piątek, 31 maja 2013

ZNAK DOJRZAŁEGO WIERZĄCEGO

Znakiem dojrzałego wierzącego jest to, że nie jest „miotany i unoszony lada wiatrem nauki” (Efezjan 4:14) Tacy wierzący nie dają się manipulować żadnemu nauczycielowi. Nie muszą wszędzie biegać, ponieważ są postawieni na zielonych niwach i wzrastają w Chrystusie. Oni nauczyli się Chrystusa. Nie dają się zwieść przez muzykę, przyjaciół, osobowości lub cuda, ale pragną czystego Słowa.

Paweł powiedział, „Aby we wszystkim byli ozdobą nauki Zbawiciela naszego, Boga” (Tytusa 2:10) Co to jest nauka Chrystusa? „Objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli” Tytusa 2:11-12). Nauka Chrystusa będzie cię przemieniać w podobieństwo Chrystusa. Ona ujawni każdy ukryty grzech i każde grzeszne pragnienie.

Czy twój nauczyciel napomina z autorytetem, zachęcając cię do porzucenia grzechu i wszystkich bożków, jak napisano w Tytusa 2? Czy uczysz się nienawidzić grzechu? Czy może wychodzisz z kościoła i nic cię nie osądza? Poselstwem nauki Chrystusa jest, „oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świątobliwości swojej w bojaźni Bożej” (2 Kor 7:1).

Wielu pisze do nas, mówiąc, że ich pastorzy mówią im, „Ja nie jestem po to, by potępiać grzech; ja mam wywyższać Jezusa.” Albo, „Z tej kazalnicy nie usłyszysz żadnego potępienia! Jestem tu po to, by podnosić ludzi z depresji i strachu.” Nawet zielonoświątkowi kaznodzieje mają dwie skrajności. Niektórzy głośno krzyczą, głosząc legalistyczną ewangelię bez miłości, opartą na uczynkach; inni głoszą przeciwko grzechowi jak tchórze, odwołując to w tym samym kazaniu.

Nauka Chrystusa, to doktryna bogobojności i świętości. „Jeśli kto inaczej naucza i nie trzyma się zbawiennych słów Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz nauki zgodnej z prawdziwą pobożnością, ten jest zarozumiały, nic nie umie, lecz choruje na wszczynanie sporów i spieranie się o słowa, z czego rodzą się zawiść, swary, bluźnierstwa, złośliwe podejrzenia” (1 Tym. 6:3-4).

Głoszenie nauki Chrystusa będzie cię błogosławić, wzmacniać i zachęcać, ale również przekonywać tak głęboko, że nie będziesz mógł spokojnie siedzieć i trzymać w sercu ukryty grzech.

czwartek, 30 maja 2013

OGLĄDANIE OBLICZA CHRYSTUSA

Paweł mówi o służbie, która nie wymaga szczególnych darów czy talentów; raczej ma być wykonywana przez wszystkich, którzy narodzili się na nowo. Ta służba jest pierwszym powołaniem każdego wierzącego i żadna służba nie może się Bogu podobać, jeżeli nie jest zrodzona z tego powołania.

Mówię o służbie oglądania chwały Chrystusa. Paweł mówi, „My wszyscy, z odsłoniętym obliczem, oglądamy jakby w zwierciadle chwałę Pana” (2 Kor. 3:18).

Co to znaczy oglądanie chwały Pana? Paweł mówi o skupieniu w oddawaniu czci, czasie który jest oddany tylko Bogu, by Go podziwiać. Apostoł szybko dodaje, „Dlatego patrząc, mamy tę służbę” (4:1) Paweł wyjaśnia, że oglądanie oblicza Chrystusa jest służbą, której wszyscy musimy się poświęcić.

Greckie słowo oznaczające oglądanie w powyższym wierszu ma mocne zabarwienie. Ono oznacza nie tylko spojrzenie, ale „utkwienie wzroku”. To oznacza decyzję, „Nie zrezygnuję z tej pozycji. Zanim zrobię cokolwiek innego, zanim spróbuję osiągnąć cokolwiek, muszę przebywać w obecności Bożej.”

Wielu chrześcijan mylnie interpretuje wyrażenie „oglądając jakby w zwierciadle.” Myślą o lusterku, w którym odbija się podobizna Jezusa. Pawłowi nie o to chodziło. Mówi on o intensywnym wpatrywaniu się, jakby przechodzeniu wzrokiem przez szkło, by widzieć wyraźniej. Mamy w ten sposób skierować wzrok, zdecydowani, by oglądać chwałę Bożą w obliczu Chrystusa. Musimy zamknąć się sam na sam w miejscu najświętszym, tylko z jedną obsesją; by wpatrywać się intensywnie i trwać w społeczności, aż będziemy przemienieni.

Co dzieje się, kiedy wierzący wpatruje się w oblicze Chrystusa? Paweł pisze, „.Zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan” (2 Kor. 3:18).

Greckie słowo przemienić, to „metamorfosed,” co oznacza przeistoczenie, transformację. Każdy, kto często intensywnie wpatruje się w Chrystusa, zostaje metamorfozowany. Zachodzi transformacja. Taki człowiek jest stale przemieniany w podobieństwo i charakter Jezusa.

środa, 29 maja 2013

COŚ GORSZEGO NIŻ NIEPOWODZENIE

Siedziałem w moim samochodzie płacząc i myśląc, że byłem strasznym nieudacznikiem. Zostałem bezceremonialnie wyrzucony z sali sądowej po tym, kiedy myślałem, że Bóg mnie tam prowadził, by zaświadczyć siedmiu nastoletnim mordercom. Nawet nie chcę myśleć, ile błogosławieństw by mnie ominęło, gdybym w tej czarnej godzinie się poddał. Jestem Bogu wdzięczny, że nauczył mnie stawiać czoła moim niepowodzeniom i podejmować następne kroki za Nim.

Znam dwóch niezwykłych mężów Bożych – obaj usługiwali do tysięcy – którzy popełnili taki grzech, jak Dawid z Batszebą. Jeden z kaznodziejów postanowił się wycofać i dzisiaj pije i przeklina Chrystusa, którego kiedyś głosił. Drugi z nich pokutował i zaczął od nowa. Teraz prowadzi międzynarodowy program misyjny, który zdobywa tysiące ludzi dla Chrystusa. Zostawił za sobą upadek i idzie naprzód.

W mojej pracy z uzależnionymi i niereformowalnymi zauważyłem, że większość z tych, którzy powracają do starych nawyków, stają się mocniejsi od innych, kiedy stawią czoła swoim upadkom i powrócą do Pana. Mają oni szczególną świadomość mocy szatana i całkowicie odrzucają ufność w ciele.

Kiedy Adam zgrzeszył, próbował ukryć się przed Bogiem. Kiedy Jonasz odmówił pójścia do Niniwy, jego strach popchnął go nad morze, by uciec od oblicza Pana. Kiedy Piotr zaparł się Chrystusa, bał się z Nim spotkać.

Bóg pokazał mi pewną prawdę, która pomogła mi wiele razy: O wiele gorszy od samego upadku jest strach, który temu towarzyszy. Adam, Jonasz i Piotr uciekali od Boga nie dlatego, że przestali Go kochać, ale dlatego, że bali się, że jest zbyt zagniewany, by ich zrozumieć. Szatan używa takiego strachu, by ludzie myśleli, że nie warto nawet próbować.

Gdyby Dawid zrezygnował po swoim upadku, może już nigdy byśmy o nim nie usłyszeli. Ale on poszedł do domu Bożego, uchwycił się narożników ołtarza, znalazł przebaczenie i pokój, i powrócił do swoich najlepszych czasów. Tak samo może być z tobą!

wtorek, 28 maja 2013

UWAŻAJ NA SŁABOŚCI

Czy mógłbyś uznać Mojżesza za słabeusza? Na pewno nie! On był dla Izraela tym, kim Waszyngton i Lincoln razem dla Ameryki – i o wiele więcej. Ale przypatrz się bliżej temu wielkiemu prawodawcy. Jego kariera zaczęła się od morderstwa, a potem czterdzieści lat ukrywania się przed wymiarem sprawiedliwości.

