piątek, 30 lipca 2010

PRZEDSMAK NIEBA

Przedsmak, to wczesny smak albo uświadomienie sobie. Biblia nazywa to rękojmią – „rękojmią naszego dziedzictwa” (Efez. 1:14). To znaczy zakosztować całości, zanim mamy całość. Naszym dziedzictwem jest sam Chrystus, a Duch Święty prowadzi nas przed Jego oblicze, jako przedsmak bycia Jego oblubienicą, by cieszyć się wieczną miłością i społecznością z Nim.

Paweł opisuje ludzi Bożych, którzy są „zapieczętowani Duchem Świętym” (Efez. 1:13). Mówi o ludziach szczególnie naznaczonych przez Ducha Świętego. Duch Święty wytworzył w nich szczególny znak, wspaniałe wewnętrzne dzieło – coś nadnaturalnego, co zmieniło ich na zawsze.

Oni już nie są zwykłymi wierzącymi. Nie są już „z tego świata”, ponieważ swoje myśli skierowali na to, co w górze, a nie na to, co na ziemi. Nie są już poruszani przez wydarzenia na świecie: oni są nieporuszeni. Nie są już letni ani obojętni. Zamiast tego ich serca wołają we dnie i w nocy, „Przyjdź wkrótce, Panie Jezu...”

Co się z nimi stało? Co Duch Święty uczynił w tych wierzących? Co ich oznaczyło i zapieczętowało na zawsze, jako własność Pana? Po prostu Duch Święty dał im przedsmak chwały Jego obecności! Przyszedł do nich, otworzył niebo, a oni doświadczyli nadnaturalnej manifestacji Jego wielkości! On daje nam „trochę nieba”, byśmy z tym zdążali do nieba – na pobudzenie naszego apetytu.

Jak myślicie - jaką oblubienicę Duch Święty przedstawi Jezusowi Chrystusowi w dniu objawienia? Czy obojętną, której miłość jest letnia lub zimna? Czy taką, która nie jest oddana Jezusowi i która nie chce mieć bliskiej, osobistej społeczności z Chrystusem?

Jeżeli naprawdę kochasz Jezusa, to On nigdy nie wychodzi z twoich myśli, ale jest obecny w każdym momencie twojego życia. Niektórzy chrześcijanie myślą, „Tak będzie, kiedy umrę. Kiedy będę w niebie, wszystko się zmieni. Wtedy stanę się szczególną oblubienicą Pana”. Nie, śmierć nikogo nie uświęci! Duch Święty jest tutaj dzisiaj i działa w tobie, by stworzyć w tobie gorącą miłość do Chrystusa po tej stronie śmierci!

Rzymian 8,26 opisuje jedno z najwspanialszych dzieł Ducha Świętego w sercu wierzącego, „Podobnie i Duch wspiera nas w niemocy naszej; nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach”.

Greckie słowo określające westchnienia oznacza „pragnienie” – pragnienie, by mieć więcej Chrystusa. Możesz pragnąć Jezusa tak bardzo, że siadasz w Jego obecności i nie mówisz nic, a tylko wzdychasz – to coś, czego nie da się wypowiedzieć. To mówi, „Jezu, jesteś jedynym szczęściem na tym świecie. Skosztowałem i zobaczyłem, że jesteś dobry – i ja chcę Ciebie całego”.

To jest znak kogoś, kto chodzi w Duchu. On ma wielkie pragnienie, by być z Jezusem. Tak, jak Paweł, chciałby już odejść, by być z Panem!

czwartek, 29 lipca 2010

MINUTA PRZED PÓŁNOCĄ

W 1 Samuela 13 widzimy, że Saul doszedł do ważnego momentu, jaki każdy wierzący musi kiedyś przeżyć. Jest to czas kryzysu, kiedy jesteśmy zmuszeni zdecydować czy będziemy czekać na Boga przez wiarę, czy stracimy cierpliwość i weźmiemy sprawy w swoje ręce.

Ten kluczowy moment Saula przyszedł wtedy, kiedy złowieszcze chmury wojny zebrały się nad Izraelem. Filistyni zgromadzili potężną armię konnicy, wozów żelaznych i legiony piechoty, którzy prezentowali swoją najnowszą broń. W przeciwieństwie do tego Izraelici mieli tylko dwa miecze w całej armii – jedne miał Saul i jeden jego syn Jonatan. Wszyscy inni musieli używać broni własnego pomysłu takiej jak drewniane dzidy czy proste narzędzia rolnicze.

Tydzień wcześniej Samuel ostrzegał Saula, żeby poczekał na niego w Gilgal, zanim wyruszy do walki. Prorok powiedział, że przyjdzie po siedmiu dniach, żeby złożyć Panu właściwą ofiarę.

Kiedy nadszedł siódmy dzień i Samuel nie przyszedł, żołnierze Saula zaczęli się rozchodzić. Co gorsza, król nie miał Bożego prowadzenia odnośnie walki.

Jak podszedł do tego Saul? Czy stanął mocno i ogłosił: "Nie ważne czy Saul przyjdzie po ośmiu dniach, ja będę stał na Bożym Słowie, które otrzymałem. Żywy czy martwy, będę posłuszny przykazaniu"? Nie, Saul spanikował. Pozwolił, aby okoliczności go zwyciężyły. Skończyło się na tym, że zaczął manipulować Słowo Boże. Dał polecenie kapłanowi, który był tam obecny, żeby złożył ofiarę bez Samuela i w ten sposób popełnił wielki grzech przeciwko Panu (patrz 1 Samuela 13:11-12).

Nie, Bóg się nigdy nie spóźni. Cały czas Pan znał każdy krok, jaki Samuel robił w kierunku Gilgal. On ustawił proroka na niebiańskim systemie nawigacji i wyznaczył jego przybycie co do sekundy. Samuel dotrze tam w siódmym dniu, nawet gdyby to było minutę przed północą.

Bóg się nie zmienił przez wszystkie wieki. On nadal jest zainteresowany tym, czy Jego lud jest posłuszny Jego przykazaniu: "Posłuchaj głosu Pana i nie buntuj się przeciwko Jego przykazaniom" (1 Sam. 12:15, sparafrazowany). nie ma znaczenia to czy nasze życie wymyka się spod kontroli – mamy chodzić w całkowitym zaufaniu Panu. Nawet jeżeli sytuacja wydaje się beznadziejna, nie mamy działać w strachu. Raczej mamy oczekiwać cierpliwie na Jego wybawienie tak, jak obiecał w Swoim Słowie.

Fakt jest taki, że Bóg stal koło Saula, kiedy potężna armia Filistyńska naciskała. On znał kryzys, jaki przeżywał Saul i Jego oko śledziło każdy szczegół tej sytuacji.

Nasz Bóg widzi każdy szczegół naszego kryzysu. On widzi wszystkie problemy naszego życia, które nas przygniatają. On też jest zupełnie świadomy, kiedy twoja sytuacja staje się coraz gorsza z dnia na dzień. Ci, którzy się modlą i oczekują na Niego ze spokojną wiarą, nigdy nie są w prawdziwym niebezpieczeństwie. Ponadto On zna twoje paniczne myśli: "Nie wiem jak będę mógł spłacić moje długi ... nie mam nadziei na poprawę w moim małżeństwie ... nie wiem jak będę mógł utrzymać swoją pracę..." Pomimo tego, Jego przykazanie dla ciebie jest nadal prawdą: "Nie panikuj i nie wyprzedzaj Mnie. Nie masz robić nic oprócz modlitwy – ale polegaj na Mnie. Ja uczczę każdego, kto Mi ufa."

Rozważ słowa, które Bóg dał Swojemu kościołowi: "Bez wiary nie można się Jemu podobać" (Hebr. 11:6). " Ufaj mu, narodzie, w każdym czasie, Wylewajcie przed nim serca wasze: Bóg jest ucieczką naszą!" (Psalm 62:9)."Wy, którzy się boicie Pana, ufajcie Panu! On jest pomocą i tarczą ich" (Psalm 15:11). "Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! Pamiętaj o Nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki!" (Przyp. Sal. 3:4-6).

Niewiara jest czymś śmiertelnym, a jej konsekwencje są tragiczne. Jesteśmy narażeni na poważne konsekwencje, jeżeli sami próbujemy wyplątać się z naszych doświadczeń, zamiast zaufać Bogu, że On nas przeprowadzi.

