piątek, 30 kwietnia 2010

ŚWIĘTYMI BĄDŹCIE

Trzy miesiące po wyjściu Izraela z Egiptu, doszli oni do podnóża Góry Synaj i rozbili obóz. Mojżesz wszedł na tę trudną górę, aby rozmawiać z Panem i Bóg zawołał na niego: „Zstąpię do ciebie w postaci ciemnego obłoku tak, aby ludzie Mnie słyszeli, kiedy będę z tobą rozmawiał. Wtedy już zawsze będą ci wierzyli. Zejdź na dół i przygotuj ludzi na Moją wizytę – poświęć ich.”

Rano trzeciego dnia rozległy się niesamowite grzmoty i błyskawice i olbrzymi obłok zakrył górę. Góra Synaj została całkowicie zakryta chmurą, ponieważ Jahve zstąpił na nią w postaci ognia. Całą góra się trzęsła od potężnego trzęsienia ziemi, kiedy głos trąby rozbrzmiewał coraz głośniej i głośniej. Mojżesz mówił, a Bóg przemawiał w odpowiedzi potężnym głosem (zobacz 2 Mojż. 19:9-19).

Bóg przemawiał potężnym głosem do Mojżesza i wybranego ludu. „Będziecie Mi królewskim kapłaństwem i świętym narodem....(2 Mojż. 19:6).

Wstrząsające ziemią proroctwo zapisane w Hebrajczyków miało się objawić w tym czasie. Bóg obiecał, że jeszcze raz przemówi – tak jak przemawiał na Górze Synaj.

„Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem” (Hebr. 12:26).

„ Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba” (Hebr. 12:25).

Bóg jeszcze raz przemawia z nieba i przekazuje takie samo poselstwo, jakie przekazywał w czasach Mojżesza. Nasz Bóg nawet teraz mówi potężnym głosem: „Świętymi bądźcie tak jak Ja jestem święty” (1 Piotra 1:16).

Jak możemy być świętymi w tym bezbożnym świecie? Kto może się uchronić przez skażeniem tego świata? Nikt – we własnej sile. Tylko Bóg ma moc, aby nas zachować świętymi – aby nas przedstawić sobie jako lud święty, bez plamy czy zmazy.

Bóg, który nam daje Swoją świętość, ma też moc, aby nas w niej zachować! Najbezpieczniejsze miejsce na świecie jest u stóp krzyża, w pokorze przed Bożym tronem. Czym bardziej bezbożne czasy, tym bardziej potrzebujemy poddawać się Jemu.

czwartek, 29 kwietnia 2010

OBIECANE BOŻE ODPOCZNIENIE

„A tak pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego; kto bowiem wszedł do odpocznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich, jak Bóg od swoich” (Hebr. 4:9-10).

Może się zastanawiasz, „Co to znaczy, wejść do obiecanego odpocznienia? Jak to powinno wyglądać w moim życiu?” Modlę się, by Bóg usunął łuski z naszych oczu, byśmy mogli to zrozumieć. Mówiąc prosto, wejście do Jego obiecanego odpocznienia oznacza pełne zaufanie, że Chrystus wykonał wszystko, co jest nam potrzebne do zbawienia. Masz odpocząć w Jego zbawiennej łasce, przez wiarę.

To miał Jezus na myśli, kiedy nawołuje, „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie” (Mat. 11:28). To oznacza koniec wszelkich cielesnych zmagań, wszystkich ludzkich wysiłków, by uzyskać pokój. To również oznacza oparcie się zupełnie na dziele Jezusa, które wykonał dla ciebie.

Nie prowadzimy walki przeciwko krwi i ciału. Ta walka rozgrywa się w sferze duchowej. Stary testament wyjaśnia to wyraźnie. Izrael składał Bogu ciągle na nowo puste obietnice.: Chcemy Ci służyć, Panie. Zrobimy wszystko, co nam każesz”. Ale historia dowodzi, że nie mieli ani serca, ani możliwości, by dotrzymać danego słowa. Bóg musiał ich ogołocić z ich wiary w samych siebie. Wszystko, czego potrzebujemy, pochodzi od drogocennej obecności naszego Pana.

Paweł stwierdza, „Albowiem w nim żyjemy i poruszamy się, i jesteśmy” (Dz Ap. 17:28). To mówi o nieprzerwanej społeczności. Poprzez zwycięstwo krzyża nasz Pan jest dostępny dla nas w każdej chwili, w dzień i w nocy. My musimy podjąć decyzję: „Chcę Chrystusa w moim życiu. Chcę być wolnym od wszelkiej cielesności. Dlatego pójdę przed Jego oblicze i wezmę moją posiadłość. Chcę, by Jezus był dla mnie wszystkim, moim jedynym źródłem zadowolenia”.

środa, 28 kwietnia 2010

CZY KIEDYKOLWIEK OTRZYMAM ODPOWIEDŹ NA MOJE MODLITWY?

Ja wierzę w czas Ducha Świętego. W Bożym czasie otrzymamy odpowiedź na nasze modlitwy – w taki czy inny sposób, ale kłopot polega na tym, że boimy się poddać nasze modlitwy sprawdzaniu przez Ducha Świętego. Niektóre nasze modlitwy muszą zostać oczyszczone, bo często nasza wiara jest niewłaściwie kierowana na pragnienia, które nie są dojrzałe. Nie wiemy jak się modlić: „Niech będzie wola Twoja.” Nie pragniemy Jego woli tak, jak tych rzeczy, które dopuszcza Jego wola.

Abraham wykorzystywał swoją wiarę, żeby sobie przypominać, że jest obcym na tej ziemi. Jego pakiet błogosławieństwa dawał mu tylko namiot na mieszkanie, bo pokładał swoją wiarę w tym mieście, którego budowniczym i twórcą jest Bóg.

Czy niektórzy z tych bojowników wiary nie żyli w wierze? Czy Bóg odmówił odpowiedzi na jakieś ich modlitwy? Przecież nie wszyscy oni zostali wyratowani i nie wszyscy dożyli, aby oglądać odpowiedź na swoje modlitwy. Nie wszystkim zaoszczędzono bólu, cierpienia, a nawet śmierci. Niektórzy byli torturowani; inni byli rozrywani, błąkali się w opuszczeniu, uciskani i dręczeni (Hebrajczyków 11:36-38).

Niektórzy z tych, którzy byli znani z tego, że mieli wielką wiarę „nie otrzymali tego, co głosiła obietnica” (Hebr. 11:39). Ci, którzy „otrzymali to, co głosiła obietnica” używali swojej wiary, aby czynić sprawiedliwość, zdobywać siłę w chwilach słabości i aby doprowadzać do ucieczki wroga.

Nie martw się czy Bóg odpowie „Tak” czy „Nie” na twoją prośbę. Nie bądź przygnębiony, kiedy nie widzisz odpowiedzi i proszę przestań się koncentrować na formulach i metodach wiary. Po prostu oddaj wszystkie modlitwy Jezusowi i zajmuj się swoimi sprawami z ufnością. On nie przyjdzie ani chwilę za wcześnie, ani za późno z odpowiedzią, a jeżeli nie nadchodzi odpowiedź, na którą czekasz, powiedz swojemu sercu: „On jest wszystkim, czego potrzebuję. Jeżeli będę potrzebował więcej, to On mi to da. On odpowie w Swoim czasie i na Swój sposób. Jeżeli nie spełni mojej prośby, to na pewno ma bardzo ważny powód dlaczego tego nie zrobi. Bez względu na to, co się stanie, ja będę zawsze wierzył w jego wierność.”