Mojżesz był człowiekiem strachliwym i niewiernym. Kiedy Bóg powołał go, by wyprowadził naród Izraelski z niewoli, wykręcał się, „Nie jestem elokwentny… mam trudną wymowę” (2 Mojż. 4:10). Przez całe swoje życie Mojżesz pragnął wejść do Ziemi Obiecanej, ale jego upadki mu nie pozwoliły. Ale w Hebr. 3:1-2 Bóg porównuje wierność Mojżesza do wierności Chrystusa. Te słabości nie przeszkodziły, by Mojżesz znalazł się na Bożej liście bohaterów wiary.

Zazwyczaj myślimy o Jakubie, jako o wielkim bojowniku modlitwy, który zmagał się z aniołem Pańskim i zwyciężył. Ale życie tego człowieka było pełne głośnych upadków. Jako młodzieniec, Jakub oszukał swojego niewidomego ojca, by ukraść dziedzictwo swojego brata. Odtrącił swoją żonę Leę i potajemnie kochał jej siostrę Rachelę. Jako mąż, był nieodpowiedzialny.

Oto człowiek złapany w tryby oszustwa, kradzieży, niewierności i poligamii. A mimo tego dalej czcimy Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba.

Król Dawid, to potężny rycerz i piewca psalmów, zakochany w zakonie Pańskim i pozujący na człowieka sprawiedliwego, który nie staje wśród grzeszników. Ale jak szokujące są słabości tego wielkiego człowieka. Zabierając Batszebę Uriaszowi, wysłał niczego nie podejrzewającego człowieka na śmierć na pierwszej linii frontu. Prorok Natan ogłosił, że jego podwójny grzech dał okazję wrogom Pana do bluźnierstwa..

Wyobraź sobie tego wielkiego króla, stojącego nad trumną swojego dziecka z nieprawego łoża, koło żony, którą komuś ukradł i świat pełen wrogów, którzy przeklinają Boga z powodu jego ohydnych grzechów. A jednak Bóg nazwał Dawida człowiekiem według Jego serca. (1 Sam. 13:14).

Jeżeli jesteś zniechęcony z powodu swoich niepowodzeń, mam dla ciebie dobrą wiadomość. Nikt nie jest bliżej królestwa Bożego, niż człowiek który we własnych oczach jest pokonany, ale stawi temu czoła i idzie dalej do życia w pokoju i zwycięstwie. Pomimo niepowodzeń, idź naprzód! Często po upadku człowiek wykonuje największe dzieła dla Boga.

poniedziałek, 27 maja 2013

PRAWDZIWY RUCH JEZUSA by Gary Wilkerson

Jaki cierpiący mężczyzna, kobieta lub dziecko nie biegnie do miejsca, gdzie życiowe problemy są rozwiązywane przez Boga, gdzie dzieją się głębokie i cudowne uzdrowienia? To jest prawdziwy „Ruch Jezusa”. To nie dzieje się na podstawie planów ani zorganizowanych wydarzeń: to ma miejsce, kiedy pojawia się Bóg. Gdziekolwiek manifestuje się Jego chwała, czy to przez wierne głoszenie, czy proste świadectwo, ludzie będą tam iść, by tego doświadczyć.

Ludzie „zbiegli się do nich” (Dz. Ap. 3:11). W słowie „razem” jest wielkie znaczenie. Oni nie wyprzedzali jeden drugiego. Oni szli w jedności, a każdy z nich był uniżony z powodu majestatycznej mocy Bożej obecności.

Taki efekt robi chwała Boża. Ona nas jednoczy w podziwie. Takie jest też pragnienie Boga dla nas – byśmy odłożyli na bok nasze różnice, przebaczyli krzywdy i poszli do tych, którzy potrzebują naszego przebaczenia, i którzy potrzebują przebaczyć nam.

Nie możemy oczekiwać, że Bóg będzie cudownie działał wśród nas, jeżeli nasz język mówi źle, serce chowa urazy, a duch nie chce przebaczyć. Dlaczego niewierzący mieliby przyjść do kościoła, gdzie rządzą urazy i podziały? Działanie Bożej chwały spaja nasze serca razem – ale jak możemy być spojeni razem, jeżeli nie chcemy odrzucić naszych podziałów?

Dlaczego Boża chwała manifestuje się w niektórych kościołach i ludziach, a w innych nie? Odpowiedź podaje Piotr w wydarzeniu w Świątyni. Powiedział on do zdumionych ludzi, „Mężowie izraelscy, .. Bóg Abrahama i Izaaka i Jakuba, Bóg ojców naszych, uwielbił Syna swego, Jezusa” (Dz. Apost. 3:12-13).

Bóg umieścił całą Swoją chwałę, moc i majestat w jednym źródle: w Chrystusie. Jego chwała nie jest znana sprytnym i potężnym ludziom, ani przez świetne plany i genialne strategie. Jego chwałę można znaleźć tylko w jednym źródle; w Jezusie.

Jeżeli chcemy chwały Chrystusa w naszym życiu i w naszych kościołach, to nie osiągniemy tego poprzez moc naszych pomysłów. Ona przyjdzie kiedy uprzątniemy wszystko, co jest z nas, by On mógł nas napełnić. Musimy powiedzieć z Janem Chrzcicielem, „On musi wzrastać, a ja stawać się coraz mniejszy” (Jan 3:30).

piątek, 24 maja 2013

TEN BIEDAK WOŁAŁ

W pierwszym wersecie Psalmu 51 czytamy, że Dawid zwracał się do delikatnej, przebaczającej łaskawości Boga: „Zmiłuj się nade mną Boże według łaski swojej, według wielkiej litości swojej zgładź występki moje.”

Dawid wiedział co zrobić: „Ten biedak wołał i Pan go usłyszał i wybawił go ze wszystkich jego kłopotów” (Psalm 34:7). „Sprawiedliwi wołają, a Pan wysłuchuje ich i ocala ich ze wszystkich udręk.”(Psalm 34:18)

Drogi święty, to jest twoje zwycięstwo nad grzechem; absolutna ufność, że bez względu na to jak bardzo zgrzeszyłeś i zawiodłeś, to służysz Panu, który jest gotowy przebaczyć, chce uzdrowić i ma dla ciebie więcej miłosierdzia niż będziesz kiedykolwiek potrzebował.

Diabeł przychodzi do ciebie i mówi, „Nie! Jeżeli zbyt łatwo się uwolnisz z tego haka, to zaraz wpadniesz z powrotem w grzech.” On sprawi, że będziesz się czuł nędznie, niegodny aby podnieść ręce w uwielbieniu dla Boga, albo nawet wziąć Jego Słowo.

Ale tu jest twoja broń: wołaj tak jak Dawid, z całego serca. Idź do Boga i powiedz Mu: „Panie, Ty mnie kochasz. Wiem, że jesteś gotowy, aby mi przebaczyć. Wyznaję!”

W tym momencie jesteś pojednany z Bogiem. Nie musisz płacić za swój grzech. Bóg ciebie tak bardzo kocha, że oddał Swojego Syna, który już za to zapłacił. Miłosierny, kochający adwokat pragnie ci pomóc i wybawić cię: „Dzieci Moje, to wam pisze, abyście nie grzeszyli. Ale jeśli by ktoś zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezus Chrystusa, który jest sprawiedliwy” (1 Jana 2:1).

Moja młoda wnuczka chciała chodzić po niskim betonowym murze. Kiedy trzymałem ją z tyłu, ona próbowała odepchnąć moją rękę. Odsunąłem rękę i ona upadłą (ale nie zraniła się). Kiedy upadła, ja nie opuściłem jej i nie powiedziałem: „Zobacz co narobiłaś. Już nie jesteś moją wnuczką!”

Pan powiedział mi: „Dawidzie, ty pozwalasz sobie na tak wiele miłości dla tego dziecka, ale nie pozwalasz Mi, żebym ciebie kochał w taki sam sposób. Ty jesteś dumny ze swoich dzieci, ale nie pozwalasz Mi tego robić dla ciebie!”

