piątek, 30 października 2009

RADUJCIE SIĘ W PANU

„Radujcie się w Panu zawsze, powtarzam, radujcie się” (Filipian 4:4). To są końcowe słowa Pawła do Filipian. Nie mówił on tak: „Jestem w więzieniu i te łańcuchy są błogosławieństwem. Jestem taki szczęśliwy z powodu tego bólu.” Jestem przekonany, że Paweł modlił sie codziennie o uwolnienie i prosił o siłę do wytrwania. Nawet Jezus w godzinie doświadczenia wołał do Ojca: „Dlaczego mnie opuściłeś?” W naszym doświadczeniu nasz pierwszy impuls jest takie, że wołamy: „Dlaczego? A Pan jest cierpliwy, kiedy słyszy takie wołanie.


Ale Bóg również zapewnił, że nasze „a co jeżeli” i „dlaczego” mogą znaleźć odpowiedź w Jego Słowie. Paweł pisze: „wiedząc, że jestem tu, aby bronić ewangelii, byle tylko wszelkimi sposobami Chrystus był zwiastowany, czy obłudnie, czy szczerze, z tego się raduję i radować będę” (Filipian 1:17,18). Innymi słowy mówi nam: „Zdecydowałem, żeby Słowo Boże było potwierdzone poprzez moje reakcje na ten ucisk. Postanowiłem w swoim umyśle, że nie dopuszczę do zniesławienia ewangelii, albo nie pozwolę, żeby była ona pozbawiona mocy.

Fakt jest taki, że Chrystus jest głoszony poprzez moje spokojne zachowanie, poprzez moje odpocznienie wśród tego wszystkiego. Każdy kto mnie widzi, wie że ewangelia, którą głoszę, przeprowadza mnie przez te trudne czasy. Dowodzi to, że Pan jest w stanie przeprowadzić każdego poprzez każdą sytuację, każdy ogień czy wodę i Jego ewangelia będzie zwiastowana poprzez te doświadczenia.”


To jest poselstwo, które słyszę poprzez Pawła i Abrahama. Nie musimy robić czegoś wielkiego dla Pana. Musimy Mu tylko zaufać. Naszym zadaniem jest położenie naszego życia w Boże ręce i uwierzenie, że On się zatroszczy o nas. Jeżeli w prosty sposób to uczynimy, to Jego ewangelia będzie zwiastowana bez względu na nasze okoliczności. Chrystus będzie objawiany w nas szczególnie w naszych trudnych okolicznościach.


Sam, jeden ze starszych naszego zboru kiedyś mi powiedział: „Pastorze Dawidzie, sposób w jaki ty reagujesz na trudności jest dla mnie świadectwem.” Sam jednak nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego życie jest dla mnie kazaniem. On żyje z chronicznym bólem, który nie pozwala mu spać więcej niż kilka godzin każdej nocy. Pomimo tego stałego i strasznego bólu, jego poświęcenie dla Pana jest świadectwem dla nas wszystkich. Jego życie głosi Chrystusa tak potężnie, jak każde kazanie Pawła.


Tak więc, czy Chrystus jest zwiastowany w twoim obecnym przeżyciu? Czy twoja rodzina widzi ewangelię, która działa w tobie? Albo czy widzą tylko panikę, rozpacz i kwestionowanie Bożej wierności? Jak reagujesz na twoje doświadczenie?

czwartek, 29 października 2009

BÓG MA WSZYSTKO POD KONTROLĄ

Obecnie cały świat drży z powodu terroryzmu i kataklizmów, jakie obserwujemy na ziemi. Codziennie budzimy się słysząc o innej katastrofie. Niektórzy obserwatorzy mówią, że jesteśmy świadkami początku trzeciej wojny światowej.


Niewierzący są przekonani, że nie ma rozwiązania, że wszystko pogrąża się w chaosie, gdyż nie ma „władzy, która wszystko widzi.” Ale ludzie Boży widzą to inaczej. Wiemy, że nie ma powodu do strachu, ponieważ Biblia przypomina nam ciągle na nowo, że Pan ma wszystko pod kontrolą. Nic na tym świecie nie dzieje się bez Jego wiedzy i przyzwolenia.


Psalmista pisze: „Bo do Pana należy królestwo, On panuje nad narodami” (Psalm 22:29). Podobnie prorok Izajasz oświadcza światu: „Zbliżcie się, narody, aby słuchać, i wy, ludy, słuchajcie uważnie! Niech słucha ziemia i to, co ją napełnia, okrąg ziemi i wszystko, co z niej wyrasta” (Księga Izajasza 34:1). Mówi: „Słuchajcie narody i nadstawcie ucha. Chcę wam powiedzieć coś ważnego o Stwórcy świata.”


