piątek, 31 października 2014

POZWÓL MU, ŻEBY BYŁ DLA CIEBIE WSZYSTKIM

Wiele lat temu stałem przed ołtarzem koło mojej żony i słyszałem, jak mój ojciec (który był pastorem) zapytał Gwen, „Czy przyjmujesz Dawida, żeby był twoim prawowitym mężem?” Złożyliśmy sobie przysięgę mówiąc, „Tak, chcę.” Gwen kochała mnie na tysiąc sposobów, ale nigdy więcej, nigdy mniej, niż wtedy, kiedy pozwalała mi być gospodarzem domu. Trochę jej to zajęło czasu, żeby się odsunąć i pozwolić mi wykonywać prace „męża” - a szczególnie dlatego, że ja nie jestem bardzo mechaniczny. Ale nauczyła się taktownie mnie zachęcać, żebym wypełniał tę rolę.

Bóg tak zamierzył, żeby żona i mąż byli odbiciem Jego relacji z nami, Jego oblubienicą: „Gdyż twój Stwórca jest twoim małżonkiem” (Izajasza 54:5). My jesteśmy „oblubienicą przyozdobioną dla swojego męża” (Obj. 21:2). Ale Jezus nie jest taki jak jakiś ziemski mąż. Kiedy On mówi, „chcę” to ma On wszelką moc i chwałę, żeby tak się działo. Możecie znaleźć przysięgę naszego Pana dla Swojej ukochanej poprzez całe Jego Słowo.

Nasza miłość do Niego to asygnuje, odpoczywa w tym i pozwala, żeby Jezus był dla nas Bogiem. Oto kilka z przysiąg, jakie On dał dla wszystkich, którzy zobowiązali się do miłości i wierności dla Niego:

„Ja będę nosił, i Ja będę dźwigał” (Izajasza 46:4). „ Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu? . . . A choćby nawet one zapomniały, jednak Ja ciebie nie zapomnę” (Izaj. 49:15). „Gdyż jest hojny w odpuszczaniu” (55:7). „Uzdrowię go . . . i przywrócę mu pociechę” (57:18). „- I zanim zawołają, odpowiem im, i podczas gdy jeszcze będą mówić, Ja już ich wysłucham” (Izaj. 65:24). „ Sam bowiem powiedział: Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę” (Hebr. 13:5).

Jezus jest naszą sprawiedliwością, naszym zdrowiem, naszą skałą zbawienia, naszym chlebem powszednim, naszą pociechą, naszym zaopatrzeniem, naszym mocnym ramieniem, naszą obroną, naszym światłem, naszą radością, naszym pokojem – naszym wszystkim w czasie potrzeby! Pozwól Mu, żeby był dla ciebie Bogiem. Nie dręcz się i nie staraj się sam wszystkiego wypracować. Udowodnij Mu, że zaufasz Jego mocy!

czwartek, 30 października 2014

ONA TO UCZYNIŁA DLA MNIE

„A oto pewna kobieta z tego miasta, grzesznica, dowiedziawszy się, iż zasiada przy stole w domu faryzeusza, przyniosła alabastrowy słoik olejku. I stanąwszy z tyłu u jego nóg, zapłakała, i zaczęła łzami zlewać nogi jego i włosami swojej głowy wycierać, a całując jego stopy, namaszczała je olejkiem.... I [Jezus] zwróciwszy się do kobiety, powiedział Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twojego domu, a nie dałeś wody dla nóg moich; ona zaś łzami skropiła nogi moje i włosami swoimi wytarła. Nie pocałowałeś mnie; a ona, odkąd wszedłem, nie przestała całować nóg moich. Głowy mojej oliwą nie namaściłeś; ona zaś olejkiem namaściła nogi moje (Łukasza 7:37-38, 44-46).

Czy już kiedyś umyłeś stopy Jezusa swoimi łzami? Czy przyszedłeś do Niego, nie prosząc o nic dla siebie czy twojej służby, czy twojej rodziny? Czy przyszedłeś po prostu, aby wylać na Niego dar wonności, alabastrowy słoik miłości i uwielbienia? Posłuchaj wołania Jego serca: „Nie pocałowałeś Mnie. Nie dałeś wody dla Moich zmęczonych nóg! Ale ona to uczyniła dla Mnie!”

W Mateusza 26 inna kobieta przyszła do Jezusa i wylała na Jego głowę perfum, kiedy siedział przy stole. Uczniowie to zobaczyli i powiedzieli z oburzeniem, „Na cóż ta strata? Ten olejek można było sprzedać drogo i rozdać ubogim” (Mat. 26:8-9). My jesteśmy podobni do tych uczniów; myślimy, że to jest stracony czas, kiedy jesteśmy sam na sam z Nim i usługujemy Jego potrzebom, kiedy tak wielu biednych, cierpiących ludzi potrzebuje naszego czasu i modlitwy wstawienniczej. Jezus powiedział, „Dlaczego wyrządzacie przykrość tej kobiecie? Wszak dobry uczynek spełniła względem mnie. Albowiem ubogich zawsze macie wśród siebie, ale mnie nie zawsze mieć będziecie” (Mat. 26:10-11). Mówił On po prostu, „Ona to uczyniła dla Mnie!”

środa, 29 października 2014

SPĘDZAJĄC CZAS Z JEZUSEM

Dlaczego Jezus mówi, „ Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie” (Mat. 6:6). To dlatego, że Pan pragnie intymności. On chce być sam na sam z miłością Swojego serca! Tak wielu ludzi modli się i nigdy nie opuszczają nabożeństwa modlitewnego. Pójdą na każde domowe spotkanie – i oczywiście jest to biblijne, żeby dwaj albo trzej zgodzili się razem w modlitwie. Ale od Pana przyjdzie takie pragnienie i On wyszepcze, „Przyjdź – zamknij drzwi – niech to będzie spotkanie tylko nas dwóch.” Komora modlitwy jest najbardziej intymną rzeczą, jaką możesz dzielić z Panem. Jeżeli nie masz takiej relacji, to tak naprawdę Go nie znasz.

Bez intymności z Jezusem nawet twoje dobre uczynki mogą stać się złe: „ W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie” (Mat. 7:22-23). Co mówi Jezus? Kluczem jest, „Nie znam was.” Nie było intymności; ktoś robi bardzo dużo w Jego imieniu, naprawdę Go nie znając. To znaczy, że możemy być tak zaangażowani w czynienie dobra, w programy, w pomaganie innym, że utracimy dotknięcie Jezusa.

Kiedy naprawdę spędzamy czas sam na sam z Nim, to czy kiedyś myślimy o Jego potrzebach? Jezus stał się człowiekiem ze wszystkimi potrzebami człowieka, włączając w to potrzebę przyjaźni i miłości. On odczuwał odrzucenie tak samo jak my, gdyż nie odrzucił Swojego człowieczeństwa. Jezus jest Bogiem i nadal człowiekiem. To że został dotknięty uczuciem naszych słabości, znaczy, że On nadal przeżywa zranienia i potrzeby ludzi. Ostatnio myślałem sobie tak, „Panie, kiedy byłeś na ziemi to czy kiedykolwiek zapytałeś czy ktoś Ciebie kochał tylko dla Ciebie – jako Jezusa, człowieka?” Popatrz na te tłumy, które cisnęły się do Niego ze wszystkich stron, prosząc o pomoc, o zmiłowanie, o wzrok, o uzdrowienie, o jedzenie, o znaki i cuda. On ich widział jako owce, które nie mają pasterza; słyszał ich płacz i płakał. Ale tak niewielu przychodziło, nie prosząc o nic – tak niewielu przychodziło, żeby Go kochać.

wtorek, 28 października 2014

KOCHAĆ JEZUSA

Jezus wie jak to jest, kiedy jesteś oszukiwany! On był cierpliwy i wytrwały, kiedy poprzez całą historię, Jego umiłowany Izrael był Mu niewierny, popełniając wiele razy duchowe cudzołóstwo. Serce Jezusa tęskni do wiernej oblubienicy. On pragnie ludzi, którzy będą mieli oczy zwrócone tylko na Niego i nie pozwolą sobie na żadną inną miłość między sobą i Nim.

Co daje radość żonie czy mężowi? Wierność – zdolność, żeby patrzeć sobie wzajemnie w oczy i widzieć w nich zaufanie. Żadnych kłamstw, czy tajemnic! Tak samo jest jeżeli chodzi o nasze relacje z Jezusem. „ Dzielna kobieta - trudno o taką - jej wartość przewyższa perły, serce małżonka ufa jej, nie brak mu niczego” (Przyp. Sal. 31:10-11). Czy Jezus może spojrzeć w nasze serca i bezpiecznie nam zaufać?

