czwartek, 30 września 2010

NA KOŃCU MOŻLIWOŚCI?

Czy jesteś już na końcu możliwości? Zmęczony, przytłoczony, gotów zrezygnować? Zachęcam do odpowiedzi na następujące pytania słowem tak lub nie:

• Czy Słowo Boże obiecuje, że On zaspokoi wszystkie twoje potrzeby?
• Czy Jezus powiedział, że nigdy cię nie opuści, ale będzie z tobą do końca?
• Czy powiedział, że zachowa cię od upadku i przedstawi bez zmazy przed tronem Ojca?
• Czy powiedział, że da ci wszystko, czego w danej chwili potrzebujesz? Czy obiecał, że da ci ziarno, którego potrzebujesz do rozgłaszania Ewangelii?
• Czy On chce bardziej dawać, niż ty chcesz brać? Czy On jest większy w tobie, niż ten, który jest na świecie?
• Czy On ma o tobie dobre myśli? Czy nagradza tych, którzy gorliwie Go szukają?
• Czy On przygotowuje dla ciebie miejsce w chwale? Czy przyjdzie na obłokach, by zabrać Swój lud do domu? Czy pójdziesz z Nim, kiedy przyjdzie?

Twoja odpowiedź na wszystkie te pytania powinna być, „Absolutnie tak!”

Teraz zrób sprawdzian. Zapytaj siebie, „Czy ja naprawdę wierzę, że Bóg jest wierny Swojemu Słowu, czy też moje zaufanie jest chwiejne”?

„Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków.

A jeśli komu z was brak mądrości, niech prosi Boga, który wszystkich obdarza chętnie i bez wypominania, a będzie mu dana. Ale niech prosi z wiarą, bez powątpiewania; kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej, przez wiatr tu i tam miotanej. Przeto niechaj nie mniema taki człowiek, że coś od Pana otrzyma” (Jakuba 1:2-7).

Możesz otrzymać Boża mądrość, wszelką mądrość, której potrzebujesz do rozwiązania problemów życiowych – jeżeli uwierzysz, nic nie wątpiąc i opierając swoje życie i przyszłość na Jego obietnicach.

Bóg daje wszystkim......chętnie.... mądrość.

środa, 29 września 2010

WŁÓŻ W TO SWOJE SERCE

Bóg nie przyjmuje od nikogo służby z narzekaniem. „Cokolwiek czynicie, z duszy czyńcie jako dla Pana, a nie dla ludzi” (Kolosan 3:23). Tutaj wyrażenie z duszy oznacza „z całego serca, całej siły i wszystkim, co jest w tobie.”

Paweł pisze: „ Każdy, tak jak sobie postanowił w sercu, nie z żalem albo z przymusu (niechętnie) ... (2 Kor. 9:7). Apostoł podaje podwójne zastosowanie tej sprawy dawania; dotyczy to naszych ofiar finansowych, a też oddawania naszego życia dla pracy Bożej!

Paweł pisał, że zbór w Macedonii dosłownie błagał go, żeby im pozwolił zebrać ofiarę dla biednych, cierpiących świętych w Jerozolimie. Ci Macedończycy byli tak oddani Panu, że oddawali ze swojego ubóstwa!

„...oddawali nawet samych siebie najpierw Panu, a potem i nam, za wolą Bożą” (2 Kor. 8:5). Paweł mówi, że Macedończycy dawali dużo więcej niż pieniądze. Powiedzieli mu: „Tu jest nasza ofiara. A teraz co chcesz, abyśmy zrobili? Z własnej woli ofiarujemy naszą służbę dla pracy Bożej!” Nie szczędzili niczego w służbie dla Pana i swoich braci!... ponad swoje możliwości oddawali chętnie samych siebie” (8:3). Dawali ponad ludzkie możliwości – z wieloma modlitwami!

Jeżeli dajesz tylko dlatego, że wierzysz, że jest takie przykazanie – albo jeżeli ciągle się zastanawiasz: „Czy dziesięcina jest pojęciem Nowotestamentowym, czy tylko Starotestamentowym? to masz złe nastawienie serca! Jeżeli oddajesz dziesięć procent dlatego, że pastor o to prosi, to jest to również złe. To nie o to chodzi, ale chodzi o nastawienie serca!

Jeżeli chcesz siebie oddać w pełni Panu i Jego służbie, to musisz to robić ochotnie! Gdyż Bóg miłuje ochotnego dawcę” (2 Kor. 9:7).

Ten werset mnie samego osądza, ponieważ często wykonuję swoją służbę bez radości Pana. Słyszę wielu chrześcijan, którzy mówią: „Jestem tak zmęczony, że nie wiem jak dalej żyć. Ach Boże, musisz przyjść i dać mi siłę!” Jest to ludzkie wołanie, które jest udziałem nas wszystkich. Ale jeżeli chcemy się oddać Bogu tak, aby się Jemu podobać, to musi to wypływać z ochotnego ducha – dostępnego dla nas wszystkich poprzez prostą, dziecinną wiarę.

Słowo przetłumaczone jako ochotnego w języku greckim oznacza „wesołe, radosne, zadowolone – lekkie serce, chętne, zadowolone, pełne wesołości. Bóg mówi: „Cokolwiek czynicie w pracy dla Mnie, czy to modlitwa wstawiennicza, uwielbianie Mnie w Moim domu, czy szukanie Mnie w ukrytej komorze, róbcie to ochotnie! Bądźcie radośni i hojni we wszystkim – odnośnie waszych pieniędzy, waszej służby,waszego czasu i waszego życia!”

Zapytam cię: Czy służenie Panu stało się nudne i męczące dla ciebie? Czy jest to tylko ciężar, który sprawia, że czujesz się smutny i zmęczony?

Bóg nie chce, żebyś narzekał na swój ciężar – On chce, żebyś wygonił te rzeczy ze swojego życia poprzez uchwycenie się Jego Słowa!

Twoją książeczką czekową do Jego zasobów jest wiara! On powiada: „Ja już zapewniłem ci wszelkie zaopatrzenie. Jaka potrzeba w twoim życiu jest tak wielka, żebym nie mógł jej zaspokoić i dać więcej niż potrzeba?”

wtorek, 28 września 2010

WYSTARCZAJĄCO WE WSZYSTKIM

Dlaczego tak wielu wierzących przeżywa słabość, odczuwa rozpacz i pustkę i wydaje im sie, że nie mogą iść dalej? To dlatego, że nie mają objawienia, jakie Duch dał Pawłowi – objawienia wszelkiego zaopatrzenia, jakie Bóg udostępnił tym, którzy go przyjmują przez wiarę!

Czy pasujesz do opisu Pawła o obfitującym słudze, który ma zaspokojone wszystkie potrzeby i jeszcze więcej. Zawsze, w każdym kryzysie? Czy sprawdziłeś to, czerpiąc z niebiańskiego banku?

Przez kilka lat pracowałem z Kathryn Kuhlman. Głosiłem z całego serca na jej spotkaniach rano i wieczorem i zazwyczaj na koniec dnia byłem wykończony. Pewnego wieczora Kathryn powiedziała do Gwen i do mnie: „Chodźmy coś zjeść.” Odpowiedziałem jej tak: „Przykro mi, ale jestem zbyt zmęczony. Muszę pójść do motelu, żeby sie trochę przespać.”

Ona spojrzała na mnie pytającym wzrokiem i zapytała: „Dawidzie, czy ty głosiłeś pod namaszczeniem Ducha dzisiaj?” Odpowiedziałem: „Ty wiesz, że miałem namaszczenie. Tyle ludzi wyszło do modlitwy!”

Kathryn powiedziała cicho: „W takim razie czegoś ci brakuje. Jeżeli usługujesz pod mocą Ducha Świętego, to na koniec nabożeństwa powinieneś być silniejszy, niż na początku – ponieważ On jest duchem ożywiającym! Możesz się podnieść ponad swoje ciało, gdyż poprzez Ducha możesz otrzymać wolność.” Od tego czasu sprawdzało się to w mojej służbie.

„abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mogli obfitować we wszelkich dobrych uczynkach” (2 Kor. 9:8). Obfitować tutaj dosłownie oznacza „ciągle pomnażające się; mieć więcej na końcu, niż na początku.” Inaczej mówiąc, kiedy walka staje się coraz bardziej zacięta, Boża łaska pomnaża się! Kiedy słabość przychodzi na ciebie, wtedy Jego siła staje się jeszcze większa – jeżeli w to wierzysz.

poniedziałek, 27 września 2010

ON JUŻ ZAPEWNIŁ ZAOPATRZENIE

Kiedy Bóg nas powołuje do jakiejś szczególnej pracy, to On już zapewnił zaopatrzenie we wszystko, czego potrzebujemy, żeby to zadanie wykonać.

„ A władny jest Bóg udzielić wam obficie wszelkiej łaski, abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mogli hojnie łożyć na wszelką dobrą sprawę” (2 Kor. 9:8).

