środa, 19 sierpnia 2009

PYCHA I GŁOS DUCHA

Chcę pokazać wyraźną różnicę pomiędzy pychą, a pokorą.

 

Człowiek pokorny, to nie jest ktoś, kto myśli o sobie niewiele, zwiesza swoją głowę i mówi, „Jestem niczym”. Raczej jest to ktoś, kto polega całkowicie na Panu we wszystkim i w każdej sytuacji. Wie, że Pan musi nim kierować, dawać siłę i ożywiać – bo bez tego jest martwy!

 

Z drugiej strony, człowiek pyszny to ktoś, kto może kocha Boga na swój sposób, ale postępuje i myśli po swojemu. W gruncie rzeczy pycha jest niezależnością od Boga i człowiek pyszny podejmuje decyzje według swoich myśli, zdolności i możliwości. Mówi tak; „Bóg dał mi zdrowy umysł i oczekuje, że będę go używał. Niemądre by było, gdybym Go prosił o kierownictwo w każdym szczególe życia”.

 

Takiego człowieka nie można nauczyć niczego, bo on „wie wszystko”. Może słuchać kogoś, kto ma wyższą władzę albo jest bardziej znany, niż on sam – ale nie kogoś, kto według niego jest mniej ważny.

 

Żadne słowo, które taki pyszny otrzymuje, nie jest od Boga! On nie potrafi sprawiedliwie osądzać – nie może wypowiadać myśli Bożych – ponieważ nie ma w nim Ducha Świętego, który daje świadectwo prawdzie. „Niejedna droga zda się człowiekowi prosta, lecz w końcu prowadzi do śmierci” (Przypow. Sal. 14:12).

 

Pycha, to niezależność – pokora to zależność. Pokorny chrześcijanin, to człowiek, który nie podejmuje kroków ani decyzji bez radzenia się Pana. Biblia mówi, że kroki sprawiedliwego są kierowane przez Pana, ale Pan nie może kierować kroków tego, kto ma ducha niezależności. Prosto mówiąc – Bóg chce pełnej kontroli – daj Mu ją.

 

„Bóg się pysznym przeciwstawia, a pokornym łaskę daje” (Jakuba 4:6).

wtorek, 18 sierpnia 2009

KIEDY NIE WIESZ CO ZROBIĆ

Trzy wrogie armie osaczały Judę i król Jehoszafat zwołał naród do Jerozolimy, by uzgodnić plan wojny. Potrzebował planu, deklaracji zdecydowanego działania. Należało zrobić coś natychmiast. Zamiast tego Jehaszafat stanął przed ludem i wylewał swoje serce do Boga z wyznawaniem.

 

„Właśnie oni tak nam się odpłacają, że ruszają na nas, aby nas wypędzić z twojego dziedzictwa, które dałeś nam w posiadanie. Boże nasz! Czy ich nie osądzisz? Bo myśmy bezsilni wobec tej licznej tłuszczy, która wyruszyła przeciwko nam; nie wiemy też, co czynić, lecz oczy nasze na ciebie są zwrócone „(2 Kronik 20:11-12).

 

Żyjemy w czasach, kiedy wszystko staje się chwiejne i niepewne – prawie każdy cierpi w ten czy inny sposób.

 

Prawie nikt nie wie, co robić. Nasi przywódcy nie mają bladego pojęcia, co dzieje się z tym światem – z naszą ekonomią.

 

Świat biznesu jest jeszcze bardziej zdezorientowany – ekonomiści sprzeczają się między sobą na temat tego, co nadchodzi. Psychologowie i psychiatrzy są zaskoczeni siłą zmian dotykających ludzi obecnie.