Biblia mówi, że Bóg ma upodobanie w Swoich dzieciach!

czwartek, 23 maja 2013

BOJAŹŃ PANA

Ja mawiałem, „Nie wychodź do przodu, żeby być zbawionym tylko dlatego, że boisz się piekła. Przyjdź tylko z prostą wiarą.” Ale nie miałem racji. Apostoł Paweł powiedział: „ Wiedząc tedy, co to jest bojaźń Pańska, staramy się przekonywać ludzi” (2 Kor. 5”11). Jest bojaźń Pańska, która prowadzi do upamiętania.

To prawda, że piekło zostało przygotowane dla diabła i jego aniołów. Jest też prawdą, że chrześcijanie są zbawieni przez niezasłużoną łaskę i że wiara w Chrystusa jest zabezpieczeniem dla wierzącego.

Z Bożą pomocą ja raz na zawsze odpadłem od tego fatalnego w skutki biegu cielesności i światowego myślenia. Zrezygnowałem z biegu współzawodnictwa! Nie biorę już udziału w biegach motywowanych przez ciało, własne ja i chęć podobania się człowiekowi.

Chcę zrobić coś więcej niż tylko zrezygnować z umysłowego przywiązania się do rzeczy, domów, samochodów, ziemi, posiadłości. Chcę, aby moc i łaska kierowały moimi pragnieniami, żeby odrzucać wszelkie śmieci, sprzedawać to, czego nie potrzebuję, przestać kupować i budować i nabywać niepotrzebne rzeczy, a kierować tak moje oczy na Chrystusa i wieczność, żeby rzeczy tego świata straciły dla mnie urok, a materializm nie był już moim panem.

Umiłowani, jeżeli to poselstwo wam się nie podoba, jeżeli was gniewa czy denerwuje nawet w najmniejszym stopniu, to może powinniście zrobić to, co ja robię ostatnio. Zamknij się sam na sam z Bogiem dzień po dniu i proś Ducha Świętego, żeby skierował Boży reflektor na twoją duszę. Bądź zupełnie szczery przed Bogiem. Niedługo odkryjesz, tak jak to miało miejsce w moim przypadku, ile czasu marnowałeś, ile głupich pożądliwości i pragnień ciebie zniewalało, a wtedy upadniesz na swoją twarz przed świętym Bogiem i wyznasz pustkę i letniość twojego serca.

Jeżeli to zrobisz ze szczerym sercem, zaczniesz dziękować Bogu za to, że dotknął twojego sumienia i pobudził cię do innego biegu.

Święci Boży, niedługo nasz Pan przyjdzie na obłoku chwały, aby pochwycić Swoją oblubienicę – oblubienicę bez plamy czy zmarszczki. Oblubienicę oczyszczoną z zawiści, pychy i świeckich ambicji.

Czy mamy spędzać nasze ostatnie godziny na ziemi wkładając pieniądze do dziurawych worków? Nie, dziękuję! Ja jestem tu tylko przechodniem. Nie chcę już, żeby jakiś korzeń mnie tu trzymał. Dzięki Bogu za te dobre rzeczy, które mi dał – moją rodzinę, ładny dom, nowoczesny transport – ale codziennie teraz przygotowuję moje serce, żeby odchodzić od tego wszystkiego i znaleźć się w ramionach Zbawiciela!

środa, 22 maja 2013

FATALNY BIEG

Słowo bieg sugeruje współzawodnictwo i w Hebrajczyków 12:1 Boży lud jest przyrównany do biegaczy w maratonie. Dzisiaj ten bieg został skorumpowany i nagroda stała się cielesna.

Gdybyśmy mogli spędzić chociaż kilka minut w niebie, to nigdy byśmy nie już nie współzawodniczyli w cielesnym biegu. Gdybyśmy tylko mogli doświadczyć krótkiego spaceru w bramach tego miasta Bożego; napawać się pokojem, pięknem, niebiańskim splendorem; słuchać wspaniałego chóru aniołów śpiewających chwałę Pana; pobyć z patriarchami, męczennikami, apostołami, tymi, którzy wyszli z wielkiego ucisku; odwiedzić naszych najbliższych, którzy już odeszli; odczuwać piękno Bożego świętego światła; a ponad wszystko spojrzeć chociaż na moment w twarz zmartwychwstałego Baranka Bożego i odczuć chwałę i ciepło i bezpieczeństwo płynące z Jego obecności!

Czy byśmy jeszcze chcieli wracać na tę ziemię i podejmować na nowo ten fatalny bieg? Nigdy! Ty i ja żylibyśmy tylko dla Pana, odrzucając ten świat i wszystkie jego przyjemności i cielesne rzeczy. Chcielibyśmy tylko brać udział w Jego biegu!

Gdybyśmy mogli spędzić chociaż kilka minut w piekle, to już nigdy byśmy nie byli tacy sami. Wyobraź sobie jak by to było być wciągniętym w ten czarny piec ognia i wiecznej ciemności; zostać nagle wrzuconym do demonicznego świata bezbożności, przekleństw, nienawiści, pożądliwości i zepsucia; słyszeć jęki na wieki potępionych i być świadkiem ich okropności, ich zgrzytania zębów; ocierać się o czynicieli nieprawości, tych, którzy ukrzyżowali Pana Jezusa; posłuchać niekończących się dźwięków beznadziejnych, bezużytecznych modlitw potępionych, którzy potrząsają pięścią przeciwko Bożej sprawiedliwości, przeklinają dzień swojego narodzenia; odczuwać co to znaczy być zgubionym, odciętym od Boga i prawdy i miłości i pokoju i wszelkiego komfortu.

Jak mógłbyś powrócić na ziemię z twojej krótkiej wizyty do piekła i być znowu takim samym? Czy wróciłbyś znowu do zaniedbania Bożego Słowa, Jego domu, Jego miłości? Czy nadal byś dążył do samolubnego gromadzenia i składania złota i srebra i modlił się o jeszcze więcej? Trudno mi to sobie wyobrazić. Nie, ty i ja byśmy przeżywali każdą godzinę tak, jakby to była nasza ostatnia godzina.

Czy chcesz przestać biec i uderzać w próżnię? Nastaw swoją twarz i swoje serce na szukanie Pana tak jak nigdy dotąd!

wtorek, 21 maja 2013

OCZEKUJĄC NA NIEGO

Polecenie proroka Samuela dla króla Saula było takie, „Idź do Gilgal i czekaj ... ja przyjdę i wtedy otrzymasz dalsze wskazówki” (Zobacz 1 Samuela 10:8). Jedyną odpowiedzialnością Saula było czekanie! Bóg chciał, żeby Saul powiedział, „Bóg dotrzymuje Swojego Słowa; nigdy żadne słowo wypowiedziane przez Samuela nie zawiodło. Bóg powiedział, żebym czekał na dalsze wskazówki, więc ja będę czekał.”

Ale pycha tak rozumuje, „Bóg chyba nie miał tego na myśli. Może źle usłyszałem.” Zamiast stanąć na Bożym Słowie, zaczynamy probować rozwiązywać sprawy po swojemu. Leżąc na łóżku w nocy mówimy: „Panie, ja tak widzę rozwiązanie.” Jest to głupie, żeby robić coś bardzo logicznego i rozsądnego, kiedy nie jest to wyraźne Boże prowadzenie. Jeżeli chcesz coś Bogu udowodnić, to pokaż, że cierpliwie czekasz na Jego działanie.

„ I zapytał Samuel: Co uczyniłeś? A Saul odrzekł: Gdy widziałem, że lud pierzchnął ode mnie, a ty nie nadszedłeś w oznaczonym czasie, Filistyńczycy natomiast są zebrani w Michmas, pomyślałem, że Filistyńczycy wkrótce ruszą na mnie do Gilgal, a ja nie zdążyłem pozyskać łaski przed obliczem Pańskim, ośmieliłem się przeto złożyć ofiarę całopalną. Tedy rzekł Samuel do Saula: Popełniłeś głupstwo! Gdybyś był dochował przykazania Pana, Boga twego, które On ci nadał, Pan byłby utwierdził królestwo twoje nad Izraelem na wieki. Lecz teraz królestwo twoje nie utrzyma się. Pan wyszukał sobie męża według swego serca i Pan ustanowił go księciem nad swoim ludem za to, iż nie dochowałeś tego, co ci Pan rozkazał” (1 Sam. 13:11-14).

