czwartek, 31 października 2013

DUCH IZEBEL

Duch Izebel nienawidzi Bożych proroków i proroctw. „ Achab opowiedział Izebel wszystko, co uczynił Eliasz i jak kazał wybić mieczem wszystkich proroków Baala. Wtedy Izebel wyprawiła gońca do Eliasza z takim poselstwem: To niechaj uczynią bogowie i niechaj to sprawią, że jutro o tym czasie uczynię z twoim życiem to samo, co stało się z życiem każdego z nich” (1 Król. 19:1-2).

Chrześcijanie związani doktryną Izebel nie mają żadnego szacunku dla świętych Bożych proroków. Siedzą zimni, tak jak Izebel, nieporuszeni, kiedy Achab opisywał w szczegółach cudowny pokaz nadnaturalnego autorytetu na Górze Karmel. Ale to nie zrobiło wrażenia na Izebel. Spowodowało tylko to, że jej postanowienie się umocniło.

Tak też jest teraz. Nauczyciele doktryny Izebel i tacy jak Achab, którzy są jej ofiarami, nie są otwarci na przekonanie od Ducha Świętego, ani na poselstwo o pokucie i świętości. Słyszą to i dalej idą swoją drogą, jeszcze bardziej zdeterminowani w swoich doktrynach. Nie ma w nich bojaźni Bożej.

Najpewniejszym znakiem fałszywego nauczyciela i doktryny Izebel jest lekceważenie ostrzeżeń proroczych i odrzucanie nauki o sądzie. Nazywają to mrokiem i potępieniem. Wyśmiewają to, szydzą i uważają za bezsensowne. Jeremiasz mówi, że tacy pasterze są ślepi i niemi i Pan im powiedział, żeby byli posłuszni: „Lecz oni nie usłuchali i nie nakłonili swojego ucha, ale postępowali według skłonności i uporu swojego złego serca i odwrócili się do mnie tyłem, a nie twarzą” (Jeremiasza 7:24).

Ci, którzy nauczają doktryny Izebel uważają się za proroków, ale jest taki test na prawdziwych i fałszywych proroków. Prorocy Izebel prorokowali tylko dobre rzeczy, tylko pokój i prosperity. „ Lecz u proroków Jeruzalemu widziałem zgrozę: Cudzołożą i postępują kłamliwie, i utwierdzają złoczyńców w tym, aby żaden nie odwrócił się od swojej złości; toteż wszyscy stali się dla mnie jak Sodoma, a jego mieszkańcy jak Gomora. Dlatego tak mówi Pan Zastępów o prorokach: Oto Ja nakarmię ich piołunem i napoję ich trucizną, gdyż od proroków Jeruzalemu wyszła bezbożność na cały kraj. Tak mówi Pan Zastępów: Nie słuchajcie słów proroków, którzy wam prorokują, oni was tylko mamią, widzenie swojego serca zwiastują, a nie to, co pochodzi z ust Pana! Ustawicznie mówią do tych, którzy gardzą słowem Pana: Pokój mieć będziecie. A do tych wszystkich, którzy kierują się uporem swojego serca, mówią: Nie przyjdzie na was nic złego” (Jeremiasza 23:14-17).

Ci, którzy mają ducha Izebel nie odwracają ludzi od bezbożności. Mówią o snach i postępują głupio za kazalnicą.

środa, 30 października 2013

NAJWIĘKSZE ZWIEDZENIE

Największym zwiedzeniem w nowoczesnym kościele jest sprawa wykorzystywania Słowa Bożego, żeby przyczepić etykietkę aprobaty na pożądliwość. Na zewnątrz doktryna Izebel działa (zobacz 1 Król. 21:14-16). Ona dała Achabowi to, czego chciał. Uzyskał prawo własności, ponieważ kiedy człowiek został ukamienowany za przestępstwo przeciwko królowi, to cała jego posiadłość przechodziła na króla.

Jezreelczyk Nabot powiedział Achabowi, że nie odda mu dziedzictwa swoich ojców, ponieważ Pan tego zabronił.

„Achab położył się na łożu swoim i odwrócił się twarzą do ściany i nie przyjmował posiłku. A gdy przyszła do niego Izebel, jego żona, zapytała go: Czemu jesteś taki posępny i nie przyjmujesz posiłków? . . . To ty sprawujesz władzę królewską w Izraelu? Wstań, przyjmij posiłek i bądź dobrej myśli. Ja dam ci winnicę Nabota Jezreelczyka” (1 Król. 21:4-7).

Posłuchajcie doktryny Izebel: „Ty jesteś królem, numer jeden i ty masz prawa. Niech nic ci nie przeszkodzi w uzyskaniu tego, czego chcesz.” Powiedziała do Achaba, „Bądź szczęśliwy! Ja ci to dam.” Jest to fałszywa ewangelia w skrócie. „Nie martw się o to. Nie czuj się smutny czy potępiany przez te pragnienia, które ciebie zżerają. Ja ci to dam.” Tak jak te zwodnicze metody jakich użyła Izebel, te doktryny przekręcają i źle wykorzystują Pismo.

Ale Achab nie mógł się cieszyć tym co otrzymał z powodu natrętnego proroka Bożego. „Wtedy doszło Eliasza Tiszbity słowo Pana tej treści: Wstań, wyjdź na spotkanie z Achabem, ...obecnie jest w winnicy Nabota, dokąd poszedł, aby ją objąć w posiadanie. I powiedz mu tak: Tak mówi Pan: Dokonałeś mordu i już objąłeś w posiadanie? ... W miejscu, gdzie psy lizały krew Nabota, psy będą lizać również twoją własną krew. ... A Achab odpowiedział Eliaszowi: Już mnie znalazłeś, wrogu mój? A on odpowiedział: Tak, znalazłem, gdyż całkowicie się zaprzedałeś, aby czynić to, co złe w oczach Pana” (1 Król. 21:17-20).

Wyobraź sobie Achaba, który chodzi po nowej posiadłości i mówi: „Czyż życie nie jest słodkie? Ach Izebel. Może nie zgadzam się ze wszystkimi jej metodami, ale jej się rzeczywiście udaje.” Ale zaraz za nim szedł prorok Eliasz.

Tak też jest dzisiaj. Bóg posyłał proroków, którzy wołali głośno, konfrontowali doktrynę materializmu Izebel i sprawiali, że chrześcijanie nie mogli się cieszyć swoimi zabawkami i zdobyczami. Zaprzedali się. Nie widzą tego, ale za tym wszystkim stoi grzech. Za każdym razem, kiedy ja zwracam się przeciwko doktrynie prosperity, odczuwam nad sobą moc Eliasza. Będziemy słyszeć coraz więcej obnażania tej doktryny Izebel. Wszędzie głosy prorocze będą słyszalne głośno i wyraźnie: Grzech! Jesteś na drodze zaprzedania się grzechowi.” 

wtorek, 29 października 2013

NIEBEZPIECZEŃSTWO TRZYMANIA SIĘ UKRYTEGO GRZECHU

Wyróżniające znaki doktryny Izebel były wszystkie widoczne w Jezebel ze Starego Testamentu, matce i ucieleśnieniu fałszywych doktryn. Jezus przedstawił jej imię jako synonim fałszywej doktryny, wszelkiej doktryny, która naucza, że coś złego może być dobre, że sprofanowane może być czyste.

W języku Hebrajskim Izebel znaczy „czysty, cnotliwy, bez bałwochwalstwa.” Wyobraźcie to sobie! Ta najbardziej bezbożna, bałwochwalcza, podstępna, nienawidząca kobieta w całej Biblii jest nazwana cnotliwą, bez grzechu. Coś bardzo złego jest nazwane dobrym. I ironicznie, nawet „czystym”.

