środa, 30 kwietnia 2014

NIE DAWAJ SZATANOWI CENTYMETRA ZIEMI

Jezus powiedział swoim uczniom, „Nadchodzi książę tego świata, ale we Mnie nie ma nic” (Jana 14:30). Mówił właściwie: „Kiedy przyjdzie do mnie szatan, nie znajdzie żadnego miejsca, gdzie by mógł ustawić przyczółek. Ja jestem całkowicie pod autorytetem Mojego Ojca.”

Podobnie, szatan nie może wejść do ciała czy ducha żadnego wierzącego, którego życie jest całkowicie poddane Bożemu Słowu. Musi otrzymać miejsce, żeby mógł założyć przyczółek. A dzieje się to tylko wtedy, kiedy człowiek zatrzymuje „część ceny.” Zaraz to wyjaśnię.

W Dz. Ap. 5 małżeństwo o imieniach Ananiasz i Safira sprzedali część swojej ziemi i dali pieniądze ze sprzedaży dla nowego zboru w Jerozolimie. Ale kiedy położyli kwotę u stóp Piotra, Apostoł był zaniepokojony. Zapytał, „czym to omotał szatan serce twoje, że okłamałeś Ducha Świętego i zachowałeś dla siebie część pieniędzy za rolę?” (Dz. Ap. 5:3).Kiedy tylko Piotr wypowiedział te słowa, Ananiasz upadł martwy na miejscu i zaledwie kilka chwil później stało się to samo z jego żoną.

Jakiej lekcji przez to chciał Bóg nauczyć Kościół? Ja nie wierzę, że chodziło o fizyczny kawałek ziemi, jaki mieli Ananiasz i Safira. Chodziło raczej o wewnętrzne terytorium ich serc.

To małżeństwo wierzyło, że mogą być posłuszni Bogu w 95 procentach, a pozostawać bezpiecznie nieposłusznymi w jednej małej dziedzinie. Oni słyszeli zwiastowane czyste Boże Słowo, ale zbuntowali się przeciwko temu, co wiedzieli, że jest prawdą. Przekonali samych siebie, „Możemy służyć Panu, ale trzymać się tej jednej rzeczy.” To było kłamstwo przeciwko Duchowi Świętemu.

Tak więc część ceny jaką sobie zachowali nie miała nic wspólnego z pieniędzmi, ale z małym kawałkiem ziemi pożądliwości w ich sercach. Był to kawałek tylko na tyle duży, aby dać szatanowi przyczółek i poprzez ich uparte nieposłuszeństwo pozwolili, żeby wróg wypełnił ich serca.

Dlatego Paweł ostrzega, „Nie dawajcie diabłu przystępu” (Efezjan 4:27). przykład Ananiasza i Safiry jest jasny: cena zwycięskiego życia to nie jest mało ważna sprawa. To oznacza poddanie naszego żucia całkowicie Bożemu Słowu, bez żadnych dodatkowych ciemnych miejsc, ukrytych pożądliwości, czy buntu. Nie oddawaj szatanowi centymetra ziemi. On tylko tyle potrzebuje, żeby uzyskać wejście i założyć swoją bazę.

wtorek, 29 kwietnia 2014

MAŁY PRZYCZÓŁEK

Jakub mówi nam, „ Jeśli jednak gorzką zazdrość i kłótliwość macie w sercach swoich, to przynajmniej nie przechwalajcie się i nie kłamcie wbrew prawdzie. Nie jest to mądrość, która z góry zstępuje, lecz przyziemna, zmysłowa, demoniczna. Bo gdzie jest zazdrość i kłótliwość, tam niepokój i wszelki zły czyn” (Jak. 3:14-16).

Zwróć uwagę do kogo Jakub to adresuje. W wersecie 13 mówi, „Czy jest między wami ktoś mądry i rozumny?” Mówi nam, „Możesz mieć wielką duchową mądrość i wiedzę. Ale jeżeli w twoim domu jest gorycz, w twoim sercu kłótliwość i gniew w twoim miejscu pracy, to nie myśl, że jesteś duchowy. Jesteś pod kłamliwym zwiedzeniem.”

Kiedy Jakub mówi o kłótliwości i goryczy, to mówi o sprzeczkach i udowadnianiu winy. Mówi, że to jest wszystko diabelskie, zmysłowe, są to uczynki złego. Krótko mówiąc, każdy, kto trzyma w sercu gorycz, powoduje walki – i co gorsze, otwiera swoje serce na działanie demoniczne.

Czy znasz ludzi, których gorzka zazdrość doprowadziła do opętania szatańskiego? Z biegiem czasu ich zewnętrzna osoba zaczyna manifestować ciemność, którą mieli w sobie. W końcu ich ciało zaczyna się poddawać, chorować i kurczyć i zaczynają cierpieć na brak równowagi umysłowej. Kiedy diabeł otrzymuje taki przyczółek, dokonuje on całkowitego zniszczenia.

A więc trzymaj nadal swoje niezadowolenie. Trzymaj gorzką zazdrość. Nadal wzniecaj sprzeczki. Jeżeli tak będziesz robił, to będziesz trwał w całkowitym buncie przeciwko Bogu i Jego Słowu i otworzysz się dla szatana. Staniesz się duchowo ślepy z zatwardziałym sercem.

Z drugiej strony, jeżeli jesteś duchowy – posłuszny Bożemu Słowu – to bez względu na to jak bardzo jesteś zraniony, będziesz okazywał pokojową mądrość łagodności poprzez przebaczenie.

Podczas podróży do Jerozolimy widziałem potężny przykład tego w jaki sposób szatan może zdobyć demoniczny przyczółek nawet na najmniejszej działce ziemi. Kiedy spoglądałem na Święte Miasto z Góry Oliwnej, widziałem ziemię, na której jest zabudowany muzułmański meczet na Skale.

Ten malutki kawałek ziemi zajmuje tylko część hektara. Ale szatan położył na nim swoje ręce i zbudował świątynie dla siebie, która teraz stała się obrzydliwością spustoszenia, jak to jest nazwane w Piśmie. Diabłu się udało skoncentrować swoje moce w samym środku wybranego kiedyś przez Boga ludu, Izraela. A stało się to wszystko dlatego, że otrzymał tylko taki mały przyczółek. Jest to żywy obraz tego co robi szatan, kiedy zdobywa nawet najmniejszy kawałek ziemi.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

PÓJDĘ Z TOBĄ by Gary Wilkerson

Paweł powiedział do Tymoteusza: „Gdy wybierałem się do Macedonii, prosiłem cię, żebyś pozostał w Efezie” (1 Tymoteusza 1:3), ale Tymoteusz, który kochał swojego mentora, powiedział, „Pójdę z tobą”.

Nie wiem dlaczego Tymoteusz chciał iść z Pawłem. może dlatego, że po prostu kochał Pawła, albo może był trochę sfrustrowany w Efezie. Wygląda na to, że ludzie w Zborze w Efezie byli skupieni na samych sobie, prowadzili życie sprawiedliwe w swoich oczach i starali się dobrze wyglądać. Kiedy człowiek staje się sprawiedliwy sam w sobie, często to oznacza, że jest zwiedzony i staje się chciwy i samolubnie ambitny.

W tym czasie w Macedonii był głód, a również w Jerozolimie i kościoły żyły w wielkim ubóstwie. Chociaż zmagali się z tym w Macedonii, to jednak ich sytuacja ekonomiczna była nadal dobra w Efezie i mieli wiele zasobów, które trzymali dla siebie.

Paweł mówi do Tymoteusza, „Przykaż (Efezjanom), żeby nie byli chciwi, żeby nie pokładali nadziei w niepewnych bogactwach, lecz w Bogu, który zaopatruje nas obficie we wszystko, żebyśmy się radowali. Mają czynić dobrze, być bogatymi w dobre uczynki, być hojnymi i chętnie się dzielić” (1 Tym. 6:17-18).

W niektórych przekładach ten werset mówi, „Nakaż tym, którzy są bogaci w tym obecnym czasie, żeby byli hojni.” Czemu Paweł mówił coś, co wyglądało śmiesznie? Wydaje się to takie nienaturalne, żeby rozkazywać ludziom, żeby byli hojni i nie trzymali rzeczy tylko dla siebie, ale żeby rozdawali ten hojny dar od Boga. Dlaczego Paweł nakazuje im, żeby dawali?

Kiedy Paweł powiedział Tymoteuszowi, żeby „nakazał” Efezjanom, aby dawali, to nie chodziło o to, żeby tylko dawali, ale żeby zobaczyli, że brakowało im czegoś z łaski w ich życiu.

Zbór w Macedonii miał coś, czego brakowało zborowi w Efezie. To prawda, że zbór macedoński został dotknięty materialnym ubóstwem, ale był on niewiarygodnie hojny, gdyż oni nie tylko dawali, ale dawali ponad swoje możliwości (zobacz 2 Kor. 8:1-3). Czytamy, że Macedończycy „dopraszali się łaski, aby mogli uczestniczyć w dziele miłosierdzia dla świętych” (2 Kor. 8:4).

Zbór w Macedonii z cała pewnością rozumiał łaskę. Chodzili w łasce i Tymoteusz chciał to sam widzieć.

sobota, 26 kwietnia 2014

TWOJA PRZESZŁOŚĆ NIE MA PRZYSZŁOŚCI by Claude Houde

Wielkość Boga jest nieskończona, niezmierzona i nieograniczona. Każdy zachód słońca wykrzykuje Jego obietnice, Jego moc i Jego przebaczenie. Każdy nowy poranek ogłasza piękno potencjału i nowych początków, wypełnionych słowami życia i zmartwychwstania i „rozpocznijmy znowu razem,” zapraszając nas, żebyśmy Mu pozwolili wypisać jego wizję i plan nadziei na tablicach naszych serc.

