poniedziałek, 28 lutego 2011

PODDANE ŻYCIE

„Poddać się”. Co mówi ci to słowo? Dosłownie poddanie znaczy „oddać coś komuś innemu”. Oznacza to również zrezygnować z czegoś, co masz. Może to oznaczać twoje posiadłości, władzę, cele, a nawet życie.

Chrześcijanie dzisiaj słyszą wiele na temat poddanego życia, ale co to dokładnie znaczy? Poddane życie, to akt oddania z powrotem Jezusowi życia, które nam dał.. To oddanie kontroli, praw, władzy, wyznaczania kierunku i wszystkiego, co robisz i co mówisz. To całkowite przekazanie twojego życia w Jego ręce, by On czynił z nim to, co On chce.

Jezus żył poddanym życiem: „Zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełniać wolę swoją, lecz wolę tego, który mnie posłał” (Jan 6:38). „Ja nie szukam własnej chwały” (8:50). Chrystus nigdy nie czynił niczego sam z Siebie. Nie robił kroku ani nie mówił słowa bez otrzymania instrukcji od Ojca. „Ja nic nie czynię sam z siebie, lecz tak mówię, jak mnie mój Ojciec nauczył... Bo Ja zawsze czynię to, co się jemu podoba” (8:28-29).

Całkowite poddanie Jezusa Ojcu jest przykładem, jak my powinniśmy żyć. Może powiesz, Jezus był Bogiem w ciele. Jego życie było poddane jeszcze zanim przyszedł na ziemię”. Poddane życie nie jest narzucane nikomu, nawet Jezusowi.

„Dlatego Ojciec miłuje mnie, iż Ja kładę życie swoje, aby je znowu wziąć. Nikt mi go nie odbiera, ale Ja kładę je z własnej woli. Mam moc dać je i mam moc znowu je odzyskać” Jan 10:17-18).

Jezus mówił nam, „Wiedzcie, że akt poddania samego siebie jest całkowicie zależny od mojej woli. Ja postanowiłem złożyć Moje życie i nie czynię tego dlatego, że jakiś człowiek mi kazał. Nikt nie odbiera Mi mojego życia. Mój Ojciec dał mi prawo i przywilej oddania Mojego życia. Dał mi również wybór odrzucenia tego kielicha i uniknięcia krzyża. Ale Ja postanowiłem to uczynić z miłości i w pełnym poddaniu Jemu”.

Nasz niebiański Ojciec dał nam wszystkim to samo prawo: przywilej wybrania poddanego życia. Nikt nie jest zmuszony, by poddać swoje życie Bogu. Nasz Pan nie zmusza nas do złożenia w ofierze naszej woli i oddania Jemu naszego życia. On oferuje nam za darmo Ziemię Obiecaną, pełną miodu, mleka i owoców, ale my możemy postanowić, że nie wejdziemy do tego miejsca pełni.

Prawda jest taka, że możemy mieć tyle Chrystusa, ile chcemy. Możemy iść w Nim tak głęboko, jak chcemy i żyć pełnią Jego słowa i Jego prowadzenia.

piątek, 25 lutego 2011

BÓG ROZKOSZUJE SIĘ TOBĄ

Duch Święty dał Dawidowi objawienie, które jest kluczem do uwolnienia. Dawid mógł powiedzieć, Powód, dlaczego Bóg uwolnił mnie od wszystkich moich wrogów – od wszystkich smutków i mocy piekła jest taki, że jestem dla Niego cenny. Mój Bóg rozkoszuje się mną!” „Wyprowadził mnie na szeroką przestrzeń, Wyratował mnie, gdyż mię umiłował” (Psalm 18:20). Czy potrzebujesz uwolnienia od pożądliwości, pokus lub doświadczeń? Od problemów mentalnych, duchowych, emocjonalnych lub fizycznych? Klucz do twojego zwycięstwa jest w tym wierszu. Bóg cię kocha. Jesteś dla Niego cenny!

W Pieśniach nad Pieśniami Pan mówi o Swojej oblubienicy, „Jakże jesteś piękna i jakże pełna wdzięku, miłości przerozkoszna!” (Pieśń Sal. 7:6). Trzy hebrajskie słowa w tym wierszu są synonimami: piękna, pełna wdzięku i przerozkoszna. Te słowa określają myśli Jezusa do Jego oblubienicy. On patrzy na nią i mówi, „Jak piękna, słodka i rozkoszna jesteś. Jesteś dla mnie drogocenna, moja miłości”. W odpowiedzi oblubienica się szczyci, „Ja należę do mojego miłego i ku mnie zwraca się jego pożądanie” (7:11). Oznacza to, „On chodzi za mną z rozkoszą. Goni za mną, bo jestem dla niego cenna”. Te same myśli są w Psalmach, „Pan ma upodobanie w tych, którzy się go boją, Którzy ufają łasce jego” (Psalm 157:11). „Bo Pan upodobał sobie lud swój, Pokornych ozdabia zbawieniem!” (149:4).

Mogę próbować przekonać was, że Bóg ma w was upodobanie, mówiąc wam, „Jesteś drogocenny dla Pana”. Wy możecie pomyśleć, „To miłe, ale to jest tylko myśl”. Nie! Ta prawda jest czymś więcej, niż miłą myślą. Jest to klucz do twojego uwolnienia z każdej walki, która rozgrywa się w twojej duszy. Jest to tajemnica wejścia do odpocznienia, które Bóg obiecał. Dopóki tego nie pojmiesz – póki nie stanie się to fundamentem prawdy w twoim sercu – nie będziesz w stanie sprostać doświadczeniom życia.

Izajasz miał objawienie Bożej miłości do nas. Prorokował, „ Izraelu, nie bój się, bo cię wykupiłem, nazwałem cię twoim imieniem - moim jesteś! Gdy będziesz przechodził przez wody, będę z tobą, a gdy przez rzeki, nie zaleją cię; gdy pójdziesz przez ogień nie spłoniesz, a płomień nie spali cię” (Izajasz 43:1-2).

Izajasz nie mówił o fizycznym ogniu lub powodzi. Mówił o tym, przez co ludzie przechodzą duchowo i umysłowo. W tym czasie Izrael był w niewoli; ich powodzie, to były doświadczenia, ich ogień, to pokusy, ich rzeki, to próby. To wszystko były ataki szatana, by zniszczyć i pokonać lud Boży. Słowa Izajasza, to poselstwo o czystym miłosierdziu dla Izraela. Ludzie ci byli w niewoli z powodu własnej głupoty. Ale Bóg posłał do nich proroka ze skruszonym sercem, który powiedział, „Bóg chce, bym wam powiedział, że należycie do Niego”.

Może właśnie teraz jesteś w środku wirujących wód. Może czujesz się przygnieciony doświadczeniami lub pokusami, które chcą cię pochłonąć. Musisz zrozumieć na przykładach z Biblii, że Bóg nie zawsze ucisza wzburzone wody. Nie zawsze zapobiega, by powodzie czy ogień nie przyszły. Ale obiecuje: „Ja pójdę przez to wszystko z tobą. Ta okoliczność czy doświadczenie cię nie zniszczy. To cię nie pokona, a więc idź dalej. Przejdziesz na drugą stronę ze Mną!”

czwartek, 24 lutego 2011

CZY OGRANICZAMY BOŻĄ MOC I JEGO OBIETNICE?

Uważam, że obecnie ograniczamy Boga przez nasze zwątpienia i niewiarę. Pismo Święte mówi o Izraelu, „Ustawicznie kusili Boga i zasmucali Świętego Izraela.” (Psalm 78:41). Izrael odwrócił się od Boga w niewierze.

My ufamy Bogu w większości dziedzin naszego życia, ale nasza wiara zawsze ma granice i ograniczenia. Mamy co najmniej jedną małą sferę, którą blokujemy, kiedy nie wierzymy, że Bóg się o to zatroszczy. Na przykład wielu czytelników modliło się o uzdrowienie mojej żony Gwen. Ale często, kiedy chodzi o uzdrowienie ich męża, żony, syna lub córki, to ograniczają Boga..

