piątek, 29 lipca 2011

GŁÓD ŚWIĘTOŚCI by Gary Wilkerson

W Szkocji był pewien młody pastor, Robert Murray McCheyne, który zmarł w wieku 29 lat. Zanim umarł, sprowadził do swojego kościoła wielkie przebudzenie. W tym tygodniu czytałem cytaty tego męża Bożego, który powiedział, „Największą potrzebą moich ludzi jest moja świętość”.

Mamy nadmiar elokwentnych kaznodziejów, wielką obfitość osobistości charyzmatycznych, więcej niż potrzeba wysoko postawionych liderów, a czego nam potrzeba, to świętych mężów Bożych. Ludzie muszą widzieć coś więcej, niż zdolności kaznodziejskie u swoich liderów, muszą widzieć bogobojne serce.

Pastor nie może poprowadzić swojego zboru na większą głębie w Chrystusie, jeżeli on sam tam najpierw nie będzie.

Co będzie z kościołem, który ma zachwycające programy, błyszczących przywódców, zapierające dech w piersi prezentacje i budynki będące dziełem sztuki, ale nie ma w sercu wizji, by być ludem świętym? Co dobrego może wyniknąć z angażowania mówców prowadzących zabawne spotkania, jeżeli ten lider nie jest mężem pragnącym uniżać się w skrusze i pokornie uznać, jak daleko jest on sam i jego zbór od świętego i wielkiego Boga?

Nasze zbory są często pełne frywolności i wiemy o tym, ale tego nie zmieniamy, bo liderzy to tolerują, zamiast nad tym boleć. Sytuacja w zborach jest po prostu odbiciem tego, co jest w sercu pastora. Światłość płynąca z jednego skruszonego naczynia dalece przyćmiewa wysiłki tysiąca religijnych zabawiaczy. Paweł powiedział, że macie wielu nauczycieli, ale ojców niewielu. Dzisiaj mógłby powiedzieć, że macie dużo ekspertów kościelnych, ale niewielu świętych mężów.

Słowa R.M McCheyne są dzisiaj bardziej potrzebne, niż wtedy, kiedy wypowiadał je do liberalnego i nominalistycznego kościoła w Szkocji. To nie tylko jego słowa, ale jego przykład, moc płynąca z jego kazalnicy i efekt jego służby dodały mocy jego kazaniom. Jego słowa posiadały moc, za którą stało czyste życie.

Czy jesteś głodny tego, by być świętym mężem czy niewiastą Bożą? Do tego prowadzi tylko jedna droga. To znaczy odłożyć ludzkie wysiłki i własne dążenie do sprawiedliwości, a być w pełni przyodzianym w szatę Chrystusa, i przyjąć dokonane dzieło Jezusa na krzyżu.

Ta świętość jest czymś o wiele większym, niż własne negowanie grzechu; jest to absolutne poddanie się Chrystusowi, który wyzwala wielką i wspaniałą pasję świętości. Ja nie chcę poświęcić mojego życia na walkę z moją starą naturą. Chcę widzieć Chrystusa, który kształtuje we mnie pełnię nowego człowieka, którego On stworzył.

czwartek, 28 lipca 2011

WIERZYSZ W TO, CZY NIE

„Wszystko, co nie wypływa z przekonania (wiary), jest grzechem” (Rzym. 14:23).

Wierzysz w to, czy nie,
Oto jest pytanie.
Czy Jezus naprawdę chodził po wodzie?
Uzdrawiał trędowatych?
Wskrzeszał umarłych?
Przywracał wzrok ślepym?
Uciszał wiatry i fale?
Wypędzał demony?
Uzdrawiał lunatyków?
Przemienił wodę w wino?
By w to wszystko wierzyć
Człowiek musi wierzyć w cuda!
Człowiek nie może wierzyć w Chrystusa
Jeżeli nie wierzy w cuda –
W jego zmartwychwstanie
I wstąpienie do nieba
On albo jest martwy, albo żyje
A jeżeli żyje –
To jest cud!
I wszystko, co kiedykolwiek czynił, było cudowne.
Uwierzyć w to wszystko
To jest wiara!

środa, 27 lipca 2011

MASZ POCIESZYCIELA

Dowiaduję się czegoś wspaniałego o Duchu Świętym. On ma niezwykłą charakterystykę: On nie lubi mówić o Sobie. On nie czyni Siebie najważniejszym obiektem naszej uwagi.

Starałem się gorliwie studiować o Duchu Świętym, czytając całe tomy napisane o Nim przez szanowanych autorów. Niektóre z tych ksiąg są głębokie i często trudne do zrozumienia – książki o Jego naturze i osobowości. Wszystkie są interesujące – ale nie zawsze budujące. Prawda jest taka, że nie mogą być budujące, ponieważ możesz zrozumieć o Duchu Świętym tylko to, co On mówi, a On nie mówi o Sobie!

Próbowałem dokopać się do znaczenia imion Ducha Świętego – Pocieszyciel, Adwokat, Wstawiennik – szukając światła na to, kim On jest. Wreszcie stwierdziłem, że my chrześcijanie nie musimy rozumieć osoby Ducha Świętego – bo On nie chce nam mówić tajemnic o Sobie. Wszystko, co mamy wiedzieć, to że On jest częścią Trójcy: odwieczny, Duch Chrystusowy, posłany na ziemię, by mieszkać w tych, którzy wierzą. Jego oczy są zawsze skierowane na Chrystusa!

Duch Święty nie chce, byśmy wiedzieli o Nim tyle, ile wiemy o Jego misji, a tą misją jest przyprowadzenie nas do Chrystusa i zachowanie nas w czystości i świętości. On stale działa, objawiając w naszych sercach Chrystusa i cieszy się, jeżeli dowiadujemy się po co On przyszedł.

