poniedziałek, 31 grudnia 2012

EGIPT W ICH SERCU by Gary Wilkerson

Nehemiasz był pasterzem dla Izraela – królem, pastorem, przywódcą i odnowicielem, który zaprowadził Izraela z powrotem do Jerozolimy, gdzie zaczęli odbudowywać mury, które zostały zniszczone. Nehemiasz odjechał z Jerozolimy, żeby odwiedzić króla Persji, a kiedy powrócił, powiedział: „W owych dniach stwierdziłem ...” (Nehemiasza 13:15).

Kiedy Nehemiasz wrócił do miasta, zobaczył, że dzieci Izraela robią dokładnie to samo, co robili ich ojcowie, a co spowodowało ich wygnanie i niewolę. Zostali wyzwoleni i odbudowywali dwoje miasto, ale znowu praktykowali te rzeczy, które doprowadziły do zburzenia murów. Czy widzisz w tym jakiś sens? Podczas odbudowywania praktykowali identyczne grzechy, które spowodowały zburzenie tych murów.

Jedną ręką odbudowywali miasto, a drugą ręką burzyli go. Jedną ręką budowali swoje życie, a drugą ręką niszczyli to swoje życie.

Tak samo jest z wieloma z nas dzisiaj! Jedną ręką przychodzimy do ołtarza i wołamy do Jezusa, a drugą ręką praktykujemy ten sam stary grzech. Z jednej strony modlimy się, czytamy Biblię i chodzimy do kościoła; z drugiej strony dalej chodzimy do barów piwnych i klubów, nadal oglądamy pornografię w komputerze i idziemy na kompromis. Jedną ręką uwielbiamy Boga, a z drugiej strony robimy to co świat.

Izraelici wracali do swoich starych wzorów. Budowali coś nowego, ale w nich było nadal coś starego. Powiedziano, że dzieci Izraela pod przywództwem Mojżesza wyszły z Egiptu, ale część Egiptu nadal była w nich (zobacz Dz. Ap. 7:39). Niektórzy z nas są uwalniani od rzeczy tego świata, ale część tego świata jest nadal w nas.

Bóg chce, żebyśmy doszli do miejsca uniżenia i pokuty. On chce, żebyśmy chodzili cały czas w zwycięstwie – żeby to była droga podboju wroga - zawsze!

piątek, 28 grudnia 2012

MAŁY KROK

Tylko mały, łatwy krok dzieli wątpiących w miłość ojca, od wzięcia spraw w swoje ręce. Ale to jest krok tragiczny! W momencie, kiedy zmuszasz sprawy, by poszły według twojej woli, wystawiasz swoje serce na lawinę złego.

Pierwsza rzecz, która zmieniła się w braciach Józefa kiedy zaczęli wątpić w miłość ojca, to sposób ich rozmowy. Słuchajcie ich: „Zabijmy go. Albo nie, wrzućmy go do studni. Albo jeszcze lepiej – sprzedajmy go Ismaelitom i jeszcze na tym zarobimy!” Ich serca aż pęczniały z zadowolenia z powodu zdrady i z tych grzesznych serc wypływały potoki grzesznych słów – język tego świata.

Nieświęta mowa jest pewnym znakiem stwardniałego serca. Bracia Józefa stali się obojętni na grzech i ich grzeszne rozmowy prowadziły ich do kryminalnych czynów. Najpierw zaczęli mówić jak przestępcy, a potem zaczęli tak postępować. Za niedługo stali się zimnymi, wyrachowanymi kryminalistami. Oni nie tylko zgrzeszyli, ale ukryli swój grzech i jakby nic się nie stało, dalej spokojnie paśli owce.

Oto jak nisko upadamy, jeżeli zwątpimy w miłość Ojca. Stajemy się nieczuli i zepsuci. Prorok Malachiasz ostrzegał naród izraelski przed zatwardzeniem ich serc. Tak, jak bracia Józefa, Izraelici stali się ofiarą zwątpienia i do swoich grzechów dodali jeszcze gruboskórność. Księga Malachiasza zaczyna się tak, „Wyrocznia. Słowo Pana do Izraela przez Malachiasza. Umiłowałem was - mówi Pan - a wy mówicie: W czym okazałeś nam miłość?” (Malachiasz 1;1-2). To niesamowite! Oni mieli czelność mówić Bogu, „Nie mamy żadnych dowodów w naszym życiu, że nas kochasz i troszczysz się o nas..”

Pokażcie mi chrześcijanina, który zaczyna wątpić w miłość Bożą i postanawia wziąć sprawy w swoje ręce, a ja wam pokażę tego chrześcijanina, którego rozmowy stają się grzeszne. Zauważalne zmiany następują prawie w ciągu jednej nocy. Czym więcej wątpi, tym bardziej nieświęta jest jego mowa. Sposób, w jaki niektórzy chrześcijanie mówią, jest absolutnie szokujący. Kiedyś mówili z nabożnym szacunkiem, wypowiadając słowa wiary i radości. Kiedyś mówili delikatnie, a ich słowa budowały. Teraz mówią lekkomyślnie i bez szacunku. Ich słowa zdradzają co jest w ich sercach: strach, niewiara i rozpacz.

Odrzuć wszelkie złe, niewierzące myśli. Nie trwaj w zwątpieniu w Bożą wielką miłość!

czwartek, 27 grudnia 2012

MIŁOŚĆ PRZEBACZAJĄCA

Starotestamentowa historia Józefa i jego braci zawiera potencjalne przesłanie dla chrześcijan Nowotestamentowych. Józef jest typem Chrystusa, a jego bracia są typem wybranego ludu Bożego na ziemi. (Pamiętacie, że Bóg obiecał Jakubowi w 1 Mojż. 35:11: „Królowie wywodzić się będą od ciebie.”) Sposób postępowania Józefa z jego braćmi jest jasnym przykładem Bożego postępowania z nami obecnie. Ta historia o przebaczającej miłości człowieka dla jego grzesznych braci jest pięknym obrazem miłości i łaski Boga dla grzesznego człowieka.

Historia Józefa i jego braci jest jedną z najsmutniejszych tragedii w całym Słowie Bożym. To pokolenie wybranych ludzi nie potrafiło uwierzyć, że są kochani. Niszczący zalew grzechu i smutku powodowany ich sceptycyzmem, powinien posłużyć nam wszystkim, jako solidne ostrzeżenie.

Jakub odczuwał szczególną miłość do Józefa, dziecka urodzonego w jego starości i otaczał go szczególnymi względami. Jego starsi synowie uznali, że ta dodatkowa uwaga oznacza, iż ich ojciec kochał Józefa bardziej, niż ich. „Bracia jego widzieli, że ojciec kochał go więcej niż wszystkich jego braci, nienawidzili go” (37:4).