Saul czekał siedem dni ale to czekanie było nieświęte. Był niecierpliwy, zły, wystraszony i dąsał się. Musimy czekać z wiarą, wierząc, że Bóg się troszczy o nas i kocha nas i że przyjdzie do nas w Swoim czasie. Ta sprawa czekania jest tak ważna, że muszę wam pokazać kilka fragmentów Słowa Bożego, żeby to udowodnić.

„ I będą mówić w owym dniu: Oto nasz Bóg, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; to Pan, któremu zaufaliśmy. Weselmy i radujmy się z jego zbawienia” (Izajasza 25:9).

„Czego od wieków nie słyszano, czego ucho nie słyszało i oko nie widziało oprócz ciebie, Boga działającego dla tego, który go oczekuje” (Izajasz 64:4),

poniedziałek, 20 maja 2013

POKAŻ NAM TWOJĄ CHWAŁĘ by Gary Wilkerson


Piotr i Jan szli do świątyni, kiedy spotkali chromego żebraka. Słysząc prośbę tego człowieka o jałmużnę, Piotr odpowiedział: „Nie mam srebra ani złota, ale dam ci to co mam. W imieniu Jezusa Chrystusa z Nazaretu, wstań i chodź!” (Dz. Ap. 3:6).
Żebrak ten został w jednym momencie uzdrowiony. Był to cud, który miał dalekosiężne skutki: „Kiedy on trzymał się Piotra i Jana, wszyscy ludzie całkowicie zaskoczeni zbiegli się do nich do przedsionka zwanego Salomonowym” (3:11). Tutaj nastąpiła jeszcze następna zdumiewająca scena zamanifestowania Bożej chwały.
Ten uzdrowiony „trzymał się” Piotra i Jana. Jest to obraz kogoś trzymającego się kurczowo i bez wstydu drogiego życia. To tak jakby ten człowiek mówił: „Boża obecność jest rzeczywista! Siadałem tu przez lata, żebrząc o pomoc, ale nigdy niczego takiego nie doświadczyłem. On poruszył moją duszę tak jak nigdy dotąd!”
Bóg kocha serce, które trzyma się Jego i idzie za Nim wołając, „Panie, Twoja chwała jest zbyt wspaniała, abym mógł ją ominąć. Trzymam się mocno nadziei, jaką mi dajesz – nadziei na uzdrowienie, przemianę, na Twoją obecność w moim życiu i w moim świecie.”
„Wszyscy ludzie” przyszli, żeby zobaczyć co się stało (3:11). Kiedy Bóg objawia Swoją chwałę w mocy, to reakcja nie będzie mało znacząca. Wielkość Jego mocy wymaga uwagi wszystkich dokoła.
Przypuśćmy, że cudowne uzdrowienie tego żebraka miało miejsce w kościele, w którym ja jestem pastorem. Nie byłbym w stanie kupić wystarczającej ilości krzeseł, żeby pomieścić tłumy ludzi, które by przyszły. Nie mówię tylko o ciekawskich, którzy lubią jakieś sensacje. Wszyscy pragniemy Bożego dotknięcia w naszym życiu. Wierzący i niewierzący tak samo cierpią dzisiaj, błąkają się jak owce bez pasterza, szukając czegoś prawdziwego. Dlatego kiedy manifestuje się Boża chwała, przynosząc nowe życie, to przyciąga uwagę wszystkich, nie tylko kilku.
„Wszyscy ludzie byli bardzo zdumieni” (3:11). Kiedy ci ludzie zobaczyli, że ten żebrak został uzdrowiony, dziwili się i mówili, „Nie widzieliśmy nigdy niczego podobnego. Zaprawdę Bóg jest na tym miejscu!”
Zadami ci pytanie: Czy chcesz w twoim życiu czegoś więcej od Boga? Czy chcesz, aby Jego chwała weszła do twojego domu, twojego małżeństwa, do życia twoich dzieci i przemieniała rzeczy tak, żeby wszyscy byli zdziwieni? Zgadnij co – tego też chce Bóg! On chce, abyś był zdumiony Jego chwałą i przemieniany przez nią. I on chce, aby świat wokół ciebie był zdumiony, kiedy Jego chwalebna moc będzie przynosić nowe życie do sytuacji, gdzie dotychczas porażka była codziennością.

piątek, 17 maja 2013

TRWAŁY TOWARZYSZ

Pewna miła, 19-letnia pielęgniarka zatrzymała mnie po nabożeństwie ewangelizacyjnym. Z żalem wyszlochała wstydliwe wyznanie: Panie Wilkerson, jestem lesbijką. Czuję się taka nieczysta. Kościół, do którego kiedyś chodziłam, kazał mi więcej nie przychodzić. Kaznodzieja powiedział, że nie może ryzykować tego, żebym zwiodła innych w jego zborze. Chyba samobójstwo jest jedyną drogą wyjścia. Żyję w ciągłym strachu i potępieniu. Czy muszę się zabić, by znaleźć pokój?”

Odsuwała się ode mnie, jakby czuła się zbyt nieczysta, by być blisko mnie. Zapytałem, czy dalej kocha Jezusa. Odpowiedziała, „O tak, w każdej godzinie moje serce woła do Niego. Kocham Chrystusa wszystkim, co jest we mnie, ale jestem związana tym okropnym nałogiem.”

Wspaniale było zobaczyć jej rozpromienioną twarz, kiedy powiedziałem jej, jak bardzo Bóg ją kocha, nawet w jej zmaganiach. Powiedziałem do niej, „Nie oddawaj się nigdy twojemu grzechowi. Bóg zakreśla linię tam gdzie jesteś. Każdy krok w Jego kierunku jest ci poczytany za sprawiedliwość. Każdy krok wstecz, poza tą linię, jest grzechem. Jeżeli my przybliżamy się do Niego, On przybliża się do nas. Trzymaj się duchowo! Kochaj Jezusa, nawet chociaż nie masz jeszcze pełnego zwycięstwa. Przyjmij Jego codzienne przebaczenie. Żyj z dnia na dzień! Bądź pewna, że Jezus kocha grzeszników, więc musi też kochać ciebie!”

Na jej twarzy pojawił się uśmiech ulgi i powiedziała, „Panie Wilkerson, jest pan pierwszym kaznodzieją, który dał mi promyk nadziei. Głęboko w sercu wiem, że On mnie nadal kocha i wiem, że uwolni mnie od tego zniewolenia. Byłam potępiana przez wszystkich. Dzięki za twoje przesłanie nadziei i miłości.”

Czytelniku tego rozważania, czy żyjesz pod potępieniem? Czy zgrzeszyłeś przeciwko Panu? Czy zasmucałeś Ducha Świętego w twoim życiu? Czy toczysz przegraną walkę z potężną pokusą?

Wszystko, czego potrzebujesz, to czytać Słowo Boże, a odkryjesz Boga miłosierdzia, miłości i trwałego towarzysza.. Dawid powiedział, „Jeżeli będziesz zważał na winy, Panie, Panie, któż się ostoi? Lecz u ciebie jest odpuszczenie, Aby się ciebie bano” (Psalm 130:3-4).

czwartek, 16 maja 2013

JEGO MIŁOSIERDZIE

Mamy głosić miłosierdzie Pana dla całej ludzkości. Dawid powiedział: „Opowiadałem o wierności twojej i zbawieniu twoim; Nie zataiłem łaski i wierności twojej wobec wielkiego zgromadzenia” (Psalm 40:11).