Boże, przebacz nam, jeżeli jesteśmy bardziej zainteresowani tym, aby otrzymać odpowiedź na nasze modlitwy, niż uczeniem się całkowitego poddania samemu Chrystusowi. Nie uczymy się posłuszeństwa poprzez te rzeczy, które otrzymujemy, ale przez to, co cierpimy. Czy jesteś gotowy, aby sie uczyć poprzez cierpienie trochę dłużej w tym, co wydaje się być brakiem odpowiedzi na modlitwę? Czy odpoczniesz w Jego miłości, kiedy cierpliwie oczekujesz na spełnienie obietnicy?

wtorek, 27 kwietnia 2010

PRAWDZIWE ZNACZENIE ZIEMI OBIECANEJ

Bóg dał naszemu przodkowi Abrahamowi ziemię Kananejską „na wieczne posiadanie” (1 Mojż. 17:8). W języku hebrajskim słowo wieczne oznacza nie kończące się nigdy. Może pomyślisz, „Abraham mógł się z tego radować. Bóg obiecał jego potomkom stałą ojczyznę, ciągnąca się tak daleko, jak widzieli i trwającą wiecznie”. Jednak Nowy Testament mówi nam, że ten świat zostanie zniszczony przez ogień, zupełnie spalony, a potem Pan stworzy nowe niebo i ziemię.

Może zastanawiasz się: „Jak Boża obietnica „wiecznego dziedzictwa”, dana Abrahamowi mogła być zwykłą nieruchomością? Jak to mogło być wieczne? Prawda jest taka, że ziemia obiecana była symbolem miejsca poza ziemią. Wierzę, że Abraham wiedział o tym w swoim duchu. Biblia mówi, że kiedy Abraham podróżował po Kanaanie, zawsze czuł się tam obcy: „Przez wiarę osiedlił się jako cudzoziemiec w ziemi obiecanej na obczyźnie” (Hebr. 11:9). Dlaczego tak było? Dlatego, że serce Abrahama tęskniło do czegoś poza tym krajem.

„Oczekiwał bowiem miasta mającego mocne fundamenty, którego budowniczym i twórcą jest Bóg” (Hebr. 11:10). Abraham mógł widzieć prawdziwe znaczenie błogosławieństwa tego kraju i zrozumiał, „To miejsce nie jest prawdziwą posiadłością. To tylko ilustrowane kazanie na temat wielkiego błogosławieństwa, które przyjdzie”. Abraham uchwycił prawdziwe znaczenie Ziemi Obiecanej; wiedział, że Kanaan oznacza Mesjasza, który przyjdzie. Sam Jezus mówi nam, „Abraham, ojciec wasz, cieszył się, że miał oglądać dzień mój, i oglądał, i radował się” (Jan 8:56).

Duch Święty uzdolnił tego patriarchę, by patrzył w przyszłość, na dzień Chrystusa. On wiedział, że Ziemia Obiecana oznacza miejsce całkowitego pokoju i odpoczynku. Już Abraham wiedział, że to miejsce odpocznienia, to sam Jezus Chrystus. To prawda, Pan Jezus jest naszą obiecaną posiadłością. My jesteśmy Jego, ale On też jest nasz. Bóg zaprasza nas do objęcia naszej wiecznej posiadłości przez prostą wiarę.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

KLUB 7000

Eliasz, wielki prorok świętości i sprawiedliwości zniechęcił się z powodu moralnego upadku jego narodu i uciekał przed pogróżkami Jezebel, bezbożnej żony króla Achaba. Bóg znalazł go ukrywającego się w jaskini na Górze Horeb i zapytał, „Eliaszu, co tu robisz, ukrywając się?”

Z oburzeniem Eliasz odpowiedział, „Boże, byłem zazdrosny o Twoją chwałę, ale Twój lud odrzucił Twoje Słowo; Twoje ołtarze poburzyli; Twoi słudzy są prześladowani. Zostałem tylko ja sam – a teraz i na moje życie nastają.”

Wszystko wskazywało na to, że Eliasz ma dobre argumenty. Ten rząd był najbardziej bezbożny w całej historii, a społeczeństwo było bliskie ruiny. Biblia mówi, „Achab kazał też sporządzić Aszerę; [pogańską świątynię rozkoszy] czynów takich, pobudzających do gniewu Pana, Boga Izraela, popełnił więcej aniżeli wszyscy królowie izraelscy, jego poprzednicy (1 Król. 16:33). Ten rząd zmuszał naród do bałwochwalstwa. Jezebel, najbardziej bezbożna królowa kiedykolwiek zasiadająca na tronie, nienawidziła Boga i postanowiła wymordować wszystkich naśladowców Jahve.

Eliasz postanowił trzymać się do końca” Kiedy cały naród odrzucił Boga, on pozostał wierny! Jednak Bóg nie miał zamiaru gratulować temu ukrywającemu się prorokowi, bo właśnie w tym momencie Duch Święty przechodził przez ten kraj. Elizeusz, następca Eliasza odczuwał już pierwsze dotknięcie ręki Bożej na sobie, a Jehu, młody rewolucjonista, czekał na okazję, by wypowiedzieć wojnę korupcji i bezbożności w kraju. Nadchodziło wielkie, moralne przebudzenie, a Bóg niedługo miał rzucić Jezebel na pożarcie psom i odebrać władzę złym władcom.

Eliasz został zdecydowanie poinformowany przez Boga, „Mam 7000 tych, którzy nie poszli na kompromis z bezbożnością, która jest wokół nich. Oni nie zostali zwiedzieni – oni są Moi!” Bóg próbował powiedzieć Eliaszowi, że ma już Swoich ludzi na kluczowych pozycjach w całym narodzie, wierzących, którzy stoją twardo w prawdzie, pomimo korupcji wokół nich.

Bóg zachęcał mnie, bym otworzył oczy na to wielkie powołanie świętych, które teraz ma miejsce w naszych czasach. Bóg powiedział do Eliasza, „Tysiące nie pokłoniły się.” Wierzę, że do nas mówi, „Miliony nie pokłoniły się.”

Chwała Bogu – nie jesteśmy malutką resztką! Jesteśmy armią, tłumem obmytych krwią, w każdym narodzie, nie uginamy się i nie idziemy na kompromis w tym zwariowanym wieku. Szatan chciałby, by lud Boży myślał, że nasza liczba szybko się zmniejsza; chce, by prawdziwi wierzący myśleli, że większość już wycofała się z obozu i by strach zepchnął ich do kryjówek. Nie wierz w takie kłamstwa szatana! Bóg dalej działa, wylewając Ducha Świętego i pociągając głodne serca do Siebie.

piątek, 23 kwietnia 2010

Z CIEMNOŚCI DO ŚWIATŁOŚCI

Co jest potrzebne, by wyzwolić nas z naszego mizernego życia z poczuciem winy, strachu i depresji? Co jest potrzebne, byśmy zobaczyli, że czeka nas o wiele wspanialsze życie?

