czwartek, 28 lutego 2013

USPRAWIEDLIWIAJĄCA WIARA

Usprawiedliwienie i sprawiedliwość przychodzą tylko przez wiarę. Jestem zbawiony przez wiarę, usprawiedliwiony przez wiarę i zachowany przez wiarę w krew Chrystusa. To jest fundamentem ewangelii. Ale nie każda wiara jest wiarą usprawiedliwiającą. Biblia wyraźnie mówi o dwóch rodzajach wiary: jednej, która usprawiedliwia i drugiej, która nie ma wartości – wiara, którą mają nawet demony.

W Księdze Dziejów Apostolskich jest zapisane, że Szymon czarnoksiężnik „uwierzył”, ale jego wiara nie była tą usprawiedliwiającą. „Szymon również uwierzył: i ... został ochrzczony” (Dz. Ap. 8:13). Szymon zaoferował Piotrowi pieniądze, żeby nabyć moc Ducha Świętego, ale Piotr odpowiedział: „Widzę bowiem, żeś pogrążony w gorzkiej żółci i w więzach nieprawości” (w. 23). Mówił w ten sposób: „Twoje serce jest nadal związane grzechem.”

Piotr powiedział Szymonowi, że bez pokuty zginie on i jego pieniądze. Szymon rzeczywiście uwierzył, ale nie stał się sprawiedliwością Bożą w Chrystusie. Jego wiara nie była wiarą usprawiedliwiającą, taką, która oczyszcza serce i przynosi sprawiedliwość Chrystusową.

Pismo powiada, że wielu ludzi „uwierzyło [w Jezusa]” ... kiedy widzieli cuda, które czynił. Ale Jezus nie ufał im ... bo On wiedział co było w człowieku” (Jana 2:23-25). Ci ludzie mieli wiarę w Chrystusa, ale to nie była wiara tych, którzy otrzymali „moc, aby się stać synami Bożymi” (1:12).Usprawiedliwiająca wiara jest to coś więcej niż zgoda; ona robi coś więcej niż tylko uznanie Boga. Jakub argumentował: „Ty wierzysz, że jest jeden Bóg; dobrze czynisz: demony również wierzą i drżą” (Jakuba 2:9). Jakub mówił tu o martwej, tymczasowej wierze, a nie wiecznej. Jezus ostrzegał przed taką wiarą mówiąc, że niektórzy wierzą przez jakiś czas, „[ale] nie mają korzenia ... i w czasie pokusy odpadają” (Łukasz 8:13).

Ale jest też usprawiedliwiająca wiara, która „oczyszcza serce” (zobacz Dz. Ap. 15:9) i „wierzy ku usprawiedliwieniu” (Rzymian 10:10).

Żeby wiara była usprawiedliwiająca, to musi jej towarzyszyć pragnienie posłuszeństwa i wierności Bogu. Ten rodzaj wiary zawiera życiodajną siłę, zasadę wiecznego posłuszeństwa i miłości do Boga.

środa, 27 lutego 2013

NIE BĄDŹ MUŁEM

„ Pouczę ciebie i wskażę ci drogę, którą masz iść; będę ci służył radą, a oko moje spocznie na tobie. Nie bądźcie nierozumni jak koń i jak muł, które wędzidłem i uzdą trzeba wstrzymywać, aby się nie zbliżały” (Psalm 32:8-9).

W tych dwóch krótkich wersetach Bóg daje nam wielką lekcję na temat prowadzenia. Możemy zbudować wielką wiarę na fundamencie poznania, że On jest gotowy, aby nas prowadzić i kierować nami we wszystkim.

Ale Słowo Boże mówi, że człowiek, który cieszy się wszystkimi duchowymi korzyściami bycia dzieckiem Bożym może być wierzący, a pomimo tego pozostawać upartym jak muł, kiedy chodzi o poddanie swoich dróg pod Boże kierownictwo. Bóg powiedział do Izraela, „ Przez czterdzieści lat czułem odrazę do tego rodu i rzekłem: Lud ten błądzi sercem i nie zna dróg moich” (Psalm 95:10).

Pomyśl o tym co mówił Bóg: Po czterdziestu długich latach Mojego łagodnego prowadzenia i cudownego ratunku oni nadal nie mają żadnego pojęcia w jaki sposób Ja działam. Nawet nie próbują zrozumieć Moich zasad prowadzenia. Dla nich Moje prowadzenie jest to tylko seria niezwiązanych ze sobą błogosławieństw, nic więcej niż otwarte drzwi i ucieczka z sytuacji kryzysowych.”

Osobiście jestem zmęczony chrześcijanami z głowami twardymi jak muły, bez zrozumienia zasad Bożego prowadzenia. Nie chcę, żeby Bóg mi powiedział, „Tak, Dawid otrzymał przebaczenie. Modlił się i Ja go wybawiłem z kłopotów raz za razem. Prowadziłem go cudownymi drogami i Moja ręka była nad nim. Ale on w swoim sercu nigdy nie zrozumiał Moich dróg.”

Umiłowani, nie prowokujcie Pana, żeby był surowy w stosunku do was. Nie bądźcie jak muł, bez zrozumienia. Bóg nie chce wykrzykiwać wskazówek do Swoich dzieci, ani zmuszać ich do posłuszeństwa. Bóg chce mieć lud, który Go zna na tyle dobrze, aby działał kiedy tylko dostrzeże Jego najmniejsze zaproszenie.

wtorek, 26 lutego 2013

UCZUCIE NIEGODNOŚCI

Nagle mamy odczucie bycia niegodnymi. Odwracamy się do wewnątrz i myślimy, „Znowu to zrobiłem! Nic się nie zmieniłem. Nigdy nie będę podobny do Chrystusa. Nadal reaguję jak dziecko, a nie dojrzały chrześcijanin. Dlaczego ja się nie zmieniłem?”

Umiłowani, diabeł chce, żebyście się martwili z powodu swoich niedociągnięć i braku wzrostu, myśląc, że ten bieg jest niemożliwy i aby was zniechęcić i doprowadzić do odejścia od Boga.

Pewne jest to, że czasami będziemy się potykać, gdyż ten bieg będzie trwał dotąd, aż Pan powróci. Ale musimy zawsze wstać na nasze nogi i iść naprzód.

Boże Słowo mówi o zwyciężaniu: „Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat” (1 Jana 5:4). „Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem” (Obj. Jana 21:7).

Zwyciężyć oznacza” pokonać i uzyskać to co najlepsze ze wszystkich pokus i przeszkód.” Czym są nasze przeszkody? Są to wszystkie nowe reakcje w ciele, każde niepowodzenie w upodabnianiu się do Chrystusa, każdy wybuch temperamentu, goryczy czy gniewu.

