piątek, 30 stycznia 2009

ŚWIADECTWO DUCHA

„A Duch składa świadectwo, gdyż Duch jest prawdą” (1 Jan 5:6).

Są chwile, kiedy wewnętrzne świadectwo Ducha Świętego nie pozwala mi milczeć. Duch powstaje we mnie i muszę mówić.

Duch Święty przebywa w nas, by objawiać, co jest prawdą, a co fałszem. On mówi cichym głosem w głębi serca. Wielu z naszych świętych przodków wierzyło w takie działanie Ducha w ludziach wierzących. Wiele głosili o „świadectwie”. Teraz już nie słyszę, by głoszono tę prawdę. Właściwie, to w większości kościołów obecnie nie słyszymy już o świadectwie Ducha!

Wierzący potrzebują tego świadectwa bardziej, niż kiedykolwiek. Będziemy tego potrzebować coraz więcej, w miarę, jak zbliża się przyjście Pańskie! Szatan pojawia się bezwstydnie, jako anioł światłości, by zwieść, jeżeli mu się uda, nawet wybranych Bożych. Jego grzeszne zwiedzenia będą się mnożyć: fałszywe nauki, fałszywi nauczyciele, fałszywe ewangelie.

To wewnętrzne świadectwo Ducha działa na „zasadzie pokoju”. Pokój Boży jest największym darem, jaki możesz mieć. Kiedy twój pokój jest naruszony, to możesz być pewien, że Duch Święty coś mówi do ciebie! Kiedy następuje niepokój w duchu – wstrząs i poruszenie gdzieś w głębi – Bóg chce ci powiedzieć, że coś jest fałszywe. Poczujesz Jego zaniepokojenie – Jego smutek i gniew!

„A w sercach waszych niech rządzi pokój Chrystusowy” (kolos. 3:15). Każdy ukryty, nie wyznany grzech okrada wierzącego z jego drogocennego pokoju! Jego serce będzie rozdzierane poczuciem winy, potępienia i strachu, a Duch wypowiada tylko dwa słowa, „Pokutuj! Uciekaj!”

Tak, Duch będzie mówił do ciebie, by cię korygować; będzie cię przekonywał o grzechu, sprawiedliwości i o sądzie. Ale jeżeli chodzi o pokazanie kierunku – to znaczy, kiedy ten cichy głos ma ci mówić co masz robić albo gdzie iść – to On nie będzie działał w nieczystym naczyniu!

Jeżeli trwasz w grzechu – jeżeli go nie wyznajesz i nie odrzucasz – twoje serce będzie ci dostarczać całego szeregu kłamstw. Będziesz słuchał nauk, które tolerują grzech. Będziesz myślał, „mój problem musi nie być taki zły, bo nic mnie nie osądza”. Jednak to zaprowadzi cię całkowicie na manowce.!

Izajasz mówi o ludziach, którzy twierdzili, że pragną prawdziwej rady Bożej. Mówili: „Niech przynagli, niech przyśpieszy swoje dzieło, abyśmy widzieli, niech wnet się spełni zamysł Świętego Izraelskiego, abyśmy go poznali” (Izaj. 5:19).

Ale ci ludzie byli zwiedzieni w swoich sercach. Grzech skaził ich osąd! W wyniku tego nie byli w stanie zobaczyć, co jest złe. Rzeczy, które były święte i czyste, nazywali niesprawiedliwością. Izajasz powiedział o nich, „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemność w światłość, a światłość w ciemność, zamieniają gorycz w słodycz, a słodycz w gorycz” (Izajasz 5:20).

czwartek, 29 stycznia 2009

ODPOCZNIJ W MIŁOŚCI OJCA

Czy kiedyś przyjaciel lub ktoś najbliższy powiedział ci znienacka: „Czy gniewasz się na mnie? Czy zrobiłem ci coś złego?”

Może akurat jesteś milczący i zamyślony, więc odpowiadasz, „Nie, nie gniewam się. Nie zrobiłeś nic, co by mnie zraniło. Po prostu nic nie mówię”.

Ale ten ktoś ciągnie dalej: „Czy to coś, co ja powiedziałem?”

„Nie, nie powiedziałeś nic złego. Wszystko w porządku”.

Wreszcie, by tą osobę przekonać, musisz ją przytulić: „Słuchaj, kocham cię i nie gniewam się, ale jeżeli będziesz dalej tak pytał, to się pogniewam!”

Kochani, tak właśnie my traktujemy naszego Niebiańskiego Ojca! Na koniec dnia idziemy do naszej komory modlitwy i mówimy: „Zobaczmy, jak dzisiaj rozgniewałem Jezusa? Co złego zrobiłem – albo czego zapomniałem zrobić? Jestem do niczego, nie wiem, jak On może mnie kochać. Panie, przebacz mi jeszcze ten jeden raz. Kiedyś będę tak posłuszny, że nie będzie Ci trudno mnie kochać”. Ale Bóg jest przy tobie stale i chce cię przytulić. On chce ci pokazać, jak bardzo cię kocha i chce, byś odpoczywał w Jego miłości!

Kiedy syn marnotrawny wrócił do domu, został przyjęty do domu ojca. Otrzymał nową szatę, jadł przy stole ojca i otrzymał pełne przebaczenie. Ten syn wiedział jedno – że jest bezpieczny w miłości ojca! Wiedział, że ojciec ma do niego cierpliwość, pracuje nad nim i kocha go. Taki jest nasz niebiański Ojciec w stosunku do nas.

Bez względu na to, jak daleko odeszliśmy od Ojca, mamy stale możliwość powrotu, ale musimy wierzyć w to, co mówi Słowo Boże – „On nas zaakceptował w Umiłowanym”.

On czeka z wyciągniętymi ramionami, by przytulić wszystkich, którzy zaakceptowali możliwość powrotu do Jego miłości.

środa, 28 stycznia 2009

OGRANICZAŁEM BOGA, GDYŻ ZADOWOLIŁEM SIĘ CZYMŚ ZBYT MAŁYM

Bóg chce dać nam tak wiele. On mówi - „czy wam nie otworzę okien niebieskich i nie wyleję
na was błogosławieństwa ponad miarę” (Malach. 3:10). On stoi w pełnym magazynie,
mówiąc, „Jestem kochającym i dającym Bogiem, ale tak niewielu chce coś ode Mnie otrzymać. Nie pozwalają Mi być ich Bogiem!”

Oczywiście, mamy dziękować Bogu za wszystko, co już dla nas uczynił. Ale nie mamy się zadowolić tym, co już mamy. Wielu chrześcijanom wystarczy, że siedzą w kościele i są błogosławieni Bożą obecnością. Tacy ludzie są jak, „pełna gąbka”. Nasiąkają wszystkim, ale ograniczają Boga w swoim życiu, jeżeli On chce ich namaścić do większej służby.

Kiedy uczniowie podziwiali cuda Chrystusa, Jezus odpowiedział, „Bóg ma dla was jeszcze większe rzeczy”. Większość z nas jest taka, jak ci uczniowie. Zobaczymy jeden cud i to nam wystarczy, by mówić o tym przez resztę życia. Ale gdybyśmy naprawdę poznali Boga i pozwolili Mu być dla nas Bogiem, prosilibyśmy Go o wiele więcej:

- Dotykalibyśmy nieba przez wiarę, wierząc, że Bóg usunie bezbożnych przywódców na szczeblu lokalnym, jak i krajowym. Zwyciężalibyśmy zwierzchności i moce, jak powiedział Bóg!
- Wierzylibyśmy Bogu, że pomoże nam napełnić nasze miasta Ewangelią Jezusa. Stalibyśmy w wierze przeciw zbroi skierowanej przeciw nam i burzylibyśmy warownie szatańskie w naszych rodzinach i zborach.

Nasza wizja byłaby nieograniczona. Wierzylibyśmy Bogu, że będzie czynił jeszcze większe rzeczy dla Jego królestwa.

wtorek, 27 stycznia 2009

ZNAJĄC BOGA TAK, JAK ON CHCE BYĆ POZNANY

Jezus powiedział, „Kto mnie widział, widział Ojca” (Jan 14:9). Musimy widzieć Jezusa nie tak, jak człowiek uczy, ale jak objawia nam Go Duch – tak, jak Bóg chce, byśmy Go znali i widzieli! Mamy mieć Boża wizję i świadectwo Chrystusa – wtedy będziemy znać Boga tak, jak On chce być poznany!

Wierzę, że Bóg chce, byśmy tak poznali Jego Syna: „Wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości; u niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia” (Jakub 1:17).

