piątek, 31 października 2008

WZRASTANIE WŁASCE MOŻE BYĆ KARŁOWATE

Paweł ostrzegał Efezjan, „abyśmy już nie byli dziećmi, miotanymi i unoszonymi lada wiatrem nauki” (Efez. 4:14). Może pomyślisz, „Ten wiersz nie odnosi się do mnie. Ja mam solidne postawy biblijne. Mnie nie porywają te nowe, modne ewangelie i frywolne gesty, które odwracają uwagę ludzi od Chrystusa. Jestem zakorzeniony i ugruntowany w Słowie Bożym”.

A jednak posłuchaj reszty tego wiersza Pawła, „.....unoszony.... przez oszustwo ludzkie i przez podstęp, prowadzący na bezdroża błędu” (4:14). Może nie będziesz niepokojony przez fałszywe nauki, ale Paweł mówi, że możesz być miotany przez zupełnie inne sprawy i pyta, „Czy jesteś miotany przez grzeszne plany tych, którzy są tobie przeciwni?”

Przesłanie Pawła wzywa nas do ponownego sprawdzenia samych siebie. Jak reagujemy na ludzi, którzy nazywają się naszymi braćmi i siostrami, a rozgłaszają o nas nieprawdę?

Kiedy Paweł nakazuje, „Nie bądźcie już dziećmi”, właściwie mówi, „Ci wasi wrogowie, którzy plotkują o was i poniżają was, manipulują, knują zdrady – mówię wam, to są dzieci buntu. Oni są zepsuci i są krętaczami. Nie pozwolili, by łaska Boża wykonała w nich swoje dzieło. Dlatego nie angażujcie się w ich złe i dziecinne zabawy. Oni chcą, byście reagowali na ich zaczepki tak, jak dzieci, ale wy nie macie im odpowiadać po dziecinnemu”.

W następnym wierszu Paweł zachęca do przechodzenia do dorosłości. „abyśmy, będąc szczerymi w miłości, wzrastali pod każdym względem w niego, który jest Głową, w Chrystusa,” (Efez. 4:15). On mówi, „Nie możesz zapobiec, by cię nie oczerniali, by nie plotkowali przeciw tobie, ale możesz to wykorzystać, by wzrastać w łasce. Traktuj to jako okazje do upodobniania się do Chrystusa. Odpowiadaj delikatnie, w duchu pokory. Przebaczaj bym którzy ci wyrządzili krzywdę.

czwartek, 30 października 2008

MODLITWA WSTRZĄSAJĄCA PIEKŁEM

Kiedy pisana była księga Daniela, Izrael był w niewoli babilońskiej. W rozdziale szóstym, po długim życiu w służbie, Daniel miał osiemdziesiąt lat.

Daniel zawsze był człowiekiem modlitwy, a teraz, w starszym wieku nie miał zamiaru zwolnić tempa. Pismo Święte nie wspomina, by Daniel był wypalony lub zniechęcony. Wprost przeciwnie, Daniel dopiero zaczynał. Pismo Święte pokazuje, że kiedy ten człowiek miał osiemdziesiąt lat, jego modlitwy potrząsały piekłem i złościły diabła.

Król Dariusz awansował Daniela na najwyższy urząd w kraju. On stał się jednym z trzech równoznacznych premierów, panujących nad książętami i zarządcami 120 prowincji. Dariusz wywyższył Daniela ponad tych dwóch premierów, powierzając mu odpowiedzialność za kształtowanie polityki rządu i nauczanie sędziów i intelektualistów (Daniel 6:3).

Daniel oczywiście był bardzo zajętym prorokiem. Mogę sobie wyobrazić, pod jaką presją był ten kaznodzieja, z napiętym kalendarzem czasochłonnych spotkań. A jednak nic nie zdołało odciągnąć Daniela od czasu modlitwy; on nigdy nie był zbyt zajęty, by się modlić. Modlitwa była jego głównym zajęciem i miała pierwszeństwo przed innym obowiązkami. Trzy razy dziennie zostawiał swoje inne obowiązki, ciężary i wymagania jako lider, by spędzać czas z Panem. On po prostu wycofywał się ze wszystkich zajęć i modlił się, a Bóg odpowiadał na jego modlitwy. Daniel otrzymał wszelką mądrość, radę, przesłania i proroctwa będąc na kolanach (patrz Daniel 6:10).

Może zapytacie – Co to jest modlitwa, która wstrząsa piekłem? Ona pochodzi od wiernego, pilnego sługi, który widzi swój naród i kościół popadający w grzech. Taki człowiek pada na kolana i woła, „Nie chcę brać udziału w tym co się dzieje. Chcę być przykładem Twojej mocy wśród tego grzesznego świata. Bez względu na to, czy ktoś jeszcze się modli, ja będę się modlił”.

Zbyt zajęty, by się modlić? Czy mówisz, „Ja to otrzymam przez wiarę”? Może sobie myślisz, „Bóg zna moje serce, wie, jak bardzo jestem zajęty. Ja w ciągu dnia modlę się w myślach”.

Ja wierzę, że Bóg chce jakości i chce mieć z nami czas bez pośpiechu. Wtedy modlitwa staje się aktem miłości i oddania, a nie tylko czasem prośby.

środa, 29 października 2008

DOMAGANIE SIĘ MOCY, KTÓRA JEST W CHRYSTUSIE

Podczas ostatnich godzin spędzanych z uczniami Jezus powiedział do nich, „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, da wam” (Jan 16:23). Potem powiedział do nich, „Dotąd o nic nie prosiliście w imieniu moim; proście, a weźmiecie, aby radość wasza była zupełna” (16:24).

Co za niesamowite stwierdzenie. W tym miejscu Chrystus ostrzegał Swoich naśladowców, że odejdzie i przez krótki czas Go nie zobaczą. Jednocześnie zapewnił ich, że mają dostęp do wszelkich błogosławieństw nieba. Wszystko, co oni mają zrobić, to poprosić w Jego imieniu.

Uczniowie byli uczeni osobiście przez Jezusa, by pukać, szukać i prosić Boga. Byli uczeni z pierwszej ręki, że wszelkie błogosławieństwa Ojca – wszelka łaska, moc i siła, są w Chrystusie. Oni słyszeli, jak Jezus ogłaszał tłumom: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie; bo Ja idę do Ojca. I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to ” (Jan 14:12-14).

Słowa Chrystusa do uczniów przekonują mnie: „Dotąd o nic nie prosiliście w imieniu moim” (Jan 16:24). Kiedy to czytam, słyszę, jak Pan szepce do mnie, „Dawidzie, nie domagasz się mocy, którą Ja ci udostępniam. Po prostu musisz prosić w Moim imieniu”.

Wierzę, że to smuci serce Boga bardziej, niż wszystkie grzechy ciała. Nasz Pan smuci się z powodu wzrastającej niewiary w Jego obietnice... z powodu wzrastającego zwątpienia, że On odpowiada na modlitwy... ale też z powodu ludzi, którzy coraz mniej domagają się mocy, która jest w Chrystusie.

Bez względu na to, jak bardzo chciałeś podobieństwa do Chrystusa, to jest nic w porównaniu ze źródłem mądrości duchowej, która czeka na ciebie w Jego zasobach. Proś o wielkie rzeczy! Proś o mądrość, proś o prowadzenie, proś o objawienie. Ale musisz prosić z wiarą, nic nie wątpiąc.

wtorek, 28 października 2008

JAK WIELKI JEST TWÓJ JEZUS?

Jan 14 zawiera dwie wielkie obietnice. W pierwszej Jezus mówi, „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie; bo Ja idę do Ojca. I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to” (Jan 14:12-14). Jezus w tym ostatnim wierszu mówi wyraźnie, „Proście w Moim imieniu o to, co chcecie, a Ja to spełnię”.

Dwa wiersze dalej Jezus obiecuje, „Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki - Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was” (Jan 14:16-18). Tutaj Chrystus mówi, Ja dam wam Ducha Prawdy i Jego moc będzie przebywać w was”.