Jak ona się stała czystą? „ Lecz Achab, syn Omriego, postępował w oczach Pana gorzej niż wszyscy jego poprzednicy. Niczym to jeszcze było, że chodził w grzechach Jeroboama, syna Nebata, lecz ponadto pojął on za żonę Izebel, córkę Etbaala . . . i służył Baalowi, i oddawał mu pokłon” (1 Król. 16:30-31). Achab znaczy. „naznaczony naturą swojego ojca.” Izebel reprezentuje fałszywą naukę, a Achab jest jej ofiarą. Biblia mówi, że nie wystarczyło to, iż Achab miał serce skłonne do grzechu, bałwochwalstwa i kompromisu. Wprowadza do swojego życia szatański wpływ, który go utwierdzi w jego grzechu. „Nie było doprawdy takiego jak Achab, który by tak się zaprzedał, czyniąc to, co złe w oczach Pana, do czego przywiodła go Izebel, jego żona” (1 Król. 21:25).

Poselstwo jest takie, że tendencją chrześcijan, którzy trzymają się ukrytego grzechu i pożądliwości jest obejmowanie i poślubianie fałszywej nauki, która ich będzie tylko podniecała i utwierdzała w ich grzechach. Ostatnia rzecz jakiej potrzebował Achab to była Izebel. Ona w nim wyzwoliła to co najgorsze, spotęgowała to i zniszczyła go. Tak też jest z fałszywą nauką. Jeżeli w tobie jest jakiś grzech, pożądliwość czy świeckość, to ostatnią rzeczą jakiej potrzebujesz jest doktryna, która wyzwoli w tobie to co najgorsze.

Kiedy Dawid zgrzeszył z Batszebą, to nie potrzebował fałszywego proroka z uspokajającym poselstwem, żeby mu powiedzieć jak bardzo Bóg go kocha. Potrzebował bezkompromisowego proroka Natana, który by pokazał na niego palcem i zawołał: „Ty jesteś tym człowiekiem.”

Ci, którzy głoszą naukę Chrystusa, pokazują ludziom różnicę między dobrem a złem. Z ich ust nie wychodzi mieszanka. „ Będą pouczyć lud o różnicy między tym, co święte, a tym, co pospolite, oraz między tym, co nieczyste, a tym, co czyste” (Ezechiel 44:23).

Mamy całe pokolenie zdezorientowanych dzieci, które nie umieją rozpoznać zła, kiedy go widzą. Oszukali ich fałszywi prorocy. Nazywają to dobrem, kiedy rockmani z czerwonymi włosami, ubrani jak sadomasochiści chodzą i kręcą się seksualnie za kazalnicą. Powiadają, że seks pozamałżeński jest dobry jeżeli tylko kochasz i jeżeli naprawdę szanujesz tę drugą osobę. Fałszywi prorocy stali się obrońcami grzechu.

poniedziałek, 28 października 2013

PRAWDZIWA PIĘĆDZIESIĄTNICA

W Dziejach Apostolskich 11 czytamy o historycznej zmianie w kościele, która przyszła poprzez bezimiennych, napełnionych Duchem wierzących. Oni byli pierwszymi, którzy zanieśli dobrą nowinę o Jezusie poza bariery Judaizmu do Pogan: „ Niektórzy zaś z nich . . . gdy przyszli do Antiochii, zwracali się również do Greków, głosząc dobrą nowinę o Panu Jezusie” (Dz. Ap. 11:20). Podoba mi się to określenie „niektórzy zaś” jakie jest użyte tutaj. Ci wierni, bezimienni wierzący nie mieli pojęcia o tym jak ważną rolę odegrali w historii.

Pięćdziesiątnica to nie jest tylko wydarzenie, które miało miejsce 2000 lat temu, ale żywy fenomen, jaki ma nadal miejsce po całym świecie. Gdzieś, w tej chwili małe grupki ludzi wołają do Boga – i Jego Duch zstępuje na nich i daje im moc, aby byli świadkami dla niebawionego świata.

Pięćdziesiątnica dzieje się teraz w Varanasi, mieście w północnych Indiach, które odwiedziłem niedawno. Mniej niż jeden procent ludności chodziło do kościoła, kiedy młoda wierząca kobieta przybyła tam kilka lat temu. Zaczęła prowadzić ludzi do Jezusa jednego po drugim, a ci konwertyci prowadzili innych do Pana. Ta młoda kobieta nie zachowała Pięćdziesiątnicy dla siebie i teraz są tam tysiące dynamicznych wierzących w tym rejonie z potężnym świadectwem dla Chrystusa. Po całym świecie są też inni podobni do niej – chrześcijanie, którzy wołają do Ducha, żeby zanieść miłość Ojca dalej.

Przy kilku okazjach mój ojciec, Dawid Wilkerson opowiadał mi co najbardziej smuciło jego serce, kiedy był pastorem małego kościoła w Pensylwanii w latach 1950tych. Było to zbór zielonoświątkowy, dlatego nabożeństwa były prowadzone według pewnego schematu. Siostra taka i taka grała na organach, a zgromadzenie śpiewało tradycyjne pieśni. Ktoś wstawał i przekazywał poselstwo w językach, po czym ktoś inny przekazywał interpretację. Potem Tato głosił kazanie. Po tym modlił się i ludzie wychodzili do przodu wołając, aby Duch Święty zstąpił. Następnie wszyscy szli do domu.

Kościół nie prowadził ewangelizacji na zewnątrz i nie miał służby miłosierdzia. Niewielu ludzi zostało przyprowadzonych do Chrystusa w ciągu tych kilku lat, kiedy mój ojciec był tam pastorem. Byli tacy, którzy starali się o przeżycia zielonoświątkowe dla siebie, ale nie wiedzieli jaki plan miał dla nich Bóg Pięćdziesiątnicy. Modlitwa płynąca ze złamanego serca mojego ojca wyraziła to najlepiej: „Panie, jeżeli to jest Pięćdziesiątnica, to ja tego nie chcę. Jeżeli to polega na tym, żeby mieć tydzień po tygodniu taki klub „błogosław mi”, to ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego.”

To właśnie z powodu tego pragnienia do żywej Pięćdziesiątnicy Tato przestał oglądać telewizję i zamiast tego spędzał czas na modlitwie. Reszta jest już historią. Te dziesięciolecia później, jego książka Krzyż i sztylet została sprzedana w wielu milionach i na całym świecie działa ponad 1000 Ośrodków Teen Challenge, które ratują zgubionych i złamanych. Te wszystkie dzieła pokazują dzisiaj aktywną moc w działaniu Ducha Świętego.

piątek, 25 października 2013

DOKTRYNA IZEBEL

W Obj, 2:18-29 zobaczycie Chrystusa, który ostrzega kościół przed doktryną Izebel. „Lecz mam ci za złe, że pozwalasz niewieście Izebel, która się podaje za prorokinię, i naucza, i zwodzi moje sługi, uprawiać wszeteczeństwo i spożywać rzeczy ofiarowane bałwanom” (Obj. 2:20). Greckie słowo określające Izebel jest synonimem słowa „fałszywy nauczyciel” Ona reprezentuje fałszywe nauki. Jezus wyjaśnia to następująco, „Wszystkim, którzy nie macie tej nauki” (Obj. 2:24).

Oto grupa Bożych ludzi, pełnych dobrych i miłosiernych uczynków, mająca formę wiary i cierpliwości. Ale przy tym wszystkim, co jest godne pochwały, dzieje się coś bardzo niebezpiecznego, coś tak zwodniczego, iż Chrystus ostrzega, że ześle sąd i uczyni ich odstraszającym przykładem dla wszystkich zborów. Niektórzy członkowie zboru zaprzedawali się szatanowi. Ich dobre uczynki, miłość, służba, wiara i cierpliwość zostały przysłonięte zwiedzeniem do fałszywej nauki. Byli pod przekleństwem fałszywego nauczania, które wyglądało na prawdziwe Słowo, a w rzeczywistości było złe.

Niebezpiecznie jest siedzieć i słuchać złego nauczania, Chrystus nie traktuje tego lekko. Jego oczy przeszywają Kościół i On przyszedł, by ostrzec, ujawnić i uchronić Jego lud od tego strasznego zwiedzenia. Gdzie chodzisz do kościoła, kogo słuchasz, nauki, które masz w sercu, to bardzo, bardzo poważna sprawa.