Ja najbardziej ograniczam Boga jeżeli chodzi o uzdrowienie. Modliłem się o fizyczne uzdrowienie wielu ludzi i widziałem, jak Bóg czynił cuda. Ale jeżeli chodzi o moje własne ciało, ograniczam Boga. Boję się pozwolić Mu, by był moim Bogiem. Stosuję lekarstwa albo udaję się do lekarzy, zanim jeszcze zacznę modlić się o siebie. Nie chcę tu powiedzieć, że pójście do lekarza jest złe, ale czasami pasuje do mnie określenie o tych, „którzy nie szukali Pana, ale lekarzy (2 Kronik 16:12).

Pytam was: Czy modlicie się, by Bóg zburzył mury w Chinach lub na Kubie – ale jeżeli chodzi o zbawienie własnej rodziny, nie macie ani trochę wiary? Myślicie, „Chyba Bóg tego nie chce. Mój najbliższy jest trudnym przypadkiem. Wydaje się, że w tej sprawie Bóg mnie nie słyszy”. Jeżeli to prawda, to nie szukasz Go, jako Boga. Nie znasz Jego dróg. Bożym pragnieniem jest „uczynić daleko więcej ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy” (Efez. 3:20).

Bóg powiedział do mnie, „Dawidzie, związałeś mi ręce, skrępowałeś mnie. Jak mogę cię uzdrowić, jeżeli nie wierzysz, że Ja chcę? Twoje wątpliwości przeszkadzają Mi, bym był dla ciebie Bogiem. Nie znasz mnie, jeżeli nie wiesz, że Ja bardziej chcę ci dać, niż ty chcesz otrzymać.”

Izrael stale szemrał, „Czy Bóg może...? Tak, On zrobił dla nas przejście przez Morze Czerwone, ale czy On też może dać nam chleb?” Bóg dał im chleb. Właściwie, to zastawił dla nich stół na pustyni. „Ale czy może dać nam wodę?” On dał im wodę ze skały. „Ale czy może dać nam mięso?” On dał im mięso z nieba. „Ale czy może nas wybawić od nieprzyjaciół?” Ciągle, raz za razem Bóg troszczył się o nich w różnych dziedzinach i wybawiał ich. A jednak ci ludzie przez czterdzieści lat mówili, „Czy Bóg może...? Czy Bóg może...?

Kochani, powinniśmy mówić, „Bóg może! Bóg może!” On tak czynił i będzie czynił nadal! Bóg może i chce czynić wszystko, o co prosimy i w czym Mu wierzymy.

środa, 23 lutego 2011

BÓG CHCE NAUCZYĆ NAS POZNAWAĆ JEGO GŁOS!

Ci, którzy naprawdę znają Boga, nauczyli się, jak rozpoznawać Jego głos ponad wszystkie inne. On chce, byście byli absolutnie przekonani, że On chce z wami rozmawiać – by mówić wam o rzeczach, których nigdy nie widzieliście ani nie słyszeliście przedtem.

Niedawno Pan pokazał mi, że ja jeszcze nie jestem pewien odnośnie Jego głosu mówiącego do mojej duszy. Tak, ja wiem, że On mówi że Jego owce muszą znać głos swojego Mistrza. Ale ja wątpiłem w moje możliwości usłyszenia go. Poświęcałem cały mój czas na „sprawdzanie” głosu, który słyszałem. Jeżeli było to zbyt wielkie albo zbyt tajemnicze dla mnie, wtedy myślałem, „To nie może być Bóg”. Prócz tego, diabeł też może mówić. Ciało również mówi, ale też i duchy zwodnicze. Docierają do nas cały czas różne głosy. Jak mogę znać głos Boży?

Wierzę, że tym, którzy chcą słyszeć głos Boży, potrzebne są trzy rzeczy:

1. Musisz mieć niezachwianą pewność, że Bóg chce do ciebie mówić. Musisz być w pełni o tym przekonany. On jest Bogiem, który naprawdę mówi. Bóg chce, byś znał Jego głos, byś mógł wypełniać Jego wolę. To, co Bóg mówi, nigdy nie wychodzi poza granice Pisma Świętego. Nie musisz być ordynowany, ani mieć tytułu doktora, by rozumieć Jego głos. Wszystko, czego potrzebujesz, to serce, które mówi, „Wierzę, że Bóg chce do mnie mówić”.
2. Musisz mieć czas ciszy i społeczności. Musisz chcieć zamknąć się sam na sam z Bogiem i odciąć się od wszystkich innych głosów. To prawda, że Bóg mówi do nas przez cały dzień. Ale kiedykolwiek On chciał zbudować coś w moim życiu, Jego głos docierał do mnie tylko wtedy, kiedy odtrąciłem wszystkie inne głosy, prócz Jego.
3. Musisz prosić z wiarą. Nie otrzymamy niczego od Boga (włącznie ze słyszeniem Jego głosu), jeżeli naprawdę nie uwierzymy, że On może przekazać nam Jego myśli i pomoże nam zrozumieć Jego doskonałą wolę.

Jezus powiedział, „Gdzież jest taki ojciec pośród was, który, gdy syn będzie go prosił o chleb, da mu kamień? Albo gdy będzie go prosił o rybę, da mu zamiast ryby węża? Albo gdy będzie prosił o jajo, da mu skorpiona?” (Łuk. 11:11-12). Inaczej mówiąc, „Jeżeli prosisz Ojca w niebie o słowo – o wyraźne prowadzenie, o Bożą korektę lub szczególną potrzebę – to czy nawet przez chwilę możesz pomyśleć, że zamiast tego przyjdzie diabeł i okłamie cię?”

Bóg nas nie okłamuje! On nie pozwoli, by diabeł nas okłamał. Kiedy Bóg mówi, za tym idzie pokój! Tego pokoju szatan nie może podrobić. Jeżeli jesteś w miejscu ciszy i odpocznienia, przekonany, że Bóg może mówić do ciebie, to masz pewność, której nic nie może zmienić. Możesz przychodzić do Boga tysiące razy i otrzymasz to samo słowo – bo to jest prawda.

wtorek, 22 lutego 2011

JAK WIELKI JEST TWÓJ CHRYSTUS?

„Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to.” (Jana 14:14). Pokazujemy miarę naszego Chrystusa po tym, o co prosimy w Jego imieniu. Jest napisane, żebyśmy prosili i spodziewali się wielkich rzeczy. Pokazujemy wielkość Chrystusa poprzez wielkość naszych próśb. Mamy tak mało Chrystusa, bo tak mało prosimy.

Ograniczamy nasze prośby do rzeczy materialnych. To prawda, że mamy przedstawiać nasze potrzeby. Ale proszenie tylko o żywność i dach nad głową jest ograniczaniem naszej wizji Jego wielkości.

Królestwo Boże to: „radość, pokój w Duchu Świętym!” Służymy zwycięskiemu Chrystusowi – jesteśmy zaproszeni do udziału w Jego zwycięstwie. Czy masz radość i pokój w Duchu Świętym? Czy przychodzisz przed Jego tron prosząc o radość i pokój? Czy prosisz Ojca „w imieniu Jezusa”?

Chrystus nie odniósł zwycięstwa dla samego siebie. Uczynił to dla ciebie i dla mnie. Dlatego my z tego korzystamy. Czy prosisz o to, żeby być bardziej podobnym do Chrystusa? Czy prosisz z wiarą w imieniu Jezusa o odpocznienie obiecane w Hebrajczyków?

Bóg oczekuje i pragnie większych próśb. Proszenie „w imieniu Jezusa” jest zaproszeniem do uczestnictwa w wielkiej dobroci Bożej gotowej dla tych, którzy wierzą i proszą o wielkie rzeczy. Proś dzisiaj o więcej ducha radości, nawet w największym doświadczeniu.