To są dwie niesamowite obietnice Jezusa. Ale zauważcie jeden werset włożony między nie, „Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie” (Jan 14:15). Dlaczego to zdanie jest w tym miejscu?. Chrystus mówi nam, „Z tymi obietnicami związana jest sprawa posłuszeństwa” Krótko mówiąc, obydwie obietnice są związane z posłuszeństwem Słowu Bożemu. One zostały dane po to, by się spełniły, aby nic nam nie przeszkodziło w dostępie do mocy, która jest w Chrystusie.

Jestem przekonany, że jeżeli prosimy o niewiele lub nic w imieniu Jezusa, to jest przykre dla Niego. Rok za rokiem wielu chrześcijan oczekuje coraz mniej. Wreszcie zostaje im tylko zbawienie. Nie oczekują niczego innego, tylko by kiedyś być w niebie.

Pytam: czy doszedłeś już do końca możliwości twojego Chrystusa? Nie spodziewasz się niczego więcej, tylko zbawienia przez Jego moc i łaskę? Czy możliwości twojego Chrystusa kończą się na okazjonalnym pokoju i radości w życiu, gdzie szatan ustawicznie dokucza?

Wszystkie te miejsca w Słowie Bożym przekonują mnie, że „mój” Jezus nie jest większy, niż moje prośby. Smutne jest to, że wielu wierzących, przez swoją niewiarę przedstawia Chrystusa, jako mało ważnego i pozbawionego mocy. Kochani, ja nie chcę, by mój Chrystus był ograniczany. Zamiast tego chcę, by każdy diabeł w piekle wiedział, jak wielki jest mój Bóg, poprzez to, jak wielkie są moje prośby. Chcę od mojego Chrystusa więcej. Chcę, by On był w moim życiu większy, niż kiedykolwiek przedtem.

poniedziałek, 27 października 2008

ON ZAPISAŁ TWOJE IMIĘ NA SWOJEJ DŁONI

Jakaż niesamowita władza jest nam dana w modlitwie. Jak dosłownie używamy tej władzy? Przez imię Chrystusa. Widzicie, kiedy złożyliśmy naszą wiarę w Jezusie, On dał nam Swoje imię. Jego ofiara daje nam prawo powiedzieć, „Jestem Chrystusowy i jestem w Nim. Jestem jedno z Nim”. Wtedy Jezus wziął nasze imię. Jako nasz najwyższy kapłan, zapisał je na Swojej dłoni. Tak więc, nasze imię jest zarejestrowane w niebie, pod Jego chwalebnym imieniem.

Możecie zobaczyć, dlaczego wyrażenie „w imieniu Chrystusa”, nie jest tylko jakąś bezimienną formułką. Jest to raczej dosłowna pozycja, jaką mamy z Jezusem. Ta pozycja jest uznana przez Ojca. Jezus mówi nam, „Owego dnia w imieniu moim prosić będziecie, a nie mówię wam, że Ja prosić będę Ojca za was; albowiem sam Ojciec miłuje was, dlatego że wyście mnie umiłowali i uwierzyli, że Ja od Boga wyszedłem” (Jan 16:26-27).

Oto dlaczego Jezus każe nam modlić się w Jego imieniu. On mówi, „Kiedy prosisz w moim imieniu, to twoja prośba ma taką samą moc u Ojca, jak gdybym Ja prosił”. Inaczej mówiąc, to tak, jakby nasza modlitwa była wypowiadana przez samego Jezusa przed tronem Ojca. Tak samo, kiedy my kładziemy ręce na chorych i modlimy się, Bóg patrzy na nas tak, jakby to Jezus wkładał ręce na chorych i uzdrawiał.

Dlatego też mamy przychodzić odważnie przed tron łaski. Mamy modlić się z pewnością, „Ojcze, stoję przed Tobą, wybrany w Chrystusie, by wydawać owoc. Teraz przynoszę moją prośbę, by moja radość była pełna”.

Słyszę wielu chrześcijan, którzy mówią, „Prosiłem w imieniu Jezusa, ale nie otrzymałem odpowiedzi”. Tacy wierzący mówią, „próbowałem korzystać z mocy imienia Jezusa, ale to nic nie daje”. Jest wiele powodów, dla których nie otrzymujemy odpowiedzi na nasze modlitwy. Może pozwoliliśmy sobie na grzech w naszym życiu, na coś, co zanieczyszcza naszą społeczność z Chrystusem. To staje się tamą, która zatrzymuje przepływ błogosławieństwa od Niego. On nie odpowie na nasze modlitwy, póki nie odrzucimy tego grzechu.

Może też ta przeszkoda jest spowodowana naszą letniością, albo niezdecydowaniem w sprawach Bożych. Może zostaliśmy przytłumieni przez zwątpienie, które odcina nas od mocy Chrystusa. Jakub ostrzega, „Ale niech prosi z wiarą, bez powątpiewania; kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej, przez wiatr tu i tam miotanej. Przeto niechaj nie mniema taki człowiek, że coś od Pana otrzyma” (Jakuba 1:6-7).

Jakub mówi wyraźnie, „Ten, kto wątpi, nie otrzyma nic od Boga”. Słowo wątpi oznacza być niezdecydowanym. Prawda jest taka, że kiedy ci ludzie przedstawili swoje prośby, wystawili Boga na próbę. W swoich sercach mówili, „Panie, jeżeli mi odpowiesz, to będę Ci służył. Oddam Ci wszystko, jeżeli tylko odpowiesz na moją modlitwę, ale jeżeli nie, to będę żył po swojemu”.

Ale Boga nie można przekupić. On zna nasze serca i wie, kiedy jesteśmy niezdecydowani w naszym oddaniu dla Jego Syna. On rezerwuje moc, która jest w Chrystusie dla tych, którzy Mu się poddają całkowicie.

piątek, 24 października 2008

ON CHCE WSZYSTKO

„Szczęśliwi wszyscy, którzy na niego czekają..... nie będziesz zawsze płakał. Na pewno okaże ci łaskę na głos twojego wołania, gdy go tylko usłyszy, odezwie się. Twoje uszy usłyszą słowo odzywające się do ciebie z tyłu: To jest droga, którą macie chodzić! Wtedy zaśpiewacie pieśń... i będziecie się radować z serca.. (Izajasz 30:18-19, 21,29). Izajasz mówił, „Jeśli będziecie oczekiwać na Pana – jeżeli będziecie wołać do Niego i ponownie Mu zaufacie, to On uczyni to wszystko, co wam powiedziałem, a nawet więcej”.

Bóg może powiedzieć tylko słowo, a nieprzyjaciel straci odwagę przed nami: „Bo głosem Pana przerazi się Asyria, gdy On rózgą uderzy” (Izajasz 30:31). Kochani, nie ma takiej sprawy, której nasz Ojciec nie potrafi załatwić, ani takiej walki, której On nie potrafi wygrać dla nas przez proste słowo z Jego ust. Izajasz powiada, że „dech Pana spali wszystko na naszej drodze” (30:33).

Jednak ten proces zaufania Bogu we wszystkim nie jest łatwy. Niedawno szukałem Pana odnośnie sytuacji z budynkiem naszego zboru w Nowym Jorku. Powiedziałem Bogu, „ Ojcze, ufam Tobie w tej sprawie. Szukałem Cię w tej sprawie i będę miał w tym pokój”. Oto, co On mi odpowiedział, „Dawidzie, jestem zdziwiony, że potrafisz Mi zaufać, jeżeli chodzi o budynki, finanse i inne sprawy materialne, a dalej nie potrafisz zaufać Mi w sprawie twojego fizycznego zdrowia”.

Jestem świadomy swojego wieku i byłem poważnie zatroskany, co stanie się z moją rodziną, kiedy ja odejdę. Osądzające słowa Pana uderzyły mnie, jak błyskawica. Złożyłem wszystkie sprawy materialne w Jego ręce, ale nie te wieczne. Uświadomiłem sobie, „Panie, Ty chcesz, bym Tobie zaufał we wszystkim”.