środa, 28 lipca 2010

MOCNY DUCHOWY OLEJ RYCYNOWY

Boże przykazanie, aby miłować naszych wrogów może się wydawać jak gorzkie, niesmaczne lekarstwo. Ale tak jak musiałem połykać w mojej młodości olej rycynowy, jest to lekarstwo, które leczy.

Jezus mówi bardzo wyraźnie: " Słyszeliście, iż powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego, a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego. A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują" (Mateusz 5:43-44).

Czy Jezus podważał tu Zakon? Absolutnie nie. Odwracał tylko ducha ciała, który wkradł się do zakonu. W tamtym czasie Żydzi kochali tylko Żydów. Żydowi nie wolno było się witać z Poganami, ani nawet pozwolić, żeby jego szata otarła się o szatę kogoś z zewnątrz. To jednak nie był duch Zakonu. Zakon był święty i pouczał: "Jeśli łaknie twój nieprzyjaciel, nakarm go chlebem, a jeśli pragnie, napój go wodą, bo wtedy węgle rozżarzone zgarniesz na jego głowę, a Pan ci odpłaci" (Przyp. Sal. 25:21-22).

Możemy nienawidzić niemoralnych czynów tych, którzy rządzą. Możemy nienawidzić grzechów homoseksualistów, aborcjonistów i nienawidzących Chrystusa. Ale Pan nam daje przykazanie, abyśmy ich miłowali jako ludzi, za których Jezus umarł. Daje nam również przykazanie, żebyśmy się o nich modlili. Jeżeli kiedykolwiek pogardzam człowiekiem zamiast grzechem tej osoby, to nie reprezentuję we właściwy sposób Chrystusa.

Byłem świadkiem parady homoseksualistów tu na piątej alei w Nowym Jorku. Dwieście pięćdziesiąt tysięcy gejów, wielu z nich na wpół nagich, niektórzy nieśli transparenty z napisem "Bóg jest gejem." Widziałem jak wybiegali z szeregu i atakowali chrześcijan, którzy nieśli transparenty z napisem: "Bóg nienawidzi waszych grzechów, ale was kocha."

We mnie palił się gorący gniew. Chciałbym ściągnąć na nich ogień Sodomy. Ale kiedy się zastanowiłem, powiedziałem sobie tak: "Jestem jak ci uczniowie, którzy chcieli ściągnąć ogień z nieba, żeby spalił tych, którzy odrzucali Jezusa."

Mówię – homoseksualizm jest grzechem! Tak samo jak cudzołóstwo. Tak samo jak gorycz i nieprzebaczenie.

Miłujcie swoich wrogów! Miłujcie tych agresywnych grzeszników? Módlcie się za nimi? Błogosławcie tych, którzy was przeklinają?

Dokładnie tak powiedział Jezus!

Więc czyńcie to!

wtorek, 27 lipca 2010

DANIEL – CZŁOWIEK INNEGO RODZAJU

Daniel był człowiekiem innego rodzaju, który mówi o złamaniu: " I zwróciłem swoje oblicze na Pana, Boga, aby się modlić, błagać, w poście, we włosiennicy i popiele. Modliłem się więc do Pana, mojego Boga i wyznawałem"(Daniel 9:3-4). Z kolei Daniel potrafił rozpoznać czasy, ponieważ znał serce Boga."Ja, Daniel, zwróciłem uwagę w księgach na liczbę lat, które miały upłynąć według słowa Pana do proroka Jeremiasza" (Daniel 9:2).

W jaki sposób Daniel wszedł na tę ścieżkę złamania, wiedzy i rozpoznania? Rozpoczęło się to od studiowania Słowa Bożego. Daniel pozwolił, aby Słowo Boże przeniknęło go całkowicie. Często go cytował, ponieważ zachował Go w swoim sercu. "Tak, jak jest napisane w Zakonie..." (Daniel 9:13)

W rozdziale 10 ten bogobojny prorok otrzymał wizję Chrystusa: "A gdy podniosłem oczy i spojrzałem, oto był mąż, ubrany w szatę lnianą, a biodra miał przepasane pasem ze złota z Ufas. ...oblicze jego jaśniało jak błyskawica, a oczy jego jak pochodnie płonące, ... a dźwięk jego głosu był potężny jak wrzawa mnóstwa ludu" (10:5-6).

Zachęcam cię, nastaw swoje serce na szukanie Boga z całą pilnością i determinacją. Potem podejdź do Słowa Bożego z coraz większą miłością i pragnieniem. Módl się z postem o złamanego ducha, aby odebrać Jego brzemię. W końcu wyznaj i odrzuć wszystko, co przeszkadza Duchowi Świętemu w otwarciu błogosławieństw nieba dla ciebie. Droga "innego rodzaju człowieka" jest otwarta dla każdego. Czy pójdziesz nią?

Takie chodzenie sprowadza Boże dotknięcie. Daniel składał świadectwo: "Lecz oto dotknęła mnie jakaś ręka i podniosła mnie tak, że oparłem się na kolanach i na dłoniach" (Daniel 10:10). To słowo dotknęła mnie tutaj oznacza "szybko uchwycić." Daniel mówił: "Kiedy Bóg położył Swoją rękę na mnie, to upadłem na twarz. Jego dotyk pobudził mnie do szukania Go wszystkim co jest we mnie."

Tak się dzieje za każdym razem, kiedy Bóg dotknie czyjegoś życia. Ta osoba pada na kolana i staje się mężem czy niewiastą modlitwy, którzy szukają Pana.

Często się zastanawiałem dlaczego Bóg dotyka tylko niektórych ludzi swoją mocą. Dlaczego niektórzy słudzy stają się głodnymi poszukiwaczami Pana, podczas gdy inni wierni ludzie idą swoją drogą? Słudzy, którzy doświadczyli Bożego dotknięcia, mają intymną relację z Panem. Otrzymują objawienie z nieba. Radują się taką społecznością z Chrystusem, jakiej niewielu doświadcza.

Dlaczego Bóg położył swoją rękę na Danielu i dotknął go w taki sposób? Dlaczego ten jeden człowiek potrafił widzieć i słyszeć to, czego nikt inny nie widział? Mówi on: "Tylko ja, Daniel, widziałem to zjawisko, a mężowie, którzy byli ze mną, nie widzieli tego zjawiska" (Daniel 10:7).

Bóg potrzebował głosu, żeby przekazywać Swoje poselstwo. Potrzebował modlącego się sługi, kogoś, kto by wiernie odpowiadał na Jego wezwanie. Daniel był takim człowiekiem. Modlił się wiernie trzy razy dziennie. Teraz, kiedy chodził wzdłuż rzeki, Chrystus mu się objawił (zobacz Daniel 10:7-9)

Bóg uczynił Daniela swoimi ustami ponieważ: 1. Daniel nigdy nie zawiódł w modlitwie 2. Daniel bolał nad duchowym zepsuciem w społeczeństwie i w kościele (zobacz Daniela 9 rozdział. 3. Daniel nie trzymał ani nie ukrywał grzechu (Daniel 9:4-5).

poniedziałek, 26 lipca 2010

POTRZEBUJESZ DUCHA ŚWIĘTEGO

Niektórzy zostali zbawieni wiele lat temu, niektórzy może rok, a niektórzy miesiące czy tygodnie. To wspaniałe być zbawionym od grzechu. Stare rzeczy przemijają, a wszystko się staje nowym. Tak się ciesze, że jesteś zbawiony.

Ale żeby być dobrym żołnierzem w służbie naszego Pana Jezusa Chrystusa, nie wystarczy być zbawionym. Jest dla ciebie o wiele więcej! Potrzebujesz być ochrzczony Duchem Świętym. "Rzekł do nich: Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy uwierzyliście? A oni mu na to: Nawet nie słyszeliśmy, że jest Duch Święty" ( Ap. 19:2). Ci ludzie byli zbawieni, ale jest oczywiste, że nie byli napełnieni, czy ochrzczeni Duchem Świętym.

Wierzę, że jesteśmy zbawieni poprzez moc i służbę Ducha Świętego. Ale Pismo mówi nam, że do tego jest jeszcze chrzest, czy napełnienie, przejęcie nas w posiadanie przez Ducha Świętego!