Ten werset nie jest tylko nadzieją – to jest obietnica! Rozpoczyna się od słów: „Bóg jest władny!”

Bóg nie jest zainteresowany jedynie tym, żeby zaspokoić twoją potrzebę. On zawsze chce ci dać więcej niż potrzebujesz. To oznacza obfitość – powiększające się, super obfite zaopatrzenie!

„Temu zaś, który według mocy działającej w nas potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy” (Efezjan 3:20).

Pomyśl o tym, co tu jest obiecane: Kiedy jesteś przybity i zmęczony i wydaje ci sie, że już nie możesz iść dalej, Bóg jest w stanie ożywić cię tak, że będziesz miał wszystko, czego potrzebujesz – zawsze, w każdej możliwej sytuacji.

To tak, jak gdyby Pan mówił: „Słuchajcie wszyscy pasterze! Słuchajcie wszyscy, którzy wiernie uczęszczacie do mojego domu i pracujecie w modlitwie, uwielbieniu i wstawiennictwie! Chcę wam dać obfitość siły, nadziei, radości, pokoju, odpocznienia, finansów, zachęty, mądrości. Właściwie chcę, żebyście mieli ponad miarę tego, czego potrzebujecie – zawsze!”

Bóg nigdy nie chciał, żebyśmy byli duchowymi żebrakami, ubogimi w rzeczy od Pana. Wręcz przeciwnie, obfitujący sługa jest to taki, który cieszy się objawieniem wszystkich wielkich obietnic, jakie Bóg przygotował dla niego! Potem postępuje zgodnie z tymi obietnicami poprzez wiarę!

„Ale jak napisano, Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują. Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha; gdyż Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże” (1 Kor. 2:9).

Parafrazując: „Nasi ojcowie nie mogli nawet zacząć rozumieć tych wszystkich wielkich rzeczy, jakie Bóg przygotował! Nie przyszło im nigdy na myśl, ani do ich wyobraźni. Ale my nie mamy powodu, aby być ślepymi odnośnie tych rzeczy i nie wiedzieć co jest dla nas. Nasze oczy muszą widzieć, nasze uszy muszą słyszeć i musi to wstąpić do naszego serca i umysłu – ponieważ my jesteśmy ludem, dla którego Bóg to przygotował! Duch Święty nam to objawił!”

Rzeczywiście Biblia mówi, żebyśmy prosili Go o takie objawienie. Paweł pisał: „Myśmy otrzymali Ducha, który jest od Boga, żebyśmy poznali to, co nam Bóg dał darmo... czego naucza Duch Święty .. i co jest rozpoznawane duchowo” (w. 12-14).

Uważam, że większość chrześcijan nie przyjęła szczerze mocy tych obietnic Bożych! Czytaliśmy je wiele razy, ale pozostają one dla nas martwą literą. Nie uchwyciliśmy się ich i nie powiedzieliśmy: „Panie, objaw mi co dla mnie przygotowałeś! Otwórz mój umysł i mojego ducha na twoje źródła. Twoje Słowo mówi, że muszę poznać te rzeczy, które zostały mi darmo dane, żebym mógł się ich uchwycić dla Twojej chwały!”

piątek, 24 września 2010

OBFITUJĄCY SŁUGA

Niedawno byłem w modlitwie przed Panem z takim ciężarem na sercu, obciążony wieloma troskami. Zacząłem przedstawiać Mu swoją rację:

„Ach panie, nigdy w życiu nie byłem tak zmęczony. Nie mam już siły, aby iść dalej!” Potem zacząłem płakać. Byłem tak wyczerpany, że łzy dosłownie tryskały ze mnie. Kiedy tak leżałem i wołałem, pomyślałem sobie: „Na pewno moje łzy poruszą serce Pana!”

Duch Święty rzeczywiście przyszedł i usługiwał mi, ale nie w taki sposób, jak ja myślałem! Ja oczekiwałem współczucia, zachęty, zrozumienia. On mi to wszystko dał, ale w sposób zupełnie inny, niż się spodziewałem.

Pan łagodnie pouczył mnie, żebym przeczytał 2 Koryntian 9:6-11 i powiedział, że wszystko, czego potrzebuję, jest w tym fragmencie:

„ A powiadam: Kto sieje skąpo, skąpo też żąć będzie, a kto sieje obficie, obficie też żąć będzie. Każdy, tak jak sobie postanowił w sercu, nie z żalem albo z przymusu; gdyż ochotnego dawcę Bóg miłuje. A władny jest Bóg udzielić wam obficie wszelkiej łaski, abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mogli hojnie łożyć na wszelką dobrą sprawę:

„Jak napisano: Szczodrze rozdaje, udziela ubogim, Sprawiedliwość jego trwa na wieki. A ten, który daje ziarno siewcy i chleb na pokarm, da i pomnoży zasiew wasz, i przysporzy owoców sprawiedliwości waszej; a tak ubogaceni we wszystko będziecie mogli okazywać wszelką szczodrobliwość, która za naszym przyczynieniem pobudza do dziękczynienia Bogu.”

Czytałem ten fragment raz i drugi, ale nic z tego nie wziąłem. W końcu zamknąłem swoją Biblię i modliłem się: Panie, jestem zdezorientowany, nie widzę tam nic takiego, co by mi mogło pomóc czy zachęcić.”

Wreszcie Duch przemówił mocno, ale z miłością do wewnętrznego człowieka: „Dawidzie, to wszystko odnosi się do ciebie i tego, co przeżywasz. Ostatnio służyłeś mi bez szczodrego, radosnego ducha! Gdzie jest twoja radość i szczęście w służbie dla Mnie? Moje Słowo nie mówi tylko o dawaniu pieniędzy na pomoc dla biednych. Mówi ono o służeniu Mnie i Mojemu ciału!

„Powołałem cię do Nowego Jorku i nie wysłałem cię tam bez pomocy czy obfitych środków materialnych. Wszystko czego potrzebujesz jest dostępne dla ciebie – siła, odpocznienie, moc, zdolności, radość i szczęście. Nie ma powodu, żebyś miał pracować ze smutkiem, żeby cię to przygniatało. Masz dostęp do wszelkiej siły i radości!”

czwartek, 23 września 2010

NAUCZ SIĘ STAĆ I WALCZYĆ SAM

Musisz sie nauczyć prowadzić swoją walkę. Nie możesz polegać, że ktoś inny cię wybawi!

Może masz przyjaciela, który bojuje z tobą w modlitwie, do którego możesz zadzwonić i powiedzieć: „Jest przede mną walka. Czy będziesz się modlił o mnie? Wiem, że masz Boża moc!” To jest Biblijne – ale nie jest to cała wola Boża dla ciebie! Bóg chce, żebyś się stał wojownikiem! On chce, żebyś ty mógł stanąć i przeciwstawić się diabłu.

Bóg obiecał Gedeonowi: „Ponieważ Ja będę z tobą, pobijesz Midiańczyków jak jednego męża” (Sedziów 6:16). Bóg mu powiedział: „Ja ciebie posłałem i Ja będę z tobą!”

Ale wtedy ludzie z miasta przyszli, szukając tego, który zburzył ich bałwany (zobacz Sędziów 6:28-30). Gdzie był Gedeon? Ukrywał się – nadal nie był pewny Bożych obietnic i zastanawiał sie, czy Bóg jest z nim. Gedeon powiedział: „ Jeżeli Pan jest z nami, to dlaczego to wszystko na nas przyszło? Gdzie są te cuda, o których opowiadali nam nasi ojcowie...? (werset 13). Tak samo jest z nami! Jezus nam obiecał: „Ja będę z wami zawsze” )Mat. 28:20). Jednak pomimo tego nie nauczyliśmy się stać na Jego Słowie i walczyć!

Sytuacja zacznie się zmieniać w momencie, kiedy będziesz w pełni przekonany, że Bóg jest z toba. Że mówi do ciebie i że ci pokaże wszystko, co potrzebujesz wiedzieć!

Jesteś mocniejszy niż myślisz! Może zastanawiasz się tak, jak Gedeon: „Jak mogę walczyć? Jestem taki słaby, taki niedoświadczony.” Ale Bóg powiedział do Gedeona: „Idź w tej twojej mocy” (6:14). „Jakiej mocy?” - zapytasz. Moc Gedeona była w Bożym Słowie, jakie otrzymał: „Ponieważ Ja będę z tobą.”

Umiłowani, to samo słowo - „Ja jestem z tobą” - jest twoja siłą! Otrzymasz tę moc, kiedy uwierzysz, że Jego Słowo jest prawdą – i będziesz działał w oparciu o to Słowo!

środa, 22 września 2010

ROZPRAW SIĘ ZE SWOIM STRACHEM I NIEWIARĄ

Izrael popadł w bałwochwalstwo. Ale ich podstawowym grzechem była niewiara, z której wynikał wszelki strach! Bóg posłał do nich proroka, żeby wyjawił ich podstawowy grzech.