 

Nie załamuj rąk – siedząc wygodnie – by Bóg wszystko sam załatwił! Nie w ten sposób mamy nasze oczy zwracać na Pana. Patrzymy na Pana nie jako ludzie, którzy wiedzą co robić, ale jako ludzie, którzy zupełnie nie wiedzą, co muszą robić. Ale my wiemy, że On jest Królem siedzącym nad potopem. On jest Panem wszystkiego i wiemy, że nawet, jeżeli świat rozpadnie się na pół – jeżeli wszystko się rozleci – On jest pewną skałą. Nasze oczy są zwrócone na zmartwychwstałego Pana. Jeśli my nie wiemy, co robić, nasza wiara upewnia nas, że On wie, co robić.

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

JONASZ PODZIĘKOWAŁ I ZOSTAŁ UWOLNIONY

Słuchajcie słów Jonasza: „Wrzucił mnie na głębię pośród morza i porwał mnie wir; wszystkie twoje bałwany i fale przeszły nade mną.... Zstąpiłem do stóp gór, zawory ziemi na zawsze się za mną zamknęły” (Jonasz 2:3-6).

 

Jonasz spadł na dno, do żołądka wieloryba. Walczył o życie – pełen rozpaczy, wstydu i poczucia winy. Miał ciężar na sercu – dosłownie upadł najniżej, jak człowiek może upaść. Myślał, że Bóg o nim zapomniał.

 

Jak więc Jonasz wydostał się z tej przepaści? Po prostu zaliczył test! „Gdy ustawało we mnie życie, wspomniałem na Pana; lecz ja pragnę ci złożyć ofiarę z głośnym dziękczynieniem, spełnię, co ślubowałem” (Jonasz 2:7,9).

 

Jonasz nie otrzymał żadnego słowa o uwolnieniu. Był w beznadziejnej sytuacji, a wszystko wokół niego było ciemne  i nieprzyjemne. O mało nie stracił przytomności. Kiedy doszedł do takiego punktu, powiedział, „Będę dziękował Panu!”

 

Wśród wszystkich jego kłopotów Jonasz poszedł przed oblicze Pana i ofiarował dziękczynienie! Bóg odpowiedział, „Właśnie na to czekałem, Jonaszu. Zaufałeś Mi w tym wszystkim. Zdałeś egzamin!”.

 

Pismo Święte mówi, „Wtedy Pan rozkazał rybie, a ta wypluła Jonasza na ląd” (w. 10). Na jedno plecenie z nieba ta ryba wypluła Jonasza na brzeg. Ten zbolały człowiek musiał doczołgać się na plażę, wołając, „Jestem wolny! Jestem wolny! Prawdopodobnie tańczył, uwalniając się od wodorostów morskich – bo był już przy ołtarzu dziękczynienia!

 

Kiedy nie masz gdzie się zwrócić, zwróć się do dziękczynienia. Dziękuj Panu za przebaczenie – za uwolnienie cię od wszystkich przeszłych grzechów. Dziękuj Mu za uwolnienie cię z paszczy lwa... za nowy dom w chwale... za wszystkie przeszłe błogosławieństwa, za wszystkie obietnice, za wszystko, co On będzie czynił. We wszystkim dziękujcie!

 

„Dobrze jest dziękować Panu i opiewać imię twe, o Najwyższy” (Psalm 92:2).

 

„Ofiaruj Bogu dziękczynienie I spełnij Najwyższemu śluby swoje! I wzywaj mnie w dniu niedoli, Wybawię cię, a ty mnie uwielbisz!” (Psalm 50:14-15).

piątek, 14 sierpnia 2009

WIĘCEJ PONAD TO, O CO PROSIMY ALBO O CZYM MYŚLIMY

Bóg zawsze chciał wylewać na Swój lud więcej chwały. On pragnie dla nas „daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy” (Efez. 3:20). Dlatego chce mieć ludzi, którzy mają wielki apetyt na więcej Jego. Chce ich napełniać Jego wspaniałą obecnością, ponad wszystko, czego doświadczyli w swoim życiu.