Dawid napisał, „Mój grzech jest zawsze przede mną” (Psalm 51:4). Ten człowiek został obnażony przed całym światem jako cudzołożnik i morderca. On też napisał, „Winy moje bowiem wyrosły ponad głowę moją, są jak wielki ciężar, zbyt ciężki dla mnie. ... Jestem zgięty i pochylony bardzo. Cały dzień chodzę w żałobie” (Psalm 38:5-7).

Co by było gdyby Dawid martwił się i dręczył z powodu swoich upadków? On pokutował z całego serca i dlatego mógł powiedzieć, „ Zmieniłeś skargę moją w taniec, rozwiązałeś mój wór pokutny i przepasałeś mię radością” (Psalm 30:12).

Najszybszym sposobem pozbycia się „Uczucia niegodności” jest zaufanie w przebaczenie Chrystusa. On jest gotowy przebaczyć w każdej chwili: „Ty bowiem, Panie jesteś dobry i przebaczasz, i jesteś wielce łaskawy dla wszystkich, którzy cię wzywają” (Psalm 86:5).

poniedziałek, 25 lutego 2013

PATRZĄC NA JEZUSA by Gary Wilkerson

Jestem poruszony tym jakie doświadczenia przeżywają niektórzy z was, jakie walki i udręki duszy. Chcę żebyście wiedzieli, że Bóg widzi dokładnie gdzie jesteście i nie zapomniał o was; właściwie On idzie z wami poprzez te sytuacje. Chce, żebyście byli świadomi Jego wielkiej miłości do was i potem chce, aby ta świadomość rozpraszała wszelki strach jaki męczy wasze serce.

Nie musimy się obawiać przechodzenia przez doliny w naszym życiu, gdyż Bóg jest z nami. W takich sytuacjach On chce, żebyśmy zrobili tylko jedno: patrzyli na Niego. On jest naszą skałą, naszą mocną twierdzą i naszym zbawieniem. Tylko w Nim możemy mieć nadzieję – wszystkie inne rzeczy zawiodą, ale On jest pewny na wieki.

Ostatnio miałem przywilej usługiwania Słowem w więzieniu w Luizjanie razem z pastorem Jimem Cymbalą z Brooklyn Tabernacle. Chociaż ci więźniowie nie są w idealnej sytuacji, to słyszeliśmy wiele świadectw tych, którzy zostali odkupieni. Pomimo ich zewnętrznych więzów, żyją oni w poznaniu i nadziei miłości Chrystusa. Niektórzy nawet proszą, żeby ich przeniesiono do innych zakładów karnych, gdzie będą mogli głosić Ewangelię. Są to bardzo zachęcające świadectwa zwycięskiego, wiernego życia!

Tak więc, chociaż przechodzisz przez doświadczenia, to wiedz, że Jezus jest odpowiedzią. W tym życiu będziemy mieli trudności, ale nasza wielka nadzieja jest w dokończonym dziele Chrystusa na krzyżu. On wziął wszelki grzech, choroby i smutek na Siebie. On to wszystko niesie za nas, abyśmy my mogli żyć w zwycięstwie i nadziei. Ten najwyższy akt miłości został dokonany dla ciebie w twojej sytuacji; Pan chce okazać Swoją miłość i moc w twoim życiu.

„Patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać należytej mu radości, wycierpiał krzyż” *Hebr. 12:2).

piątek, 22 lutego 2013

MAJĄC MIŁOŚĆ

„Albowiem to jest łaska, jeśli ktoś związany w sumieniu przed Bogiem znosi utrapienie i cierpi niewinnie……On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi” (1 Piotra 2:19,23).

Piotr opisuje, jak Jezus postępował w każdej sytuacji w życiu. Kiedy ludzie Go krzywdzili i złorzeczyli Mu, On nie odpowiadał tym samym. Kiedy chcieli się z Nim sprzeczać, On się w to nie angażował. Po prostu odchodził.

” Na to bowiem powołani jesteście, gdyż i Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady” (w. 21). Piotr mówi wyraźnie: Jezus ma być naszym przykładem zachowania.

Apostoł Paweł dodaje, „Jeśli nie masz miłości – to znaczy miłości Chrystusa – jesteś niczym.” Według 1 Kor. 13, miłość oznacza okazywanie dobroci wszystkim, bez wyjątku…bez zazdrości … bez zdenerwowania… nie myśląc źle o nikim… nie ciesząc się, kiedy ktoś upadnie, nawet wróg.

Zarówno Piotr, jak i Paweł wyraźnie to podkreślają: „Nasze polecenie brzmi, że nie może być odpłacania złym za złe, ani zemsty, ani grożenia. Zamiast tego powierz wszystkie swoje zdenerwowania, obawy i gorycz Chrystusowi.”

Nasze serca mogą mówić, „Panie, to jest to, czego ja chcę.” Możemy osiągnąć kilka zwycięstw i zacząć czuć się pewnie. Potem nie wiadomo skąd, ktoś mówi lub robi coś, co wbija szpetną, niespodziewaną strzałę w nas – i znowu mamy szybki powrót gniewnych myśli. Zanim się zorientujemy, strzelamy zatrutymi strzałami w tego, kto nas zdenerwował.

Zdajemy sobie sprawę, że upadamy, chociaż bardzo się staramy – modląc się, szukając Boga, trzymając się prawdy i ciesząc się wieloma sukcesami. Kiedy nieprzyjaciel naciera jak powódź, kompletnie zawodzimy z naszych wysiłkach, by być jak Jezus.

„Biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami” (Hebr. 12:1). Po prosu musisz mieć cierpliwość do siebie i twojego wzrastania. Tak naprawdę, to ten bieg będzie trwał aż do powrotu Jezusa. Tak, będziesz upadał i chwiał się, ale jeżeli upadniesz, powstań i idź dalej.

czwartek, 21 lutego 2013

CZY GNIEWASZ SIĘ NA BOGA?

Ja wierzę, że nie ma nic bardziej niebezpiecznego dla chrześcijanina, niż trzymanie w sercu pretensji do Boga. Jestem zszokowany przez rosnącą liczbę wierzących, którzy noszą w sercu niechęć do Niego. Dlaczego? Oni są przekonani, że On się o nich nie troszczy, bo nie odpowiedział na jakąś ich modlitwę, albo nie zadziałał w ich sprawie.

Jonasz miał powołanie misyjne od Boga i poszedł do Niniwy, by przekazać im poselstwo o sądzie, które otrzymał. Po przekazaniu tego przesłania Jonasz usiadł na wzgórzu i czekał, aż Bóg ześle sąd. Ale minęło czterdzieści dni i nic się nie stało. Dlaczego? Bo Niniwa pokutowała i Bóg zmienił zdanie na temat ich zniszczenia!