Nasz Bóg miłosierdzia mówi do ciebie i mnie, „Ja ciebie wyciągnę z grząskiego piasku fatalizmu i rezygnacji, w których się niebezpiecznie pogrążałeś. Dam ci świeże spojrzenie i pewność, których doświadczysz, będziesz nimi żył i rozmawiał o nich. Z obfitości twojego zmartwychwstałego serca, twoje usta na nowo zaczną mówić (zobacz Łukasza 6:45). Dam ci wizję, którą będziesz się dzielił prosto z radością i to będzie zmieniało ludzi wokół ciebie. Ja chcę zapisać Mój plan na twoim sercu; cel dla twojej przyszłości, twoich dzieci, twojego małżeństwa, twoich studiów czy kariery zawodowej i nadprzyrodzony rozkwit twojego osobistego żniwa we Mnie.”

Bóg Ojciec mówi nam, „Ja mam wizję, którą chcę tchnąć w twoje poznanie i zrozumienie wielu dobrych uczynków, które przygotowałem dla ciebie w każdej dziedzinie twojego życia. Będą wojny i walki, będą opóźnienia i góry, które będą się wydawały niemożliwe do przejścia, ale Moi synowie i córki będą żyć przez wiarę! Jeżeli obietnica się odwlecze, to ufaj z wiarą dotyczącą obietnicy poprzez okres wyczekiwania. Mój lud będzie żył przez wiarę!”

Drogi przyjacielu, gdziekolwiek jesteś na świecie i jakie miałeś doświadczenie czy historię, to poselstwo jest dla ciebie: twoja przeszłość nie ma przyszłości! Nie trzymaj się przeszłości, nie pozwól, aby paraliżowało cię dzisiaj to, co się stało wczoraj. Oto czynię nową rzecz. Jest ona na teraz, na dzisiaj, mówi Pan. Czy jesteś gotowy, aby to przyjąć i uwierzyć Mi w tym?” (Izajasz 43:18-19).


__________
Claude Houde, główny pastor kościoła /Eglise Nouvelle Vie/ (kościół
Nowego życia) w Montrealu, w Kanadzie jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych przez World Challenge po całym świecie. Pod jego kierownictwem New Life Church rozwinął się od garstki ludzi do ponad 3500 w tej części Kanady, w której rozwija się niewiele kościołów Protestanckich.

piątek, 25 kwietnia 2014

GŁOS PANA JEST POTĘŻNY

Klucz do zrozumienia, jak szatan działa przeciw kościołowi Jezusa Chrystusa, znajduje się w słowie rebelia. Rebelia oznacza po prostu sprzeciwianie się panowaniu i władzy Słowa Bożego. Kiedy Lucyfer wypowiedział wojnę Bogu, sprzeciwił się słowu Wszechmocnego.

Musicie zrozumieć – Boże słowo jest Jego mocą. Przez nie On powołał światy do istnienia. Przez nie słońce, księżyc i gwiazdy są utrzymywane na swoim miejscu. Jego słowo powołało wszystko do istnienia i dalej daje życie. Przez Swoje słowo, Bóg obala królestwa i podnosi narody. Przez nie On błogosławi i zbawia, sądzi i niszczy (patrz Psalm 29:3-9).

Celem szatana jest zawsze kuszenie ludu Bożego, by sprzeciwił się Jego Słowu. On zasiał rebelię w Adama i Ewę, powodując w nich myślenie, „Wiem, co Bóg powiedział, ale ja postąpię według swojej woli.” Te myśli spowodowały upadek ludzkości.

Szatanowi udało się również zasiać ziarno rebelii w Izraelu, narodzie wybranym przez Boga. Psalmista mówi, że Izrael był „Pokoleniem przekornym i niewiernym, Pokoleniem niestałego serca, Którego duch nie był wierny Bogu” (Psalm 78:8). Pismo mówi również o Izraelu, „Lecz wy nie chcieliście iść i sprzeciwiliście się rozkazowi Pana, waszego Boga” (5 Mojż. 1:26).

Zauważcie, że Bóg objawił Jego słowo bardzo wyraźnie tym wszystkim ludziom. Ale oni wszyscy zbuntowali się przeciw temu. Dlaczego? Zostali zwiedzieni przez złego.

Szatan będzie próbował kusić również ciebie do rebelii przeciw Bożemu słowu. On wie, że nie może cię zdobyć przez proste pokusy, więc zaleje twoje życie bólem, doświadczeniami i zmaganiami. Będzie próbował zablokować Boże błogosławieństwo w twoim życiu tak, jak przeszkadzał Pawłowi w jego służbie.

Wielu uległo szatańskim niepozornym zwiedzeniom. Psalmista mówi, że tacy wierzący „Siedzieli w ciemności i mroku, Związani nędzą i żelazem, Ponieważ sprzeciwili się słowom Bożym i pogardzili radą Najwyższego” (Psalm 107:10-11).

czwartek, 24 kwietnia 2014

NIEUGIĘCIE DAJĄC ODPÓR W WIERZE

Jeżeli jesteś członkiem Ciała Chrystusa, przygotuj się na spotkanie wściekłego diabła. Możesz nie chcieć o tym myśleć, ani tego zaakceptować, ale jeżeli jesteś zdeterminowany, by naśladować Jezusa całym sercem, szatan wyznaczył cię do zniszczenia. On będzie twoje życie zalewał kłopotami wszelkiego rodzaju.

Apostoł Piotr ostrzega, „Przybliżył się koniec wszystkiego. Bądźcie więc roztropni i trzeźwi, abyście mogli się modlić” (1 Piotra 4:7). Innymi słowy mówi, „To nie czas na delikatność. Musicie być trzeźwi w sprawach duchowych. To sprawa życia lub śmierci.”

Dlaczego mamy być tak poważni? Koniec czasu jest blisko, a wróg podgrzał temperaturę. On czatuje jak lew ukryty w trawie i czeka na okazję, by zaatakować. Chce nas pożreć, całkowicie zniszczyć naszą wiarę w Chrystusa.

Niektórzy chrześcijanie mówią, że nie powinniśmy nawet mówić o diable i że lepiej go w ogóle ignorować. Inni próbują zaprzeczyć jego istnieniu. Liberalni teolodzy, na przykład twierdzą, że nie ma diabła, ani piekła, ani nieba.

Ale nieprzyjaciel naszych dusz tak po prostu nie zniknie. Niewiele z postaci biblijnych jest tak wyraźnie i dogłębnie określonych. On jest określony jako Lucyfer, szatan, diabeł, zwodziciel, zły, uzurpator, oskarżyciel, pożeracz, bóg tego świata, władca ciemności, pradawny wąż.

Te empatyczne określenia mówią mi, że diabeł jest realny. Wiemy z Pisma Świętego, że on ma rzeczywistą władzę. Nawet teraz działa na ziemi – w naszych narodach, miastach, kościołach, domach i życiu poszczególnych ludzi. Nie możemy być nieświadomi jego metod i strategii wojny przeciw nam.

„Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć. Przeciwstawcie mu się, mocni w wierze, wiedząc, że te same cierpienia są udziałem braci waszych w świecie” (1 Piotra 5:8-9).

środa, 23 kwietnia 2014

BÓG CHCE, BY NASZE ŻYCIE BYŁO OTWARTĄ KSIĘGĄ

Bóg chce, by nasze życie było otwartą księgą. Dlatego pragnie uwolnić nas od każdego ukrytego grzechu – wszelkiej nieuczciwości, fałszu, zwiedzenia, kłamstwa i oszustwa. Z tego powodu Duch Święty sprawdza wszystko w nas, co nie jest podobne do Chrystusa. Jeżeli naprawdę chcemy się zmieniać, będziemy otwarci na Jego działanie.

Możesz zapomnieć o uzyskaniu porady, szukaniu pomocy w odbudowaniu relacji, póki nie doświadczysz Bożej zmiany w każdej z tych dziedzin. Odstaw wszystko na tylny palnik, aż będziesz gotów, by odrzucić twój ukryty grzech. Kiedy poddasz się Bożemu Słowu i przemieniającej mocy Ducha Świętego, to nie będziesz musiał przekonywać innych, że się zmieniłeś. Jeżeli będziesz chodzić w Jego prawdzie, Duch Święty poleci cię wszystkim wokół ciebie.

„Lecz wyrzekliśmy się tego, co ludzie wstydliwie ukrywają, i nie postępujemy przebiegle ani nie fałszujemy Słowa Bożego, ale przez składanie dowodu prawdy polecamy siebie samych sumieniu wszystkich ludzi przed Bogiem” (2 Kor. 4:2).

Greckie słowo polecić oznacza tu „Boże uznanie”. Paweł mówi, „Nie musisz nikogo przekonywać, że się zmieniłeś. Bóg poruszy ich sumienie i powie im wewnętrznie, ‘Ten człowiek ma Moje błogosławieństwo i uznanie.’”

