poniedziałek, 31 marca 2014

CHLUBNE ŚWIADECTWO by Gary Wilkerson

Żyjemy w takich czasach, kiedy przepowiednie biblijne stały się widoczną rzeczywistością. Paweł pisał, że w ostatecznych dniach nastaną trudne czasy na ziemi (zobacz 2 Tymoteusza 3:1). Obecnie dzieją się takie rzeczy, jakich nie potrafilibyśmy sobie nawet wyobrazić kilka lat temu.

Jezus przepowiedział, że ludzie będą miłować samych siebie, będą miłować pieniądze, będą nienawidzić i będą aroganccy. Dzisiaj przywódcy naszego narodu nie potrafią się zgodzić w większości podstawowych, zwykłych zasad. Jeżeli ktoś ma odwagę, żeby nazwać grzech grzechem, to jest nazywany bigotem i jest wyrzutkiem. Kiedy Boże Słowo jest odstawiane na boczne tory naszej kultury, grzech staje się coraz bardziej dominujący.

Pastorzy odczuwają duchowe bombardowanie. Tydzień po tygodniu dowiaduję się, że następne małżeństwo może się rozpaść. Dzieci robią sobie nacięcia na własnej skórze z nienawiści do siebie samych. Narkotyki są rozpowszechnione bardziej niż kiedykolwiek. Jest też coraz mniej głosów pomocy, kiedy co miesiąc 1,500 pastorów rezygnuje ze służby.

Jako ciało Chrystusa, nie możemy być ślepymi na te rzeczy. Stary Testament mówi o synach Isachara, grupie, która miała poznanie tego w jakich czasach żyli i mieli zdolności, aby rozprawiać się z tym światem (zobacz 1 Kronik 12:33). Czy można to samo powiedzieć dzisiaj o Ciele Chrystusa? Jeżeli rozpoznajemy czasy, to wiemy, że nie są to chwile na połowiczność. Jedynym sposobem w jaki możemy „postępować z tym światem” jest to, żeby nie pozwolić, aby kościół robił to co zwykle. Jezus powiedział o pewnych duchach demonicznych: „Ten rodzaj nie wychodzi inaczej jak tylko poprzez post i modlitwę” (Mat. 17:21). W tych czasach nasza modlitwa musi być gorliwa – bo bez duchowej przemiany wszystko wygląda zbyt blado.

Wśród tej ciemności Jezus wzywa nas, byśmy byli światłością. A tu jest nasze poselstwo na takie czasy: „Większy jest Ten, który jest w was, niż ten który jest na świecie” (1 Jana 4:4). Bóg wykonał niesamowitą pracę w życiu swoich ludzi, a każdy z nas jest powołany aby głosić Jego chwałę poprzez chwalebne świadectwo.

A jak wygląda chwalebne świadectwo? Oto jest rodzaj chluby, o jakiej mówię: „Jak powiada Pismo, kto się tedy chlubi, w Panu niechaj się chlubi” (2 Kor. 10:17). Ale żeby mieć taki rodzaj chluby o jakim pisze Paweł, musimy być godni chlubienia się Bożą chwałą.

piątek, 28 marca 2014

POMOCNICY W MODLITWIE

Paweł był tak świadom potrzeby modlitwy świętych za nim, że wszędzie prosił o „pomocników w modlitwie”. Błagał Rzymian, „Proszę was tedy, bracia, przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, i przez miłość Ducha, abyście wespół ze mną walczyli w modlitwach, zanoszonych za mnie do Boga, bym został wyrwany” (Rzym. 15:30-31) Prosił też Tesaloniczan, „Bracia, módlcie się o nas” (1 Tes. 5:25).

W języku greckim słowo walczyć oznacza zmagać się wraz z partnerem w modlitwie; walczyć o mnie w modlitwie.” Paweł nie prosił o krótkie wspomnienie o nim przed tronem. On prosił: „Walczcie o mnie w modlitwie. Staczajcie duchową walkę o mnie i za ewangelię.”

Kiedy Paweł był w więzieniu, gotów by oddać swoje życie, prosił Filipian, by modlili się o niego: „Wiem bowiem, że przez modlitwę waszą i pomoc Ducha Jezusa Chrystusa wyjdzie mi to ku wybawieniu” (Filipian 1:19). Paweł wiedział, że był człowiekiem oznaczonym, że hordy szatana postanowiły go zniszczyć. Tak jest z każdym prawdziwym sługą ewangelii. Każdy pastor, kaznodzieja i ewangelista potrzebuje pomocników w modlitwie, którzy stale będą się za nim wstawiali.

Mogę was zapewnić, że nie pisałbym tego teraz, gdyby nie ci pomocnicy w modlitwie, którzy stoją ze mną przez wiele lat. Niedawno zostało mi to przypomniane, kiedy miałem prowadzić w Europie konferencje dla kaznodziejów i wieczorne ewangelizacje. Przez cały czas byłem świadom, że jestem niesiony przez modlitwy całej rzeszy ludzi.

W Nicei, we Francji Amerykanie nie są specjalnie lubiani, a szczególnie amerykańscy ewangeliści. Wszyscy martwili się o wieczorną ewangelizację, zastanawiając się, „Czy to możliwe?” Francja jest bardzo sceptyczna, ateistyczna, agnostyczna i niewierząca. Nabożeństwa, które planowaliśmy, nigdy przedtem nie próbowano.

Jednak kiedy przyszedł czas, przybyły tysiące. Ale wtedy ja poczułem się bezsilny. Nie wiedziałem co mam głosić, bo żadne kazanie, które przygotowałem, wydawało się nie pasować. Mój tłumacz i ja przeglądnęliśmy przedtem kilka notatek, ale nie byłem pewien, czy one są odpowiednie na to nabożeństwo. Ostrzegłem go, „Nie jestem pewien, co będę mówił.”

Kiedy wszedłem na podium, Duch zstąpił na mnie potężnie. Odczułem modlitwy tysięcy świętych, wspierających mnie i kiedy zacząłem mówić, Duch Święty napełnił moje usta. Głosiłem przez czterdzieści minut i była taka cisza, że można by usłyszeć spadającą szpilkę. Kiedy skończyłem, powiedziałem po prostu, „Jeżeli potrzebujesz Jezusa, wyjdź do przodu” – i setki ludzi wstało, i odpowiedziało na zaproszenie.

czwartek, 27 marca 2014

WYTRWAŁOŚĆ W MODLITWIE

Niektórzy nauczyciele Biblii twierdzą, że to dowód niewiary, jeżeli prosisz Boga o to samo ciągle na nowo. Nie – to nieprawda i to osłabiło wiarę wielu. Bóg polecił, byśmy prosili, szukali, pościli – i wołali w usilnej, szczerej modlitwie (patrz Mat. 7:7).
Od samego początku prawdziwi słudzy obracali obietnice Boże w modlitwy: 
  • Jezus wiedział, że Jego Ojciec obiecał Mu wszystko przed założeniem świata, ale Chrystus i tak spędzał wiele godzin w modlitwie, by Boża wola dokonała się na ziemi. Nawet powiedział przypowieść ilustrującą wytrwałość w modlitwie. Było to o „wdowie”, która domagała się sprawiedliwości od sędziego, aż ją uzyskała (patrz Łuk. 18:1-8). 
  • Bóg dał Ezechielowi wspaniałe proroctwa o odnowieniu Izraela, obiecując, że ruina tego narodu stanie się jak Ogród Eden. A jednak Pan powiedział, że Jego Słowo nie spełni się bez modlitwy: „Oto jeszcze dam się uprosić domowi izraelskiemu, aby im uczynić” (Ezechiel 36:37). Innymi słowy, „Ja dałem wam obietnicę, ale chcę, byście się modlili, by to się spełniło. Ja was wyzwolę – ale najpierw musicie prosić.” 
  • Daniel czytał Bożą obietnicę daną Jeremiaszowi, że po siedemdziesięciu latach Izrael będzie odnowiony. Kiedy Daniel zobaczył, że nadchodzi wyznaczony czas, mógł czekać z wiarą, że Bóg spełni Swoją obietnicę, ale ten Boży człowiek upadł na twarz i modlił się przez dwa tygodnie – aż zobaczył, że Pan to spełnia. 
W Starym Testamencie kapłani Izraela nosili na napierśniku imiona wszystkich pokoleń izraelskich. To oznacza, że potrzeby tych ludzi były stale na sercu kapłana w modlitwie. Dla chrześcijan obecnie to jest wspaniały obraz Chrystusa, noszącego nas w Swoim sercu i przedstawiającego nasze potrzeby Ojcu. Ponadto każdy chrześcijanin dzisiaj jest kapłanem dla Pana i mamy zawsze nosić potrzeby innych w naszych sercach (patrz Jakuba 5:14-16).

