czwartek, 31 marca 2011

BOŻY WIELKI ZAMYSŁ DLA JEGO LUDU

Ja wierzę, że Bóg miał tylko jeden wielki zamysł dla swojego ludu od czasu krzyża i to się nie zmieni dotąd, aż Chrystus powróci w chwale. Boży zamiar dotyczy zrozumienia tajemnicy ewangelii objawionej najpierw apostołowi Pawłowi. To już nie jest tajemnicą.

Paweł powiada: „Przez objawienie została mi odsłonięta tajemnica ... która nie była znana synom ludzkim w dawnych pokoleniach, a teraz została przez Ducha objawiona ... abym na światło wywiódł tajemny plan...” (Efezjan 3:3-9).

Tajemnica objawiona jest taka: Ciało Chrystusa jest nadal tu na ziemi! Głowa jest w niebie, ale reszta ciała jest tu na ziemi. My, którzy kochamy i służymy Mu, jesteśmy Jego ciałem, tą widzialną częścią, którą widzą ludzie na ziemi.

„Gdyż członkami ciała jego jesteśmy” (Efezjan 5:30).

„On także jest Głową Ciała, Kościoła...” (Kolosan 1:18).

Boże pełne zamysły dotyczące tych czasów można podsumować w takim jednym zdaniu: Ponieważ jesteśmy ciałem Chrystusa na ziemi, to Bożym zamysłem jest to, aby każdy członek stał się prawdziwym wyrażeniem Chrystusa!

Bóg pragnie abyśmy wyrażali taką kompletną pełnię Chrystusa, żeby każdy grzesznik mógł w nas widzieć Pana Jezusa Chrystusa tak wyraźnie, jak gdyby On tu chodził w ciele. Mamy tak pokazywać Jego pełnię, Jego chwałę, Jego wielkość, aby świat widział w nas nadzieję i odpowiedź na swoje potrzeby.

Nie wystarczy znać Chrystusa. Musimy być pełnym wyrażeniem tego kim On jest. Musimy patrzeć na wszystko co mówimy i robimy i pytać: „Czy to pokazuje kim jest Chrystus? Czy chciałbym, aby to z Chrystusa widział przeze mnie grzesznik?” Czy Chrystus w swoim fizycznym ciele by poszedł do kina na rozbierany film? Czy zatrzymywał by się koło stoiska z literaturą pornograficzną? Czy Chrystus by w jakikolwiek sposób nadużywał swojego ciała? Czy by się angażował w cudzołóstwo, wszeteczeństwo, pijaństwo? Czy On by oszukiwał, plotkował, opowiadał sprośne kawały, albo kłamał? Czy żyłby w kłamstwie, a potem próbował głosić prawdę? Czy by próbował głosić o światłości, mając w Swoim sercu ciemność? Czy by mówił innym, żeby nie cudzołożyli, a potem sam by to robił w ukryciu?

Musimy stale mieć przed oczami ten wielki Boży zamysł – że my, jako Jego ciało odzwierciedlamy uczciwość i czystość tego kim On jest! Nastaw swoje serce, aby być prawdziwym odbiciem tego kim jest Jezus Chrystus.

środa, 30 marca 2011

GRZECH MIESZANIA

W Starym Testamencie nie ma takiego ostrego ostrzeżenia, jak ostrzeżenie Pawła przeciwko społeczności ze światem:

„Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim” (2 Kor. 6:14-16).

W Starym Testamencie, kiedy Bóg chciał objawić moc swojej obecności przed bezbożnymi Egipcjanami, to nakreślił linię podziału, oddzielając Boży lud w Goszen od reszty Egiptu.

„I uczyni Pan różnicę między ... Izraelitami a ... Egipcjanami.... Gdyż tym razem ześlę wszystkie plagi moje na ciebie i na sługi twoje, i na lud twój, abyś wiedział, że nie ma równego mi na całej ziemi” (2 Mojż. 9:4,14).

Bóg chce, żeby świat widział różnicę pomiędzy Jego ludem, który Go kocha a resztą niewierzącego świata. On chce, żebyśmy byli przykładem wybawionych i zwycięskich ludzi, ufających Jego potężnemu ramieniu, że nas wybawi od wszelkiej krzywdy i zła.

Powody oddzielenia od świata (Egiptu) są dzisiaj takie same jak w tamtych dawnych czasach. Bóg na nowo przeciąga linię pomiędzy Jego ludem a tym bezbożnym światem tak, aby to pokolenie poznało, że nie ma nikogo takiego na ziemi, kto by mógł wybawić. Bezbożni w obecnym wieku muszą otrzymać jeszcze większą manifestację obecności Pana, bo nic innego nie przyciągnie ich uwagi. Nic innego ich nie przekona o grzechu. Duch Święty został wylany, żeby wszelkie ciało mogło doznać mocy obecności Chrystusa i zostać przekonane o grzechu, sprawiedliwości i sądzie!

Mówiąc o swoich prawdziwych uczniach powiedział:”Oni nie są z tego świata tak jak i Ja nie jestem z tego świata” (Jana 17:16). I dalej: „Ja was wybrałem z tego świata, dlatego świat was nienawidzi” (Jana 15:19).

Świat kocha to co jest jego, ale my nie jesteśmy z tego świata. Niech Bóg nam pomoże z radością przyjmować nasz specjalny charakter oddzielenia i różnicy. Tylko ci, którzy prawdziwie nie idą na kompromis ze światem i są oddzieleni dla Chrystusa, mają moc, aby go ratować!

„Jeżeli ktoś miłuje ten świat, nie ma w nim miłości Ojca” (1 Jana 2:15).

wtorek, 29 marca 2011

PRZYJŚCIE JEZUSA

Ja wierzę, że Jezus przyjdzie już niedługo. Widzimy, jak Pan zgromadza narody przeciw Izraelowi. Wydarzenia szybko zmierzają do Armagedonu.

„Tak i wy, gdy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, tuż u drzwi” (Mat. 24:33)

„A o tym dniu i godzinie nikt nie wie; ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko sam
Ojciec” (w. 36)

Wszystkie znaki wskazują na zbliżającą się wojnę na Bliskim Wschodzie przeciw Izraelowi. Z tych zamieszek w krajach arabskich powstanie wspólny cel, by zniszczyć Izrael. Oglądamy wypełnienie proroctw, o których głosiliśmy przez wiele lat.

Ci, którzy znają Pismo Święte, mają wewnętrzne przekonanie od Ducha Świętego o rychłym powrocie Pana. Słyszymy wołanie Ducha Świętego w nas, „Przyjdź Panie Jezu”. Jezus powiedział,

„Czuwajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia Pan wasz przyjdzie” (w. 42)

„Dlatego i wy bądźcie gotowi, gdyż Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie domyślacie” (w. 44).
„Szczęśliwy ów sługa, którego pan jego, gdy przyjdzie, zastanie tak czyniącego” (w. 46).

Kochani, czy czujecie – czy odczuwacie, że to są ostatnie dni z tych ostatecznych czasów? Czy podzielacie to pragnienie Jego przyjścia?

Patrzcie w górę; nasze odkupienie jest już blisko!

poniedziałek, 28 marca 2011

DOŚWIADCZENIE KONTRA PISMO ŚWIĘTE

Czytałem stwierdzenie zapisane ponad 150 lat temu przez misjonarza Georga Bowena.

„WSZYSTKIE LUDZKIE DOŚWIADCZENIA CHRZEŚCIJAN MUSZĄ BYĆ SPRAWDZONE PRZEZ PISMO ŚWIĘTE”.

Mówił on na przykład, czy nasze głębokie obawy przejdą test Pisma Świętego? Czy nasza chwiejna wiara przejdzie test Pisma Świętego? Czy jakakolwiek forma zwątpienia wytrzyma ten sam test?

Kiedy okoliczności są zbyt trudne i w naszych sercach pojawia się zwątpienie, mamy tendencję do jego usprawiedliwienia, bo mamy ciężkie doświadczenia. Doświadczamy bólu, cierpień różnego rodzaju, które nas załamują. Jak wtedy na to reagujemy? Czy nasza reakcja wytrzyma test Pisma Świętego?

