wtorek, 31 grudnia 2013

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO NOWEGO PRZYMIERZA

Kiedy Duch Boży opuścił króla Saula, jego połowiczne posłuszeństwo otworzyło go na wpływy szatana. Wkrótce zły duch trapił Saula, aż wreszcie szukał porady u wróżki (patrz 1 Sam. 15).

Może, czytając opis życia Saula zastanawiasz się, „Przecież Saul się starał i aż tak źle nie postąpił. Dlaczego Bóg był dla niego tak srogi?”

Przez tą historię Bóg mówi nam, że On mówi poważnie! „Pokazuję wam, co myślę o waszym posłuszeństwie względem Mnie. „Chcę całego twojego serca, całej miłości – nie tylko połowicznego posłuszeństwa!”

Gdyby przesłanie Pana do Saula było mgliste lub niewyraźne, moglibyśmy go usprawiedliwiać, mówiąc, że Bóg mógł być bardziej tolerancyjny. Ale jego polecenie do Saula było wyraźne i nie było wątpliwości, co rozkazał. Tak samo dzisiaj, nie mamy wątpliwości, co Bóg do nas mówił. Znamy Jego przykazania, ponieważ nam objawił nam je w Swoim Słowie i przez Jego Ducha w naszych sercach.

Może powiesz, „Ale to, co Bóg zrobił z Saulem, było w Starym Przymierzu, pod Zakonem. My żyjemy w czasie łaski. Na pewno Pan nie będzie tak srogi z nami, jak był z Saulem. kiedy jesteśmy nieposłuszni.”

Oto Boże słowo na ten temat według Nowego Przymierza, przymierza łaski:

„Bóg odda każdemu według uczynków jego: tym, którzy przez trwanie w dobrym uczynku dążą do chwały i czci, i nieśmiertelności, da żywot wieczny; tych zaś, którzy o uznanie dla siebie zabiegają i sprzeciwiają się prawdzie, a hołdują nieprawości, spotka gniew i pomsta. Tak, utrapienie i ucisk spadnie na duszę każdego człowieka, który popełnia złe, najprzód Żyda, potem i Greka, a chwała i cześć, i pokój każdemu, który czyni dobrze, najpierw Żydowi, a potem i Grekowi. Albowiem u Boga nie ma względu na osobę” (Rzym. 2:6-11).

Pokażę wam różnicę pomiędzy Saulem w Starym Testamencie, a wszystkimi wierzącymi w Nowym Przymierzu: Kiedy człowiek ma prawdziwe pragnienie, by być posłusznym Bożym przykazaniom – kiedy taki człowiek kocha i respektuje Boże Słowo – Duch Święty wyposaża go w siłę i możliwości do wykonania tych przykazań. To jest błogosławieństwo Nowego Przymierza.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Z PUŁAPKI by Gary Wilkerson

Kiedy byłem nastolatkiem, spędzałem lata pomagając na ranczu we wschodnim Teksasie. Zarządca rancza Jimie był dużym facetem, który miał problemy ze wzrokiem, ale umiał robić różne rzeczy. Nauczył mnie na przykład, jak kosić i zbierać siano.

Pewnego dnia wyrzucaliśmy ziemię z głębokiego na 2 metry dołu, kopiąc studnię. Podczas przerwy Jimie źle ocenił, gdzie jest dół i wpadł do niego. Ja miałem w ustach wodę i nie mogłem go ostrzec, a on wpadł do dołu! Bałem się, że mógł złamać nogę i instynktownie chciałem mu pomóc. Jednak kiedy popatrzyłem w górę, Jimie spokojnie wydostawał się z dołu, jakby nic się nie stało.

Takie było życie Jimmiego. Był to człowiek, który miał codziennie przed sobą kilka pułapek, bo nie tylko tracił wzrok, ale też słuch. Jednak Jimie wydostawał się z każdej pułapki, w którą wpadał i szedł naprzód. Dla mnie jest to przykład wiary dla każdego w ciele Chrystusa. Wszyscy wpadamy w pułapki – takie jest życie – ale Słowo Boże pokazuje nam, że jako chrześcijanie, mamy patrzeć na nasze pułapki oczyma wiary.

Może utknąłeś teraz w jakiejś pułapce. Może to być jakaś trudna relacja, dziura finansowa, choroba – coś, w co wpadłeś na chwilę – i zastanawiasz się, czy jeszcze kiedyś uda ci się stamtąd wydostać. Twoje, kiedyś bliskie chodzenie z Chrystusem, wydaje się odległym snem. Ale Bóg ma ci do powiedzenia coś mocnego na temat twojej obecnej pułapki.

Jeden rodzaj pułapki tworzymy sobie sami. Możemy wpaść w dawny, grzeszny zwyczaj lub niezdrowy sposób życia, w którym krążymy w kółko. Okazuje się, że upadamy, wałęsamy się i oddalamy się od obfitego życia, które Bóg nam dał. Nie ma znaczenia w jakim dole jesteśmy. Nasz miłosierny Pan ma dla nas drogę wyjścia z każdego z nich.

„Któż z was, mając jedną owcę, gdyby mu ta w sabat do dołu wpadła, to czy jej nie pochwyci i nie wyciągnie?” (Mat. 12:11). Jezus m owi, „Nie ma znaczenia, czy to sam sobie stworzyłeś pułapkę. Nawet zakon nie powstrzyma Mnie, by cię stamtąd wyciągnąć.”

sobota, 28 grudnia 2013

WŁAŚCIWY FUNDAMENT by Jim Cymbala

W roku 1977, na poranne i wieczorowe nabożeństwa w Brooklyn Tabernacle chciało wejść więcej ludzi, niż mogliśmy pomieścić. O jedną przecznicę od nas była sala YWCA, która mogła pomieścić prawie 500 osób i wynajmowaliśmy tę salę na niedziele.

Nabożeństwa w YWCA to było tymczasowe rozwiązanie dla przepełnionej sali. Zakupiliśmy działkę po przeciwnej stronie ulicy, w nadziei, że kiedyś tam zbudujemy prawdziwy kościół. To wymagało wielkiego kroku wiary, ale Bóg dał nam te fundusze.

Zaplanowaliśmy ceremonię wbicia pierwszej łopaty i byliśmy podekscytowani, że rozpoczniemy budowę stałego domu. Czy uwierzycie, że w tę szczególną niedzielę padało tak mocno, że nie mogliśmy wyjść na zewnątrz, żeby wbić łopatę? Rozczarowani wpakowaliśmy się z powrotem do sali Y tego wieczora. Ale podczas nabożeństwa Bóg wyraźnie do nas powiedział, że to nie jest ta działka po przeciwnej stronie ulicy, na której On chce budować. Zamiast tego On chce złamać nasze serca i budować Swój kościół na tym fundamencie.

Jak się okazało, ta ulewa była opatrznością. Kilka miesięcy później był dostępny teatr, w którym było 1400 miejsc siedzących, przy głównej arterii Brooklynu prowadzącej z północy na południe. Udało nam się sprzedać naszą działkę z zyskiem. Nadal potrzebowaliśmy sprzedać zaniedbany budynek przy Atlantic Avenue, żebyśmy mogli kupić ten teatr, więc na spotkaniu modlitewnym we wtorek wieczorem położyliśmy ten problem przed Bogiem.

