wtorek, 30 listopada 2010

TYLKO DLA RODZINY

„Zaraz potem Józef wyszedł śpiesznie, gdyż wzruszył się do głębi widokiem brata swego i łzy cisnęły mu się do oczu. Wyszedł więc do komnaty i tam płakał” (1 Mojż, 43:30).

To jest obraz serca naszego Zbawiciela – nawet dla grzeszników. Bracia Józefa byli w jego domu, jedli i pili w jego obecności. „I podali jemu osobno i im osobno” (1 Mojż. 43:32). Nie potraktujmy lekko tego zdania. Ci ludzie cieszyli się obecnością Józefa, nie będąc jeszcze w pełni przywróceni, nie znając go ani jego objawienia jego miłości i łaski.

Możemy być ludźmi, którzy wielbią Boga, jedzą i piją przed Panem, ale nie otrzymali jeszcze pełnego objawienia Jego bezgranicznej miłości. W naszych sercach jeszcze jest poczucie, że nas nie kocha. Tak jest z chrześcijanami, którzy przychodzą do domu Bożego by śpiewać i uwielbiać, a potem idą do domu, do tego samego kłamstwa. „Bóg nie daje mi żadnych dowodów, że mnie kocha. Moje modlitwy pozostają bez odpowiedzi. On tak naprawdę nie troszczy się o mnie tak, jak troszczy się o innych chrześcijan”.

Bracia Józefa musieli zrobić jeszcze jeden krok, zanim mogli otrzymać pełne objawienie jego miłości. Takie objawienie jest dane tym, którzy są skruszonego serca. „Ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony, sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże” (Psalm 51:19). Jego bracia nie byli jeszcze skruszonego serca (1 Mojż. 43:34).

Ci ludzie przyznali się do swojego grzechu, ale musieli być całkowicie złamani, dojść do końca swoich możliwości, odrzucić swoją gorycz, zanim Józef mógł im objawić swoją prawdziwą miłość. Dlatego Józef poddał ich ostatniemu testowi. Polecił swojemu słudze, by włożył jego srebrny kubek do worka Benjamina, najmłodszego brata, zanim odjechali do Kanaanu. Bracia jeszcze nie wyjechali z miasta, kiedy dopędzili ich ludzie Józefa i oskarżyli ich o kradzież tego kubka. Oni byli tak pewni swojej niewinności, że powiedzieli, „U którego ze sług twoich by go znaleziono, ten niechaj umrze, a my też będziemy niewolnikami pana twego” (1 Mojż. 44:9).

Słuchajcie zmiany, jaka nastąpiła w ich nastawieniu: „Bóg odsłonił winę sług twoich. Otośmy niewolnikami pana mego” (44:16). Oni już nie walczyli. Nie byli dumni. Byli pokorni, złamani – wreszcie zawołali z głębi serc, „Rezygnujemy ze wszystkiego. Poddajemy się!”

Wtedy otrzymali objawienie wielkiej miłości Bożej. „Wtedy Józef nie mógł już opanować się dłużej wobec wszystkich, którzy stali wokół niego, i zawołał: Wyprowadźcie wszystkich ode mnie. I nie pozostał przy nim nikt, gdy Józef dał się poznać braciom swoim” (45:1).

Świat nie zna takiego objawienia miłości. Teraz oni mieli poczucie, że są rodziną – poczucie bezwarunkowej miłości i akceptacji. Pismo Święte mówi nam, że Józef „zapłakał tak głośno, że usłyszeli to Egipcjanie i usłyszał to dwór faraona” (45:2). Świat może słyszeć o Bożej miłości, ale doświadczyć jej może tylko rodzina. Tylko rodzina Boża doświadcza takiej miłości i miłosierdzia.

Kochani, Bóg mieszka z tymi, którzy są pokorni i skruszonego serca. On rozkoszuje się Swoją rodziną – On nas kochał przez wszystkie przeszłe lata, nawet kiedy jeszcze byliśmy grzesznikami. Odpocznij w Jego miłości do ciebie.

poniedziałek, 29 listopada 2010

OBJAWIENIE MIŁOŚCI

Bracia Józefa nie wiedzieli, jak bardzo byli kochani, póki Bóg nie użył kryzysu, by im to objawić. „A głód był na całej ziemi. Wtedy otworzył Józef wszystkie spichrze... A gdy Jakub dowiedział się, że w Egipcie było zboże, rzekł do synów swoich:... Jedźcie tam, a zakupcie dla nas stamtąd zboża,... Wyruszyło więc dziesięciu braci Józefa, aby zakupić zboże w Egipcie” (1 Mojż. 41:56, 42:1-3).

Od czasu ich przestępstwa, kiedy sprzedali Józefa do niewoli, upłynęło dwadzieścia lat i teraz Józef był premierem Egiptu. Przez siedem lat gromadził zboże, przygotowując się na nastanie głodu. Synowie Jakuba myśleli, że jadą do Egiptu tylko by zakupić zboże, ale Bóg miał większy i lepszy plan. On ich tam wysłał po objawienie miłości! Tam mieli doświadczyć miłosierdzia, przebaczenia i odnowienia relacji oraz nauczyć się, co to jest łaska Boża. Zasługiwali tylko na osądzenie, a mieli otrzymać czystą łaskę.

Mając w pamięci to, że Józef jest obrazem Chrystusa, trudno mi powstrzymać łzy, kiedy czytam tę historię. Jest to piękny obraz łaski i miłości naszego Pana Jezusa Chrystusa dla wszystkich, którzy Go zawiedli.

Dwadzieścia lat grzechu i wykrętów trzymało tych braci z dala od kontaktu z Józefem. Prawdopodobnie myśleli, że on już nie żyje. Kiedy dotarli na dwór faraon i stanęli przed Józefem, nie poznali go, ale on poznał ich od razu (1 Mojż. 42:8). Oto oni, kłaniają się przed nim tak, jak kiedyś widział w śnie. Czy Józef się gniewał i szukał zemsty? Nigdy! Jego serce było pełne współczucia, kiedy zobaczył swoich braci, których tak bardzo kochał.

Dlaczego zatem mówił do nich tak szorstko i oskarżał ich, że są szpiegami (1 Mojż. 42:7)? Kiedyś myślałem, że Józef trochę chciał im odpłacić, ale to nie było jego motywacją. On po prostu szedł za głosem Bożym. Ci dumni ludzie nie byli jeszcze gotowi na objawienie łaski i miłosierdzia. Najpierw musieli zobaczyć przerażające zło ich grzechu i mieć poczucie winy i wstydu. Musieli dojść do końca swoich możliwości, by już nic innego, prócz miłosierdzia nie mogło im pomóc. To jest poselstwo krzyża Chrystusa – bezwarunkowa miłość i przebaczenie dla wszystkich, którzy doszli do końca swoich możliwości!

Bóg pokazał tę prawdę Józefowi i Józef wtrącił swoich braci do więzienia na trzy dni – nie po to, by ich ukarać, ale dać im szansę stanąć twarzą w twarz z prawdą o ich grzechu. To działał zakon, pokazując im ich grzeszną naturę. I to podziałało! „Wtedy mówili jeden do drugiego: Zaiste, zgrzeszyliśmy przeciwko bratu naszemu, bo widząc utrapienie duszy jego, gdy nas błagał, nie usłuchaliśmy go, dlatego przyszło na nas to utrapienie” (1 Mojż. 42:21).