Znam ewangeliczny zakon sióstr, które spędzają wiele godzin po prostu „kochając Jezusa.” Pokutują z powodu niewierności Jego oszukującej oblubienicy. Starają się napełnić Jego bolejące serce – wypełnić brak miłości – i mówią o „Jego bólu.” Na pewno Jezus odczuwa ból, kiedy tak niewielu Go kocha z całego serca. Moje serce się kruszy i poprzez łzy modlę się, „Jezu! Jak niewiernym Ci byłem poprzez te lata. Jak często rzeczy tego świata zajmowały moje serce. Nabywałem samochody, antyki, interesowałem się sportem. Bywały okresy, kiedy kochałem chwałę od ludzi i pragnąłem rzeczy i poświęcałem czas tym innym rzeczom.” Słowo Boże mówi: „Jeżeli ktoś kocha ten świat, to nie ma w nim miłości Ojca” (1 Jana 2:15).

Jezus zadał bardzo niepokojące pytanie: „Kiedy przyjdzie Syn Człowieczy, to czy znajdzie wiarę na ziemi?” (Łuk. 18:8). Słowo „wiara” w języku greckim oznacza „poleganie na, i wierność dla.” Dla Niego! On przepowiedział wielkie odstępstwo, że nawet Jego wybrani będą bardzo kuszeni. Tak wielu upadnie i będą się uganiać za rzeczami i przyjemnościami tego świata. Moja modlitwa jest taka: „Panie, przyciągnij mnie bliżej do Siebie! Chcę być tym, któremu możesz zaufać bez ograniczenia. Daj mi czystą, świętą, nieskażoną miłość do Ciebie!”

poniedziałek, 27 października 2014

POSILAJĄCA ŁASKA by Gary Wilkerson

Większość chrześcijan przeżywa poważne troski w swoim życiu – dziecko, które ucieka od Boga; małżeństwo pełne napięć; powiększający się stos rachunków i brak pieniędzy, żeby je zapłacić. Dlaczego miałbyś się martwić, że wpadniesz na nowo w uczynki, jeżeli przeżywasz tego rodzaju problemy?

Ja uważam, że nie ma bardziej praktycznego zagadnienia, niż zniewalające nastawienie umysłu uczynki-nad-łaską. Ma to codzienne implikacje, ponieważ ma wpływ na to w jaki sposób podchodzisz do problemów.

Załóżmy, że młody człowiek z uzależnieniem od pornografii chce być uwolniony. Ma również tendencję do mentalności „uczynków.” Pewnego wieczora czyta następujący fragment: „W jaki sposób zachowa młodzieniec w czystości swoje życie? Gdy przestrzegać będzie słów Twoich” (Psalm 119:9). Ten młody człowiek myśli, że jeżeli będzie więcej czytał Biblię, to znajdzie wolność. Następnie czyta fragment, który mówi: :Módlcie się jedni za drugimi.” Dlatego dołącza do grupy odpowiedzialności mężczyzn i prosi ich, żeby się modlili o niego.

Te wszystkie działania jakie podejmuje są dobre, ale jego serce polega na robieniu czegoś – na uczynkach – żeby zapewnić sobie wolność, jakiej szuka. Naśladowanie Chrystusa nie polega na uczynkach – działaniu, aby otrzymać to, co tylko Bóg może dać przez wiarę.

Inny młody człowiek w tym samym kościele również zmaga się z pornografią. Modli się, „Penie, jestem bezradny bez Ciebie i wiem o tym bardzo dobrze. Ale również wiem, że Ty jesteś moją nadzieją. Przychodzę teraz do Ciebie, pozostawiając za sobą moją desperację i ufam, że Ty tego dokonasz we mnie. Wiem, że potrzebuję tylko jednej rzeczy, żeby pokonać ten grzech: Twojej posilającej łaski. Niech ona się teraz rozwinie nade mną. Bez tego jestem bezradny.”

Ten człowiek otrzyma posilającą łaskę Bożą. Dlaczego? Ponieważ zburzył każdą barierę, która zatrzymywała go przed tą łaską – wszystko poprzez jedną prostą modlitwę.

Te dwa przykłady może na zewnątrz niewiele się różnią. Ale w sferze duchowej nastąpiły przesunięcia tektoniczne. Serce odsunęło się od starego, zniewalającego przymierza, który mówi, „Muszę sobie na to zapracować,” do przymierza, które mówi, „Twoja łaska kieruje wszystkimi moimi wysiłkami.”

Kiedy dojdziemy do tego punktu, zobaczymy jak Bóg czyni w naszym życiu to, czego nie mogliśmy nigdy dokonać naszymi własnymi wysiłkami. Zachęcam was, nie zaniedbujcie wielkiego zbawienia, jakie otrzymaliście. Zwróćcie się do Jezusa, który jest zawsze większy – i którego łaska jest waszą siłą do wszystkiego.

sobota, 25 października 2014

PRAGNIENIE OKREŚLA CEL by Claude Houde

Jestem pastorem kościoła New Life na południowych krańcach Montrealu w Kanadzie. Rozpoczynaliśmy nasz zbór z garstką ludzi w małym pokoju w budynku wynajmowanym od szkoły. Dzisiaj ponad 3500 ludzi przychodzi do kościoła każdy tydzień i jest to coś, co dotychczas nigdy się nie stało w Quebeck. Mniej niż dwa procent ludzi jest ewangelicznie wierzących. Typowy kościół ewangeliczny w naszym narodzie istniał od ponad 50 lat, a przeciętna ilość uczestników była poniżej osiemdziesięciu osób.

Jak możemy wyjaśnić to niezwykłe żniwo? Dlaczego zostaliśmy ubłogosławieni przez ponad dwadzieścia kolejnych lat wzrostem w jednym z najbardziej wrogich i świeckich środowisk w Ameryce Północnej? Nie organizujemy kampanii ewangelizacyjnych i nie próbujemy najnowszych „najskuteczniejszych” metod i strategii guru nowoczesnego wzrostu kościoła. Przenosiliśmy się z jednego budynku do następnego; mamy kilka nabożeństw w każdą niedzielę; i każdego roku rośniemy coraz więcej. Dlaczego? Po prostu dlatego, że mężczyźni i kobiety w każdym wieku i z każdego możliwego środowiska etnicznego i społecznego przeżywają przemieniającą moc wiary z postanowieniem. Setki ludzi są chrzczone każdego roku, kiedy stają i opowiadają historie o łasce, odwadze i odkupieniu – cudowne, piękne historie, które są całkowicie niewytłumaczalne, z wyjątkiem tego, że jest to „Boże działanie!” To oni zapraszają swoich przyjaciół, sąsiadów, rodzinę, kolegów z pracy lub uczelni, żeby „skosztowali i zobaczyli, że Pan jest dobry; błogosławiony człowiek, który Mu ufa” (Psalm 34:8). I Bóg pomnaża kościół.

W nowoczesnym, świeckim i cynicznym Francuskim Quebec, tak jak na całym świecie, wiara z postanowieniem zapala ognie przebudzenia i zmienia życie ludzi. Tysiące „Danielów” doświadcza przełomów i wybawienia, którym nie można zaprzeczyć. Nie ma żadnego „systemu gwiazd”, ani dziwnych tajemnic, wypolerowanego profesjonalizmu, ani żadnych sztuczek. Są tylko nowocześni „Danielowie”, mężczyźni i kobiety, którzy żyją każdego dnia w światłości i wolności, mocy i możliwości wiary z postanowieniem. Oni wiedzą, że pragnienie określa cel i chociaż jest to niemożliwe dla człowieka, to z Bogiem wszystko jest możliwe.

__________
Claude Houde, główny pastore kościoła Eglise Nouvelle Vie (kościół Nowego życia) w Montrealu,w Kanadzie jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych przez Word Challenge po całym świecie. Pod jego kierownictwem New Life Chuch rozwinął się od garstki ludzi do ponad 3500 w tej części Kanady, w której rozwija się niewiele kościołów Protestanckich.

piątek, 24 października 2014

JEZUS PRZYCHODZI Z OKRZYKIEM!

“Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem. Przeto pocieszajcie się nawzajem tymi słowy” (1 Tesal. 4:16-18).

W języku greckim słowo „okrzyk” oznacza pobudzenie przez słowo, obudzenie, popchnięcie do działania. Głos archanioła będzie słyszany przez wszystkich zwycięzców. „On jest u drzwi! Chodźcie umiłowani! Ten, którego kochacie, przyszedł by was zabrać.” To nie jest ciche przyjście, gdzieś w kącie. Nie! Jezus przyjdzie w głosem trąby, z zastępami aniołów, z okrzykiem i głosem archanioła. Umarli w Chrystusie powstaną najpierw, by spotkać Go na powietrzu. Najpierw oni Go uścisną. Czy myślicie, że oni będą cicho? Mając nowe ciała? Na wieki odkupieni i wreszcie w domu z Jezusem? Kochani, tam będzie wybuchowa radość! Kiedy oni będą się radować, On wyśle Swoich aniołów na cały świat i zbierze Swoje dzieci. Co to będzie za powitanie.

Ale znaczenie Jego przyjścia jest określone kilkoma słowami: „I tak zawsze będziemy z Panem” (1 Tesal. 4:17). Jakie niedorzeczne jest sprzeczanie się, czy będziemy na ziemi, czy w jakimś niebie. Niebo będzie tam, gdzie jest Jezus. Niektórzy są przekonani, że nigdy nie opuścimy tej ziemi, a Jezus przyjdzie tu do nas i ustanowi królestwo nad światem. Ja chcę tylko jednego: „I tak zawsze będziemy z Panem.”

