piątek, 30 grudnia 2011

OBLUBIENICA CHRYSTUSA

Psalm 45 pokazuje nam piękny obraz Chrystusa i Jego oblubienicy. Ma się odbyć wielkie wesele i autor jest „przepełniony” radością i podnieceniem: „Serce moje wezbrało miłym słowem...” (Psalm 45:2).

Psalmista z trudem się powstrzymuje! Opisuje coś, co widzi oczami umysłu – niesamowitą ceremonię, z wielkim i chwalebnym Oblubieńcem oraz piękną oblubienicę, ubraną w złoto!

W roku 1981 cały świat był zafascynowany ślubem w rodzinie królewskiej w Anglii. Miliony ludzi na całym świecie były przylepione do telewizorów, oglądając ślub Księżnej Diany i Księcia Karola. Był to jeden z najbardziej widowiskowych ślubów w nowoczesnej historii.

Stacje telewizyjne miały „kolorowych komentatorów”, którzy opisywali każdy szczegół. Nowe klipy pokazywały królewskie życie Karola – jego mecze polo, jego obowiązki jako księcia, jego dziedzictwo, jako następnego króla Anglii, jego tron i jego pałac.

Komentatorzy opisywali również w szczegółach wszystko, co dotyczyło Księżnej Diany. Obraz był niesamowity: jej fryzura, królewska suknia, jej buty, jej ozdoby, jej pierścień, jej kwiaty i królewski powóz. Nawet w czasie ceremonii zaślubin, kiedy para stała przed ołtarzem, komentator szeptał do mikrofonu: „Czyż ona nie jest piękna? Popatrzcie na jej suknię, jej buty, jej kwiaty”.

Było to romantyczne, zapierające dech – książę i księżna połączeni węzłem małżeńskim „póki śmierć ich nie rozłączy”. Ludzie na całym świecie płakali ze wzruszenia. A jednak dożyliśmy tego, kiedy ich małżeństwo się rozeszło i był to jeden z najbardziej nieprzyjemnych rozpadów małżeństwa na świecie!

Z drugiej strony, małżeństwo opisane w Psalmie 45 jest jednością o wiele wspanialszą i piękniejszą. Ono również jest pełne romantyzmu, piękna i majestatu – ale jest to małżeństwo, które nigdy nie ustanie. Czeka go wieczna chwała! Ten Psalm jest o Jezusie i Jego oblubienicy! Oblubieńcem jest nasz Król i Pan, Jezus Chrystus, a oblubienicą jest Jego kościół – wierzący, którzy przygotowali się na Jego przyjście, którzy oczekują Go z radością i których serca są bez skazy.

czwartek, 29 grudnia 2011

DOBRE STARE DNI

„Nie mów: Jak to jest, że dawne czasy były lepsze, niż obecne? Bo to nie jest mądre pytanie” (Kazn. Sal. 7:10)

Czy „dziewięćdziesiąte” były naprawdę radosne?
Czy „osiemdziesiąte” były naprawdę niewinne?
Czy były jakieś dawne, dobre dni?
Nie pytaj!
To nie jest mądre.
Bo kto wie co jest dobre dla człowieka
W tym życiu.
Nie mów o dobrych czasach,
Bo serce mądrego jest
W domu żałoby,
Ale serce głupców w domu biesiady.
Nie mów o minionych latach pieśni i tańców,
Bo lepiej jest słuchać napomnienia mądrych,
Niż słuchać pieśni głupców.
Nie mów o dniach prawa i porządku,
Bo jest czas, kiedy jeden człowiek panuje nad drugim
Dla swojej zguby.
Nie mów o dawnych dniach, kiedy praca była uczciwa,
Bo cała praca człowieka jest dla jego ust,
A jednak nie zaspokoi jego apetytu.
To jest nasz dzień.
Dlatego uważam, że nie ma nic lepszego,
Niż to, by człowiek radował się ze swoich dzieł,
Bo takie jest jego przeznaczenie.
Kto pomoże mu zobaczyć
Co będzie po nim?
Naszego dnia będą nam zazdrościć
Ci, którzy będą jutro.

środa, 28 grudnia 2011

NA KOŃCU TWOICH MOŻLIWOŚCI

Paweł napisał „... abyśmy nie na sobie samych polegali, ale na Bogu, który wzbudza umarłych” (2 Kor. 1:9). Powiedział właściwie tak: „Pan mnie doprowadził do końca wszelkiej ludzkiej pomocy, na krawędź śmierci. To było miejsce tak beznadziejne, że tylko Boża moc zmartwychwstania mogła mnie wzbudzić!”

Jest to wspaniałe miejsce, w jakim możemy być – na końcu swoich możliwości! Zawsze mówiłem, że kiedy człowiek dobije do dna, to dotknie Boga! Kiedy jednak słuchamy większości chrześcijan wśród ich cierpienia, to słyszymy takie słowa: „Jakoś sobie poradzę. Jakoś się trzymam. Żyję po prostu a dnia na dzień.”

Od dzieciństwa byliśmy karmieni pojęciem o samowystarczalności: „Bądź mężczyzną! Mężczyźni nie płaczą!” Ile to razy próbowałeś sam znaleźć wyjście ze swoich kłopotów? Ile razy byłeś zalewany pokusami, które ciebie pokonywały?

Proszę mnie źle nie zrozumieć. Ja wierzę, że Bóg chce, abyśmy prowadzili dobry bój wiary, ale Pan ma sposób, aby pozwolić, żebyśmy otrzymali „miarę natłoczoną.” Nic nie dają wtedy twoje wysiłki. Nie pomaga nic z tego, co czytałeś. Żadna rada innych ludzi nie ma sensu. Nagle jesteś wtłoczony do kryzysu, który wymazuje całą twoją ufność w sobie samym. Nie masz nadziei – z wyjątkiem rezygnacji z wszelkiej ludzkiej nadziei. Jesteś zmuszony, żeby zaufać Bogu – i widzisz, że jedyną drogą wyjścia jest zaufanie!

Paweł mówi nam wyraźnie: „Miałem na sobie wyrok śmierci. Byłem doświadczany ponad miarę, na końcu wszelkiej nadziei. A to wszystko było po to, abym już dłużej nie pokładał ufności w sobie! Musiałem się zwrócić do Boga z wiarą, że tylko On może mnie wybawić z moich cierpień!”

„ Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść” (1 Kor. 10:13).