Żaden argument nie może obalić wewnętrznego świadectwa, które Duch Święty w ciebie włożył. Twoja zmiana albo będzie przyciągać innych, albo stanie się dla nich oskarżeniem. Aura Chrystusa, emanująca z ciebie będzie dotykać ich sumienia. I wtedy znajdziesz siłę, by wpływać na innych – przez zmiany, które zaszły w tobie. Stwierdzisz, że relacje zostały naprawione i odbudujesz twój duchowy autorytet w swoim domu.

Nie będziesz się skupiał na tym, jakie zmiany powinny mieć miejsce w innych. Zamiast tego będziesz tak zachęcony przez zmiany, które Bóg dokonuje w tobie, że powiesz, „Panie, wiem, że wszystko jest w Twoich rękach, więc ja rezygnuję z siebie, by wykonać Twoją wolę. Czyń we mnie to, co jest potrzebne.”

Teraz jest czas, by oddać wszystkie twoje okoliczności w Jego ręce. Zapomnij o próbach wyjścia z twojego kryzysu. Zamiast tego, skup się na Bożych zmianach w tobie, a On uczyni cię zwycięzcą. Trwaj w Jego słowie, wzywaj gorliwie Jego imienia i zaufaj Duchowi Świętemu. Niech stałym wołaniem twojego serca będzie: „Zmieniaj mnie, Boże.

wtorek, 22 kwietnia 2014

ZMIENIAJ MNIE, PANIE

Nie jestem przeciwny chrześcijańskim doradcom. Wielu ludzi reaguje na porady, które otrzymują i to uzdrawia ich życie, małżeństwa i domy. Poradnictwo stało się główną służbą w kościele Jezusa Chrystusa. Prawie każdy większy zbór w Ameryce ma przynajmniej jednego pełnoetatowego doradcę i tu w kościele Times Square mamy wielu doradców.

Widzę jednak coraz więcej chrześcijan, którzy nie reagują na porady, które otrzymują. Można im usługiwać tygodniami, a nawet miesiącami, a rezultatów nie ma. Pastor czy doradca może ich prowadzić krok po kroku przez Pismo Święte, pokazując im wyraźnie prawdę w Słowie Bożym. Może im mówić, „Oto, co Bóg mówi o waszym problemie. Mówi, że macie zrobić to i tamto.” On konfrontuje ich z prawdą, że jeżeli nie porzucą swojego grzechu, spotka ich sąd Boży.

A jednak żadna z tych rad nie pomaga. Dlaczego? Na oczach tych ludzi jest duchowa zasłona. Są strasznie zaślepieni i nie widzą swojej winy i potrzeby zmiany.

Od kiedy zacząłem być pastorem, musiałem zajmować się wielu rodzinnymi nieporozumieniami i mogę zaświadczyć, że niewiele z tych wojen było kiedykolwiek zażegnane bez ponadnaturalnej interwencji. Dlaczego? Ponieważ każdy chce, by to ta druga osoba się zmieniła.

Jedna strona mi mówi, „Dlaczego on jest tak uparty? On jest straszny. On musi się zmienić.” Potem słyszę coś podobnego z drugiej strony: „Jak ona może mieć takie twarde serce? Ona wie, że robię co mogę. Czy tak może mnie traktować za to, że jestem dla niej dobry.?

To zawsze jest wina tego drugiego i to ta druga osoba ma się zmienić. Dlatego wierzę, że żadna ilość porad nie pomoże, póki ludzie Boży nie postanowią czegoś. My wszyscy musimy to uczynić naszą szczerą, codzienną modlitwą: „Boże, zmieniaj mnie.”

Zbyt wiele czasu poświęcamy na modlitwę, „Boże, zmień moje okoliczności; zmień moich współpracowników; zmień moją sytuację rodzinną; zmień warunki mojego życia.” Ale rzadko modlimy się najważniejszą modlitwą: „Zmieniaj mnie, Panie. Prawdziwym problemem nie jest mój współmałżonek, moje rodzeństwo, mój przyjaciel. To ja potrzebuję zmiany.”

„A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego” (Rzymian 12:2).

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

MAŁE POCZĄTKI by Gary Wilkerson

Małe początki na końcu wpływają na całe społeczeństwa. Kiedy mój ojciec Dawid Wilkerson zakładał kościół Times Square, większość 42 ulicy była ciemną gmatwaniną. Co kilka metrów można była zobaczyć handlarza narkotyków, prostytutkę lub teatr porno. Mój ojciec do każdej służby zawsze podchodził z modlitwą – a mnie poprosił, bym poprowadził piątkowe nabożeństwo modlitewne.

Pierwsze nabożeństwa gromadziły dwadzieścia do trzydziestu ludzi. Wiernie wołaliśmy do Boga, by sprowadził zmianę w tym mieście. Z biegiem czasu na nasze nabożeństwa przychodziło już prawie osiemset ludzi. Kiedy wznosiliśmy nasze głosy w gorliwej modlitwie, Bóg położył nam na sercu 42 ulicę. Dlatego skoncentrowaliśmy naszą modlitwę na tej ulicy i rozdawaliśmy traktaty.

Wkrótce zauważyliśmy zmianę. Było mniej narkomanów i prostytutek. Kluby porno zamykano jeden po drugim. Wreszcie przyszedł deweloper i kupował nieruchomości jedną po drugiej. Dzisiaj głównym biznesem na Times Square jest Walt Disney, a 42 ulica może być najbardziej zdrową ulicą w Nowym Jorku. Wierzą, że jest to po części z powodu modlących się ludzi, którzy wierzyli, że Bóg dokona wielkich rzeczy.

Pierwszym efektem pobożnego świadectwa jest budowanie naszej wiary. Drugim jest budowanie wiary innych: „Bo choćbym się nawet nieco więcej chlubił władzą naszą, jaką nam Pan dał, aby was budować a nie niszczyć, nie będę zawstydzony” (2 Kor. 10:8). Paweł w gruncie rzeczy mówi, „Bóg nie tylko działał potężnie przez moje życie. Jego działanie we mnie i przeze mnie ma pobudzić waszą wiarę do większych dzieł.” Nasza wiara jest zaraźliwa. Ona buduje wiarę innych, by angażowali się w większe dzieła odwagi.

Ostatnia chluba Pawła jest dziwna: „Jeśli się mam chlubić, to chlubić się będę ze słabości mojej” (11:30). Chodzi mu o to, że „nasze dobre świadectwo nigdy nie będzie rezultatem naszej własnej siły. Nasza chluba będzie zawsze. „Bez Boga nie jestem pogromcą olbrzyma – jestem tylko pasterzem. Nie jestem budowniczym murów – jestem tylko podczaszym. Nie jestem wyzwolicielem – jestem pasterzem na Egipskiej pustyni.”

Nasze świadectwo nigdy nie będzie pochodziło z naszej własnej siły, gorliwości lub wysiłków. Jeżeli opieramy się na którymś z nich, nasze świadectwo utraci swoją siłę. Ale czym więcej uświadamiamy sobie naszą nieudolność, tym bardziej Boża moc spocznie na nas: „Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa” (2 Kor. 12:9).

sobota, 19 kwietnia 2014

GDY MASZ KŁOPOT, MÓDL SIĘ! by Jim Cymbala

Czy zauważyliście, że Jezus rozpoczął kościół chrześcijański nie wtedy, kiedy ktoś wygłaszał kazanie, ale kiedy ludzie się modlili? W pierwszych dwóch rozdziałach Dziejów Apostolskich uczniowie nie robili nic, tylko czekali na Boga. Kiedy tak tam siedzieli . . . wielbiąc Boga i rozmawiając z Nim, pozwalając Mu, aby ich kształtował i oczyszczał ich ducha i dokonywał operacji serca, jakiej może dokonać tylko Duch Święty . . . został zrodzony kościół. Został wylany Duch Święty.

Co to mówi o naszych kościołach dzisiaj, że Bóg zrodził kościół na spotkaniu modlitewnym, a dzisiaj spotkania modlitewne są prawie wymarłe?

Czy ja jestem jedynym, który czuje się zakłopotany, kiedy przywódcy religijni w Ameryce mówią o tym, żeby w szkołach publicznych była modlitwa? My nie mamy nawet tyle modlitwy w wielu kościołach! Z powodu skromności możesz pomyśleć, że będziemy milczeć na ten szczególny temat dotąd, aż będziemy praktykować to, co głosimy w naszych zborach.

Jestem pewny, że cesarze Rzymscy nie mieli w swoich szkołach modlitwy do Boga. Ale wtedy pierwsi chrześcijanie nie interesowali się tym, co robił Kaligula, czy Klaudiusz, czy Neron. Jak mógłby jakiś cesarz zatrzymać Boga? Jak mogły by jakieś demony z piekła rządzić, kiedy lud Boży się modlił i wzywał Jego imienia? Niemożliwe!

W Nowym Testamencie nie widzimy Piotra czy Jana, żeby zacierali ręce i mówili, „Ach, co mamy robić? Kaligula jest biseksualistą! . . . i chce wyznaczyć swojego konia na Senatora Rzymu . . . jaki to okropny model przywództwa! Jak mamy zareagować na tę okropność?”

Nie bawmy się, ani nie odwracajmy uwagi od słabego życia modlitwy naszych zborów. W Dz. Ap. 4, kiedy apostołowie zostali niesprawiedliwie aresztowani i skazani i grożono im, nie organizowali protestu; nie sięgali po żadne polityczne wpływy. Zamiast tego poszli na modlitwę. W krótkim czasie to miejsce tętniło mocą Ducha Świętego (Dz. Ap. 4:23-31).