Większość gniewu na Boga zaczyna się od rozczarowania. Bóg może nas powołać, dać nam polecenie i wysłać nas. Potem, kiedy sprawy nie idą tak, jak sobie zaplanowaliśmy, możemy czuć się zwiedzeni lub zdradzeni. Bóg rozumie nasze wołanie z powodu bólu i rozczarowania. Nasze wołanie, to ludzka reakcja. Ona nie jest inna, niż wołanie Jezusa na krzyżu: „Ojcze, dlaczego Mnie opuściłeś?”

Jeżeli będziemy pielęgnować takiego zirytowanego ducha, to przerodzi się w gniew, a Bóg zada nam to samo pytanie, które zadał Jonaszowi, „Czy to słuszne, tak się gniewać?” (Jonasz 4:9). Innymi słowy, „Czy uważasz, że masz prawo być tak rozgniewany?”

Jonasz odpowiedział, „Słusznie jestem zagniewany, i to na śmierć” (ten sam wiersz). Ten prorok był tak wściekły na Boga, że powiedział, „Nie obchodzi mnie, czy umrę, czy będę żył. Moja misja, to porażka. Mam wszelkie prawo, by się na Niego gniewać”

Słowo Boże mówi, że jest nadzieja. „Powstrzymuj swój głos od płaczu, a swoje oczy od łez, gdyż jeszcze będziesz miała nagrodę za swój trud - mówi Pan” (Jeremiasz 31:16). Innymi słowy, „Przestań narzekać, a Ja cię wynagrodzę za twoją wierność.”

„A tak, bracia moi mili, bądźcie stali, niewzruszeni, zawsze pełni zapału do pracy dla Pana, wiedząc, że trud wasz nie jest daremny w Panu” (1 Kor. 15:58).

Kochani, wasze Wolanie i modlitwy nie są na darmo. Wszystkie wasze łzy i ból miały cel. Bóg mówi, „Myślisz, że to już koniec. Widzisz tylko twoje niepowodzenie i ruinę i brak rezultatów. Dlatego mówisz, ‘To już koniec’, ale Ja mówię, że to dopiero początek. Widzę już nagrodę, którą chcę ci zesłać. Myślę o dobrych rzeczach dla ciebie – rzeczach cudownych. Dlatego przestań płakać!”

środa, 20 lutego 2013

CAŁKOWITE ZAUFANIE CHRYSTUSOWI

Kiedy mówię o całkowitym zaufaniu Chrystusowi, mam na myśli nie tylko zaufanie Jego zbawiającej mocy, ale również Jego mocy podtrzymującej. Musimy ufać Jego Duchowi, że przemieni nasze życie na podobne Jemu – to znaczy zachowa nas w Chrystusie.

Kiedyś byliście obcymi, odłączonymi od Chrystusa przez grzeszne uczynki. A więc jaki dobry uczynek zrobiłeś, by być pojednany z Nim? Żaden! Nikt nigdy nie zdołał uczynić siebie świętym, ale jesteśmy wprowadzeni w świętość Chrystusa jedynie przez wiarę, przyjmując Jego słowo, które mówi: „Ponieważ napisano: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” (1 Piotra 1:16).

Tak, On chce twojego codziennego chodzenia zgodnie z twoją wiarą, ale prawdą jest, że musimy Jemu wierzyć nawet w tej sprawie. Musimy zaufać Jego obietnicy, że da nam Ducha Świętego, który będzie nas przemieniał w podobieństwo Chrystusa w naszym codziennym życiu

„I was, którzy niegdyś byliście mu obcymi i wrogo usposobionymi, a uczynki wasze złe były, teraz pojednał w jego ziemskim ciele przez śmierć, aby was stawić przed obliczem swoim jako świętych i niepokalanych, i nienagannych, jeśli tylko wytrwacie w wierze” (Kolos. 1:21-23).

„Jeśli tylko wytrwacie w wierze.” Zauważ, że Jezus tu mówi, „Ufaj Mi stale, żyjąc wiarą, a Ja przedstawię cię Mojemu Ojcu, jako czystego i bez zmazy.” To jest uświęcające dzieło Ducha Świętego.

Żaden chrześcijanin nie jest bardziej święty od innego, bo nie ma stopni świętości – są tylko stopnie dojrzałości w Chrystusie. Możesz być niemowlęciem w chrześcijaństwie, a być absolutnie świętym w Jezusie. Wszyscy jesteśmy mierzeni według jednego standardu – świętości Chrystusa. Jeżeli jesteśmy w Chrystusie, Jego świętość jest nasza w jednakowej mierze.

Nigdy więcej nie patrz na innego chrześcijańskiego lidera lub kogoś i nie mów, „Chciałbym być tak święty, jak on.” Może nie masz życia modlitwy takiego, jak ta osoba; może popełniasz więcej błędów, ale on nie jest bardziej akceptowany przez Ojca, niż ty. Nie możesz porównywać się z nikim innym – bo nikt nie jest bardziej kochany przez Ojca, niż ty!

wtorek, 19 lutego 2013

JEDYNY SPOSÓB BY STAĆ SIĘ ŚWIĘTYM

Nie można osiągnąć świętości w oczach Bożych poprzez własne wysiłki lub siłę woli. Musimy przyjść do Niego i powiedzieć, „Panie, nie mogę dać Ci nic. Ty musisz zrobić wszystko.”

My jednak trwamy w przekonaniu, „Gdybym mógł odnieść zwycięstwo w tym jednym, ostatnim grzechu, mógłbym żyć święcie.” Dlatego bierzemy do ręki miecz silnej woli, obietnice i dobre intencje i wyruszamy, by zabić tego wroga w swoim sercu. Ale nigdy nie możemy być święci, stojąc na gruncie własnej sprawiedliwości.

Ty i ja spotykamy ten sam płonący krzew, który widział Mojżesz. Ten krzew jest typem Bożej gorliwości, przeciwnej temu, by ciało wchodziło przed Jego oblicze, jako podróbka świętości. On mówi do nas, „Nie możesz stać przede Mną na tego rodzaju cielesnym gruncie. Jest tylko jedna święta ziemia, a jest nią wiara w Mojego Syna i Jego dzieło dokonane na krzyżu.”

To jest jedyny sposób, w jaki Bóg mógł zbawić i pojednać z Sobą cały świat. Gdyby nasze uczynki wyjednały zbawienie, to tylko nieliczni mogliby być kandydatami do zbawienia – ale ja wierzę, że Chrystus umarł za wszystkich.

Możemy widzieć najgorszych złodziei, gwałcicieli, morderców, narkomanów lub alkoholików – ludzi, którzy nie mają żadnych dobrych uczynków – i zaświadczyć, „Przez pokutę i wiarę oni mogą być przedstawieni, jako sprawiedliwi w Jezusie Chrystusie.”