Jakie to jest wyjście? Jest to dojście do końca swojej siły i zwrócenie się całkowicie do Boga! To znaczy powiedzieć tak jak Paweł: „Ja już więcej nie pokładam ufności w samym sobie!”

Drogą wyjścia jest prosta, dziecięca wiara w Boga. Jest to całkowite zaufanie Jemu, że przeprowadzi przez to wszystko, poddanie się, które mówi: „Boże, składam wszystko na Ciebie!”

wtorek, 27 grudnia 2011

ICH JĘZYKIEM JEST UWIELBIANIE

Ludzie którzy znosili cierpienia i potwierdzili, że Bóg jest wierny, są mocni, łagodni i cierpliwi. Mają delikatność Chrystusa. Lubię przebywać z takimi ludźmi! Oni są zachętą dla mojego ducha!

Przejdziesz przez swoje doświadczenia i będziesz wielką pomocą dla innych jeżeli zaufasz w tym Bogu! Będziesz to widział w pracy, w rodzinie, w kościele. Ludzie będą przyciągani do ciebie, bo wiedzą przez co przeszedłeś i widzieli jak odnosiłeś zwycięstwo tylko poprzez Boża moc!

Wielu wierzących, którzy cierpią nigdy nie uczy się niczego z tego. W rezultacie nigdy nie poznają Boga jako swojego pocieszyciela. Kiedy się słucha jak rozmawiają, to można by pomyśleć, że Bóg był zły, obojętny i nie troszczył się. Pytają: „Dlaczego ja?” Potem wątpią w Bożą miłość i zaczynają się odwracać od Niego. Narzekają, szemrzą i tracą wszelką radość. Wkrótce stają się zgorzkniali i zatwardziali.

Znam pastora, który przez wiele lat prowadził bardzo owocną służbę dla ludzi odrzuconych. Ale dzisiaj jest on głęboko w grzechu, zniewolony narkotykami i całkowicie odszedł od Boga. Żona go opuściła, a on poszedł do kobiety zniewolonej narkotykami.

Kiedy go zapytacie co się stało, to zwala winę za wszystko na to jak inni go zawiedli. Jego żona go opuściła; Bóg nie odpowiadał na jego modlitwy; inni kaznodzieje go zawiedli. Mówi tak: „ja naprawdę próbowałem, ale po prostu nie mogłem tego znieść. Było tyle nacisków i tylu hipokrytów. Byłem niewłaściwie osądzany i nie mogłem sobie z tym poradzić.”

Apostoł Paweł nawet w najgorszej godzinie swojego cierpienia błogosławił Imię Pana. Wiedział, że Ojciec był pełen miłosierdzia i był źródłem wszelkiej pociechy. Nie kwestionował Boga, ani nie stał się zgorzkniały; właściwie uwielbiał Go w tych przeżyciach!

Najlepszymi nauczycielami w każdym zborze nie są ci, którzy stoją za kazalnicą. Siedzą oni w ławkach, koło ciebie – ludzie, którzy cierpieli, ale nadal uwielbiają Pana. Językiem tych, którzy uczą się poprzez cierpienia jest uwielbianie!

poniedziałek, 26 grudnia 2011

SŁUŻBA POCIESZANIA

Apostoł Paweł powiedział: „ [Pan] pociesza nas we wszelkim utrapieniu naszym, abyśmy tych, którzy są w jakimkolwiek utrapieniu, pocieszać mogli taką pociechą, jaką nas samych Bóg pociesza (2 Koryntian 1:4).

Jedną z najbardziej potrzebnych służb w kościele Jezusa Chrystusa obecnie jest służba pocieszania – pocieszanie innych w ich kłopotach i uciskach. Wielu wierzących po prostu nie wie gdzie się zwrócić w swoim bólu.

Kiedy ja naprawdę cierpię głęboko, to nie chcę czytać jakiejś książki, która nakreśla dziesięć kroków w jaki sposób można znaleźć zwycięstwo, czy udawać się do jakiegoś znanego ewangelisty, który mnie uspokoi. Żadna z tych rzeczy nie jest odpowiedzią – dlatego, że żadna z nich nie dosięgnie korzenia mojego cierpienia! Nie – ja chcę porozmawiać z jakimś zwykłym świętym, który sam wiele wycierpiał, ale przeszedł zwycięsko przez to wszystko wielbiąc Boga, pocieszony i z pełną wiarą!

To cierpiący ludzie otrzymują pociechę i pocieszenie od Pana. Oni znają współczucie Jezusa, gdyż Jego głos przynosi im prawdziwą pociechę w ich godzinie ciemności. Cierpiący stają się bogaci w duchowe bogactwa. Rozwijają ufność, która zrodziła się w wytrwałości w uciskach i doświadczeniach. A najlepsze w tym jest to, że Bóg im daje wpływ, jakiego nie mogliby osiągnąć w żaden inny sposób!

Przychodzi mi na myśl Corrie Ten Boom i jakim wspaniałym doświadczeniem to było dla tysięcy ludzi, którzy siedzieli i słuchali, kiedy ona opowiadała o Jezusie. Wielu pastorów i liderów po całych Stanach Zjednoczonych zostało pocieszonych i zachęconych przez tę kiedyś nieznaną kobietę – ponieważ jej wszystkie cierpienia wytworzyły bogactwo znajomości Pana. Ona miała obfitość pociechy od Ducha Świętego – i używała tego jako wpływ dla Jezusa!

Paweł potrafił się radować we wszystkich swoich uciskach ponieważ wiedział, że jego cierpienia były korzyścią dla innych. Widział swoje doświadczenia jako pewnego rodzaju szkolenie, jakie przechodził. Mógł powiedzieć: „Bóg ma w tym cel, ponieważ mnie szkoli! Będą tacy ludzie, którzy będą potrzebowali pociechy jaką ja otrzymałem w moich cierpieniach!”

Nic dziwnego, że Paweł mówił o swoim ojcu niebiańskim jako „Ojcu wszelkiego miłosierdzia i Bogu wszelkiej pociechy” (2 Kor.1:3).

piątek, 23 grudnia 2011

POZNANIE DRÓG BOGA!

Żyjemy w czasach, kiedy słowo wybawienie przybiera całkiem nowe znaczenie! W przeszłości chrześcijanie myśleli o wybawieniu głównie jako o fizycznym uzdrowieniu, ale niedługo największe wybawienie będzie od strachu i terroru!