Prorok powiedział im w wielu słowach: „Spójrzcie na siebie – gromada żebraków, kryjących się, która boi się stanąć i walczyć. Wy już się poddaliście. Ale macie historię Bożego wybawienia! On dał waszym ojcom wielkie zwycięstwa, kiedy Mu zaufali. On obiecał też, że was wyrwie, a pomimo tego wy Mu nie wierzycie!” (Zobacz Sędziów 6:7-10).

Wielu chrześcijan jest przestraszonych, że diabeł ich zniszczy. Boją się, że popełnią błąd, albo wrócą do swoich grzechów i diabeł zrobi z nimi co zechce. Jest to jednak kłamstwo z czeluści piekła! Biblia powiada, że nie musisz się bać, kiedy kroczysz przez życie!

Kiedy trzymamy się strachu, to staje się to zaraźliwe. Wszyscy wokół ciebie się zarażają! Kiedy Gedeon zebrał swoją armię, to Bóg mu powiedział, żeby odesłał do domów każdego bojaźliwego żołnierza: „Kto się boi, niech zawróci i odejdzie ... wtedy zawróciło dwadzieścia dwa tysiące” (Sędziów 7:3).

Bóg mówi to samo słowo do Swojego kościoła dzisiaj. Pyta: „Dlaczego się boicie? Dlaczego grzeszycie w ten sposób, że nie ufacie Mi, że dam wam zwycięstwo w waszym życiu? Obiecałem pokonać każdą moc demoniczną, która wystąpi przeciwko wam!”

Ojciec Gedeona, Joasz stawiał posągi Baala i bogini Aszery, robione z wielkich kamieni. Rozumował tak: „Baal dał Midianitom moc nad nami, to może, jeżeli będziemy oddawać pokłon ich bogu, to nam da moc.” Ludzie przychodzili z daleka, żeby tam oddawać pokłon, włączając w to Midianitów i Moabitów; to była potężna twierdza demoniczna w Izraelu!

Bóg powiedział do Gedeona: „Nie wybawię Izraela dotąd, aż pozbędziecie się tego bałwana, który stoi między nami. Odrzućcie go – zburz go!” Tak więc w środku nocy Gedeon „wziął dziesięciu mężów spośród swoich sług i uczynił tak, jak mu powiedział Pan” (Sędziów 6:27). Wziął wołu i liny, żeby zburzyć Baala i Aszerę!

Bóg przekazuje kościołowi dzisiaj takie samo poselstwo, jakie dał Gedeonowi: „Chcę wam pomóc – ale nie mogę, jeżeli Mi nie ufacie. Jesteście pełni strachu. Zanim będę mógł was wybawić, będziecie musieli zburzyć warownię tego grzechu!” „Odłóżcie wszelki ciężar i grzech, który was usidla” (Hebr. 12:1). Musimy zburzyć wszelkie warownie strachu i grzechu!

Gedeon zburzył demoniczne warownie przy pomocy silnego wołu. Ale my otrzymaliśmy broń o wiele potężniejszą, niż miał Gedeon (zobacz 2 Kor. 10:4,5).

Zwycięstwo przychodzi poprzez modlitwę z wiarą. To nie oznacza zimnej, pustej modlitwy, ale modlitwę w Duchu, modlitwę, która wierzy, że Bóg odpowie. „ W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie modły w Duchu” (Efezjan 6:18).

wtorek, 21 września 2010

JAK MAMY STAĆ I WALCZYC!

Przy tym całym rozprawianiu w kościele o duchowej walce, chrześcijanie nadal nie nauczyli się stawiać czoła nieprzyjacielowi. Jesteśmy takim popychadłem dla diabla!

Ja nie wierzę, że każde niepowodzenie jakie dotyka chrześcijanina pochodzi od diabła. Niesłusznie zwalamy na niego winę za naszą nieostrożność, nieposłuszeństwo i lenistwo.

Łatwo jest oskarżać diabła za naszą głupotę. W ten sposób nie musimy tego zmieniać. Ale na tym świecie jest obecnie prawdziwy diabeł – i jest on bardzo zapracowany!

Powiem wam coś na temat strategii diabła. Jeżeli nie może on strącić Wszechmogącego z Jego tronu, to będzie się starał wymazać z ciebie Boże podobieństwo! On chce przemienić chwalców w narzekających i bluźnierców.

Szatan nie może ciebie atakować tak, jakby chciał. Bóg ustawił mur ognia wokół swoich dzieci i szatan nie może przejść poza ten mur bez Bożego przyzwolenia.

Szatan nie potrafi czytać myśli chrześcijanina. Niektórzy ludzie boją sie modlić, bo myślą, że diabeł się włączy do ich myśli! Inni myślą, że diabeł może czytać ich każdą myśl. Tak nie jest! Tylko Bóg jest wszechobecny i wszystkowiedzący.

Pismo daje nam polecenie, żebyśmy powstali, byli mocni i walczyli przeciwko ciału i diabłu: „ Czuwajcie, trwajcie w wierze, bądźcie mężni, bądźcie mocni” (1 Kor. 16:13). „Bracia umacniajcie się w Panu i sile Jego mocy” (Efezjan 6:10).

Musi ci się sprzykrzyć to, że diabeł cię trzyma w dole – życia w nędzy, depresji, bez radości, pusty i niepokojony!

Księga Sędziów mówi nam: „Potem czynili synowie izraelscy zło w oczach Pana, wydał ich więc Pan w rękę Midiańczyków na siedem lat. Aż się wzmogła przemoc Midiańczyków nad Izraelem” (Sędziów 6:1,2).

Izraelici byli w najniższym punkcie swojej historii. Musieli się kryć w jaskiniach i mokrych norach, głodni, wystraszeni i bezradni. Wtedy coś się wydarzyło. Rozpoczęło się od Gedeona i rozszerzyło się na cały obóz: Izrael miał już dosyć ukrywania się w tych mokrych jaskiniach!

Gedeon powiedział sobie tak: „Jak długo będziemy się na to godzić? Oni plądrują nasz kraj bez naszego sprzeciwu. Nikt się nie przeciwstawia i nikt z tym nic nie robi! Mówią nam, że mamy Boga, który walczył za naszych ojców. Ale spójrzcie na nas teraz – jesteśmy obdarci i bez nadziei. Żyjemy w ustawicznym strachu!”

W Gedeonie coś powstało. Powiedział więc coś, na co Bóg czekał: „Dosyć już tego! Służymy zwycięskiemu Bogu. Dlaczego więc znosimy dzień za dniem to upokorzenie?”

Bóg nie uczyni nic dotąd, aż będziemy mieć całkowite obrzydzenie – aż będziemy zmęczeni tym, że jesteśmy tak upodleni.

Musisz zrobić to, co zrobił Gedeon – wołać do Pana! Służymy temu samemu Bogu, któremu służył Izrael. Jeżeli On wysłuchał wołania Izraela w ich bałwochwalstwie, to usłyszy ciebie – w twojej szczerości.

poniedziałek, 20 września 2010

MODLITWA NIEWIARY

Słyszeliście o modlitwie wiary. Ja wierzę, że jest też lustrzane odbicie takiej modlitwy, czyli modlitwa oparta o ciało. Ja to nazywam modlitwą niewiary.

Chcę wam zadać pytanie. Czy słyszałeś kiedyś jak Pan ci mówił: „Przestań się modlić – wstań ze swoich kolan”? Czy Jego Ducha kiedyś ci polecił: „Przestań płakać i obetrzyj łzy. Dlaczego leżysz przede Mną twarzą do ziemi?”

Pan tak przemówił do Mojżesza: „Dlaczego wołasz do Mnie?” (2 Mojż. 14:15). W dosłownym tłumaczeniu Hebrajskim brzmi to tak: „Dlaczego krzyczysz na mnie? Po co to głośne błaganie w Moich uszach?”

Dlaczego Bóg to powiedział do Mojżesza? Widzimy tu bogobojnego, modlącego się człowieka, który przeżywa kryzys swojego życia. Faraon gonił Izraelitów i nie mieli gdzie uciekać. Większość chrześcijan by prawdopodobnie reagowała tak samo jak Mojżesz. On oddalił się na samotne wzgórze, aby być sam na sam z Panem. Tam wylewał swoje serce w modlitwie.

Kiedy Bóg słyszał jak Mojżesz krzyczy, powiedział do niego: „Dosyć.” Biblia nie podaje szczegółów, co było dalej. Ale w tym punkcie Bóg mógł powiedzieć: „Nie masz prawa tak się męczyć przede Mną Mojżeszu. Twój płacz jest afrontem dla mojej wierności. Ja ci już dałem swoje pewne obietnice wybawienia. Pouczyłem cię też szczegółowo co masz robić. Teraz więc przestań płakać.”