Jezus powiedział, „Gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi. On mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi” (Jan 16:13-14).

wtorek, 26 lipca 2011

CHLEB SIŁY

Kiedyś spędziłem tydzień płacząc przed Panem, wołając o przesłanie pocieszenia i nadziei dla wszystkich cierpiących wierzących, którzy do nas piszą. Podczas pracy w Nowym Jorku z narkomanami, alkoholikami i bezdomnymi modliłem się, „Panie, gdziekolwiek spojrzę, widzę ból, smutek i kłopoty. Jakie poselstwo mógłbym przekazać im w takich potrzebach? Jakie jest Twoje słowo dla nich? Na pewno możesz zatroszczyć się o tych drogich ludźi. Na pewno chcesz przekazać im słowo, które ich uwolni”.

Pan dał mi pewność, że On przygotował sposób, by każde Jego dziecko mogło dać odpór nieprzyjacielowi. Jego siła pochodzi jedynie ze spożywania Chleba, który zstąpił z nieba. Nasze duchowe zdrowie zależy od dostarczenia nam tego Chleba.

Słuchajcie uważnie tych słów Jezusa: „Jak mię posłał Ojciec, który żyje, a Ja przez Ojca żyję, tak i ten, kto mnie spożywa, żyć będzie przeze mnie” (Jan 6:57). Jezus miał tak bliską relację z Ojcem i był zdecydowany wykonywać tylko Jego wolę, że słowa Ojca stały się Jego chlebem i napojem. Jezus był posilany codziennie poprzez słuchanie i patrzenie na to, czego chciał Ojciec, a to było rezultatem spędzania czasu sam na sam z Nim.

Chrystus powiedział do Swoich uczniów, „Ja mam pokarm do jedzenia, o którym wy nie wiecie.... Moim pokarmem jest pełnić wolę tego, który mnie posłał, i dokonać jego dzieła” (Jan 4:32 i 34). Pouczył ich również, „Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn Człowieczy” (Jan 6:27). Obyśmy nie przeoczyli tej tajemnicy siły; jak Chrystus żył przez Ojca, my również musimy żyć przez karmienie się Chrystusem.

Kiedy naród izraelski był na pustyni, zapewniająca im życie manna była im dostarczana codziennie. Przez ten przykład Bóg mówi nam, że to, co spożywaliśmy z Chrystusa wczoraj, nie zaspokoi naszych potrzeb dzisiaj. Musimy przyznać, że bez codziennego zaopatrzenia w Chleb z nieba zagłodzimy się duchowo i staniemy się bezradni. Musimy często przychodzić do Stołu Pańskiego.

poniedziałek, 25 lipca 2011

GDZIE TO ZWYCIĘSTWO?

Większość z nas wie, że grzech jest korzeniem wszystkich naszych problemów - naszego strachu, poczucia winy, gniewu czy depresji. Wiemy, że to nas okrada z duchowej odwagi i siły, ale nie wiemy, jak pokonać ten „ grzech, który nas tak łatwo usidla” (Hebr. 12:1)

Wiemy, że zwycięstwo nad naszymi wrogami przychodzi przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Ale jak otrzymać tę moc z Jego krzewu do naszej małej gałązki? Jak to działa? Ja kocham Jezusa i zawsze kochałem i wiem, że On ma wszelką moc. Wiem również, że On obiecuje mi zwycięstwo, ale co to właściwie znaczy i jak to zwycięstwo przychodzi?

Ja zaczynam widzieć małe światełko tej tajemnicy pobożności. Bóg chce, bym zrobił następujące trzy rzeczy w moim poszukiwaniu całkowitego zwycięstwa nad moim uporczywym grzechem.

  1. Muszę nauczyć się pragnąć świętości i nienawidzić grzechu. Grzech mnie zanieczyszcza i Bóg nie może patrzeć na mój grzech; On nie może go pochwalać. Bojaźń Boża jest podstawą wszelkiej wolności. Nie oczekuj szczególnych przywilejów czy usprawiedliwień. Mój grzech musi być wyznany i odrzucony.
  2. Muszę być przekonany, że Bóg mnie kocha pomimo mojego grzechu! Bóg nienawidzi mojego grzechu, ale równocześnie kocha mnie z nieskończonym współczuciem. Jego miłość nigdy nie pójdzie na kompromis z grzechem, ale On jest blisko swojego grzeszącego dziecka tylko w jednym celu – bo je odzyskać.
  3. Muszę zaakceptować miłosierną pomoc mojego Ojca w odrzuceniu grzechu i zwycięstwie. Grzech jest jak ośmiornica, z wieloma mackami, którymi chce zniszczyć moje życie. Rzadko wszystkie macki zwolnią uścisk jednocześnie, ale pojedynczo, po jednym małym zwycięstwie. Bóg wysyła Ducha Świętego do mnie z jasnymi wskazówkami, jak mam walczyć, kiedy uciekać, czy gdzie następnie uderzyć. Walka przeciwko zwierzchnościom i mocom jest Jego – nie moja. Ja jestem tylko żołnierzem, biorącym udział w Jego wojnie. Bóg chce, bym Mu całkowicie zaufał. Moja rola w tej wojnie, to wierzyć, że Bóg wyprowadzi mnie zwycięsko z tej walki!

środa, 20 lipca 2011

RZEKA ŻYCIA

Prorok Ezechiel otrzymał niesamowitą wizję. Pismo Święte mówi, że ręka Boża przeniosła go na wysoką górę, gdzie ukazał mu się mąż, „który z wyglądu wyglądał, jakby był ze spiżu” (Ezechiel 40:3).

Oczywiście ten mąż, to nikt inny, jak sam Chrystus. On przeniósł Ezechiela do drzwi Bożego domu, gdzie dał prorokowi zdumiewającą wizję przyszłości ludu Bożego. Ona objawia, jakie będzie ciało Chrystusa, kiedy zbliżą się czasy końca. „Potem zaprowadził mnie z powrotem do bramy przybytku; a oto spod progu przybytku wypływała woda w kierunku wschodnim...” (Ezechiel 47:1)

Obrazy wody w Biblii prawie zawsze reprezentują Ducha Bożego. Ta wizja wyraźnie objawia potężne wylanie Ducha Świętego w czasach ostatecznych. Ta wizja była tak obszerna, że Ezechiel nie mógł jej zrozumieć. Nie mógł wyjaśnić jej znaczenia, tylko ją przekazał. Właściwie, zanim ta wizja się zakończyła, Pan wkroczył i zapytał Ezechiela, „Czy widziałeś to”? Bóg pytał, „Czy zdajesz sobie sprawę z ważności tego, co widzisz? Czy wiesz, o czym mówią te wzbierające wody? Wiem, że to objawienie jest niesamowite i zdumiewające, ale nie chcę, byś przeoczył jej znaczenie. Te wody określają sposób, w jaki wszystko się skończy”.