Dawid nie przywłaszczył tego wspaniałego poselstwa dla siebie, on wiedział, że bardzo tego potrzebowało całe zgromadzenie i cały cierpiący świat. Dawid był wdzięczny Bogu za tak wielką miłość, bo otaczały go jego własne upadki: „Dosięgły mnie winy moje nieprzejrzane” (Psalm 40:13). Nie ma znaczenia jak bardzo ludzie zgrzeszyli, Bóg nadal ich kocha. Dlatego posłał Swojego Syna. To powinniśmy głosić temu światu!

Czy możesz powiedzieć z Dawidem, „Nie zataiłem łaski i wierności twojej wobec wielkiego zgromadzenia”?

Może jednym z najczęściej cytowanych i śpiewanych wersetów w Słowie Bożym jest: „Gdyż lepsza jest łaska twoja niż życie. Wargi moje wysławiać cię będą” (Psalm 63:3). Może pytasz, „Jakież to miłosierdzie jest lepsze, niż życie?” Życie jest krótkie! Usycha jak trawa, która jest teraz, a jutro jej nie ma. Ale Jego miłosierdzie trwa wiecznie. Miliard lat od teraz Jezus będzie tak samo kochający nas, jak teraz. Inni mogą odebrać ci życie, ale nie mogą zabrać Jego miłosierdzia.

Najlepszą proklamacją Jego miłosierdzia jest radosne uwielbienie. Pomyśl przez chwilę: Bóg nie gniewa się na ciebie. Jeżeli jesteś gotów odrzucić swoje grzechy, możesz w tym momencie otrzymać przebaczenie i odnowienie.

Słowo mówi, że nic nie może wejść pomiędzy Pana i nas: żaden grzech, żadne potępiające myśli. Możesz powiedzieć, „Moje życie jest błogosławieństwem dla Pana i mogę się radować i uwielbiać Go. Jestem czysty, wolny, usprawiedliwiony, uświęcony, odkupiony i otrzymałem przebaczenie!

Jeżeli naprawdę rozumiesz, jak On jest łaskawy dla ciebie – jak cierpliwy, troskliwy, gotów by przebaczyć i błogosławić – trudno ci będzie zatrzymać to w sobie. Będziesz krzyczał i uwielbiał Go, póki starczy ci głosu!

Kochani, Jezus nadchodzi – a my jesteśmy gotowi. Masz kochającego, wrażliwego Ojca, który troszczy się o ciebie. On zebrał każdą łzę, którą wylałeś. On widział każdą twoją potrzebę i zna każdą twoją myśl – i On cię kocha!

środa, 15 maja 2013

PIEŚŃ ZWYCIĘSTWA

Naród Izraelski był w beznadziejnym położeniu!

Przed nimi Morze Czerwone; po lewej i prawej góry; a faraon i jego wozy żelazne zamykały ich od tyłu. Lud Boży wydawał się być w beznadziejnej pułapce – bez wyjścia. Wierzycie w to, czy nie, Bóg celowo poprowadził ich do tego ryzykownego miejsca!

W obozie Izraela nastała panika. Mężczyźni trzęśli się ze strachu, kobiety i dzieci płakały, trzymając się dziadków i innych członków rodziny. Nagle Mojżesz został zaatakowany przez rozgniewanych przywódców rodzin, którzy krzyczeli,, „Czy dlatego, że w Egipcie nie było grobów, wyciągnąłeś nas, abyśmy pomarli na pustyni? Cóżeś nam to uczynił, wyprowadzając nas z Egiptu? Czy nie powiedzieliśmy ci tego już w Egipcie, mówiąc: Zostaw nas w spokoju, będziemy służyli Egipcjanom, gdyż lepiej nam służyć Egipcjanom, niż umierać na pustyni” (2 Mojż. 14:10-12)

Zastanawiam się, czy nawet Mojżesz nie miał chwil strachu odnośnie ich sytuacji. Kiedy jednak ten mąż Boży płakał, Pan odpowiedział: „Dlaczego wołasz do mnie?” (2 Mojż. 14:15).

Nikt w Izraelu nie mógł wiedzieć, jak wielkie wybawienie miał dla nich Bóg! Nagle wiatr rozdzielił morze i ludzie przeszli po suchym gruncie. Kiedy faraon i jego potężna armia próbowali ich gonić, wody ponownie się połączyły i zatopiły wszystkich!

Cóż to musiał być za widok! Lud Boży patrzył z drugiej strony i widział swoich wrogów zniszczonych, jak ołowiane żołnierzyki. Wtedy w obozie zabrzmiała pieśń, bo zobaczyli, że Bóg wybawił ich z niemożliwej sytuacji. Pismo Święte zapisało ich reakcję – i zaśpiewali:

„Wtedy zaśpiewał Mojżesz i synowie izraelscy następującą pieśń Panu. Zaśpiewam Panu, gdyż nader wspaniałym się okazał: Konia i jego jeźdźca wrzucił w morze! Pan jest mocą i pieśnią moją, i stał się zbawieniem moim. On Bogiem moim, przeto go uwielbiam; On Bogiem ojca mojego, przeto go wysławiam” (2 Mojż. 15:1-2).

wtorek, 14 maja 2013

ROZMODLONY PEYSON

Dr Edward Peyson, znany jako „rozmodlony Peyson”, był pastorem w Portland, w Maine prawie 200 lat temu. W roku 1806, kilka lat po Deklaracji Niepodległości, Ameryka była zniszczona przez głęboką depresję. Był to czarny okres i Dr Peyson tak opisał tą tragedię w jego okolicach. Napisał:

„Biznesy ustały, wielu upada. Setki…. straciły pracę i są zrozpaczeni. Boję się o mój kraj. Obawiam się, że nasze grzechy przyczyniły się do tego, że spadł na nas sąd. Niektórzy z naszych wspaniałych młodych nawróconych utracili wszystko, nawet swoje domy; ale moje serce jest pocieszone, ponieważ widzę, że są radośni i cisi pomimo wszystko. Inni, którzy nie znają Boga, stracili sens życia, martwią się bezgranicznie i umierają ze złamanym sercem.”

Dr Peyson i jego zbór cierpieli z powodu utraty wszystkiego. Sam Dr Peyson żył za kilka centów. 28 grudnia 1807 napisał do swojej matki:
„Warunki są coraz gorsze. Wielu bogatych kupców żyje teraz w nędzy. Firmy padają codziennie. Dom dla biedaków jest już przepełniony i setki ludzi potrzebują jeszcze pomocy. Wielu, którzy byli wychowani w dostatku, są zależni od tego, czy ktoś da im jeść.

Mamo, być może smucisz się i mówisz, Biedny Edward! Ale nigdy nie miałaś większego powodu, by cieszyć się z powodu mnie i wołać, Edward jest bogaty!, niż teraz. Błogosławiony niech będzie Bóg, moja wiara nie opiera się na kruchych podstawach, które runą w takich chwilach. Bóg powoduje, że jestem spokojny, nie buntuję się, a nawet jestem szczęśliwy w tych wszystkich kłopotach. Nie mówię, że to nie boli – bo boli. Wszelkie moje ziemskie nadzieje legły w gruzach. W takich okolicznościach nie można nie odczuwać bólu. Myślałem, że wiedziałem już wcześniej, iż ten świat jest zdradliwy i jego radość jest nietrwała; ale te trudne czasy nauczyły mnie odwracać się od rzeczy stworzonych i szukać rzeczy od Boga. Modlę się, że jeżeli Bóg ma przygotowane jakieś świeckie rzeczy dla mnie, to raczej wolałbym, by zamiast tego dał mi Swoją łaskę.”

Edward Payson przestał próbować kierować sprawami swojego życia po swojemu (patrz Hebr. 12:1) Mógł z radością przyjąć pozbawienie go wszystkiego, co posiadał, ponieważ był na tym świecie, ale nie z tego świata

„Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa” (2 Kor. 12:9).

poniedziałek, 13 maja 2013

WIĘKSZE RZECZY DOPIERO PRZYJDĄ by Gary Wilkerson

Bóg chce czynić przez nas wielkie rzeczy. Chce wyrażać Jego miłość do świata poprzez nas. Jeżeli trzymamy się jakiejś rzeczy, która stoi na przeszkodzie do osiągnięcia Jego woli – jakaś samowola, jakiś brak zaufania Jemu we wszystkim – On nam to pokaże.