Czy pragniesz zawsze być z Panem? Czy wiesz, że to jest również Jego pragnieniem, by być z tobą? „Ojcze! Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie Ja jestem, aby oglądali chwałę moją” (Jan 17:24). Zostaw czasy i chwile w rękach Ojca i żyj każdego dnia tak, jakby Chrystus miał przyjść za godzinę. Ale pamiętaj, zanim On przyjdzie, jest jeszcze wiele do zrobienia.

czwartek, 23 października 2014

JEGO PRZYJŚCIE BĘDZIE WIELKIM ŚWIĘTEM

My, którzy tworzymy oblubienicę, nie możemy się bać, kiedy On się pojawi. „Ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili” (1 Piotra 4:13).

Nigdy nie zapomnij, że On nie zaskoczy tych, którzy Go oczekują, „Jeżeli oczekujecie i pragniecie gorąco nastania dnia Bożego” 2 Piotra 3:12). Ci, którzy wyglądają i oczekują Jego przyjścia, „Wykorzystują czas, gdyż dni są złe” (Efezjan 5:16). Oni nie siedzą przed telewizorem, zajęci samolubnymi marzeniami i głupimi ambicjami! Oni są zajęci przygotowywaniem siebie jak oczekująca oblubienica, pracując aż On przyjdzie. Ten dzień nie „zaskoczy” tych, którzy są przygotowani. Do oczekujących On nie przyjdzie jak złodziej w nocy!

Będzie to również Pański dzień wesela, bo On pragnie być ze Swoją oblubienicą: „Ja należę do mojego miłego i ku mnie zwraca się jego pożądanie” (Pieśń Sal. 7:11). My zapominamy o Jego radości, Jego oczekiwaniu. Tak, On pragnie być ze Swoją oblubienicą!. On radował się, kiedy Jego uczniowie powrócili od wyganiania demonów (patrz Łuk. 10:17-22). On jest tym człowiekiem uwielbionym, mającym udział w naszych uczuciach, pełnym radości i oczekiwania, by być ze Swoją oblubienicą i by pociągnąć ją do Siebie!

On obiecał, że pokaże się tym, którzy oczekują Jego przyjścia. „Drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują” (Hebr. 9:28). Tym razem On nie przyjdzie, by zapłacić za grzech, ale by objawić Swoją chwałę Swojej oblubienicy. Ta manifestacja już się zaczęła i On pokazuje Swoją chwałę Jego świętej resztce. Oni będą pochwyceni w magnetycznym przyciąganiu. On nie jest naciągaczem; raczej On prosi, oczyszcza, woła i pociąga nas bliżej.

środa, 22 października 2014

BĘDZIEMY GO WIDZIEĆ

„Ten Jezus, który od was został wzięty w górę do nieba, tak przyjdzie, jak go widzieliście idącego do nieba” (Dz. Ap. 1:11).

Ciało z krwi i kości zostało złożone do grobu i wskrzeszone zostało ciało z krwi i kości, którego Tomasz mógł dotknąć (patrz Jan 20:26-29). Dotknął Jego rąk i włożył rękę w Jego bok. To był naprawdę człowiek – uwielbiony – który wstąpił do Ojca! Jezus nie wyparował przed nimi; On został podniesiony na obłokach, aż zniknął z ich oczu. Jakiż to musiał być niesamowity widok: Jezus lśniący w chwale – z twarzą zwróconą ku niebu – powoli wznosi się ponad nich. Apostołowie musieli upaść na kolana!

Oni widzieli całe wydarzenie, z oczami utkwionymi w Nim: „I gdy tak patrzyli uważnie, jak On się oddalał ku niebu” (1:10). Oni nawet nie mrugnęli okiem, a On zniknął! Prawdą jest, że my też będziemy przemienieni w mgnieniu oka: „Wszyscy będziemy przemienieni, w jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos trąby ostatecznej” (1 Kor. 15:51-52). Paweł mówi o przemienieniu ciała, kiedy „Razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana” (1 Tesal 4:17). On przyjdzie szybko, nagle, a my będziemy przemienieni w ciele w momencie.

Autor Listu do Hebrajczyków mówi, że lud Boży będzie widział, jak ten dzień nadchodzi: „Nie opuszczając wspólnych zebrań naszych, … lecz dodając sobie otuchy, a to tym bardziej, im lepiej widzicie, że się ten dzień przybliża” (Hebr. 10:25). „Lecz wiemy, że gdy się objawi, będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest” (1 Jan 3:2). „Oto przychodzi wśród obłoków, i ujrzy go wszelkie oko, a także ci, którzy go przebili” (Obj. 1:7). „i oglądać będą jego oblicze, a imię jego będzie na ich czołach” (Obj. 22:4). „Szczepan, będąc pełen Ducha Świętego, utkwiwszy wzrok w niebo, ujrzał chwałę Bożą i Jezusa stojącego po prawicy Bożej” (Dz. Ap. 7:55). Szczepan był typem żyjących w dniach ostatecznych – „pełen Ducha Świętego” – którzy otrzymali otwarte oczy i otwarte niebo. Będziemy widzieć Jezusa przychodzącego w chwale, ze wszystkimi świętymi aniołami i będziemy widzieć Jego chwałę!

wtorek, 21 października 2014

PRZYGOTOWANIE BY WYJŚĆ MU NA SPOTKANIE

„Gdy oni tedy się zeszli, pytali go, mówiąc: Panie, czy w tym czasie odbudujesz królestwo Izraelowi? Rzekł do nich: Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec w mocy swojej ustanowił,…. I gdy to powiedział, a oni patrzyli, został uniesiony w górę i obłok wziął go sprzed ich oczu. I gdy tak patrzyli uważnie, jak On się oddalał ku niebu, oto dwaj mężowie w białych szatach stanęli przy nich i rzekli: Mężowie galilejscy, czemu stoicie, patrząc w niebo? Ten Jezus, który od was został wzięty w górę do nieba, tak przyjdzie, jak go widzieliście idącego do nieba” (Dz. Ap. 1:6-7, 9-11).

Jezus zgromadził tych, którzy byli wybrani, by zobaczyć Go wstępującego do Ojca – „A będąc z nimi” (Dz. Ap. 1:4). Około 120 było wezwanych przez Jezusa na Górę Oliwną. Myślę, że oni nie wiedzieli i nie mieli pojęcia, co się stanie. On chciał ich przygotować na Swoje odejście do Ojca: „Odchodzę do Ojca i już mnie nie ujrzycie” (Jan 16:10). Jak ograniczony umysł mógł zrozumieć takie słowa? Jak On odejdzie? Czy znowu umrze? Czy zabiorą Go aniołowie? Czy przybędzie powóz tak, jak po Eliasza, czy też nagle rozpłynie się w powietrzu? To było coś, o czym Jezus ich ostrzegał: „Słyszeliście, że powiedziałem wam: Odchodzę i przychodzę do was. Gdybyście mnie miłowali, tobyście się radowali, że idę do Ojca” (Jan 14:28). „Mówili więc: Cóż to znaczy, co mówi: Jeszcze tylko krótki czas? Nie wiemy, co mówi” (Jan 16:18).

Tak samo, jak Jezus zebrał uczniów, znowu zbierze Jego lud, by przygotować nas na Swój powrót. Ale czy my zrozumiemy? Bóg zawsze miał ludzi, ale przed samym Jego przyjściem On uczyni tak samo, jak przed odejściem. Właściwie robi to już teraz! To się dzieje tu w kościele Times Square i po całej Ameryce, w Chinach, w Europie, w Polsce. W Rosji. Na wołanie Ducha Świętego małe i większe grupy zbierają się razem, by „wyjść Mu na spotkanie.” Oni usłyszeli głos trąby! Oni usłyszeli wołanie, „Oto oblubieniec, wyjdźcie na spotkanie” (Mat. 25:6).

poniedziałek, 20 października 2014

CHRYSTUS UCZYNIL NAS WOLNYMI by Gary Wilkerson

Pomyśl o takich błogosławionych rzeczach: intymna modlitwa z Panem; czytanie Jego cudownego Słowa; radosne dzielenie się Jego ewangelią. To wszystko są cudowne praktyki, które czynią życie spełnionym i radosnym. Ale my czasami czynimy z nich oparte na zasługach uczynki - żmudne i obowiązkowe. Czyniąc to, zaniedbujemy „tak wielkie zbawienie” --- zbawiającą łaskę, która nie zawodzi. Widzicie, nawet kiedy zawodzimy, Nowe Przymierze nie zawodzi. Według Pawła, ta prawda nas wyzwoli, a nie zniewoli.

„Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli” (Gal. 5:1) W tym liście Paweł pyta wierzących, „Dlaczego mielibyście wracać ponownie do Starego Przymierza uczynków? Ten system tylko was ponownie zniewoli. Otrzymaliście Nowe Przymierze, które was uwalnia, byście kochali i służyli Bogu w doskonałej wolności.”