Jezus był darem! Bóg umieścił wszystkie Swoje źródła w Jezusie – „dał Swojego jednorodzonego Syna...” (Jan 3:16). Chrystus jest dobrym i doskonałym, Bożym darem dla nas i przyszedł od Ojca! Czy widzisz Jezusa, jako doskonały dar Boga dla ciebie? Czy widzisz Go, jako wszystko, co jest potrzebne do radosnego, zwycięskiego i sprawiedliwego życia, pełnego pokoju i odpocznienia?

Wiele wieków temu, zanim zostałeś stworzony, Bóg widział, jakie będą twoje potrzeby i bóle. On wiedział przed czasem, czego będziesz potrzebował, by rozwiązać twoje problemy. On nie zapakował odpowiedzi i nie wysłał ich do ciebie w formie książki z poradami, ani nie wysłał „armii ludzi” z odpowiedziami. Nie – On dał nam wszystkim jedno rozwiązanie na wszystkie nasze kryzysy i potrzeby – jednego Człowieka, jedną Drogę, jedną Odpowiedź na wszystko, czego potrzebujemy: Jezusa Chrystusa!

Bóg mówi do ciebie, „Nie chcę, byś żył dla jutra. Zobacz, że dzisiaj mógł być twój najlepszy dzień. Jezus nie może być dla ciebie lepszy ani mocniejszy, niż jest teraz. Dlaczego nie pozwolisz Mi być Bogiem dla ciebie dzisiaj”?

poniedziałek, 26 stycznia 2009

ZNAĆ JEGO GŁOS

Ci, którzy naprawdę znają Boga, nauczyli się, jak rozpoznawać Jego głos wśród innych. On chce, byś był absolutnie przekonany, że On chce z tobą rozmawiać- by mówić ci o tym, czego jeszcze nigdy nie widziałeś i nie słyszałeś.

Wierzę, że tym, którzy chcą słyszeć Boży głos, potrzeba trzech rzeczy:

1. Niezachwianej pewności, że Bóg chce mówić do ciebie. Musisz być o tym w pełni przekonany. On jest naprawdę Bogiem, który mówi – i On chce, byś znał Jego głos i mógł wykonywać Jego wolę. To, co Bóg ci powie, nigdy nie wyjdzie poza to, co jest w Biblii.
2. Wartościowego czasu i uciszenia. Musisz chcieć zamknąć się sam na sam z Bogiem, by nie dochodziły do ciebie żadne inne głosy. Bóg mówi do nas przez cały dzień, ale kiedykolwiek On chciał zbudować coś w moim życiu, Jego głos docierał do mnie tylko wtedy, kiedy wyłączyłem wszystkie inne głosy, by słyszeć tylko Jego.
3. Prosić z wiarą. Nie otrzymamy nic od Boga (włącznie ze słyszeniem Jego głosu), jeżeli naprawdę nie uwierzymy, że On może mówić i przekazywać nam Jego myśli – umożliwiając nam zrozumienie Jego doskonałej woli.

Bóg nie robi żartów. On nie pozwoli, by zwiódł cię nieprzyjaciel. Kiedy Bóg mówi, przynosi to pokój – a szatan takiego pokoju nie może podrobić!

„Kto zaś wchodzi przez drzwi, jest pasterzem owiec. Temu odźwierny otwiera i owce słuchają jego głosu, i po imieniu woła owce swoje, i wyprowadza je. Gdy wszystkie swoje wypuści, idzie przed nimi, owce zaś idą za nim, gdyż znają jego głos. Za obcym natomiast nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych” (Jan 10:2-5).

piątek, 23 stycznia 2009

GDZIE STOISZ

W 2 Mojż.. 33 Mojżesz nie wiedział, że Bóg chciał dać mu większe objawienie Jego chwały i natury. To objawienie pójdzie o wiele dalej, niż przyjaźń i intymność. To jest objawienie, które Bóg chce dać wszystkim Jego cierpiącym ludziom.

Pan powiedział Mojżeszowi, że chce pokazać mu Swoją chwałę: „Sprawię, że całe dostojeństwo moje przejdzie przed tobą, i ogłoszę imię "Pan" przed tobą” (2 Mojż. 33:19). Potem powiedział, „Nie możesz oglądać oblicza mojego, gdyż nie może mnie człowiek oglądać i pozostać przy życiu..... Oto miejsce przy mnie. Stań na skale. A gdy przechodzić będzie chwała moja, postawię cię w rozpadlinie skalnej i osłonię cię dłonią moją, aż przejdę” (33:20-22).

Hebrajskie słowo określające chwałę, oznacza tu „siebie samego”. Bóg mówił do Mojżesza, „Ja osobiście przejdę blisko ciebie”. Jedno tłumaczenie podaje to tak: „ukryję cię w rozpadlinie skalnej i ochronię cię Moją mocą, aż przejdę”.

To miał na myśli Apostoł Paweł, kiedy pisze, że jesteśmy „ukryci w Chrystusie”. Jeżeli zawiedziemy Boga – kiedy zgrzeszymy przeciwko światłości – nie mamy pozostawać w naszym upadłym stanie. Zamiast tego mamy szybko biec do Jezusa, by ukryć się w Skale. Paweł pisze, „ojcowie nasi i wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus”

Co było tym wielkim objawieniem, które Bóg dał Mojżeszowi o Sobie samym? Jaką to prawdę o Nim mamy uświęcać w naszych sercach? Oto ona:

„Rzekł Pan do Mojżesza... Bądź gotów na rano i wstąp rankiem na górę Synaj, i stań tam przede mną na szczycie góry. I zstąpił Pan w obłoku, a on stanął tam przy nim i wezwał imienia Pańskiego. Wtedy Pan przeszedł obok niego, a on zawołał: Panie, Panie, Boże miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący łaskę dla tysięcy, odpuszczający winę, występek i grzech, nie pozostawiający w żadnym razie bez kary!” (2 Mojż. 34, 1, 5-7).

To było wielkie objawienie, pełny obraz tego, kim jest Bóg. Pan powiedział do Mojżesza, „Przyjdź do tej skały rano, a Ja dam ci nadzieję, która cię zachowa. Pokażę ci Moje serce, jakiego nigdy przedtem nie widziałeś.” Czym była „chwała”, której Mojżesz szukał u Pana?

Oto ta chwała: Bóg, który jest miłosierny i łaskawy, cierpliwy i zachowujący łaskę i prawdę,, okazujący miłosierdzie dla tysięcy, przebaczający występki i grzechy, a przy tym nie pozostawiający winnego bez kary”.

Chrystus jest pełnym obrazem tej chwały. Wszystko co jest w Ojcu, jest ucieleśnione w Synu, a Jezus został posłany na ziemię, by tę chwałę przynieść do nas.

czwartek, 22 stycznia 2009

CZAS DZIĘKCZYNIENIA

Temat dziękczynienia dotarł do mnie niedawno, w czasie wielkiego, osobistego ciężaru. W tym czasie budynek naszego kościoła wymagał większej pracy. Narastały problemy z uczestnikami nabożeństw. Wydawało się, że wszyscy, których znam, przechodzą jakieś doświadczenia, a jak odczuwałem ciężar ich wszystkich.

Poszedłem do mojego biura i usiadłem, użalając się nad sobą. Zacząłem narzekać przed Bogiem: „Panie, jak długo będziesz mnie trzymał w tym ogniu? Jak długo mam się modlić o te wszystkie sprawy, zanim Ty coś zrobisz? Boże, kiedy mi odpowiesz”?

Naraz zstąpił na mnie Duch Święty i poczułem się zawstydzony. Duch szepnął do mojego serca, „ Dawidzie, zacznij Mi już teraz dziękować. Złóż mi ofiarę dziękczynienia – za wszystkie przeszłe rzeczy, które uczyniłem dla ciebie i za te, które uczynię w przyszłości. Złóż mi ofiarę dziękczynienia – i wtedy nagle wszystko będzie wyglądać inaczej!”

Te słowa dotarły do mojego ducha, ale zastanawiałem się: „Co Pan ma na myśli, mówiąc o ofierze dziękczynienia?” Odszukałem to stwierdzenie w Biblii i zdziwiłem się, kiedy znalazłem takie odnośniki:

„Niechaj składają ofiary dziękczynne, Niech z radością opowiadają o czynach jego! (Psalm 107:22).
„Tobie złożę ofiarę dziękczynną I będę wzywał imienia Pana” (Psalm 116:17)
„Pójdźmy przed oblicze jego z dziękczynieniem, Wykrzykujmy mu radośnie w pieniach,” (Psalm 95:2).
„Wejdźcie w bramy jego z dziękczynieniem, W przedsionki jego z pieśnią chwały! Wysławiajcie go, błogosławcie imieniu jego!” (Psalm 100:4).

Żyjemy w czasach, kiedy nasz Najwyższy Kapłan Jezus już złożył ofiarę Swojej krwi Ojcu, by zapłacić za nasze grzechy. Chrystus został zraniony za nasze przestępstwa, by więcej nam ich nie wypominać. Dlatego, jeżeli o nas chodzi, to dzieło zadośćuczynienia jest dokonane.