 

Jezus powiedział, „Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały” (Jan 10:10). Jednak, by otrzymać to obfite życie, musimy coraz bardziej podobać się Panu. Paweł pisze, „Napominamy was w Panu Jezusie, abyście stosownie do otrzymanego od nas pouczenia, jak macie postępować i podobać się Bogu, jak zresztą postępujecie, abyście tym bardziej obfitowali” (1 Tesal. 4:1). „A tak, bracia moi mili, bądźcie stali, niewzruszeni, zawsze pełni zapału do pracy dla Pana” (1 Kor. 15:58).

 

Greckie słowo obfitować oznacza „w nadmiarze – mieć wystarczająco i jeszcze więcej, ponad miarę” Paweł mówi, „Boża chwała w waszym życiu będzie przewyższać te chwile, które przeżywałeś dotąd. Ale twoje modlitwy muszą być czymś więcej, niż tylko modlitwą przed jedzeniem”.

 

„Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w Nim chodźcie,... składając nieustannie dziękczynienie” (Kolos. 2:6-7). Paweł nas uczy, „By mieć to obfite życie w Bożej chwale i obecności, musisz służyć Mu ponad miarę – z miłością i oddaniem przewyższającym leniwych i niedbałych sług.

 

„Której nam hojnie udzielił w postaci wszelkiej mądrości i roztropności” (Efez. 1:8). Bóg chce przygotować dla ciebie chwałę i objawienie przewyższające dotychczasową miarę. „Oznajmiwszy nam według upodobania swego, którym go uprzednio obdarzył, tajemnicę woli swojej (1:9). Pan mówi, „Ja otworzę dla ciebie głębsze zrozumienie Mojego Słowa. Chcę ci dać objawienie jego tajemnic”.

czwartek, 13 sierpnia 2009

JESTEM

Prosiłem Pana, by dał mi krótką definicję wiary, by chłopcy w ośrodku dla narkomanów Teen Challenge mogli to zrozumieć. W mojej bibliotece mam książkę, która na trzystu stronach definiuje wiarę, ale nigdy tego nie zrozumiałem. (Myślę, że ten, kto napisał tą książkę, też tego nie rozumiał).

 

Mojżesz kiedyś zadał to samo pytanie, co my: „Kim ja jestem,? – Kim jest Bóg? – Opisz Go”. Bóg odpowiedział Mojżeszowi dwoma słowami. „Mojżeszu, powiedz tym ludziom, „JESTEM mnie posłał” (patrz 2 Mojż. 3:14). (Według nowoczesnego myślenia, Bóg użył skrótu myślowego).

 

Czy możecie sobie wyobrazić Mojżesza, kiedy na pytanie ludu „Kto cię posłał?” odpowiedział, że „posłał mnie JA JESTEM?”

 

JA JESTEM kto? Czego potrzebujecie? Wyzwolenia? No to JA JESTEM wyzwoleniem. JA JESTEM wszystkim, czego potrzebujecie.

 

Wiara, to Bóg mówi „JA JESTEM”, a ja odpowiadam „ON JEST”. Wiara po prostu akceptuje Boże określenie. Bóg mówi, „Ja cię wyprowadzę z burzy”. Ja mówię „On mnie wyprowadzi z burzy”.

 

Wiara, to przyjmowanie Boga takim, jak On mówi, że JEST

 

Jaki sztorm przeżywasz w twoim życiu? Jak stawiasz mu czoła?

 

Poproś Go, by dał ci wiarę.  Poproś Go bez względu na to, co się dzieje – bez względu na okoliczności. Ten sztorm, to twoje wyjście!

 

Paweł powiedział, „Nauczyłem się przestawać na tym, co mam” (Filipian 4:11). Wierzę, że w chwili, kiedy Paweł miał wiarę, był też zadowolony. Był w centrum woli Bożej i miał obietnice Boże. On się modlił i nie miało znaczenia, co od tego momentu się działo. Bóg uciszył ten sztorm.

 

On też od ciebie może zabrać strach z powodu sztormu. Czy Mu pozwolisz? Chodź po falach, bo Bóg nie pozwoli ci utonąć.