Czasami Bóg chce dodać coś do naszego życia, zanim przyjdzie to, co najlepsze. Może to być coś, czego nie zrobiliśmy, więc chce, byśmy siebie zapytali, „Czy byłem niechętny, by odpowiedzieć na coś, co Bóg chce, bym czynił?”

Przykład znajdujemy w Dziejach Apostolskich, kiedy to uczniowie dodali do swojego grona nowego członka w miejsce Judasza. Kiedy byli w Górnej Izbie, rzucili losy i wybrali Macieja. Wydawało się to tak mało ważne. Ci sami ludzie widzieli Jezusa jak czynił cuda, otwierał oczy ślepym, wypędzał demony, a nawet wskrzeszał z martwych. Widzieli budowanie królestwa Bożego na ziemi tak, jak nigdy przedtem w historii. Kiedy Jezus wstąpił do nieba, dał im niesamowite słowo: „Będziecie czynić jeszcze większe rzeczy, kiedy poślę wam Mojego Ducha. On was wyposaży. Przed wami większe rzeczy!” (patrz Dz. Ap. 1:1-8).

Rzeczywiście ci sami uczniowie poszli poza granice Izraela i Bliskiego Wschodu, do Europy, Indii i Afryki, głosząc w swoim pokoleniu tym narodom dobą nowinę o Chrystusie. Dlaczego tak ważne było dodanie jednego ucznia? Zrobili to z prostego powodu: Piotr odczuł, że jest to coś, czego Bóg od nich oczekuje.

„A w owych dniach stanął Piotr wśród braci….i rzekł: Mężowie bracia! Musiało się wypełnić Pismo, w którym Duch Święty przepowiedział przez usta Dawida o Judaszu, bo został on zaliczony do naszego grona i miał udział w tej służbie” (Dz. Ap. 1:15-17). Piotr cytował psalm 109:8; „A urząd jego niech inny weźmie!”

Jest to wielka lekcja dla kościoła Chrystusa dzisiaj. Chodzi o to, by nie lekceważyć pobudzenia w sercu, choćby było niewielkie. Bóg wskazuje na te rzeczy z pewnego powodu: By pokazać nastawienie naszego serca do Niego. Przyjdą jeszcze większe rzeczy!

piątek, 10 maja 2013

ROZPRAWIĆ SIĘ ZE ZWĄTPIENIEM

Jeżeli nie rozprawisz się z twoich zwątpieniem, to zostaniesz poddany duchowi szemrania i narzekania. Będziesz tak żył i tak umierał. Twoich zwątpień nie można tak po prostu stłumić, one muszą być wyrwane z korzeniami.

Popatrzcie na Izrael zaledwie trzy dni po ich wybawieniu z Egiptu. Śpiewali, potrząsali swoimi tamburynami i wydawali świadectwo o Bożej mocy, sile i potędze i chlubili się tym, że On ich prowadzi i ochrania. Potem przyszli do Mara, co znaczy „gorzkich wód.” To miało być dla nich miejsce sprawdzianu.

Bóg dopuszcza jeden kryzys za drugim dotąd, aż wreszcie nauczymy się lekcji. Jeżeli nie chcemy się jej uczyć, to przychodzi czas, kiedy On nas wydaje naszej własnej goryczy i szemraniu. „I szli trzy dni drogi na pustynię i nie znaleźli wody ... I lud szemrał przeciwko Mojżeszowi mówiąc, Co będziemy pić?” (2 Mojż. 15:22,24).

W niedzielę Izraelici mieli wspaniały czas - śpiewali, tańczyli i uwielbiali. Potem przyszła środa i już mieli problem. Następny kryzys – i już się rozpadali!

Jak ludzie mogli tak szybko utracić swoją ufność? Ponieważ jej nigdy nie mieli. Nigdy nie mieli pod sobą zbudowanego fundamentu. Dlatego oblali sprawdzian. Absolutnie niczego się nie nauczyli z poprzedniego kryzysu i znowu rozminęli się z możliwością, aby zaświadczyć o wielkości ich Boga.

Od tego czasu Izrael już się niczego nie uczył od Boga. Zaczęli nawet traktować Jego dobroć za coś oczywistego, co im się należy. Nie mieli co jeść, więc On im posłał mannę z nieba. Spuścił do nich przepiórki w takiej ilości, że zakryły ziemię poza obozem grubość około jednego metra. Ale nie było słychać ani jednego słowa podziękowania! Zamiast tego ludzie poddali się chciwości i zaczęli gromadzić to, co im Bóg dał. Izrael stał się narodem twardego karku!

Jaka szkoda, kiedy ludzie przechodzą od jednego kryzysu do następnego i niczego się z tego nie uczą. To niesie z sobą przekleństwo, że człowiek zostanie poddany duchowi szemrania.

czwartek, 9 maja 2013

UZDRÓW MOJA NIEWIARĘ

„Ale niech prosi z wiarą, bez powątpiewania; kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej, przez wiatr tu i tam miotanej. Przeto niechaj nie mniema taki człowiek, że coś od Pana otrzyma” (Jakuba 1:6-7).

Ten świat jest pełny chrześcijan, którzy nie trzymają się Bożego Słowa. Uważają, że jest co coś niewinnego, żeby siedzieć przy stole w Domu Bożym i szemrać tak, jakby Bóg nie słyszał naszego szemrania! Są oni oskarżeniem, że Bóg się nie troszczy, insynuacjami, że On nas zawiódł.

Bóg mnie ostrzegał, żebym się dołączył swojego głosu do wątpliwości i strachu – ani mojej żony, ani przyjaciół, ani najbliższych, ani kolegów. Bóg mówi, żebyśmy zanieśli te wątpliwości na krzyż i powiedzieli, „Jezu, ulecz moją niewiarę. Zabierz ją.”

Izrael spędził czterdzieści lat w niepokoju – uszczypliwości, narzekaniu, pełni goryczy i zazdrości. Prowadzili taką nędzną egzystencję, podczas gdy twierdzili, że są dziećmi Bożymi i że są święci. Ale to było ich świadectwo, nie Boga.

Musisz dojść do miejsca, gdzie zaufasz Jemu. Jeżeli nauczysz się tego teraz, to następnym razem, kiedy przyjdzie kryzys, będziesz śpiewał i wykrzykiwał uwielbienie dla Wybawcy! Będziesz miał zwycięstwo, ale co ważniejsze, zadasz śmiertelny cios zwątpieniu, strachowi i niewierze.

Gdzie rozpoczniesz? Patrząc prosto w lustro Słowa Bożego. Przypomnij sobie swoje słowa i czyny z ostatnich trzydziestu dni: czy szemrałeś? Narzekałeś? Może odpowiesz, „Tak, ale nie kierowałem swojego szmerania przeciwko Bogu!” Ależ tak, kierowałeś! Bez względu na to gdzie, albo przeciwko komu narzekasz, to wszystko jest kierowane do Boga.

W każdym miejscu w Biblii widzę, „Zaufaj Mi, a Ja ciebie przeprowadzę. Tylko powierz Mi swoje drogi.” Czego to wymaga? Po prostu: Stój i oglądaj wybawienie Pańskie. Zapytasz, „A co jeżeli nic się nie stanie?” Taka odpowiedź pokazuje wątpliwość i strach.

Umiłowani, zwróćcie się do Boga dzisiaj i powiedzcie: „Panie zrobiłem wszystko co wiedziałem i mogłem w mojej sytuacji. Wiem, że i tak nie mogę nic zrobić, aby rozwiązać swój problem. Będę ufał Tobie i oczekiwał na Twoje zwycięstwo.”

Niech Bóg uczyni ciebie świadectwem dla świata i świadkiem Jego wierności. Kochaj Go z całego serca teraz. Oddaj Mu wszystkie twoje problemy, cała twoją wiarę i ufność!

środa, 8 maja 2013

PIEŚŃ W TRUDNYCH CZASACH

„Tam żądali od nas słów pieśni Ci, którzy nas wzięli w niewolę, A ciemięzcy nasi - radości: Śpiewajcie nam jakąś pieśń Syjonu! Jakże mamy śpiewać pieśń Pana Na obcej ziemi?” (Psalm 137: 3,4).