Co myślisz na temat tego głodnego tłumu 5000 ludzi w Nowym Testamencie, kiedy Jezus pytał uczniów co robić? Inaczej mówiąc, pokażcie mi swój plan nakarmienia ich. Co można zrobić, żeby rozwiązać ten kryzys? Sprawdzał ich wiarę.

Jezus już dawno miał plan! Kto w tej masie ludzi mógł wymyślić taki plan, żeby ich nakarmić mając pięć bochenków chleba i dwie rybki?

Kochani, Bóg ma przygotowany plan dla każdej sytuacji w waszym życiu. Możesz sobie wyobrażać sposoby jak Bóg by mógł rozwiązać twój kryzys – ale Boże Słowo mówi nam, że ludzki umysł nie jest w stanie poznać Bożych dróg.

Bóg nam nie powie jakie są Jego plany. On nam nawet nie da jakiejś podpowiedzi. On kładzie nacisk na to, żebyśmy wierzyli Jego obietnicom, Jego majestatowi i pamiętali o Jego cudach jakie czynił dla nas w przeszłości. Jego Słowo dla nas jest takie: Wierzcie! Wasz Pan ma przygotowany plan – i On ma moc, aby go wypełnić. On by chciał odsłonić kurtynę i pokazać nam przelotnie Jego niewidzialne drogi – ale nie może.

Wiara jest dowodem, którego nie widać. Nie może być dla nas odpocznienia w ogniu doświadczeń dotąd, aż w pełni uwierzymy, że On stoi w gotowości – aby uczynić to, o czym nawet nam się nie śniło, coś niemożliwego. My mamy tylko uwierzyć, że On wykona to, co obiecał.

poniedziałek, 21 lutego 2011

ZAWSZE DZIĘKUJĄC

„Dziękując zawsze za wszystko Bogu i Ojcu w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa” (Efezjan 5:20).

Ta sprawa dziękowania zawsze, była tak ważna w teologii Pawła, że powtarza to trzy razy. (1) „Rozmawiając z sobą przez psalmy i hymny, i pieśni duchowne,” (2) „śpiewając i grając w sercu swoim Panu,” i (3) „Dziękując zawsze za wszystko Bogu i Ojcu w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa” (Efezjan 5:19-20).

Bez wiary nie możemy tego robić tak, jak powinniśmy. Jesteśmy przygniatani przez wiele problemów i rozterek. Oczywiście Bóg nie chce, żebyśmy to udawali. Wydaje mi sie, że Paweł dał nam klucz do tego, kiedy mówi: „... czyńcie to dla Ojca.” Wielki kaznodzieja John Kalwin powiedział, że takie dziękowanie i śpiewanie jest tylko udawaniem i dwulicowością, jeżeli nie jesteśmy w pełni przekonani, że Bóg jest naszym Ojcem.

Nasze usta są czasami wykrzywione w smutku tak, że nie możemy śpiewać; nie chce nam się dziękować. Trudne okoliczności zamykają naszego ducha. Są takie chwile, kiedy serce woła: „Panie, czy naprawdę oczekujesz ode mnie, że będę śpiewał i grał, kiedy tak bardzo cierpię?” „Panie, jestem tak przybity troskami, że ledwie podnoszę głowę.” „Panie, trudno mi uwielbiać i śpiewać hymny w moim sercu. Jest za dużo strachu, smutku i wątpliwości.”

Tak, nie jest łatwo odpowiedzieć na tę ważną prawdę. Bóg nie jest dla nas surowy, kiedy cierpimy. Jesteśmy Jego dziećmi. Ale te słowa są nam dane, żebyśmy mogli znaleźć pociechę i ulgę w takich chwilach. Koncentrujemy się tak bardzo na naszych trudnościach, że tracimy więcej niż tylko naszą pieśń – oddalamy się coraz dalej od Bożych wiecznych obietnic. Pomimo tego wszystkiego, co przeżywamy, nasz Pan mówi: „ZAWSZE DZIĘKUJCIE.”

Stajemy się niewdzięczni za wszystko co dla nas uczynił w przeszłości. Modlimy się tylko o siebie, nasze potrzeby, nasze rodziny – nie potrafimy podnieść naszych oczu na innych cierpiących, którzy cierpią jeszcze bardziej.

Jestem całkowicie przekonany przez te słowa Pawła. Chcę iść z podniesionym czołem dalej i śpiewać mojemu Panu i dziękować za cały dzień – za wszystko – we wszystkim. To może być pieśń bez słyszalnego głosu; może ona być na początku słaba, ale musi być w tym siła przez wiarę, bo inaczej nie byłoby to powtórzone trzy razy.

Ach, żeby tak dziesięć tysięcy czytających to przesłanie chciało śpiewać razem ze mną – jaka by to była radość dla serca Ojca. Potem żebyśmy dalej odpoczywali w tej prawdzie, że Bóg usłyszał nasze wołanie, że już przygotowuje rozwiązanie na każdy dzień – dlatego dziękuj zawsze i nigdy nie przestawaj śpiewać pieśni miłości dla naszego drogiego Pana i Zbawiciela.

piątek, 18 lutego 2011

CZY NADAL WIERZYSZ?

Niedawno miałem niezwykłe przeżycie, kiedy rozmawiałem z Panem. Jego spokojny cichy głos zapytał mnie: „Czy ty nadal wierzysz?”

„Czy wierzysz, że nadal ciebie kocham bezwarunkowo – że teraz prowadzi cię Duch Święty – że zebrałem każdą wylaną przez ciebie łzę – że jesteś teraz w tym miejscu, w tym czasie w doskonałej woli Bożej?

„Czy wierzysz, że nadal wszystko współpracuje ku dobremu dla tych, którzy Mnie miłują – że słyszę twoje modlitwy, nawet wtedy, gdy nie masz słów, aby je wypowiedzieć, kiedy wszystko wydaje się ciemne i jesteś przybity – kiedy strach ogarnia twój umysł i duszę – kiedy wydaje się, że zamknąłem przed tobą niebo?

„Dawidzie, czy nadal wierzysz, że Ja karmię wszystko co żyje: ryby w morzu, bydło, ptaki, wszystkie pełzające stworzenia? Czy nadal wierzysz, że Ja liczę każdy włos na twojej głowie – że wiem o każdym ptaszku, który upadnie na ziemię? Czy naprawdę w to wierzysz?

„Czy nadal wierzysz – kiedy śmierć przychodzi do twoich najbliższych? Czy nadal wierzysz w to, o czym świadczyłeś, że Ja daję pociechę i siłę, aby stawić czoła nawet śmierci?

„Czy nadal wierzysz, że ciebie kocham – przebaczam wszystkie grzechy twojej przeszłości, obecne – i że przebaczę wszystkie grzechy w przyszłości, jeżeli odpoczniesz i zaufasz Mi? Czy wierzysz, że Ja rozumiem, kiedy szatan wysyła przeciwko tobie swoich posłańców, żeby zaszczepić kłamstwo, wątpliwości, bluźnierstwo, strach, rozpacz?

„Czy nadal wierzysz, że jesteś na Mojej dłoni – że jesteś cenniejszy niż złoto dla twojego Zbawiciela – że życie wieczne jest twoją przyszłością – że nie ma takiej siły, która by mogła ciebie wyrwać z Mojej ręki – że Ja nadal odczuwam każdą niemoc i ucisk, jakie ty znosisz? Czy nadal wierzysz, że te rzeczy są prawdą?”

Moja odpowiedź brzmi zdecydowanie TAK! Tak Panie, nadal wierzę w to wszystko i jeszcze więcej – dużo więcej!

Przeczytaj cały Psalm 103 i zapytaj siebie: „Czy ja nadal w to wierzę? We wszystko?”

czwartek, 17 lutego 2011

NASZ NIEBIAŃSKI OJCIEC MA DLA CIEBIE PLAN

Bóg ma obmyślany plan, jak wybawić nas z naszych ciężkich doświadczeń. Bez względu na to, przez co przechodzisz, Bóg ma plan na miarę każdego przeżycia. Jest to plan, który nigdy by nie powstał w ludzkim umyśle.

