BÓG SPRAWUJE KONTROLĘ

„ Żadna broń ukuta przeciwko tobie nic nie wskóra . . . Takie jest dziedzictwo sług Pana i ich sprawiedliwość ode mnie pochodzi - mówi Pan” (Izajasz 54:17). Wszystko czego szatan próbuje, żeby ciebie powalić, po prostu nie zadziała! Te wielkie działa wycelowane na ciebie stopią się w obecności Pana.

W oryginalnym języku hebrajskim ten werset jest przetłumaczony jako: „Żaden plan, żadne narzędzie zniszczenia, żadna artyleria szatana nie dotknie ciebie ani nie przewali się przez ciebie, ale zostanie unicestwiona.” Nagrodą tych, którzy Go pilnie szukają jest przywilej stania się więcej niż zwycięzcami. „W tym wszystkim jesteśmy więcej niż zwycięzcami przez tego, który nas umiłował” (Rzymian 8:37).

Przez 365 lat Henoch otrząsał wszystkie ogniste strzały. Żył w całkowitym zwycięstwie, aż do ostatniego tchu. Nie wyczołgał się ani nie wykuśtykał – wyszedł w blasku życia i chwały! „ Przez wiarę zabrany został Henoch, aby nie oglądał śmierci i nie znaleziono go, gdyż zabrał go Bóg. Zanim jednak został zabrany, otrzymał świadectwo, że się podobał Bogu” (Hebr. 11:5).

„ Będziesz mocno ugruntowane na sprawiedliwości, dalekie od ucisku, bo nie masz powodu się bać, i od przestrachu, bo nie zbliży się do ciebie. Oto, gdy kto na ciebie będzie nastawać, to nie ode mnie to wyjdzie, gdy kto na ciebie będzie nastawać, padnie z twojej ręki” (Izajasz 54:14-15).

Tam gdzie jest sprawiedliwość, tam jest też pokój. Będziesz wybawiony z opresji i strachu, gdyż ci, którzy chodzą sprawiedliwie nie doznają żadnej szkody. „Ja też stworzyłem niszczyciela, aby wytracał” (Izajasza 54:16). Nawet „niszczyciel” jest pod kontrolą Pana. Bóg ma kontrolę nad wszelką niszczącą bronią. Nasze bezpieczeństwo jest w sprawiedliwości, w chodzeniu z Jezusem i nie boimy się absolutnie niczego!

poniedziałek, 19 stycznia 2015

WIERZ MU O WIĘKSZE RZECZY by Gary Wilkerson

Niedawno rozmawiałem z pastorem z Irlandii, który opowiadał mi o o swoich obawach dotyczących nadchodzącego roku. Chociaż widzi on jakieś trudności na horyzoncie, to bardzo mi się podobało to, że zacytował Hebrajczyków 11:1. Zapytał: czy już to kiedyś czytałeś? Jest tam powiedziane, „W teraz wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy i przekonaniem o tym, czego nie widzimy.” A potem powiedział mi: „Gary, wiesz, że strach jest tym, że to czego się spodziewamy nie stanie się. Prawda? I że rzeczy, których nie widzimy pozostaną niewidzialne. Tym jest strach. Jest to przekonanie wewnątrz ciebie. Myślisz, że to czego oczekujesz nigdy się nie stanie. Jest to strach i przeszkoda do tego, co Bóg chce uczynić w twoim życiu.”

Chcę cię dzisiaj poprosić, zanim skończy się ten dzień, żebyś poprosił Boga, aby ciebie doprowadził do takiego przymierza z Nim, aby Jego doskonała miłość, Jego dzieło łaski dla ciebie wyrzuciły wszelki strach. Niektórzy z was myślą, że kiedy otrzymasz doskonałą miłość, to już więcej się nie będziesz bał. Nie! Jego doskonała miłość – a tylko Jego miłość jest doskonała – wejdzie do twojego serca. Jesteś kochany, akceptowany i nie potrzebujesz żadnych bałwanów, żeby sprawiły, że będziesz się dobrze czuł w sobie. Kiedy to się stanie i odłożysz wszystkie swoje plany, to pozostaną ci tylko Boże obietnice dla twojego życia.

W 1 Mojż. 15:7 widzimy, że Bóg wyprowadził Abrahama z Ur Chaldejskiego i dał mu obietnicę „ziemi, którą posiądzie.”

Abraham miał przed sobą długą drogę, ale miał Bożą obietnicę!

Kiedy macie Bożą obietnicę, to podróż jest warta tego, przyjaciele. Kiedy masz Bożą obietnicę, On mówi, „Chodź bracie, chodź siostro, chodź córko, chodź synu. Wierz Mi! Miej wiarę.” Jeżeli jeszcze dotąd nie miałeś wiary, to miej wiarę w Niego w tym roku. Jeżeli miałeś wiarę, to w tym roku ją pomnażaj. Jeżeli wierzyłeś Bogu o wielkie rzeczy, to wierz Mu o większe.

sobota, 17 stycznia 2015

NOWA PRZYSZŁOŚĆ by Nicky Cruz

Na początku, kiedy poddałem się Bogu, nie mogłem dać Mu nic, prócz mojego serca. Byłem próżnym i społecznie nieprzystosowanym gangsterem. Dzieciak z ulicy.

Poszedłem do szkoły biblijnej w Kaliforni, by wyprostować swoje życie, by uciec z Nowego Jorku i od życia gangów. Chociaż byłem w szkole biblijnej, nie byłem zainteresowany tym, by stać się kaznodzieją czy ewangelistą. Z moim twardym latynoskim akcentem nie mogłem sobie wyobrazić, by Bóg powołał mnie do czegoś takiego. Właściwie, to nie mogłem sobie wyobrazić Go, powołującego mnie do czegokolwiek. Kim ja byłem? Co dobrego mogłem zrobić dla Boga? Byłem pomieszany i zagubiony.