środa, 26 marca 2014

NIE MÓDL SIĘ BEZ PRZEKONANIA

Jako słudzy Pańscy, jesteśmy ciągle w niebezpieczeństwie od nieprzyjaciela. Nasza miłość do Jezusa jest zagrożeniem dla całego piekła i jeżeli podejmujemy się jakiejś świętej pracy, napotkamy najróżniejsze pułapki, nastawione na nas przez szatana.

Niedawno zadzwonił do mnie doradca małżeński i powiedział „Gdziekolwiek się obrócę w naszym kościele, małżeństwa się rozpadają. Jest to teraz prawdziwa plaga w ciele Chrystusa.”

Słyszę najróżniejsze powody, podawane jako powód zamieszania w chrześcijańskich domach: niedopasowanie, brak porozumienia, utrata uczucia, niewierność. Ale tak naprawdę jest to coś o wiele więcej. Za tym stoi atak z piekła przeciwko świętym Bożym.

Powód rozbitych rodzin wśród nie-chrześcijan nie jest tajemnicą. Ale wśród sprawiedliwych, każde takie zamieszanie ma powód. Pomyślcie o tym. Jak mogą oddani chrześcijanie, którzy przez lata słyszeli Boże nauczanie, nie mieć autorytetu w swoim domu? Oni dobrze znają Bożą obietnicę, że będzie ich siłą. Znają Jego obietnice, że On zniszczy każdą szatańską siłę, która wystąpi przeciwko nim. Dlaczego więc diabeł zwycięża? Dlaczego ich małżeństwo jest ciągle w strachu?

Ja wierzę, że to dlatego, iż przynajmniej jedno z partnerów otwarło drzwi na szatańskie zwiedzenie. Może obydwoje pozwolili na jakiś kompromis w swoim życiu, albo stali się duchowo leniwi i dlatego wściekły diabeł zdobył warownię w ich sercach i domu.

Jeżeli jesteś pod takim atakiem, powinieneś prosić tak, jak uczniowie: Mistrzu, dlaczego my nie mogliśmy wypędzić tych demonów?” Jezus odpowiedział, że pewne związania demoniczne nie poddają się po nałożeniu rąk niezdecydowanej, jednorazowej modlitwy. Takie warownie są tak głęboko umocnione, że jedynym sposobem ich usunięcia jest długotrwała modlitwa i post.

Jednak dzisiejszy kościół jest odrętwiały, jeżeli chodzi o moc modlitwy. Zasłona spadła na oczy milionów. Teraz, kiedy napotkają na problem, zwracają się do Jezusa na końcu. Porzucili komorę modlitwy, a zamiast tego zwracają się do psychologii, doradców, przyjaciół – wszędzie, ale nie do Pana.

Jeżeli twoje małżeństwo jest w rozsypce i chcesz, by zostało uzdrowione, ciekaw jestem, ile czasu spędzasz sam na sam z Bogiem. Ile razy wyłączyłeś telewizor, by przez godzinę usiąść przed Jezusem i wylać swoją duszę? Z ilu posiłków zrezygnowałeś, by pościć o swoje małżeństwo?

„Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego” (Jakuba 5:16).

wtorek, 25 marca 2014

NASTAWIENIE MODLITWY

Modlitwa jest często jedną z najbardziej samolubnych dziedzin w naszym chrześcijańskim życiu. Tak naprawdę większość naszych modlitw skupiona jest na naszych własnych potrzebach. Dwa główne tematy naszych modlitw wstawienniczych, to nasz duchowy wzrost i potrzeby naszych rodzin i przyjaciół.

Czasami możemy wyjść poza nasze wąskie zainteresowania i modlić się o innych. Ale zazwyczaj, kiedy mówimy, „Będę się o ciebie modlił”, nie robimy tego, albo może pomodlimy się szybko raz i zapominamy o ich potrzebie

Niedawno sprawdzałem moje własne życie modlitwy w świetle Pisma i zostałem przekonany o ciasnocie i ograniczeniach moich własnych modlitw. Tak, jak większość wierzących, spędzam wiele czasu w modlitwie, szukając Pana odnośnie mojego chodzenia z Nim. Wołam o to, by być świętym, by być jak On, by otrzymać wskazówki do życia i mieć namaszczenie w mojej służbie. Cieszę się słodką społecznością z Nim, w cichości Go uwielbiam i jestem odświeżony w Jego obecności.

Również codziennie wstawiam się za moją rodziną. Proszę Pana, by chronił moje dzieci od zakusów diabła – by moi synowie byli jak dęby zasadzone nad rzeką Bożą, by moje córki były jak wypolerowane kamienie w Jego pałacu i by wszystkie moje wnuki kochały Jezusa. Modlę się o sprawy naszego kościoła. Wstawiam się również o indywidualne osoby, które są w kryzysie i o wielu misjonarzy i misje, które wspieramy.

Możesz powiedzieć, „Bracie Dawidzie, to wszystko jest godne pochwały. To pocieszające, że spędzasz czas z Panem, mając społeczność z Nim i modlisz się o te wszystkie potrzeby.”

Ale według Słowa Bożego, słodka społeczność nie wystarczy. Tak, to jest tajemnica duchowego wzrostu i nie możemy mieć większego doświadczenia na ziemi. Ale jeżeli przychodzimy przed Tron tylko po nasze osobiste potrzeby i budowanie się, jesteśmy samolubni. Nie możemy zaniedbywać szczerej modlitwy o potrzeby wokół nas.

„Wtedy rzekł uczniom swoim: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje” (Mat. 9:37-38).

poniedziałek, 24 marca 2014

BOŻE SNY by Gary Wilkerson

1 Mojżeszowa 37:5 mówi nam, że „Józef miał sen”. Bóg przemawiał bezpośrednio do Józefa w snach, a on się nie wzbraniał, ale pozwalał, by te sny zapalały Bożą iskrę w jego sercu. Słowo sen pojawia się 113 razy w Biblii – ponad 30 z nich dotyczy Józefa.

1 Mojżeszowa 37:5 mówi dalej, „Kiedy opowiedział go braciom swoim, oni jeszcze bardziej go znienawidzili”. Wielu z nas wstydzi się snów (marzeń), które Bóg dał w nasze serce, a część z tego wstydu pochodzi z obawy przed opinią innych. Jeżeli nie wypowiemy naszych bogobojnych ambicji, one nigdy się nie zrealizują. Ujawnienie naszego snu jest już krokiem wiary.

Przez lata moim snem było prowadzenie entuzjastycznego kościoła, jak The Springs Chuch, ale kiedy wypowiedziałem ten sen, w oczach ludzi widziałem powątpiewanie. Łatwo było pogrążyć się w ich wątpliwościach; przecież byłem przedtem pastorem tylko małych zborów. Ale dzięki Bogu, Jego Duch mnie zachęcił, bym mówił „tak” dla marzenia, które On włożył we mnie – i bym Mu zaufał, że to się spełni.

Nie ma nic gorszego, jak poddanie się rozpuście, by zniszczyć dany przez Boga sen. Józef mógł poddać się i zgrzeszyć z żoną Potyfara. Ale jeżeli żyjesz dla Boga, zrobisz wszystko, by Go nie zasmucać. Uczciwość Józefa rozzłościła żonę Potyfara, ale on, odrzucając jej zaloty, pokazał swoją sprawiedliwość. „Jakże miałbym więc popełnić tak wielką niegodziwość i zgrzeszyć przeciwko Bogu?” (1 Mojż. 39:9)

Już czas, by podjąć ten sen, który Bóg ci dał dawno temu. Może utknąłeś w przepaści, ale to, co widzisz jako długie doświadczenie, może być przygotowywanym przez Boga gruntem dla ciebie do chwalebnej służby dla Niego. Czy boisz się marzyć? Poproś Boga, by twój strach zamienił w wiarę. Może pochodzisz z dysfunkcyjnego środowiska? Zaufaj mu, że poprowadzi cię pomimo odniesionych ran. Czy boisz się, że zbyt długo grzeszyłeś? Pamiętaj o Jego obietnicy, że będzie szukał każdej zgubionej owcy.

Bóg zaprasza każdego grzesznika do życia wiary i On wyzwoli każdego ufającego sługę z każdej przepaści, w którą wpadł. Niech nic nie przeszkodzi wielkiemu powołaniu, do którego Pan cię powołuje. On pragnie postawić cię na ścieżce przyspieszenia, która przynosi chwałę dla Jego imienia.

sobota, 22 marca 2014

JAK ZACZYNA SIĘ PRZEBUDZENIE by Jim Cymbala

Jeżeli czytacie o którymś z wielkich przebudzeń w przeszłości, to zawsze znajdziecie mężczyzn i kobiety, którzy pragnęli zmienić status quo – w sobie i w ich kościołach. Wołali do Boga gorliwie i te modlitwy rozpoczęły przebudzenie, które pobudzało następne modlitwy.. To tak, jak w Psalmie 80, gdzie Psalmista Asaf opłakuje smutny stan swoich czasów: rozwalone mury, grasujące zwierzęta i spalone winnice. Potem w wierszu 18 prosi, „Spraw nam odnowę, a będziemy wzywać Twojego imienia.”