Paweł powiedział, „Dziękując Ojcu, który was zdolnymi uczynił do uczestniczenia w dziedzictwie świętych w światłości” (kolos. 1:12).

Czy chcesz tego wspaniałego, wyzwolonego życia? Czy wierzysz, że to jest twoje dziedzictwo? Czy teraz wierzysz, że Bóg bardzo chce, byś to miał? To przyjmij je i wejdź w nie! Uwierz, że to jest twoje! Paweł mówi, „Czy nie wycierpieliście już dość? Czy nie nauczyliście się jeszcze waszej lekcji?” Innymi słowy, „Czy nie macie już dosyć życia w strachu i torturach umysłu? Czy nie nauczyliście się jeszcze, że istnieje lepsza droga?”

„Sprawiedliwy z wiary żyć będzie” (Gal. 3:11). Po prostu uwierz w to, co Bóg powiedział, że dla ciebie uczyni. To wyzwolone życie sprawiedliwości, radości i pokoju w Duchu Świętym jest darem. Nie możesz sobie na nie zapracować.

Największą radością jest to, by wiedzieć, że przed Bogiem nie jesteś już „winien”. To radość, by wiedzieć, że twoja wiara czyni cię sprawiedliwym przed Nim.

„Błogosławieni, którym odpuszczone są nieprawości i których grzechy są zakryte; Błogosławiony mąż, któremu Pan grzechu nie poczyta” (Rzym. 4:7-8).

Abraham stał się ojcem narodów po prostu dlatego, że uwierzył w Słowo Boga. A mógł zwątpić i stracić wszystko.

„I nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Bożą, lecz wzmocniony wiarą dał chwałę Bogu, mając zupełną pewność, że cokolwiek On obiecał, ma moc i uczynić... A nie napisano tego, że mu poczytano tylko ze względu na niego, ale ze względu na nas,... którzy wierzymy w tego, który wzbudził Jezusa, Pana naszego, z martwych” (Rzym. 4:21-24).

Wierzymy, że On nam przebacza, by nas zbawić i musimy wierzyć, że nas zachowa. Moc, która nas zbawia, zachowa nas! Moc, która sprowadziła Chrystusa do naszego życia, uchroni nas przed upadkiem.

„Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa; dzięki któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej” (Rzym. 5:1-2).

czwartek, 22 kwietnia 2010

POWOŁANY PRZED ZAŁOŻENIEM ŚWIATA

Apostoł Paweł mówi o Bogu, „który nas wybawił i powołał powołaniem świętym, nie na podstawie uczynków naszych, lecz według postanowienia swojego i łaski, danej nam w Chrystusie Jezusie przed dawnymi wiekami” (2 Tym. 1:9).

Każdy, kto jest „w Chrystusie”, jest powołany przez Pana. Wszyscy mamy tę samą powinność: słuchać głosu Bożego, głosić Jego Słowo, nie bać się człowieka i ufać Panu w obliczu wszelkiego rodzaju doświadczeń.

Bóg dał taką obietnicę prorokowi Jeremiaszowi, kiedy go powołał. (patrz Jeremiasz 1:1-10). Tak, jak Jeremiasz, my też nie musimy mieć przygotowanego wcześniej przesłania, by mówić do świata. On obiecał napełnić nasze usta Jego Słowem w chwili, kiedy jest to potrzebne. Tak będzie tylko wtedy, jeżeli Mu zaufamy.

Paweł mówi nam, że wielu jest powołanych na kaznodziejów, nauczycieli i apostołów i że oni wszyscy będą cierpieć z tego samego powodu. Siebie też do nich zaliczał: „jestem ustanowiony zwiastunem i apostołem, i nauczycielem; z tego też powodu znoszę te cierpienia” (2 Tym. 1:11-12). On mówił, Bóg dał mi do wykonania świętą pracę, a ponieważ jestem do tego powołany, muszę też cierpieć”.

Pismo Święte pokazuje też, że Paweł był doświadczany tak, jak niewielu innych kaznodziejów. Szatan wiele razy próbował go zabić. Tak zwani religijni ludzie odrzucili go i wyszydzali. Czasami nawet ci, którzy mu pomagali, opuszczali go i odchodzili.

Jednak Paweł nigdy nie był zażenowany przed człowiekiem. Nigdy nie był skonsternowany ani zawstydzony przed światem. Paweł nigdy się nie wypalił. W każdej sytuacji miał do przekazania namaszczone słowo od Boga, właśnie wtedy, kiedy było potrzebne.

To prawda, że Paweł nigdy się nie zachwiał. Nigdy nie stracił ufności w Panu. Zamiast tego, świadczył, „nie wstydzę się, gdyż wiem, komu zawierzyłem, i pewien jestem tego, że On mocen jest zachować to, co mi powierzono, do owego dnia” (2 Tym. 1:12). Powiada, „Oddałem moje życie w zupełności Panu. Czy żyję, czy umieram, jestem Jego”. Zachęcał również młodego Tymoteusza do tego samego: „Wzoruj się na zdrowej nauce, którą usłyszałeś ode mnie, żyjąc w wierze i miłości, która jest w Chrystusie Jezusie” (1:13).

środa, 21 kwietnia 2010

PRAWDA NA TEMAT WIARY

Wyobraźmy sobie, że jeden z moich synów jest w pułapce dla niedźwiedzi w lesie, leży ranny i krwawi, wołając o pomoc.

Jako jego ojciec, czy wtedy zastanawiam się nad jakością jego wiary? Czy zadaję sobie pytanie, „Czy mój syn ma dość wiary, by mi zaufać, że przyjdę mu na ratunek?”

Nie! Po tysiąckroć nie! Pobiegnę do mojego syna – nie zadając pytań na temat wiary, bo kieruje mną miłość ojcowska dla cierpiącego dziecka. To nie jego wiara mnie motywuje, ani nic, co on zrobił; po prostu jest to moja miłość do niego.

Jaki ziemski ojciec zostawiłby swoje dziecko krwawiące i cierpiące w jakimś oddalonym lesie tylko dlatego, że to dziecko nie wyraziło swojej wiary w niego? Również Bóg nigdy nie zostawi Swojego dziecka, by samotnie cierpiało. On nigdy nie zamknie Swojego ucha na ich wołanie, nawet jeżeli ich wiara w Niego jest słaba.

„Jeśli my nie dochowujemy wiary, On pozostaje wierny, albowiem samego siebie zaprzeć się nie może” (2 Tym. 2:13).

Moja wiara, twoja wiara i każda wiara musi opierać się na miłości i trosce o nas naszego niebiańskiego Ojca. Mamy chlubić się miłością i wiecznie trwającą dobrocią naszego Ojca.

„Lecz kto chce się chlubić, niech się chlubi tym, że jest rozumny i wie o mnie, iż Ja, Pan, czynię miłosierdzie, prawo i sprawiedliwość na ziemi, gdyż w nich mam upodobanie..” (Jeremiasz 9:23).

Bóg tak bardzo kocha Swoje dzieci, że słyszy ich, zanim zawołają, tak, jak matka, która nasłuchuje płaczu niemowlęcia. Dlatego Dawid modlił się, „Wysłuchaj głosu mego według łaski swej, Panie, Według wyroku swego zachowaj mnie przy życiu!” (Psalm 119:149).