Pewnej nocy byłem w moim pokoju i czułem się bardziej zgubiony i samotny, niż kiedykolwiek. Leżąc płasko na podłodze i wpatrując się w sufit, zacząłem się modlić, „Boże, dlaczego muszę tak cierpieć? Co chcesz, bym robił? Kocham Cię, Boże, ale nie wiem, czego chcesz ode mnie! Proszę, daj mi jakiś kierunek i pokój. Proszę pokaż mi, czego Ty chcesz!”

Godzinami leżałem tak na podłodze i prosiłem Boga, by przerwał tą Jego ciszę. Nagle poczułem zdumiewający spokój w moim duchu. Zalało mnie to, jak fala. Zamknąłem oczy i wziąłem głęboki oddech. Czułem obecność Boga i czułem, jak mówi do mojego serca, „Nicky”, powiedział do mojego ducha, „mój synu, nie martw się. Ja ciebie nie zapomniałem. Przyprowadziłem cię do tego miejsca w pewnym celu. Oddzieliłem cię od twoich przyjaciół i twojej przeszłości i teraz mam dla ciebie nową przyszłość. Mam dla ciebie plan, Nicky. Musisz Mi zaufać. Powołam cię na ewangelistę. Użyję cię, byś wpływał na życie młodych ludzi. Ale musisz mieć wiarę. Ja cię nigdy nie opuszczę. Zawsze będę u twojego boku.”

Powiedziałem Bogu, jak bardzo Go kocham i jak bardzo chciałbym Mu służyć, ale czym więcej mówiłem, tym bardziej odczuwałem, jak On mówi, „Zaufaj Mi, Nicky. Bądź wierny, a Ja ci pokażę, co chcę, byś robił. Musisz słuchać i naśladować Mnie, kiedy Ja prowadzę.”

__________
Nicky Cruz, znany w wielu krajach ewangelista i płodny autor, nawrócil się do Jezusa Chrystusa z życia przemocy i przestępstw, po spotkaniu Dawida Wilkersona w Nowym Jorku w roku 1958. Historia jego dramatycznego nawrócenia została opowiedziana najpierw przez Dawida Wilkersona w książce Krzyż i Sztylet,a później w jego własnej książce Nicku Cruz Opowiada, która stała się bestsellerem.

piątek, 16 stycznia 2015

ZAGRODZONY ŚWIATŁOŚCIĄ

Kiedy chodzisz z Panem, będziesz nagrodzony światłem, poznaniem, rozsądkiem, objawieniem – pewną wiedzą! Jeżeli umierasz dla tego świata dzień po dniu, twoje światło będzie coraz jaśniejsze. Zdążasz w kierunku słońca. Zachariasz prorokował, że Chrystus przyszedł, by dać światłość tym, którzy siedzą w ciemności … prowadzić nasze nogi (patrz Łk 1:79).

Czy jesteś pod jakąś ciemnością lub niezdecydowaniem? „Ja jestem światłością świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota” (J 8:12). „Ja jako światłość przyszedłem na świat, aby nie pozostał w ciemności nikt, kto wierzy we mnie” (J 12:46). „Który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego” (Kol 1:13).

Możesz twierdzić, że kochasz Jezusa, ale twoje życie dowodzi, że dalej chodzisz w ciemności – zamieszaniu, zamroczeniu i mgle! Kiedy jesteś prawdziwie zakochany w Jezusie, rozmawiasz z Nim, On zapala światło. W Jego obecności nie ma ciemności.

Najgorsza z możliwych ciemności nie jest w sercach nienawidzących Boga przywódców komunistycznych, ani nienawidzących Chrystusa ateistów. Jest to raczej straszliwa ciemność, która zaślepia tak zwanych chrześcijan, którzy nie chcą chodzić w światłości.

Jezus ostrzegał: „Bacz więc, by światło, które jest w tobie, nie było ciemnością” Łk 11:35). Jezus powiedział do faryzeuszy, że sąd spada na tych, którzy zaciemniają lub odrzucają światło: „I rzekł Jezus: Przyszedłem na ten świat na sąd, aby ci, którzy nie widzą, widzieli, a ci, którzy widzą, stali się ślepymi. A gdy to usłyszeli ci faryzeusze,….. rzekli mu: Czy i my ślepi jesteśmy? Rzekł im Jezus:…. a że teraz mówicie: Widzimy, przeto pozostajecie w grzechu” (J 9:39-41).

Tak, jak faryzeusze, niektórzy chrześcijanie myślą, że „oni to wiedzą”, że są w światłości. Mówią, „Widzę.” Albo, „Ja to widzę tak samo, a może i lepiej niż pastor lub ktoś inny!” Oni powinni zobaczyć swoje życie i dom oraz wszystkie kłopoty i zamieszanie w ich sercach i przyznać, „Panie, nie widzę! Pokaż mi! Czy jestem ślepy?”

Jeżeli nie otworzymy się na prawdziwe i czyste światło, to nasz osąd może być tylko fałszywym światłem. Wróć z powrotem do chodzenia z Nim, a On ujawni wszelką ciemność i przywróci cię do Jego czystej światłości.

czwartek, 15 stycznia 2015

ZDOBYWAJĄC KONTROLĘ

Ci, którzy zaniedbują Pana, wkrótce tracą kontrolę, kiedy diabeł nadchodzi i zwycięża. Taki człowiek ma zniszczony obraz samego siebie. Jego czy jej uczucia i myśli nie dają się kontrolować, a ich język błądzi i rusza się pod władzą goryczy i gniewu.

Gdybyśmy tylko zakochali się w Jezusie – chodzili i rozmawiali z Nim – On by nam wkrótce objawił, że szatan nie ma do nas prawa. Szybko byśmy pozwolili Mu, by nas kontrolował. Wtedy byśmy wypędzali demony, a diabeł by uciekał i stalibyśmy przez wiarę przeciwko wszelkim strachom, każdemu kłamstwu i wszystkiemu, co pochodzi w piekła.. „A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją” (Mar. 16:17-18).