Na przykład Pismo Święte mówi, „Ten, kto wątpi, jest jak okręt miotany przez fale”. Czy pomijasz to miejsce Pisma i wątpisz, bo masz trudne przeżycia?

Ja wiele razy wątpiłem, kiedy moje doświadczenia wyglądały na beznadziejne, ale coraz więcej ufam Duchowi Świętemu, by sprawdził moje doświadczenia z Pismem Świętym. Pismo Święte jest ważniejsze, niż doświadczenia.

Niech Bóg pomoże nam wszystkim sprawdzać nasze odczucia w świetle Słowa Bożego. Zadaj sobie pytanie, „Czy ta reakcja jest Biblijna? Czy moje emocje są zgodne ze Słowem Bożym?” Jeżeli nie, to módl się o siłę by się do tego przyznać i zmienić.

Zachowaj wiarę!

piątek, 25 marca 2011

WEJDŹ DO ARKI

Wielki purytanski nauczyciel John Owen wygłosił następujące przesłanie do swojej kongregacji 9 kwietnia 1680r.

„Wiecie, że przez wiele lat, stale ostrzegałem was o nadchodzącym czasie nieszczęść i wskazywałem na grzechy, które były tego powodem.... Mówiłem wam, że sąd rozpocznie się od domu Bożego; i wydaje się, że Bóg zatwardził nasze serca na strach przed Nim... i że nikt nie wie, jak wielki będzie Jego gniew. W tym wszystkim przepowiedziałem wam, że nadejdą czasy złe, niebezpieczne i nieszczęśliwe...Teraz to wszystko jest już u drzwi i dotyka nas”.

Bóg zesłał Swój straszny sąd na to społeczeństwo. John Owen żył na tyle długo, że płakał nad nieszczęściami, które spadły na Londyn.

Jednak zanim jeszcze oglądał jakiekolwiek z tych nieszczęść, Owen wiernie wołał ze swojej kazalnicy, „Pokaże wam, jak powinniśmy chronić się przed tymi nieszczęściami, które nadchodzą i które mogą pogrążyć nas całkowicie”.

Kochani, my też żyjemy w czasach takich, jak Owen. W takich czasach jest tylko jedna odpowiedź na nadchodzące sztormy. „Sprawiedliwy z wiary żyć będzie!”

Owen napominał ludzi ze łzami, „Wejdźcie do Arki – przygotujcie arkę dla ocalenia was i waszych rodzin”. Potem dodawał, „Tą arką jest Jezus Chrystus. Nie ma innej drogi, ani innej arki. Prorok Izajasz powiedział o Panu, ‘Człowiek (Chrystus) będzie miejscem schronienia od wichrów i nawałnic, jak rzeki na pustyni, jak cień wielkiej skały w udręczonej ziemi’ To jest nasza arka! Błogosławieni ci, którzy tylko Jemu ufają... Ja nie znam żadnego zabezpieczenia, ani wyzwolenia z ucisków i doświadczeń nadchodzących na tą ziemię, jak tylko wiara, że Chrystus jest naszym jedynym schronieniem”.

Możemy widzieć niebezpieczeństwa z każdej strony, włącznie z diabłem i jego zastępami, które chcą pogrążyć naszą wiarę w zwątpieniach. Ale my mamy straż ognistych aniołów, którzy nas otaczają i Boga, który przysiągł, że przeprowadzi nas przez każde nieszczęście, które może nas spotkać.

Zapytam cię, czy chcesz stawić czoła nadchodzącej burzy z cichą pewnością i pokojem w umyśle? Jeżeli tak, to umrzyj dzisiaj dla swoich własnych sposobów by siebie wybawić i powierz bezpieczeństwo twojego życia całkowicie w ręce Boże. On jest twoim dobrym, kochającym Pasterzem – On jest wierny i przeprowadzi cię przez wszystko!

Zwróć swój wzrok na Jezusa. On jedynie jest naszą nadzieją.

czwartek, 24 marca 2011

BÓG NAGRADZA

Nie ma większego sensu modlitwa, jeżeli nie wierzymy w pełni, że Bóg nagradza tych, którzy Go pilnie szukają.

Ja jestem przekonany, że Bóg ma radość z tego, kiedy daje znaki Swojej dobroci swoim kochanym dzieciom. Psalmista Dawid podkreślał to, że Bóg jest hojny i skłonny do współczucia, że Jego miłosierdzie jest wielkie i że jest niemożliwe, aby On odrzucił kogoś, kto szuka Jego pomocy. On się raduje, kiedy nam przebacza – zawsze jest życzliwy.

Jednym z moich ulubionych fragmentów Biblii jest Psalm 31: 20-21.

Jak wielka jest dobroć twoja, którą zachowałeś dla tych, którzy się Ciebie boją, którą wobec ludzi okazałeś tym, którzy ufają Tobie! Ochraniasz ich pod osłoną oblicza Twojego przed przewrotnością ludzi, ukrywasz ich w namiocie przed kłótliwymi językami.”

Pomyśl o tym! Najpierw Bóg mówi, że musimy uwierzyć, że On nagradza wiarę – potem Psalmista mówi nam: „Jak wielka jest dobroć twoja, którą zachowałeś dla tych, którzy się Ciebie boją... którzy ufają Jemu.”

Magazyn wielkiej dobroci – dobroci złożonej dla Jego ludu nie tylko w chwale, ale teraz, w naszym codziennym życiu!

Ja modlę się tak codziennie: „Panie, Ty obiecałeś nagradzać moją wiarę, jeżeli będę Tobie ufał przed synami ludzkimi, ale ja potrzebuję tego, co obiecałeś. Potrzebuję świeżej siły, nowej nadziei, więcej pokoju, który przewyższa wszelkie zrozumienie. Panie, proszę tylko o to, co obiecałeś. Jest to najwyższe dobro, kiedy mam świeżą manifestację Twojej słodkiej obecności. Tego pragnę jako mojej nagrody.

środa, 23 marca 2011

PAMIĘTAJĄC O BOŻEJ DOBROCI W PRZESZŁOŚCI

Nic nie przyczynia się bardziej skutecznie do zachęcania nas, aby przyjść do tronu łaski niż pamięć o poprzednich znakach Bożej dobroci.

Nasza wiara by się załamała pod naciskiem przeciwności, a smutek by zadusił nasze serca, gdybyśmy nie nauczyli się wiary z doświadczeń przeszłości. To nam pomaga wierzyć, że On słyszy modlitwy Swojego ludu i zawsze czyni teraz jak i w przyszłości będzie to, co czynił z takim współczuciem w przeszłości.

Co Bóg czynił dla Ciebie w przeszłości? Jaka jest twoja historia chodzenia z Nim przez ubiegłe lata? Czy On nie dotrzymywał Swojego Słowa? Czy kiedykolwiek nie dotrzymał Słowa?

„Czyż nie ożywisz nas znowu, aby lud Twój rozradował się w Tobie?” (Psalm 85:6).

To jest moja modlitwa: „Panie, uczyń to znowu! Przebudzenie? Uczyń to znowu! Siła, ożywienie Ducha Świętego? Panie, uczyń to znowu! Cuda w przeszłości? Panie, uczyń to znowu!”

Wróć aż do Zakonu i usłysz co jest objawione w Jego naturze: „Wtedy Pan przeszedł obok niego, a on zawołał: Panie, Panie, Boże miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący łaskę dla tysięcy, odpuszczający winę, występek i grzech...” (2 Mojż. 34:6-7).

Bóg taki był i jest i będzie! Bóg zachował ciebie aż dotąd; dlaczego miałby się odwrócić od ciebie teraz?

Błogosławiony jest ten, kto zaufał Panu!

wtorek, 22 marca 2011

ŁZY SPRAWIEDLIWYCH

Biblia oznajmia z podkreśleniem, że ani jedna łza Jego dzieci nie upadnie na ziemię. Dawid powiedział: „Zebrałeś łzy moje w bukłak Swój. Czyż nie są zapisane w księdze Twojej?” (Psalm 56:8). Łzy bogobojnych są tak cenne dla Niego, że zachowuje je. Jeżeli Bóg zachowuje moje łzy, to czy nie zachowa mnie?