W środę po południu rozległ się dzwonek przy drzwiach wejściowych kościoła. Zszedłem na dół po schodach, żeby otworzyć i tam zobaczyłem dobrze ubranego obcego człowieka, biznesmena z Kuwejtu. Wszedł i rozejrzał się dokoła, podczas gdy ja wstrzymywałem oddech, żeby on czasem nie przyglądał się dokładniej na krzywe ściany, nieprzyjemne toalety i rury, które były pod znakiem zapytania.

„Ile za ten budynek chcecie?” zapytał.

Przełknąłem ślinę, żeby coś powiedzieć i cicho podałem mu kwotę. Zastanowił się przez chwilę, a potem powiedział: „To jest uczciwa cena. Niech wasz prawnik zadzwoni do mojego prawnika. Cena za gotówkę.” Zaraz potem wyszedł. Otrzymaliśmy odpowiedź na nasze modlitwy w zadziwiający sposób.

Bóg przygotował grupę ludzi, którzy chcieli się modlić i którzy wierzyli, że dla Niego nic nie jest zbyt trudne. Bez względu na to jakie przeszkody napotykaliśmy, Bóg nadal potrafił zmieniać ludzi i wyrywać ich ze złego. On budował Swój kościół w trudnym sąsiedztwie i jeżeli tylko ludzie wołali do Niego i prosili o Jego błogosławieństwo i pomoc, On był w pełni gotowy, aby odpowiedzieć na te modlitwy.


__________
Jim Cymbala rozpoczął służbę w Brooklyn Tabernacle z mniej niż dwudziestoma członkami, w małym, zaniedbanym budynku, w trudnej części miasta. Urodzony w Nowym Jorku, jest on od wielu lat przyjacielem zarówno Dawida i Garego Wilkersonów i często jest zapraszany do uslugi na konferencjach dla pastorów i liderów, które sponsoruje World Challenge.

piątek, 27 grudnia 2013

ON CHCE, ŻEBYŚ WIERZYŁ JEGO SŁOWU!

Kiedy rozważamy zmagania jakie przeżywał Izrael, to możemy mieć taką pokusę, żeby powiedzieć: „Boże, czy Ty nie oczekujesz zbyt wiele? Oni są przestraszeni i jest to usprawiedliwione. Jak oni mogą Ciebie kusić, kiedy tylko po prostu wołają w swoich potrzebach?”

Jednak pamiętacie, że ci ludzie byli dobrze karmieni i dobrze nauczani, zanurzeni w znakach i cudach. Nie byli to duchowi nowicjusze, ani też nie byli bez troskliwego pasterza. Każdy dzień mieli widzialny, zasłaniający ich obłok, jako dowód, że Bóg był obecny wśród nich. I każdy wieczór mieli ten pocieszający blask słupa ognia na niebie. Każdego poranka znajdowali na ziemi mannę, którą Bóg im wiernie posyłał z nieba. Bóg zaopatrywał Izraela we wszystko, czego potrzebowali, żeby budować swoją wiarę!

Pan nie traktuje tego lekko, kiedy ostrzega, „Bez wiary nie możecie Mi się podobać. Musicie naprawdę wierzyć, że JESTEM i że zawsze będę nagradzał wiarę. Oczekuję, że Moje nakarmione i wyszkolone dzieci będą Mi ufać!”

A co z tym doświadczeniem, które przeżywasz? Czego Bóg oczekuje od ciebie w twoim trudnym czasie? On chce, żebyś wierzył Jego Słowu – Jego obietnicom! Chce, żebyś w pełni zaufał, że On jest z tobą w twojej walce. Nie ma znaczenia to, że całe piekło na ciebie naciera. Jego obecność nigdy nie będzie od ciebie zabrana, nawet wśród twoich obaw i łez. Żadna strzała diabła – żaden potężny atak na ciebie – nie zniszczy ciebie. Twój Ojciec już ma gotowy plan wybawienia.

Bóg czeka, żebyś przylgnął do Niego w ślepym zaufaniu. On chce, żebyś był w stanie stawić czoła wszystkim swoim okrutnym pokusom i powiedzieć, „Może tego nie rozumiem, ale wiem, że mój Pan o mnie nie zapomniał. Ufam Mu, że mnie przeprowadzi!”

Twoja walka się skończy dopiero wtedy, kiedy w pełni zaufasz Panu, wierząc, że On jest z tobą w mocy i miłości. Dlatego odrzuć każdą myśl, że Bóg zamknął Swoje oczy na twoje okoliczności. To jest kuszenie Go i wystawianie Go na próbę, aby udowodnił Swoją wierność. Przecież On już to udowodnił wiele razy!

„Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść” (1 Kor. 10:13).
Bóg mówi, „Nie zatoniesz. Ja jestem z tobą w tym wszystkim! Jeżeli będziesz szukał Mojego oblicza i zaufasz Mi, to Ja ciebie przeprowadzę – bo jestem z tobą zawsze!”

czwartek, 26 grudnia 2013

MIEJSCE DOŚWIADCZENIA

„Doświadczyłem cię u wód Meriba” (Psalm 81:8).

My tak naprawdę nie wiemy co jest w naszych sercach (zobacz Jeremiasza 17:9). Nie ma znaczenia to ile lat chodziliśmy z Panem, ile godzin modliliśmy się, albo ile posiedliśmy wiedzy biblijnej. Jeżeli Bóg widzi w nas coś, co nie jest z wiary – dziedzinę, gdzie nie zaufaliśmy Mu, żeby nam dał siłę do zwycięstwa – to On nas poprowadzi do Meriba (miejsca doświadczeń i prób). Postawi nas w sytuacji, która jest po ludzku niemożliwa i będziemy poważnie doświadczeni.

Możesz szczerze wierzyć, że masz kochające serce do wszystkich braci i sióstr w Chrystusie. „Pan mi dał zdolność, abym mógł kochać wszystkich” - mówisz, ale On wie, że masz problem w jednej dziedzinie. Denerwujesz się, kiedy ktoś wykorzystuje twoją miłość czy akt miłosierdzia. Kiedy tak się dzieje, ty nosisz stale zranienie i odrzucenie wewnątrz swojego serca, ale nadal mówisz, że kochasz tę osobę.

Jak Bóg reaguje na ten rodzaj hipokryzji w tobie? Prowadzi cię do miejsca testu. Pozwala, aby spojrzał ci twarzą w twarz taki podły chrześcijanin! Nagle okazuje się, że się modlisz: „Panie, dlaczego przyprowadziłeś tę osobę do mojego życia? On jest takim cierniem w moim ciele! Starałem się służyć Ci wiernie, ale w zamian za to otrzymuje tylko to wykorzystanie!

Pan ma ciebie w Meriba! On próbuje coś w tobie udoskonalić. Chce, abyś mógł powstać w twojej sytuacji i zawołać: „Wiem, że mój Bóg jest ze mną. Moje kroki są kierowane przez Niego i On mnie przeprowadzi poprzez moje zranienia i udrękę!”
Bóg ciebie doprowadził do Meriba, ale to nie jest koniec. On o tobie nie zapomniał, więc nie poddawaj się i nie załamuj! Pan szuka wiary i chce poznać co jest w twoim sercu. On wie jak zaspokoić twoje potrzeby. Chce tylko, żebyś My zaufał!

środa, 25 grudnia 2013

CO BÓG CHCE USŁYSZEĆ!