Wybawienie w tym czasie będzie oznaczało otrzymanie „pewnego słowa z nieba.” Jezus powiedział, że serca ludzi będą drżały ze strachu, kiedy będą oglądać te straszne rzeczy, jakie przychodzą na ziemię ( zobacz Łukasza 21:26). Naprawdę ludzie będą pragnęli dowiedzieć się co Bóg uczyni. Będą się zwracali we wszystkich kierunkach, pragnąc usłyszeć głos kogoś, kto jest spokojny, wyciszony i nie daje się zwariować. Będą wołali: „Proszę powiedz me! Czy to jest Boży sąd? Kiedy się to wszystko skończy?”

A jak myślicie, kto będzie miał odpowiedzi? Ty! Zwykły chrześcijanin, który przebywał sam na sam z Bogiem! Będziesz pełny spokoju i pokoju, kiedy wszystko będzie się walić, ponieważ Bóg jest z tobą i ty słyszysz co On mówi. On ciebie ostrzegł, że to nadchodzi i obiecał, że ciebie ochroni!

Ja wierzę, że Bóg użyje Swojej świętej resztki w tych ostatecznych dniach, aby poruszyć tłumy, ożywić pastorów i obudzić kościoły. Ta armia będzie nawracać serca ludzi z powrotem do Boga poprzez prowadzenie ich do pokuty – poprzez modlitwę i bogobojne karcenie z powodu grzechu.

Kiedy mówię o przygotowywaniu świętej resztki, to nie mam na myśli armii kaznodziejów, ewangelistów i misjonarzy. Mówię o zwykłych świętych, którzy kochają Jezusa, którzy sami będą znakami i cudami dla tego świata, pełni pokoju i wyciszenia. Bóg nie potrzebuje profesjonalnej armii wyszkolonej ludzkimi metodami. On chce mieć mężczyzn i kobiety, którzy są wyćwiczeni w modlitwie przez Ducha Świętego! On szuka takich wierzących, którzy przebywają z Nim sam na sam i uczą się słuchać Jego głosu.

Czy to opisuje ciebie? Czy twoje życie jest teraz świadectwem dla zranionego i strwożonego świata? Zachęcam cię zdecydowanie, abyś przebywał sam na sam z Bogiem i pozwalał Mu mówić do ciebie. Proś Go, żeby objawiał grzech w twoim życiu. Odrzucaj wszystko, na co ci wskazuje Duch Święty. Bądź dostępny dla Niego, oddając się modlitwie, a wtedy będziesz gotowym żołnierzem w Jego wielkiej armii dni ostatecznych.

środa, 21 grudnia 2011

MOC NALEŻY by Gary Wilkerson

„I zwoławszy razem dwunastu uczniów, dał im moc” (Łuk. 9:1).

Jezus dał swoim uczniom moc nie dlatego, że mieli ambicje, ale ponieważ byli Jego. Aby otrzymać moc, przynależność do Chrystusa nie podlega negocjacjom. Moc rodzi się z przynależności. Przynależność przynosi prawdziwą moc.

Tak wielu chrześcijan prowadzi słabe życie – mają grzeszne praktyki, kiepskie świadectwo, słabe życie duchowe; brakuje im gorliwego, radykalnego życia modlitwy i odpowiedzi na ich modlitwy.

Czy czujesz się bezsilny? Ten jeden krótki werset jest naładowany słowami mocy:

„Powołani” – znaczy nie według naszych własnych upodobań, kierunku, samowoli lub własnych źródeł mocy.

„Uczniowie” – ci, którzy zostawiają wszystko, by naśladować życie, nauki i kierunek nauczyciela.

„Razem” – ta moc nie ma być w jednym naczyniu, ale wyrażana w społeczności, w pracy dla celów królestwa.

„Dał” – to pokazuje, że sami nic nie możemy, jeżeli Jezus nie da nam mocy.

„Moc” – to nie jest to, czego sami pragniemy lub o co się staramy, ale to pochodzi wyłącznie od Niego. Nigdy nie wyrośniemy z tej części naszej chrześcijańskiej historii. Każdy naśladowca Jezusa ma nakaz oczekiwania, aż zostaniemy przyobleczeni (zostanie nam dana) w moc z wysokości.

Czy brakuje ci tej mocy? Nie ma innego sposobu na otrzymanie jej, tylko możesz ją otrzymać od Tego, do kogo ona należy. Jezus ma moc, by dać ją tym, którzy zupełnie i całkowicie należą do Niego.

Nie walcz o moc. Pragnij przynależeć – całkowicie, namiętnie, pokornie i ambitnie to Tego, do którego tęskni twoje serce. Otrzymasz wtedy moc przewyższającą twoje wyobrażenie.

wtorek, 20 grudnia 2011

KIM JESTEM?

„Jestem bez winy, jednak nie znam siebie;
Pogardzam swoim życiem” (Joba 9:21).

Bóg wydaje się tak wielki i potężny;
Ja wydaję się taki mały i niedoskonały.
On daje rozkaz słońcu i ono wstaje;
Ja rozpadam się na kawałki w burzy.
On rozciąga niebiosa i chodzi po falach,
Ale on przechodzi około mnie a ja Go nie widzę.
On panuje w sferze gwiazd.
Gdybym wolał do Niego w niebie
I On by odpowiedział,
Ale ja bym nie uwierzył, że On usłyszał mój głos.
Czuję się jakby Bóg mnie zranił
Bez przyczyny.
On jest Sędzią,
Ale kto się wstawi za mną?
Kiedy próbuję się usprawiedliwić,
Moje usta mnie potępiają.
Uczucie rośnie
Że nawet gdybym był doskonały,
Nie znałbym siebie.
Nadal bym pogardzał życiem
Ponieważ
Jesteśmy naprawdę z wczoraj
I nic nie wiemy,
Gdyż życie jest cieniem.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

KOŚCIÓŁ DUCHA ŚWIĘTEGO!

Nigdy nie powinniście iść do kościoła bez modlitwy, „Boże, daj mi uszy Ducha Świętego, bym słyszał. Pomóż mi słyszeć, rozumieć i stosować Twoje Słowo w moim życiu!” Tak, jak Duch Święty namaszcza język pastora do głoszenia, tak musi namaścić twoje uszy do słyszenia.