Sam Jezus nie wysyłał swoich uczniów i naśladowców do świata dotąd, aż zostali ochrzczeni Duchem Świętym. Na pewno Jego uczniowie mieli czyste serca. Mieli wiarę do uzdrawiania chorych, do wypędzania demonów. Mieli Słowo Pana i już głosili Chrystusa i zdobywali dla Niego ludzi. Byli świadkami Jego zmartwychwstania. Czy może być coś więcej? Oni byli gotowi umrzeć za Jezusa! Czy ich miłość do Niego nie była wystarczająca, żeby ich wysłać do świata, aby wykonywali Jego dzieła?

Kochani, to nie było wystarczające!Widzimy wyraźnie, że było coś więcej. "Ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi" (Dz. Ap. 1: 8).

Czy naprawdę chcesz Ducha Świętego? Czy chcesz, żeby zstąpił na ciebie i ochrzcił cię ogniem? Musisz być przekonany, że to jest dla ciebie. Musisz dojść do miejsca, w którym będziesz wiedział, że jesteś niczym, nie masz nic i nic nie możesz zrobić bez mocy i prowadzenia Ducha Świętego.

Musisz wiedzieć, że On nadal chrzci, nadal zstępuje na wierzących i bierze w posiadanie ich ciała! "Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. Obietnica ta bowiem odnosi się do was i do dzieci waszych oraz do wszystkich, którzy są z dala, ilu ich Pan, Bóg nasz, powoła" (Dz. Ap. 2:38-39).

Każdej godziny, każdego dnia tłumy ludzi na całym świecie są chrzczone Duchem Świętym! Czytali tę obietnicę w Biblii, albo słyszeli jak to było zwiastowane. Dlatego wołali, przyjmowali obietnicę i zostali ochrzczeni!

Chrzest jest szczególnie dla tych, którzy żyją w ostatecznych dniach. "I stanie się w ostateczne dni, mówi Pan, że wyleję Ducha mego na wszelkie ciało ... Wyleję w owych dniach Ducha mego" (Dz. Ap. 2:17-18). Wystarczy poprosić, żeby otrzymać: "O ile bardziej wasz Ojciec niebiański da Ducha Świętego tym, którzy proszą" (Łukasz 11:13).

Bóg chce, żebyś żył i chodził w Duchu. Nie powinieneś biegać, żeby znaleźć kogoś innego, aby zaspokoił potrzebę człowieka. Jesteś powołany, aby wypowiadać Słowo Boże tak jak Duch pobudza, wkładać ręce na chorych i wypędzać demony tak, jak to robili apostołowie. Wszyscy jesteśmy powołani, aby być świadkami, którzy są pełni mocy Ducha Świętego!

piątek, 23 lipca 2010

KIEROWANI BOŻYM SŁOWEM

Jeżeli Chrystus panuje jako najwyższy autorytet nad Swoim królestwem, a my jesteśmy Jego poddanymi, to nasze życie musi być kierowane przez Niego. Co to dokładnie znaczy być kierowanym przez Jezusa?

Według słownika, oznacza to prowadzenie, kierowanie, kontrolowanie działania i zachowania tych, którzy podlegają temu autorytetowi. Krótko mówiąc, Jezus musi mieć kontrolę nad wszystkimi naszymi czynami i zachowaniem, włączając w to każdą myśl, słowo i czyn.

Jezus również panuje nad narodami świata. Biblia mówi nam: „ Panuje w mocy swej na wieki. Oczy jego patrzą na narody, Aby nie powstawali przeciwko niemu buntownicy” (Psalm 66:7). „Pan na niebiosach utwierdził swój tron, a królestwo jego panuje nad wszystkim” (Psalm 103:19).

Nie dajcie się oszukiwać – nasz kraj nie jest rządzony przez Republikanów, Demokratów czy inne ludzkie władze. Nie jest też kontrolowany przez Wall Street czy wielkie jednostki finansowe. Żadna siła, ziemska czy nadprzyrodzona nie rządzi Ameryką czy jakimś innym narodem. Tylko Bóg tym kieruje. On siedzi jako Król królów i Pan panów i panuje nad wszelkim stworzeniem ze Swojego niebiańskiego tronu.

W całej Ameryce widzimy straszne zepsucie moralne, rozwój okultyzmu, szerzące się dewiacje seksualne i szalejący „bez skrępowania” ateizm. Niektórzy chrześcijanie boją się, że hordy piekła powoli przejmują nasz naród i ustanawiają szatańskie królestwo ciemności.

Nie musimy sie martwić. Izajasz zapewnia nas: „Pan złamał laskę bezbożnych, berło tyranów...
O, jakże spadłeś z nieba, ty, gwiazdo jasna, synu jutrzenki! Powalony jesteś na ziemię, pogromco narodów! A oto strącony jesteś do krainy umarłych, na samo dno przepaści. Ci, którzy cię widzą, spoglądają na ciebie, przypatrują ci się uważnie: Czy to jest ten mąż, który był postrachem ziemi, trząsł królestwami? „ (Izajasz 14:5, 12, 15-16).

Kochani, nasz Bóg nie obawia się szatana ani troszkę. On się nie dręczy tym, co my widzimy jako zło, które opanowuje nasz naród. Na jedno słowo z ust Pana szatan zniknie na zawsze i będzie dręczony przez całą wieczność. Dlatego nie mamy się bać złego.

Bóg nie panuje w żadnym innym królestwie tak niepodzielnie i potężnie, jak w Swoim własnym królestwie – tym, które ustanowił w sercach swojego ludu.

Jezus powiedział: „Oto królestwo Boże jest wpośród was” (Łukasza 17:21). Właśnie w tym królestwie – sferze naszych serc – Chrystus panuje jako najwyższy nad swoim ludem, prowadzi nas, uzdrawia, kieruje naszym działaniem i zachowaniem.

„Potężna będzie władza i pokój bez końca” (Izajasz 9:6). Ten werset mówi o nieskończonym panowaniu Jezusa przez całą wieczność. Tak, to ma też inne ważne znaczenie: musimy zawsze zwiększać nasze poddanie pod panowanie naszego Króla.

Czy możesz uczciwie powiedzieć, że dzień po dniu panowanie Jezusa nad tobą się zwiększa? Czy twoje zachowanie jest coraz bardziej poddane pod Jego autorytet?

Może zastanawiasz się – jeżeli Jezus jest w niebie i panuje w całym autorytecie po prawicy Ojca, to w jaki sposób sprawuje rządy w Swoim królestwie na ziemi? Odpowiedź znajdujemy w Liście do Hebrajczyków. Autor mówi nam, że w Starym Testamencie Bóg przemawiał do swojego ludu poprzez proroków, ale dzisiaj Pan zdecydował się przemawiać przez Swojego Syna (zobacz Hebr. 1:1-2).

Jezus jest wyrażeniem Bożego poselstwa dla nas - boskim Słowem, które stało się ciałem. Z kolei Ojciec posłał Ducha Świętego dla nas, aby nam przypominał Słowa Jezusa, które mówił będąc na ziemi. Tak więc Jezus rządzi nami poprzez zapisane, objawione Słowo Boga. Biblia jest berłem naszego władcy, poprzez które On oznajmia nam Swoje Słowo.

Jeżeli chcesz posłuchać świadectwa człowieka, którym kierowało zapisane Boże Słowo, to możesz to znaleźć w Psalmie 119:11: „W sercu moim przechowuję Słowo Twoje, abym nie zgrzeszył przeciwko Tobie.” (Zobacz też wersety 123,133,162).

czwartek, 22 lipca 2010

PRZESZKODY WE WZRASTANIU W ŁASCE

W Efezjan 4:31 Paweł wymienia rzeczy, które musimy usunąć z naszego życia, jeżeli mamy wzrastać w łasce Chrystusowej. „Wszelka gorycz i zapalczywość, i gniew, i krzyk, i złorzeczenie niech będą usunięte spośród was wraz z wszelką złością.”

Nie pozwólmy sobie przejść do porządku dziennego nad tymi sprawami z listy Pawła. Apostoł mówi, że zdecydowanie musimy stawić czoła tym rzeczom, jeżeli mamy wzrastać w łasce. Jeżeli zignorujesz te ważne sprawy, jakie Paweł tu wymienia, to zasmucisz Ducha Świętego. Twój wzrost będzie zahamowany i skończysz jak duchowy żyjący trup.