Weź na przykład doświadczenia, które przeżywał Izrael na pustyni. Nie mieli chleba, ani żądnego innego pożywienia. Jaki komitet, czy grupa wstawiennicza mogła by wymyślić coś takiego, „Módlmy się, by jutro, kiedy się obudzimy, ziemia była pokryta białymi płatkami pokarmu anielskiego – i żeby miało to smak miodu”.

Bóg miał plan – cud, coś niewyobrażalnego. Niesamowite!

Potem nie mieli wody. Upał pustyni wysuszał ich usta. Po ludzku mówiąc, nie było możliwości przeżycia. Setki tysięcy płaczą w obliczu kryzysu życia lub śmierci.

Któż mógłby sobie wyobrazić, jak Bóg to rozwiąże? Kto mógłby wskazać na wielką skałę i zasugerować Mojżeszowi, „Podejdź, uderz w skałę i wypłynie rzeka wody”?

Ale Bóg miał plan – obmyślony na długo przed tym kryzysem.

Popatrzmy na Morze Czerwone, na niemożliwą przeszkodę przed nimi – a za nimi podąża armia Faraona. Sytuacja niemożliwa i beznadziejna!

Czy Bóg nie miał dla nich planu?

środa, 16 lutego 2011

PRZESŁANIE DLA PRZYTŁOCZONYCH WIERZĄCYCH

Mówię do tych wierzących, którzy są przytłoczeni narastającymi doświadczeniami. Psalmista Dawid mówi o przytłoczeniu problemami nie do uniesienia:

„Serce drży we mnie, Opadł mnie lęk przed śmiercią, Bojaźń i drżenie nachodzi mnie, I groza mnie ogarnia” (Psalm 55:4-5).

Badajcie Pismo Święte, ale nie znajdziecie żadnego męża Bożego, który mówił więcej o zaufaniu Bogu. Nikt nie mówił więcej o szukaniu i oczekiwaniu na Pana i o pomocy w potrzebie. To Dawid świadczył, że nie boi się złego, choćby nawet szedł doliną cienia śmierci – bo Pan jest z nim.

Ale na Dawida też spadła seria głębokich i bolesnych doświadczeń, które zachwiały jego wiarę. W jednym momencie, kiedy wydawało mu się, że nie ma nadziei, wołał, „Wszyscy są kłamcami!” Mówił z głębi przytłaczającego go smutku. Wszystkie wypowiadane słowa pociechy i nadziei nic nie dały; wszystko wydawało się kłamstwem.

Nastąpił wszechstronny atak na wiarę Dawida. On nie oskarżał Boga o kłamstwo – ale wszystkie głosy, które dochodziły do niego ze wszystkich stron. Dawid był w miejscu rozpaczy. Szukał drogi wyjścia, „Gdybym miał skrzydła jak gołębica, Chętnie uleciałbym i odpoczął”.

Kiedy mówię o byciu przytłoczonym, wiem o czym mówię. Moja córka Debbie właśnie miała operację na raka. Mój 29-letni wnuk Brandon przechodzi chemioterapię z powodu raka 4-go stopnia. Dawid miał rację: „Bojaźń i drżenie nachodzi nas”.

Co robi wierzące dziecko Boże w takich godzinach? My robimy to, co Dawid robił.

„Ja do Boga wołam, A Pan mnie wybawi. Wieczorem, rano i w południe narzekać będę i jęczeć, I wysłucha głosu mojego. Wybawi duszę moją, Obdarzy pokojem ...., Choć wielu ich jest przeciwko mnie” (Psalm 55:17-19).

Módl się – dojdź przed oblicze Pana. Nawet, jeżeli zrobisz to cicho, wylej swój ból i proś, by ogarnął cię pokój. Musimy zrobić coś więcej, niż tylko zaufać. Musimy trwać w Bożym Słowie i modlić się Jego obietnicami.

Moja rodzina i ja chodzimy w wierze i opieramy się na Bożej wierności Jego słowu. Bóg jest dobry!

wtorek, 15 lutego 2011

WIARA JEST BARDZIEJ ZAPROSZENIEM, NIŻ ROZKAZEM

Wiara jest nakazem. Napisano, „Sprawiedliwy z wiary żyć będzie” Bez wiary nie można podobać się Bogu. Pismo Święte dodaje, „sprawiedliwy mój z wiary żyć będzie; lecz jeśli się cofnie, nie będzie dusza moja miała w nim upodobania” (Hebr. 10:38).

Ja wzdrygam się, kiedy myślę o niebezpieczeństwie niewiary. Niewiara jest bezdenną przepaścią strachu, udręki i zniechęcenia. Konsekwencje niewiary są straszne. Zaczyna się od strachu przed tym, czego nie widzimy. Strach przed jednym dzisiaj prowadzi do strachu przed dwoma jutro. Potem trzy, a potem strach staje się bezdenną przepaścią niekontrolowanej udręki i desperacji.

Coraz bardziej widzę, że strach i niewiara prowadzi do beznadziejności i na pustynię zamieszania i pustki. To nie jest sprawa do wyboru – to nie jest przed Bogiem sprawa mało ważna. To sprawa życia lub śmierci. To prowadzi do strachu przed wszystkim, co dotyczy teraźniejszości i przyszłości. Strach to udręka.

Wszystkie dzieci Boże przeżywają uciski i kłopoty różnego rodzaju. Kiedy słyszę, jak bolesne rzeczy przeżywają sprawiedliwi, serce mi się rozdziera. Moja rodzina również jest mocno doświadczana.

Niektórzy, przeżywając przytłaczające cierpienia, zarówno fizyczne, jak i duchowe, tracą serce. Jeżeli przechodzisz przez oczyszczający ogień, mam dla ciebie słowo.

WIARA JEST RÓWNIEŻ ZAPROSZENIEM DO UCZESTNICTWA W WIELKIEJ DOBROCI PANA.

Polecam ci jedną z najbardziej zachęcających obietnic w całym Słowie Bożym. Niech ta obietnica zapadnie głęboko w twojej duszy:

„Jak wielka jest dobroć twoja, którą zachowałeś dla tych, którzy się ciebie boją, którą wobec ludzi okazałeś tym, którzy ufają tobie! Ochraniasz ich pod osłoną oblicza twojego przed przewrotnością ludzi, Ukrywasz ich w namiocie przed kłótliwymi językami” (Psalm 31:20-21).

Oto wielka zachęta, by mocno stać w wierze. To odważna i wspaniała obietnica. Bóg mówi, „Zaufaj mi przed ludźmi, a Ja otworzę moje spichlerze wielkiej dobroci i wyleję na ciebie. Ukryję cię w Mojej obietnicy. Nie pozwolę, by te zmagania cię pokonały”

Ktoś może powiedzieć, „Powinniśmy ufać Bogu nie po to, by otrzymać od Niego dobro”. Tak nie jest! Napisano, „Nie porzucajcie więc ufności waszej, która ma wielką zapłatę” (Hebr. 10:35). Napisano również, „Kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają” (Hebr. 11:6). Musimy wierzyć, że On nagradza. Te nagrody za wiarę, to duchowa dobroć, siła - pokój i uciszenie burzy.

Kochani, Bóg raduje się z naszej wiary. On czeka, by dać nam nadzieję i otworzyć nasze oczy na to, że On się o nas troszczy. Decyzja zależy od nas – nawet w tym momencie. To w naszej mocy jest postanowienie, że będziemy ufać Bogu w naszych obecnych, jak i w przyszłych doświadczeniach. Wybieramy albo pustynię i rozpacz, albo uśmiech Pana i otwarte niebo.

Niech Bóg pomoże nam trzymać się mocno wiary. Jesteśmy zbyt blisko końca biegu.