Jest to prawie zbyt fantastyczne, żeby to przyjąć. W tym słowie uderza mnie to, że jeżeli On liczy każdą moją łzę, to jak cenna dla Niego jest moja krew – moje życie – moje potrzeby.

Dopóki nie będziemy przekonani w naszym umyśle, że Bóg zwraca uwagę na każde doświadczenie, jakie przeżywam, to jest niemożliwe, żebyśmy mogli osiągnąć taką ufność, aby wierzyć, że On zbiera nasze łzy w Swoim bukłaku. Czy możemy uwierzyć w tę prawdę, że Bóg liczy każdy włos na naszej głowie i zbiera każdą łzę, a nie będzie interweniował w naszej sprawie?

Usłysz to słowo w swoim duchu: każda łza, jaką wylałeś w powodu grzechów przeszłości, każda łza wylana w czasie ucisków i stresu, każda łza wylana z powodu zgubionych dusz jest zapisana w Jego księdze.

Może powiesz: „Ja nie płaczę. Rzadko wylewam łzy.” Ja wierzę w łzy duszy – tylko Bóg je widzi – te wewnętrzne, ukryte łzy wylewane często w chwilach kłopotu i potrzeb.

Żadna z twoich łez nie została zmarnowana! Żadna nie była na daremno. Wiara w Boga oznacza wiarę w tę niesamowitą prawdę!

poniedziałek, 21 marca 2011

ZNAK NIEWOLNIKA Z WYBORU

Psalmista Dawid powiedział: „Dałeś mi otwarte uszy przekłute uszy)” (zobacz Psalm 40:7). Można to również zinterpretować jako: „Przyjąłeś mnie jako swojego niewolnika,” iluzja do zwyczaju, gdzie panowie przekłuwali uszy niewolnika, który nie przyjął oferowanej wolności (patrz 2 Mojż. 21:6). Innymi słowy: „w moim uchu jest otwór, który odznacza mnie dla Pana na całe życie i na wieczność.” Czy pozwoliłeś, aby Duch Święty zajął się twoim uchem?

Takiego dobrowolnego niewolnika charakteryzowało to, że zdecydował się całkowicie oddać swój czas na służbę dla swojego pana. Nie ma niczego mistycznego w takim życiu. Rozpoczyna się ono poświęceniem dla Pana naszego najlepszego czasu i jest to wprowadzane w czyn praktycznie w codziennym życiu!

Wcale nie chodzi o to, żebyśmy zrezygnowali z naszej pracy i kariery, aby podjąć się służby dla Pana na pełnym etacie. Zbyt wielu ludzi dzisiaj odchodzi od woli Bożej, porzucając odpowiedzialność za wychowanie rodziny i wyrywając korzenie, żeby „chodzić przez wiarę.” Większą rzeczą jest pozostać tam gdzie jesteś i poświęcić więcej wartościowego czasu dla Pana. Jest to sprawa stawiania Chrystusa w centrum wszystkiego tak, aby rodzina, praca i wszystko inne kręciło się wokół Niego. Chrystus staje się punktem centralnym naszych myśli i spędzamy czas w Jego obecności, słuchając Jego głosu i wykonując Jego przykazania.

Taki niewolnik z wyboru jest raczej nastawiony na dawanie niż branie. Wraz z Pawłem może powiedzieć: „Postanowiłem nic innego nie umieć wśród was z wyjątkiem Chrystusa ukrzyżowanego.” Ten sługa nie jest zainteresowany tym, żeby służyć dla osobistego zysku. Jego wynagrodzeniem jest chwała i honor jaki przynosi swojemu panu. Prawdziwy niewolnik z wyboru, który poświęcił się służbie na całe życie jest odznaczony przez Pana w jakiś szczególny sposób. Nie można nie zauważyć takiego sługi, ponieważ on nosi na swoim ciele znaki swojego Pana.

Co charakteryzuje tego niewolnika z wyboru w obecnym czasie? Jest to wyraźnie pokazane w Słowie, jako znak złamanego i skruszonego ducha, który płacze z powodu obrzydliwości popełnianych przeciwko jego Panu. Nasz Pan nie przebija uszu przy pomocy szydła, ale kruszy serca swoim młotem.

„ Potem zawołał na męża odzianego w lnianą szatę, który miał przybory do pisania u swojego boku, i rzekł Pan do niego: Przejdź przez środek miasta, przez środek Jeruzalemu, i uczyń znak na czole mężów, którzy wzdychają i jęczą nad wszystkimi obrzydliwościami popełnionymi w nim! (Ezechiel 9:3-4).

Innym znakiem tego sługi jest obrzezanie bez pomocy ludzkiej ręki. To jest mowa o całkowitym oddzieleniu od świata dla Chrystusa. To znaczy, że wszystkie ludzkie plany, zamysły i marzenia zostają na boku, a sprawa Pana i brzemię Pana stają się najważniejsze.

piątek, 18 marca 2011

NIEWOLNIK Z WYBORU

„Ale .... niewolnik oświadczy wyraźnie: Miłuję mojego pana, moją żonę i moje dzieci i nie chcę wyjść na wolność” (2 Mojż. 21:5). Dla tego sługi nie ma dylematu, nie ma wyboru. Jego decyzja nie pozostawia wątpliwości. Jego pan był całym jego światem i był on do niego przywiązany wiecznymi więzami miłości. Nie mógł opuścić swojego pana ani jego domu.

Życie tego sługi toczyło się wokół jego miłości do swojego pana i tak jak Paweł, wszystko inne uważał za „gnój”, żeby pozyskać pana. To był taki człowiek, który byłby gotów zostać odrzucony, gdyby przez to inni mogli poznać miłość jego Pana.

Ten sługa cenił sobie bliskość ze swoim panem ponad wszelkie ziemskie błogosławieństwa. Kto się martwił o stada, zboże czy wino i oliwę, kiedy może mieć ustawiczną społeczność z panem? Jego serce było przepełnione miłością do niego i powiedział to prosto: „Kocham swojego pana i nie odejdę wolny.”

Ten sługa mówi nam po prostu tak: Chrystus wystarczy! Nic na tym świecie nie jest warte tego, aby stracić jego obecność. Wszystkie bogactwa i dobrobyt całego świata nie mogą się równać z jednym dniem spędzonym z Nim. Przyjemność przebywania z Nim przewyższa każdą ekstazę znaną człowiekowi. Znać Go, być tam gdzie On jest, siedzieć razem z Nim w okręgach niebiańskich to jest coś więcej niż samo życie. Służyć Mu, być prowadzonym przez Niego i iść tam, gdzie On posyła, to jest życie na najwyższym poziomie.

Może chcesz mi przypomnieć, że jesteś synem, a nie sługą? W takim razie chciałbym ci przypomnieć, że Jezus był Synem, który „ chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom” (Filipian 2:6,7). On mógł przyjść jako potężny Książę Wszechmocnego i zdeptać wszystkich wrogów, ale Chrystus przyszedł dobrowolnie jako sługa z własnego wyboru, w pełni poddany interesom Swojego Ojca.

Ten oddany sługa, o którym czytamy w 2 Mojżeszowej wierzył, że ma misję do wypełnienia, a była nią służba dla jego pana. Nie służył mu dla dziedzictwa, chociaż jest napisane: „Rozumny sługa będzie panem nad synem nicponiem i wraz z jego braćmi będzie miał udział w dziedzictwie” (Przyp. Sal. 17:2). Miłość spowodowała, że łatwo mu było być posłusznym od rana do wieczora, w każdej godzinie, żył w takim dobrowolnym nastawieniu sługi dla swojego pana. Jego siła napędową była miłość – nie poczucie winy ani poczucie obowiązku. Nic dziwnego, że Jezus mógł powiedzieć: „Jeżeli Mnie miłujecie, to będziecie Mi posłuszni.”

czwartek, 17 marca 2011

DOBROWOLNY NIEWOLNIK

Boże drogi wydają się paradoksami dla ludzkiego umysłu. On mówi: „Musisz umrzeć, żeby żyć. Musisz stracić swoje życie, żeby go znaleźć. Musisz się stać słaby, żebyś mógł być mocny.”