Prorok Izajasz mógł spojrzeć na tę samą rzekę, którą w tej wizji widział Ezechiel. Ale Izajasz widział jeszcze coś więcej. Według Izajasza, w dniach ostatecznych lud Boży będzie doświadczał wielkiej ochrony przed atakami szatana: „Nie płyną po nich okręty z wiosłami ani nie jeździ po nich okazały statek” (Izajasz 33:21).

Izajasz mówi tu o statkach, gdzie wiosłują niewolnicy. Podaje nam obraz nieprzyjaciela, diabła, który próbuje przypuścić atak na wszystkich, którzy płyną w tej rzece.

Bóg wyjaśnia nam wyraźnie w tych miejscach, że Jego żywe wody są nie do zatrzymania przez szatana. Psalmista świadczy, „Niech okryją się wstydem i hańbą Ci, którzy nastają na życie moje! Niech cofną się i zawstydzą Ci, którzy myślą o zgubie mojej!.... I anioł Pański niech ich rozproszy!.... I anioł Pański niech ich ściga!” (Psalm 35:4-6).

wtorek, 19 lipca 2011

UWIELBIAJ STALE

Mojżesz był taki, jak wielu z nas obecnie, dlatego tylko w jeden sposób mógł stale zwyciężać. On miał stałą łączność z Panem. „I rozmawiał Pan z Mojżeszem twarzą w twarz, tak jak człowiek rozmawia ze swoim przyjacielem” (2 Mojż. 33:11). Ja wierzę, że tajemnica świętości jest bardzo prosta: Bądź blisko Jezusa! Patrz stale na Jego oblicze, aż staniesz się podobny do tego, na kogo patrzysz.

Pewnego dnia na ulicy zatrzymała mnie histeryczna kobieta, która wyrzuciła z siebie desperackie wyznanie. Krzyczała, „Panie Wilkerson, przeżywam najczarniejszą godzinę mojego życia i nie wiem, w którą stronę mam iść. Mój mąż mnie zostawił i to z mojej winy. Zawiodłam Boga i moją rodzinę. Co ja mam robić?”

Zostałem poruszony i powiedziałem do niej, „Podnieś swoje ręce teraz tu na ulicy i zacznij uwielbiać Pana. Powiedz Mu, że zawiodłaś, ale dalej Go kochasz. Potem pójdź do domu i padnij na kolana. Nie proś Boga o nic, tylko podnieś ręce i serce i uwielbiaj Go”.

Zostawiłem tę kobietę stojącą na ulicy, z rękami podniesionymi do nieba, a po jej twarzy spływały łzy. Uwielbiała Pana i już zakosztowała zwycięstwa, które na nowo weszło w jej życie. „A przecież Ty jesteś święty, Przebywasz w chwałach Izraela” (Psalm 22:4). Pan mieszka wśród Swojego ludu, który Go uwielbia, a tam, gdzie jest Pan, tam przychodzi zwycięstwo.

Chrystus powiedział, „Tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz” (Jan 6:37).

„Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy [zawiedliście] i jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie (Mat. 11:28).

Nie bój się, że zawiedziesz. Idź dalej pomimo tego. Uwielbiaj Boga, aż przyjdzie zwycięstwo! To może wyglądać na zbytnie uproszczenie, ale droga do przejścia obok upadku jest prosta.

poniedziałek, 18 lipca 2011

MOC JEGO ZMARTWYCHWSTANIA

„Żeby poznać go i doznać mocy zmartwychwstania jego, i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do niego w jego śmierci, aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania” (Filipian 3:10-11).

To, co chcę wam powiedzieć, może was zdziwić. To, że całe zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa dotyczy mocy. Kiedy to mówię, nie mam na myśli tylko Bożej mocy, która wzbudziła Jezusa z martwych. Oczywiście ta moc jest absolutnie cudowna i może pochodzić tylko do samego Boga.

Zmartwychwstanie Chrystusa mówi o innej mocy prócz tego nadnaturalnego wydarzenia. Ta moc może pochodzić też tylko od Boga. Mówię o mocy do prowadzenia świętego życia... do wolności od panowania grzechu.. do przezwyciężania każdego znanego ludziom nałogu.... do chodzenia w sprawiedliwości, która przychodzi jedynie od Boga przez wiarę. Otrzymanie tej mocy, to poznanie Chrystusa w mocy Jego zmartwychwstania.

Apostoł Paweł mówi o tym rodzaju mocy zmartwychwstania. On miał nieodparte, wewnętrzne pragnienie, by poznać Chrystusa, a to pragnienie pochodziło z jego głębokiego wołania o świętość. Ten apostoł miał objawienie na temat zmartwychwstania Chrystusa, a to objawienie dotyczyło mocy. Pisze tak: „Jezus Chrystus, nasz Pan.....był potomkiem Dawida według ciała; który według ducha uświęcenia został ustanowiony Synem Bożym w mocy przez zmartwychwstanie” (Rzym. 1:3-4).

Paweł widział w zmartwychwstaniu coś niesamowitego i chociaż to go napełniało radością, było to również dla niego odpowiedzią na jego ciągłe wołanie o świętość. Krótko mówiąc, Paweł widział, że Jezus przyszedł na świat jako człowiek, na którym spoczywała moc nieba. Chrystus demonstrował Swoją boską moc na ziemi; uzdrawiając chorych, uwalniając więźniów, wzbudzając z martwych i dając życie wieczne. Jezus też był wzbudzony z martwych, a Jego zmartwychwstaniu towarzyszyła proklamacja, że był „Synem Bożym z mocą, według ducha uświęcenia, przez zmartwychwstanie (Rzym. 1:4).

piątek, 15 lipca 2011

MIŁÓŚĆ ZGODNA ZE SŁOWEM

Kiedy nasza miłość jest zgodna ze Słowem Bożym – kiedy przyjmujemy Jego miłość do nas i kochamy jedni drugich bezwarunkowo – żyjemy bez strachu. Będziemy mogli żyć teraz tak, jak Chrystus żył i stanąć przed Nim z odwagą w dniu sądu.