Tak, drogi święty, On chce wszystko – twoje zdrowie, twoją rodzinę, twoją przyszłość. On chce, byś Mu zaufał w każdej sprawie. On też chce, byś żył w cichości, zaufaniu i odpocznieniu. Idź więc do swojej komory, by być sam na sam z Panem. Przynieś wszystko do Niego. On obiecał, „Usłyszysz moje słowo z tyłu, mówiące do ciebie, którą drogą masz iść. To jest ta droga – teraz idź nią”.

Dowodem wiary jest odpocznienie. Zaufanie i wiara daje pokój dla umysłu. Prawdziwa wiara oddaje wszystko w Jego ręce.

czwartek, 23 października 2008

DUCHOWA SIŁA I ZAUFANIE

Duch Święty daje nam siłę, kiedy złożymy wszystkie nasze potrzeby w ręce Boże i zaufamy Jego potędze.

Przykładem takiego zaufania jest Rut. Kiedy zmarł jej mąż, zamieszkała ze swoją teściową Noemi. Noemi troszczyła się o przyszłość Rut, dlatego doradziła jej, by położyła się u nóg bogatego Boaza i poprosiła go o spełnienie jego powinności wykupu.

Tego dnia, kiedy skończył się dzień przesiewania, Boaz, położył się koło kopca ziarna (Rut 3:7) i przykrył się kocem. Następnego ranka obudził się zdziwiony, że u jego stóp leży kobieta. (W zachowaniu Rut nie było nic niemoralnego, był to zwyczaj tamtych czasów).

Rut powiedziała do niego, „Rozciągnij swój płaszcz na swoją służebnicę, boś ty wykupiciel (Rut 3:9). Ona chciała powiedzieć, „Czy przyjmiesz na siebie obowiązek bycia moim krewnym? Czy zatroszczysz się o mnie?” Właściwie mówiła, „Czy ożenisz się ze mną?”

Nie była to manipulacja. Rut i Noemi zrobiły wszystko według porządku Bożego. Tego możemy być pewni, ponieważ z potomstwa Rut narodził się Chrystus. Kiedy Rut wróciła do domu, Noemi zapytała, „Co z tobą, córko moja?” (3:16). Innymi słowy pytała, „Czy mam cię nazywać Rut zaręczoną, czy Rut wdową?”

Rut powiedziała Noemi wszystko, co się wydarzyło. Słuchajcie pobożnych rad Noemi: „Bądź spokojna, córko moja, a wnet się dowiesz, jak się ta sprawa potoczy, gdyż mąż ten nie zaniecha tej sprawy, dopóki jej nie doprowadzi do końca, i to dziś jeszcze”. (Rut 3:18). Noemi modliła się o to, szukając Bożego prowadzenia i Bóg dał jej radę. Przypomniał jej prawo dotyczące wykupiciela (jest w tym podobieństwo do Chrystusa). Dlatego Noemi była spokojna, że Rut wykonała to, co do niej należało. Teraz miała tylko siedzieć spokojnie i zaufać Bogu, że wykona to, co obiecał. Ona mówiła, „Teraz jest to w rękach Bożych, dlatego Rut, odpręż się i bądź spokojna”.

Pokój i spokój wszedł do domu Noemi. Nikt się nie gorączkował, nie obgryzał nerwowo paznokci i nie zastanawiał się, „Czy Bóg tego dokona? Kiedy to będzie?” Te dwie wierne kobiety mogły się odprężyć, śpiewać i chwalić Pana za Jego dobroć.

Czy modlisz się? Czy ufasz? Czy jesteś gotów, by usiąść i „oglądać wybawienie Pańskie?” On nad wszystkim panuje.

środa, 22 października 2008

STAJĄC SIĘ LUDŹMI MODLITWY

W Jeremiasza 5 Bóg nawołuje, „Przebiegnijcie ulice Jeruzalemu, rozejrzyjcie się i przekonajcie się, i poszukajcie na jego placach, czy znajdziecie takiego, czy jest ktoś taki, kto przestrzega prawa, kto szuka prawdy - a przebaczę mu! (Jerem. 5:1). Pan właściwie mówi, „Okażę miłosierdzie, jeśli znajdę jedną osobę, która Mnie szuka”.

Podczas niewoli babilońskiej Bóg znalazł takiego człowieka w osobie Daniela. Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, Pan szuka takich samych, bogobojnych mężczyzn i kobiet. Szuka wiernych sług, którzy zgodzą się „być zasłoną” i „stanąć w wyłomie”, czyniąc rzeczy, które można osiągnąć tylko w modlitwie.

Tak, jak Daniel, taką osobę można znaleźć ze Słowem Bożym w jej ręku. Kiedy Duch Święty przyszedł do Daniela, prorok właśnie czytał księgę Jeremiasza. Właśnie wtedy Duch objawił mu, że nadszedł Boży czas wyzwolenia Izraela. Kiedy przyszło to objawienie, Daniel był pobudzony, by się modlić: „I zwróciłem swoje oblicze na Pana, Boga, aby się modlić, błagać, w poście, we włosiennicy i popiele. Modliłem się więc do Pana, mojego Boga” (Dan. 9:3-4).


Daniel wiedział, że lud Boży nie był gotów, by przyjąć odnowienie. Ale czy prorok nacierał uszy swoim ziomkom za ich grzechy? Nie – Daniel utożsamiał się z moralnym zepsuciem wokoło. Stwierdził, „Zgrzeszyliśmy... Panie! Wstyd nam... bo zgrzeszyliśmy przeciwko tobie” (Daniel 9:5,8).

Bóg obecnie bardzo pragnie błogosławić Swój lud - ale jeżeli nasze umysły są zanieczyszczone przez ducha tego świata, nie potrafimy przyjąć tego błogosławieństwa. Daniel przekazał to mocne stwierdzenie: „Spadło na nas wszelkie nieszczęście; my jednak nie ubłagaliśmy Pana, naszego Boga, odwracając się od naszych win i bacząc na twoją prawdę. Lecz Pan dopilnował nieszczęścia i sprowadził je na nas” (Daniel 9:13-14).

Bóg chce, byśmy sprawdzili nasze chodzenie z Panem i pozwolili Duchowi Świętemu, by nam pokazał nasze dziedziny kompromisu, byśmy nie tylko modlili się o odstępczy naród, ale wołali do Pana, „Panie, sprawdź moje serce. Ujawnij we mnie wszystko, co z ducha tego świata wkradło się do mojej duszy”. Wtedy, jak Dawid, możemy zwrócić nasze oblicza w modlitwie do Boga o wyzwolenie naszych rodzin i naszego narodu.

wtorek, 21 października 2008

BÓG CHCE CZYNIĆ COŚ NOWEGO I CHWALEBNEGO

„Brałem jednak wzgląd na moje imię, aby nie zostało zbezczeszczone w oczach narodów” (Ezechiel 20:14).

Bóg chce czynić coś nowego i chwalebnego. Ta nowa rzecz przewyższa przebudzenie. Jest to dzieło Boże, które On sam inicjuje, kiedy już nie może znieść znieważania Jego świętego Imienia. Nadchodzi czas, kiedy Bóg postanawia, że Jego Słowo jest już tak podeptane, a obrzydliwości już tak zanieczyściły to, co nazywamy „kościołem”, że On musi powstać, by obronić Swoje imię przed tym zgubionym światem.

„Przez wzgląd na Swoje imię” Bóg uczyni dwie wielkie rzeczy. Najpierw oczyści narody i Swój kościół wielkimi, odkupieńczymi sądami. On zatrzyma inwazję homoseksualistów i szarlatanów na Jego dom – oczyści swoje sługi i wzbudzi pasterzy według Swojego serca.

Po drugie, Bóg uwielbi Swoje święte imię poprzez wielką interwencję miłosierdzia. W rezultacie sądów, Bóg zbawi dzień przez nadnaturalne „nawrócenie” do Siebie resztki. To, co robił dla Izraela, kiedy ich sądził, będzie czynił ponownie w czasach, które są przed nami.

