środa, 30 września 2009

BÓG CIĘ NIE OMINĄŁ

Jedna z największych trosk, które mam jako pasterz Pański, to „Boże, jak mam dać nadzieję i pociechę wierzącym, którzy znoszą tak wielki ból i cierpienie? Daj mi przesłanie, które usunie ich zwątpienia i strach. Daj mi prawdę, która osuszy łzy zasmuconych i włoży pieśń w usta tych, którzy nie mają nadziei”.

Przesłanie, które słyszę od Ducha Świętego dla ludu Bożego jest bardzo proste: „Idź do Mojego Słowa i stań na moich obietnicach. Odrzuć twoje uczucia zwątpienia”. Wszelka nadzieja rodzi się z Bożych obietnic.

Niedawno otrzymałem list, który zawiera piękną ilustrację. Jest on od matki, która pisze, „Moja córka ma szesnaście lat. Ma fizyczną degenerację mięśni, wiązadeł i stawów i cierpi okropny ból przez 24 godziny na dobę. W 1997 roku straciłam mojego syna, który popełnił samobójstwo z powodu takiego samego bólu. Miał dwadzieścia dwa lata, kiedy po dziewięciu latach cierpień odebrał sobie życie. Nie mógł znieść tego bólu.”

„Moja córka była baleriną i chciała iść do Juliard School w Nowym Jorku, ale jej marzenia zostały zniszczone, kiedy została dotknięta tą samą chorobą, która dręczyła jej brata. Lekarz powiedział, że jej ból mierzony w skali 1 do 10 wynosi 14. Ilość środków przeciwbólowych, jaka byłaby dla niej efektywna, zniszczyłaby jej nerki i nie może przyjmować tych lekarstw.”

Ona kocha Pana i przyjemnie jest być z nią. Jest wspaniałą poetką, której wiersze ukazały się już w 15 publikacjach. Jest też na „międzynarodowej liście Who is Who (Kto jest kim) w poezji”.

W tym wszystkim, pomimo stałego drżenia ciała i duszy, ta matka i jej córka położyły swoją nadzieję w Słowie Bożym dla nich i On dał im pokój.

Czy wróg próbował ci już powiedzieć, że Bóg przeszedł obojętnie koło ciebie? Czy byłeś kuszony, by stwierdzić, że Pan już nie jest z tobą? Czy już prawie zrezygnowałeś z wiary? Połóż swoją nadzieję w Słowie Pana do ciebie:

„Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę” .(Hebr. 13:5)

„Pan stanie się schronieniem uciśnionemu, Schronieniem w czasie niedoli. Ufać będą tobie ci, którzy znają imię twoje, Bo nie opuszczasz, Panie, tych, którzy cię szukają” (Psalm 9:9-10).

wtorek, 29 września 2009

KALEB

Kaleb, którego imię znaczy „mocny, zahartowany”, jest typem chrześcijanina, który idzie do końca! Był on razem z Jozuem, który jest wzorem Chrystusa i reprezentował kogoś, kto stale chodzi z Panem.

Kaleb był za Jordanem ze szpiegami. Tam był prowadzony przez Ducha Świętego do Hebronu – „miejsca śmierci”. Z podziwem wspinał się na uświęconą górę i jego duszę napełniała wiara. Tam był pochowany Abraham i Sara, jak również Izaak i Jakub. Wiele lat później tam rozpoczęło się królowanie Dawida. Kaleb cenił to uświęcone miejsce! Od tego czasu pragnął posiąść Hebron.

O Kalebie powiedziano, że „był [Panu] wierny całkowicie” (4 Mojż. 14:24). Nigdy się nie zachwiał, aż do końca. Salomon zachwiał się w późniejszych latach i „nie chodził w pełni za Panem”. Natomiast Kaleb, mając 85 lat, mógł zaświadczyć, „Jeszcze dziś jestem tak mocny, jak byłem w dniu, kiedy wysłał mnie Mojżesz, i jaką była wtedy moja siła, taką jest jeszcze teraz moja siła bądź do bitwy, bądź do pochodu”  (Jozue 14:11).

Mając 85 lat, Kaleb stoczył swoją największą bitwę! „Daj mi więc teraz te góry (Hebron)... (Jozue 14:12). „Jozue pobłogosławił tedy Kaleba, syna Jefunnego, i dał mu Hebron jako dziedzictwo” (Jozue 14:13). „Hebron dlatego stało się dziedzictwem Kaleba ... i jest nim do dnia dzisiejszego, ponieważ bez zastrzeżeń poszedł za Panem, Bogiem Izraela” (Jozue 14:14).

To chwalebne poselstwo jest takie. Nie wystarczy umrzeć dla grzechu – i wejść do Jego pełni kiedyś w przeszłości. Trzeba wzrastać w Panu aż do końca! Trzeba utrzymać duchową siłę i moc – nie chwiać się, „we wszystkim naśladować Pana” – nawet w starości! To powinna być wiara stale wzrastająca.

Hebron, dziedzictwo Kaleba znaczy „towarzystwo połączone”. Połączone z czym? Odpowiedź brzmi, „ze śmiercią”. Nie tylko ze śmiercią dla grzechu w Jordanie, ale również życie w towarzystwie ludzi, czyli społeczeństwie wierzących, którzy są złączeni przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. To w Hebronie Abraham miał zbudować ołtarz, by ofiarować swojego syna i właśnie tam Kaleb i jego rodzina mieli żyć. Oni mieli żyć stale połączeni z ołtarzem żywej ofiary.

Oddanie Kaleba Panu powodowało święty ogień dla Boga w jego dzieciach, Podczas, gdy dzieci tych dwóch i pół pokolenia, żyjące na środku odwróciły się od Pana i przyjęły ten świat i jego bałwochwalstwo, rodzina Kaleba wzrastała w siłę w Panu!

poniedziałek, 28 września 2009

STOJĄCY NA ŚRODKU

Ci, którzy postanowili żyć na środku, mają pewne cechy charakterystyczne! Charakterystyka dwóch i pół plemienia (Rubena, Gada i połowa Manasesa) jest widoczna dzisiaj w tych, którzy nie zgodzili się usunąć swoich bałwanów i umrzeć dla świata. Zdradzają ich hebrajskie imiona.