Znakiem zwiedzionego chrześcijanina jest to, że „jest unoszony” szukaniem czegoś nowego, innego, dziwnych nauk. Biblia ostrzega, „Nie dajcie się zwodzić przeróżnym i obcym naukom” (Hebr. 13:9). Jest tu mowa o bieganiu od miejsca do miejsca, na seminaria i konwencje, od kościoła do kościoła, nie mając korzeni. Uszy takich ludzi są zawsze swędzące, by usłyszeć coś nowego, coś sensacyjnego, coś zabawnego, coś, co jest przyjemne dla ciała. Mamy takich też w kościele Times Square. Oni uosabiają Ateńczyków, „A wszyscy Ateńczycy i zamieszkali tam cudzoziemcy na nic innego nie mieli tyle czasu, co na opowiadanie lub słuchanie ostatnich nowin” (Dz. Ap. 17:21). Paweł ostrzegał Tymoteusza, „Tacy zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce” (2 Tym. 4:3).

czwartek, 24 października 2013

PRZYGNĘBIONY I ZNIECHĘCONY

Słabość, złamanie, kłopoty i narzekanie – to wszystko zdołowało ducha Dawida. Czuł się suchy, bez prowadzenia, jakby przez lata niczego się nie nauczył. „Opuszcza mnie siła moja, A nawet światło oczu moich zanika” (Psalm 38:11). Dawid mówił, Utraciłem moje duchowe rozeznanie, nie potrafię dojść do Boga tak, jak to było kiedyś!

Wiem jak czuł się Dawid. Ja prowadziłem krucjaty ewangelizacyjne, na których tysiące ludzi przychodziło do Chrystusa. Pomogłem wielkiej liczbie narkomanów i alkoholików znaleźć uwolnienie w Jezusie. Moje życie było pełne wielkich błogosławieństw. Ale często, w kilka dni po tych wydarzeniach stawałem się przytłoczony i zniechęcony, aż w końcu myślałem, „Panie, ja nic dla Ciebie nie osiągnąłem.”

To jest działanie szatańskiego ducha zniechęcenia. Czyni nas to celem mocy piekielnych w ciągu kilku chwil po naszym największym, duchowym zwycięstwie!

Ten ciężki, demoniczny duch przytłoczył Dawida tak mocno, że zaniemówił przez Bogiem. Powiedział, „Lecz ja, jak człowiek głuchy, nie słyszę I jestem jak niemy, który nie otwiera ust swoich. Stałem się jak mąż, który nie słyszy I który nie ma odpowiedzi w ustach swoich” (w.14-15).

Hebrajskie znaczenie ostatniego zdania, to, „człowiek, który nie ma żadnych odpowiedzi ani argumentów.” Dawid mówił, „Panie, jestem zbyt zniechęcony, by nawet podnieść do Ciebie moje ręce. Nie mogę się modlić, bo nie wiem co powiedzieć. Jestem suchy i pusty. Nie mam nic do powiedzenia.”

Dawid wyrażał powszechne wołanie sprawiedliwej duszy, która przeżywa atak zniechęcenia: „Ja bowiem jestem bliski upadku I ból mój stale jest przede mną (w. 18). Dawid mówi Bogu, Panie, to mi się nie uda. Jestem absolutnie u kresu moich możliwości i bliski upadku!”

Możemy mówić do Boga wszystko, co chcemy o naszych uczuciach zawodu. Możemy powiedzieć Mu o rozpaczy z powodu naszych grzechów i głupich pomyłek. Ale nigdy nie możemy pielęgnować myśli, że On nas opuścił.

Dawid jest przykładem kogoś, kto był zniechęcony, ale zachował wiarę. Nawet w najniższym punkcie Dawid nie pozwolił sobie na pogrążenie się w niewierze. Wołał, „W tobie bowiem, Panie, pokładam nadzieję moją; Ty odpowiadasz, Panie, Boże mój! (Psalm 38:16).

środa, 23 października 2013

DOBRE SŁOWO

Nasz Pan ma wspaniały plan dla każdego dziecka, które Go kocha i żaden szatański atak na Jego dzieci nie może zmienić tego planu. Bóg zna smutki, zmagania i ból, który możemy przeżywać dzisiaj, ale On również zna te wspaniałe rzeczy, które przygotował dla nas na przyszłość. On zna objawienia, które otrzymamy, użyteczność, którą będziemy się cieszyć, owoc, który zobaczymy oraz radość i pokój, które posiądziemy. On ma „dobre słowo” dla każdego, kto Go kocha!

„Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha” (1 Kor. 2:10). Pan chce pokazać nam Jego „dobre słowo” o tym, co przygotował dla nas, a Jego Duch jest posłańcem, który to dobre słowo przynosi. Duch Święty da skrzydła naszemu padającemu duchowi, z Bożym objawieniem dla nas i ulecimy jak orły z pułapki szatana!

Słuchajcie tych wspaniałych słów Izajasza:

„Czy nie wiesz? Czy nie słyszałeś? Bogiem wiecznym jest Pan, Stwórcą krańców ziemi. On się nie męczy i nie ustaje, niezgłębiona jest jego mądrość. Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości. Młodzieńcy ustają i mdleją, a pacholęta potykają się i upadają, lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają” (Izajasz 40:28-31).

Zadaniem Ducha Świętego jest zachęcenie nas, a naszym jest po prostu zaufanie Jemu, że wykona to, po co Ojciec Go posłał.

Wejdź do swojej komory teraz, nawet w twoim zniechęceniu i ucisz się przed Panem. Nawet jeżeli nie masz dość siły, by mówić, możesz westchnąć do Niego w duchu taką modlitwą:

„Panie, wiem, że Twój Duch mieszka we mnie i wiem, że posłałeś Go, by mnie pocieszał, wzmacniał i objawił mi Chrystusa. Dlatego zwracam się do Ciebie teraz w prostej dziecinnej wierze. Pociesz moje serce, bo ja nie mam już żadnej siły. Podnieś mnie i poprowadź.”

Nie upadniesz! Wyjdziesz z twojego doświadczenia zwycięsko, bo twoja wiara została wypróbowana jak złoto. Zobaczysz, że Pan spełni każdą obietnicę, którą ci dał! 

wtorek, 22 października 2013

W CZASACH ZNIECHĘCENIA

Pierwszą rzeczą, jaką Duch Święty czyni w czasie zniechęcenia, jest przypomnienie drogocennych obietnic Jezusa. Tak czynił ze mną, zalewając moją duszą obietnicami z Bożego Słowa. Zapewniał mnie, „Twoje życie jeszcze się nie kończy” Zapewniał mnie, „Ty tego nie wiesz, ale przed tobą jest dopiero to, co najlepsze.” Dziełem Ducha Świętego jest usuwanie kłamstw wroga i przyniesienie zachęty z góry!”

Wielu chrześcijan wchodzi przed oblicze Boże każdego dnia, spodziewając się od Niego reprymendy. To musi smucić naszego Pana. Kiedy mamy się modlić, musimy być przygotowani, by słyszeć dobre słowo od naszego kochającego Ojca. Przez wiele lat, zawsze kiedy wchodziłem do mojej komory modlitwy, spodziewałem się nagany od Pana. Dzięki Bogu, że On nauczył mnie lepszej drogi.

Z drugiej strony, są całe denominacje, które unikają świętego napominania. Mówią bardzo niewiele o grzechu, bo chcą głosić tylko pozytywne, modne kazania. W tym procesie ignorują osądzające, dające życie napomnienia, przekazane przez Chrystusa i pisarzy Nowego Testamentu. Takie kościoły twierdzą, że głoszą ewangelię miłości, łaski i miłosierdzia. Ale niestety nadużywają Bożej łaski, obracając ją w przyzwalanie na grzech.

Zdaję sobie sprawę, że nie piszę tego do takich ludzi. Mówię raczej do zwycięskich chrześcijan, którzy unikają grzechu, ponieważ kochają Pana. Mówię to tych, którzy rozkoszują się intymną społecznością z Chrystusem, ponieważ łakną i pragną Go stale. Jeżeli to opisuje ciebie, jesteś przygnębiony i zrozpaczony, to uwierz, że to się dzieje, bo jesteś atakowany za to, że kochasz Jezusa!

Bądź pewien, że wszyscy, którzy oczekują na Pana, otrzymają Jego wspaniałe obietnice:

„Czego od wieków nie słyszano, czego ucho nie słyszało i oko nie widziało oprócz ciebie, Boga działającego dla tego, który go oczekuje” (Izajasz 64:4).