Paweł wpajał to Galacjanom, mówiąc, że ewangelia daje nam moc w Duchu, przez łaskę. Ale Galacjanie dalej próbowali żyć ewangelią przez pryzmat uczynków. Byli przekonani, „Jeżeli zrobię to, to otrzymam błogosławieństwo. Jeżeli nie, to otrzymam przekleństwo.”

Może nie widzimy tego u nas, ale mamy tendencję, by robić dzisiaj podobnie. Nasze nastawienie jest takie: „Zrobię wszystko co w mojej mocy, by przestrzegać Bożych przykazań, a On musi mnie błogosławić.” Ale Bóg w Nowym Przymierzu mówi inaczej: „Ja już cię błogosławiłem, zanim jeszcze postanowiłeś przestrzegać Moich przykazań. Ja również wiem, że nie potrafisz wypełniać Mojego Słowa doskonale, dlatego dam ci siłę przez Mojego Ducha. Moja łaska będzie siłą stojącą za twoimi uczynkami, a nie twoja własna. siła.”

To jest rdzeń ewangelii: Wszystko czyni Bóg! Dlatego jeżeli słyszymy, że „Musimy tym baczniejszą zwracać uwagę na to, co słyszeliśmy, abyśmy czasem nie zboczyli z drogi” (Hebr. 2:1), z drogi nie oznacza, że mamy bardziej zwracać uwagę na przestrzeganie zasad. Zamiast tego mamy bardziej zwracać uwagę na ewangelię łaski, która uczyniła nas wolnymi.

sobota, 18 października 2014

MI ŁOSIERDZIE JEST ZARAŹLIWE by Nicky Cruz



„Kiedy Jezus ujrzał mnóstwo ludu, ulitował się nad nimi, że byli jak owce nie mające pasterza” (Marka 6:34).

W Oslo w Norwegii nasza służba połączyła się z kościołem Luterańskim. Był to jeden z niewielu kościołów, które chciały nam pomagać. Ich dzieci były głęboko oddane Panu, ale były zaskoczone naszymi metodami ewangelizacji. Europejscy chrześcijanie są ludźmi spokojnymi, pokornymi, którzy zazwyczaj trzymają swoją wiarę dla siebie. Pomysł głoszenia na rogu ulicy w swoim sąsiedztwie był dla nich wyjściem daleko poza ich strefę bezpieczeństwa. Na początku nie chcieli iść z nami, ale po kilku tygodniach nie mogliśmy ich powstrzymać. Rozpalił się w nich ogień do ewangelizacji – prawdziwa obsesja dla dusz.

Wielu z nich jechało pociągiem dwie czy trzy godziny każdego ranka, żeby nam pomagać, a potem późnym wieczorem wracali do domu. Nigdy nie mieli dosyć. Tak bardzo chcieli się dowiedzieć więcej o naszych dzieciach z Nowego Jorku. Kiedy powiedzieliśmy im, że wiele z naszych dzieci to byli członkowie gangów i narkomani, trudno im było w to uwierzyć. Byli zdumieni tym czego Jezus dokonał w ich życiu – i nadal to czynił.

Ale najbardziej ich przyciągało szczere współczuciem jakie nasze dzieci miały dla innych. Kiedy ktoś przeżywał jakiś ból, nasze dzieciaki płakały z nim, trzymały go, modliły się z nim. Każdy poranek rozpoczynaliśmy od kilku godzin modlitwy i uwielbienia w budynku kościoła, a dzieci Luteran nigdy nie miały tego dosyć. Miłość, jaką nasze dzieciaki okazywały dla nich i dla siebie nawzajem przekraczała wszystko, co oni dotychczas przeżywali. Sami też niedługo złapali taki entuzjazm. Rozszerzało się to jak dziki ogień w sercach wszystkich, którzy współpracowali z nami.

Kiedy kończył się czas naszej krucjaty, dzieci z Norwegii nie mogły się pogodzić z tym, że musimy wyjeżdżać. Tak się przywiązały do naszej grupy, tak pokochały nasze dzieci, że godzinami płakały na lotnisku zanim nasz samolot odleciał. Nasze dzieci zawiązały przyjaźnie na całe życie podczas tej podróży i wywarły wielki wpływ na życie tych, którzy tam pozostali.

To jest piękno i natura współczucia. Jest to jedno z najbardziej pociągających i zaraźliwych ze wszystkich ludzkich emocji. Nie można tego udawać i nie da się wytłumaczyć jego wpływu, ale jest on bardzo realny. I tak bardzo potężny!

__________
Nicky Cruz, znany na świecie ewangelista i płodny pisarz nawrócił się do Jezusa Chrystusa z życia przemocy i przestępstw, po spotkaniu Dawida Wilkersona w Nowym Jorku w roku 1958. Historia jego dramatycznego nawrócenia została opisana w książce Krzyż i Sztylet przez Dawida Wilkersona, a potem w jego własnej, najlepiej sprzedającej się książce Run Baby Run.(Polski tytuł: „Nicky Cruz Opowiada”).

piątek, 17 października 2014

ŚWIEŻE SŁOWO KAŻDY DZIEŃ

Bóg przekazuje świeże słowo każdy dzień dla wszystkich, którzy chcą słyszeć, ale wielu nie może słyszeć, bo ich serca są coraz twardsze. W Hebrajczyków czytamy: „Dziś, jeśli Jego głos usłyszycie, nie zatwardzajcie swoich serc” (Hebr. 3:7-8). Boży głos jest to głos „dzisiaj.” On chce, żebyśmy słyszeli głos właściwy na daną minutę.

Jezus ostrzegał przed słuchaczami, którzy mają ziemię skalistą: „ Podobnie, zasianymi na gruncie skalistym są ci, którzy, skoro usłyszą słowo, zaraz je przyjmują z radością, ale nie mają w sobie korzenia, lecz są niestali i gdy przychodzi ucisk lub prześladowanie dla słowa, wnet się gorszą” (Marka 4:16-17). Odnosi się to do tych, którzy lubią słyszeć, którzy przyjmują to, co mówi Bóg z radością. Ale Słowo nie zapada. Boży głos ich nie zmienia. Pozostają niezłamani, a ich serca zamieniają się w kamień. Gdzie są te kamienne serca? W więzieniu? Na ulicach? Jest to smutne, ale te najtwardsze serca można znaleźć w domu Bożym, wśród tych, którzy nawet nie wiedzą, że stają się twardymi!

Powiem wam w jaki sposób chrześcijanie rozwijają twarde serca. Nie pozwalają, aby Boży głos rozbijał ich upartą wolę. Słyszą Boży głos w Jego Słowie, w zwiastowaniu, a nawet czasami słyszą ten cichy, spokojny głos, ale nie chcą mu być posłuszni! Słowo nie może zapuścić korzeni. Ale jest jeszcze coś gorszego. Każdy dzień Bóg zaprasza swój lud do komory modlitwy, gdyż On chce mówić. Chce mówić na temat posłuszeństwa, na temat problemów, na temat przyszłości i kierować. „ Chociaż mówiłem do was nieprzerwanie i nieustannie, nie słuchaliście, i chociaż wołałem do was, nie odpowiadaliście” (Jeremiasza 7:13). Za każdym razem, kiedy odrzucamy to zaproszenie i zamiast tego wracamy do swoich interesów i zajętości, stawiając inne rzeczy przed Bogiem – za każdym razem, kiedy omijamy jeden dzień słyszenia – każdy dzień, kiedy nie chcemy słuchać – nasze serca stają się coraz bardziej zimne. Za każdym razem, kiedy słuchamy innego głosu, zamiast czekać na Jego głos, stajemy się coraz bardziej twardzi.

Kiedy nie chcemy się dyscyplinować, żeby być sam na sam z Bogiem, aby słyszeć Jego głos, ten głos staje się dla nas coraz bardziej obcy. Jest to smutne, kiedy obserwujemy co się dzieje w tak wielu kościołach dzisiaj, gdzie jest coraz więcej tych, którzy już nie potrafią rozpoznać Bożego głosu. Pan widzi jak stają się zatwardziali, ale troszczy się o nich i nadal ich kocha. Dlatego kieruje na nich światło Ducha Świętego, przynosząc palące i przenikające słowo – głos grzmotu – żeby ich obudzić Ale to słowo ich gorszy; to Słowo, które Bóg kieruje, żeby ich uwolnić, gorszy ich i gniewają się i usychają! „Kiedy zaświeci słońce, to są wypaleni i usychają” (zobacz Mat. 13:6).

czwartek, 16 października 2014

TO JEST CZAS, ABY ZAMKNĄĆ DRZWI

„Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie” (Mateusza 6:6).

Boży głos słyszą ci, którzy spotykają się z Nim w swojej komorze modlitwy. Bóg jest bardzo ostrożny w tym do kogo mówi. Tylko do tych, którzy cenią sobie Jego głos tak bardzo, że zamykają cały świat, żeby być tam na sam z Nim i czekać na Niego.