Izajasz mówi, że kiedy Boży gniew obróci się przeciwko narodom i ich armiom, to sam Pan wyda ich na zabicie. „Oto narody są jak kropla w wiadrze i znaczą tyle, co pyłek na szalach wagi, oto wyspy ważą tyle, co ziarnko piasku...Wszystkie narody są niczym u niego, uważa je za pustą nicość. ...[Bóg] siedzi nad okręgiem ziemi, a jej mieszkańcy są jak szarańcze ... Z kim więc mnie porównacie” (Księga Izajasza 40:15,17, 22, 25).


Izajasz mówi więc do ludu Bożego, zniechęconego i strapionego wydarzeniami na świecie. Daje taką radę: „Spójrzcie na chwałę niebios. Zobaczcie miliony gwiazd. Wasz Bóg stworzył i nazwał każdą z nich. Czy nie jesteście dla Niego cenniejsi niż one? Dlatego nie bójcie się.”


Musimy wiedzieć, że w niebie jest mapa, plan, który nasz Ojciec wyrysował dla biegu historii. On też zna koniec już na początku. Wierzę, że kiedy ten plan się realizuje, powinniśmy zadawać sobie pytanie: „Na czym skupione jest oko Pana?” Boże oko nie jest skupione na dyktatorach tego świata, ani na ich pogróżkach.


Pismo zapewnia nas, że bomby tych ludzi, ich armie i potęgi, są niczym dla Pana. On się z nich śmieje i postrzega ich jak odrobinki pyłu, które niedługo zdmuchnie (zobacz Izajasza 40:23,24).

środa, 28 października 2009

NA DARMO SIĘ TRUDZIŁEM

Czy byłoby to dla was szokiem, gdybyście się dowiedzieli, że Jezus doświadczał tego samego uczucia, że niewiele osiągnął?


W 49 rozdziale księgi Izajasza czytamy takie słowa: „Lecz ja pomyślałem: Na darmo się trudziłem, na próżno i daremnie zużyłem swoją siłę...” Zwróć uwagę, że nie są to słowa Izajasza, który został powołany przez Boga w dojrzałym wieku. Są to słowa samego Chrystusa, wypowiedziane przez człowieka powołanego... w łonie matki... „Pan od łona matki nazwał mnie po imieniu... stworzył swoim sługą od poczęcia, aby nawrócić do niego Jakuba (i zebrać Izraela)” (49:1,5).


Kiedy natrafiłem na ten fragment, który czytałem już wcześniej wiele razy, moje serce było zdziwione. Wprost nie mogłem uwierzyć w to, co czytałem. Słowa Jezusa o „pracy na darmo” były odpowiedzią na słowa Ojca, który właśnie oświadczył: „Jesteś Moim sługą, przez ciebie się wsławię” (49:3). Czytamy tą zadziwiającą odpowiedź Jezusa w następnym wersecie: „Na darmo się trudziłem, na próżno i daremnie zużyłem swoją siłę” (49:4).


Po przeczytaniu tego fragmentu w swoim biurze, wstałem i powiedziałem: „Jakie to wspaniałe. Trudno mi uwierzyć, że Chrystus wyznawał Ojcu, że przeżywał to, co przeżywamy my, ludzie. W Swoim człowieczeństwie doświadczył takiego samego zniechęcenia, przygnębienia, takich samych zranień. Miał takie same myśli, jakie ja miałem na temat mojego życia. Według mnie, nie to zostało mi obiecane. Zmarnowałem swoje siły; wszystko na darmo.


Te słowa spowodowały, że jeszcze bardziej pokochałem Jezusa. Uświadomiłem sobie, że fragment z Listu do Hebrajczyków 4:15 to nie jakiś slogan, ale że nasz Pan był doświadczony we wszystkim, podobnie jak i my, i tak jak my był kuszony, jednak nie zgrzeszył. Doznawał takich samych pokus ze strony szatana, słyszał ten sam oskarżający głos: „Twoja misja nie została wypełniona. Twoje życie zawiodło. W swojej pracy nie masz się czym wykazać.”

Chrystus przyszedł na ten świat, aby wypełnić Bożą wolę poprzez ożywienie Izraela. Wykonał to, co zostało mu zlecone. Ale Izrael Go odrzucił. „Do Swej własności przyszedł, ale swoi Go nie przyjęli” (Ew. Jana 1:11).


Dlaczego Jezus, czy jakaś kobieta czy mężczyzna Boży, mieliby wypowiadać rozpaczliwe słowa: „Na darmo się trudziłem”? Jak Syn Boży mógł coś takiego powiedzieć? I dlaczego pokolenia wiernych wierzących ludzi zostały zredukowane do przygnębiających słów: To wszystko jest rezultatem porównywania małych rezultatów z wielkimi oczekiwaniami.