środa, 12 sierpnia 2009

NASZA SŁUŻBA

„My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana” (2 Kor. 3:18). Co to znaczy oglądanie chwały Pana? Paweł mówi tu o skupionym, poświęconym oddawaniu czci. Jest to czas oddany Panu po to, by Go podziwiać. Apostoł szybko dodaje, „Dlatego, mając tę służbę” (4:1). Paweł wyjaśnia, że oglądanie oblicza Chrystusa, to służba, której my wszyscy musimy się poświęcić.

 

Greckie słowo określające podziwianie jest bardzo mocnym wyrażeniem. Ono oznacza nie tylko patrzenie, ale wpatrywanie się. Ono oznacza zdecydowanie, „Nie ruszę się z tego miejsca. Zanim zrobię cokolwiek innego, zanim spróbuję cokolwiek osiągnąć, muszę być w Bożej obecności”.

 

Wielu chrześcijan źle interpretuje to stwierdzenie, „oglądając jak w zwierciadle” (3:18). Myślą o lustrze, w którym odbija się twarz Jezusa. Paweł nie to miał na myśli. On mówi o intensywnym wpatrywaniu się, jakby wypatrywaniu czegoś przez szkło, próbując zobaczyć to wyraźniej. Mamy skierować nasze oczy w tą stronę, zdecydowani, by zobaczyć Boża chwałę w obliczu Chrystusa. Mamy zamknąć się sam na sam w Miejscu Najświętszym, zajęci tylko jednym: by wpatrywać się tak intensywnie i mieć taką społeczność, by to nas przemieniało.

 

Greckie słowo określające przemianę, to „metamorfosis” oznaczające zmiana, transformacja, odmiana. Każdy, kto często przebywa w Miejscu Najświętszym i wpatruje się intensywnie w oblicze Chrystusa, dożywa metamorfozy. Taki człowiek jest stale przemieniany w podobieństwo i charakter Jezusa.

 

Może często przychodzisz przed oblicze Jezusa, a jednak nie czujesz tej przemiany, będąc z Nim. Powiadam ci, że ta metamorfoza się dokonuje. Coś się na pewno dzieje, gdyż nikt nie może stale podziwiać chwały Chrystusa, a nie być przemieniony. Zwróć uwagę na ostatnie stwierdzenie Pawła: „My wszyscy tedy.... zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem. (3:18 podkreślenie moje). Zauważcie też poprzedni wiersz: „Pan jest Duchem; gdzie zaś Duch Pański, tam wolność” (3:17).

 

Czy widzicie, co Paweł tu mówi? Mówi nam, „Jeżeli będziecie wpatrzeni w oblicze Chrystusa, macie wolność, by się zmieniać”. Przebywając w Jego obecności, dajemy Duchowi wolność, by rządził naszym życiem tak, jak On chce. Ten akt poddania mówi, „Panie, moja wola jest Twoją. Bez względu na koszt, przemieniaj mnie w podobieństwo Jezusa”.

wtorek, 11 sierpnia 2009

POSADŹ DRZEWO

Bóg nie obiecał, że uchroni Swoje dzieci od cierpień. Nie obiecał uchronić nas przed godziną potrzeby. Nie mamy obietnicy pokoju w świecie, ciszy, bezpieczeństwa ani stałego dostatku finansowego. Mamy obietnicę pokoju i bezpieczeństwa dla duszy i umysłu – ponadnaturalne zaopatrzenie w każdej prawdziwej potrzebie – oraz zapewnienie, że nigdy nie będziemy musieli żebrać chleba. Bóg chciałby, byśmy doszli do miejsca, do którego doszedł Apostoł Paweł, kiedy powiedział, „Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym” (1 Tym. 6:8).

 

Przyszłość wygląda źle, ale Dawid powiedział w Psalmie 23 „Zła się nie ulęknę” To jest obecnie poselstwo dla wierzących. Przyszłość jest pod Jego kontrolą, dlatego nie musimy się bać. Bóg wszystko zaprogramował. On zna dokładny moment, kiedy Chrystus powróci. Bóg, który panuje w niebie i na ziemi powiedział, „Oto narody są jak kropla w wiadrze i znaczą tyle, co pyłek na szalach wagi, oto wyspy ważą tyle, co ziarnko piasku.... Wszystkie narody są niczym u niego, uważa je za pustą nicość” (Izaj. 40:15,17).