On mnie kocha i przychodzi mi na ratunek, kiedy moja wiara jest słaba i kiedy nie zasługuję na odpowiedź od Niego, a to z powodu Jego łagodności i dobroci.

„Miłosierny i łaskawy jest Pan, Cierpliwy i pełen dobroci.” (Psalm 103:8).

Największy pokój zalał moje życie, od kiedy uświadomiłem samemu sobie, że Bóg mnie kocha i to tak bardzo, że przyjdzie mi na ratunek i zrobi to, co właściwe w każdej sytuacji mojego życia. Wiara słaba, czy nie, On ciągle mnie kocha i tej miłości nic nie zmieni.

wtorek, 20 kwietnia 2010

ŻYJ JAKO NOWY CZŁOWIEK

Znacie tę historię. Młody człowiek zabrał swoją część dziedzictwa ojca i roztrwonił to, prowadząc rozwiązłe życie. Skończył jako rozbitek, ze zrujnowanym zdrowiem i duchem i w najniższym punkcie postanowił wrócić do swojego ojca. Biblia mówi tak: „Wstał i poszedł do ojca swego. A gdy jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec, użalił się i pobiegłszy rzucił mu się na szyję, i pocałował go” (Lukasz 15:20).

Zwróć uwagę, że nic nie przeszkodziło w ojcowskim przebaczeniu dla tego młodzieńca. Ten chłopiec nie musiał nic robić – nawet wyznawać swojego grzechu – dlatego, że ojciec już przygotował pojednanie. To wszystko właściwie było z inicjatywy ojca; podbiegł do syna i przytulił go, kiedy tylko zobaczył, że chłopiec idzie do niego. Prawda jest taka, że przebaczenie nigdy nie jest problemem dla kochającego ojca. Podobnie nigdy nie jest to problemem dla naszego niebiańskiego Ojca, kiedy widzi pokutujące dziecko.

Tak więc przebaczenie nie jest problemem w tej przypowieści. Właściwie Jezus to mówi wyraźnie, że temu marnotrawnemu synowi nie wystarczyło tylko przebaczenie. Ojciec nie przytulił syna tylko po to, żeby mu przebaczyć i pozwolić mu odejść. Ten ojciec pragnął czegoś więcej niż tylko odnowienia swojego syna. On pragnął społeczności ze swoim synem, jego obecności i jego towarzystwa.

Chociaż ten marnotrawny otrzymał przebaczenie i na nowo otrzymał łaskę, to jeszcze nie wszedł do domu ojca. Jego ojciec będzie usatysfakcjonowany i będzie miał pełną radość, kiedy jego syn zostanie wprowadzony do społeczności z nim. O to chodzi w tej przypowieści.

Teraz ta historia zaczyna być bardzo ciekawa. Najwyraźniej syn nie czuł się swobodnie z tym przebaczeniem ojca. Dlatego wahał się przed wejściem do domu ojca. Powiedział mu w gruncie rzeczy tak: „Gdybyś tylko wiedział co ja robiłem, te wszystkie brudne, bezbożne rzeczy. Zgrzeszyłem przeciwko Bogu i przeciwko twojej miłości i łasce. Po prostu nie zasługuję na twoją miłość. Masz wszelkie prawo, żeby mnie odrzucić.”

Zwróć uwagę w jaki sposób ojciec odpowiada swojemu synowi. Nie wypowiada ani jednego słowa reprymendy. Nie ma wzmianki o tym, co zrobił ten marnotrawny, nie ma wzmianki o jego buncie, jego głupocie, jego rozpustnym życiu, jego duchowym bankructwie. Właściwie ojciec nawet nie uznał wysiłków syna, żeby mógł pozostać na zewnątrz, niegodny. Zignorował je! Dlaczego?

W oczach ojca ten stary chłopiec umarł. Tamtego syna już nie pamiętał zupełnie. Teraz w oczach ojca, ten syn, który wrócił do domu był nowym człowiekiem. Jego przeszłość nigdy nie będzie wspominana. Ojciec mówił: „Jeżeli o mnie chodzi, to ten stary ty jest martwy. Teraz chodź ze mną jako nowy człowiek. Nie musisz żyć z poczuciem winy. Problem grzechu został załatwiony. Teraz wejdź odważnie do mojej obecności i korzystaj z mojego miłosierdzia i łaski.”

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

WYZWOLONE ŻYCIE

Wiele wieków przed narodzeniem Chrystusa, Izajasz prorokował, że Bóg pośle wybawcę, który wyzwoli ludzkość. Pewnego Sabatu sam Jezus stanął w żydowskiej synagodze i przypomniał te słowa proroka.

„A otworzywszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane:[przez Izajasza] Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność. .... Dziś wypełniło się to Pismo w uszach waszych” (Łuk. 4:17-21).

Jezus mówił do całego świata, Moją misją na świecie, jest wyzwalać każde zranione życie”. Wyzwalać, znaczy uwalniać ze wszelkich więzów, uwalniać z niewoli, usunąć wszystko, co zniewala. Jeżeli wierzysz, że Chrystus mówi prawdę, to musisz wierzyć, że mówi do ciebie i do mnie, „Jestem posłany, by wyzwolić twoje życie, uwolnić cię od wszelkiej opresji i zniewolenia. Przyszedłem, by twojego ducha uczynić wolnym”.

Paweł również głosił, że Chrystus przyszedł, by powołać każdego wierzącego do życia w wolności. „Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli” (Gal. 5:1).

Paweł głosił o „chwalebnej wolności dzieci Bożych” (Rzym. 8:21).

Jeżeli Chrystus przyszedł, by nas wyzwolić od życia pożałowania godnego, to dlaczego dalej żyjemy w taki sam, pożałowania godny sposób? Myślimy, że życie całkowicie wolne od strachu i poczucia winy jest zbyt niewiarygodne. Nie możemy sobie wyobrazić życia przez 24 godziny na dobę w odpocznieniu i pokoju – życia bez ciężkiego brzemienia potępienia lub depresji – życia w obecności kochającego, delikatnego Zbawiciela, który troszczy się o wszystkie nasze potrzeby.

To może brzmi, jako zbyt cudowne, by mogło być prawdziwe, ale to jest dokładnie ten rodzaj wyzwolonego życia, które Chrystus chce dla każdego z Jego dzieci, by się nim cieszyły. Nie tylko dla kilku Jego dzieci, ale dla wszystkich! To życie jest nie tylko dla tych, którzy złamali jakieś kody teologiczne, ale dla wszystkich, którzy po prostu ufają Mu, że tak będzie!

sobota, 17 kwietnia 2010

SPECJALNE SŁOWO DLA KOGOŚ, KTO JEST BLISKI REZYGNACJI

Dzisiaj miałem takie odczucie, że mam przemówić do tych, którzy uginają się emocjonalnie i intelektualnie pod ciężarem zbyt ciężkim, aby go znosić.

Wydaje się, że Boże obietnice jakoś nie działają dla ciebie ani twojej rodziny. Starasz się podobać Bogu, modlisz się – i naprawdę Go kochasz – ale teraz jesteś na granicy swojej siły i wytrzymałości.

Twoje przeżycia jeszcze się nasilają, kiedy trwasz w wierze. Wydaje ci sie, że Bóg milczy w twojej sprawie.