Apostołowie mieli taki instynkt: kiedy masz problem, módl się. Kiedy jesteś zastraszany, módl się. Kiedy stawiają ci wyzwanie, módl się. Kiedy jesteś prześladowany, módl się!


__________
Jim Cymbala rozpoczął służbę w Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestoma członkami, w małym, zaniedbanym budynku, w trudnej części miasta. Urodzony w Brooklynie, jest on od wielu lat przyjacielem zarówno Dawida i Garego Wilkersonów i częstym mówcą na konferencjach dla pastorów i liderów, które sponsoruje World Challenge po całym świecie.

piątek, 18 kwietnia 2014

ON OTWIERA NASZE OCZY

Duch Święty chce nas prowadzić do wzrastającego poznania tego, że Bóg będzie dla nas łaskawy we wszystkich naszych doświadczeniach. „ Dlatego, mając tę służbę, która nam została poruczona z miłosierdzia, nie upadamy na duchu” (2 Kor. 4:1).

Czym jest ta służba miłosierdzia, jaką otrzymaliśmy od Ducha Świętego? On otwiera nasze oczy na łaskawość Chrystusa względem nas. Wszczepia w nas wewnętrzne poznanie, że Pan jest po naszej stronie, że On jest dla nas. On nam też pokazuje jak Bóg jest zdecydowany, żeby nas zachować od upadku – jak On jest współczujący we wszystkim, co my przeżywamy, jak jest dotykany i odczuwa nasze słabości.

Może w tej chwili czujesz się wykorzystany i niekochany. Diabeł chce, żebyś wierzył, iż Bóg ciebie zostawiał, abyś sam sobie radził, że zasługujesz na cierpienia, że dla ciebie już za późno, że nie ma już nadziei. Umiłowani, to są kłamstwa z piekła. Bóg pragnie ponad wszystko zabrać od ciebie twoje zniekształcone pojęcie o Nim. On ciebie kocha bezwarunkowo i już postanowił obdarować ciebie wszelkimi łaskami.

Dawid wołał w rozpaczy, kiedy był przybity swoją sytuacją: „ Spalone jest jak trawa i wyschło serce moje, zapomniałem jeść chleb . . . Nie śpię i jęczę, jak ptak samotny na dachu. . . Codziennie lżą mnie wrogowie moi. ... napój mój mieszam ze łzami . . . - Dni moje są jak cień wydłużony” (Psalm 102:5,8-9). Jęczał on: „Jestem w strasznym stanie, fizycznie, umysłowo i duchowo.”

Ale to był właśnie czas, kiedy Bóg postanowił wyratować Dawida i Pan przyszedł szybko z miłosierdziem, pomocą i pociechą. Dawid składał świadectwo, „Ty powstaniesz, zmiłujesz się nad Syjonem, bo czas zlitować się nad nim, gdyż nadeszła właściwa pora” (Psalm 102:14).

Boży czas na wybawienie Dawida był w najciemniejszej godzinie, kiedy on już myślał: „Zostałem zredukowany do nicości.” Podobnie dzisiaj, Bóg ustanowił czas, aby nas wybawić i posłać do nas Swoją łaskę – i ona stale przychodzi do nas w najgorszej godzinie naszego doświadczenia. To jest czas, kiedy my już dłużej nie usiłujemy robić to po swojemu. Zamiast tego przyznajemy: „Panie, ja tego nie potrafię – to jest zbyt trudne. Oddaję to wszystko Tobie.”

czwartek, 17 kwietnia 2014

ODSŁONIĘTE OBLICZE

Apostoł Paweł pisze: „My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana” (2 Kor. 3:18). To wyrażenie „odsłonięte oblicze” użyte tutaj ma zdumiewającą definicję. Znaczy to być całkowicie zdecydowanym, aby pozwolić Bogu, żeby On wyjawił każdą ukrytą rzecz w twoim sercu – po to, aby uwolnić od tego wszystkiego.

Ten rodzaj odkrytego oblicza woła:”Zbadaj mnie Panie; zobacz czy jest we mnie coś bezbożnego. Pokaż mi gdzie żyję niezgodnie z Twoim Słowem. Chcę być uwolniony od wszystkiego, co nie jest podobne do Ciebie. Precz z moją pychą, moimi ambicjami, moim samolubnym intelektem, moim rozumowaniem. Wiem, że nie potrafię wymyślić wyjścia z mojej sytuacji. Duchu Święty, potrzebuję Twojej mocy i mądrości. Odrzucam wszelką nadzieję rozwiązania rzeczy po swojemu.

Dla wielu wierzących jest to bardzo trudna rzecz do wykonania. Przetrwali całe swoje chrześcijańskie życie według swojej mądrości i zaradności. A teraz się przyznać do tego, że spartaczyli coś i potrzebują zrezygnować z kontroli, to jest po prostu zbyt trudne.

Pan musiał mnie uwolnić z mojej pychy w tej dziedzinie wiele lat temu. Teraz, dzięki Panu, mogę się swobodnie do tego przyznać, kiedy coś spartaczę. Modlę się stale: „Boże, tak głupio postąpiłem. Robie takie straszne błędy, sam doprowadzam siebie do tego bałaganu. Proszę, Panie, wyprostuj to dla mnie. Ja tego nie potrafię. Tylko Ty to możesz zrobić.” Cieszę się z tego, że Bóg chętnie porządkuje nasz bałagan, kiedy staramy się wykonywać Jego wolę.

To zwierciadło, o którym mówi Paweł w tym fragmencie, to jest lustro. Umiłowani,, naszym lustrem jest Boże Słowo. Tylko ono dokładnie odzwierciedla nasz stan. Paweł mówi nam: „Idź do lustra Bożej prawdy i zobacz swoje życie. Powiedz Panu, że jesteś na złej drodze i chcesz się zmienić. Proś Ducha Świętego, aby cię uniżył i otworzył dla ciebie Swoje Słowo. Zapomnij o radach innych ludzi, o swoich własnych pomysłach, swoich sztuczkach. Zamiast tego zwróć się do Ducha Świętego z pełnym zaufaniem. Uwierz w to, co On ci mówi.”

Jeżeli będziesz w pełni polegał na Duchu Świętym, odwrócisz się od wszystkich innych źródeł, to On zdejmie z twoich oczu zasłonę. On też pośle pomocników prowadzonych przez Ducha Świętego do twojego życia i zaczniesz się w tej chwili zmieniać.

środa, 16 kwietnia 2014

SŁUŻBA DUCHA ŚWIĘTEGO

Zmiana jest wyłącznie dziełem Ducha Świętego. „Czy nie daleko więcej chwały mieć będzie służba ducha?” (2 Kor. 3:8). My po prostu nie możemy siebie zmienić. Tylko Duch Boży może nas upodobnić do chwalebnego obrazu Chrystusa. Wszyscy słyszeliśmy coś takiego, „Kiedy człowiek nawraca się do Pana, to Bóg zdejmuje z jego oczu zasłonę.” Jest to tylko dzieło Ducha.

Czytamy również: „Pan jest Duchem, a gdzie Duch Pana, tam wolność” (werset 17). Słowo „wolność” tutaj znaczy „już nie niewolnik; zwolniony z obowiązku; wolny, bez więzów.” To opisuje wolność, która przychodzi z otwarciem naszych oczu. Nagle widzimy rzeczy w nowym świetle. Tylko Duch Święty może przełamać nasz długotrwały sposób widzenia rzeczy, odwrócić nas i skierować na prawdziwy tor.

Krótko mówiąc, to odwrócenie, o którym mówi tutaj Paweł oznacza pełne zaufanie Duchowi Bożemu. Oznacza to również odwrócenie się od wszystkich niebiblijnych rad, wszystkich własnych pomysłów i planów i poddanie się Duchowi Świętemu, aby On sam ciebie prowadził.

Paweł doświadczył tego rodzaju nawrócenia. W Dz. Ap. 9, kiedy był jeszcze zwany Saulem, był on na niewłaściwej drodze, jadąc do Damaszku, żeby tam prześladować chrześcijan. To jest obraz zasłony na oczach! Saul właściwie wierzył, że robił Bogu przysługę poprzez aresztowanie wierzących i wtrącanie ich do więzienia.

Ale Pan przejął tego człowieka i stworzył kryzys w jego życiu. Kiedy Jezus spotkał Saula na drodze do Damaszku, uderzyła go światłość tak potężna, że dosłownie go oślepiła. Musiano go prowadzić jako niewidomego do domu w Damaszku, gdzie przebywał dotąd, aż przyszedł pobożny Ananiasz. Ananiasz powiedział mu: „Bracie Saulu, Pan Jezus, który ci się ukazał w drodze, jaką szedłeś, posłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. I natychmiast opadły z oczu jego jakby łuski i przejrzał” (Dz. Ap. 9:17-18).

Saul poddał swoją przeszłość, przyszłość i wszystko Duchowi Świętemu – i natychmiast została zdjęta zasłona z jego oczu.

wtorek, 15 kwietnia 2014

JESTEŚMY USTAWICZNIE PRZEMIENIANI

Czy nam się to podoba czy nie, wszyscy podlegamy procesowi zmian w taki czy inny sposób. W sferze duchowej nie ma czegoś takiego jak zwykła egzystencja; jesteśmy przemieniani, albo na lepsze albo na gorsze. Stajemy się bardziej podobni do naszego Pana, albo bardziej podobni do świata – albo wzrastamy w Chrystusie, albo odchodzimy od Niego.