W kościele Ducha Świętego będziesz zawsze słyszał przenikające do głębi wołanie w pokucie. Właściwie nie możesz być człowiekiem Ducha Świętego, póki sam nie „wołasz z głębi swojej istoty” To jest coś, czego Salomon nigdy nie robił!

Kościół króla Dawida też nie był doskonały, właściwie był to kościół w stylu Koryntian. Dawid popełnił cudzołóstwo, zabił niewinnego człowieka i przez pewien czas żył w strasznym zwiedzeniu. Ale kiedy Dawid zgrzeszył, wołał w agonii z głębi swojej istoty: „Obmyj mnie zupełnie z winy mojej I oczyść mnie z grzechu mego! Ja bowiem znam występki swoje I grzech mój zawsze jest przede mną.... Nie odrzucaj mnie od oblicza swego I nie odbieraj mi swego Ducha świętego!” (Psalm 51:4-5, 13).

Wołanie rozdzierające serce jest znakiem kościoła Ducha Świętego! Oczywiście i w tym kościele są ludzie, którzy upadają i żyją w zwiedzeniu. Ale tak, jak Dawid, oni są wyczuleni na działanie Ducha Świętego i nie zawsze potrzebują proroka, żeby im powiedział, że zgrzeszyli. Oni pokutują, zanim jeszcze prorok do nich przyjdzie – bo czują się zranieni przez swój grzech!

Dawid powiedział o swoim grzechu: „Więzy grobu spętały mnie, Pochwyciły mnie sidła śmierci. Gdy jestem w niedoli, wzywam Pana i Boga mojego wzywam.... Sięgnął z wysokości i pochwycił mnie, Wyciągnął mnie z toni wielkiej, Wyrwał mnie mocnemu nieprzyjacielowi mojemu, Tym, którzy mnie nienawidzą” (2 Sam. 22:6-7, 17-18).

Bóg doprowadzi kościół Salomona do ruiny, a wskrzesi z ruin kościół Dawida. Ten kościół resztki będzie żałował za swoje grzechy. Będzie wołał w bólu i pokucie, i będzie całkowicie polegał na Duchu Świętym!

„Potem powrócę i odbuduję upadły przybytek Dawida, I odbuduję jego ruiny i podźwignę go” (Dz. Ap. 15:16).

piątek, 16 grudnia 2011

KOŚCIÓŁ SYJONU!

Siłą napędową kościoła Dawida było całkowite poleganie na Duchu Świętym. Oto, co wyróżniało Dawida:

„Wtedy wziął Samuel róg z olejem i namaścił go w gronie jego braci; i od tego dnia Duch Pański spoczął na Dawidzie i pozostał na nim nadal” (1 Sam. 16:13).

Kiedy Dawid był na łożu śmierci, powiedział do swojego syna Salomona: „Chcę ci powiedzieć, dlaczego Bóg mi błogosławił. Chcę, żebyś znał sekret mojej służby”. Słuchajcie ostatnich słów Dawida do jego syna: „Duch Pana przemawia przeze mnie, A słowo jego jest na języku moim” (2 Sam. 23:2).

Dawid chciał powiedzieć, „ Ja nie ufałem mojej wiedzy i mądrości. Nie pokładałem ufności w żadnej części mojego ciała. Byłem słabym człowiekiem – ale polegałem na Duchu Świętym! Każde słowo, jakie wypowiadałem, było z Jego natchnienia i namaszczenia. Jego słowa napełniały moje usta!”

Kiedy otwieraliśmy drzwi naszej służby Teen Challenge w Nowym Jorku, nasze motto brzmiało, „Tu rządzi Duch Święty!” To nie głoszenie kazań „Jak sobie radzić” zbawiało członków gangów. Oni nie padali na kolana bo my głosiliśmy zwięzłe i przekonujące kazania. Oni nie byli przekonywani poprzez celowe ilustracje i opowiadanie o naturze. Nie! Ci dawni narkomani świadczyli swoim znajomym, „Ja kiedyś byłem na ulicy tak, jak ty, a teraz – popatrz na mnie! Zmienił mnie Duch Boży!”

Salomon mówił o drzewach, zwierzętach, rybach i płazach, a Dawid mówił o intymnej społeczności z Panem, o złamaniu i skrusze. Dawid był osądzany i zmieniany przez swoje własne kazania. On tak cenił obecność Ducha Świętego w swoim życiu, że prosił Pana, by nigdy nie odbierał mu Swojego Ducha. Dawid wiedział, że bez Ducha Świętego jest niczym!

Paweł powiedział, „A mowa moja i zwiastowanie moje nie były głoszone w przekonywających słowach mądrości, lecz objawiały się w nich Duch i moc, aby wiara wasza nie opierała się na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej” (1 Kor. 2:4-5).

„Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości, lecz w słowach, których naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę. Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać” (w. 13-14).

czwartek, 15 grudnia 2011

KOŚCIÓŁ SALOMONA

„Salomon, syn Dawida, umocnił się potem w swoim królestwie, a Pan, Bóg jego, był z nim i nader go wywyższył” (2 Kron. 1:1).

Dzisiaj kościół Jezusa Chrystusa jest umacniany i błogosławiony przez Boga. Został zaopatrzony we wszystko. Zwróćcie uwagę na wielkie i piękne budynki budowane w kraju. Zauważcie również wielkie błogosławieństwo finansowe. Miliony wydawane są na ewangelizację przez telewizję, książki, płyty i taśmy, misje, instytucje, uczelnie i wszelkiego rodzaju służby para-kościelne.

Kiedy wszystkie te działania były rozpoczynane, miały coś z Bożego namaszczenia. Rzeczywiście większość z nich zaczynała z takim samym błogosławieństwem, jakie Bóg wylał na Salomona. Salomon był dobrze zorganizowany i o wiele lepiej wykształcony, niż jego ojciec Dawid. Robił wszystko lepsze i większe, niż jakakolwiek poprzednia generacja mogłaby nawet pomyśleć.

Siłą napędową Salomona była mądrość i wiedza. To było jego wołaniem do Boga: „Daj mi więc teraz mądrość i wiedzę, abym mógł godnie występować przed tym ludem; któż bowiem potrafi sądzić ten tak wielki lud? (2 Kron. 1:10).

Czyż to nie jest wspaniała modlitwa? Brzmi tak dobrze i Bogu się to podobało, że Salomon nie prosił o egoistyczne korzyści. Ale był też problem: Ta modlitwa była zupełnie skupiona na człowieku! Ten bardzo utalentowany, pewny siebie król w gruncie rzeczy mówił, „Boże, daj mi tylko narzędzia, a ja to zrobię. Daj mi mądrość i wiedzę, a ja wszystko doprowadzę do porządku z Twoim ludem. Ja tego dokonam”.