Fakt, że Jakub tak bardzo kochał Józefa, nie oznaczał, że innych synów kochał mniej. On wiernie się troszczył i błogosławił wszystkie swoje dzieci. Wszyscy oni otrzymali to samo, pełne miłości prowadzenie i dyscyplinę, ale jego starsi synowie byli zazdrośni o to, co wyglądało na uprzywilejowaną pozycję ich brata. Józef wydawał się otrzymywać wszystko, czego zapragnęło jego serce, włącznie z pięknym, wielokolorowym płaszczem. On był bardziej błogosławiony, faworyzowany, bardziej rozpieszczony – a to powodowało w nich złość i zazdrość.

Czy kiedykolwiek zazdrościłeś bratu w Panu, który wydawał się mieć wszystko, czego pragnął? Wydawało się, że zawsze otrzymuje szybko odpowiedź na swoje modlitwy. Nigdy nie wyglądał na samotnego, niekochanego i niepotrzebnego, a ty czułeś się opuszczony i samotny. Zaczęły wyrastać korzenie goryczy i zazdrości.

Kochani, to jest niebezpieczna pozycja. W momencie, kiedy uwierzymy, że nasz Ojciec niebiański kocha nas mniej, niż kogoś innego, otwieramy się na wszelkiego rodzaju zło. Kiedy narzekamy na nasze okoliczności, czy to głośno, czy cicho w naszych sercach, oskarżamy Boga o zaniedbanie.

Ostrzegam! To jest to podejście, które spowodowało tyle problemów braciom Józefa.

środa, 26 grudnia 2012

GRZECH, KTÓRY POWODUJE, ŻE BÓG PŁACZE

Powiem to prosto – bez owijania w bawełnę i zmiękczania. Grzech, przez który Bóg płacze, jest popełniany codziennie, nie przez pogańskich grzeszników, ale przez wielu chrześcijan – to grzech zwątpienia w miłość Boga do Jego dzieci.

Czy myślicie, że jeżeli Bóg płacze, to czyni Go zbyt podobnym do człowieka i bezbronnym.? To zapytajcie siebie, jak Bóg pełen miłości mógłby nie płakać, kiedy Jego własny lud zwątpił w Jego naturę. Jezus Chrystus był Bogiem w ciele i według Ewangelii Jana, płakał, kiedy Jego najbliżsi wątpili w Jego miłość i troskę. Taki był wcielony Bóg przy grobie Łazarza, płacząc z powody przyjaciół, którzy nie poznali, kim On jest.

Ciągle na nowo najbliżsi towarzysze Chrystusa na ziemi wątpili w Jego miłość do nich. Pomyślcie o uczniach w łodzi miotanej falami i zalewanej wodą .Jezus był w tyle łodzi i słodko spał. Bojąc się o swoje życie, Jego naśladowcy budzą Go i oskarżają o zwykłą obojętność. „Nauczycielu, nic cię to nie obchodzi, że giniemy?” (Mar. 4:38). Jak ich oskarżenia musiały smucić Pana! W ich łodzi był wszechmogący Bóg! Jak mógł się nie troszczyć? Kiedykolwiek człowiek odwraca wzrok od Pana, a skupia się na okolicznościach, zawsze zwycięża zwątpienie. Jezus był zdumiony! „Jak możecie się bać, kiedy Ja jestem z wami! Jak możecie kwestionować Moją miłość i troskę?”

Dzisiaj chrześcijanie smucą Pana w tej sprawie jeszcze bardziej. Nasza niewiara jest dla Niego większym afrontem, niż niewiara Marii, Marty i wszystkich uczniów, gdyż nasz grzech jest popełniany względem większej światłości. Stoimy na wyższej górze i widzimy więcej, niż oni kiedykolwiek widzieli. Mamy całą Biblię z pełnym i wiarygodnym zapisem Bożej wierności. Mamy spisane świadectwa z prawie każdego z 20 wieków chrześcijaństwa, od pokoleń bogobojnych ojców, którzy przekazywali dla nas te niewzruszone dowody Bożej miłości. Mamy również niezliczone osobiste doświadczenia, które świadczą o Bożej miłości i uczuciu do nas.

Patrzmy na Jego ogromne miłosierdzie i miłość, wyznajmy naszą grzeszność i niewiarę i uznajmy to, kim On jest!

wtorek, 25 grudnia 2012

SŁOWO UZDROWIENIA Z NIEBA

Jezus podszedł do chorego człowieka przy sadzawce Betesda. „A był tam pewien człowiek, który chorował od trzydziestu ośmiu lat. I gdy Jezus ujrzał go leżącego, i poznał, że już od dłuższego czasu choruje, zapytał go: Chcesz być zdrowy?” (Jan 5:5-6). Ten nieznany nam, chromy człowiek ma wiele twarzy i reprezentuje tłumy bezsilnych chrześcijan, którzy czują się bezradni.

Bezsilność ma wiele form: fizyczną, duchową, mentalną – albo wszystkie razem. Mentalnie lub duchowo możesz być tym człowiekiem, leżącym przy sadzawce. Jesteś w sytuacji, która wygląda beznadziejnie i nie widzisz drogi wyjścia. Nikt nie rozumie głębi twojego cierpienia; żaden przyjaciel lub bliski wydaje się nie mieć czasu, miłości i energii, by dotykać twojego serca..

Popatrz dobrze na tego bezsilnego człowieka i pomyśl o latach zmagań, cierpień, które potęgowali obojętni i nieczuli ludzie. Jak często musiał on wyciągać uschłą rękę do tych, którzy go wyprzedzali, by załatwić swoją potrzebę i wołał, „Niech ktoś mi pomoże! Proszę! Ja sam nie dam rady!”

Wiele chrześcijan jest duchowo bezradnych i bezsilnych z powodu ciągłej walki z jakimś uprzykrzonym grzechem, który okrada ich z duchowego życia i sił. Leżą bezradnie na łożu depresji i rozpaczy, oczekując na cud i ciągle mają nadzieję, że ktoś poruszy ich sprawę i coś im załatwi. Chodzą na jedno spotkanie za drugim, na sesje z doradcami, seminaria i czekają na ten jeden, zmieniający życie cud. Ale nic się nie zmienia.

Ja wierzę, że wielka miłość Boża objawia się w odpowiedzi na wołanie z serca – i wierzę, że Jezus przychodzi do takiego człowieka w odpowiedzi na głębokie i rozpaczliwe wołanie do Ojca. Biblia wiele mówi o takim wołaniu z serca. „W niedoli mojej wzywałem Pana I wołałem o pomoc do Boga mego, Z przybytku swego usłyszał głos mój, a wołanie moje doszło uszu jego” (Psalm 18:7). Wołanie z serca do Boga zawsze doczeka się odpowiedzi poprzez miłosierne, uzdrawiające słowo z nieba!

poniedziałek, 24 grudnia 2012

KOŚCIÓŁ PODZIELONY by Gary Wilkerson

Kościół w Koryncie miał wiele problemów: podziały, plotki, obmowy, gniew, walki i grzechy seksualne. W kościele był kompromis i tolerancja, a nastawienie względem innych chyba było, „Przecież wszyscy czasami upadają, czyli nie jesteśmy tacy źli”. W 1 Kor. 3 apostoł Paweł pisze do zboru:

„I ja, bracia, nie mogłem mówić do was jako do duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie” (1 Kor. 3:1). Paweł nie miał zamiaru dodawać im otuchy, ale głosił mocne słowa, które mają ich przekonać i przeorać twardy grunt ich serc.