To jest prawdziwa, zbawiająca moc Boża. A jednak wielu chrześcijan żyje tak, jakby ich uczynki wystarczyły. W dniu sądu chcą stanąć przed Bogiem w swoim ciele, mówiąc, „popatrz na wszystko, co ja uczyniłem dla Ciebie Panie. Starałem się zachować czystość i świętość. Prorokowałem, karmiłem głodnych, uzdrawiałem chorych, wypędzałem demony. To wszystko robiłem, by się Tobie podobać!”

Ale Bóg odpowie, „Nic z tego nie uczyniłeś przez moc Mojego Ducha. Wszystko to czyniłeś w swojej sile, a Ja akceptuję sprawiedliwość tylko jednego – Mojego Syna. W tobie nie widzę Mojego Syna.”

„Ale wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem, aby, jak napisano: Kto się chlubi, w Panu się chlubił” (1 Kor. 1:30-31).

poniedziałek, 18 lutego 2013

NIE BÓJ SIĘ by Gary Wilkerson

„Nie bój się …. Znalazłaś łaskę u Boga” (Łuk. 1:30)

Kiedy Bóg ogłasza nam, że to jest rok Jego łaski, to oznacza ten rok. Bóg mówi do ciebie o Jego łasce teraz – w tym miesiącu, tygodniu, dzisiaj.

Kiedy głosiłem to kazanie o Bożej łasce w kościele Springs w Kolorado Springs, wśród obecnych siedziała pewna kobieta, alkoholiczka. Usłyszała, jak Duch Święty mówi do jej serca: „Chociaż byłaś w rozpaczy, znalazłaś łaskę u Mnie. Zobaczysz w swoim życiu zwrot o 180 stopni.” Ta kobieta oddała się Panu całkowicie na tym nabożeństwie – i teraz od wielu miesięcy jest trzeźwa.

W Nowym Jorku pewien młody mężczyzna, który od roku był bezdomny, wszedł do kościoła Times Square. Siedział na nabożeństwie, ale kiedy się zakończyło, wyszedł myśląc, „Nienawidzę tego miejsca i więcej tu nie przyjdę.” Ale coś go ciągnęło z powrotem. Przyszedł w następnym tygodniu i było tak samo. Znowu wyszedł, mówiąc, „Już nigdy tu nie wrócę.”

To powtarzało się kilka razy i wreszcie, po roku ten młody człowiek znowu wstał ze swojego miejsca na koniec nabożeństwa, ale tym razem powiedział, „Kocham Cię Jezu i potrzebuję Cię w moim życiu.” Wyszedł do przodu i oddał swoje życie Chrystusowi.

Pastorzy w kościele Times Square odczuli, że ten młody człowiek ma powołanie. Pomogli mu pójść do Szkoły Biblijnej, gdzie okazało się, że był wybitnym studentem. Ukończył ze średnią 4.0 i przeszedł do seminarium, gdzie trzyletni program ukończył w ciągu zaledwie osiemnastu miesięcy. Poproszono go. by pozostał w seminarium jako wykładowca, ale on powiedział, „Nie, ja jestem pastorem.”

Tego samego dnia, kiedy ja głosiłem to kazanie w kościele Springs , ten młody człowiek głosił kazanie w kościele Times Square. Boża łaska spoczęła na upadłym, bezdomnym i nic nie znaczącym życiu – On wszystko zmienił!

Niech ta prawda zrodzi w twoim sercu pieśń, jak u Marii. Bóg rozpoczyna coś nowego, przemieniając twoje doświadczenia w chwałę. Może nie odczuwasz Jego obecności, ale Jego ręka jest nad tobą. Zaufaj Mu ze wszystkim – twoim sercem, rodziną, sytuacją – a zobaczysz Jego chwałę.

piątek, 15 lutego 2013

W JEGO OBECNOŚCI

„ Aby żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Bożym” (1 Kor. 1:29). Ten werset nie jest tylko prawdą w Nowym Testamencie – było to również prawdą w czasach Mojżesza. Mojżesz nie mógł wybawić ludu Bożego w swojej własnej sile. Musiał się nauczyć raz na zawsze, że Boże dzieło nie dokonuje się przez żadne ludzkie zdolności, ale poprzez całkowite zaufanie i spoleganie na Panu.

Jest to prawdą w doniesieniu do każdego chrześcijanina dzisiaj. Musi nastąpić odstawienie wszystkiego, co ciało próbuje przynieść Bogu. Bóg mówi do nas tak, jak powiedział do Mojżesza: „Jest tylko jedna podstawa, na której możesz przyjść do Mnie, i jest to ziemia święta. Nie możesz mieć ufności w swoim ciele, ponieważ żadne ciało nie ostoi się w Mojej obecności!”

Rozmawiając z Mojżeszem Bóg skierował uwagę na obuwie (zobacz 2 Mojż. 3:5), ponieważ nasze stopy są dwoma z najbardziej delikatnych części naszego ciała. A czym są buty, jeżeli nie ochroną naszego ciała? Chronią nas przez elementami, kamieniami, wężami, brudem i pyłem z gorącego chodnika.

Czy widzicie co Bóg mówi tu do Mojżesza? Wykorzystywał codzienną, zwykłą rzecz, aby przekazać duchową lekcję, tak jak Jezus to robił później, kiedy mówił o monecie, perłach, wielbłądach i nasionkach gorczycy. Bóg mówił, „Mojżeszu, ty nosisz ochronny strój, żeby zachować swoje ciało przed zranieniem. Ale żadne cielesne zabezpieczenie nie będzie w stanie ciebie zachować, kiedy poślę ciebie do Egiptu – jaskini bezbożności – żeby stawić czoła zatwardziałemu dyktatorowi. Będziesz postawiony w sytuacji, z której tylko Ja mogę ciebie wyratować. Tak więc jeżeli nie odrzucisz wszelkiego polegania na swoim ciele – twojej skromności, gorliwości i uniżeniu – to nie będziesz w stanie wykonać tego, do czego Ja ciebie powołuję. Wszystkie twoje zdolności będą bezwartościowe, jeżeli Ja ich nie uświęcę.”

I rzeczywiście, Mojżesz musiał stawiać czoła najróżniejszym doświadczeniom i próbom, kiedy prowadził jakieś trzy miliony ludzi przez pustynię. Nie było tam sklepów spożywczych, marketów, ani nawet studni z wodą, więc musiał on polegać całkowicie na Bogu we wszystkim.