„Ty jesteś ochroną moją, strzeżesz mnie od ucisku, Otaczasz mnie radością wybawienia. Pouczę ciebie i wskażę ci drogę, którą masz iść; Będę ci służył radą, a oko moje spocznie na tobie” (Psalm 32:7-8).

poniedziałek, 14 lutego 2011

NIEBEZPIECZEŃSTWO NIEWIARY

Bóg zaszczepił we mnie strach przed niewiarą. Ten strach jest rezultatem studiowania Pisma Świętego i przykładów strasznych konsekwencji niewiary.

Wszystkim, co jest we mnie dziękuję Bogu, że pokazał mi zniszczenie i ruinę spowodowaną niewiarą. My wierzący traktowaliśmy tę sprawę zbyt lekko, uważając, że Bóg przymknie oko na zwątpienia tych, którzy przeżywają wielkie doświadczenia i trudne czasy.

Kiedyś myślałem, że Pan powinien trochę luźniej potraktować tych, którzy przeżywają pozornie beznadziejne sytuacje. Na przykład uczniowie w tonącej łodzi w czasie sztormu. Myślałem tak, „Panie, oni są tylko ludźmi. Są przygniecieni tym wszystkim. To wyglądało beznadziejnie. To była po prostu ludzka reakcja”. A jednak Jezus zganił ich za małą wiarę.

Tak, jest czas płaczu – kiedy Jezus szepce z miłością, „Popłacz sobie, a Ja zbiorę każdą łzę”. Są chwile smutku, kiedy jesteśmy przygniecieni i wołamy, „Gdzie w tym jesteś Ty Panie? Służymy kochającemu Ojcu, któremu nie są obojętne nasze uczucia. Są zaćmienia wiary, kiedy pokonuje nas strach.

Jednak nie możemy trwać w tych przemijających zwątpieniach – musimy powstać i „zaufać, kryjąc się w cieniu Jego skrzydeł”. Bóg nie ma litości dla niewiary – i o tym świadczy całe Pismo Święte. Może to brzmieć szorstko, ale On nie przyjmuje żadnych wymówek i nie daje żadnej innej opcji, tylko wiarę.

Izrael otrzymał dziesięć okazji, by zaufać Bogu w ich okolicznościach. Każdy kryzys był z woli Pana. Konsekwencją ich niewiary było czterdzieści lat beznadziejności, zamieszania i smutku. Oni rozminęli się z Bożym błogosławieństwem i Bóg powiedział, że nie wejdą do życia w odpocznieniu, pokoju i wielkiej dobroci, z powodu niewiary. „Baczcie, bracia, żeby nie było czasem w kimś z was złego, niewierzącego serca” (Hebr. 3:12).

Niewiara powstaje głównie z powodu zaniedbania Słowa Bożego. Wiara jest niemożliwa bez stałego wpływu Pisma Świętego i trzymania się obietnic.

Ja postanowiłem ufać Bogu. Nie chcę, by „moje ciało poległo na pustyni”, jak to było z Izraelitami. Bóg powiedział mi, „opasz swoje biodra .... złóż wszystkie troski na Mnie... przestań patrzeć na okoliczności.... przestań pytać dlaczego. Karm się codziennie Moim Słowem... zapamiętaj obietnice. Módl się z ufnością.... wierz całym sercem, że Bóg cię kocha.... On cię nie porzucił. W nocy bywa płacz.... ale z porankiem przychodzi radość”.

Cokolwiek przeżywasz. Nawet jeżeli idziesz przez dolinę cienia śmierci, Bóg obiecał, że będzie z tobą. Zacznij od dzisiaj ufać. Twoja niewiara nie zmieni nic- ale wiara otwiera drzwi do uwolnienia.

„Jak wielka jest dobroć twoja, którą zachowałeś dla tych, którzy się ciebie boją, którą wobec ludzi okazałeś tym, którzy ufają tobie! Ochraniasz ich pod osłoną oblicza twojego przed przewrotnością ludzi, Ukrywasz ich w namiocie przed kłótliwymi językami” (Psalm 31:20-21).

piątek, 11 lutego 2011

PRZYGOTOWANI NA KAŻDY KRYZYS

Kiedy uderzy kryzys, to nie masz wtedy czasu, żeby budować siebie w modlitwie i wierze. Ale ci, którzy byli z Jezusem są zawsze gotowi.

Pewne małżeństwo pisało do nas ostatnio w duchu, który pokazywał, że byli oni z Jezusem. Ich 24 letnia córka wyszła z przyjaciółką i jakiś wariat uprowadził obie młode kobiety. Potem zamordował ich córkę w najbardziej brutalny sposób.

Małżeństwo było w szoku. Ich przyjaciele i sąsiedzi zastanawiali się: „Jak może jakiś rodzic przeżyć taką tragedię?” Jednak w ciągu godziny Duch Święty przyszedł do tej zasmuconej rodziny i przyniósł im nadprzyrodzone pocieszenie. Oczywiście, że w następnych dniach smutku ci zasmuceni rodzice dalej zadawali Bogu pytania, dlaczego. Ale cały czas przeżywali Boży pokój i odpocznienie.

Wszyscy, którzy znali tych rodziców byli zaskoczeni ich spokojem, ale to małżeństwo było przygotowane na ich moment kryzysu. Oni zawsze wiedzieli, że Bóg nie pozwoli, aby stało się coś bez Bożego celu. Kiedy przyszła ta straszna wiadomość, to nie załamali się.

Właściwie ci rodzice i ich pozostałe dzieci zaczęli się modlić o tego zabójcę. Ludzie w ich mieście nie mogli się z tym pogodzić. Ale to bogobojne małżeństwo mówiło i nauczało o Bożej możliwości, aby dać nam siłę bez względu na to co nas spotka. Ludzie w mieście uznali, że ich siła pochodziła tylko od Jezusa. Niedługo zaczęli mówić o tym małżeństwie tak: „Oni są cudem. To są prawdziwi ludzie Jezusa.”

” Bóg jest ucieczką i siłą naszą, Pomocą w utrapieniach najpewniejszą. Przeto się nie boimy, choćby ziemia zadrżała I góry zachwiały się w głębi mórz. Choćby szumiały, choćby pieniły się wody, Choćby drżały góry z powodu gniewu jego” (Psalm 46:2-4).

czwartek, 10 lutego 2011

BÓG JEST Z NIMI

„A widząc odwagę Piotra i Jana i wiedząc, że to ludzie nieuczeni i prości, dziwili się; poznali ich też, że byli z Jezusem” (Dz. Ap. 4:13).

Widzimy w Księdze Dziejów Apostolskich, że kiedy Piotr i Jan stali w oczekiwaniu na wydanie wyroku, stał też tam człowiek, który został uzdrowiony. Tam, fizycznie stał żywy dowód na to, że Piotr i Jan byli z Jezusem. Kiedy więc przełożeni synagogi spojrzeli „patrząc zaś na człowieka uzdrowionego, który stał z nimi, nie wiedzieli co odpowiedzieć” (4:14).

Co zrobili Piotr i Jan kiedy zostali zwolnieni? „Poszli do swoich i opowiedzieli o wszystkim, co powiedzieli do nich kapłani i starsi” (4:23).Święci w Jerozolimie uradowali się z powodu tych dwóch uczniów. Potem modlili się: „ A teraz, Panie, spójrz na pogróżki ich i dozwól sługom twoim, aby głosili z całą odwagą Słowo twoje, gdy Ty wyciągasz rękę, aby uzdrawiać i aby się działy znaki i cuda przez imię świętego Syna twego, Jezusa” (4:29-30). Modlili się tak: „Boże, dziękujemy Ci za odwagę, jaką dałeś naszym braciom. Wiemy jednak, że to jest dopiero początek. Prosimy, żebyś nam wszystkim dał odwagę do głoszenia ze świętą pewnością. Daj nam też widzialne dowody na to, że jesteś z nami.”