Możecie to przeczytać w Ezechiela 36:21-38. W streszczeniu to proroctwo brzmi: „Ujmę się o Moje święte imię, które zostało sprofanowane wśród pogan... nie z powodu was, ale dla Mojego imienia. Poganie poznają, że Ja jestem Bogiem. Pokropię was wodą czystą i będziecie oczyszczeni od wszelkiej nieczystości. Dam wam nowe serce i nowego ducha./ Sprawię, że będziecie chodzić moimi drogami. Wybawię was od wszelkiej waszej nieczystości. Czynię to nie z powodu was, ale dla Mojego imienia”.

„Lecz Ja powstrzymałem moją rękę, a uczyniłem tak przez wzgląd na moje imię, aby nie
zostało zbezczeszczone w oczach narodów, na oczach których wyprowadziłem ich.... I
poznacie, że Ja jestem Pan, gdy postąpię z wami przez wzgląd na moje imię, nie według
waszego złego postępowania i według waszych przewrotnych czynów, domu izraelski –
mówi Wszechmocny Pan” (Ezechiel 20:22,44).

poniedziałek, 20 października 2008

TAJEMNICA DUCHOWEJ SIŁY

„Gdyż tak mówi Wszechmocny, Pan, Święty Izraelski: Jeżeli się nawrócicie i zachowacie spokój, będziecie zbawieni, w ciszy i zaufaniu będzie wasza moc” (Izajasz 30:15).

Tu jest Boża tajemnica duchowej siły. „Cisza i zaufanie będzie waszą siłą”. Słowo cisza w hebrajskim znaczy „wytchnienie”. Wytchnienie oznacza spokój, relaks, wolność od nerwowości; być spokojnym, położyć się na czymś pewnym.

Niewielu chrześcijan obecnie ma ten rodzaj ciszy i ufności. Ludzie są pochłonięci gorącą aktywnością, spiesząc się bez pamięci do zdobywania bogactwa i przyjemności. Nawet w służbie kaznodziejskiej słudzy Boży biegają zatroskani, gorączkowo szukając odpowiedzi na różnych konferencjach, seminariach i w najlepszych książkach. Wszyscy chcą wskazówek, rozwiązań i czegoś, co uspokoi ich ducha. Szukają tego wszędzie, ale nie u Pana. Nie wiedzą, że Bóg już przekazał im słowo przez Izajasza: Jeśli nie będą szukać Jego, jako źródła, ich zmagania skończą się smutkiem i zamieszaniem.

Izajasz pisze, co Boża sprawiedliwość powinna osiągnąć w nas: „I pokój stanie się dziełem sprawiedliwości, a niezakłócone bezpieczeństwo owocem sprawiedliwości po wszystkie czasy” (Izaj. 32:17). Jeśli naprawdę chodzimy w sprawiedliwości, nasze życie będzie wydawać owoc w postaci spokoju ducha, cichości serca i pokoju z Bogiem.

Kiedy Izajasz patrzył wokoło, widział lud Boży, zwracający się po pomoc do Egiptu, ufający człowiekowi, polegający na koniach i wozach. Ambasadorzy przyjeżdżali i odjeżdżali. Przywódcy zwoływali pilne, strategiczne narady. Wszyscy panikowali i wołali, „Co mamy robić?”

Izajasz ich zapewnił, „tak nie musi być. Odwróćcie się od waszego odstępstwa. Pokutujcie z waszego buntu i pokładania ufności w człowieku. Nawróćcie się do Pana, a On przykryje was kocem pokoju. On da wam ciszę i odpocznienie wśród tego wszystkiego, przez co przechodzicie”.

piątek, 17 października 2008

DZIEŃ CZTERDZIESTY PIERWSZY

Wyobraź sobie, że spotykasz Jezusa w czterdziestym pierwszym dniu – zaraz po kuszeniu na pustyni. Jego twarz jaśnieje. Jezus raduje się i wielbi Ojca, ponieważ osiągnął wielkie zwycięstwo.

Widzisz Jezusa dającego życie i ufność. Teraz jest gotów stawić czoła mocom piekła i udaje się do wielkich miast, które są pogrążone w ciemności. Głosi Ewangelię, jako Słowo od Boga, uzdrawia chorych i wie, że Ojciec jest z Nim.

Kiedy patrzysz na swoje życie, widzisz coś przeciwnego. Ciągle zmagasz się ze swoją suchą pustynią. Przetrwałeś zaciekłe ataki szatana i twoja dusz jest smutna. Nasuwają ci się myśli, że „Jezus nigdy nie przeżywał takich doświadczeń, jak ja. On był ponad tym wszystkim”.

Może widzisz kaznodzieję, który wydaje się być mocny w wierze; mówi z taką pewnością o obecności Bożej, że myślisz, „On nigdy nie miał takich problemów, jakie ja mam”. Oj, gdybyś tylko poznał prawdę! Nie byłeś przy tym, kiedy Bóg powołał tego człowieka do głoszenia, a potem poprowadził go na pustynię, gdzie był okropnie kuszony. Nie byłeś tam, kiedy został poniżony, bliski załamania. Nie wiesz też, że często jego najlepsze kazania narodziły się w doświadczeniach w jego własnym życiu.

Paweł ostrzega, byśmy nie mierzyli swojej sprawiedliwości według tego, co myślimy o
innych: „Nie ośmielamy się bowiem zaliczać siebie do niektórych lub porównywać się z
niektórymi spośród tych, którzy siebie samych zalecają; nie mają bowiem rozumu, jeśli do
siebie swoją własną miarę przykładają i siebie z samymi sobą porównują.” (2 Kor. 10:12).

Nie wiemy, co ktoś inny ma w sercu. Kto wtedy wiedział, że Jezus właśnie przeżył długie i straszne pokuszenia? Kto wiedział, że chwała, którą w Nim widzieli, była wynikiem walki o wiele gorszej, niż my przeżywamy?

Mamy patrzeć tylko na Jezusa i polegać tylko na Jego sprawiedliwości i świętości. Do tego On dał wszystkim nam równy dostęp.

Bóg kocha cię w czasie twoich doświadczeń. To Jego Duch poprowadził cię na pustynię. Jednak Jego własny Syn już był tam przed tobą – i On wie dokładnie, przez co przechodzisz. Pozwól Mu wykonać Jego dzieło budowy całkowitej zależności i zaufania w Nim. Wyjdziesz z tego z poczuciem pewności – ale też z Bożym współczuciem i siłą, by pomagać innym.

czwartek, 16 października 2008

MOŻESZ PŁAKAĆ

Kiedy przezywasz największy ból – wejdź do twojej komory i wypłacz całą swoją rozpacz!

Jezus płakał. Piotr płakał – gorzko! Piotr miał w sobie ból z powodu zaparcia się Syna Bożego. Te gorzkie łzy spowodowały z nim słodki cud. Wrócił, by potrząsnąć królestwem szatana.

Jezus nigdy nie odwraca się od płaczącego serca. On powiedział, „Sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże” (Psalm 51:19). Pan nigdy nie powie, „Weź się w garść! Wstań i zażyj lekarstwo! Zaciśnij zęby i obetrzyj łzy”. Nie! Jezus zbiera w Swoim wiecznym pojemniku każdą łzę.

Czy przeżywasz wielki ból? To idź i płacz! Płacz, aż łzy przestaną płynąć. Ale niech te łzy pochodzą tylko z twojego bólu- nie z niewiary i użalania się nad sobą.

Życie płynie dalej. Nawet nie wiesz, ile możesz znieść z Bożą pomocą. Szczęście nie oznacza życia bez zranień i bólu. Prawdziwe szczęście, to nauczenie się, jak żyć z dnia na dzień, pomimo smutku i bólu. To uczenie się, jak radować się w Panu, bez względu na to, co wydarzyło się w przeszłości.

Możesz czuć się odrzucony. Możesz czuć się opuszczony. Twoja wiara może być słaba. Możesz myśleć, że już cię odliczają. Smutek, łzy, ból i pustka mogą cię czasem ogarniać, ale Bóg jest ciągle na Swoim tronie. On dalej jest Bogiem!