Mojżesz już raz próbował działać jako wybawca w mocy swojego ciała. Czterdzieści lat wcześniej wziął do ręki miecz i zabił okrutnego egipskiego poganiacza niewolników. A teraz Bóg mówił: „Mojżeszu, twoja gorliwość musi być uświęcona , bo inaczej ona ciebie zniszczy. Czy jesteś gotowy odłożyć swój miecz i położyć całą swoją ufność we Mnie?”

czwartek, 14 lutego 2013

JESTEŚMY JEGO CIAŁEM

Jesteście ciałem Chrystusa, a z osobna jedni drugich członkami” (1 Kor. 12:27). Jesteśmy członkami ciała Chrystusowego! Przez wiarę staliśmy się kością z Jego kości i ciałem z Jego ciała. A teraz wszyscy zostaliśmy zaadoptowani do jednej rodziny. „Tak my wszyscy jesteśmy jednym ciałem w Chrystusie, a z osobna jesteśmy członkami jedni drugich” (Rzymian 12:5).

Widzicie, z grobu powstał nowy Człowiek. I od czasu krzyża, wszyscy, którzy pokutują i wierzą w tego nowego Człowieka, są zebrani w Nim: „Bo też w jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w jedno ciało - czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni, i wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem. Albowiem i ciało nie jest jednym członkiem, ale wieloma” (1 Kor. 12:13-14).

Nie jest to już żaden czarny, biały żółty brązowy, Żyd, Muzułmanin czy Poganin. Jesteśmy wszyscy z jednej krwi Jezusa Chrystusa. I dzięki dziełu Chrystusa na krzyżu, ten człowiek już nie usiłuje sam stać się świętym poprzez przestrzegania zakonu i przykazań. Nie mógłby on się stać święty poprzez dobre uczynki, sprawiedliwe postępowanie. Ludzkie wysiłki, czy usiłowania ciała.

„ I pojednać obydwóch z Bogiem w jednym ciele przez krzyż, zniweczywszy na nim nieprzyjaźń” (Efezjan 2:16). „On zniósł zakon przykazań i przepisów, aby czyniąc pokój, stworzyć w sobie samym z dwóch jednego nowego człowieka” (w. 15).

Tylko jeden Człowiek mógł być zaakceptowany przez Ojca – ten nowy, zmartwychwstały Człowiek! I kiedy ten nowy Człowiek przedstawił Ojcu wszystkich, którzy mieli wiarę w Niego, Ojciec odpowiedział: „Przyjmuję was wszystkich jako świętych – ponieważ jesteście w Moim świętym Synu!”On nas przyjął w Swoim Umiłowanym” (1:6).

Ponadto zostaliśmy zapieczętowani przez Ducha Świętego: aby z nastaniem pełni czasów wykonać ją i w Chrystusie połączyć w jedną całość wszystko, ... i wy, którzy uwierzyliście w niego, zostaliście zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym” (1:10,13).

Tak więc widzicie, że świętość to nie jest coś co my zrobimy, albo osiągniemy, albo wypracujemy. Jest to raczej coś w co uwierzymy. Bóg nas przyjmuje jako świętych tylko wtedy, kiedy mamy wiarę w Chrystusa i trwamy w Nim. Droga do świętości nie prowadzi poprzez ludzkie zdolności, ale przez wiarę!

środa, 13 lutego 2013

ŚWIĘTE GAŁĘZIE

Kiedy czytasz 1 Piotra 1:15: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty”, to możesz mieć niepokój. „Chcesz powiedzieć, że mam być tak święty jak Jezus? To niemożliwe! On był bez skazy, doskonały. Jak ktoś na ziemi mógłby żyć według tego standardu?”

Celem zakonu było pokazanie nam, że jest niemożliwe, abyśmy mogli mierzyć się z Bożym standardem świętości. Żaden ludzka siła woli, siły czy zdolności nie mogą nas uczynić świętymi. Dlatego może być tylko jeden sposób, żeby stać się świętymi: Musimy być w Chrystusie i Jego świętość musi się stać naszą świętością.

„Jeżeli korzeń jest święty to i gałęzie” (Rzymian 11:16). Paweł powiada, że ponieważ Jezus, korzeń, jest święty, to my, gałęzie również jesteśmy świeci. A Jan pisze: „Ja jestem krzewem winnym a wy jesteście latoroślami” (Jana 15:5). Innymi słowy, ponieważ jesteśmy w Chrystusie, to stajemy się świętymi poprzez Jego świętość.

Fakt jest taki, że Bóg uznaje tylko jednego świętego – Jezusa Chrystusa. I w Bożych oczach, przez cała historię było tylko dwóch reprezentantów człowieka: pierwszy, literalny Adam i dugi Adam, którym jest Jezus. Cała ludzkość została włączona w pierwszego Adama i kiedy on zgrzeszył, wszyscy staliśmy się grzesznikami. Potem przyszedł Jezus jako nowy Człowiek i poprzez Jego pojednanie na krzyżu, cała ludzkość potencjalnie została włączona w Niego. Dzisiaj Bóg uznaje tylko tego jednego Człowieka Jezusa – a On jest święty.

Tak jak Adam, bez odkupienia nas przez Jezusa, nigdy nie możemy być świętymi. Bez względu na to jak długo żyjemy, albo jak mocno się staramy; bez względu na to ile się modlimy albo jak często czytamy Biblię; i bez względu na to ile pożądliwości zwyciężamy, nigdy nie będziemy doskonale świętymi.

Tylko Jezus stoi w doskonałej świętości. Jeżeli jakiś człowiek ma kiedyś stanąć przed Ojcem niebiańskim i być przyjęty przez Niego, to taka osoba musi być w Chrystusie. Stoimy przed Ojcem bez żadnych naszych zasług. Stoimy tylko przez łaskę Chrystusa.

wtorek, 12 lutego 2013

WSZYSTKIE DNI MOJEGO ŻYCIA

Stary Testament jest pełny typów i cieni prawd Nowego Testamentu. Kiedykolwiek mam trudności w zrozumieniu prawdy z Nowego Testamentu, to zwracam się do cienia tej prawdy w Starym Testamencie. Właściwie ja wierzę, że każdy epizod lub historia w Starym Testamencie jest pełny dojrzałej prawdy dla wierzących Nowego Testamentu.

Jeden taki przykład jest we fragmencie dotyczącym Mojżesza przed palącym się krzewem. Ja wierzę, że ten szczególny fragment jest pełny bogatej prawdy Nowego Testamentu na temat świętości.

Kiedy Mojżesz był sam na Górze Horeb doglądając stada owiec swojego teścia, nagle jego uwagę przykuł dziwny widok: krzew palił się jasno, ale się nie spalał!