Modlitwa Salomona nie była taka, jak jego ojca Dawida, męża według serca Bożego. Modlitwa Salomona była modlitwą młodej generacji – ludzi wykształconych, z nowymi pomysłami i zdolnościami. On wołał, „Potrzebuję mądrości i wiedzy!” Ja wierzę, że Salomon reprezentuje ducha i naturę kościoła Laodycejskiego czasów ostatecznych. Ten kościół zdąża do takiej samej ruiny, jaka spotkała Salomona!

Salomon miał głowę pełną mądrości i usta pełne pieśni. Potrafił głosić i nauczać z niesamowitą zdolnością. Miał dobrze zorganizowane działania i utalentowanych liderów. Wszystko na temat jego kościoła wyglądało na porządne i przyzwoite. Ale wszystko, co Salomon robił, kończyło się stwierdzeniem, „Wszystko jest marnością i gonitwą za wiatrem”. (Kazn. Sal 1:14).

Kościół Salomona ma wszystkie odpowiedzi. Na zewnątrz wygląda dobrze, ale wewnątrz jest absolutnie bez życia! A kończy w marnościach, bałwochwalstwie, zmysłowości, pustce i rozpaczy.

wtorek, 13 grudnia 2011

PROWADZENIE LUDU BOŻEGO NA KOLANA!

„Wtedy spojrzą na mnie, na tego, którego przebodli, i będą go opłakiwać, jak opłakuje się
jedynaka, i będą gorzko biadać nad nim” (Zachariasz 12:10). W proroctwie Zachariasza
widzę nową wizję krzyża Jezusa.

Właśnie teraz Duch Święty czyni to w Izraelu. Tłumy Żydów zbierają się przed Ścianą Płaczu, wołając o przyjście Mesjasza. Pewnego dnia, niedługo, Bóg usunie tę zasłonę i poznają Jezusa takiego, jakim jest, i będą płakać, że Go przebili!

W tym wierszu jest jeszcze inna aplikacja, która dotyczy kościoła. Wkrótce nastąpi bardzo osobiste działanie Ducha Świętego. Kościół Jezusa Chrystusa tak otępiał na grzech – tak przymyka oczy i lekceważy go – że kiedy przyjdzie Duch Święty z duchem modlitwy, to On przyniesie też oczyszczenie. Będzie płacz, narzekanie, złamanie – uświadomienie, jak bardzo nasz grzech smuci serce Boga!

Duch Święty będzie w ten sposób działał nie tylko w zgromadzeniach, ale również w rodzinach i poszczególnych ludziach. „Będzie narzekał kraj, każdy ród z osobna, ród Dawida osobno i jego kobiety osobno” (Zachariasz 12:12).

Jaki większy dar mógłby Bóg dać Swojemu kościołowi przed Swoim przyjściem, niż potężne, przekonujące przesłanie przeciwko grzechowi? On przyniesie tak przeszywające osądzenie, że nie będziemy w stanie już dłużej tolerować nic nieświętego i nieczystego!

Można tak podsumować warunki i znaki ostatniego wylania Ducha:

  1. Zwrócenie uwagi na ostatnie żniwo dusz.
  2. Duch łaski prowadzi do pokuty i pobożności.
  3. Duch wstawiennictwa powoduje poddanie się i konieczność modlitwy w Duchu.
  4. Tęsknota za Jezusem, narzekanie, złamanie i płacz z bogobojnym smutkiem z powodu grzechu. Tylko po takim działaniu Ducha przyjdzie prawdziwe błogosławieństwo radości!

Ja nie chcę przeoczyć tego ostatniego działania Bożego! Modliłem się, by mnie w to włączył i zachęcam, byście robili to samo. Módlcie się teraz ze mną: „Panie, nie mam zdyscyplinowania potrzebnego dla Twojego dzieła. Ty musisz mi je dać! Daj mi to brzemię wołania o ginące dusze, włóż Twojego Ducha płaczu we mnie. Ty jesteś moją jedyną nadzieją, więc poddaję się całkowicie Tobie. Zrobię wszystko, co mi powiesz i będę polegał na Tobie we wszystkim!”

poniedziałek, 12 grudnia 2011

MODLITWA JAKIEJ ŚWIAT NIGDY NIE WIDZIAŁ

Pewien misjonarz mówił w naszym zborze o wielkich przebudzeniach na świecie. W każdym przypadku z ostatnim żniwem jest związany„duch modlitwy”. W Wietnamie, na Syberii, w Amazonii, Afryce i wielu innych miejscach lud Boży modli się z ogniem i gorliwością – płacząc i wołając do Boga, szukając Jego oblicza, rozprawiając się z grzechem i powracając do sprawiedliwości.

Człowiek nie może sam wytworzyć takiej skłonności do modlitwy. Jest to rezultat Ducha błagania – jak Bóg obiecał w Zachariasza 12:10. Ci wierzący już tego doświadczają!

Niedawno mieliśmy tygodnie modlitwy w Times Square i my też przeżywaliśmy mały przedsmak tego wylania Ducha. Widzimy też jakąś miarę ognia i pilności w modlitwie w różnych częściach kraju. Ale nie przeżyliśmy jeszcze wylania Ducha błagania!

Bóg mi pokazuje, że nawet pragnienie i skłonność do modlitwy musi pochodzić od Ducha Świętego. Teraz mój dylemat jest taki: Bóg obiecał wylanie Ducha błagania na Swój kościół i ja chcę być cząstką tego Bożego poruszenia. Jak mogę być pewny, że otrzymam to wylanie?

Odpowiedź jest w Zachariasza 10:1: Proście Pana o deszcz późnej pory deszczowej! Pan stwarza chmury burzowe i zsyła deszcz. On daje ludziom chleb, zieleń na polu” (Zachariasza 10:1).

Musimy prosić Pana o Ducha błagania! Te chmury deszczowe w tym wersecie mówią o „błyskawicach, grzmotach.” Bóg obiecał nam deszcze! Mówi nam w Zachariasza: „Proście, a Ja wam dam to brzemię z nieba. Ale musicie szukać Mnie!”