Człowiek może przeżyć kilka tygodni bez jedzenia, ale tylko kilka dni bez wody. Kiedy Izrael doszedł do Refidim, nie było tam nigdzie wody (2 Mojż. 17). Wkrótce dzieci zaczęły płakać, a rodziny traciły siły z powodu pragnienia. Była to krytyczna sytuacja.

Mojżesz rozumiał Boże postępowanie i wiedział co się działo Izraelem. Uświadomił sobie, że Bóg pozwalał, aby Jego lud został doświadczony ponad miarę. Dlaczego? Bo chciał, żeby oddali się całkowicie pod Jego opiekę. Pragnął widzieć, jak oni powstają w wierze i mówią: „Bóg może!” Pismo mówi nam wtedy: [Mojżesz] nazwał to miejsce Massa i Meriba, ponieważ synowie izraelscy spierali się tam i kusili Pana, mówiąc: Czy jest Pan pośród nas, czy nie?” (2 Mojż. 17:7).

Słowa „Massa” i „Meriba” oba znaczą to samo: „miejsce próby i doświadczenia.” Mojżesz biegł przez obóz i wołał: „To jest Massa – test, doświadczenie! To nie jest koniec. Bóg o nas nie zapomniał, więc trzymajcie się! Pan szuka wiary i chce wiedzieć co jest w naszych sercach. On wie jak zaspokoić naszą potrzebę – On tylko chce, żebyśmy Mu zaufali!”

Tragiczne było to, że Izrael nie zaufał Panu, więc Bóg poinstruował Mojżesza, żeby wziął swoją laskę, poszedł do Horeb i uderzył tam w pewną skałę. Kiedy Mojżesz uderzył w tę skałę, wypłynęła z niej woda dla ugaszenia pragnienia Izraelitów. Ponownie pokazał im, że jest ze Swoim ludem pomimo ich niewiary.

Jak Izrael kusił Pana w tym epizodzie? Czy było to poprzez ich gniew na Mojżesza? Czy było to ich szemranie? Albo czy było to ich bałwochwalcze cudzołóstwo? Żadna z tych rzeczy nie była głównym tematem. Oto jak Izrael kusił Boga: „kusili Pana, mówiąc: Czy jest Pan pośród nas, czy nie?”

Bóg miał już dawno przygotowaną tę wodę. Mógł ją dać Izraelitom kiedy odczuli pierwsze sygnały pragnienia, ale czekał. Jego serce pragnęło, aby Jego szczególny, wybrany naród rozpoznał Jego miłość do nich i aby rzucili się w Jego wierne ramiona. Ale oni znowu zawiedli!

Tak więc Bóg ich znowu doświadczał, tym razem pozwalając, aby mieli głód. Mojżesz później powiedział: „Pan, Bóg twój . . . upokarzał cię i morzył cię głodem, . . . aby cię ukorzyć i doświadczyć” (5 Mojż. 8:2-3).

Tu był następny test wiary. Czy Izrael będzie trzymał swoje puste żołądki i czekał, aż Bóg im pośle chleb? Czy będą zachęcać siebie wzajemnie do wiary? Bóg tylko chciał usłyszeć: „Boże, Ty otworzyłeś Morze Czerwone dla nas i uzdrowiłeś gorzkie wody Mara. Ufamy Tobie, że nas nakarmisz. Żywi czy martwi, należymy do Ciebie!”
To wszystko na co Bóg czekał!

wtorek, 24 grudnia 2013

ON MA NAD WSZYSTKIM KONTROLĘ

Kiedy oddajesz swoje serce Jezusowi, to wygrywasz wielką walkę. Moce piekła są pokonane, szatan jest pozbawiany łupu, który tobie zabrał, kiedy panował nad twoim życiem. Ale potem, kiedy ty nadal cieszysz się duchowym zwycięstwem i wolnością, czekają na ciebie dwaj królowie – ci sami, którzy czekali na Abrahama w 1 Mojżeszowej 14:17-24.

Abraham był poddany takim samym mocnym pokusom, jakie przeżywa każdy człowiek. Przed nim była oferta bogactwa, dobra materialne i sława, ale on nie musiał się dwa razy zastanawiać odnośnie swojej decyzji. Jego odpowiedź na ofertę króla Sodomy była szybka i jasna NIE. Dlaczego? Ponieważ dla niego najbardziej liczyło się zachowanie Bożej reputacji, a nie jego własnej. Dlatego powiedział do króla Sodomy, „Oddaje ci te wszystkie rzeczy – ludzi, bogactwa, wszystko, ponieważ mój Pan i tak jest właścicielem tego wszystkiego. Jeżeli On zdecyduje, żeby mnie uczynić bogatym, to tak będzie. Ale ja nie chcę, żebyś ty się chlubił, że ty mnie uczyniłeś bogatym.”

Gdzie Abraham otrzymał takie oddzielenie od świata, taką niezależność, że był w stanie odrzucić od razu ofertę materialnych błogosławieństw od diabła? Widzimy to wyraźnie w Biblii, że Abraham czerpał swoją siłę ze świeżego objawienia tego kim jest Bóg. Melchisedek otworzył oczy Abrahama na zdumiewającą wizję Bożego charakteru: [Melchisedek] błogosławił mu, mówiąc: Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego ... który wydał nieprzyjaciół twoich w ręce twoje” (1 Mojż. 14:19-20).
W tym wersecie jest ukryte imię Jahve: El Elyon. Oznacza to dosłownie: „Bóg najwyższy, stwórca i właściciel nieba i ziemi.” Melchisedek ogłaszał Abrahamowi: „Twój Pan nie jest tylko Bogiem nad wszystkimi innym bogami, ale On jest stwórcą całego wszechświata. Wszystko należy do Niego – wszelkie bogactwo, bydło, rzeczy. On sprawuje kontrolę nad wszystkim co widzisz wokoło ciebie.”

poniedziałek, 23 grudnia 2013

CHODZENIE W DUCHU by Gary Wilkerson

Mam nadzieję, że nie jestem jedynym człowiekiem, który czasami się zastanawia: „Czy ja naprawdę chodzę w darze sprawiedliwości, którą On mi dał?” Galacjan 5:16 mówi: „Duchem postępujcie a nie będziecie wykonywali pożądliwości ciała.”

Możemy wziąć dowolny fragment Pisma i czytać go poprzez okulary albo łaski, albo uczynków Zakonu. Kiedy czytam Galacjan 5:16, to czasami wchodzę w mentalność „uczynków”, która mówi, „Muszę spróbować to zrobić!” Mówię sobie, „Dobrze, zrobię to dzisiaj; będę chodził według Ducha!” Niepokoję się i nagle,wcale nie chodzę według Ducha.

Następna rzeczą, jaką mówi List do Galacjan, jest „Nie będziecie wykonywali pożądliwości ciała.” Czasami czytamy ten fragment poprzez okulary „Jestem w ciele. Nie, jestem w Duchu. Ale potem pojawia się coś i gniewam się i jestem z powrotem w ciele!”

Galacjan 5:18: „Jeżeli was Duch prowadzi, to nie jesteście pod Zakonem.”

Czy jesteś w Duchu? Czy Jezus już wszedł do twojego serca? Jeżeli tak, to czy On powiedział: „Sprawdzę cię i jeżeli twoje serce jest wystarczająco sprawiedliwe, to później zaproszę Ducha Świętego, żeby też wszedł”?