Bóg mówi do nas, „Jeżeli chcesz słyszeć Mój głos, zamknij się w komorze modlitwy. Módl się do Mnie w ukryciu, a Ja cię wynagrodzę.” Zajętość, pożądliwości i troski życia zaduszają głos Boży. Jezus dał nam ostrzeżenie, żebyśmy nie byli tak zajęci, aby nie słyszeć Jego głosu. W podobieństwie o siewcy „słowo” jest Jego głosem. To są ci, którzy zostali posiani wśród cierni; tacy słyszą słowo, ale troski tego świata i oszustwo bogactwa i pożądanie innych rzeczy wchodzą, zaduszają słowo tak, że plonu nie wydaje” (Marka 4:18-19).

Obawiam się, że niektórzy czytający teraz to słowo zaduszali Boży głos. Zaduszanie oznacza tutaj „stłumić” albo utopić Jego głos. Kiedyś Bóg wyraźnie mówił do ciebie i to była wielka radość. Nadal Go kochasz, ale masz coraz mniej czasu dla Niego. Twoja zajętość teraz ciebie woła – twoje bogactwa, twoje troski, twoje problemy i wszystkie inne rzeczy, które zajmują twój czas! Boży głos teraz jest taki przyćmiony. On ciebie woła, zaprasza, ostrzega: „Rób tak dalej, a całkowicie zagłuszysz Mój głos w tobie.”

Możesz stać się tak zajęty, tak przygnieciony problemami i troskami, że nic by ci nie pomogło słyszenie Jego głosu, gdyż nie mógłbyś słuchać. Jezus powiedział, że to by było bezowocne (werset 19).

„Owymi zaś, którzy są zasiani na dobrej ziemi, są ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc trzydziestokrotny i sześćdziesięciokrotny, i stokrotny” (Marka 4:20).

środa, 15 października 2014

CZY BÓG NADAL PRZEMAWIA?

Samuel słyszał Boży głos wyraźnie, tak wyraźnie, „że Pan . . . żadnego ze słów jego nie pozostawił nie spełnionym” (1 Sam. 3:19). „Pan bowiem objawiał się w Sylo Samuelowi w swoim słowie. I dotarło słowo Samuela do całego Izraela” (1 Sam. 3:21-4:1). Dawid słyszał jak Bóg mówi i on też rozmawiał z Bogiem! Boży głos był jego radością i życiem. Dawid powiedział, „Bóg przemówił w Swojej świętości, będę się radował” (Psalm 60:6).

Dzisiaj wielu ludzi nie wierzy, że Bóg nadal mówi do ludzi. Mówią, że On mówi tylko poprzez Swoje Słowo, że wszystko, co On kiedy chce albo potrzebuje powiedzieć jest zamknięte w kanonie Pisma Świętego. Na pewno Bóg nigdy nie mówi słów niezgodnych z Pismem, ale „Bóg. . . w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Swojego Syna” (Hebr. 1:1-2). Jego Syn nadal przemawia do Swoich dzieci! On powiedział, że Jego owce znają Jego głos i że nie posłuchają innego głosu. Wiemy, że Bóg przemawiał do ludzi w Starym Testamencie. Ale co z Nowym Testamentem? Co z tymi dniami ostatecznymi?

Bóg przemówił do Saula(Pawła) na drodze do Damaszku: „ olśniła go nagle światłość z nieba, a gdy padł na ziemię, usłyszał głos mówiący do niego: Saulu, Saulu, czemu mnie prześladujesz?” (Dz. Ap. 9:3-4). Przez resztę swojego życia Paweł składał świadectwo, „słyszałem Jego głos.” Przed królem Agrypą powiedział, „usłyszałem głos do mnie mówiący w języku hebrajskim. Powstań . . . albowiem po to ci się ukazałem” (Dz. Ap. 26:14 i 16).

Piotr słyszał Boży głos i był mu posłuszny. W modlitwie słyszał, jak Bóg mówi: Usłyszałem też i głos, który mi powiedział: Wstań, Piotrze, zabijaj i jedz! I odrzekłem: Przenigdy, Panie . . . Wtedy po raz wtóry odpowiedział głos z nieba . . . I stało się to po trzykroć” (Dz. Ap. 11:7-10).

Jezus wzywa ostatni kościół w Laodycei, żeby usłyszał Jego głos i otworzył: „Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną” (Objawienie Jana 3:20).

wtorek, 14 października 2014

JEGO GŁOS

Jednym z największych błogosławieństw jakie ma prawdziwy wierzący jest poznawanie głosu Bożego. To jest możliwe, żeby słyszeć Boży głos dzisiaj tak pewnie i wyraźnie jak słyszał go Abraham i Mojżesz – tak wyraźnie jak Samuel i Dawid – i Paweł, Piotr, apostołowie i Jan na wyspie Patmos! Bóg obiecał, że pozwoli poznać Swój głos wyraźnie po raz ostatni w dniach ostatecznych. Dał nam obietnicę i ostrzeżenie dotyczące Jego głosu. Bóg sprowadzi razem świętą, oddzieloną resztkę na duchowy Syjon i da im poznać Swój głos. „ Lecz wy podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego i do niezliczonej rzeszy aniołów” (Hebr. 12:22).

Bóg ma takie poselstwo dla wszystkich, którzy zostali wywołani: „ Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem” (Hebr. 12:26). Tu jest Boże ostrzeżenie dla Jego świętych, wierzących dzieci. „ Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba” (Hebr. 12:25).

Dlaczego Bóg zbiera razem ludzi z martwych kościołów? Dlaczego Duch woła: „Wyjdźcie z Babilonu, ludu Mój! Nie bądźcie uczestnikami ich grzechów”? Dlatego, że Bóg musi mieć lud (lud Syjonu) w tych niespokojnych ostatecznych dniach, którzy nie są zdezorientowani poprzez fałszywą naukę. Są to owce, które nie idą za fałszywymi nauczycielami, którzy znają głos swojego Mistrza. Bóg mówi do nich wyraźnie i pewnie i one żyją według Jego głosu! Są kierowane Jego głosem, pocieszane Jego głosem i sterowane we wszystkim Jego głosem! Jedną ważną cechą charakterystyczną tych świętych ludzi jest to, że nie mają wątpliwości jeżeli chodzi o Boży głos. Oni go znają – oni go słyszą – on nimi kieruje. Jest to pewne, niewzruszone i niedwuznaczne!

poniedziałek, 13 października 2014

JEZUS JEST WIĘKSZY by Gary Wilkerson

„ Wielokrotnie i wieloma sposobami przemawiał Bóg dawnymi czasy do ojców przez proroków; Ostatnio, u kresu tych dni, przemówił do nas przez Syna, którego ustanowił dziedzicem wszechrzeczy, przez którego także wszechświat stworzył. On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty i podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy, dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy majestatu na wysokościach (Hebr. 1:1-3).

Pierwszy rozdział Listu do Hebrajczyków powtarza prawdę, którą zna każdy chrześcijanin, ale tak naprawdę niewielu ją rozumie: „Jezus jest większy.” Pisarz jest tak skoncentrowany na tym temacie, że nie poświęca czasu, żeby rozpocząć od przywitania. Nie daje też swoim czytelnikom instrukcji, jakie widzimy w niektórych listach apostolskich; ma natomiast na myśli jedno: „Jezus jest większy!” Jest rozkochany, wzruszony i przejęty Chrystusem.

„Jezus jest większy niż co?” możesz zapytać. W pierwszym rozdziale Hebrajczyków znajdujemy odpowiedź. On jest większy niż wszyscy prorocy, kapłani, królowie i aniołowie. Wskaż cokolwiek, a On jest większy niż to. To nie jest nic nowego dla nas, którzy znamy Chrystusa, jako żywego Zbawiciela; tak, On był obecny podczas stwarzania i panuje wiecznie jako Król. Tak, On jest większy niż wszystko, co możemy sobie wyobrazić.

Jednak wielu chrześcijan potyka się o prostą prawdę, kiedy chodzi o poznanie, że „Jezus jest większy.” Problem jest taki: Jezus jest większy niż uczynki Zakonu – ale my żyjemy tak, jak gdyby nasze uczynki znaczyły więcej niż zbawcza łaska Chrystusa. Twierdzimy, że jesteśmy zbawieni przez Jego łaskę, ale kiedy upadamy, to na nowo wracamy do uczynków, żeby zostać odnowionymi. Jest to mentalność Starego Testamentu, która prowadzi do niewoli – ale niewielu z nas uświadamia sobie, że do tego wracamy.

Czytając dalej w Hebrajczyków, widzimy „większe przymierze”, które Bóg zawarł z nami w umyśle: „ Chrystus zaś objął o tyle znakomitszą służbę, o ile lepszego przymierza jest pośrednikiem, które ustanowione zostało w oparciu o lepsze obietnice.... Oto idą dni, mówi Pan, a zawrę z domem Izraela i z domem Judy przymierze nowe” Hebr. 8:6,8).