Już czas, aby zacząć prosić Pana: „Boże, wylej Swego Ducha Świętego na mnie, abym się nauczył modlić! Otwórz źródło. Pozwól mi być częścią Twojego ostatniego żniwa!”

Kiedy Jego Duch błagania będzie wylewany na ciebie, to zobaczysz, że będziesz się modlił o świętość, bogobojność, czystość. Będziesz się modlił o twoich najbliższych, którzy są zgubieni i będziesz płakał nad tym ginącym światem. Ale musisz prosić Ducha Świętego, aby to w tobie sprawił – a potem zaufaj Mu!

piątek, 9 grudnia 2011

DUCH BŁAGANIA

Słowo błaganie (zobacz Zachariasza 12:10) jest używane w Biblii jedynie jako określenie wołania z płaczem albo modlitwy wyrażanej na głos. Inaczej mówiąc, nie jest to coś prywatnego czy rozważanie. Błaganie jest wyrażane na głos!

Hebrajskie słowo przetłumaczone jako błaganie oznacza „gałązkę oliwną owiniętą w wełnę, albo jakąś tkaninę, którą macha błagający, starając się o pokój albo poddanie.” Były one nazwane „gałązkami błagania.” Mówiąc prosto, były to flagi, które oznaczały wołanie o całkowite, bezwarunkowe poddanie.

Obraz zmęczonego walką żołnierza, brudnego, zmęczonego i oszołomionego, który utknął w dole samowoli. Jest zupełnie sam, zmęczony i wynędzniały i doszedł do końca swoich możliwości. Odłamuje gałązkę drzewa i przywiązuje do niej swoją biała podkoszulkę, podnosi ją i wyczołguje się ze swojego dołu wołając: „Poddaję się - rezygnuję!”

To jest błaganie! Ono mówi: „Poddaję się! Nie mogę dalej walczyć. Jestem zgubiony i zrozpaczony.”

Błaganie to nie jest tylko wołanie do Boga, żeby uczynił to, czego chcesz. Nie jest to żebranie i proszenie Go, aby ci pomógł w twoich planach. Wręcz odwrotnie, jest to całkowite zrezygnowanie z twojej woli i twoich dróg!

Przez wieki chrześcijanie wołali do Boga, będąc przy tym pełni samowoli, żebrali i prosili: „Boże poślij mnie tu, poślij mnie tam, daj mi to, daj mi tamto.” Ale w ostatecznych dniach Duch Święty przyjdzie z wielką mocą, aby spowodować uczucie duchowego bankructwa. Obudzimy się na fakt, że nawet ze wszystkim naszymi pieniędzmi, mądrością, programami, służbami i planami nawet nie dotknęliśmy świata. Prawda jest taka, że kościół utracił grunt i stał się słaby i godny pożałowania.

Musi nastąpić poddanie się! Naszemu wołaniu musi towarzyszyć gotowość, aby zrezygnować ze wszystkiego w naszym życiu, co nie podoba się Jezusowi Chrystusowi.

Modlitwa Daniela pokazuje co to jest błaganie: „Lecz teraz wysłuchaj, o Boże nasz, modlitwy twojego sługi i jego błagania i rozjaśnij swoje oblicze nad twoją spustoszoną świątynią, ze względu na siebie samego, o Panie! Nakłoń, Boże mój, swojego ucha i usłysz! Otwórz oczy i spójrz na nasze spustoszenia i na miasto, które jest nazwane twoim imieniem! Gdyż nie dla naszej sprawiedliwości zanosimy nasze błaganie przed twoje oblicze, lecz dla obfitego twojego miłosierdzia” (Daniela 9:17,18).

czwartek, 8 grudnia 2011

DUCH ŁASKI

Biblia mówi, że Duch Święty będzie wylany jako „...Duch łaski i błagania” (Zachariasza 12:10).

List do Tytusa mówi nam, że łaska jest nam dana jako moc nad grzechem, żeby nas uzdolnić do trzeźwego, świętego życia: „Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa” (Tytusa 2:11-13).

Od czasu Pięćdziesiątnicy lud Boży otrzymywał wspaniałą miarę tej łaski. Duch Święty posyłał przekonanie o grzechu do wszystkich narodów, nauczając wierzących z każdej rasy i języka jak mają wyrzekać się bezbożności i światowych pożądliwości. Rezultatem tego byli ludzie, którzy żyją trzeźwo i sprawiedliwie na tym obecnym świecie i którzy oczekują z utęsknieniem na przyjście Jezusa.

Ja wierzę, że Zachariasz 12:10 prorokuje, że w ostatniej godzinie Duch Święty zstąpi w potężny sposób na lud Boży z duchem łaski, który odwróci ich zupełnie od wszelkiej świeckości. To wytworzy w nich wołanie o czystość serca!

Drogi brat w Panu, lider pewnej służby zadzwonił do mnie, aby mi powiedzieć, że liderzy jego służby zbierają się, aby szukać Pana. Duch Święty zaczął wyjawiać grzechy wśród nich i kilku spośród tego zespołu zostało zwolnionych. Ten brat powiedział mi: „Teraz, kiedy Duch Święty zstąpił, odczuwamy taki nacisk aby czynić to co jest prawe.”

Jego wyrażenie uderzyło mnie i nie mogłem o tym zapomnieć ; nacisk, aby czynić to co jest prawe. Kiedy zstępuje Duch Święty i wyjawia grzech, to ci, którzy są letni albo idą na kompromis, zostają osądzeni. Kaznodzieje będą się budzić do prawdziwego „zwiastowania łaski”, które przekonuje ludzi o każdej ukrytej rzeczy w ich życiu.

Kochani, nacisk aby wyrzec się grzechu i czynić to co jest prawe będzie coraz mocniejszy i większy w kościele czasów ostatecznych!

środa, 7 grudnia 2011

DESZCZ DUCHA ŚWIĘTEGO

Bez względu na to jakie manifestacje zobaczysz w tak zwanym przebudzeniu, nie jest to prawdziwe Boże poruszenie, jeżeli nie jest skoncentrowane na żniwie! Deszcz Ducha Świętego pada, aby prowadzić do zbioru dusz.

Bóg wylał Swojego Ducha w dzień Pięćdziesiątnicy, aby przygotować ziemię i zmiękczyć ją pod zasiew ewangelii. Napełnieni Duchem wierzący byli wysłani z Górnego Pokoju na cały świat, aby czynić uczniami Jezusa Chrystusa.