Ruben znaczy, „Syn, który widzi”! Był pierworodnym synem Jakuba, ale utracił swoje pierworodztwo, ponieważ kierowała nim pożądliwość. Jakub określił swojego syna Rubena, jako „... burzliwy, jak woda”, nie będziesz miał pierwszeństwa...” Ruben poszedł do konkubiny swojego ojca i Jakub w godzinie swojej śmierci powiedział o nim, „boś wszedł na łoże ojca swego; splugawiłeś wówczas moje posłanie, na które wszedłeś” (1 Mojż. 49:4).

Ruben kierował swoje oczy tylko na świat – jego pożądliwości, jego przyjemności. Był niestały, bo jego serce było rozdwojone i ten duch przeszedł na jego potomstwo. To było całe pokolenie przywiązane do świata i zdecydowane, by kroczyć swoimi drogami.

Gad znaczy „Fortuna lub wojsko”. Po prostu oznacza to żołnierzy z bogactwem. Mojżesz powiedział o Gadzie, „Upatrzył sobie część przednią, Gdyż tam został wyznaczony dział wodza” (5 Mojż. 33:21) To pokolenie było zewnętrznie posłuszne, „wykonując sprawiedliwość Pana”, ale siłą napędową był własny interes. Gad był pochłonięty swoimi własnymi problemami i potrzebą „zdobywania”.

Filozofia Gada była taka; Będę walczył w armii Pana, będę posłuszny i wykonam wszystko, czego Bóg ode mnie oczekuje, ale najpierw muszę zatroszczyć się o siebie. Muszę zabezpieczyć siebie i rodzinę, a potem będę wolny, by robić coś dla Pana!”

Manases znaczy „Zapomnieć, zaniedbać”. Był to pierworodny syn Józefa i powinien otrzymać pierworodztwo. Jednak nawet w dzieciństwie rozwijała się w nim przykra cecha, a Jakub widział to w Duchu. Manases pewnego dnia zapomni o drogach, którymi chodził jego ojciec Józef i zaniedba przykazania Pana.

Zauważcie te połączone cechy u chrześcijan będących zawsze na środku (pomiędzy): Niestali jak woda w duchowych przekonaniach; niedbali w sprawach Bożych; letni, podatni na pokusy, kierowani samolubnymi potrzebami; zaniedbujący Słowo Boże; nie traktujący poważnie przykazań Pańskich; dokonujący własnych wyborów, zamiast zaufać Bogu; zapominający przeszłe błogosławieństwa; nie chcą odrzucić pewnych bożków; usprawiedliwiają swoje własne decyzje; nie chcą umrzeć dla wszystkiego, co może ich zwieść!

Postanówmy, że chcemy pełni Pana. Bóg chce, byśmy weszli w miejsce odpocznienia, radości i pokoju w Duchu Świętym. To wymaga naśladowania Go „z całego serca i z całej siły”.

piątek, 25 września 2009

BYĆ W CHRYSTUSIE

„Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios” (Efez. 1:3). Paweł mówi do nas, „Wszyscy, którzy naśladują Jezusa, są ubłogosławieni duchowym błogosławieństwem w niebiańskich miejscach, w Chrystusie”. Co za niesamowita obietnica dla ludu Bożego.

Jeżeli nie wiemy, czym te błogosławieństwa są, te obietnice stają się tylko słowami Jak możemy cieszyć się z błogosławieństw, które Bóg nam obiecał, jeżeli ich nie rozumiemy?

Paweł napisał ten list „do wierzących w Chrystusa Jezusa” (1:1). To byli wierzący, który byli pewni swojego zbawienia. Efezjanie byli dobrze nauczeni Ewangelii Jezusa Chrystusa i nadziei życia wiecznego. Oni wiedzieli, kim byli w Chrystusie i byli pewni swojej pozycji w Nim.

Ci „wierni” w pełni rozumieli, że „Bóg wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie” (1:20). Wiedzieli, że zostali wybrani przez Boga „przed założeniem świata, aby byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości” (1:4). Rozumieli, że są adoptowani „do synostwa przez Jezusa Chrystusa” (1:5). Bóg wprowadził ich do Jego rodziny, bo kiedy usłyszeli Słowo Prawdy, uwierzyli i zaufali mu.

Wielu ludzi odkupionych, którym przebaczono grzechy, żyje w pożałowania godnym stanie. Nie mają poczucia spełnienia w Chrystusie. Zamiast tego, stale przechodzą ze szczytów do dolin, z duchowych wyżyn do depresji. Jak to możliwe? To dlatego, że nigdy nie przeszli od ukrzyżowanego Zbawiciela do zmartwychwstałego Pana, który żyje w chwale.

Jezus powiedział do Swoich uczniów, „Ja żyję i wy żyć będziecie. Owego dnia poznacie, że jestem w Ojcu moim i wy we mnie, a Ja w was” (Jan 14:19-20). Teraz żyjemy w „tym dniu”, o którym mówił Jezus i mamy zrozumieć naszą niebiańską pozycję w Chrystusie.

Co znaczy określenie „nasza pozycja w Chrystusie”? Pozycja, to „miejsce, w którym ktoś jest”. Bóg umieścił nas tam, gdzie jesteśmy, czyli w Chrystusie.