„Głosimy tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują. Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha; gdyż Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże” (1 Kor. 2:9-10). 

poniedziałek, 21 października 2013

PRZYODZIANY MOCĄ by Gary Wilkerson

Dziękuję Bogu, że Jego obietnica, że “przyoblecze swoich uczniów mocą” (patrz Łukasz 24:49) nie zatrzymała się na kościele w Dziejach Apostolskich. W pewnym sensie tam się zatrzymała dla wielu w obecnym kościele. Przypisujemy Bożą moc dla kaznodziejów, liderów, autorów i każdego „na podium”. Ale czy Bóg działa też w ławkach? Czy moc Ducha działa przez każdego wierzącego mężczyznę, kobietę i dziecko w sposób, jaki Pan zamierzył? Jeżeli zostaliśmy zbawieni, to mamy być napełnieni mocą Bożą do wykonywania Bożych dzieł.

W Dziejach Apostolskich było tak: „W owym czasie rozpoczęło się wielkie
prześladowanie zboru w Jerozolimie i wszyscy, z wyjątkiem apostołów, rozproszyli się po okręgach wiejskich Judei i Samarii” (Dz.Ap. 8:1) Według tego wiersza, apostołowie pozostali w Jerozolimie, ale wszyscy inni wierzący zostali rozproszeni po całym regionie. „Wszakże ci, którzy się rozproszyli, szli z miejsca na miejsce i zwiastowali dobrą nowinę. A Filip dotarł do miasta Samarii i głosił im Chrystusa” (Dz. Ap. 8:4-5) Tak więc nowa moc do zwiastowania została uwolniona.

Wspomnę tu, że człowiek o imieniu Filip był prostym człowiekiem. Kiedy ten człowiek głosił, towarzyszyły mu znaki i cuda. Ludzie opętani przez demony, byli uwalniani. Ludzie chromi byli uzdrawiani i skakali z radości. Później, kiedy Piotr przybył do Samarii, by zobaczyć te działania, widział, że „było wiele radości w mieście” (8:8). Całe miasto zostało dotknięte radością od Boga! To wielki wpływ jednego prostego człowieka.

Następnie widzimy Ananiasza, naśladowcę Jezusa, który mieszkał w Damaszku. Niewiele wiemy o Ananiaszu, ale wiemy, że był napełniony Duchem Świętym – i było przed nim trudne zadanie. Bóg posłał go, by świadczył Saulowi, znanemu łowcy chrześcijan, który w tym czasie walczył przeciw kościołowi. Ananiasz został wysłany na linię ognia i wiedział, że jeżeli niewłaściwie odebrał głos Boży, może zginąć.

Ananiasz musiał przezwyciężyć bardzo realny strach o swoje życie, ale uczynił to, ogarnięty Boża miłością. Nagle został napełniony współczuciem do człowieka, który ogłosił się jako śmiertelny wróg każdego chrześcijanina. Dlatego poszedł z wiarą – a dzisiaj historia nawrócenia Saula jest powszechnie znana. Jego przemiana w Pawła – najbardziej znanego naśladowcę Jezusa, może być najważniejszym nawróceniem w historii. Paweł nie tylko został zbawiony, ale napisał największą cześć tego, co stało się Nowym Testamentem.

piątek, 18 października 2013

WSZYSTKO CZEGO POTRZEBUJESZ

„Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem” (Jan 14:26).

Ja przeżyłem szczególnie ciężki atak zniechęcenia w pewnym miejscu mojego życia. Stało się to, kiedy byłem tak blisko Jezusa, jak zawsze. Pewnego rana, kiedy przygotowywałem kazanie, zostałem przytłoczony intensywnym zniechęceniem. Przyszło to znikąd i przygniotło mnie. Bez względu na to, jak bardzo się starałem, nie mogłem się z tego otrząsnąć.

Kiedy siedziałem przy moim biurku z otwartą Biblią, próbowałem przygotowywać kazanie, ale nic mi nie wychodziło.. Nagle byłem bombardowany wątpliwościami na temat mojej zdolności do przygotowania prawdziwego przesłania od Pana. Mój umysł był zalewany okropnymi myślami, które mi mówiły, „Nie rozumiesz pism Pawła. Nie pojmujesz różnicy między „starym” człowiekiem i „nowym człowiekiem”. Nie rozumiesz „umierania dla grzechu”, kiedy grzech dalej istnieje. Jak śmiesz uważać, że głosisz Słowo Boże?”

Siedziałem tak przez trzy godziny, zdecydowany, by jakoś dokopać się do kazania, ale nic mi nie wychodziło. Koło południa wszystkie słowa w mojej Biblii zlewały się razem. Mój umysł był zmieszany, a mój duch przygaszony, niezdolny do usłyszenia czegokolwiek od Pana.

Pogrążałem się coraz bardziej w desperacji i byłem przekonany, że nie mam co dać ludziom w naszym kościele. Dlatego zamknąłem Biblię i wyszedłem z biura.

Kiedy chodziłem wokół domu, moje zniechęcenie jeszcze narastało. Próbowałem zrozumieć, dlaczego to na mnie spadło, ale nie miałem pojęcia. Wreszcie poszedłem do mojej komory modlitwy i usiadłem na podłodze. Nie mogłem ułożyć żadnych słów do Pana. Zamiast tego wołałem w moim duchu: „Panie, nie wiem, co robić. Czuję się tak przygnieciony, że nawet nie potrafię zawołać do Ciebie, ale wiem, że nigdy nie kochałem Cię bardziej, niż teraz. Proszę, pomóż mi.”

Kiedy diabeł przychodzi z jego duchem zniechęcenia, bombarduje cię jednym kłamstwem za drugim. Kiedy skończy, wołasz, „Boże, ja nic nie mogę!”

To właśnie diabeł zrobił ze mną. Kiedy się modliłem, przeżywałem bombardowanie kłamstwami z piekła przez pół godziny. Wtedy cichy głos Boży dotarł do mojego ducha ze słowami miłości i współczucia: „Dawidzie, Ja cię naprawdę kocham. Nie martw się, Moja ręka jest nad tobą. Jesteś atakowany, ale nie bój się. Nie potrzebujesz swojej własnej siły do tej walki – Ja mam wszystko, czego potrzebujesz. 

czwartek, 17 października 2013

ATAKOWANI

Kiedy jesteś atakowany przez nieprzyjacielskiego ducha zniechęcenia, nie będziesz miał ochoty na modlitwę. Ale musisz dalej iść do tego ukrytego miejsca i być w obecności Jezusa. Nie próbuj wymodlić się sam z tego stanu. Jest to czas dla Ducha Bożego, by zaczął działać w tobie i podniósł cię z tej przepaści.

Kiedy idziesz do Pana, powiedz Mu szczerze jak słaby i bezbronny się czujesz. Powiedz Mu, „Jezu, jestem wysuszony. Nie mam siły. Jeżeli mam w ogóle wyjść z tej depresji, to Ty musisz to sprawić.”

W czasie takiego dołka Pan jest z nami bardzo cierpliwy. On nie oczekuje, że zrobimy jakiś szczególny wysiłek w modlitwie. On zna nasz stan i współczuje nam. Usiądź w Jego obecności i zaufaj Jego Duchowi, że wykona to, na co został posłany. Nie ma znaczenia, jak bardzo jesteś zdołowany, On cię nigdy nie zostawi!

My możemy myśleć, że za każdym razem, kiedy zawiedziemy Pana, Duch Święty odlatuje jak ptak, ponieważ Go zasmuciliśmy. Ale jak Duch Boży mógłby mnie opuścić, kiedy Go najbardziej potrzebuję? Gdyby mnie opuszczał za każdym razem, kiedy popadam w zniechęcenie, jak mógłby być moim Pocieszycielem?

Jezus nam obiecał, „Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki - Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was” (Jan 14:16,18).

Kiedy diabelski duch zniechęcenia przygniata twoje życie, możesz być tak uciśniony, że nawet nie potrafisz wyszeptać modlitwy. Ale nawet wtedy możesz rozmawiać z Jezusem w twoim duchu. Powiedz Mu delikatnie, „Panie, pomóż mi. Ten atak jest dla mnie zbyt trudny. Nie potrafię nic innego, ale siedzę tu z wiarą. Ufam Twojemu Duchowi, że to ze mnie wypędzi.” 