Lud Boży był w najtrudniejszym miejscu ich życia. A kiedy byli uprowadzani, ich ciemiężcy wymagali od nich pieśni. W nich jednak nie było już życia, ale depresja, rozpacz, beznadziejność.

Dzisiaj wielu wierzących jest w takiej samej pozycji. Może jesteś uwięziony przez twoje okoliczności, albo diabeł przychodzi do ciebie ze starymi pokusami. Jesteś na krawędzi rezygnacji, myśląc: „Nie dam rady. Pomimo wszystkich moich modlitw i płaczu, to stare zniewolenie będzie mnie zawsze dręczyć !”

Kiedy Izrael dostał się do niewoli babilońskiej, ich ciemiężcy wołali do nich: „Śpiewajcie nam! Bawcie się dla nas! Słyszeliśmy wszystko o was i o tym co Bóg czynił dla was. Weźcie teraz swoje tamburyna i wyciągnijcie swoje harfy. Zagrajcie nam pieśń. Pokażcie nam waszą radość w waszym Bogu!”

Ja uważam, że to żądanie nie było tylko szyderstwem. Wierzę, że była to też godna pożałowania prośba. Babilońscy bogowie zostawili ich pustych i wysuszonych. Nie mieli nadziei. Ale słyszeli jak Izrael śpiewał dla swojego Boga, Boga, który przeprowadzał ich przez niemożliwe okoliczności. Mówili: „Ci ludzie mają Boga, który może rozdzielić morze dla nich. Jego ogień spada z nieba i On walczy z ich wrogami. Musi być coś prawdziwego w tym ich Bogu!”

Tak jak cały świat, oni chcieli widzieć ludzi, którzy przeżywali te same problemy, jakie oni przeżywali i takie same walki jakie oni mieli, ale potrafili śpiewać i wykrzykiwać i zachować wiarę w najciemniejszej godzinie! Babilończycy żądali pieśni, bo w sercu każdego człowieka jest coś, co woła, „Gdzie na tej ziemi jest coś, co może powodować, żebyś śpiewał nawet wtedy, gdy wszystko straciłeś?” Oni potrzebowali świadectwa! To jest ważne, aby dzieci Boże, gdziekolwiek są, bez względu na czas, śpiewały pieśń Syjonu: „Boże, wierzę Tobie, bez względu na to co się dzieje!”

Świat woła do nas, „Wy nam możecie pokazać cud! Nie robi na nas takiego wrażenia to, że rozstąpiło się Morze Czerwone. Ani to, że ślepi odzyskują wzrok czy chromi zostają uzdrowieni. Ale to, że możecie patrzeć na najczarniejszą godzinę waszego życia, sytuację beznadziejną po ludzku, a pomimo tego uśmiechać się z radością, śpiewając uwielbienie dla Boga. To jest cud jaki chcemy widzieć.”

wtorek, 7 maja 2013

SŁUŻBA

Pycha jest odrzucana przez myśl o służbie. Dzisiaj wszyscy chcą robić wszystko, ale nie być sługą. Popularna gra dla dzieci w Ameryce nazywa się „Mistrzowie Wszechświata.” Ale to się również staje teologią wielu chrześcijan. Cytujemy to Słowo: „Nie jesteś już sługą, lecz synem; a jeżeli synem, to dziedzicem poprzez Chrystusa” (Gal. 4:7). Paweł tutaj mówi naprawdę, że syn, który został we właściwy sposób nauczony wie, że jest legalnie synem króla, ze wszystkimi prawami, ale on tak kocha ojca, że wybiera rolę sługi. Paweł też powiedział, że on był „sługą Jezusa Chrystusa” (Rzym. 1:1).

Sługa nie ma własnej woli; słowo jego pana jest jego wolą. Krzyż reprezentuje śmierć wszystkich moich planów, moich własnych pomysłów, pragnień, nadziei i marzeń. A ponad wszystko, to oznacza absolutną śmierć mojej własnej woli. To jest prawdziwe uniżenie. „On uniżył samego siebie i stał się posłuszny aż do śmierci i to śmierci krzyżowej” (Filipian 2:7). On powiedział do Swoich uczniów: „Moim pokarmem (spełnieniem w życiu) jest wypełnienie woli tego, który mnie posłał (Jana 4:34). Innymi słowy: „Odrzucam taką myśl, żeby brać sprawy w swoje ręce. Czekam, aby usłyszeć każdą wskazówkę od Mojego Ojca!”

Jan napisał, „Jaki jest On, tacy i my jesteśmy na tym świecie” (1 Jana 4:17). Każdy prawdziwy chrześcijanin musi być gotowy powiedzieć, „Ja naprawdę chcę wypełniać Jego wolę.” Ale tutaj się rozmijamy. Skupiamy swoje serce na czymś, czego my chcemy, czymś, co wygląda dobrze, co brzmi logicznie, ale nie jest Bożą wolą. Będziemy się modlić, pościć i prosić. Wylewamy rzeki łez. Wyznajemy to. Cytujemy Biblię. Staramy się namówić innych, żeby się z nami zgodzili. Jedną z największych pułapek dla chrześcijan jest dobry pomysł, który nie pochodzi od Boga, dobra strategia, która nie jest od Niego, dobrze obmyślany plan, który nie jest Jego planem. Czy twoje pragnienia mogą przetrwać na krzyżu? Czy możesz odejść od nich i umrzeć dla nich? Musisz być w stanie powiedzieć szczerze, „Panie, może to nie diabeł chce mnie zatrzymać, ale Ty. Jeżeli to nie jest Twoja wola, to mogło by mnie to zniszczyć. Oddaję to na krzyż. Zrób to po Swojemu, Panie!”

poniedziałek, 6 maja 2013

WYTRWAŁA WIARA by Gary Wilkerson

„Czy ja zaniedbałem zrobić coś, o co On mnie prosił? Nie chcę niczego w moim życiu, co by mi przeszkodziło w tym, czego Bóg ode mnie oczekuje.

Bóg zawsze prowadzi Swój lud do tego punktu. Dlaczego? Bo zanim będzie mógł spełnić to co najlepsze, musi uczynić coś głębokiego w nas. On nam chce dać Swoje zwycięstwo, ale również chce naszego całkowitego poświęcenia.

Pierwsze sześć rozdziałów Jozuego opisuje chwalebne dzieło, jakiego Bóg dokonywał wśród Swojego ludu w okresie kilku lat. Izrael został właśnie uwolniony po 400 latach niewoli. Wyszli z okresu 40 lat wędrówki po pustyni. Po tym wszystkim Bóg im błogosławił. Teraz byli u granic Kanaanu, ziemi opływającej mlekiem i miodem, którą On im obiecał wiele lat wcześniej. Tak więc weszli – i co się stało? Natychmiast Jozue zwrócił się do młodszego pokolenia mężczyzn i oddzielił ich dla Boga. Biblia używa słowa „obrzezał” żeby opisać ich przygotowanie, ale głębsze znaczenie jest takie, że „Oni byli przygotowani.”

Dlaczego Jozue to zrobił? Teraz, kiedy przeszli na drugą stronę, przed nimi stały grube, niemożliwe do zdobycia mury Jerycha. Pokonanie tego wroga byłoby niemożliwe dla niezdyscyplinowanych Izraelitów. Ale pomimo tego Bóg im powiedział, „Ja was błogosławiłem przez te ostatnie lata. Doświadczaliście Moich niesamowitych bogactw. Ale wasza praca jeszcze się nie skończyła.”

W jaki sposób Izraelici przygotowali się do tej walki? Nie ostrzyli swoich mieczy i nie polerowali swojej zbroi. Zamiast tego, przygotowanie następowało w ich sercach. Bóg im kazał okrążać miasto i śpiewać pieśni, modlić się i czekać na Niego. Na koniec kazał im podnieść trąby i wydać głośny okrzyk. W jednym momencie te potężne mury zawaliły się!