Z kolei, Chrystus jest w Ojcu, posadzony po Jego prawicy. Jeżeli jesteśmy w Chrystusie, to jesteśmy posadzeni z Jezusem w sali tronowej, tam, gdzie On. To znaczy, że jesteśmy posadzeni w obecności Wszechmocnego. Do tego nawiązuje Paweł, kiedy mówi, że „wraz z nim posadził nas w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie” (Efez. 2:6). Tak, Jezus jest w raju, ale Pan mieszka również w tobie i we mnie. On uczynił nas Swoją świątynią na ziemi, Jego miejscem przebywania.

czwartek, 24 września 2009

OBLICZE BOGA

„O jedno prosiłem Pana, o to zabiegam” (Psalm 27:4). Król Dawid wiedział, że musi być coś więcej w poznaniu Boga; odczuwał, że jest coś w Panu, czego jeszcze nie otrzymał i nie spocznie, aż to znajdzie. W skrócie powiedział, „W Panu jest piękno i radość, których w moim życiu jeszcze nie widziałem Chcę wiedzieć, jak to jest mieć nieprzerwaną społeczność z moim Bogiem. Chcę, by moje życie było żywą modlitwą. Tylko to mnie przeprowadzi przez resztę moich dni”.

 

Oblicze Boga, to Jego podobieństwo, Jego odbicie. W odpowiedzi na wołanie Dawida o bliską społeczność z Nim, Bóg powiedział, Szukaj mojego oblicza”. Dawid odpowiedział, „Panie, kiedy powiedziałeś ‘ szukaj mojego oblicza’, moje serce podskoczyło z radości. „Przeto oblicza twego szukam, Panie” (Psalm 27:8).

 

Tak odpowiadając, Pan objawił Dawidowi, że może zaspokoić swoje pragnienia, będąc odbiciem Boga w swoim własnym życiu. Pouczył Dawida, „Ucz się ode Mnie. Czytaj Moje Słowo i módl się o zrozumienie przez Ducha, byś był podobny do Mnie. Chcę, by twoje życie było odzwierciedleniem Mojego piękna dla świata”.

 

To było nie tylko wezwanie do modlitwy; Dawid już się modlił siedem razy dziennie. Właściwie to modlitwy Dawida wzbudziły z nim pasję, by poznać Pana. To wezwanie od Boga było po to, by zapragnął stylu życia, który zupełnie odzwierciedla, kim jest Jezus.

 

Widzicie, na Golgocie Bóg przyjął ludzkie oblicze. Jezus przyszedł na ziemię, jako człowiek – Bóg w ciele. Uczynił tak, bo chciał odczuwać nasz ból, być kuszonym i doświadczanym tak, jak my i pokazać ludziom Ojca. Pismo Święte nazywa Jezusa odbiciem chwały Boga (to oznacza całkowite podobieństwo). On jest odbiciem istoty Boga Ojca (patrz Hebr. 1:3), „dokładną rzeźbą”. Krótko mówiąc, On jest taki sam, jak Ojciec, we wszystkim.

 

Do dzisiaj Jezus Chrystus jest obliczem i podobieństwem Boga na ziemi. Przez Niego mamy nieprzerwaną łączność z Ojcem,. Poprzez krzyż mamy przywilej „oglądania Jego oblicza” i dotykania Go. Możemy żyć tak, jak On, świadcząc, „Ja nie czynię i nie mówię nic, prócz tego, co widziałem i słyszałem u Pana”.

 

Dzisiaj, kiedy Bóg mówi, Szukaj Mojego oblicza”, Jego słowa mają większe znaczenie, niż kiedykolwiek w historii. Jak mamy odpowiedzieć, przy tym wszystkim, co dzieje się na świecie wokół nas? Kiedy Dawid było toczony gromadą bałwochwalców, Bóg powiedział, „Szukaj Mojego oblicza”. Czynimy to w jednym celu: by być podobni do Niego! Mamy stać się odbiciem Jego istoty, by ci, którzy szukają prawdziwego Chrystusa, widzieli Go w nas.

środa, 23 września 2009

Z PASZCZY LWA

Bóg każe nam pamiętać dla naszego dobra. Pamięć przeszłych wybawień pomaga wzmacniać wiarę do tego, przez co teraz przechodzimy.

 

Czy przeżywasz kryzys? Czy masz olbrzymi problem w domu, w pracy albo w rodzinie? Jedyny sposób, by stawić czoła olbrzymowi, to zrobić to, co Dawid: on pamiętał lwa i niedźwiedzia. Wspominając Bożą wierność dla niego w poprzednich kryzysach, Dawid mógł bez strachu stawić czoła Goliatowi.

 

Kiedy Dawid zgłosił się na ochotnika do walki z Goliatem, „Saul rzekł do Dawida: Ty nie możesz pójść do tego Filistyńczyka, aby z nim walczyć.... Wtedy Dawid odpowiedział Saulowi: Sługa twój pasał owce ojca swego i bywało tak, że przyszedł lew lub niedźwiedź i porwał jagnię z trzody; wtedy ja biegłem za nim, pokonywałem go i wyrywałem je z paszczy jego..... otóż lwa i niedźwiedzia kładł trupem sługa twój i ten Filistyńczyk nieobrzezany będzie jak jeden z nich” (1 Samuel 17:33-36).

 

Dawid wiedział, jakie niebezpieczeństwo mu grozi ze strony Goliata. On nie był nowicjuszem, ani naiwnym dzieciakiem, szukającym okazji do bójki. Nie. Dawid po prostu pamiętał poprzednie wybawienia. Teraz spojrzał swojemu przeciwnikowi prosto w oczy i stwierdził, „Pan, który mnie wyrwał z mocy lwa czy niedźwiedzia, wyrwie mnie też z ręki tego Filistyńczyka” (17:37).

 

Obecnie wielu ludzi Bożych spotyka takich olbrzymów z każdej strony, ale wielu z nich ucieka w strachu. Czy to dotyczy ciebie? Czy zapomniałeś, jak byłeś chory i bliski śmierci, ale Pan cię podniósł? Czy pamiętasz tę katastrofę finansową, kiedy myślałeś, „To już koniec, jestem skończony”, a Pan cię przez to przeprowadził i zachował do dzisiaj?