środa, 16 października 2013

OGNISTE DOŚWIADCZENIE

W czasie zniechęcenia Dawid nie mógł zrozumieć, dlaczego był taki przybity, Pytał, „Czemu rozpaczasz, duszo moja, I czemu drżysz we mnie?” (Psalm 42:6). Te pytania nie były zwątpieniem w Boga. Dawid rozpoczyna ten psalm, wyrażając swoje głębokie pragnienie Pana: „Jak jeleń pragnie wód płynących, Tak dusza moja pragnie ciebie, Boże! Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego. Kiedyż przyjdę i ukażę się przed obliczem Boga?” (w. 2-3).

W tym zniechęceniu Dawid wołał o objawienie Pana. Mówił, „Boże, nigdy nie kochałem Cię bardziej niż teraz, więc dlaczego cierpię z powodu takiego strasznego zniechęcenia?”

Czasami Dawid przeżywał rozpacz i depresję z powodu swojego grzechu. Przeżywał karanie od Pana z powodu swojej pychy, kiedy kazał policzyć wojsko, a to było wbrew Bożemu prawu. Odczuł też ból od rózgi Bożej, kiedy popełnił cudzołóstwo z Batszebą i zaaranżował morderstwo jej męża. Jego serce było załamane z powodu sądu, który przez swoje grzechy sprowadził na swoją rodzinę.

Wielu wierzących obecnie jest przygnębionych, ponieważ Duch Święty chciał poprowadzić ich do zwycięstwa, ale oni się temu sprzeciwili. Obrali raczej drogę ciała, a to zawsze prowadzi do bólu i zniechęcenia.

Ja jednak adresuję te słowa do wierzących, którzy szukają Boga całym sercem. Ci wierni słudzy są atakowani przez różne rodzaje zniechęcenia, które przychodzą na nich nagle, znikąd i bez widocznego powodu.

Kiedy przychodzi taki atak, nie myśl, że to coś niezwykłego. Bóg dopuszcza takie ogniste doświadczenia na wszystkich Jego świętych. Piotr pisze, „Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu” (1 Piotra 4:12).

Jeżeli tak jest z tobą, to możesz być absolutnie pewien, że jesteś atakowany. Szatan wysłał chmurę zniechęcenia, by cię przygnębić. To jest ulubiona broń nieprzyjaciela od wieków przeciwko Bożym wybranym, ale Bóg zawsze ma zwycięstwo! 

wtorek, 15 października 2013

DUCH ZNIECHĘCENIA

„Jestem zgięty i pochylony bardzo, Cały dzień chodzę w żałobie… Jestem osłabiony i bardzo przygnębiony, Krzyczę, bo wzburzone jest serce moje. Lecz ja, jak człowiek głuchy, nie słyszę I jestem jak niemy, który nie otwiera ust swoich” (Psalm 38:9,11, 14-15).

Kiedy czytam ten Psalm, wyobrażam sobie Dawida pogrążonego w rozpaczy. Być może najbardziej go trapiło to, że nie mógł zrozumieć, dlaczego nagle upadł tak nisko. Ten człowiek pragnął Pana, wylewając przed Nim swoje serce w codziennej modlitwie. Czcił Boga i napisał Psalmy opowiadające Jego chwałę. A teraz jest przygnębiony, w stanie depresji i może jedynie wołać, „Panie jestem już u kresu wytrzymałości i nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje!”

Tak, jak wielu zniechęconych chrześcijan, Dawid próbował pojąć dlaczego jest tak pusty i złamany na duchu. Prawdopodobnie analizował każdy upadek, grzech i głupie postępki w swoim życiu i myślał, „Panie, czy te wszystkie moje szkodliwe czyny zostawiły na mnie takie rany, że już nie ma żadnej nadziei?”

Wreszcie Dawid uznał, że to musi być kara od Boga. Wołał, „Panie! Nie karz mnie w gniewie swoim I nie karć mnie w zapalczywości swojej!” (w. 2).

Zwróćcie uwagę, że Dawid nie pisze w tym Psalmie tylko o swojej kondycji. On opisuje coś, co oddani naśladowcy Jezusa napotykają w jakimś momencie swojego życia – są atakowani duchem zniechęcenia, który pochodzi z czeluści piekła. Żaden chrześcijanin nie wprowadza tego sam na siebie, ani nie zsyła tego Pan. Również taki atak zazwyczaj nie ma nic wspólnego z jakimś szczególnym grzechem czy upadkiem wierzącego.

Mówiąc prosto, duch zniechęcenia jest najmocniejszym orężem szatana przeciwko wybranym Bożym. Najczęściej używa go, próbując przekonać nas, że sprowadziliśmy na siebie gniew Boży, nie zachowując Jego standardów świętości. Ale Apostoł Paweł ostrzega nas, byśmy nie wpadli w sidła diabelskie: „Aby nas szatan nie podszedł; jego zamysły bowiem są nam dobrze znane” (2 Kor. 2:11). 

poniedziałek, 14 października 2013

TERAZ, KIEDY WYWALCZONO ZWYCIĘSTWO by Gary Wilkerson

Jako chrześcijanie wiemy, że Jezus wywalczył dla nas zwycięstwo na Golgocie. On pokonał śmierć, szatana i moc grzechu. Dla wierzących pozostało pytanie, „Co teraz? Wiem, że Jezus wywalczył zwycięstwo na krzyżu, ale co z moją osobistą walką? Gdzie jest zwycięstwo w walce toczonej w moim życiu teraz?”

To jest ważne pytanie – a Słowo zawiera odpowiedź dla każdego chrześcijanina. Zaczyna się od takiej sceny: „Wtedy zebrali Filistyńczycy swoje wojska na wojnę. Zebrali się w Socho, które należy do Judy” (1 Samuela 17:1). Ten obraz przedstawia duchową prawdę, która nigdy się nie zmienia: Siły ciemności atakują Boży lud.

Kiedy Jezus stał się twoim Zbawicielem, uczynił cię nowym stworzeniem – i chociaż ty się zmieniłeś, to świat nie. Dlatego są siły, które walczą przeciwko tobie: świat, diabeł, a nawet twoje własne ciało, które walczy przeciwko twojemu duchowi.

Czasami twoje walki z tymi siłami są zewnętrzne – ataki na twoje małżeństwo, twoje finanse, twoje dzieci – ale czasami są wewnętrzne. Jesteśmy nękani zmartwieniami: „Czy moje małżeństwo przetrwa te długie, ciche dni?”

„Czy moje dziecko kiedyś odda swoje życie Panu?”

„Czy jestem w ogóle godzien nazywać się chrześcijaninem?” Wszystkie te naciski pchają nas w kierunku zwątpienia i desperacji, powodując w nas pytania, „Gdzie w tym wszystkim jest Bóg? Nie widzę Go w moich codziennych walkach.”

Czasami wołamy „Wystarczy!” i kreślimy linię na piasku. Mówimy sobie, „Jestem zmęczony ciągłym biciem przez nieprzyjaciela.” Ale diabeł dalej przekracza tę linię. Tak było z Izraelem, kiedy walczyli z Filistynami. „Filistyńczycy stali na górze z jednej strony, a Izraelici stali na górze z drugiej strony, a między nimi była dolina” (17:3). Czy to zatrzymało wroga? Wcale nie. Filistyńczycy wyciągnęli cięższą broń w postaci Goliata., człowieka olbrzyma.

Dawid wiedział, że nie może się równać z Goliatem, ale wiedział również, że walka nie jest jego, ale Boża. Kiedy usłyszał drwiny Goliata, zaświadczył: „Dzisiaj wyda cię Pan w moją rękę i zabiję cię… i dowie się cała ziemia, że Izrael ma Boga….. gdyż wojna należy do Pana i On wyda was w ręce nasze” (17:46-47).