Jednym z największych paradoksów jest to: Żeby być naprawdę wolny, musisz się stać niewolnikiem. Żeby osiągnąć największą wolność w Bogu, musisz zrezygnować ze wszystkich swoich praw i stać się na całe życie dobrowolnym sługą dla Pana Jezusa Chrystusa. To jest chwalebna niewola z miłości, która prowadzi do najwyższej formy wolności. Jest to dobrowolne poddanie się, wynikające z miłości i uczucia, które powoduje to, że taka osoba uważa, że służba jest nawet czymś więcej niż synostwo.

W tym czasie, kiedy lud Boży ma obsesję domagania się swoich praw i odbierana błogosławieństw i korzyści od Pana, dobrze by nam to zrobiło, gdybyśmy pozwolili Duchowi Świętemu, aby otworzył nasze oczy i pokazał nam miejsce w Bogu, jakiego jeszcze nigdy nie znaliśmy. Jest to zgodne z doskonałym Bożym porządkiem, żebyśmy otrzymywali wszystkie dobre rzeczy z rąk Boga i żadne dziecko Boże nie powinno się źle czuć z tego powodu, kiedy Pan zsyła na niego błogosławieństwa i korzyści.

Powinniśmy jednak zobaczyć, że jest coś lepszego niż błogosławieństwa i powodzenie materialne, coś o wiele cenniejsze niż wszystkie inne obfite korzyści, jakich On nam udziela codziennie.

Sługa z wyboru jest to ktoś, kto wszedł w sakrament służby ze swoim mistrzem. Jest to pięknie opisane w następującym fragmencie Pisma Świętego:

„Jeżeli kupisz niewolnika hebrajskiego, sześć lat służyć ci będzie, a siódmego wyjdzie na wolność bez okupu. Jeżeli sam przyszedł, odejdzie sam; a jeżeli był żonaty, i żona z nim odejdzie. Jeżeli jego pan dał mu żonę, a ona urodziła mu synów lub córki, żona i jej dzieci należeć będą do pana, a on odejdzie sam.

Jeżeli niewolnik oświadczy wyraźnie: Miłuję mojego pana, moją żonę i moje dzieci i nie chcę wyjść na wolność, wtedy jego pan zaprowadzi go przed Boga, potem postawi go u drzwi albo u odrzwi i przekłuje mu pan jego ucho szydłem, i będzie niewolnikiem jego na zawsze” (2 Mojż. 21:2-6).

Jest to coś więcej niż tylko obraz Bożej troski o niewolników i sług. W tym obrazie jest wyraźnie pokazany dobrowolny sługa Pana Jezusa Chrystusa.

Chrystus jest tym Panem w tej historii, a my jesteśmy tymi sługami, których wolność została wykupiona. Krzyż jest Bożym rokiem sabatowym, rokiem uwolnienia wszystkich więźniów, pojmanych, niewolników i sług, a my, którzy byliśmy sprzedani pod Zakonem, zostaliśmy uwolnieni przez łaskę!

Jesteśmy uwolnieni od grzechu, ale jesteśmy tymi dobrowolnymi sługami dla Chrystusa poprzez wszystkie nasze dni, z własnego wyboru.

środa, 16 marca 2011

ŻYJ W JEGO OBECNOŚCI

„My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem” (2 Kor. 3:18). Stajemy się tym na co się przyglądamy! Skupienie naszej uwagi wywiera wpływ na całe nasze życie. To na co patrzymy naszymi duchowymi oczami pochłania nas – bierze nas w posiadanie! Paweł postanowił być pochłonięty Chrystusem; Zbawiciel stał się jedynym obiektem jego myśli, jego zwiastowania, jego nauki. „Albowiem uznałem za właściwe nic innego nie umieć między wami, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego” (1 Kor. 2:2). Jego oczy były zwrócone na Głowę ciała, a nie na problemy w tym ciele.

Boże pragnienie dla nas jest takie, byśmy byli przyobleczeni w obecność Chrystusa. Czy chcesz zwycięstwa nad grzechem i wybawienia od wszelkiej mocy wroga? To módl się pilnie o manifestację obecności Chrystusa. Jeżeli poważnie do tego podchodzisz, to Jego kochające oczy będą ciebie przetapiać i prowadzić do miejsca złamania i poddania.

Ta delikatna obecność Pana stanie się sercem i życiem twojej duszy. Nie będziesz chciał opuszczać Jego obecności. Będziesz się opierał na Jego ramieniu, a wtedy zniknie wszelki strach, a na jego miejsce wejdzie doskonały pokój i odpocznienie. Możesz stawić czoła grzechowi i szatanowi ubrany w chwalebną moc Jego obecności. Boże Słowo daje obietnicę: „Zwycięzca zostanie przyobleczony w szaty białe, i nie wymażę imienia jego z księgi żywota, i wyznam imię jego przed moim Ojcem i przed jego aniołami” (Obj. Jana 3:5).

Kościół wchodzi w ostateczne dni jako „niewiasta odziana w słońce...” (Obj. 12:1). To jest Chrystus, nasza biała szata! Przyoblekliśmy się w Chrystusa i przebywamy w Jego obecności, ponad wszelkimi zwierzchnościami i mocami.

To naprawdę nie jest skomplikowane. Właściwie można to podsumować w trzech słowach: POZOSTAŃ BLISKO JEZUSA! Żyj w Jego obecności i przez wiarę zajmuj miejsce koło Niego w okręgach niebiańskich. Patrz na Niego jak stoi po prawicy Ojca ze względu na ciebie i nic nie może ci w tym przeszkodzić. Będziesz ponad tym wszystkim i tak jak Szczepan. Zobaczysz Go w niebie (zobacz Dz. Ap. 7:56).

wtorek, 15 marca 2011

POTĘŻNA RĘKA BOŻA

„Prawica twoja, Panie, jest uświetniona przez siłę, prawica twoja rozbija nieprzyjaciela” (2 Moż. 15:6).

Niektórzy wierzący, chociaż wiedzą, że otrzymali przebaczenie i są bezpieczni, to brakuje im poczucia siły do walki z ciałem. Nie doszli do poznania „pełnego wybawienia” od swojej złej natury. On nas zabezpiecza poprzez Swoją krew, a potem Swoją mocną ręką łamie moc grzechu w nas. Grzech nadal mieszka, ale nie panuje!

„Wybawieni z niewoli siłą Jego ramienia.” Jakie to niesamowicie zachęcające Słowo w tych dniach rozczarowania i nadludzkich wysiłków, żeby być wolnymi od mocy grzechu. Ale my jesteśmy tak oporni, żeby uznać iż jest to Boże działanie. To godzi w naszą pychę, nasze poczucie sprawiedliwości, naszą teologię, żeby przyjąć prawdę, że nasze wybawienie spod panowania grzechu dokonuje się nie naszą mocą. Ale spójrzcie na nasz przykład: Izrael wychodził uzbrojony, ale wszystkie walki należały do Pana. „nie mieczem i włócznią wspomaga Pan, gdyż wojna należy do Pana” (1 Sam. 17:47). Jest napisane w 2 Mojżeszowej, że „...synowie izraelscy wychodzili pod osłoną podniesionej ręki” (14:8) i śpiewali uwielbienie dla Boga, kiedy przeszli bezpiecznie przez Morze Czerwone.

Krew zachowała Izraelitów przed Bożym sądem, ale Boża wyciągnięta ręka wybawiła ich od mocy ciała. Doświadczali bezpieczeństwa i radowali się z tego; teraz potrzebowali mocy! Mocy, żeby raz na zawsze rozprawić się ze starym wrogiem i mocy, aby ich wyposażyła przeciwko wszystkim nowym wrogom, jacy się jeszcze pojawią. Ta moc jest w podniesionej i potężnej ręce Pana.