Kiedy zniknie wszelki strach, mamy doskonałą miłość. Słuchajcie słów śpiewanych przez Dawida, „Chwała i zacność są przed nim, moc i zadowolenie są tam, gdzie On” (1 Kron. 16:27). Słowo „zadowolenie” w Starym Testamencie oznacza „skakanie z radości” i cieszenie się pełnią doskonałej miłości.

Obecnie świat tonie w strachu. Ludzkość boi się globalnego ocieplenia, terroryzmu, wojny nuklearnej, chwiejnej ekonomii, AIDS, masowych morderstw, wzrostu islamu, chaosu politycznego, uzależnienia od narkotyków, alkoholu i pornografii. Moje pytanie brzmi: Jak mamy wywierać wpływ dla Chrystusa, jeżeli jesteśmy zdjęci tym samym strachem, który dręczy ten świat? Jaką nadzieję możemy zaoferować – a nawet jaką ewangelię głosimy – jeżeli ona nie zmienia nas i nie uwalnia od strachu?

Bóg zawarł Nowe Przymierze, by zapewnić kościół o jego miłości i pełnym przebaczeniu grzechu ... by nam uświadomić, że cieszy się z nas i byśmy poznali Jego serce pełne miłości do nas, byśmy mogli przeżywać nasze dni bez strachu. Zwróćcie na to uwagę:” I wrócą odkupieni przez Pana, a pójdą na Syjon z radosnym śpiewem. Wieczna radość owionie ich głowę, dostąpią wesela i radości, a troska i wzdychanie znikną” (Izajasz 35:10). „Pan światłością moją i zbawieniem moim: Kogóż bać się będę? Pan ochroną życia mego: Kogóż mam się lękać? Choćby rozbili przeciwko mnie obozy, nie ulęknie się serce moje” (Psalm 27:1,3).

Już dawno lud Boży powinien był oddać wszystko w Jego ręce. Zachęcam was, byście przestali próbować wymyślać swój sposób wyjścia z trudności. Zamiast tego odpocznijcie w mocy Słowa Bożego. Niech Pan włoży w was dzisiaj radość. Wasze radosne serce będzie zadziwiać tych wszystkich wokół was, którzy się boją: „Otworzy Pan przed tobą swój skarbiec dobra, niebiosa, aby dawać deszcz na twoją ziemię w czasie właściwym i aby błogosławić wszelką pracę twoich rąk.” (5 Mojż. 28:12).

czwartek, 14 lipca 2011

W TEJ WALCE NIE JESTEŚ SAM

Wielu chrześcijan, włącznie z pastorami mówiło mi, że są stale nękani przez dawne grzechy. Mówią, „Bracie Dawidzie, gdybyś ty wiedział, co ja kiedyś zrobiłem, jak zgrzeszyłem, to byś zrozumiał, dlaczego jestem tak zdołowany. Mój grzech ciągle wisi mi nad głową i ciągle walczę z poczuciem winy. Wierzę, że Bóg mi przebaczył, że Jego krew wystarczy, by przykryć moje nieprawości, ale nie mam pokoju płynącego z tej wiedzy.”

Inni mi mówią, „Wierzę, że otrzymałem przebaczenie, ale mój umysł jest stale bombardowany myślami z piekła. To może zdarzyć się wszędzie, nawet w kościele i przez to czuję się nieczysty. Trudno mi wierzyć, że w oczach Bożych jestem czysty”.

Ci ludzie zapominają, że szatan kusił również Jezusa brudnymi myślami w czasie Jego prób na pustyni. Dzisiaj diabeł wysyła takie małe liszki do twojego życia, byś myślał, że jesteś beznadziejny i Bóg się na ciebie gniewa. One wsączają do twojego umysłu myśli po to, by zniszczyć twoją wiarę w moc krwi Chrystusa nad tobą.

Drogi święty, masz nie słuchać tych mentalnych inwazji. Musisz je odciąć i zawołać, „Duchu Święty, wiem, że jesteś przy mnie. Pomóż mi!”

Wszyscy, którzy biorą swój krzyż i staczają dobry bój wiary, są ciągle na wojnie. Wszyscy miewamy złe myśli – myśli, które pochodzą z naszej przeszłości, albo z poczucia odrzucenia, albo po prostu dlatego, że żyjemy w czasach grzesznych i zmysłowych. Jednak kiedy zastosujemy krew Chrystusa na korzenie tych zwątpień, ona dociera do każdej komórki naszej istoty, włącznie z naszymi myślami i oczyszcza nas zupełnie. To przynosi uwolnienie i prawdziwą radość.

W twojej walce nie jesteś sam. On posłał Ducha Świętego, który wie, jak rozprawić się z nieprzyjacielem i uwolnić cię od wszelkiego zniewolenia. On jest tym cichym głosem, który cię poprowadzi i da ci siłę w twoich walkach.

Módl się ze mną: „Duchu Święty, chcę wzrastać w duchowej pełni. Chcę być wolny od wszelkiej hipokryzji i chcę mieć uprzejmość, cierpliwość i miłość. Wiem, że ciągle mnie kochasz, pomimo braku u mnie tych rzeczy. Dlatego stań przy mnie i pomóż mi. Amen.”

środa, 13 lipca 2011

DUCH ŚWIĘTY JEST TUTAJ

W kościele Times Square śpiewamy z klaskaniem pieśń, która mówi:

Ześlij Go, ześlij Go w dół

Panie, niech Duch Święty zstąpi na dół

Potrzebujemy Go, Panie ześlij Go w dół

Prawda jest taka, że Duch Święty już tu jest. On zstąpił z nieba w dniu Pięćdziesiątnicy i nigdy nie odszedł!

Jezus obiecał, „Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki -Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie” (Jan 14:16-17).