KOCHANY, NIE JESTEŚ SAM: Mnóstwo bogobojnych ludzi cierpi podobnie i szatan szepcze – Słowo Boże nie jest prawdą! Wiemy, że to mówi nieprzyjaciel. Nie bój się mocy piekła.

Otwórz Księgę Joba 19 - przeczytaj cały rozdział. Job powiedział: „Gdy krzyczę: Gwałtu! - nie otrzymuję odpowiedzi... Bóg zagrodził mi drogę ...nad moimi ścieżkami roztoczył ciemności.... bije mnie ze wszystkich stron... zaliczył mnie w poczet swoich wrogów....” (19:7-11).

W środku tego szatańskiego ataku Job woła: „Lecz ja wiem, że Odkupiciel mój żyje i że jako ostatni nad prochem stanie ... chociaż moja skóra jest tak poszarpana, uwolniony od swego ciała będę oglądał Boga. ... Ja sam ujrzę go i moje oczy zobaczą Go ...”(19:25-27).

Bóg powiedział: „ Efraim zaprzyjaźniony jest z bałwanami, zostaw go w spokoju” (Ozeasza 4:17). Żadnego doświadczenia, żadnych prób dla tego rodu. Ale ty nie jesteś oddany bałwochwalstwu. Jesteś nadal źrenicą Jego oka. Bóg widzi w tobie coś, nad czym warto pracować.

Bóg karze tych, których kocha. To nie jest przyjemne i boli – ale to Ojciec zachowuje nas dla Swojej chwały, która ma się objawić w przyszłych latach.

On ciebie nigdy nie kochał bardziej niż teraz. Nabierz otuchy – Bóg nadal mówi do ciebie.

czwartek, 15 kwietnia 2010

DO ARABII

Jeżeli chcę sie podobać człowiekowi, to po prostu nie mogę być sługą Chrystusa. Jeżeli moje serce jest motywowane przez aprobatę innych – jeżeli takie jest moje nastawienie, które ma wpływ na moje postępowanie – to moja lojalność będzie podzielona. Zawsze będę się starał podobać komuś innemu niż Jezusowi.

Kilka lat po nawróceniu apostoł Paweł udał się do zboru w Jerozolimie, żeby dołączyć tam do uczniów. Ale oni się go ... obawiali i nie wierzyli, że jest uczniem” (Dz. Ap. 9:26).

Apostołowie znali reputację Pawła, jako prześladowcy. „A osobiście byłem nieznany zborom Chrystusowym w Judei. A tylko niektórzy słyszeli, że ten, który niegdyś nas prześladował, teraz szerzy wiarę, którą dawniej zwalczał” (Gal. 1:22-23).

Barnaba pomógł apostołom pozbyć się strachu przed Pawłem i zaoferowali mu społeczność. Jednak Paweł postanowił usługiwać poganom. Bardzo dobitnie opisał swoje powołanie. Powiada, że nie pochodzi ono od ludzi ani przez człowieka, lecz przez Jezusa Chrystusa i Boga Ojca, który go wzbudził z martwych” (1:1).

Potem dodaje z naciskiem: A oznajmiam wam, bracia, że ewangelia, którą ja zwiastowałem, nie jest pochodzenia ludzkiego, albowiem nie otrzymałem jej od człowieka, ani mnie jej nie nauczono, lecz otrzymałem ją przez objawienie Jezusa Chrystusa.... ani przez chwilę nie radziłem się ciała i krwi” (1:11,12,16).

To co Paweł tutaj mówi odnosi się do wszystkich, którzy chcą mieć zmysł Chrystusowy. „Nie musiałem czytać książek, ani pożyczać ludzkich metod, żeby otrzymać to, co mam. Otrzymałem swoje poselstwo, swoją służbę i namaszczenie na kolanach.” W Galacjan 1:17 Paweł mówi, że „Udałem się do Arabii.” Inaczej mówiąc powiada on: „Nie otrzymałem objawienia Chrystusa od świętych w Jerozolimie. Zamiast tego udałem się do Arabii, na pustynię, żeby Chrystus mi się mógł objawić. Spędziłem tam drogocenny czas, zostałem opróżniony z samego siebie i słuchałem i uczyłem się od Ducha Świętego.”

Paweł nie był jakimś pysznym, aroganckim, samozwańczym kaznodzieją. Wiemy, że miał serce sługi. Wyzbył się własnych ambicji i znalazł całkowitą satysfakcję w Chrystusie.

Jeżeli twój umysł jest nastawiony na to, aby się podobać Chrystusowi, to nie będziesz potrzebował akceptacji ludzi.

wtorek, 13 kwietnia 2010

W MIEJSCU UKRYCIA

Duch Święty przyszedł do bogobojnego człowieka imieniem Ananiasz, który mieszkał w Damaszku. Duch pouczył Ananiasza, żeby poszedł do domu Judy na ulicę Prostą, położył ręce na Saula i przywrócił mu wzrok.

Oczywiście, Ananiasz znał reputację Saula i zdał sobie sprawę z tego, że to może być niebezpieczne. Ale oto jak Duch Święty zarekomendował Saula Ananiaszowi: „Oto się modli” (Dz. Ap. 9:11).

Pan w gruncie rzeczy mówił: „Ananiaszu, znajdziesz tego człowieka na kolanach. On wie, że przyjdziesz. Zna nawet twoje imię i dlaczego zostałeś do niego posłany. On chce mieć otwarte oczy.”

Kiedy Saul otrzymał tę wewnętrzną wiedzę? W jaki sposób otrzymał to widzenie, to czyste Słowo od Boga? To przyszło poprzez gorliwą modlitwę i błaganie. Właściwie ja wierzę, że słowa, jakie Duch skierował do Ananiasza pokazują co poruszyło serce Boże w odniesieniu do Saula: „Oto się modli.”

Saul był sam na sam z Bogiem przez trzy dni, nie przyjmując pokarmu ani wody. On tylko pragnął Pana. Dlatego trwał na kolanach cały czas modląc się i szukając Boga.

Kiedy ja dorastałem, mój ojciec kaznodzieja uczył mnie: „Bóg zawsze otwiera drogę dla człowieka, który się modli.” W moim życiu były takie sytuacje, gdzie Pan dawał mi niezaprzeczalne dowody na to. Zostałem powołany do głoszenia Ewangelii, gdy miałem osiem lat, kiedy Duch Święty zstąpił na mnie. Płakałem i modliłem się i wołałem głośno: „Napełń mnie Panie Jezu.” Później jako nastolatek modliłem się dotąd, aż Duch zstąpił na mnie w boskiej mocy.

Kiedy byłem młodym pastorem, powstał we mnie głęboki głód, który powodował, że modliłem się pilnie. Coś w moim sercu mówiło mi: „Służenie Jezusowi to coś więcej niż dotychczas robiłem.” Dlatego spędzałem całe miesiące na kolanach płacząc i modląc się całymi godzinami – kiedy wreszcie Pan mnie powołał do Nowego Jorku, abym usługiwał wśród gangów i narkomanów.

Byłem na kolanach również dwadzieścia lat temu, szukając Boga ze łzami i płaczem, kiedy On mnie powołał ponownie do Nowego Jorku, żebym założył kościół Times Square.