Duch Święty jest Duchem modlitwy. Tylko kiedy jesteśmy pełni Ducha, czujemy potrzebę Boga wszędzie, gdzie się obracamy. Możemy prowadzić samochód, a nasz duch spontanicznie wznosi się do Boga z potrzebami, prośbami i wstawiennictwem tam w czasie jazdy.

Jeżeli nasze kościoły nie modlą się i jeżeli ludzie nie mają pragnienia Boga, jakie znaczenie ma ilość uczestników nabożeństwa w naszym kościele? Jak to wpływa na Boga? Wyobraźcie sobie aniołów śpiewających, „Co za ławki! Nie możemy się nadziwić, jakie są piękne! Tu w niebie rozmawiamy o nich od lat. Stopnie prowadzące do kazalnicy – to coś wspaniałego.”

Jeżeli nie chcemy doświadczać bliskości Boga tu na ziemi, to dlaczego chcemy iść do nieba? On jest centrum wszystkiego. Jeżeli nie rozkoszujemy się przebywaniem w Jego obecności tu i teraz, to niebo nie będzie dl nas niebem. Dlaczego On miałby posyłać tam kogoś, kto nie tęskni za Nim tu na ziemi?

Nie sugeruję że jesteśmy usprawiedliwieni z uczynków modlitwy czy przez jakieś inne działania lub poświęcenie. Nie jestem legalistą. Ale nie unikajmy zagadnienia, czym będzie niebo: to radowanie się obecnością Boga, poświęcanie czasu, by Go kochać, słuchać Go i uwielbiać.


__________
Jim Cymbala rozpoczął służbę w Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestoma członkami, w małym, zaniedbanym budynku, w trudnej części miasta. Urodzony w Nowym Jorku, jest on od wielu lat przyjacielem zarówno Dawida i Garego Wilkersonów i często jest zapraszany do uslugi na konferencjach dla pastorów i liderów, które sponsoruje World Challenge.

piątek, 21 marca 2014

NA ZAWSZE JEGO!

Może się zastanawiasz ile razy Pan ci przebaczy to, że wpadasz w ten sam grzech ciągle na nowo. Bądź spokojny. Jego niesamowite przebaczenie jest nieograniczone. Za każdym razem, kiedy zgrzeszysz, możesz przyjść do Jezusa i znaleźć wybawienie. Ale przebaczenie Pana nie jest niemądre ani ślepe. Nasz niebiański Ojciec przebacza nam, ale w pewnym punkcie karze nas, aby nas ochronić przed trwaniem w grzechu.

Kiedy czwórka moich dzieci dorastała, musiałem je karać za złe rzeczy. Wzywałem je do mojego pokoju, żeby je karać, a wtedy one wybuchały płaczem i wołały, „Nie, tato! Przepraszam. Proszę. Przebacz mi!”

Ja im przebaczałem, ale to nie zatrzymywało mnie przed wymierzeniem kary. Wiedziałem, że jeżeli bym tego nie stosował, to dla nich by to się stało bez znaczenia i było by to raczej żartem niż źródłem dyscypliny. W podobny sposób Boże prawo jest zawsze po to, aby nam przypomnieć o Jego świętości dla nas, przypominając nam Jego drogi – i że On zawsze poważnie traktuje to, co mówi!

Ale chciałbym wam zostawić słowo nadziei. Jeżeli jesteś teraz w dolinie z powodu twojego grzechu, niech to będzie dla ciebie zachętą. On ciebie karze z powodu swojej delikatnej miłości. Chce, żebyś wiedział co to znaczy bać się Jego!

Co to właściwie znaczy bać się Pana? To znaczy, że możesz powiedzieć, „Wiem, że mój Ojciec mnie kocha. Jestem bezpiecznie za zawsze Jego i wiem, że On mnie nigdy nie porzuci. On odczuwa mój ból, kiedy ja walczę i jest ze mną cierpliwy, kiedy prowadzę walkę z grzechem. Zawsze jest gotowy, aby mi przebaczyć, kiedy zawołam do Niego, ale również wiem, że On mi nie pozwoli trwać w nieposłuszeństwie Jego Słowu. Mój niebiański Ojciec nie będzie mnie oszczędzał – ponieważ mnie bardzo kocha.”

Głównie o to chodzi. Bóg chce, abyśmy przyjęli Jego przebaczenie, byśmy się jego bali. „U Ciebie jest przebaczenie, żeby się Ciebie bano” (Psalm 130:4). Kiedy się boimy Pana, będziemy chcieli bardziej się Jemu podobać. Będziemy chcieli się Jemu podobać, aby spowodować uśmiech na Jego twarzy. To jest błogosławiony rezultat świętej bojaźni Bożej.

czwartek, 20 marca 2014

TYLKO PRZEZ WIARĘ

Jedna z podstawowych obietnic w Nowym Testamencie jest zapisana w Jeremiasza 31:34: „odpuszczę bowiem ich winę, a ich grzechu nigdy nie wspomnę.” A Paweł dodaje w Nowym Testamencie: „ I was, którzy umarliście w grzechach . . . wespół z nim ożywił, odpuściwszy nam wszystkie grzechy” (Kolosan 2:13). Bóg obiecał nam Swoje przebaczenie – każdego grzechu.

Jednak ta obietnica przebaczenia jest ograniczona do pewnych ludzi. Odnosi się tylko do tych, którzy zostali skruszeni i przybici przez swoje grzechy, doszli do głębi swojej winy, przeżyli badanie swojej duszy przez Ducha Świętego i pokutowali i nawrócili się do Chrystusa w wierze!

Sam Jezus mówi: „Nie każdy, kto Mi mówi Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebios” (Mat. 7:21). Smutne jest to, że wielu chrześcijan wcale nie jest zasmuconych z powodu swoich grzechów; ich nałóg, w którym są pogrążeni wcale ich nie smuci. Przekonali samych siebie, że Bóg jest tak miłosierny i pełen łaski, iż przebaczy im, nawet jeśli będą uparcie trwać w grzechu.

Nie, nigdy! Wmówili w siebie fałszywy pokój, zaduszając przekonanie, napominanie i działanie Ducha Świętego. Szukali przebaczenia zanim ich wina mogła dojrzeć do Bożego smutku.

Ale w tym samym czasie Boże przebaczenie może zostać osiągnięte przez wiarę. Nie możemy go wytłumaczyć rozumem. Dar krwi przebłagania Chrystusa jest tak głęboki, tak łaskawy, tak tajemniczy, że przewyższa wszelkie ludzkie zrozumienie. Możemy odczuwać oskarżenie, strach i poczucie winy z powodu naszych przestępstw, ale nasz Ojciec niebiański stoi z miłością koło nas cały czas i jest gotowy, aby przebaczać. Krew Chrystusa, miłość Ojca, pragnienie Pana, aby przebaczać – te wszystkie błogosławieństwa poznajemy tylko przez wiarę: „przez zakon nikt nie zostaje usprawiedliwiony przed Bogiem, to rzecz oczywista, bo: Sprawiedliwy z wiary żyć będzie” (Galacjan 3:11).

środa, 19 marca 2014

PAN JEST DOBRY I GOTOWY ABY PRZEBACZAĆ

Wielu wierzących jest tak przybitych swoimi upadkami, że z biegiem czasu czują się jak złapani w pułapkę bez wyjścia. Izajasz pisał o takich wierzących, „O, ty nieszczęśliwe, burzą miotane, nie pocieszone” (Izajasz 54:11).

Niektórzy ostatecznie gniewają się na Boga. Męczy ich czekanie na Boże działanie, więc wołają z oskarżeniami, „Panie, gdzie byłeś, kiedy Ciebie potrzebowałem.? Wołałem o ratunek, ale Ty nie odpowiedziałeś. Robiłem wszystko co umiałem, ale nadal nie jestem wolny. Jestem zmęczony pokutowaniem i wołaniem, kiedy nie wiedzę żadnej zmiany.” Wielu takich wierzących po prostu się poddaje i pogrążają się w swoich pożądliwościach.

Inni wpadają w mgłę duchowej apatii. Są przekonani, że Bóg się już o nich nie troszczy. Mówią sobie, „ Zakryta jest moja droga przed Panem, a moja sprawa do mojego Boga nie dochodzi” (Izajasz 40:27). „Pan mnie porzucił i mój Pan zapomniał o mnie” (Izajasz 49:14).

Jeszcze inni skupiają całą swoją uwagę na swoim grzechu i starają się utrzymywać samych siebie w ustawicznym oskarżaniu. To sprawia, że stają się zagubieni i wołają: „Zaiste, ciążą na nas nasze występki i nasze grzechy i z powodu nich giniemy. Jakże mamy żyć?” (Ezechiel 33:10). Prawda jest taka, że uczucie oskarżenia z powodu grzechu to nie jest jeszcze koniec. Kiedy jesteśmy upokorzeni poprzez winę i smutek z powodu naszego grzechu, to nie możemy odpoczywać w tych uczuciach. One nas mają prowadzić do końca naszych możliwości – i do zwycięstwa krzyża.