Zwróćcie uwagę na stwierdzenie Jezusa: „wy go znacie”. Kiedy niedawno czytałem te słowa, nie mogłem otrząsnąć się z nich. Stwierdziłem, że naprawdę niewiele wiem o Duchu Świętym.

Kościół wiele mówi o Duchu Świętym. Mówimy o napełnieniu Duchem, o życiu i chodzeniu w Duchu, o darach Ducha, o pociesze od Ducha.

Można znać wszystkie doktryny o Duchu Świętym, a Jego nie znać.. Gdybym cię zapytał, „Czy otrzymałeś Ducha Świętego?”, jak byś odpowiedział?

Niektórzy mogliby powiedzieć, „Otrzymałem Ducha, kiedy Jezus mnie zbawił. To Duch Święty poprowadził mnie do królestwa Chrystusa”. Inni by powiedzieli, „Tak, otrzymałem Ducha, ponieważ mówiłem językami i On wszedł do mojego życia. Modlę się w Duchu, a języki są dowodem, że Go otrzymałem”.

Jednak otrzymanie Ducha, to coś więcej, niż jednorazowe przeżycie. Słowo „otrzymać” znaczy „uchwycić się tego, co zostało dane”. Krótko mówiąc, otrzymanie, to pragnienie powiększenia miejsca dla bliższej znajomości tego, kim Duch Święty jest i czego dotyczy Jego służba. Właściwie Duch Święty nie jest przyjęty przez kogoś dopóty, dopóki nie może przejąć całkowitej kontroli nad świątynią tego człowieka.

Paweł pytał Galacjan, „Jak otrzymaliście Ducha? Czy otrzymaliście Go przez wiarę?” Potem stwierdza, „Przez wiarę twierdzicie, że otrzymaliście. Ale czy ta „służba Ducha przez wiarę” stale działa? Czy używacie wiary, by iść głębiej w Duchu?”

wtorek, 12 lipca 2011

RADOŚĆ OJCA

Historia Syna Marnotrawnego jest dobrze znana dlatego nie będę wchodził w szczegóły tej historii. Chcę jednak powiedzieć, że nie dotyczy ona głównie tego zgubionego syna. Jest to raczej historia o radości ojca.

Na pewno ta przypowieść o Synu Marnotrawnym mówi o powrocie (Łukasza 15:11-31), ale nie jest to tylko o tym, że ten syn wreszcie wrócił do domu. Jest to również o tym, co trzymało tego syna w domu. Jest tu mowa o łasce, przebaczeniu i odnowieniu. Przeczytaj jeszcze raz tę historię, a zobaczysz, że nie kończy się ona nawet wtedy, kiedy on wraca – i to jest bardzo ważne.

Co takiego trzyma syna w domu? Jest to świadomość, że jego ojciec raduje się z niego! „Dlatego, że ten syn mój był umarły, a ożył, zginął, a odnalazł się. I zaczęli się weselić.... z muzyką i tańcem” (15:24, 25).

Ojciec nie łajał ani nie potępiał tego marnotrawnego syna, ani nawet nie rozmawiał z nim na temat jego odejścia z domu. Zamiast tego urządził wielką ucztę i zaprosił wszystkich przyjaciół rodziny i sąsiadów. Ten ojciec pragnął powrotu syna do domu i teraz to się spełniło.

Syn Marnotrawny na początku protestował, mówiąc ojcu: „Nie, nie, nie jestem godzien.” Ale jego ojciec to zignorował i polecił, żeby go ubrać w czystą szatę, włożyć mu na palec pierścień i buty na nogi. Teraz wszystko co posiadał ojciec na nowo zostało udostępnione dla syna. I nastąpiła wielka radość, z muzyką, tańcami i ucztowaniem.

Ja wierzę, że to miłość sprowadziła tego syna do domu. Ale radość ojca była tym, co go trzymało w domu! Ten Syn Marnotrawny został z ojcem poprzez prosty akt, że kiedy budził się każdego dnia, to widział, że jego ojciec był zadowolony, że ma go w domu. Ojciec radował się z tego, że ma go przy sobie. Ponad to, wszystko w życiu tego młodego człowieka, co zostało zniszczone przez robactwo, zostało mu przywrócone.

Znam wielu byłych narkomanów, którzy są jak ten Marnotrawny. Skupiają się tylko na tym, co zostało stracone wiele lat temu z powodu tego nałogu: współmałżonek, dzieci, służba. Odczuwają karzącą rękę Pana i to może być godne pożałowania, ale Jezus im mówi w tej przypowieści: „W Moim królestwie nic nie ginie. Poprzez to staniesz się mocniejszy. Teraz jesteś w domu i Moja łaska ci wszystko przywróci w pełni.”

poniedziałek, 11 lipca 2011

ŻYJĄC BEZ BOJAŹNI

Bóg nam pokazuje jak możemy żyć bez bojaźni. „W miłości nie ma bojaźni, wszak doskonała miłość usuwa bojaźń... (1 Jana 4:18). Krótko mówiąc, jeżeli żyjemy w bojaźni, to jesteśmy nieświadomi doskonałej miłości. Jan nie mówi: „Doskonała miłość do Boga usuwa wszelką bojaźń,” i nie mówi o niezachwianej miłości, czy dojrzałej miłości w chrześcijanach, jak to sugerują niektórzy interpretatorzy. Doskonała miłość nie rozpoczyna się w tym miejscu dla prawdziwych wierzących.

Jest to niezaprzeczalny fakt, że kochamy Boga. Ale rozważcie co Jan mówi o doskonałej miłości wcześniej w tym rozdziale. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg mieszka w nas, i Jego miłość doszła w nas do doskonałości” (4:12). Według Jana, pierwszym punktem doskonałej miłości jest bezwarunkowa miłość do naszych braci i sióstr w Chrystusie.