Kiedy przeżywamy swój własny kryzys, możemy siebie przekonywać w taki sposób: „Modlitwa jest najważniejszą rzeczą, jaką mogę zrobić teraz.” Ale przychodzi czas, kiedy Bóg wzywa nas do działania i posłuszeństwa Jego Słowu z wiarą. W takich chwilach nie pozwoli nam wycofywać się na pustynię, żeby tam się modlić. To byłoby nieposłuszeństwem i każda modlitwa byłaby modlitwą niewiary.”

Modlitwa niewiary bierze pod uwagę tylko Bożą dobroć. Ignoruje ona surowość Jego świętych sądów. Paweł pisze: „Zważ tedy na dobrotliwość i surowość Bożą” (Rzymian 11:22). Apostoł celowo wspomina Bożą dobroć i surowość w tym samym zdaniu. Mówi przez to, że te dwie rzeczy są nierozdzielne.

A Starym Testamencie Izajasz powiedział to w taki sposób: „ Oto ręka Pana nie jest tak krótka, aby nie mogła pomóc, a jego ucho nie jest tak przytępione, aby nie słyszeć. Lecz wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga, a wasze grzechy zasłoniły przed wami jego oblicze, tak że nie słyszy. Gdyż wasze dłonie są splamione krwią” (Izajasz 59:1-3).

Umiłowani, Bóg się nie zmienił pomiędzy Starym i Nowym Testamentem. On jest Bogiem miłości i miłosierdzia, jak to przedstawia Izajasz. Ale On nadal nienawidzi grzech, ponieważ jest święty i sprawiedliwy. Dlatego też powiedział do Izraela: „Nie mogę was wysłuchać z powodu waszych grzechów.”

Zwróć uwagę na słowa Psalmisty Dawida: „Do niego wołałem ustami mymi I wysławiałem go językiem moim. Gdybym knuł coś niegodziwego w sercu moim, Pan nie byłby mnie wysłuchał. Lecz Bóg mnie wysłuchał, Zwrócił uwagę na modlitwę moją. Błogosławiony Bóg, który nie odrzucił modlitwy mojej” (Psalm 66:17-20).

Psalmista mówi: „Widziałem, że w moim sercu była niegodziwość i nie zgodziłem się z tym żyć. Dlatego udałem się do Pana, aby mnie oczyścił. Wtedy On wysłuchał moją modlitwę. Ale gdybym się trzymał swojego grzechu, to Bóg by nie wysłuchał mojego wołania.”

piątek, 17 września 2010

DRUGA STRONA SPOŁECZNOŚCI

Chodzenie w Bożej chwale oznacza nie tylko to, że przyjmujemy miłość Ojca, ale że my Go również kochamy. Jest to sprawa wzajemnego uczucia, zarówno otrzymywanie jak i dawanie miłości. Biblia mówi nam: „Będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca, całej duszy i całej swojej siły” (5 Mojż. 6:5).

Bóg mówi nam: „Synu, daj mi swoje serce” (Przypow. Sal. 23:26). Jego miłość wymaga, abyśmy ją odwzajemnili, żebyśmy oddali Mu miłość, która jest całkowita, niepodzielna, wymagająca całego naszego serca, duszy, umysłu i siły.

Jednak Pan mówi nam bez żadnej wątpliwości: „ Nie możesz sobie zasłużyć na Moją miłość. Miłość, którą ci okazuję, jest niezasłużona!” Jan pisze: „Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, ale że On nas umiłował i posłał swojego Syna, żeby się stał przebłaganiem za nasze grzechy” i „miłujemy Go, gdyż On nas wpierw umiłował” (1 Jana 4:10,19),

Tak jak Boża miłość do nas charakteryzuje się odpocznieniem i radością, tak też nasza miłość do Niego musi mieć te same elementy.

1. Dawid wyraża odpocznienie w Jego miłości, kiedy pisze: „Kogóż mam w niebie, jeśli nie Ciebie? I na ziemi nie nikogo oprócz Ciebie” (Psalm 73:25). Serce, które kocha Pana, przestaje szukać pociechy gdzieś indziej, gdyż ma zupełne zadowolenie w Nim. Dla takiego kochanka Boża dobroć jest lepsza niż życie!

2. Takie serce raduje się również w miłości do Boga. Śpiewa i tańczy w radosnym uniesieniu z powodu Pana. Kiedy dziecko Boże wie jak bardzo go kocha jego Ojciec, to w jego duszy jest pełnia radości!

Pozwólcie, że podam wam najmocniejszy werset z Biblii. Księga Przypowieści podaje nam te prorocze słowa o Chrystusie: „ja byłam u jego boku mistrzynią, byłam jego rozkoszą dzień w dzień, igrając przed nim przez cały czas, igrając na okręgu jego ziemi, rozkoszując się synami ludzkimi” (Przyp. Salom. 8:30,31).

Umiłowani, my jesteśmy tymi synami, o których tutaj pisze! Od założenia świata Bóg przewidział ciało wierzących połączonych z Jego Synem. Nawet wtedy Ojciec cieszył się i radował z tych synów. Jezus powiada: „Ja byłem rozkoszą mojego Ojca, radością Jego istnienia. A teraz wszyscy, którzy nawracają się do Mnie z wiarą, są również Jego radością!”

Jak więc mamy odwzajemniać miłość Jezusa? Jan odpowiada na to: „Na tym polega miłość do Boga, że przestrzegamy Jego przykazań, a jego przykazania nie są trudne” (1 Jana 5:3).

Jakie to są Jego przykazania? Jezus mówi w skrócie, że są dwa „na tych dwóch opiera się cały zakon i prorocy” (Mat. 22:40). Pierwsze i najważniejsze jest abyśmy miłowali Pana całym sercem, duszą i umysłem. Nie mamy przed Nim nic ukrywać. Drugie jest takie, że mamy miłować naszego bliźniego jak siebie samego. Te dwa proste, nietrudne przykazania są podsumowaniem całego zakonu Bożego.

Jezus mówi tu, że nie możemy mieć społeczności z Bogiem, ani chodzić w Jego chwale, jeżeli nosimy jakąś urazę przeciw komuś. Dlatego miłować Boga oznacza miłować każdego brata i siostrę w taki sam sposób, jak nas umiłował Ojciec.

czwartek, 16 września 2010

ŻYCIE W SPOŁECZNOŚCI

Wiele dzieci Bożych wie bardzo mało, albo nic o życiu w społeczności z Nim. Dlaczego tak jest?

Ja wierzę, że tacy chrześcijanie mają smutne, zniekształcone zrozumienie niebiańskiego Ojca. Przypominam sobie przypowieść Jezusa o słudze, który ukrył swój talent, ponieważ miał zniekształcony obraz swojego mistrza. Ten sługa powiedział: „Widziałem, że jesteś człowiekiem twardym” (Mateusza25:24).

W podobny sposób wielu wierzących dzisiaj myśli: „To niemożliwe, żeby Bóg mógł się mną cieszyć, radować i śpiewać z miłości. Zawiodłem Go nieraz tak sromotnie i sprowadziłem hańbę na Jego Imię. Jak On by mnie mógł kochać, szczególnie w walce, którą staczam teraz?”

Ja wierzę, że jest to potężny powód dlaczego wielu chrześcijan nie chce się przybliżyć do swojego Ojca niebiańskiego. Obawiają się zbliżyć do Niego, bo odczuwają, że zawiedli Go w czymś. Myślą o Nim tylko, że jest pełny pożerającego ognia, gotowy, żeby sądzić i potępić.

Pytanie dla nas wszystkich dzisiaj jest takie: jak możemy nie chcieć przybliżyć się do Ojca, który pisze do nas listy miłosne, który mówi nam, że tęskni za nami, który jest zawsze gotowy, żeby nas przytulić, który mówi, że ma o nas tylko dobre myśli? Pomimo naszej głupoty zapewnia nas: „Szatan może ci mówić, że jesteś do niczego, ale ja mówię, że jesteś moją radością!”

Może myślisz tak: „Na pewno Pan nie raduje się z kogoś, kto jest nadal w grzechu. Nie mogę się spodziewać, że będzie mnie kochał, jeżeli będę trwał na drodze grzechu. Tego rodzaju myślenie graniczy z bluźnierstwem.”

Tak, Pan kocha swój lud, ale nie kocha ich grzechu. Biblia mówi, że On upomina każde dziecko, które trwa w grzechu, ale czyni to zawsze cierpliwie. Po upomnieniu, Jego Duch wypełnia nas odczuciem Jego gniewu z powodu grzechu.

Poprzez to wszystko Boża miłość do nas pozostaje niezmienna. Słowo powiada: „Ja jestem Panem, który się nie zmienia” (Malachiasz 3:6). „Ojciec, ... u którego nie ma odmiany, ani cienia odwracania się” (Jakuba 1:17). „Ja jestem Bogiem, a nie człowiekiem” (Ozeasz 11:9).