Mojżesz zdecydował się zobaczyć to bliżej i kiedy się zbliżał, Bóg zawołał na niego z tego krzewu: „Wtedy rzekł Mojżesz: Podejdę, aby zobaczyć to wielkie zjawisko, dlaczego krzew się nie spala. Gdy Pan widział, że podchodzi, aby zobaczyć, zawołał nań Bóg spośród krzewu” (3 Mojż. 3:3,4).Krzew się palił ale nie spalał, bo był w nim Bóg. Była to widzialna reprezentacja Bożej świętości. I rzeczywiście, tam gdzie On jest obecny, to miejsce jest święte.

Nowy Testament mówi nam, że jesteśmy powołani, by być świętymi „tak jak On jest święty.”
  • „Lecz za przykładem świętego, który was powołał, sami też bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym, ponieważ napisano: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” (1 Piotra 1:15-16). Innymi słowy: Jest to zapisane, ustalone raz na zawsze: Mamy być świętymi tak, jak nasz Bóg jest święty.” 
  • „Bóg nie powołał nas do nieczystości, ale do świętości” (1 Tesaloniczan 4:7). Bóg nie powołał nas tylko do zbawienia, albo do nieba, albo żebyśmy przyjęli Jego przebaczenie. Te rzeczy są raczej korzyściami naszego jednego prawdziwego powołania, którym jest to, abyśmy byli święci tak jak On jest święty. 
Każdy wierzący w kościele Jezusa Chrystusa jest powołany, aby być czysty i święty w Bożych oczach. Tak więc, jeżeli narodziłeś się na nowo, to wołanie twojego serca musi być takie: „Boże, ja chcę być taki jak Jezus i chodzić święcie przed Tobą przez wszystkie dni mojego życia.”

poniedziałek, 11 lutego 2013

ODTĄD by Gary Wilkerson

Po ogłoszeniu przez anioła, „Znalazłaś łaskę u Boga ....” (Lukasza 1:30), Biblia mówi, ż Maria „poczęła.” Tak się dzieje z nami kiedy znajdziemy Bożą łaskę – On poczyna coś nowego w naszym życiu. Jeżeli macie dzieci to wiecie, że od momentu ich pojawienia się już nic nie jest takie jak przedtem – wasze życie przewraca się do góry nogami. Tak też jest kiedy Boża łaska spływa na nasze życie.

Maria to zrozumiała. Widziała, że odtąd wszystko będzie inaczej, bez względu na to jakie kłopoty mogą się pojawić. Anioł powiedział jej, że jej dziecko będzie wyzwalało z niewoli – i to poruszyło duszę Marii. Zaśpiewała taką pieśń:

Wielbi dusza moja Pana i rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim, bo wejrzał na uniżoność służebnicy swojej. Oto bowiem odtąd błogosławioną zwać mnie będą wszystkie pokolenia. Bo wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, i święte jest imię jego, a miłosierdzie jego z pokolenia w pokolenie nad tymi, którzy się go boją” (Łukasza 1:46-50).

Chcę się skupić na dwóch podkreślonych wyrażeniach z pieśni Marii. Pierwsze: „wejrzał na uniżoność służebnicy Swojej.” Maria uświadamiała sobie, że Bóg widział jej sytuację, jej serce, jej obawy, nadzieje i marzenia. Bóg ”patrzy na” ciebie i mnie w ten sam sposób. On widzi nasze potrzeby, pragnienia i obawy, włącznie z myślą, że „Moje życie jest zbyt niemożliwe, żeby nawet Bóg mógł to wyprostować. Nic się już nie zmieni.”

Z Bożą łaską możemy świadczyć z Marią: „Jestem błogosławiony przez Pana, ponieważ On widzi mnie we wszystkich moich okolicznościach. On może dokonać zmian w moim życiu w każdej chwili i począć takie rzeczy, jakich ja nie byłem w stanie sobie wyobrazić.”

W drugim wyrażeniu pieśni Marii, zdając sobie sprawę z tego, że Bóg dokonuje zmiany w jej życiu, oświadczyła: „Odtąd, chodzę w Bożej łasce. Odkładam wszystkie moje wysiłki dotyczące bezpieczeństwa i poddaję wszystkie moje życzenia i pragnienia Jemu.”

To jest ten definitywny moment, jaki Boża łaska wnosi w nasze życie. Deklaracja: „Odtąd” oznacza zwrot o 180 stopni w naszym kierunku. Każdy, kto chodzi w Bożej łasce może powiedzieć: ”Odtąd” moje uzależnienia nie mają mocy nade mną. Moje trudne małżeństwo zostanie zmiękczone dzięki Bożej miłości. Moje dziecko, które ucieka od Boga odczuje Jego zapraszające przekonanie.”

piątek, 8 lutego 2013

MOC DUCHA ŚWIĘTEGO

Ci, którzy szli do Górnej Izby, kochali Jezusa. Byli współczujący i kochający. Ale nie mieli jeszcze kwalifikacji, by być Jego świadkami. Potrzeba czegoś więcej, niż kochania Jezusa i współczucia dla dusz, by nadawać się na Jego świadka.

Oni uczyli się w szkole Chrystusa. Oni uzdrawiali chorych, wyganiali demony i czynili cuda. Oni widzieli Jezusa w Jego odwiecznej chwale na Górze.

Oni byli niedaleko, kiedy On pocił się krwią w modlitwie, a potem widzieli Go wiszącego na krzyżu. Widzieli Go zmartwychwstałego, widzieli pusty grób, jedli z Nim i rozmawiali z Nim w Jego chwalebnym ciele. Nawet widzieli Go odchodzącego do nieba! A mimo tego nie byli jeszcze gotowi, by być Jego świadkami.

Dlaczego Piotr nie mógł pójść do tych tłumów w Jerozolimie i natychmiast zaświadczyć o Jego zmartwychwstaniu? Czyż nie był tego świadkiem? Wydaje się, że mógłby ogłaszać, „Jezus żyje! On poszedł do nieba! Pokutujcie!”

Piotr przekazuje mocne słowa do najwyższych kapłanów: „A my jesteśmy świadkami tych rzeczy, a także Duch Święty, którego Bóg dał tym, którzy mu są posłuszni” (Dz. Ap. 5:32).

Piotr przemówił, „A gdy to usłyszeli, wpadli we wściekłość i chcieli ich zabić” (Dz. Ap. 5:33). Duch Święty przemówił również przez Piotra w dniu Pięćdziesiątnicy i wszyscy „byli poruszeni do głębi” (Dz. Ap. 2:37).

Szczepan, pełen Ducha Świętego, głosił do przywódców religijnych: „Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu, wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu, jak ojcowie wasi, tak i wy!.... A słuchając tego, wpadli we wściekłość i zgrzytali na niego zębami” (Dz. Ap. 7:51,54).