Nie! On tego nie zrobił! Nie możesz być zbawiony, jeżeli nie masz Ducha Świętego, który w tobie mieszka. Dlatego kiedy mówi, „Duchem postępujcie”, to nie mówi, „Staraj się być duchowy,” ale mówi,” Duch Boży mieszka w tobie, więc chodź w tym!” On ci umożliwił dostęp do Swojej sprawiedliwości i teraz tylko mówi, „Włącz się do tej pracy, jaką Ja już w ciebie włożyłem. Praktykuj to, co już masz w swoim życiu i nie przeżywaj niepokoju, strachu i stresów.”
Nie zastanawiaj się czy jesteś za dużo w ciele. Nie musisz mówić, „Boże, czy możesz mi pomóc stać się bardziej duchowym?” Nie, już jesteś duchowy – życie Boże jest w tobie! Duch, Boże tchnienie jest w tobie i nie jesteś pod Zakonem.

sobota, 21 grudnia 2013

W WIELKIEJ POTRZEBIE DOTKNIĘCIA by Carter Conlon

Wiemy, że Jezus był tak pełny miłości Bożej, że pozwolił na to, aby być wydany dla potrzeb tych, którzy Mu się sprzeciwiali. Kiedy ludzie przechodzili koło Jego krzyża i szydzili z Niego, kiwając głowami i rzucając losy o Jego szaty, to jedyną rzeczą, jaka wyszła z Jego ust było :”Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią” (zobacz Łukasza 23:34). To jest doskonała miłość Boża! Jest to ta udoskonalona miłość, która da nam siłę, aby wykonać to, do czego On nas powołał w tym pokoleniu – aby miłować tych, którzy nas nienawidzą, ze względu na ich dusze.

Z drugiej strony, ten, kto się boi, nie jest doskonały w miłości Bożej. Jest on jak ten ślepy, którego Jezus dotknął, a on widział tylko ludzi jak chodzące drzewa. „ włożył nań ręce i zapytał go: Czy widzisz coś? A ten, przejrzawszy, rzekł: Spostrzegam ludzi, a gdy chodzą, wyglądają mi jak drzewa. Potem znowu położył ręce na jego oczy, a on przejrzał i został uzdrowiony; i widział wszystko wyraźnie” (Marek 8:23-25).

Ten ślepy człowiek miał tylko częściowe widzenie, podobnie, kiedy ja i ty nie mamy serca, aby widzieć ludzi tak, jak Bóg ich widzi, to będziemy się cofać, kiedy będą na nas patrzeć takim twardym wzrokiem i z pogardą. Ale kiedy ten człowiek chciał, aby Pan go dotknął drugi raz, wtedy podniósł swoje oczy do góry i nagle widział wszystkich ludzi wyraźnie.

Jeżeli masz takie gorące pragnienie, aby być świadkiem dla Jezusa Chrystusa – jeżeli jesteś zmęczony tym, że jesteś inny w kościele, a inny poza kościołem; jeżeli w tobie jest takie pragnienie, które mówi, „Boże mam już dosyć tej bezsilności! Nie obchodzi mnie to kto się ze mnie śmieje, albo kto myśli, że postradałem rozum. Chcę mieć Twoją moc, aby stać dla Jezusa Chrystusa!” - wtedy mam dla ciebie dobre wiadomości: Bóg jest gotowy, aby ciebie dotknąć na nowo tak, jak dotknął tego ślepego człowieka.


__________
Carter Conlon dołączył do zespołu pastorów zboru Times Square w 1994 roku, na zaproszenie pastora założyciela Dawida Wilkersona i został wyznaczony na stanowisko Pastora Seniora w 2001 roku. Mocny, współczujący lider, jest częstym mówcą na konferencjach dla pastorów i liderów prowadzonych po całym świecie przez World Challenge.

piątek, 20 grudnia 2013

WESOŁE SERCE

Jedną z akcji irytujących dzisiejsze małżeństwa, są ciche dni. Pewna młoda żona prosiła mnie bym „przemówił do rozsądku” jej mężowi. Mówiła, „Wszystko, co on robi, to zamyka się i nie odzywa się do mnie, kiedy się nie zgadzamy. On nie walczy ze mną, po prostu wychodzi. Kiedy mu przejdzie, wraca do domu, ale jest zimny jak lód, póki nie pojednam się z nim. On może się nie odzywać przez wiele dni. Ja tego nienawidzę! Wolałabym, żeby na mnie nakrzyczał, albo nawet mnie uderzył, ale bez cichych dni – tego już więcej nie zniosę.”

Bardzo źle jest, jeżeli mówisz do męża czy żony, „Zostaw mnie w spokoju. Nie chcę rozmawiać. Mam trudny czas, więc pozwól, że sobie sam z tym poradzę. Nie chcę teraz nikogo widzieć.” Jest to nie tylko głupie, to jest zupełnie rujnujące. Czym jest małżeństwo, jeżeli nie dzieleniem się i pomaganiem jedno drugiemu w każdym kryzysie?

Słyszałem już wszystkie wymówki: „Nie czuję się dobrze.” „Miałam zły dzień.” „Jestem zdenerwowana.” Te wymówki nie dają ci moralnego prawa zamykać się na kogoś, kto cię kocha. Zawsze miej drzwi swojego serca otwarte, by przyjąć pomoc w czasie potrzeby.

Biblia mówi, „Człowiek nieopanowany jest jak miasto z rozwalonym murem” (Przyp. Sal. 25:28).

Jeżeli radość Pańska jest naszą siłą (Nehemiasz 8:10), to mocne małżeństwa powinny być radosne. Jeżeli małżeństwo traci swoją radość, staje się słabe i bezbronne. Jeżeli widzisz szczęśliwy dom, to jest w nim radosne małżeństwo.

Mąż i żona, którzy już się nie śmieją i nie bawią razem, nie kochają się już. Prawdziwa miłość jest jak radosne dzieciństwo. Doszedłem do przekonania, że nasze małżeństwa cierpią z powodu wielu poważnych mężów i smutnych żon.

Oczywiście, że są problemy. Przychodzi choroba, niespodziewane kłopoty, problemy finansowe, nieporozumienia, ból, a nawet śmierć. Ale życie trwa dalej i przykro jest, jeżeli tak wiele małżeństw nie cieszy się życiem. Oni mają nadzieję, że pewnego dnia będą szczęśliwi i zadowoleni. Życie ucieka, a oni mogą tylko pochwalić się zmarszczkami na zmartwionej twarzy.

Dziękuję! To nie dla mnie! Przyszłość jest teraz. Bóg jest na tronie i ma wszystko pod kontrolą. Jest czas płaczu, ale też czas na radość. Dobro przewyższa zło, więc patrz do góry i żyj.

Biblia mówi, „Wesołe serce jest najlepszym lekarstwem; lecz przygnębiony duch wysusza ciało” (Przypon. Sal. 17:22).

czwartek, 19 grudnia 2013

PRAWDZIWA LOVE STORY

W 1970r. film Love Story zawierał cytat, który stał się sławny: „Miłość oznacza, że nigdy nie będziesz musiał powiedzieć przepraszam.” To dobrze brzmi w scenariuszu filmu, ale w rzeczywistości jest to kłamstwo z samego piekła. Według Słowa Bożego, miłość uczy się mówić „przepraszam.”

Pewien poirytowany mąż chwalił się, Wczoraj odszedłem od mojej żony. Ona zawsze ma rację, a ja nigdy, ale nie tym razem. Już nie pozwolę sobą pomiatać. Wiem, że w tym mam rację i nie poddam się. Nie wrócę, póki ona na kolanach nie przyzna, że nie miała racji.”