Niech Bóg zachowa, aby Jego miłość do nas zawiodła i płynęła tak, jak nasza miłość do Niego. Nasza miłość różni się prawie z dnia na dzień i przechodzi z gorącej i gorliwej do letniej, a nawet zimnej. Tak jak uczniowie, możemy być gotowi umrzeć za Jezusa jednego dnia, a w następnym dniu zapomnieć o Nim i uciekać od Niego.

Muszę cię zapytać, czy możesz powiedzieć: „Mój Ojciec niebiański jest we mnie zakochany! On mówi, że jestem słodki i miły w Jego oczach i ja Mu wierzę. Wiem, że bez względu na to, co przeżywam, albo jak bardzo jestem kuszony i doświadczany, On mnie wyratuje. On w tym wszystkim będzie nade mną czuwał i nigdy nie pozwoli, żebym się załamał. Zawsze będzie dla mnie dobry i delikatny!”

Wtedy rozpoczyna się prawdziwa społeczność. Mamy być przekonani każdego dnia o Bożej niezmiennej miłości do nas. Mamy Mu też pokazać, że wierzymy w Jego objawienie, jakie nam dał. Jan pisze: „Myśmy poznali i uwierzyli w miłość, jaką Bóg ma dla nas. Bóg jest miłością a ten, kto mieszka w miłości, w Bogu mieszka a Bóg w nim” (1 Jana 4:16).

środa, 15 września 2010

PRAWDZIWA SPOŁECZNOŚĆ

Wielu chrześcijan mówi o intymności z Panem, chodzeniu z Nim. Ale nie możemy mieć prawdziwej społeczności z Bogiem, jeżeli nie otrzymamy w naszych sercach pełnego objawienia Jego miłości, łaski i miłosierdzia.

Społeczność z Bogiem składa się z dwóch rzeczy:

1. Przyjęcia miłości Ojca, i2. Odwzajemniania tej miłości.

Można spędzać wiele godzin w modlitwie, mówić Panu jak bardzo Go kochamy, ale to nie jest społeczność. Jeżeli nie przyjąłeś Jego miłości, to nie miałeś społeczności z Nim. Nie możesz dzielić intymności z Panem, jeżeli nie jesteś bezpieczny w Jego miłości do ciebie.

Wiem, że kiedy przychodzę do mojego Pana, to nie przychodzę do twardego, gniewnego, wymagającego Ojca. On nie czeka na mnie z rozgniewanym obliczem, i gotowym do uderzenia kijem. On mnie nie śledzi i nie czeka na moje potknięcie, żeby mógł powiedzieć: „Złapałem cię!”

Nie, ja przychodzę do Ojca, który objawił mi się jako czysta, bezwarunkowa miłość. On jest uprzejmy i delikatny, pełny łaski i miłosierdzia i pragnie dźwigać moje ciężary i troski. Wiem, że nigdy mnie nie odrzuci, kiedy zwracam się do Niego.

Dlatego mam przychodzić do Jego przedsionków z uwielbieniem i wdzięcznością, gdyż jestem wdzięczny za to kim jest mój Bóg. On się troszczy o wszystko, co mnie dotyczy! (Zobacz Psalm 100).

Prorok Sofoniasz mówi coś o niewiarygodnej miłości Boga do nas. Pisze tak: „ Pan, twój Bóg, jest pośród ciebie, Mocarz, On zbawi! Będzie się radował z ciebie niezwykłą radością, odnowi swoją miłość. Będzie się weselił z ciebie tak, jak się weselą w święta” (Sofoniasz 3:17).

Ten werset mówi nam dwie ważne rzeczy o tym, jak Pan nas kocha:

1. Bóg odpoczywa w Swojej miłości do swojego ludu. W języku hebrajskim ten zwrot: „Będzie odpoczywał w Swojej miłości” oznacza: „Będzie milczał z powodu Swojej miłości.” Bóg mówi właściwie tak: Znalazłem swoją prawdziwą miłość i jestem zupełnie usatysfakcjonowany! Nie muszę szukać gdzieś indziej, bo nie mam żadnej skargi. Jestem zupełnie spełniony w tej relacji i nie cofnę swojej miłości. Moja miłość jest sprawą zdecydowaną!”2. Bóg czerpie wielką przyjemność ze Swojego ludu. Sofoniasz składa świadectwo: „On raduje się z ciebie ze śpiewem.” Inaczej mówiąc: „Boża miłość do ciebie jest tak wielka, że wkłada w jego usta pieśń!”

Radować się oznacza „mieć radość i rozkosz.” Jest to zewnętrzne wyrażenie wewnętrznego zadowolenia. Jest to również najwyższe wyrażenie miłości. Hebrajskie słowo, jakiego używa Sofoniasz, a które jest przetłumaczone jako „radować się” ma tutaj znaczenie ”podskakiwać jak ktoś, kto jest ogarnięty radosną ekstazą.”

Czy możesz wyobrazić sobie twojego niebiańskiego Ojca, który jest tak w tobie zakochany, że podskakuje z radości na samą myśl o tobie? Czy możesz przyjąć Jego słowo, że On ciebie ukochał przed stworzeniem świata, przed stworzeniem człowieka, zanim sie jeszcze urodziłeś? Czy możesz przyjąć to, że On ciebie kochał nawet po tym, kiedy Adam upadł w grzech i stał się Jego nieprzyjacielem?

wtorek, 14 września 2010

KORZYŚĆ Z WALKI

Kiedykolwiek narasta opozycja, obfituje w nas łaska Boża. Pomyślcie, co dzieje się z drzewem, kiedy naciera na nie potężny sztorm. Wiatr grozi wyrwaniem drzewa z korzeniami, łamie gałęzie i rozwiewa liście. Kiedy sztorm ustaje, wygląda to beznadziejnie.

Jednak, kiedy przypatrzysz się bliżej, to sztorm, który powoduje pęknięcia ziemi wokół pnia drzewa, pomaga też korzeniom wrastać głębiej w ziemię. Teraz drzewo ma dostęp do nowych, głębszych źródeł odżywiania i wody. Zostało oczyszczone z martwych gałęzi. Może niektóre gałązki zostały odłamane, ale w ich miejsce wyrastają nowe i mocniejsze. Mówię wam, że to drzewo jest teraz mocniejsze i lepiej rośnie. Poczekajcie do zbiorów, bo ono wyda więcej owoców!

Może właśnie teraz przeżywacie sztorm. Wiatr mocno naciera, potrząsając wami gwałtownie i boicie się, że was wywróci. Kochani, nie panikujcie! Musicie wiedzieć, że w czasie tej nawałnicy zapuszczacie głębiej duchowe korzenie. Bóg rozwija w was głębszą pokorę i głębszy żal z powodu grzechu, oraz większy głód Jego sprawiedliwości.

Bóg czyni cię doświadczonym żołnierzem krzyża – poranionym w walce, ale mądrzejszym i odważniejszym. Czasami może robisz sobie wyrzuty, ale Pan tego nie robi. Właściwie, to On mógłby cię samodzielnie usunąć z pola walki, ale tego nie zrobił, bo widział, że to wytwarza w tobie większe pragnienie Jego bliskości.

Rzymian 5:3 mówi, że „ucisk wywołuje cierpliwość”. Słowo wywołuje, oznacza „powoduje”.

W 2 Kor. 4:17 czytamy, „Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały”. Słowo przynosi w tym wersecie jest takie same, jak w Rzym. 5:3).

poniedziałek, 13 września 2010

CO KAŻDY CHRZEŚCIJANIN POWINIEN WIEDZIEĆ NA TEMAT DUCHOWEGO WZROSTU

„Powinniśmy zawsze dziękować Bogu za was, bracia. Jest to rzecz słuszna. Wiara wasza bowiem bardzo wzrasta a wzajemna miłość wasza pomnaża się w was wszystkich” (2 Tesal. 1:3).

Jaki wielki komplement wypowiedział Paweł o chrześcijanach w Tesalonikach! W skrócie powiedział tak: „To niesamowite, jak wyście bardzo dorośli, zarówno w wierze w Chrystusa, jak też w miłości jedni do drugich. Wszędzie, gdziekolwiek jestem, chwalę się waszym duchowym wzrostem i Bogu dziękuję za was!”

W tym krótkim urywku Paweł daje nam zdumiewający obraz ciała wierzących, którzy wzrastają w jedności i miłości. Greckie wyrażenie, którego Paweł używa do określenia „ nadzwyczajnego wzrastania”, oznacza „wzrastanie ponad przeciętną, bardziej niż inni”. Zarówno indywidualnie, jak i wspólnie, wiara i miłość Tesaloniczan przewyższała to, co było w innych zborach.

Oczywiście, ci wierzący Tesaloniczanie starali się nie tylko jakoś utrzymać wiarę do przyjścia Jezusa. Oni uczyli się i szli naprzód, wzrastając, a ich życie o tym świadczyło. Według Pawła, wszystkie zbory w Azji o nich mówiły.