Jeżeli kiedykolwiek słyszałem Boży głos – jeżeli kiedyś otrzymałem objawienie Chrystusa, jakąś miarę zmysłu Chrystusa – to przyszło ono nie przez samodzielne studium Biblii. Przyszło poprzez modlitwę. Przyszło poprzez szukanie Boga w skrytości.

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

DROGA W GÓRĘ

Wiem o wielkich chrześcijanach, którzy przeżyli doświadczenia tak trudne i głębokie, że wydawało się, iż nie warto już żyć. W takiej najciemniejszej godzinie Jeremiasz odkrył chwalebną prawdę, która przyniosła nową nadzieję i pewność do jego umysłu. Było to coś, co on już o Bogu wiedział, ale to nie dotykało jego duszy, aż doszedł do kresu własnych możliwości. Odkrył, że na samym dnie był Bóg! Czym głębiej spadał, tym bardziej odkrywał Boga. Bóg nie był mu tak znany tam w górze w jakimś uniesieniu w bezchmurne niebo, ale w cieniu smutku i rozpaczy. Kiedy Jeremiasz spadł na dno, upadł na Boga! Zderzył się twardo z wiernością i współczuciem Boga. Słuchajcie jego odkrycia:

„Niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie jego nie ustaje.... Każdego poranku objawia się na nowo, wielka jest Jego wierność..” (Treny 3:22-23).

Stopniowo Jeremiasz uświadomił sobie tę wielką prawdę, którą odkrywają tylko ci, którzy są w dole.

1. Kiedy jestem w najniższym punkcie; kiedy problemy przelewają się przez moje serce jak woda i mówię, „Jestem odcięty,” Bóg przybliża się i szepcze. „Nie bój się!” (Treny 3:54-57).

2. Kiedy wydaje się, że Bóg skrył się za chmurą i moje modlitwy do Niego nie dochodzą, On widzi moją krzywdę i wymierzy sprawiedliwość” (3:44,59).

3. Jeżeli Pan dopuści smutek i zmartwienie, to w tym samym czasie On też wesprze mnie obfitym współczuciem i miłością (3:32).

4. Bóg nie jest przeciwko mnie, próbując zdeptać mnie pod Swoimi stopami, kiedy jestem przygnębiony w problemach (3:34).

5. Bóg nie chce sabotować żadnych moich planów; On nie powoduje mojego zamieszania, nie działa przeciwko mnie (3:35-36).

6. Nawet w mojej desperacji i goryczy, kiedy nie chcę zaczynać następnego dnia, Jego współczucie nie zawodzi. Jego miłosierdzie czeka na mnie. Jest nowe każdego poranku (3:22-23).

7. Ponieważ Bóg jest zawsze wierny, On mnie nie odrzuci. On będzie ze mną i wybawi mnie (3:25-26).

8. Kiedy jestem najniżej, nie mam do kogo się udać, tylko do Boga, wtedy podnoszę moje serce i moje ręce i dziękuję Mu za Jego wierność! (3:40-41).

9. Będąc w dole, wyczerpałem moją siłę i nadzieję. Jestem pusty i poniżony i teraz polegam jedynie na Jego miłosierdziu! (3:18, 20-22).

piątek, 9 kwietnia 2010

ZNIENAWIDŹ ŻYCIE, BY JE ZNALEŹĆ!

„Kto miłuje życie swoje, utraci je, a kto nienawidzi życia swego na tym świecie, zachowa je ku żywotowi wiecznemu” (Jan 12:25).

Klucz do obfitego życia jest właśnie w tym pozornie mało znaczącym i sprzecznym stwierdzeniu. Jest to wyzwanie dla naszego małego świata! Zrozumienie tego, to drzwi do dającego życie objawienia. Jezus powiedział także: „Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim” (Łuk. 14:26).

Oczywiście Chrystus nie miał na myśli nienawiści w klasycznym, słownikowym tłumaczeniu: by czuć odrazę, nie lubić lub odrzucać. Słowo Boże mówi, „Każdy, kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą...” (1 Jan 3:15). „Mężowie, miłujcie żony swoje i nie bądźcie dla nich przykrymi” (Kolos. 3:19).

Nie chodzi o to, byśmy znienawidzili życie, bo życie jest darem od Boga. To nie ludzi mamy nienawidzić; to by było nie biblijne.

Mamy nienawidzić sposobu, w jaki przeżywamy życie. Mamy nienawidzić tego, co nasze zbytnie zajęcie rodzinami i bliskimi zrobiło z naszym życiem. Czy twoje życie kręci się tylko wokół twoich dzieci, męża, żony lub rodziców? Czy wszystkie twoje radości i problemy są ograniczone to tego małego kręgu?

Bóg po prostu wzywa nas, byśmy poszerzyli nasz krąg życia. Życie musi być czymś więcej, niż firanki w oknach, rachunki, kształcenie dzieci, troska o rodziców, czy relacje rodzinne. Marta była oddana życiu zewnętrznemu, ale Maria chciała wzrastać! Maria chciała poszerzać swoje horyzonty – a Jezus pochwalił podejście Marii do życia.

Nie możesz wzrastać, póki nie znienawidzisz twojej obecnej niedojrzałości. Nie musisz porzucać swoich obowiązków względem rodziny i przyjaciół, ale możesz być tak związany tymi obowiązkami, że to uniemożliwia twój wzrost. Pewnego dnia musisz się obudzić. Święty gniew, święta nienawiść musi powstać w twojej duszy i musisz zawołać, „Boże, nienawidzę tego, czym się stałem. Nienawidzę moich wybuchów złości. Nienawidzę tego, że czasem się irytuję. Nienawidzę moich złych humorów. Nienawidzę tego, że nie wzrastam. Nienawidzę tego! Nienawidzę tego! Nienawidzę tego! Musisz znienawidzić swoje obecne życie do takiego stopnia, by wołać do Boga, „Panie, wyrwij mnie z mocy ciemności i przenieś mnie do Twojego Królestwa mocy i zwycięstwa!” (patrz Kolos. 1:13).

czwartek, 8 kwietnia 2010

WYZNAWANIE CHRYSTUSA

„Każdego więc, który mię wyzna przed ludźmi, i Ja wyznam przed Ojcem moim, który jest w niebie, ale tego, kto by się mnie zaparł przed ludźmi, i Ja się zaprę przed Ojcem moim, który jest w niebie” (Mat. 10:32-33)

Greckie słowo na wyzna w tym fragmencie oznacza przymierze, zgodę lub umowę. Jezus mówi o umowie jaką mamy z Nim. Do nas należy wyznawanie Go, albo reprezentowanie Go w naszym codziennym życiu. Mamy żyć według Jego obietnic ochrony i osobistej opieki nad nami. Naszym życiem mamy świadczyć o Jego cudownych błogosławieństwach.

Wyznanie Chrystusa oznacza coś więcej niż tylko wierzenie w Jego boskość. To coś więcej niż stwierdzenie, że On jest Synem Bożym, ukrzyżowanym, pogrzebanym, zmartwychwstałym i siedzącym po prawicy Ojca. Biblia mówi, że nawet demony w to wierzą i drżą, mając taką wiedzę. Co więc Jezus miał na myśli, kiedy mówił, że mamy Go wyznać przed ludźmi?