A więc, czy stajesz się bardziej duchowo słodki, bardziej podobny do Jezusa? Czy patrzysz trzeźwo w lustro każdego dnia i modlisz się: „Panie, chcę się upodabniać do Ciebie w każdej dziedzinie mojego życia”?

Albo czy może twoja gorycz zapuściła korzenie, przemieniając się w bunt i zatwardziałość serca? Czy nauczyłeś się ukrywać przed osądzającym głosem Ducha Bożego? Czy teraz wyrzucasz z siebie słowa, o których kiedyś myślałeś, że chrześcijanin nie jest nigdy zdolny do wypowiadania ich? Czy zatwardzasz się tak, że nie ma już możliwości zmiany?

Jeżeli to opisuje ciebie, to chcę ci powiedzieć prosto: Nie otrzymasz wyzwolenia, jeżeli się nie zmienisz. Twoje życie będzie coraz bardziej chaotyczne, a twoja sytuacja będzie się pogarszać. Przestań się usprawiedliwiać i pokazywać palcem na innych. Bóg ci nic nie pomoże dotąd, aż się obudzisz i przyznasz: „Nic się nie zmieni dla mnie, jeżeli ja się nie zmienię.”

Zawołaj szczerze do Pana w modlitwie: Zmień mnie, Boże. Zbadaj mnie dokładnie – pokaż mi gdzie zawiodłem i zbłądziłem. Obnaż moją pychę, gniew, upartość i grzech. Pomóż mi to wszystko odrzucić.”

Ilu jeszcze musisz zaliczyć ekspertów, doradców, samotnych nocy i bezowocnych wysiłków, zanim zrozumiesz tę prawdę? Jeżeli ma nastąpić jakieś uzdrowienie czy odnowienie, ty musisz przyjąć odpowiedzialność. Twój cud jest zależny od twojej zmiany.

„Sprawiedliwi wołają, a Pan wysłuchuje ich i ocala ich ze wszystkich udręk. Bliski jest Pan tym, których serce jest złamane, a wybawia utrapionych na duchu. Wiele nieszczęść spotyka sprawiedliwego, ale Pan wyzwala go ze wszystkich” (Psalm 34:18-20).

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

ZOBACZ CO BÓG UCZYNIŁ DZISIAJ by Gary Wilkerson

List to Hebrajczyków wspomina dwa typy świadectw. Wszyscy wolimy ten pierwszy rodzaj, kiedy święci podbijali królestwa, pokonywali wrogów, zabijali olbrzymów. Ten drugi rodzaj świadectwa jest zupełnie inny: chrześcijanie byli przerzynani piłą, umierali z głodu, zamarzali, kryli się w jaskiniach.

Dzisiaj jest zbyt łatwo dla chrześcijan, żeby żyli świadectwami innych. Jak często łapiemy się na tym, że mówimy, „Czy słyszałeś o tym duchowym przebudzeniu w Afryce?” „Kościół w Ameryce wykonuje wielką pracę wśród biednych.” „Nasz kościół otworzył swoje drzwi, żeby docierać do narkomanów.” Powinniśmy się oczywiście radować z wierności tych, którzy w imieniu Chrystusa powodują różnicę, ale Paweł nie chce żyć zwycięstwem czyjejś pracy: „My nie chlubimy się cudzą pracą poza obrębem naszego działania, lecz mamy raczej nadzieję, że wraz ze wzrostem wiary waszej i my wśród was w obrębie wyznaczonych nam granic zyskamy wielkie uznanie” (2 Kor. 10:15).

Może myślisz, że twoje życie nie może się z tym porównywać – że nie zasługujesz na godne pochwały świadectwo, ale nie o to chodzi. Wszystko może się zmienić poprzez jedną prostą modlitwę wiary. Niedawno, akurat przed moją usługą, kobieta ze zboru powiedziała mi o czymś, co miało miejsce w tym tygodniu. Po trzydziestu ośmiu latach uzależnienia od marihuany, Bóg ją uwolnił! Stało się to poprzez zwykłe odwiedziny dwóch kaznodziejów z naszego zboru. Kiedy tak siedzieli i modlili się z nią, ona została przekonana w sercu odnośnie tego nałogu i natychmiast to wyrzuciła.

Uwolnienie tej kobiety jest prawdziwe i trwałe. Otrzymała ona świadectwo godne chwały o Bożej mocy do wybawienia – a ci dwaj kaznodzieje również mają świadectwo. Bóg ich użył w taki sposób, jakiego oni sami by sobie nie zaplanowali. Wszyscy troje mogą powiedzieć, „Popatrz co Bóg uczynił wśród nas dzisiaj.”

Poprzez nawet najskromniejszy początek zaczyna w naszych sercach wzrastać wiara. Uświadamiamy sobie, „Bóg to uczynił w ubiegłym tygodniu i On to może znowu uczynić w tym tygodniu.” Ja chcę się chlubić tym, że nasz zbór ma bardzo skuteczne służby, które rozpoczęły się właśnie w taki sposób – ponieważ jakaś osoba była wierna, aby pomóc innej osobie. W każdym przypadku, połączone z modlitwą działanie prowadziło do służby doradztwa duchowego, służby uczniostwa i innych. To samo może być prawdą dla każdego wierzącego. Kiedy budujemy historię świadectw, nasza wiara będzie wzrastała, aby prosić Boga o większe rzeczy.

sobota, 12 kwietnia 2014

ŹRÓDŁO SIŁY by Carter Conlon

Pomyśl przez chwilę o wszystkim, co ci przeszkadza i stoi na drodze do twojego dziedzictwa w Chrystusie. To mogą być słowa, które wypowiedziano nad twoim życiem, kiedy byłeś młody: „Jesteś głupi! Nigdy niczego nie osiągniesz.. Odchodzę, bo nie warto z tobą być.” Bez względu na to, co było powiedziane, albo co ci obecnie przeszkadza, pamiętaj, że to chce cię zatrzymać na granicy niesamowitego życia w Chrystusie.

Jozue powiedział do ludu, „Nie lękajcie się ludu tej ziemi, będą oni naszym pokarmem” (patrz 4 Mojż. 14:9). Innymi słowy, opozycja nas podtrzyma; to nas wzmocni i nakarmi. Oczywiście jest to sprzeczne z naturalnym myśleniem człowieka. My uważamy opozycję za coś okropnego, mocniejszego od nas. To powoduje, że czujemy się, jak koniki polne; to nas straszy i osłabia. A więc jak nas to karmi?

Pamiętacie, jak Jezus usługiwał w Samarii, a uczniowie poszli po żywność dla Niego? Kiedy powrócili, zachęcali Go, by jadł, ale On odpowiedział, „Ja mam pokarm do jedzenia, o którym wy nie wiecie” (Jan 4:32). Jezus w zasadzie mówił, „Ja mam źródło siły, którego wy nie jesteście jeszcze świadomi. Jeszcze tego nie skosztowaliście; nie wiecie co to jest i jak was to może wzmocnić.” Wtedy uczniowie odwrócili się jeden do drugiego i pytali, „Dobrze, kto przyniósł Mu coś do jedzenia? Ale Jezus wyjaśnił, „Moim pokarmem jest pełnić wolę tego, który mnie posłał, i dokonać jego dzieła” (w. 34). Inaczej mówiąc, „To jest mój pokarm, to karmi moje życie – stawiając czoła wszystkiemu, co sprzeciwia się woli Boga i zwyciężanie tego w mocy Bożej.”

Jezus kontynuował, „Czy wy nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdzie żniwo? Otóż mówię wam: Podnieście oczy swoje i spójrzcie na pola, że już są dojrzałe do żniwa” (w. 35). Nie wiem, ile razy słyszałem już chrześcijan, którzy mówili, że żniwo nadchodzi – wielki dzień, kiedy wielu przyjdzie do Chrystusa. Ale tu Jezus mówił do Swoich uczniów, „Słuchajcie, podnieście swoje oczy, żniwo już tu jest, gotowe do zbioru!”

Już żniwiarz odbiera zapłatę i zbiera plon na żywot wieczny, aby siewca i żniwiarz wspólnie się radowali” (w. 36). Ten, kto pójdzie do żniwa, otrzyma zapłatę, a tą zapłatą jest zaopatrzenie i siła od Boga. To będzie dane temu, kto mówi, „Panie, oddaję ci kierownictwo mojego życia. Jestem gotów wykonywać dzieła Boże, bez względu na to, jaką opozycję napotkam, bo tam znajdę moje pożywienie.


__________
Carter Conlon dołączył do zespołu pastorów zboru Times Square w 1994 roku, na zaproszenie pastora założyciela Dawida Wilkersona i został wyznaczony na stanowisko Pastora Seniora w 2001 roku. Mocny, współczujący lider, jest częstym mówcą na konferencjach dla pastorów i liderów prowadzonych po całym świecie przez World Challenge.

piątek, 11 kwietnia 2014

GŁOS ZWYCIĘSKIEGO CHRYSTUSA

Kiedy Bóg powiedział, Jeszcze raz poruszę nie tylko ziemią, ale i niebem” (Hebr. 12:26), mówił w zasadzie, „Ja poruszyłem ziemię na Górze Synaj. Ale kiedy przemówię w dniach ostatecznych, Mój głosy poruszy zarówno świat fizyczny, jak i duchowy. Zadrży status quo; nic nie pozostanie takim, jakim jest. Co nazywa się religijne – wszystko, co jest z Chrystusa i Kościoła – będzie poruszone przez głos Mojego Syna, mówiącego z nieba.”