Paweł ostrzega „niemądre niewiasty”, które nie chcą odrzucić pożądliwości: „Którzy wdzierają się do domów i usidlają kobiety opanowane przez różne pożądliwości” (2 Tym. 3:6). Kobiety, które nie chcą zapłacić ceny i chodzić z Jezusem, które nie przyjmują bogobojnego napomnienia, nie chcą wyznać swojego grzechu i pokutować, pójdą za nauczycielami, którzy będą się o nie modlić, a potem je zwiodą! Wierzcie mi, że tacy wdzierający się do domów są wśród nas. Ich oczy wypatrują kobiet i obiecują im, „Przyjdźcie do nas – tu będziecie wolne!” Nie, nie będziecie! Skończycie jako niewolnice, podwójnie zniewolone, a ci mężczyźni czyhają tylko na wasz portfel!

Ale możecie odzyskać kontrolę. Możecie wrócić do szczerego i bliskiego chodzenia z Jezusem. Zamiast szukać własnych wygód, spróbuj pocieszyć Jezusa: „Hańba skruszyła serce moje i sił mi zabrakło, Oczekiwałem współczucia, ale nadaremnie, I pocieszycieli, lecz ich nie znalazłem” PS 69:21).

środa, 14 stycznia 2015

NAGRODA JEGO OBECNOŚCI

Bóg przeniósł Henocha w odpowiedzi na jego wiarę. Henoch nie mógł już znieść przebywania za zasłoną – musiał zobaczyć Pana! Modlił się, wierząc, że Bóg odpowie na Jego wołanie, by być w Jego obecności. On był tak „nieziemski” tu na ziemi, że powiedział do Boga, „Przyjdź! Dla mnie nie ma tu już nic.”

Pomyśl jak chrześcijanie marnują to, co nazywają „wiarą”. Jest ona skoncentrowana na sobie – swoich potrzebach, pragnieniach, planach. I często otrzymują to, czego chcą, ale to czyni ich tym bardziej pożałowania godnymi. Gdzie są ci Henochowie, którzy używają swojej wiary do przeniesienia z ciemności diabelskiej, w ręce drogiego Syna Bożego?

Henoch nie miał Biblii, śpiewników, nauczycieli, zamieszkującego w nim Duch Świętego, ani rozerwanej zasłony do Miejsca Najświętszego. Ale on znał Boga! Nie mając pouczeń od proroka ani przykładu od innych, Henoch nastawił swoje serce na chodzenie z Panem. Dlaczego dzisiaj jest to tak trudne, kiedy mamy wszelkie pomoce, przekonania, ostrzeżenia proroków i nawoływanie od Ducha Świętego? Czyż to nie jest dla nas przyganą, że Henoch wzniósł się ponad ówczesny grzeszny świat i chodził z Bogiem bez niczyjej pomocy? Dzisiaj są tłumy, które nie potrafią chodzić z Nim w zwycięstwie, pomimo wszelkiej pomocy, którą Bóg im dał!

Henoch wierzył, że Bóg wynagradza tych, którzy Go szczerze szukają! „Kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają” (Hbr 11:6). Skąd wiemy, że Henoch wierzył, iż Bóg nagradza? Bo jest to jedyna wiara, która podoba się Bogu – a wiemy, że Henoch Jemu się podobał!

Bóg nagradza i dobrze płaci za wierność. Jak Pan nagradza Swoich oddanych? Z mojego doświadczenia wiem, że kiedy chodzę ramię w ramię z Jezusem, zakochany w Nim, nagrody przychodzą z każdej strony. Wszystko co robię lub mam, jest błogosławione: moja żona, dzieci, przyjaciele, służba. Oto życie Chrystusa, które przepływa jak potężna rzeka. Owszem, będziemy mieć doświadczenia i prześladowania. Ale w tym wszystkim On nagradza nas manifestacją Jego obecności.

wtorek, 13 stycznia 2015

BRAK ZWYCIĘSTWA

Jedną z największych tragedii w tym pokoleniu – i jednym z największych smutków Boga jest to, że tak wielu chrześcijan nie jest prawdziwie szczęśliwych! Brak zwycięstwa w Chrystusie jest porażający!. Wielu jest gorących, a potem nagle zimnych. Jednego tygodnia są wysoko, a następnego nisko. Nie potrafią sobie poradzić ze strachem. Depresja rozgniata ich jak walec parowy.

Niektóre małżeństwa są gorące i zimne. Jednego dnia wszystko jest dobrze pomiędzy mężem i żoną, a następnego dnia są pożałowania godni. W niektóre dni nie potrafią z sobą rozmawiać. Myślą, „Tak chyba musi wyglądać małżeństwo. Nie można oczekiwać, że cały czas będziesz szczęśliwy i kochany!”

Paweł ostrzega przed chrześcijanami, którzy potrzebują „Wyzwolić się z sideł diabła, który ich zmusza do pełnienia swojej woli.” (2 Tym. 2:26).To dokładnie opisuje wielu chrześcijan. Szatan wchodzi do ich życia i wychodzi kiedy chce! Nie mają siły i władzy, by go zatrzymać przed drzwiami swojego serca!

Niektórzy z czytających te słowa mogli wpaść w sidła diabelskie. Paweł powiedział, że jest to dlatego, iż postępujecie przeciw sobie. (patrz 2 Tym. 2:26). „Przeciw sobie” znaczy, że nastawiliście się, by dać się złapać. Odrzucacie Bożą drogę wyzwolenia i zwycięstwa. Odrzuciliście Jego drogę – i ustanowiliście swoją własną. Dlatego jesteście w sidłach.