Po tym całym płaczu i wołaniu do Pana, Dawid złożył świadectwo, „Lecz u Ciebie jest przebaczenie” (Psalm 130:4). Duch Święty zaczął zalewać jego duszę wspomnieniami o Bożej łasce i przypomniał sobie to wszystko, czego się nauczył o przebaczającej naturze Ojca, „ Ale Ty jesteś Bogiem odpuszczenia, miłosiernym i litościwym, cierpliwym i wielce łaskawym” (Nehemiasza 9:17).

Wkrótce Dawid się radował i przypominał sobie, „Ty bowiem, Panie, jesteś dobry i przebaczasz, I jesteś wielce łaskawy dla wszystkich, którzy cię wzywają” (Psalm 86:5)

wtorek, 18 marca 2014

BÓG NIE ROZGNIEWAŁ SIĘ NA JONASZA

„Jeżeli będziesz zważał na winy, Panie, Panie, któż się ostoi?” (Psalm 130:3).

Wielu chrześcijan wzmaga się tak jak Dawid. Kiedy święta, sprawiedliwa bojaźń Boża zostanie wszczepiona w ich dusze, Jego straszny majestat stale im stoi przed oczami. Tak jak Dawid wołają, „Panie, któż się może ostać przed Tobą? Kto może znieść Twoją świętość?”

Jonasz zadawał takie samo pytanie. Był na dnie oceanu, nie mógł uniknąć dylematu, kiedy wołał, „Wrzucił mnie na głębię pośród morza i porwał mnie wir; wszystkie twoje bałwany i fale przeszły nade mną.... ogarnęło mnie topielisko” (Jonasz 2:3 i 6).

Kto wrzucił Jonasza w te głębiny i ciemności? Bóg! Niebiański Ojciec zabrał proroka na samo dno i przygotował wielką rybę, żeby go połknęła.

Bóg się nie gniewał na Jonasza,więc dlaczego pozwolił, aby tak się z nim stało? Ponieważ chciał zatrzymać Swojego sługę przed ucieczką od Jego woli. Chciał, żeby Jonasz wypełnił Jego plan, aby był błogosławiony. Krótko mówiąc, Bóg wprowadził Jonasza w dół do głębi po to, aby go odnowić.

Księga Jonasza 2:3 mówi dokładnie o co Bogu chodziło: „Wzywałem Pana w mojej niedoli i odpowiedział mi, z głębi krainy umarłych wołałem o pomoc i wysłuchał mojego głosu.” Pan czekał na Jonasza, żeby zwrócił się do Niego i wołał tylko do Niego. „ Już pomyślałem: Jestem wygnany sprzed twoich oczu, jakże będę mógł jeszcze spojrzeć na twój święty przybytek?” (w. 5). „Gdy ustawało we mnie życie, wspomniałem na Pana” (w. 8).

Dzisiaj Pan czyni to samo z nami; pozwala, abyśmy pogrążyli się w rozpaczy z powodu naszego grzechu dotąd, aż nie będziemy mieli żadnego innego źródła pomocy, tylko Jego. I wreszcie, z wnętrzności piekła wołamy, „Ach Panie, proszę, usłysz mnie! Nie mam nadziei. Ty mnie musisz wybawić!”

Może już doszedłeś na dno z powodu swojego grzechu. Jakoś nie możesz odnieść zwycięstwa nad tym usidlającym grzechem i Pan pozwolił, żebyś znalazł się w głębinach. Jednak to wszystko ma cel. On ma nadzieję, że tak jak Jonasz, ty „znowu spojrzysz w Jego stronę.”

Uspokój się, kiedy Jonasz wołał do Pana, Bóg go szybko wybawił. „Wtedy Pan rozkazał rybie, a ta wypluła Jonasza na ląd” (w. 10). Bóg powiedział do ryby: „Wystarczy! Teraz go wypluj. Mój sługa wołał do Mnie i Ja mu odpowiem.”

poniedziałek, 17 marca 2014

BOŻE TCHNIENIE ŻYCIA by Gary Wilkerson

„ I spojrzałem: a oto pojawiły się na nich ścięgna i porosło ciało; i skóra powlokła je po wierzchu, ale ożywczego tchnienia w nich nie było” (Ezechiel 37:8). Jaka to tragiczne scena. Znam kościoły, które mają każdy program i strategię w użyciu – ale nie ma tam życia. Tak wiele kościołów ma seminaria, konferencje, książki, strony internetowe i spotkania dla każdej grupy wiekowej i każdej potrzeby. Te wszystkie rzeczy są zaprojektowane dla dobrych celów – ale jeżeli Duch Boży ich nie natchnie, to są niczym. Właściwie takie rzeczy mają subtelną moc, aby nas okraść z takiego życia, jakiego Bóg pragnie dla nas.

Kiedy realizujemy różne działania kościoła, to oszukujemy się myśląc, że jesteśmy duchowi. Może to tak wyglądać, jakby suche kości zbierały się razem, ale w rzeczywistości brakuje im Bożego tchnienia życia. Ja bym zamienił 1000 nabożeństw uwielbienia i 10.000 strategii na jedno tchnienie Jego Ducha. Tylko Bóg może tchnąć życie w to, co robimy – aby te suche kości ożyły.

„Wtedy rzekł do mnie, 'Prorokuj do ożywczego tchnienia”' (37:9). Hebrajskie słowo na „tchnienie” to słowo ruach, co znaczy Duch Boży. Jeszcze raz Bóg kazał Ezechielowi, żeby prorokował. Za pierwszym razem miał prorokować do kości, co znaczyło ludzi, ale za drugim razem otrzymał polecenie, aby prorokował do samego Boga – do ruach, Ducha Świętego.

Co Bóg mówi w tym wersecie? Mówi nam, że głoszenie kazania do siebie nawzajem – artykułowanie doktryny – nie wystarczy. Nie możemy tylko mówić do człowieka o rzeczach Bożych. Musimy również rozmawiać z Bogiem o człowieku, prosząc Go, żeby działał. Bóg wzywa mężczyzn i kobiety wiary, żeby wołali do Niego, aby wszedł w ich sytuacje i zmienił rzeczy. Tylko Bóg Duch Święty może przynieść życie. Nasze oczy nie mogą widzieć, nasze uszy nie mogą słyszeć, nasze usta nie mogą mówić o Nim, jeżeli najpierw On nas nie ożywi.

Kiedy On to czyni, rezultaty nas zadziwiają: „I prorokowałem, jak mi nakazano. Wtem wstąpiło w nich ożywcze tchnienie i ożyli, i stanęli na nogach” (37:10).

Boże tchnienie stawia nas na nogi z odwagą. Tak samo było w Dz. Ap. 2: „Piotr wstał razem z jedenastoma” (2:14). Ewangelia, którą Piotr zwiastował w Dzień Pięćdziesiątnicy nie różni się od tej, którą znał, ale teraz wstał i głosił ją z mocą z Wysokości.
Życie, które Bóg chce w nas tchnąć, to takie życie, które powoduje, że suche kości ożyją, które wnosi życie do ciemnego, zrozpaczonego otoczenia. Z chaosu Jezus wyprowadza życie. Z popiołu On wyprowadza piękno. A do strasznej sytuacji, którą wróg chciał doprowadzić do zniszczenia, Jezus wprowadza nowe życie!

sobota, 15 marca 2014

KLUCZ by Carter Conlon

A więc wszystko, cobyście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie; taki bowiem jest zakon i prorocy” (Mat. 7:12). To tak, jak gdyby Jezus im mówił, „Gdybym Ja cierpiał, to chciałbym, by ktoś Mnie pocieszył. Gdybym się zagubił, to chciałbym, by ktoś zrobił wszystko co potrzebne, by Mnie wyprowadzić.”

Cokolwiek chcesz, by inni zrobili dla ciebie, zrób to dla nich. To jest właściwy klucz do otwarcia wszystkich źródeł, o które Jezus kazał nam prosić. Jest to klucz do przetrwania drwin tych, którzy są przeciw Niemu i klucz, by być uprzejmym dla twoich wrogów. To serce Boże mówi, „Ja nie chcę, by ktokolwiek zginął,” i to pozwala , by ktoś uderzył cię w policzek, a ty nie oddasz To klucz do radości i miłości w miejscu pracy, pomimo nieuprzejmości wokoło.