Paweł dalej mówi, „Poiłem was mlekiem, nie stałym pokarmem, bo jeszcze go przyjąć nie mogliście, a i teraz jeszcze nie możecie” (w. 2). Paweł chciał przekazać im słowa mięsiste, które napełnią ich dusze i poprowadzą ich, by powstali w Chrystusie do nowego rozwoju i stabilności. Jednak z powodu ich niedojrzałości, musiał dalej podawać im mleko

„Jeszcze bowiem cieleśni jesteście” (w. 3). Biblia używa tu słowa cleleśni, co oznacza „mieć ducha tego wieku”. Tego cielesnego ducha, o którym mówimy, można opisać, jako brak mocy Ducha Świętego, a zamiast tego robienie wszystkiego w swojej własnej sile.

„Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia, to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie?” (w. 3). Paweł opisuje niektóre z tych cielesnych sposobów, jakimi posługuje się cielesny duch. On jest zawsze zazdrosny, zawistny. Zawsze powoduje walki i podziały w domu Bożym. Cielesny duch oskarża innych lub ma nastawienie, które mówi, „Ja jestem lepszy”.

Bóg używa Pawła, by wezwał kościół do pokuty i powiedział, „Boże, chcemy wszystkiego, co Ty masz!” Jeżeli będziemy pokutować i będziemy chcieli zamykać się sam na sam z Bogiem w komorze modlitwy, staniemy się staromodnymi mężczyznami i kobietami modlitwy.

piątek, 21 grudnia 2012

JAK MOŻEMY WIEDZIEĆ, ŻE JESTEŚMY NAPRAWDĘ „W CHRYSTUSIE”?

(Proszę zwróć uwagę: Te dowody są możliwe po pokucie z grzechu, porzuceniu wszelkiej bezbożności, zaufaniu Chrystusowi odnośnie wiecznego zbawienia i pozwoleniu Mu, aby przeniósł ciebie z ciemności do Swojego Królestwa światłości.)

1. Jesteś w Chrystusie jeżeli jesteś stale odnawiany. Ci, którzy są „w Chrystusie” nie odpoczywają na jednorazowym przeżyciu nawrócenia. Raczej ustawicznie wołają, aby Duch Święty ich zmieniał i odnawiał. Ich codzienna modlitwa jest taka: „Panie, zabierz ode mnie wszystko, co nie jest podobne do Ciebie.”

„Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe” (2 Kor. 5:17). „Zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, lecz dla miłosierdzia swego przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez Ducha Świętego, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego” (Tytusa 3:5-6).

2. Jesteś w Chrystusie, jeżeli twoje życie jest kierowane poprzez Słowo Boże. Czy masz szacunek i bojaźń dla Słowa Bożego?

„ Lecz kto zachowuje Słowo jego, w tym prawdziwie dopełniła się miłość Boża. Po tym poznajemy, że w nim jesteśmy” (1 Jana 2:5). Biblia mówi wyraźnie: Wiemy, że jesteśmy w Chrystusie, jeżeli kochamy Słowo Boże i jesteśmy mu posłuszni.

3. Jesteś w Chrystusie jeżeli twoja wiara jest połączona z miłością. Pismo powiada, że jeżeli nie masz miłości, tej bezwarunkowej miłości, to nie możesz być w Chrystusie.

„ I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym” (1 Kor. 13:2). Nic w języku greckim oznacza tutaj, „Jestem niczym teraz i nigdy nie będę czymś.” Innymi słowy, ”Bez bezwarunkowej miłości do wszystkich, jestem nikim i zawsze będę nikim.”

Możesz być zdolnym kaznodzieją, wspaniałym ewangelistą, lub namaszczonym nauczycielem Słowa Bożego, który chodzi w wielkiej wierze, ale jeżeli nie masz miłości do innych, jesteś niczym.

czwartek, 20 grudnia 2012

WIARA SKONCENTROWANA NA CELU

Jezus modlił się do Ojca: „Wszystko moje jest twoje, a twoje jest moje i uwielbiony jestem w nich” (Jana 17:10). „Aby miłość, którą mnie umiłowałeś, w nich była, i Ja w nich” (w. 26).

Jezus mówi mówi wyraźnie: Kiedy jesteśmy jedno z Nim, to cieszymy się tą samą miłością Ojca, jaką On się cieszy. Bóg raduje się nami tak samo jak Swoim Synem.

Biblia mówi nam też, że Bóg jest naszym Ojcem tak jak jest Ojcem Chrystusa. Jezus powiedział:
„Wstępuję do Ojca Mojego i waszego, Boga Mojego i waszego” (Jana 20:17).

Jak bardzo starasz się podobać Bogu? Czy przeżywasz takie okresy, kiedy odczuwasz, że jesteś radością dla Niego? I czy masz okresy „dolin”, kiedy odczuwasz, że nie podobasz Mu się?

Umiłowany, musisz postawić fakty przed uczuciami. A faktem jest to, że Boża radość z ciebie nie ma nic wspólnego z twoimi wysiłkami, intensywnością, dobrymi intencjami lub czynami. Nie, to wszystko jest wynikiem twojej wiary.

Ja wierzę, że Bóg chce, abyśmy mieli to, co ja nazywam „wiarą skoncentrowaną na celu”, która mówi: „Cała twoja wiara może być skupiona na tej zasadzie, że jeżeli chcesz stać jako święty przed Bogiem, to musisz przyjść do Niego w Chrystusie.”

Autor Listu do Hebrajczyków ostrzega przed „... niewiernym sercem odstępującym od żywego Boga” (Hebr. 3:12). Jest to sprawa wiary! Kiedy odchodzimy od podstawowej doktryny o tym, że jesteśmy zaakceptowani przez Boga poprzez Chrystusa, to wracamy z powrotem do zakonu, ciała i duchowej niewoli!

„Albowiem do odpocznienia wchodzimy my, którzy uwierzyliśmy ... Kto bowiem wszedł do odpocznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich, jak Bóg od swoich” (Hebr. 4:3, 10). Pismo mówi wyraźnie: Dowodem wiary jest odpocznienie.

Jedynym sposobem, aby doprowadzić twoje usiłowanie, pot, niepokój duszy do pokoju jest przekonanie siebie samego, „jeżeli jestem w Chrystusie i jestem przyjęty przez Boga, to On raduje się ze mnie bez względu na to czy jestem na górze czy w dolinie. Bez względu na to jak się czuję, znam swoją pozycję w Chrystusie – ze jestem posadzony wraz z Nim w okręgach niebiańskich!”