Duchowe zwycięstwo nigdy nie należy do nas: ono pochodzi od naszego Wybawcy. 

piątek, 11 października 2013

MOŻEMY SŁYSZEĆ JEGO GŁOS DZISIAJ

Miliony ludzi nawróciły się dlatego, że jeden człowiek czekał, aby słyszeć głos Boga. Saul „upadł na ziemię i usłyszał głos” i kiedy stał się Pawłem, to nadal słyszał ten glos. Pan przemawiał do niego twarzą w twarz.

Piotr pozwolił, aby głos Zbawiciela dotarł do niego. „Piotr udał się na dach, aby się modlić ... i tam doszedł go głos” (Dz. Ap. 10:9,13).

Drzwi do królestwa zostały otwarte, ponieważ jeden człowiek był posłuszny głosowi. Żyjemy w takich samych czasach Nowego Testamentu jak Paweł i Piotr. My również musimy pozwolić, aby Jego głos doszedł do nas. Czego Bóg mógłby dokonać z chrześcijanami, którzy nauczyli się słuchać głosu z nieba!

Zamiast czekać, aż Jego głos dojdzie do nas, my biegamy do doradców i chrześcijańskich psychologów. Biegamy na jedną sesję czy inną, czytamy książki i słuchamy taśm, chcąc usłyszeć od Boga. Szukamy wyraźnego słowa pokazującego kierunek dla naszego życia i chcemy, żeby pastorzy powiedzieli nam co jest dobre, a co złe. Chcemy mieć lidera do naśladowania, plan na przyszłość. Jednak niewielu wie jak przyjść do Pana i usłyszeć Jego głos. Jest wielu takich, którzy wiedzą w jaki sposób zwrócić na siebie Boża uwagę, naprawdę dotknąć Boga, ale nie wiedzą nic o tym jak Bóg może ich dotknąć.

„Ci, którzy mają uszy do słuchania, niech słuchają co mówi Duch...” (Zobacz Mat. 11:15).

Bóg chce jeszcze raz potrząsnąć ziemią. „Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba. Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem” (Hebr. 12:25,26).

Do ostatniego zboru, zboru w Laodycei Pan woła: „ Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną” (Obj. Jana 3:20). 

czwartek, 10 października 2013

LEPSZE NIŻ PIĘĆDZIESIĄTNICA

Jan Chrzciciel nie dożył Pięćdziesiątnicy! Nie widział tych języków ognia, ani nie słyszał potężnego wichru. Nie oglądał Jerozolimy poruszonej przez tłumy nawróconych. Ale Jan powiedział, że jego radość jest pełna! On słyszał coś lepszego, niż ten potężny powiew – lepszego, niż dobre wiadomości – lepszego niż głosy radosnej oblubienicy. On słyszał głos Zbawiciela.

„Kto ma oblubienicę, ten jest oblubieńcem; a przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha go, raduje się niezmiernie, słysząc głos oblubieńca. Tej właśnie radości doznaję w całej pełni”. (Jan 3:29).

Jan zakosztował największej radości, jaką może mieć naśladowca Jezusa. Powiedział, „Stałem i słyszałem, jak On mówił do mnie. Jego głos spowodował gwałtowne bicie mojego serca. On mówił do mnie osobiście! Ja słyszałem Jego głos i raduję się na sam dźwięk Jego głosu”.

Niektórzy uczą, że Pan już nie mówi do człowieka inaczej, jak tylko przez objawione Słowo. Nie mogą uwierzyć, że człowiek może być dzisiaj kierowany i błogosławiony przez słuchanie tego cichego, delikatnego głosu.

Jezus powiedział, „Moje owce znają Mój głos i słyszą, kiedy wołam... a innych nie słuchają..” Obecnie boimy się tych wszystkich nadużyć, że będziemy prowadzeni przez objawienia sprzeczne ze Słowem Bożym. Ale te wszystkie nadużycia nie są z winy Boga. Każda fałszywa wizja, fałszywe proroctwo i fałszywe prowadzenie jest bezpośrednim rezultatem pychy i samowoli człowieka. Ludzie nadużywają każdego daru Bożego. Mimo to Bóg dalej mówi bezpośrednio do serc tych, którzy chcą słuchać,

„Dlatego, jak mówi Duch Święty: Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych” (Hebr. 3:7).

środa, 9 października 2013

LEKCJA NA TEMAT SŁUCHANIA

Bóg musiał nauczyć Eliasza lekcji na temat słuchania, dlatego wziął go na szczyt góry Horeb i przekazał mu kazanie ilustrowane.

„Rzekł więc do niego: Wyjdź i stań na górze przed Panem. A oto Pan przechodził, a wicher potężny i silny, wstrząsający górami i kruszący skały szedł przed Panem; lecz w tym wichrze nie było Pana. A po wichrze było trzęsienie ziemi, lecz w tym trzęsieniu ziemi nie było Pana. Po trzęsieniu ziemi był ogień, lecz w tym ogniu nie było Pana. A po ogniu cichy łagodny powiew. Gdy go Eliasz usłyszał, zakrył płaszczem swoją twarz, wyszedł i stanął u wejścia do pieczary, a wtedy doszedł go głos: Co tu robisz, Eliaszu?” (1 Król. 19:11-13).

Kiedy zaczął wiać ten wicher, to tak sobie wyobrażam, że Eliasz pomyślał, „Panie, już czas, byś zdmuchnął Jezebel z jej tronu – rzuć ją i jej grzesznych przyjaciół na wiatr. Zdmuchnij ich precz!” Ale Bóg nie był w tym wichrze!

Nagle nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi i Eliasz powiedział, „To wreszcie powinno ich porządnie przestraszyć! Bóg się z nimi rozprawi i wytrząśnie ich z ich miejsca! Panie, Ty ujmujesz się za Swoim sługą”. Ale i w tym trzęsieniu ziemi nie było Boga!

Po tym trzęsieniu ziemi przyszedł ogień! Niebiosa były rozświetlone rozpalonymi, gorącymi płomieniami! Eliasz zawołał, „Panie, oni nie przyjęli Twojego ognia, który spadł na ołtarz – spal ich doszczętnie! Spal grzesznego Achaba! Usmaż Jezebel. Niech Twój ogień pochłonie tych grzeszników. Panie, wiem, że Ty jesteś w tym ogniu!” Ale Bóg nie był w tym ogniu!

„A po ogniu cichy łagodny powiew, cichy głos” (w. 12).

Czy możesz to sobie wyobrazić? Prorok, który nie bał się huraganu, ani trzęsienia ziemi, ani niebiańskich ogni, przestraszył się cichego, delikatnego głosu. „Gdy go Eliasz usłyszał, zakrył płaszczem swoją twarz” (w.13).

Dlaczego Eliasz zakrył swoją głowę płaszczem? Czyż ten prorok nie rozmawiał z Bogiem wiele razy? Czyż to nie był wielki mąż modlitwy? Czyż Bóg nie używał go potężnie? Tak! Ale ten cichy, delikatny głos był dla Eliasza dotąd nieznany!

Kiedy Eliasz wreszcie pozwolił, by ten głos do niego przemówił – w samotności, w cichości, z dala od wielkich manifestacji mocy – wtedy otrzymał najbardziej szczegółowe instrukcje w całej swojej służbie.

„Idź, udaj się w drogę powrotną na pustynię damasceńską, a gdy tam dojdziesz, namaścisz Chazaela na króla nad Aramem. A Jehu namaścisz na króla nad Izraelem, Elizeusza zaś namaścisz na proroka na twoje miejsce...” (1 Król. 19:15-16).

Jak wiele zajętych dzieci Bożych obecnie, nigdy nie słyszało tego cichego głosu, mówiącego do nich? Są zajęci świadczeniem – czynieniem dobra – modlitwą o duchowe przebudzenie – postem- tak intensywnie, z takim zaangażowaniem. Oni słyszeli już wszystko, z wyjątkiem tego głosu Pana. 

wtorek, 8 października 2013

SPOJRZENIE W SERCE JEZUSA

„Kto zaś z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie do niego, gdy powróci z pola: Chodź zaraz i zasiądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż się najem i napiję, a potem i ty będziesz jadł i pił?” (Łukasz 17:7,8).