 

Wielu rzeczy nie rozumiemy i nie zrozumiemy, aż będziemy w domu z Jezusem. Ale ja absolutnie wierzę, że Bóg może uzdrowić i dać wyjście z każdej sytuacji. Pytanie brzmi – gdzie mamy znaleźć wiarę i odwagę, by stać i zdobyć zwycięstwo w Nim?

 

Ona przychodzi, kiedy pamiętamy tego lwa i niedźwiedzia. Ona przychodzi, kiedy jesteś w stanie przypomnieć sobie niesamowitą wierność Bożą i poprzednie zwycięstwa, które On ci dał. Nie możesz pokonać olbrzyma, póki nie jesteś w stanie wyobrazić sobie i zrozumieć majestatu i chwały Bożej w twoim życiu.

wtorek, 22 września 2009

WYBRANI BY WYDAWAĆ OWOC

„Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali” (Jan 15:16).

 

Wielu szczerych chrześcijan myśli, że wydawanie owocu, to po prostu przyprowadzanie dusz do Chrystusa, ale wydawanie owocu, to coś o wiele większego, niż zdobywanie dusz.

 

Owoc, o którym mówi Jezus, to podobieństwo do Chrystusa. Mówiąc prosto, wydawanie owocu oznacza odzwierciedlanie podobieństwa Jezusa, a określenie „wiele owocu” oznacza „coraz większe upodobnianie się do Chrystusa”.

 

Wzrastanie w coraz większym upodobnianiu się do Jezusa jest celem naszego życia. Musi to być centrum naszej aktywności, naszego stylu życia i naszych relacji. Wszystkie nasze obdarowania i powołania – nasza praca, służba i świadectwo – muszą wypływać z tego głównego celu.

 

Jeżeli w sercu nie jestem podobny do Chrystusa – jeżeli nie jest zauważalne moje coraz większe podobieństwo do Niego – chybiłem celu Bożego w moim życiu.

 

Widzicie, Boży cel dla mnie nie może być wykonany przez to, co ja czynię dla Chrystusa. Tego nie można zmierzyć czymś, co ja osiągam, nawet gdybym uzdrawiał chorych i wypędzał demony. Nie. Boży cel jest wykonywany we mnie tylko przez to, czym staję się w Nim. Podobieństwo do Chrystusa, to nie jest to, co ja czynię dla Pana, ale jak jestem przemieniany w Jego podobieństwo.

 

Poczytajcie tytuły książek na półkach w księgarni chrześcijańskiej. Większość z nich, to książki, jak pokonać samotność, jak przetrwać depresję, jak znaleźć swoje spełnienie. Dlaczego tak jest? To dlatego, że wszystko mamy odwrotnie. Nie jesteśmy powołani, by odnosić sukcesy, by być wolni od problemów, by być kimś specjalnym, albo bogatym. Nie, myśmy źle pojęli nasze powołanie, które miało być centrum naszego życia – by być owocnymi w podobieństwie do Chrystusa.

 

Jezus był całkowicie oddany Ojcu i to było dla Niego wszystkim. Powiedział, „Ja nie czynię niczego i nie mówię niczego innego, tylko to, co mówi Mi Ojciec”.

 

A więc, czy chcesz wydawać wiele owocu, który wyrasta z bycia podobnym do Chrystusa?  Cel naszego życia wykonujemy tylko wtedy, kiedy zaczniemy miłować innych tak, jak Chrystus umiłował nas. Czym bardziej wzrasta nasza miłość do innych, tym bardziej stajemy się podobni do Chrystusa.

 

„Jak mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem; trwajcie w miłości mojej” (Jan 15:9). Jego polecenie jest proste i jasne: „Kochajcie innych. Okazujcie innym taką bezwarunkową miłość, jaką Ja okazałem wam”. Czym bardziej wzrasta nasza miłość do innych, tym bardziej stajemy się podobni do Chrystusa. Mówiąc prosto – wydawanie owocu sprowadza się do tego, jak traktujemy innych ludzi.

poniedziałek, 21 września 2009

ZNAJDUJĄC NOWĄ SIŁĘ

Jakże szybko zapominamy wielkie Boże wyzwolenia w naszym życiu. Jak łatwo przestajemy doceniać cuda, których On dokonał w naszym życiu. A jednak Biblia ciągle na nowo mówi, „Pamiętaj twoje wyzwolenia”.

 

Jesteśmy podobni do uczniów. Oni nie rozumieli cudów Chrystusa, kiedy w sposób ponadnaturalny nakarmił tysiące ludzi kilkoma chlebami i rybami. Jezus dokonał takiego cudu dwa razy – raz nakarmił 5000 ludzi, a drugim razem 4000. Kilka dni później uczniowie już nie pamiętali tych wydarzeń.

 

Tak było, kiedy Jezus ostrzegał ich przed kwasem faryzeuszy. Uczniowie myśleli, że powiedział to dlatego, że oni zapomnieli wziąć chleba na podróż. Ale Chrystus im odpowiedział, „Jeszcze nie rozumiecie ani nie pamiętacie tych pięciu chlebów dla pięciu tysięcy i ile koszów zebraliście? Ani tych siedmiu chlebów dla czterech tysięcy i ile koszów zebraliście?” (Mat. 16:9-10).

 

Według Marka, Chrystus był zdziwiony tym, że Jego uczniowie tak szybko to zapomnieli. Jezus powiedział, „Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie? Czy serce wasze jest nieczułe? Macie oczy, a nie widzicie? Macie uszy, a nie słyszycie? I nie pamiętacie? Gdy łamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy, ile koszów pełnych resztek chleba zebraliście?” (Mar. 8:17-19).