Być może pomyślisz: „To poselstwo odnosi się chyba tylko do kaznodziejów, albo tych, którzy zostali powołani przez Boga do jakiegoś wielkiego dzieła. Widzę, że ma to zastosowanie do misjonarzy, czy proroków biblijnych. Ale co to ma wspólnego ze mną?” Prawda jest taka, że wszyscy jesteśmy powołani do jednego, wielkiego, wspólnego celu i jednej wspólnej służby, a mianowicie, aby być jak Jezus. Jesteśmy powołani, by wzrastać na Jego podobieństwo, być przemieniani na Jego obraz.

wtorek, 27 października 2009

BĄDŹCIE STALI I NIEWZRUSZENI

Z 49 rozdziału księgi Izajasza dowiedzieliśmy się, że Pan zna naszą walkę. On ją staczał przed nami. Nie jest to grzech, kiedy nachodzą nas myśli, że nasza praca jest daremna, albo kiedy jesteśmy przybici uczuciem zawodu z powodu niespełnionych oczekiwań. Sam Jezus to przeżywał, a był przecież bez grzechu.


Bardzo niebezpiecznie jest jednak pozwolić, by kłamstwa z piekła jątrzyły i nękały twoją duszę. Jezus pokazał nam wyjście z takiej sytuacji w następujących słowach: „Na próżno się trudziłem ... ale Pan to osądzi i Pan widzi moją pracę” (Izajasza 49:4, moje podkreślenie kursywą). Hebrajskie określenie oceny czy osądu, to słowo „werdykt.” Chrystus mówi: „Ostateczny werdykt należy do Mojego Ojca. Tylko On wydaje ocenę wszystkiego, co robiłem, i jak byłem w tym efektywny.”


Poprzez ten werset Bóg zachęca nas: „Przestańcie wydawać werdykt w sprawie swojej pracy dla Mnie. To nie wasza sprawa, żeby oceniać jak byliście efektywni. Nie macie też prawa nazywać siebie nieudacznikami. Nie wiecie jeszcze jaki wywarliście wpływ. Po prostu nie widzicie błogosławieństwa, które na was czeka.” I rzeczywiście, nie dowiemy się wielu rzeczy dotąd, aż staniemy przed Nim w wieczności.


W 49 rozdziale księgi Izajasza Jezus słyszał, jak Ojciec mówił w wielu słowach: „Izrael nie jest jeszcze zgromadzony. Tak, powołałem cię, żebyś zgromadził plemiona i nie stało się to w taki sposób, jaki sobie wyobrażałeś. Ale to powołanie było tylko małą rzeczą w porównaniu z tym, co cię czeka. To było nic, w porównaniu z tym, co mam przygotowane. Uczynię ciebie światłością dla całego świata. Przyniesiesz zbawienie dla całej ziemi” (zobacz Izajasza 49:5,6).


Kiedy diabeł podsuwa ci kłamstwo i mówi, że wszystko, co robiłeś, jest daremne, że nigdy nie zobaczysz spełnienia swoich oczekiwań, Bóg w Swojej chwale przygotowuje większe błogosławieństwo. On ma przygotowane większe rzeczy, ponad to wszystko, o czym myślałeś, czy o co prosiłeś.


Nie mamy słuchać kłamstw wroga. Zamiast tego, musimy odpoczywać w Duchu Świętym, wierząc, że dokończy dzieła i uczyni nas bardziej podobnymi do Chrystusa. Musimy powstać z naszej rozpaczy i stanąć mocno na Jego Słowie: A tak, bracia moi mili, bądźcie stali, niewzruszeni, zawsze pełni zapału do pracy dla Pana, wiedząc, że trud wasz nie jest daremny w Panu” (1 Koryntian 15:58).

poniedziałek, 26 października 2009

ODDAJ MI WSZYSTKIE SWOJE JUTRA

Pan ukazał się Abrahamowi i dał mu niesamowite polecenie: Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej, i z domu ojca swego do ziemi, którą ci wskażę” (1 Mojżeszowa 12:1).


Cóż za zdumiewająca rzecz. Ni stąd ni zowąd Bóg wybiera człowieka i mówi mu: „Chcę, żebyś wstał i poszedł, zostawiając wszystko: dom, krewnych, a nawet swój kraj. Chcę cię posłać do innego miejsca i w drodze będę ci pokazywał jak tam dojść.”


Jak zareagował Abraham na to niesamowite Słowo od Pana? „Przez wiarę usłuchał Abraham, gdy został powołany, aby pójść na miejsce, które miał wziąć w dziedzictwo, i wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie” (Hebrajczyków 11:8).