środa, 19 grudnia 2012

STOJĄC PRZED ŚWIĘTYM BOGIEM

„ Z czym mam wystąpić przed Panem, pokłonić się Bogu Najwyższemu? Czy mam wystąpić przed nim z całopaleniami, z rocznymi cielętami? Czy Pan ma upodobanie w tysiącach baranów, w dziesiątkach tysięcy strumieni oliwy? Czy mam dać swojego pierworodnego za swoje przestępstwo, własne dziecko na oczyszczenie mojego grzechu?” (Micheasza 6:6-7).

Izraelici w tym fragmencie zadawali dobre pytanie: „Jak może jakiś człowiek podejść do świętego Boga? Jak możemy Mu się kiedyś podobać i zostać przez Niego zaakceptowani? Jakiej ofiary On od nas chce? Naszej krwi, naszych ciał, naszych dzieci?”

Boża odpowiedź jest widoczna w całej Biblii: „Ja nie chcę waszych ofiar, waszych dobrych uczynków, waszych obietnic, waszych moralnych uczynków. Żadna z tych cielesnych rzeczy nie jest do zaakceptowania w Moich oczach. Nic nie może Mi się podobać ani radować Mnie, z wyjątkiem Mojego Syna i wszystkiego co jest zebrane w Nim.”

Pomyśl o najbardziej moralnej, prawej osobie, jaką znasz. Nawet on czy ona nie są zaakceptowani przed Bogiem poza Chrystusem. Te wszystkie dobre uczynki tej osoby, miły charakter i hojność są jak brudne łachmany w Bożych oczach.

A więc jak jesteśmy przyjęci przez Boga? Paweł pisze: „On nas uczynił akceptowanymi w Umiłowanym” (Efezjan 1:6). Nasze dobre uczynki są rezultatem trwania w Nim.

Jeżeli oddałeś swoje serce całkowicie Jezusowi, to prawdopodobnie zadajesz takie samo pytanie jakie zadawał Izrael: „Boże, jak mogę się Tobie podobać? Jak mogę być dla Ciebie radością? Składałem obietnice i starałem się jak mogłem, ale za każdym razem, kiedy wydaje mi się, że robię postępy, robię dwa kroki do tyłu. Czy powinienem czytać więcej Biblii? Czy mam więcej czasu poświęcać na modlitwę? Czy powinienem więcej świadczyć? Panie, czego chcesz ode mnie?”

Bóg odpowiada nam tak, jak odpowiedział Izraelowi: „Ja nie chcę waszych ofiar czy dobrych uczynków. Uznaję tylko dzieło Mojego Syna, który Mnie raduje i daje rozkosz. Ja was wybrałem przed założeniem świata, byście byli poślubieni Mojemu Synowi. Ja was nawoływałem, przekonywałem i poprzez Mojego Ducha prowadziłem was do Niego. Ja nie mogę nienawidzić Mojego własnego ciała!”

wtorek, 18 grudnia 2012

BÓG RADUJE SIĘ W SWOIM SYNU

Bóg przemówił do Izajasza o pewnym słudze, który raduje Jego serce: „Oto sługa mój, którego popieram, mój wybrany, którego ukochała moja dusza” (Izajasz 42:1). Kim jest Ten, którego Bóg podtrzymuje i strzeże każdego jego kroku? Kto jest Tym wybranym, w którym On ma upodobanie?

Odpowiedź znajdujemy w Ewangelii Mateusza: „A gdy Jezus został ochrzczony, wnet wystąpił z wody i oto otworzyły się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego, który zstąpił w postaci gołębicy i spoczął na nim. I oto rozległ się głos z nieba: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem” (Mat. 3:16-17).

W języku Hebrajskim zwrot którego sobie upodobałem tutaj oznacza „rozkoszowanie się”. Bóg mówił, „Moja dusza rozkoszuje się Moim Synem Jezusem Chrystusem!”

Poprzez cały Stary Testament niezliczona ilość owiec i bydła była składana Panu jako ofiary. Rzeki krwi zwierząt płynęły przez wieki. Jednak Biblia mówi, że żadna z tych ofiar nie sprawiała Panu przyjemności: „Jest bowiem rzeczą niemożliwą, aby krew wołów i kozłów mogła gładzić grzechy. ...Nie upodobałeś sobie w całopaleniach i ofiarach za grzechy” (Hebr. 10:4,6).

Już w następnym wersecie czytamy te wspaniałe słowa Jezusa: „Tedy rzekłem: Oto przychodzę, aby wypełnić wolę twoją, o Boże (w. 7). Chrystus przyszedł na ziemię, aby dokonać tego, czego nie mogła dokonać żadna ofiara zwierząt.

„Toteż, przychodząc na świat, mówi: Nie chciałeś ofiar krwawych i darów, aleś ciało dla mnie przysposobił” (w.5). Bóg przygotował fizyczne ciało dla Jezusa tutaj na ziemi, ciało, które będzie ostateczną, doskonałą ofiarą.

Krótko mówiąc, Bóg uniżył się dla nas. Otaczając się ludzkim łonem, przyjął On naszą naturę. Zrezygnował też z bogactw nieba, aby się stać ubogim, oddając Swoje życie jako okup za nas.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

WEŹ MNIE CAŁEGO JEZU by Gary Wilkerson

W latach 1800, po wizycie u małżeństwa i ich ośmiorga dzieci, młoda kobieta napisała namaszczoną pieśń. Wszyscy członkowie tej rodziny uczęszczali do kościoła, ale podczas jej pięciodniowego pobytu z nimi odczuwała ona chłód w ich sercach odnośnie spraw Bożych. Wydawało się, że brak im duchowej gorliwości i że nie było tam szacunku dla Niego.

Bardzo tym zasmucona ta młoda kobieta modliła się gorliwie o jej gospodarzy przez cały czas kiedy była z nimi wierząc, że Bóg dotknie ich serc. Mówiła również prawdę w miłości i odważnie ich ostrzegała. Zanim ich opuściła, w tym domu wśród tych dziesięciu osób nastąpiło przebudzenie. Płakali wiele godzin, kiedy radowali się z tego, co Duch Święty dokonywał w ich życiu!

Kompozytorka pieśni, Frances Havergal powiedziała, „Byłam zbyt szczęśliwa, aby spać i spędziłam większość nocy w uwielbieniu i odnowieniu mojego poświęcenia. Te krótkie dwuwiersze tworzyły się i brzmiały w moim sercu jeden po drugim dotąd, aż zakończyły takim zwrotem „Zawsze, WSZYSTKO TYLKO dla Ciebie!”

PIEŚŃ POŚWIĘCENIA

Weźmij Jezus życie me, w ręce Twe oddaję je,
Wszystkie chwile, wszystkie dni, niechaj służą Twojej czci.
Oto ręce moje masz, gdzie Ci służyć mogę, wskaż,
Oby nogi moje szły tam, gdzieś mi przykazał Ty.