Pierwsze trzy pozycje na liście Pawła – gorycz, zapalczywość i gniew - są łatwe do zrozumienia. Gorycz jest to odmowa pozostawienia starych ran czy przebaczenia zła z przeszłości. Zapalczywość jest to taka twierdza urazy połączona z nadzieją na odwet. Gniew jest to rozjątrzanie – albo szybki wybuch lub powolne rozpalanie oburzenia w stosunku do kogoś. Złorzeczenie są to słowa, które burzą – jest to odwrotność budowania kogoś czy wypowiadania słów budujących; złorzeczenie jest złośliwe, raniące.

Krzyk jest to nagły wybuch z powodu niczego – niepotrzebna awantura, głośny hałas z byle powodu. Wywołujemy krzyk, kiedy robimy coś wielkiego z czegoś nic nie znaczącego, albo wywołujemy scenę, zamiast starać się pomóc czy uleczyć.

Ostatnia pozycja na liście Pawła to złośliwość. Złośliwość jest to pragnienie oglądania czyjegoś cierpienia. Dla wielu chrześcijan złośliwość oznacza nadzieję, że Bóg ukarze kogoś, kto ich zranił. Jest to diabelski duch i jest zazwyczaj ukryty głęboko w sercu.

Kiedy Paweł powiada „Usuńcie te złe rzeczy spośród siebie”, to nie ma na myśli jakiego szybkiego załatwienia sprawy. Opisuje raczej proces – sprawę wzrostu, który wymaga czasu. Czasami możemy zawieść w pozbywaniu się tych złych rzeczy. Ale jeżeli szybko pokutujemy i staramy się pojednać z daną osobą, to z czasem te sprawy zbledną.

środa, 21 lipca 2010

WYBUCHOWY WZROST W ŁASCE

Nasz wzrost w łasce może być wybuchowy, kiedy staramy się budować tych, którzy nas umartwiają.

„ Niech żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ust waszych, ale tylko dobre, które może budować, gdy zajdzie potrzeba, aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają. A nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego” (Efezjan 4:29-30). Słowo, którego używa tutaj Paweł na określenie budowania oznacza „budującego dom.” To słowo z kolei pochodzi ze słowa podstawowego, które oznacza „budować.” Krotko mówiąc, każdy, kto buduje, buduje dom Boży, czyli kościół.

Paweł mówi nam tu trzy ważne rzeczy na temat słów, które wypowiadamy:
1. Mamy używać słów, aby budować Boży lud.
2. Mamy używać słów, aby błogosławić innym.
3. Jest możliwe, że naszymi słowami możemy zasmucać Ducha Świętego.

Czuję się osądzany, kiedy czytam historie życia niektórych z tych duchowych olbrzymów z przeszłości. Ci bogobojni mężczyźni i niewiasty mieli niebiański zmysł zanurzony w Bożym Słowie, w częstej modlitwie i interesowało ich wzrastanie w łasce. Co mnie najbardziej uderza w życiu tych ludzi, to nie tylko ich oddanie Chrystusowi, czy intensywność ich modlitw, ale też Boży owoc, jaki te rzeczy w nich wytwarzały. Ponadto odkryłem wspólną nić wśród tych duchowych olbrzymów: ich główna uwaga była poświęcona wzrastaniu w łasce czystego serca, z którego pochodziły ich święte słowa. „Gdyż z obfitości serca usta mówią” (Mat. 12:34).

Wzrastam w łasce, kiedy decyduję się żyć dla innych, a nie samego siebie. Ten wzrost w łasce musi się rozpoczynać w moim domu, poprzez pokazanie mojemu współmałżonkowi i moim dzieciom coraz większego podobieństwa do Chrystusa. Mój dom musi się stać polem doświadczalnym, gdzie wszystkie problemy, wszystkie nieporozumienia są przezwyciężane przez moją gotowość zrezygnowania z „moich wysiłków, że zawsze muszę mieć rację”

To, że nie muszę mieć „racji” pomogło mi cieszyć się mocą Bożej łaski tak, jak nigdy przedtem. Wszystkie argumenty, wszystkie tak zwane „racje” znikają, kiedy staramy się budować jedni drugich, zamiast starać się wygrywać w jakichś głupich sporach.

Wzrastajmy - w łasce.

wtorek, 20 lipca 2010

LUDZIE INNEGO RODZAJU

Kiedy czytam o dokonaniach mężów Bożych Starego Testamentu, to moje serce płonie. Ci słudzy nieśli takie brzemię dla Bożego imienia, wykonywali potężne dzieła, że zadziwiają nadal większość wierzących dzisiaj.

Ci święci w dawnych czasach byli jak skała, odrzucając możliwość jakiegokolwiek działania bez Słowa od Boga. Nieraz płakali całymi dniami bolejąc nad stanem upadku w Jego domu. Odmawiali jedzenia, picia czy mycia swoich ciał. Wyrywali sobie pęki włosów z głowy i brody. Prorok Jeremiasz nawet leżał na jednym boku na ulicach Jerozolimy przez 365 dni, ustawicznie ostrzegając przed nadchodzącym sądem Bożym.

Zastanawiam się skąd ci święci brali duchowy autorytet i siłę, do czynienia tego co czynili? To byli ludzie innego pokroju, sługami o zupełnie odmiennym charakterze od tych, których widzimy obecnie w kościele. Ja osobiście nie jestem w stanie porównać się z nimi i ich życiem duchowym. Wiem, że zupełnie taki nie jestem. I nie znam żadnego chrześcijanina, który taki jest.

Jest to coś, co mnie niepokoi. Biblia mówi, że dokonania tych ludzi` są zapisane jako lekcje dla nas: „A wszystko na tamtych przyszło dla przykładu i jest napisane ku przestrodze dla nas, którzy znaleźliśmy sie u kresu wieków” (1 Kor. 10:11). Ich przeżycia mają być dla nas przykładem tego, jak poruszyć Boże serce, lub jak przywieść upadły lud do pokuty.

Czy zatem ci święci stanowili specjalny gatunek? Czy byli supermenami z ustalonym wcześniej życiorysem, wyposażonymi w ponad naturalne siły, nieznane naszemu pokoleniu? Nic podobnego. Biblia podkreśla, że nasi bogobojni poprzednicy byli takimi ludźmi jak my, poddanymi tym samym pokusom ciała (por. Jakuba 5:17). Właściwie ich historie są dla nas przykładem do naśladowania. W ich charakterze było coś takiego, co spowodowało, że Bóg położył na nich Swoją rękę. Dlatego wybrał właśnie ich, aby osiągali Jego cele. Zachęca nas też, abyśmy starali się o taką samą jakość charakteru, jaki mieli oni.

Ezdrasz był mężem Bożym, który przebudził cały swój naród. Pismo mówi, że Ezdrasz był człowiekiem, na którym spoczywała Boża ręka. Ezdrasz zaświadczył: „Ręka Pana mojego Boga była nade mną” (Ezdrasza 7:28). Innymi słowy,Bóg wyciągnął rękę, ogarnął Ezdrasza i przemienił go w całkiem innego człowieka.

Dlaczego Bóg miałby tak postąpić z tym człowiekiem? W Izraelu tamtych czasów były setki uczonych w Piśmie. Wszyscy oni mieli to samo powołanie do studiowania i objaśniania Słowa Bożego ludziom. Co wyróżniało Ezdrasza spośród nich? Co sprawiało, że Bóg położył na nim Swoją rękę i dał mu ponad 5.000 ludzi do odbudowy zrujnowanego miasta Jerozolimy?

Pismo daje nam odpowiedź: „Ezdrasz bowiem postawił sobie za cel zbadać zakon Pański i wprowadzić go w czyn.” (Ezdr. 7:10). To proste – Ezdrasz podjął świadomą decyzję. Postanowił ponad wszystko inne szukać Bożego Słowa i być mu posłusznym.. Nie próbował uchylać sie od tego postanowienia. Powiedział sobie: „Będę zgłębiał Słowo i wcielał je w czyn.”