Niewątpliwie Piotr i Jan widzieli spojrzenie rezygnacji na twarzy najwyższego kapłana, kiedy uświadomił sobie, że oni byli z Jezusem. Piotr chyba mrugnął do Jana i powiedział: „Gdyby tylko oni wiedzieli. Oni tylko pamiętają, że byliśmy z Jezusem kilka tygodni temu. Nie zdają sobie sprawy z tego, że jesteśmy ze zmartwychwstałym Mistrzem cały czas. Byliśmy niedawno z Nim w Górnej Izbie. Również tego ranka byliśmy z Nim, kiedy modliliśmy się w naszej celi więziennej. A kiedy wyjdziemy stąd, to spotkamy się z Nim na nowo.”

To się właśnie dzieje z mężczyznami i niewiastami, którzy spędzają czas z Jezusem. Kiedy odchodzą z miejsca modlitwy, to On jest z nimi tam, gdzie idą.

środa, 9 lutego 2011

ŚWIĘTA ODWAGA

Czym więcej ktoś przebywa z Jezusem, tym bardziej staje się podobnym do Chrystusa, w czystości, świętości i miłości. Z kolei jego czyste życie wytwarza w nim wielką odwagę dla Boga. Pismo mówi: „Bezbożny ucieka, chociaż nikt go nie goni, lecz sprawiedliwy jest odważny jak lew” (Przyp. Sal. 28:1). Słowo odwaga w tym wersecie oznacza „bezpieczny, ufny.” Właśnie tego rodzaju odwagę widzieli przełożeni synagogi w Piotrze i Janie, kiedy usługiwali (zobacz Dz. Ap. 4:1-2).

W poprzednim rozdziale (3) Piotr i Jan modlili się o chromego żebraka i ten został uzdrowiony w jednej chwili. To uzdrowienie spowodowało wielkie poruszenie w całej świątyni i starając się zatrzymać uczniów przed szerzeniem swojej wiary w Chrystusa, przywódcy religijni doprowadzili do ich aresztowania i publicznego sądu.

Piotr i Jan spotkali się z przełożonymi synagogi, ale Biblia nie podaje wielu szczegółów na ten temat w 4 rozdziale Dziejów Apostolskich. Mogę was jednak zapewnić, że ci przywódcy religijni to tak przygotowali, żeby to była bardzo widowiskowa ceremonia. Najpierw ci dygnitarze uroczyście zajęli swoje miękkie krzesła. Za nimi poszli krewni najwyższego kapłana. W końcu, w chwili milczącego oczekiwania weszli dumnie kapłani. Wszyscy się ukłonili, kiedy kapłani przechodzili koło nich i podchodzili sztywno na miejsce sędziów.

To wszystko miało na celu onieśmielenie Piotra i Jana. Ale uczniowie ci nie byli wcale onieśmieleni. Oni przebywali zbyt długo z Jezusem. Wyobrażam sobie jak Piotr myśli: „Chodźcie, niech się wreszcie rozpocznie to spotkanie. Dopuście mnie do kazalnicy i dajcie mi głos. Mam słowo od Boga dla tego zgromadzenia. Dzięki Ci Jezu, że pozwoliłeś mi głosić Twoje imię do tych, którzy nienawidzą Chrystusa.” Dzieje Ap. 4:8 rozpoczyna się od takich słów: „Wtedy Piotr pełny Ducha Świętego...” A to mi od razu mówi, że nie miał on zamiaru wygłaszać odczytu. To nie miało być coś spokojnego, czy nieśmiałego. Piotr był człowiekiem oddanym całkowicie Jezusowi, pełnym ognia Ducha Świętego.

Słudzy Boży są bezpieczni w swoim utożsamianiu się z Chrystusem. Oni stoją ufni w sprawiedliwości Jezusa. Dlatego nie mają nic do ukrycia; mogą stanąć przed każdym, z czystym sumieniem.

wtorek, 8 lutego 2011

CI LUDZIE BYLI Z JEZUSEM

W Dziejach Apostolskich 3 rozdział czytamy o tym, jak Piotr i Jan szli do świątyni, aby się modlić. Przed bramą świątyni siedział żebrak, który był kaleką od urodzenia. Ten człowiek nigdy w życiu nie zrobił ani jednego kroku. Kiedy zobaczył Piotra i Jana, prosił ich o jałmużnę. Piotr mu odpowiedział: „Srebra i złota nie mamy, ale to co mam to ci daję” (Dz. Ap. 3:6). Potem Piotr pomodlił się o tego żebraka i powiedział: „W imieniu Jezusa Chrystusa z Nazaretu wstań i chodź” (3:6). Człowiek ten natychmiast został uzdrowiony. W wielkiej radości zaczął biegać w świątyni, skacząc i krzycząc „Jezus mnie uzdrowił!”

Wszyscy w świątyni byli tym zaskoczeni, gdyż poznali, że ten człowiek był chromy. Kiedy Piotr i Jan zobaczyli, że zbiega się tłum, zaczęli głosić Chrystusa. Tysiące ludzi zostało zbawionych. Ale kiedy Piotr i Jan głosili, przełożeni Synagogi „przystąpili do nich oburzeni” (Dz. Ap. 4:1-2). Ci wysoko postawieni ludzie władzy zapytali uczniów: „jaką mocą, albo w czyim imieniu to uczyniliście?” (4:7). Piotr otrzymał odwagę Ducha Świętego i odpowiedział tym przełożonym: „On ma na imię Jezus Chrystus z Nazaretu, ten, którego wyście ukrzyżowali zaledwie trzy tygodnie temu. Bóg Go wzbudził z martwych. Teraz jego moc uzdrowiła tego chromego. Nikt nie może być zbawiony w żadnym innym imieniu. Wy będziecie zgubieni, jeżeli nie wezwiecie imienia Chrystusa” (zobacz 4:10-12).

Przełożeni siedzieli oniemiali. Pismo mówi: „dziwili się; poznali ich też, że byli z Jezusem” (4:13). Ten zwrot oznacza, że „zostali rozpoznani po jakimś szczególnym znaku.”

Co to był za znak, który wyróżniał Piotra i Jana? To była obecność Jezusa. Byli podobni do Chrystusa i mieli Jego Ducha.

Ci, którzy spędzają czas z Jezusem, nigdy nie mają Go dosyć. Ich serca ustawicznie pragną lepiej poznawać Mistrza, przybliżać się do Niego i wzrastać w poznaniu Jego woli. Paweł oświadcza: „Każdemu została dana łaska według miary daru Chrystusowego.” (Efezjan 4:7; patrz również Rzymian 12:3). Co to jest za miara, o której mówi Paweł? To oznacza ograniczoną ilość. Inaczej mówiąc, wszyscy otrzymaliśmy pewną ilość zbawczego poznania Chrystusa.

Dla niektórych wierzących ta początkowa miara jest wszystkim, czego w ogóle pragną. Chcą mieć tylko tyle Jezusa, aby uniknąć sądu, odczuwać przebaczenie, utrzymać dobrą reputację i wytrzymać godzinę w kościele w każdą niedzielę. Tacy ludzie są nastawieni tylko na „podtrzymanie”. Dają Jezusowi tylko same wymagania.

Paweł pragnie następujących rzeczy dla każdego wierzącego: „I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami, aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej, abyśmy już nie byli dziećmi, miotanymi i unoszonymi lada wiatrem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp, prowadzący na bezdroża błędu, lecz abyśmy, będąc szczerymi w miłości, wzrastali pod każdym względem w niego, który jest Głową, w Chrystusa” (Efezjan 4:11-15).