Kto więc wyzna Mnie...” (10:32). Używając słowa więc, Jezus powiada właściwie: „W świetle tego co właśnie powiedziałem...” albo: „Z powodu tego, co wam powiedziałem...” Co takiego Chrystus powiedział właśnie Swoim słuchaczom? Powiedział właśnie: „ Czyż nie sprzedają za grosz dwu wróbli? A jednak ani jeden z nich nie spadnie na ziemię bez woli Ojca waszego” (10:29). Jezus mówił im: „Pomyślcie o tych milionach ptaszków na całej ziemi. A teraz pomyślcie o wszystkich ptakach, które żyły od czasu Stworzenia. Do dzisiaj żaden z tych ptaków nie zginął, ani nie został złapany w sidła bez wiedzy waszego Ojca niebiańskiego.

Potem dodał: „Nawet wszystkie włosy na waszej głowie są policzone” (10:30). Chrystus podkreślał: „Bóg jest tak wielki, że nie jesteście w stanie tego pojąć. Nigdy nie będziecie w stanie zrozumieć jak szczegółowa jest Jego troska o was.”

Jezus zakończył mówiąc: „Nie bójcie się, jesteście więcej warci niż wiele wróbli” (10:31). Podsumowuje wszystko w taki sposób: „Każdego więc, który mię wyzna przed ludźmi, i Ja wyznam przed Ojcem moim, który jest w niebie” (10:32). Mówi On: „Pomyślcie o tym, co wam akurat objawiłem o Ojcu, który wszystko widzi, wszystko wie i troszczy się o wszystko. Macie wyznawać tę prawdę całemu światu. Macie żyć, oddychać i świadczyć: „Bóg się o mnie troszczy.”

Wierzcie w miłość Ojca do was i przyjmijcie Jego osobistą opiekę nad wami. Odłóżcie wszelki strach i zwątpienie. Żyjcie przed ludźmi z wiarą, że Bóg o was nie zapomniał. Wyznajcie dla wszystkich: „On się troszczy o wróbelki i wiem, że troszczy się też o mnie.”

środa, 7 kwietnia 2010

ON ROZUMIE DOKŁADNIE

„Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu. Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze” (Hebr. 4:15-16).

Czuję się bardzo komfortowo, wiedząc, że mój Zbawiciel rozumie moje uczucia. On rozumie wszystko, co ja przeżywam. On prawdziwie rozumie każde uczucie i nigdy mnie nie potępia za to, że cierpię z powodu ataków nieprzyjaciela. Natomiast mówi mi, bym się trzymał i nie bał. Daje mi do zrozumienia, że nie są Mu obce żadne moje zmagania. Potem oferuje mi łaskawą audiencję przed Jego Tronem, z obietnicą łaski i pomocy w czasie mojej potrzeby. Czy moje negatywne uczucia były rezultatem walki fizycznej, czy duchowej, nasz Pan oferuje pociechę i pomoc, kiedy najbardziej jest potrzebna.

Co Pan przez to rozumie? On zachęca wszystkie Swoje dzieci, by przestały się bać, kiedy nachodzą ich negatywne myśli. Żadnych oskarżeń o upadek czy grzech. Rozpacz i strach mogą być spowodowane grzechem – ale nie zawsze. Dlatego nie zgadzaj się na to! Nie idź wieczorem do łóżka, aż najdziesz się sam na sam z Nim, przyjdź przed Jego Tron z odwagą i przyjmij pomoc i łaskę, którą On tak wyraźnie obiecał. Przyjmij miłosierdzie, przebaczenie i łaskę, by odrzucić wszelkie negatywne uczucia. To jest recepta Chrystusa, nie moja.

Przyjmując zwycięstwo, przyjmując autorytet w Jego imieniu, przychodząc do Niego z wiarą, by otrzymać przebaczenie i obietnice, płyń pomimo sztormu, w stanie odpocznienia! Niech Bóg rozproszy te negatywne uczucia z szybkością, którą On ustali.

„...ponieważ czekał cierpliwie, otrzymał to, co było obiecane” (Hebr. 6:15).

„....Wieczorem bywa płacz, Ale rankiem wesele” (Psalm 30:6).

Możesz kłaść się i zasnąć z taką modlitwą na ustach: „Panie, odrzucam te negatywne uczucia. Porzucam je. Nie wiem, jak i skąd przyszły, ale oddaję je Tobie. Daj mi nową pewność i zabierz wszelki strach. Amen”.

„A że sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą” (Hebr. 2:18).

wtorek, 6 kwietnia 2010

PEŁNA KONTROLA

Nie ma formuły na życie całkowicie polegające na Panu. Mogę wam tylko zaoferować to, czego Bóg mnie nauczył w tej dziedzinie. On mi pokazał dwie proste rzeczy, w jaki sposób mogę oddać Mu całkowitą kontrolę.

Po pierwsze muszę być przekonany, że Pan pragnie i chce objawiać mi Swoją wolę, nawet w najmniejszych szczegółach mojego życia. Muszę wierzyć, że Duch, który mieszka we mnie, zna Bożą wolę dla mnie i że mnie będzie prowadził, kierował i mówił do mnie.

„ Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę.... On mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi” (Jana 16:13-14).

Może właśnie teraz jesteś w jakimś trudnym przeżyciu, może zostało to spowodowane przez jakąś zbyt szybką decyzję. Nawet wtedy Pan obiecuje: „Twoje wewnętrzne ucho usłyszy głos Mojego Ducha, który mówi: 'Idź tą drogą. Zrób tak, a tego nie rób...”

Po drugie, musimy sie modlić z niezachwianą wiarą o moc do posłuszeństwa Bożemu prowadzeniu. Pismo powiada: „Niech prosi z wiarą nic nie wątpiąc, bo ten, kto wątpi jest jak fale morskie, które są pędzone wiatrem. Niech taki człowiek nie myśli, że coś otrzyma od Pana” (Jakuba 1:6-7). Kiedy Bóg nam mówi, żebyśmy coś zrobili, to potrzebujemy siły, żeby iść tą drogą i być całkowicie posłusznymi. Przez ponad pięć dekad mojej służby nauczyłem się tego, że szatan i ciało będą zawsze zasiewać zwątpienie i pytania w moim umyśle. Potrzebuję siły z nieba, aby nie powiedzieć „tak” w żadnej sytuacji, kiedy Jezus mówi „nie.”

Wielu z nas modli się tak: „Panie, wiem co mi powiedziałeś. Ale nadal nie jestem pewny, czy to był Twój głos. Proszę, otwórz albo zamknij dla mnie drzwi w tej sprawie.”

To nie jest odpowiedź wiary, na jaką On oczekuje od Swoich dzieci. Możesz się modlić ile chcesz, całe godziny czy nawet dni. Jeżeli jednak nie będziesz się modlił z wiarą – wierząc, że Duch Święty ciebie poprowadzi tak, jak obiecał Jezus – to nigdy nie będzie ci przekazany Boży zamysł. On czeka dotąd, aż zobaczy, że jesteś oddany, aby przyjąć wszystko, co On powie i być posłuszny bez zadawania pytań.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

UCZUCIA, POSŁAŃCY SZATANA

Cieszę się, że moje uczucia nie mają znaczenia. Jestem jeszcze bardziej zadowolony, że od nich nie zależy moje zbawienie czy moja relacja z Panem. Kiedy nieprzyjaciel naciera jak powódź, próbując zatopić mnie w depresyjnych uczuciach lub negatywnych myślach, mam tendencję do oskarżania siebie. Mówię do mojego serca, „Duszo moja, dlaczego jestem przygnębiony? Dlaczego jestem nagle zaniepokojony w duchu? Dlaczego tak niespokojny i poirytowany – kiedy nie chcę taki być? Co złego zrobiłem, by zasługiwać na takie negatywne i przygnębiające uczucia?”