Wielu nie poznało zwycięstwa w Chrystusie. A czy po to umarł Chrystus? By wychowywać dzieci, które są pod wpływem woli diabła? „Oddaj swoje serce Jezusowi, a swoją wolę diabłu.” Czy takie ma być chrześcijańskie świadectwo dla świata? Nigdy!

Możesz zwalać brak zadowolenia na kiepskie zdrowie, niezrozumienie, na nieczułego współmałżonka, szefa lub przyjaciela. Możesz zwalać winę na kogo tylko chcesz. Ale prawda jest taka, że nie ma wymówki dla chrześcijanina, kiedy żyje jak niewolnik diabła! Jeżeli diabeł gra na twoich uczuciach i jest coraz gorzej, a nie lepiej; jeżeli twoje problemy są coraz większe; jeżeli strach wzrasta, a radość znika; jeżeli napływa smutek – to znaczy, że jesteś w niewoli wroga twojej duszy i jesteś przez niego manipulowany!

Musisz rozpoznać te zasadzki i szukać uwolnienia. Jeżeli służysz Bogu już więcej niż kilka miesięcy, powinieneś wzrastać codziennie w łasce i poznaniu Jezusa. Twoje duchowe zwycięstwa powinny być słodkie. Powinieneś być pewien Jego stałej obecności.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

OSADNICY by Gary Wilkerson

„I wziął Terach syna swego Abrama i wnuka swego Lota, syna Harana, i synową swoją Saraj, żonę syna swego Abrama, i wyszedł z nimi z Ur chaldejskiego, aby udać się do ziemi Kanaan. Gdy przybyli do Haranu, zamieszkali tam” (Rdz 11:31).

Nie wiem jakim człowiekiem był Terach, bo niewiele jest o nim napisane. Wiemy, że Ur Chaldejskie było miejscem, gdzie wtedy zaczęły się czasy powodzenia i dostatku.

Abram urodził się w miejscu, które stawało się bogate. Był to kraj z wielką przyszłością, miejsce obiecujące, gdzie będzie się dobrze żyło. Jednak z jakiegoś powodu ojciec Abrama postanowił, że muszą się wyprowadzić. Nie wiemy czy była to ambicja, by pójść do nowego miejsca lub by zbudować coś nowego.

Rdz. 11:31 mówi, „Terach wziął”, a „wziął” w hebrajskim znaczy „złapał”. To jakby zacisnąć zęby, zacisnąć pięści i powiedzieć, „Wezmę w swoje ręce moją przyszłość. Uczynię moją przyszłość taką, jaką ja chcę.” W tym jest coś bardzo niebezpiecznego. Nie ma tam wskazówki, że Bóg dał mu obietnicę ziemi obiecanej w Kanaanie, ale on miał swoją własną ambicję.

Wynikiem tego rodzaju życia jest zawsze to drugie słowo i zajmiemy się fragmentem, który mówi „zamieszkali tam.” Z jakiegoś powodu kiedy Terach dotarł do Haranu, zrobił sobie przerwę – osiedlił się.

Czy już kiedyś tak zrobiłeś? „Ta podróż, to dla mnie zbyt trudne. Presja, intensywność, zawsze muszę pchać ten kamień pod górkę.”

Kiedy zaczynasz coś w ciele, kończysz jak Terach. Osiedlił się w Haranie. Nie ma gorszego sposobu na przeżycie życia, niż osiedlenie się w przeciętności. Nic nie jest dalszego od Bożego planu dla twojego życia, niż rozpoczęcie podróży i nagła rezygnacja.

Kiedykolwiek zaczynamy gromadzić dla siebie, brać dla siebie, próbować się bogacić, próbować stać się sławnymi, próbować osiągnąć sukcesy o własnych siłach – zawsze skończymy jako „osadnicy”. Dlaczego? Ponieważ jesteś tylko w połowie tego, do czego miałeś dojść.

„Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane” (Mt 6:33).

sobota, 10 stycznia 2015

Z TOWARZYSZĄCYMI ZNAKAMI by Jim Cymbala

Żeby zdobyć świat dla Chrystusa potrzeba czegoś więcej niż akademickiego rygoru. Poprawna doktryna też nie wystarczy. Ogłaszanie i nauczanie nie wystarczą. Bóg musi być zaproszony, aby „potwierdzał Słowo znakami towarzyszącymi” (zobacz Hebr. 2:4). Innymi słowy, Ewangelia musi być zwiastowana z włączeniem Ducha Świętego posłanego z nieba.

Apostołowie modlili się, żeby Bóg czynił nadprzyrodzone rzeczy. Chcieli, żeby ludzie wiedzieli, że ich wiara jest więcej niż pozycyjna czy teoretyczna. W tej wierze była moc. „Boże, wyciągnij Swoją rękę – działaj w tym z nami.” Chcieli wiary, która była w oczywisty sposób żywa, wiary opartej nie tylko na krzyżu, ale również na pustym grobie. Krzyż, który jest tak ważny, jest zrozumiały z ludzkiej perspektywy: niewinny człowiek został zamordowany przez złych polityków i przywódców religijnych. Ale pusty grób – co możesz powiedzieć? Tylko nadprzyrodzony Bóg mógł tego dokonać.

W zbyt wielu kościołach dzisiaj ludzie nie widzą manifestacji Bożej mocy w odpowiedzi na gorliwą modlitwę. Zamiast tego słyszą argumenty na tematy teologiczne, które niewielu interesują. W chrześcijańskim radio i telewizji często po prostu rozmawiamy z sobą.
To z czym mamy dzisiaj do czynienia to Starotestamentowa „religia biada”, składająca się z niekończących się powtórek i przykazań, żeby robić to co jest właściwe. Nowocześni kaznodzieje, tak jak Mojżesz, schodzą z góry i nawołują do oddania. Wszyscy mówią tak, ale potem szybko łamią te przysięgi w ciągu dwóch dni. Jest niewiele polegania na Bożej mocy, żeby dokonywała trwałych zmian. Jest tak mało wołania do Boga, żeby nas zrewolucjonizował w nadprzyrodzony sposób.