O co Bogu chodziło? Dlaczego przeszukiwał narody, żeby znaleźć jednego człowieka, a potem mu polecić, by zostawił wszystko i wybrał się w podróż bez mapy, bez ustalonego kierunku, bez określonego celu podróży? Pomyśl tylko o co Bóg prosił Abrahama. Nie powiedział mu w jaki sposób będzie karmił czy zaopatrywał jego rodzinę. Nie pokazał jak daleko ma iść, albo kiedy tam dojdzie. Na początku powiedział mu tylko dwie rzeczy: „Idź” i „Ja ci wskażę drogę.”


Mówiąc krótko, Bóg powiedział Abrahamowi: „Począwszy od tego dnia, chcę abyś oddał Mi wszystkie swoje jutra. Masz przeżyć resztę swojego życia, dzień po dniu składając przyszłość w Moje ręce. Proszę ciebie, abyś powierzył swoje życie obietnicy, którą ci daję, Abrahamie. Jeżeli tak zrobisz, będę ci błogosławił, prowadził ciebie, aż doprowadzę cię do miejsca, o którym nawet nie śniłeś.”


Miejsce, do którego Bóg chciał prowadzić Abrahama, jest tym, do którego On chce zabrać każdego członka ciała Chrystusa. Abraham jest, jak to nazywają bibliści, „wzorcowym człowiekiem,” kimś, kto służy jako przykład tego jak należy chodzić przed Panem. Postać Abrahama pokazuje czego wymaga się od wszystkich, którzy chcą się podobać Bogu.


Nie myślcie sobie, że Abraham był młodzieńcem, kiedy Bóg go powołał do tego zadania. Prawdopodobnie miał plany, dotyczące zabezpieczenia przyszłości dla swojej rodziny, więc rozważając Boże powołanie, musiał brać pod uwagę wiele rzeczy. Jednak Abraham „uwierzył Panu i Bóg mu to poczytał za sprawiedliwość” (1 Mojżeszowa 15:6).


Apostoł Paweł pisze, że wszyscy, którzy uwierzą i zaufają Chrystusowi, są dziećmi Abrahama. I tak jak Abraham, jesteśmy uznani za sprawiedliwych, gdyż posłuchaliśmy tego samego wezwania, aby powierzyć wszystkie nasze jutra w ręce Pana.

piątek, 23 października 2009

OJCIEC WIE

Jezus wzywa nas do takiego życia, które nie myśli o jutrze i kładzie całą przyszłość w Jego ręce: Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać? Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.


Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia” (Ew. Mateusza 6:31-34).


Jezus nie miał na myśli tego, abyśmy w ogóle nie planowali, czy nie robili niczego z myślą o przyszłości. Mówi On raczej: „Nie zamartwiaj się o jutro.” Kiedy o tym myślimy, to okazuje się, że większość naszych zmartwień dotyczy tego, co może się wydarzyć jutro. Jesteśmy ciągle niepokojeni przez te trzy małe słowa: A co jeżeli?


Co będzie, jeżeli ekonomia zawiedzie i stracę pracę? Jak spłacę kredyt? Jak będzie żyć moja rodzina? A co jeżeli stracę ubezpieczenie? Jeżeli zachoruję, albo będę musiał iść do szpitala, to będziemy zrujnowani. Albo co będzie, jeżeli w chwili doświadczenia zawiedzie moja wiara? Wszyscy mamy tysiące niepokojących pytań „A co jeżeli.”


Jezus przerywa nasze „A co jeżeli” i mówi: „Twój Ojciec w niebie wie jak się o ciebie zatroszczyć.” Dalej mówi: „Nie musisz się martwić. Twój Ojciec wie, że tego wszystkiego potrzebujesz i On o tobie nie zapomni. On jest wierny, żeby ciebie nakarmić, ubrać i zaspokoić wszystkie twoje potrzeby.”


„Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one? ... Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną; nie pracują ani przędą .A powiadam wam: Nawet Salomon w całej chwale swojej nie był tak przyodziany, jak jedna z nich.


Jeśli więc Bóg tak przyodziewa trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona, czyż nie o wiele więcej was, o małowierni?” (Ew. Mateusza 6:26, 28-30).