Kiedy wychodzisz z miejsca, gdzie szukałeś Boga i jesteś pełen Ducha Świętego, będziesz mógł stanąć z odwagą przed współpracownikami, rodziną i każdym innym, a twoje świadectwo sprowokuje jedną z dwóch reakcji. Albo będą wołać, „Co mam czynić aby być zbawionym?”, albo będą chcieli cię zabić! Będziesz mówił słowa, które będą przeszywać do głębi. Różnica jest w mocy Ducha Świętego.

czwartek, 7 lutego 2013

WEŹ TO POD KRZYŻ

W Starym Przymierzu wymagane było absolutne posłuszeństwo. Boże prawo nie pozostawiało żadnych przyzwoleń nawet na najmniejsze nieposłuszeństwo. Po prostu, dusza, która grzeszyła, umierała.

Te przykazania były wyraźnie i opisywały doskonałe posłuszeństwo wymaganiom świętego Boga. Ale zakon nie zapewniał żadnej pomocy w ciele do takiego posłuszeństwa i człowiek stwierdził, że kompletnie nie jest w stanie spełnić wymagań zakonu. Paweł nazwał zakon „…jarzmo, którego ani ojcowie nasi, ani my nie mogliśmy unieść” (Dz. Ap. 15:10).

Jednak Paweł pisze, że zakon jest „naszym przewodnikiem do Chrystusa, abyśmy z wiary zostali usprawiedliwieni” (Gal. 3:24). Zakon ujawniał stan serc, ucząc nas, że jesteśmy słabi, bezradni jak niemowlęta i potrzebujemy zbawiciela.

Może teraz się zastanawiasz, „Dlaczego Bóg wymaga od nas doskonałego posłuszeństwa, a nie daje nam do tego siły?” Biblia mówi wyraźnie: Bóg musiał doprowadzić nas do miejsca, gdzie uświadamiamy sobie, że nie mamy siły, by uciec przez naszym grzechem.

Izrael potrzebował czterystu lat ucisku, by nauczyli się, że sami nie zapewnią sobie wyzwolenia. Nie mogli sami pozbyć się swoich nadzorców. Potrzebowali wyzwoliciela – Boga, który wyciągnie rękę i wyprowadzi ich z niewoli.

Potem trwało to wieki, aż do czasów Zachariasza, by Izrael uświadomił sobie, że potrzebują odkupiciela. Wreszcie byli przekonani, że potrzebują zbawiciela, który, „ będzie jego murem ognistym wokoło i będzie chwałą pośród niego!” (Zachariasz 2:9). Sam Bóg będzie ogniem wokół nich i chwałą w nich!

Jednak do dzisiaj wielu chrześcijan nie nauczyło się tej lekcji. Żyją pod zakonem, dają według ciała, składają obietnice Bogu i próbują uwolnić się ze swoich grzechów. Budzą się każdego dnia, mówiąc, „To jest ten dzień, Panie! Znajdę w sobie dość siły i woli, by zerwać te więzy. Dołożę jeszcze trochę wysiłku i będę wolny!”

Nie! To się nigdy nie stanie. Skończy się to tylko jeszcze większym poczuciem winy. Zakon jest po to, by nas prowadzić pod krzyż i uświadomić nam naszą bezsilność i potrzebę odkupiciela.

środa, 6 lutego 2013

DOBROĆ PANA

„Lecz każdy bywa kuszony przez własne pożądliwości, które go pociągają i nęcą” (Jakub 1:14). Wszyscy jesteśmy kuszeni przez nasze pożądliwości, wszyscy bez wyjątku!

Jakub następnie dodaje: „gdy pożądliwość pocznie, rodzi grzech” (Jakub 1:15). Mówi tu o procesie rodzenia. W każdym naszym sercu jest taki brzuch pożądliwości i każdy grzech, jaki popełniamy, rodzi się w tym brzuchu. Taj, jak nie ma dwóch dzieci takich samych, tak każdy grzech jest inny. Każdy popełnia swój rodzaj grzechu. Z biegiem lat wielu chrześcijan czuje się wygodnie ze swoim tajnym grzechem i tak, jak Lot, są na to zaślepieni i traktują lekko.

Myślę o wielu przykładach w ciele Chrystusa. Przymykamy oko na grzech szukania pochwał od ludzi lub pożądania stanowisk. Przymykamy oko na grzech pychy z powodu naszych duchowych korzeni, naszej znajomości Biblii, czy naszego ustabilizowanego życia modlitwy. Możemy uważać się za pokornych, uprzejmych i otwartych – ale nie jesteśmy.

Bóg nie traktuje żadnego naszego grzechu lekko. Ja nauczyłem się tego w trudny sposób. Kiedy dzisiaj patrzę wstecz na prawie pięćdziesiąt lat mojej służby, wstydzę się tych czasów, kiedy byłem zwiedziony przez grzech pychy.

Pamiętam, jak byłem głównym mówcą na pewnej konferencji dla kaznodziejów. Myślałem, „Pan błogosławił mnie tak wielkim objawieniem. Nie robią na mnie wrażenia ludzie o wielkich nazwiskach. Bóg wybrał mnie o d urodzenia, jako namaszczonego kaznodzieję.”

Niedługo po tym znalazłem się pod Bożym reflektorem, który przyświecił prosto na moją pychę. Gdybym nie trzymał się pouczeń Pawła, by zapominać to, co za mną, byłbym popadł w rozpacz. Ale Bóg okazał mi miłosierdzie i dziękuję Mu za Jego łaskę i cierpliwość do mnie wtedy i teraz.

Dzisiaj wołaniem mojego serca jest, „ Panie, wiem, że nie jestem tym uniżonym sługą, za którego zawsze się uważałem. Byłem zarozumiały, napędzany pewnością siebie. Teraz wiem, że każde namaszczenie, które mam, zawdzięczam Twojej dobroci!”

wtorek, 5 lutego 2013

PILNUJ SWOICH UCZUĆ DO NIEGO

„Wspomnij więc, z jakiej wyżyny spadłeś i upamiętaj się, i spełniaj uczynki takie, jak pierwej; a jeżeli nie, to przyjdę do ciebie i ruszę świecznik twój z jego miejsca, jeśli się nie upamiętasz.” (Objaw. 2:5).

Jezus mówi: „Pomyśl jakim byłeś, kiedy cię zbawiłem. Cieszyłeś się, że zamieszkałem w twoim sercu! Nie mogłeś się doczekać nabożeństwa w niedzielę, a cały wolny czas poświęcałeś na czytanie Mojego Słowa i uczenie się o Mojej miłości do ciebie. Nie uważałeś modlitwy za ciężar, bo Ja byłem dla ciebie wszystkim. Kochałeś Mnie bardziej, niż twoje życie. Teraz oddaliłeś się od tego i poświęcasz Mi tak mało czasu i uwagi. Stałeś się zimny, bo coś innego zawładnęło twoim sercem!”