Jezus mówi dzisiaj, tak jak powiedział do Zboru w Sardes: „Masz reputację, że żyjesz, ale jesteś martwy. Obudź się! Wzmocnij to co jeszcze pozostało i jest bliskie śmierci, gdyż nie znalazłem twoich doskonałych uczynków przed moim Bogiem. ...Ale jeżeli się nie obudzisz, przyjdę jak złodziej... Kto ma uszy ku słuchaniu, niechaj słucha co Duch mówi do zborów” (Obj. 3:1-3,6)

Ja nie popieram melodramatu ani gestów teatralnych, które pobudzają emocje. Ale jestem za tym, jak to czynili apostołowie, żeby prosić Boga, aby wyciągnął Swoją rękę i manifestował Się.

__________

Jim Cymbala założył Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestu członkami w małym, zaniedbanym budynku w trudnej części miasta. Urodzony w Brooklynie, jest od wielu lat przyjacielem Dawida i Garego Wilkersonów i częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, sponsorowanych po całym świecie przez World Challenge.

piątek, 9 stycznia 2015

WIARA, KTÓRA PODOBAŁA SIĘ BOGU

„Zanim został przeniesiony, Henoch miał świadectwo, że podobał się Bogu!” Co takiego podobało się Bogu w Henochu? Polegało to na tym, że jego chodzenie z Bogiem wytwarzało w nim taki rodzaj wiary, który Bóg kocha. Te dwa wersety nie mogą być rozdzielane: „Zanim został przeniesiony, miał świadectwo, że podobał się Bogu. Ale bez wiary nie można się podobać Jemu” (Hebr. 11:5-6).

Poprzez cała Biblię i całą historię, ci, którzy chodzili z Bogiem stawali się mężami i niewiastami wiary. Jeżeli kościół chodzi z Bogiem codziennie, ustawicznie ma społeczność z Panem, to rezultatem będą ludzie pełni wiary – prawdziwej wiary, która podoba się Bogu.

Niektórzy prowadzą seminaria wiary, rozprowadzają taśmy wiary, cytują fragmenty z Biblii na temat wiary – wszyscy starają się wytworzyć wiarę. I to jest prawda, „Wiara przychodzi poprzez słuchanie, a słuchanie poprzez słowo Boże” (Rzymian 10:17). Ale Jezus jest Słowem. „Litera zabija”, mówi Pismo (2 Kor. 3:6) i bez intymności z Jezusem litera produkuje martwe, samolubne, wymagające emocje, które wcale nie są wiarą – i Bóg ich nienawidzi. Wiara przychodzi poprzez słuchanie Jego Słowa i chodzenie w bliskiej społeczności z Nim. Powinniśmy zawsze „patrzeć na Jezusa, który jest początkiem i dokończycielem naszej wiary” (Hebr. 12:2). Tego intymnego chodzenia z Bogiem brakuje dzisiaj w kościele. Wiara jest tak naprawdę poznaniem kim jest Bóg. Jest to zapoznawanie się z Jego chwałą i majestatem. Ci, którzy Go znają najlepiej, ufają Mu najbardziej.

Pokażcie mi ludzi, którzy chodzą w bliskiej społeczności z Nim, nienawidzą grzech, oddzielają się od świata i poznają Jego głos, a zobaczymy ludzi, którzy nie potrzebują wielkiego kazania i nauczania na temat wiary. Nie będą potrzebowali „dziesięciu kroków” na temat czym jest wiara i jak ją posiąść. Prawdziwa wiara pochodzi z samego serca Jezusa. I będzie to Jego wiara – nie nasza -która rośnie w nas i wychodzi z naszych serc!

Chodzenie Henocha z Bogiem nie było by warte tego, gdyby nie wytwarzało odpowiedniej wiary, która stale wzrastała. „Przez wiarę Henoch został przeniesiony.” Jaka to niesamowita prawda! Cała jego wiara była skoncentrowana na jednym wielkim pragnieniu jego serca: aby być z Panem!

czwartek, 8 stycznia 2015

ON NIE BYŁ PRZYWIĄZANY DO ZIEMI

Eliasz i Henoch, tylko ci dwaj prorocy, którzy mieli być przeniesieni, mieli coś wspólnego. Oni obaj nienawidzili grzech i sprzeciwiali się temu. Chodzili tak blisko z Bogiem, że nie mogli ukryć podzielania Jego nienawiści do bezbożności.

Niezaprzeczalnym wpływem na tych, którzy chodzą z Bogiem jest coraz większa nienawiść do grzechu – i nie tylko nienawiść, ale oddzielenie od niego. Jeżeli nadal kochasz ten świat i czujesz się dobrze z bezbożnymi i jesteś przyjacielem z tymi, którzy Jego przeklinają, to nie chodzisz z Bogiem. Idziesz na kompromis i wystawiasz Go na pośmiewisko.

„Henoch chodził z Bogiem i nie było go, gdyż zabrał go Bóg” (1 Mojż. 5:24). Wiemy z Hebrajczyków, że jest to mowa o przeniesieniu Henocha, fakcie, że on nie skosztował śmierci. Ale to też ma głębsze znaczenie. „Nie było go” jak to jest określone w 1 Mojż. 5, oznacza też, że „on nie był z tego świata.”