Chętnie oddajemy Panu swoje ‘wczoraj,’ nasze grzechy przeszłości. Ufamy, że przebaczy nasze upadki, zwątpienia i strachy przeszłości. Dlaczego więc nie zrobimy tego samego w odniesieniu do przyszłości? Prawda jest taka, że większość z nas trzyma się kurczowo przyszłości i chcemy zachować prawo do naszych marzeń. Snujemy swoje plany niezależnie od Boga, a później prosimy Go, żeby błogosławił i spełniał nasze nadzieje i pragnienia.

czwartek, 22 października 2009

POKÓJ I BEZPIECZEŃSTWO

Jest jedna rzecz, której boję się bardziej niż wszystkiego innego, a mianowicie, abym nie odszedł od Chrystusa. Drżę na samą myśl, że mógłbym stać się leniwy, duchowo obojętny, zaniechać modlitwy i całymi dniami nie czytać Słowa Bożego. Podczas moich podróży po całym świecie, byłem świadkiem „duchowego tsunami” zła. Całe denominacje dały się złapać falom tego tsunami, pozostawiającego po sobie ruiny i apatię. Biblia wyraźnie ostrzega, że jest to możliwe, aby oddani Bogu wierzący, oddalali się od Chrystusa.


Chrześcijanin, który za wszelką cenę szuka „pokoju i bezpieczeństwa,” a ledwie utrzymuje swoje zbawienie, płaci wysoką cenę duchową. Jak więc możemy ustrzec się przed oddaleniem od Chrystusa i zaniedbaniem „tak wielkiego zbawienia”? Wyjaśnia to Paweł: „Dlatego musimy tym baczniejszą zwracać uwagę na to, co słyszeliśmy, abyśmy czasem nie zboczyli z drogi”((Hebrajczyków 2:1).


Bóg nie jest zainteresowany tym, abyśmy umieli „szybko przeczytać” całe Jego Słowo. Czytanie wielu rozdziałów dziennie czy próba przeczytania całej Biblii w krótkim czasie, może dać nam to dobre uczucie osiągnięcia czegoś. Ale daleko ważniejsze jest to, abyśmy to, co czytamy, „słyszeli” uszami duchowymi i rozmyślali o tym w ten sposób, by było to „słychać” w naszych sercach.


Trzymanie się Słowa Bożego nie było błahą sprawą dla Pawła, który z miłością ostrzega: „Dlatego musimy tym baczniejszą zwracać uwagę na to, co słyszeliśmy, abyśmy czasem nie zboczyli z drogi” (Hebrajczyków 2:1). Mówi również: „Poddawajcie samych siebie próbie, czy trwacie w wierze, doświadczajcie siebie; czy nie wiecie o sobie, że Jezus Chrystus jest w was? Chyba żeście próby nie przeszli” (2 Koryntian 13:5).


Paweł nie sugeruje wierzącym, że nie przeszli próby. Zachęca ich raczej: „Skoro kochacie Chrystusa, sprawdzajcie samych siebie. Róbcie duchową inwentaryzację. Wiecie wystarczająco wiele na temat chodzenia z Jezusem, żeby rozumieć, że zostaliście odkupieni, że On was kocha i nie odwrócił się od was. Jednak zapytajcie samych siebie jak wygląda wasza społeczność z Chrystusem? Czy pilnujecie jej z całą pilnością? Czy polegacie na Nim w trudnych chwilach?”


Może zdajesz sobie sprawę i mówisz: „Widzę, że oddalam się w moim życiu, że mam taką tendencję do drzemki. Wiem, że modlę się coraz mniej. Moja droga za Panem nie jest taka, jaka powinna być.”


„Staliśmy się bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli tylko aż do końca zachowamy niewzruszenie ufność, jaką mieliśmy na początku” (Hebrajczyków 3:14).

środa, 21 października 2009

WYBAWCA

Apostoł Piotr pisze tak: Bóg... również starożytnego świata nie oszczędził, lecz ocalił jedynie ośmioro wraz z Noem, zesławszy potop na świat bezbożnych; miasta Sodomę i Gomorę spalił do cna i na zagładę skazał jako przykład dla tych, którzy by mieli wieść życie bezbożne, natomiast wyrwał sprawiedliwego Lota. Umie Pan wyrwać pobożnych z pokuszenia” (2 Piotra 2:4-9).


Pomimo całej powagi wynikającej z powyższych przykładów, Bóg posyła wyraźne poselstwo pociechy dla Swojego ludu, tak jakby chciał powiedzieć: „Podałem wam właśnie dwa największe przykłady Mojej litości. Jeżeli w czasie potopu, który objął cały świat, mogłem wyratować jednego sprawiedliwego człowieka i jego rodzinę... to czy nie mogę wyratować również i was? Czy nie mogę zapewnić cudownej drogi wyjścia?


„Jeżeli mogę zesłać sąd w postaci ognia i siarki, który pożera całe miasta, i w tym samym czasie wysłać aniołów, aby wyratować Lota i jego córki... to czy nie mogę posłać aniołów, aby wyprowadzili ciebie z twoich doświadczeń?”