Bóg ostrzegł Izrael, że wszyscy, którzy nie będą słuchać Jego proroka, będą ponosić konsekwencje: „Jeśli więc kto nie usłucha moich słów, które on mówić będzie w moim imieniu, to Ja będę tego dochodził na nim” (5 Mojż. 18:19). Mówił, „Ja będę ścigał każde nieposłuszeństwo – i będziecie za to odpowiadać.”

Pismo ujawnia, że ci, którzy zignorowali słowa proroków Bożych, popadli w ruinę. Wyschli i stali się zgorzkniali, umierając, bez jakiejkolwiek radości i pokoju. „Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba” (Hebr. 12:25).

Kochani, my też nie unikniemy Bożego gniewu – zarówno jako naród, jak i indywidualni ludzie. A teraz głos Jezusa wstrząsa każdym narodem, powodując, że instytucje, liderzy i ekonomia się trzęsie. On mówi do wiatrów i żywiołów, „Powiejcie na ziemię.” Mówi do chmur, „Wstrzymajcie deszcz.” Mówi do ekonomii świata, „Wszelka chciwość będzie osądzona.”

Bóg również mówi, „Potrząsnę więzieniami, potrząsnę rządami, potrząsnę systemami finansowymi, potrząsnę szkołami. Potrząsnę siłami militarnymi, systemami legislacyjnymi. Wszystko na ziemi będzie wstrząśnięte, aż nie będzie innego fundamentu, tylko Pan.”

To nie diabeł potrząsa wszystkim. Cały świat drży z powodu głosu zwycięskiego Chrystusa. Człowiek w chwale powstał w mocy ze Swojego tronu i mówi słowa, które wstrząsają wszystkim.

czwartek, 10 kwietnia 2014

BÓG MÓWI WYRAŹNIE

Bóg dzisiaj dalej mówi do nas wyraźnie. Jego niebiański głos brzmi potężnie na ziemi i ten głos pochodzi od Człowiek – Jezusa, który siedzi po prawicy Ojca. Zwróć uwagę na słowa z listu do Hebrajczyków:

„Wy nie podeszliście bowiem do góry, której można dotknąć, do płonącego ognia, mroku, ciemności i burzy, ani do dźwięku trąby i głośnych słów, na których odgłos ci, którzy je słyszeli, prosili, aby już do nich nie przemawiano; nie mogli bowiem znieść nakazu: Gdyby nawet zwierzę dotknęło się góry, ukamienowane będzie. A tak straszne było to zjawisko, iż Mojżesz powiedział: Jestem przerażony i drżący.

„Lecz wy podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego i do niezliczonej rzeszy aniołów, do uroczystego zgromadzenia i zebrania pierworodnych, którzy są zapisani w niebie, i do Boga, sędziego wszystkich, i do duchów ludzi sprawiedliwych, którzy osiągnęli doskonałość, i do pośrednika nowego przymierza, Jezusa, i do krwi, którą się kropi, a która przemawia lepiej niż krew Abla.

„Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba. Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem. Słowa: "Jeszcze raz" wskazują, że rzeczy podlegające wstrząsowi ulegną przemianie, ponieważ są stworzone, aby ostały się te, którymi wstrząsnąć nie można.” (Hebr. 12:18-27).

Czy widzisz obraz tego miejsca? Kiedy Bóg przemówił po raz pierwszy, ludzie odpowiedzieli, „Nie przemawiaj do nas z nieba. Przemawiaj do nas przez człowieka.” Mojżesz prorokował, „ Tak, jak prosiliście, Bóg wzbudzi wam proroka. Będzie on w pełni człowiekiem – ale będzie mówił do was słowa Boże.”

Jezus był tym obiecanym prorokiem. To był Bóg ucieleśniony, Pan w ludzkim ciele. Wykonywał służbę na ziemi jako człowiek i tłumy ludzi widziały Go, jak odchodził do nieba jako człowiek. Teraz ma On mistyczne ciało, którym jest Jego Kościół. Jezus dalej jest człowiekiem z ciałem – ciągle współczuje nam w naszych ludzkich doświadczeniach i uczuciach.

Dzisiaj, w dniach ostatecznych, Bóg przemawia jeszcze raz z nieba i mówi, że poruszy wszystko, co jest widzialne.

środa, 9 kwietnia 2014

MÓW DO NAS O PRZYJEMNYCH RZECZACH

Niedawno napisał do mnie człowiek: „Nie wiem, kto umieścił mnie na twojej liście wysyłkowej, ale proszę mnie z niej wykreślić natychmiast. Nie mogę znieść twojej posępnej ewangelii i twojego mówienia przeciwko grzechowi. Nikt z nas nie jest doskonały, nawet ty. Mam już dość tej osądzającej ewangelii.”

Izajasz mówił o tego rodzaju ludziach: „Gdyż jest to lud przekorny, synowie zakłamani, synowie, którzy nie chcą słuchać zakonu Pana, którzy mówią do jasnowidzów: Nie miejsce widzeń! a do wieszczów: Nie wieszczcie nam prawdy! Mówcie nam raczej słowa przyjemne, wieszczcie rzeczy złudne! Zejdźcie z drogi” (Izajasz 30:9-11).

Słowo „przyjemne” w tym wierszu oznacza „miłe, pochlebne.” Ludzie w Izraelu właściwie mówili, „Nie mów nam o złych rzeczach. Opisuj jak będzie nam się dobrze wiodło, jakie wspaniałe rzeczy nas czekają. Jeżeli nie, to raczej zniknij sprzed naszych oczu.”

Żaden wierzący, który ukrywa grzech w sercu, nie chce słyszeć świętego słowa, ujawniającego grzech. Taki człowiek zawsze będzie uciekał od głosu prawdy Ducha Świętego. Zwróci się do kaznodziejów, którzy nie piętnują grzechu, a oferują przyjemne i pochlebne proroctwa.

Zapytasz, jakie to twarde przesłanie przekazał głos Boży dla Jego ludu na górze Synaj? Powiedział po prostu: „Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał innych bogów obok mnie. Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek…. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył” (5 Mojż. 5:6-9).

To było czyste, nieskażone słowo od Pana, pochodzące bezpośrednio z Jego ust. Przez to ludzie powinni byli pobiec do swoich namiotów i zniszczyć swoje posążki. Powinno to pobudzić ich serca i doprowadzić na kolana. Zamiast tego oni wołali, „Nie chcemy grzmotu, ognia, trzęsienia. Nie chcemy słyszalnego głosu. Daj nam mówcę takiego, jak my i niech on mówi do nas. Wtedy będziemy słuchać i będziemy posłuszni.”

wtorek, 8 kwietnia 2014

POTRZEBUJEMY MIĘKSZEGO KAZANIA

”Wtedy rzekł Mojżesz do ludu: Nie bójcie się, bo Bóg przyszedł, aby was doświadczyć i aby bojaźń przed nim była w was, byście nie grzeszyli” 2 Mojż. 20:20.

„Idźcie dokładnie drogą, jaką wam nakazał Pan, wasz Bóg, abyście zachowali życie, aby się wam dobrze powodziło i abyście długo żyli w ziemi, którą posiądziecie!” (5 Mojż. 5:33).

Mojżesz właściwie powiedział, „Bóg nie jest zagniewany na was. Nie o to chodzi w tym majestatycznym przeżyciu. Nie – On chce umocnić was przez Jego niesamowitą bojaźń. On chce wbudować w was potężną broń, a czyni to, byście mogli żyć zwycięsko przez wszystkie dni waszego życia.”

Potem pojawiła się jedna z najdziwniejszych logik w Biblii. Przywódcy powiedzieli do Mojżesza, „Oto Pan, nasz Bóg, ukazał nam swoją chwałę i wielkość. Słyszeliśmy też jego głos spośród ognia. Dzisiaj widzieliśmy, że Bóg przemawia do człowieka i on żyje. Dlaczego więc teraz mamy umrzeć? Pochłonie nas bowiem ten wielki ogień! Jeżeli nadal będziemy słuchać głosu Pana, naszego Boga, pomrzemy! Któż bowiem ze śmiertelnych, kto słyszał
głos żywego Boga, przemawiającego spośród ognia, tak jak my, zachował życie?” (5 Mojż. 5:24-26). Powiedzieli do Mojżesza, „Wiemy, że możemy słyszeć Boga mówiącego z pośród ognia i żyć dalej. Jednak jeżeli mamy siedzieć i słuchać Jego bezpośredniego, czystego, świętego głosu, poginiemy. Dlaczego mamy umierać? Ze wszystkich ludzi na świecie jesteśmy jedynymi, którzy słyszeli głos Boga i przeżyli.”

Pan daje nam wyjaśnienie tego, co naprawdę się dzieje: „Oby ich serce było takie, aby się mnie bali i przestrzegali wszystkich moich przykazań po wszystkie dni, aby im i ich synom dobrze się powodziło na wieki” (w. 29).

Oni czcili Boga swoimi wargami, ale ich serca były daleko od Niego. Izajasz napisał, „Ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim” Izajasz 29:13).

Ci Izraelici byli tak oddani swoim małym, złotym bożkom, że nic nie mogło ich powstrzymać przed bałwochwalstwem. Wreszcie nawet zignorowali słyszalny głos Boga, w Jego świętości i majestacie.