Obietnica na końcu tego urywka mówi, „Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce” (Mat. 7:24-25). Ten dom był założony na dziele Bożym na ziemi. Dlatego Paweł mógł być na miotanym sztormem statku, stojąc i łamiąc chleb oraz zachęcając tych, którzy umieli pływać, że będą ocaleni (patrz Dz. Ap. 27). To dotyczyło chwały Bożej i innych ludzi, a nie tylko jego ocalenia. Paweł widział to, czego zwykli ludzie nie widzieli. Kapitan statku i żeglarze tego nie widzieli, ale oczy Pawła były otwarte i otrzymał niesamowitą wizję, ponieważ postanowił być użyty dla chwały Bożej i innych. On był typem tych, którzy będą mieć olej dla swoich lamp w dniach ostatecznych (patrz. Mat. 25:1-13).
Zachęcam was do studiowania rozdziałów 5 do 7 Mateusza. Czytałem te rozdziały wiele razy i wierzę, że one podają wyraźną wizję tego, czym życie chrześcijańskie powinno być. Czym więcej czytasz te rozdziały, tym bardziej będziesz przekonany, że nie możesz sam przeżyć tego życia – potrzebujesz mocy Bożej. Dlatego Pan mówi do ciebie, „Proś teraz!” (Mat. 7:9).

piątek, 14 marca 2014

WZYWAJ JEGO IMIENIA

„Jestem osłabiony i bardzo przygnębiony, Krzyczę, bo wzburzone jest serce moje. Panie, przed tobą są wszystkie pragnienia moje, A westchnienie moje nie jest zakryte przed tobą” (Psalm 38:8-9).

Czy byłeś już tak zdesperowany, jak Dawid? Czy zamknąłeś się sam na sam z Panem, upadając na twarz i wołając do Niego? Leniwa, cicha modlitwa nic nie wskóra. Jeżeli nie wylewasz swojej duszy przed Bogiem, to tak naprawdę nie chcesz uzdrowienia – chcesz uciec!

Musisz wołać głośno, jak Dawid. Panie, usłysz mój krzyk! Nie zrezygnuję, aż otrzymam od Ciebie odpowiedź!”

Zobrazuję wam ten rodzaj desperacji, jaką miał Dawid. Powiedzmy, że jesteś w drodze do domu i kiedy jesteś na rogu twojej ulicy widzisz wozy strażackie przed twoim domem. Czarny dym wydobywa się z okien i całe miejsce płonie – a wiesz, że twoja małżonka i dzieci są uwięzione wewnątrz.

Jak spokojny i cichy będziesz w takim momencie? Jak długo będziesz stał, mając nadzieję, że ogień sam zgaśnie? Czy będziesz siedział i modlił się cichutko, „Jezu, mam nadzieję że Ty zgasisz ten ogień”? Nie! Jeżeli masz w sercu jakąkolwiek miłość, pobiegniesz przez dym do domu i będziesz próbował coś zrobić!

Jeżeli twoje małżeństwo ma kłopoty, to twój dom jest w ogniu – a twoje relacje są w płomieniach. Jeżeli pozwolisz, ty ten ogień płonął, stracisz wszystko.

A więc, czy masz Bożą bojaźń o twoje małżeństwo? Czy masz poczucie oskarżenia z powodu twojej roli w jego rozpadzie? Jeżeli tak, to nie próbuj uspokoić swojego sumienia. Bóg posyła ci Swoje mocne słowo, ponieważ cię kocha. On miłosiernie ostrzega, próbując cię obudzić, zanim nastąpi samo-zniszczenie. Biegnij do Niego i módl się gorliwie. Uzdrowienie zaczyna się przez gorliwe wzywanie Jego imienia!

czwartek, 13 marca 2014

CZY JEST JAKAŚ NADZIEJA?

W rozpaczy Dawid wołał, „Panie, wysłuchaj głosu mojego! Nakłoń uszu swych na głos błagania mego!” (Psalm 130:2). To brzmi jak błaganie umierającego człowieka. Dawid oczywiście nie tylko „modlił się w myślach”. On leżał twarzą do ziemi – złamany, skruszony, błagający Boga z głębi swojego serca.

Dawid wiedział, że jego dusza potrzebuje uwolnienia i zwrócił się do Boga, by znaleźć to uwolnienie. Zakończył tak, „Jestem w tak złej kondycji, że jedynie Pan może mi pomóc. Nie mogę polegać na doradcach, przyjaciołach, nawet na rodzinie. Moja jedyna nadzieja jest w modlitwie. Dlatego będę wołał we dnie i w nocy, aż Bóg usłyszy moje błaganie!”

Wiele chrześcijańskich małżeństw desperacko potrzebuje tego rodzaju uwolnienia, którego szukał Dawid. Po całym kraju widzę małżeństwa, pogrążające się w ciemną przepaść rozpaczy. Małżonkowie mówią, że kochają się nawzajem, ale ich komunikacja nie jest nawet cywilizowana. Okazują więcej uprzejmości obcym, niż sobie wzajemnie. Z biegiem czasu ich dom stał się zamrażarką przechowującą złośliwości. Oni o tym nie wiedzą, ale pogrążają się w destrukcji, ich relacje wymykają się spod kontroli. Może twoje małżeństwo upadło tak nisko. Ty i twój współmałżonek sięgnęliście dna i budzicie się codziennie, zastanawiając się czy została jeszcze jakaś nadzieja.

Kochani, musicie obudzić się w waszym stanie. Wpadliście w czarną dziurę, pełną bezbożnych uprzedzeń i ten stan tak po prostu sam się nie zmieni. Jeżeli nie podejmiecie działania, będzie coraz gorzej, aż pewnego dnia to zabije wasze małżeństwo.

Obudź się teraz na głos Ducha Świętego! W twoim małżeństwie jest grzech i jest popełniany przez ciebie i współmałżonka, Musisz się z tym rozprawić, albo pozostaniesz na dnie ciemnej przepaści na zawsze.

A więc do kogo przynosisz twój gniew? Czy wylewasz to przed najlepszym przyjacielem? Jeżeli tak, to czy szukasz sprzymierzeńców przeciwko swojemu współmałżonkowi? Jeżeli spotykasz się z doradcą, czy szukasz tylko usprawiedliwienia, by to wszystko zakończyć?

Nie zrozum źle moich uwag; Ja wierzę w poradnictwo małżeńskie. Ale jeżeli naprawdę chcesz dotrzeć do sedna problemu, jest na to tylko jedno miejsce. Musisz patrzeć nie dalej, tylko do własnego serca! Grzech jest właśnie tam, w tobie i jak Dawid, musisz wołać do Pana o zmiłowanie.

środa, 12 marca 2014

STRZAŁA PRAWDY

Większość chrześcijan czuje ulgę, że nie są na Pawłowej liście potępiających przewinień: „Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą” (1 Kor. 6:9-10). Wielu szczerych wierzących czyni wszelkie wysiłki, by Jego łaski nie obracać w rozpustę, ale zdają sobie sprawę, że ich chodzenie nie spełnia Jego świętych standardów.

Kiedy czytają następny wiersz, czują przeszywającą strzałę prawdy: „A takimi niektórzy z was byli; aleście obmyci, uświęceni, i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego” (w. 11). Nagle przypominają sobie jakiś uprzykrzony grzech i pożądliwość, których nie potrafili odrzucić. Myślą, „Chwileczkę – jestem uwolniony i uświęcony. Dlaczego więc nie mogę odrzucić tego uzależnienia? Nie jestem prawdziwie wolny!”

Może niedawno powróciłeś do starej pożądliwości. Może odwiedziłeś stronę z pornografią w Internecie lub pogrążyłeś się w grzech cudzołóstwa lub homoseksualizmu. A może ukradłeś coś twojemu pracodawcy, albo wypijasz drink w drodze z pracy do domu. Cokolwiek jest tym uzależnieniem, wiesz, że nie jesteś w tej jednej sprawie wolny.

Nie zdziw się, jeżeli zaczniesz czuć się tak, jak Dawid. „Gdy wspominam o Bogu, jęczę…. duch mój omdlewa” (Psalm 77:3).

Kiedy Pan widzi jedno z Jego dzieci walczące z jakąś pożądliwością lub zniewoleniem, to szybko przychodzi, by nas poprowadzić z powrotem na ścieżkę posłuszeństwa, pokoju i odpocznienia. Jak On to robi? On sprowadza okoliczności w naszym życiu, które zmuszą nas do stawienia czoła naszemu grzechowi!

Często to znaczy wprowadzenie nas głęboko tak, jak Bóg postąpił z Jonaszem. On pozwoli nam odczuć Jego naganę i pozwoli, byśmy zostali pokonani przez nasze okoliczności. Ale właśnie w najciemniejszej głębi Jonasz wołał do Boga. A Bóg szybko odpowiedział na wołanie Jego sługi, przywracając mu Jego błogosławieństwa i wolę!

wtorek, 11 marca 2014

PANIE, USŁYSZ MÓJ GŁOS

„Z głębokości wołam do ciebie, Panie! Panie, wysłuchaj głosu mojego! Nakłoń uszu swych na głos błagania mego! Jeżeli będziesz zważał na winy, Panie, Panie, któż się ostoi? Lecz u ciebie jest odpuszczenie, Aby się ciebie bano” (Psalm 130:1-4).