Nie można zrozumieć łaski Bożej, aż dojdziemy do końca naszych możliwości i doświadczymy Jego miłosierdzia. Ta łaska uwalnia od wszelkiego wstydu i winy.

piątek, 26 listopada 2010

WOŁANIE Z SERCA

Ja wierzę, że Boża łaskawa miłość objawia się w odpowiedzi na wołanie z serca – nie każde wołanie, ale pokorne wołanie o wybawienie. Biblia wiele mówi o takim wołaniu z serca. „W niedoli mojej wzywałem Pana i wołałem o pomoc do Boga mego. Z przybytku swego usłyszał głos mój, a wołanie moje doszło uszu jego” (Psalm 18:7).

„Wiele razy ich wybawiał, Lecz oni buntowali się w zamysłach swoich I upadali przez winy swoje. Lecz wejrzał na ich niedolę i wysłuchał ich wołania” (Psalm 106:43-44).

Możecie być pewni, że wołanie do Boga zawsze przynosi uzdrawiające słowo z nieba! Nikt nie jest zbyt grzeszny ani zbyt beznadziejny, jeżeli woła do Boga w uniżeniu. Dowodzi tego
historia grzesznego króla Manasesa! Biblia mówi, że był on jednym z najbardziej bezbożnych królów w Izraelu. „Czynił zaś to, co złe w oczach Pana.. Z powrotem pobudował
świątynki na wyżynach, które zburzył Hiskiasz, jego ojciec, wznosił też Baalowi ołtarze...oddawał pokłon całemu zastępowi niebieskiemu i służył mu.... Również swego syna oddał na
spalenie, uprawiał wróżbiarstwo i czary; i wiele złego czynił w oczach Pana” (2 Król. 21:2-6).

„Lecz Manasses zwiódł Judę i mieszkańców Jeruzalemu, tak iż postępowali gorzej niż narody, które Pan wytępił przed synami izraelskimi. Pan przemawiał do Manassesa i do jego ludu, lecz oni na to nie zważali” (2 Kron. 33:9-10).

Czy jest nadzieja dla kogoś, kto odchodzi tak daleko od Boga i jest tak opanowany przez zło i ciemność? Tak, jeżeli uniży się, wyzna i uwierzy w zwycięstwo Chrystusa na krzyżu. Manases został uwięziony w obcym kraju, związany łańcuchami. Jakiż to znamienny obraz zapłaty za grzech. Jednak w swoim utrapieniu wołał do Boga, a Bóg go wysłuchał, przebaczył mu i przywrócił mu królestwo.

„A gdy znalazł się w ucisku, błagał Pana, swojego Boga, ukorzył się bardzo przed obliczem Boga swoich ojców i modlił się do niego, a On dał się uprosić i wysłuchał jego błagania, i pozwolił mu powrócić do Jeruzalemu do swego królestwa. Wtedy Manasses poznał, że Pan jest Bogiem” (2 Kron. 33:12-13).

„Następnie usunął obcych bogów oraz posąg ze świątyni Pana i wszystkie ołtarze, które pobudował na górze świątyni Pańskiej w Jeruzalemie i kazał je wyrzucić precz poza miasto” (w. 15).

To słowo o nadziei, przebaczeniu, miłosierdziu, miłości i odnowieniu jest dla ciebie! Słuchaj Jego słowa, upamiętaj się, by być uzdrowionym i iść z Panem! Nie ma grzechu, który nie może być przebaczony – nikt nie jest za daleko, by być uzdrowionym i odnowionym.

czwartek, 25 listopada 2010

WSTAŃ I CHODŹ

„Rzecze mu Jezus: Wstań, weź łoże swoje i chodź” (Jan 5:8). Ten chromy człowiek przy sadzawce Betezda był może zachwycony opowiadaniami o Jezusie, który chodził i uzdrawiał. Może słyszał historie o Jezusie, ale nie znał Go osobiście. Był uwięziony w swoim kalectwie i nie poznał Pana, ale Jezus wiedział o nim wszystko! Jezus przyszedł do niego w jego smutku i rozpaczy i zaraz miał wydarzyć się cud! Pan był poruszony sytuacją tego biednego człowieka i wszystko, czego od niego chciał, to by uwierzył Jego słowu i postąpił według tego. „Wstań, weź swoje łoże i odejdź z tego miejsca!”

Później, po uzdrowieniu tego człowieka Jezus spotkał go w świątyni i rozmawiał a nim. On poznał Jezusa i zaufał Mu. Ale teraz, kiedy leżał bezradny i zdesperowany, stał przed najważniejszą decyzją w swoich bolesnych latach. Usłyszał słowa zmartwychwstania, nadziei i wezwanie: Powstań przez wiarę i bądź uzdrowiony, albo leż dalej i umieraj samotnie!

Ten człowiek mógł dalej leżeć przy sadzawce w niewierze, nie ruszyć się i myśleć, „To nic nie da. Dlaczego akurat mnie miałby Bóg wybrać z tego tłumu, by mnie uzdrowić? Jestem skazany na śmierć w tym stanie”. Jezus nie mógł go uzdrowić wbrew jego wili. Ten człowiek musiał uwierzyć, że jego wołanie zostało wysłuchane i tym razem nadeszło jego wybawienie. Albo teraz, albo nigdy!

„Tedy Jezus odezwał się i rzekł im: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni; co bowiem On czyni, to samo i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje mu wszystko, co sam czyni, i ukaże mu jeszcze większe dzieła niż te, abyście się dziwili” (Jan 5:19-20).

Jezus w gruncie rzeczy mówił do wątpiących, „Mój Ojciec chciał, by on był uzdrowiony, więc Ja go uzdrowiłem. Ja wykonuję tylko wolę Mojego Ojca”. To Boża wola, Boża miłość i Boże pragnienie, by ten człowiek był zupełnie zdrowy.

Trudno jest wierzyć, że Bóg ciągle cię kocha, kiedy jesteś przygnębiony i słaby! Jeżeli zmarnowałeś lata, jeżeli grzech zniekształcił twoje ciało i duszę, kiedy czujesz, że nie podobasz się Bogu i jesteś bez wartości, zastanawiasz się, dlaczego Bóg miałby dalej się o ciebie troszczyć. By przyjąć taką miłość, trzeba dziecinnej wiary – zrobić krok wiary i powiedzieć, „Panie, na Twoje słowo wstanę i pójdę – z Tobą”.

Nie musisz rozumieć wszystkich doktryn o pokucie, grzechu i sprawiedliwości. Może nawet nie znasz Jezusa w sposób głęboki i pełny! Ale przyjdzie taki czas, że poznasz, jeżeli zrobisz pierwszy krok w posłuszeństwie, wstaniesz i zwrócisz się do Pana. „Jeśli kto chce pełnić wolę jego, ten pozna, czy ta nauka jest z Boga” (Jan 7:17).

środa, 24 listopada 2010

POWIEW DUCHA

Ci, którzy byli w Górnej Izbie (patrz Dz. Ap. 1 i 2) mocno kochali Jezusa. Byli uczeni w szkole Chrystusa. Oni czynili cuda, uzdrawiali chorych i wypędzali demony. Byli współczujący, ofiarni i kochający, ale nie byli jeszcze gotowi, by być świadkami!