Wygląda na to, że kazania, których ci ludzie słuchali, pobudzały ich do głębszego chodzenia z Chrystusem. To powodowało topnienie ich cielesnych ambicji i osądzało ich, jeżeli ich przyzwyczajenia nie podobały się Chrystusowi, a Duch Święty burzył w nich bariery etniczne i rasowe. Oni uczyli się, jak kochać innych, biednych czy bogatych, wykształconych czy nie. Oni też okazywali wielką troskę o innych, uważając jedni drugich za wyższych od siebie.

Jeżeli jesteś karmiony i pojony Słowem Bożym. W twoim życiu powinien być widoczny stały wzrost.. To powinno dziać się automatycznie.

Nie wiem, czy każdy w naszym zborze „bardzo wzrasta”, jak mówił Paweł o zborze w Tesalonikach. Wierzę, że tak jest z wieloma ludźmi. Dlaczego? Namaszczone głoszenie czystego Słowa Bożego zawsze powoduje wzrost. Apostoł Piotr powiada, że wszyscy, którzy pragną czystego mleka Słowa, będą wzrastać.

Paweł określa nasz duchowy wzrost, jako dzieło Ducha Świętego. Mówi, że Duch zawsze działa, przemieniając nas z chwały w chwałę. On stale odnawia nasz umysł, umartwiając nasze ciało i oczyszczając naszego człowieka wewnętrznego. Działa w naszych sercach, by usunąć gniew, gorycz, urazy i wszelkiego rodzaju zło. On wytwarza w nas dobroć, delikatność i przebaczenie dla innych. On powoduje nasz wzrost w Chrystusie – ucząc nas wszystkiego, co mamy mówić i czynić, by być godnymi naszego Pana.

Dalej Paweł zachęca, „Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza...” (1 Kor. 11:28). Greckie słowo doświadcza, oznacza tu „prześwietlenie, test”. Apostoł mówi, „Testujcie siebie, by zobaczyć, czy chodzicie według Słowa Bożego”. Mamy stale pytać siebie, „Czy się zmieniam? Czy bardziej kocham i jestem delikatniejszy? Czy traktuję moją rodzinę i moich przyjaciół z Bożym szacunkiem? Czy moje rozmowy są bardziej sprawiedliwe?”

piątek, 10 września 2010

CZASAMI WZRASTAMY I NIE WIEMY O TYM

Niektórzy wierzący mogą ci powiedzieć wszystko o ich duchowym wzroście i możesz wyraźnie widzieć zmiany w ich życiu. Oni świadczą o tym, jak Duch Święty zwyciężył ich nieprzyjaciela i możesz cieszyć się wraz z nimi z ich zwycięstwa.

Jednak tacy wierzący, to wyjątek. Większość wierzących jest zupełnie nieświadoma duchowego rozwoju w ich życiu. Oni się modlą, czytają Biblię i szukają Pana całym sercem. Nie ma w nich żadnych przeszkód do duchowego wzrostu, ale sami nie potrafią określić w sobie tego wzrostu. Ja jestem przykładem takiego wierzącego. Wiem, że chodzę w sprawiedliwości Chrystusa, ale nigdy nie odczuwam, że czynię postępy. Nawet czasami oskarżam siebie, kiedy zrobię lub powiem coś, czego Chrystus by nie zrobił. To powoduje, że myślę, "Już przez tyle lat jestem wierzący, więc dlaczego jeszcze się tego nie nauczyłem"?

Myślę, że chrześcijanie w Tesalonikach byli zdumieni, kiedy słyszeli pochwały Pawła na ich temat (patrz 2 Tes. 1:3). Prawdopodobnie myśleli, "Moja wiara bardzo wzrasta? Paweł chyba żartuje".

Jednak Paweł wiedział, że duchowy wzrost jest tajemnicą, czymś ukrytym. Pismo Święte przyrównuje to do wzrostu kwiatów czy drzew: "Będę dla Izraela jak rosa, tak że rozkwitnie jak lilia i zapuści korzenie jak topola. Pędy jego rozrosną się i będzie okazały jak drzewo oliwne, a jego woń będzie jak kadzidło" (Ozeasz 14:5-6).

Bóg mówi nam, "popatrz na lilie! Obserwuj ich wzrost. W ciągu jednego dnia nie zauważysz żadnego wzrostu, ale wiedz, że Ja rosą nawadniam lilie każdego poranka – i one rosną". Tak samo jest z większością wzrostu duchowego. Jest to niezauważalne dla ludzkiego oka!

Niektórzy ludzie, kiedy przyjmują zbawienie, nie mają problemu z ukrytymi grzechami. Oni świadczą, "W momencie, kiedy przyszedłem do Jezusa, Pan zabrał ode mnie te pokusy i od tego czasu jestem wolny". Znam wielu byłych narkomanów, którzy mieli takie przeżycie.

Jednak u większości chrześcijan jest inaczej. Wiele lat po ich nawróceniu wyzwala się w nich stare zepsucie – coś, czego nienawidzą i czego nigdy nie chcieli już oglądać. Ale bez względu na to, jak bardzo się starają, ta jedna, pozostała pożądliwość nie chce ich opuścić. Z biegiem czasu zniechęcają się. Ich dusza woła, "Jak długo jeszcze, Panie? Kiedy te więzy zostaną ostatecznie zerwane? Wreszcie diabeł przychodzi i mówi do nich, " Nigdy ci się nie uda. W takim stanie nie jest możliwy żaden duchowy wzrost".

Głowa do góry, przyjacielu – mam dla ciebie dobrą wiadomość. W takich zmaganiach też wzrastasz! Właściwie, to możesz wzrastać o wiele bardziej z powodu twoich zmagań.

Uspokój się – jeżeli masz bojaźń Bożą w sercu, to wyjdziesz z tego sztormu o wiele silniejszy. Kiedy walczysz z nieprzyjacielem, to ćwiczysz się i wykorzystujesz łaskę i moc Bożą. Choć możesz czuć się osłabiony, ta łaska i moc cię wzmacnia. Po pierwsze - stajesz się bardziej gorliwym w modlitwie, a po drugie – pozbywasz się twojej pychy. Tak więc, ten sztorm powoduje w tobie "duchową czujność" w każdej dziedzinie twojego życia.

czwartek, 9 września 2010

WIEDZ, WIERZ I UFAJ JEGO MIŁOŚCI

Każdy może mieć radość, kiedy jest na wyżynach Ducha Świętego, nie jest doświadczany ani kuszony, ale Bóg chce zachować nas w Jego miłości stale – szczególnie w czasie pokus.

Apostoł Jan mówi nam w prosty sposób, jak mamy samych siebie zachować w miłości Bożej: "A myśmy poznali i uwierzyli w miłość, którą Bóg ma do nas. Bóg jest miłością, a kto mieszka w miłości, mieszka w Bogu, a Bóg w nim" (1 Jan 4:16). Krótko mówiąc, jeżeli "trwamy w miłości Bożej", to trwamy w Bogu.

Słowo trwać oznacza tu "być w stanie oczekiwania". Inaczej mówiąc, Bóg chce, byśmy oczekiwali, że Jego miłość będzie w nas odnawiana każdego dnia. Mamy żyć każdego dnia w świadomości, że Bóg zawsze nas kochał i zawsze będzie kochał.

W rzeczywistości większość z nas czasem jest, a czasem nie jest w miłości Bożej, zależnie od naszych emocjonalnych wzlotów i upadków i czujemy się bezpieczni w Jego miłości, jeżeli zrobiliśmy coś dobrze., ale nie jesteśmy pewni Jego miłości, kiedy jesteśmy kuszeni czy doświadczani, albo jeżeli Go zawiedziemy. Właśnie w takich chwilach powinniśmy szczególnie ufać Jego miłości. W tych wersetach On nam mówi, "Bez względu na to, jakie doświadczenia przechodzisz, nigdy nie możesz zwątpić w moją miłość do Ciebie. Jeżeli aktywnie ufasz Mojej miłości, to będziesz żył tak, jak Ja chcę".

Jeremiasz 31 podaje wspaniałą ilustrację miłości Bożej. Izrael jest w stanie odstępstwa. Ludzie utuczyli się, jest im dobrze i pogrążyli się we wszelkiego rodzaju zło.

Naraz ich pożądliwości skwaśniały. Stracili przyjemność w zaspokajaniu ich zmysłowych pragnień. Wkrótce zaczęli wołać, "Panie, jesteśmy zgubieni. Chcemy, byś nas nawrócił". Bóg usłyszał ich wołanie pokuty i Jego miłosierne serce zwróciło się do nich. Ukarał ten lud rózgą – wtedy Izrael wołał, "Ćwiczyłeś mnie... Pozwól mi się nawrócić... Bo gdy się odwróciłem, żałowałem tego" (Jeremiasz 31:18-19).

Słuchajcie słowa Bożego w tym punkcie: ".... ilekroć o nim mówię, muszę go wiernie wspominać? Dlatego moje wnętrze wzrusza się nad nim; zaiste muszę się nad nim zlitować - mówi Pan..." (w. 20), "...Miłością wieczną umiłowałem cię" (w. 3).