Kościół oglądał prawie 2000 lat siewu i wzrostu, a teraz jest czas żniwa! Wszyscy, którzy umarli w Chrystusie aż dotąd reprezentują pierwsze owoce wczesnego żniwa. Jezus jeszcze nie przyszedł, ponieważ czeka cierpliwie na woje ostateczne, potężne żniwo!

„ Przeto bądźcie cierpliwi, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik cierpliwie oczekuje cennego owocu ziemi, aż spadnie wczesny i późniejszy deszcz” (Jakuba 5:7).

Na początku ubiegłego wieku „Ruch Późnego Deszczu” rozpoczął się w Kanadzie. Trwał on czterdzieści czy pięćdziesiąt lat. Dzisiaj pozostało zaledwie kilka kościołów „Późnego Deszczu”, ale ci, którzy byli w to zaangażowani, byli przekonani, że doświadczają wielkiego, ostatecznego wylania Ducha. Wielu powiedziało: „To jest to! Widzimy wypełnienie się proroctwa Zachariasza 12:10! Ale ten ruch zaginął i inne takie ruchy również przychodziły i odchodziły. Dlaczego? Bo nie były skoncentrowane na żniwie!

Wiele tak zwanych poruszeń Ducha Świętego szybko zniknęło, ponieważ były to ruchy skupiające się na człowieku – skupiające się na darach, poprawie samego siebie, osobistego szczęścia, a nie na zdobywaniu zgubionego i umierającego świata!

Jezus wiązał żniwo ze zgubionymi duszami, kiedy powiedział: „Proście Pana żniwa, aby wysłał robotników na Swoje żniwo” (Mat. 9:38).

Każde prawdziwe wylanie Ducha Świętego będzie się skupiało na tej modlitwie Jezusa. Z tych przebudzeń, które zostały udokumentowane jako prawdziwe, wszystkie były ubłogosławione wielkim żniwem dusz.

wtorek, 6 grudnia 2011

GŁĘBOKA WODA

„Ugrzązłem w głębokim błocie
I nie mam oparcia dla nóg,
Dostałem się w głębokie wody,
A nurt zalewa mnie” (Psalm 69:3).

Ratuj mnie Boże,
Gdyż moja dusza jest zalewana\
Głupotą.
Moje grzechy są zakryte przed Tobą.
Tonę
Nie mam nigdzie oparcia;
Jestem w głębokiej wodzie.
Nurt mnie zalewa;
Czekam, że Bóg mnie wyratuje.
Moje gardło jest wyschnięte
Od wołania do Niego.
Płaczę i karzę moją duszę,
Szydzę ze swojej słabości.
Usłysz mnie szybko, Boże,
I nie ukrywaj Swojego oblicza.
Potrzebuję pocieszyciela:
Obróć się do mnie z miłością.
Wyrwij mnie z tego grząskiego błota.
Nie pozwól mi utonąć.
Uratuj mnie z tej głębokiej wody:
Jestem naprawdę w kłopocie -
Niebezpieczeństwie.
Nie pozwól, aby mnie pochłonęła głębia.
Niech czeluść nie zamknie się nade mną.
Pospiesz się, o Boże,
Nie zwlekaj;
Ty jesteś moją pomocą
I moim wybawicielem.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

BÓG CHCE ZBAWIĆ ZŁYCH, ZATWARDZIAŁYCH GRZESZNIKÓW!

Lud Boży w Judzie miał problem. Oni wątpili, że Bóg chce i ma moc odkupić ludzi pogrążonych w odstępstwo i bałwochwalstwo. „Lecz oni odpowiedzą: Nic z tego! Pójdziemy raczej za naszymi zamysłami i każdy z nas kierować się będzie uporem swojego złego serca” (Jeremiasz 18:12).

Plemię Judy straciło nadzieję, myśląc, „Odeszliśmy za daleko – i teraz już nie ma powrotu. Opuściliśmy Pana, szydziliśmy z Niego, odrzuciliśmy Go, znieważyliśmy Go. Jesteśmy tak głęboko w grzechu, że nie ma nadziei. Nawet Bóg nie może nas przyprowadzić z powrotem!”

Po wszystkich moich latach służby ja też dalej muszę walczyć z takim myśleniem. Może ty czujesz się tak samo. Może twój mąż jest ateistą, złym i bezbożnym i przekonujesz siebie, „Wszędzie naokoło ludzie przyjmują zbawienie, ale mój mąż jest inny. On jest zbyt twardy!”

Pan mówił do Judy, „Czy moja ręka istotnie była za krótka, aby odkupić?” (Izajasz 50:2).

Ukrócić, znaczy „odciąć” Bóg mówił, „Powiedzcie Mi, czy wróg odciął Moje potężne ramię? Czy Ja utraciłem Moją moc, by zbawić? Nie! Moje potężne ramię wysuszyło Morze Czerwone. Ono przyoblekło niebo w ciemność. Ono otwierało oczy ślepym! Widzieliście, że Ja wybawiam. Dlaczego myślicie, że utraciłem moc, by was odkupić?”

Kochani, kiedy Bóg utracił Swoją moc, by zbawić nawet najgorszego grzesznika na ziemi? Kiedy utracił chęć, by uwalniać narkomanów, pijaków i prostytutki, nawet choćby nikt się o nich nie modlił?

Czyżby Bóg jakoś postanowił nie zbawiać członków rodziny, o których pościliście i modliliście się wiernie? Absolutnie nie! Musimy wołać do Niego z wiarą, „O Panie, Ty możesz zbawić Wall Street. Możesz uwolnić grzesznika w Nowym Jorku. Możesz odkupić muzułmanina w każdym kraju i możesz zbawić każdego członka mojej rodziny. Twoje ramię nie jest za krótkie. Możesz zbawić każdego!

Nie wierz, że Jego ramię zostało odcięte, a zamiast tego wierz, że On uczyni to, co jest niemożliwe! Miej wizję Jego miłości i miłosierdzia – Jego potężnej, wyciągniętej ręki, mocnej by zbawić!

Mamy się modlić i być cierpliwi, a On zdobędzie naszych najbliższych, jednego po drugim!

„Nawróćcie się, odstępni synowie - mówi Pan - bo Ja jestem waszym Panem, a zabiorę was po jednym z każdego miasta i po dwóch z każdego rodu, i wprowadzę was na Syjon” (Jeremiasz 3:14).

niedziela, 4 grudnia 2011

TRWAJ W MIŁOŚCI

„Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rzymian 8:38-39).