Na długo zanim Bóg położył swoją rękę na Ezdraszu, ten człowiek był pilny w badaniu Pisma. Pozwalał, aby Ono go sprawdzało, obmywało i oczyszczało z wszelkiego brudu ciała i ducha. Ezdrasz pragnął zgłębiać Pisma i radował się z nich. Pozwalał, aby Pisma przygotowywały jego serce do wszelkiego dzieła, do jakiego Bóg go zechce powołać. Dlatego Bóg położył swoją rękę na Ezdraszu i namaścił go.

poniedziałek, 19 lipca 2010

BOŻE SIŁY SPECJALNE

Słyszeliście o siłach specjalnych Armii Amerykańskiej – wysoko wyszkolonej armii w armii, elitarnej jednostce oddanych tej sprawie żołnierzy. Siły specjalne składają się w całości z ochotników, wojowników, którzy zostali zauważeni i wybrani przez swoich zwierzchników.

Przed wojną w Afganistanie Osama Bin Laden powiedział, że żołnierze Amerykańscy są słabi, tchórzliwi i nie są przeszkoleni do walki w górach. Przepowiedział, że Talibowie wyślą siły Amerykańskie do domu w hańbie, ale nie brał on pod uwagę Amerykańskich Sił Specjalnych. Ta nieustraszona jednostka zaatakowała Afganistan siłą zaledwie 2.000 żołnierzy. W ciągu kilku dni zlokalizowały one warownie wroga.

Ja wierzę, że Bóg czyni coś podobnego w sferze duchowej. Podczas modlitwy Duch Święty dał mi taką myśl – Bóg prowadzi tajne działania w okręgach niebiańskich. Powołuje armię w armii, sprawdzając regularne oddziały, aby ukształtować elitarną jednostkę ochotników. Ten oddział specjalny składa się z wojowników, których On może dotknąć i pobudzić do walki z wrogiem. W Biblii mamy taki obraz specjalnej milicji Saula. Słowo mówi nam: „A szli z nim rycerze, których serca Pan poruszył” (1 Sam.10:26).

Boże siły specjalne obejmują ludzi młodych, ludzi w średnim wieku, nawet starszych. Szkolili się oni w ukrytej komorze modlitwy. Ich intymna społeczność z Jezusem nauczyła ich walczyć. Teraz wiedzą jak prowadzić walkę na płaszczyźnie duchowej, czy to w górach czy w dolinach.

Boża armia w armii jest w każdym narodzie. Ich działanie może obecnie być niewidoczne, ale wkrótce zobaczymy ich dzieła w imieniu i mocy Chrystusa. Boże Słowo rozchodzi się i kończy się głód. Pan zwycięży. Jego Słowo zwycięży wszystko.

„ Lud tych, którzy znają swojego Boga, umocni się i będą działać” (Daniel 11:32).

„Ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają” (Izajasz 40:31).

piątek, 16 lipca 2010

JESTEŚMY RODZINĄ

Domaganie się mocy, która jest w imieniu Chrystusa to nie jest jakaś skomplikowana, ukryta teologiczna prawda. W swojej bibliotece mam książki napisane tylko na temat imienia Jezus. Autorzy napisali je, aby pomóc wierzącym zrozumieć głębokie implikacje ukryte w imieniu Chrystusa. Jednak większość tych książek jest tak "głęboka," że wychodzą one ponad głowy czytelników.

Ja wierzę, że prawda, którą mamy znać na temat imienia Jezus jest tak prosta, że nawet dziecko ją może zrozumieć. Jest ona po prostu taka: Kiedy zanosimy prośby w imieniu Jezusa, mamy być zupełnie przekonani, że jest to tak, jakby sam Jezus prosił Ojca. Zapytasz: czy to może być prawdą? Pozwól, że to wyjaśnię.

Wiemy, że Bóg kochał Swojego Syna. Rozmawiał z Jezusem i uczył Go podczas Jego pobytu na ziemi. Bóg nie tylko słuchał, ale odpowiadał na każdą prośbę Swojego Syna. Jezus o tym świadczył, mówiąc: "On mnie zawsze wysłuchuje." Mówiąc krótko, Ojciec nigdy nie odmówił prośbie Swojego Syna.

Dzisiaj wszyscy, którzy wierzą w Jezusa są przyodziani w Jego synostwo. Ojciec niebiański przyjmuje nas tak intymnie jak przyjmuje Swojego Syna. Dlaczego? Jest tak dzięki naszej duchowej jedności z Chrystusem. Poprzez Jego ukrzyżowanie i zmartwychwstanie Jezus uczynił nas jedno ze Swoim Ojcem. "Aby byli jedno tak jak Ty Ojcze we mnie a Ja w Tobie, aby i oni byli jedno w nas. Ja w nich a Ty we Mnie" (Jana 17:21-23).

Prosto mówiąc, jesteśmy teraz rodziną - jedno z Ojcem i jedno z Synem. Zostaliśmy zaadoptowani z pełnymi prawami dziedzictwa, jakie posiada każde dziecko. To znaczy, że wszelka moc i bogactwa nieba zostały udostępnione dla nas poprzez Chrystusa.

Modlitwa się "w imieniu Jezusa" to nie jest jakiś wzór. Nie jest to zwrot, który ma moc w samych słowach. Moc jest w wierzeniu, że Jezus bierze naszą sprawę i przedstawia ją Ojcu na podstawie Swoich zasług. On jest adwokatem – on prosi za nas. Moc jest w pełnym zaufaniu, że Bóg nigdy nie odmówi Swojemu Synowi, a my jesteśmy beneficjentami całkowitej wierności Ojca w stosunku do Syna.

czwartek, 15 lipca 2010

WZRASTANIE WŁASCE MOŻE BYĆ KARŁOWATE

Paweł ostrzegał Efezjan, "abyśmy już nie byli dziećmi, miotanymi i unoszonymi lada wiatrem nauki" (Efez. 4:14). Może pomyślisz, "Ten wiersz nie odnosi się do mnie. Ja mam solidne postawy biblijne. Mnie nie porywają te nowe, modne ewangelie i frywolne gesty, które odwracają uwagę ludzi od Chrystusa. Jestem zakorzeniony i ugruntowany w Słowie Bożym".

A jednak posłuchaj reszty tego wiersza Pawła, ".....unoszony.... przez oszustwo ludzkie i przez podstęp, prowadzący na bezdroża błędu" (4:14). Może nie będziesz niepokojony przez fałszywe nauki, ale Paweł mówi, że możesz być miotany przez zupełnie inne sprawy i pyta, "Czy jesteś miotany przez grzeszne plany tych, którzy są tobie przeciwni?"

Przesłanie Pawła wzywa nas do ponownego sprawdzenia samych siebie. Jak reagujemy na ludzi, którzy nazywają się naszymi braćmi i siostrami, a rozgłaszają o nas nieprawdę?

Kiedy Paweł nakazuje, "Nie bądźcie już dziećmi", właściwie mówi, "Ci wasi wrogowie, którzy plotkują o was i poniżają was, manipulują, knują zdrady – mówię wam, to są dzieci buntu. Oni są zepsuci i są krętaczami. Nie pozwolili, by łaska Boża wykonała w nich swoje dzieło. Dlatego nie angażujcie się w ich złe i dziecinne zabawy. Oni chcą, byście reagowali na ich zaczepki tak, jak dzieci, ale wy nie macie im odpowiadać po dziecinnemu".

W następnym wierszu Paweł zachęca do przechodzenia do dorosłości. "abyśmy, będąc szczerymi w miłości, wzrastali pod każdym względem w niego, który jest Głową, w Chrystusa," (Efez. 4:15). On mówi, "Nie możesz zapobiec, by cię nie oczerniali, by nie plotkowali przeciw tobie, ale możesz to wykorzystać, by wzrastać w łasce. Traktuj to jako okazje do upodobniania się do Chrystusa. Odpowiadaj delikatnie, w duchu pokory. Przebaczaj bym którzy ci wyrządzili krzywdę.

środa, 14 lipca 2010

MODLITWA WSTRZĄSAJĄCA PIEKŁEM

Kiedy pisana była księga Daniela, Izrael był w niewoli babilońskiej. W rozdziale szóstym, po długim życiu w służbie, Daniel miał osiemdziesiąt lat.

Daniel zawsze był człowiekiem modlitwy, a teraz, w starszym wieku nie miał zamiaru zwolnić tempa. Pismo Święte nie wspomina, by Daniel był wypalony lub zniechęcony. Wprost przeciwnie, Daniel dopiero zaczynał. Pismo Święte pokazuje, że kiedy ten człowiek miał osiemdziesiąt lat, jego modlitwy potrząsały piekłem i złościły diabła.