Jednak tak, jak Izraelici, my również mamy przychodzić przed Pana, jak mówi Psalm 100 – z dziękczynieniem i chwałą. Mamy też przynosić z sobą dwa „kozły”. „Weźcie ze sobą słowa skruchy i nawróćcie się do Pana! Mówcie do niego: Odpuść nam wszelką winę i przyjmij naszą prośbę, a my złożymy ci w ofierze owoce naszych warg!” (Ozeasz 14,2). Słowo „owoce” reprezentuje nasze wargi lub słowa. Pełne znaczenie tej hebrajskiej frazy znaczy, „ofiarujemy młode cielce, nasze wargi”.

Nasze ofiary dziękczynienia mają być składane w postaci dwóch kozłów – ofiara naszych warg i naszego głosu. Bóg mówi, Przynieście przed Moje oblicze wasze słowa dziękczynienia i śpiewajcie wasze chwały dla Mnie”.

Już nie musimy przynosić Bogu ofiar krwawych, ani złota czy srebra, jako zadośćuczynienie za nasze grzechy. Zamiast tego mamy Mu przynosić ofiarę dziękczynienia z naszych ust: „Przez niego więc nieustannie składajmy Bogu ofiarę pochwalną, to jest owoc warg, które wyznają jego imię” (Hebr. 13:15). Owoc warg, to „wdzięczność i podziękowanie”.

środa, 21 stycznia 2009

WŁAŚCIWA PIEŚŃ – ZŁA STRONA

Kiedy naród Izraelski przechodził doświadczenia, czy mieli wtedy wyrażać wdzięczność? Kiedy byli otoczeni i w beznadziejnej sytuacji, czy Bóg oczekiwał, że tak będą reagować?

Tak – absolutnie tak! To była tajemnica wyjścia z ich trudności. Bóg oczekuje od nas wszystkich czegoś w czasie wielkich kłopotów i doświadczeń. Chce, byśmy wtedy ofiarowali Mu dziękczynienie!

Wierzę, że Jakub odkrył tę tajemnicę, kiedy zachęca, „...Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie,... (Jak. 1:2). Mówi przez to, „Nie rezygnujcie! Zbudujcie w swoim sercu ołtarz i w tym wszystkim ofiarujcie na nim dziękczynienie”.

Oczywiście, że naród Izraelski ofiarował Panu chwałę i dziękczynienie – ale po złej stronie Morza Czerwonego! Ludzie radowali się przez całą noc – ale Bóg nie miał w tym przyjemności. Każdy może wykrzykiwać z radości po zwycięstwie. Ale pytanie, które Bóg zadawał Izraelowi, brzmiało, „Czy oddacie mi chwałę, zanim poślę pomoc – kiedy jesteście w środku walki?”

Wierzę, że gdyby Izrael radował się po „stronie doświadczenia” nad Morzem Czerwonym, to wody w Mara nie byłyby gorzkie, lecz słodkie, a Izrael oglądałby wszędzie na pustyni źródła wody i nie musiałby cierpieć pragnienia.

Niech Bóg pomoże nam śpiewać po właściwej stronie naszych prób i doświadczeń. To sprawia najwyższą radość naszemu niebiańskiemu Ojcu.

Czy teraz przeżywasz najtrudniejszy czas? To śpiewaj! Uwielbiaj Pana. Powiedz Panu, „Ty możesz to uczynić – Ty wybawiłeś mnie kiedyś i możesz mnie wybawić teraz. Odpoczywam w radości”.

wtorek, 20 stycznia 2009

OFIARA DZIĘKCZYNIENIA

Jeden z najważniejszych wersetów w Biblii znajduje się w pierwszym liście Piotra. Apostoł mówi o konieczności doświadczenia naszej wiary: „Ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus” (1 Piotr 1:7).

W tym samym urywku Piotr mówi nam, czego możemy oczekiwać w takim doświadczeniu wiary: „...teraz na krótko... zasmuceni bywacie różnorodnymi pokusami” (w. 6).

Greckie słowo określające pokusy oznacza tu, „sprawdzanie, egzaminowanie, testy poprzez trudności i przeciwności”. Piotr mówi, „Jeżeli jesteś naśladowcą Jezusa Chrystusa, to będziesz przechodził przez wiele trudnych testów i pokus. Będziesz mocno doświadczany!”

W tym urywku Bóg mówi, „Twoja wiara jest dla mnie cenna – cenniejsza, niż wszystkie bogactwa świata, które jednego dnia znikną. A w tym ostatnich dniach – kiedy nieprzyjaciel wysyła wszelkiego rodzaju zło przeciw tobie – chcę, byś stał mocno, z niezachwianą wiarą”.

Dalej mówi, „Ja cię zachowam i będę błogosławił w każdym ciemnym dniu! Ty masz tylko wierzyć we Mnie. Moja moc cię zachowa, przez wiarę!”

„Wy, którzy mocą Bożą strzeżeni jesteście przez wiarę w zbawienie, przygotowane do objawienia się w czasie ostatecznym” (w.5).

Piotr mówi nam: „Umie Pan wyrwać pobożnych z pokuszenia...” (2 Piotra 2:9). Greckie słowo tu użyte jako pokuszenie oznacza, „wystawiając przeciwności na próbę”.

Paweł pisze, „Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść” (1 Kor. 10:13).

Po prostu, Bóg nie chce, by nasze doświadczenie trwało długo. Dlaczego miałby być zainteresowany tym, byśmy byli długo kuszeni i cierpieli? On nie ma żadnej chwały z doświadczania Jego dzieci – ale z wyników naszego doświadczenia!

Istnieje tylko jeden sposób zakończenia naszych doświadczeń – czyli przez zdanie egzaminu. Pomyślcie o tym: kiedy byliście w szkole, jak ją ukończyliście? Zdaliście końcowy egzamin. A jeżeli nie zdaliście egzaminu, musieliście powtarzać klasę.

Tak też było z dawnym Izraelem, kiedy Bóg przeprowadził ich przez Morze Czerwone. Bóg ich testował, sprawdzając ich i doświadczając. Doprowadził ich na sam skraj przepaści – byli otoczeni z dwóch stron, z jednej strony przez morze, a z drugiej przez zbliżającego się nieprzyjaciela.

Jednak to Bóg postawił Izrael w tej sytuacji, oczekując na określoną reakcję. Chciał, by Jego lud uświadomił sobie ich bezradność. Chciał od nich usłyszeć, „Pamiętamy, jak Bóg zachował nas od wszystkich plag. Pamiętamy, jak wyprowadził nas z pieca utrapień, gdzie robiliśmy cegły bez słomy i nie mieliśmy odpoczynku. Wtedy Bóg nas wybawił – i On uczyni to znowu! Radujmy się w Jego wierności. On jest Bogiem – i On dał nam obietnice, że nas zachowa. On nas ochroni przez każdym wrogiem, który stanie przeciwko nam”.

poniedziałek, 19 stycznia 2009

ZNAJĄC BOGA

Przekażę wam bardzo szokujące stwierdzenie i każde słowo jest prawdą: ja tak naprawdę nie znam Boga! To znaczy, nie znam Go tak, jak On chce, bym Go znał.

Skąd o tym wiem? Duch Święty mi powiedział. Szepnął mi z miłością, „Dawidzie, nie znasz Boga tak, jak On chce, byś Go znał. Nie pozwalasz Mu być dla ciebie prawdziwym Bogiem.”

W Starym Testamencie Bóg wybrał sobie lud dla Siebie – ludzi, którzy nie byli ani bogatsi, ani mądrzejsi, niż inni – tylko po to, by mógł być dla nich Bogiem: „I przyjmę was za swój lud, i będę wam Bogiem” (2 Mojż. 6:7). Innymi słowy, Bóg mówił, „Nauczę was, jak być Moim ludem – bym Ja mógł być waszym Bogiem!”

„Przez czterdzieści lat czułem odrazę do tego rodu I rzekłem: Lud ten błądzi sercem i nie zna dróg moich” (Psalm 95:10). Bóg powiedział, „W tym wszystkim nigdy nie pozwoliliście Mi być waszym Bogiem! Przez czterdzieści lat chciałem was nauczyć, a wyście Mnie nie poznali – dalej nie wiecie, jak Ja działam!”

Bóg dalej szuka ludzi, którzy pozwolą Mu być dla nich Bogiem – do takiego stopnia, by prawdziwie Go poznali i nauczyli się Jego dróg!

Pismo Święte mówi o Izraelu, „Ustawicznie kusili Boga i zasmucali Świętego Izraela” (Psalm 78:41). Izrael odwrócił się od Boga w niewierze. Uważam, że my też ograniczamy Boga obecnie przez nasze wątpliwości i niewiarę.