Oni byli blisko, kiedy On pocił się krwią. Widzieli Go wiszącego na krzyżu i widzieli Jego pusty grób po Jego zmartwychwstaniu. Jedli z Nim i rozmawiali z Nim w Jego uwielbionym ciele. Widzieli Jezusa w chwale na górze. Nawet widzieli Go wstępującego do nieba! A jednak nie byli jeszcze gotowi, by być Jego świadkami!

Dlaczego Piotr nie mógł pójść do tłumów w Jerozolimie i natychmiast zaświadczyć o Jego zmartwychwstaniu? Czyż nie był on bezpośrednim świadkiem? Oni potrzebowali mocy Ducha Świętego.

Piotr powiedział zdecydowanie do kapłanów: „A my jesteśmy świadkami tych rzeczy, a także Duch Święty, którego Bóg dał tym, którzy mu są posłuszni” (Dz. Ap. 5:32). Z powodu słów Piotra, przez którego przemawiał Duch Święty, kapłani „Wpadli we wściekłość i chcieli ich zabić” (Dz.Ap. 5:33).

Szczepan, pełen Ducha Świętego, głosił do przywódców religijnych: „Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu, wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu, jak ojcowie wasi, tak i wy! A słuchając tego, wpadli we wściekłość i zgrzytali na niego zębami” (Dz. Ap. 7:51, 54).

Kiedy wychodzisz z przed oblicza Bożego, pełen Ducha Świętego, to możesz stanąć przed współpracownikami, rodziną – przed wszystkimi – i twoje świadectwo sprowokuje ich do jednej z dwóch reakcji. Albo będą wołać, „Co mam czynić, by być zbawionym”, albo będą chcieli cię zabić. Będziesz wypowiadał słowa, które przeszywają serce.

Jeżeli szukasz cudów w budynku kościoła, będziesz zawiedziony. Gdybyś odwiedził Górną Izbę kilka godzin po tym, jak powiał ten wiatr, spadł ogień i zatrząsł się budynek i oczekiwałbyś cudów, też byłbyś zawiedziony.

Ten wiatr Ducha wywiał ludzi na ulice i na place! Mógłbyś zapytać, „Gdzie jest to przebudzenie, ten nadnaturalny wiatr? Czy mogę zobaczyć te języki ognia?” Wtedy byłbyś pokierowany do tych 120 świadków na ulicach, głoszących Jezusa w mocy Ducha Świętego! Tam właśnie było przebudzenie – i zawsze będzie! To jest to wylanie! Ten wiatr, ogień, Duch – teraz są w Bożych świadkach!

wtorek, 23 listopada 2010

FUNDAMENT PRAWDZIWEJ WIARY

Jedyny przypadek, kiedy Bóg traci cierpliwość do nas jest wtedy, kiedy ciągle nie chcemy przyjąć tego, jak bardzo On nas kocha.

Wielu chrześcijan dzisiaj wróciło z powrotem na pustynię swoich własnych pomysłów. Nie mają radości, ani zwycięstwa. Patrząc na nich, myślisz, że Bóg porzucił ich już wiele lat temu. Nie – On po prostu oddał ich pod wpływ ich narzekań i biadolenia.

Dzięki Bogu, Jozue i Kaleb weszli do Ziemi Obiecanej. Oni pozostali jak zielone drzewa w Domu Bożym aż do dnia ich śmierci. Oni byli mężami mocy i wizji, bo wiedzieli, że są cenni dla Boga.

Ty również jesteś cenny dla Pana, pomimo twoich problemów i upadków. Możesz być zielonym drzewem w Domu Bożym tak, jak byli Jozue i Kaleb.

Po prostu stój na tym, co Słowo Boże obiecuje: „Wyprowadził mnie na szeroką przestrzeń, Wyratował mnie, gdyż mię umiłował” (Psalm 18:19).

To jest fundament prawdziwej wiary!

poniedziałek, 22 listopada 2010

JESTEŚ BOŻYM SKARBEM

Słowo Boże mówi, „Nierządnica czyha na cenne życie” (Przypow. Sal. 6:26) Nierządnica, o której mowa, to szatan i on poluje na tych, którzy są cenni dla Boga.

Biblia daje nam jasną ilustrację tego w 4 Mojż. 13 i 14. Izrael wysłał dwunastu szpiegów do Ziemi Obiecanej. Kiedy ci szpiedzy wrócili po czterdziestu dniach, dziesięciu z nich zasiało trzy kłamstwa w sercach ludu Bożego: (1). „W tym kraju jest zbyt dużo ludzi i są dla nas zbyt silni”. (2) „Miasta mają zbyt wysokie mury i ich twierdze są nie do zdobycia”. (3) W tej ziemi są olbrzymy i nie możemy im stawić czoła. Jesteśmy bezbronni! To już koniec!”

Te kłamstwa odebrały Izraelowi odwagę. Pismo Święte mówi, że ludzie przeżyli noc w rozpaczy. „Wtedy wzburzył się cały zbór i podniósł swój głos, i płakał lud tej nocy” (4 Mojż. 14:1). Ponad 2 miliony ludzi płakało i narzekało – skupieni byli wyłącznie na ich słabościach i niemożnościach. Ten płacz niewiary bombardował niebo.

Kochani, diabeł dzisiaj rzuca te same trzy kłamstwa przed lud Boży. „Twoje doświadczenia są zbyt liczne. Twoje pokusy są zbyt potężne. Jesteś zbyt słaby, by sprzeciwić się siłom, które są przeciw tobie”.

Słowo, które Bóg powiedział wtedy do Izraela, jest również dzisiaj dla nas: „Będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich ludów, bo moja jest cała ziemia” (2 Mojż. 19:5). „Gdyż ty jesteś świętym ludem Pana, twego Boga, i ciebie wybrał Pan spośród wszystkich ludów, które są na ziemi, abyś był jego wyłącznym ludem” (5 Mojż. 14:2).

Jozue i Kaleb mieli objawienie tego, jak są cennymi w oczach Bożych. Oni wiedzieli, że Izrael był dla Boga ludem szczególnym. To było kluczem do ich ducha nadziei. Jozue powiedział, „Jeżeli Pan ma w nas upodobanie, to wprowadzi nas do tej ziemi i da nam tę ziemię” (4 Mojż. 14:8). Inaczej mówiąc, „Ponieważ On ma w nas upodobanie, to ta ziemia już jest nasza”.

Takie samo objawienie miał Dawid: „On mnie wyprowadził i wybawił – bo ma we mnie upodobanie”. Tak samo każdy zwycięski chrześcijanin dzisiaj ma takie objawienie o swoim kochającym Ojcu w niebie. „Nie możemy przegrać! Wszyscy nasi wrogowie są jak nic dla nas, bo jesteśmy cenni dla Pana”.

piątek, 19 listopada 2010

JESTEŚ KIMŚ SZCZEGÓLNYM DLA TWOJEGO NIEBIAŃSKIEGO OJCA!