Dawid przeżywał męczarnie z powodu skandalu, który spowodował w Izraelu. Jego grzech został ujawniony i wiedział o tym cały świat. Jego smutek z powodu wstydu, który spowodował, był tak przytłaczający, że błagał Boga, „Nie wystawiaj mnie na zniewagę nikczemnika!” (Psalm 39:9).

Znam wielu chrześcijan, którzy są tacy, jak Dawid. Oni kochają Jezusa, ale strasznie zgrzeszyli przeciwko światłości, którą otrzymali. Słyszeli wiele sprawiedliwych kazań i przez lata, codziennie czytali biblię, spędzając niezliczone godziny w modlitwie. A jednak zgrzeszyli przeciwko wszystkim błogosławieństwom Bożym. Jak? Ponieważ mają jakiś uprzykrzony grzech, z którym nigdy się nie rozprawili!

Z biegiem czasu ich grzech odgrodził ich od społeczności z Jezusem i teraz Duch Święty pokazał im na ich nawyk. On ostrzega, „Nigdy więcej – ten grzech musi zniknąć! Ja nie przymkną oka na sposób, w jaki ciągle mu ulegasz. Od teraz masz nieprzekraczalną granicę. Uświadomiłem ci twój grzech, ale niedługo może to wiedzieć cały świat!”

Kiedy teraz wchodzą do domu Bożego, nawet nie mogą podnieść głowy. Wołają tak, jak Dawid, „Zbyt liczne są moje grzechy! Moje nieprawości mnie dopadły i nawet nie mogę podnieść mojej twarzy ku niebu!”

Oni utracili wszelką radość i wolność, którą kiedyś się cieszyli. Nie potrafią się modlić ani śpiewać z życiem i mocą. Chodzą z poczuciem zawodu. Stali się słabi, chorzy na duszy, przytłoczeni i omdlewają. Oni wiedzą że to wszystko jest dlatego, że ich grzech odciął ich społeczność z Bogiem!

Czy to opisuje stan twojej duszy w tej chwili? Jeżeli tak, to dziękuj Bogu za Jego miłosierdzie. To On wszczepia w ciebie święty strach przed Panem!

poniedziałek, 10 marca 2014

CZY TE KOŚCI OŻYJĄ? by Gary Wilkerson

Bóg zapytał Ezechiela, „Synu człowieczy, czy ożyją te kości?” (Ezechiel 37:3).

Co za przenikliwe pytanie. Bóg zadaje to samo pytanie dzisiaj: „Czy suche kości twojej sytuacji ożyją? Czy twoje zbuntowane dziecko wróci? Czy twoi nie zbawieni najbliżsi będą przyprowadzeni do Chrystusa?”

Jest to pytanie o wiarę: „Czy wierzysz, że to się stanie?” Jest to również pytanie o pragnienie: „Czy chcesz, by to się stało? Czy smucisz się przez te suche kości w twoim życiu?” Jeżeli twoja odpowiedź brzmi” nie”, to jest znak wyschnięcia – brak duchowej pasji z powodu ciemnego stanu tego świata.

Oto co odpowiedział Ezechiel: „Wszechmocny Panie, Ty wiesz” (37:3). To była odpowiedź zaufania: Panie, tylko Ty znasz te sprawy. Ty dałeś mi wizję strasznej śmierci. Czy sugerujesz, że te kości ożyją? Czy to jest możliwe?” Te pytania pobudziły wiarę Ezechiela. To chciał Bóg usłyszeć i tak samo dzisiaj czyni z nami, by pobudzić naszą wiarę.

„I rzekł do mnie: Prorokuj nad tymi kośćmi” (37:4). Kiedy nasza wiara jest zaangażowana – jeżeli oczekiwaliśmy na Boga i On pobudził naszą wiarę - to On wzywa nas do działania. Prosi, byśmy „prorokowali” – to znaczy przemawiali do naszej sytuacji suchych kości w wierze. Mamy wypowiadać wiarę do naszych rodzin, wierząc, że Bóg da moc naszym słowom. Mamy wypowiadać życie w naszej pracy, wiedząc, że On ma nas w Swoich rękach bez względu na to, jak ciemne jest otoczenie. By to wykonać, Bóg musi tchnąć Jego życie w nas: „Dam wam moje ożywcze tchnienie, i ożyjecie” (37:6).

Bóg tak właśnie uczynił z Ezechielem. Prorok świadczy, „Prorokowałem więc, jak mi nakazano” (37:7). Czy możesz tak powiedzieć o swoim chodzeniu z Bogiem? „Mówiłem błogosławieństwo i pokój do życia ludzi. Mówiłem również trudne rzeczy. Mówiłem wszystko, co Pan chciał, bym mówił i w tym wszystkim wiedziałem, że On jest ze mną.” To jest moc zwiastowania ewangelii.

Co stało się, kiedy Ezechiel prorokował w wierze? „Rozległ się głos, a oto powstał szum” (37:7). Słowo „głos” rozlega się również w Dz. Ap. 2, kiedy Duch Święty tchnął nowe życie w uczniów w dniu Pięćdziesiątnicy. Ezechiel był świadkiem czegoś podobnego, kiedy nagle wszystkie suche kości w tej dolinie zostały poruszone, napełnione życiem. Zebrały się razem, by uformować żywe ciała: „I dam wam ścięgna, i sprawię, że obrośniecie ciałem, i powlokę was skórą, i dam wam moje ożywcze tchnienie, i ożyjecie, i poznacie, że Ja jestem Pan” (37:6).

sobota, 8 marca 2014

ZARAŹLIWA WIARA by Claude Houde

Przez zbyt długi czas w wielu ewangelicznych kościołach, patetyczna i przesłodzona postawa fałszywej pokory usprawiedliwiała i zachęcała chrześcijan do mówienia: „Nie patrz na mnie! Nie patrz na człowieka, patrz tylko na Boga!” Pozwólcie, że wyrażę się jasno. Jest to właściwe, zdrowe i Biblijne, żeby skupiać naszą uwagę, nasze uwielbienie i całkowitą ufność w Bogu i tylko w Bogu. Ludzie zawsze będą zawodni i niedoskonali, mogą nas rozczarować i zranić. Apostoł Paweł przypomina nam, że wieczne i doskonałe bogactwa Królestwa Bożego są trzymane i żyją w glinianych naczyniach, ludzkiej słabości i niedoskonałości (patrz 2 Kor. 4:7).

Jednak czas lekceważenia i odwracania się od naszej odpowiedzialności i najwyższego Biblijnego powołania, żeby przekazywać wiarę, miłość, przebaczenie, czystość, szczodrość i gorące serce dla Boga i Jego domu naszym dzieciom i najbliższym, musi się skończyć. Bez arogancji lub pretensji, ale raczej poprzez wewnętrzne i wyraźne duchowe odczucie polegania na Bogu, apostoł Paweł gorliwie zapraszał młodych wierzących, którzy go otaczali, „ Bądźcie naśladowcami moimi, jak i ja jestem naśladowcą Chrystusa” (1 Kor. 11:1). Paweł później powiedział do Tymoteusza, „A co słyszałeś ode mnie ... to przekaż ludziom godnym zaufania, którzy będą zdolni i innych nauczać.” (2 Tymoteusza 2:2).

Musimy zacząć patrzeć na siebie w taki sposób. Kiedy sobie uświadomimy i zrozumiemy znaczenie naszego życia, niezmierzoną możliwość wpływu, jaki nosimy w sobie, to z głębi naszej duszy wydobywa się wołanie do Boga: „Panie, wzmocnij naszą wiarę! Drogi czytelniku, pozwól, że powiem ci to tak: Każdy z nas jest zaraźliwy!

Chcę wam zadać to pytanie: Co przekazują wasze wartości, pasje i priorytety dla tych, którzy obserwują wasze chodzenie i rozmowy w codziennym życiu? Pozwólcie, że zadam ci proste pytanie, jeżeli będę przebywał z tobą, uczył się od ciebie i naśladował ciebie, to co ja „złapię”? Wiesz tak samo dobrze jak i ja, że wiara, miłość, radość i pasja niektórych mężczyzn i kobiet są komunikowane. Dobrze nam to robi, kiedy przebywamy blisko nich, są dla nas inspiracją, uzdrowieniem i przybliżają nas do innych ludzi! Bardzo lubimy przebywać z nimi i dziękujemy Bogu za ich wiarę, która wytwarza nadzieję i popycha nas na nowe wyżyny pragnienia, poświęcenia i możliwości w Bogu.