Przedstawiona tutaj lekcja dla ludzi sprawiedliwych jest taka: Bóg uczyni wszystko, co będzie potrzebne, aby wybawić Swój lud z ognia doświadczeń i pokus. Pomyśl o tym. Aby wybawić Izraela z rąk wroga, potrzebne było rozdzielenie Morza Czerwonego. Aby zachować tych samych Izraelitów w innym doświadczeniu na pustyni, potrzebna była woda ze skały. Aby zachować ich od głodu, potrzebny był cudowny chleb, pokarm aniołów, dosłownie zesłany z nieba. Aby zachować Noego przed potopem potrzebna była arka, a „eskorta aniołów” uratowała Lota przed zniszczeniem przez ogień. Oto wyraźne poselstwo – Bóg umie wyrwać pobożnych, a żeby tego dokonać, posunie się nawet do skrajności, bez względu na okoliczności.


Określenie Piotra „Bóg umie wyrwać pobożnych,” oznacza po prostu: „On już ma plany.” Wspaniała prawda jest taka, że Bóg ma plany ratunku, zanim my do Niego zawołamy. On też nie ukrywa tych planów, tylko czeka na nasze wołanie o pomoc. Możemy być zaangażowani w walkę swojego życia i zastanawiać się jak Bóg nas wybawi, lecz On jest cały czas gotowy, żeby wprowadzić Swój plan w czyn.


Jest to zilustrowane w 29 rozdziale Księgi Jeremiasza, kiedy Izrael znajdował się w niewoli babilońskiej. To było jedno z największych doświadczeń, jakie kiedykolwiek przeżywał lud Boży, ale Pan im obiecał: „Gdy upłynie siedemdziesiąt lat, nawiedzę was i spełnię na was swoją obietnicę.”


„Albowiem ja wiem, jakie myśli mam o was - mówi Pan - myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją” (Jeremiasza 29:11). To ostatnie określenie oznacza dosłownie „aby dać wam to, za czym tęsknicie.” Bóg chce, abyśmy się modlili i byli gotowi na Jego wybawienie.

wtorek, 20 października 2009

UCISZ SIĘ I POZNAJ

W 1958 roku ze złamanym sercem przeczytałem wiadomość o siedmiu nastoletnich chłopcach, sądzonych za morderstwo kalekiego chłopca. Duch Święty poruszył mnie tak mocno, że poczułem, iż muszę pojechać do tego sądu w Nowym Jorku, gdzie odbywał się proces. Wszedłem do sali rozpraw, przekonany, że to Duch pobudził mnie do tego, abym spróbował porozmawiać z tymi młodzieńcami.


Kiedy tego dnia kończyła się rozprawa, zaczęła do mnie docierać realność tej sytuacji. Pomyślałem sobie: „Ci chłopcy, skuci łańcuchami, zostaną wyprowadzeni bocznymi drzwiami, i już nigdy ich nie zobaczę.” Wstałem więc i zacząłem iść prosto w kierunku ławy sędziowskiej, gdzie poprosiłem o pozwolenie na rozmowę z tymi chłopcami, zanim powrócą do swoich cel.


W jednej chwili skoczył na mnie policjant i bezceremonialnie wyprowadził z sali sądowej. Wokół mnie błyskały flesze aparatów, a reporterzy, którzy relacjonowali proces, zasypali mnie pytaniami. Całkowicie oniemiały, mogłem tylko stać bez słowa w tej poniżającej, kłopotliwej sytuacji. „Co pomyśli mój zbór? Ludzie będą patrzyli na mnie jak na wariata. Byłem taki naiwny.”


W tym całym zamieszaniu modliłem się w środku: „Panie, myślałem, że to Ty mi kazałeś tu przyjechać. Co się stało?” Nie mogłem oczywiście modlić się na głos, gdyż media by pomyślały, że jestem bardziej pomylony, niż wyglądałem. (A wyglądałem już wystarczająco głupio, ubrany w koszulę z muszką!)


Bóg usłyszał wołanie tego biedaka i honoruje jego cichy płacz, począwszy od tamtej chwili, aż dotąd. Widzicie, z tej godnej pożałowania sceny w sądzie, zrodziła się służba Teen Challenge, która dociera obecnie na cały świat. A ja z radością podzielam pokorne świadectwo Dawida, zapisane w Psalmie 34: „Dusza moja będzie się chlubić Panem. Niechaj słuchają pokorni i weselą się!” (Psalm 34:3).


Dawid mówi mniej więcej tak: „Chcę coś powiedzieć do wszystkich pokornych dzieci Bożych na ziemi, żyjących teraz, jak i w przyszłości. Jak długo istnieje ten świat, Pan wybawi każdego, kto woła do Niego i ufa Mu. W Swojej niezmierzonej łaskawości i miłości wybawił mnie, chociaż czasami postępowałem bardzo głupio.”