Sam sobie nie poradzisz. Nie potrafisz zatrzymać zranień i bólu, ale nasz błogosławiony Pan przyjdzie do ciebie, podniesie cię na swojej dłoni i postawi w okręgach niebiańskich. On uwolni cię od strachu przed śmiercią. On objawi Swoją wieczną miłość do ciebie.

Patrz do góry! Bądź zachęcony w Panu. Kiedy mgła cię otacza i nie widzisz wyjścia ze swojego problemu – połóż się na ramionach Jezusa i po prostu Mu zaufaj. On chce twojej wiary, twojego zaufania. On chce, byś wołał głośno – „Jezus mnie kocha! On jest ze mną! On mnie nie zawiedzie! On to czyni właśnie teraz! Nie będę pokonany! Nie będę ofiarą szatana! Bóg jest po mojej stronie! Kocham Go, a On kocha mnie!”

Najważniejsza jest wiara, a wiara opiera się na tej absolutnej obietnicy: „Żadna broń ukuta przeciw tobie nic nie wskóra....” (Izajasz 54:17).

środa, 15 października 2008

ODMIERZANA CHWAŁA BOŻA

„I rzekł do nich: Baczcie na to, co słyszycie! Jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzą, a nawet wam przydadzą. Albowiem temu, który ma, będzie dodane, a temu, który nie ma, zostanie i to, co ma, odebrane” (Marek 4:24-25).

Jezus wiedział, że te słowa mogą zabrzmieć dziwnie dla nieduchowych uszu, dlatego poprzedził Swoje poselstwo takim wstępem; „Kto ma uszy, niechaj słucha” (Marek 4:23). Jezus mówił nam: „Jeżeli wasze serca są otwarte na Ducha Bożego, to zrozumiecie co Ja mam wam do powiedzenia.”

Co dokładnie Jezus mówi w tym fragmencie? Mówi tu o chwale Bożej w naszym życiu – to jest o zamanifestowanej obecności Chrystusa. Krótko mówiąc, Pan mierzy Swoją chwalebną obecność w różnych ilościach czy to dla zborów czy dla indywidualnych osób. Niektórzy nie otrzymują wcale Jego chwały. Natomiast inni otrzymują ciągle wzrastającą miarę, która emanuje z ich życia i zborów w coraz większej ilości.

Bóg obiecał wylać Swojego Ducha na swój lud w tych ostatecznych dniach. Całe Pismo wskazuje na tryumfalny, wypełniony chwałą kościół pod koniec czasu. Sam Jezus powiedział, że bramy piekła nie przemogą Jego kościoła. Nie będziemy utykać do nieba – pobici, przygnębieni, skamlący, pokonani, zniechęceni. Nie – nasz Pan udzieli większej mocy swojemu kościołowi. Ta moc nie będzie manifestowana jedynie w cudach i znakach. Będzie ona objawiona w Jego ludzie – w chwalebnej przemianie serc dotykanych Duchem Bożym.

Jak możemy osiągnąć większą, wzrastającą miarę chwały Chrystusa? Pan mówi nam wyraźnie: „Jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzą” (Marek 4:24). Jezus mówi: „Proporcjonalnie tyle, ile ty oddasz siebie dla Mnie, tyle Ja dam tobie. Postąpię z tobą tak, jak ty postąpisz ze Mną. Jaką miarę Mi odmierzysz, taką Ja odmierzę tobie.”

Jeżeli odmierzysz dla Boga lenistwo i lekko potraktujesz Jego wielkie dzieło, to tak samo otrzymasz z ducha lenistwa. „Lenistwo pogrąża w głęboki sen, a człowiek gnuśny cierpi głód” (Przyp.Sal. 19:15). W rezultacie twoja dusza będzie głodna, niezdolna do zaspokojenia.

Boża miłość, miłosierdzie i łaska dla nas są nieograniczone. To nie chodzi o zdobycie Jego miłości, miłosierdzia, czy łaski, ale o to, aby mieć błogosławieństwo Jego chwały w naszym życiu.

Jezus mówi wyraźnie, że On odmierza różne ilości Swojej chwały dla nas, według tego jak my odmierzamy nasze serca dla Niego. Do nas należy to, aby przybliżać się coraz bardziej do Niego – w naszym uwielbieniu, posłuszeństwie i pilności.

wtorek, 14 października 2008

KIEDY ZNOSISZ BÓL

W taki czy inny sposób wszyscy cierpimy. Każdy człowiek na ziemi niesie swój własny ciężar bólu.

Kiedy jesteś głęboko zraniony, to żaden człowiek na ziemi nie potrafi zamknąć wewnętrznych obaw i najgłębszej agonii. Nawet najlepszy przyjaciel nie potrafi zrozumieć walki jaką staczasz, ani ran jakie ci zadano.

Czy jest jakiś balsam dla złamanego serca? Czy jest jakieś lekarstwo na te głębokie, wewnętrzne zranienia? Czy te kawałki można ponownie poskładać i wzmocnić serce? Tak! Absolutnie tak! Gdyby tak nie było, to Boże Słowo byłoby żartem, a sam Bóg byłby kłamcą. Tak nie może być!

Bóg nam nie obiecał bezbolesnego życia. Obiecał natomiast „drogę wyjścia.” Obiecał, że pomoże ci znieść twój ból. Da siłę, która postawi cię znowu na nogi, kiedy słabość spowoduje twoje potknięcie.

Nasz kochający Ojciec powiedział: „Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść” (1 Kor. 10:13).

Twój Ojciec niebiański strzeże ciebie i nie odwraca od ciebie oka. Monitoruje każdy twój ruch. Zbiera każdą twoją łzę. Utożsamia się z każdym twoim bólem. Odczuwa każde twoje zranienie. Nigdy nie pozwoli ci utonąć w twoich łzach. Nie pozwoli, żeby twoje zranienie zniszczyło twój umysł. Obiecuje, że przyjdzie we właściwym czasie, aby obetrzeć twoje łzy i dać ci radość w miejsce żałoby.

Ty możesz sprawić, aby twoje serce się radowało i było zadowolone w Panu. Boże oko jest zwrócone na ciebie – i On nam daje rozkaz, abyśmy powstali i otrząsnęli z siebie wszelki strach i zwątpienie.

poniedziałek, 13 października 2008

WSZELKA ŁASKA JAKIEJ POTRZEBUJESZ DO ZWYCIĘSTWA

Często słyszeliśmy definicję łaski, że jest to niezasłużona przychylność i błogosławieństwo Boże. Ja jednak wierzę, że łaska jest to dużo więcej. Moim zdaniem, łaska jest to wszystko czym dla nas jest Chrystus w czasie cierpienia – moc, siła, uprzejmość, miłosierdzie, miłość – żeby nas przeprowadzić przez nasze utrapienia.

Kiedy patrzę wstecz na minione lata – lata wielkich doświadczeń, cierpienia, pokus i ucisku – mogę zaświadczyć, że Boża łaska była wystarczająca. Wiem co to znaczy zadawać Bogu pytania, kiedy moja żona chorowała na raka wiele razy, a potem obie nasze córki też zostały tym dotknięte. Dzisiaj są wszystkie zdrowe i silne i za to dziękuję Panu. Wiem również co to znaczy być nękanym przez wysłannika szatana. Byłem potężnie kuszony i nęcony i miałem wrogów wszędzie wokoło. Rzucano na mnie oszczerstwa przez puszczanie pogłosek, byłem fałszywie oskarżany i odrzucony przez przyjaciół. W tych ciemnych chwilach upadałem na kolana i wołałem do Boga.

Jego łaska mnie zawsze przeprowadzała i to jest wystarczające na dzisiaj. Kiedyś tam w chwale mój Ojciec objawi mi piękny plan jaki miał dla mnie przez cały czas. Pokaże mi w jaki sposób zdobyłem cierpliwość poprzez wszystkie moje doświadczenia; jak nauczyłem się współczucia dla innych; jak Jego siła okazywała się mocna w mojej słabości; jak poznawałem Jego doskonałą wierność dla mnie; jak pragnąłem być bardziej podobny do Jezusa.