Król Dariusz awansował Daniela na najwyższy urząd w kraju. On stał się jednym z trzech równoznacznych premierów, panujących nad książętami i zarządcami 120 prowincji. Dariusz wywyższył Daniela ponad tych dwóch premierów, powierzając mu odpowiedzialność za kształtowanie polityki rządu i nauczanie sędziów i intelektualistów (Daniel 6:3).

Daniel oczywiście był bardzo zajętym prorokiem. Mogę sobie wyobrazić, pod jaką presją był ten kaznodzieja, z napiętym kalendarzem czasochłonnych spotkań. A jednak nic nie zdołało odciągnąć Daniela od czasu modlitwy; on nigdy nie był zbyt zajęty, by się modlić. Modlitwa była jego głównym zajęciem i miała pierwszeństwo przed innym obowiązkami. Trzy razy dziennie zostawiał swoje inne obowiązki, ciężary i wymagania jako lider, by spędzać czas z Panem. On po prostu wycofywał się ze wszystkich zajęć i modlił się, a Bóg odpowiadał na jego modlitwy. Daniel otrzymał wszelką mądrość, radę, przesłania i proroctwa będąc na kolanach (patrz Daniel 6:10).

Może zapytacie – Co to jest modlitwa, która wstrząsa piekłem? Ona pochodzi od wiernego, pilnego sługi, który widzi swój naród i kościół popadający w grzech. Taki człowiek pada na kolana i woła, „Nie chcę brać udziału w tym co się dzieje. Chcę być przykładem Twojej mocy wśród tego grzesznego świata. Bez względu na to, czy ktoś jeszcze się modli, ja będę się modlił”.

Zbyt zajęty, by się modlić? Czy mówisz, „Ja to otrzymam przez wiarę”? Może sobie myślisz, „Bóg zna moje serce, wie, jak bardzo jestem zajęty. Ja w ciągu dnia modlę się w myślach”.

Ja wierzę, że Bóg chce jakości i chce mieć z nami czas bez pośpiechu. Wtedy modlitwa staje się aktem miłości i oddania, a nie tylko czasem prośby.

wtorek, 13 lipca 2010

DOMAGANIE SIĘ MOCY, KTÓRA JEST W CHRYSTUSIE

Podczas ostatnich godzin spędzanych z uczniami Jezus powiedział do nich, „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, da wam” (Jan 16:23). Potem powiedział do nich, „Dotąd o nic nie prosiliście w imieniu moim; proście, a weźmiecie, aby radość wasza była zupełna” (16:24).

Co za niesamowite stwierdzenie. W tym miejscu Chrystus ostrzegał Swoich naśladowców, że odejdzie i przez krótki czas Go nie zobaczą. Jednocześnie zapewnił ich, że mają dostęp do wszelkich błogosławieństw nieba. Wszystko, co oni mają zrobić, to poprosić w Jego imieniu.

Uczniowie byli uczeni osobiście przez Jezusa, by pukać, szukać i prosić Boga. Byli uczeni z pierwszej ręki, że wszelkie błogosławieństwa Ojca – wszelka łaska, moc i siła, są w Chrystusie. Oni słyszeli, jak Jezus ogłaszał tłumom: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie; bo Ja idę do Ojca. I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to ” (Jan 14:12-14).

Słowa Chrystusa do uczniów przekonują mnie: „Dotąd o nic nie prosiliście w imieniu moim” (Jan 16:24). Kiedy to czytam, słyszę, jak Pan szepce do mnie, „Dawidzie, nie domagasz się mocy, którą Ja ci udostępniam. Po prostu musisz prosić w Moim imieniu”.

Wierzę, że to smuci serce Boga bardziej, niż wszystkie grzechy ciała. Nasz Pan smuci się z powodu wzrastającej niewiary w Jego obietnice... z powodu wzrastającego zwątpienia, że On odpowiada na modlitwy... ale też z powodu ludzi, którzy coraz mniej domagają się mocy, która jest w Chrystusie.

Bez względu na to, jak bardzo chciałeś podobieństwa do Chrystusa, to jest nic w porównaniu ze źródłem mądrości duchowej, która czeka na ciebie w Jego zasobach. Proś o wielkie rzeczy! Proś o mądrość, proś o prowadzenie, proś o objawienie. Ale musisz prosić z wiarą, nic nie wątpiąc.

poniedziałek, 12 lipca 2010

JAK WIELKI JEST TWÓJ JEZUS?

Jan 14 zawiera dwie wielkie obietnice. W pierwszej Jezus mówi, „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie; bo Ja idę do Ojca. I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to” (Jan 14:12-14). Jezus w tym ostatnim wierszu mówi wyraźnie, „Proście w Moim imieniu o to, co chcecie, a Ja to spełnię”.

Dwa wiersze dalej Jezus obiecuje, „Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki - Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was” (Jan 14:16-18). Tutaj Chrystus mówi, Ja dam wam Ducha Prawdy i Jego moc będzie przebywać w was”.

To są dwie niesamowite obietnice Jezusa. Ale zauważcie jeden werset włożony między nie, „Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie” (Jan 14:15). Dlaczego to zdanie jest w tym miejscu?. Chrystus mówi nam, „Z tymi obietnicami związana jest sprawa posłuszeństwa” Krótko mówiąc, obydwie obietnice są związane z posłuszeństwem Słowu Bożemu. One zostały dane po to, by się spełniły, aby nic nam nie przeszkodziło w dostępie do mocy, która jest w Chrystusie.

Jestem przekonany, że jeżeli prosimy o niewiele lub nic w imieniu Jezusa, to jest przykre dla Niego. Rok za rokiem wielu chrześcijan oczekuje coraz mniej. Wreszcie zostaje im tylko zbawienie. Nie oczekują niczego innego, tylko by kiedyś być w niebie.

Pytam: czy doszedłeś już do końca możliwości twojego Chrystusa? Nie spodziewasz się niczego więcej, tylko zbawienia przez Jego moc i łaskę? Czy możliwości twojego Chrystusa kończą się na okazjonalnym pokoju i radości w życiu, gdzie szatan ustawicznie dokucza?

Wszystkie te miejsca w Słowie Bożym przekonują mnie, że „mój” Jezus nie jest większy, niż moje prośby. Smutne jest to, że wielu wierzących, przez swoją niewiarę przedstawia Chrystusa, jako mało ważnego i pozbawionego mocy. Kochani, ja nie chcę, by mój Chrystus był ograniczany. Zamiast tego chcę, by każdy diabeł w piekle wiedział, jak wielki jest mój Bóg, poprzez to, jak wielkie są moje prośby. Chcę od mojego Chrystusa więcej. Chcę, by On był w moim życiu większy, niż kiedykolwiek przedtem.

piątek, 9 lipca 2010

ON ZAPISAŁ TWOJE IMIĘ NA SWOJEJ DŁONI

Jakaż niesamowita władza jest nam dana w modlitwie. Jak dosłownie używamy tej władzy? Przez imię Chrystusa. Widzicie, kiedy złożyliśmy naszą wiarę w Jezusie, On dał nam Swoje imię. Jego ofiara daje nam prawo powiedzieć, „Jestem Chrystusowy i jestem w Nim. Jestem jedno z Nim”. Wtedy Jezus wziął nasze imię. Jako nasz najwyższy kapłan, zapisał je na Swojej dłoni. Tak więc, nasze imię jest zarejestrowane w niebie, pod Jego chwalebnym imieniem.

Możecie zobaczyć, dlaczego wyrażenie „w imieniu Chrystusa”, nie jest tylko jakąś bezimienną formułką. Jest to raczej dosłowna pozycja, jaką mamy z Jezusem. Ta pozycja jest uznana przez Ojca. Jezus mówi nam, „Owego dnia w imieniu moim prosić będziecie, a nie mówię wam, że Ja prosić będę Ojca za was; albowiem sam Ojciec miłuje was, dlatego że wyście mnie umiłowali i uwierzyli, że Ja od Boga wyszedłem” (Jan 16:26-27).