Jozue i jego ludzie wtedy dokonali wielkich czynów, pokonując swoich wrogów, odziedziczyli więcej ziemi i oglądali takie zwycięstwa, jakich dotąd nie widzieli. Jozue zrobił coś, czego nawet Mojżesz nie dokonał – pobił trzydziestu jeden królów. Było to dziesięciokrotnie więcej niż to zrobił Mojżesz. Ja wierzę, że jest to obraz tego co Pan chce czynić w życiu każdego z nas. On chce dać dziesięciokrotny wzrost, wylewać Swojego Ducha w zadziwiający sposób, abyśmy wierzyli, że On to wszystko chce uczynić. Krótko mówiąc, On chce, żebyśmy mieli wytrwałą, niechwiejącą się wiarę.

piątek, 3 maja 2013

ON NIE GROZIŁ

Oto zdumiewająca prawda, związana z cierpieniem Chrystusa: „On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził” (1 Piotra 2:23).

Co za ważne stwierdzenie: „On, gdy cierpiał, nie groził.” Nigdy się nie bronił przed tymi, którzy Go źle traktowali. Nikogo nie karał i nie mścił się na nikim.

To do nas niepodobne! My grozimy, kiedy nasze cierpienie staje się nieznośne; bronimy się; stale chronimy nasze prawa i reputację. Najgorsze jest to, że grozimy Bogu. Jest to bardzo subtelne i większość z nas nie jest tego nawet świadoma. Kiedy nasze modlitwy nie otrzymują odpowiedzi – kiedy kłopoty i nieszczęścia dotykają naszego życia – oskarżamy Boga. Mniej się modlimy i czytamy Biblię. Dalej Go kochamy, ale porzucamy gorliwość. Zaczynamy się oddalać i nasza wiara staje się słaba i nieaktywna. Takie zachowanie jest grożeniem Panu.

Za każdym razem, kiedy odwracamy się od szukania Pana całym sercem, grozimy Mu. Jest to subtelny sposób powiedzenia, „Panie, ja zrobiłem co mogłem, a Ty mnie zawiodłeś.”

Pan ma nieskończoną cierpliwość z tymi z nas, którzy cierpią. Czeka z miłością, aż powrócimy pod Jego dobrotliwą opiekę. Ale to może stać się sposobem życia i grożeniem Bożej wierności, jeżeli nie zgodzimy się obudzić i odnowić naszą wiarę i nadzieję w Nim. Niektórzy stają się tak rozczarowani, że oddają się swoim pasjom i pożądliwościom. Pogrążają się w swoich pragnieniach, ponieważ walka wydaje się nie mieć sensu. Jest to ich sposób powiedzenia, „Po co to wszystko? Wołałem do Boga o pomoc, by mnie wyzwolił, ale On nie przychodzi. To jest ciągle we mnie, po wszystkich wylanych łzach i modlitwach.”

Wreszcie dochodzi do: „Mam prawo tak postępować – bo zostałem mocno zraniony.” To jest grożenie Bogu, sposób na wyrównanie rachunków z Nim za to, że we właściwym czasie nie odpowiedział na moją modlitwę.”

Kochani, jest nadzieja! Pan Zastępów jest z nami! Tylko On może nas zachować. On nie pozwoli, by Jego dzieci upadły. Jesteśmy w Jego dłoni.

Zróbmy to, co robił Chrystus. „Poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi” (1 Piotra 2:23). „Poruczyć”, znaczy powierzyć swoje życie całkowicie w Jego ręce. Zrezygnuj ze swoich zmagań, przestań próbować osiągnąć cokolwiek w swojej mocy i powierz w opiekę twoje ciało i duszę Panu Zastępów!

czwartek, 2 maja 2013

BÓG DALEJ WYBIERA SŁABYCH

„Ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne” (1 Kor. 1:27).

Bóg dalej wybiera słabych, by okazać Swoją siłę. Czy kiedyś narzekałeś z powodu słabości? Czy czułeś się nieważny, kruchy i bezużyteczny dla Boga? Czy patrzyłeś na innych, którzy wydawali się mocni, prawie doskonali i myślałeś, że w porównywaniu z nimi jesteś zbyt grzeszny i nieużyteczny dla Boga? Bóg nie szuka duchowych olbrzymów, a raczej zwykłych świętych z dziecinną wiarą, którzy utracili wszelką ufność w ciele.

Bóg zawstydzi mocnych i mądrych poprzez namaszczenie jako Swoje narzędzia tych, którzy są uważani za słabych i głupich. Bóg ominie tych, którzy pokładają ufność w ciele, którzy ufają swoim talentom, swojej wiedzy, swojemu pochodzeniu i reputacji rodziny. Zamiast tego wzbudzi skruszonych na sercu, słabych i zmęczonych. Na nich wyleje ducha uwielbienia i chrzest miłości. Im pokaże Swoją wielkość, wierność i przymierza, a oni będą mocni w Panu i w sile Jego mocy.

Czy jest w tobie duch, którzy cię pobudza do wejścia na wyższe poziomy w Panu? Czy masz wewnątrz ogień dla Boga? Czy czujesz pragnienie odnowienia wiary i ufności w Bogu? Bądź wdzięczny! To jest wezwanie od Pana Jezusa Chrystusa!

Jego obietnice dla nas są wielkie i drogocenne. „Jak wielka jest dobroć twoja, którą zachowałeś dla tych, którzy się ciebie boją, którą wobec ludzi okazałeś tym, którzy ufają tobie! Ochraniasz ich pod osłoną oblicza twojego przed przewrotnością ludzi, Ukrywasz ich w namiocie przed kłótliwymi językami” (Psalm 31:20-21).

„Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują. Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha; gdyż Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże” (1 Kor. 2:9-10).

środa, 1 maja 2013

KTO JEST PO STRONIE PANA?

„Mojżesz stanął w bramie obozu i zawołał: Kto jest za Panem, do mnie! I zebrali się wokoło niego wszyscy synowie Lewiego” (2 Mojż. 32:26).

Jak Bóg miał zlikwidować zepsucie w Izraelu? Kogo miał wybrać, jako Swoje narzędzie w czasie zła? Czy aniołowie mieli zstąpić i wykonać sprawiedliwy sąd? Aron i jego synowie już się zepsuli, więc kogo Bóg mógł wzbudzić, by świecili jako Jego żołnierze świętości?

Ze wszystkich ludzi wybrał synów Lewiego – synów mordercy, który ze swoim bratem Symeonem sprowadził w oczach pogan hańbę na rodzinę Jakuba. Symeon i Lewi wzięli swoje miecze i zamordowali Sychema za zgwałcenie ich siostry Diny. Zabili również jego ojca Hamora, a potem zabrali ich owce, woły i osły, ich bogactwa oraz ich żony i dzieci.

Co za niepojęta łaska Boga – wybrał tych najmniej godnych i najsłabszych spośród nich, by byli Jego narzędziami. „I zebrali się wokoło niego wszyscy synowie Lewiego… Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza” (2 Mojż. 32:26,28).

Może było w nich coś, co mówiło, „My nie zawiedziemy Boga tak, jak to zrobili nasi ojcowie! Nie przyniesiemy wstydu imieniu naszego Boga; będziemy trzymać się po stronie Pana!”

Mojżesz im obiecał, „Nikt z was nie zawahał się wystąpić przeciwko synowi czy bratu swemu. Niech więc udzieli wam dziś błogosławieństwa” (patrz 2 Mojż. 32:29). I Bóg ich wynagrodził, pół-kapłańskim urzędem i nazwał Lewitami, którzy zostali oddani do służby w domu Bożym.

Być po stronie Pana, to znaczy brać Jego miecz i używać go do zwalczania sił niewiary i pokonywania zwątpień i obaw. To oznacza stanie w prawdzie dla Boga i Jego Słowa, bez względu na to, co czyni większość; jak niewierzący stają się nasi przyjaciele, jak świeccy są nasi najbliżsi. Musimy wyjść i deklarować, „Jestem po stronie Pana! Jestem przeciw wszelkim atakom na majestat i wierność naszego Boga!”