Oto co musisz wiedzieć o miłości Bożej. Bóg mówił do Swojego ludu, "Karałem cię i mówiłem twarde słowa prawdy do ciebie. Ale nawet wtedy grzeszyłeś przeciwko Mnie, czyniąc to pomimo łaski i miłosierdzia, które ci okazywałem. Odwróciłeś się od Mojej miłości, odrzuciłeś mnie. Pomimo tego Moje miłosierdzie zostało skierowane do ciebie. Wspomniałem o tobie w twoich zmaganiach i na pewno okażę ci łaskę. Chętnie ci przebaczę i odnowię cię".

środa, 8 września 2010

CHODZENIE W CHWALE

Jedną z rzeczy, która może nas zachować w tych trudnych czasach, jest zrozumienie Bożej chwały. Może to z początku brzmieć, jako wzniosły i niedościgniony pomysł, który najlepiej zostawić teologom. Ale ja jestem przekonany, że temat Bożej chwały ma bardzo realną, praktyczną wartość dla każdego wierzącego. Jeżeli to pojmiemy, to otwieramy drzwi do zwycięskiego życia!

Chwała Boża jest objawieniem natury i istoty naszego Pana. Możecie przypomnieć sobie ze Starego Testamentu, jak Mojżesz otrzymał dosłowne objawienie chwały Boga. Przedtem Pan wysłał Mojżesza tylko ze słowami "JA JESTEM" Jednak Mojżesz chciał wiedzieć coś więcej o Bogu, dlatego prosił, "Panie, pokaż mi Twoją chwałę".

Bóg odpowiedział, biorąc Mojżesza na bok, w rozpadlinę w skale. Potem, jak mówi Pismo, objawił się Mojżeszowi w całej Swojej chwale (patrz 2 Mojż. 34:6-7). Bóg chce, byśmy poznali Jego chwałę przez objawienie Jego wielkiej miłości do człowieka. To właśnie pokazał Mojżeszowi.

Wierzę, że ten urywek jest absolutnie konieczny do zrozumienia, kim jest nasz Pan. Często, kiedy myślimy o chwale Pana, myślimy o Jego majestacie i splendorze, Jego mocy i panowaniu, albo jakiejś manifestacji w Jego ludzie. To wszystko może być rezultatem zobaczenia chwały Bożej, ale to nie jest chwała, według której On chce, byśmy Go poznali. Pan zawsze czeka, by pokazać nam Jego chwałę, przebaczyć nam, ogarnąć nas Swoim miłosierdziem i odnowić nas dla Siebie samego.

Objawienie chwały Bożej ma potężny wpływ na tych, którzy to otrzymali i modlą się o zrozumienie.. Do tego momentu Mojżesz widział Pana, jako Boga prawa i gniewu. On drżał ze strachu przez obecnością Pana, wołając do Niego i błagając o miłosierdzie dla Izraela. To było podstawą Jego relacji twarzą w twarz z Panem.

Teraz, kiedy Mojżesz zobaczył chwałę Bożą, już nie bał się Pana. Zamiast tego był pobudzony do oddania Mu czci: "I pochylił się Mojżesz śpiesznie aż do ziemi, złożył pokłon" (2 Mojż. 34:8). Zobaczył, że Bóg był nie tylko grzmotem, błyskawicami i przeszywającym głosem trąby, co powodowało, że się bał. Wprost przeciwnie, Bóg był miłością i Jego natura, to dobroć i miłosierdzie!

Czy widzisz tu tą niesamowitą prawdę, którą Pismo Święte objawia? Prawdziwe oddawanie czci rodzi się w sercach, które są zachwycone wizją Bożej, niezasłużonej miłości do nas. Jest to oparte na objawieniu, że Bóg daje nam Swoją dobroć, miłosierdzie i gotowość przebaczenia.. Tak więc, mamy Boga czcić w duchu i w prawdzie, a nasze uwielbianie musi być oparte na tej wielkiej prawdzie o Nim.

Jeżeli otrzymamy objawienie Bożej chwały, nasze uwielbianie musi się zmienić. Dlaczego? Zobaczenie Jego chwały zmienia nasz sposób życia! To wpływa na nasz wyraz twarzy, nasze zachowanie i przemienia nas z chwały w chwałę, czyniąc nas bardziej do Niego podobnymi. Każde nowe objawienie Jego miłości przynosi nadnaturalną zmianę.

wtorek, 7 września 2010

BOŻA MIŁOŚĆ JEST NAM PRZEKAZYWANA TYLKO PRZEZ JEZUSA CHRYSTUSA

Według Jana, cała miłość Boga jest w Chrystusie. "A z jego pełni myśmy wszyscy wzięli...(Jan 1:16). Jak otrzymaliśmy miłość Ojca? Przez przebywanie w Chrystusie.

Możesz zapytać, co jest tak ważne w poznaniu tego, że miłość Boża jest nam przekazywana przez Chrystusa? Jaki to ma wpływ na nasze codzienne życie?

Jak miłość Boża wpływa na nasze życie? Musimy patrzeć na Chrystusa, jako przykład. Jezus już nam powiedział, że Ojciec miłuje nas tak samo, jak umiłował Swojego Syna. Jaki zatem wpływ na Jezusa miała miłość Ojca?

"Po tym poznaliśmy miłość, że On za nas oddał życie swoje..." (1 Jan 3:16). Tu jest owoc Bożej miłości w Jezusie. On dał siebie na ofiarę za innych. Druga połowa tego wiersza mówi nam, jaki cel ma w naszym życiu miłość Boża. Czytamy, "...i my winniśmy życie oddawać za braci". Boża miłość prowadzi nas do tego, byśmy oddawali swoje ciała, jako ofiarę żywą.

Czy kiedykolwiek myślałeś o tym, co to znaczy oddać swoje życie za braci i siostry? Jan nie mówi o tym, że mamy stać się męczennikami w obcych krajach. Nie mówi o oddawaniu swoich organów. Nie mówi też, że mamy zająć miejsce jakiegoś skazanego kryminalisty na krześle elektrycznym. Taką ofiarę złożył tylko Chrystus. Jedynym chrześcijaninem, który może przynieść życie i nadzieję braciom, jest ten, który umarł – umarł dla tego świata, dla siebie, swojej pychy i ambicji.

Taki "umarły" chrześcijanin pozwolił Duchowi Świętemu zrobić duchowy remanent w jego duszy, bo widzi zepsucie i bezbożność w swoim sercu. Dlatego ochotnie idzie do ołtarza Bożego, wołając, Panie, przepal mnie, weź to wszystko" Wie, że tylko będąc oczyszczonym krwią Chrystusa, może przynosić życie swoim braciom.

poniedziałek, 6 września 2010

OBJAWIENIE MIŁOŚCI BOŻEJ

Niedawno zostałem pobudzony przez Ducha Świętego do czytania takiego miejsca: "Ale wy, umiłowani, budujcie siebie samych w oparciu o najświętszą wiarę waszą, módlcie się w Duchu Świętym, zachowajcie siebie samych w miłości Bożej, oczekując miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ku życiu wiecznemu" (Judy 20-21). Kiedy czytałem te wiersze, słyszałem szept Ducha Świętego: "Dawidzie, jeszcze nie doszedłeś do pełni radości z mojej miłości. Masz właściwą teologię – ale jeszcze nie doświadczyłeś uniesienia i odpocznienia płynącego z trzymania się Mojej miłości. Dotychczas byłeś w tym tylko po kostki, ale przed tobą jest cały ocean Mojej miłości, w której masz pływać.

Biblia jest pełna prawdy o Bożej miłości, ale ja czasem zastanawiam się, jak Pan może kochać mnie. Nie chodzi o to, że wątpię w Jego miłość; jest to raczej wina z mojej strony, że nie trzymam się tej świadomości i pewności Jego miłości.

Objawienie Bożej miłości przychodzi w części wtedy, kiedy rodzimy się na nowo. Gdybyście zapytali większości chrześcijan, co wiedzą na temat Bożej miłości do nich, odpowiedzieliby, "Wiem, że Bóg mnie kocha, bo oddał Swojego Syna, by umarł za mnie". Zacytowaliby też Jana 3:16: "Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny".

Kiedy poznasz tą prawdę, to jest wspaniały moment. Naraz uświadamiasz sobie, " Bóg mnie kochał, kiedy byłem jeszcze zgubiony, niewdzięczny i obcy i już wtedy okazał miłość do mnie, ofiarując Swojego Syna za mnie".

Jednak niewielu chrześcijan uczy się, jak pozostawać w miłości Bożej. Wiemy coś na temat naszej miłości do Pana – ale rzadko szukamy objawienia Bożej miłości do nas. Gdybyście poprosili większość chrześcijan, by znaleźli miejsca w Biblii na temat Bożej miłości do nas, znaleźliby tylko kilka. A jednak zrozumienie miłości Bożej jest największą tajemnicą zwycięskiego życia. Wielu ludzi staje się duchowo oziębłymi i leniwymi, bo nie poznali miłości Pana do nich. Oni nie wiedzą, że najlepszym orężem przeciw atakom szatan jest pełne przekonanie o Bożej miłości do nich, poprzez objawienie Ducha Świętego.