Jezus jest większy!

sobota, 11 października 2014

GŁOSZENIE SŁOWA Z ODWAGĄ by Jim Cymbala

Co miało znaczenie w kościele Dziejów Apostolskich? Modlitwa Apostołów daje nam jedną ze wskazówek: „Dozwól sługom twoim, aby głosili z całą odwagą Słowo twoje” (Dz.Ap. 4:29).

Nie ma czegoś takiego, jak „wyuczona odwaga.” Odwaga może być wpojona tylko przez Ducha Świętego, nie można jej nabyć na seminarium. 2 Tym. 1:7 mówi, „Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i powściągliwości.”

Kaznodzieje Nowego Testamentu byli odważnie konfrontacyjni, ufając, że Duch Święty spowoduje przekonanie potrzebne do nawrócenia. Oni się nie bali.

Słuchajcie Piotra w dzień Pięćdziesiątnicy: „Tego wyście rękami bezbożnych ukrzyżowali i zabili” (Dz.Ap. 2:23). To była ostatnia rzecz, jaką ten tłum chciał usłyszeć. Gdyby Dawid Letterman miał listę dziesięciu rzeczy, których nie należy mówić słuchaczom żydowskim, to na pierwszym miejscu było by „Wyście własnymi rękami zabili Mesjasza, którego Izrael oczekiwał przez wieki.”

Ale odwaga Piotra nie odstraszyła ludzi. To dotykało ich sumienia. Pod koniec dnia duża grupa pokutowała ze swoich grzechów i nawróciła się.

W następnym rozdziale Piotr był tak samo bezpośredni przed tłumem, który zebrał się po uzdrowieniu chromego: „Wy jednak zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, i prosiliście o ułaskawienie wam mordercy i zabiliście Sprawcę życia…. Przeto upamiętajcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze, aby nadeszły od Pana czasy ochłody” (Dz.Ap. 3:14-15,19).

Kiedy Paweł głosił w Efezie kilka lat później, jego konfrontacja z pogańskim bałwochwalstwem była tak bezpośrednia, ze powstały rozruchy. „A gdy to usłyszeli, unieśli się gniewem i krzyczeli, mówiąc: Wielka jest Artemida Efeska. I napełniło się miasto wrzawą” (Dz. Ap. 19:28-29). To według mnie nie brzmi za bardzo pod publiczkę ani przyjaźnie..

Mimo tego powstał tam mocny zbór. Apostołowie wiedzieli, że bez odważnego i agresywnego nastawienia w głoszeniu Słowa Bożego, nie zbudują kościoła, którego chciał Jezus. Każdy kościół w każdym mieście musi dojść do takiej samej konkluzji.

__________
Jim Cymbala założył Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestu członkami w małym, zaniedbanym budynku w trudnej części miasta. Urodzony w Brooklynie, jest od wielu lat przyjacielem Dawida i Garego Wilkersonów i częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, sponsorowanych po całym świecie przez World Challenge.

piątek, 10 października 2014

ŻYCIE POKUTY I ODDZIELENIA

Bez życia pokuty i oddzielenia od świata nie może być prawdziwego przebudzenia. „A rodowici Izraelici odłączyli się od wszystkich obcoplemieńców. Potem powstali i wyznali swoje grzechy oraz przewinienia swoich ojców” (Nehemiasz 9:2). Tam, gdzie jest biblijne odnowienie, będzie też wzrastająca świadomość wezwania od Pana do oddzielenia się od tego, co świeckie i zmysłowe.

Przez lata zauważyłem, że to właśnie oddzieleni, pochłonięci Chrystusem, prowadzący święte życie chrześcijanie mają największy wpływ na ten świat. Bezbożni oczekują od chrześcijan, że będą czyści, całkowicie „inni”. Na pełnych grzechu ulicach Nowego Jorku, gdzie duchy demoniczne atakują z każdej strony, tylko czysty, oddzielony, pełny Chrystusa chrześcijanin może przepędzić nieprzyjaciela. Ludzie kompromisu są przerażeni, a ich własne grzechy ich oskarżają.

Bóg wzbudza resztkę wierzących, którzy chcą przebudzenia, ale takiego, które upodabnia wierzących do Jezusa Chrystusa. Kiedy ono przyjdzie w pełni, większość chrześcijan albo tego nie rozpozna, albo to odrzuci. Oddzielona resztka usłyszy głos trąby i będzie wiedziała, co Bóg mówi.

Bóg jest właścicielem wszystkiego, co mamy. Mówimy, „Panie, oddaję to Tobie!” Ale tak naprawdę nigdy nie byliśmy właścicielami niczego. „Mój bowiem jest wszelki zwierz leśny, Tysiące zwierząt na górach….Znam wszelkie ptactwo gór i moje jest to, co rusza się na polach…..Bo mój jest świat i to, co go napełnia” (Psalm 50:10-12). Pan mówi do nas, „Idź na dach i sprawdź swoje serce!” Czy jesteś sprawiedliwym szafarzem Jego własności? W świetle wieczności, w świetle kruchości życia, ile wydajesz na siebie w porównaniu z Jego pracą?

Wielkim wpływem wylania Ducha Świętego jest złożenie wszystkiego na Bożym ołtarzu, bo odwracamy oczy od tego, co posiadamy. W dzień Pięćdziesiątnicy powiedziano, „A u tych wszystkich wierzących było jedno serce i jedna dusza i nikt z nich nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne” (Dz. Ap. 4:32).

czwartek, 9 października 2014

DUCH RADOŚCI I WESELA

“I rzekł do nich: Idźcie, najedzcie się tłustego jadła i napijcie się słodkich napojów, udzielcie też tym, którzy nic nie przygotowali, gdyż dzień dzisiejszy jest poświęcony naszemu Panu; nie smućcie się, wszak radość z Pana jest waszą ostoją. Lewici zaś uspokajali cały lud, mówiąc: Uspokójcie się, gdyż dzień dzisiejszy jest święty, nie smućcie się. Rozszedł się więc cały lud, aby się najeść i napić, i udzielić innym, i urządzić wielką radosną uroczystość, gdyż zrozumieli słowa, które im podano” (Nehemiasz 8:10-12).

Kiedykolwiek miłość do Bożego Słowa została odnowiona i to spowodowało przebudzenie, zawsze wtedy przychodzi potężna fala radości i wesela. Ale dzisiaj jest jakaś dziwna radość i fałszywa wesołość: Jest to wywyższanie siebie i bałwochwalstwo – tańczenie wokół złotego cielca. Potrzebujemy wielkiego rozeznania, by widzieć różnicę między prawdziwą radością z pokuty i fałszywą radością bałwochwalców.

Mojżesz i Jozue zeszli z góry i usłyszeli w obozie wielką wrzawę: „Nie jest to odgłos okrzyków po zwycięstwie,…. lecz słyszę odgłos śpiewu (2 Mojż.32:18). Oni wykrzykiwali, śpiewali i tańczyli, a Mojżesz wiedział, że to było cielesne. On wiedział, ze to ludzie twardego karku, buntownicy, pełni pożądliwości, wszeteczeństwa, obnażania się i zmysłowości. To były okrzyki bałwochwalstwa!

Czy widzisz różnicę? Jeżeli nie ma głoszenia zakonu, by przekonać o grzechu – nie ma płaczu i leżenia na twarzy – jeżeli nie ma miłości do Bożego, korygującego Słowa – nie ma pokuty, to żadne okrzyki, ani pieśni nie są Boże! Uważaj, bo możesz brać udział w pieśni bałwochwalców.

Dlaczego było takie szczęście, taki duch radości w przebudzeniu zapisanym przez Nehemiasza? „Gdyż zrozumieli słowa, które im podano” (Nehemiasz 8:12) Inaczej mówiąc, oni to zrozumieli i wzięli sobie to do serca; oni byli posłuszni!

środa, 8 października 2014

POKUTA KRUSZĄCA SERCE

„Następnie skłonili swoje głowy i oddali Panu pokłon z twarzami zwróconymi ku ziemi…. i czytali z księgi Zakonu ustęp za ustępem, od razu je wyjaśniając, tak że zrozumiano to, co było czytane. Wtedy Nehemiasz,… oraz Ezdrasz, kapłan i pisarz, i Lewici, którzy objaśniali lud, rzekli do całego ludu: Dzień dzisiejszy jest poświęcony Panu, waszemu Bogu, nie smućcie się i nie płaczcie; gdyż cały lud, słuchając postanowień Zakonu, płakał”
(Nehemiasz 8:6-9).

Pierwszą reakcją na Słowo było podniecenie i radość! Wołali Amen i podnosili ręce. Dawid powiedział, „Podnoście ręce ku świątyni i błogosławcie Pana!” Psalm 134:3). Wkrótce to słowo spowodowało, że upadli na twarze. Kiedy słowo Boże doprowadza nas na ziemię, to jest prawdziwa pokuta. Skłonili swoje głowy i oddali Panu pokłon z twarzami zwróconymi ku ziemi…. „Wszyscy ludzie płakali, kiedy usłyszeli słowa zakonu.” On drżeli przed Słowem Bożym, potem wzięli je sobie do serc i pokutowali.