Wraz z uczeniem się, by mówić, „przepraszam”, mężowie i żony muszą uczyć się, jak mówić, „przebaczam ci.” Jezus ostrzegał, że przebaczenie od naszego niebiańskiego Ojca zależne jest od naszego przebaczenia tym, którzy przeciwko nam zawinili.

„A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, odpuścił wam wasze przewinienia. Bo jeśli wy nie odpuścicie, i Ojciec wasz, który jest w niebie, nie odpuści przewinień waszych” (Marek 11:25-26).

Czy twój mąż albo żona cię okłamali? Czy zostaliście zranieni poprzez cudzołóstwo? Czy przypadkowo odkryliście potajemną zdradę? Czy nastąpiło prawdziwe upamiętanie? Czy próbujecie przebaczyć i zapomnieć?

Możesz nigdy nie zapomnieć, ale musisz uczyć się przebaczyć. Póki żyjesz, możesz przypominać sobie obrazy twojego męża czy żony w ramionach kogoś innego. Może to zawsze sprawiać ból i smutek. Ale jeżeli on czy ona okazali bogobojny żal – i czynią wszelkie wysiłki by to naprawić – ty musisz przebaczyć. Nawet więcej, raz na zawsze musisz przestać przypominać przeszłość. Niezliczone tysiące małżeństw przetrwało niewierność tylko dlatego, że za bogobojnym żalem z powodu grzechu, nastąpiło przebaczenie na wzór Chrystusa. Jeżeli wyciągasz stale starą, brudną przeszłość, małżeństwo będzie w niebezpieczeństwie.
Biblia mówi, „W cierpliwości zaznacza się roztropność człowieka, a chlubą jego jest, gdy zapomina o krzywdach” (Przypon. Sal. 19:11).

środa, 18 grudnia 2013

NIEWYSŁUCHANA MODLITWA

Pewna nastolatka wyznała mi, „Dwa lata temu moi rodzice zginęli w wypadku samochodu. Byli najlepszymi rodzicami, jakich dziewczyna może mieć. Zastanawiałam się, jak Bóg mógł pozwolić im zginąć w taki sposób i przez ubiegłe dwa lata mam pretensje do Niego. Czy Bóg nie chroni Swoich dzieci? Nie mogę już się modlić z prawdziwą ufnością do Niego, bo uważam, że mnie zawiódł. Co mam zrobić? Możesz powiedzieć, że gniewam się na Pana.”

Młode małżeństwo, które znam, trzymało w sercu pretensje przeciw Panu przez prawie dziesięć lat. Ich piękna pięcioletnia córeczka zmarła wkrótce po stwierdzeniu u niej guza mózgu i oni byli zgorzkniali. Chodzili do kościoła, ale nie wierzą już w efektywność modlitwy. Boją się odrzucić Boga, czy nazwać Go kłamcą lub niewiernym Ojcem, ale nie przebaczyli Mu „odebrania im ich jedynego dziecka.”

Prawie każdy chrześcijanin w jakimś momencie życia musiał stanąć przed problemem nie wysłuchanej modlitwy. Modlitwa pozostaje bez odpowiedzi przez tygodnie, czy miesiące – nawet lata. Niespodziewana choroba lub tragedia zabiera najbliższych. Dzieją się rzeczy bez powodu i wtedy wiara zaczyna się chwiać. Ale Słowo Boże mówi wyraźnie, że człowiek chwiejny nie otrzyma nic od Boga.

Jezus rozumiał tę tendencję w Swoich dzieciach, że mają pretensje do nieba, kiedy góry nie usuwają się według ich planu. On ostrzegał Piotra, by nie prosił o nic, stojąc przez Bogiem, jeżeli czegoś nie może przebaczyć.

„A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, odpuścił wam wasze przewinienia” (Mar. 11:25).

Wierzę, że Jezus mówi, „Nie stawaj przez obliczem Boga, prosząc, by usunął górę, albo przebaczył twój grzech, jeżeli masz pretensje w swoim sercu przeciwko niebu. Wyrzuć to! Niech duch przebaczenia przepłynie przez ciebie. Wołaj do twojego wiernego Ojca. On cię nie zawiedzie. On odpowie. On zaopatrzy. Poddaj się i poproś Go o przebaczenie tego, że pozwoliłeś, by te wątpliwości cię opanowały.”

wtorek, 17 grudnia 2013

JEZUS I PRZEBACZENIE

Najtrudniejsza rzecz w tym świecie dla chrześcijan, to przebaczanie. Pomimo tylu kazań w kościele na temat przebaczenia, naprawy i uzdrowienia, efekty są mało widoczne. Wszyscy lubimy myśleć o sobie, że jesteśmy czynicielami pokoju, podnoszącymi upadających, przebaczającymi i zapominającymi. Ale nawet najbardziej duchowi są winni zranienia braci czy sióstr, kiedy nie okazują ducha przebaczenia.

Nawet najlepsi chrześcijanie mają trudności z przebaczeniem tym, którzy zranili ich pychę. Niech tylko dwoje dobrych chrześcijan się poróżni, a możemy widzieć pretensje przez całe życie. Rzadko się do tego przyznają, gdyż przykrywają swojego ducha nieprzebaczenia pod fasadą grzecznościowych telefonów, miłych słówek i zaproszeniem, „Może kiedyś nas odwiedzisz.” Ale nigdy nie jest tak samo. W rzeczywistości nie nienawidzimy tej drugiej strony; chcielibyśmy powiedzieć, „Ja nie mam nic przeciwko niemu, ale trzymam go z dala. Niech idzie swoją drogą, a ja swoją.” Po prostu ignorujemy ludzi, którym nie możemy przebaczyć.

Najtrudniejszą osobą do przebaczenia jest ktoś, kto jest niewdzięczny. Kochałeś kogoś bez wzajemności. Poświęciłeś wiele, by pomóc przyjacielowi w potrzebie, a zostałeś jeszcze skrytykowany. Człowiek, dla którego poszedłeś daleko, by mu pomóc, okazuje w zamian niewdzięczność i egoizm. Twoje dobre intencje są źle interpretowane, a twoje dobre uczynki są ocenione jako samolubne. Czy kiedyś przebaczymy takiemu człowiekowi? Prawie nigdy. Uśmiechamy się do nich, pomachamy z daleka, ale postanowiliśmy „nigdy już nic dla nich nie robić.”

Mamy też tych, którzy nas oszukali. Stwierdzamy, że prawie niemożliwe jest, by takiej osobie przebaczyć. Chcemy, by nam jak najprędzej przebaczono nasze kłamstwa i upadki, ale nic nas bardziej nie wkurza, niż odkrycie, że ktoś nas okłamał.

A co z osobą, która nam mówi, że nie mamy racji? Przekonani, że mamy wystarczające powody na wszystko, co robimy, stwierdzamy, że niezwykle trudno jest przebaczyć osobie, która twierdzi, że popełniliśmy błąd. Zamiast uczciwie spojrzeć na osobę, która nam to mówi, usprawiedliwiamy nasze postępowanie.

W nauczaniu na temat modlitwy Jezus powiedział, „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mat. 6:11-12).

poniedziałek, 16 grudnia 2013

DZIEŃ PO DNIU by Gary Wilkerson

„Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli albo co będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie” (Mat. 6:25).