Możemy nadal pytać dlaczego – ale to wszystko pozostanie tajemnicą. Jestem przygotowany, aby to zaakceptować dotąd, aż Jezus przyjdzie po mnie. Nie widzę końca moich doświadczeń i ucisków. Przeżywam je już ponad pięćdziesiąt lat w mojej służbie.

Jednak poprzez to wszystko nadal otrzymuję coraz większą miarę siły Chrystusowej. Właściwie największe objawienie Jego chwały otrzymywałem podczas najtrudniejszych przeżyć. W podobny sposób, w twoich najtrudniejszych chwilach Jezus wyzwoli w tobie najpełniejszą miarę Jego siły.

Może nigdy nie zrozumiemy naszego bólu, depresji i niewygody. Może nigdy nie dowiemy się dlaczego nasze modlitwy o uzdrowienie nie zostały wysłuchane. Ale nie musimy wiedzieć dlaczego. Nasz Bóg już nam odpowiedział: „Masz Moją łaskę – i to jest wszystko, czego potrzebujesz, Moje ukochane dziecko.”

piątek, 10 października 2008

DAJ ODPÓR, A ON UCIEKNIE

Szatan kusił Jezusa taką ofertą: „To wszystko ci dam, jeżeli upadniesz i oddasz mi pokłon” (Mat. 4:9). To brzmi tak obco, tak głupio, więc czy można to nazwać pokusą? Możesz wierzyć albo nie, ale to była potężna, nęcąca oferta. Szatan stawiał Jezusowi wyzwanie, mówiąc: „Obiecuję, że jeżeli tylko mi się pokłonisz do stóp, w takim jednym akcie pokłonu, to ja zrezygnuję z walki. Oddam ci cała swoją moc w tych dziedzinach. Nie będę trzymał ani zniewalał nikogo więcej. Na co więc czekasz? Możesz złożyć Siebie w ofierze teraz i uwolnić świat od tej chwili na zawsze.”

Dlaczego diabeł był chętny, żeby oddać za to całą swoją moc? Próbował ratować swoją skórę. Szatan wiedział, że jego wieczne przeznaczenie będzie zapieczętowane na Golgocie. Dlatego gdyby mu się udało zatrzymać Jezusa przed pójściem na krzyż, to mógłby uratować siebie przed tym losem.

Może zastanawiasz się: „Co to ma wspólnego ze mną?” Szatan nadal kusi sprawiedliwych taką samą ofertą. Przychodzi do nas z groźbami i oskarżeniami. Mówi nam; „Nie musisz mi oddawać czci, ponieważ ja już mam dostęp do twojego ciała. Znam wszystkie twoje słabości. Możesz więc iść i świadczyć o twojej wolności w Chrystusie. Kiedy będziesz śpiewał najgłośniejsze uwielbienie, ja pokonam twój umysł poprzez zło. Przedstawię ci twój grzech tak mocno, że stracisz nadzieję, że kiedykolwiek będziesz wolny. Jesteś bezsilny.”

Jak odpowiadamy na oskarżenie szatana? „Dajcie odpór diabłu, a on uciecze od was” (Jakuba 4:7). Nie ma znaczenia to ile pokus szatan rzuca na ciebie. Nie musisz się obawiać żadnego grzechu twojej przeszłości. Jeżeli krew Chrystusa to przykryła, to diabeł nie może zrobić nic, aby oddzielić ciebie od Ojca.

czwartek, 9 października 2008

KIEDY NASUWAJĄ SIĘ PYTANIA

„A gdy pościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, wówczas łaknął. I przystąpił do niego kusiciel, i rzekł mu: Jeżeli jesteś Synem Bożym, powiedz, aby te kamienie stały się chlebem” (Mat. 4:2-3).

W tym czasie, kiedy Jezus był fizycznie podatny, diabeł przyniósł swoją pierwszą pokusę.

Głód nie jest grzechem. O co więc tu chodzi? Szatan stawiał Jezusowi wyzwanie: „Jeżeli jesteś w pełni Bogiem, to masz Bożą moc w Sobie. Akurat jesteś teraz w trudnym miejscu, Czemu byś nie miał użyć mocy, którą dał Ci Bóg, aby sobie pomóc? Czyż nie dał Ci tej mocy, żeby sprawdzić czy będziesz z niej korzystał we właściwy sposób?”

To jest jedna z najbardziej podstępnych pokus, które napotykają dzieci Boże. Może tak jak w tym przykładzie Jezusa, jesteś oddany Bogu. Oddałeś Mu całe serce. Wtedy Pan prowadzi cię na pustynię i po jakimś czasie nasuwają się pytania. Zaczynasz tracić cierpliwość i zastanawiasz się nad wiecznym Bożym celem w twoim życiu. Kiedy tak próbujesz się modlić i osiągać zwycięstwo, pokusy szatana wydają się być potężniejsze niż kiedykolwiek przedtem.

Wróg chce, żebyś reagował niezależnie od Ojca. Diabeł mówi: „Twoje cierpienie nie pochodzi od Boga. Nie musisz przez to przechodzić. Masz w sobie Bożą moc przez Ducha Świętego. Powiedz słowo – uwolnij się. Zaspokój swój głód.”

Pierwszym zamysłem szatana było stworzenie braku mocy. Miał on nadzieję, że Bóg nie wysłucha wołania Jezusa o chleb, gdyby On o to poprosił. Gdyby zawiodła moc niebios, to Chrystus mógłby zwątpić w swoją boskość i odwrócić się od Swojego wiecznego celu na tej ziemi. Po drugie, szatan wiedział, że Jezus został posłany, żeby wykonać jedynie to, co Mu polecił Ojciec. Dlatego chciał przekonać Chrystusa do nieposłuszeństwa, dla własnego dobra. W ten sposób, gdyby Jezus użył Swojej mocy teraz, żeby uniknąć cierpienia, to mógłby zrobić to samo później, aby uniknąć krzyża.

Jak więc Jezus odpowiedział na pokusy diabła? „Napisano, że nie samym chlebem będzie żył człowiek, ale każdym Słowem, które pochodzi z ust Boga” (Mat. 4:4). Chrystus powiedział właściwie: „Moje przyjście na tę ziemię nie ma nic wspólnego z moimi potrzebami, zranieniami czy fizycznymi wygodami. Przyszedłem, aby dać ludzkości, a nie ratować samego siebie.”

Nawet w największym cierpieniu Jezus nie stracił z oczu swojego wiecznego celu. Jeżeli nasz Pan nauczył się polegania i współczucia poprzez przeżycie pustyni, to możemy i my.

środa, 8 października 2008

PODRÓŻ PRZEZ PUSTYNIĘ

Dietrich Bohnhoeffer, teolog niemiecki, przedstawiał życie chrześcijanina jako kogoś, kto próbuje przejść przez morze pływających kawałków lodu. Chrześcijanin nie może nigdzie odpoczywać podczas tej przeprawy, a jedynie w wierze, że Bóg go przeprowadzi. Nie może nigdzie długo się zatrzymywać, bo zacznie tonąć. Kiedy wykona pierwszy krok, musi uważać na następny. Nie widzi jeszcze lądu, ale ten ląd tam jest – obietnica w jego sercu. Tak więc chrześcijański podróżnik ma oczy skierowane na ostateczny cel!

Ja wolę myśleć o życiu jako podróży przez pustynię – tak jak podróż narodu Izraelskiego. Bitwa króla Jehoszofata i Judejczyków jest również naszą bitwą (patrz 2 Kronik 20). Oczywiście to jest pustynia; są tam węże, puste studnie, doliny łez, armie nieprzyjaciela, gorący piasek, susza, trudne do przejścia góry. Ale kiedy dzieci Pana stały i oczekiwały na Jego wybawienie, On zastawiał stół na pustyni – posyłał mannę z nieba – unicestwiał armie wroga swoją mocą – wypuszczał wodę ze skały – likwidował truciznę po ukąszeniu węża – prowadził ich z pomocą słupa i obłoku – dawał im mleko i miód – i wprowadził ich do Ziemi Obiecanej potężną Swoją ręką. Bóg im nakazał, żeby opowiadali o tym przyszłym pokoleniom: „Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie - mówi Pan Zastępów” (Zachariasz 4:6).