Wystarczy, abyś wiedział, że nasz błogosławiony Pan słyszy każdy szczery płacz, głośny czy cichy, wypowiedziany słowami czy nie, i odpowiada. Potrzebujesz na nowo zawołać do swojego Wybawcy, nawet jeżeli postąpiłeś głupio, albo zachwiałeś się w wierze. On jest wierny, wysłucha twojego wołania i zacznie działać.

poniedziałek, 19 października 2009

PAŚ MOJE OWCE

Kiedy pytałem Ducha Świętego, jak ustrzec się przed zaniedbaniem, On pokazał mi odejście Piotra i jego następne odnowienie. Ten człowiek zaparł się Chrystusa, nawet pod przysięgą, mówiąc oskarżycielowi, „Nie znam Go”.

Co się stało? Co doprowadziło Piotra do tego miejsca? To była pycha, rezultat chwalenia się własną sprawiedliwością. Ten uczeń powiedział do siebie i innych, „Ja nigdy nie oziębnę w mojej miłości do Jezusa. Doszedłem w mojej wierze do miejsca, gdzie już nie trzeba mnie ostrzegać. Inni mogą odejść, ale ja mogę nawet umrzeć dla Pana”.

A jednak Piotr był pierwszym spośród uczniów, którzy się poddali. Porzucił swoje powołanie i powrócił do swojego dawnego zajęcia, mówiąc innym, „Idę ryby łowić”. Właściwie, to mówił, „Tego nie zniosę. Myślałem, że ja nie mogę upaść, ale nikt inny nie upadł gorzej, niż ja. Nie mogę więcej toczyć tej walki”.

W tym momencie Piotr już pokutował ze swojego zaparcia się Jezusa. Został też odnowiony w miłości Jezusa. A jednak wewnątrz nadal rwał się do walki.

Teraz, kiedy Jezus czekał, aż uczniowie przybiją do brzegu, w życiu Piotra pozostała pewna nie załatwiona kwestia. Nie wystarczyło, że Piotr został przywrócony, pewny zbawienia. Nie wystarczyło, by pościł i modlił się tak, jak każdy oddany wierzący by robił. Sprawą, którą Chrystus chciał załatwić w życiu Piotra, było zaniedbanie w innej formie. Zaraz to wyjaśnię.

Kiedy siedzieli na brzegu przy ognisku i jedli, Jezus zapytał Piotra trzy razy, „Czy miłujesz mnie więcej, niż inni?” Za każdym razem Piotr odpowiadał, „Tak,  Panie, wiesz, że Cię miłuję”, a Chrystus odpowiadał, „Paś owieczki Moje”. Zauważcie, że Jezus nie przypominał mu, by czuwał i modlił się, albo pilnie czytał Słowo Boże. Chrystus przyjął, że te rzeczy on już dobrze wie. Instrukcja, którą dał wtedy Piotrowi brzmiała, „Paś owieczki Moje”.

Wierzę, że w tym prostym zdaniu Jezus uczył Piotra, jak ustrzec się przed zaniedbaniem. W gruncie rzeczy mówił, „Chcę, byś zapomniał o swoim upadku, zapomnij, żeś odszedł ode Mnie, Wróciłeś teraz z powrotem do Mnie i Ja ci przebaczyłem i odnowiłem cię. Teraz jest czas, byś odwrócił swoją uwagę od twoich zwątpień, upadków i problemów, a drogą do tego jest to, byś nie zaniedbał mojego ludu i usługiwał w ich potrzebach. Jak Ojciec posłał Mnie, tak Ja posyłam ciebie”.

piątek, 16 października 2009

MÓJ NAJBARDZIEJ ULUBIONY

Ze wszystkich 150 Psalmów, Psalm 34 jest moim najbardziej ulubionym. Tam jest wszystko o wierności Pana, że wybawi Swoje dzieci ze wszystkich doświadczeń i kryzysów. Dawid oświadcza, „Szukałem Pana i odpowiedział mi, I uchronił mnie od wszystkich obaw moich.... Anioł Pański zakłada obóz Wokół tych, którzy się go boją, i ratuje ich.... Wołają, a Pan wysłuchuje ich, I ocala ich ze wszystkich udręk.... Wiele nieszczęść spotyka sprawiedliwego, Ale Pan wyzwala go ze wszystkich.” (Psalm 34:5,8, 18,20).

Zwróćcie uwagę na stwierdzenie Dawida w tym Psalmie: „Szukałem Pana... ten biedak wołał...” (34:5,7). Kiedy Dawid tak wołał? Mogło to być, kiedy udawał obłąkanego w Gat, a nie mógł modlić się głośno w obecności Filistynów. To prowadzi nas do wielkiej prawdy o Bożym wyzwoleniu. Czasem najgłośniejsze wołanie ma miejsce bez słyszalnego głosu.