My otrzymaliśmy wielkie i drogocenne obietnice przewyższające te, które otrzymał Izrael. Bóg obiecał wybawić nas od wszelkiego zła i posadzić nas w okręgach niebiańskich w Chrystusie Jezusie, wolnych od panowania grzechu.

Ale najpierw musimy się nauczyć nienawidzić grzechu – żadnych układów, żadnych kompromisów. Baw się z grzechem, pozwól mu pozostać, nie zgódź się go zniszczyć – a pewnego dnia stanie się najbardziej bolesną rzeczą w twoim życiu.

Nie módl się o zwycięstwo nad grzechem ciała dotąd aż go znienawidzisz. Bóg nie przyjmie naszych usprawiedliwień i wymówek. Czy jesteś zniewolony przez ukryty grzech, który powoduje niepokój i udrękę zarówno fizycznie jak i duchowo? Czy nienawidzisz tego zdecydowanie? Czy odczuwasz Boży święty gniew przeciwko temu grzechowi?

Nie przyjdzie zwycięstwo zanim to nie nastąpi.

poniedziałek, 14 marca 2011

ZABEZPIECZENI PRZED SĄDEM

Krew Chrystusa oczyszcza od wszelkiego grzechu – to jest nasze przebłaganie. Ale przede wszystkim jest to nasze zabezpieczenie. Jest to Boży sposób zabezpieczenia dla siebie ludzi gotowych do pełnego wybawienia. Pamiętajcie, że w noc Paschy Izraelici byli bezpieczni, ale jeszcze nie wybawieni. Przed nimi było jeszcze Morze Czerwone, pustynia, walki z olbrzymami, niezdobyte mury i warownie wroga.

Jestem przekonany, że zanim mogę podjąć walkę przeciwko zwierzchnościom i mocom, zanim będę mógł dać odpór pożądliwości i pokusie (nasi nowocześni olbrzymowie), to muszę mieć świadomość, że pod przykryciem krwi jestem bezpieczny! Chociaż nie jestem jeszcze całkiem wybawiony, to nie podlegam sądowi. Cieleśni wrogowie wyłaniają się na horyzoncie, ale krew uczyniła mnie bezpiecznym żołnierzem.

Nie możesz walczyć z olbrzymami, burzyć warowni, czy stawiać czoła przeciwnościom jeżeli nie masz pewności absolutnego bezpieczeństwa pod przykryciem krwi. Bez względu na to co mówi moje serce, bez względu na to jak bardzo się czuję winny czy potępiony, bez względu na to jakie głosy szepczą w moim sercu, muszę wiedzieć ponad wszelką wątpliwość, że jestem bezpieczny! Nie pójdę na sąd, gdyż krew na drzwiach mojego serca zapewnia mi ochronę przed Jego obliczem.

My zawsze kwestionujemy nasze bezpieczeństwo. Gdyby Bóg opierał nasze bezpieczeństwo na naszej miłości do Niego, albo na osobistej dobroci, to bylibyśmy w większym niebezpieczeństwie niż ci, którzy złamali Zakon, gdyż pod łaską wymagania są jeszcze większe. Bóg musi zabrać nasze zabezpieczenie z naszych rąk tak, żeby było ono oparte jedynie na Jego miłosierdziu i łasce. Nie na naszym poświęceniu się, naszym posłuszeństwie czy naszej dobroci – a jedynie na Jego miłosierdziu. Posłuszeństwo i poświęcenie są rezultatem naszej miłości do Chrystusa.

To nie ten niekwaszony chleb zachował dzieci Izraela, ale krew. Żaden Izraelita nie uzyskał, czy nie utracił bezpieczeństwa z powodu jakiejś osobistej winy. Wszyscy oni byli bezpieczni dotąd, aż sąd się zakończył. Posłuszeństwo polegało na tym, że pokropili odrzwia krwią. My jesteśmy powołani, aby wyznać i i zaufać odkupieńczej krwi Chrystusa.

Bóg nigdy nie chciał, żeby Jego dzieci żyły w strachu, niepokoju czy poczuciu winy. On przygotował dla nich odpocznienie, doskonałe, absolutne bezpieczeństwo pod przykryciem krwi Jego drogiego Syna. Poprzez ten łaskawy akt Bóg mówił do Izraela: „Teraz kiedy widzicie, że zachowałem was i ochroniłem od strachu i sądu, pozwólcie Mi, żebym was wybawił fizycznie. Zachowałem was, aby was uczynić świętymi.”

Niezmiennym faktem jest to, że nie można nic dodać do krwi Chrystusa, żeby być bardziej bezpiecznym! Krew ochrania nas doskonale i czyni nas dziećmi Bożymi i zachowuje od gniewu. Apostoł Paweł powiada: „Tym bardziej więc teraz, usprawiedliwieni krwią jego, będziemy przez niego zachowani od gniewu” (Rzymian 5:9).

piątek, 11 marca 2011

DZIEKUJEMY BOGU ZA JEGO NIEZLICZONE ŁASKI I DOBROĆ

Duch Święty pobudza mnie, żebym napisał do was o tym, jak Bóg otwiera zamknięte drzwi. Ktoś czytający to przesłanie natychmiast utożsami się z tym, gdyż napotykasz na jedne lub więcej zamkniętych drzwi. Właśnie przed tobą są drzwi, które wydają być się zawsze zamknięte. To może być jakaś poważna sytuacja finansowa, a ty modliłeś się o otwarcie drzwi do jakiejś okazji. Pomimo tego wszystkie twoje starania nic nie dają; drzwi po prostu się nie otwierają.

Nie wiem czym są dla ciebie te zamknięte drzwi, ale dla wielu wydaje się, że zarówno drzwi i okna są zamknięte. Niebo wydaje się być z mosiądzu i wydaje ci się, że nie da rady się przebić. Te zamknięte drzwi, o których mówię, to jest jakaś sprawa, jakaś sytuacja, jakaś potrzeba, o którą modliłeś się od jakiegoś czasu. To może być kryzys, który wymaga cudu. Dotychczas nie otrzymałeś odpowiedzi na swoje gorliwe modlitwy i prośby zanoszone do Pana.

W Księdze Objawienia Chrystus mówi o Sobie, że ON JEST OTWARTYMI DRZWIAMI (3:7). W liście wysłanym do wierzących w starożytnej Filadelfii, zbór Pański został pochwalony za to, że zachował słowa cierpliwości i nigdy sie nie zaparł Jego imienia. Mówiąc prosto, w ich najtrudniejszych chwilach ci ludzie stali wiernie na Bożym Słowie. Nie oskarżali Pana, że ich zaniedbał, albo zamknął ucho na ich wołanie.

Widocznie szatan atakował ich poprzez kłamstwa. Jego zwierzchności i moce ciemności, kłamliwe duchy wylewane z głębi piekła mówiły, że Bóg zamknął każde drzwi, że nie jest On godzien czci i wiary. Ale ci wierzący, o których Jezus powiedział, że mają niewielką moc, nadal ufali, oczekując cierpliwie, że Bóg włoży klucz do drzwi i otworzy je. On trzyma klucze do każdych zamkniętych drzwi – i tylko On otwiera przed nami drzwi.

Oto co Pan im obiecał, a jest to również obietnica dla nas:

„Ponieważ zachowałeś nakaz mój, by przy mnie wytrwać, przeto i Ja zachowam cię w godzinie próby, jaka przyjdzie na cały świat, by doświadczyć mieszkańców ziemi” (3:10).

Ta godzina próby jest już teraz u nas. Ona zawiera niesamowite próby wiary tak wielkie i tak
gwałtowne, że wielu wpadnie w śmiertelną niewiarę. Rzeczywiście przychodzi teraz na ten świat wielkie odstępstwo od wytrwałej wiary.