Przestań szukać pomocy w niewłaściwym miejscu. Wejdź sam na sam do komory z Jezusem; powiedz Mu wszystko o swoim zagubieniu, Powiedz Mu, że nie masz gdzie pójść. Powiedz Mu, że tylko Jemu ufasz, że przeprowadzi cię. Będziesz kuszony, żeby wziąć sprawy w swoje ręce. Będziesz chciał zrozumieć wszystko po swojemu. Będziesz się zastanawiał czy Bóg nadal działa – nie masz nic do stracenia. Piotr podsumował to w taki sposób: „Do kogo pójdziemy? Ty masz Słowa żywota wiecznego” (Jana 6:68).

„Do mnie się zwróćcie, wszystkie krańce ziemi, abyście były zbawione, bo Ja jestem Bogiem i nie ma innego” (Izajasz 45:22).

„Lecz ja będę wypatrywał Pana, będę wyczekiwał Boga mojego zbawienia. Mój Bóg mnie wysłucha” (Micheasz 7:7).

wtorek, 7 października 2008

UZDRAWIAJĄCE UTRAPIENIA

„Zanim zostałem upokorzony, błądziłem, ALE TERAZ strzegę twego słowa. (Psalm 119:67).

Ja wierzę w uzdrowienie. Wierzę w utrapienia. Wierzę w „uzdrawiające uciski.” Każde utrapienie, które mnie trzyma przed zejściem na złe drogi – które mnie prowadzi głębiej do Jego Słowa – jest uzdrawiające. Boża najbardziej łaskawa siła uzdrawiająca duchowo i fizycznie może być utrapieniem.

Sugerowanie, że ból i utrapienie pochodzą od diabła, byłoby sugerowaniem, że diabeł prowadził Dawida do szukania Słowa Bożego. Ja też przeżywałem wielki ból. Wołałem do Boga o ratunek i wierzę w Jego całkowite uzdrowienie. Jednak, kiedy wierzę, dziękuję Bogu za obecny stan i pozwalam, aby mi to służyło jako przypomnienie, jak mam polegać na Nim. Mogę powiedzieć z Dawidem: „Dobrze mi” (Psalm 119:71).

Ból i utrapienie nie powinny być odrzucane jako pochodzące od diabła. Takie brzemiona ukształtowały wielkich mężów wiary.

„Składając WSZYSTKIE swoje troski na Niego...” (1 Piotra 5:7).

Paweł mówił o „troskach” zborów, które były jemu powierzone (zobacz 2 Kor. 11:28). Każdy nowo powstały zbór był następną „troską” złożoną na jego ramiona. Wzrost, rozwój, przedłużanie namiotu zawsze oznaczają nowe troski. Mąż, którego Bóg używa musi mieć szerokie ramiona. Nie
może się załamywać pod wyzwaniem licznych trosk i odpowiedzialności. Każdy nowy krok wiary, w którym Bóg mnie prowadzi, przynosi liczne nowe troski i problemy. Bóg wie ile trosk może nam powierzyć. On nas wcale nie chce złamać – naszego zdrowia czy siły; chodzi o to, że jest mało robotników, a żniwo jest wielkie. Troski są zdejmowane z tych, którzy je odrzucają, a są one przydzielane jako dary tym, którzy się ich nie boją. Zapomnij o ciężarze trosk, jaki dźwigasz - czyż nie możemy ich wszystkich złożyć na Niego?

Każde nowe błogosławieństwo jest związane z rodziną trosk. Nie można ich rozdzielić. Nie możesz się nauczyć żyć z błogosławieństwem dotąd, aż się nauczysz żyć z troskami.

poniedziałek, 6 października 2008

NIEUSTAJĄCA MIŁOŚĆ BOŻA

Chcę z wami porozmawiać na temat słowa nieustająca. To oznacza niezmieniająca się w intensywności lub wysiłkach – niepoddająca się, bezkompromisowa, niezdolna do zmiany czy perswazji za pomocą argumentów. Być nieustającym oznacza trzymać się wyznaczonego kursu.

Jaki to wspaniały opis miłości Bożej. Miłość naszego Pana jest absolutnie nieustająca. Nic nie może przeszkodzić czy zmniejszyć Jego miłości do zarówno grzeszników jak i świętych. Psalmista Dawid wyraził to w taki sposób: „Otaczasz mnie z przodu i z tyłu...Gdzie ujdę przed Duchem Twoim? Albo dokąd przed obliczem twoim ucieknę? Jeśli wstąpię do nieba,Ty tam jesteś, A jeśli przygotuję sobie posłanie w krainie umarłych, i tam jesteś.” (Psalm 139: 7-8).

Dawid mówi tu o wielkich wyżynach i dolinach, które przechodzimy w życiu. Mówi tak: „Są chwile, kiedy przeżywam wielkie błogosławieństwa, podnosi mnie radość. Innym razem czuję się jakbym był w piekle, potępiony i niegodny. Ale bez względu na to gdzie jestem Panie, bez względu na to jak błogosławiony się czuję, albo jak nisko przygnieciony, Ty jesteś ze mną. Nie mogę uciec przed Twoją nieustającą miłością. Nie mogę jej też odgonić. Ty nie przyjmujesz mojego tłumaczenia jaki to niegodny jestem. Nawet kiedy jestem nieposłuszny – grzeszę przeciwko Twojej prawdzie, biorę twoją łaskę na daremno – Ty nigdy nie przestajesz mnie kochać. Twoja miłość dla mnie jest niezmienna!”

Zwróćmy uwagę na świadectwo apostoła Pawła. Kiedy czytamy o życiu Pawła, to widzimy człowieka, którego celem było zniszczenie Bożego kościoła. Paweł był takim furiatem w swojej nienawiści do chrześcijan. Dyszał groźbą morderstwa skierowaną przeciw każdemu, kto szedł za Jezusem. Starał się o upoważnienie najwyższego kapłana, aby mógł polować na wierzących, wpadać do ich domów i wywlekać ich do więzienia.

Po nawróceniu Paweł składał świadectwo, że nawet w tych latach wypełnionych nienawiścią, kiedy był pełny uprzedzeń, ślepo mordował uczniów Chrystusa, Bóg go kochał. Apostoł pisał: „ Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł” (Rzymian 5:8). Powiedział w skrócie: „Chociaż nie byłem tego świadomy, Bóg mnie szukał. Szedł za mną z miłością i tamtego dnia dosłownie zrzucił mnie z wysokiego konia. To była ta niezmienna miłość Boża.”

Z biegiem lat Paweł był coraz bardziej przekonany, że Bóg go będzie kochał do końca poprzez wszystkie jego wzloty i upadki. Stwierdził tak: „Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce,
ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rzymian 8:38-39). Deklarował on: „Teraz, kiedy należę do Boga, nic mnie nie może oddzielić od Jego miłości. Ani diabeł, ani zwierzchności, ani człowiek, ani anioł – nic nie może mnie powstrzymać przed miłością do Boga.”

piątek, 3 października 2008

SPRAWDZANIE CZŁOWIEKA

„Bóg go zostawił, aby go doświadczyć” (2 Kronik 32:31).

Jesteśmy tak zajęci sprawdzaniem Boga, że nie przygotowaliśmy naszych serc na te wielkie sprawdziany życia, przez które Bóg doświadcza człowieka. Czy jest możliwe, że to wielkie doświadczenie, jakie obecnie przeżywasz, ciężar, który niesiesz, to jest Boże działanie, które sprawdza ciebie?

„Bóg wystawił Abrahama na próbę i powiedział do niego: ... Weź teraz swojego syna ... i złóż go tam na ofiarę całopalną” (1 Mojż. 22:1-2). Bóg wystawił cały naród na próbę, żeby się dowiedzieć co naprawdę było w ich sercach. „prowadził cię przez czterdzieści lat po pustyni, aby cię ukorzyć i doświadczyć, i aby poznać, co jest w twoim sercu, czy będziesz przestrzegał jego przykazań, czy nie (5 Mojż. 8:2).