Nie mamy żadnego problemu utożsamienia się z tym sługą w jego obowiązkach w stosunku do jego pana. Nie mamy problemu z założeniem fartucha i przedstawianiem Panu pełnego stołu uwielbienia – dobrej uczty uwielbienia. Kochamy karmić Pana! Jest to nasza największa radość, nasze najwyższe spełnienie – usługiwanie Panu

Mamy jednak trudność z tą ostatnią częścią – częścią Pana. „A potem ty będziesz jadł!”. Jest to zbyt trudne do zrozumienia. Nie umiemy usiąść po tym, kiedy już usłużyliśmy Jemu – pozwolić Jemu na taką samą radość, jaką my mieliśmy usługując Jemu! Pozbawiamy naszego Pana radości usługiwania nam.

Uważamy, że nasz Pan otrzymuje wystarczającą przyjemność z tego, co my robimy dla Niego, ale jest jeszcze dużo więcej. On odpowiada na naszą wiarę i raduje się, kiedy pokutujemy. On rozmawia z Ojcem o nas i raduje się z naszej dziecięcej ufności. Ale ja jestem przekonany, że Jego największą potrzebą jest osobista społeczność z tymi, których pozostawił tu na ziemi. Żaden anioł w niebie nie jest w stanie zaspokoić tej potrzeby. Jezus chce rozmawiać z tymi, którzy są na polu bitwy.

Skąd mam taki pomysł, że Chrystus jest samotny i że ma palącą potrzebę rozmawiania? Jest to wszystko zapisane tu w opisie sytuacji, kiedy Chrystus ukazał się dwom uczniom na drodze do Emaus. Jezus akurat został wzbudzony z martwych i tego samego dnia dwaj uczniowie szli z Jerozolimy do Emaus. Byli zasmuceni z powodu odejścia ich Pana, ale kiedy On się zbliżył, nie poznali Go. On chciał z nimi rozmawiać i miał im tyle do powiedzenia.

„A gdy tak rozmawiali i nawzajem się pytali, sam Jezus, przybliżywszy się, szedł z nimi...I począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach”

Nie mogło być wspanialszego przeżycia dla tych uczniów, więc odchodzili mówiąc; „Czyż nasze serca nie pałały, kiedy rozmawiał z nami?” Myślimy tu o radości uczniów, ale co z radością Jezusa? Ja widzę zmartwychwstałego Pana, łzy spływające po Jego uwielbionych policzkach, a Jego serce wypełnione radością. Został On spełniony, Jego potrzeba została zaspokojona i widzę jak się niezmiernie raduje. Usługiwał w Swojej uwielbionej postaci i doświadczył pierwszej dwustronnej społeczności. Wylał Swoje serce, ale Jego samotne serce zostało dotknięte i Jego potrzeba zaspokojona. 

poniedziałek, 7 października 2013

JAK ODNIEŚĆ ZWYCIĘSTWO NAD POKUSĄ

Moc do znoszenia i nie poddania się pokusie nie pochodzi z napychania naszych umysłów wersetami z Pisma, ani składania przysięgi czy obietnic, czy spędzania godzin na modlitwie i poście, ani nawet na oddawaniu siebie wielkim duchowym sprawom. Te wszystkie rzeczy są godne pochwały i są normalne w chrześcijańskim wzrastaniu, ale nie w tym leży nasze zwycięstwo.

Prostym sekretem zwycięstwa nad wszelkimi pokusami jest złamanie strachu przed mocą szatana! Strach jest jedyną siła, jaką ma diabeł. Bóg nie daje nam ducha bojaźni. To pochodzi tylko od szatana! Ale człowiek boi się szatana, boi się demonów, niepowodzenia. Boi się się, że jego apetyty i nawyki nie mogą zostać zmienione. Boi się wewnętrznych pragnień, że wybuchną i będą kontrolować jego życie. Boi się, że może jest jednym na tysiąc, który różni się od innych, jest pełny pożądliwości i nie można mu pomóc.

Człowiek boi się, że nie potrafi zrezygnować z grzechu. Przyznaje szatanowi siłę, której ten nie ma. Człowiek woła: „Jestem uzależniony i nie potrafię przestać. Jestem zaczarowany i jestem w mocy diabła. Diabeł mnie zmusza do robienia tego!”

Strach niesie z sobą udrękę. Dopóki boisz się diabła, nie możesz złamać mocy żadnej pokusy. Szatan prosperuje na strachu i chrześcijanie, którzy boją się diabła nie mają prawie siły, aby odeprzeć pokusę.

To wszystko opiera się na kłamstwie! Kłamstwem jest to, że szatan ma moc, aby złamać chrześcijan pod presją. Tak nie jest! Jezus przyszedł, aby zniszczyć wszelką moc diabła nad omytymi krwią dziećmi Bożymi. Często się zastanawiałem dlaczego Bóg pozwala, aby duchowi ludzi byli tak kuszeni. Dlaczego Bóg nie usunie wszystkich pokus zamiast „z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść” (1 Kor. 10:13). Odpowiedź jest prosta. Kiedy się przekonasz jak bezsilny jest szatan – kiedy się dowiesz, że on ciebie nie może zmusić do robienia czegokolwiek – kiedy się dowiesz, że Bóg ma wszelką moc, aby ciebie zachować od upadku – to od tego czasu możesz znosić wszystko, co szatan rzuca na ciebie. Możesz przez to przechodzić bez strachu, że upadniesz!

Nie jesteśmy zachowywani przed pokusami, ale od strachu, że diabeł zmusi nas do poddania się im. Będziemy nadal kuszeni dotąd, aż dojdziemy do miejsca „odpocznienia” w naszej wierze. To odpocznienie jest niewzruszoną ufnością, że Bóg pokonał szatana, że szatan nie ma prawa, ani roszczenia do nas i że wyjdziemy na końcu jak złoto wypróbowane w ogniu. 

piątek, 4 października 2013

PEŁNE OBJAWIENIE

Dlaczego Mojżesz tak desperacko szukał objawienia Bożej chwały? Ja wierzę, że powód jest w tym wersecie: „Objawię się tam synom izraelskim, a miejsce to będzie poświęcone moją chwałą” (2 Mojż. 29:43). Słowo poświęcone oznacza tu, „oczyszczone”. Bóg mówił: „Mojżeszu, kiedy ty i lud będziecie mnie czcić, Ja będę się z wami spotykał i dam wam Moją obecność. A kiedy objawię wam Moją chwałę, ona was oczyści.”

To jest jeden z najpotężniejszych wersetów w Biblii. On oferuje nadzieję każdemu, kto zmaga się z uprzykrzonym grzechem i chce być wolny i czysty. Bóg obiecuje, „Twoja świątynia będzie oczyszczona poprzez objawienie Mojej chwały, a to objawienie jest dla ciebie dostępne już teraz w Moim synu, Jezusie Chrystusie!”

To objawienie Chrystusa znajdujemy wtedy, kiedy czytamy Pismo Święte! Paweł mówi, że kiedy pozwalamy, by Boże Słowo odbijało w nas stale wzrastające objawienie Jezusa, będziemy przemieniani z chwały w chwałę: „My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem” (2 Kor. 3:18).

To objawienie chwały Bożej zapewni nam siłę dla naszego życia: „Gdyż nad wszystkim rozciągać się będzie chwała niby osłona” (Izajasz 4:5). Innymi słowy, Boża chwała utrzyma nas w czystości w najgorszej godzinie. Szatan może nas kłamać, „Jesteś pokonany! Jesteś oszustem, kłamcą lub cudzołożnikiem.” Ale my możemy odpowiedzieć, „Nie, ja mam Najwyższego Kapłana i jestem oczyszczony przez oglądanie Jego chwały!”

Kiedy Bóg objawił Mojżeszowi wszystko o Swojej naturze, dał mu też pełne objawienie, że On „nie pozostawi w żadnym razie bez kary” (2 Mojż. 34:7). Azariasz prorokował do króla Asy w godzinie jego największego powodzenia, „Pan jest z wami, jeżeli wy jesteście z nim, a jeżeli go szukacie, pozwoli wam się znaleźć, lecz jeżeli go opuścicie i On was opuści”. (2 Kronik 15:2). Inaczej mówiąc, „Jeżeli porzucicie Bożą chwałę, jeżeli będziecie
usprawiedliwiać wasz grzech i zaniedbywać Pana, On was nie oczyści!”