Wiem, czym jest takie wołanie „z wewnątrz na zewnątrz”. Wiele z moich najgłośniejszych modlitw w życiu – moje najważniejsze, rozdzierające serce, najgłębsze wołania były w całkowitej ciszy.

Czasami okoliczności odebrały mi głos i nie mogłem mówić, będąc przygnieciony sytuacją tak przekraczającą moje możliwości, że nie mogłem jasno myśleć o modlitwie. Kiedyś siedziałem sam w moim biurze tak zdumiony, że nie mogłem powiedzieć nic do Pana, ale moje serce cały czas wołało: „Boże, pomóż mi! Teraz nie wiem, jak się modlić, więc słuchaj wołania mojego serca. Wybaw mnie z tej sytuacji.”

Czy kiedyś już tam byłeś? Czy myślałeś, „Nie wiem, co to wszystko znaczy. Jestem tak przygnieciony okolicznościami, tak pogrążony w głębokim bólu, że nie potrafię tego wytłumaczyć. Panie, nawet nie wiem, co powiedzieć do Ciebie. Co się dzieje?”

Wierzę, że jest to dokładnie to, przez co Dawid przechodził, kiedy został pojmany przez Filistynów. Kiedy pisał Psalm 34, zrobił taki wstęp, „Byłem w sytuacji tak trudnej, że zagrałem wariata. Ale wewnątrz zastanawiałem się, co się ze mną dzieje? Jak do tego doszło? Panie, pomóż!”

Wydaje się, że Dawid mówił, Ten biedak wołał z wewnątrz, nie wiedząc jak się modlić i Pan wysłuchał i wyzwolił mnie”. To było wołanie z głębi serca, a Pan jest wierny i słyszy każde skomlenie, bez względu na to, jak jest słabe.

czwartek, 15 października 2009

CHRYSTUS KRÓLUJE

Często ludzie kontaktują się z nami i mówią, „Nie mam z kim porozmawiać i podzielić się moim ciężarem, nikt nie ma czasu wysłuchać mojego wołania. Potrzebuję kogoś, przed kim mógłbym wylać moje serce”.

Król Dawid był ciągle otoczony ludźmi. Był żonaty i miał koło siebie wielu przyjaciół. A jednak słyszymy od niego takie same wołanie: „Do kogo pójdę?” W naszej naturze jest to, że potrzebujemy innego człowieka, z twarzą, oczami i uszami, by nas wysłuchał i doradził.

Kiedy Job był przygnieciony swoim doświadczeniami, wołał z żalem, „ Oby mnie ktoś wysłuchał!” (Job 31:35). Tak wołał, kiedy siedział przed swoimi tak zwanymi przyjaciółmi. Ci przyjaciele nie mieli współczucia dla jego kłopotów; właściwie oni byli posłańcami rozpaczy.

Job zwrócił się tylko do Pana: „Już teraz mam świadka w niebie i swego orędownika na wysokościach.... ku Bogu spogląda we łzach moje oko” (Job 16:19-20).

Dawid zachęcał lud Boży, by czynili tak samo: „Ufaj mu, narodzie, w każdym czasie, Wylewajcie przed nim serca wasze: Bóg jest ucieczką naszą!” (Psalm 62:8).

Czasem cierpienie dosięga nas wszystkich i teraz wielu świętych jest przytłoczonych cierpieniami. Ich okoliczności przemieniły ich radość w uczucie bezradności i bezużyteczności. Wielu pyta w swoim bólu, „Dlaczego to spotkało mnie? Czy Bóg gniewa się na mnie? Czy zrobiłem coś złego? Dlaczego On nie odpowiada na moje modlitwy?”

Ja wierzę z całego serca, że to słowo jest zaproszeniem dla ciebie od Ducha Świętego, byś znalazł prywatne miejsce, gdzie możesz często wylewać swoją duszę przed Panem. Dawid „wylewał swoje żale” i ty też możesz. Możesz rozmawiać z Jezusem o wszystkim – o twoich problemach, twoich osobistych doświadczeniach, twoich finansach, twoim zdrowiu – i powiedzieć Mu, jak jesteś przygnieciony, a nawet zniechęcony. On wysłucha cię z miłością i współczuciem i nie zlekceważy twojego wołania.

Bóg odpowiedział Dawidowi. Odpowiedział Jobowi. Przez wieki On odpowiadał na wołanie serca każdego, kto zaufał jego obietnicom. On obiecał, że wysłucha i poprowadzi cię. On zobowiązał się przysięgą, że będzie twoją siłą, a więc możesz pójść do Niego i wyjść odnowiony.