Weź mój głos i uczyć chciej mówić, śpiewać ku czci Twej,
Weź o Panie wargi me, racz Swe Słowa włożyć w nie.
Moją majętnością chciej podług woli rządzić Swej,
Weź me siły, rozum, bom ja Mistrzu cały Twój!

Moją wolą Panie rządź, racz W nią Ducha Twego tchnąć,
Weź me serce Panie, weź i już tu w nim tron Swój wznieś!
Wszystko co coś Ty dał mi, bez zastrzeżeń oddam Ci,
Niech Ci żywot służy mój, bom ja Panie cały Twój!

Czy poprosisz Boga, żeby ciebie wypełnił na nowo mocą Ducha Świętego? Zapraszam cię do modlitwy: „Weź mnie całego, Jezu. Chcę, żeby moje życie było całkowicie poświęcone dla Ciebie!”

piątek, 14 grudnia 2012

ODZYSKUJĄC OKRZYK ZWYCIĘSTWA

Król Dawid popełnił cudzołóstwo, a potem zaaranżował morderstwo wiernego mu żołnierza, by mieć dostęp do jego młodej żony. Sprowadził hańbę na Izrael i na niebiańskiego Ojca. Ukrywał swój straszny grzech przez cały rok i doszedł na skraj totalnej ruiny. Ale nawet po tym wszystkim Bóg nazwał Dawida „mężem według Mojego serca” (Dz.Ap. 13:23). Jak to możliwe? Tajemnica jest w tym, że Dawid, zanim upadł, uniżył się i pokutował.

„Ja bowiem jestem bliski upadku I ból mój stale jest przede mną” (Psalm 38:18). „Przeciwko tobie samemu zgrzeszyłem I uczyniłem to, co złe w oczach twoich, Abyś okazał się sprawiedliwy w wyroku swoim, Czysty w sądzie swoim” Psalm 51:6).

„Serce czyste stwórz we mnie, o Boże,… I nie odbieraj mi swego Ducha świętego!” (Psalm 51:12-13).

Czy jesteś trapiony przez twój uprzykrzony grzech? Czy czujesz, że jesteś bliski upadku pod ciężarem tego wszystkiego? Jeżeli tak, to jesteś na dobrej drodze do uzdrowienia i wyzwolenia. Kiedy Dawid pokutował, mógł wreszcie zobaczyć światło na końcu tunelu.

„Grzech mój wyznałem tobie I winy mojej nie ukryłem. Rzekłem: Wyznam występki moje Panu; Wtedy Ty odpuściłeś winę grzechu mego. Ty jesteś ochroną moją, strzeżesz mnie od ucisku, Otaczasz mnie radością wybawienia” (Psalm 32:5,7).

Możesz odzyskać twoją radość. Po prostu wyznaj i porzuć swój grzech, a Pan ci przebaczy i uwolni cię. On jest gotów pocałować cię w szyję, przyoblec w szatę sprawiedliwości i przygotować dla ciebie wielką ucztę. Wtedy będziesz mógł zaświadczyć z Dawidem:

„Bezbożny ma mnóstwo cierpień, Kto zaś ufa Panu, tego łaska otacza. Weselcie się w Panu i radujcie się sprawiedliwi! Śpiewajcie radośnie wszyscy prawego serca” (Psalm 32:10-11).

czwartek, 13 grudnia 2012

LEKKIE TRAKTOWANIE GRZECHU

Prorok Ezechiel podaje nam wyraźną ilustrację tego, co stanie się z ludźmi, którzy lekko traktują swój grzech. W tym opisie siedemdziesięciu starszych Judy przyszło do Ezechiela po słowo od Pana. Wszyscy oni byli w służbie świątyni i kiedy byli zebrani, by wraz z prorokiem oddać cześć Bogu w świątyni, Ezechiel otrzymał zdumiewającą wizję:

„Siedziałem w swoim domu, a starsi judzcy siedzieli przede mną, spoczęła tam na mnie ręka Wszechmocnego Pana, i widziałem, a oto była postać z wyglądu jakby człowiek; w dół od tego, co wyglądało jak jego biodra, był ogień, a to, co wyglądało jak jego biodra, był blask, jakby połysk polerowanego kruszcu. I wyciągnął coś w kształcie ręki, i chwycił mnie za włosy na głowie. A duch uniósł mnie w górę między ziemię a niebo, i zaprowadził mnie w widzeniach Bożych do Jeruzalem” (Ezechiel 8:1-3).

Duch Święty zstąpił na zebranych, a święty Boży ogień napełnił to miejsce światłością: „A oto była tam chwała Boga izraelskiego” (w. 4). Gdziekolwiek pojawia się ognista obecność Boża w zgromadzeniu, tam zawsze ujawniany jest grzech. Nagle prorok zobaczył, że umysły tych ludzi są zapełnione „…ohydnymi obrazami wszelkich płazów i bydła.” (w. 10). To opisuje warownie demoniczne i zło. To przeniknęło do domu Bożego poprzez ich służbę!

Tu siedziało siedemdziesięciu starszych, poważnych i wyglądających na czcicieli i szukających rady Pana., ale tak naprawdę, to oni przykrywali utajony grzech. Zewnętrznie przechodzili procedurę oddawania czci w służbie świątyni, ale w rzeczywistości należeli do tajnego towarzystwa czcicieli słońca. Jako część rytuału w świątyni, zatrudnili prostytutki i ci, z pozoru bogobojni starsi, brali udział we wszeteczeństwie.

Najgorsze w tym jest to, że ci ludzie nie mieli przekonania, że to jest okropne bałwochwalstwo. Oni przekonywali samych siebie, że Bóg przymyka oko na ich bałwochwalstwo. Dawid był poważnie przybity z powodu swojego grzechu, ale tych siedemdziesięciu starszych nie odczuwało żadnego ostrza osądzenia, nie utracili fizycznej siły i nie odczuwali bólu emocjonalnego. Zamiast tego, byli zwiedzeni przez to, co Mojżesz nazywa „fałszywym pokojem.”

„Który by, słysząc słowa tego zaprzysiężonego przymierza, pochlebiał sobie w swoim sercu, mówiąc: Dobrze mi będzie, choćbym nawet trwał w zatwardziałości swego serca. To jakby dodawać upijanie się do pragnienia” (5 Mojż. 29:18)

Innymi słowy: „Człowiek zwiedziony jest tak pijak; utracił zdolność do rozsądzania. Nie potrafi nawet widzieć różnicy pomiędzy pragnieniem, a pijaństwem.”

środa, 12 grudnia 2012

CIĘŻAR UKRYTEGO GRZECHU

Ciężar ukrywanego grzechu, który król Dawid nosił przez cały rok, kosztował go bardzo dużo. To zrujnowało jego zdrowie, zatruło jego umysł i zraniło jego ducha. Spowodowało spustoszenie w jego domu, rozczarowanie wśród ludu Bożego i bluźnierstwa wśród bezbożnych. Wreszcie zawołał, „Jestem bliski upadku i ból mój stale jest przede mną” (Psalm 38:18). Mówił, „Jestem bliski upadku z powodu ciężkiego brzemienia smutku.”