Paweł mówił: Bóg dał te dary duchowe po to, abyście byli wypełnieni Duchem Chrystusa. Jest to bardzo ważne, dlatego że przychodzą zwodziciele, aby was okraść z waszej wiary. Jeżeli jesteście zakorzenieni w Chrystusie i dojrzali w Nim, to żadna zwodnicza nauka was nie poruszy. Ale jedynym sposobem wrastania w taką dojrzałość jest poprzez pragnienie więcej Jezusa.”

poniedziałek, 7 lutego 2011

GRUPA JÓZEFA

Józef miał sen, że jego życie będzie potężnie używane przez Boga. Ale ten sen wydawał się jak mrzonka, kiedy jego zazdrośni bracia sprzedali go do niewoli. Następne lata życia Józefa były pełne trudności i niesprawiedliwości. Wreszcie, kiedy wydawało się, że Józef już stawał na nogi, został fałszywie oskarżony o próbę gwałtu i zesłany do więzienia.

Jednak cały ten czas Bóg czuwał nad życiem Józefa. Wreszcie po wielu latach zamieszania Józef znalazł się na dworze faraona. Faraon ustanowił go wreszcie władcą całego Egiptu.

Kochani, w ten sposób działa Bóg: On przygotowywał człowieka, aby uratował resztkę. Rzeczywiście, w każdym pokoleniu, Pan wzbudza Grupę Józefa. On bierze tych sług oddanych Jemu poprzez wszystkie lata kłopotów i doświadczeń, aby doświadczyć i wzmocnić ich wiarę.
Co to oznacza? Pismo mówi, że Józef to wszystko znosił: „Wysłał przed nimi męża, Józefa sprzedanego w niewolę. Nogi jego skrępowano pętami; Dostał się w żelazne kajdany aż do czasu, gdy się spełniło słowo jego i wyrok Pana go uniewinnił” (Psalm 105:17-19).

Pan ma również taką grupę Józefa dzisiaj. Są to bogobojni mężowie i niewiasty, których On dotknął i powołał. Oni nie szukają sławy ani fortuny. Chcą tylko żyć i umrzeć wypełniając Boże powołanie w swoim życiu. Pan obiecał, że ich życie będzie miało znaczenie dla Jego królestwa.

Józef powiedział braciom: „ Bóg posłał mnie przed wami, aby zapewnić wam przetrwanie na ziemi i aby wielu zostało zachowanych przy życiu. Tak więc nie wyście mnie tu posłali, ale Bóg, który mnie ustanowił opiekunem faraona i panem jego domu, i władcą całej ziemi egipskiej” (1 Mojż. 45:7-8).

Józef mógł spojrzeć wstecz na te wszystkie lata cierpienia i zaświadczyć: „Bóg mnie wysłał w tę podróż. On miał cel w tym, kiedy mnie przeprowadzał przez te wszystkie trudności. Teraz widzę, że to wszystko, co wycierpiałem doprowadziło do tej chwili. Bracia, Pan mnie przygotowywał, abym mógł wam usłużyć. On to wszystko zaplanował, żeby was przyprowadzić do swojej ochraniającej łaski tak, jak i mnie.”

Jakie to niesamowite objawienie dla Józefa. A jaka z tego lekcja dla ludu Bożego dzisiaj? Jest ona taka: Nasz Pan zachował nas w przeszłości i zachowa nas też w dniach, które są przed nami. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że za tym wszystkim stoi Jego wieczny cel. On ciebie zachował, gdyż ma dla ciebie cel. On przed tobą położył Bożą pracę. Tylko doświadczony, wypróbowany wierzący może tę pracę wykonać.

To nie jest czas nieśmiałej wiary. Jest to czas, kiedy każdy chrześcijanin, który znosił wielkie doświadczenia, musi zrobić krok naprzód. Nasz Dowódca wzywa nas, abyśmy stanęli wśród tego wystraszonego społeczeństwa i zaangażowali się w „Mocną wiarę.” Mamy ogłosić Deklarację Józefa: Bóg mnie posłał przed wami ... abym uratował wasze życie poprzez Jego łaskę” (1 Mojż. 45:7).

piątek, 4 lutego 2011

ZACHOWANI W OKREŚLONYM CELU

Dawid modlił się „Strzeż mnie Boże, bo w Tobie szukam schronienia” (Psalm 16:1). Hebrajskie słowo, którego używa tutaj Dawid i które jest przetłumaczone jako „strzeż” ma bardzo bogate znaczenie. Mówi ono właściwie „Ustaw żywopłot wokół mnie, mur ochronnych cierni. Zachowaj mnie i ochraniaj. Obserwuj każdy mój ruch, wszystkie moje wejścia i wyjścia.”

Dawid w pełni wierzył, że Bóg ochrania sprawiedliwych. Pismo mówi, że Dawid otrzymywał pomoc i ochronę na wszystkich swoich drogach. Ten błogosławiony człowiek oświadczył: „Oto nie drzemie, ani nie zasypia stróż Izraela. Pan stróżem twoim, Pan cieniem twoim po prawicy twojej. Słońce nie będzie cię razić za dnia, ani księżyc w nocy. Pan strzec cię będzie od wszelkiego zła. Strzec będzie duszy twojej” (Psalm 121:4-7).

To samo hebrajskie słowo strzec występuje też w tym fragmencie. Jeszcze raz Dawid mówi o Bożym żywopłocie, nadprzyrodzonym murze ochronnym. Zapewnia nas: „Bóg patrzy na ciebie wszędzie, gdzie jesteś.”

Rzeczywiście Pan jest z nami we wszystkich miejscach: w pracy, w kościele, na zakupach. On jest z nami w naszych samochodach, autobusach, w metrze. Dawid mówi, że przez cały czas Bóg nas strzeże od zła. Krótko mówiąc, ma pod kontrolą każdy nasz ruch. On obiecał, że unicestwi każdą możliwą broń skierowaną przeciwko swoim dzieciom.

Raz za razem, nasz Bóg okazuje się jako strzegący swój lud. Ale jaki ma w tym cel? Dlaczego Pan tak bardzo angażuje się w naszą ochronę? Klucz do tego znajdujemy w słowach Mojżesza: „I nakazał nam Pan spełniać te wszystkie przepisy, okazywać cześć zbożną Panu, Bogu naszemu, aby nam się dobrze powodziło po wszystkie dni naszego życia, jak to jest dzisiaj” (5 Mojż. 6:24). Mojżesz mówi, że Bóg im dał przykazania w jednym celu: aby ich strzegli i zachowali. Ale dlaczego? Z tego samego powodu, dla jakiego Bóg chce nas zbawić i ochraniać.

Pomyśl o wszystkich sposobach, jakimi Bóg chronił Swój wybrany lud, Izrael. On ich zachował od 10 plag w Egipcie. Wybawił ich od armii Faraona nad Morzem Czerwonym. Uzdrawiał ich po śmiertelnym ukąszeniu węża na pustyni. Ci ludzi opowiadali swoim dzieciom i wnukom o Bożej mocy, która ich ochraniała. Pan nas wybawił od wszystkich naszych wrogów. Dawał nam chleb i wodę i sprawił, że nasze ubrania się nie niszczyły. On przeprowadził Izraela przez to wszystko.”

Ale czy tylko to było świadectwem Izraela? Czy ci ludzie byli ochraniani i zachowani tylko dlatego, żeby zakończyć życie na pustyni? Mojżesz powiedział: „ Lecz nas stamtąd wyprowadził, aby nas wprowadzić tutaj i dać nam tę ziemię, którą przysiągł naszym ojcom” 5 Mojż. 6:23). Mojżesz mówił Izraelitom: „Popatrzcie na wszystkie cudowne sposoby, jakimi Bóg was wyprowadził z niewoli. Jak myślicie, po co to było? Dlaczego was wybrał i oznaczył, jako kogoś szczególnego, od założenia świata? Dlaczego was wyprowadził z niewoli? Dlaczego was błogosławił, kiedy zasługiwaliście na to, żeby was porzucił?

Pan was zachował, żeby was gdzieś zaprowadzić. On chce osiągnąć w waszym życiu coś większego, niż te wszystkie cuda. Pan zachował Izraelitów i ustawił mur wokół nich w szczególnym celu; aby ich doprowadzić do miejsca użyteczności. On ich prowadził do Ziemi Obiecanej, która była ich przeznaczeniem.

czwartek, 3 lutego 2011

BIORĄCY WĘŻE

Nie możesz efektywnie pracować dla Chrystusa, jeżeli nie jesteś w stanie podjąć ryzyka. Jezus ostrzegał o ryzyku spotkania z wężami.