 

Bóg chce, byśmy pracowali aż do przyjścia Chrystusa. To znaczy, że mamy pracować tak, jakby koniec nigdy nie miał nadejść, a żyć tak, jakby koniec miał być już jutro. Kiedy wielki ewangelista D.L. Moody był zapytany, „Co byś zrobił dzisiaj, gdybyś wiedział, że Chrystus przyjdzie jutro?”, odpowiedział, „Posadziłbym drzewo”. Tak ma być. Niech prawdziwi chrześcijanie sadzą i sieją Boże ziarno i pilnie wykonują Boże dzieła. Kiedy On powróci, niech znajdzie nas „wykonujących Jego wolę”.

 

Bóg nadal zna liczbę włosów na naszych głowach. On dalej troszczy się o wróbelki. On nadal słyszy nasze prośby, zanim je wypowiemy. On dalej odpowiada, zanim zawołamy. On nadal daje o wiele więcej, niż prosimy lub myślimy. A więc, dlaczego masz się bać?

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

ZADZIWIAJĄCE WYZNANIE DAWIDA

Po długim wychwalaniu Słowa Bożego, Dawid kończy Psalm 119 wierszem, „Błąkam się jak owca zgubiona, szukaj sługi twego” (wiersz 176).

 

Dawid w gruncie rzeczy mówi, „Panie, proszę, szukaj mnie tak, jak pasterz szuka zgubionej owcy. Pomimo całej mojej wiedzy biblijnej, kazań i długiej historii społeczności z Tobą, jakoś oddaliłem się od Twojej miłości. Utraciłem poczucie odpocznienia, jakie kiedyś miałem w Tobie. Wszystkie moje plany zawiodły i teraz wiem, że jestem zupełnie bezradny. Przyjdź do mnie Ojcze. Znajdź mnie w tym okropnym, suchym miejscu. Ja sam nie potrafię Cię odnaleźć. Ty musisz mnie odszukać. Ja dalej wierzę, że Twoje Słowo jest prawdą”.

 

Dawid wiedział, że oddalił się od Bożego odpocznienia. Wiedział, że miłość Pana powinna być wyryta na jego sercu w poprzednim kryzysie. Ale teraz jeszcze raz zapomniał o Bożej miłości do niego. Dlatego wołał do Pana, błagając Go, by szukał zgubionego sługi.

 

Teraz ten pasterz przyszedł znowu do Dawida. Kiedy Dawid usłyszał, że woła go po imieniu, jego serce zostało pocieszone. Uświadomił sobie, „Mój Pasterz zna moje imię”. Dawid był prowadzony w dół po zboczu, do zielonej doliny. Kiedy doszedł do tego zielonego pastwiska, Jahwe Rohi (Pan jest moim Pasterzem) powiedział do niego. Połóż się. Zaśnij i niech twoja umęczona dusza odpocznie. Nie martw się – Ja będę działał i zatroszczę się o wszystko”.

 

Musimy zauważyć, że tu okoliczności Dawida nie zmieniły się. Właściwie Pismo Święte mówi, że wrogowie prześladujący Dawida, byli liczni (Psalm 3:1). Ale Dawid doznał odnowienia w miłości Bożej. Teraz mógł powiedzieć, „U Pana jest zbawienie (wyzwolenie)” (3:9). Wyznał, „Żadnych moich własnych planów. Żadnych bezsennych nocy, by wszystko jakoś ułożyć. Chętnie odpocznę w miłości Pasterza. Schronię się w Jego wyciągniętych do mnie ramionach. Położę się i odpocznę w Nim. Spokojnie zasnę w Jego bezwarunkowej miłości do mnie”.

piątek, 7 sierpnia 2009

PROWADZĄCY DUCH ŚWIĘTY

Kiedy Pismo Święte mówi, że Duch Święty „przebywa” w nas, to znaczy, że Duch Święty przychodzi i przejmuje kontrolę nad naszym ciałem, czyniąc z niego Jego świątynię. Ponieważ Duch  Święty zna myśli i głos Ojca, to przekazuje nam Boże myśli: „Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi” (Jan 16:13). Duch Święty jest głosem Bożym w nas i dla nas.