Ufamy Bogu w większości dziedzin naszego życia – ale nasza wiara zawsze ma ograniczenia i limity. Mamy przynajmniej jedno małe miejsce, które oddzielamy, gdzie w rzeczywistości nie wierzymy, że Bóg się o nas zatroszczy.

Ja ograniczam Boga najbardziej w dziedzinie uzdrowienia. Modliłem się o fizyczne uzdrowienie wielu ludzi i widziałem, jak Bóg wtedy czynił cuda, jeden po drugim. Kiedy jednak chodzi o moje ciało, ograniczam Boga! Boję się, by pozwolić Mu być dla mnie Bogiem. Stosuję lekarstwa, albo udaję się do lekarza, zanim jeszcze się pomodlę o siebie! Nie mówię, że pójście do lekarza, to coś złego, ale czasem ja sam pasuję do opisu tych, którzy „w swojej chorobie nie zwracał się do Pana, ale do lekarzy” (2 Kron. 16:12).

Zapytam cię: czy modlisz się, by Bóg zburzył mury w Chinach lub na Kubie, ale kiedy chodzi o zbawienie twojej własnej rodziny, to nie masz za grosz wiary? Może myślisz, „ Chyba Bóg tego nie chce. Moi najbliżsi, to taki trudny przypadek. Chyba w tej sprawie Bóg mnie nie słyszy”.

Jeżeli tak jest, to nie patrzysz na Niego, jak na Boga! Nie rozumiesz Jego dróg! Bożym pragnieniem jest, by „daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy” (Efez. 3:20).

Siedemdziesięciu starszych Izraela jadło i piło przed Panem na górze. A jednak Pan powiedział o nich, „Nigdy nie poznali dróg moich!”

Uczniowie spędzili trzy lata w obecności Bożej – z Chrystusem, który był Bogiem w ciele. Siedzieli i słuchali Jego nauk i byli z Nim we dnie i w nocy. A jednak na końcu Go opuścili i uciekli – bo nie poznali Jego dróg!

Jezus powiedział, że Bóg nie dlatego wysłuchuje naszych modlitw, że powtarzamy je wiele razy, nieraz godzinami. Można modlić się, pościć i czynić uczynki sprawiedliwości, a nie dojść do miejsca, gdzie pragniemy Go poznać i gdzie zaczniemy rozumieć Jego drogi. Jego dróg nie poznajemy w samej komorze modlitwy, chociaż każdy, kto prawdziwie kocha Pana, ma z Nim intymną społeczność. Nie można poznać Boga, jeżeli nie spędzasz z Nim wiele czasu w modlitwie. Jednak modlitwa musi obejmować wartościowy czas, w którym pozwalamy Bogu być Bogiem dla nas – składając każdą naszą potrzebę i życzenie w Jego ręce i zostawiając je tam.

piątek, 16 stycznia 2009

NA KOŃCU MOŻLIWOŚCI?

Czy jesteś już na końcu możliwości? Zmęczony, przytłoczony, gotów zrezygnować? Zachęcam do odpowiedzi na następujące pytania słowem tak lub nie:

- Czy Słowo Boże obiecuje, że On zaspokoi wszystkie twoje potrzeby?
- Czy Jezus powiedział, że nigdy cię nie opuści, ale będzie z tobą do końca?
- Czy powiedział, że zachowa cię od upadku i przedstawi bez zmazy przed tronem Ojca?
-Czy powiedział, że da ci wszystko, czego w danej chwili potrzebujesz? Czy obiecał, że da ci ziarno, którego potrzebujesz do rozgłaszania Ewangelii?
- Czy On chce bardziej dawać, niż ty chcesz brać? Czy On jest większy w tobie, niż ten, który jest na świecie?
- Czy On ma o tobie dobre myśli? Czy nagradza tych, którzy gorliwie Go szukają?
- Czy On przygotowuje dla ciebie miejsce w chwale? Czy przyjdzie na obłokach, by zabrać Swój lud do domu? Czy pójdziesz z Nim, kiedy przyjdzie?

Twoja odpowiedź na wszystkie te pytania powinna być, „Absolutnie tak!”

Teraz zrób sprawdzian. Zapytaj siebie, „Czy ja naprawdę wierzę, że Bóg jest wierny Swojemu Słowu, czy też moje zaufanie jest chwiejne”?

„Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków.

A jeśli komu z was brak mądrości, niech prosi Boga, który wszystkich obdarza chętnie i bez wypominania, a będzie mu dana. Ale niech prosi z wiarą, bez powątpiewania; kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej, przez wiatr tu i tam miotanej. Przeto niechaj nie mniema taki człowiek, że coś od Pana otrzyma” (Jakuba 1:2-7).

Możesz otrzymać Boża mądrość, wszelką mądrość, której potrzebujesz do rozwiązania problemów życiowych – jeżeli uwierzysz, nic nie wątpiąc i opierając swoje życie i przyszłość na Jego obietnicach.

Bóg daje wszystkim......chętnie.... mądrość.

czwartek, 15 stycznia 2009

WŁÓŻ W TO SWOJE SERCE

Bóg nie przyjmuje od nikogo służby z narzekaniem. „Cokolwiek czynicie, z duszy czyńcie jako dla Pana, a nie dla ludzi” (Kolosan 3:23). Tutaj wyrażenie z duszy oznacza „z całego serca, całej siły i wszystkim, co jest w tobie.”

Paweł pisze: „ Każdy, tak jak sobie postanowił w sercu, nie z żalem albo z przymusu (niechętnie) ... (2 Kor. 9:7). Apostoł podaje podwójne zastosowanie tej sprawy dawania; dotyczy to naszych ofiar finansowych, a też oddawania naszego życia dla pracy Bożej!

Paweł pisał, że zbór w Macedonii dosłownie błagał go, żeby im pozwolił zebrać ofiarę dla biednych, cierpiących świętych w Jerozolimie. Ci Macedończycy byli tak oddani Panu, że oddawali ze swojego ubóstwa!

„...oddawali nawet samych siebie najpierw Panu, a potem i nam, za wolą Bożą” (2 Kor. 8:5). Paweł mówi, że Macedończycy dawali dużo więcej niż pieniądze. Powiedzieli mu: „Tu jest nasza ofiara. A teraz co chcesz, abyśmy zrobili? Z własnej woli ofiarujemy naszą służbę dla pracy Bożej!” Nie szczędzili niczego w służbie dla Pana i swoich braci!... ponad swoje możliwości oddawali chętnie samych siebie” (8:3). Dawali ponad ludzkie możliwości – z wieloma modlitwami!

Jeżeli dajesz tylko dlatego, że wierzysz, że jest takie przykazanie – albo jeżeli ciągle się zastanawiasz: „Czy dziesięcina jest pojęciem Nowotestamentowym, czy tylko Starotestamentowym? to masz złe nastawienie serca! Jeżeli oddajesz dziesięć procent dlatego, że pastor o to prosi, to jest to również złe. To nie o to chodzi, ale chodzi o nastawienie serca!

Jeżeli chcesz siebie oddać w pełni Panu i Jego służbie, to musisz to robić ochotnie! Gdyż Bóg miłuje ochotnego dawcę” (2 Kor. 9:7).

Ten werset mnie samego osądza, ponieważ często wykonuję swoją służbę bez radości Pana. Słyszę wielu chrześcijan, którzy mówią: „Jestem tak zmęczony, że nie wiem jak dalej żyć. Ach Boże, musisz przyjść i dać mi siłę!” Jest to ludzkie wołanie, które jest udziałem nas wszystkich. Ale jeżeli chcemy się oddać Bogu tak, aby się Jemu podobać, to musi to wypływać z ochotnego ducha – dostępnego dla nas wszystkich poprzez prostą, dziecinną wiarę.

Słowo przetłumaczone jako ochotnego w języku greckim oznacza „wesołe, radosne, zadowolone – lekkie serce, chętne, zadowolone, pełne wesołości. Bóg mówi: „Cokolwiek czynicie w pracy dla Mnie, czy to modlitwa wstawiennicza, uwielbianie Mnie w Moim domu, czy szukanie Mnie w ukrytej komorze, róbcie to ochotnie! Bądźcie radośni i hojni we wszystkim – odnośnie waszych pieniędzy, waszej służby,waszego czasu i waszego życia!”

Zapytam cię: Czy służenie Panu stało się nudne i męczące dla ciebie? Czy jest to tylko ciężar, który sprawia, że czujesz się smutny i zmęczony?

Bóg nie chce, żebyś narzekał na swój ciężar – On chce, żebyś wygonił te rzeczy ze swojego życia poprzez uchwycenie się Jego Słowa!