Chrześcijanin może powiedzieć, że kocha Boga, że wykonuje wolę Pana, że wiernie wykonuje pracę królestwa. Taka osoba może być czcicielem, a nawet nauczycielem Słowa. Ale jeżeli trzyma nieprzebaczenie albo mówi źle o innych- jeżeli odrzuca kogoś w ciele Chrystusowym – to chodzi w ciemności i jest nad nim duch śmierci. Całe życie, wszystkie dobre uczynki są w takim człowieku niewłaściwie ułożone. Zwróć uwagę co Jan mówi o nim: „Kto mówi, że jest w światłości, a brata swojego nienawidzi, w ciemności jest nadal” (1 Jana 2:9).

Jeżeli jesteś zainteresowany życiem bez bojaźni, to Jan mówi nam, że jest na to sposób. Rzeczywiście jest doskonała miłość, która usuwa wszelką bojaźń i jest to pierwszy krok, jaki musimy zrobić: „ Umiłowani, jeżeli Bóg nas tak umiłował, i myśmy powinni nawzajem się miłować” (1 Jana 4:11). Tak, najpierw musimy uregulować sprawę relacji w ciele Chrystusowym.

Według Jana, mamy przykazanie miłowania innych tak, jak Chrystus nas umiłował po to, aby miłość była w nas doskonalona. Co oznacza taka miłość? Jest to dużo więcej niż zwykłe przebaczenie. To oznacza przebaczyć wszystkie przewinienia w stosunku do nas i potem zaoferować społeczność. Mamy cenić tych, którzy zgrzeszyli przeciwko nam tak samo wysoko, jak innych członków ciała. Kiedy pozwolimy, aby miłość Boża mieszkała w nas i udoskonalała nas, wszelka bojaźń będzie usunięta.

piątek, 8 lipca 2011

ŻYJĄC I KOCHAJĄC JAK JEZUS

„A myśmy poznali i uwierzyli w miłość, którą Bóg ma do nas. Bóg jest miłością, a kto mieszka w miłości, mieszka w Bogu, a Bóg w nim. W tym miłość do nas doszła do doskonałości, że możemy mieć niezachwianą ufność w dzień sądu, gdyż jaki On jest, tacy i my jesteśmy na tym świecie” (1 Jan 4:16-17).

Zauważ, że w ostatniej części tego wiersza Jan mówi nam, że teraz my żyjemy tak, jak żył Jezus: przebaczając i miłując naszych nieprzyjaciół. W nas nie zostało nic z mściwości, z uprzedzeń rasowych – nic, co by nas potępiało. A teraz musimy w pełni poznać i uwierzyć w miłość Boga do nas.

„Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze” (1 Jan 4:10). Czy widzisz to, co Jan mówi? Mamy miłować Boga, ale doskonała miłość oznacza również to, że znamy i wierzymy w miłość Boga do nas.

Ponadto Jan mówi, że w tej miłości nie może być strachu ani zwątpienia. Dlaczego? Bo jeżeli wątpimy w Jego miłość do nas, będziemy żyć w strachu: „Bojaźń drży przed karą” (4:18). Wierzyć w miłość Bożą oznacza wiedzieć, że On w cierpliwości znosi nasze upadki każdego dnia. On słyszy nasz płacz, zbiera nasze łzy, odczuwa smutek naszego serca i jest poruszony współczuciem, kiedy do Niego wołamy.

Ten rodzaj miłości Bożej jest bogato zilustrowany w 2 Mojżeszowej, kiedy Pan chciał objawić Swoją kochającą naturę swojemu ludowi. Powiedział do Mojżesza. „Ja wybawię Izraela” i Pismo Święte mówi, „Izraelici narzekali, a ich wołanie o pomoc z powodu ciężkiej pracy dotarło do Boga. I usłyszał Bóg ich narzekanie” (2 Mojż. 2:23-24).

„Rzekł jeszcze Pan: Napatrzyłem się na niedolę ludu mojego w Egipcie.... znam cierpienia jego. Zstąpiłem przeto, by go wyrwać” (3:7-8).

Czy wierzysz, że Bóg widzi twoją potrzebę i twój stan tak, jak widział Izraela? My często bez zająknięcia mówimy, „Chrystus jest wszystkim”, ale kiedy dotknie nas kryzys, kiedy jedno za drugim idzie źle, nasze modlitwy wydają się być bez odpowiedzi, a nadzieja za nadzieją się rozpływa – ogarnia nas strach. Rzeczywiście pogrążamy się w strachu. Ale prawda jest taka, że Bóg nigdy nie porzuca Swoich dzieci w czasie ich cierpienia, nawet kiedy sytuacja wydaje się absolutnie beznadziejna. Jemu możemy zawsze zaufać!

czwartek, 7 lipca 2011

POCIESZYCIEL PRZYSZEDŁ

Jezus nazywa Ducha Świętego „Pocieszycielem”. Znać Ducha Świętego, jako naszego pocieszyciela, to jedno, ale musimy również wiedzieć, jak On nas pociesza, abyśmy mogli odróżnić, która pociecha jest z ciała, a która od Ducha.

Weźmy na przykład brata, który jest przygnębiony w samotności. On modli się o pocieszenie od Ducha Świętego i oczekuje, że to pocieszenie przyjedzie jako uczucie. Właściwie on wyobraża to sobie jako rodzaj nagłego powiewu z nieba, jak duchowy środek uśmierzający ból jego duszy.

Może z tym przyjść odczucie pokoju, ale następnego ranka już tego nie ma. W rezultacie tego on zaczyna wierzyć, że Duch Święty odmówił jego prośbie. Nie, nigdy! Duch Święty nigdy nie pociesza nas poprzez manipulowanie naszymi uczuciami. Jego sposób pocieszania jest inny i jest wyraźnie opisany w Piśmie Świętym. Bez względu na to, jaki to problem, doświadczenie lub potrzeba, Jego służba pocieszania jest wykonywana poprzez przynoszenie prawdy: „Kiedy On [Duch Święty] przyjdzie, wprowadzi was we wszelką prawdę” (Jan 16:13).

Faktem jest, że nasza pociecha wypływa z tego, co wiemy, a nie z tego, co czujemy. Tylko prawda zwycięża uczucia! Służba pocieszania Ducha Świętego zaczyna się od tej fundamentalnej prawdy: Bóg nie jest na ciebie zagniewany. On cię kocha.

„Nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany.” (Rzym. 5:5). Greckie znaczenie tego słowa jest tu nawet mocniejsze, niżby sugerowało tłumaczenie, mówiąc, że miłość Boża „wpływa” do naszych serc przez Ducha Świętego.

Trudny do zniesienia ciężar może być spowodowany strachem, wstydem, smutkiem, cierpieniem, pokusami lub zniechęceniem, ale bez względu na powód, potrzebna jest pociecha.

Nagle słyszymy głos, rozlegający się w każdym korytarzu duszy – głos Ducha Świętego – ogłaszający duszy, „Nic nie może odłączyć cię od miłości Bożej”.

Ta prawda – kiedy jej uwierzysz – szybko staje się źródłem wody żywej, która usuwa każdy kamień obrazy. „Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem. (Jan 14:26)

środa, 6 lipca 2011

ŻYCIE MODLITWY

Duch Święty przyszedł, aby nas prowadzić do życia modlitwy. „Podobnie i Duch wspiera nas w niemocy naszej; nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach” (Rzymian 8:26).

Zwróć uwagę na to co Paweł mówi tu o roli Ducha Świętego w naszym życiu modlitwy. My tak się gmatwamy w dziedzinie modlitwy, że wydaje się ona być czymś bardzo skomplikowanym. Pójdź do jakiejkolwiek księgarni chrześcijańskiej, a znajdziesz tam niezliczoną ilość książek na ten temat, pełnych szczegółowych wzorów i wskazówek jak się modlić.

Te wszystkie teorie mogą wzbudzić wiele pytań na temat modlitwy:

  • Kiedy modlitwa staje się wstawiennictwem?
  • Czy wstawiennictwo mierzy się gorliwością, siłą głosu, albo ilością czasu, jaki spędzam na kolanach?
  • Mam polecenie, żeby się modlić zgodnie w Bożą wolą, ale jak poznać Jego wolę?
  • W jaki sposób mam się modlić? Czy modlitwa w myślach też się liczy?

O co dokładnie mam się modlić?

Takie zamieszanie może być tak przygniatające, że może spowodować, że wielu przestanie się modlić.

Nigdy nie było większej potrzeby modlitw ludu Bożego niż jest to obecnie. Żyjemy w zwariowanym świecie. Kiedy pogarszają się wydarzenia na świecie, chcąc pozbawić ludzi pokoju, społeczeństwa wszędzie szukają źródła pocieszenia. Ale nie znajdują go w psychoterapii, w martwej religii, w przypadkach, ani nawet w dobroczynności.

Biblia mówi nam: „Ten świat nie zna Chrystusa i nie przyjmą Go. Ale wy Go znacie” (zobacz Jana 14:17).

Jednym z naszym największych pragnień powinno być to, aby podtrzymywać życie modlitwy. Kiedy zaniedbamy modlitwę, zasmucamy Ducha Bożego. Tak, możemy zasmucać Ducha Świętego. Paweł pisze dużo o tym, kiedy mówi: „Nie zasmucajcie Świętego Ducha Bożego” ((Ef. 4:30).

Rzeczywiście Duch podziela Boży smutek z powodu niewiary i braku modlitwy Jego ludu. Rozważ chociaż tych kilka potężnych sposobów w jaki Duch Święty odgrywa rolę w naszych modlitwach:

  • Poprzez modlitwę Duch Święty manifestuje obecność Chrystusa w nas.
  • Poprzez modlitwę Duch pieczętuje Boże obietnice w naszych sercach.
  • Poprzez modlitwę Pocieszyciel daje nam nadzieję.
  • Poprzez modlitwę Duch wyzwala rzeki pociechy, pokoju i odpocznienia w naszej duszy.

wtorek, 5 lipca 2011

ZWYCIĘSKI KOŚCIÓŁ

Kościół zwycięski powstaje nawet teraz. Wychodzi on z wielkiego doświadczenia wiary. Ten kościół czasów ostatecznych powstaje z długiego ucisku i pieca ognistego.

Duch Święty działa i prowadzi Jego lud do miejsca całkowitego złamania. Prowadzi ich do objawienia słabości ich własnego ciała, ażeby On mógł się okazać mocny. Jego dzieci dochodzą do granicy swoich możliwości, ich uparta wola się łamie, a ich nastawienie umysłu staje się takie: „Niech się stanie Twoja wola.” Poprzez to wszystko stają się całkowicie uzależnieni od Pana.

Czy to opisuje twoją sytuację? Może chodzisz z Jezusem od wielu lat, a nigdy nie przechodziłeś takiego doświadczenia jak to, co przeżywasz teraz. To, co cię spotyka wydaje się pochłaniać ciebie, są to takie rzeczy, jakie tylko Bóg może rozwiązać. Zdajesz sobie sprawę, że tylko on może ciebie przez to przeprowadzić.

Obecnie Islamiści przygotowują się do ostatecznego Dzihadu, żeby „objąć cały świat dla Alacha. Obozy szkoleniowe Islamistów powstają po całym świecie z poselstwem nienawiści. Ale Pan szkoli swoich ludzi, których chce użyć, żeby stawić czoła gniewowi tego świata. On ich teraz szkoli i przygotowuje w Swojej miłości i pokoju. Nasz Bóg jest Bogiem miłości i On nie będzie używał bomb, karabinów czy szwadronów samobójców, ale zwycięzców, którzy są nieustraszeni w sile Pana i Jego miłosierdzia.

Po całym świecie dzieci Boże przeżywają cierpienia, uciski i tortury. Jestem pewny, że w tej intensywności walki duchowej i psychicznej, jaką teraz znosi prawdziwe ciało Chrystusa jest boski wieczny cel. „ Miłosierdzie jego jest nad wszystkimi jego dziełami” (Psalm 145:9).

Pan miał plan od samego początku. On sam zstąpił i przyjął postać i stan człowieka, żyjąc wśród grzesznych ludzi. On znosił ich nienawiść, doświadczał ich odrzucenia, odczuwał niewyobrażalną pogardę i poprzez to wszystko nigdy nie oddawał złem za zło.

