poniedziałek, 19 stycznia 2009

ZNAJĄC BOGA

Przekażę wam bardzo szokujące stwierdzenie i każde słowo jest prawdą: ja tak naprawdę nie znam Boga! To znaczy, nie znam Go tak, jak On chce, bym Go znał.

Skąd o tym wiem? Duch Święty mi powiedział. Szepnął mi z miłością, „Dawidzie, nie znasz Boga tak, jak On chce, byś Go znał. Nie pozwalasz Mu być dla ciebie prawdziwym Bogiem.”

W Starym Testamencie Bóg wybrał sobie lud dla Siebie – ludzi, którzy nie byli ani bogatsi, ani mądrzejsi, niż inni – tylko po to, by mógł być dla nich Bogiem: „I przyjmę was za swój lud, i będę wam Bogiem” (2 Mojż. 6:7). Innymi słowy, Bóg mówił, „Nauczę was, jak być Moim ludem – bym Ja mógł być waszym Bogiem!”

„Przez czterdzieści lat czułem odrazę do tego rodu I rzekłem: Lud ten błądzi sercem i nie zna dróg moich” (Psalm 95:10). Bóg powiedział, „W tym wszystkim nigdy nie pozwoliliście Mi być waszym Bogiem! Przez czterdzieści lat chciałem was nauczyć, a wyście Mnie nie poznali – dalej nie wiecie, jak Ja działam!”

Bóg dalej szuka ludzi, którzy pozwolą Mu być dla nich Bogiem – do takiego stopnia, by prawdziwie Go poznali i nauczyli się Jego dróg!

Pismo Święte mówi o Izraelu, „Ustawicznie kusili Boga i zasmucali Świętego Izraela” (Psalm 78:41). Izrael odwrócił się od Boga w niewierze. Uważam, że my też ograniczamy Boga obecnie przez nasze wątpliwości i niewiarę.

Ufamy Bogu w większości dziedzin naszego życia – ale nasza wiara zawsze ma ograniczenia i limity. Mamy przynajmniej jedno małe miejsce, które oddzielamy, gdzie w rzeczywistości nie wierzymy, że Bóg się o nas zatroszczy.

Ja ograniczam Boga najbardziej w dziedzinie uzdrowienia. Modliłem się o fizyczne uzdrowienie wielu ludzi i widziałem, jak Bóg wtedy czynił cuda, jeden po drugim. Kiedy jednak chodzi o moje ciało, ograniczam Boga! Boję się, by pozwolić Mu być dla mnie Bogiem. Stosuję lekarstwa, albo udaję się do lekarza, zanim jeszcze się pomodlę o siebie! Nie mówię, że pójście do lekarza, to coś złego, ale czasem ja sam pasuję do opisu tych, którzy „w swojej chorobie nie zwracał się do Pana, ale do lekarzy” (2 Kron. 16:12).

Zapytam cię: czy modlisz się, by Bóg zburzył mury w Chinach lub na Kubie, ale kiedy chodzi o zbawienie twojej własnej rodziny, to nie masz za grosz wiary? Może myślisz, „ Chyba Bóg tego nie chce. Moi najbliżsi, to taki trudny przypadek. Chyba w tej sprawie Bóg mnie nie słyszy”.

Jeżeli tak jest, to nie patrzysz na Niego, jak na Boga! Nie rozumiesz Jego dróg! Bożym pragnieniem jest, by „daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy” (Efez. 3:20).

Siedemdziesięciu starszych Izraela jadło i piło przed Panem na górze. A jednak Pan powiedział o nich, „Nigdy nie poznali dróg moich!”

Uczniowie spędzili trzy lata w obecności Bożej – z Chrystusem, który był Bogiem w ciele. Siedzieli i słuchali Jego nauk i byli z Nim we dnie i w nocy. A jednak na końcu Go opuścili i uciekli – bo nie poznali Jego dróg!

Jezus powiedział, że Bóg nie dlatego wysłuchuje naszych modlitw, że powtarzamy je wiele razy, nieraz godzinami. Można modlić się, pościć i czynić uczynki sprawiedliwości, a nie dojść do miejsca, gdzie pragniemy Go poznać i gdzie zaczniemy rozumieć Jego drogi. Jego dróg nie poznajemy w samej komorze modlitwy, chociaż każdy, kto prawdziwie kocha Pana, ma z Nim intymną społeczność. Nie można poznać Boga, jeżeli nie spędzasz z Nim wiele czasu w modlitwie. Jednak modlitwa musi obejmować wartościowy czas, w którym pozwalamy Bogu być Bogiem dla nas – składając każdą naszą potrzebę i życzenie w Jego ręce i zostawiając je tam.