Twoją książeczką czekową do Jego zasobów jest wiara! On powiada: „Ja już zapewniłem ci wszelkie zaopatrzenie. Jaka potrzeba w twoim życiu jest tak wielka, żebym nie mógł jej zaspokoić i dać więcej niż potrzeba?”

środa, 14 stycznia 2009

WYSTARCZAJĄCO WE WSZYSTKIM

Dlaczego tak wielu wierzących przeżywa słabość, odczuwa rozpacz i pustkę i wydaje im sie, że nie mogą iść dalej? To dlatego, że nie mają objawienia, jakie Duch dał Pawłowi – objawienia wszelkiego zaopatrzenia, jakie Bóg udostępnił tym, którzy go przyjmują przez wiarę!

Czy pasujesz do opisu Pawła o obfitującym słudze, który ma zaspokojone wszystkie potrzeby i jeszcze więcej. Zawsze, w każdym kryzysie? Czy sprawdziłeś to, czerpiąc z niebiańskiego banku?

Przez kilka lat pracowałem z Kathryn Kuhlman. Głosiłem z całego serca na jej spotkaniach rano i wieczorem i zazwyczaj na koniec dnia byłem wykończony. Pewnego wieczora Kathryn powiedziała do Gwen i do mnie: „Chodźmy coś zjeść.” Odpowiedziałem jej tak: „Przykro mi, ale jestem zbyt zmęczony. Muszę pójść do motelu, żeby sie trochę przespać.”

Ona spojrzała na mnie pytającym wzrokiem i zapytała: „Dawidzie, czy ty głosiłeś pod namaszczeniem Ducha dzisiaj?” Odpowiedziałem: „Ty wiesz, że miałem namaszczenie. Tyle ludzi wyszło do modlitwy!”

Kathryn powiedziała cicho: „W takim razie czegoś ci brakuje. Jeżeli usługujesz pod mocą Ducha Świętego, to na koniec nabożeństwa powinieneś być silniejszy, niż na początku – ponieważ On jest duchem ożywiającym! Możesz się podnieść ponad swoje ciało, gdyż poprzez Ducha możesz otrzymać wolność.” Od tego czasu sprawdzało się to w mojej służbie.

„abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mogli obfitować we wszelkich dobrych uczynkach” (2 Kor. 9:8). Obfitować tutaj dosłownie oznacza „ciągle pomnażające się; mieć więcej na końcu, niż na początku.” Inaczej mówiąc, kiedy walka staje się coraz bardziej zacięta, Boża łaska pomnaża się! Kiedy słabość przychodzi na ciebie, wtedy Jego siła staje się jeszcze większa – jeżeli w to wierzysz.

wtorek, 13 stycznia 2009

ON JUŻ ZAPEWNIŁ ZAOPATRZENIE

Kiedy Bóg nas powołuje do jakiejś szczególnej pracy, to On już zapewnił zaopatrzenie we wszystko, czego potrzebujemy, żeby to zadanie wykonać.

„ A władny jest Bóg udzielić wam obficie wszelkiej łaski, abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mogli hojnie łożyć na wszelką dobrą sprawę” (2 Kor. 9:8).

Ten werset nie jest tylko nadzieją – to jest obietnica! Rozpoczyna się od słów: „Bóg jest władny!”

Bóg nie jest zainteresowany jedynie tym, żeby zaspokoić twoją potrzebę. On zawsze chce ci dać więcej niż potrzebujesz. To oznacza obfitość – powiększające się, super obfite zaopatrzenie!

„Temu zaś, który według mocy działającej w nas potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy” (Efezjan 3:20).

Pomyśl o tym, co tu jest obiecane: Kiedy jesteś przybity i zmęczony i wydaje ci sie, że już nie możesz iść dalej, Bóg jest w stanie ożywić cię tak, że będziesz miał wszystko, czego potrzebujesz – zawsze, w każdej możliwej sytuacji.

To tak, jak gdyby Pan mówił: „Słuchajcie wszyscy pasterze! Słuchajcie wszyscy, którzy wiernie uczęszczacie do mojego domu i pracujecie w modlitwie, uwielbieniu i wstawiennictwie! Chcę wam dać obfitość siły, nadziei, radości, pokoju, odpocznienia, finansów, zachęty, mądrości. Właściwie chcę, żebyście mieli ponad miarę tego, czego potrzebujecie – zawsze!”

Bóg nigdy nie chciał, żebyśmy byli duchowymi żebrakami, ubogimi w rzeczy od Pana. Wręcz przeciwnie, obfitujący sługa jest to taki, który cieszy się objawieniem wszystkich wielkich obietnic, jakie Bóg przygotował dla niego! Potem postępuje zgodnie z tymi obietnicami poprzez wiarę!

„Ale jak napisano, Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują. Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha; gdyż Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże” (1 Kor. 2:9).

Parafrazując: „Nasi ojcowie nie mogli nawet zacząć rozumieć tych wszystkich wielkich rzeczy, jakie Bóg przygotował! Nie przyszło im nigdy na myśl, ani do ich wyobraźni. Ale my nie mamy powodu, aby być ślepymi odnośnie tych rzeczy i nie wiedzieć co jest dla nas. Nasze oczy muszą widzieć, nasze uszy muszą słyszeć i musi to wstąpić do naszego serca i umysłu – ponieważ my jesteśmy ludem, dla którego Bóg to przygotował! Duch Święty nam to objawił!”

Rzeczywiście Biblia mówi, żebyśmy prosili Go o takie objawienie. Paweł pisał: „Myśmy otrzymali Ducha, który jest od Boga, żebyśmy poznali to, co nam Bóg dał darmo... czego naucza Duch Święty .. i co jest rozpoznawane duchowo” (w. 12-14).

Uważam, że większość chrześcijan nie przyjęła szczerze mocy tych obietnic Bożych! Czytaliśmy je wiele razy, ale pozostają one dla nas martwą literą. Nie uchwyciliśmy się ich i nie powiedzieliśmy: „Panie, objaw mi co dla mnie przygotowałeś! Otwórz mój umysł i mojego ducha na twoje źródła. Twoje Słowo mówi, że muszę poznać te rzeczy, które zostały mi darmo dane, żebym mógł się ich uchwycić dla Twojej chwały!”

poniedziałek, 12 stycznia 2009

OBFITUJĄCY SŁUGA

Niedawno byłem w modlitwie przed Panem z takim ciężarem na sercu, obciążony wieloma troskami. Zacząłem przedstawiać Mu swoją rację:

„Ach panie, nigdy w życiu nie byłem tak zmęczony. Nie mam już siły, aby iść dalej!” Potem zacząłem płakać. Byłem tak wyczerpany, że łzy dosłownie tryskały ze mnie. Kiedy tak leżałem i wołałem, pomyślałem sobie: „Na pewno moje łzy poruszą serce Pana!”

Duch Święty rzeczywiście przyszedł i usługiwał mi, ale nie w taki sposób, jak ja myślałem! Ja oczekiwałem współczucia, zachęty, zrozumienia. On mi to wszystko dał, ale w sposób zupełnie inny, niż się spodziewałem.

Pan łagodnie pouczył mnie, żebym przeczytał 2 Koryntian 9:6-11 i powiedział, że wszystko, czego potrzebuję, jest w tym fragmencie:

„ A powiadam: Kto sieje skąpo, skąpo też żąć będzie, a kto sieje obficie, obficie też żąć będzie. Każdy, tak jak sobie postanowił w sercu, nie z żalem albo z przymusu; gdyż ochotnego dawcę Bóg miłuje. A władny jest Bóg udzielić wam obficie wszelkiej łaski, abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mogli hojnie łożyć na wszelką dobrą sprawę:

„Jak napisano: Szczodrze rozdaje, udziela ubogim, Sprawiedliwość jego trwa na wieki. A ten, który daje ziarno siewcy i chleb na pokarm, da i pomnoży zasiew wasz, i przysporzy owoców sprawiedliwości waszej; a tak ubogaceni we wszystko będziecie mogli okazywać wszelką szczodrobliwość, która za naszym przyczynieniem pobudza do dziękczynienia Bogu.”

Czytałem ten fragment raz i drugi, ale nic z tego nie wziąłem. W końcu zamknąłem swoją Biblię i modliłem się: Panie, jestem zdezorientowany, nie widzę tam nic takiego, co by mi mogło pomóc czy zachęcić.”

Wreszcie Duch przemówił mocno, ale z miłością do wewnętrznego człowieka: „Dawidzie, to wszystko odnosi się do ciebie i tego, co przeżywasz. Ostatnio służyłeś mi bez szczodrego, radosnego ducha! Gdzie jest twoja radość i szczęście w służbie dla Mnie? Moje Słowo nie mówi tylko o dawaniu pieniędzy na pomoc dla biednych. Mówi ono o służeniu Mnie i Mojemu ciału!