__________
Claude Houde, główny pastor kościoła /Eglise Nouvelle Vie/ (kościół
Nowego życia) w Montrealu, w Kanadzie jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych przez World Challenge po całym świecie. Pod jego kierownictwem New Life Church rozwinął się od garstki ludzi do ponad 3500 w tej części Kanady, w której rozwija się niewiele kościołów Protestanckich.

piątek, 7 marca 2014

USUNIĘCIE ŚWIECZNIKA

W Ks. Objawienia 2:5 Chrystus przekazuje nam słowo, które uświadamia nam, żebyśmy uważali. Mówi tak: „upamiętaj się, i spełniaj uczynki takie, jak pierwej; a jeżeli nie, to przyjdę do ciebie i ruszę świecznik twój z jego miejsca.”

Jezus mówi tu, że jeżeli się nie upamiętamy, to On odbierze nam wszelki duchowy autorytet, jaki otrzymaliśmy. To obejmuje nasz wpływ na nasze miasto, nasze społeczeństwo, naszych sąsiadów i tych, którzy byli gdzieś w naszej strefie wpływów. Zostanie nam zabrana każda dziedzina wpływu.

Teraz kościoły po całym świecie zamykają swoje drzwi. Ich światło dosłownie gaśnie, gdyż jest to sąd, jaki znoszą dlatego, że nie chcieli się upamiętać. Bóg powiedział, że utracą swoje rozeznanie, swoje duchowe błogosławieństwo, swoje finanse i Jego obecność. Teraz są martwe, bez życia i tylko wspominają swoje minione błogosławieństwa.

Ja głosiłem Słowo w wielu takich kościołach trzydzieści lat temu. W tamtym czasie były pełne gorliwych wierzących, a dzisiaj zaledwie kilkadziesiąt osób siada w ich ławkach. Wkrótce nie zostanie tam nic i ich drzwi zamkną się na dobre. Bóg napisał „Ichabod” nad ich drzwiami, co znaczy: „Duch Pana odszedł!”

Jednak, umiłowani, Bóg daje takie samo poselstwo dla każdego chrześcijanina indywidualnie. Mówi On: „Jeżeli się nie upamiętasz – jeżeli pozostaniesz w swojej apatii – to ja usunę twój świecznik. Nie będziesz już miał wpływu na twoją rodzinę, współpracowników – na nikogo!”

Nawet kiedy czytamy te słowa, nie musimy się bać. Jezus kończy Swoje napomnienie dla nas w taki sposób: „ Zwycięzcy dam spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym” (Obj. 2:7). Drogi święty, Jezus jest tym drzewem! On nam mówi, „Jeżeli się upamiętasz, to dam ci ustawiczne życie z Mojej istoty. I dopóki będziesz trwał w miłości do Mnie, Ja będę to sprawiał, że będzie w tobie płynęło nadnaturalne życie. To życie będzie się objawiać w twoim rozeznaniu, twojej miłości do ludzi, twoich dobrych uczynkach dla Mojego Królestwa!” To jest cecha, która wyróżnia każdego chrześcijanina, który naprawdę kocha Jezusa.

Jezus obiecuje, że twój smutek po Bożemu, twoje pokutujące serce i twoja odnowiona miłość do Niego będą cię prowadziły do życia. Dlatego módl się do Niego teraz: „Panie, daj mi takie pokutujące serce. Zabierz mnie z powrotem do tego, kim byłem, kiedy byłem zakochany w Tobie. Tak, tym razem weź mnie głębiej do Siebie niż to miało miejsce dotąd.”

Kiedy pokutujesz, Duch Boży zacznie wytwarzać w tobie nowe objawienie chwały Chrystusa i On to sprawi, że będzie to widoczne dla ludzi wokół ciebie!

czwartek, 6 marca 2014

ZBÓR W EFEZIE

Może pamiętacie siedem zborów, które wymienia Jan w Objawieniu 2 rozdział. Wśród nich jest Zbór w Efezie, zgromadzenie, które Jezus bardzo chwali.

Ja lubię myśleć o naszym zborze Times Square, że jest podobny do zboru w Efezie. To ciało wierzących służyło w jednym z najbardziej zaludnionych miast świata i nigdy się nie zachwiało wśród otaczającej ich bezbożności. Ludzie żyli w poświęceniu, nienawidzili grzech i nie przyjęli fałszywych nauk. Stali mocno w wierze, kochali Boga całym sercem, bez względu na to jakie pokusy szatan na nich posyłał.

Ale Chrystus wiedział, że czegoś im brakuje. On tak kochał ten kościół – to była taka jasna lampa dla narodów – że Bóg nie miał zamiaru siedzieć i przyglądać się bezczynnie i pozwolić mu umrzeć. Dlatego powiedział Efezjanom: „Jednak mam wam coś do zarzucenia, ponieważ porzuciliście swoją pierwszą miłość” (Objawienie 2:4).

Jezus mówił:”Wasz ogień gaśnie! Miłość do Mnie, która kiedyś była motywacją dla waszej wierności, zanika. Zajęliście się całkowicie własnymi sprawami, zaniedbując Moje sprawy. Upadliście daleko od tego miejsca, gdzie kiedyś staliście!”

Wtedy Jezus im mówi: „Dlatego pamiętajcie skąd spadliście” (w. 5). Mówi: „Wróćcie pamięcią wstecz! Kiedyś mieliście wielkie pragnienie, aby przychodzić do Mojego domu, przebywać z Moimi świętymi, aby nieść Moje brzemię. A teraz wystarczy wam tylko godzina w niedzielę
rano!”

Tak więc, drogi chrześcijaninie, czy jesteś nadal zapalony dla Jezusa? Czy kochasz Go z pasją tak, jak wtedy, kiedy zostałeś zbawiony? Albo czy może straciłeś zainteresowanie w Jego sprawach i porzuciłeś wszelką służbę? Czy w twoim życiu dzieje się zbyt wiele innych rzeczy? Jeżeli tak, to Pan ci mówi, Mam coś przeciwko tobie – porzuciłeś twoją pierwszą miłość!”

Posłuchaj co Jezus mówi do nas w tym punkcie: „Upamiętaj się i czyń uczynki pierwsze” (w. 5). Mówi On: „Żałuj z powodu twojej wzrastającej apatii. Bądź złamany i potraktuj to poważnie. Potem pozwól, aby twój smutek prowadził ciebie z powrotem do miejsca, w którym byłeś, kiedy kochałeś Mnie tą pierwszą miłością!”

środa, 5 marca 2014

GŁĘBOKA ORKA

„ Albo może lekceważysz bogactwo jego dobroci i cierpliwości, i pobłażliwości, nie zważając na to, że dobroć Boża do upamiętania cię prowadzi?” (Rzym. 2:4).

Ja się nie zgadzam z całą doktryną pisarzy purytańskich, ale podoba mi się ich nacisk na świętość. Ci pobożni kaznodzieje nazywali swoje kazania „głęboką orką.” Oni wierzyli, że nie mogą siać prawdziwych nasion wiary dotąd, aż gleba serc ich słuchaczy została głęboko przeorana.

Purytanie dokładali starań, aby ich kazanie sięgało głęboko, przełamywało wszelkie płytkie gleby duszy ich słuchaczy. Ich kazania powodowały szczerą pokutę w zgromadzeniu, a to z kolei, przez lata wytwarzało silnych, dojrzałych, wiernych chrześcijan.

Dzisiaj jednak większość kazań jest to jedynie sianie bez orania. Obecnie słyszę niewiele kazań, które sięgają głębiej niż warstwa powierzchniowa. Głęboka orka nie tylko dotyka choroby grzechu; ona sięga aż do samej przyczyny choroby. Wiele kazań, które słyszymy obecnie koncentruje się na leczeniu objawów, a zaniedbuje chorobę. Oferuje receptę bez przeprowadzenia operacji!

Jest to smutne, że chcemy, żeby ludzie myśleli, iż zostali uzdrowieni z grzechu, kiedy oni wcale nie wiedzieli, że byli chorzy. Ubieramy ich w szaty sprawiedliwości, kiedy oni nie wiedzieli, że są nadzy. Zachęcamy ich, żeby zaufali Chrystusowi, kiedy oni nawet sobie tego nie uświadamiają, że potrzebują tego zaufania. Tacy ludzie wreszcie myślą sobie: „Nie zaszkodzi dodać Jezusa do mojego życia.”

C.H.Spurgeon, wielki angielski kaznodzieja powiedział tak na temat potrzeby pokuty:

„Ufam, że wypełniona smutkiem pokuta nadal istnieje, chociaż ostatnio o niej niewiele słyszałem. Dzisiaj wydaje się, że ludzie szybko wskakują w wiarę . . . Ja mam nadzieję, że mój stary przyjaciel pokuta nie umarł. Bardzo kocham pokutę; dla mnie jest ona bliźniaczą siostrą wiary.