Ale wy – ponieważ nadal ufacie obietnicom i jesteście gotowi umrzeć w wierze, nawet jeżeli nie będziecie oglądać wypełnienia obietnicy – wy będziecie zachowani od tej pokusy niewiary, która obejmuje cały świat. Bóg usłyszał wasze wołanie i On zna chwile i godzinę, kiedy drzwi zostaną otwarte. Dlatego nigdy nie rezygnuj. Nigdy nie zwątp. Stój na Jego obietnicach. On ciebie nie zawiedzie.

czwartek, 10 marca 2011

CHWAŁA BOGU ZA JEGO MIŁOSIERDZIE

Mam krótkie przesłanie dla tych, którzy przeżywają bolesną, przygniatającą sytuację. Nie mówię do tych, którzy teraz cieszą sie czasem odpocznienia od cierpienia, którzy nie przeżywają żadnego bólu czy smutku. Dziękujcie Bogu za te chwile spokojnego odpocznienia.

Otrzymuję jednak wiele listów od wspaniałych naśladowców Jezusa, którzy żyją z niesamowitym wewnętrznym smutkiem i kryzysowymi sytuacjami: rozwody, dzieci biorą narkotyki, albo są w więzieniu, śmierć współmałżonka. Kobieta, która bardzo kocha Pana, przeżywa smutek z powodu śmierci trójki dzieci, które udusiły się w pożarze. Pastor przeżywa smutek, bo żona go zostawiła z dziećmi i poszła do lesbijki. Ta lista jest bardzo długa i tak wielu bogobojnych ludzi jest obciążonych smutkiem i bólem.

Mam przesłanie dla was, którzy przeżywacie smutek lub żyjecie z bólem. W Psalmie 40 Dawid wołał: ”Otoczyły mnie bowiem niezliczone nieszczęścia ...Zechciej, Panie, ocalić mnie, Panie, pośpiesz mi z pomocą” (Psalm 40:13,14). „Niech się rozweselą i rozradują w tobie wszyscy, którzy cię szukają ... Ja wprawdzie jestem ubogi i biedny, ale Pan myśli o mnie. Ty jesteś pomocą moją i wybawieniem moim. Boże mój, nie zwlekaj” (40:17,18).

Jedna linijka w wersecie 17 bardzo mnie pocieszyła i ubłogosławiła: „Pan myśli o mnie.” Wyobraź to sobie. Pan Bóg, który stworzył wszystko, Bóg wszechświata myśli o mnie.

Nawet teraz, w tej godzinie On myśli o tobie, w twojej godzinie potrzeby.

Kiedy Izrael był w niewoli Babilońskiej i opłakiwał utratę domów i rodzin, przeżywał smutek i kłopoty, Bóg posłał do nich słowo przez Jeremiasza: „ Albowiem ja wiem, jakie myśli mam o was - mówi Pan - myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją” (Jeremiasza 29:11). Bóg powiedział do swojego ludu: „Wasze zmory nocne się skończą. Ja mam o was tylko dobre myśli, A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem” (zobacz Jeremiasza 29:11-13).

Bóg nie jest na ciebie zagniewany. Pobożni ludzie też przeżywają doświadczenia, dlatego nie trać ufności w Nim. W chwilach stresu i uczucia osamotnienia i żalu módl się. Wylej swoje serce przed Panem. On myśli o tobie – i On dla ciebie działa.

środa, 9 marca 2011

MIŁOŚĆ BOGA DO JEGO LUDU NIGDY NIE USTAJE

Kiedy czytałem Psalm 13, to odczułem, że mam wam wysłać kilka słów zachęty, które ja odebrałem z tego błogosławionego rozdziału.

Dawid napisał te słowa, które są w tym Psalmie. Pytał: „Jak długo będziesz o mnie zapominał, Panie? Dopókiż zakrywać będziesz oblicze swoje przede mną? Dopókiż mieć będę zmartwienie w duszy, A strapienie w sercu - codziennie? Dopókiż nieprzyjaciel mój będzie wynosił się nade mnie?”

To tak brzmi, jakby Dawid odczuwał, że Bóg go zupełnie zostawił, żeby cierpiał, budził się każdego dnia otoczony ciemnymi chmurami. Przez jakiś czas Dawid mówił w rozpaczy: „Boże, czy to uczucie izolacji będzie trwać wiecznie? Kiedy otrzymam odpowiedź na moje modlitwy?”

Kiedy kłopoty nas przygniatają, chociaż wiemy, że kochamy Pana – kiedy wybawienie wydaje się być bardzo odległe i beznadziejne – poddajemy się presji. W tej chwili ktoś czytający te słowa załamuje się pod okropnym naciskiem sytuacji, która wydaje sie bez wyjścia. Jesteś na granicy rozpaczy, mając nadzieję, że nadejdzie uspokojenie, chociaż chwilowa ulga w tym doświadczeniu.

W swoim doświadczeniu Dawid pytał: „Jak długo będę się radził mojej duszy?” Robił on jeden plan za drugim, starając sie znaleźć drogę wyjścia z kłopotów – ale wszystkie jego plany, wszystkie przygotowania zawiodły. Nie miał już więcej pomysłów, ani skutecznego rozwiązania. Doszedł do końca swoich możliwości.

Jak denerwujące jest to, kiedy widzisz już promyk nadziei, odrobinę słońca, ale za chwilę na nowo wchodzi rozpacz. Pamiętaj o tym, że to wszystko przydarzyło się bogobojnemu człowiekowi, człowiekowi według serca Bożego. Dawid był człowiekiem, który świadczył o tym, że zupełnie zaufał Panu. Jednak pomimo tego Dawid przechodził trudne okresy, jak to opisuje w tym Psalmie.

W jaki sposób Dawid podnosił się z dołu rozpaczy? „Zaufam Twojemu miłosierdziu ... będę śpiewał.”

Pozwólcie, że podzielę się z wami powodami, dlaczego mamy ufać Panu poprzez wszystkie obecne doświadczenia:

  • Bez względu na to jak bardzo szaleje burza, nasz drogi Pan będzie nadal karmił sowy, które latają w powietrzu, ubierał lilie polne i zaspokajał codzienne potrzeby oceanu pełnego ryb. „Wasz Ojciec niebiański je żywi ...” Ani jeden ptaszek nie upadnie na ziemie bez woli Ojca.
  • Jaki Ojciec by karmił te wszystkie stworzenia na ziemi, a zaniedbał swoje dzieci? Jezus zachęcał nas, żebyśmy „nie martwili się” o codzienne potrzeby i problemy, „gdyż On się o nas troszczy.”

Oczywiście, Pan ciebie kocha i nie odwróci swojego ucha od twojego wołania. Trzymaj się Jego obietnic. Idź naprzód z wiarą. Czekaj na Niego cierpliwie. On cię nigdy nie zawiedzie.

wtorek, 8 marca 2011

WYWYŻSZAMY IMIĘ JEZUSA CHRYSTUSA NASZEGO PANA!

Ktoś czytający te słowa potrzebuje dotknięcia Jezusa. Kiedy Pan usługiwał tu na ziemi, to uzdrawiał i podnosił przybitych, dotykając ich. Kiedy Jezus dotknął teściowej Piotra, „gorączka ją opuściła.” On dotknął trumny martwego dziecka i chłopiec wrócił do życia. Dotknął oczu ślepych ludzi i ci otrzymali wzrok. Dotknął uszu głuchego, i ten nagle zaczął słyszeć. Rodzice przynosili dzieci do Jezusa, „żeby się ich dotknął.” Jego delikatny dotyk wszystko zmieniał. Mnóstwo ludzi przynosiło do Niego swoich chorych i kalek, a Jezus poświęcał czas, żeby wyciągnąć rękę i dotknąć ich wszystkich i uzdrowić.

Jeżeli naprawdę znasz osobiście Pana, to poznałeś i odczułeś dotknięcie ręki Jezusa. W czasach osamotnienia, zniechęcenia, zamieszania, czasach tak bolesnych i niepewnych wolałeś z głębi twojej duszy: „Panie Jezu, potrzebuję Twojego dotknięcia. Potrzebuję odczuć Twoją obecność. Przyjdź Jezu i dotknij moją spragnioną duszę.”

Niektórzy potrzebują dotknięcia Jezusa dla swojego umysłu. Szatan przyszedł ze swoimi bezbożnymi zwierzchnościami, żeby cię niepokoić i obciążać umysł myślami, które pochodzą z piekła – myślami niewiary, myślami przeciwnymi Chrystusowi, myślami strachu, myślami o tym, że jesteś niegodny i że Bóg ciebie nie kocha. Uczciwi wierzący powiedzą ci, że przeżywali takie same ataki na swój umysł. Szatan jest zdecydowany, żeby zniszczyć naszą wiarę i naszą ufność w Panu.