 

Co mówią nam te fragmenty? Wyraźnie widać, że żaden z uczniów nie zastanawiał się, co się wydarzyło, kiedy nastąpiło to cudowne nakarmienie. Spróbujcie sobie wyobrazić tych ludzi chodzących wśród tych tłumów, niosąc kosze i rozdzielając chleb i ryby cudownie rozmnożone przed ich oczyma. Można by pomyśleć, że ci uczniowie padną na kolana, wołając, „Jak to możliwe? To jest niesamowite. Tego nie da się po ludzku wytłumaczyć. Jezu, Ty naprawdę jesteś Panem”. Wyobrażam sobie, jak zachęcają ludzi, którym usługiwali, „Proszę bardzo, jedzcie cudowny pokarm, posłany z nieba. To Jezus przygotował”.

 

Uczniowie widzieli te cuda na własne oczy, a jednak jakoś ich znaczenie nie utkwiło im w pamięci. Nie rozumieli tych cudów, ale wy i ja też zapominamy o Bożych cudach w naszym życiu. Wczorajsze cuda są szybko zapominane w czasie dzisiejszych kryzysów.

 

W Starym i Nowym Testamencie czytamy, „Pamiętajcie o potężnym ramieniu Pana, który dokonywał cudów dla was. Pamiętajcie wasze przeszłe wyzwolenia. Zwróćcie uwagę na napomnienia skierowane przez Mojżesza do Izraela po cudzie znad Morza Czerwonego: „Pamiętajcie o tym dniu, w którym wyszliście z Egiptu, z domu niewoli, bo przemożną ręką wyprowadził was Pan stamtąd...” ( 2 Mojż. 13:3).

piątek, 18 września 2009

POCAŁUNEK OJCA

Wielkie błogosławieństwo staje się naszym udziałem, kiedy jesteśmy posadzeni w okręgach niebiańskich. Co to za błogosławieństwo? Jest to przywilej bycia zaakceptowanym. „On zaakceptował nas w Umiłowanym (Chrystusie). (Efez. 1:6 –tłumaczenie z angielskiego). Greckie słowo „zaakceptowany” oznacza wysoce uprzywilejowany. Angielskie słowo jest tu nieadekwatne, bo oznacza coś, co można przetrwać. Albo „jakoś z tym można żyć”. Paweł nie to miał na myśli. Użyte przez niego słowo „zaakceptowany” oznacza, że Bóg obdarzył nas wielkim przywilejem. Jesteśmy dla Niego kimś szczególnym, gdyż jesteśmy w tym miejscu w Chrystusie.

 

Ponieważ Bóg zaakceptował ofiarę Chrystusa, teraz widzi ludzi jako jedno: Chrystus i ci, którzy są połączeni z Nim przez wiarę. Nasze ciało w oczach Bożych umarło. Jak? Jezus rozprawił się na krzyżu z naszą starą naturą. Teraz, kiedy Bóg patrzy na nas, widzi tylko Chrystusa. Dlatego my również musimy nauczyć się widzieć siebie tak, jak widzi nas Bóg. To znaczy, nie skupiać się tylko na naszych grzechach i słabościach, ale na zwycięstwie, które Chrystus zdobył dla nas na krzyżu.

 

Podobieństwo o synu marnotrawnym daje nam mocny obraz tej akceptacji, która ma miejsce wtedy, kiedy otrzymamy naszą pozycję w Chrystusie. Znacie tą historię: Młody człowiek zabrał swoje dziedzictwo od ojca i roztrwonił je, prowadząc grzeszne życie. Kiedy był już zupełnym bankrutem – moralnie, emocjonalnie i fizycznie – pomyślał o swoim ojcu. Był przekonany, że utracił już wszelkie przywileje. Bał się, że jego ojciec pałał do niego złością i nienawiścią.

 

Pismo Święte mówi nam, że ten złamany młody człowiek bardzo żałował swojego grzechu i wołał, „Nie jestem godzien. Zgrzeszyłem przeciwko niebu”. To przedstawia tych, którzy przychodzą do opamiętania przez Boży smutek.

 

Ten marnotrawny syn powiedział do siebie, „Wstanę i pójdę do mojego ojca” (Łuk. 15:18). Czy widzicie ten obraz? Ten syn marnotrawny odwrócił się od swoich grzechów, zostawił ten świat i znalazł otwarte drzwi u ojca. On szedł w pokucie i uzyskał wstęp.

 

Co więc stało się z tym synem marnotrawnym? „A gdy jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec, użalił się i pobiegłszy rzucił mu się na szyję, i pocałował go” (Łuk. 15:20). Co za wspaniała scena. Grzeszny syn otrzymał przebaczenie, ojciec go przytulił i pocałował, bez gniewu i potępienia. Kiedy ojciec go pocałował, wiedział, że został zaakceptowany.

czwartek, 17 września 2009

UTRWALANIE NASZEJ WIARY

Jestem przekonany, że ludzie tracą nadzieję ponieważ utracili wiarę. Słyszeli wiele kazań, czytali wiele książek, ale wszędzie wokoło widzą przykłady rozbitków w wierze. Chrześcijanie, którzy kiedyś pokazywali wiarę, teraz porzucają swoją ufność w Bogu, kiedy przeżywają trudności. Gdzie  więc ludzie mogą się zwrócić o nadzieję? Duch przemówił do mnie wyraźnie tak: „Musisz zakotwiczyć swoją wiarę. Nastaw swoje serce, żeby ufało Bogu we wszystkim i zawsze.”

 

„Utrwalić” naszą wiarę to oznacza „ustabilizować, sprawić, aby się nie chwiała, zapuścić korzenie, wznieść filary pod nią, położyć fundamenty.” Pismo powiada, że jest to w naszej mocy. Jakub pisze: „kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej, przez wiatr tu i tam miotanej. Przeto niechaj nie mniema taki człowiek, że coś od Pana otrzyma” (Jakuba 1:6,7).