To, co Bóg nam tu mówi, jest proste: „Poświęć czas, by poznać Mojego Syna! Studiuj Moje Słowo i szukaj Mnie w twoje komorze modlitwy. Potem, kiedy będziesz przebywał w Mojej obecności, twoje oczy będą się otwierać na Moją chwałę. To wszystko jest w Chrystusie – pełne objawienie Mojej miłości, łaski, miłosierdzia i dobroci.” 

czwartek, 3 października 2013

MANIFESTACJA JEGO OBECNOŚCI

Mojżesz szukał Boga i stałej manifestacji Jego obecności: „Abym cię poznał….” (2 Mojż. 33:13) Bóg mu odpowiedział, „Oblicze moje pójdzie i zaznasz spokoju ode mnie” (w. 14).

Dla większości wierzących prośba Mojżesza byłaby wystarczająca. Wszyscy chcemy obecności Bożej – by nas prowadziła, wzmacniała i błogosławiła. Czegóż więcej może pragnąć wierzący? Jednak dla Mojżesza zapewnienie o Bożej obecności nie wystarczyło. On wiedział, że jest coś jeszcze i wołał, „Pokaż mi, proszę, chwałę twoją!” (w. 18).

Bóg ukazał Mojżeszowi Swoją chwałę. Ale ona nie pojawiła się w jakiejś świetlistej chmurze, ani w poruszającej ziemię demonstracji mocy. Nie, Bóg wyraził Swoją chwałę w prostym objawieniu Jego natury.: „Wtedy Pan przeszedł obok niego, a on zawołał: Panie, Panie, Boże miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący łaskę dla tysięcy, odpuszczający winę, występek i grzech” (2 Mojż. 34:6-7). Boża chwała, to było objawienie Jego dobroci, miłosierdzia, miłości i współczucia!

Słyszałem, jak wielu chrześcijan mówiło, „ O, wczoraj wieczorem chwała Boża zstąpiła na nasz kościół! Uwielbianie było niesamowite, a ludzie upadali w Duchu.” Ale to nie jest dowodem manifestacji Bożej chwały. To nie ma nic wspólnego z Bogiem, poza ludzkimi emocjami. W tym nie ma żadnego objawienia tego, kim On jest!

Niektórzy mogą się spierać, „A co z przeżyciem uczniów na Górze Przemienienia? Czy to nie była manifestacja Bożej chwały? Tam była potężna światłość i cudowne pojawienie się Mojżesza i Eliasza.”

Ale Boża chwała nie była w Mojżeszu lub Eliaszu, ani w spektakularnym świetle. Raczej Jego chwała była w Jezusie: „Zajaśniało oblicze jego jak słońce, a szaty jego stały się białe jak światło….I oto rozległ się głos z obłoku: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem, jego słuchajcie!” (Mat. 17:2 i 5).

Bóg mówił, „Oto moja chwała ucieleśniona – w Chrystusie!” Jezus jest wypełnieniem wszystkiego, co Bóg powiedział do Mojżesza: łaskawy, miłosierny, cierpliwy, wiece dobrotliwy i prawy, dochowujący łaski dla tysięcy, przebaczający nieprawości i grzechy. A teraz Pan mówił, „Oto żywy obraz Mojej chwały. To wszystko jest ucieleśnione w Moim Synu!” 

środa, 2 października 2013

OBŁOK JEGO OBECNOŚCI

Kiedy Izrael był na pustyni, Bóg objawiał im Swoją obecność poprzez obłok. Ten obłok był manifestacją Bożej obietnicy, że jest z Jego ludem. On zstępował i zakrywał przybytek w nocy i we dnie, i działał jako ich przewodnik w każdym przedsięwzięciu. Kiedy obłok ruszał, oni ruszali, a kiedy stał w miejscu, oni tez stali. Ludzie nie musieli zwoływać zebrania komitetu, by ustanowić kierunek na przyszłość. Oni złożyli swoją ufność w tym widocznym obłoku Bożej obecności.

Dzisiaj ten sam obłok Jego obecności unosi się nad twoją komorą modlitwy. Czeka każdego dnia, by otoczyć cię swoją obecnością.. On chce cię prowadzić, wzmacniać i dać pokój. On również da ci szczegółowe wskazówki odnośnie twojego domu, pracy i relacji.

Twoja komora modlitwy może być wszędzie – w prysznicu, w autobusie lub metrze, albo w czasie podróży do pracy. Możesz odciąć wszystko inne i powiedzieć, „Panie, mam teraz pół godziny. Kocham Cię Jezu i uwielbiam. To jest moja komora z Tobą!”

To wspaniała rzecz być zamknięty sam na sam z Bogiem, rozwijając stałe życie modlitwy. Bóg obiecuje, że kiedy staniesz się modlącym się sługą, który Jego szuka, Jego obecność zawładnie twoim życiem, zamykając i otwierając drzwi i wprowadzając Jego boski porządek wokół ciebie. Ale stanie się coś jeszcze większego: Boża obecność poprowadzi cię do objawienia Jego chwały.

Jest różnica między Boża obecnością, a Jego chwałą. Większość chrześcijan zna Jego obecność – Jego wielkie dzieła w ich życiu – ale niewielu zna Jego chwałę. W 2 Mojżeszowej mamy krótki opis tej różnicy: „Wtedy obłok zakrył Namiot Zgromadzenia, a chwała Pana napełniła przybytek” (2 Mojż. 40:34).

Apostoł Paweł pisze, że ciała wszystkich wierzących są przybytkiem Bożym: „Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was?” (1 Kor. 3:16). Tak, jak Izraelici, którzy żyli pod obłokiem Bożej obecności, my też jesteśmy stale pod przykryciem Bożej łaski. Ale jaka jest różnica pomiędzy oglądaniem Bożej obecności, a oglądaniem Jego chwały?

wtorek, 1 października 2013

CAŁYM SWOIM SERCEM

Bóg czyni pewne szczególne obietnice tym, którzy postanowili szukać Go całym sercem. Jedną z takich obietnic jest przymierze Jego obecności. Jednakże to przymierze jest ściśle uwarunkowane. Pismo wyraźnie zaznacza, że jeżeli my trzymamy się zasad tego przymierza, będziemy cieszyć się niesamowitymi błogosławieństwami obecności Bożej w naszym życiu. To odnosi się nie tylko do zbawienia. Mówi o takim szukaniu Boga, że Jego święta obecność jest wylewana na nas i jest widoczna dla wszystkich.

Bóg objawił to przymierze Jego obecności poprzez bezimiennego proroka, który przekazał go dla Hellego, kapłana w Izraelu. W tym czasie Heli był odstępcą. Pan zaczął mówić do niego, ostrzegając go, że pozwala na grzech i kompromis. Ale Heli zignorował wszystkie słowa od Boga. Teraz ten nieznany prorok powiedział do niego, „Dlatego taki jest wyrok Pana, Boga izraelskiego: Mówiłem wprawdzie o twoim domu i o domu twego ojca, że po wieczne czasy chodzić będziecie przed moim obliczem, lecz teraz taki jest wyrok Pana: Nie będzie tak! Gdyż tych, którzy mnie czczą, i ja uczczę, a którzy mną gardzą, będą wzgardzeni” (1 Samuel 2:30).

Określenie „będą wzgardzeni” oznacza odebranie Bożej obecności. To nie oznacza potępienia tej osoby, ale że będzie musiała chodzić w mocy własnego ciała. Bóg mówił do Hellego, „Chciałem błogosławić twój dom na zawsze, ale ty Mnie odrzuciłeś, tolerujesz grzech i pozwalasz, by pożądliwości odsunęły Mnie na bok. Teraz zabiorę od ciebie Moją obecność.”

Wielu ludzi przychodzi do Chrystusa z wielkim, początkowym wybuchem wiary. Ale po czasie ich gorliwość maleje i zaczynają zaniedbywać Pana. Oni „Lekko traktują” Jego przykazania i wracają z powrotem do swoich dawnych, grzesznych dróg. Ale dalej wierzą, że Boża obecność pozostanie z nimi. To jest kłamstwo, zwiedzenie. Biblia wyraźnie podkreśla, że jeżeli Go porzucisz, On porzuci ciebie!