W Biblii czytamy, że dotknięcie Jezusa przychodziło jako odpowiedź na wołanie. Nie ma dowodu na to, że On kiedykolwiek zignorował albo odrzucił takie wołanie. On też nie odrzuci twojego wołania, ale łaskawie odpowie na twoją potrzebę. W Ew. Mateusza 8 czytamy o trędowatym, który przyszedł do Niego i wołał;” Panie, jeżeli chcesz, możesz mnie oczyścić.” Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc: „Chcę, bądź oczyszczony. I natychmiast został oczyszczony z trądu.”

Znajdź dzisiaj miejsce sam na sam z Jezusem i powiedz Mu to, co powiedział ten trędowaty: „Panie, Ty możesz. Oczyść mnie.” Potem oczekuj, że ten, który nie ma względu na osoby, dotknie i uzdrowi ciebie, twój umysł, twoje ciało, duszę i ducha. Ręka Pana jest wyciągnięta do ciebie, ale On czeka na to wołanie w potrzebie, wołanie o pomoc, które jest równocześnie wołaniem z oczekiwaniem.

„Lecz Egipcjanie źle się z nami obchodzili, uciskali nas i nakładali na nas ciężką pracę przymusową, My zaś wołaliśmy do Pana, Boga naszych ojców, i Pan wysłuchał naszego głosu, i wejrzał na naszą udrękę i mozół oraz na nasz ucisk i wyprowadził nas Pan z Egiptu ręką możną i podniesionym ramieniem wśród wielkiej zgrozy, znaków i cudów i przyprowadził nas na to miejsce i dał nam tę ziemię, ziemię opływającą w mleko i miód” (5 Mojż. 26:6-9).

poniedziałek, 7 marca 2011

ŻELAZNA OBIETNICA

Bóg dał nam żelazną obietnicę do życia na tej ziemi. On mówi, że kiedy nieprzyjaciel chce nas podeptać, to „mój lud pozna moje imię, zrozumie w owym dniu, że to Ja jestem, który mówi: Oto jestem” (Izajasz 52:6). Innymi słowy, Bóg mówi, „W czasie najgorszych doświadczeń Ja przyjdę i przekażę ci Moje słowo. Usłyszysz, jak mówię, ‘To Ja, Jezus, twój Zbawiciel, Nie bój się”.

W Mateusza 14 uczniowie byli w łodzi w czasie gwałtownego sztormu, miotani wichrami i falami. Nagle zobaczyli Jezusa idącego do nich po wodzie. Pismo Święte mówi, „Uczniowie zaś, widząc go idącego po morzu, zatrwożyli się i mówili, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli” (Mat. 14:26). Co Jezus zrobił w takim momencie? Od razu przemówił do nich, „Ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się!” (14:27).

Zastanawiałem się, dlaczego Jezus użył tych szczególnych słów, „Nie bójcie się”. Dlaczego powiedział tak do ludzi, którzy myśleli, że już umierają?

Słowa te oznaczają, „otrzymać ulgę, być szczęśliwym, uwolnionym od strachu”. Tu, w czasie niepokoju uczniów Jezus powiązał te słowa ze Swoją tożsamością. Pamiętajcie, że oni znali Go osobiście. On oczekiwał, że oni będą postępować według Jego słów, z wiarą. Chciał powiedzieć, „Ojciec obiecał, że Ja przyjdę do was w czasie sztormu. Napisano, „Dlatego mój lud pozna moje imię, zrozumie w owym dniu, że to Ja jestem, który mówi: Oto jestem” (Izajasz 52:6). Teraz Ja przyszedłem do was w czasie sztormu. To Ja, Jezus, jestem z wami w tym wszystkim. Dlatego nie bójcie się”. Nasz Zbawiciel oczekuje takiej samej wiary i reakcji od nas w czasie naszych doświadczeń.

piątek, 4 marca 2011

CAŁKOWICIE ZALEŻNI OD NIEGO

Bóg zawsze chciał mieć ludzi, którzy będą chodzić w całkowitej zależności od Niego przed tym światem. Dlatego wybrał taki mały, nieznaczny naród izraelski i oddzielił ich na pustyni. On umieścił ich w szkole doświadczeń, by mieć lud, który będzie Mu ufał bez względu na okoliczności. Chciał, by Izrael świadczył, „Mogę przejść każdy test, każdą trudność, nawet taką, która przekracza moje możliwości. Jak? Bo wiem, że mój Bóg jest ze mną w każdym doświadczeniu. On mnie zawsze przeprowadzi”.

Zauważcie, co Mojżesz powiedział do Izraela: „ [Bóg]morzył cię głodem” (5 Mojż. 8:3). Pan im mówił, „Ja zaplanowałem wasze doświadczenia. To nie diabeł. Ja mam chleb i mięso, które potrzebujecie przez cały czas i to Ja byłem gotów spuścić je z nieba w każdej chwili. To było już zgromadzone dla was i czekało, kiedy to przyjmiecie. Jednak przez chwilę to wstrzymywałem, bo czekałem, kiedy dojdziecie do kresu swoich możliwości. Chciałem doprowadzić was do punktu kryzysu, gdzie tylko ja mógłbym was wybawić. Pozwoliłem, byście doszli do końca swoich możliwości, do miejsca ludzkiej bezsilności. To wymagało ode Mnie cudu wyzwolenia”.

Dzisiaj Pan ciągle szuka ludzi, którzy polegają całkowicie na Nim. On chce mieć kościół, który świadczy zarówno słowem, jak i postępowaniem, że za nimi stoi wszechmocny Bóg. On chce, by niezbawiony świat zobaczył, że On działa potężnie dla tych, którzy Go kochają.

Hiob stwierdził, „Zna bowiem drogę, którą postępuję; Gdyby mnie wypróbował, wyszedłbym czysty jak złoto” (Hiob 23:10). Oto niesamowite stwierdzenie, szczególnie w kontekście okoliczności, w których to mówił.

Hiob cierpiał jedne z najgorszych doświadczeń, jakie człowiek może przeżywać. Utracił wszystkie swoje dzieci w tragicznym wypadku, potem utracił swoje bogactwa i posiadłości. Na koniec utracił jeszcze swoje fizyczne zdrowie. To wszystko wydarzyło się w tak krótkim czasie i było całkowicie przytłaczające.

Jednak to Bóg postawił Hioba na takiej drodze. I tylko Pan wiedział, gdzie to w końcu doprowadzi. Był to plan tak odgórnie skonstruowany, że Bóg pozwolił nawet szatanowi, by dotykał Hioba. Dlatego Hiob nie mógł w tym widzieć Boga, „Oto, gdy idę naprzód - nie ma go, a gdy się cofam - nie zauważam go. Gdy szukam go po lewej stronie, nie dostrzegam go, gdy się ukrywa po prawej, też go nie widzę. Zna bowiem drogę, którą postępuję” (Hiob 23:8-10).

Hiob mówi, „Wiem, że Bóg wie wszystko, co ja przeżywam. On też wie, jak z tego wyjść. Mój Pan teraz mnie doświadcza. Jestem przekonany, że On mnie przez to przeprowadzi z mocniejszą wiarą. Wyjdę z tego oczyszczony, z wiarą cenniejszą niż złoto”.

czwartek, 3 marca 2011

SIŁA NA PODRÓŻ

Nikt na świecie nie może cię umieścić w służbie. Możesz otrzymać dyplom ukończenia seminarium, ordynację od biskupa, albo zadanie od denominacji. Apostoł Paweł wyjawia jedyne prawdziwe powołanie do służby: „Dzięki składam temu, który mnie wzmocnił, Chrystusowi Jezusowi, Panu naszemu, za to, że mnie uznał za godnego zaufania, zleciwszy mi tę służbę” (1 Tym. 1:12).