 

W tym fragmencie Pan składa całą odpowiedzialność na człowieka wierzącego. Bóg mówi nam tak: „Kiedy świat patrzy na mój lud w tych dniach trwogi i niepokoju, to muszą być w stanie zobaczyć wiarę. Kiedy wszystko się chwieje, wiara musi być solidna i niewzruszona. Dlatego wy wierzący zakotwiczcie swoją wiarę. Wy wierzący przyjmijcie stałą postawę i nigdy z niej nie rezygnujcie.”

 

Jestem przekonany, że ten świat nie potrzebuje więcej kazań na temat wiary. Potrzebują zobaczyć zilustrowane kazanie; życie mężczyzn i/lub kobiet, którzy swoim życiem pokazują przed tym światem wiarę. Potrzebują widzieć sług Bożych, którzy przeżywają te same katastrofy, co oni, ale one nie są dla nich przerażające. Tylko wtedy grzesznicy staną twarzą w twarz z potężnym świadectwem niezachwianej wiary.

 

Dawid to opisał, kiedy mówił o „tych, którzy ufają Panu wobec ludzi” (Psalm 31:19). Mówił o wierzących, których mocna ufność i wierne życie są promieniami nadziei dla ludzi pogrążonych w ciemnościach.

 

Kiedy utrwalisz swoją wiarę poprzez składanie każdego ciężaru na Chrystusa, pozostawienie wszystkiego u Jego stóp i odpoczywanie w wierze, to będziesz poważnie doświadczany.

 

Pewnego razu, kiedy  przechodziłem proces utrwalania wiary, kiedy naprawdę złożyłem wszystkie moje ciężary na Pana, otrzymałem telefon z wiadomością, która mną wstrząsnęła. Przez chwilę przeszła przeze mnie fala strachu. Ale Duch Święty delikatnie wyszeptał do mnie, „Trzymaj swoją pozycję wiary. Nie poddawaj się. Ja mam wszystko pod kontrolą. Stój tylko mocno.” Nigdy nie zapomnę tego pokoju, który mnie zalał w tym momencie. Pod koniec dnia moje serce było pełne radości, kiedy sobie uświadomiłem: „Zaufałem Ci i nie zachwiałem się. Dziękuję Ci!”

środa, 16 września 2009

UCZMY SIĘ PRZEBACZAĆ SOBIE

Dla mnie jest to najtrudniejsza część przebaczenia. Jako chrześcijanie szybko oferujemy łaskę przebaczenia naszego Pana dla świata, ale często wydzielamy ją skromnie dla samych siebie.

 

Weźmy pod uwagę króla Dawida, który popełnił cudzołóstwo, a potem zamordował męża, żeby zakryć to przestępstwo. Kiedy jego grzech został wyjawiony, Dawid pokutował i Pan posłał do niego proroka Natana, żeby mu powiedział: „Twój grzech został ci przebaczony.” Jednak pomimo tego, że Dawid wiedział iż jego grzech został przebaczony, stracił on radość i modlił się: „Daj, bym usłyszał radość i wesele, Niech się rozradują kości, które skruszyłeś....  Przywróć mi radość z wybawienia Twego i wesprzyj mnie duchem ochoczym” (Psalm 51:10,14).

 

Dlaczego Dawid był tak zaniepokojony? Ten człowiek został usprawiedliwiony przed Panem i miał pokój poprzez Bożą obietnicę przebaczenia. Jest jednak możliwe, żeby mieć grzechy wymazane z Bożej Księgi, ale nie z naszego sumienia. Dawid napisał ten Psalm dlatego, że chciał, aby sumienie go nie oskarżało z powodu jego grzechów. Dawid nie potrafił przebaczyć samemu sobie. Teraz znosił karę za trzymanie nieprzebaczenia – nieprzebaczenia w stosunku do samego siebie – a to oznacza utratę radości. Radość Pana przychodzi do nas jako owoc przyjęcia przebaczenia.

 

Na mnie wielkie wrażenie wywarła biografia Hudsona Taylora. Taylor był jednym z najbardziej skutecznych misjonarzy w historii, bogobojnym mężem modlitwy, który zakładał zbory na całym terytorium Chin. Jednak przez wiele lat służył tam bez radości. Był przybity swoimi walkami, niespełnionymi ukrytymi pragnieniami i myślami niewiary.

 

W roku 1869 Taylor doświadczył rewolucyjnej przemiany. Widział, że Chrystus miał wszystko, czego on potrzebował, ale żadne jego łzy ani pokuta nie mogły wyzwolić tych błogosławieństw dla niego. Taylor uświadomił sobie, że jest tylko jedna droga do pełni Chrystusa: poprzez wiarę. Każda obietnica, jaką Bóg dał człowiekowi wymagała wiary. Tak więc Taylor postanowił pobudzić swoją wiarę, ale nawet ten wysiłek okazał się daremny. Wreszcie, w najciemniejszej godzinie, Duch Święty dał mu objawienie: wiara nie przychodzi poprzez wysiłek, ale poprzez oparcie się na Bożych obietnicach. To jest sekret podłączenia się do błogosławieństw Chrystusa.

 

Taylor przebaczył sobie te grzechy, o których Chrystus powiedział, że już je wrzucił w morze. Ponieważ oparł się na Bożych obietnicach, stał się radosnym sługą, który stale zrzucał wszystkie swoje troski na Pana.

wtorek, 15 września 2009

NASIONA ZADROŚCI I ZAWIŚCI

My wszyscy mamy w sobie nasiona zazdrości i zawiści. Pytanie jest takie, kto z nas się do tego przyzna?

 

Purytański kaznodzieja Thomas Manton powiedział o tej ludzkiej skłonności do zazdrości i zawiści:  „Urodziliśmy się z tym grzechem Adama. Wypijamy to z mlekiem matki.” Jest to tak głęboko w nas zakorzenione.