 

Jeżeli Duch Święty przebywa w tobie, to będzie cię osobiście pouczał. Wiedz, że On mówi nie tylko do pastorów, proroków i nauczycieli, ale do wszystkich naśladowców Jezusa. To jest widoczne w całym Nowym Testamencie, kiedy Duch Święty prowadził Jego ludzi, stale im mówiąc, „Idź tu... idź tam... wejdź do tego miasta... namaść tego człowieka...” Pierwsi chrześcijanie byli prowadzeni wszędzie i we wszystkim przez Ducha Świętego.

 

Duch Święty nigdy nie powie ani jednego słowa w sprzeczności z Biblią. Zamiast tego On używa Pisma Świętego, by wyraźnie mówić do nas. On nigdy nie daje nam „nowego objawienia” w oderwaniu od Słowa Bożego. On otwiera nam  Jego objawione Słowo, by prowadzić, pocieszać i pokazywać nam rzeczy przyszłe.

 

Jestem przekonany, że Bóg mówi tylko do tych, którzy, jak Mojżesz „stoją przed Nim”. To znaczy, że mamy spędzać wartościowy czas codziennie z Panem – oczekując, że otworzy nasze serca na oścież, byśmy słyszeli Jego głos, a nie wchodzili w pośpiechu przed Jego oblicze, wierząc, że On pragnie mówić do nas. On niczego przed nami nie ukrywa – nie pozwoli też, byśmy byli oszukani lub pozostawieni w niepewności. Nawet w najtrudniejszych chwilach będziemy cieszyć się czasem wielkiej radości – bo On będzie objawiał nam Siebie jak nigdy dotąd.

czwartek, 6 sierpnia 2009

CÓŻ SIĘ STAŁO Z RADOŚCIĄ?

Duch Święty pragnie poprowadzić lud Boży z powrotem do służenia Panu z radością i zadowoleniem. Jakże smutne musi być niebo, widząc coś jakby mokry koc rozpaczy i smutku, który spadł na wielu wierzących.

 

Psalmista oświadczył, „Błogosławiony lud, którego Bogiem jest Pan!” (Psalm 144:15).

 

Kiedy Duch Święty zaczął mówić do mnie na temat służenia Mu z radością, trudno mi było dostrzec powagę tego zagadnienia. Nie rozumiałem w pełni Bożego nastawienia. Zastanawiałem się, jak ważne to może być w porównaniu ze wszystkimi wielkimi problemami w dzisiejszym świecie.

 

Niewielu chrześcijan ma poznanie prawdy na temat wolności i uwalniającej życie ofiary na Golgocie! Nigdy nie pozwolili, by krzyż uwolnił ich od wszelkiego strachu i niewoli. Nie możemy się radować i być bezgranicznie zadowoleni z naszej relacji z Panem, jeżeli mamy kiepskie lub ograniczone poznanie tego, co stało się na krzyżu.

 

Nie musisz zrozumieć wszystkich doktryn o zadośćuczynieniu, pojednaniu, przebłaganiu, łasce, uświęceniu itp. Wszystko, co musisz wiedzieć, by móc żyć radośnie dla Pana, to jedyna fundamentalna prawda: BÓG BYŁ CAŁKOWICIE ZADOWOLONY Z OFIARY CHRYSTUSA NA KRZYŻU!

 

To jest wszystko, co było potrzebne! Teraz Bóg chętnie – z radością – przebacza tym, którzy pokutują.