W swoim duchu, swoim myśleniu, Henoch nie był częścią tego bezbożnego świata. Został zabrany w duchu do niebiańskiego świata. Każdego dnia, kiedy chodził z Panem, był coraz mniej przywiązany do tego co na ziemi! Dzień po dniu, rok po roku, on szedł w górę, zmierzał do domu, był coraz bliżej chwały. Tak jak Paweł, on codziennie umierał dla tego świata. Ale pomimo tego Henoch przyjmował na siebie swoje obowiązki. Troszczył się o swoją rodzinę, pracował i usługiwał – ale nie był przywiązany do ziemi! Żadne z obowiązków w tym życiu nie mogło mu przeszkodzić z jego chodzeniu z Bogiem. W każdym momencie jego życia jego umysł kierował się do Niego. Jego serce było przywiązane do Boga czymś, co wyglądało jak olbrzymia naciągana guma. Im więcej naciąga się taką gumę, tym szybciej ona sprężynuje i wraca, kiedy ją tylko zwolnisz. Serce Henocha zawsze „sprężynowało z powrotem” do Pana.

Kiedy ludzie byli coraz bardziej bezbożni wokół niego, kiedy stawali się jak dzikie bestie, pełni pożądliwości, zatwardziałości i zmysłowości, Henoch stawał się coraz bardziej podobny do Tego, z którym chodził.

środa, 7 stycznia 2015

KIEDY WSZYSTKO SIĘ ROZPADA

Obecnie wielu chrześcijan ucieka na góry, żeby się ukryć przed piętrzącymi się kataklizmami. Tak zwani prorocy mówią ludziom, żeby przyszli do ich bezpiecznych przystani. Wierzący Żydzi są ostrzegani, żeby udawali się do Izraela, aby uniknąć finansowego krachu jaki czeka Amerykę.

Ja wiem gdzie chcę być, kiedy wszystko się rozpada. Kiedy załamuje się rynek finansowy, ja chcę pójść na Wall Street, tam gdzie byłem podczas krachu 19 października 1987 roku. Chcę tam być jako nowożytny Henoch, chodzić i rozmawiać z Bogiem bez strachu – spokojny, nieustraszony świadek, zwiastujący Jezusa ludziom, których świat się zawalił.

Jezus powiedział, „Idźcie!” nie „Ukryjcie się!” Ja chcę być tam, gdzie jest Duch Święty, a możecie być pewni, że On będzie na pierwszej linii walki, zapraszając do Siebie umęczonych i wystraszonych.

Henoch widział ten świat jako bezbożny. Jego społeczeństwo było grzeszne i kiedy spoglądał na całą historię aż do ostatnich dni, mógł tylko powiedzieć, „Bezbożne! Bezbożne!” Henoch, siódmy po Adamie prorokował, „ O nich też prorokował Henoch, siódmy potomek po Adamie, mówiąc: Oto przyszedł Pan z tysiącami swoich świętych, aby dokonać sądu nad wszystkimi i ukarać wszystkich bezbożników za wszystkie ich bezbożne uczynki, których się dopuścili, i za wszystkie bezecne słowa, jakie wypowiedzieli przeciwko niemu bezbożni grzesznicy” (Judy 14-15).

Czy chodzisz z Panem? To musisz widzieć ten świat tak jak Henoch go widział; bezbożny i pełny ducha antychrysta i nienawistnych słów w stosunku do twojego Boga. Jak możesz być częścią tego, co jest bezbożne? Jak możesz się wiązać z tymi, których On będzie sądził? On przyjdzie z tysiącami Swoich świętych, aby sądzić grzeszny, zgubiony świat. Po której jesteś stronie?

Jeżeli jesteś ramię w ramię z Jezusem, rozmawiasz z Nim, słuchasz Go, to będziesz nienawidził ten bezbożny system tego świata. Staniesz po Jego stronie przeciwko tym, którzy mówią przeciwko Niemu. Usłyszysz jak On powie: „Ten, kto jest przyjacielem tego świata, jest Moim nieprzyjacielem” (Jakuba 4:4).

wtorek, 6 stycznia 2015

CHODZENIE Z BOGIEM

„ Przez wiarę zabrany został Henoch, aby nie oglądał śmierci i nie znaleziono go, gdyż zabrał go Bóg. Zanim jednak został zabrany, otrzymał świadectwo, że się podobał Bogu. Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają” (Hebr. 11: 5-6).

Oryginalne Hebrajskie znaczenie „chodził” sugeruje, że Henoch chodził w górę i na dół, tam i z powrotem, tu i tam, ustawicznie rozmawiając z Bogiem i wzrastając. Ojciec Henocha, Jared żył 962 lat, a jego syn Metuszelach żył 969 lat. Ale Henoch żył 365 lat. Przez 365 dni każdego roku przez wszystkie lata chodził ramię w ramię z Panem. Pan był jego życiem!
Henoch nauczył się chodzić z Bogiem wśród bezbożnego społeczeństwa, chociaż był normalnym człowiekiem. „Spłodził synów i córki” (1 Mojż. 5:22) i był zaangażowany w codzienne życie z żoną, dziećmi, obowiązki i te same ciężary jakie my nosimy. Chodził z Bogiem podczas wychowywania rodziny i zabezpieczania ich potrzeb.

Ci, którzy chodzą z Bogiem są przenoszeni z zasięgu szatana, z jego królestwa ciemności do Chrystusowego królestwa światłości. „ Który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego” (Kol. 1:13). Jesteśmy przeniesieni z sideł szatana do serca Jezusa.