Niektórzy chrześcijanie mogą patrzyć na Dawida w czasie jego zamieszania i myśleć, „jak szatan mógł doprowadzić do takiej tragedii w życiu Dawida. Jak mógł ten, kiedyś delikatny psalmista dojść na skraj upadku?” Bóg musiał się na niego strasznie gniewać.”

Nie, to nie diabeł spowodował, że ciężar grzechu Dawida był taki wielki, ale Bóg. W Swoim wielkim miłosierdziu Bóg pozwolił, by ten człowiek upadł tak nisko, bo chciał, by zobaczył rozmiary swojego grzechu. On spowodował, że nie wyznany grzech Dawida tak mu ciążył, by już dłużej nie mógł tego znieść i to doprowadziło go do pokuty.

Prawda jest taka, że tylko człowiek tak sprawiedliwy, jak Dawid, mógł być tak dotkliwie osądzany za grzech. Jego sumienie było dalej czułe i on odczuwał ostry ból z powodu każdej strzały Bożego sądu, które Bóg posyłał do jego serca. Dlatego Dawid mógł powiedzieć, „Mój ból jest stale przede mną.”

To jest tajemnica tej historii. Dawid miał Boży smutek i głęboką bojaźń Bożą. Mógł przyznać, „Widzę w tym dyscyplinującą rękę Pana, pchającą mnie na kolana i przyznaję, że mój grzech zasługuje na Jego gniew.”

Autor Trenów Jeremiasza mówi, „Ja jestem tym mężem, który zaznał niedoli od rózgi jego gniewu. Prowadził mnie i zawiódł do ciemności, gdzie nie ma światła…..Zniszczył moje ciało i skórę, połamał moje kości…. Kazał mi mieszkać w ciemnościach jak dawno zmarłym. Zagrodził mi wyjście, zakuł w ciężkie kajdany….Moje drogi zagrodził kamieniem ciosanym” (Treny 3:1-9).

Wyraźnie widać, o co tu chodzi: Jeżeli żyjemy ze skrywanym grzechem, sam Bóg uczyni nasze łańcuchy tak ciężkie, chaotyczne i straszne, że to popycha nas do otwartego wyznania grzechu i głębokiej pokuty.

wtorek, 11 grudnia 2012

KOŚCIÓŁ W EFEZIE

Chrześcijanie w Efezie chodzili z Panem. Kiedy czytam list Pawła do Efezjan, jestem zadziwiony tym, jaką ewangelię oni słyszeli i według niej żyli. Paweł bardzo ich chwali. Zwraca się do nich, jako, „Wiernych Chrystusowi Jezusowi….błogosławionych… mających wszelkie duchowe błogosławieństwa niebios w Chrystusie…. Wybranych przed założeniem świata…. Przeznaczonych… do synostwa dla samego Jezusa Chrystusa, według Jego upodobania” (Efezjan 1:1-5).

Cóż za opis błogosławionych świętych ludzi! Jezus chwali również chrześcijan w Efezie w księdze Objawienia: „Znam uczynki twoje, twoją pracę i wytrwałość” (Obj. 2:2). Innymi słowy: „Ja znam to wszystko dobre w twoim życiu. Pracujesz dla Mnie wytrwale, bez narzekania i pomagasz innym. Jesteś pilny w twoich dobrych uczynkach i to jest godne pochwały.”

Jezus wskazuje jeszcze coś w sercach tych Efezjan, coś, co uważa za bardzo złe. Mówi, „Widzę twoje uczynki, nienawiść do grzechu, umiłowanie prawdy i odważną sprawiedliwość. Ale w tych wszystkich uczynkach pozwoliłeś, by wyschła twoje pierwsza miłość. Twoje uczucie do Mnie umiera.”

„Lecz mam nieco przeciwko tobie, że porzuciłeś pierwszą twoją miłość” (w.4). Kochani, czytałem ciągle na nowo ten wiersz i doszedłem do wniosku, że nie można przeoczyć jego powagi. Słowo nieco tutaj nie oznacza, że tego nie można lekko potraktować, chociaż nie ma go w oryginalnym tekście greckim. „Mam nieco przeciwko tobie!”

Chciałbym myśleć o sobie, że jestem typem chrześcijanina z Efezu, wiernym pracownikiem. Chcę wierzyć, że moje cierpienia dla sprawy Jezusa i moje dobre uczynki są dla Jego chwały, że praktykuję sprawiedliwe życie, że jestem posadzony z Nim w okręgach niebieskich. Ale kiedy czytam o Jezusie, który przechadza się wśród takich dobrze nauczanych wierzących w Efezie i mówiącego im, „Mam nieco przeciwko tobie,” to ściska moją duszę. Muszę zapytać mojego Pana, „Jezu, czy masz coś przeciwko mnie? Czy ja również utraciłem moje uczucie do Ciebie?”

poniedziałek, 10 grudnia 2012

MOŻESZ MIEĆ TYLE JEZUSA, ILE CHCESZ by Gary Wilkerson

Mój ojciec Dawid Wilkerson nauczył mnie pewnej lekcji, kiedy byłem jeszcze małym chłopcem i wierzę, że jest to najważniejsza lekcja, jakiej kiedykolwiek się nauczyłem. Powiedział, „Gary, możesz mieć tyle Jezusa, ile tylko chcesz.”

Każdy z was czytających ten artykuł może mieć tyle Jezusa, ile chce! Bóg nie mówi, „Dam tamtemu, a tobie nie.”

„Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mat. 5,6). Ten wiersz mówi o mężczyźnie czy kobiecie, którzy mówią, „Chcę wszystkiego, co Jezus oferuje. Będę drapieżny w moim duchowym głodzie, by otrzymać wszystko, co On może dać.”

Biblia mówi, że Bóg szuka ludzi, których serca są całkowicie Jego, przez których On może okazać się potężnym. „Gdyż Pan wodzi oczyma swymi po całej ziemi, aby wzmacniać tych, którzy szczerym sercem są przy nim” (2 Kronik 16:9).

Bóg nie chce, by 10 procent ani 75 procent Jego kościoła było poświęconych i prowadziło życie oddzielone i święte. On chce 100 procent Jego ciała, wierzących, by byli zaprzedani Jemu całym sercem.

To nie Bóg wstrzymuje namaszczenie Jego Duchem, ale to nasz brak odpowiedzi na to, co On wylewa. Bóg rozdarł niebiosa i zstąpił, by zamanifestować Ducha Świętego w czasach ostatecznych. Ludzie, którzy odpowiedzą na to, co Bóg chce dać, powstaną i powiedzą, „ W tej ostatniej godzinie postanawiam być pełnym Ducha Bożego. Postanawiam żyć poświęconym życiem. Nie dam się od tego odciągnąć; nie cofnę się. Nic nie może mi przeszkodzić w dotarciu do celu, który Bóg ma dla mnie, czyli, bym był płonący dla Niego i napełniony Jego Duchem.”

piątek, 7 grudnia 2012

CZY TWOJE MIŁOŚĆ JEST ŻYWA?