W Swojej ostatniej modlitwie na ziemi Jezus powiedział, "Ty Ojcze.... umiłowałeś mnie przed założeniem świata" (Jan 17:24). Co za wspaniała myśl – Chrystus był wielce umiłowany przez Ojca przed stworzeniem świata.

Kiedy Jezus modlił się tą znamienną modlitwą, "żeby świat poznał, że.... ich umiłowałeś, jak i mnie umiłowałeś" (w. 21,23). On również modlił się, "aby miłość, którą mnie umiłowałeś, w nich była, i Ja w nich" (w. 26). Chrystus mówił, "Ojcze, wiem, że będziesz miłował tych, których Ja przyprowadzę do Twojego ciała tak, jak umiłowałeś mnie".

Znaczy to, że kiedy Ojciec umiłował Jezusa przed wiecznością, umiłował również nas. Kiedy człowiek był tylko w myślach Boga, Pan już policzył części tego ciała i planował nasze odkupienie: "W nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości" (Efez. 1:4).

Jak długo Bóg cię kocha? On ukochał cię od początku istnienia – ponieważ Bóg jest miłością. To jest Jego natura. Nie było początku Jego miłości do ciebie – i nie ma końca. Kiedy Bóg przestanie cię kochać? On przestanie cię kochać, jeżeli przestanie kochać Swojego Syna, a to jest niemożliwe. Chrystus mówi, "Ojciec, umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie, umiłował ich aż do końca" (Jan 13:1).

piątek, 3 września 2010

TRZYMAJ SIĘ MIŁOŚCI BOŻEJ

Wiele lat temu Bóg położył mi na sercu, by założyć dom dla chłopców na Long Island. Odczuwałem, że naprawdę Bóg za tym stoi. A jednak po osiemnastu miesiącach urzędnicy stanowi nałożyli na nas takie ograniczenia w działaniu tego domu, że nie mieliśmy innego wyjścia i musieliśmy go zamknąć.

W tym krótkim czasie przyjęliśmy czterech chłopców. Kiedy zamknęliśmy, straciłem z nimi kontakt. Zawsze myślałem, że to było jedno z największych naszych niepowodzeń. Przez ponad trzy dekady zastanawiałem się, dlaczego Bóg w ogóle pozwolił nam to zacząć.

Niedawno otrzymałem list od człowieka o imieniu Clifford. Opowiedział mi następującą historię:

„Bracie Dawidzie, byłem jednym z tych czterech chłopców wysłanych do tego domu na Long Island. Wasi opiekunowie byli tak dobrzy i kochający. Uczyli nas Biblii i zabierali nas do kościoła. Pewnego dnia zabrali nas do kościoła, który prowadził ewangelizację namiotową. Ja byłem tak zgorzkniały i oporny, ale tam, pod tym namiotem Duch Święty zaczął dotykać mojego serca. Słyszałem, jak kaznodzieja mówił, ‘Jezus cię kocha’. Wszystkie te lata bólu, zamieszania i beznadziejności pojawiły się przede mną. Upadłem na kolana i modliłem się. Było to trzydzieści pięć lat temu. Teraz Bóg powołał mnie do głoszenia Ewangelii i mam to robić w pełnym wymiarze. To ‘dziękuję’ gotowało się we mnie cały czas. Dziękuję ci za twoją troskę. Wiem, czym jest miłość Boża”.

List tego człowieka dowodzi, że to, co robimy dla Chrystusa, nie jest daremne. Ten dom dla chłopców nie był porażką – ponieważ jeden zgubiony, zagmatwany żydowski chłopak odnalazł znaczenie miłości Bożej.

czwartek, 2 września 2010

SZATAN UŻYWA WYRAFINOWANYCH METOD

"Król asyryjski wysłał.... przeciwko królowi Hiskiaszowi Rabszake z potężną armią do Jeruzalemu" (2 Król 18:17). Asyryjczycy reprezentują dzisiejsze "przewodniki do dobrobytu". Diabeł paraduje ze swoją armią wokoło twoich murów: ludzi, którzy są potężni, piękni i wydaje się, że odnoszą sukcesy we wszystkim, co postanowią. Kiedy ich widzisz, czujesz się osaczony, jak więzień!

Pierwszym trikiem człowieka grzechu jest kwestionowanie całkowitego poddania się człowieka wierzącego Panu. Rabszake, którego imię znaczy "pijany posłaniec", był ambasadorem króla. Wyśmiewał on bogobojnych i ubliżał im (patrz 2 Król. 18:19-20). Jego oskarżenia brzmiały, "Bóg was nie ma zamiaru wybawić z tego bałaganu. Upadniecie! Jesteście w wielkim kłopocie i wasza wiara nic nie da".

Potem szatan dodaje jeszcze inny wykręt: mówi, że to Bóg stoi za wszystkimi twoimi kłopotami. Posłaniec Asyrii twierdził, "To Pan rzekł do mnie: Wyrusz przeciwko temu krajowi i zniszcz go!" (2 Król. 18:25). Szatan będzie próbował cię przekonać, że Bóg się mści, bo się na ciebie gniewa. To jest najbardziej śliskie kłamstwo! On chce, byś uwierzył, że Bóg cię porzucił i oddał cię na pastwę kłopotów i smutków. Chce, byś myślał, że wszystkie twoje problemy są wynikiem Bożej kary za twoje przeszłe grzechy. Nie wierz temu! To właśnie szatan chce cię zniszczyć.

Nasz Pan jest wyzwolicielem, twierdzą obronną. Izajasz powiedział, że On nadchodzi, "by dać płaczącym nad Syjonem zawój zamiast popiołu, olejek radości zamiast szaty żałobnej, pieśń pochwalną zamiast ducha zwątpienia. I będą ich zwać dębami sprawiedliwości, szczepem Pana ku Jego wsławieniu." (Izajasz 61:3).

Nie, drogi święty, nie zginiesz. Jesteś po prostu atakowany i ostrzeliwany przez kłamstwa nieprzyjaciela, ponieważ postanowiłeś w swoim sercu zaufać Panu. Szatan chce zniszczyć twoją wiarę w Boga.

środa, 1 września 2010

ON POWOŁUJE NAS DO WALKI

"Który król, wyruszając na wojnę z drugim królem, nie siądzie najpierw i nie naradzi się, czy będzie w stanie w dziesięć tysięcy zmierzyć się z tym, który z dwudziestoma tysiącami wyrusza przeciwko niemu? Jeśli zaś nie, to gdy tamten jeszcze jest daleko, wysyła poselstwo i zapytuje o warunki pokoju. Tak więc każdy z was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma, nie może być uczniem moim" (Łuk. 14:31-33).

Enoch kiedyś prorokował, "Oto przyszedł Pan z tysiącami swoich świętych" (Judy 14). Pismo Święte mówi, że jesteśmy królami i kapłanami Pana i to my reprezentujemy te dziesiątki tysięcy gotowych do walki z armią szatana. Szatan walczy przeciwko nam, bo bardzo nas nienawidzi (patrz Obj. 12:17)..

Musimy być przygotowani na to, co nadchodzi. Musimy być gotowi, by poświęcać nasze dni w duchowej walce, wiedząc, że zalew nieprawości wymierzony jest przeciw ludowi Bożemu. Jeżeli jesteśmy zdecydowani, by trzymać się Chrystusa, to musimy sobie uświadomić, że w Chrystusie jesteśmy niepokonani. Napisano, "większy jest, aniżeli ten, który jest na świecie" (1 Jan 4:4). Bóg powiedział, że mamy gwarancję zwycięstwa nad wszelką mocą nieprzyjaciela, a wszystkie zastępy niebiańskie walczą za nas!

Oby Bóg dał nam więcej waleczności Ducha Świętego, by każdy z nas mógł wykrzykiwać do świata i wszystkich zastępów piekielnych, "Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz?... Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez tego, który nas umiłował. Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym" (Rzym. 8:35, 37-39).

Taki jest okrzyk wojenny tych, którzy są głodni Jezusa.

Każdy człowiek Boży stanie się celem ataków z piekła, kiedy postanowi być żywą ofiarą dla Chrystusa. Zastępy piekła zostaną wysłane przeciwko temu, kto postanawia w swoim sercu chodzić w świętości wiary.

Szatan będzie atakował i ustawiał przeszkody na drodze, ponieważ stałeś się zagrożeniem dla jego programu zwiedzenia. Możesz zrezygnować z walki, poddać się i stać się nudnym, bezowocnym tułaczem.

Jeżeli chodzi o mnie, to ja postanowiłem odrzucić plany diabła, powstać w wierze i podjąć walkę. Szatan nie może pokonać tego, kto prawdziwie ufa Panu.