Nigdy nie zapomnę, jak mnie zabolało to, kiedy jedno z moich nastoletnich dzieci przyszło do mnie i powiedziało, „Tato, chyba nigdy cię nie zadowoliłem. Nigdy nie czułem się godzien twojej miłości. Czuję się tak, jakbym zawiódł cię całym moim życiem. Musisz chyba być mną bardzo rozczarowany”.

Żadne inne słowa mnie tak nie zraniły. Zastanawiałem się, co takiego mogłem zrobić, że moje dziecko tak się czuło. Potem, cierpiąc wewnętrznie, przytuliłem mojego płaczącego młodzieńca. Pomyślałem, „To nie jest w porządku. Przecież okazywałem temu dziecku miłość. Mówiłem mu o tym i okazywałem to wiele razy. Wszystkie pozostałe moje dzieci czuły się bezpiecznie w mojej miłości. Jak to dziecko może nosić takie błędne zrozumienie przez tak długi czas i czuć się godne pożałowania i winne?”

Powiedziałem temu dziecku, „Zawsze byłeś dla mnie kimś szczególnym. Byłeś moim oczkiem w głowie. Kiedy myślę o tobie, to całe moje życie jaśnieje. To prawda, że czasami robiłeś pewne niemądre rzeczy, ale podobnie postępowało twoje rodzeństwo i ja ci przebaczyłem. Żałowałeś tego i ja nigdy, nawet raz nie myślałem o tobie, jako o kimś gorszym. Jesteś dla mnie prawdziwą radością. Przyniosłeś szczęście do całego mojego życia. Jesteś rozkoszą mojego serca!”

Tak jest z wieloma chrześcijanami w ich relacjach z Niebiańskim Ojcem. Diabeł przekonał wielu wierzących, że zawiedli Boga i On nigdy nie będzie z nich zadowolony. Dlatego po prostu nie akceptują miłości Bożej. Zamiast tego żyją tak, jakby On dyszał do nich chęcią zemsty. Jakież to straszne, tak iść przez życie. A jaki ból przeżywa Bóg, kiedy widzi, że Jego dzieci tak żyją.

Kochani, od dnia waszego narodzenia jesteście szczególnymi dla waszego Niebiańskiego Ojca.

czwartek, 18 listopada 2010

JESTEŚ CENNY DLA BOGA

„Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił” (Efez. 2:8-9).

Nawet gdybyś żył 500 lat, nie wystarczyłoby to, byś znalazł upodobanie u Boga poprzez swoje uczynki. Nie ma znaczenia, jak bardzo starasz się sam oczyścić. Twoje ciało nie jest akceptowane przed Bogiem; nawet nie można go zreformować. Ciało zostało unicestwione na krzyżu. Teraz powstał nowy człowiek: człowiek Chrystusa. Prawdziwa wiara, to zaufanie do tego, co On uczynił dla ciebie.

Może mówisz, „Wierzę, że Bóg cieszy się z wiernych pastorów. Oni się modlą i spędzają wiele czasu w Jego Słowie. Wierzę, że starsi też są dla Niego cenni. Oni przeszli przez tyle cierpień i doświadczeń i wyszli z tego zwycięsko. Ale trudno mi uwierzyć, że taki utrapiony, upadający chrześcijanin, jak ja, mógłby być cenny dla Boga. On chyba jest mną zniesmaczony, bo moje życie, to wzloty i upadki. Mam problemy, z których nie mogę wyjść. Wierzę, że On mnie nadal kocha, ale na pewno jest mną zawiedziony”.

Proszę, zrozum wspaniałe proroctwo Izajasza o łasce, kiedy Bóg powiedział, „Nie bój się, bo cię wykupiłem, nazwałem cię twoim imieniem - moim jesteś!” (Izajasz 43:1). To było powiedziane do ludzi, którzy byli obrabowani, poniżeni i wrzuceni do więzienia – a wszystko to z powodu ich głupoty i niewiary.

To w tym momencie Bóg powiedział do nich, „Teraz – po wszystkich waszych upadkach – Ja przychodzę do was z poselstwem nadziei. To dlatego, że jesteście moi!”

środa, 17 listopada 2010

BÓG CHCE CIĘ WYRATOWAĆ

Kiedy tych trzech Hebrajczyków zostało wrzuconych do rozpalonego pieca, to był tam z nimi czwarty: Jezus! Oni się nie spalili. Właściwie to nawet ich ubrania nie przesiąknęły dymem. Takie wybawienie Bóg chce dać tobie w twojej duchowej dolinie.

Jaka jest Boża motywacja, że chce On ciebie ratować? Czy jest to coś, co ty uczyniłeś, żeby Go udobruchać? Czy może przedłużyłeś swój czas modlitwy? Czy poświęcasz więcej godzin na czytanie Biblii? To wszystko jest dobre. Ale Izajasz miał prawdziwe objawienie, kiedy powiedział: „ Dlatego że jesteś w moich oczach drogi, cenny i Ja cię miłuję,... Nie bój się, bo Ja jestem z tobą” (43:4,5).

Bóg mówił do Izraela w Księdze Izajasza 43: „ Będziecie musieli przechodzić przez ogień i wodę, ale nie martwcie się, bo Ja pójdę z wami poprzez to wszystko. I Ja was na końcu wybawię po prostu dlatego, że należycie do Mnie. Znam was po imieniu. I jesteście rozkoszą mojego serca.”

wtorek, 16 listopada 2010

BOŻE CZYSTE MIŁOSIERDZIE

Izajasz miał objawienie Bożej wielkiej radości z nas. Prorokował on: „ Izraelu nie bój się, bo cię wykupiłem, nazwałem cię twoim imieniem - moim jesteś! Gdy będziesz przechodził przez wody, będę z tobą, a gdy przez rzeki, nie zaleją cię; gdy pójdziesz przez ogień nie spłoniesz, a płomień nie spali cię” (Izajasz 43:1-2).

Izajasz nie mówił tu o dosłownej wodzie czy ogniu. Mówił o tym przez co ludzie przechodzą duchowo czy umysłowo. W tym czasie Izrael był w niewoli. Ich wodami były doświadczenia; ich ogniem były pokusy; ich rzekami były ich przeżycia. To wszystko były zakusy szatana, żeby zniszczyć i pokonać lud Boży.

Słowa Izajasza były czystym miłosierdziem dla Izraela. Lud ten był w niewoli z powodu ich własnej głupoty. Ale Bóg posłał do nich proroka ze złamanym sercem, który powiedział: „Bóg chce, żebym wam powiedział, że należycie do Niego.”

W tej chwili możecie być w samym środku waszych wód, które was zalewają. Możecie się czuć otoczeni przez doświadczenie czy pokusy, które chcą was pochłonąć. Musicie zrozumieć z tych Biblijnych przykładów, że Pan nie zawsze ucisza te wody. On nie zawsze zatrzymuje powódź przed wami, czy nie gasi ognia.

Jednak On obiecuje to: „Ja pójdę z tobą poprzez to wszystko. To doświadczenie, czy okoliczność ciebie nie zniszczy. To ciebie nie pochłonie. A więc idź dalej. Wyjdziesz z tego na drugą stronę ze Mną, bo Ja jestem koło ciebie.”

poniedziałek, 15 listopada 2010

KLUCZ DO KAŻDEGO WYBAWIENIA

Duch Święty dał Dawidowi objawienie, które jest kluczem do każdego wybawienia. Dawid mógł powiedzieć: „Powodem dlaczego Bóg wybawił mnie od wszystkich moich wrogów – z moich smutków i mocy piekła – jest to, że jestem cenny dla Niego. Mój Bóg raduje się ze mnie!”