Jezus nigdy nie utworzył armii mściwych, napełnionych nienawiścią Dżihadystów (prowadzących świętą wojnę).On nigdy nie używał cielesnej zbroi. Zamiast tego burzył warownie poprzez swoją wielką miłość i łaskę. Nasz Pan miał tylko jeden plan bitwy: łagodną, pełną dobroci miłość. Rzeczywiście miłość była siłą napędową Jego działania na ziemi. „Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy” (2 Kor. 1:3).

poniedziałek, 4 lipca 2011

NA DRODZE DO ZWYCIĘSTWA

Wielkie duchowe osłabienie, które przychodzi po przeżyciu błogosławieństwa czy zwycięstwa na górze jest czymś znanym dla każdego naśladowcy Jezusa. Nazywamy te przeżycia „okresami suszy”, ale wyglądają one jak głębokie zanurzenie w duchową ciemność, zanurzenie w wielką próbę po tym, kiedy doświadczyliśmy szczególnego dotknięcia Bożego.

Widzimy takie okresy suszy, które dotykają życia bogobojnych mężów i niewiast w całej Biblii. Ten okres doliny duchowej przychodzi w większości na tych, których Bóg zamierza używać. Jest to rzeczywiście znane wszystkim, których On przygotowuje, aby szli głębiej i dalej na Jego drodze.

Kiedy patrzysz wstecz na swoje przeżycia takiej suszy, zadaj sobie pytanie czy taki okres następował po odnowieniu Ducha w twoim życiu. Może doświadczyłeś świeżego przebudzenia, gorliwej modlitwy i prosiłeś Pana: „Dotknij mnie Jezu. Czuję się letni. Wiem, że moja służba dla Ciebie nie posuwa się naprzód tak, jak powinna. Pragnę Ciebie więcej niż dotychczas. Chcę mieć gorliwość, aby wykonywać Twoje dzieła – modlić się o chorych, o zbawienie zgubionych i nieść nadzieję dla beznadziejnych. Odnów mnie Panie. Chcę być bardziej użyteczny dla Twojego królestwa.”

Ponieważ poważnie potraktowałeś Boga, twoje modlitwy zostały wysłuchane i zacząłeś wyraźnie słyszeć Boży głos. Intymność z Nim była wspaniała, twoja gorliwość rosła i odczuwałeś mocniej Jego działanie w twoim życiu.

Ale pewnego dnia obudziłeś się i wydawało cie się, że niebo jest ze spiżu. Byłeś przybity i nie wiedziałeś dlaczego. Modlitwa wydawała się być agonią i nie słyszałeś już Bożego głosu tak jak kiedyś. Wydawało ci się, że twoje uczucia są martwe, a twój duch suchy i pusty. Musiałeś żyć tylko przez wiarę.

Kochani, jeżeli tak było, to nie panikujcie! I nie obwiniajcie siebie. Ja znam te uczucia osobiście, od szczytu góry do najgłębszego dołu i to w jednej chwili. Piotr mówi o tym szczegółowo i radzi nam, żebyśmy nie myśleli, że przyszło na nas coś dziwnego. „Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu, ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się” (1 Piotra 4:12-13).

Pan dopuszcza do nas takie okresy suszy, gdyż On chce coś osiągnąć w naszym życiu. Dlatego radujcie się i uwielbiajcie Go, nawet jeżeli nie czujecie takiego pragnienia!

piątek, 1 lipca 2011

BĄDŹ GOTOWY

W Mateusza 24 Jezus podaje podobieństwo, aby nam pokazać jak mamy być gotowi na Jego przyjście. „ Dlatego i wy bądźcie gotowi, gdyż Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie domyślacie. Kto więc jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan postawił nad czeladzią swoją, aby im dawał pokarm o właściwej porze? Szczęśliwy ów sługa, którego pan jego, gdy przyjdzie, zastanie tak czyniącego. Zaprawdę powiadam wam, że postawi go nad całym mieniem swoim.

Jeśliby zaś ów zły sługa rzekł w sercu swoim: Pan mój zwleka z przyjściem i zacząłby bić współsługi swoje, jeść i pić z pijakami, przyjdzie pan sługi owego w dniu, w którym tego nie oczekuje, i o godzinie, której nie zna. I usunie go, i wyznaczy mu los z obłudnikami; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mat. 24:44-51).

Zwróć uwagę, że Jezus mówi tu o sługach, czyli o wierzących. Jeden z tych sług jest nazwany wiernym, a drugi złym. Co powoduje, że ten ostatni był złym sługą w Bożych oczach? Według Jezusa jest to coś, co on „powie w swoim sercu” (24:48). Sługa ten nie wypowiada tych myśli na głos, ani ich nie głosi, ale tak myśli. Zaprzedał swoje serce temu kłamstwu demonicznemu: „Pan zwleka z przyjściem.” Zwróć uwagę, że on nie mówi: „Pan nie przyjdzie”, lecz „Pan odwleka swoje przyjście.” Inaczej mówiąc: „Jezus nie przyjdzie szybko czy niespodziewanie. Nie przyjdzie w moim pokoleniu.”

Ten „zły sługa” jest wyraźnie obrazem człowieka wierzącego, może nawet kogoś w służbie Bożej. Otrzymał polecenie, żeby „czuwał” i „był gotowy”, gdyż o tej godzinie, której się nie spodziewa, przyjdzie Syn człowieczy” (Mat. 24:44). Ten człowiek jednak uciszył swoje sumienie, przyjmując kłamstwo szatana.

Jezus pokazuje nam owoc takiego myślenia. Jeżeli sługa jest przekonany, że Pan odwleka swoje przyjście, to nie widzi potrzeby prowadzenia prawidłowego życia. Nie jest zmuszony, żeby mieć pokój z innymi współsługami. Nie widzi potrzeby zachowania jedności w swoim domu, w pracy, w kościele. Mógł bić swoich sług, oskarżać ich, trzymać przeciwko nim urazy, niszczyć ich reputację. Piotr mówi, że taki sługa postępuje według swoich pożądliwości. Chce żyć w dwóch światach, pogrążając się w bezbożnym życiu, a przy tym wierzyć że nie grozi mu sprawiedliwy sąd.