Greckie słowo „przeniesiony” tutaj sugeruje, że Chrystus osobiście przychodzi i przenosi nas z mocy diabła i stawia nas w okręgach niebiańskich. Ale Bóg przenosi tylko tych, którzy chodzą blisko z Nim tak jak Henoch. Ci, którzy są w niewoli Szatana nie mogą zostać zabrani i wyrwani z ciemności. Nie jesteś naprawdę zbawiony dotąd, aż stanowczo nastawisz swoje serce na chodzenie z Bogiem. Możesz mówić, że jesteś zbawiony i kochasz Boga; możesz mówić światu, że należysz do Niego; możesz nawet się modlić, płakać i czytać Jego Słowo. Ale jeżeli nie chodzisz codziennie z Nim, to nigdy się nie zmienisz. Będziesz wpadał coraz głębiej w niewolę.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

CZEGOŚ Z ŁASKI BRAKOWAŁO by Gary Wilkerson

„ Gdy wybierałem się do Macedonii, prosiłem cię, żebyś pozostał w Efezie i żebyś pewnym ludziom przykazał, aby nie nauczali inaczej niż my i nie zajmowali się baśniami i nie kończącymi się rodowodami, które przeważnie wywołują spory, a nie służą dziełu zbawienia Bożego, które jest z wiary. (1 Tym. 1:3-4).

Paweł zachęcał Tymoteusza, żeby pozostał w Efezie, chociaż wydaje się, że ten nie był zadowolony z tego pomysłu. Powodem dla którego Tymoteusz mógł nie chcieć pozostać były problemy, z jakimi borykał się zbór w Efezie. Ludzie na pozór żyli własną sprawiedliwością – starali się wyglądać dobrze i sprawiedliwie. Jednak kiedy człowiek jest sprawiedliwy własną sprawiedliwością, to często jest zwiedziony i to może prowadzić do tego, że staje się chciwy i spragniony.

W tym czasie w Macedonii był głód. Również w Jerozolimie był głód i ekstremalne ubóstwo. Kiedy Macedonia i Jerozolima zmagały się z tym, prawdopodobnie w Efezie była dobra sytuacja ekonomiczna. Mieli tam mnóstwo zasobów, ale trzymali to dla siebie.

Paweł mówi w 1 Tymoteusza 6:17-18: „nakazuj, ażeby się nie wynosili i nie pokładali nadziei w niepewnym bogactwie, lecz w Bogu, który nam ku używaniu wszystkiego obficie udziela, ażeby dobrze czynili, bogacili się w dobre uczynki, byli hojni i chętnie dzielili się z innymi.”

Zobacz na pierwsze słowo – nakazuj – co znaczy „rozkaż, albo daj stanowcze polecenia.” W niektórych tłumaczeniach jest powiedziane: „ Bogaczom tego świata nakazuj, aby byli hojni.”

Dlaczego Paweł miałby mówić coś takiego – nakazywać ludziom, żeby byli hojni, bogaczom tego świata nakazuj, żeby już nie trzymali wszystkiego dla siebie? To brzmi logicznie i jest – ponieważ jest to Zakon. Zakon pokazuje nam gdzie rozmijamy się z łaską, gdzie jesteśmy w błędzie. Polecenie, które Paweł kazał przekazać Tymoteuszowi dla Efezjan nie było takie, żeby po prostu złożyli ofiarę, ale żeby zobaczyli, że brakuje im czegoś z łaski w ich życiu.

sobota, 3 stycznia 2015

BOŻE DROGI SĄ WYŻSZE by Carter Conlon

„ A rankiem wyszedł Jonatan na pole o czasie umówionym z Dawidem, a pacholę z nim. I rzekł do swojego pacholęcia: Biegnij i znajdź strzały, które ja wypuszczę. Pacholę pobiegło, a on wypuścił strzałę tak, że je minęła. A gdy pacholę przyszło do miejsca, gdzie była strzała wypuszczona przez Jonatana, zawołał Jonatan za pacholęciem: Czy strzała nie jest dalej za tobą? I zawołał Jonatan na pacholę: Szybko, pośpiesz się, nie stój. I pacholę Jonatana podniosło strzałę i przyszło do swego pana” (1 Sam. 20:35-38).

Zastanów się przez chwilę nad drogą Dawida prowadzącą do trudnego punktu w jego życiu. Chyba był to taki normalny dzień, kiedy pilnował on owiec swojego ojca na polu. Nagle został wezwany do domu, żeby spotkać się z prorokiem Samuelem, który wziął dzban oleju i namaścił Dawida na następnego króla Izraela. Zanim objął tron, Dawid zaczął odnosić wspaniałe zwycięstwa w ukryciu, po czym przyszło niesamowite zwycięstwo publicznie w walce z olbrzymem o imieniu Goliat. Serce Dawida musiało mocno bić, kiedy szedł w namaszczeniu, które wytworzyło taką wiarę i odwagę w jego życiu.

Niedługo po tym Saul zabrał Dawida na swojego pomocnika i Dawid zaczął uwielbiać Pana poprzez pieśni, które odpędzały ciemności z życia Saula. Dawid nadal prowadził walki Pana i w tym czasie doświadczał nadnaturalnej mocy Bożej tak wyraźnie, że żaden wróg nie mógł mu się oprzeć. Jednak po jakimś czasie serce Saula zwróciło się przeciwko Dawidowi bez żadnej wyraźnej przyczyny, oprócz zazdrości – co prowadzi nas do naszego fragmentu w 1 Samuelowej. Syn Saula, Jonatan mówi do Dawida, „Porozmawiam z moim ojcem. Ukryj się w polu, a ja wrócę i wypuszczę strzałę. Jeżeli powiem chłopcu, który będzie ze mną, 'Strzałą jest przed tobą', to będzie oznaczało, że musisz uciekać, bo jest zaplanowane zło przeciwko tobie.”

Oto jak ja widzę tę sytuację: Bóg próbował przemówić do Dawida, ale Dawid tylko częściowo słuchał. Pan mu mówił, „Ja mam plan dla twojego życia, który spełni wszystkie pragnienia jakie Ja włożyłem w twoje serce. Nadchodzi zmiana systemu, który zawiódł pod przywództwem Saula, na coś, co przyniesie okres odnowy w Izraelu, a ty będziesz tym kierował. Ale zanim nadejdzie ten dzień, Ja ciebie poprowadzę przez ciemne miejsca. Musisz iść za Mną poprzez te góry i doliny – chociaż nawet nie będziesz w stanie zrozumieć ich w pełni.”