W 2 Księdze Kronik 32:31 widzimy zdumiewającą rzecz: Bóg pozostawił wielkiego króla na jakiś czas, aby go doświadczyć. „Bóg zdał go na jego własne siły, wystawiając go na próbę, aby poznać wszystkie jego zamysły.”

Często, pracując dla Pana, sługa Boży czuje się zapomniany – doświadczany do granic wytrzymałości i pozostawiony samemu sobie w walce z mocami piekła. Każdy człowiek, którego Bóg błogosławił, był doświadczany w taki sam sposób.

Czy znajdujesz się w dziwnych okolicznościach? Czy czujesz się zapomniany i samotny? Czy prowadzisz walkę i przegrywasz z nieprzewidywalnym wrogiem? To są znaki wskazujące na proces doświadczania.

Zwycięstwo jest zawsze pożądane, ale gdybyś zawiódł, to pamiętaj: Bóg jest zainteresowany tym, co pozostało w twoim sercu, twoją postawą, kiedy zwyciężyłeś, albo przegrałeś samotną bitwę. On pragnie twojego oddania dla Niego pomimo porażki.

Jezus obiecał, żen nigdy nas nie porzuci ani nie opuści, ale historie Biblijne pokazują nam, że są takie chwile, kiedy Ojciec wycofuje Swoją obecność, aby nas doświadczyć. Nawet Chrystus przeżywał te chwile osamotnienia na krzyżu. Właśnie w takich chwilach nasz błogosławiony Zbawiciel współczuje najbardziej nam w naszych słabościach i szepce: „Modlę się o ciebie, aby nie ustala twoja wiara.”

Jezus mówi, że mamy brać swój krzyż codziennie i naśladować Go (patrz Mat. 16:24). Czym jest ten krzyż? Jest to ciało z jego kruchościami i słabościami. Weź to teraz, idź z wiarą, a Jego siła okaże się mocna w tobie. Czy twój krzyż własnego ja i grzechu jest zbyt ciężki? Więc weź swój krzyż i naśladuj Go. On rozumie i jest koło ciebie, aby dźwigać to ciężkie brzemię!

czwartek, 2 października 2008

CHRYSTUS WYGRAŁ BITWĘ ZA CIEBIE

W ostatnich miesiącach czytałem wiele smutnych, godnych pożałowania listów od wierzących, którzy są nadal związani grzesznymi nałogami. Mnóstwo zmagających się chrześcijan pisze: „Nie mogę się uwolnić od hazardu ... jestem w szponach nałogu alkoholizmu ... mam romans i nie mogę tego przerwać ... jestem zniewolony pornografią.” W jednym liście za drugim ci ludzie mówią to samo: kocham Jezusa i błagałem Boga, żeby mnie uwolnił. Modliłem się i szukałem Bożej rady, ale po prostu nie mogę się uwolnić. Co mam zrobić”?

Poświęciłem dużo czasu na szukanie Pana i Jego mądrości w tym jak odpowiedzieć tym wierzącym. Modlę się „Panie, Ty znasz życie Twoich dzieci. Wielu z nich, to naprawdę oddani Tobie, napełnieni Duchem wierzący, ale pomimo tego nie mają Twojego zwycięstwa. Nie znają wolności. Co się dzieje?”

W pewnym okresie studiowałem fragmenty Biblii, które zawierają Boże obietnice dla tych ludzi. Przypomniałem sobie, że Pan obiecał zachować nas od upadku i przedstawić nas bez skazy, usprawiedliwić nas przez wiarę, uświęcić przez wiarę, zachować nas świętymi przez wiarę. On obiecuje, że nasz stary człowiek jest ukrzyżowany przez wiarę i że zostaliśmy przeniesieni do Jego królestwa przez wiarę.

Jedną rzeczą wspólną dla tych wszystkich obietnic jest ten zwrot: „przez wiarę.” Rzeczywiście te wszystkie rzeczy są sprawą wiary, według Słowa Bożego. Dlatego doszedłem do jedynego oczywistego wniosku w sprawie problemów tych zmagających się wierzących: gdzieś korzeniem ich związania jest niewiara. To wszystko bierze się z braku wiary.

Czy zmagasz się, aby odnosić zwycięstwo poprzez siłę własnej wili? Czy prowadzisz walkę w swojej starej naturze? Paweł mówi: „A gdy kto spełnia uczynki, zapłaty za nie nie uważa się za łaskę, lecz za należność; gdy zaś kto nie spełnia uczynków, ale wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnego, wiarę jego poczytuje mu się za sprawiedliwość” (Rzym. 4:4-5).

Twoje zwycięstwo nie może wynikać z płaczu i zmagania się, ale poprzez wiarę, że Jezus Chrystus wywalczył dla ciebie zwycięstwo.

„Lecz bez wiary nie można się podobać Bogu” (Hebr. 11:6). Paweł mówi, że do Bożych obietnic jest dołączony tylko jeden warunek: „jeśli tylko wytrwacie w wierze, ugruntowani i stali, i nie zachwiejecie się w nadziei, opartej na ewangelii, którą usłyszeliście” (Kolosan 1:23).

Chrystus poddał wszystko Swojemu Ojcu, żeby być całkowicie posłusznym Synem. My mamy czynić tak samo. Mamy być całkowicie oddani Ojcu, tak jak Chrystus.

środa, 1 października 2008

GDZIE MIESZKA BÓG?

Kiedy Jezus odszedł do nieba, apostoł Jan otrzymał niesamowitą wizję chwały. Powiedział: „Nie widziałem tam świątyni, gdyż Pan Bóg Wszechmogący i Baranek są jego świątynią ... a Baranek jest jego światłością” (Obj. Jana 21:22,23). Inaczej mówiąc, jedyną świątynią w niebie jest sam Jezus.

Teraz, kiedy świątynia Boża jest w chwale, siedzi po Jego prawicy, to gdzie Pan mieszka na ziemi? Tak jak sam Bóg zadaje pytanie: „Jaki dom Mi zbudujecie? Gdzie jest miejsce Mojego odpocznienia?” Wiemy, że żaden budynek nie może pomieścić Boga. On nie mieszka w katedrze Św. Piotra w Watykanie. Ani w katedrze Św. Patryka w Nowym Jorku. Nie ma Go też w żadnej z wielkich europejskich katedr, ani - jak powiedział Paweł na wzgórzu Marsa w Atenach -” Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych” (Dz. Ap. 17:24). Mówiąc prostym językiem, jeżeli szukamy mieszkania Boga w jakimś budynku, to takiego miejsca nie znajdziemy.

Pan znalazł mieszkanie dla Siebie – On mieszka i odpoczywa w ciałach swojego ludu, który stworzył. Paweł powiada, że teraz świątynia Boża jest w ludzkich ciałach: „Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was?” (1 Kor. 3:16).

Kiedy złożymy swoją ufność w Jezusie, stajemy się Jego świątynią, miejscem, w którym mieszka Bóg. Zostało to zademonstrowane w sposób najbardziej widoczny w Górnej Izbie. Duch Święty zstąpił na zebranych tam uczniów i napełnił ich samym Sobą. Uznał też ich poświęcone ciała za Bożą świątynię, do której przyjdzie i zamieszka Ojciec. Duch im będzie pomagał umartwiać i niszczyć uczynki ich grzesznego ciała. Da im moc do zwycięskiego życia. Ich ciała stały się Bożą świątynią, mieszkaniem nie zbudowanym ludzkimi rękami.

Jezus powiada: „Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy” (Jana 14:23). Mieszkanie jest to miejsce stałego przebywania.

Paweł mówi: „Wysławiajcie tedy Boga w waszym ciele i w duchu, które są Boże” (1 Kor. 6:20). Inaczej mówiąc, należysz do Boga i On chce, byś był Jego miejscem odpoczynku. Otwórz teraz swoje serce na tę prawdę i oddaj Mu chwałę poprzez przyjęcie jej.