Kiedy przychodzi Duch Święty, chrześcijanie nie trzymają uprzedzeń; nie plotkują, nie odpłacają, nie szukają winnych. Nie próbują wyprostować kościoła czy pastora. Nie przesiadują też przez telewizorami. Nie! Oni są na twarzach przed Bogiem, płacząc, bo Słowo dotyka ich serc. Oni nie osądzają innych i nie patrzą na innych. Oni są przekonani przez Słowo, że wiele im brakuje!

W Rzymian 12:9-21 apostoł Paweł opisuje znak prawdziwie pokutujących ludzi. Rozpoczyna od powiedzenia, „Miłość niech będzie nieobłudna (bez hipokryzji). Brzydźcie się złem, trzymajcie się dobrego. Miłością braterską jedni drugich miłujcie, wyprzedzajcie się wzajemnie w okazywaniu szacunku, w gorliwości nie ustawając, płomienni duchem, Panu służcie, w nadziei radośni, w ucisku cierpliwi, w modlitwie wytrwali” (w. 9-12).

wtorek, 7 października 2014

CAŁA RADA BOŻA

Pierwszym dowodem przebudzenia jest wielkie pragnienie słuchania i posłuszeństwo Słowu Pana.

„Zgromadził się tedy cały lud co do jednego na placu, który był przed Bramą Wodną, i uproszono Ezdrasza, pisarza, ażeby przyniósł księgę Zakonu Mojżeszowego, który Pan nadał Izraelowi. Przyniósł więc Ezdrasz, kapłan, Zakon na zgromadzenie, złożone z mężczyzn i kobiet, wszystkich, którzy mogli słuchać ze zrozumieniem, a było to pierwszego dnia siódmego miesiąca. I czytał z niego na placu, który był przed Bramą Wodną, od samego świtu aż do południa wobec mężczyzn i kobiet, tych, którzy mogli rozumieć, a uwaga całego ludu była skupiona na treści Zakonu. Ezdrasz więc otworzył księgę na oczach całego ludu, … a gdy ją otworzył, cały lud powstał” (Nehemiasz 8:1-3, 5).

Wołaniem ich serca było, „Daj nam prawdziwe Słowo od Pana!” Ezdrasz stał na drewnianym podwyższeniu i czytał Boże Słowo przez sześć godzin, a tłumy stały w skupieniu, słysząc, że powodem ich cierpienia był ich upór i bunt. Najpewniejszym dowodem przebudzenia w duszy lub w kościele albo w mieście jest głód Słowa Bożego. Odstępczy chrześcijanie nie chcą słyszeć Słowa – ono ich nudzi! Oni chcą tylko tego, co ich podnieca. Odstępczy kaznodzieje głoszą niewiele Bożego Słowa; zamiast tego wygłaszają krótkie kazanka. Oni nie głoszą Zakonu, ponieważ ono przekonuje i wstrząsa kościołem! Wtedy idący na kompromis czują się niewygodnie!

Tam, gdzie działa Duch Święty, ludzie w ławkach podziwiają Słowo. Otrzymuję setki listów od zagłodzonych świętych, którzy wołają, „Jesteśmy głodni. Nie słyszymy prawdziwego Słowa. Otrzymujemy martwą literę, bez namaszczenia!” Tam, gdzie Bóg działa, wszędzie są Biblie. Tam jest radość z głoszenia i nauczania, z prawdziwym szacunkiem dla Słowa.

Jakie to smutne, że w wielu charyzmatycznych kościołach ledwie tolerują kazania. Chcą tylko muzyki, zabawy i specjalnych śpiewaków na scenie! Kiedy przychodzi Duch Święty, Słowo będzie kochane. Ludzie będą wołać, „Panie chcę wszystkiego, co w Nim jest, dobre, złe, przykazania, obietnice i całą radę Bożą!”

poniedziałek, 6 października 2014

DZIEŁO ŁASKI by Gary Wilkerson

Chrystus nie potrzebuje pomocy od nas w Jego dziele łaski!

Może zastanawiasz się, „”Czy ja mam jakąś rolę w dziele łaski?” Jeżeli próbujesz dodać coś do dzieła Chrystusa, to tylko to psujesz. Nie jest możliwe dodanie czegoś do Jego chwalebnej łaski z naszych łachmanów niesprawiedliwości. My nie posiadamy łaski – my ją tylko przyjmujemy. Możemy ją rozdawać, ale to jest łaska Boża, a nie nasza.

To jest to, co mówi Hebr. 10:29, że „depczemy” krew Chrystusa, kiedy próbujemy dodać coś do Bożej łaski. Wtedy ją rozwadniamy, obrażając chwalebne dzieło, którego On dokonał. Tak faktycznie, to zawsze działamy na jeden z dwóch sposobów: (1) Albo pozwalamy Bogu powiedzieć, że sami nie potrafimy i przyjmujemy całkowicie Jego łaskę; albo (2) uważamy Jego łaskę za niewystarczającą i próbujemy dodać do niej nasze wysiłki.

Możesz powiedzieć, „Gdybym w to wierzył, to bym nigdy nie robił niczego dla Boga.” Ale prawda jest odwrotna. Kiedy żyjesz w łasce Chrystusa, robisz więcej, niż kiedykolwiek – bo robisz to z radością, a nie z poczuciem ciężkiego obowiązku. Modlisz się, ponieważ kochasz Boża świętość. Studiujesz Jego Słowo nie dlatego, że tam jest lista tego, co masz dzisiaj robić, ale ponieważ jest ono źródłem życia, studnią pokoju, radości i ukierunkowania.

Mówiąc prosto, łaska daje siłę do Bożych działań. Jeżeli jesteś pożałowania godny w twoim chodzeniu z Chrystusem – jeżeli jesteś umęczony, chodzisz do kościoła bo boisz się utracić zbawienie – to znaczy, że nie doceniasz Jego łaski. Właśnie teraz On zaprasza cię ponownie, mówiąc, „Wejdź w Moje przymierze, które Ja mam z Ojcem. Ja chcę wylać Moją łaskę na ciebie i umocnić cię Moim Duchem do życia.”

Przez Niego jesteśmy w pełni oczyszczeni, mamy pokój z Bogiem i obfitość Jego łaski. Nie możemy niczego dodać do Jego dokonanego dzieła – Jego łaska jest w pełni wystarczająca. Naszą rolą jest przyjęcie tego wspaniałego daru i chodzenie w nim z radością!

„Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie jako rezultat uczynków, aby się kto nie chlubił” (Efezjan 2:8-9).

sobota, 4 października 2014

WIELKA WIECZERZA by Carter Conlon

„Pewien człowiek przygotował wielką wieczerzę i zaprosił wielu. I posłał swego sługę w godzinę wieczerzy, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko gotowe” (Łuk. 14:16-17).

Inaczej mówiąc, człowiek wysłał zaproszenie na swój wielki bankiet, podobnie jak Pan zaprasza ciebie i mnie, byśmy przyszli na Jego niesamowitą ucztę życia i siły. Tam można znaleźć wizję, kierunek, zaopatrzenie i przyszłość. Wszystko jest gotowe.

Jednak ci, którzy byli zaproszeni na ten bankiet, zaczęli przedstawiać swoje wymówki, dlaczego nie mogą przyjść. Widać wyraźnie, że niektórzy po prostu nie chcieli przyjść. Jakoś czuję, że niektórzy z nich czuli się zobowiązani, by też coś na ten bankiet przynieść. Może byli zawstydzeni z powodu braku środków, co powodowało, że odrzucili zaproszenie.

Wy i ja mamy dzisiaj taki sam dylemat. Bóg mówi, „Ja chcę coś uczynić przez twoje życie.” To jest niesamowite zaproszenie od Pana. Jednak wiele ludzi ma jakieś poczucie, że powinni coś przygotować. Nawet w naszym społeczeństwie obecnie jest taki zwyczaj, że podarunek, który dajemy na ślubie, powinien mieć wartość porównywalną z wartością posiłku, który otrzymujemy.

Oczywiście, wiedząc, że ceną za ten bankiet była krew Jego Syna Jezusa Chrystusa, niedorzecznością jest myśleć, że ty i ja możemy przynieść coś porównywalnego z tą ceną, nawet choćbyśmy czuli się zobligowani. Nieraz trzeba długiego czasu, by sobie uświadomić, że jest to bankiet na zasadzie „przyjdź tak, jak jesteś.” Prorok Izajasz powiedział, „Przyjdźcie wy, którzy nie macie pieniędzy, którzy nie macie zdolności, którzy nie macie możliwości. Przyjdźcie i kupujcie, i bądźcie zadowoleni! Jedzcie to, co was naprawdę nasyci” (patrz Izajasz 55:1-2).

Jezus kontynuował to w Łukasza 14:33, „Tak więc każdy z was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma, nie może być uczniem moim.” To nie znaczy, że musisz oddać swój dom, opróżnić swoje konto bankowe i zrezygnować z pracy. Jezus w zasadzie mówił, że musisz zrezygnować z myślenia, że możesz to zrobić o własnych siłach. Moce działające przeciwko świadectwu Chrystusa w tym pokoleniu są zbyt silne. Trendy społeczne idą w przeciwnym kierunku, niż Słowo Boże. Walka jest zbyt trudna, a nasze naturalne środki są nie wystarczające. Dlatego musimy postanowić, że odrzucimy wszelkie poleganie na sobie i przyjść tacy, jak jesteśmy na ten niesamowity bankiet Boży.