 

Takie grzeszne nasienie nie pozwala nam radować się z błogosławieństw i osiągnięć innych służb i działań. Ono wznosi potężne mury między nami, a naszymi braćmi i siostrami. „Okrutna jest zapalczywość i niepohamowany jest gniew; lecz kto się ostoi przed zazdrością?” (Przyp. Sal. 27:4).

 

Jakub dodaje do tego: Jeśli jednak gorzką zazdrość i kłótliwość macie w sercach swoich, to przynajmniej nie przechwalajcie się i nie kłamcie wbrew prawdzie” (Jakuba 3:14).

 

Prosto mówiąc, ten grzech zazdrości i zawiści jest gorzką trucizną. Jeżeli się go trzymamy, to nie tylko tracimy duchowy autorytet, ale otwieramy się na działanie demoniczne.

 

Król Saul jest wyraźnym przykładem tego grzechu w Biblii. W 1 Samuelowej 18 czytamy o tym jak Dawid powraca z bitwy, w której pokonał Filistynów. Kiedy on razem z królem wjeżdżali do Jerozolimy, kobiety z Izraela wyszły naprzeciw, aby świętować zwycięstwo Dawida, tańcząc i śpiewając. „Saul pobił swój tysiąc, ale Dawid swoich dziesięć tysięcy.”

 

Saula zabolało to radosne świętowanie i myślał sobie tak: „Przypisali Dawidowi dziesięć tysięcy, a mnie tylko tysiąc i czego mu jeszcze trzeba oprócz królestwa? ( 1 Samuela 18:8).

 

Natychmiast Saula ogarnął duch zazdrości i zawiści. W następnym wersecie czytamy jaki to wywarło na nim śmiertelny skutek: „Od tego dnia Saul spoglądał na Dawida z zazdrością” (18:9).
Tragiczne jest to, że od tego czasu Saul stał się na zawsze nieprzyjacielem Dawida (18:29).

 

Saul został absolutnie zwiedziony przez swoją zazdrość. Nie umiał się ukorzyć przed Panem w pokucie. Gdyby uznał swoją zawiść i wyrwał to ze swojego serca, to Bóg by dał jeszcze więcej sławy temu namaszczonemu słudze. Ale Saul nie potrafił się uniżyć do tego, żeby zająć ostatnie miejsce. Zamiast tego pozwolił, aby ten duch zawiści prowadził do coraz dalej. A to co się stało następnego dnia, powinno nas napełnić świętym strachem. „... I Saul zaczął się bać Dawida, gdyż Pan był z nim, a od Saula odstąpił” (18:10-12).

poniedziałek, 14 września 2009

ZNOSZĄC JEDNI DRUGICH

„Znosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem jeśli kto ma powód do skargi przeciw komu: jak Chrystus odpuścił wam, tak i wy” (Kolosan 3:13).

 

Znosić i przebaczać to są dwa różne zagadnienia. Znosić oznacza zaprzestać wszelkich aktów i myśli o zemście. Inaczej mówiąc, jest powiedziane: „Nie bierzcie spraw w swoje ręce. Zamiast tego znoście zranienia. Zostawcie sprawę i dajcie sobie spokój.

 

Jednak znoszenie nie jest tylko koncepcją Nowego Testamentu. W Księdze Przypowieści jest napisane: „ Nie mów: „Jak on postępuje ze mną, tak ja z nim postąpię, każdemu oddam według jego czynu” (Przyp. Sal. 24:29). Mamy wspaniały przykład  takiego postępowania w życiu Dawida. Chciał on dokonać zemsty na bezbożnym człowieku o imieniu Nabal, dlatego, że Nabal odmówił mu pomocy, kiedy Dawid jej potrzebował. Dawid przysiągł zemstę, ale posłuchał Bożej rady: „Nie mścij się sam.... pozwól aby Pan walczył za ciebie.” Ta sytuacja została rozwiązana we właściwy sposób i Dawid dziękował Bogu za Jego interwencję (zobacz całą historię w 1 Samuelowej 25).

 

Dawid miał też inne okazje do zemsty, kiedy znalazł tego, który go ścigał, Saula, który spał w jaskini, w której ukrywał się też Dawid. Ludzie Dawida namawiali go: „To jest Boże działanie. To On wydał Saula w twoje ręce. Zabij go teraz i pomścij się.” Ale Dawid się nie zgodził, a zamiast tego odciął kawałek płaszcza Saula, żeby mógł udowodnić, że mógł go zabić. Takie mądre działanie jest Bożym sposobem zawstydzenia naszych wrogów i tak było w tym przypadku, kiedy Dawid pokazał Saulowi kawałek jego płaszcza.. Saul odpowiedział: „Jesteś sprawiedliwszy ode mnie, gdyż ty wyświadczyłeś mi dobrodziejstwo, a ja wyrządziłem ci zło” (1 Samuelowa 24:18).

 

Teraz przejdźmy do przebaczania, które obejmuje te dwa przykazania: (1) Miłujcie nieprzyjaciół waszych i (2) Módlcie się za nimi. „A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mat. 5:44).

 

Pewien mądry starszy kaznodzieja powiedział: „Jeżeli potrafisz się modlić o swoich wrogów, to potrafisz wykonać całą resztę.” Ja stwierdziłem w swoim życiu, że to jest prawda.

 

Jezus nigdy nie powiedział, że przebaczanie będzie łatwe. Kiedy dał takie przykazanie „Miłujcie nieprzyjaciół waszych”, greckie słowo „miłujcie” nie oznacza „uczucia”, ale „moralne zrozumienie.”  Mówiąc prosto, przebaczenie komuś to nie jest sprawa poruszenia ludzkich uczuć, ale podjęcie moralnej decyzji, żeby usunąć nienawiść ze swojego serca.

piątek, 11 września 2009

MILOŚĆ ROZPOCZYNA SIĘ W DOMU

Polecenie Jezusa zapisane w Ew. Jana 15:6 odnosi się do tego jak traktuję mojego współmałżonka i dzieci. Dla ludzi samotnych odnosi się do tego jak traktujesz tych, którzy dzielą z tobą pokój, innych chrześcijan i ludzi z najbliższego otoczenia.