„Wyprowadził mnie na szeroką przestrzeń, Wyratował mnie, gdyż mię umiłował” (Psalm 18:20). Czy potrzebujesz wybawienia? Od pożądliwości, pokusy czy doświadczenia? Od problemu, który jest natury umysłowej, duchowej, emocjonalnej lub fizycznej? Klucz do twojego zwycięstwa jest w tym cytowanym wersecie. Bóg raduje się z ciebie! Jesteś dla Niego cenny!

W Pieśni nad Pieśniami Pan mówi o Swojej oblubienicy: „ Jakże jesteś piękna i jakże pełna wdzięku, miłości przerozkoszna!” (Pieśń nad Pieśniami 7:7). Trzy hebrajskie słowa w tym wersecie są synonimami: piękna oznacza drogocenna; pełna wdzięku oznacza przyjemność i rozkosz. Te słowa określają to, co Jezus myśli o Swojej oblubienicy, kiedy na nią patrzy. Patrzy na nią i mówi: ”Jaka jesteś piękna, słodka i rozkoszna. Jesteś dla Mnie drogocenna, przerozkoszna.”

Z kolei oblubienica chlubi się: „ Ja należę do mojego miłego i ku mnie zwraca się jego pożądanie” (7:11). To znaczy, że On biegnie za mną z rozkoszą. Goni mnie, ponieważ jestem taka drogocenna dla Niego.

Te same myśli znajdujemy w wielu Psalmach. „ Pan ma upodobanie w tych, którzy się go boją, którzy ufają łasce Jego” (Psalm 147:11). „Bo Pan upodobał sobie lud swój, Pokornych ozdabia zbawieniem!” (149:4).

piątek, 12 listopada 2010

GOŁĘBICE

Bóg przeprowadził mnie przez moje zmagania, pokazując mi tajemną nadzieję Króla Dawida. Dawid lamentując i narzekając, zastanawiał się, dlaczego Bóg gniewa się na niego. Wołał do Boga, by „wyciągnął rękę i zniszczył jego wrogów” (patrz Psalm 74:11). Dawidowi wydawało się, że nieprzyjaciele Boga przejmują kontrolę i w swojej rozpaczy modlił się, „Nie wydawaj duszy gołębicy swojej tłumom bezbożnych” (Psalm 74:19, tłumaczenie z angielskiego).

Tak, jak Dawid, my też widzimy siebie jak małe gołąbki, osaczone przez sidła bezbożnych. To zachęciło mnie w czasach największych doświadczeń, by widzieć siebie, jako Jego papużkę, odpoczywającą w Jego obietnicach, że On zachowa mnie od pułapek bezbożnych. Tak, jak turkawka, pragniemy obecności naszego kochanego Zbawiciela.

Wyobrażam sobie Chrystusa, przychodzącego do mnie w postaci gołębicy – Jego Ducha Świętego – okazującego mi trwałą miłość i stałą troskę. Aż trudno pojąć, jak taki wielki i majestatyczny Bóg mógł się zniżyć do mnie, by rozumieć moje potrzeby, jak gołębica. Czyż On nie zstąpił na Chrystusa w czasie chrztu, jak gołębica?

Dziecko Boże, czy przeżywasz trudne chwile? Czy w twoim domu jest cierpienie? Czy przeżywasz ból? Czy czasami przeżywasz zamieszanie z powodu nasilenia tego wszystkiego? Pamiętaj, że jesteś małym gołąbkiem Pana i On nigdy nie odda cię złemu. On wyzwoli cię z każdej pułapki wroga i pokaże ci, jak jest ci oddany w godzinie twojej potrzeby. On jest przy tobie w każdym czasie, jak gołębica, zapewniając cię o Swojej miłości.

Salomon, mówiąc o Chrystusie, powiedział, „Jego oczy są jak gołąbki nad strumieniami wód, jego zęby kąpane w mleku, mocno siedzą w oprawie” (Pieśń Sal. 5:12). A o kościele, umiłowanym przez Pana jest napisane, „Jedna jest tylko moja gołąbka, bez skazy...” (6:9). Jesteśmy jedno w Chrystusie – Jego gołębicy.

Wróbelek upada na ziemię, ale nie gołąbek. On jest trzymany w Jego dłoni, bezpieczny i pewny Jego miłości. Najlepsze jest to, że Pan wybawi nas z naszych kłopotów i dowiedzie Swojej wiecznej wierności do nas. Przejdziemy przez to wszystko z radością, w pełnym odpocznieniu i zaufaniu Jego mocy i miłości.

czwartek, 11 listopada 2010

KALEB

Kaleb, którego imię znaczy przekonujący, zahartowany jest typem człowieka, który przylgnął do Pana! Kaleb był nierozłączny od Jozuego i reprezentował człowieka, który chodzi z Panem poprzez wszystkie rozterki życia.

Kaleb towarzyszył wywiadowcom na drugiej stronie Jordanu, gdzie Duch Święty pociągnął go do Hebronu - „miejsca śmierci.” Tam byli pochowani Abraham i Sara jak również Izaak i Jakub i patriarchowie, a wiele lat później tam rozpoczynało się panowanie Dawida. Z podziwem Kaleb wspinał się na tę uświęconą górę i wiara wypełniała jego duszę. Cenił sobie to uświęcone miejsce i od tego czasu chciał otrzymać Hebron jako swoje dziedzictwo.

O Kalebie powiedziano, że „on poszedł za Panem bez zastrzeżeń” (4 Mojż. 14:24). Nie wahał się do końca i w wieku 85 lat mógł zaświadczyć: „ A jeszcze dziś jestem tak mocny, jak byłem w dniu, kiedy wysłał mnie Mojżesz, i jaką była wtedy moja siła, taką jest jeszcze teraz moja siła bądź do bitwy, bądź do pochodu” (Jozuego 14:11).

W swoim starszym wieku Kaleb prowadził swoje największe walki! „Daj mi więc teraz te góry” [Hebron]....(14:12). „Jozue pobłogosławił tedy Kaleba, syna Jefunnego, i dał mu Hebron jako dziedzictwo...” (14:13). „Hebron dlatego stało się dziedzictwem Kaleba, syna Jefunnego, Kenizyty i jest nim do dnia dzisiejszego, ponieważ bez zastrzeżeń poszedł za Panem, Bogiem Izraela” (14:14).

Jest to chwalebne poselstwo: Nie wystarczy to, że umarłeś dla grzechu – weszłeś kiedyś w przeszłości w pełnię. Trzeba wzrastać w Panu do końca! Utrzymywać swoją duchową moc i siłę bez wahania. „Iść za Panem bez zastrzeżeń” nawet w starości!