„Powołałem cię do Nowego Jorku i nie wysłałem cię tam bez pomocy czy obfitych środków materialnych. Wszystko czego potrzebujesz jest dostępne dla ciebie – siła, odpocznienie, moc, zdolności, radość i szczęście. Nie ma powodu, żebyś miał pracować ze smutkiem, żeby cię to przygniatało. Masz dostęp do wszelkiej siły i radości!”

piątek, 9 stycznia 2009

NAUCZ SIĘ STAĆ I WALCZYĆ SAM

Musisz sie nauczyć prowadzić swoją walkę. Nie możesz polegać, że ktoś inny cię wybawi!

Może masz przyjaciela, który bojuje z tobą w modlitwie, do którego możesz zadzwonić i powiedzieć: „Jest przede mną walka. Czy będziesz się modlił o mnie? Wiem, że masz Boża moc!” To jest Biblijne – ale nie jest to cała wola Boża dla ciebie! Bóg chce, żebyś się stał wojownikiem! On chce, żebyś ty mógł stanąć i przeciwstawić się diabłu.

Bóg obiecał Gedeonowi: „Ponieważ Ja będę z tobą, pobijesz Midiańczyków jak jednego męża” (Sedziów 6:16). Bóg mu powiedział: „Ja ciebie posłałem i Ja będę z tobą!”

Ale wtedy ludzie z miasta przyszli, szukając tego, który zburzył ich bałwany (zobacz Sędziów 6:28-30). Gdzie był Gedeon? Ukrywał się – nadal nie był pewny Bożych obietnic i zastanawiał sie, czy Bóg jest z nim. Gedeon powiedział: „ Jeżeli Pan jest z nami, to dlaczego to wszystko na nas przyszło? Gdzie są te cuda, o których opowiadali nam nasi ojcowie...? (werset 13). Tak samo jest z nami! Jezus nam obiecał: „Ja będę z wami zawsze” )Mat. 28:20). Jednak pomimo tego nie nauczyliśmy się stać na Jego Słowie i walczyć!

Sytuacja zacznie się zmieniać w momencie, kiedy będziesz w pełni przekonany, że Bóg jest z toba. Że mówi do ciebie i że ci pokaże wszystko, co potrzebujesz wiedzieć!

Jesteś mocniejszy niż myślisz! Może zastanawiasz się tak, jak Gedeon: „Jak mogę walczyć? Jestem taki słaby, taki niedoświadczony.” Ale Bóg powiedział do Gedeona: „Idź w tej twojej mocy” (6:14). „Jakiej mocy?” - zapytasz. Moc Gedeona była w Bożym Słowie, jakie otrzymał: „Ponieważ Ja będę z tobą.”

Umiłowani, to samo słowo - „Ja jestem z tobą” - jest twoja siłą! Otrzymasz tę moc, kiedy uwierzysz, że Jego Słowo jest prawdą – i będziesz działał w oparciu o to Słowo!

czwartek, 8 stycznia 2009

ROZPRAW SIĘ ZE SWOIM STRACHEM I NIEWIARĄ

Izrael popadł w bałwochwalstwo. Ale ich podstawowym grzechem była niewiara, z której wynikał wszelki strach! Bóg posłał do nich proroka, żeby wyjawił ich podstawowy grzech.

Prorok powiedział im w wielu słowach: „Spójrzcie na siebie – gromada żebraków, kryjących się, która boi się stanąć i walczyć. Wy już się poddaliście. Ale macie historię Bożego wybawienia! On dał waszym ojcom wielkie zwycięstwa, kiedy Mu zaufali. On obiecał też, że was wyrwie, a pomimo tego wy Mu nie wierzycie!” (Zobacz Sędziów 6:7-10).

Wielu chrześcijan jest przestraszonych, że diabeł ich zniszczy. Boją się, że popełnią błąd, albo wrócą do swoich grzechów i diabeł zrobi z nimi co zechce. Jest to jednak kłamstwo z czeluści piekła! Biblia powiada, że nie musisz się bać, kiedy kroczysz przez życie!

Kiedy trzymamy się strachu, to staje się to zaraźliwe. Wszyscy wokół ciebie się zarażają! Kiedy Gedeon zebrał swoją armię, to Bóg mu powiedział, żeby odesłał do domów każdego bojaźliwego żołnierza: „Kto się boi, niech zawróci i odejdzie ... wtedy zawróciło dwadzieścia dwa tysiące” (Sędziów 7:3).

Bóg mówi to samo słowo do Swojego kościoła dzisiaj. Pyta: „Dlaczego się boicie? Dlaczego grzeszycie w ten sposób, że nie ufacie Mi, że dam wam zwycięstwo w waszym życiu? Obiecałem pokonać każdą moc demoniczną, która wystąpi przeciwko wam!”

Ojciec Gedeona, Joasz stawiał posągi Baala i bogini Aszery, robione z wielkich kamieni. Rozumował tak: „Baal dał Midianitom moc nad nami, to może, jeżeli będziemy oddawać pokłon ich bogu, to nam da moc.” Ludzie przychodzili z daleka, żeby tam oddawać pokłon, włączając w to Midianitów i Moabitów; to była potężna twierdza demoniczna w Izraelu!

Bóg powiedział do Gedeona: „Nie wybawię Izraela dotąd, aż pozbędziecie się tego bałwana, który stoi między nami. Odrzućcie go – zburz go!” Tak więc w środku nocy Gedeon „wziął dziesięciu mężów spośród swoich sług i uczynił tak, jak mu powiedział Pan” (Sędziów 6:27). Wziął wołu i liny, żeby zburzyć Baala i Aszerę!

Bóg przekazuje kościołowi dzisiaj takie samo poselstwo, jakie dał Gedeonowi: „Chcę wam pomóc – ale nie mogę, jeżeli Mi nie ufacie. Jesteście pełni strachu. Zanim będę mógł was wybawić, będziecie musieli zburzyć warownię tego grzechu!” „Odłóżcie wszelki ciężar i grzech, który was usidla” (Hebr. 12:1). Musimy zburzyć wszelkie warownie strachu i grzechu!

Gedeon zburzył demoniczne warownie przy pomocy silnego wołu. Ale my otrzymaliśmy broń o wiele potężniejszą, niż miał Gedeon (zobacz 2 Kor. 10:4,5).

Zwycięstwo przychodzi poprzez modlitwę z wiarą. To nie oznacza zimnej, pustej modlitwy, ale modlitwę w Duchu, modlitwę, która wierzy, że Bóg odpowie. „ W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie modły w Duchu” (Efezjan 6:18).

środa, 7 stycznia 2009

JAK MAMY STAĆ I WALCZYC!

Przy tym całym rozprawianiu w kościele o duchowej walce, chrześcijanie nadal nie nauczyli się stawiać czoła nieprzyjacielowi. Jesteśmy takim popychadłem dla diabla!

Ja nie wierzę, że każde niepowodzenie jakie dotyka chrześcijanina pochodzi od diabła. Niesłusznie zwalamy na niego winę za naszą nieostrożność, nieposłuszeństwo i lenistwo.

Łatwo jest oskarżać diabła za naszą głupotę. W ten sposób nie musimy tego zmieniać. Ale na tym świecie jest obecnie prawdziwy diabeł – i jest on bardzo zapracowany!

Powiem wam coś na temat strategii diabła. Jeżeli nie może on strącić Wszechmogącego z Jego tronu, to będzie się starał wymazać z ciebie Boże podobieństwo! On chce przemienić chwalców w narzekających i bluźnierców.

Szatan nie może ciebie atakować tak, jakby chciał. Bóg ustawił mur ognia wokół swoich dzieci i szatan nie może przejść poza ten mur bez Bożego przyzwolenia.

Szatan nie potrafi czytać myśli chrześcijanina. Niektórzy ludzie boją sie modlić, bo myślą, że diabeł się włączy do ich myśli! Inni myślą, że diabeł może czytać ich każdą myśl. Tak nie jest! Tylko Bóg jest wszechobecny i wszystkowiedzący.

Pismo daje nam polecenie, żebyśmy powstali, byli mocni i walczyli przeciwko ciału i diabłu: „ Czuwajcie, trwajcie w wierze, bądźcie mężni, bądźcie mocni” (1 Kor. 16:13). „Bracia umacniajcie się w Panu i sile Jego mocy” (Efezjan 6:10).

Musi ci się sprzykrzyć to, że diabeł cię trzyma w dole – życia w nędzy, depresji, bez radości, pusty i niepokojony!

Księga Sędziów mówi nam: „Potem czynili synowie izraelscy zło w oczach Pana, wydał ich więc Pan w rękę Midiańczyków na siedem lat. Aż się wzmogła przemoc Midiańczyków nad Izraelem” (Sędziów 6:1,2).