 

Nie można tego obejść. Jeżeli mam się stać takim mężem i kaznodzieją powołanym przez Boga, to moja żona musi móc powiedzieć szczerze przed niebem, piekłem i całym światem: „Mój mąż mnie kocha miłością Chrystusową. Popełnia błędy, ale jest coraz bardziej cierpliwy i wyrozumiały dla mnie. Staje się coraz bardziej delikatny i troskliwy. I modli się ze mną. Nie udaje, ale jest tym, o czym mówi z kazalnicy.”

 

Ale jeżeli moja żona nie może tego powiedzieć – jeżeli ma ukryty ból w sercu i myśli: „Mój mąż nie jest takim mężem Bożym za jakiego się podaje”, - to wszystko w moim życiu jest daremne. Wszelka moja praca, zwiastowanie i osiągnięcia, udzielanie charytatywne, te wszystkie podróże nie nie znaczą. Usycham, jako bezużyteczna gałąź, która nie przynosi owocu podobieństwa do Chrystusa. Jezus to sprawi, że inni zobaczą we mnie śmierć i będę niewiele wart w Jego królestwie.

 

Pastor w średnim wieku z żoną przyszli do mnie z płaczem i złamanym sercem. Kaznodzieja ten powiedział mi poprzez łzy, „Bracie Dawidzie, zgrzeszyłem przeciwko Bogu i mojej żonie. Popełniłem cudzołóstwo.” Drżał przejęty bogobojnym smutkiem, kiedy wyznawał ten grzech przede mną. Potem jego żona zwróciła się do mnie i powiedziała łagodnie: „Ja mu przebaczyłam. Jego pokuta jest szczera i ufam, że Pan nas odnowi.”

 

Miałem ten przywilej, aby być świadkiem początku pięknego uzdrowienia. Nigdy nie możemy zadośćuczynić za nasze błędy z przeszłości, ale jeżeli jest prawdziwa pokuta, to Bóg obiecuje przywrócić to, co  zniszczyła szarańcza.

 

Chciałbym, aby każde małżeństwo, które cieszy się małżeństwem skoncentrowanym na Chrystusie, stanęło i mówiło prawdę. „Nie jest to łatwe.” Małżeństwo jest to codzienny wysiłek, tak samo jak życie chrześcijańskie. Tak jak droga krzyża, oznacza rezygnację ze swoich praw każdego dnia. Oczywiście szatan wie, że twoje serce jest nastawione na to, aby być bardziej podobnym do Chrystusa w twoim domu, dlatego też będzie posyłał doświadczenia.

 

Żadna inna szkoła nie jest tak trudna i intensywna jak szkoła małżeństwa. Ona się nigdy nie kończy. Bóg mówi o tym wyraźnie: Nasze życie z naszymi bliźnimi jest szczytem, wierzchołkiem wszystkich naszych prób. Jeżeli tu nam nie idzie, to nie pójdzie nam dobrze nigdzie indziej w życiu.

czwartek, 10 września 2009

KOCHAJĄC INNYCH

Być podobnym do Chrystusa znaczy widzieć Jezusa w innych. W moich podróżach spotykam wielu drogocennych mężczyzn i niewiast, o których wiem, że są całkowicie oddani Panu. W tym momencie, kiedy ich spotykam, moje serce skacze. Chociaż ich nigdy przedtem nie spotkałem, to mam świadectwo Ducha Świętego, że są oni pełni Chrystusa.

 

Widzę jeszcze niektóre twarze: pastorów, biskupów, biednych kaznodziejów ulicznych. Kiedy tylko ich spotkałem, wiedziałem bez słowa z ich strony: 'Ten człowiek przebywał z Jezusem. Ta kobieta jest zadowolona z Chrystusa.” Kiedy się z nimi witam, to zawsze mówię jedną rzecz, jaką chciałbym, aby inni powiedzieli o mnie: „Bracie, siostro, widzę w tobie Jezusa.”

 

Podobieństwo do Chrystusa odnosi się do tego jak traktuję tych spoza mojej rodziny i czy kocham innych tak, jak On nas kocha. Ale to też oznacza kochać naszych wrogów – tych, którzy nas nienawidzą i pogardzają nami i nie są w stanie nas kochać. Mamy to robić nie spodziewając się niczego w zamian. Taka miłość jest niemożliwa po ludzku. Nie ma takich instrukcji, ani zestawu zasad, czy żadnej ludzkiej inteligencji, które by nam pokazały jak mamy kochać naszych wrogów tak, jak Chrystus nas kocha. Pomimo tego mamy nakaz, aby to czynić. Mamy to robić z coraz większym pragnieniem. A więc jak to zrobić. Jak mam kochać Muzułmanina, który napluł mi w twarz koło naszego kościoła?Jak mam kochać homoseksualistów, którzy paradują po Piątej  Alei i niosą transparenty z takim napisem: „Jezus był gejem?” Jak mam ich naprawdę miłować w Chrystusie? Nie wiem nawet jak kochać innych chrześcijan w swojej własnej sile.

 

To musi być działanie Ducha Świętego. Jezus modlił się do Ojca: „Aby miłość, którą Mnie umiłowałeś była w nich a Ja w nich” (Jana 17:26). Chrystus prosi Ojca, aby włożył w nas Swoją miłość. Obiecał też, że Duch Święty pokaże nam jak żyć taką miłością.

 

Duch Święty wiernie zbierze wszystkie sposoby, jakimi Chrystus kochał innych i pokaże je tobie (Jana 16:15).Duch Święty naprawdę raduje się, pokazując nam więcej z Jezusa. Dlatego mieszka w  świątyniach naszego ciała, aby nas uczyć Chrystusa. „Wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie... nauczy was wszystkiego” (Jana 14: 17,26).