Oto dlaczego Jezus każe nam modlić się w Jego imieniu. On mówi, „Kiedy prosisz w moim imieniu, to twoja prośba ma taką samą moc u Ojca, jak gdybym Ja prosił”. Inaczej mówiąc, to tak, jakby nasza modlitwa była wypowiadana przez samego Jezusa przed tronem Ojca. Tak samo, kiedy my kładziemy ręce na chorych i modlimy się, Bóg patrzy na nas tak, jakby to Jezus wkładał ręce na chorych i uzdrawiał.

Dlatego też mamy przychodzić odważnie przed tron łaski. Mamy modlić się z pewnością, „Ojcze, stoję przed Tobą, wybrany w Chrystusie, by wydawać owoc. Teraz przynoszę moją prośbę, by moja radość była pełna”.

Słyszę wielu chrześcijan, którzy mówią, „Prosiłem w imieniu Jezusa, ale nie otrzymałem odpowiedzi”. Tacy wierzący mówią, „próbowałem korzystać z mocy imienia Jezusa, ale to nic nie daje”. Jest wiele powodów, dla których nie otrzymujemy odpowiedzi na nasze modlitwy. Może pozwoliliśmy sobie na grzech w naszym życiu, na coś, co zanieczyszcza naszą społeczność z Chrystusem. To staje się tamą, która zatrzymuje przepływ błogosławieństwa od Niego. On nie odpowie na nasze modlitwy, póki nie odrzucimy tego grzechu.

Może też ta przeszkoda jest spowodowana naszą letniością, albo niezdecydowaniem w sprawach Bożych. Może zostaliśmy przytłumieni przez zwątpienie, które odcina nas od mocy Chrystusa. Jakub ostrzega, „Ale niech prosi z wiarą, bez powątpiewania; kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej, przez wiatr tu i tam miotanej. Przeto niechaj nie mniema taki człowiek, że coś od Pana otrzyma” (Jakuba 1:6-7).

Jakub mówi wyraźnie, „Ten, kto wątpi, nie otrzyma nic od Boga”. Słowo wątpi oznacza być niezdecydowanym. Prawda jest taka, że kiedy ci ludzie przedstawili swoje prośby, wystawili Boga na próbę. W swoich sercach mówili, „Panie, jeżeli mi odpowiesz, to będę Ci służył. Oddam Ci wszystko, jeżeli tylko odpowiesz na moją modlitwę, ale jeżeli nie, to będę żył po swojemu”.

Ale Boga nie można przekupić. On zna nasze serca i wie, kiedy jesteśmy niezdecydowani w naszym oddaniu dla Jego Syna. On rezerwuje moc, która jest w Chrystusie dla tych, którzy Mu się poddają całkowicie.

czwartek, 8 lipca 2010

ON CHCE WSZYSTKO

"Szczęśliwi wszyscy, którzy na niego czekają..... nie będziesz zawsze płakał. Na pewno okaże ci łaskę na głos twojego wołania, gdy go tylko usłyszy, odezwie się. Twoje uszy usłyszą słowo odzywające się do ciebie z tyłu: To jest droga, którą macie chodzić! Wtedy zaśpiewacie pieśń... i będziecie się radować z serca.. (Izajasz 30:18-19, 21,29). Izajasz mówił, "Jeśli będziecie oczekiwać na Pana – jeżeli będziecie wołać do Niego i ponownie Mu zaufacie, to On uczyni to wszystko, co wam powiedziałem, a nawet więcej".

Bóg może powiedzieć tylko słowo, a nieprzyjaciel straci odwagę przed nami: "Bo głosem Pana przerazi się Asyria, gdy On rózgą uderzy" (Izajasz 30:31). Kochani, nie ma takiej sprawy, której nasz Ojciec nie potrafi załatwić, ani takiej walki, której On nie potrafi wygrać dla nas przez proste słowo z Jego ust. Izajasz powiada, że "dech Pana spali wszystko na naszej drodze" (30:33).

Jednak ten proces zaufania Bogu we wszystkim nie jest łatwy. Niedawno szukałem Pana odnośnie sytuacji z budynkiem naszego zboru w Nowym Jorku. Powiedziałem Bogu, " Ojcze, ufam Tobie w tej sprawie. Szukałem Cię w tej sprawie i będę miał w tym pokój". Oto, co On mi odpowiedział, "Dawidzie, jestem zdziwiony, że potrafisz Mi zaufać, jeżeli chodzi o budynki, finanse i inne sprawy materialne, a dalej nie potrafisz zaufać Mi w sprawie twojego fizycznego zdrowia".

Jestem świadomy swojego wieku i byłem poważnie zatroskany, co stanie się z moją rodziną, kiedy ja odejdę. Osądzające słowa Pana uderzyły mnie, jak błyskawica. Złożyłem wszystkie sprawy materialne w Jego ręce, ale nie te wieczne. Uświadomiłem sobie, "Panie, Ty chcesz, bym Tobie zaufał we wszystkim".

Tak, drogi święty, On chce wszystko – twoje zdrowie, twoją rodzinę, twoją przyszłość. On chce, byś Mu zaufał w każdej sprawie. On też chce, byś żył w cichości, zaufaniu i odpocznieniu. Idź więc do swojej komory, by być sam na sam z Panem. Przynieś wszystko do Niego. On obiecał, "Usłyszysz moje słowo z tyłu, mówiące do ciebie, którą drogą masz iść. To jest ta droga – teraz idź nią".

Dowodem wiary jest odpocznienie. Zaufanie i wiara daje pokój dla umysłu. Prawdziwa wiara oddaje wszystko w Jego ręce.

środa, 7 lipca 2010

DUCHOWA SIŁA I ZAUFANIE

Duch Święty daje nam siłę, kiedy złożymy wszystkie nasze potrzeby w ręce Boże i zaufamy Jego potędze.

Przykładem takiego zaufania jest Rut. Kiedy zmarł jej mąż, zamieszkała ze swoją teściową Noemi. Noemi troszczyła się o przyszłość Rut, dlatego doradziła jej, by położyła się u nóg bogatego Boaza i poprosiła go o spełnienie jego powinności wykupu.

Tego dnia, kiedy skończył się dzień przesiewania, Boaz, położył się koło kopca ziarna (Rut 3:7) i przykrył się kocem. Następnego ranka obudził się zdziwiony, że u jego stóp leży kobieta. (W zachowaniu Rut nie było nic niemoralnego, był to zwyczaj tamtych czasów).

Rut powiedziała do niego, "Rozciągnij swój płaszcz na swoją służebnicę, boś ty wykupiciel (Rut 3:9). Ona chciała powiedzieć, "Czy przyjmiesz na siebie obowiązek bycia moim krewnym? Czy zatroszczysz się o mnie?" Właściwie mówiła, "Czy ożenisz się ze mną?"

Nie była to manipulacja. Rut i Noemi zrobiły wszystko według porządku Bożego. Tego możemy być pewni, ponieważ z potomstwa Rut narodził się Chrystus. Kiedy Rut wróciła do domu, Noemi zapytała, "Co z tobą, córko moja?" (3:16). Innymi słowy pytała, "Czy mam cię nazywać Rut zaręczoną, czy Rut wdową?"

Rut powiedziała Noemi wszystko, co się wydarzyło. Słuchajcie pobożnych rad Noemi: "Bądź spokojna, córko moja, a wnet się dowiesz, jak się ta sprawa potoczy, gdyż mąż ten nie zaniecha tej sprawy, dopóki jej nie doprowadzi do końca, i to dziś jeszcze". (Rut 3:18). Noemi modliła się o to, szukając Bożego prowadzenia i Bóg dał jej radę. Przypomniał jej prawo dotyczące wykupiciela (jest w tym podobieństwo do Chrystusa). Dlatego Noemi była spokojna, że Rut wykonała to, co do niej należało. Teraz miała tylko siedzieć spokojnie i zaufać Bogu, że wykona to, co obiecał. Ona mówiła, "Teraz jest to w rękach Bożych, dlatego Rut, odpręż się i bądź spokojna".

Pokój i spokój wszedł do domu Noemi. Nikt się nie gorączkował, nie obgryzał nerwowo paznokci i nie zastanawiał się, "Czy Bóg tego dokona? Kiedy to będzie?" Te dwie wierne kobiety mogły się odprężyć, śpiewać i chwalić Pana za Jego dobroć.