 

Nie radować się z przebaczenia Chrystusa, to wątpić w Jego pełną zapłatę na wszystkie nasze grzechy! Niech Duch da wam zrozumienie tej prawdy – jesteśmy powołani do wolności. Bóg chce, byśmy mieli obfitość radości – radości, która jest pełna i kompletna,  wylewająca się!

 

Słowo Boże wyjaśnia to dobitnie, że On pragnie, by Jego święci się radowali.

 

„Aby mieli w sobie moją radość w pełni... „ (Jan 17:13).

 

„I wrócą odkupieni przez Pana, a pójdą na Syjon z radosnym śpiewem. Wieczna radość owionie ich głowę, dostąpią wesela i radości, a troska i wzdychanie znikną” (Izaj. 35:10).

środa, 5 sierpnia 2009

NIE KRĘPUJ SIĘ I PŁACZ!

Kiedy najbardziej boli, idź do swojej komory i wypłacz całą swoją gorycz. Jezus płakał. Piotr niósł na sobie ranę zaparcia się samego Syna Bożego i płakał gorzko! On sam chodził po górach i płakał w smutku. Te gorzkie łzy wytworzyły w nim słodki cud i wrócił, aby potrząsać królestwem szatana.

 

Wiele lat temu kobieta, która przeszła operację mastektomii napisała książkę zatytułowaną Najpierw się wypłacz. To jest prawda! Niedawno rozmawiałem z przyjacielem, który właśnie otrzymał informację, że ma nieuleczalnego raka. Powiedział tak: „Pierwsza rzecz jaką wtedy możesz zrobić, jest płacz dotąd, aż braknie łez. Potem zaczniesz się zbliżać do Jezusa dotąd, aż poczujesz, że jego ramiona mocno cię trzymają.”

 

Jezus nigdy się nie odwraca od płaczącego serca. „Sercem skruszonym nie pogardzę” (zobacz Psalm 51:17). Pan ani razu nie powie: „Trzymaj się! Wyprostuj się i weź swoje lekarstwa! Zaciśnij zęby i obetrzyj łzy.” Nie! Jezus zbiera każdą łzę w swoim wiecznym naczyniu.

 

Czy przeżywasz ból? W takim razie nie wstydź się płakać. Płacz dotąd, aż przestaną płynąć łzy. Ale niech te łzy pochodzą tylko z serca, a nie z niewiary, czy użalania się nad sobą.

 

Dodaj sobie zachęty w Panu. Kiedy otacza cię mgła i nie widzisz wyjścia z twojego dylematu, połóż się w ramionach Jezusa i po prostu zaufaj Mu. On musi to wszystko wykonać! On chce twojej wiary, twojej ufności. On chce żebyś wołał głośno: „Jezus mnie kocha! On jest ze mną! On mnie nie zawiedzie! On nad tym wszystkim czuwa. Nie będę odrzucony! Nie będę pokonany! Nie stanę się ofiarą szatana! Nie utracę zdrowego zmysłu ani kierunku! Bóg jest po mojej stronie! Ja Go kocham i On mnie kocha!”

wtorek, 4 sierpnia 2009

PANIE, PROWADŹ MNIE DO DOMU!

Jak czytamy w Księdze Daniela 3:15-16, tych trzech hebrajskich młodzieńców poszło do ognia i ich ciała były już martwe dla świata. Mogli ofiarować swoje ciała z radością, jako żywą ofiarę. Jezus dosłownie spotkał się z nimi w ich kryzysie!

 

Jak myślicie, co oni powiedzieli Jezusowi, kiedy ukazał im się w tym piecu? „Dziękujemy Ci, że nie pozwoliłeś nam odczuwać bólu. Dziękujemy, że dałeś nam jeszcze jedną szansę  - jeszcze kilka lat!”

 

Nie, nigdy! Ja wierzę, że powiedzieli: „Panie, zabierz nas z Sobą! Nie zostawiaj nas tutaj. Dotknęliśmy niewysłowionej radości, chwały – i nie chcemy wracać z powrotem! Prowadź nas do domu, abyśmy byli z Tobą.” Oni by woleli być w Nim! Jezus zna takie serca – i dla takich On oddaje samego siebie.