Hebron – dziedzictwo Kaleba – oznacza firmę stowarzyszoną! Stowarzyszoną z czym? Ze śmiercią! Nie tylko śmierć dla grzechu w Jordanie, ale życie w miejscu śmierci. Życie z tymi, którzy są stowarzyszeni ze śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa Chrystusa! „Daj mi te góry,” tak się modlił Kaleb. Inaczej mówiąc: „Daj mi tę drogę śmierci dla samego siebie!” To tu Abraham zbudował ołtarz, żeby na nim ofiarować swojego syna i tu zamieszkał Kaleb i jego ród, gdzie byli stale związani z tym ołtarzem żywej ofiary.

Oddanie się Kaleba całym sercem dla Pana wytworzyło święty ogień dla Boga w jego dzieciach. Kiedy potomkowie dwóch i pół plemienia odwrócili się i odeszli do świata i jego bałwochwalstwa, rodzina Kaleba rosła w siłę w Panu!

Bożym pragnieniem dla nas wszystkich jest to, abyśmy weszli do miejsca odpocznienia, radości i pokoju w Duchu Świętym. To wymaga naśladowania Go „całym sercem ... i ze wszystkich sił” do samego końca (Marka 12:30)

środa, 10 listopada 2010

DOKOŃCZENIE BIEGU

„Któż bowiem z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie najpierw i nie obliczy kosztów, czy ma na wykończenie? Aby gdy już położy fundament, a nie może dokończyć, wszyscy, którzy by to widzieli, nie zaczęli naśmiewać się z niego, mówiąc: ten człowiek zaczął budować, a nie mógł dokończyć” (Łukasza 14:28-30).

Jezus powiedział te słowa pod koniec Swojej służby na ziemi, w celu ostrzeżenia Swoich naśladowców, że dobre intencje nie wystarczą, żeby ich przeprowadzić poprzez trudne czasy. Wielu naśladowców nie będzie miało tego, co potrzebne, aby dokończyć biegu!

Ja uważam, że najbardziej tragiczny stan jest taki, kiedy rozpoczyna się z pełnymi intencjami, żeby się uchwycić Chrystusa i wzrastać na dojrzałego ucznia, a zamiast tego człowiek powoli oddala się i staje się zimny i obojętny na Niego. Założył fundament, ale nie mógł dokończyć, bo najpierw nie obliczył kosztów. Brakło mu środków; doszedł tak daleko a potem zrezygnował.

Boże, obudź nas i daj nam zrozumienie, że wszyscy się zmieniamy. Nie ma czegoś takiego jak stanie w miejscu; albo się zmieniasz codziennie na podobieństwo Chrystusa, albo wracasz z powrotem do starych cielesnych spraw. Dla tych, którzy postanowili uchwycić się Chrystusa za wszelką cenę, którzy biorą swój krzyż codziennie, zapierają się siebie i idą za Nim, Paweł powiedział: „ My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem” (2 Kor. 3:18).

Jaka to radość spotykać tych, którzy kończą bieg. Wzrastają w mądrości i poznaniu Chrystusa, a oddalają się coraz bardziej od tego świata i jego przyjemności, a coraz więcej myślą o niebie. Ich duchowe zmysły są dobrze wyćwiczone, a ich rozeznanie tego, co jest od Boga, a co z ciała wzrasta coraz bardziej. Czym starsi są, tym bardziej pragną Chrystusa. Odcinają się od ziemskich więzów i z coraz większą intensywnością pragną być już z Nim w chwale. Dla nich śmierć jest zyskiem, a najwyższą nagrodą jest to, aby być wezwanym przed jego oblicze, aby być już z Nim na wieki. Oni nie szukają nieba, ale Chrystusa w chwale!

Możecie być pewni, że kiedy przyjdzie Chrystus, będzie On miał chwalebny kościół, który pragnie być z Nim. Będzie się on składał z tych, którzy tak się oddzielili od świata i tak złączyli z Nim, że przejście od skazitelności do nieskazitelności będzie tylko jednym ostatnim krokiem miłości do jego obecności!

Może upadłeś w tym biegu chrześcijańskim, ale możesz powstać i znowu biegnąć. Jezus nie zostawi cię leżącego koło drogi, wykończonego i okaleczonego. On podniesie twoje zmęczone kolana i da ci nadprzyrodzoną siłę do zakończenia biegu.

On ciebie nie zawiedzie. Z łaski dokończysz biegu, a Pan będzie na linii mety i powie: „Dobrze!”

wtorek, 9 listopada 2010

NASZ JEDYNY POKARM!

To prawda – jesteśmy tym, co jemy. Jezus powiedział, że Jego ciało jest naszym pokarmem. „Jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie” (Jana 6:53).

„Oni odpowiedzieli: twarda to mowa, któż jej słuchać może?” (w. 60). Żydzi nie mogli pojąć takiej myśli i „wielu z Jego uczniów odeszło i już za Nim nie chodzili” (w. 66).

Ci, którzy ograniczają to spożywanie tylko do stołu komunijnego Pana, nie rozumieją co Jezus miał na myśli. Wieczerza Pańska nie jest tylko symbolem; ona nam ma przypominać, że On stał się źródłem naszego życia poprzez śmierć. Mamy przychodzić często, każdego dnia, aby jeść i pić z Niego. Czym więcej jemy z Niego, tym więcej życia duchowego będzie widać w nas. Mamy otwarte zaproszenie, aby przychodzić do Jego stołu, jeść i nabierać siły. Uczestnictwo z Chrystusem oznacza karmienie się Słowem Bożym i społeczność z Nim w modlitwie wiary.

Kiedy owce nie są karmione, to stają się chude i słabe i są łatwym łupem dla wroga. Ja jednak widzę w kraju tworzenie się służby resztki, składającej się ze sług i służebnic, którzy znają serce Pana. Duch ich namaścił, żeby wydawali lud poszukujący, który pójdzie za nimi w pełni Chrystusa. Nie jest to wielka liczba, ale rozwija się. Nie mają innego źródła życia! Oni wybuchają życiem ponieważ często przebywali w obecności Pana.

Bóg zapewnił sposób, aby każde dziecko Boże mogło być silne i dawać odpór nieprzyjacielowi! Ta siła pochodzi ze spożywania Chleba Bożego, posłanego z nieba. Nasze duchowe zdrowie i siła są od tego zależne. Posłuchaj uważnie słów Jezusa: „Jak Ja przez Ojca żyję, tak i ten, kto mnie spożywa, żyć będzie przeze mnie” (Jana 6:57). Jezus miał tak bliską łączność z Ojcem, był tak oddany wypełnieniu Jego woli, że słowa Ojca stały się jego pokarmem i napojem! Był podtrzymywany codziennie poprzez słuchanie i oglądanie tego, co chciał Ojciec i w rezultacie spędzał tyle czasu sam na sam z Nim.

Kiedyś Jezus powiedział do Swoich uczniów: „ Ja mam pokarm do jedzenia, o którym wy nie wiecie....
Moim pokarmem jest pełnić wolę tego, który mnie posłał, i dokonać jego dzieła” (Jana 4:32,34). Jezus powiedział dalej: ”Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn Człowieczy” ( Jana 6:27).