Ja mówię to delikatnie, ale Biblia mówi, „Bezbożni są jak jadowite węże, a my musimy mieć z nimi do czynienia. Znamienne jest to, że Biblia nazywa szatana „Starodawnym wężem” . Chrystus obiecał, „węże brać będą...” (Mar. 16:18).

Jezus powiedział, „Wyjdź na drogi i między opłotki i przymuszaj, by weszli, i niech będzie zapełniony dom mój” (Łuk. 14:23). W księdze Kaznodziei Salomona mamy ostrzeżenie: „...kto rozwala ogrodzenie, tego może ukąsić wąż” (10:8). Te ogrodzenia są pełne wężów, ale my, jako rybacy ludzi, mamy powiedziane: „gdy będzie go prosił o rybę, czy da mu zamiast ryby węża?” Luk. 11:11).

Zdobywcy dusz mają obietnicę „...choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im....” (Mar.16:18). To odnosi się do misjonarzy lub innych wierzących, którzy przez przypadek połkną truciznę, ale jest coś o wiele większego w tym miejscu Pisma Świętego. Chociaż chrześcijanie piją krew Chrystusa – z rzeki wody życia, z Jego miłości i piękna – nieświadomie pijemy również truciznę tego świata, kiedy wychodzimy, by głosić Ewangelię.

Przyswajamy sobie tak wiele z ducha tego świata i przyjmujemy tak trujące rzeczy do naszego życia, że jeżeli nie przyjmiemy ochrony Ducha Świętego, to nie widzę możliwości, by pracownicy chrześcijańscy mogli iść tam, gdzie są grzesznicy. Nie możesz uchronić się przed wpuszczeniem pewnych niewidocznych rzeczy do twojego ducha. Ale jeżeli wypijesz cokolwiek trującego wtedy, kiedy walczysz z wężami w mocy Chrystusa, ta trucizna ci nie zaszkodzi. Kiedy Pan pokazał mi tę prawdę, poszedłem do domu, by się modlić i odczuwałem tchnienie Ducha Świętego wypełniającego moją istotę. Wtedy ta trucizna odeszła, a ja mogłem stać oczyszczony – bez żadnej szkody.

środa, 2 lutego 2011

ŚMIERĆ JEST ZYSKIEM?

Paweł powiedział: Śmierć jest zyskiem” (Filipian 1:21). Takie słowa są zupełnie nieznane w naszym nowoczesnym słowniku duchowym. Tak bardzo czcimy życie, że nie mamy pragnienia, by odejść i być z Panem.

Paweł powiedział, „Albowiem jedno i drugie mnie pociąga: pragnę rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej” (Filip. 1:23). Jednak dla dobra i budowania nawróconych uznał, że lepiej będzie „zostać w tej lepiance”, albo jak to ujął „żyć w ciele”.

Czy Paweł był chory? Czy miał jakieś niezdrowe układy ze śmiercią? Czy Paweł wykazywał brak poszanowania dla życia, które Bóg mu dał? Absolutnie nie! Paweł żył pełnią życia. Dla niego życie było darem i wykorzystywał go dobrze, by prowadzić dobry bój. Przezwyciężył strach przed „żądłem śmierci” i teraz mógł powiedzieć, „Lepiej umrzeć i być z Panem, niż pozostać w ciele”.

Ci, którzy umierają w Panu, są zwycięzcami; my, którzy zostajemy, tracimy. Śmierć nie jest ostatecznym uzdrowieniem; zmartwychwstanie jest! Śmierć, to przejście i czasami to przejście może być bolesne. Bez względu na to, ile bólu, cierpień i trudów przeżywa to ciało, nie może się to nawet równać z niewymowną chwałą, która czeka tych, którzy tam przejdą.

Każda wiadomość o śmierci nas niepokoi. Próbujemy o niej nie myśleć. Tych, którzy o niej mówią, uważamy za chorobliwych. Okazjonalnie mówimy o tym, jakie jest niebo, ale przeważnie jest to temat tabu.

Jak bardzo różnili się od tego pierwsi chrześcijanie! Paweł często mówił o śmierci. Właściwie, to nasze zmartwychwstanie jest określane w Nowym Testamencie, jako „błogosławiona nadzieja”. Natomiast obecnie śmierć jest uważana za intruza, który odcina nas od dobrego życia, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Tak bardzo uzależniliśmy nasze życie od rzeczy materialnych, że jesteśmy w nich uwięzieni. Świat złapał nas w sidła materializmu. Nie możemy znieść myśli, że mielibyśmy opuścić nasze piękne domy, nasze ładne rzeczy i naszych czarujących ukochanych. Wydaje się, że myślimy, „Umierać teraz, to byłaby zbyt wielka strata. Kocham Pana, ale potrzebuję czasu, by nacieszyć się moją posiadłością. Ożeniłem się. Muszę też wypróbować moje woły. Potrzebuję więcej czasu”.

Czy zauważyliście, że obecnie coraz mniej słyszymy o niebie, o opuszczeniu tego świata? Zamiast tego jesteśmy bombardowani kazaniami, jak wykorzystać swoją wiarę, by zdobyć jak najwięcej rzeczy materialnych. Co za zniekształcona koncepcja odwiecznego planu Bożego! Nic dziwnego, że tak wielu chrześcijan jest przerażonych na samą myśl o śmierci. Prawda jest taka, że jesteśmy daleko od zrozumienia wezwania Chrystusowego do odrzucenia tego świata i wszystkich jego przynęt. On wzywa nas, byśmy przyszli i umarli bez budowania sobie pomników i bez martwienia się o to, kto nas będzie pamiętał. Jezus nie napisał autobiografii, nie zbudował siedziby centrali ani uniwersytetu czy szkoły biblijnej. Nie zostawił nic, by uwiecznić pamięć o Sobie, tylko chleb i wino.

wtorek, 1 lutego 2011

LEKCJA O SYNU MARNOTRAWNYM

Biblia mówi, „A gdy jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec, użalił się i pobiegłszy rzucił mu się na szyję, i pocałował go” (Łuk. 15:20).

Wierzę, że ten syn marnotrawny wrócił do domu z powodu przeszłości, jaką miał ze swoim ojcem. Ten młody człowiek znał charakter swojego ojca – i zapewne doświadczał od niego wielkiej miłości. Musiał wiedzieć, że jeżeli wróci, nie będzie odrzucony ani potępiony za swoje grzechy.

Zauważcie, jak jego ojciec przyjął go w takim pożałowania godnym stanie. Ten młody człowiek chciał zrobić szczere wyznanie przed swoim ojcem. Kiedy jednak spotkał się z ojcem, nie miał szans by wszystko wyznać. Jego ojciec mu przerwał, podbiegając do niego i obejmując go.

Ten młody człowiek zdołał tylko wypowiedzieć początek tego wyznania, mówiąc, „Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie, już nie jestem godzien nazywać się synem twoim” (w. 21). Jego ojciec nie czekał, aż skończy. Dla niego sprawa grzechu tego młodego człowieka została już załatwiona. Jedyną reakcją ojca było wydanie polecenia sługom: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie też pierścień na jego rękę. Przygotujcie ucztę, bo będziemy się weselić. Wszyscy mają się weselić, bo mój syn wrócił do domu”. On znał serce swojego syna i wiedział, że ten naprawdę pokutował.

Grzech nie stanowił przeszkody dla ojca. W jego sercu była tylko miłość. Chciał, by jego syn wiedział, że on zaakceptował go jeszcze, zanim zrobił swoje wyznanie. To Bóg chce uświadomić nam wszystkim. Jego miłość jest większa, niż wszystkie nasze grzechy. „Dobroć Boża do upamiętania cię prowadzi?” (Rzym. 2:4).