Jezus nie chce, byś się martwił o swoje życie. Łatwo jest troszczyć się o rzeczy małe, co ubrać lub co jeść. Potem w wierszu 27 mówi, „A któż z was, troszcząc się, może dodać do swego wzrostu jeden łokieć?” Jezus mówi, „Nie rób tego! Nie możesz dodać nic do twojego życia poprzez zamartwianie się.” On nas uwalnia od zmartwień i powołuje do wolności, którą mogą mieć dzieci Boże.

W wierszu 33 tego urywka Jezus mówi, „Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.” Mówi, że On już wie czego potrzebujesz i jeżeli Go szukasz, to On da ci wszystko, czego potrzebujesz.

Alleluja!. Chrystus dodaje Swoją sprawiedliwość do życia tego, kto pragnie i łaknie Jego. Kiedy spotkaliśmy Jezusa na krzyżu i zostaliśmy wykupieni krwią i staliśmy się uświęconymi Jego naśladowcami, nasze zwycięstwo zostało osiągnięte!

Może ktoś powie, „Wiem, że On dał mi Swoją sprawiedliwość, ale ja mogę zrobić coś, co Jemu się nie podoba i On mi ją odbierze.” Nie, Biblia tak nie mówi. Mówi natomiast, „Nie martw się o twoją sprawiedliwość.” Duch Święty będzie cię przekonywał o grzechu, a Bóg wie kim jesteś i co przeżywasz. Chcę cię dziś zapewnić, że On jest mocniejszy, niż grzech i grzeszna natura. „Ten, który jest w was, jest większy niż ten, który jest na świecie” (1 Jan 4:4)

Wynikiem poznania Go jest odpoczniecie i pokój, byś mógł położyć swoją głowę w nocy i spać spokojnie. Możesz wiedzieć, że On cię oczyszcza i czyni wszystko nowym. Czyni to nie tylko raz, ale każdego dnia w twoim życiu. On chodzi z tobą, pracuje z tobą i dogląda wszystkiego w twoim życiu.

sobota, 14 grudnia 2013

WIARA PODOBA SIĘ BOGU by Claude Houde

Chrystus przemówił do kościoła w Laodycei, która reprezentuje kościół czasów ostatecznych. Przekazał ostrzeżenie, które dotyczy wszystkich wieków i mówi do ciebie i mnie dzisiaj: Ponieważ jesteś letni … wypluję cię z Moich ust” (Obj. 3:16). Co za niesamowite słowa! Vo jest przestępstwem, niewyobrażalnym grzechem popełnianym w nowoczesnym kościele? Słuchajcie słów tego, Kto jest ponad wszystko chce naszej wiary, zaufania i oddania: „Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły,… Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną” (Obj. 3:17 i 20).

Ten urywek Pisma, tak często cytowany i używany zupełnie bez kontekstu, nie jest adresowany do zgubionego świata, potrzebującego :wpuścić Jezusa”. Raczej jest to bezpośrednie wołanie do nowoczesnych wierzących, którzy leniwie leżą na swoich łożach obojętności, całkowicie zadowolonych z siebie i tego, co mają. To pokolenie zostało diabolicznie zaślepione na duchowe objawienie, że bez płomiennej wiary nie można się Bogu podobać. Jezus dosłownie i dramatycznie stoi za drzwiami samo- wystarczalności i samozadowolenia kościoła, który zaufał metodom i strategiom, oraz paradygmatom i taktykom, zapożyczonym na targowiskach świeckości. On woła, „Wpuśćcie Mnie! Pokutujcie! Odwróćcie się od dziurawych cystern, w których nie ma żywej wody! Wzywam ludzi, którzy całkowicie zaufają Moim obietnicom. Pragnę ludzi, których wiara pozwoli im zobaczyć to, co niewidzialne, wierzyć w to, w co trudno uwierzyć i otrzymać to, co niemożliwe!”

Może być uwielbianie, fantastyczne programy muzyczne, niesamowite budynki, robiące wrażenie uczestnictwo, dynamiczne nauczanie, wszelkie możliwe programy socjalne, nawet chrześcijański żargon i cytaty biblijne, ale bez wiary nie można się Bogu podobać! Bóg chce przesuwać góry i hojnie udostępniać zasoby nieba do zapierającej dech w piersi Boskiej interwencji, kiedy jedna szczera osoba po prostu przyjdzie do Niego w prawdziwej i gorliwej wierze.

Płomienna wiara, prosząca z odwagą, ciągle otwiera niebo, porusza Jego serce i ręce i daje nieograniczony dostęp do zdumiewających, niewyczerpanych, cudownych i ponadnaturalnych zasobów. Bóg mówi, „Ja kocham wiarę! Wiara Mnie porusza! Wiara będzie oglądać Moją moc i Moją przychylność!” Jako pastor w Montrealu, mogę tylko popatrzyć na tysiące twarzy zebranych w niedzielny poranek, by przypominać sobie obecne cuda, historie i świadectwa, które radośnie ogłaszają cynicznemu i sceptycznemu światu, że wiara podoba się Bogu!


__________
Claude Houde, główny pastore kościoła Eglise Nouvelle Vie (kościół Nowego życia) w Montrealu,w Kanadzie jest częstym mówcą na konferencjach Expect Chuch Leadership, prowadzonych przez Word Challenge po całym świecie. Pod jego kierownictwem New Life Chuch rozwinął się od garstki ludzi do ponad 3500 w tej części Kanady, w której rozwija się niewiele kościołów Protestanckich.

piątek, 13 grudnia 2013

VÝZNAM POKOUŠENÍ BOHA

Žalmista píše o hříchu Izraele, „srdcem pokoušeli Boha.“ (Žalm 78:18) Hebrejský význam této fráze naznačuje, že Izraelci byli „zkoušeni za rámec odolnosti“. To znamená, že už neměli žádné lidské prostředky, kterými by si vystačili. Když přišli na toto místo, uvěřili, že Bůh je opustil a držel se tiše mimo dohled.

Ve zkratce, toto je to, co znamená pokoušet Boha. Stává se to, když jsou Jeho vyvolení umístěni do ohně zkoušek a jejich krize nabývá na intenzitě, až jejich srdce uchvátí strach a oni vykřiknou: „Pane, kde jsi? Kde je mé vykoupení? Proč nejsi tady? Jsi vůbec se mnou?“

Je nemožné, aby nevykoupený člověk pokoušel Boha, protože takový člověk neuznává Boha v žádné oblasti jeho života. Všechno, co se děje, je pro něj pouze štěstí a nebo smůla. Jen ti, kteří jsou Mu blízko, můžou Boha pokoušet, ti, kteří viděli Jeho sílu, zakusili Jeho milosrdenství a laskavost a byli povoláni kráčet cestou víry.

Dokonce i poctivý Jan Křtitel zakusil ten typ zkoušky, který může vést k pokoušení Boha. Když seděl ve vězení, musel přemýšlet nad tím, kde byl v tu dobu Bůh. Dostalo se k němu Slovo o všech velkých činech Ježíše Krista – uzdravení nemocných, zázraky, vábení lidu, který se u Něho seskupoval. A teď tady seděl, sám a očekával rozsudek.