Moje negatywne uczucia nie przyszły od Boga, dlatego nie muszę się na nie zgadzać!

„Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i zdrowego zmysłu” (2 Tym. 1:7).

Mogę odrzucić każde negatywne uczucie, bo wiem, że żadne z nich nie pochodzi od Boga. Uczucia, które powodują w nas strach, nie są posłane z nieba, ale są posłańcami z czeluści piekła! One powinny być odrzucone i związane przez moc modlitwy i wiary.

Bóg mówi do nas, „Ja nie dałem wam tych uczuć strachu i zwątpienia. Zamiast tego Ja daję ducha miłości, mocy i autorytetu.” On wzywa nas, byśmy porzucili te niechciane myśli, poddając je w posłuszeństwie Jemu. Nie pozwólmy, by nasze uczucia nami kierowały. Nie pozwólmy im się zatrzymać, by nie wyrosły z nich korzenie goryczy i zwątpienia. Musimy im się sprzeciwić w imieniu Chrystusa, naszego Pana i odrzucić je. Taki mamy rozkaz!

„Unicestwiamy złe zamysły, i wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga, i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi” (2 Kor. 10:5).

Każde przygnębiające uczucie jest owocem szatańskiego nasienia nieufności. To ten starodawny wąż działa, chcąc, byśmy kwestionowali Boża wierność, Bożą troskę o nas, kwestionowali Boga! Te kłamstwa są nasieniem negatywnych uczuć i Bóg nakazuje nam wojnę z nimi.

piątek, 2 kwietnia 2010

BÓG O TOBIE NIE ZAPOMNIAŁ

Bóg o tobie nie zapomniał! On wie dokładnie, gdzie jesteś, co teraz przeżywasz i monitoruje każdy krok na twoje drodze. Ale my jesteśmy jak Izraelici, którzy wątpili w Bożą codzienną troskę o nich, chociaż On posyłał do nich proroków, którzy przekazywali im wspaniałe obietnice z nieba. Zapominamy w naszej godzinie potrzeby, że Bóg ma nas na Swojej dłoni i jak Izraelici, boimy się, że wszystko zepsujemy i nieprzyjaciel nas zniszczy.

Czy może jest tak, że trwamy w naszym bólu, żyjemy w upadku i pokonaniu po prostu dlatego, że tak naprawdę nie wierzymy, iż Bóg jeszcze odpowiada na nasze modlitwy?

Czy jesteśmy tak samo winni, jak Izraelici w myśleniu, że Bóg o nas zapomniał i zostawił nas na pastwę naszych własnych wysiłków, byśmy sami znaleźli sobie rozwiązanie? Czy naprawdę wierzymy w to, co powiedział nasz Pan, że Bóg nie spóźni się z odpowiedzią na naszą modlitwę wiary? Jezus stwierdza, że większość z nas, chociaż jesteśmy powołani i wybrani, nie będzie Mu ufać, kiedy On powróci. Niektórzy z ludu Bożego już utracili ufność w Nim. Nie wierzą w głębi duszy, że ich modlitwy w ogóle mają jakieś znaczenie. Postępują tak, jakby byli pozostawieni samym sobie.

Bądźcie szczerzy! Czy twoja wiara ostatnio jest słabsza? Czy prawie zrezygnowałeś z pewnych rzeczy, o które tak wiele modliliście się? Czy zmęczyło cię już czekanie? Może podniosłeś ręce w rezygnacji, jakbyś chciał powiedzieć, „Nie mogę już walczyć. Nie wiem, co jest źle i dlaczego moja modlitwa nie jest wysłuchana. Na pewno Bóg powiedział już „nie” na moją modlitwę”.

Bóg nie porzucił mnie – ani ciebie! Po tysiąckroć Nie! On chce, byśmy właśnie teraz uwierzyli, że wszystko obraca ku dobremu (Rzym. 8:28). Dlatego przestań sam próbować; przestań się martwić; przestań wątpić w Pana! Odpowiedź nadchodzi. Bóg nie zamknął swojego ucha i zbierzesz żniwo we właściwym czasie, jeżeli nie zrezygnujesz! „A czynić dobrze nie ustawajmy, albowiem we właściwym czasie żąć będziemy bez znużenia” (Galacjan 6:9).

czwartek, 1 kwietnia 2010

BĄDŹCIE TAKIEGO USPOSOBIENIA

„Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie” (Filipian 2:5).

W tym napomnieniu apostoł Paweł mówi ludowi Bożemu: „Niech takie usposobienie, jakie jest w Chrystusie – myśli Jezusa – będą również waszymi myślami. Wszyscy mamy się starać o Jego usposobienie.”

Co to znaczy mieć zmysł Chrystusowy? Prosto mówiąc, to oznacza myśleć i działać tak, jak Jezus. To oznacza podejmowanie takich decyzji jakie Chrystus podejmował, które określają jak mamy żyć. To oznacza, że każda dziedzina naszego umysłu może mieć zmysł Chrystusowy.

Za każdym razem, kiedy spoglądamy w lustro Słowa Bożego, mamy sobie zadawać pytanie: „Czy to co widzę u siebie jest odbiciem natury i myśli Chrystusa? Czy zmieniam się z dnia na dzień i staję się podobny do Jezusa poprzez każde przeżycie, jakie Bóg posyła do mojego życia?”

Według Pawła tu jest zmysł Chrystusowy. „Nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom” (Filipian 2:7).

Jezus podjął decyzję, kiedy był jeszcze w niebie. Uzgodnił z Ojcem, że odłoży Swoją niebiańską chwałę i przyjdzie na ziemię jako człowiek. Miał zstąpić na ten świat jako pokorny sługa. Będzie służył, a nie będzie się starał, aby Jemu służono.

Dla Chrystusa to oznaczało powiedzieć: „Idę wypełnić Twoją wolę Ojcze.” Jezus postanowił przed czasem: „odłożę Swoją wolę, aby wypełnić Twoją,Ojcze. Poddaję Swoją wolę, aby objąć Twoją. Wszystko co będę mówił i czynił musi pochodzić od Ciebie. Kładę wszystko, aby być całkowicie zależny od Ciebie.”

Umowa ze strony Ojca z Synem była taka, że Ojciec objawi Mu Swoją wolę. Bóg powiedział Mu w skrócie: „Nigdy nie zakryję przed Tobą mojej woli. Zawsze będziesz wiedział co ja czynię. Będziesz miał Mój zmysł.”

Kiedy Paweł odważnie stwierdza: „Ja mam zmysł Chrystusowy”, to oświadcza: „Wyzbyłem się swojej reputacji. Tak jak Jezus, przyjąłem rolę sługi.” Paweł dodaje, że to samo może być prawdą w odniesieniu do każdego wierzącego. „My wszyscy możemy mieć zmysł Chrystusowy” (1 Kor. 2:16).