Kiedy starsi Izraela powiedzieli, „Potrzebujemy miększego kazania, bo inaczej pomrzemy, mieli rację. Zawsze, kiedy siedzisz słuchając kazania Ducha Świętego – słyszysz Boże, namaszczone i przekonujące słowo – na pewno umrzesz. To znaczy, umrzesz dla twoich grzechów.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

UFAJ, ŻE BÓG BĘDZIE DEMONSTROWAŁ SWOJĄ MOC by Gary Wilkerson

Dawid nigdy nie mówił, „Mój tato prosił mnie, bym był pasterzem, więc byłem dobrym pasterzem. Walczyłem z lwami i niedźwiedziami i nigdy nie utraciłem żadnej owcy.” To byłoby dobre świadectwo – ale to nie przynosiło chwały Bogu. Właściwie Dawid szczycił się tym, że „Pan, który mnie wyrwał z mocy lwa czy niedźwiedzia, wyrwie mnie też z ręki tego Filistyńczyka” (1 Sam. 17:37).

Nehemiasz, jako podczaszy w Babilonie, ryzykował swoim życiem, kiedy próbował wino podawane królowi. Ale chlubą Nehemiasza było: „Odbudowałem miasto, by przywrócić honor imieniu Boga.” Kiedy imię Boże było poniżane na ulicach Jerozolimy, Nehemiasz czuł jakby ogień w swoim wnętrzu – i postanowił odbudować jego mury.

Świadectwem Mojżesza nie było, „Żyłem w pałacu faraona i miałem wielką władzę.” On chlubił się, że, „Bóg przemówił do niego z płonącego krzewu – i stanął przed faraonem, mówiąc, „wypuść mój naród.” Jego chluba była słyszana nad Morzem Czerwonym: „Armia faraona została zatopiona w morzu.”

Wierzący Nowego testamentu mieli taką samą chlubę. Szczepan był diakonem, który rozdzielał żywność dla wdów – co samo już było dobrym świadectwem – ale jego godne pochwały świadectwo przyszło, kiedy głosił do tłumu niewierzących. Jego namaszczone kazanie tak sprowokowało ludzi, że chwycili za kamienie, by go zabić. Świadectwo Szczepana było podwójne. Był on pierwszym męczennikiem kościoła, a jego wierna służba wywarła później wpływ na żydowskiego zelotę Saula.

Nie spotkałem jeszcze chrześcijanina, który by się nie zastanawiał, „Czy w tym życiu jest jeszcze coś więcej w Chrystusie? Kiedy będziemy oglądać manifestację Bożej mocy w tym pokoleniu?” Może zmagasz się z czymś, co wymaga Bożej interwencji. To nie czas mówić, „Będę więcej chodził do kościoła.” Jest czas, by mówić, „Zaufam Bogu, że będzie demonstrował Swoją moc w moim życiu. On uratuje moje małżeństwo, uchroni moje dzieci, podziała na moich współpracowników, On da mi świadectwo godne pochwały.”

To rozważanie nie ma wywołać poczucia winy. Ono ma rozbudzić pasję w naszych sercach – pasję zbyt często przytłumioną strachem lub zwątpieniem. Niektórzy odłożyli swoją wiarę już tak długo, że już nie wierzą, iż mogą mieć godne pochwały świadectwo – ale Słowo Boże mówi co innego.

sobota, 5 kwietnia 2014

NIE TYLKO NAUCZAMY WIARY, ALE JĄ CHWYTAMY by Claude Houde

Chcę rzucić wam wyzwanie przez wiarę, byście sami dla siebie otrzymali wizję. Czy jesteś nastolatkiem, rodzicem, studentem, gospodynią domową czy młodym człowiekiem dążącym do kariery, możesz swoją wiarę komuś przekazywać. Możesz kogoś inspirować – przyjaciela, mamę czy tatę, syna, córkę, innego wierzącego – by kochać, modlić się, przebaczać, pokutować, służyć i czynić coś, co jest piękne i godne pochwały! Proszę, pozwól twojemu duchowi usłyszeć, że Bóg szuka mężczyzn i kobiet, których serce będzie zgodne z wizją, że bez wiary nie można wytworzyć zwycięskich ludzi.

Wiary nie tylko nauczamy, ale ją chwytamy! Prawda i duchowa rzeczywistość jest taka, że jestem ojcem i moje dzieci mogą iść moimi śladami, które im zostawiam. Zilustruję to przez prostą historię z mojego dzieciństwa, kiedy wyrastałem w domu o niskich dochodach w Montrealu.

  • Była zimna noc zimowa, kiedy ojciec poszedł znowu do lokalnego baru. To było wieczorem w piątek i on właśnie pobrał ostatnią wypłatę. Pieniądze paliły go w kieszeni i tak, jak każdego tygodnia, miał zamiar je przepić. W tym nierozważnym momencie nic innego się nie liczyło. Nie potrafił myśleć, że pieniędzy potrzeba na wykarmienie jego dzieci i zapłatę za ogrzewanie i czynsz. Obietnice, które wiele razy składał swojej żonie, za każdym razem znikały. Wyparte przez zaślepiający nałóg i niepohamowane pragnienie, by zapomnieć o wszystkim, co go upodlało i zniewalało. Ten człowiek nienawidził samego siebie, ale wewnętrzne głosy zawsze zwyciężały: „To moja sprawa, nikomu nie szkodzę, To mój wybór, Tylko kilka drinków.” Nagle usłyszał w ciszy zimnej nocy szelest – odgłos miękkich kroków w śniegu. Odwrócił się i to, co zobaczył, uderzyło go jak grom z jasnego nieba, pozbawiając go tchu. Jego syn szedł za nim i starał się z całych sił, by swoje stopy stawiać w ślady stóp pozostawione na śniegu przez jego tatusia. On szedł śladami swojego taty.

Drogi czytelniku, każdy z nas kogoś gdzieś prowadzi. Niektóre dzieci uczą się kłamać, oskarżać innych, oszukiwać, krytykować, być aroganckie i zawsze iść na skróty. Ale nasi synowie i córki mogą nas obserwować i uczyć się kochać, modlić, pracować, uwielbiać, służyć, przebaczać i wierzyć. Mogą od nas się uczyć mówić prawdę, respektować ludzi, oceniać ludzi w oparciu o ich charakter, a nie kolor skóry, być uczciwymi, szanować starszych i być przyjaciółmi biednych.


__________
Claude Houde, główny pastore kościoła Eglise Nouvelle Vie (kościół Nowego życia) w Montrealu,w Kanadzie jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych przez Word Challenge po całym świecie. Pod jego kierownictwem New Life Chuch rozwinął się od garstki ludzi do ponad 3500 w tej części Kanady, w której rozwija się niewiele kościołów Protestanckich.

piątek, 4 kwietnia 2014

UKRYTY GRZECH

Kiedy Izrael obozował u stóp Góry Synaj, nagle zostali otoczeni gęstą ciemnością i niesamowitym blaskiem ognia. Z wnętrza tych niesamowitych elementów przemówił Bóg: „ Słowa te wypowiedział Pan na górze donośnym głosem do całego waszego zgromadzenia spośród ognia, chmury i mgły” (5 Mojż. 5:22).

Kiedy to wszystko się działo, Izraelici stali zmrożeni strachem. Byli przekonani że zginą zanim Pan przestanie mówić. Wreszcie głos zamilkł; ustały błyskawice; skończyło się trzęsienie ziemi i niedługo zaczęło świecić słońce. Kiedy ludzie się rozglądali wokół siebie, zobaczyli, że wszyscy żyją. Słyszeli naprawdę głośny głos Boga i zostali przy życiu!

Okazuje się, że kiedy tylko zakończyły się te niesamowite manifestacje, starsi Izraela i przywódcy plemienni zwołali zgromadzenie. Można by się spodziewać, że będzie to najwspanialsze spotkanie uwielbienia w historii ludzkości. Jednak to spotkanie to nie było uwielbienie – wręcz odwrotnie. To niesamowite, ci starsi powiedzieli Mojżeszowi, „My nie możemy sobie poradzić z takim przeżyciem. Nie chcemy więcej słyszeć strasznego głosu Bożego. Jeżeli jeszcze raz do nas będzie mówił, to pomrzemy. Od teraz chcemy słuchać Jego głosu poprzez głos człowieka.”

Odpowiedź jest absolutnie zagadkowa. Dlaczego ktoś by miał reagować w ten sposób na taki chwalebny cud Boży? Powiem wam dlaczego: to dlatego, że Izraelici mieli ukryty grzech w swoich sercach. Byli ukrytymi czcicielami bałwanów.

To niewiarygodne, ci ludzie nadal trzymali swoje małe złote bożki, które przynieśli z sobą z Egiptu. Apostoł Szczepan powiedział, że te bożki były „ bałwanami, które uczynili, aby im bić pokłony” (Dz. Ap. 7:43). Izraelici wyrzeźbili je na podobieństwo potężnych złotych cielców, które czcili Egipcjanie. Wołali tak: „Ty nas wyprowadziłeś z Egiptu. Jesteś naszym Bogiem.” A teraz na pustyni nadal nie pozbyli się swojego okropnego bałwochwalstwa.

Szczepan nazwał tych ludzi „kościołem na pustyni” (werset 38). Był zdumiony tym, że nawet po tym, kiedy Pan przemówił do nich słyszalnym głosem, ich serca były nadal w bałwochwalczym Egipcie. Powiedział o nich tak, „ ojcowie nasi nie chcieli mu być posłuszni . . . i sercami swymi zwrócili się ku Egiptowi” (werset 39).