Jan věděl, že se musel snížit, aby se Kristus mohl zvýšit. Ale teď mu proběhla hlavou myšlenka, „Snížit se, to ano, ale umřít? Proč bych musel zemřít, pokud je Ježíš opravdu Bůh? Pokud předvádí všechny tyto zázraky pro druhé, proč mě nedokáže zachránit? Pane, tohle je na mě moc, toto už neustojím. (Pamatuj, Kristus v té době ještě neodstranil osten smrti).

Poslední slova, která Ježíš poslal Janu Křtitelovi, byla důležitá: „A blaze tomu, kdo se nade mnou neuráží.“ (Mat, 11:6) Kristus tomuto božímu služebníkovi řekl, „Neurážej se nade mnou, Jane. Vždyť víš, že já dělám jen to, co vidím a slyším od Otce. Za tímto vším je Jeho plán a vyplatí se Mu věřit. Kdyby chtěl, abych přišel a osvobodil tě, víš že bych tam v ten moment byl. Můžeš klidně odpočívat a věz, že cokoliv z tohoto vzejde, bude k Jeho slávě. A bude to pro tebe znamenat věčnou slávu.

„Procházíš záverečnou zkouškou, Jane. Nenech, aby tě pochyby oloupily o tvou víru. Místo toho odpočívej v Boží lásce a důvěře v tebe. Nejsi souzen. Naopak, v Jeho očích jsi velice významný. Jen pevně drž!“

Věřím, že Jan vydržel. Když mu nakonec Herodes setnul hlavu, odešel domů ve slávě víry a cti!

czwartek, 12 grudnia 2013

JEŽÍŠ VĚDĚL, CO JE V JEJICH SRDCÍCH

Učedníci netušili, co je v jejich srdcích, ale Ježíš ano. Připravil pro ně zkoušku, která to odhalila. Řekl Dvanácti, aby vstoupili do člunu a přeplavili se na druhý břeh, i když velmi dobře věděl, že je brzy zachvátí bouře.

Ti muži se domnívali, že jsou věrnými následovníky Mistra. Viděli přece, jak nasytil pět tisíců jen hrstkou ryb a pár bochníky chleba. Takže když nastupovali do člunu, nejspíš si mysleli, že o Ježíši už nebudou nikdy pochybovat.

Jenže vidět zázračnou moc v životě pastora je jedna věc a zažít ji na vlastní kůži druhá. Takže když začal foukat vítr a zvedly se vlny, byla to pro učedníky zkouška. Brzy se člun naplnil vodou a učedníci ji začali vylévat, jak nejrychleji dovedli. Ale už po pár minutách jim bylo jasné, že se loď potopí.

Poslechněte si, co vyšlo ze srdcí těchto mužů ve chvíli zkoušky: „Pane, tobě je jedno, že všichni zemřeme? Potápíme se! Pomoz nám, Ježíši. Jsi Bůh nebo ne? Copak ti na nás nezáleží?“

Ježíšovi vlastní učedníci ho pokoušeli! Opravdu, použili skoro stejná slova, jaká řekli Izraelci Mojžíšovi: „Je mezi námi Hospodin, nebo není?“ (Exodus 17,7).

Ježíš však celou dobu věděl, co dělá. Mohl poručit větru a vlnám, aby se utišily, mnohem dřív. Měl vždy moc to udělat. Ale On naopak dovolil, aby byli učedníci podrobeni skutečné zkoušce, kdy budou ohroženy jejich životy.

„Když nastal večer, sestoupili jeho učedníci k moři, vstoupili na loď a jeli na druhý břeh do Kafarnaum. Už se setmělo, a Ježíš s nimi stále ještě nebyl. Moře se vzdouvalo mocným náporem větru…spatřili Ježíše, jak kráčí po moři…zmocnil se jich strach. On však jim řekl: ‚Já jsem to, nebojte se!‘ Chtěli jej vzít na loď, a hned se loď ocitla u břehu, k němuž jeli.“ (Jan 6,16 – 21).

czwartek, 5 grudnia 2013

TAJEMNICA NIEPRAWOŚCI

W liście do chrześcijan w Tesalonikach Paweł mówi o przyszłych wydarzeniach, które nazywa, „Dniem Pańskim.” Pisze, „Co się zaś tyczy przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia, abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański. Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia” (2 Tesal. 2:1-3).

Wierzę, że Paweł mówi o powtórnym przyjściu Chrystusa i twierdzi, że Jego powrót nie nastąpi, aż spełnią się dwie rzeczy:
  1. Nastąpi wielkie odstępstwo. Wielu, którzy kiedyś znali Boga, odpadnie od prawdy ewangelii, którą znali. 
  2. Objawi się antychryst, lub człowiek grzechu. 
To „odstępstwo” już się dokonuje. Dzisiaj wielu wierzących, jak również chrześcijan w kilku poprzednich dekadach oziębło w miłości do Boga. Mając to na uwadze, skupię się na drugim punkcie Pawła, że dzień Pański nie nadejdzie, aż objawi się „człowiek grzechu.”

Czy Paweł tu mówi, że Jezus nie powróci, aż antychryst zasiądzie jako władca na tronie i my wszyscy go rozpoznamy? Myślę, że nie. Paweł wiedział, że Chrystus może powrócić w każdej chwili, a sam Jezus powiedział, że przyjdzie, kiedy najmniej będziemy się spodziewać, w mgnieniu oka.

Znajdujemy klucz do poznania znaczenia użytego przez Pawła słowa „objawiony”. Greckie słowo oznacza „odsłonięty.” Wierzę, że Paweł mówi, „Jezus nie przyjdzie, aż pełny plan i zamiar antychrysta będzie ujawniony i kościół będzie tego świadomy.” Plan antychrysta jest już ujawniony w Piśmie Świętym. Paweł stwierdza, „Tajemnica nieprawości już działa” (2 Tes. 2:7). Mówi, że misterna forma grzechu, która już działa, wprowadzi antychrysta na urząd. Prawdopodobnie duch nieprawości spadnie na zgubioną ludzkość, opanowując serca ludzi tak potężnie, że człowiek grzechu dojdzie do władzy szybko.

Jest też inne znaczenie zwrotu „tajemnica nieprawości.” Pochodzi to z greckiego rdzenia, oznaczającego „cicha inicjacja.” Paweł mówi o potajemnym wprowadzeniu w kult antychrysta – subtelnym wpływie demonicznym, który widział też w swoich czasach.

Teraz ten sam tajemniczy duch działa z pełną zwodniczą mocą, przygotowując masy ludzi na przyjęcie człowieka grzechu. Tysiące ludzi mają codziennie płukane mózgi, po cichu i potajemnie, by dać się wprowadzić w jego stado. To szatańskie dzieło posuwa się tak szybko i tak efektywnie, by człowiek grzechu mógł dojść do pełni władzy w niedalekiej przyszłości.

środa, 4 grudnia 2013

PRZYNIEŚ ŻYCIE!

Gdybym mógł spotkać Pawła w ostatnich, dojrzałych dniach jego chodzenia z Panem, zapytał bym go, „Bracie, co spowodowało, że nie upadłeś i nie zrezygnowałeś? Byłeś stale uciskany ze wszystkich stron.”

Myślę, że Paweł by odpowiedział, „Tak, byłem uciśniony, ale nie byłem tym zniechęcony.”

Ja bym powiedział, „Ale często pisałeś, że jesteś zakłopotany twoimi doświadczeniami,.”

On by może odpowiedział, „To prawda, ale ani razu nie zrezygnowałem w rozpaczy.”