To jest według mnie to głębsze znaczenie, które kryje się za słowami: „strzałą jest przed tobą.” Jest to znak i przypomnienie od Boga, że Jego drogi są wyższe niż nasze i On prosi tylko, abyśmy szli za Nim!

__________
Carter Colon dołączył do zespołu pastorów kościoła Times Square w 1994r. na zaproszenie pastora założyciela, Dawida Wilkersona i został wyznaczony na głównego pastora w 2001r. Mocny, współczujący przywódca, jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych po całym świecie przez Word Challenge.

piątek, 2 stycznia 2015

WIELKI OKRZYK

Czasami musimy się uciszyć i wiedzieć, że On jest Bogiem. Czasami Duch przynosi słodką melodię w pieśni miłości do Jezusa. Ale w Słowie Bożym, kiedy On dał zwycięstwo nad nieprzyjacielem, ludzie zawsze podnosili wielki okrzyk, głośny hałas uwielbienia dla Pana. Siódmego dnia, kiedy Izrael maszerował wokół Jerycho, to polecenie brzmiało: „niech cały lud wzniesie głośny okrzyk bojowy. Wtedy mur miasta rozpadnie się w miejscu, (Joz 6:5) „Lud wzniósł potężny okrzyk bojowy i mur rozpadł się w miejscu” (Joz 6:20).

W księdze Ezdrasza czytamy, że miał miejsce inny potężny okrzyk, kiedy założono fundamenty świątyni, „Gdy zaś budowniczowie położyli fundamenty świątyni Pańskiej,… I zanucili pieśń pochwalną i dziękczynną Panu,… tak że lud nie odróżniał głosu radosnych okrzyków od donośnego płaczu ludu, gdyż lud wznosił głośne okrzyki, a głos ten słychać było daleko” (Ezd 3:10-11,13). Hebrajskie słowo określające „okrzyk” oznacza „rozedrzeć uszy”. Płacz Izraelitów był tak radosny, a ich chwała dla Pana tak głośna, że „rozrywała uszy”! Niektórzy mówią, że nie mogą znieść hałasu i okrzyków kościele. Słuchajcie tego: „Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba” (1 Tes 4:16).

Bóg chce, byśmy w tej sprawie znali Jego Słowo. Psalmy zalecają, byśmy czynili radosny hałas dla Pana. „Hałas” w hebrajskim sugeruje grzmoty, iskry, ogień. „Radośnie wysławiajcie Boga, wszystkie ziemie!” (Ps 66:1). „Radośnie śpiewajcie Bogu, mocy naszej, Wykrzykujcie Bogu Jakuba!” (Ps 81:1). „Wznoście Panu okrzyki radosne, wszystkie ziemie; Weselcie się, cieszcie się i grajcie!... Na trąbach i głośnych rogach, Grajcie przed Królem, Panem!... Niech rzeki klaszczą w dłonie, A góry niech się radują razem” (PS 98:4,6,8). Lud Boży zna niezmiernie wielką radość, kiedy objawia się obecność Jezusa. Jeżeli nie będziemy śpiewać na Jego chwałę, będą to robić drzewa. W kościele Times Square śpiewamy taką pieśń: „Podnieście głowy, nie bójcie się! Śpiewajcie dotąd, aż zstąpi moc Pana!” Ta moc, to Jego obecność!

czwartek, 1 stycznia 2015

NIEWYMOWNA I CHWALEBNIE WIELKA RADOŚĆ!

„Dałeś mi poznać drogi żywota, Napełnisz mnie błogością przez obecność twoją” Dz 2:28).

Czy kiedyś zastanawiałeś się, jaki Jezus był na co dzień – Jego serce, Jego nastawienie? Czy wyglądał na przygnębionego ciężarami, które nosił? Czy płakał? Czy w Jego obecności była jakaś ciężka atmosfera?

Tak, On płakał i nosił ciężary. W Getsemane pocił się krwią, a w innych miejscach wzdychał nad niewiarą. Ale Słowo Boże wyraźnie mówi, że Chrystus był pełen radości i pokoju.

„Dawid bowiem mówi o nim: Miałem Pana zawsze przed oczami mymi, Gdyż jest po prawicy mojej, abym się nie zachwiał Przeto rozweseliło się serce moje i rozradował się język mój, A nadto i ciało moje spoczywać będzie w nadziei” Dz 2:25-26). Mówiąc to do Rady Żydów, Piotr cytował proroctwo z Psalmu 16. Była to wizja Chrystusa, który będzie miał rozweselone serce i język wypowiadający radosne słowa oraz oblicze pełne radości z powodu obecności Jego Ojca.

Mamy się cieszyć i być pełni radości z tego samego powodu, z którego Jezus był radosny. Pierwszym powodem Jego radości była świadomość, że śmierć nie może Go zatrzymać. Tak samo jest z nami! Ta świadomość niszczy grzeszną doktrynę, która mówi, że Jezus został wydany w ręce diabła i musiał wywalczyć sobie drogę powrotu z piekła. Jezus wiedział na ziemi, że śmierć nie może Go zatrzymać – i tak jest też z nami!

Po drugie, Pan jest po naszej prawicy we wszystkich naszych kłopotach. Możemy bezpiecznie odpoczywać, wiedząc, że On jest przy nas w każdym czasie.

Po trzecie, „Bo nie zostawisz duszy mojej w otchłani” (w.27). Powstaniemy do nowego życia w nowym ciele, w nowym świecie. Na koniec, Jego obecność napełnia nas radością! Jak moglibyśmy nie wykrzykiwać z radością, kiedy zostaliśmy wyrwani z piekła, mamy obietnicę życia wiecznego i Jego obietnicę zachowania nas we wszelkich trudnościach tu na ziemi oraz manifestację Jego obecności przed nami?