Nie pozwólmy sobie na to, aby utracić ten sekret siły! Tak jak Chrystus żył przez Ojca, tak i my musimy otrzymywać swoje życie karmiąc się Nim. Przebywaj sam na sam z Panem i spędzaj najlepszy czas w jego obecności. On chce karmić twoją głodną duszę i prowadzić cię poprzez te trudne czasy. Bóg będzie zawsze manifestował Swoją obecność, kiedy będziesz Go szukał z całego serca.

poniedziałek, 8 listopada 2010

WYLANIE DUCHA ŚWIĘTEGO NA DOMOWNIKÓW!

„A gdy Piotr jeszcze mówił te słowa, zstąpił Duch Święty na wszystkich słuchających tej mowy.... Słyszeli ich bowiem, jak mówili językami i wielbili Boga” (Dz. Ap. 10:44 i 46). Jest to mowa o domownikach Korneliusza.

Pomyśl o tym, prywatna Pięćdziesiątnica dla całego domu, gdzie wszyscy obecni zostali podniesieni do nieba. To było cudowne! Uwielbianie było tak radosne, kiedy wszyscy krewni i dzieci zostały zbawione i napełnione Bożym Duchem Świętym. Wszystko dlatego, że jeden człowiek nastawił swoje serce na szukanie Boga dotąd, aż otrzymał odpowiedź.

My jesteśmy tutaj, w dniach zesłanego Ducha Świętego, gdzie w wielu domach nie widać prawie żadnych dowodów Jego działania i obecności. Wiele z naszych domów chrześcijańskich znajduje się teraz pod kontrolą ducha tego świata raczej niż Ducha Bożego. Tam gdzie jest Duch Pana, tam jest jedność. Tam gdzie On mieszka, jest odpocznienie i pokój, niewymowna radość i zwycięstwo nad duchem tego świata.

Musimy na nowo przejąć duchowy autorytet w naszych domach. Jeżeli wierzący mąż i żona nie są w całkowitej jedności, nie działają razem w duchu i miłości Jezusa, to jest przed nimi wielkie niebezpieczeństwo. Jedno albo oboje nie chodzą w Duchu. Kiedy oboje szukają Boga w prywatnej modlitwie i oddaniu się Bogu, to Duch czyni cuda.

Bóg czyni coś nowego obecnie w kraju. Coś tak potężnego, tak nadprzyrodzonego, że piekło drży. Duch Święty przyszedł, aby oddzielać ludzi dla Pana. Odnoszenie sukcesu nie jest tak ważne, jak słuchanie Boga. Dla nowo ochrzczonych wierzących powodzenie oznacza oglądanie Jezusa w nowy i żywy sposób. Domy, meble, ziemia, samochody, ubrania – te wszystkie rzeczy straciły swój czar dla ludzi, którzy teraz są zakochani w Panu chwały. Duch Święty przyszedł, aby objawić Chrystusa, jako Zbawiciela domów – naszych domów!

Wejrzałem w duchowy świat i widzę jak demony uciekają. Widzę jak moce ciemności drżą, ponieważ prawdziwy kościół Boży, który przez jakiś czas był takim uśpionym olbrzymem, został sprowokowany przez Ducha Świętego, aby się otrząsnął i powstał i zajął swoje miejsce mocy i autorytetu.

Całe rodziny, całe kościoły, całe służby są przemieniane. Bóg mówi: „Traktujcie poważnie rzeczy duchowe, a ja zaspokoję wasze wszystkie potrzeby”! Ojciec czyni wielkie rzeczy po całym świecie i my możemy być uczestnikami Jego potężnego błogosławieństwa.

piątek, 5 listopada 2010

KORNELIUSZ ZBAWIŁ SWÓJ DOM

“A pewien mąż w Cezarei, imieniem Korneliusz, setnik kohorty, zwanej italską, pobożny i bogobojny wraz z całym domem swoim, dający hojne jałmużny ludowi i nieustannie modlący się do Boga” (Dz. Ap. 10:1-2).

Życie Korneliusza pokazuje, że Bóg szuka oddania się całym sercem, posłuszeństwa i ustawicznej modlitwy. Rozważ w jaki sposób ten oddany Bogu człowiek zbawił swój dom i jakie cuda spowodowało jego oddanie się Bogu.

Korneliusz był tak zdeterminowany, żeby on i jego domownicy poznali Bożą pełnię, że właściwie zaniedbał jedzenia po to, aby szukać Boga. Jedzenie było czymś drugorzędnym w porównaniu z jego głębokim duchowym głodem i tęsknotą do Boga. Dni postu bez towarzyszącego temu głodu i pragnienia do Boga nic nie dają; właściwie lepiej jeść niż pościć, starając się w ten sposób zaskarbić sobie błogosławieństwo z nieba. Ale głód Boga gasi pragnienie jedzenia u człowieka, który szuka Boga.

Ten człowiek, Korneliusz powinien nas wszystkich zawstydzić. Nie miał on taśm z nauczaniem; nie miał nawet nauczyciela. Nie był on żydowskim prozelitą, ale po prostu człowiekiem, który ponad wszystko pragnął Boga. To czego się nauczył nie przyszło mu łatwo – nie było wtedy seminariów, konferencji, ani książek o tym w jaki sposób to możesz otrzymać od Boga. Nie miał jeszcze nawet Ducha Świętego w sobie, który by go zachęcał do modlitwy i szukania Bożego oblicza. Pomimo tego on pościł i modlił się stale.

Jego życie modlitewne czyniło go też dawcą dla ludzi w potrzebie. Bóg nadal nie odpowiadał na jego modlitwę dotyczącą jego domowników, ale pomimo tego on hojnie dawał dla ludzi w potrzebie. Nie był tak bardzo zainteresowany swoimi potrzebami, żeby one zajmowały cały jego czas, uwagę i pieniądze.

Modlący się ludzie zawsze zdobywają Boża uwagę, a modlący się człowiek słyszy też co Bóg mówi. Tak było od samego początku.

Możesz zbawić swój dom w taki sam sposób, jak Korneliusz zbawił swój. W jednym dniu, poprzez jeden chwalebny cud, jego wszyscy domownicy zostali zbawieni i napełnieni Duchem Świętym. W jednym dniu jego dom został przemieniony z duchowej ślepoty na wspaniałe światło i życie. Wszystko to dlatego, że ten człowiek postanowił z wielką determinacją zbawić swój dom. Boże pomóż nam poważnie traktować modlitwę za naszą niebawioną rodzinę i przyjaciół.

środa, 3 listopada 2010

CIĄGLE WZRASTAJĄCE OBJAWIENIE JEZUSA CHRYSTUSA

Od czasów krzyża wszyscy duchowi olbrzymi mieli jedną rzecz wspólną. Mieli oni bliską społeczność z Panem; zatracili się w chwalebnej wielkości Chrystusa; i zmarli żałując tego, że nadal tak mało Go poznali. Tak było z Pawłem, wszystkimi uczniami i z wieloma ojcami wczesnego kościoła, takimi jak Luter, Zwingli i Purytanie; nabożni angielscy kaznodzieje i wielu bogobojnych liderów dzisiaj.

Każdy z tych olbrzymów podzielał tę samą najwyższą pasję: ciągle wzrastające objawienie Jezusa Chrystusa. Ich nie interesowało to, co jest spektakularne, ziemskie, rzeczy tego świata, sukces, ambicje czy ziemska sława. Modlili się – nie o rzeczy, nie o fizyczne błogosławieństwa, nie o to, aby byli używani, o nic dla siebie, ale jedynie o pełniejsze objawienie chwały i wielkości ich Pana.