__________
Carter Colon dołączył do zespołu pastorów kościoła Times Square w 1994r. na zaproszenie pastora założyciela, Dawida Wilkersona i został wyznaczony na głównego pastora w 2001r. Mocny, współczujący przywódca, jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych po całym świecie przez Word Challenge.

piątek, 3 października 2014

WIELKOŚĆ JEGO MOCY

Otrzymuję wiele proroctw i długich, zaangażowanych „duchem” pism od chrześcijan, którzy twierdzą, że spędzają całe dni, tygodnie, a nawet miesiące w modlitwie. Jeden mąż prosił mnie, żebym wyprostował jego żonę. Ona opowiada ludziom, że umarła i poszła do nieba, tańczyła z Jezusem, a potem latała z Nim w powietrzu! Twierdzi, że to objawienie otrzymała po wielu godzinach modlitwy.

Dlaczego ci umiłowani nie są wśród ludzi, żeby im głosić zmartwychwstałego Jezusa? Dlaczego spędzają cały czas na napominaniu innych, nie mając serca dla zgubionych? Najlepszym lekarstwem na takie „urojenia” jest wyjście do grzeszników i głoszenie im miłości Jezusa. Modlimy się: „Duchu Święty przyjdź!” Ale po co? Tylko żeby nas błogosławić i zaspokajać nasze potrzeby? Albo żeby nas wyposażyć i objawić nam złamane serce naszego Pana? Ostatnie słowa Jezusa przed odejściem z tej ziemi były takie: „Idźcie na cały świat i głoście ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Marka 16:15).

Modliliśmy się, żeby Bóg zamknął gospodę w sąsiedztwie kościoła Times Square. Właściciel powiedział nam, „Wy ludzie jesteście w prawdziwym kłopocie. Nie wiecie z kim macie do czynienia.” Nie! On nie wie, że ma do czynienia z Jezusem, który powiedział, „Dana Mi jest wszelka moc” (Mat. 28:18). Dlatego możemy odważnie powiedzieć: Pan jest moim pomocnikiem, więc nie będę się bał tego, co może mi uczynić człowiek” (Hebr. 13:6). Paweł modlił się, żebyście poznali … jaka jest wielkość Jego mocy dla nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego, jaką okazał w Chrystusie,. . . Ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem, i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym; i wszystko poddał pod nogi jego” (Efezjan 1:18-22).

Szatan spowodował, że niektórzy z was się boją - boją upadku, boją osaczającego grzechu, albo nawracającego nałogu i boją się ludzi. Ale Słowo mówi, „Dajcie odpór diabłu, a ucieknie od was” (Jakuba 4:7). Ty nie jesteś tym, który ucieka!

„ Choćby rozbili przeciwko mnie obozy, nie ulęknie się serce moje, Choćby wojna wybuchła przeciw mnie, nawet wtedy będę ufał.. . . Bo skryje mnie w dzień niedoli w szałasie swoim . . . postawi mnie wysoko na skale” (Psalm 27:3,5).

czwartek, 2 października 2014

SŁUŻBA „FILIPA”

Dla każdego wierzącego, który chodzi w świętości Chrystusa jest służba „Filipa.”

„A Filip dotarł do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Ludzie zaś przyjmowali uważnie i zgodnie to, co Filip mówił, gdy go słyszeli i widzieli cuda, które czynił. Albowiem duchy nieczyste wychodziły z wielkim krzykiem z wielu, którzy je mieli, wielu też sparaliżowanych i ułomnych zostało uzdrowionych. I było wiele radości w owym mieście” (Dz. Ap. 8:5-8).

Filip nie był człowiekiem kazalnicy, ale napełnionym Duchem Świętym człowiekiem, który prosto wierzył w moc zmartwychwstałego życia Chrystusa. Był prostym człowiekiem, który szedł wszędzie i spodziewał się cudów. Nigdy nie wywrzemy wpływu na to miasto ani żadne inne dotąd, aż każdy członek Ciała stanie się pochłoniętym Chrystusem Filipem, ewangelistą z wiarą do wypędzania demonów i modlitwą o zbawienie i uzdrowienie współpracowników. Możemy i będziemy poruszać to bezbożne miasto!

Ruch Braci Plymouth (Wolnych chrześcijan) rozpoczął się w Plymouth, w Anglii wiele lat temu. Była to pobożna grupa ludzi, którzy zanieśli ewangelię na ulice – oni odczuwali wielką odpowiedzialność za dusze! Powstało wielkie przebudzenie i Chrystus objawił się im jako uwielbiony Człowiek z nieba. Ale oni tak bardzo się zajęli studiowaniem Chrystusa, tak skoncentrowali na swojej formie uwielbienia, że utracili to swoje brzemię o ginące dusze. Podzielili się na dwie grupy, Braci Otwartych i Zamkniętych. Bracia Zamknięci doszli do tego, że nie pozwalają nikomu na udział w ich społeczności, z wyjątkiem tych, których zaproszą. Dzisiaj z tego oryginalnego ruchu pozostały tylko wielkie pisma takich mężów jak Darby, Stoney, Mackintosh i Raven, które są wspaniałą nauką o Chrystusie i świętości. Potrzebujemy głębokiego czystego Słowa ale również pasji do zgubionych.

Jeżeli nie jesteśmy posłuszni poleceniu Pana, aby głosić ewangelię, to staniemy się skoncentrowanymi na sobie i swoich problemach.

„Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu” (Marka 16:15).x

środa, 1 października 2014

MILCZĄCY ŚWIADKOWIE?

Paweł poruszył otoczenie poprzez zwiastowanie Jezusa Króla z mocą zmartwychwstania: „ Rozprawiał więc na rynku każdego dnia z tymi, którzy się tam przypadkiem znaleźli.... Zwiastował im bowiem dobrą nowinę o Jezusie i zmartwychwstaniu” (Dz. Ap. 17:17-18). Jeżeli jest jakieś miejsce, gdzie chrześcijanie ukrywają swoje światło bardziej niż w jakimś innym, to jest nim miejsce pracy. Mnóstwo chrześcijan w tym kraju siada w domu Bożym i wyznają swoją wielką miłość dla Jezusa, ale kiedy idą do swojej pracy, są nieśmiali i wstydzą się Chrystusa!

Dlaczego jest takie tchórzowskie milczenie o Jezusie ze strony chrześcijan, którzy się modlą, pochłaniają Słowo Boże i chodzą w uświęceniu? Jest tak, ponieważ nie tak jak Paweł, nasze serca nie są poruszone, kiedy widzimy wokół nas ludzi oddanych bałwochwalstwu (zobacz Dz. Ap.17:16). Nie mówmy, „Ale Paweł był kaznodzieją. On został do tego powołany!” Wszyscy jesteśmy ambasadorami Jezusa Chrystusa i mamy polecenie, abyśmy nigdy nie chowali swojego światła pod korzec.

Ateńczycy byli dokładnie takimi samymi ludźmi, z jakimi ty dzisiaj pracujesz, spędzającymi swój czas na tym, by albo opowiadać, albo słuchać jakichś nowinek” (Dz. Ap. 17:21). Tak samo jest w tym narodzie: większość ludzi wokół ciebie w pracy jest oddana bałwochwalstwu, plotkom i najróżniejszym przesądom.

Paweł nie był zniechęcony wielkością tego problemu. Nie był oszołomiony tym, jak szatan trzymał to miasto w swoich szponach, gdy wiedział, że ma tajną broń przeciwko temu: ewangelię mocy zmartwychwstania! Paweł odwrócił oczy od tego, co zrobił szatan na to, co może zrobić Jezus w mocy zmartwychwstania! Nie miało znaczenie to, że nazwali go „bajarzem”, co oznaczało próżniaka, zwiastuna nonsensów.

Czy nazwali cię już kiedyś „bajarzem”? Może ktoś ci powiedział, „Przestań ograniczać moje prawa. Przestań wciskać mi swoją religię. Przestań namawiać mnie, żebym wierzył tak jak ty!” Żadne z takich szyderstw nie mogły zatrzymać Pawła, ponieważ jego serce krwawiło. Wiedział, że jeżeli nie stanie po stronie Chrystusa, to ci, którzy są wokół niego, umrą w swoich grzechach.

Nie wystarczy tylko żyć sprawiedliwie, albo „dawać dobry przykład.” Zbyt długo ukrywaliśmy się za starym sloganem, „Czyny przemawiają głośniej niż słowa.” Uważamy się za milczących świadków, którzy żyją dla Niego, ale nasze świadectwo musi zawierać mówione Słowo: „Twoi stróże podniosą swój głos” (Izajasza 52:8). Jak usłyszą, jeżeli nikt nie będzie zwiastował?” (Rzymian 10:14).