Śmierć jest ciemna i głęboka.
Życie jest marnością i utrapieniem ducha.
Moce i zwierzchności są nieporuszone,
Rzeczy obecne są niepewne:
Przyszłe są nieznane.
Są tajemnice wysoko i głęboko
We wszechświecie.
Ale żadna z nich nie może nas oddzielić
Od miłości Bożej
Która jest w Chrystusie Panu.
Któż może nas oddzielić od Jego miłości?
Czy utrapienie, czy ucisk?
Prześladowanie, czy głód?
Nagość czy miecz?
Nie! Gdyż Bóg jest miłością.
Jego miłość przewyższa zrozumienie
Jest doskonała –
Dlatego chodź w Jego miłości.
Kto trwa w miłości
Trwa w Bogu
A Bóg w nim.

piątek, 2 grudnia 2011

CIEMNOŚĆ NIE MOŻE ZATRZYMAĆ ŚWIATŁA!

Kiedy zacząłem moją służbę, przemawiałem w kościołach po całej Ameryce, ostrzegając przed nadchodzącym moralnym zepsuciem. Mówiłem ludziom w Iowa, Oklahoma i w południowych stanach, że narkotyki dotrą do najmniejszych miejscowości. Handlarze pojawią się w szkołach i na placach zabaw. Ostrzegałem przed bezwstydnymi homoseksualistami, przed paradami nudystów w naszych miastach i prorokowałem, że nagość i akty seksualne będą pokazywane w telewizji w czasie dnia.

Wielu ludzi, którzy słuchali moich kazań, uważało, że chyba przybyłem z Marsa. Pastorzy krzyczeli na mnie, a szczerzy chrześcijanie przychodzili i mówili, „Nic z tego! Bóg nigdy na to nie pozwoli w Ameryce”. Dzisiaj niektórzy z nich są dziadkami. Siedzą przed telewizorami i oglądają sprośne filmy, o których prorokowałem. A ich wnuki są uzależnione od narkotyków i alkoholu. Ciemność, przed którą ostrzegałem, przyszła.

Czy wyobrażacie sobie, jak ciemno będzie za dziesięć lat, jeżeli Pan jeszcze nie przyjdzie?

A jednak mam pytanie: Kiedy widzicie coraz głębszą ciemność z każdej strony, czy uważacie, że ona pokona światło Ewangelii? Czy boicie się, że ciemność ją zdławi i zgasi?

Nie – nigdy! Lud Boży nigdy nie może być zastraszony przez ciemność i złość nieprzyjaciela. Biblia mówi, że Jezus powstanie i będzie świecił w ciemności, bez względu na to, jak ciemno będzie w tym świecie! „Lud, który chodzi w ciemności, ujrzy światło wielkie, nad mieszkańcami krainy mroków zabłyśnie światłość” (Izajasz 9:1).

Żyjemy w czasach powszechnej ciemności i śmierci. Ale Bóg mówi, że w takich czasach Jego światło będzie najjaśniejsze: „I poprowadzę ślepych drogą, której nie znają, ścieżkami im nieznanymi ich powiodę, ciemność przed nimi obrócę w jasność, a miejsca nierówne w równinę. Oto rzeczy, których dokonam i nie zaniedbam ich!” (Izajasz 42:16).

Żadna ciemność nigdy nie zatrzyma Bożego światła! Dlatego odwróć swoje oczy od ciemności, grzechu i od szału gwałtownych ludzi, i wierz, Panu, że rozbłyśnie Jego światło!

czwartek, 1 grudnia 2011

GOTOWI NA PRZEBUDZENIE

Czy możemy być gotowi na przebudzenie, jeżeli uważamy, że wszelka nadzieja zginęła – że z powodu grzechu minął już dzień łaski i nie pozostało już nic, tylko sąd? Kochani, nie możemy mieć wiary w przebudzenie, póki nie będziemy przekonani, że Bóg dalej chce wylać na nas Swojego Ducha!

Dlaczego Ameryka nie została osądzona? Dlaczego Jezus jeszcze nie przyszedł? Dlatego, że jeszcze czeka wielkie żniwo i Bóg „....nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania (2 Piotra 3:9).

To wielkie miłosierdzie Pana widzimy w proroctwie Izajasza, gdzie Bóg kazał prorokowi, by powiedział Judzie: „Tak mówi Pan: Gdzie jest list rozwodowy waszej matki, na mocy którego ją odprawiłem, lub kto jest tym z moich wierzycieli, któremu was sprzedałem? Oto z powodu waszych win zostaliście sprzedani i z powodu waszych występków została odprawiona wasza matka. Dlaczego, gdy przybyłem, nie było nikogo? Gdy wołałem, nikt mi nie odpowiadał? Czy moja ręka istotnie była za krótka, aby odkupić? Albo czy nie ma we mnie siły, aby ratować?” (Izajasz 50:1-2).

Bóg już wziął rozwód z Izraelem, dając im „... list rozwodowy” (Jer. 3:8). Jednak teraz zwrócił uwagę na Judę, na ludzi, którzy Go okłamywali i odeszli od Niego. Bóg dalej miał serce otwarte dla Judy i przyszedł do nich, wołając, gdzie jest ich list rozwodowy (patrz Izajasz 50:1). Mówił do nich, „Pokażcie mi papiery rozwodowe! Udowodnijcie, że Ja was odrzuciłem. To wy odeszliście ode Mnie! Ja nie zrobiłem nic, by was zasmucić lub zranić. Cały czas was kochałem. Przyszedłem do was i powołałem was”!

Kochani, widzę, że właśnie to Bóg obecnie czyni z Ameryką. Mówi do nas, „Pokażcie mi wasze papiery rozwodowe!. Pokażcie mi, że to Ja was opuściłem! Ja nie zabrałem Mojego Ducha Świętego. Ja dalej działam w tym narodzie – dalej wołam i przychodzę do was!

Pan mówi to z wielu kazalnic po całym kraju. Mówi to przez bogobojnych mężczyzn i kobiety, którzy poświęcają drogocenny czas, szukając Go. On woła Amerykę ponownie do pokuty – z powrotem do Jego serca!

Musimy być w pełni przekonani, że jeszcze jest czas i nadzieja, i że jeżeli się modlimy, to Duch działa na wszystkich poziomach społeczeństwa, nawołując i pociągając ludzi do Siebie!