Czy modlisz się? Czy ufasz? Czy jesteś gotów, by usiąść i "oglądać wybawienie Pańskie?" On nad wszystkim panuje.

wtorek, 6 lipca 2010

STAJĄC SIĘ LUDŹMI MODLITWY

W Jeremiasza 5 Bóg nawołuje, "Przebiegnijcie ulice Jeruzalemu, rozejrzyjcie się i przekonajcie się, i poszukajcie na jego placach, czy znajdziecie takiego, czy jest ktoś taki, kto przestrzega prawa, kto szuka prawdy - a przebaczę mu! (Jerem. 5:1). Pan właściwie mówi, "Okażę miłosierdzie, jeśli znajdę jedną osobę, która Mnie szuka".

Podczas niewoli babilońskiej Bóg znalazł takiego człowieka w osobie Daniela. Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, Pan szuka takich samych, bogobojnych mężczyzn i kobiet. Szuka wiernych sług, którzy zgodzą się "być zasłoną" i "stanąć w wyłomie", czyniąc rzeczy, które można osiągnąć tylko w modlitwie.

Tak, jak Daniel, taką osobę można znaleźć ze Słowem Bożym w jej ręku. Kiedy Duch Święty przyszedł do Daniela, prorok właśnie czytał księgę Jeremiasza. Właśnie wtedy Duch objawił mu, że nadszedł Boży czas wyzwolenia Izraela. Kiedy przyszło to objawienie, Daniel był pobudzony, by się modlić: "I zwróciłem swoje oblicze na Pana, Boga, aby się modlić, błagać, w poście, we włosiennicy i popiele. Modliłem się więc do Pana, mojego Boga" (Dan. 9:3-4).

Daniel wiedział, że lud Boży nie był gotów, by przyjąć odnowienie. Ale czy prorok nacierał uszy swoim ziomkom za ich grzechy? Nie – Daniel utożsamiał się z moralnym zepsuciem wokoło. Stwierdził, "Zgrzeszyliśmy... Panie! Wstyd nam... bo zgrzeszyliśmy przeciwko tobie" (Daniel 9:5,8).

Bóg obecnie bardzo pragnie błogosławić Swój lud - ale jeżeli nasze umysły są zanieczyszczone przez ducha tego świata, nie potrafimy przyjąć tego błogosławieństwa. Daniel przekazał to mocne stwierdzenie: "Spadło na nas wszelkie nieszczęście; my jednak nie ubłagaliśmy Pana, naszego Boga, odwracając się od naszych win i bacząc na twoją prawdę. Lecz Pan dopilnował nieszczęścia i sprowadził je na nas" (Daniel 9:13-14).

Bóg chce, byśmy sprawdzili nasze chodzenie z Panem i pozwolili Duchowi Świętemu, by nam pokazał nasze dziedziny kompromisu, byśmy nie tylko modlili się o odstępczy naród, ale wołali do Pana, "Panie, sprawdź moje serce. Ujawnij we mnie wszystko, co z ducha tego świata wkradło się do mojej duszy". Wtedy, jak Dawid, możemy zwrócić nasze oblicza w modlitwie do Boga o wyzwolenie naszych rodzin i naszego narodu.

piątek, 2 lipca 2010

TAJEMNICA DUCHOWEJ SIŁY

"Gdyż tak mówi Wszechmocny, Pan, Święty Izraelski: Jeżeli się nawrócicie i zachowacie spokój, będziecie zbawieni, w ciszy i zaufaniu będzie wasza moc" (Izajasz 30:15).

Tu jest Boża tajemnica duchowej siły. "Cisza i zaufanie będzie waszą siłą". Słowo cisza w hebrajskim znaczy "wytchnienie". Wytchnienie oznacza spokój, relaks, wolność od nerwowości; być spokojnym, położyć się na czymś pewnym.

Niewielu chrześcijan obecnie ma ten rodzaj ciszy i ufności. Ludzie są pochłonięci gorącą aktywnością, spiesząc się bez pamięci do zdobywania bogactwa i przyjemności. Nawet w służbie kaznodziejskiej słudzy Boży biegają zatroskani, gorączkowo szukając odpowiedzi na różnych konferencjach, seminariach i w najlepszych książkach. Wszyscy chcą wskazówek, rozwiązań i czegoś, co uspokoi ich ducha. Szukają tego wszędzie, ale nie u Pana. Nie wiedzą, że Bóg już przekazał im słowo przez Izajasza: Jeśli nie będą szukać Jego, jako źródła, ich zmagania skończą się smutkiem i zamieszaniem.

Izajasz pisze, co Boża sprawiedliwość powinna osiągnąć w nas: "I pokój stanie się dziełem sprawiedliwości, a niezakłócone bezpieczeństwo owocem sprawiedliwości po wszystkie czasy" (Izaj. 32:17). Jeśli naprawdę chodzimy w sprawiedliwości, nasze życie będzie wydawać owoc w postaci spokoju ducha, cichości serca i pokoju z Bogiem.

Kiedy Izajasz patrzył wokoło, widział lud Boży, zwracający się po pomoc do Egiptu, ufający człowiekowi, polegający na koniach i wozach. Ambasadorzy przyjeżdżali i odjeżdżali. Przywódcy zwoływali pilne, strategiczne narady. Wszyscy panikowali i wołali, "Co mamy robić?"

Izajasz ich zapewnił, "tak nie musi być. Odwróćcie się od waszego odstępstwa. Pokutujcie z waszego buntu i pokładania ufności w człowieku. Nawróćcie się do Pana, a On przykryje was kocem pokoju. On da wam ciszę i odpocznienie wśród tego wszystkiego, przez co przechodzicie".

czwartek, 1 lipca 2010

DZIEŃ CZTERDZIESTY PIERWSZY

Wyobraź sobie, że spotykasz Jezusa w czterdziestym pierwszym dniu – zaraz po kuszeniu na pustyni. Jego twarz jaśnieje. Jezus raduje się i wielbi Ojca, ponieważ osiągnął wielkie zwycięstwo.

Widzisz Jezusa dającego życie i ufność. Teraz jest gotów stawić czoła mocom piekła i udaje się do wielkich miast, które są pogrążone w ciemności. Głosi Ewangelię, jako Słowo od Boga, uzdrawia chorych i wie, że Ojciec jest z Nim.

Kiedy patrzysz na swoje życie, widzisz coś przeciwnego. Ciągle zmagasz się ze swoją suchą pustynią. Przetrwałeś zaciekłe ataki szatana i twoja dusz jest smutna. Nasuwają ci się myśli, że „Jezus nigdy nie przeżywał takich doświadczeń, jak ja. On był ponad tym wszystkim”.

Może widzisz kaznodzieję, który wydaje się być mocny w wierze; mówi z taką pewnością o obecności Bożej, że myślisz, „On nigdy nie miał takich problemów, jakie ja mam”. Oj, gdybyś tylko poznał prawdę! Nie byłeś przy tym, kiedy Bóg powołał tego człowieka do głoszenia, a potem poprowadził go na pustynię, gdzie był okropnie kuszony. Nie byłeś tam, kiedy został poniżony, bliski załamania. Nie wiesz też, że często jego najlepsze kazania narodziły się w doświadczeniach w jego własnym życiu.

Paweł ostrzega, byśmy nie mierzyli swojej sprawiedliwości według tego, co myślimy o
innych: „Nie ośmielamy się bowiem zaliczać siebie do niektórych lub porównywać się z
niektórymi spośród tych, którzy siebie samych zalecają; nie mają bowiem rozumu, jeśli do
siebie swoją własną miarę przykładają i siebie z samymi sobą porównują.” (2 Kor. 10:12).

Nie wiemy, co ktoś inny ma w sercu. Kto wtedy wiedział, że Jezus właśnie przeżył długie i straszne pokuszenia? Kto wiedział, że chwała, którą w Nim widzieli, była wynikiem walki o wiele gorszej, niż my przeżywamy?

Mamy patrzeć tylko na Jezusa i polegać tylko na Jego sprawiedliwości i świętości. Do tego On dał wszystkim nam równy dostęp.

Bóg kocha cię w czasie twoich doświadczeń. To Jego Duch poprowadził cię na pustynię. Jednak Jego własny Syn już był tam przed tobą – i On wie dokładnie, przez co przechodzisz. Pozwól Mu wykonać Jego dzieło budowy całkowitej zależności i zaufania w Nim. Wyjdziesz z tego z poczuciem pewności – ale też z Bożym współczuciem i siłą, by pomagać innym.