poniedziałek, 12 stycznia 2009

OBFITUJĄCY SŁUGA

Niedawno byłem w modlitwie przed Panem z takim ciężarem na sercu, obciążony wieloma troskami. Zacząłem przedstawiać Mu swoją rację:

„Ach panie, nigdy w życiu nie byłem tak zmęczony. Nie mam już siły, aby iść dalej!” Potem zacząłem płakać. Byłem tak wyczerpany, że łzy dosłownie tryskały ze mnie. Kiedy tak leżałem i wołałem, pomyślałem sobie: „Na pewno moje łzy poruszą serce Pana!”

Duch Święty rzeczywiście przyszedł i usługiwał mi, ale nie w taki sposób, jak ja myślałem! Ja oczekiwałem współczucia, zachęty, zrozumienia. On mi to wszystko dał, ale w sposób zupełnie inny, niż się spodziewałem.

Pan łagodnie pouczył mnie, żebym przeczytał 2 Koryntian 9:6-11 i powiedział, że wszystko, czego potrzebuję, jest w tym fragmencie:

„ A powiadam: Kto sieje skąpo, skąpo też żąć będzie, a kto sieje obficie, obficie też żąć będzie. Każdy, tak jak sobie postanowił w sercu, nie z żalem albo z przymusu; gdyż ochotnego dawcę Bóg miłuje. A władny jest Bóg udzielić wam obficie wszelkiej łaski, abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mogli hojnie łożyć na wszelką dobrą sprawę:

„Jak napisano: Szczodrze rozdaje, udziela ubogim, Sprawiedliwość jego trwa na wieki. A ten, który daje ziarno siewcy i chleb na pokarm, da i pomnoży zasiew wasz, i przysporzy owoców sprawiedliwości waszej; a tak ubogaceni we wszystko będziecie mogli okazywać wszelką szczodrobliwość, która za naszym przyczynieniem pobudza do dziękczynienia Bogu.”

Czytałem ten fragment raz i drugi, ale nic z tego nie wziąłem. W końcu zamknąłem swoją Biblię i modliłem się: Panie, jestem zdezorientowany, nie widzę tam nic takiego, co by mi mogło pomóc czy zachęcić.”

Wreszcie Duch przemówił mocno, ale z miłością do wewnętrznego człowieka: „Dawidzie, to wszystko odnosi się do ciebie i tego, co przeżywasz. Ostatnio służyłeś mi bez szczodrego, radosnego ducha! Gdzie jest twoja radość i szczęście w służbie dla Mnie? Moje Słowo nie mówi tylko o dawaniu pieniędzy na pomoc dla biednych. Mówi ono o służeniu Mnie i Mojemu ciału!

„Powołałem cię do Nowego Jorku i nie wysłałem cię tam bez pomocy czy obfitych środków materialnych. Wszystko czego potrzebujesz jest dostępne dla ciebie – siła, odpocznienie, moc, zdolności, radość i szczęście. Nie ma powodu, żebyś miał pracować ze smutkiem, żeby cię to przygniatało. Masz dostęp do wszelkiej siły i radości!”