Sam nie rozumiem wiele na temat wiary suchego oka; wiem, że ja przyszedłem do Chrystusa drogą płaczu i krzyża. . . . Kiedy przyszedłem na Golgotę przez wiarę, to towarzyszyło temu wiele płaczu, wyznawania moich przewinień i błagania i pragnienie, aby znaleźć zbawienie tylko w Jezusie.”

wtorek, 4 marca 2014

EWANGELIA UPAMIĘTANIA

„ Smutek, który jest według Boga, sprawia upamiętanie ku zbawieniu” (2 Kor.7:10). Kiedy czytam ten fragment, zaczynam sprawdzać samego siebie i moją służbę i zadawać pytanie: „Czy ja skróciłem ewangelię, którą głosił Jezus, ewangelię upamiętania? Czy używałem nożyczek do mojej Biblii i usunąłem wyższy koszt naśladowania Chrystusa? Czy obniżyłem Jego standardy w ten sposób, że mówiłem ludziom, żeby tylko uwierzyli, a będą zbawieni?”

Czy usunęliśmy szczere przekonanie o grzechu? Czy pospiesznie nie oferowaliśmy zbawienia tym, którzy tak naprawdę się nie upamiętali, nie przeżywali smutku z powodu swoich przestępstw, którzy szukali wiary po to, aby mogli za nią ukryć swoje pożądliwości?

Ciągle słyszymy przesadę na temat ilości ludzi, którzy przyszli do Jezusa poprzez różne służby. Chrześcijanie informują, że mnóstwo ludzi zostało zbawionych, kiedy oni głosili w więzieniach, szkołach i innych miejscach. Mówią tak: „Wszyscy obecni na tym zgromadzeniu oddali serce Jezusowi. Kiedy skończyłem kazanie, wszyscy wyszli do przodu po zbawienie.”

Zbyt często wygląda to tak, że wszyscy po prostu powtarzają modlitwę. Po prostu modlą się tak, jak im kazali i wielu z nich nawet nie rozumie tego co mówią. Większość z nich wraca z powrotem na swoje pogańskie drogi!

Tacy ludzie nigdy nie przeżywają głębokiego działania Ducha Świętego. W rezultacie tego, nigdy nie pokutują, nie przeżywają smutku z powodu swoich grzechów – nigdy tak naprawdę nie wierzą. Tragiczne jest to, że zaoferowaliśmy im coś, czego sam Jezus nigdy nie oferował – zbawienie bez pokuty.

Ja uważam, że kościół nawet zabrał uczucie pochodzące z przekonania o grzechu. Pomyśl o tym – bardzo rzadko widzimy już łzy na policzkach tych, którzy przyjmują zbawienie. Oczywiście ja wiem, że łzy nikogo nie zbawią, ale Bóg stworzył wszystkich ludzi z bardzo prawdziwymi uczuciami. I każdy grzesznik, który idzie do piekła, który został dotknięty przez Ducha Świętego w naturalny sposób odczuwa wielki smutek z powodu swojego życia, które zasmucało Pana.

Apostoł Piotr odczuwał ten Boży smutek, kiedy zaparł się, że nie zna Jezusa. Nagle został zalany pamięcią tego, co mu powiedział Jezus: Piotr przypomniał sobie słowa, które mu powiedział Jezus, „Zanim kur dwa razy zapieje, ty się Mnie zaprzesz trzy razy. Kiedy o tym pomyślał, zapłakał” (Marek 14:72).

poniedziałek, 3 marca 2014

BARDZO SUCHE KOŚCI by Gary Wilkerson

W wizji w Ezechiela 37 Bóg prowadził proroka do doliny wypełnionej suchymi kośćmi. „ Spoczęła na mnie ręka Pana; i wyprowadził mnie w swoim duchu, i postawił mnie w środku doliny, która była pełna kości. I kazał mi przejść dokoła nich, a oto było ich bardzo dużo . . . i . . . były zupełnie wyschłe” Ezechiela 37:1-2). Jaka to straszna scena – szeroka dolina wypełniona szkieletami jak daleko sięga wzrok.

Może tak jak Ezechiel zastanawiałeś się, „Boże,widze przed sobą tylko trudne rzeczy. Dlaczego mnie prowadzisz poprzez tę ciemną dolinę?” To dlatego, że w dolinie suchych kości nie ma innego źródła życia. Nie mamy tam własnego tchnienia, ani siły, ani mocy. Dolina śmierci prowadzi nas do miejsca całkowitego uzależnienia. Rok dwa tysiące trzynaście był jednym z najtrudniejszych lat mojego życia. - ale, patrząc wstecz, dziękuję Bogu za każdy jego moment. Wśród wszystkich suchych kości mojego życia widzę, że Bóg przygotował miejsce, gdzie kończy się moje życie, a zaczyna Jego życie.

Dolina suchych kości w wizji Ezechiela odkrywa dla nas dwie rzeczy:

Po pierwsze, ona reprezentuje stan Bożego ludu. Ja kocham kościół Chrystusa; nigdy nie mam dosyć studiowania tego, czy wystarczającej modlitwy z tego powodu. Jest to największe Boże naczynie na ziemi do wyrażania Jego natury i pokazania Jego mocy. Ale mam również brzemię, dlatego, że dzisiaj wiele kościołów jest wypełnionych suchymi kośćmi. To nie jest krytyka, ale rzeczywistość. Jako chrześcijanie, możemy schnąć zanim się zorientujemy. Jezus powiedział to tak: „Mam ci to za złe, że porzuciłeś swoją pierwszą miłość” (Obj. 2:4). Możemy wykonywać pewne rytuały, ale wewnątrz możemy nie mieć życia.

Druga rzecz, jaką widzę w wizji Ezechiela o suchych kościach jest nasza kultura. Kiedyś byliśmy narodem, który czcił Boga. Siedemdziesiąt procent Amerykanów kiedyś wyznawało Chrystusa i chodzili do kościoła. Ostatnie statystyki pokazują, że jest to tylko teraz zaledwie osiem procent. Żyjemy w duchowej ciemności – mieszkamy w dolinie suchych kości!

Jak może kościół suchych kości – który jest bez życia, bez modlitwy, letni – przemówić do kultury suchych kości? To nie jest możliwe, chyba że zostaną ożywione i przebudzone nasze duchy przez Ducha Świętego.

sobota, 1 marca 2014

PRAWDZIWA SIŁA by Jim Cymbala

Główną strategią szatana w stosunku do ludu Bożego był zawsze taki szept: „Nie wołaj, nie proś, nie polegaj na Bogu, że uczyni coś wielkiego. Sam sobie dobrze poradzisz dzięki twojemu sprytowi i energii.” Prawda jest taka, że diabeł nie boi się bardzo naszych ludzkich wysiłków i tytułów.
Ale wie, że jego królestwo będzie niszczone, kiedy my podnosimy nasze serca do Boga.

Posłuchajcie ufnego stwierdzenia Dawida w Psalmie 4:4: „Wiedzcie, że cudownie okazał mi Pan łaskę, że Pan słyszy, gdy do niego wołam.” To była postawa Dawida, jego instynkt, a szczególnie jego podejście do walki. Nie ma znaczenia co mają armie Filistyńskie. Jeżeli wołamy do Boga, to On nam da zwycięstwo. Jeżeli odejdziemy od Niego i nie będziemy wołać, to możemy zostać pobici nawet przez malutką armię.

Prawie że słyszę jak Dawid mówi: „Możecie mnie ścigać, możecie mnie prześladować, możecie robić wszystko co chcecie – ale kiedy wołam do Boga, to wy jesteście w kłopocie! Pan mnie usłyszy, kiedy wołam do Niego.”

Zwróć uwagę jak Bóg określa bezbożnych ludzi w Psalmie 14:5: „ Czyż są nierozumni wszyscy czyniący nieprawość? Pożerają lud mój tak, jak się je chleb, ale Pana nie wzywają?” Jest to Boża definicja bezbożnych. Będą robić wiele rzeczy, ale nie ukorzą się i nie uznają Bożej wszechmocy poprzez wezwanie Jego imienia z całego serca.

Zbawienie jest niemożliwe dotąd, aż osoba w pokorze wezwie imienia Pana (Dz. Ap. 2:21), gdyż Bóg obiecał specyficznie, że będzie bogaty w miłosierdzie dla tych, którzy wzywają Jego imienia (zobacz Rzymian 10:12-13).

„Wzywaj mnie w dniu niedoli” mówi Bóg w Psalmie 50:15. Wybawię cię, a ty mnie uwielbisz!” Bóg pragnie uwielbienia z naszego życia, ale jedynym sposobem, w jaki przyjdzie świeże uwielbienie i cześć, jest to, kiedy przychodzimy do Niego w czasie potrzeby i trudności. Wtedy On będzie interweniował, aby okazać się mocnym w naszej sprawie i będziemy wiedzieli, że to On uczynił.


__________
Jim Cymbala rozpoczął służbę w Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestoma członkami, w małym, zaniedbanym budynku, w trudnej części miasta. Urodzony w Nowym Jorku, jest on od wielu lat przyjacielem zarówno Dawida i Garego Wilkersonów i często jest zapraszany do uslugi na konferencjach dla pastorów i liderów, które sponsoruje World Challenge.