„Byłeś też prześladowany bardziej, niż ktokolwiek inny.”

„Tak, byłem, ale Pan nigdy mnie w tym nie opuścił.”

„Często byłeś przygnieciony słabościami i kłopotami.”

„Tak, ale to mnie nie zniszczyło.”

Dzisiaj Paweł świadczy temu światu, „Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani” (2 Kor. 4:8-9). On chce, by lud Boży wiedział, że „Nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały” (patrz w. 17).

Paweł mówi nam, „Śmierć działa w nas, ale życie w was” (2 Kor. 4:12). Apostoł stwierdza bardzo wyraźnie, „Oto powód, dla którego Bóg wydaje nas na śmierć. Czyni to, by życie Chrystusa przepływało przez nas do innych! Jeżeli pozwolimy, by śmierć dokonała swojego dzieła, wyjdzie z nas manifestacja życia Chrystusa. Wtedy nasze świadectwo przyniesie życie wszystkim, którzy tego słuchają!”

Pamiętaj, że kiedy uderzą problemy finansowe, kiedy przyjdzie ból fizyczny, kiedy twoje imię i charakter są poniżone, wszystkie oczy są na ciebie zwrócone. Twoi współpracownicy, członkowie twojej rodziny, twoi bracia i siostry w Chrystusie, nawet ludzie obcy patrzą i czekają na twoją reakcję.

Co wtedy widzą, co wypływa z ciebie? Czy widzą wiarę, ufność i poddanie się? Czy może widzą rozpaczającego, narzekającego chrześcijanina, który nie chce się poddać mocy zmartwychwstania Jezusa? Kochani, niech śmierć dokona w was swojego dzieła! Niech ona usunie wszystko, co hamuje przepływ życia Chrystusa z ciebie do innych.

Powiedz Panu, „Ojcze, wiem, że te kłopoty mnie spotykają nie dlatego, że gniewasz się na mnie, ale ponieważ chcesz dotrzeć do czegoś w mojej duszy. Rozpraw się z tym Panie. Uśmierć to i niech ta śmierć przyniesie życie!”

wtorek, 3 grudnia 2013

JA NIE REZYGNUJĘ

Jestem pewien, że w początkowych dniach chodzenia z Chrystusem Paweł przeżywał trudne czasy. Jak większość z nas, prawdopodobnie miał nadzieję, że jeżeli wystarczająco zaufa Panu, to będzie uchroniony od wszystkich kłopotów.

Na przykład kiedy po raz pierwszy został wtrącony do więzienia, może wołał o uwolnienie: „Panie, otwórz te bramy więzienia. Wydostań mnie stąd, dla ewangelii!” Podobnie pierwsze rozbicie okrętu też doświadczało srogo jego wiarę. Kiedy był pierwszy raz bity, może kwestionował Bożą moc do dotrzymania Jego słowa: „Panie, obiecałeś mnie chronić. Nie rozumiem dlaczego przeżywam to straszne doświadczenie.”

Ale było coraz gorzej dla Pawła. Pismo Święte nie podaje wielu dowodów, że apostoł miał ulgę w swoich kłopotach.

Wierzę, że przy następnym rozbiciu okrętu Paweł musiał myśleć, „Wiem, że Pan mieszka we mnie i musi być jakiś powód takich doświadczeń. On mi powiedział, że wszystko pomaga ku dobremu dla tych, którzy Go kochają i są powołani według Jego woli (patrz Rzym. 8:28) Jeżeli to jest Jego sposób, by we mnie bardziej manifestował się Chrystus, niech tak będzie. Czy pływam, czy tonę, moje życie jest w Jego rękach.”

Przy trzecim rozbiciu okrętu Paweł chyba powiedział, „Patrzcie na mnie wszyscy aniołowie w chwale! Patrzcie na mnie wy demony z piekła. Patrzcie na mnie bracia i siostry. Znowu wpadam w głębokie, ciemne wody, ale chcę, byście wiedzieli, że śmierć mnie nie może zatrzymać! Bóg mi powiedział, że jeszcze nie skończyłem – dlatego ja nie rezygnuję. Nie będę kwestionował, dlaczego Pan mnie w ten sposób doświadcza. Wiem tylko, że te śmiertelne sytuacje przyniosą Jemu większą chwałę. Patrzcie, jak moja wiara wyjdzie z tego, jak czyste złoto!”

Mówiąc prosto, nasze sytuacje śmierci są po to, by zakończyć pewne osobiste walki. Nasz Ojciec prowadzi nas do miejsca, gdzie uświadamiamy sobie, że albo całkowicie zależymy od Chrystusa, albo nigdy z tego nie wyjdziemy. On chce, byśmy powiedzieli, „Jezu, jeżeli Ty mnie nie wyzwolisz, nie ma nadziei. Ufam Tobie, że Ty to uczynisz!”

poniedziałek, 2 grudnia 2013

WSTAŃ, IDŹ DO SAREPTY by Gary Wilkerson

Bóg powiedział do proroka Eliasza, by prorokował, że nadchodzi głód. To nie jest służba, która przynosi popularność, ale Eliasz był posłuszny Panu. Pan go chronił i wysłał go do miejsca nad potokiem Kernit. To piękna nazwa potoku, chociaż nie wiemy, czy był tak piękny. Mimo wszystko, po pewnym czasie potok wyschnął (patrz 1 Król. 17:3-7. Każdy może przez pewien czas nie jeść, ale po kilku dniach bez wody, życie się skończy. Wyobrażam sobie zmartwienie Eliasza, kiedy wyschło to źródło wody.

Ponownie doszło go słowo od Pana, „wstań i idź do Sarepty... Ja rozkazałem pewnej wdowie, by cię żywiła” (w. 8-0). Eliasz, który nie miał już tu zaopatrzenia, zaufał Bogu, ale był posłany do ubogiej wdowy. „Wstał więc i poszedł do Sarepty, a gdy wchodził do bramy miasta, oto pewna wdowa zbierała tam drwa” (w. 10)

Eliasz poprosił ją o kubek wody i kawałek chleba, a ona odpowiedziała, „ Jako żyje Pan, Bóg twój, że nie mam nic upieczonego, a tylko garść mąki w dzbanie i odrobinę oliwy w bańce” (w.12).

Ta wdowa odpowiedziała mu z serca. Ona i jej syn głodowali, a Eliasz przyszedł i mówi,
„Bóg mnie tu posłał, byś mnie żywiła.” Ona patrzy na swoje zapasy i myśli, „to
niemożliwe!” Potem powiedziała, „Oto właśnie zbieram trochę drwa, potem pójdę i
przyrządzę to dla siebie i dla mojego syna, a gdy to zjemy, to chyba umrzemy” (w. 12).

Odpowiedź Eliasza była dziwna: „Nie bój się! Idź i zrób, jak powiadasz” (w. 13).

Dlaczego on tak powiedział? Ponieważ wiedział, że Bóg nie opuści tej kobiety i jej dziecka.
Wiedział, że kiedy ona będzie posłuszna Bogu i pobłogosławi innych tym, czego miała
niewiele, będzie sama błogosławiona. Czym więcej rozdawała, tym więcej Bóg pomnażał to, co miała (patrz w. 14-16).

Bądź posłuszny Bogu, a zobaczysz otwarte okna nieba. Bóg nie odsunie Swojej ręki od ciebie. On chce wylewać Swoje błogosławieństwa na ciebie, by okazać ci przychylność.