Izraelici byli w najniższym punkcie swojej historii. Musieli się kryć w jaskiniach i mokrych norach, głodni, wystraszeni i bezradni. Wtedy coś się wydarzyło. Rozpoczęło się od Gedeona i rozszerzyło się na cały obóz: Izrael miał już dosyć ukrywania się w tych mokrych jaskiniach!

Gedeon powiedział sobie tak: „Jak długo będziemy się na to godzić? Oni plądrują nasz kraj bez naszego sprzeciwu. Nikt się nie przeciwstawia i nikt z tym nic nie robi! Mówią nam, że mamy Boga, który walczył za naszych ojców. Ale spójrzcie na nas teraz – jesteśmy obdarci i bez nadziei. Żyjemy w ustawicznym strachu!”

W Gedeonie coś powstało. Powiedział więc coś, na co Bóg czekał: „Dosyć już tego! Służymy zwycięskiemu Bogu. Dlaczego więc znosimy dzień za dniem to upokorzenie?”

Bóg nie uczyni nic dotąd, aż będziemy mieć całkowite obrzydzenie – aż będziemy zmęczeni tym, że jesteśmy tak upodleni.

Musisz zrobić to, co zrobił Gedeon – wołać do Pana! Służymy temu samemu Bogu, któremu służył Izrael. Jeżeli On wysłuchał wołania Izraela w ich bałwochwalstwie, to usłyszy ciebie – w twojej szczerości.

wtorek, 6 stycznia 2009

MODLITWA NIEWIARY

Słyszeliście o modlitwie wiary. Ja wierzę, że jest też lustrzane odbicie takiej modlitwy, czyli modlitwa oparta o ciało. Ja to nazywam modlitwą niewiary.

Chcę wam zadać pytanie. Czy słyszałeś kiedyś jak Pan ci mówił: „Przestań się modlić – wstań ze swoich kolan”? Czy Jego Ducha kiedyś ci polecił: „Przestań płakać i obetrzyj łzy. Dlaczego leżysz przede Mną twarzą do ziemi?”

Pan tak przemówił do Mojżesza: „Dlaczego wołasz do Mnie?” (2 Mojż. 14:15). W dosłownym tłumaczeniu Hebrajskim brzmi to tak: „Dlaczego krzyczysz na mnie? Po co to głośne błaganie w Moich uszach?”

Dlaczego Bóg to powiedział do Mojżesza? Widzimy tu bogobojnego, modlącego się człowieka, który przeżywa kryzys swojego życia. Faraon gonił Izraelitów i nie mieli gdzie uciekać. Większość chrześcijan by prawdopodobnie reagowała tak samo jak Mojżesz. On oddalił się na samotne wzgórze, aby być sam na sam z Panem. Tam wylewał swoje serce w modlitwie.

Kiedy Bóg słyszał jak Mojżesz krzyczy, powiedział do niego: „Dosyć.” Biblia nie podaje szczegółów, co było dalej. Ale w tym punkcie Bóg mógł powiedzieć: „Nie masz prawa tak się męczyć przede Mną Mojżeszu. Twój płacz jest afrontem dla mojej wierności. Ja ci już dałem swoje pewne obietnice wybawienia. Pouczyłem cię też szczegółowo co masz robić. Teraz więc przestań płakać.”

Kiedy przeżywamy swój własny kryzys, możemy siebie przekonywać w taki sposób: „Modlitwa jest najważniejszą rzeczą, jaką mogę zrobić teraz.” Ale przychodzi czas, kiedy Bóg wzywa nas do działania i posłuszeństwa Jego Słowu z wiarą. W takich chwilach nie pozwoli nam wycofywać się na pustynię, żeby tam się modlić. To byłoby nieposłuszeństwem i każda modlitwa byłaby modlitwą niewiary.”

Modlitwa niewiary bierze pod uwagę tylko Bożą dobroć. Ignoruje ona surowość Jego świętych sądów. Paweł pisze: „Zważ tedy na dobrotliwość i surowość Bożą” (Rzymian 11:22). Apostoł celowo wspomina Bożą dobroć i surowość w tym samym zdaniu. Mówi przez to, że te dwie rzeczy są nierozdzielne.

A Starym Testamencie Izajasz powiedział to w taki sposób: „ Oto ręka Pana nie jest tak krótka, aby nie mogła pomóc, a jego ucho nie jest tak przytępione, aby nie słyszeć. Lecz wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga, a wasze grzechy zasłoniły przed wami jego oblicze, tak że nie słyszy. Gdyż wasze dłonie są splamione krwią” (Izajasz 59:1-3).

Umiłowani, Bóg się nie zmienił pomiędzy Starym i Nowym Testamentem. On jest Bogiem miłości i miłosierdzia, jak to przedstawia Izajasz. Ale On nadal nienawidzi grzech, ponieważ jest święty i sprawiedliwy. Dlatego też powiedział do Izraela: „Nie mogę was wysłuchać z powodu waszych grzechów.”

Zwróć uwagę na słowa Psalmisty Dawida: „Do niego wołałem ustami mymi I wysławiałem go językiem moim. Gdybym knuł coś niegodziwego w sercu moim, Pan nie byłby mnie wysłuchał. Lecz Bóg mnie wysłuchał, Zwrócił uwagę na modlitwę moją. Błogosławiony Bóg, który nie odrzucił modlitwy mojej” (Psalm 66:17-20).

Psalmista mówi: „Widziałem, że w moim sercu była niegodziwość i nie zgodziłem się z tym żyć. Dlatego udałem się do Pana, aby mnie oczyścił. Wtedy On wysłuchał moją modlitwę. Ale gdybym się trzymał swojego grzechu, to Bóg by nie wysłuchał mojego wołania.”

poniedziałek, 5 stycznia 2009

DRUGA STRONA SPOŁECZNOŚCI

Chodzenie w Bożej chwale oznacza nie tylko to, że przyjmujemy miłość Ojca, ale że my Go również kochamy. Jest to sprawa wzajemnego uczucia, zarówno otrzymywanie jak i dawanie miłości. Biblia mówi nam: „Będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca, całej duszy i całej swojej siły” (5 Mojż. 6:5).

Bóg mówi nam: „Synu, daj mi swoje serce” (Przypow. Sal. 23:26). Jego miłość wymaga, abyśmy ją odwzajemnili, żebyśmy oddali Mu miłość, która jest całkowita, niepodzielna, wymagająca całego naszego serca, duszy, umysłu i siły.

Jednak Pan mówi nam bez żadnej wątpliwości: „ Nie możesz sobie zasłużyć na Moją miłość. Miłość, którą ci okazuję, jest niezasłużona!” Jan pisze: „Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, ale że On nas umiłował i posłał swojego Syna, żeby się stał przebłaganiem za nasze grzechy” i „miłujemy Go, gdyż On nas wpierw umiłował” (1 Jana 4:10,19),

Tak jak Boża miłość do nas charakteryzuje się odpocznieniem i radością, tak też nasza miłość do Niego musi mieć te same elementy.

Dawid wyraża odpocznienie w Jego miłości, kiedy pisze: „Kogóż mam w niebie, jeśli nie Ciebie? I na ziemi nie nikogo oprócz Ciebie” (Psalm 73:25). Serce, które kocha Pana, przestaje szukać pociechy gdzieś indziej, gdyż ma zupełne zadowolenie w Nim. Dla takiego kochanka Boża dobroć jest lepsza niż życie!
Takie serce raduje się również w miłości do Boga. Śpiewa i tańczy w radosnym uniesieniu z powodu Pana. Kiedy dziecko Boże wie jak bardzo go kocha jego Ojciec, to w jego duszy jest pełnia radości!

Pozwólcie, że podam wam najmocniejszy werset z Biblii. Księga Przypowieści podaje nam te prorocze słowa o Chrystusie: „ja byłam u jego boku mistrzynią, byłam jego rozkoszą dzień w dzień, igrając przed nim przez cały czas, igrając na okręgu jego ziemi, rozkoszując się synami ludzkimi” (Przyp. Salom. 8:30,31).

Umiłowani, my jesteśmy tymi synami, o których tutaj pisze! Od założenia świata Bóg przewidział ciało wierzących połączonych z Jego Synem. Nawet wtedy Ojciec cieszył się i radował z tych synów. Jezus powiada: „Ja byłem rozkoszą mojego Ojca, radością Jego istnienia. A teraz wszyscy, którzy nawracają się do Mnie z wiarą, są również Jego radością!”

Jak więc mamy odwzajemniać miłość Jezusa? Jan odpowiada na to: „Na tym polega miłość do Boga, że przestrzegamy Jego przykazań, a jego przykazania nie są trudne” (1 Jana 5:3).