 

Czy możesz powiedzieć: „Panie, prowadź mnie do domu”? Może nigdy nie nauczyłeś się oddawać swojego ciała, swojej pracy, swojego małżeństwa, swojego kryzysu w Boże ręce. Tak, mamy się zawsze modlić z wiarą, wierząc, że  Bóg odpowie, ale mamy Mu ufać całkowicie w naszej sytuacji i mówić w naszych sercach: „Panie, ale jeżeli nie, to ja będę Ci dalej ufał!”

 

„Panie, Ty jesteś w stanie wyrwać mnie z tego rozpalonego pieca. Ale jeżeli nie, to ja nadal będę wierzył! Nawet jeżeli będę musiał przejść przez to okropne doświadczenie – jeżeli będę musiał znosić więcej cierpienia, więcej doświadczeń – to oddaję wszystko Tobie. Przyjdź tylko i idź ze mną poprzez to wszystko!” Czy możesz się tak modlić?

 

Obiecuję ci – Jezus Chrystus przyjdzie do twojego kryzysu. Weźmie cię za rękę i przeprowadzi poprzez ogień!

 

Ja uważam przyjście Chrystusa do mojego kryzysu za największą możliwą odpowiedź na modlitwę, bo gdy On przychodzi, Jego obecność podnosi mnie ponad mój ból, moje zranienia i dezorientację. Kiedy Jezus ukazuje się u twojego boku, to bierze cię za rękę i sprawia, że twoje kroki stają się pewne.

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

ODDANY – NA ŻYCIE CZY ŚMIERĆ!

„Nebukadnesar odezwał się i rzekł do nich:... bo jeżeli nie oddacie pokłonu, będziecie natychmiast wrzuceni do wnętrza rozpalonego pieca ognistego, a który bóg wyrwie was z mojej ręki?” (Daniel 3:15).

 

Przyjaciele Daniela stali przed najgorszym kryzysem, jaki może spotkać jakiegoś człowieka. Jeżeli Bóg nie przyjdzie i nie wyrwie ich, to byli martwi!

 

Co sprowadzi Chrystusa do twojego kryzysu? On przychodzi wtedy, kiedy oddajesz się Jemu tak jak to zrobili ci trzej Hebrajczycy: „Oni odpowiedzieli królowi Nebukadnesarowi: My nie mamy potrzeby odpowiadać ci na to. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, może nas wyratować, wyratuje nas z rozpalonego pieca ognistego i z twojej ręki, o królu. A jeżeli nie, niech ci będzie wiadome, o królu, że twojego boga nie czcimy i złotemu posągowi, który wzniosłeś, pokłonu nie oddamy” (wersety 16-18).

 

Inaczej mówiąc: „To wygląda beznadziejnie. Jeżeli Bóg nie uczyni cudu dla nas, to jesteśmy martwi. Jednak nasz Bóg jest w stanie wybawić nas z tego ognistego kryzysu! Ale nawet jeżeli tego nie uczyni, to my i tak z Niego nie zrezygnujemy. Żywi czy martwi, będziemy Mu ufać!”

 

Kochani, to jest wiara, która sprawia, że aniołowie się radują i błogosławią serce Boga. Taka wiara mówi: „Panie, jestem przekonany, w pełni przekonany, że Ty jesteś w stanie mnie wyrwać. Jeżeli powiesz tylko słowo, wszystko się skończy.”

 

„Ale jeżeli nie, to ja nie będę uciekał. Nie będę Cię oskarżał, że mnie opuściłeś. Pozostanę Ci wierny. Twoje drogi są wyższe niż moje, Panie – i moje życie jest w Twoich rękach. Choćbyś mnie zabił, ja jednak będę Tobie ufał!”

 

To sprowadza Chrystusa do naszego kryzysu – pełna ufność, że On jest w stanie wybawić i wyrwać nas z każdego kryzysu! Jest to ufność, że bez względu na to co się stanie, jesteśmy w Jego rękach.