Co Paweł ma na myśli, kiedy mówi, że Jezus uznał go za godnego? Pomyślcie o nawróceniu tego Apostoła. Trzy dni po tym wydarzeniu Chrystus umieścił Pawła w służbie – w szczególności w służbie cierpienia: „Ja sam bowiem pokażę mu, ile musi wycierpieć dla imienia mego. (Dz. Ap. 9:16). To jest ta służba, do której nawiązuje Paweł, kiedy mówi, „Dlatego, mając tę służbę,....”(2 Kor. 4:1). Potem dodaje, „...która nam została poruczona z miłosierdzia, nie upadamy na duchu”. On mówi o służbie cierpienia. Wyjaśnia też, że to jest służba nas wszystkich.

Paweł mówi nam, że Jezus dał mu obietnicę co do jego służby. Chrystus obiecał, że będzie mu wierny i pomoże mu przetrwać wszystkie doświadczenia. Greckie słowo uzdolnił oznacza „stały dopływ siły”. Paweł deklaruje, „Jezus obiecał, że da mi więcej, niż wystarczająco siły do tej podróży. On uzdolni mnie, bym pozostał wierny w tej służbie. Z Jego pomocą nie zawiodę i nie zrezygnuję. Wyjdę z tego z dobrym świadectwem”.

W życiu nas wszystkich następują zmiany. Prawda jest taka, że zmieniamy się pod wpływem tego, co nas pochłania. Stajemy się podobni do tego, co zajmuje nasze umysły. Nasz charakter jest pod wpływem tego, co zajmuje nasze serca.

Ja dziękuję Bogu za każdego, kto karmi swój umysł i duszę rzeczami duchowymi. Tacy słudzy zwracają swoje oczy na to, co jest czyste i święte. Są zapatrzeni na Chrystusa, spędzając wartościowy czas na oddawaniu Mu czci i budowaniu siebie w wierze. W takich świętych działa Duch Święty, przemieniając ich charakter w Chrystusowy. Tacy wierzący będą gotowi na trudne cierpienia, które nadejdą. Gnuśni, leniwi i zaniedbujący modlitwę wierzący będą upadać na duchu i załamywać się. Będą zdruzgotani przez swoje obawy, bo nie działa w nich Duch Święty, by ich przemieniać. Kiedy przyjdą ciężkie czasy, oni po prostu nie wytrzymają.

Oto ostatnie słowa Pawła na ten temat: „Nie dajemy w niczym żadnego zgorszenia, aby służba nasza nie była zniesławiona, ale we wszystkim okazujemy się sługami Bożymi w wielkiej cierpliwości, w uciskach, w potrzebach, w utrapieniach, w chłostach, w więzieniach,.... jako zasmuceni, ale zawsze weseli, jako ubodzy, jednak wielu ubogacający, jako nic nie mający, a jednak wszystko posiadający” (2 Kor. 6:3-5,10). Jak my możemy ubogacać innych? Świecąc nadzieją Chrystusa w czasie cierpień. Oferujemy prawdziwe bogactwa, kiedy powodujemy, że inni pytają, „W czym tkwi jego tajemnica? Gdzie on znajduje taki pokój?”

środa, 2 marca 2011

ZADOWOLENIE

Zadowolenie było wielkim testem w życiu Pawła. Przecież Bóg powiedział, że będzie go potężnie używał: „Wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela.” (9:15). Kiedy Paweł otrzymał to powołanie, „zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym” (9:20).

Paweł nie spieszył się, by widzieć wypełnienie tego wszystkiego za swojego życia. Wiedział, że ma żelazną obietnicę od Boga i tego się trzymał. W tamtym czasie był zadowolony, mogąc usługiwać tam, gdzie był: świadczył strażnikowi więzienia, marynarzom, czy kilku niewiastom nad rzeką. Ten człowiek miał powołanie na cały świat, ale był wierny, świadcząc pojedynczym osobom.

Paweł nie był też zazdrosny o młodszych, którzy go wyprzedzali. Kiedy oni podróżowali po całym świecie, zdobywając Żydów i pogan dla Chrystusa, Paweł siedział w więzieniu. Musiał słyszeć o wielkich tłumach, które się nawracały przez ludzi, z którymi on się spierał na temat Ewangelii łaski. A jednak Paweł nie zazdrościł tym ludziom. Wiedział, że poddany Chrystusowi człowiek potrafi cierpieć niedostatek, jak i obfitować: „Pobożność jest wielkim zyskiem, jeżeli jest połączona z poprzestawaniem na małym.... Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym” (1 Tym. 6:6,8).

Dzisiejszy świat mógłby powiedzieć Pawłowi, „Twoje życie dobiega końca, a nie masz żadnych oszczędności ani inwestycji. Wszystko co masz, co jedno ubranie”. Wiem, że Paweł by odpowiedział: „Ale ja zyskałem Chrystusa. Mówię wam, że to ja jestem zwycięzcą. Znalazłem perłę największej wartości. Jezus dał mi moc, by oddać Mu wszystko i znowu to otrzymać. Ja wszystko oddałem, a teraz czeka na mnie korona. Mam tylko jeden cel w życiu: zobaczyć Jezusa twarzą w twarz. Wszystkie cierpienia tego obecnego czasu nie mogą się nawet równać z radością, która czeka na mnie”.

wtorek, 1 marca 2011

DROGA PODDANIA SIĘ

Bóg rozpoczyna proces naszego poddania od zrzucenia nas z naszego wysokiego konia. To dosłownie stało się z Pawłem. On jechał swoją drogą pewności siebie w kierunku Damaszku, kiedy oświeciło go oślepiające światło z nieba. Paweł został powalony na ziemię, w strachu. Wtedy usłyszał głos z nieba, mówiący, „Saulu, Saulu, czemu Mnie prześladujesz?” (Dz. Ap. 9:4).

Paweł wiedział, że czegoś brakuje w jego życiu. Miał wiedzę o Bogu, ale nie miał osobistego objawienia.. Teraz na kolanach usłyszał słowa z nieba: „Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz” (9:5). Te słowa przewróciły świat Pawła do góry nogami. Biblia mówi, „Drżący i zdumiony Paweł powiedział, Panie, co mam czynić?” (9:6). Nawrócenie Pawła było dramatycznym działaniem Ducha Świętego.

Paweł był prowadzony przez Ducha Świętego do poddanego życia. Zapytał, „Panie, co mam czynić?”, a jego serce wołało, „Jezu, jak mogę Tobie służyć? Jak mogę Ciebie poznać i Tobie się podobać? Nic innego nie ma znaczenia. Wszystko, co czyniłem w ciele, to śmiecie. Teraz Ty jesteś wszystkim dla mnie”.

Paweł nie miał żadnych innych ambicji, żadnej innej siły w swoim życiu, niż to: „Bylebym pozyskał Chrystusa” (Filipian 3:8). Według dzisiejszej miary sukcesu, Paweł poniósł całkowitą klęskę. On nie wybudował żadnego budynku, nie miał żadnej organizacji, a metody, które stosował, były odrzucane przez innych liderów. W gruncie rzeczy poselstwo, które głosił Paweł, obrażało wielką liczbę słuchaczy. Czasami był nawet kamienowany za takie głoszenie. Jego temat? Krzyż.

Kiedy staniemy na sądzie przed Bogiem, nie będziemy sadzeni według naszej służby, osiągnięć ani liczby nawróconych. Tego dnia będzie jedna miara sukcesu: Czy nasze serca były w pełni poddane Bogu? Czy odrzuciliśmy naszą wolę i nasze plany, by tak czynić? Czy poddaliśmy się presji otoczenia i szliśmy z tłumem, czy też szukaliśmy kierunku tylko u Niego? Czy jeździliśmy od jednego seminarium do drugiego, szukając celu w życiu, czy też znaleźliśmy spełnienie w Nim?

Ja mam jedną ambicję, a to jest uczenie się coraz więcej, jak mówić tylko to, co pochodzi od Ojca. Nic z tego, co mówię sam od siebie, nie ma żadnej wartości. Chcę móc powiedzieć, „Wiem, że Ojciec jest ze mną, bo ja czynię tylko to, co jest Jego wolą”.