Jakie to są Jego przykazania? Jezus mówi w skrócie, że są dwa „na tych dwóch opiera się cały zakon i prorocy” (Mat. 22:40). Pierwsze i najważniejsze jest abyśmy miłowali Pana całym sercem, duszą i umysłem. Nie mamy przed Nim nic ukrywać. Drugie jest takie, że mamy miłować naszego bliźniego jak siebie samego. Te dwa proste, nietrudne przykazania są podsumowaniem całego zakonu Bożego.

Jezus mówi tu, że nie możemy mieć społeczności z Bogiem, ani chodzić w Jego chwale, jeżeli nosimy jakąś urazę przeciw komuś. Dlatego miłować Boga oznacza miłować każdego brata i siostrę w taki sam sposób, jak nas umiłował Ojciec.

piątek, 2 stycznia 2009

ŻYCIE W SPOŁECZNOŚCI

Wiele dzieci Bożych wie bardzo mało, albo nic o życiu w społeczności z Nim. Dlaczego tak jest?

Ja wierzę, że tacy chrześcijanie mają smutne, zniekształcone zrozumienie niebiańskiego Ojca. Przypominam sobie przypowieść Jezusa o słudze, który ukrył swój talent, ponieważ miał zniekształcony obraz swojego mistrza. Ten sługa powiedział: „Widziałem, że jesteś człowiekiem twardym” (Mateusza25:24).

W podobny sposób wielu wierzących dzisiaj myśli: „To niemożliwe, żeby Bóg mógł się mną cieszyć, radować i śpiewać z miłości. Zawiodłem Go nieraz tak sromotnie i sprowadziłem hańbę na Jego Imię. Jak On by mnie mógł kochać, szczególnie w walce, którą staczam teraz?”

Ja wierzę, że jest to potężny powód dlaczego wielu chrześcijan nie chce się przybliżyć do swojego Ojca niebiańskiego. Obawiają się zbliżyć do Niego, bo odczuwają, że zawiedli Go w czymś. Myślą o Nim tylko, że jest pełny pożerającego ognia, gotowy, żeby sądzić i potępić.

Pytanie dla nas wszystkich dzisiaj jest takie: jak możemy nie chcieć przybliżyć się do Ojca, który pisze do nas listy miłosne, który mówi nam, że tęskni za nami, który jest zawsze gotowy, żeby nas przytulić, który mówi, że ma o nas tylko dobre myśli? Pomimo naszej głupoty zapewnia nas: „Szatan może ci mówić, że jesteś do niczego, ale ja mówię, że jesteś moją radością!”

Może myślisz tak: „Na pewno Pan nie raduje się z kogoś, kto jest nadal w grzechu. Nie mogę się spodziewać, że będzie mnie kochał, jeżeli będę trwał na drodze grzechu. Tego rodzaju myślenie graniczy z bluźnierstwem.”

Tak, Pan kocha swój lud, ale nie kocha ich grzechu. Biblia mówi, że On upomina każde dziecko, które trwa w grzechu, ale czyni to zawsze cierpliwie. Po upomnieniu, Jego Duch wypełnia nas odczuciem Jego gniewu z powodu grzechu.

Poprzez to wszystko Boża miłość do nas pozostaje niezmienna. Słowo powiada: „Ja jestem Panem, który się nie zmienia” (Malachiasz 3:6). „Ojciec, ... u którego nie ma odmiany, ani cienia odwracania się” (Jakuba 1:17). „Ja jestem Bogiem, a nie człowiekiem” (Ozeasz 11:9).

Niech Bóg zachowa, aby Jego miłość do nas zawiodła i płynęła tak, jak nasza miłość do Niego. Nasza miłość różni się prawie z dnia na dzień i przechodzi z gorącej i gorliwej do letniej, a nawet zimnej. Tak jak uczniowie, możemy być gotowi umrzeć za Jezusa jednego dnia, a w następnym dniu zapomnieć o Nim i uciekać od Niego.

Muszę cię zapytać, czy możesz powiedzieć: „Mój Ojciec niebiański jest we mnie zakochany! On mówi, że jestem słodki i miły w Jego oczach i ja Mu wierzę. Wiem, że bez względu na to, co przeżywam, albo jak bardzo jestem kuszony i doświadczany, On mnie wyratuje. On w tym wszystkim będzie nade mną czuwał i nigdy nie pozwoli, żebym się załamał. Zawsze będzie dla mnie dobry i delikatny!”

Wtedy rozpoczyna się prawdziwa społeczność. Mamy być przekonani każdego dnia o Bożej niezmiennej miłości do nas. Mamy Mu też pokazać, że wierzymy w Jego objawienie, jakie nam dał. Jan pisze: „Myśmy poznali i uwierzyli w miłość, jaką Bóg ma dla nas. Bóg jest miłością a ten, kto mieszka w miłości, w Bogu mieszka a Bóg w nim” (1 Jana 4:16).

czwartek, 1 stycznia 2009

PRAWDZIWA SPOŁECZNOŚĆ

Wielu chrześcijan mówi o intymności z Panem, chodzeniu z Nim. Ale nie możemy mieć prawdziwej społeczności z Bogiem, jeżeli nie otrzymamy w naszych sercach pełnego objawienia Jego miłości, łaski i miłosierdzia.

Społeczność z Bogiem składa się z dwóch rzeczy:

1. Przyjęcia miłości Ojca, i
2. Odwzajemniania tej miłości.

Można spędzać wiele godzin w modlitwie, mówić Panu jak bardzo Go kochamy, ale to nie jest społeczność. Jeżeli nie przyjąłeś Jego miłości, to nie miałeś społeczności z Nim. Nie możesz dzielić intymności z Panem, jeżeli nie jesteś bezpieczny w Jego miłości do ciebie.

Wiem, że kiedy przychodzę do mojego Pana, to nie przychodzę do twardego, gniewnego, wymagającego Ojca. On nie czeka na mnie z rozgniewanym obliczem, i gotowym do uderzenia kijem. On mnie nie śledzi i nie czeka na moje potknięcie, żeby mógł powiedzieć: „Złapałem cię!”

Nie, ja przychodzę do Ojca, który objawił mi się jako czysta, bezwarunkowa miłość. On jest uprzejmy i delikatny, pełny łaski i miłosierdzia i pragnie dźwigać moje ciężary i troski. Wiem, że nigdy mnie nie odrzuci, kiedy zwracam się do Niego.

Dlatego mam przychodzić do Jego przedsionków z uwielbieniem i wdzięcznością, gdyż jestem wdzięczny za to kim jest mój Bóg. On się troszczy o wszystko, co mnie dotyczy! (Zobacz Psalm 100).

Prorok Sofoniasz mówi coś o niewiarygodnej miłości Boga do nas. Pisze tak: „ Pan, twój Bóg, jest pośród ciebie, Mocarz, On zbawi! Będzie się radował z ciebie niezwykłą radością, odnowi swoją miłość. Będzie się weselił z ciebie tak, jak się weselą w święta” (Sofoniasz 3:17).

Ten werset mówi nam dwie ważne rzeczy o tym, jak Pan nas kocha:

1. Bóg odpoczywa w Swojej miłości do swojego ludu. W języku hebrajskim ten zwrot: „Będzie odpoczywał w Swojej miłości” oznacza: „Będzie milczał z powodu Swojej miłości.” Bóg mówi właściwie tak: Znalazłem swoją prawdziwą miłość i jestem zupełnie usatysfakcjonowany! Nie muszę szukać gdzieś indziej, bo nie mam żadnej skargi. Jestem zupełnie spełniony w tej relacji i nie cofnę swojej miłości. Moja miłość jest sprawą zdecydowaną!”
2. Bóg czerpie wielką przyjemność ze Swojego ludu. Sofoniasz składa świadectwo: „On raduje się z ciebie ze śpiewem.” Inaczej mówiąc: „Boża miłość do ciebie jest tak wielka, że wkłada w jego usta pieśń!”

Radować się oznacza „mieć radość i rozkosz.” Jest to zewnętrzne wyrażenie wewnętrznego zadowolenia. Jest to również najwyższe wyrażenie miłości. Hebrajskie słowo, jakiego używa Sofoniasz, a które jest przetłumaczone jako „radować się” ma tutaj znaczenie ”podskakiwać jak ktoś, kto jest ogarnięty radosną ekstazą.”

Czy możesz wyobrazić sobie twojego niebiańskiego Ojca, który jest tak w tobie zakochany, że podskakuje z radości na samą myśl o tobie? Czy możesz przyjąć Jego słowo, że On ciebie ukochał przed stworzeniem świata, przed stworzeniem człowieka, zanim sie jeszcze urodziłeś? Czy możesz przyjąć to, że On ciebie kochał nawet po tym, kiedy Adam upadł w grzech i stał się Jego nieprzyjacielem?