Szatan pokazuje coraz większą moc i piekło wyzwala całą swoją wściekłość na to pokolenie. Warownie wroga są mocniej ufortyfikowane i okopane niż miało to miejsce w jakimś poprzednim pokoleniu. Bez wątpliwości, szatan objawia się światu tak, jak nigdy dotąd i jest coraz lepiej znany, mniej się go boją i jest lepiej akceptowany.

Podstawowa wiedza o Chrystusie nabyta w szkole biblijnej nie będzie wystarczająca w tej ostatecznej wojnie! Nie wystarczy wiedzieć o Nim. Musimy się starać o większe objawienie Ducha Świętego. To wymaga dużo czasu przy Jego stole. Poznajemy Go tylko poprzez przebywanie jak najdłużej w Jego obecności, siadanie z Nim, słuchanie Jego głosu, oczekiwanie na Jego boską mądrość. Zajęci, zapracowani ludzie rzadko Go poznają.

Paweł był nastawiony na ciągle wzrastające objawienie Jezusa Chrystusa. Wszystko co miał od Chrystusa, przyszło poprzez objawienie. Powiada on tak: „przez objawienie została mi odsłonięta tajemnica” (Efezjan 3:3). Duch Święty znał głębokie i ukryte tajemnice Boże i Paweł modlił się stale o dar łaski do zrozumienia i zwiastowania „niedościgłych bogactw Chrystusa” (w. 8). Paweł powiada, że my mamy dostęp do tych chwalebnych bogactw w Chrystusie. Mówiąc o Bożych wiecznych celach, mówi on tak: „W którym mamy swobodę i dostęp do Boga z ufnością przez wiarę w niego” (w. 12).

Bóg szuka wierzących, którzy będą szukać objawienia Jego dla siebie – bardzo głębokiej osobistej intymności, która otwiera „niedościgłe bogactwa Chrystusowe.”

wtorek, 2 listopada 2010

NIC OPRÓCZ CHRYSTUSA!

Czego Pan oczekuje najbardziej od tych, którzy twierdzą, że są Jemu oddani? Co może Jego błogosławić i podobać się Jemu? Czy mamy Mu zbudować więcej kościołów? Więcej szkół biblijnych? Więcej domów i instytucji dla ludzi zranionych? To wszystko są rzeczy cenne i potrzebne, ale ten, który nie mieszka w budynkach uczynionych ręką ludzką chce czegoś więcej! Salomon uważał, że zbudował wieczną świątynię dla Boga, ale za kilka lat zaczęła się niszczyć i za mniej niż czterysta lat została całkowicie zburzona.

Jedną rzeczą, jakiej Pan pragnie ponad wszystko od swojego ludu, kaznodziejów i pasterzy jest społeczność przy Jego stole! Jedności wokół Jego niebiańskiego stołu! Miejsca i czasu intymności! Ustawicznego przychodzenia do Niego po pokarm, siłę, mądrość i społeczność.

To pokolenie ma ograniczone objawienie Pana Jezusa, ponieważ tak wielu brakuje przy tym stole – uczcie społeczności sam na sam z Panem. Ich miejsca są puste! Niewielu zna wspaniałość i majestat takiego najwyższego powołania w Chrystusie Jezusie.

Błędnie czerpiemy naszą duchową radość ze służby, zamiast ze społeczności. Robimy coraz więcej dla Pana, którego znamy coraz mniej i mniej o Nim wiemy! Męczymy się, wypalamy, jeździmy po całym świecie i oddajemy nasze ciała tej pracy – ale tak rzadko jesteśmy na uczcie! Zachowujemy się zbyt swobodnie, jeżeli chodzi stół Pański i nie jesteśmy wystarczająco poważni jeżeli chodzi o zajmowanie naszego miejsca, aby się uczyć od Niego!

Paweł mówi o trzech latach w samotności na pustyni Arabskiej. Były to trzy chwalebne lata zasiadania w okręgach niebiańskich przy stole Pana. To właśnie tam Chrystus nauczył Pawła tego wszystkiego, co potrzebował i tam została mu objawiona mądrość Boża. Nawrócenie nie było wystarczające dla Pawła! Jednorazowa nadprzyrodzona wizja Chrystusa, jednorazowe cudowne usłyszenie Jego głosu z nieba nie było wystarczające! Uchwycił on przelotnie wizję Pana, ale chciał czegoś więcej!

W duszy Pawła coś wołało: „Ach, żebym Go poznał!” Nic dziwnego, że mógł powiedzieć dla całego systemu chrześcijańskiego: „ uznałem za właściwe nic innego nie umieć między wami, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego” (1 Kor.2:2). Mówił tak: „Niech Judaiści z Jerozolimy zachowują swój legalizm. Niech inni spierają się o swoje zrozumienie doktryny. Niech ci, którzy starają się o usprawiedliwienie poprzez swoje uczynki, męczą się tym. Ale jeżeli chodzi o mnie, to ja chcę więcej Chrystusa!”

poniedziałek, 1 listopada 2010

POCZĘSTUJ SIĘ

Poczęstuj się? Nie mówię tu o bezbożnym ja, ale o odrodzonym ja, które jest poddane Chrystusowi. Jednym z najważniejszych wersetów w Bożym Słowie jest Jana 4:14:

 „Ale kto napije się wody, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu.”
 „Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej” (Jana 7:37-38).

Ta woda darząca życiem będzie w nim i będzie się wylewała z niego. Skąd? Z jego wewnętrznej istoty!

Pozwólcie, że wam udowodnię ponad wszelką wątpliwość, że wszystko, czego potrzebujecie w tym życiu, zostało już wam darowane, kiedy przyszedł Chrystus! On jest w nas z wszelką mocą dla wszystkich potrzeb!

 „Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę” (2 Piotra 1:3).
 „Aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego” ( Efezjan 1:17).
 „I jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego” (1:19).
 „ Niech was wyposaży we wszystko dobre, abyście spełnili wolę jego, sprawując w nas to, co miłe jest w oczach jego, przez Jezusa Chrystusa” (Hebr. 13:21).
 „ Temu zaś, który według mocy działającej w nas potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy” (Efezjan 3:20).
 „By sprawił według bogactwa chwały swojej, żebyście byli przez Ducha jego mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku” (Efezjan 3:16).
 „I wraz z nim wzbudził, i wraz z nim posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie” (Efezjan 2:6).
 „A jeśli Duch tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w was, tedy Ten, który Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził, ożywi i wasze śmiertelne ciała przez Ducha swego, który mieszka w was” (Rzymian 8:11).

Wiem, że we mnie jest wielka, nieopisana moc! Odczuwam to. Jest to takie uczucie, jakby miał nastąpić wybuch wielkości.

Wiem, że Duch wie i widzi wszystko i że tylko On ma wszystkie odpowiedzi, jakich potrzebuję. Wiem, że nie muszę się udawać do człowieka czy kogoś poza mną. Wiem, że muszę się sam obsłużyć. Każdy, kto nazywa Chrystusa Panem i ufa Mu, ma Ducha Świętego w sobie, żeby mu pomagał uczynić życie obfitującym i radosnym.