Popatrz na powagę ostrzeżenia w tym wierszu: „Pokutuj… bo jeżeli nie, to przyjdę i usunę twój świecznik z jego miejsca.” Przez wiele lat teolodzy próbowali zmiękczyć to ostrzeżenie, żeby znaczyło coś innego. Ale tego nie można zmiękczyć – ono oznacza dokładnie to, co mówi.

Jezus mówi do nas: „Jeżeli mówisz, że masz ogień Boży, a Ja nie jestem rozkoszą twojego serca, to zabiorę ci wszelkie światło, które masz! Nie ma znaczenia, jakie dobre uczynki wykonujesz dla Mnie, nie będziesz Moim świadkiem. Ja nie przyznam się do niczego, co robisz, ponieważ utraciłeś twoją miłość do Mnie.”

Czy twoja miłość do Jezusa jest wyłączna? Czy regularnie spędzasz czas z Nim? Czy też inne rzeczy weszły do twojego serca i zajmują twoje myśli i uczucia?

Jezus mówi ci teraz – pokutuj i zacznij od nowa. On chce, byś się zatrzymał i pomyślał, „Chwileczkę. Widzę, jak to wkradło się do mojego życia i okrada mnie z miłości do Jezusa. Nie mogę już dłużej na to pozwolić. Panie, przebacz mi! Zapal moją świecę ponownie.”

Wróć z powrotem do pierwszej miłości. Poproś Go o łaskę i siłę, byś mógł na nowo strzec twojej miłości do Chrystusa.

poniedziałek, 4 lutego 2013

ŁASKA ZA NIEBEZPIECZNE ŻYCIE by Gary Wilkerson

Anioł Gabriel powiedział do Marii, matki Jezusa, „Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą! Ale ona zatrwożyła się tym słowem” (Łukasz 1:28-29).

Ja uważam, że Maria zatrwożyła się kiedy anioł do niej przemówił, ponieważ była świadoma historii swojego narodu. Wiedziała co się stało z Izraelem, który znalazł łaskę u Boga. Rezultatem tego było błogosławieństwo, ale to nie zawsze było przyjemne. Popatrzcie na te przykłady:

Abel znalazł łaskę u Boga, kiedy jego ofiara została przyjęta przez Pana, ale brat Abla, Kain, był zazdrosny, bo nie znalazł takiej samej łaski – i za to Abel przypłacił życiem.

Noe znalazł łaskę u Boga. On żył sprawiedliwie wśród grzesznych ludzi i uniknął śmierci w potopie. Ale wszelkie wygody, które Noe znał w tym świecie, zostały zniszczone. Historia o tym, jak budował Arkę, to nie dziecinne historyjki; to była smutna historia sądu na miarę globalną. Chociaż Noe i jego rodzina przeżyli, stracili wszystko, co było im drogie.

Lot znalazł łaskę u Boga i uniknął sądu. Bóg wyprowadził go z Sodomy, miasta przeznaczonego na zagładę przez ogień. Ale uciekając, Lot utracił prawie wszystko, co cenił, włącznie z jego żoną.

Józef znalazł łaskę u Boga i był błogosławiony przez prorocze sny. Ale ten dar, który wyróżniał Józefa, rozgniewał jego najbliższych.

Chodzi mi o to, że łaska jest niebezpieczna – i Maria o tym wiedziała. Hebrajska Biblia mówi o tym wyraźnie w wielu historiach: Łasce może towarzyszyć niebezpieczeństwo, trudności, presja, prześladowania, ból i cierpienia. Niestety, wiele amerykańskich kościołów nie przyjmuje tego, jako związanego z łaską. Wielu pastorów naucza, że łaska oznacza dostatek wszystkiego, ładny dom lub samochód, żadnych prześladowań, życie bez trudności, zawsze na szczycie.

Maria wiedziała o tym i to pokazuje jej odpowiedź dla anioła: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łukasz 1:38). Tak chcę odpowiadać również ja! Bez względu na to, jak niebezpieczna jest Boża łaska, nie chcę jej zamieniać na łatwe, wygodne życie. Nie chcę być wyłączony z kłopotów, jeżeli by to miało oznaczać wypadnięcie z Jego łaski.

piątek, 1 lutego 2013

ŚWIĘĆ SABAT

Kiedy Boże Słowo mówi o odpocznieniu, to obejmuje ono odpoczynek fizyczny. Ale święte odpocznienie Pana rozpoczyna się w duszy: „A tak pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego” (Hebr. 4:9). Co to jest odpocznienie? Jest to złożenie wszystkich naszych brzemion grzechu na Chrystusa!

Sam Jezus powiedział: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie” (Mat. 11:28). Mówi On tutaj, „Przez wiarę musicie wejść do odpocznienia sabatowego Ojca. Musicie odmówić noszenia waszych brzemion do i z waszych domów, a zamiast tego złożyć je wszystkie na Mnie. Ja jestem Panem waszego sabatu i Ja jestem jedynym, który może unieść wasze brzemiona.”

Mam pytanie: Dlaczego tak wielu chrześcijan odrzuca ofertę Jezusa? Wierzę, że gdyby Jeremiasz żył dzisiaj, byłby bardzo zaskoczony i nie mógłby zrozumieć dlaczego tylu chrześcijan nadal nosi swoje brzemiona grzechu i walczy z pokusami. Prawdopodobnie by wołał: Dlaczego nosicie te wszystkie ciężary w tak chwalebny sabat? Czy Jezus nie powiedział wam tak jak ja powiedziałem do Izraela, 'nie noście ciężarów do swoich domów? Dlaczego nadal nosicie takie brzemiona? Nie noście ciężarów w sabat, gdyż jest to dzień święty dla Pana!”

Chodzi tu o to, że sabat oznacza, iż mamy odpocząć od naszych własnych uczynków – naszych wysiłków w ludzkiej sile – żeby zasłużyć na Boże zbawienie: „Ani nie wynoście ciężarów z waszych domów w dzień sabatu i nie wykonujcie żadnej pracy, lecz święćcie dzień sabatu, jak nakazałem waszym ojcom” (Jeremiasza 17:22).

Tu jest sekret tego jak mamy święcić sabat: mamy oddać wszystkie nasze ciężary Jezusowi i zaufać Duchowi Świętemu, że da nam siłę do życia. Tak jest! Czcimy sabat przez to, że odkładamy nasze własne wysiłki, które mają na celu to, aby przejść o własnych siłach poprzez grzech i pokusy.

Mamy przestrzegać tego przykazania nie tylko w niedzielę, ale każdego dnia!