piątek, 24 lipca 2015

ŚWIEŻE SŁOWO OD BOGA

Pismo mówi nam, że niekiedy „ci, którzy się go dotknęli, zostali uzdrowieni” (patrz Mar 6:56). Innym razem nie uzdrawiał z powodu niewiary ludzi. Jak Jezus wiedział, kiedy uzdrawiać, a kiedy nie? Musiał słyszeć ten cichy głos Ojca, dający Mu słowo rady. On chlubił się słuchaniem głosu Ojca.

To samo dotyczy naszego powołania. Znamy te wszystkie rzeczy, których Pismo Święte od nas wymaga: mamy kochać jedni drugich; modlić się bez ustanku; iść do świata i zdobywać uczniów; studiować, by okazać się wypróbowanymi, chodzić w sprawiedliwości; oraz usługiwać biednym, chorym, w potrzebach i w więzieniach. Mamy czynić też pewne rzeczy, które nie są wymienione w Piśmie. W naszym codziennym chodzeniu napotykamy pewne potrzeby, kryzysy lub inne sytuacje. W takich momentach potrzebujemy głosu naszego Ojca, by nas prowadził, mówił do nas o tym, czego nie ma w Jego przykazaniach. Po prostu, potrzebujemy słyszeć ten sam głos Ojca, który słyszał Jezus będąc tu na ziemi.

Wiemy, że Chrystus miał taką społeczność z Ojcem. Powiedział do swoich uczniów, „Wszystko, co słyszałem od Ojca mojego, oznajmiłem wam” (J 15:15). Powiedział również do przywódców religijnych, „Ja mówię prawdę, którą usłyszałem od Boga: Abraham tego nie czynił” (J 8:40). Co Jezus miał tu na myśli? Mówił do nauczycieli Izraela, „Przekazałem wam prawdę bezpośrednio z Bożego serca. Abraham tego nie mógł zrobić.”

Chrystus mówił, „Wy żyjecie w martwej teologii. Studiujecie przeszłość, czcicie ojca Abrahama, uczycie się praw i przepisów na życie. Ale to, co ja wam mówię, nie pochodzi z jakiejś odległej historii. Ja właśnie rozmawiałem z Ojcem i On dał Mi to, co wam głoszę. On mi pokazał, czego potrzebujecie.”

Jan Chrzciciel świadczył przeciw tym samym przywódcom religijnym: „Świadczy o tym, co widział i słyszał, lecz nikt nie przyjmuje jego świadectwa” (J 3:32). Dzisiaj Jezus przekazuje nam to samo przesłanie: „Zadowalacie się słuchaniem kazania z jakiejś książki. Ale Słowo, które Ja chcę wam dać, jest świeże.”