Widzicie, Boży głos spowodował to, że ci ludzi drżeli ze strachu. Powodem dlaczego myśleli, że zginą było to, że byli w obecności świętego, potężnego Boga – nie jakiegoś martwego, wyrzeźbionego bałwana. Jego Duch dotykał ich duszy i ich sumienie ich osądzało.

czwartek, 3 kwietnia 2014

POMAGAJĄC RAZEM W MODLITWIE

Żona pastora zostawiła żałosną wiadomość na naszej automatycznej sekretarce. Powiedziała bardzo bełkotliwie, „Bracie Dawid, tysiące żon kaznodziejów pije potajemnie, żeby zakryć swój ból. Ja też to robie. Piję, żeby przytłumić ból.” Żony innych kaznodziejów piszą o ich rozpadających się małżeństwach, albo o uzależnieniu ich mężów od pornografii.

Umiłowani, to są ludzie, którym teraz pomagam w modlitwie. Modlę się o kaznodziejów i ich rodziny, bo wiem, że tego potrzebują. Nauczyłem się tego z pierwszej ręki, że pomocna modlitwa działa. Pismo mówi, że kiedy apostoł Piotr był w więzieniu, to „zbór modlił się o niego ustawicznie” (Dz. Ap. 12:5). I Bóg wyrwał Piotra w cudowny sposób!

Paweł nie tylko prosił o pomocników w modlitwie, ale on sam był takim pomocnikiem. Wiedział, że to była cześć jego powołania, jako sługi ewangelii. Pisał do Filipian, „do wszystkich świętych . . . wraz z biskupami i z diakonami . . . Dziękuję Bogu mojemu za każdym razem, ilekroć was wspominam, zawsze w każdej modlitwie mojej za wszystkich was z radością się modląc . . .bo mam was w swoim sercu” (Flipian 1:1,3,4,7).

Czy wiesz o bracie lub siostrze, których małżeństwo przeżywa kryzys? Jeżeli tak, to co z tym robisz? Czy po prostu opowiadasz innym, że to taki wstyd, że się rozchodzą? Albo czy przynosisz ich do Pana i starasz się im pomóc w modlitwie?

Czy pragniesz tej służby, żeby być pomocnikiem w modlitwie? Jeżeli nie znasz nikogo w potrzebie, to zacznij się modlić o wszystkie małżeństwa chrześcijan i o wszystkich wierzących. Twoje modlitwy nie muszą być długie. Poi prostu wypowiadaj swoją prośbę i ufaj Bogu, że ciebie wysłucha.

Kiedyś zostało mi to zilustrowane, kiedy byłem chory i leżałem w łóżku. Przyszedł do mnie jeden z naszych wnuków i ogłosił, „Dziadku, będę się o ciebie modlił.” Mój mały pomocnik położył swoją rękę na mojej głowie i modlił się, „Jezu, niech się poczuje lepiej.” Uśmiechnąłem się i podziękowałem mu, ale on dalej patrzył na mnie. Wreszcie powiedział, „Jesteś uzdrowiony, wstawaj!” Tak więc wstałem – i byłem uzdrowiony! Jego modlitwa wiary postawiła mnie na nogi.

Potężne wybawienie następuje wtedy, kiedy dzieci Boże szukają Go szczerze z taką dziecinną wiarą w sprawie potrzeb ich braci i sióstr.

środa, 2 kwietnia 2014

W UDRĘKACH PAWEŁ NAUCZYŁ SIĘ WIELKICH LEKCJI

Najbardziej znaczącą lekcją jakiej Paweł się nauczył w swoim ucisku było to, że musiał się zwracać do Pana i Jego obietnic przymierza. Wiedział, że nie może już ufać swojemu ciału, zdolnościom czy sile woli. Pisze tak: „ Doprawdy, byliśmy już całkowicie pewni tego, że śmierć nasza jest postanowiona, abyśmy nie na sobie samych polegali, ale na Bogu, który wzbudza umarłych” (2 Kor. 1:9).

Przeżycia Pawła doprowadziły go do końca jego wytrzymałości. Wiedział, że nie ma już siły, żeby walczyć z mocami ciemności, więc skazał swoje ciało na śmierć. I Bóg w cudowny sposób go wyrwał: „Który z tak wielkiego niebezpieczeństwa śmierci nas wyrwał i wyrwie; w nim też nadzieję pokładamy, że i nadal wyrywać będzie” (werset 10).

W jaki sposób Paweł został wyrwany? Wchodziło w to kilka rzeczy: po pierwsze, był on wielkim mężem modlitwy, a po drugie miał wielką ufność w Panu. Paweł wiedział, że Bóg dotrzyma Swoich obietnic przymierza. Mógł powiedzieć, „Tak jak Pan mnie wyrywał w przeszłości, tak samo działa wyrywając mnie z tego obecnego doświadczenia. Od teraz, aż do dnia mojej śmierci będę żył pod Jego mocą wybawiającą.”

Tak jak Paweł i my również musimy przechodzić przez trudne chwile, abyśmy mogli umrzeć dla naszego polegania na ludzkich zdolnościach. Pan pozwala, abyśmy zostali skruszeni, stali się bezradni i słabi, żeby nas przekonać iż nie jesteśmy w stanie pokonać wroga w naszych cielesnych wysiłkach.

Kiedy porównamy swoje życie do Pawła, możemy mieć pokusę, aby myśleć, „Ja nigdy nie będę przeżywał takiego wybawienia, z jakiego cieszył się ten człowiek. On był wykształcony i otrzymał wielkie objawienie od Pana o Jezusie, ewangelii, Nowym Przymierzu.

„A Paweł usługiwał w mocy i demonstracji Ducha Świętego. On osobiście potrząsnął miastami i narodami. Diabeł nie mógł go zabić, nawet po ukamienowaniu, po atakach tłumu, podczas trzykrotnego rozbicia okrętu. Bóg go nawet użył do wzbudzenia człowieka z martwych. Ten człowiek był jednym z najbardziej namaszczonych sług Boga w całej historii. On to miał wszystko razem duchowo.”

Według Pawła to nie było tak. Apostoł mówi wyraźnie, że w tym jego wybawieniu był jeszcze inny ważny czynnik: potężne wstawiennictwo modlących się pomocników. „Przy waszym także współdziałaniu przez modlitwę za nas” (werset 11). Paweł mówił, „Jestem pewny, że Bóg mnie wyrwie. A wy pomagacie w tym, aby to się stało przez modlitwę.”

wtorek, 1 kwietnia 2014

WYBAWIENI POPRZEZ MODLTWY „POMOCNIKÓW”

„Nie chcemy bowiem, abyście nie wiedzieli, bracia, o utrapieniu naszym, jakie nas spotkało w Azji, iż ponad miarę i ponad siły nasze byliśmy obciążeni tak, że nieomal zwątpiliśmy o życiu naszym” (2 Kor. 1:8). Użyte tutaj Greckie słowo obciążeni znaczy „mocno obciążeni, bardzo przybici.” Paweł mówił tym świętym, „Nasz kryzys był tak poważny, że o mało mnie nie zgniótł. Myślałem już, że to koniec ze mną.”

Kiedy Paweł mówi, że był tak obciążony, iż obawiał się o życie, to możemy wiedzieć, że naprawdę był na samym dnie. W innych fragmentach on pomniejsza swoje cierpienia. Może sobie przypominacie jak on po prostu strząsnął jadowitego węża, który przyczepił się do jego ręki. Trzy razy rozbił się z nim okręt, ale wspomina ten fakt jedynie przelotnie, żeby coś pokazać. Paweł był bity, napadany przez rabusiów, kamieniowany, więziony – ale w tym wszystkim nigdy nie narzekał.

Jednak w tym fragmencie apostoł był w punkcie zupełnego wyczerpania. Ja wierzę, że tym „utrapieniem” jakie znosił była umysłowa udręka. Nie wiemy dokładnie czym było to utrapienie Pawła, ale 2 Koryntian 7:7 daje nam jakąś sugestię: „Bo nawet wtedy, gdy przybyliśmy do Macedonii, ciało nasze nie zaznało żadnego odpoczynku, lecz zewsząd byliśmy uciśnieni walkami zewnątrz, obawami od wewnątrz.”

Ja wierzę, że Paweł odnosił się do bólu spowodowanego przez owce, którym usługiwał. W Koryncie pojawili się fałszywi nauczyciele i próbowali zwrócić ludzi przeciwko niemu. Teraz Paweł się obawiał, że jego trzoda odrzuci jego poselstwo i pójdzie za człowiekiem, który nie ma na sercu ich dobra.

Został pocieszony, kiedy przybył Tytus i przyniósł mu dobre wieści o jego „umiłowanych dzieciach”w Koryncie. Paweł pisze, „Pomimo tego Bóg, który pociesza uniżonych, pocieszył nas przez przybycie Tytusa; A nie tylko przez jego przybycie, lecz i przez pociechę, jakiej doznał u was, gdy opowiadał nam o waszej tęsknocie za nami, o waszej żałości i o waszej gorliwości względem mnie, tak iż jeszcze bardziej się radowałem” (6-7).

Ja też przeżywałem takie utrapienie w moim życiu. Czasami słowa ludzi, których kochałem i pomagałem im, odczuwałem jak nóż w moich plecach. Mogę powiedzieć z Dawidem, „ Gładsze niż masło są usta jego, ale wrogość jest w sercu jego; miększe niż oliwa są słowa jego, ale to miecze obnażone” (Psalm 55:22). W takich czasach utrapienia najbardziej potrzebowałem „pomocnych modlitw.”