Jeżeli potrafisz przeżywać swoje codzienne życie stawiając czoła najróżniejszym przeszkodom i wymaganiom, ale nie spędzić dziesięciu minut w Bożej obecności, to twoja miłość umiera.

Pomyśl o tym: jeżeli kogoś kochasz bardziej niż innych, to będziesz się starał, żeby ta osoba odczuwała iż jest najważniejszą istotą na ziemi. Wszystko inne zblednie w porównaniu z nią.

Czy nie tak kochałeś na początku twojego współmałżonka, kiedy chodziliście ze sobą? Jeżeli ona zadzwoniła, a ty byłeś zajęty, to rzucałeś wszystko, żeby z nią porozmawiać. Wszystko inne zajmowało drugie miejsce, żeby tylko rozwijać miłość między sobą.

Dzisiaj wielu chrześcijan przeżyje tygodnie, nawet miesiące bez spędzania wartościowego czasu z Jezusem. Jak mogą oni kochać Jezusa z całego serca, kiedy zaniedbują Go przez wiele dni?

W Pieśni Salomona oblubienica nie mogła spać, bo jej ukochany „...oddalił się ...” (Pieśń nad Pieśniami 5:6). Ta kobieta wstała w środku nocy, mówiąc: „Byłam zrozpaczona, że odszedł. Szukałam go, lecz go nie znalazłam, wołałam go, lecz mi się nie odezwał” (Ten sam werset). Dlatego szybko wybiegła na ulice i szukała wszędzie swojego ukochanego, wołając: „Czy widzieliście gdzieś mojego umiłowanego?”

Dlaczego dla niej była to tak poważna sprawa? Ponieważ tak, jak powiedziała, „To jest mój umiłowany i to jest mój przyjaciel” (w. 16). „Jestem chora z miłości [omdlewam z pragnienia za nim] (w. 8). Ona nie mogła żyć bez swojego umiłowanego.

Jak się czuje Jezus, kiedy On zastawia stół i z utęsknieniem oczekuje naszego towarzystwa, ale my się tam nie pokazujemy? Biblia nazywa nas Jego oblubienicą, Jego umiłowaną. Jego wielką miłością. Mówi, że zostaliśmy stworzeni do społeczności z Nim. Tak więc jakie odrzucenie On musi odczuwać, kiedy my ciągle stawiamy innych przed Nim?

czwartek, 6 grudnia 2012

CO TRZYMA TWOJE SERCE?

Co trzyma twoje serce teraz? Czy twoja dusza tęskni do Jezusa, czy do rzeczy tego świata?

Jedna kobieta z naszej listy wysyłkowej napisała taką smutną wiadomość: „Mój mąż był kiedyś gorliwy dla Boga. Przez wiele lat oddawał siebie całkowicie dla pracy Bożej, ale teraz jest pochłonięty zupełnie pogonią za czymś innym. Nie ma już czasu dla Pana, martwię sie o niego bo stał się taki zimny.”

Jezus powiedział podobieństwo o takiej usprawiedliwionej pogoni za rzeczami materialnymi. Bogaty człowiek wysłał swoich sług, żeby zaprosili wszystkich jego przyjaciół na ucztę, którą przygotował. Ale Pismo mówi, że przyjaciele tego człowieka „wszyscy jeden po drugim zaczęli się wymawiać” Łukasza 14:18).

Jeden przyjaciel powiedział temu słudze: „Akurat kupiłem kawał ziemi, której jeszcze nie widziałem i muszę to zobaczyć. Proszę, powiedz swojemu panu, że nie będę mógł przyjść.” Następny przyjaciel powiedział temu słudze: „Właśnie kupiłem jarzmo wołów i nie miałem jeszcze czasu, żeby je wypróbować. Powiedz swojemu panu, że nie mogę przyjść, bo muszę pójść na pole, żeby nimi orać.” Jeszcze inny przyjaciel powiedział temu słudze: „Akurat się ożeniłem i właśnie mam wyjechać na miesiąc miodowy. Nie mam czasu, żeby przyjść na ucztę.”

Ten człowiek zaprosił wszystkich swoich przyjaciół, żeby się mogli cieszyć czasem bliskiej społeczności z nim. Wszystko przygotował dla ich wygody i przyjemności. Stół został zastawiony i wszystko było przygotowane, ale nikt nie przyszedł. Wszyscy byli po prostu zbyt zajęci swoimi sprawami.

Każda z tych osób miała dobre, usprawiedliwione powody, żeby nie przyjść. Przecież oni nie unikali swojego przyjaciela po to, aby mogli się gdzieś indziej bawić. Wręcz przeciwnie, Biblia pochwala to wszystko co oni robili: kupowanie, sprzedawanie, zapewnianie bezpieczeństwa dla swoich rodzin, a sprawdzanie poważnych zakupów jest zdrową praktyką w interesach. Wreszcie, małżeństwo jest błogosławieństwem, które jest pochwalane w Biblii.

Ale jak na to zareagował ten bogaty człowiek? Pismo powiada: „Wtedy rzekł pan do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i przymuszaj, by weszli, i niech będzie zapełniony dom mój. Albowiem mówię wam, że żaden z owych zaproszonych mężów nie skosztuje mojej wieczerzy” (w. 23,24).

Jezus w tym podobieństwie podaje bardzo wyraźną prawdę: Każda z tych dobrych, usprawiedliwionych rzeczy staje się grzeszna, kiedy zajmuje ważniejsze miejsce niż Pan.

środa, 5 grudnia 2012

JEZUS I ZBÓR W EFEZIE

W niesamowitej wizji Jana, która jest opisana w pierwszych trzech rozdziałach Objawienia, widzi on Jezusa, który się przechadza wpośród siedmiu Nowotestamentowych zborów w Azji. Oczy Chrystusa są jak płomień ognia i jest ubrany w szaty kapłana. Jest to oczywiste, że przyszedł, aby sądzić te zbory w sprawiedliwości.

Piotr pisze: „Sąd musi się rozpocząć od domu Bożego” (1 Piotra 4:17). A teraz, kiedy Jezus ukazuje się wpośród tych siedmiu zborów, zaczyna ich osądzać zgodnie z tym co jest dobre i co złe, według tego co widzi. Te sądy są pokazane w Objawieniu 2 i 3 i każde słowo tam zapisane pochodzi bezpośrednio z ust Jezusa.

Te siedem kościołów to były właściwie zbory w ich miejscowościach: Efezie, Smyrnie, Laodycei i tak dalej. Ale Jan słyszy jak Boży głos mówi nie tylko do tych poszczególnych zborów, ale do całego kościoła – naprawdę do każdego wierzącego, który oczekuje na rychły powrót Jezusa.

Jezus rozpoczyna Swoje osądzanie od wyliczenia wielu dobrych rzeczy, które widzi w tych zborach, a które Go błogosławią i chwali każdy zbór za te rzeczy. Ale widzi też kilka rzeczy, które Go bardzo smucą i wysyła ostrzeżenie dla każdego zboru.

Jego pierwsze poselstwo jest dla chrześcijan w Efezie, zboru założonego na bogobojnej nauce apostoła Pawła. Osąd Jezusa dla Efezjan jest taki: „Porzuciłeś twoją pierwszą miłość” (Objawienie 2:4).

Kiedy Jezus używa tutaj słów pierwsza miłość, to nie mówi o niedojrzałej miłości, jaką przeżywamy, kiedy przyjmujemy zbawienie. Mówi On raczej o wyłącznej miłości: „Ja kiedyś zajmowałem pierwsze miejsce w twoim sercu, ale teraz utraciłeś tę wyłączność w twojej miłości do Mnie. Pozwoliłeś, aby inne rzeczy zajęły Moje miejsce.”

Jest to znamienne, że ze wszystkich grzechów jakie Jezus pokazuje w tych siedmiu zborach – cudzołóstwo, wszeteczeństwo, letniość, fałszywe nauki, autorytet Jezebel, oddawanie czci zmarłym, duchowa ślepota – pierwszy grzech jaki wymienia jest tym, który Go smuci najbardziej; utrata miłości do Niego. Nasz Bóg jest Bogiem zazdrosnym i nie pozwoli, żeby coś było ważniejsze niż nasza miłość do Niego.

wtorek, 4 grudnia 2012

POWRÓT DO TWOJEJ PIERWSZEJ MIŁOŚCI

„Lecz mam ci za złe, że porzuciłeś pierwszą twoją miłość” (Obj. 2:4).

Ja wierzę, że to ostrzeżenie skierowane do zboru w Efezie jest przeznaczone dla każdego chrześcijanina żyjącego w tych ostatecznych dniach. Prosto mówiąc, Pan nam mówi, „To nie wystarczy, żebyś się troszczył, dawał i był pilnym sługą, który smuci się z powodu grzechu i głosi prawdę. Nie wystarczy to, żebyś przestrzegał moralnych standardów, znosił cierpienia z Mojego powodu, albo nawet został spalony na stosie za wiarę. To wszystko jest częścią brania Mojego krzyża.

„Możesz to wszystko robić w Moim imieniu, ale jeżeli twoja miłość do Mnie nie wzrasta w tym czasie, jeżeli Ja nie staję się coraz większą radością twojego serca, to porzuciłeś twoją pierwszą miłość. Jeżeli twoja miłość do Mnie nie jest już sprawą wielkiego zainteresowania dla ciebie, to Ja mam coś przeciwko tobie.”

Zwróć uwagę na słowa Dawida: „Kogóż innego mam w niebie, jeśli nie ciebie?I na ziemi w nikim innym nie mam upodobania!„ (Psalm 73:24). Są to mocne słowa, ale Dawid nie mówi, „Ja nie mam ludzkiej miłości.” Mówi raczej: „Nikogo tak bardzo nie kocham w swoim sercu, jak mojego Pana. Pragnę Go ponad wszystko.”

Dawid również pisze, „ Boże ... Ciebie pragnie dusza moja; tęskni do ciebie ciało moje, jak ziemia zeschła, spragniona i bezwodna. „ Jak jeleń pragnie wód płynących, tak dusza moja pragnie ciebie, Boże! Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego” (Psalm 42:2,3).

Dawid mówi: „Pragnę Pana tak jak jeleń jest spragniony wody, kiedy uciekał przed pogonią. Jeleń przeżyje punkt wyczerpania, żeby znaleźć wodę, której szuka.”

W podobny sposób Jezus mówi do chrześcijan w Efezie, „Wy już mnie nie szukacie tak jak jeleń szuka wody. Ja już nie jestem najważniejszym celem waszego pragnienia. Może chcecie coś dla Mnie robić, ale Ja nie jestem już w centrum waszego serca!”

Wróć do twojej pierwszej miłości dzisiaj. Proś Jezusa o łaskę i siłę, żeby na nowo zacząć strzec twojej miłości do Niego!

poniedziałek, 3 grudnia 2012

BARNABA, SYN POCIESZENIA by Gary Wilkerson

Mam wieli szacunek dla Barnaby, delikatnego, kochającego mężczyzny, którego imię oznaczało pocieszenie. Barnaba podróżował z Pawłem, ewangelizując i zakładając zbory, ale powstał konflikt. Czytamy w Dz. Ap. 15:36-41, że Paweł i Barnaba przestali pracować razem z powodu młodego człowieka o imieniu Jan Marek.

Paweł uważał, że Jan Marek zaszkodził ich służbie poprzez to, że niespodziewanie opuścił ich i pozostawił bez pomocy. Barnaba chciał być dobry dla Jana Marka i dać mu następną szansę, ale Paweł powiedział nie.

Barnaba był człowiekiem innego ducha. Kiedy cały świat chciał odrzucić kogoś, kto pozornie ich zawiódł, on nie zareagował w ten sposób. Barnaba sprzeciwił się Pawłowi i powiedział: Ja nie odrzucę tego młodego człowieka.” To jest odwaga – to jest inny duch!

Kiedy Saul wylewał oskarżenia przeciwko kościołowi, wtrącając do więzienia naśladowców Chrystusa i skazując ich na śmierć, to kto poszedł do niego? A kiedy Saul miał przeżycie z nieba (Dz. Ap. 9), to kto poszedł do niego? Był to Barnaba, Syn Pocieszenia. Barnaba miał odwagę w swoim sercu i innego ducha w sobie, żeby powiedzieć, „Mnie to nie interesuje, czy to były plotki, ale warto zaryzykować, żeby się upewnić czy Saul naprawdę został zbawiony.”

Barnaba jest przykładem człowieka, który ma innego ducha. Ten duch nie ma nic wspólnego z tym czy jesteś osobowością typu A. Możesz być spokojną osobą, łagodną i cichą i nadal mieć to, co miał Barnaba. A nade wszystko możesz mieć to, co miał Jezus.

Nie ma znaczenia czy jesteś młody czy stary, mężczyzną czy kobietą, gdyż Bóg nie ma względu na osoby. Duch Święty pragnie zstąpić na ciebie. Może czytasz to dzisiaj i wewnątrz mówisz, „O czym ty mówisz, żeby mieć innego ducha? Mój duch jest to duch alkoholu albo narkotyków; mój duch jest to duch rozpaczy. Jestem zgubiony!”

Wiesz co? Boże oczy są zwrócone na ciebie. Bóg to sprawił, żebyś to przeczytał, bo On ciebie zaprasza, żebyś powstał i był osobą innego ducha. Nie ducha tego świata, nie ducha grzechu, nie ducha alkoholizmu czy narkotyków, ale Ducha Bożego. Duch Chrystusa, Syna Bożego może przemienić twoje życie i uczynić cię osobą innego ducha.